Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulice NYC

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22
AutorWiadomość
Darkhawk

avatar

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 4:04 pm

First topic message reminder :

Ulice Wielkiego Jabłka. Można je podzielić na dwa rodzaje: uczęszczane i lepiej-się-tu-nie-zapuszczaj. Te pierwsze są zatłoczone i szare, drugie puste i brudne. Nieważne do którego rodzaju można zaliczyć tę na której się znajdujesz, w obu przypadkach: pilnuj swojego portfela!


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Nie Sie 31, 2014 11:19 am, w całości zmieniany 5 razy (Reason for editing : Pierwotnie znajdował się tu także post fabularny. Został przeniesiony do pierwszego fabularnego posta Darkhawka.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Aleksander Rogoziński

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Wrz 13, 2017 10:13 am

Nie wierzę. Nogi się pod nim ugięły, kiedy w tłumie ludzi dojrzał Jacoba. Co gorsza – ten także go zauważył i zagadał. Ze wszystkich ludzi na całym świecie akurat on. Przemądrzały konus. Tak naprawdę, to mutant nawet lubił tego technicznego freaka, tylko akurat nie miał zbyt dobrego humoru i tyle wystarczyło, by się do czegoś przywalić.
- Cóż za… niespodziewana przyjemność. – rzucił ze sztucznie podkręconą ironią, uniósł górną wargę, zmarszczył nos i wywrócił oczami, pokazując swoje zrezygnowanie. I z czego ty jesteś taki zadowolony. No tak. Pewnie sobie myśli, że właśnie wyszedłem z jakiegoś śmietnika… Och, chwila. Do Aleksandra szybko dotarło, że nie było sensu się boczyć i pokazywać humorków divy, bo w obecnej konfiguracji nie mógł uciec się do swoich najsilniejszych broni – wielkiego ego i dumy godnej królowej.
Młodzik spojrzał na wysuniętą w jego stronę rękę, w końcu wyciągnął także swoją prawicę. Akurat łapska umył na stacji benzynowej, więc przywitanie nie mogło być dla nikogo groźne.
- Powiedzmy, że chętnie bym z tobą pogadał – lub nie – ale akurat, jak widzisz, jestem w maleńkiej rozsypce, więc możesz mi potowarzyszyć w drodze do hotelu. – i, właściwie nie czekając na odpowiedź, zerknął w ekran telefonu i ruszył przed siebie. Szedł dość wolno, żeby Jacob jednak miał szansę z nim porozmawiać. Lub… żeby to on miał szansę porozmawiać z Jacobem? Meh.
- Znalazłem fajną miejscówkę niedaleko stąd. – miał w głowie jeden hotel – nie ten, w którym był z Azazelem, ale także pięciogwiazdkowy i niedaleko ESB.
- Po drodze wpadniemy jeszcze na małe zakupy, bo nie wpuszczą mnie tam tak ubranego. No, to skoro plan już znasz, to opowiadaj, co robiłeś przez cały ten czas? – wbrew pozorom, mutant umiał cieszyć się szczęściem innych i chętnie słuchał o powodzeniu bliźnich, a nie spodziewał się niczego innego po kimś pokroju Jacoba. W grę wchodził tylko wielki sukces.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jacob Wagtail

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 07/09/2017

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Wrz 13, 2017 12:34 pm

- Cóż, pewnie, jak chcesz! - powiedział ruszając za chłopakiem. Wsunął dłonie w kieszenie i dostosował tempo kroków do tempa Aleksandra.
- Co ja robiłem? Nic ciekawego - westchnął rozglądając się na boki, podziwiając witryny sklepów - Ledwie pięć miesięcy temu wyrwałem się z tego całego rytmu nauki i nudnej wiedzy o biznesie. Teraz jest jeszcze gorzej - prychnął z uśmiechem - Firma ojca to łakomy kąsek dla innych, a ja jestem już na tyle... pełnoletni, że mam obowiązek bronić jej osobiście, nie poprzez agentów i tak dalej.
Machnął dłonią w powietrzu wykonując coś jakby spiralę palcami obrazującą, że w sumie sam za bardzo jeszcze nie wie co i jak powinien robić. Niemal nie potrącił kogoś śpieszącego się w przeciwnym kierunku, w ostatnim momencie odbił lekko na lewo przepuszczając go. Podrapał się po potylicy i znowu schował dłonie w kieszeni.
- A Ty jak? Żyjesz chwilą przynajmniej - uśmiechnął się, bez cienia ironii czy sarkazmu - Nie pamiętam kiedy miałem dość czasu by móc gdzieś się zerwać samemu... Zawsze słyszę to samo: "Jacob, firma to dziedzictwo, to odpowiedzialność, nie możesz tego, tamtego...". Sam wiesz jakie to może być wkurzające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksander Rogoziński

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Wrz 13, 2017 4:35 pm

Aleksander przytaknął energicznie na stwierdzenie o nudnej wiedzy o biznesie. Nigdy go takie sprawy nie interesowały – może dlatego, że od dziecka i tak słuchał tylko i wyłącznie o tym, jak dobrze nakręcić szmal. Może też właśnie dzięki temu jego zainteresowania zabrnęły w rejony bardziej artystyczno-komunikacyjne?
- I chcesz to robić? Zajmować się firmą? – spytał tak, jakby znał odpowiedź i nie zamierzał w nią uwierzyć. Może świadczyło to o jego księżniczkowatości, ale nie wyobrażał sobie życia wśród papierków, liczb i maszyn. Ze wszystkich tych „zarobkowych dziwactw” – jak zwykł to nazywać – największą tolerancję miał dla pracy swojej matki. Telewizja. Zawsze coś się dzieje – poza terminami i setkami ludzi pragnącymi twojej śmierci i niepowodzenia to całkiem przyjemne zajęcie.
- Tak… powiedzmy, że tak. W tym roku powinienem wybrać się na studia, ale po co studiować, skoro mam diamentową kartę ojca i czarną kartę matki? – z tych dwóch kawałków plastiku to właśnie ten drugi zakładał brak jakiegokolwiek limitu, bogaty pakiet usług dodatkowych i prestiż. W hotelach, po których prowadzał się mutant wystarczyło wyciągnąć taką kartę, by dostać wszystko, o czym się tylko w danej chwili pomyśli.
- Sam wiesz, jak to jest. Jeden telefon do przydupasa z banku i nawet nie musielibyśmy przechodzić tych kilkuset metrów. – mutant nie wydawał się za bardzo szczęśliwy z powodu luksusu, na który mógł sobie pozwolić. Ciekawe, dlaczego…
- I tak. Wiem, jakie to może być wkurzające. Dlatego się od tego uwolniłem. – no cóż, tutaj troszeczkę skłamał, natomiast nie odczuwał potrzeby żalenia się swojemu dawnemu znajomemu. Zresztą, rodzice mogli go nie chcieć dopóki dawali kasę. Przecież jego to nie ruszało. Zupełnie.
W sklepie młodzik spędził dosłownie kilka chwil, kupił trzy gotowe dopasowane zestawy codziennych ciuchów i jeden granatowy garnitur o minimalnie za małych spodniach, ale dobrze go opinały, kiedy wciągnął brzuch, więc nie mógł narzekać.
- Cholera… dobra. Już nieważne. – miał zajęte ręce, na szczęście drzwi od hotelu otworzył mu specjalnie oddelegowany do tego pracownik.
- A tak w ogóle, to co cię tu przywiało? Ostatni raz chyba widzieliśmy się w Kanadzie. Interesy? – zagadnął, wyciągając jedną z rodzicielskich kart i rzucając do recepcjonisty coś o ładnym widoczku z łazienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jacob Wagtail

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 07/09/2017

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Wrz 13, 2017 8:04 pm

- Taaaak, Kanada, a dokładnie Toronto - uśmiechnął się do recepcjonisty i sięgnął po wizytówkę hotelu. Bawił się nią słuchając Aleksa, obracał ją między palcami jak szulerzy czy zawodowi hazardziści robią to z monetami.
- A przywiały mnie problemy w firmie. Zaraz mnie podkopią z pakietu większościowego, mało co im zostało. Nie chcę, ale muszę zajmować się sprawami rodziny... Z której jak na tą chwilę jestem tylko ja - wizytówka zniknęła schowana w kieszeni na piersi marynarki.
Cała ta sytuacja wydawała się Jacobowi coraz dziwaczniejsza, ale kim on był by kogokolwiek oceniać? Jego świat od zawsze obracał się dookoła cyferek i liczb, był może i nudny, ale przynajmniej dawał satysfakcję i pozwalał zapomnieć o tym, czego chłopakowi brakowało. Ale co tam, teraz nie czas się rozklejać, chociaż faktycznie, spotkanie kogoś o kompletnie różnym poglądzie na tematy rodzinne kusiło do rozpoczęcia dyskusji.
- A co do studiów... Wiesz, ja to po prostu lubię - wzruszył ramionami - fajnie jest tak czasem pomajsterkować. Jedyne co, to ta ekonomia i prawo, cholerstwo wynudzi mnie na śmierć, a jak pomyślę, że teraz będę zajmować się tym niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę - skrzywił twarz w grymasie niezadowolenia.
- Ale właśnie! Bo zapomnę. Nie miałbyś chęci wpaść na przyjęcie? Do mnie, do rezydencji. Nic wielkiego, kilkadziesiąt osób, hektolitry napojów i tony żarcia. Jedyny problem to ci nudziarze z biznes-światka. Miałem zapraszać twojego ojca, bo do Ciebie nie mogłem w żaden sposób dotrzeć, ale skoro już się spotkaliśmy... Wolę tam widzieć jak najwięcej znajomych twarzy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aleksander Rogoziński

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 24/09/2016

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Czw Wrz 14, 2017 4:43 pm

Mimo, że chłopak nie za bardzo interesował się firmowymi formalnościami, to poświęcał Jacobowi znaczną ilość uwagi i rozumiał go. Niestety, kosztem pracowania na własny rachunek jest brak wolności.
- O, naprawdę? A co? Reszta tych twoich gnomów się wypięła? – było to jedno z najlżejszych określeń, na które było stać Aleksandra. O swojej rodzinie nie miał do powiedzenia nic dobrego i naturalnie uważał, że każda inna jest taka sama, nawet jeśli dobrze się maskuje. No, może jego babcia była wartościową osobą. Ale ona była artystką, to zupełnie inna – lepsza – kategoria człowieka. Tak jak młody mutant.
Zaproszenie na przyjęcie bardzo zdziwiło otwierającego drzwi od pokoju młodzika. Zanim odpowiedział, znalazł sobie spokojny kącik, zrzucił ciuchy i zakomunikował:
- Pomyślę o tym. – następnie wziął błyskawiczny prysznic, wypindrzył się na tyle, na ile czas mu pozwolił, rozczesał włosy i ubrał się w elegancką koszulę, którą wpuścił w spodnie. Założył też neutralne czarne buty i dodał srebrny naszyjnik – tryskelion. Może próbował podlizać się matce naturze, żeby przestała zsyłać mu cierpienia?
- Akurat te ptasie móżdżki z czaszkami wypełnionymi forsą mam dobrze obcykane. Nie wiem, czy mój ojciec życzyłby sobie mnie tam widzieć. Właściwie to jestem pewny, że dostałby furii. Dlatego się zgodzę. – rzucił z przekąsem. Chwila, czy on nie miał unikać tłumów? Pojawienie się na takim spotkaniu było jedną z najbardziej nieodpowiedzialnych rzeczy, na którą mutant mógł sobie pozwolić. Jednocześnie, tak bardzo chciał zwrócić uwagę swojego starego, że przyćmiło mu to zdrowy rozsądek i ewentualne konsekwencje. To go zapiecze. Ktoś będzie chciał mnie, a nie jego.
- Kiedy i gdzie dokładnie to się ma odbyć? – zagadnął, otwierając minibar, który wcale nie był taki mały. Whisky się zgadzało, lód się zgadzało.
- Meh, będzie mnie łeb napierdzielał… o, nie, jest! – wśród dostępnych trunków dorwał półsłodkie wino, na którym tak bardzo mu zależało. Od razu pochwycił dwa zdobione pucharki, do których nalał krwistoczerwonej dobroci. Posadził dupsko na podwieszanym fotelu. Widok go usatysfakcjonował, uniósł puchar w cichym toaście.
- Za spotkanie. – stykać się nie miał potrzeby, wino wzywało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice NYC   

Powrót do góry Go down
 
Ulice NYC
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 22 z 22Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: