Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulice NYC

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23
AutorWiadomość
Darkhawk

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 4:04 pm

First topic message reminder :

Ulice Wielkiego Jabłka. Można je podzielić na dwa rodzaje: uczęszczane i lepiej-się-tu-nie-zapuszczaj. Te pierwsze są zatłoczone i szare, drugie puste i brudne. Nieważne do którego rodzaju można zaliczyć tę na której się znajdujesz, w obu przypadkach: pilnuj swojego portfela!


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Nie Sie 31, 2014 11:19 am, w całości zmieniany 5 razy (Reason for editing : Pierwotnie znajdował się tu także post fabularny. Został przeniesiony do pierwszego fabularnego posta Darkhawka.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Scarlet Spider

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 07/07/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Kwi 24, 2018 10:14 pm

Potyczka z Doc Ockiem nie zakończyła się najlepiej. Strącony na poziom ulicy Ben został czymś porażony, jakby jego cała siła wyparowała. Został zamknięty w swoim własnym ciele, nie mogąc nic zrobić... Walka trwała dalej, a on straciwszy przytomność, zostawił samego Miguela na pastwę losu. Losu, który w tamtych chwilach operował pod postacią szalonego naukowca, Otto Octaviusa. O dziwo, wyszedł z tej potyczki w jednym, niestety obolałym, kawałku. Odzyskał przytomność, ale było za późno. Walka skończyła się dawno, a cały bajzel powstały na ulicy zaczynał był sprzątany przez ludzi za to odpowiedzialnych. Kuśtykając i niezgrabnie bujając się na pajęczynie, dotarł do swojego apartamentu. Nie było nic specjalnego. Zwykłe mieszkanie w kamienicy, która już dawno powinna zostać rozebrana. Przynajmniej czynsz nie był wysoki, więc ktoś, kto był tak spłukany jak Reilly, mógł zawiązać koniec z końcem i jeszcze odłożyć trochę pieniędzy.
Wszedłszy przez okno, od razu rzucił się na kanapę. Tak wtedy zakończył się dla niego dzień, który rozpamiętywany i analizowany był przez niego każdego dnia. Desperacko potrzebował zwycięstwa.

Od tamtych chwil minęło trochę czasu, a ciągle niespokojne ulice Nowego Jorku zmierzyć musiały się z nowym zagrożeniem. Mordercze roboty atakowały wszysto, co tylko się ruszało lub miało czelność wydać z siebie jakikolwiek, nawet najcichszy dźwięk.
Tego dnia, Ben patrolował ulice miasta, starając się wypatrzeć tych, którzy byli w potrzebie. Wielka moc i wielka odpowiedzialność. Te słowa dudniły w jego głowie. Wypowiedział je kiedyś pewien starszy mężczyzna, chcąc pouczyć swojego bratanka. Od tamtej chwili, wryte były w głowę młodzieńca, stając się jego życiowym mottem.
- Dzień, jak co dzień, co nie? Tyle, że ten dzień, wygląda zupełnie inaczej, niż poprzednie. - rozpoczął swój wewnętrzny monolog, bujając się na pajęczynie, która przyczepiała się do ścian i gzymsów budynków. Jego zwinne, wygimnastykowane ciało wyginało się w różnych pozycjach, naśladując ruchy pająka. Kaptur za jego głową powiewał, wydając charakterystyczny dźwięk.
- Armia robotów terroryzuje miasto, a ja jestem jeden sam. Parker Luck pełną gębą, jak Thora koch... nie kocham. Zastanawiam się, co robią inni? Jeśli w innych miastach jest tak źle, jak tutaj, potrzeba będzie więcej niż jednej drużyny superbohaterów. Szkoda, że w tej chwili jestem s... - i przerwał, widząc jak jakaś zielona smuga wbiega po pionowej ścianie budynku i zatrzymuje się na jego dachu. Jak się okazało, był to młody mężczyzna, który podobnie jak Reilly, starał się nieść pomoc. Tak przynajmniej myślał Ben, kierując się od razu w jego stronę.
- Well, hello! Up, up and away web! - strzelając z obu rąk siecią, zaczepił się o rurkę, na której widniała amerykańska flaga i za jej pomocą, wystrzelił się jak z procy, szybując nad ulicami Nowego Jorku.
Wylądował na dachu budynku, lądując na jego krawędzi w iście pajęczym stylu. Znajdował się za wcześniej wspomnianym chłopakiem, od razu witając się z nim i zaznaczając swoje przybycie.
- Hej, siwek! - skomentował żartobliwie jego szare włosy. Uniósł dłoń na wysokość czoła i pomachał do niego.
- Wyglądasz jakbyś nie miał zielonego pojęcia, co tu się dzieje. Tak się składa, że akurat mam wolny dzień. Co Ty na to, żebyśmy razem skopali trochę metalowych tyłków? Przydałaby mi się pomoc. - zapytał, przechylając głowę w bok. Ton jego wypowiedzi był wesoły. Mimo kryzysu, potrafił pozytywnie myśleć. Nie potrafił inaczej, a po części miał nadzieję, że swoim optymizmem zarazi innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 449
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Maj 02, 2018 8:22 pm

Tommy Shepherd pozwolił sobie na chwilę odsapnięcia na dachu jednego z budynków. Chciał się rozeznać - czy jest gdzieś większe skupisko ludzi, czy robotów. W przypadku tych pierwszych zapewne wolałby zgarnąć z ulic jak najszybciej. Do tego się przymierzał.
Spojrzał na mężczyznę, który był niewiele wyższy od niego. Uwagą wrócił do ulic. Te obserwował bacznie, nie chcąc dopuścić do ataku na któregoś bezbronnego przechodnia. Z miejsca, w jakim stał, Speed nie był w stanie zobaczyć kogoś zagubionego. Ot, jakby ludzie połapali się, że lepiej się schować. I dobrze.
Wysłuchał w międzyczasie jednego z wielu Pająków i skinął do niego. Przekorny uśmiech zagościł na twarzy białowłosego nastolatka, który spojrzał na Scarlet Spidera z politowaniem.
— Jaaasne, jeśli dotrzymasz tempa to czemu nie — przekonany o swojej świetności, Tommy niedbale zasalutował…
... I zniknął z zasięgu wzroku Bena.
Cóż, Scarlet Spider pozostał sam. Z pewnością nie zaszkodziłoby mu rozeznanie się po okolicy czy coś się dzieje - równie dobrze mogło to mieć miejsce za winklem, ale nie był w stanie tego dostrzec szybciej. Od strony przeciwnej niż ta, którą pobiegł speedster, pojawił się ruch. Nagły, który zaraz zniknął za kompleksem budynków.

| ZT dla Speeda
| ZT dla Bena, przechodzisz do tego tematu [link]

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sie 01, 2018 6:51 pm

Godzina dziesiąta rano, parno i duszno. Na szczeście klimatyzacja w supersamochodzie chłopaka działała bez zarzutu. Dodatkowo otwarte okna. Biznesmen miał w sumie ostatnio ciężko. Obecnie zabrał się do pracy nad pancerzem, co w sumie pozwalało mu jakoś zapomniec o problemach. Nie mógł jednak zapomnieć o problemach z Alranois, które w sumie można rozwiazać. W końcu to pieniądze, a dla każdego każdy układ umozliwiający zalagodzenie sprawy na tej linii to sytuacja typu win-win. Tommy wziął więc swoją Motorollę i wykonał połączenie do Ambasady Alranois w Waszyngtonie , mając nadzieję że uda mu się umówić na spotkanie, niestety nikt nie odbierał, bo linie były zajęte i to mocno. Anarchy tylko wziął głęboki poddenerwowany wdech i wypuścił powietrze dośc mocno, dalej zdenerwowany. Na szczęście te dwie godziny minęły dzięki temu jak pięć minut, i korków nie było. Ten tylko postanowił na chwilę zaparkować gdzieś swoje Lambo i na telefonie wysłać wiadomość:


Od: Kalvinsky.personal@protonmail.com
Do: USA-Embassy@Alranois.gov
Temat Wiadomości: Spotkanie z przedstawicielem.
Treść Wiadomości: W związku z ostatnimi "incydentami, chciałbym umówić się na spotkanie z Przedstawicielem Federacji Alranois i wynegocjować korzystniejszą dla obu stron, umowę zapłaty "mandatu". Prosiłbym o najbliższy termin i umówienie mnie na najbliższy wolny dzień.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia
                                                                                        Tomasz Kalwiński
                                                                           CEO KALVIŃSKY ORGANISATION


[z/t]
Powrót do góry Go down
Jess

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 03/08/2018

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sob Sie 25, 2018 11:06 pm

NYC, definicja słowa "ciemne zaułki" wydaje się nie tylko rozszerzona o dzielnice miasta, ale o całe Stany Zjednoczone, bo jak nie NoL, to demony, jak nie demony, to zaawansowana technologia, a, jak i nie to, to pozostaje największe rywal człowieka, jakim może być drugi człowiek. Noc nad miastem, które nie śpi, a samo świeci wielkimi neonami, jak zawsze, była ciemna i deszczowa. Wyjątkowo chłodna, co jak w filmach akcji podkreślało ponury, depresyjny obraz miasta czy postaci, która wejdzie w kadr mrocznych uliczek.

Przez czarną sukienkę odsłaniającą kolana, na długich i cienkich ramiączkach, z głębokim dekoltem i odsłaniającą plecy aż do początku gołych pośladków, widać było brak bielizny. Cycuszki miały dużą swobodę, a sutek łechtany przez wiaterek, mógł sterczeć przez materiał. Oczywiście, czarne buty na obcasie, a na uszach długie, kryształowe i bujające się kolczyki.

- Tępa i zaczynająca się na literę K.
Wystrojona, z założonymi dłońmi i opuszczonym wzrokiem szła Jess. Karcąc siebie za to, że dała się ponieść pieniądzom i jak osobie, która wcześniej miała ich mało, niezdrowo odbiło.

- Hej mała, zabawimy się?

- Spadaj. - Nawet nie obejrzała się za siebie.

Przyśpieszyła kroku, chciała jak najszybciej znaleźć się w bezpiecznej strefie, kiedy łysy typ w garniturze złapał ją za ramię:

- Do ciebie mówię cukiereczku. Ładnie przygryzasz wargę, kiedy coś ci nie pasuje.

- Znajdź, sobie, kogoś, innego! - Zmarszczyła brwi, mierząc wrogo mężczyznę.

- Chcę ciebie, a ja zawsze sobie biorę, co mi się podoba.

Drobną Jess bez problemu ustawił przy ścianie, przylegając do niej swoim strojem i dłoń kładąc na jej biodrze, uśmiechając się do niej uśmiechem wartym milion dolarów, ale ona zinterpretowała to dość obleśnie. W błyskawicznej odpowiedzi wymierzyła kopniak w jego czuły punkt, ale łysy ustawił się tak, by nie mogła mu krzywdy zrobić. Wściekły jednak tym posunięciem, chwycił dziewczynę za szyję. Ona, chwyciła go oburącz, za nadgarstek tej ręki.

- Gołąbeczek w klubie gruchał inaczej, nagle z brudnej stałaś się święta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pheromone

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 03/01/2018

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sob Sie 25, 2018 11:28 pm

Ilekroć Pheromone wymykał się ze swojego domu pod osłoną nocy, zawsze miał lekkie wyrzuty sumienia. Nigdy nie wiedział czego tak naprawdę może się spodziewać. Ponownie wziął tutaj na celownik sytuację w Las Vegas. Gdyby nie jego głupia brawura, a potem jeszcze chęć niszczenia robotów to w najgorszym wypadku jego matka nawet nie wiedziałaby, że jej syn zginął w akcji będąc superbohaterem. Póki co jednak wszystko było dobrze, a taki stan najlepiej było utrzymać tak długo, jak to było możliwe. Postawił równo nogi na powierzchni kafelek dachu, aby po chwili poprawić już tylko swoją maskę. Noc stała się jego drugim odbiciem. To właśnie wtedy ze zwykłego chłopaczka przeradzał się w obdarzonego mocami "mścicielami" czy raczej "ochroniarza niewinnych". Tej nocy przy okazji pod maską założył także słuchawki od swojego iPoda i tak, jak to często zdarzało mu się ostatnimi miesiącami, puszczał playlistę zwaną "Patrolowy Miks Phero". Och, cóż to było za doskonałe dzieło. Tak, Robert chciał czuć się bohaterem nie tylko w postaci stroju, mocy, ale też atmosfery. Dlatego też będąc już ostatecznie gotowym na patrol, ruszył. Pierwsze utwory powoli mijały, a noc stawała się coraz bardziej ciemniejsza. Jak to mówiła postać z serialu HBO "Noc jest ciemna i pełna strachów". Jeśli mowa tutaj oczywiście o wszelkiego rodzaju drabach czy gogusiów, chcących coś ukraść, to był to fakt. Ale były też inne typy. Naprzykrzające się osobniki z gatunku Homo Prostakus z podgatunku Biznesus. Tacy zawsze byli najgorsi. Zdawało się więc, że los postanowił splatać mu figla i postawić na drodze właśnie jednego z owych mężczyzn.
Cholera, to wyglądało jak typowy scenariusz z wszelkiego rodzaju bajek dla dzieci. Królewna zdominowana przez złego tyrana nie mogła zostać uwolniona od jego niewolniczej władzy. Nawet Phero nie mógłby przypuszczać, że mogło się to zdarzyć. Ale nieważne. Miał swego rodzaju farta. Akurat kiedy jeszcze wpadł do jego uszu utwór The Heavy, "Short Change Hero". Oj taaaak, to będzie dobra noc. Phero zeskoczył z góry, stanął na równe nogi i zaklaskał w dłonie.
- Drodzy państwo, na horyzoncie mamy dziwną anomalię. Osły przesiedliły się do Ameryki Północnej. - Pheromone rozprostował ręce i jednym mocnym chwytem złapał za ramię dryblasa, odrzucając go w pobliskie śmieci. - No co, osiołku, nie pobrykamy dzisiejszej nocy. A ty, miła, schowaj się za mnie. Ale nie wychylaj się, trzymaj się blisko. - Owad przeniósł ciężar ciała równomiernie na obie nogi, szykując postawę bojową. Teraz tylko czekał na ruch dryblasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 03/08/2018

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sie 26, 2018 11:48 am

- Kolejny pajac, ilu was jeszcze muszę posłać do piachu, byście się nauczyli, by nie wchodzić mi w paradę.

Jak oprawca jeszcze leżał w śmieciach, Jess ustawiła się w bezpieczne odległości za wybawcą, na lekko ugiętych nogach i z zaciśniętymi piąstkami. Czując okazję do zemsty na Łysym, była pewna, że książę w dziwnym kostiumie sobie z nim poradzi, a ona, chociaż zada symboliczny cios.

- Taki wyjątkowy, sprawdźmy to.
Łysol szybko podniósł się na równe nogi, podchodząc do swojego rywala z szerokim uśmiechem, żółtych zębów od światła jedynej lampy w uliczce. W mgnieniu oka wyciągnął pałkę teleskopową, ale nim padł jakikolwiek cios, rzucił Pheromone w twarz półpełnym pojemnikiem na jogurt, który wcześniej musiał znaleźć, kiedy wylądował w śmieciach.
Bił mocno, dokładnie mierząc we wrażliwe miejsca, nie robiąc szerokich zamachów, by nie sposób było obronić się przed kolejnym uderzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pheromone

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 03/01/2018

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sie 26, 2018 12:41 pm

Pheromone czuł, że był to jego moment. Kiedy brutal szukał już pojemnika z jogurtem i stał na równych nogach, Phero prześlizgnął się między jego nogami, biorąc oczywiście poprawkę na to, że zaraz musiał ponownie wstać. Ale w sumie, czy musiał? Skupił się bardziej na tym, aby go oszołomić lekko i zdezorientować. Dlatego też uderzył go półotwartymi pięściami w uszach, aby wywołać u niego piszczenie w uszach. Zaraz, gdy oszołomienie lekko podziałało postanowił wyrwać mu jednym ruchem pałkę teleskopową i zdzielić go w ścięgno nogi. Odrzucił narzędzie i znowu dał mu moment reakcji, ale nie dość szybkiej, bo zaraz znokautował go kolanem. Brutal leżał na ziemi, ale mimo to Phero czuł, że stracił kontakt z rzeczywistością. Z nierównym oddechem zbliżył się do kobiety i popatrzył się przez chwilę na nią. Cóż, sam załatwił całą robotę, ale jej zdrowie też było ważne. Był w końcu superbohaterem.
- P-proszę mi wybaczyć. Chciałem zrobić to szybciej, ale nadal jego masa spowodowała, że byl zbyt... huh... zbyt wolny do powalenia. Ale chyba już nic ci nie jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 03/08/2018

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sie 26, 2018 1:20 pm

Łysy nic nie odpowiedział, groźnym wzrokiem spojrzał w maskę, by dobrze ją zapamiętać. Przysięgnął niewypowiedzianą na głos zemstę, nim odpłynął w objęcia Morfeusza.

- Świetnie, ze mną wszystko w porządku.
Poprawiła sukienkę, gładząc ja dłońmi, jakby miała się zbytnio pomarszczyć podczas całego zajścia, gdzie w sumie dziewczyna nie uczyniła żadnego wysiłku.
- Dzięki wielkie za uratowanie moich pośladków przed łysym zwyrodnialcem. Może odprowadziłbyś mnie do hotelu. Wrażeń na ten wieczór mi wystarczy, chyba że... - Jednym tchem wyrzuciła słowa, aż zabrakło powietrza w płucach, by wypowiedzieć się w całości. Nie dokończyła, ale gest wykonany dłonią wskazywał, że strój wybawiciela może robić większe zainteresowanie niż kreacja Jess.
- Mogę chociaż poznać, jak się nazywasz? - Przeniosła wzrok na nieprzytomnego. Mówiąc jedno, robiąc drugie, a myśląc o trzecim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pheromone

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 03/01/2018

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sie 26, 2018 2:01 pm

Phero na chwilę się odwrócił, aby spojrzeć jeszcze na tracącego przytomność mężczyznę. Wzruszył ramionami i wrócił do osoby, której chyba uratował życie. Cóż, każdy ostatnio mu groził. Szczególnie osoby, które były złe. Jeśli tak wyglądają złe typy to ciekawe jak wyglądałby jego główny nemezis. W komiksach każdy superbohater jakiegoś miał. No i każdy z nich przegrywał z tym dobrym. Jednak rzeczywistość miała się inaczej. Tutaj każdy mógł zginąć. Dlatego też Pheromone musiał zacząć pracować nad swoim zmysłem samozachowawczym. Zerknął raz jeszcze na mężczyznę czy w ogóle zemdlał. Tak, odleciał. Postanowił więc już ostatecznie skupić uwagę na dziewczynie.
- Cóż, eee, taka jest moja rola. Bardziej zdolni fizycznie ratują tych mniej zdolnych. No i potem jeszcze, eee, no po prostu ich ratują. Moje imię? Nie mogę ci go powiedzieć, bo zdradzę swoją tajną tożsamość, więc może mów mi po prostu Pheromone. Do twych usług.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jess

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 03/08/2018

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sie 26, 2018 2:41 pm

- Rozumiem. - Uniosła brew, sprawiając wrażenie, że nie do końca tak jest. - A, zdarza ci się robić wyjątki?
Ciemna uliczka jeszcze była dość długa, filmowo długa, a w szczególności w kierunku hotelu, gdzie Jess zaczęła robić pierwsze kroki w kierunku schronienia. Tu już przerzuciła wzrok na Pheromone, czy idzie za nią. W drodze rozsądku przydałoby się oddalić od nieprzytomnego łysola.
- W ogóle, Pheromone to dziwna nazwa na swoje bohaterskie alter-ego. Kojarzy mi się z perfumami i afrodyzjakami. Coś jak hiszpańska mucha czy krewetka. Chociaż to pierwsze, bo o zapachy chodzi. Masz w sobie jakieś zwierzęce przyciąganie czy ciebie ugryzła kosmiczna mucha z przyszłości?


Ostatnio zmieniony przez Jess dnia Nie Sie 26, 2018 2:47 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : ooo)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pheromone

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 03/01/2018

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2018 9:03 pm

- Rolą bohatera jest, aby ratował tych w potrzebie. Póki... póki co udaje mi się to zrobić w miarę dobrze. Nadal trenuję, chcę być lepszy, tak jak każdy. Chcę mieć tyle możliwości, aby stanąć kiedyś w lustrze i powiedzieć sobie, że jestem dumny z bycia bohaterem. Chociaż nie da się zawsze sprawić, że kogoś uratuję. Dlatego muszę trenować więcej niż inni. - Mówiąc to, dziewczyna mogła usłyszeć w głosie Pheromone'a, że był dumny z tego co mówił. Przez moment nawet zawahał się czy to na pewno było to, co chciał powiedzieć. Mógł to ująć w inny sposób. Tyle musiał się jeszcze nauczyć o tym calym superbohaterstwie. Póki co jednak musiał też odpowiedzieć na co innego. W sumie odpowiedź była jeszcze bardziej prosta, nie do końca złożona.
- Nazwałem się tak, bo jest to powiązane z moimi mocami. A jeśli wiesz co mam na myśli, to jesteś bardzo bliska odpowiedzi. I nie, nie przyciągam zwierząt, ani nie ugryzła mnie kosmiczna mucha z przyszłości. Jeszcze bym bzyczał i wkurzał ludzi.

Po dłuższym czasie oraz tym, że Phero udało się doprowadzić dziewczynę do najbliższego i bezpiecznego miejsca, jego nocna warta mogła zostać w połowie już skończona. Cóż, akcja z bandytami i nie tylko nimi to zawsze jakieś doświadczenie. A czegoś takiego właśnie potrzebował w swoim szkoleniu na superbohatera. Teraz trzeba było tylko wrócić do domu.

z/t

//od pewnego czasu nie widzę odpowiedzi na GG, więc znikam. Z głębi serca przepraszam. 03.09.18
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice NYC   

Powrót do góry Go down
 
Ulice NYC
Powrót do góry 
Strona 23 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: