Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Centrum Medyczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Centrum Medyczne   Pon Sie 27, 2012 4:54 pm

First topic message reminder :

Ogromna, biała sala wypełniona łóżkami oraz sprzętem medycznym, zarówno elektronicznym jak i konwencjonalnym. Miejsce to jest w stanie pomieścić nawet do dwustu poszkodowanych, którzy otrzymają tutaj najwyższej klasy pomoc medyczną zapewnioną głównie przez drony którymi steruje AI okrętu. Baza danych wszelkich chorób, schorzeń i wszelkich problemów natury medycznej, obejmuje ponad kwadryliard najróżniejszych chorób z którymi okręt miał styczność przez cały czas swoich kosmicznych podróży i odkryć. Jednostka jest na tyle zaawansowana, że ma możliwość wyleczenia poszkodowanego choćby przez manipulację bezpośrednią na DNA chorego. W pomieszczeniu tym znajduje się również wiele drzwi prowadzących do sal operacyjnych czy korytarzy z pokojami do kwarantanny. Każdy lekarz służący na tym okręcie z czystym sercem stwierdzi, że ciężko znaleźć drugie - tak dobrze wyposażone miejsce - przeznaczone do ratowania życia wszystkich istot organicznych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Sro Mar 27, 2013 11:57 pm

NPC - Acroth Storyline
Smok początkowo nie wiedział - jak zareagować na śmiech który wywołał u dziewczyny. Różne widział sytuacje, różne scenariusze ale ten tutaj szybko przestał być zabawny. Początkowo, odebrała jego słowa jako dowcip, "kawał". Z takimi przypadkami spotykał się dosyć często. Ona jednak kontynuowała, a każde następne zdanie jakie padało z jej ust, sprawiało, że w złotołuskim krew zaczynała się dosłownie gotować. Acroth opuścił lekko łeb, wbijając wzrok w ziemię, a następnie zamykając oczy. Stał frontem do dziewczyny.
Jego zachowanie w tym momencie było jak najbardziej naturalne, pierwotne. Pierwszym atakiem było słowo skierowane do niego Nazwanie go kłamcą. Dla Smoka, takie określenie jest zawsze obrazą. Zwłaszcza, gdy daleko mu do kłamcy. Po swych starszych pobratymcach, gad ten jednak odziedziczył charakter. Acroth był dumnym, silnym stworzeniem - i nie lubił jak mieszało się go z błotem. A nazwanie go kłamcą - w jego mniemaniu, było czymś takim. Obraziła go więc osoba po której by się tego po prostu nie spodziewał. Przecież to jemu zawdzięczała fakt, że przeżyła własny, głupi atak na przeciwnika z którym nie miała najmniejszych szans. Obłuda okazała się jednak niczym w porównaniu z tym - co nadeszło. Smok miał dosłownie wyjść z siebie i stanąć obok. Wysłuchał jej do końca - tak. Jednak powstrzymywał swój gniew najdłużej, jak to było możliwe.
Złotołuski zacisnął dłonie w pięści, a wargi na jego pysku delikatnie uniosły się, odsłaniając rząd ostrych kłów. Ciało smoka zaczęły otaczać złociste płomienie, wpierw dookoła rąk - a następnie, krok po kroku rozchodziły się na całe ciało gada. Samiec stał tak kilka sekund w ciszy, aż w końcu wyraźnie nie wytrzymał. Prawa ręka wystrzeliła od dołu, niemalże niewidoczna - z niesamowitą szybkością - prosto w kierunku Shy. Po tym ułamku sekundy, dziewczyna mogła poczuć, jak smok chwycił ją za krtań, podduszając ją - lecz nie dusząc dosłownie. Mogła wyczuć bardzo nieprzyjemne uczucie, gdy coś ściskało ten niezbyt odporny punkt na ludzkim ciele... A dalej? Gad uniósł ją do góry jedną ręką, a następnie zdjął z łóżka - by zawisła tuż obok niego i nie mogła dotykać nogami ziemi. Jaszczur był w nią wpatrzony - prosto w jej oczy. Ślepia gada świeciły na złoto, a grymas jego pyska wyrażał wściekłość, wręcz nienawiść skierowaną ku osobie, którą jeszcze chwilę temu chciał chronić przed zagrożeniami tego świata.
-Rzecz? Nazwałaś mojego dowódcę i... przyjaciela. Rzeczą? Jak śmiesz... Dzięki niemu żyję... Ja i moja rasa. Ten okręt zrobił to, czego Twój Pan nigdy nie zdoła. Twoja rasa jedynie wybijała takich jak ja... Nadal to czynicie.
Rzucił niskim, wrogim tonem. Tutaj, mówiąc rasę, miał oczywiście na myśli ludzi. Czy jego gniew był na miejscu? Dla niego samego, jak najbardziej. Smok ochronił ją, zapewnił opiekę, a ona odwdzięczyła mi się w taki sposób? Nie, takich zachowań nie puszczało się płazem. Złotołuski nie był człowiekiem i nie zachowywał się jak oni. Jednak nie pozwoli obrażać imienia swego dowódcy, przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Pon Kwi 22, 2013 8:57 pm

//Okej, piękny post się skasował więc ten będzie brzydki :P //
Shy poczuła, jak smok unosi ją do góry. Puls jej przyśpieszył. Zrobiła jednak wszystko żeby nie zmienić postaci, bo w ten sposób łatwiej by mu było ją udusić. A nie miała wątpliwości że miał taki zamiar, inaczej by tak nie postępował. Była wściekła i dała temu wyraz, młócąc go intensywnie ogonem z jego grotowatą końcówką, która nie była jednak na tyle ostra, żeby przebić łuski. Jak mógł?! Z góry założył, że w jej ustach określenie czegoś rzeczą było obelgą. A ona przecież wolała rzeczy od ludzi, bo one był o wiele lepsze. I co więcej, wierzyła zawsze, że też żyją na swój, niepojęty dla istot organicznych, sposób. W dodatku smok przyrównał ją do ludzi, z którymi miała równie wiele wspólnego co i on. To, że nie wiedziała o swoim pochodzeniu zbyt wiele nie oznaczało, że można ją było z ludźmi wrzucać do jednego worka.
- No dalej, zabij mnie! - wycharczała, chwytając rękoma łapy smoka i usiłując się uwolnić. To było silniejsze od niej - mimo wszystko pragnęła żyć. Czuła jednak jak powietrze uchodzi z niej a umysł przestaje poprawnie funkcjonować z powodu braku dopływu tlenu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Wto Kwi 23, 2013 3:15 pm

NPC - Acroth Storyline
Złotołuski smok warknął cicho, stojąc w całkowitym bezruchu i wpatrując się w trzymaną w jednej ręce dziewczynę. Gad poczuł jak jej ogon zaczął uderzać - bezskutecznie - o jego grzbiet. Smok na to po prostu nie zareagował, czuł, jednak nie wzbudzało to w nim żadnych emocji. Samiec po prostu stał tak, nie wzruszony - a jej słowa które ku niemu rzuciła, sprawiły jedynie - że smok zacisnął mocniej uścisk i rzeczywiście - zaczął ją dusić. Nie trwało to jednak długo, gdyż obok nich pojawiła się biała postać, jakaś kolejna istota. Jak się okazało, był to obraz holograficzny, nie był w pełni przezroczysty, jednak dało się to zauważyć. Przedstawiał on silnie zbudowanego i masywnego samca, istotę wyglądającą jak ziemski raptor - poruszający się tylko na dwóch łapach w wyprostowanej pozycji. Istota ta nie posiadała łusek - lecz biało-czarne futro, "gad" mierzył dwa metry i dwadzieścia centymetrów wzrostu - podobnie do Acrotha. Ubrany był również podobnie do smoka, wyłącznie w spodnie od munduru bojowego. Zapewne nie wszystkie rasy wykształciły potrzebę ubierania się tak jak ludzie, zwłaszcza, że byli bardziej odporni na temperatury. Białofutry samiec skierował wzrok wpierw na Shy, a następnie na Acrotha. Jego białe ślepia błysnęły, a postać odezwała się niskim, poważnym i stanowczym tonem.
-YuvonYol. Oblaan Daar.
Rzucił białofutry, a złoty smok... Momentalnie puścił dziewczynę, nie rzucając nią - lecz odłożył ją na ziemię. Gad puścił ją, a następnie cofnął się o dwa kroki do tyłu. Ślepia gada wróciły do normalności, zniknęła złota poświata - a ciało smoka przestały otaczać złote płomienie. Na pysku gada pojawił się... Smutek? Tak to wyglądało, jakby nagle ta cała agresja zniknęła, a Acrotha chwyciły wyrzuty sumienia. Smok... Pochylił się i klęknął na prawym kolanie, podpierając się przy tym prawą ręką o ziemię - dla utrzymania równowagi. Zamknął swe ślepia i spuścił łeb, a wraz z nim - również jego skrzydła opadły - okrywając ciało smoka niczym złota peleryna.
-Przepraszam.
Rzekł cicho, niskim, spokojnym głosem. Tak, smok nie pokłonił się hologramowi - lecz Shy. Poczuł się winny własnego zachowania. Dlaczego? Z prostej przyczyny, był wojownikiem, smokiem, żołnierzem i oficerem. To on miał panować nad swym ciałem, nerwami - nie na odwrót. Tutaj pozwolił by emocje wzięły górę, zamiast spokojnie wyjaśnić swoje stanowisko. Gad pozostał w tej pozycji w bezruchu, a tymczasem...
Hologram skierował swój wzrok ku Shy.
-Drem Yol Lok. Twoja moc jest wyjątkowa. Jednak nie jesteś kimś, komu dane jest poznać mą przeszłość.
Rzekł okręt, odwracając się przodem do dziewczyny i spoglądając na nią z góry. Masywny ogon jaszczura spokojnie opadał ku ziemi. Chcąc czy nie - Shy właśnie rozmawiała bezpośrednio z okrętem na którego pokładzie się znajdowała. Jego głos był niski, poważny - świadczący o tym, że był to żołnierz. Pewność siebie jaką sobą prezentował, jasno mówiła kto tu stawiał warunki. Dziewczyna wyraźnie nie miała tutaj wiele do negocjowania, jak nikt inny kto nie należał do załogi, a chciał cokolwiek tutaj osiągnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Wto Kwi 23, 2013 4:52 pm

Shy już mało co rejestrowała z tego co się wokół niej działo. Oczy uciekły jej pod powieki, ukazując białka. Jej ciałem zaczęły wstrząsać drgawki, widziałą przed oczyma tylko mroczki. Poczuła, że Acroth ją puszcza i pierwsze co zrobiła, to wciągnęła głęboko do płuc powietrze. Potem jeszcze raz. I jeszcze. Jej ciałem wstrząsnęły kolejne drgawki, tym razem wywołane szokiem a nie umieraniem. Do oczu zaczęły napływać jej łzy, ale powstrzymała je, ocierając tylko niezauważalnie oczy dłonią. Skuliła się pod ścianą, tyłem do Acrotha, więc nie wiedziała kto pojawił się obok nich. Wydawało jej się, że słyszała jakiś obcy głos, ale nie była pewna a jej węch nikogo nie wyczuwał. Oddychałą spazmatycznie, napełniając płuca powietrzem, którego tak jej brakowało. Po chwili usłyszała, że smok ją przeprasza. Spojrzałą na niego, zaś w jej oczach mógł dostrzec cień. Nie była to nienawiść, złość czy wyrzut. Podobnym wzrokiem patrzy na człowieka dzikie zwierzę, tuż przed tym zanim czmychnie w las. Była do nieufność, przemieszana ze smutkiem w gorzkim koktajlu, który teraz smok będzie musiał wypić, skoro go sobie sam nawarzył. Jej wzrok przeniósł się ze smoka, na kolejną "nieludzką" istotę. Była... Ładna. Podobała jej się gra kolorów na jego futrze - czerń i biel. Poza tym z pwoodu tego futra, wydawał jej się całkiem przyjazny. Wolała jednak nie oceniać nikogo póki co, skoro smok, który zrobił na niej dobre wrażenie mógł teraz tak je sobie zepsuć. Powoli podniosła się do góry, kiedy ten drugi się odezwał. Podobał jej się jego głos. Rzeczowy, spokojny, dawał jej nadzieję na to, że sytuacja jednak została opanowana.
- Nie ma za co. Nic się nie stało. - odparła Acrothowi, podpierając się o ścianę. Nie patrzyła jednak na jego pysk, raczej gdzieś koło jego lewej łapy. Nie chciała na niego patrzyć.
- Ty jesteś Dur-Shurrikun? - zwróciłą się do gada, patrząc na niego spokojnie. Jego się nie obawiała, przynajmniej póki co. Zresztą, z tego co zrozumiała mógłby ją do tej pory zabić na tysiąc rozlicznych sposób i może to zrobić w każdej chwili w przyszłości. Grunt to mu nie podpaść.- Słowami, które wypowiedziałam wcześniej nie chciałam Cię urazić. Musisz zrozumieć, że wobec tych wszystkich nowości, niektóre rzeczy pragnęła bym pozostawić na swoimk miejscu, aby mieć jeszcze coś na tym świecie czego mogłabym być pewna. Mam wielki szacunek do przedmiotów nieożywionych czy raczej nieorganicznych. Rozumiem, że masz własną inteligencję, ale obawiam się, że dla mnie nie zmienia to faktu iż, jeśli rzeczywiście jesteś statkiem to jesteś rzeczą. Z całym szacunkiem. - przemówiłą spokojnie i rozsądnie, na tyle na ile mogła. Zerknęła jeszcze kątem oka na Acrotha, ciekawa jak przyjmie informację o tym, że ona wcale nie chciała obrazić jego przyjaciela. Potem znów skupiła uwagę na Dur-Shurrikumie i dopiero wtedy dostrzegła, że jest miejscami lekko przeźroczysty. Przypomniałą sobie wszystkie filmy sci-fi jakie oglądała, żeby przypomnieć sobie jakie istoty mogły tak wyglądać.
- Jesteś hologramem? Ładnyś. Jeśli chciałabym dołączyć do Twojej załogi, jakie byłyby tego warunki? - jej komplement był szczery, bo zdawała sobie sprawę że Dur musiał sam projektować ten hologram i był on według niej bardzo trafiony. Tak samo zresztą jak głos. Chciała też wiedzieć, na jakich warunkach zostanie. Bo zostanie. Nie ze względu na Acrotha, ale na tego tutaj. Przypominał jej Jej Pana - był autorytarny, niewzruszony niczym opoka, był czymś większym niż ona, czego zrozumienie przekraczało jej zdolność pojmowania. Chciała z nim zostać, bo ni mniej ni więcej tylko uratował jej życie. No i chciała sprawić przykrość Acrothowi, jeśli to w ogóle było możliwe, poprzez nie zwracanie na niego uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Wto Kwi 23, 2013 5:51 pm

NPC - Acroth Storyline
Smok jakby... Nie zareagował na słowa Shy. Niby powiedziała, że nic się nie stało - ale to nie sprawiło, by mógł się podnieść. Czyżby aż tak zabolało go jego własne zachowanie? W tym wypadku - tak. Istotę, której chce chronić - a sam podejmuje na nią atak. Złotołuski zawiódł się sam na sobie... Po za tym, honor po prostu nie pozwalał mu się podnieść, dopóki nie dostanie na to przyzwolenia. Od niej. Gad ten był w pewnym sensie niczym rycerz z ludzkich legend. Honorowy, lojalny, oddany. Nie było miejsca dla takiego zachowania jak on teraz pokazał. Może więc też czekał na pokutę? Karę? Raczej nie o to chodziło, lecz o fakt, by pokazać, że rzeczywiście żałuje swego czynu i gotowy jest nawet pokazać się jej z tej strony. Robił to ze względu na obecność dowódcy? Raczej nie. Obaj wydawali się nie zwracać na siebie wzajemnie uwagi. Zupełnie tak, jakby hologram widziała tylko dziewczyna. A jednak to ten hologram rozkazał ją puścić.
Dur-Shurrikun tymczasem nie spuszczał dziewczyny z oczu. Jego spojrzenie było cały czas w nią wbite, ślepia gada delikatnie świeciły się na biało, a on sam nie poruszał się - stojąc całkowicie nieruchomo. Na pytanie - czy to on jest Jinkusu, po prostu nie zareagował. Było to bowiem oczywiste. Dalszych słów dziewczyny, okręt wysłuchał również w spokoju. Jej wyjaśnień, próby przekazania jej punktu widzenia. Nie było to potrzebne, Jinkusu świetnie wiedział co miała na myśli. Przyzwyczaił się do bycia traktowanym w ten sposób... Do momentu aż ktoś miał okazję obejrzeć go z zewnątrz - z pewnej odległości. Wtedy nagle organiczni zaczynali traktować go z większym respektem, szacunkiem. Taka była natura wszelkich istot. Nie rozumieli tego - czego nie znali. Avatar okrętu skierował swój wzrok na chwilę na klęczącego Acrotha, a następnie powrócił spojrzeniem na Shy, która w tym momencie pochwaliła jego wygląd, a następnie zadała pytanie dotyczące dołączenia do załogi.
-Bezwzględna lojalność. Musisz również zrozumieć otoczenie w którym właśnie się znalazłaś. Chociażby tego smoka tutaj. Czeka aż pozwolisz mu wstać, bo tak nakazuje mu serce. Musisz również zrozumieć kim jestem, gdyż Ty - jesteś lepszym przykładem "rzeczy" ode mnie. Wam, organicznym - o wiele łatwiej wymienia się części, czyści pamięć, kontroluje.
Zaczął, równie spokojnym głosem co wcześniej. Zamilkł na kilka sekund, a następnie ponownie odezwał się, dając jej chwilę czasu do namysłu.
-Projekcja holograficzna jest obrazem mych twórców. Taki nadano mi wygląd, tak więc pozostało.
Dodał nagle, jakby odpowiadając na jej myśli. I tutaj mogło zrodzić się pytanie - czy rzeczywiście odczytał jej myśli. W końcu był "maszyną". Jak mógł połączyć się z jej umysłem, poznać go - nawet nie dając jej znać o "wtargnięciu"? Pytaniem było czy rzeczywiście wtargnął do jej umysłu - czy może wiedział jakie pytanie mogła zadać lub o czym właśnie myślała. Ogon futrzastego jaszczura poruszył się na lewo i prawo, a jego wzrok ponownie skierował się ku Acrothowi i na nim już pozostał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Wto Kwi 23, 2013 6:18 pm

Słuchała ze spokojem Dura. Kiedy zwrócił jej uwagę na Acrotha, wzruszyła ramionami. Nie sądziła by jakiekolwiek pozwolenia był tu konieczne.
- Z tego co wiem Acroth to wolna istota. Nie potrzebuje mojego pozwolenia aby wstać, w ogóle aby zrobić cokolwiek, czego już dzisiaj dowiódł. Nie żywię do niego urazy, niemniej What was done, cannot be undone. Może wstać, jeśli już koniecznie musi dostać pozwolenie. - oznajmiła dokładnie to co sądziła. Kto jak kto, ale ona naprawdę dziwnie czuła się w sytuacji kiedy musiała komuś na coś przyzwolić, skoro jeszcze do niedawna to ona musiała czekać na pozwolenie. Następnie znów zwróciłą się do hologramu, który raczej poświęcał swoją uwagę smokowi.
- W takim razie mogę się postarać. Będę jednak potrzebowała czasu, wciąż wiele rzeczy mnie zaskakuje a jestem pewna, że jeszcze wiele mnie zaskoczy. - odparła. Następnie odsunęła się od ściany. Stałą już pewniej, choć nadal nie czuła się w 100% dobrze.
- Mam jednak dwie prośby. Pierwszą jest pulsometr, który chciałabym odzyskać. Jest mi on potrzebny do kontrolowania moich zdolności i nie nawykłam by się z nim rozstawać. A drugą... Jedzenie. Prawdę powiedziawszy umieram z głodu. - naprawdę chciała odzyskać pulsometr bo bez niego czuła się nieco obnażona. Miała też nadzieję, że dostanie coś do jedzenia bo z jej obliczeń wynikało że już ponad półtora dnia nic nie jadła. Nie była pewna czy powinna zaprzątać takimi sprawami głowę kapitanowi, ale zdecydowanie nie chciałą teraz o nic prosić smoka. Może i wyglądało to jak pycha, ale ona zwyczajnie musiała go poobserwować, najlepiej z daleka i bez angażowania się. Chciała wiedzieć jak się zachowuje kiedy są inni, kiedy walczy, kiedy cierpi, dopiero wtedy będzie mogła ocenić czy jest dobry. Czy zasługuje na jej przyjaźń i czy ona zasługuje na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Wto Kwi 23, 2013 6:47 pm

NPC - Acroth Storyline
Złotołuski podniósł się powoli do góry, nie podnosząc na nikogo wzroku, odwrócił się, a następnie odszedł powolnym krokiem, wyglądając na dość osowiałego. Jakby nagle coś w nim umarło. Gad rzeczywiście musiał czuć się winnym własnego zachowania. Może i nadmiernie, za bardzo się przejmował? Nie wiadomo, jednak na nic nie czekał. Po prostu podszedł do drzwi, które rozsunęły się przed nim na boki - wyszedł na korytarz - i z niknął za zamykającymi się wrotami.
Shy została sama z hologramem który skupił teraz całą swoją uwagę na niej.
-Mówisz, że jestem przedmiotem, a traktujesz go gorzej, niż pulsometr który chcesz odzyskać. Rozumiem jednak Twoją niewiedzę. Jesteś niedoświadczona. Tak jak zapewne cała Twa rasa. Ta planeta bardzo łączy Twoją rasę z rasą ludzką. Za bardzo.
Wyjaśnił, odwracając się plecami do swej rozmówczyni i odchodząc od niej na trzy kroki. Ogon samca falował na lewo i prawo, a jego dłonie były skrzyżowane na wysokości jego ogona - za plecami. Samice odwrócił się, jednak kontynuował rozmowę.
-Acroth będzie Twym opiekunem, dopóki nie zostaniesz jedną z nas. Twoim pierwszym zadaniem będzie poznanie go. Nie ja stanąłem między Naznaczonym, a Tobą. Mieszkańcy tej planety zbyt łatwo przekreślają inne istoty... Poruszaj się według strzałek które będę wyświetlał, Bar nie znajduje się daleko od tego miejsca.
Wyjaśnił, a następnie zniknął. Drzwi znajdujące się w tym miejscu i prowadzące na szeroki i wysoki korytarz - otworzyły się, wsuwając włazy w ściany. Kawałek dalej, dało się zobaczyć w oddali białą strzałkę holograficzną, unoszącą się w powietrzu. Dur-Shurrikun był okrętem klasy Tytan. Miał więc dwadzieścia kilometrów samej długości... Nie należało go pod tym względem lekceważyć. Niemniej jednak Bar nie znajdował się stosunkowo daleko, więc nie było potrzeby przenoszenia jej za pomocą transportera fazowego. Co do Acrotha natomiast. Jinkusu zamierzał przyglądać się tej sytuacji. Ta dwójka była młodzikami, ich zachowanie było wręcz trochę zabawne dla okrętu, jednak wolał by sami dogadali się między sobą, zwłaszcza - że nie szło im najgorzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Sro Kwi 24, 2013 6:30 pm

No cóż, nie mogła powiedzieć, że się tego nie spodziewała. Gdzieś w środku czuła, że Dur-Shurrikun będzie starał się ich pogodzić na taki czy inny sposób. Natomiast mianowanie smoka jej opiekunem zdało jej się już lekką przesadą. W ten sposób statek uczynił ją od niego zależną i skazał ją na nieustanne przebywanie w jego towarzystwie. A czego jak czego, ale akurat tego najmniej jej brakowało do szczęścia. Skinęła jednak głową i bez słowa ruszyła za strzałkami do baru. Przez chwilą zastanawiała się, żeby zboczyć ze szlaku ale była głodna i to był fakt, a nie chciałą eksplorować nowego miejsca z pustym żołądkiem.
z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Sro Maj 28, 2014 8:33 pm

R.R. nie sądziła nawet, że kiedykolwiek będzie mogła pójść razem z Nodinem tam, gdzie raczej nie byłaby mile widziana. Nawet nie próbowała przekonywać go, by zabrał ją ze sobą, uśmiechnęła się jedynie do niego, licząc, że wróci do niej jak najszybciej.
- To bardzo pocieszające. - zaśmiała się, kiedy usłyszała słowa dotyczące jej najbliższego spotkania z resztą załogi. Cóż, musiała się dostosować i wziąć sobie do serca wszystkie rady, które otrzymała nie tylko od Nodina, ale też od reszty istot, które miała okazje spotkać na swojej drodze, od czasu swojego przybycia na pokład.
Obietnica tego, że czarnołuski znajdzie ją zaraz po swoim powrocie sprawiła, że na pyszczku Ar pojawił się uśmiech. Jak mogła wątpić w to, że będzie inaczej? Musiała przywyknąć do wielu nowości w jej nowym życiu.
Po kolejnych wytycznych Nodina, Ar nawet nie zdążyła odpowiedzieć, bo jej Widmo zwyczajnie rozpłynęło się w powietrzu.
- Do tego nigdy nie przywyknę! - powiedziała głośniej, bo jak mógł tak po prostu zniknąć? Mimo to Uszata wyglądała na rozbawioną. Po dłuższej chwili Samica westchnęła i rozejrzała się. Nadszedł więc czas by poznać resztę załogi. Ale najpierw...
Uszata odezwała się, choć wciąż było to dla niej dziwne, do Dur -Shurrikuna, by poprosić go o wskazanie drogi do Centrum Medycznego. Ten oczywiście jak na zawołanie przywitał ją i bezzwłocznie poprowadził do celu jej małej wędrówki. Ar przemierzała kolejne korytarze, tym razem nawet udało się jej nie zgubić, co było istnym wyczynem. Cały czas rozmyślała na temat różnych rzeczy, chociażby o tym co robi Nodin oraz jaki jest Itza, z którym ma się teraz spotkać. Ciekawa była czy istota jest taka jak jej Widmo, czy może jest zamknięta w sobie? Chociaż skoro Nodin przyznał, że polubi go, to zapewne jest to całkiem sympatyczna postać, a plusem jest podobieństwo do rasy R.R.

Kolejne korytarze, kolejne drzwi, aż Dur oznajmił, że oto Ar znalazła się przed tymi, które prowadzą do celu jej wędrówki. Króliczyca podziękowała uprzejmie, bo co by zrobiła bez takiego przewodnika?
Drzwi do Centrum Medycznego otworzyły się i Ar ujrzała ogromną salę bijącą bielą, wypełnioną łóżkami i sprzętem medycznym. R.R. porozglądałaby się bardziej i zdecydowanie uważniej, ale kiedy weszła, jej oczom ukazała się postać, której szukała. Itza właśnie składał koszulkę na jednym z łóżek.. Tak... Koszulkę, której nie miał na sobie.
Jasny gwint. - pomyślała, bo co spotykała jakąś istotę, był to samiec, świetnie zbudowany, a ten do tego miał futro i wyglądał tak uroczo... R.R. nie potrafiła stwierdzić dlaczego, ale od tej istoty emanowała tak przyjemna aura, że Króliczyca mogłaby teraz podejść i zwyczajnie wtulić się do Itzy.
Uszata była tak zafascynowana widokiem kogoś, kto mógłby być faktycznie kimś z jej rasy, że zapomniała się odezwać i cisza trwała przez jakiś czas. Samica tymczasem przyglądała się mu i doszła do wniosku, że nawet te rogi nie sprawiają, że Samiec wyglądał jakoś groźniej.
- Dzień dobry. - odezwała się w końcu, miłym i uprzejmym tonem.
- Nazywam się Raena, przysłał mnie tutaj Lord Nodin. - przedstawiła się i uznała, że Itza będzie wiedział co z nią zrobić. Tym razem rozejrzała się po wnętrzu, uświadomiła sobie też, że poznawała coraz więcej miejsc na pokładzie.
- Ale jeśli przeszkadzam, to przyjdę później. - dodała z uśmiechem, powracając spojrzeniem do Futrzastego.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Sro Maj 28, 2014 9:32 pm

Raena pod tym względem nie mogła narzekać, jej kompani na prawdę dobrze się prezentowali - i to nie tylko z tytułów czy osiągnięć, co właśnie wyglądu. Niebieskofutry spokojnie składał swą koszulkę, by zaraz odłożyć ją na jedno z łóżek - nawet nie zwracając uwagi na to, że drzwi do centrum otworzyły się nagle. W ten oto sposób, Densorinka mogła go spokojnie obserwować, wręcz zlustrować spojrzeniem, a on sam zauważył ją dopiero gdy... podeszła bliżej i odezwała się. Niebieskie ślepia lwa uniosły się do góry i zlustrowały ją uważnie spojrzeniem, a na pysku samca natychmiast zagościł przyjazny uśmiech.
-Witaj!
Odparł jej równie miło oraz uprzejmie, by zaraz skinąć jej lekko łbem na powitanie i wyjść za łóżka, podchodząc bliżej swej rozmówczyni, która w międzyczasie przedstawiła się mu.
-Jestem Itza. Twój Lord wspominał mi o tym, że przybędziesz. Co mu zrobiłaś? Pierwszy raz tak miło się o kimś wypowiedział.
Odparł, wyjaśniając spokojnie. Jego słowa nie były zaczepne ani tym bardziej czepialskie, lew wyraźnie był rozbawiony, pozytywnie, uśmiechając się delikatnie i słuchając jej dalej.
-Jakbym śmiał wyprosić ciebie z twojego stanowiska! Tytan poinformował nas wcześniej, że pojawi się nowy lekarz na pokładzie. Miło mi więc ciebie poznać. Chętnie pokażę tobie wszystko, jeśli jeszcze tego nie uczyniono. Miejsce w którym się znajdujesz, należy praktycznie do ciebie. Zaraz po Dur-Shurrikunie, rządzić tu będziesz ty.
Wyjaśnił, przekrzywiając swój łeb delikatnie na bok. Ogon tego samca nie poruszał się całkowicie, spoczywając spokojnie na ziemi. Na jego końcu znajdowały się dwie kule, przyczepione do niego. Prezentowały się dość ładnie, jednak pytanie - czy realnie były ozdobą czy może jakąś bronią? Ogon tego samca był dość zwinny i giętki, widać to było już po samej budowie. Kto więc wie czy nie były to dodatkowe obciążniki. Itza stał przed swą rozmówczynią wyprostowany, obserwując ją z przyjaznym uśmiechem na pysku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Sro Maj 28, 2014 9:51 pm

Króliczyca uśmiechnęła się, kiedy Itza odezwał się do niej. Głos Samca był równie przyjemny jak jego wygląd, a wrażenie, że jest to jedna z tych bardzo sympatycznych istot, jedynie się umocniło. Uszata rozluźniła się i wysłuchała się w to co mówił jej Niebieskofutry.
- Miło? Pierwszy raz? - nieco zaskoczyły ją te słowa, była też ciekawa co takiego powiedział Nodin, z drugiej strony na jej pyszczku pojawił się uśmiech, który może zdradził nieco, że ona i Lord byli ze sobą całkiem blisko, bo przecież kto jeszcze mógł robić tyle co ona?
Kolejne słowa Samca były jeszcze bardziej zaskakujące. Ar w pewnym momencie uderzyła lekko łapką w czoło.
- Jejku, naprawdę... Jak mogłam nie wpaść na to, że Centrum Medyczne będzie miejscem, w którym będę tak często przebywać. - zaśmiała się z własnej niedomyślności i przewróciła oczami. Od razu zaczęła przyglądać się sprzętom, które były wewnątrz tego pomieszczenia. Nie do końca była pewna, czy potrafi ich wszystkich używać, ale na pewno z czasem się nauczy.
- Ja mam tutaj rządzić? - jej spojrzenie powróciło do Itzy.
- A to nie jest twoja działka? - zapytała zaciekawiona, bo właściwie co innego tutaj robił? Chyba nie przyszedł po to by się rozebrać i poskładać koszulkę. Taka wizja nieco rozbawiła R.R.
- Nigdy nie miałam okazji mieć własnego Centrum Medycznego. - powiedziała zafascynowana całą sytuacją. Choć również w jej myślach pojawiły się wątpliwości, bo nigdy wcześniej nie miała okazji by czymś zarządzać, a tutaj ma całkiem spore pole do popisu. Kolejna rzecz, do której będzie musiała się przyzwyczaić.
- Z miłą chęcią skorzystam z twojej pomocy. Nie poznałam jeszcze wszystkich, Lord wspominał, że przedstawisz mi członków załogi. Do tego zdążyłam odwiedzić Biosferę I, bar, a teraz to miejsce. - powiedziała z uśmiechem.
- Wciąż coś mnie zaskakuje. - zaśmiała się, jej spojrzenie skupione było na Futrzastnym, bo była bliżej niego i mogła zaobserwować więcej szczegółów jego anatomii, a przyjazna aura bijąca od niego, wcale nie znikała. Uszata w końcu ruszyła się i zaczęła przechadzać po wnętrzu, przyglądając się tym razem sprzętom i właściwie wszystkiemu z czym przyjedzie jej pracować.
- Ktoś jeszcze tutaj będzie? - zapytała, zerkając na Niebieskofutrego, zastanawiając się, czy ktoś może będzie jej pomagać.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Czw Maj 29, 2014 6:56 am

Reakcja Raeny dała Itzie sporo do myślenia. Teraz był na prawdę ciekaw tego, co zrobiła widmu, że to tak ją polubiło.
-Cóż, wyglądał tak jakby miał dobry humor i nic go nie dręczyło. A to nie zdarza się często. Do tego poprosił mnie, bym się tobą zajął, oprowadził po pokładzie i wyjaśnił wszystko czego jeszcze nie rozumiesz. Wiesz co znaczy, gdy widmo kogoś o coś prosi? Ta rasa zazwyczaj wydaje polecenia.
Odpowiedział jej, przyglądając się jej z ciekawością - po prostu chcąc wyłapać jej reakcję. Rozmowa tymczasem przeniosła się na dalszy temat, a niebieskofutry przytaknął jej skinięciem łba.
-Nie musisz tutaj aż tak często przebywać. Nadal, Tytan jest samowystarczalny. Jednak twoja obecność tutaj będzie bardzo pomocna i mile widziana, gdy będziesz tutaj potrzebna.
Wyjaśnił, obserwując ją dalej uważnie, jak rozglądała się po pomieszczeniu, by zaraz jej spojrzenie powróciło na jego osobę.
-Tak.
Odparł krótko, stwierdzając, że nie musi więcej wyjaśniać. Niemniej jednak szybko okazało się, że pod tym względem jest pomylił.
-Nie jestem lekarzem, lecz żołnierzem, jak większość załogi. Lekarz raczej nie rozbiera się by czynić swój fach, prawda?
Wyjaśnił i zachichotał cicho, rozbawiony taką perspektywą. Ciut bezsensowną ale jednak. Lekarz musiał bowiem trzymać ograniczony bezpośrednio kontakt z poszkodowanym, stąd zazwyczaj rękawice, ta cała maszyneria.
-Podstawową twojej działalności będzie znajomość nas wszystkich. Z resztą nie jeden tutaj będzie wymagał zdobycia swego zaufania, zanim chociażby pozwoli sobie pomóc.-
Skomentował, spoglądając na nią i przez chwilę nic nie mówił. Chwilę mu zajęło, zanim zorientował się, że samica zaczęła lustrować sobie jego ciało spojrzeniem. Przez myśl aż przeszło mu czy powinien był pozbywać się odzienia... z drugiej strony i tak rzadko je nosił. Mając tyle futra co on, raczej to tylko przeszkadzało, gdy materiał ugniatał mu sierść - sprawiając, że nie raz czuł po prostu dyskomfort. Z resztą chyba jej to odpowiadało. Po za tym musiała się przyzwyczaić, jeśli jakimś cudem jeszcze przyzwyczajona nie była. Na Densorinie było przecież podobnie, ubranie traktowane było w charakterze ozdoby lub podkreślenia pozycji. Ciała takich istot jak oni po prostu nie potrzebowały dodatkowego ogrzewania czy ochrony przed temperaturą.
-Każdy kogo tutaj zaprosisz, każdy kto będzie potrzebował pomocy lub pomoc będzie chciał nieść. Po za tym, tutaj nigdy nie jest się samym. Dur-Shurrikun jest z nami zawsze, tak długo jak jesteśmy na jego pokładzie. Polecam rozwinąć tą znajomość, choć może to być niełatwe.
Wyjaśnił, podnosząc prawą dłoń i przesuwając ją na prawą stronę swych żeber. Właśnie przypomniało mu się po co tutaj właściwie przyszedł. Drobne nieporozumienie oraz silny przeciwnik potrafiący dobrze wymierzać ciosy. Ze szkodą dla niego, bo Itza nie należał do typu istot które lubią, jak się je bije, a przyjemny był z wyglądu i charakteru - jednak jeśli już miał z kimś walczyć - potrafił odesłać tą osobę w stanie niechętnym do takich zaczepek.
-Potrafisz leczyć swą mocą. Mogę dostąpić zaszczytu bycia pierwszym pacjentem?
Zapytał i uśmiechnął się lekko, opuszczając dłoń znów wzdłuż swego ciała. Tymczasem odezwał się Dur-Shurrikun, tym razem bez ujawniania swojego hologramu.
-Pęknięte żebra po prawej stronie ciała. Powinnaś dać sobie z tym radę.
Wyjaśnił, widać właśnie zlecając jej pierwsze zadanie. Najwyraźniej to Jinkusu miał być w tym przypadku lekarzem - albo ona nie została wcześniej ściągnięta - niemniej jednak tak czy inaczej, obowiązek spadł teraz na nią. Pierwszy prawdziwy uraz, niemniej jednak nie powinien wydać się jej zbyt trudny. Itza czekał spokojnie na ewentualne polecenia, do jakich musiałby się zastosować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Czw Maj 29, 2014 7:37 am

Uszata   wróciła do  Itzy, chcąc dokończyć z nim rozmowę, ale ten zaczął z ciekawością drążyć temat jej I Nodina.  To co mówił było naprawdę przyjemne dla niej, gdyby mogła to zarumieniłaby się, bo cóż mogła odpowiedzieć? Uśmiechnęła się tylko, lekko szczerząc swoje zęby. Miło było słyszeć, ze Jaszczur miał dobry humor dzięki niej, a to, że poprosił o coś, było dosyć zaskakujące, choć zapewne bardziej dla kogoś innego niż dla niej.
- Może to po prostu moja moc. – zaśmiała się, bo raczej nie miała zamiaru chwalić się, że właśnie wróciła z leniwego leżenia na Nodinie, kiedy to znajdowali się w Biosferze I.
- Dur-Shurrikun jest naprawdę niesamowity. – przyznała szczerze, kiedy Itza wspomniał o samowystarczalności pokładu.
- Postaram się być tutaj jak najczęściej. – zapewniła Niebieskofutrego, uśmiechając  się przy tym.
Na kolejne słowa Uszata zaśmiała się szczerze i wesoło, bo Futrzasty pomyślał niemal o tym samym co ona.
- Chyba, że miałbyś pacjentki, które wymagałyby uspokojenia, czy zrelaksowania.- dodała i pokręciła głową, mając przy tym rozbawioną minę.
Tymczasem rozmowa wróciła na nieco poważniejsze tory, a R.R. dowiedziała się, że czeka ją nie lada wyzwanie, bo zdobycie zaufania to przecież nie taka prosta sprawa. Mimo to musiała tego dokonać, skoro miała w pewnym sensie zaopiekować się całą załogą.
- Zrobię co w mojej mocy.  – uśmiechnęła się lekko, ale w jej myślach pojawił się Egzekutor, który jakoś szczególnie chętny nie był, choć z drugiej strony było w tym trochę jej winy.
Uszata poczuła się złapana na gorącym uczynku, kiedy tak Itza patrzył na nią, kiedy to ona patrzyła na niego i lustrowała spojrzeniem jego ciało. Pięknie.
- Ekhm … Dobrze, będę o tym pamiętać. – powiedziała spokojnie, uśmiechając się nieco niewinnie.
- Wciąż ciężko przywyknąć do tego, że jest się ciągle z kimś, ale pobędę tutaj dłużej i na pewno przyzwyczaję się. – dodała po chwili. Wciąż było to dla niej krępujące, ale zauważyła, że towarzystwo Nodina i innych załogantów jakoś redukowało to uczucie, a R.R. czuła się na pokładzie coraz lepiej. Kto wie, może kiedyś zacznie chodzić bez ubrania tak jak inni? Ale na to trzeba poczekać.
Z zamyślenia wyrwało ją zaskakujące pytanie Itzy. Ar podniosła spojrzenie i znowu przebiegła nim po ciele Futrzastego, z wyjaśnieniami popędził Dur-Shurrikun, co jeszcze bardziej ją zaskoczyło, ale wkrótce na jej pyszczku pojawił się uśmiech, bo taka szybka diagnoza to bardzo przydatna sprawa. Uszata odniosła wrażenie, że jeszcze to polubi.
- Dziękuję. – rzuciła swobodnie i spojrzała na Itzę.
- Oczywiście, mam nadzieję, że się nie boisz. – zaśmiała się wesoło. Króliczyca cieszyła się, że zostało przydzielone jej takie miejsce, do tego już ma pierwszego pacjenta! Samica miała zamiar wykonać swoje pierwsze, medyczne zadanie, więc postanowiła z tym nie zwlekać.
- Połóż się proszę. – wskazała najbliższe łóżko. Uznała, że tak będzie najwygodniej, nie tylko dla niej, ale przede wszystkim dla jej pierwszego pacjenta.
Kiedy Niebieskofutry wykonał jej polecenie i położył się wygodnie na łóżku,  R.R. podeszła od lewej strony łóżka i spojrzała na niego.
- To zazwyczaj nie boli. – rzuciła w żartach i sięgnęła łapkami na jego brzuch, po czym delikatnie przesunęła nimi po jego ciele, by w końcu ułożyć je lekko na miejscu wymagającym leczenia. Musiała przyznać, że futro akurat miał naprawdę przyjemne w dotyku.  Po chwili Samiec mógł poczuć delikatne mrowienie, a następnie działanie mocy Ar, która skupiła się na żebrach wymagających leczenia. Samica postanowiła lekko przesunąć łapkami, tak by nie sprawić mu niepotrzebnego bólu, a jak najdokładniej pozbyć się pęknięć, poza tym nie chciała skupiać działania w jednym miejscu. Moc cały czas lekko płynęła z jej łapek, a Uszata skupiała się na tym, by zadanie było wykonane jak najlepiej.  Po wykorzystaniu mocy leczenia w sposób, do jakiego ona służy,  Ar pozwoliła sobie na użycie energii do zrelaksowania Itzy. Mrowienie stało się nieco przyjemniejsze niż podczas leczenia, poza tym dotyk łapek Króliczycy nie powinien już sprawiać bólu, więc Samica przesunęła nimi po całym boku Samca - od środka w górę, a potem do dołu, by potem przesunąć je lekko na jego brzuch, wciąż uwalniając energię i zerkając czy reaguje tak samo jak inne istoty, które doświadczyły relaksującego efektu jej mocy. Do tego chciała by poczuł coś miłego, bo zapewne złamane żebra wcale nie były czymś przyjemnym. Uszata przesunęła łapkami na mostek Itzy i tam mrowienie powoli ustało, a Uszata podniosła łapki, odsunęła się nieco od łóżka i spojrzała na Futrzastego.  
- I jak się czujesz? – zapytała z miłym uśmiechem, przy okazji znowu przesuwając spojrzeniem po jego ciele, na które teraz miała wgląd idealny, poza tym, jego futro w dotyku było po prostu genialne.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Czw Maj 29, 2014 3:05 pm

Niebieskofutry przekrzywił łeb w lekkim grymasie, spowodowanym rozbawieniem.
-Posądzasz lwa o strach?
Zapytał żartem, by zaraz skinąć jej łbem, gdy wspomniała o tym by się położył - co uczynił bez zwłoki. Itza ułożył się na wskazanym łóżku, wchodząc na nie w miarę ostrożnie. O ile przy byciu prostym nic specjalnego nie czuł, o tyle uginając się - żebra dawały się już we znaki. Położył się powoli, układając swój łeb na poduszce, a ręce spokojnie prostując wzdłuż ciała. Jego spojrzenie padło na sufit, a on sam wziął lekki wdech, niezbyt głęboki - gdyż nadmiernie rozszerzenie się klatki piersiowej, spowodowałoby naruszenie samych żeber, a co za tym idzie - ból.
-Bardziej nie powinno.
Odparł jej spokojnie, by zaraz poczuć, jak samica ułożyła dłonie na jego brzuchu. Futro ugięło się pod naciskiem jej dłoni, choć robiła to delikatnie - i pozwalało jej zobaczyć, a nawet poczuć - to czego nie dało się od razu zauważyć. Sierść lwa skrywała dobrze ukształtowane mięśnie, co Raena zaraz mogła odczuć gdy jej dłonie przesuwały się po jego ciele, zagłębiając się dokładnie w "luki" oddzielające poszczególne mięśnie brzucha. Mogła teraz zresztą poczuć, jak miłe i przyjemne w dotyku było futro tego osobnika, jakby idealnie do tego, by się nim od czasu do czasu z kimś podzielić. Sunąc dalej po jego ciele, bez problemu mogła zatopić palce w futrze Itzy, chowając je momentami pod nim. Gdy jej moc zaczęła działać, niebieskofutry odetchnął spokojniej, pozwalając jej w ciszy działać i pracować nad jego zdrowiem. Czuł jak jej dłonie przesuwają się po jego żebrach, a ból w tym czasie ustępuje na rzecz przyjemnego odczucia pewnego rodzaju świeżości, gdy uszkodzone tkanki były naprawiane. Potem jednak przyszło mu poczuć coś wiele ciekawszego, jakąś drugą stronę mocy Raeny, który nie przestała na leczeniu, natomiast sprawiła, że dotyk jej dłoni stał się wiele bardziej przyjemny, niż mógłby się tego spodziewać. Nie podnosząc łba, poczuł jak samica przesuwa dłońmi po jego boku, lekko do góry, a potem ponownie w dół - by zaraz zjechać na jego brzuch. Jej moc nadal była uwalniana, a on sam miał ochotę rozpłynąć się pod dotykiem jej dłoni, czując olbrzymią przyjemność przeszywającą miejsca gdzie akurat znajdowały się jej dłonie. Jej dlonie w tym czasie przesunęły się na jego mostek, a moc powoli ustąpiła ze swym działaniem. Króliczyca cofnęła swe dłonie, a następnie cofnęła się lekko od łóżka. Itza w tym czasie wziął głęboki wdech, sprawdzając po prostu czy nic go nie boli - by zaraz podnieść się z pozycji leżącej do siadu - nie schodząc jednak z łóżka. Niebieskie oczy samca powędrowały ku samicy, a on sam zlustrował ją spojrzeniem i uśmiechnął się przyjaźnie.
-Niesamowita moc! Dziękuję.
Odparł i przesunął po łóżku ogonem, krzyżując swe nogi i siadając w siadzie skrzyżnym. Dalej się jej przyglądał, a z jego pyska nie schodził uśmiech. Samiec oparł swe dłonie na swych kolanach i kontynuował.
-Nigdy nie czułem czegoś takiego. Bardzo przyjemne, relaksujące i odświeżające. Jeśli będziesz chętna dzielić się swą mocą to chętnie będę się tutaj zjawiał częściej.
Wyjaśnił, kończąc lekkim żartem i śmiało dając do zrozumienia, że bardzo aprobował to co zrobiła, możliwość odświeżenia jaką mu dała, rozluźnienia mięśni i tej krótkiej bardzo - chwili odpoczynku. Lew spoglądał na nią ze spokojem, czekając co dalej mógłby usłyszeć lub dowiedzieć się na temat jej mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Czw Maj 29, 2014 4:29 pm

Uszata uśmiechnęła się wesoło, kiedy Itza pochwalił jej moc. Bardzo cieszyła ją jego reakcja i kiedy usiadł, nawet nie musiała pytać czy wszystko jest już w porządku. Było wyraźnie widać, że jej moc podziałała jak należy i pęknięte żebra są już zdrowe. A do tego robiąc mu małą niespodziankę, udało się jej zaskoczyć Lwa i to całkiem miło z tego co zauważyła.
- Proszę, w końcu od tego tutaj jestem. - powiedziała zadowolona z tego co zrobiła. Pomimo tego, że Nodina również cieszyła jej moc, właściwie mógł z niej korzystać częściej i nie co bardziej niż inni, to pochwalenie jej jeszcze przez kogoś innego było czymś naprawdę przyjemnym. Takie reakcje dawały niesamowitą motywację by pracować nad rozwinięciem tej umiejętności i dość w tym prawie do perfekcji, z czego R.R. byłaby naprawdę dumna.
Kiedy Lew siedział sobie wygodnie na łóżku, Uszata postanowiła przysiąść się i wyjaśnić nieco więcej. Itza zaskoczył ją tym, że miał ochotę na częstsze wizyty w Centrum Medycznym, co uznała za niemały komplement. Poza tym, jego futro było tak miłe w dotyku, że wykorzystywanie mocy na tym osobniku będzie dla Ar czystą przyjemnością.
- Zapraszam. - zaśmiała się wesoło. W końcu to miejsce przeznaczone dla niej, Dur-Shurrikun zapewne nie miałby nic przeciwko.
- Oprócz leczenia, moim przyszłym pacjentom przyda się chwila wytchnienia, więc czemu miałabym nie podzielić się tym co potrafię. - dodała po chwili, bo dzięki mocy mogła rozpieszczać też innych, a że lubiła pomagać, to było to dla niej dodatkową przyjemnością.
- Tę stronę mocy, którą poznałeś, sama odkryłam stosunkowo niedawno. Zawsze używałam jej jedynie do leczenia, a i tak nie jest to poziom mistrzowski. Kiedy zjawiłam się tutaj, wiedziałam już o tym, że potrafię dokonać czegoś więcej, niż tylko usunięcia skutków walk czy kontuzji. - postanowiła wyjaśnić nieco i opowiedzieć o drugiej stronie mocy.
- Lord Nodin nakierował mnie nieco na sposób w jaki powinnam używać tej mojej nowości, mam zamiar rozwinąć moc zarówno pod kątem leczenia, jak i relaksowania. Ale nie wiem czy będę kiedyś na tyle potężna by władać nią naprawdę po mistrzowsku. - wzruszyła lekko ramionami, pamiętając jak używał mocy Egzekutor.
- Tutaj na pewno będę miała okazję na ćwiczenia i mam zamiar z tego skorzystać.  - dokończyła z uśmiechem.
- Pomóc ci w czymś jeszcze? - zapytała uprzejmie, bo może miał jeszcze jakieś pytania, na które bardzo chciał znać odpowiedź, a może potrzebował pomocy w czymś innym?
- Mam wrażenie, że to nie koniec wrażeń na dziś. - powiedziała jakby do siebie, bo przed nią jeszcze najważniejsza część dnia, czyli poznanie reszty załogi, a Króliczyca nauczyła się, że każda nowość na tym pokładzie kończy się dla niej zupełnie inaczej niż się spodziewała.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Czw Maj 29, 2014 6:58 pm

Właśnie dostał zaproszenie? Nie omieszka skorzystać. Zwłaszcza jeśli sama podkreśliła, że jej pacjentom przyda się wytchnienie.
-Na pewno wszyscy będą tobie wdzięczni.
Odparł, choć zapewne gdyby usłyszał jej myśli, to słowo pomagać zamieniłby na "rozpieszczać". Tymczasem jednak skupił się na słuchaniu swej rozmówczyni. Słuchał ją z uwagą, gdyż właśnie dowiadywał się czegoś na jej temat - oraz temat jej mocy. Sam fakt, że możliwość wprawienia kogoś w stan relaksu, ujawniła się u niej - albo raczej - została odnaleziona stosunkowo niedawno, rzucał nieco światła na jej umiejętności. Najciekawsze jednak okazały się jej następne słowa.
Lew uśmiechnął się, ukazując delikatnie swe białe, ostre kły i słuchając jej z jeszcze większą ciekawością, gdy do swojej mocy dołączyła Nodina w roli nauczyciela. Itza potrafił dopisać sobie resztę historii, na podstawie jej relacji, reakcji - oraz na podstawie reakcji i relacji z drugiej strony, ze strony czarnołuskiego. Machnął mocniej ogonem na lewo i prawo, by zaraz odpowiedzieć jej na to co usłyszał.
-Przyjemne w dotyku są łuski widma, prawda?
Wtrącił nagle, gdy tylko ona skończyła mówić i zachichotał rozbawiony, chcąc po prostu ujrzeć jej reakcję.
-Twój Lord wyciągnął mnie kiedyś ledwo żywego z pola walki. Mogę powiedzieć, że miałem okazję przejechać się na grzbiecie widma, będąc ledwo żywym. Pamiętam jak dzisiaj, nigdy nie czułem pod dłońmi tak wspaniałego materiału, jakim są łuski tych stworzeń. A biorąc pod uwagę, że czegoś ciebie nauczył, łatwo się domyślić na kim ćwiczyłaś. Dlatego też miał taki dobry nastrój. Polubił cię?
Wyjaśnił spokojnie, spoglądając na nią z ciekawością oraz kończąc swoją wypowiedź pytaniem, skierowanym w jej stronę. Niemniej jednak ich rozmowa się nie skończyła. Kiedy tak przy nim siedziała, spoglądał na nią z zaciekawieniem, zastanawiając się w czym to mogłaby mu pomóc.
-Postaram się zasłużyć na kolejną możliwość poczucia twojej mocy, Raeno. Tymczasem musimy zadbać o twoje wrażenia.
Odpowiedział jej i znów zachichotał, prostując momentalnie swe nogi i zeskakując z łóżka. Niebieskofutry lew szybkim krokiem stanął przed nią i podniósł prawą rękę do góry, wyciągając dłoń w jej kierunku - wewnętrzną stroną uniesioną ku górze, podając jej swą dłoń w ten sposób na wysokości jej żeber, by mogła spokojnie chwycić go za jego własną dłoń. W międzyczasie oczywiście zrobił jej trochę miejsca, by mogła spokojnie z tego łóżka zejść. Przy okazji pochylił się delikatnie w przód, kłaniając się jej delikatnie i dalej uśmiechając. Co ciekawe - w żaden sposób jej nie zaczepiał ani tym bardziej na pewno nie próbował jej podrywać, oj nie. Samiec był po prostu miły, chciał ją rozbawić, jego ruchy były bardzo płynne - w żaden sposób nie były szarpane, jak to zdarza się "romantykom" gdy chcą swym paniom nieco pokazać. On zachowywał się tutaj niczym profesjonalista, jednak o innych celach. Gdy Raena złapała jego dłoń i postanowiła zeskoczyć z łóżka, ślepia samca błysnęły niebieską poświatą, a on sam doskonale wyczuł timeing.
Kiedy Raena zeskoczyła, odrywając swe ciało od podłoża, lew wykorzystał tą krótką chwilę, tą sekundę czasu - i szybkim, płynnym ruchem ustawił się po jej boku, w między czasie wykonując ruch drugą ręką - a pierwszą wyrywając się z jej dłoni. W jakim celu? Jedna jego dłoń powędrowała na jej łopatki, a druga pod nogi - i tak oto szybkim ruchem uniósł ją do góry, dokładnie na swych rękach. Wszystko trwało dosłownie ułamek sekundy, kiedy to znalazła się w jego ramionach. W jakim celu? Szybko mogła wyczytać z jego pyska. Itza uśmiechał się do niej przyjaźnie, nie był to uśmiech jak u Nodina, udający niewinność, delikatnie mówiąc - pewny siebie. Oj nie, ten tutaj wyraźnie okazywał przyjaźń jaką ten samiec darzył tą Króliczycę. Dlaczego więc złapał ją na ręce? Odpowiedź mogła być prosta. Kiedy ona go leczyła, zaskoczyła go swą mocą. Teraz on postanowił również zaskoczyć ją czymś u siebie, biorąc ją po prostu na ręce. Densorinka mogła poczuć, że samiec trzymał ją bardzo pewnie, mogło jej być nawet przyjemnie, gdyż miała znów bliski kontakt z jego miękkim, ciepłym futrem, zarówno pod plecami i nogami - jak również po swoim boku, gdyż opierał ją lekko o swoją klatkę piersiową.
-Wywołałaś uśmiech na moim pysku, więc pozwól mi się odwdzięczyć. Po za uśmiechem zadbałaś o me zdrowie, więc pozwól mi nieść się na rękach przez ten krótki czas.
Powiedział do niej przyjemnym, spokojnym głosem - wyraźnie chcąc się jej w ten sposób odwdzięczyć. Jej dłonie były wolne, a on miał teraz zajęcie. Spoglądał na nią uśmiechając się przyjaźnie, a jego spojrzenie było bardzo spokojne, przyjacielskie oraz pełne zaufania. Itza pozwolił sobie nawet na wykonanie kilku kroków i cofnięciu się od łóżek oraz obróceniu w stronę wyjścia, jednak jeszcze nie ruszaniu się dalej. Widać czekał na jej reakcję, natomiast chwyt jego był na tyle pewny i silny, że nie było sposobu by mu się wyślizgnęła z ramion i upadła na podłogę, oj nie - teraz mogła pewnie czuć się, że o ziemię nie uderzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Czw Maj 29, 2014 7:35 pm

Na pyszczku Uszatej wciąż widniał przyjazny uśmiech. Rozmowa z Itzą jak i całe spotkanie tego Lwa, okazały się zupełnie inne niż się spodziewała. Nodin miał rację, Raena na pewno polubi tę istotę,  od której cały czas emanuje przyjazna aura.
- Mam nadzieję, że nikogo nie zawiodę i faktycznie będą wdzięczni, tak jak mówisz. – zaśmiała się wesoło, bo naprawdę chciała się przydać. Skoro została wciągnięta właśnie na ten pokład, bardzo chciała wykorzystać szansę jaką dostała, najlepiej jak tylko potrafi. A pomaganie innym, było bardzo ważne, mimo wszystko.
W pewnym momencie uśmiech Itzy stał się taki inny, przynajmniej tak to odebrała R.R., nie bardzo wiedziała o co chodzi, ale kolejne słowa wszystko zdradziły. Uszata zmrużyła zabawnie oczy, patrząc na Lwa, ale uśmiech na jej pyszczku stał się szerszy.
- Tak, łuski są naprawdę bardzo przyjemne, sama byłam zaskoczona tym faktem. – powiedziała starając się by to zabrzmiało zwyczajnie, bo przecież nie musiała wyjawiać wszystkiego, prawda?
- Z resztą poznałam niektórych załogantów i okazało się ,że prawie wszyscy o mnie słyszeli, więc przy okazji miałam już na kim testować moc. – zerknęła na niego, co by nie skupiał się tak bardzo na jej relacjach z Nodinem, które  jakby nie patrzeć, były bardzo  bliskie.
- Miałeś ogromne szczęście, że ktoś cię uratował. Opowiesz mi kiedyś o tym coś więcej? – zapytała, bo była ciekawa jak wyglądała jego misja i co tak naprawdę  się stało.
- Myślę, że nie sprawiłam Lordowi problemu i nie ma za co mnie nie lubić. – uznała w końcu, uśmiechając się przy tym wesoło. Nodin zapewne lubił ją, a ona bardzo polubiła swojego Jaszczura. W ustach Itzy „twój lord” zabrzmiało tak inaczej, ale R.R. nie przypuszczała, że będzie to takie miłe dla niej.
- Po prostu przyjdź kiedy będziesz tego potrzebować. Naprawdę , dla mnie to nie problem.[/b] – przyznała szczerze, bo skoro mogła tak umilać czas innym, to czemu miała z tego nie korzystać? Dodatkowo byłaby to idealna sposobność do trenowania mocy.  Chichot Lwa sprawił, że Ar sama się zaśmiała. Samiec był naprawdę sympatyczną istotą i niemal od razu zaskarbił sobie sympatię Uszatej. Po chwili  Itza zeskoczył zwinnie z łóżka, właściwie miał ten swój koci ruch, który był przyjemny dla oka. Zachowanie Niebieskofutrego wprawiło R.R. w niemałe osłupienie, bo dawno nie widziała kogoś, kto zachowywałby się tak uprzejmie wobec nowopoznanej osoby. Króliczyca uśmiechnęła się cicho i podała łapkę Futrzastemu, po czym zeskoczyła z łóżka, a on tymczasem tak szybo i zwinne wykonał kolejne ruchy, że Samica nawet nie była w stanie zareagować.  
- Ale...-zaczęła  zaskoczona, kiedy znalazła się w ramionach Lwa.  Itza był tak przyjemnie miękki, ciepły i bardzo sympatyczny, że Króliczyca zwyczajnie miękła. Jak ktoś może być tak silny, a zarazem tak milutki i ciepły z charakteru? Uszata patrzyła na niego, czując jego ciepło, miękkość futra, a on zdawał się być tak przyjacielski jak żadna inna istota, którą miała okazję spotkać w swoim życiu.
- Naprawdę, nie musisz tego robić, dla mnie była to przyjemność i też obowiązek pomóc Tobie. – powiedziała z uśmiechem, a mimo to wcale nie zamierzała wyrwać się z tego przyjemnie silnego uścisku.
- Jeszcze wiele muszę zrobić, by noszono mnie na rękach, to czego doświadczyłeś to nic takiego. – zaśmiała się wesoło, zerkając w niebieskie oczy Lwa.
- Z drugiej strony, nie odmówię ci, bo byłoby to bardzo nieuprzejme, skoro tak chcesz okazać swoją wdzięczność. – uśmiechnęła się ciepło do Itzy, który wyglądał tak, że Uszata mogłaby go zatulić na śmierć.  Do tego zupełnie rozczulił ją wyraz jego oczu, w których dostrzegła to, co jest bardzo ważne dla każdej istoty – przyjaźń i zaufanie.
Króliczyca nawet nie miałaby serca odmówić tej istocie, z drugiej strony była całkiem rozbawiona, bo najpierw Nodin staje się jej bardzo bliski, pozwala jej na tyle i otacza ją ciepłem, a teraz Itza, którego obdarzyła sympatią i zaufaniem. W końcu musiała przyznać sama przed sobą, że ten pokład wcale nie był taki zły.
Teraz czekało ja poznanie reszty załogi, a Jaszczur zapewne przebywał na spotkaniu ze swoim rodzeństwem, ciekawe kiedy znowu go zobaczy? A gdyby on zobaczył ją w ramionach Itzy, Ar miała wrażenie, że wcale by go to nie zdziwiło. Uszata uśmiechnęła się pod nosem, a potem spojrzała na Itzę.
- Mam nadzieję, że mnie polubią. - powiedziała spokojnym głosem.


[zt oboje]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Pią Wrz 12, 2014 8:06 am

Raena niemal podskoczyła, kiedy przy ich stole nagle pojawił się Daalkin. Nie spodziewała się czegoś takiego, choć raz zrobił to Nodin, przez którego Itza prawie dostał zawału. Uszata odetchnęła nieco głębiej kilka razy, chcąc pozbyć się uczucia przerażenia. Czy ona kiedykolwiek przywyknie do takich gwałtownych zniknięć czy wizyt? Kto wie... Do tego czasu ma szansę zejść na zawał...
Króliczyca spojrzała na swoich dwóch towarzyszy zastanawiając się jak oni zareagowali na takie coś, ale zdawało się, ze zupełnie ich to nie ruszyło. Zahartowani... - przemknęło jej przez myśl.
- Dzień dobry... - powiedziała cicho, bo nie wypadało się nie przywitać, choć Daalkin nie krępował się i od razu przeszedł do rzeczy, przerywając to co miała zamiar zrobić.
- Kilka zadań? - spojrzała na niego zaskoczona. Czyżby kończył się okres "pokaż mi swoją moc"?.
Uszata nie miała wyboru i ruszyła za Daalkiinem, który zdawał się być nie do końca miło nastawiony do niej, chociaż to mogło być mylne wrażenie.
- Wiem, że to nie wakacje. Zgłodniałam, więc Nodin zabrał mnie tutaj, a potem musiał iść i zostawił mnie z nimi. - powiedziała spokojnie, bo właściwie wcale nie czuła się jakoś... wakacyjnie. Uszata szła posłusznie za Daalkiinem, wlepiając spojrzenie w jego plecy i myśląc nad tym co mogło się stać i co takiego na nią czeka. Mimo to, nie czuła żadnego przerażenia,  stresu czy jakichkolwiek negatywnych emocji.
Wkrótce okazało się, że Samiec prowadzi ją do Centrum Medycznego. R.R. uświadomiła sobie, że dawno w nim nie była, a przecież to jest jej miejsce na tym pokładzie. Samica zamyśliła się nieco, idąc za Daalkiinem, aż w końcu z zamyślenia wyrwały ją jego słowa.
- Co? - potrząsnęła lekko głową, zaskoczona pytaniem.
- To znaczy... najczęściej moje podróże po statku wyglądały tak, że przez cały czas myślałam jak dotrzeć gdzieś i się nie zgubić, bo do tego mam wyjątkowy talent. - powiedziała cicho, bo momentami jej mylenie drobi bywało zabawne.
- Stało się coś złego? - nie wytrzymała i zadała pytanie, które krążyło w jej myślach od pojawienia się Czarnofutrego w Barze.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Pią Wrz 12, 2014 12:18 pm

NPC Storyline - Daalkiin




Daalkiin nie odpowiedział jej na pytanie, jakież to zadania miały być. Na to przyjdzie jeszcze czas. Tłumaczenie z jej strony również wydawało się go specjalnie nie interesować. Zainteresowało go jednak wyraźnie co innego. Obserwując plecy czarnofutrego samca oraz ogon kręcący się jej pod nogami, Raena mogła zobaczyć, jak ten zatrzymuje się gwałtownie - tak po prostu - a ogon odrodzonego złapał jaj lewy nadgarstek, samiec obrócił się lekko w bok by móc na nią spojrzeć i podciągnął ją bliżej siebie, puszczając ją ogonem, jednak łapiąc jej nadgarstek ręką. Spojrzał na nią z góry - cóż, jednego dwa metry i dwadzieścia centymetrów wzrostu robiło swoje - a następnie przekrzywił lekko łeb i odezwał się do niej spokojnym głosem, jak przystało na niego.
-Meyz nau! Wychowano mnie by zabijać, nuz... ugryzę cię jak mnie do tego sprowokujesz. Idź obok mnie, jak przystało na fahdon.
Skomentował krótko, puszczając jej dłoń, a następnie ruszając dalej, tym razem już pilnując by nie próbowała iść za jego plecami. Wyraźnie mu się to nie spodobało, zapewne dlatego, że nie prowadził jej na żadną egzekucję, a i ona nie czaiła się na niego by wbić mu nóż w plecy, więc czemu nie mogła iść obok niego? Warto zaznaczyć, że chwycił ją delikatnie, dbając o to by nic się jej nie stało. Daalkiin jak mało kto posiadał niesamowite wyczucie własnej siły.
-Hi los folaas.
Zaczął odpowiadać, zamierzając wyjaśnić to o czym wcześniej sam wspomniał.
-Jinkusu przenosi nas podczas podróży po pokładzie w pobliże miejsca gdzie chcemy się dostać. Inaczej, dotarcie od mostka do kwater mogło by tobie zająć kilka godzin. Nie jest to ani zauważalne ani odczuwalne.
Dokończył, a dwójka weszła w tym czasie do centrum medycznego. Daalkiin przejechał po pomieszczeniu wzrokiem - w którym znajdowały się jedynie drony, jak zawsze.
-Nid, fahvos?
Zapytał z pro po jej pytania, czy stało się coś złego. Choć zamiennie używał obu dialektów, brzmiało to wyraźnie jak "nie, dlaczego?". Samiec zrobił kilka kroków i stanął przed densorinką, spoglądając na nią z góry.
-Gir. Czas byś poznała sprzęt z którym przyjdzie tobie pracować. Ja mam ciebie instruować oraz być ewentualnym obiektem testowym. Pytania?
Wyjaśnił spokojnie, krzyżując swe dłonie za plecami nad własnymi ogonem i spoglądając na nią z góry, stojąc niemalże na baczność w wyprostowanej pozycji - z klatką piersiową wypchniętą do przodu. Typowy z niego wojskowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Sob Wrz 13, 2014 9:52 am

Raena prawie wpadła na plecy Daalkiina, kiedy ten zatrzymał się nagle, nie wiedząc czemu. Odpowiedź na to przyszła bardzo szybko. R.R. poczuła jego ogon na lewym nadgarstku i przez moment zastanawiała się czy każdy ogoniasty właśnie tak wykorzystuje swój ogon. Samiec odwrócił się lekko i przyciągnął ją nieco do siebie, a Ar nie stawiała oporu, nie bardzo rozumiejąc po co to wszystko. Jej nadgarstek został chwilowo uwolniony przez ogon, ale za chwilę poczuła rękę Daalkiina. Uszata spojrzała na rękę, po czym jej pytający wzrok powędrował w górę, by zatrzymać się na pysku samca.
- Ale... - zaczęła, kiedy dowiedziała się o jaką błahostkę chodziło. Nie do końca rozumiała znaczenie niektórych słów, ale cały przekaz był jasny.
- Przepraszam. - powiedziała i uśmiechnęła się lekko, choć upomnienie ją zaskoczyło.
Kiedy oboje ruszyli dalej, a ręka R.R. została uwolniona, Króliczyca sama pilnowała się by dotrzymać kroku Daalkiinowi, żeby nie musiał znowu jej upominać. Swoją droga naprawdę nie spodziewała się czegoś takiego. Z drugiej strony to dało nieco do myślenia. Wszyscy chcieli traktować ją na równi ze sobą i dla nich nie było to niczym szczególnym, pomimo tego, że dla R.R. wielu członków załogi było po prostu legendami.
Króliczyca spojrzała na Czarnofutrego, kiedy ten wyjaśniał jej na czym polega tak szybkie przemieszczanie się po pokładzie. Musiała przyznać, że było to całkiem ciekawe i niesamowicie ułatwiało egzystencję.
- Nigdy nad tym tak nie rozmyślałam. - przyznała szczerze, kiedy Daalkiin skończył.
Uszata nieco zmarszczyła nosek słysząc słowa w języku, którego nie rozumiała, ale po chwili domyśliła się co to mogło oznaczać.
- Pojawiłeś się tak nagle, jakby coś się stało. Dlatego trochę zmartwiłam się tym. - odpowiedziała po chwili.
Uszata rozejrzała się po centrum medycznym, wciąż nie do końca zdając sobie sprawę, że należy do niej. Znowu poczuła tę radość, którą czuła, gdy została poinformowana o miejscu, które będzie służyło jej do pracy. Daalkiin wyjaśnił jej również cel wizyty w tym miejscu, a Uszata spojrzała na niego ,gdy tak stał z rękoma skrzyżowanymi za plecami. Musiała przyznać, że był naprawdę dobrze zbudowany, mogłaby powiedzieć, że wyglądał całkiem seksownie. Po chwili pokręciła głową, pozbywając się durnych myśli.
- Tak.. - powiedziała cicho i raz jeszcze rozejrzała się.
- W takim razie z miłą chęcią zacznę naukę, bo jest tutaj dużo sprzętu, a nie do końca wiem jak działa. - powiedziała  z lekkim uśmiechem.
- Jeśli nauka będzie dla ciebie męcząca, coś potem na to poradzę. - wyszczerzyła się wesoło i podeszła do najbliższego sprzętu, który stał z ich prawej strony.
- Od czego zaczniemy? - spojrzała na Samca, chcąc nauczyć się jak najwięcej.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Sro Wrz 17, 2014 9:44 pm

NPC Storyline - Daalkiin

Uwadze czarnofutrego samca nie uszło, że przyglądała mu się - i to dłużej aniżeli powinna. On sam nie pozwolił sobie na dalsze analizowanie tego co mogło się za tym kryć. Odprowadził ją jednak wzrokiem, pozwalając się jej przyjrzeć sprzętowi. Gdy w końcu odwróciła się do niego, a następnie zadała pytanie, dron wysunął z nad jej ramienia swe szczypce w których trzymał małe urządzenie, przypominające palmtopa - a jego funkcję objaśnił natychmiast Daalkiin.
-Nahkiv drahvut. Skaner. Wszystko jest tutaj zautomatyzowane. By dowiedzieć się co dolega pacjentowi lub w jakim stanie jest jego ciało, wystarczy, że poprosisz Jinkusu lub wykorzystasz skaner. Posługujesz się nim w sposób podobny do pilotowania myśliwców. Dotykasz ekranu i myślami wybierasz funkcję. Urządzenie zeskanuje, a nawet wyświetli holograficznie obraz istoty, pokaże wszystkie uszkodzenia ciała, poda nieprawidłowości, choroby, temperaturę ciała i tak dalej. Działa na praktycznie każdej rasie, każdym punkcie ciała. Przetestujesz?
Wyjaśnił, mówiąc powoli i spokojnie. Musiał się trochę bardziej skupić by nie wymieszać swego języka z językiem którym posługiwano się ogólnie. Chcąc, nie chcąc - potrafił pomylić dialekty, o czym Raena już wiedziała. Czarnofutry zrobił kilka kroków przed siebie, a następnie usiadł na łóżku znajdującym się obok, wyciągając następnie nogi i rozkładając się na nim.
-Zurun... dawno tu nie leżałem.
Dodał. Położył się by oczywiście umożliwić jej łatwiejsze dokonanie skanu na nim - jako obiekcie testowym. W międzyczasie zaczął psychicznie nastawiać się na kolejny etap jej nauki. A kiedy ona testowała urządzenie, on sam postanowił zadać jej pytanie.
-Twoja moc potrafi zdziałać cokolwiek na zmęczenie...? Jesteś w stanie naprawiać mięśnie, przywracać prawidłową pracę organizmu ze stanu spoczynku? To wymaga ogromnej wiedzy na temat organizmu...
Wypytał, będąc po prostu ciekaw tego co mu odpowie... lub ewentualnie pokaże. Jak mogła się domyślić, Daalkiin będzie jej "posłuszny" przez okres nauki, gdyż będzie uczyła się na nim. Niemniej jednak jeśli by to umiała... lub po prostu się tego nauczyła. Działanie podczas misji pod napięciem, przeciążeniem - potem regeneracja w polu lub w obozie i natychmiastowy powrót do działania. To mogłoby być bardzo przydatne. Samiec przekrzywił łeb na bok, obserwując ją z ciekawością. Był wyraźnie bardzo rozluźniony, jego mięśnie nie były w ogóle spięte, nawet jego ogon nie poruszał się, lecz leżał spokojnie na łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Pią Wrz 19, 2014 9:26 am

Uwaga Ar została rozproszona przez drona, który podał jej urządzenie, którym było coś co wyglądało jak palmtop. Uszata spojrzała najpierw na drona, potem na przedmiot, a później na Daalkiina, a dopiero po chwili sięgnęła po urządzenie, o którym zaczął opowiadać jej Czarnofutry.
Króliczyca nie przerywała mu wywodu, ale przedmiot naprawdę ją zainteresował i zaczęła oglądać go z każdej strony, zaskoczył ją fakt, że urządzenie sterowane było za pomocą myśli, zupełnie jak statek, którym miała okazję lecieć na pierwszą misję.
- To naprawdę przydatna rzecz. Nie sądziłam, że będę mogła używać czegoś tak przydatnego. – przyznała szczerze, wciąż wpatrując się w ekran urządzenia.
- Jestem ciekawa czy będę potrafiła go używać… - powiedziała do siebie i podeszła do łóżka, na którym położył się Daalkiin.
- Hm, wiec wystarczy, że pomyślę o tym, że chcę zeskanować twoje ciało w poszukiwaniu czegoś, co wymaga leczenia? – upewniła się i dotknęła łapką ekranu. Pomyślała o tym,  że chciałaby zeskanować całe ciało Czarnofutrego i upewnić się, że wszystko z nim w porządku.
Uszata zrobiła wielkie oczy, kiedy wszystko to co mówił jej nauczyciel, widziała w użyciu. Musiała przyznać, że nieco przestraszyła się, że nie podoła,  ale po chwili pomyślała, że gdyby nie radziła sobie ze wszystkim tak jak powinna, to zawsze będzie mogła poprosić o pomoc Jinkusu, więc może nie będzie tak źle?
Z zamyślenia wyrwał ją głos Futrzastego, który najwyraźniej był ciekawy jej mocy, co po ostatnich spotkaniach z załogantami, wcale R.R. nie dziwiło.
- Moja moc rozluźnia, relaksuje, więc myślę, że to nie będzie problemem. – uśmiechnęła się do Daalkiina, a po chwili zaczęła kontynuować swoją wypowiedź.
- Na początku używałam jej tylko do leczenia. Dlatego jestem w stanie wyleczyć bardzo wiele, lecz nie jestem na tyle potężna by dokonywać cudów, ale pracuję nad tym. – wyszczerzyła się lekko i spojrzała na ekranik, po czym znowu na Daalkina.
- Wydaje mi się, że ważniejsza w tym momencie jest znajomość własnej mocy. Od Nodina dowiedziałam się, że moja moc używana do relaksowania, może być zabójcza. Nigdy o tym nie myślałam, a to okazuje się całkiem logiczne. Dlatego kiedy pracuję nad całym ciałem powinnam wiedzieć ile mocy mogę uwolnić i przede wszystkim nie mogę zbyt mocno skupiać się na najważniejszych organach, bo to może być przykre doświadczenie dla pacjenta. – powiedziała spokojnie, po czym odłożyła urządzenie na mały stolik obok łóżka.
- Chciałabym pokazać ci co tak dokładnie mam na myśli. – powiedziała i zbliżyła się do łóżka, na którym leżał Czarnofutry i delikatnie położyła łapki na jego brzuchu. Daalkiin był naprawdę dobrze zbudowany…
- Nie zrobię ci krzywdy, ale coś pokażę. – uprzedziła go i zaczęła powoli uwalniać swoją energię, przez co Futrzak mógł poczuć mrowienie w mięśniach znajdujących się pod jej łapkami.
- W tym momencie jest co całkiem przyjemne. – powiedziała cicho i powoli zaczęła przesuwać łapkami, wykonując koliste ruchy na jego brzuchu, później przesunęła nimi na tors swojego nauczyciela, a później lewą łapkę położyła na miejscu, gdzie znajdowało się jego serce. W tym momencie nieco zwiększyła przepływ mocy.
- I w tym miejscu, gdybym jeszcze bardziej zwiększyła energię,  mogłabym zatrzymać serce, zwyczajnie nie wytrzymałoby tego, tak samo gdybym  zbyt długo skupiała się na jednym miejscu. – zerknęła na Daalkiina.
- Ale nie wiem czy kiedykolwiek chciałabym używać mojej mocy w ten sposób[/b]. – powiedziała szczerze i przesunęła łapką w „bezpieczniejsze” miejsce.  Uszata postanowiła kontynuować masaż i stojąc z prawej strony łóżka, przesunęła lewą ręką na ramię Czarnofutrego, a prawą, zjechała nieco w dół, by po chwili znowu wrócić do góry i tym razem obiema łapkami zaczęła sunąc delikatnie po ramieniu Daalkina, aż do samej dłoni. Po chwili z nieco większą dawką mocy, wróciła na ramię Samca, przesuwając łapkami w górę, by później znowu skupić się na jego torsie i zakończyć cały pokaz na jego brzuchu.
- Poczułeś tę moc w swoich mięśniach.  Chciałabym rozwinąć tę umiejętność, by jeszcze lepiej pomagać innym, ale zdaję sobie sprawę jak potężną bronią może ona być. – spojrzała na Daalkiina.
- Podobało się? – zapytała z lekkim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Pią Wrz 19, 2014 4:24 pm

NPC Storyline - Daalkiin

Skaner pokazał na ekranie, a nawet wyświetlił nad nim całą sylwetkę czarnofutrego, nie stwierdzając żadnych nieprawidłowości. Samiec leżał natomiast na łóżku, podpierając się jedynie łokciami, by korpus oraz łeb były uniesione ku górze. Następnie wysłuchał jej słów z dużą uwagą. Skinął jej jedynie łbem, a następnie króliczyca podeszła do niego i wspomniała, że chciałby mu coś pokazać. Nie ciężko było mu się domyślić o co chodziło. Odrodzony miał już raz okazję poczuć na sobie jej moc, gdy pokazała mu ją kiedy odwiedził ją i przywitał się po raz pierwszy. Poczuł jak jej dłonie oparły się na jego brzuchu, jednak nie skierował na nie wzroku. Zamiast tego obserwował jej pyszczek, raczej ciekaw jej reakcji, podejścia - aniżeli tego co mu będzie robiła. Mimo to uczucie rzeczywiście było przyjemne, połączenie delikatnego gładzenia jego ciała - z czym radziła sobie dobrze - z dodatkiem energii, która wpływała w jego mięśnie, pozwalając im nieco odpocząć, rozluźnić się lub po prostu spowodować przyjemne dla organizmu uczucie. Wyraźnie nie działało to jednak na niego tak dobrze, jak na przykład na Nodina. Możliwe, że nie odczuwał mocy tak jak czarnołuski lub po prostu nie poddawał się jej. Dłonie Raeny powędrowały na jego klatkę piersiową, a on sam dalej spoglądał na nią, nie na to co robiła. Poczuł jak przepływ jej mocy zwiększa się, choć serce samca które teraz wyczuć mogła pod swoimi dłońmi - biło bardzo spokojnie, miarowo, niemalże kojąco. A czarnofutry spoglądał na nią, natomiast słysząc jej słowa - przekrzywił lekko łeb na bok, chyba zaciekawiony tym co mówiła.
-Helt dii hil...?
Zapytał jak zwykle w swoim dialekcie, a następnie pozwolił jej spokojnie dokończyć swoją pracę. Cały czas trwał dość neutralnie, jakby nie odczuwał działania jej mocy, nawet jego ogon nie poruszał się, jedynie leżąc na łóżku i czekając. Gdy skończyła, dodała jeszcze od siebie komentarz, a na końcu zadała pytanie, na które samiec postanowił odpowiedzieć od razu.
-Pruzah... miłe i przyjemne, jednak... by moc działała dobrze, musisz lepiej znać ciało na którym pracujesz. Czułem się tak jakbym miał na sobie pancerz z łusek, jak cieniołuscy. Leczenie nie polega na ogólnym "zasklepianiu ran". Musisz mieć pojęcie o tym co robisz, jak zbudowane jest ciało tego kogo naprawiasz. Próbowałaś kiedyś zbadać tego na kim pracujesz, zanim zaczęłaś? Sprawdzić jak zbudowane są mięśnie, stawy, układ krwionośny oraz kości?
Skomentował, kończąc pytaniem o jej widzę. Widzę której zapewne nie posiadała, jednak on od czegoś tutaj był. Miał jej tą widzę dać, a jako istota wychowana na Dur-Shurrikunie, posiadał nie mniej wiedzy od sanitariuszy czy lekarzy. Nie specjalizował się w tym, jednak kwalifikacje miał.
-Możesz w tym wykorzystać swą moc, połączyć ją z wyobraźnią. Wpuszczając do ciała innej istoty szczątkowe ilości mocy, kontrolując dokładnie ich położenie, sposób rozchodzenia się - powinnaś być w stanie wyobrazić sobie jak zbudowana jest ta istota, poznać słabe oraz mocne strony jej organizmu, a przede wszystkim być w stanie skutecznie leczyć... lub relaksować. Spróbujemy. Jak mam się ustawić?
Wyjaśnił jej dodatkowo, pozostając w tej samej, niezmienionej pozycji - leżąc z łokciami podpartymi na łóżku i spoglądając na nią. Ogon samca dalej nie poruszał się, nogi były wyprostowane, a on czekał na instrukcje. Zamierzał ją poprowadzić, bo choć zapewne dużo na tym skorzysta - to najważniejszym była jej wiedza którą potem będzie wykorzystywała w walce, na prawdziwych rannych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Pon Wrz 22, 2014 7:25 am

Uszata zauważyła, że Daalkiin obserwował ją cały czasy, co nieco ją krępowało, ale nie dziwiła się temu spojrzeniu, bo przecież nie każdego dnia ma się styczność z taką mocą jak jej. Coraz bardziej podobała się jej ta wyjątkowość, a kiedy tylko osiągnie w tym więcej, będzie z tego bardzo dumna. Przez moment pomyślała o tym, że gdyby widzieli to jej rodzice, na pewno byliby bardzo zadowoleni z tego, że ich córka tak bardzo dba o rozwój mocy oraz samej siebie, a do tego pomaga innym i to jeszcze w takim miejscu.
Czarnofutry odezwał się do niej w swoim dialekcie, ale słów jego nie zrozumiała. Może zapytał o to, czy to już wszystko co chciała pokazać? Fakt faktem, nie reagował na to jak jej Widmo, więc może nie odczuwał rozchodzącej się energii aż tak dobrze jak inne istoty. Wkrótce Daalkiin wyjaśnił jej wszystko i podzielił się z nią swoimi uwagami.
- Hm, właśnie z tym mam problem. Chciałabym byś również odczuwał to tak jak na przykład Nodin, który wręcz rozpływa się pod wpływem mojej mocy. – uśmiechnęła się lekko, kuląc odrobinę uszy, bo poczuła, że nie  ma sporo braków jeśli chodzi o działanie.
- Nigdy nie sprawdzałam tych rzeczy, a widzę, że to konieczne. – westchnęła cicho, ale zaraz potem uśmiechnęła się, bo przecież właśnie po to spotkał się z nią Czarnofutry, chciał nauczyć ją czegoś więcej, a ona miała zamiar w pełni wykorzystać te lekcje, by w przyszłości wiedzieć co zrobić, by jej moc  i działanie były jak najbardziej trafione.
- Masz na myśli wpuszczanie impulsów, które dadzą mi obraz tego jak zbudowana jest dana istota? – zapytała niepewnie, choć z drugiej strony miało to dla niej jakiś sens.
- Nigdy nie pomyślałam o tym, by zrobić właśnie coś takiego. – przesunęła wzrokiem po jego dobrze zbudowanym ciele, rozmyślając o czymś.
- Dobrze. Z miłą chęcią nauczę się tego. – powiedziała i rozluźniła nieco dłonie, które znowu miały dotknąć futra Daalkiina.
- Proszę, byś położył się wygodnie, bez podpierania na łokciach. Będzie to wygodniejsze dla Ciebie, dla mnie również. – poleciła przyjaznym tonem, a kiedy Samiec posłuchał się jej, oparła łapki na jego brzuchu, tak jak zrobiła to wcześniej.
- Spróbujmy tak... - powiedziała do siebie i powoli wypuściła wiązkę energii, lecz nie był to stały przepływ. Płynnie i delikatnie przesunęła łapki lekko w górę, po chwili wypuszczając kolejny strumień mocy. Uszata miała zamknięte oczy, starając się wychwycić to, w jaki sposób moc rozchodzi się pod jej łapkami i jak obejmuje mięśnie samca.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   Czw Wrz 25, 2014 7:58 am

NPC Storyline - Daalkiin

Czarnofutry przekrzywił łeb na bok, usłyszawszy nieco informacji o Nodinie. Co prawda wielką tajemnicą nie było, że ta dwójka zdążyła się ze sobą zżyć, niemniej jednak nadal było coś o czym Raena po prostu nie wiedziała.
-To jest niemożliwym. Moim jest... odrzucać emocje. Nie poddawać się im. By twoja moc była w pełni odczuwalna, musiałbym poddać się własnym emocjom. Nie wolno mi tego uczynić.
Wyjaśnił jak to wyglądało w jego wypadku. Mogło wydawać się smutne, jednak sam Daalkiin nie odbierał tego źle. Tak bowiem został wychowany, nauczony. Później samiec już milczał, pozwalając jej samodzielnie dedukować. Mimo wszystko była to jej moc i to ona musiała znaleźć sposoby na prawidłowe wykorzystywanie takowej.
Czarnofutry wykonał prośbę i cofnął swe ręce, kładąc swój korpus na łóżku oraz opierając swój łeb na poduszce. Samica ponownie położyła swe dłonie na jego brzuchu, a chwilę później zaczęła próbować swojego sposobu. Uczucie jednak było dość... nieprzyjemne. Ot wysyłanie impulsów przez mięśnie o jednym stanie, następnie przechodzenie w drugi. Samiec powstrzymywał się przez chwilę, by dać jej popróbować, niemniej jednak wraz z tym jak używała tej zdolności, było to coraz bardziej niewygodne. W pewnym momencie przerwał jej więc, podnosząc gwałtownie ręce i łapiąc za jej nadgarstki. Podniósł również i swój łeb, spoglądając na nią i krzywiąc go lekko na bok.
-Twoja moc wpływa na unerwienie... a takie coś jest... nieprzyjemne. Spróbuj bez mocy.
Wyjaśnił jej, puszczając jej dłonie i kładąc łeb z powrotem na poduszce. W ten sposób powinno być im obojgu łatwiej, przynajmniej na początku. Już samym dotykiem, samica będzie wstanie wyczuć jak zbudowane jest ciało innej istoty. Przy mocniejszym naciskaniu, przesuwaniu po mięśniach, ścięgnach, kościach - łatwo można ustalić jak zbudowana jest inna istota, które części ciała mogą być wrażliwsze, a które nie. Czarnofutry postanowił dać jej jeszcze czas na sprawdzenie metody bez użycia mocy, zobaczyć jak sobie z tym poradzi. Skoro zajmowała się medycyną, powinno jej to pójść dość... gładko. Znajomość budowy ciała wśród lekarzy była obowiązkiem, wręcz świętością. A jak było w jej wypadku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centrum Medyczne   

Powrót do góry Go down
 
Centrum Medyczne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"
» Centrum monitoringu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: