Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Korytarz   Pon Sie 27, 2012 8:04 pm


_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lady Sif

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Sie 29, 2012 5:36 am

/brama główna

Sif szła korytarzem równym krokiem, luzując zapięcia zbroi. Jej krzyk niósł się po całym holu, a służki, które wychylały głowy zaciekawione tym, co się tam wyprawia, chowały je równie szybko, co wystawiały.
- Thor! Gromowładny od siedmiu boleści, wielki władco Asgardu! Gdzie jesteś?! – oj chyba była zła… - Gdzie BYŁEŚ, kiedy my tam walczyliśmy, na jabłka Idun?!
Choć adresat jej krzyków nadal się nie zjawiał, nie przeszkadzało to bogini w dalszym wyrzucaniu z siebie złości. Jakim cudem ta wielka twierdza skryła tych wszystkich mężnych wojów, tych doskonałych czarodziejów, wysyłając tylko garstkę z nich pod główną bramę? Czym byli zajęci wszyscy bogowie o zdolnościach, o jakich Sif mogła tylko marzyć? Nie do pomyślenia było, kto zorganizował tę niewielką grupę. Może i przeciwnik nie wydawał się mieć przewagi liczebnej, ale chyba znali dość dobrze swoich pobratymców by móc stwierdzić, że ów wojsko będzie niewystarczające na cwane bóstwa?
Nie ma co ukrywać – bolała ją także własna porażka. To, że dała się pokonać i to komu – osobom, którym nigdy nie ufała, z którymi mogła śmiało krzyżować miecz bez zmartwień, iż nie jest to złamanie pewnych praw. Jej własnych praw i zbioru zasad, że nie walczy się w ten sposób z przyjaciółmi i rodziną. Nie z taką zaciętością i powagą, bo od lekkiej zabawy i durnych wygłupów było temu daleko. Bardzo daleko.
- Thorze Odinsonie! – krzyknęła raz jeszcze, jednak już nie szła. Zatrzymała się i uznała, że teraz to on ma szukać jej, a nie ona jego. Poczucie, że był bogini coś winien, wygrało. I nie ma co, martwiła się - skoro się nie zjawił, może jemu też coś się stało? Nie chciała o tym nawet myśleć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Sie 29, 2012 1:58 pm

Gdy Sif przestała już krzyczeć, dane jej było zorientować się, że w pobliskich pomieszczeniach prowadzone są liczne rozmowy - niektóre nawet nieco podniesionym, pełnym emocji tonem. Z ich urywków łatwo można było wywnioskować, że w większości tyczą się dzisiejszego ataku wroga oraz jego konsekwencji - lecz nie ograniczały się tylko do tego tematu. Pojedyncze słowa i fragmenty wypowiedzi wskazywały na wspominanie Wszechojca, Thora - a raczej jego nieobecności - i jakiegoś spotkania.
Ciężkie drzwi na końcu korytarza otworzyły się i próg przekroczył nie kto inny, jak sama królowa Asgardu. Na jej twarzy malował się wyraźny niepokój, lecz mimo to zachowywała postawę godną jej roli... I tylko niecodzienna bladość jej skóry zdradzała, że w grę naprawdę wchodzi coś poważnego. Jej spojrzenie praktycznie od razu powędrowało ku wojowniczce - i dosłownie w dwie, trzy sekundy potem skierowała ku niej swe kroki.
-Droga Sif...- jej głos zabrzmiał spokojnie, najwyraźniej dobrze nad nim panowała, ale w połączeniu z tym wzrokiem... Cóż, wystarczy rzec, że niczego to tak naprawdę nie zmieniało i w gruncie rzeczy nie ukrywało. W zasadzie w tym momencie już jeden rzut okiem na Friggę wystarczył, aby wiedzieć, że problemy zdecydowanie sięgają o wiele głębiej, niż tylko do naruszenia bram miasta przez potężnego przeciwnika.
-Stało się coś okropnego- te słowa padły znacznie ciszej, a zaraz po ich wymówieniu królowa rzuciła czar, na mocy którego najbliższa przestrzeń otaczająca je obie została wyciszona dla świata zewnętrznego - ot, aby nikt nie mógł podsłuchać ich rozmowy. Rzadko korzystała z magii, co tym bardziej świadczyło o powadze sytuacji.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lady Sif

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Sie 29, 2012 6:57 pm

Widząc, że krzyk nie przynosi upragnionego efektu, zamilkła. Wzięła kilka głębokich oddechów by po chwili poczuć, jak jej mięśnie rozluźniają się, a wraz z nimi opada trochę zdenerwowanie. Cały pałac najwyraźniej pochłonięty był dysputami na temat ataku, który jeszcze niedawno odpierała wraz z innymi wojownikami. Zza pozamykanych, a miejscami lekko uchylonych, drzwi dochodziły strzępy rozmów. Sif nie dane było jednak zagłębić się w urywkach docierających do jej uszu, bo oczom bogini ukazała się ta, której pokłony będzie oddawała do końca swych dni – Frigga, mądra i dobrotliwa żona Wszechojca, matka Thora, niekwestionowana królowa asgardzkich serc. Ciało ciemnowłosej przeszył niepokojący prąd, gdy spojrzała w zmęczone i zbolałe oczy kobiety. Jej ruchy, płynne i powolne, wskazywały na opanowanie, lecz wprawne oko dostrzec mogło delikatne drgania ciała. Głos, który wydobył się z gardła Friggi również brzmiał spokojnie i gdyby nie to, że Sif znała ją od dziecka, pewnie uwierzyłaby w to, co chciała zaprezentować matka jej przyjaciela. Frigg, jako bogini znająca przyszłość, musiała wiedzieć o zbliżających się wydarzeniach. Nigdy jednak nie wybierała działaniami w przód, ta wiedza pozostawała jedynie w jej głowie. Taką zasadę przyjęła i gdy ktoś prosił ją o uchylenie rąbka tajemnicy, niezależnie od tego, czego się tyczyła, ona zawsze odmawiała. Sif podziwiała ją za siłę, którą miała, zmagając się z wizjami. Może dlatego to właśnie ona została żoną Odyna, pomimo jego uwielbienia do licznych romansów? Bo tylko wtedy jego sekrety mogły być bezpieczne? A wyglądał na takiego, co ma ich naprawdę sporo.
- Pani… – zwróciła się do kobiety o włosach złotych niczym łany pszenicy i skinęła głową, przymykając lekko oczy. Choć zawsze tak robiła, by okazać jej należne honory, poczuła ulgę. Wreszcie nie musiała patrzeć w ciemne źrenice przepełnione czymś, co kazało Sif odwrócić wzrok. Nie mogła jednak unikać jej spojrzenia zbyt długo, więc w końcu uniosła podbródek nieco wyżej. Widziała jak Frigga, delikatnie poruszając palcami, wykonuje jakiś czar. Asdottir na magii nie znała się zbyt dobrze, ale już kiedyś coś takiego widziała. Rozumiała, że informacja, jaka zaraz dotrze do jej uszu, nie powinna opuścić wyciszonego, niewidzialnego okręgu. Twarz Sif nie wyrażała teraz niczego poza nerwowym oczekiwaniem na wiadomość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Sie 29, 2012 8:24 pm

Frigga pozwoliła sobie na moment oderwać spojrzenie od Sif i skierować je na zewnątrz. Trwało to tylko przez kilka sekund, podczas których zmarszczyła delikatnie czoło - po czym westchnęła lekko i właściwie praktycznie bezgłośnie. Zaraz potem jej zmartwiony wzrok powrócił ku wojowniczce. Wyglądało to dokładnie tak, jakby właśnie w tej chwili ostatecznie podjęła jakąś wyjątkowo trudną decyzję.
Czasami trudno było pogodzić bycie godną królową i kochającą matką jednocześnie. Serce podpowiadało jedno, co więcej nawet rozum się z nim zgadzał, a jednak oficjalne powinności były oczywiste... Z drugiej strony to między innymi właśnie dlatego Frigga była tak kochana przez lud - bo zachowywała dobre serce pomimo szanowania zasad protokołu. Nie zmieniało to faktu, że teraz znajdowała się w trudnej i delikatnej sytuacji.
-W trakcie ataku przy bramie został obrabowany skarbiec. Jeden ze strażników nie żyje, próbujemy uratować drugiego... Zabrano trzy potężne przedmioty...- kobieta zawahała się na moment, lecz była to dosłownie sekunda, może dwie, ale nie więcej. Od zawsze chciała wierzyć tylko w najlepsze cechy swych synów, lecz w zaistniałych okolicznościach nie mogła przecież przymknąć na nic oka, jak bolesna nie byłaby dla niej prawda.
-Szkatuła Przedwiecznych Zim zniknęła... I Loki również. Jego sypialnię zastaliśmy zamarzniętą- przyznała, zamykając oczy i pochylając nieznacznie głowę. Mimo wszystko nie była to jeszcze nawet połowa rzeczy, które miała do wyjawienia, a nie mogła w tej chwili narzekać na nadmiar posiadanego czasu, więc zaraz ponownie podjęła wypowiedź:
-Nie możemy odnaleźć Thora, a to właśnie z bratem przebywał ostatnio. Nawet Heimdall nie jest w stanie zlokalizować któregokolwiek z nich...- królowa była boleśnie świadoma tego, że jej starszy syn zapewne poszedłby za Lokim choćby i w ogień. W dodatku zdawała sobie sprawę z tego, że bóg kłamstw również to wiedział... I na pewno potrafił odpowiednio fakt ten wykorzystać. W tej sytuacji nawet zwykła ucieczka bez jakichkolwiek niebezpiecznych planów na później stawiała obu jej synów w okropnym świetle. Jako królowa nie mogła wystąpić przeciwko decyzjom władcy; jako matka natomiast... Na pewno nie miała zamiaru bezczynnie czekać.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Sie 30, 2012 7:23 pm

Sigyn przyłapała się na tym, że idzie coraz to szybciej i szybciej. Nie było w tym działaniu żadnego sensu, bo i gdzie, czy też po co miała się śpieszyć? Przecież wszystko się skończyło, gdy ona, aż wstyd się przyznać, traciła czas na błądzeniu po korytarzach pałacu - tak to jest, minie się rozwidlenie korytarzy, z roztargnienia zignoruje właściwą odnogę i już trafia się do labiryntu rzadko wykorzystywanych lub wręcz opuszczonych korytarzy; może w normalniej sytuacji byłoby to nawet zdarzenie w pewien sposób intrygujące, pewien rodzaj rozrywki nawet, obecnie jedynie irytowało. I gdy wreszcie trafiła do użytkowanej części pałacu, było już po wszystkim. Albo i nie było. Każdy mówił co innego; plotki, przypuszczenia i rozmaite teorie zaczęły chyba pojawiać się wraz z rozpoczęciem ataku, a teraz zdążyły już wyrosnąć dosyć pokaźnie, przybierając niekiedy kształty zdecydowanie przesadzone i niewiarygodne w swej treści, kiedy indziej przerażające w swych realistycznych szczegółach, ale czy prawdziwe, licho raczy wiedzieć. Pod wpływem wydarzeń uwalnia się we wszystkich niemal skłonność do fatalizmu i niesamowite zdolności tworzenia historii. Ważne, by się temu nie poddawać. Niestety, do uszu Sigyn docierały strzępki rozmów, gdy kogoś mijała, uwagi rzucane z drugiego końca korytarza - bo, wbrew pozorom, nie wszyscy pochowali się po pałacowych pokojach - a wszystko to sprawiło, że bogini bezwiednie dała omotać się tworzonej sztucznie, wciąż jeszcze podsycanej nerwowości atmosfery. I zachowywała się jak, nie przymierzając, koń, ku któremu powiew wiatru przyniesie woń dymu z dalekiej pożogi - niby jest to daleko, lecz wywołuje niepokój, nakazuje ucieczkę, j a k i e k o l w i e k działanie... Poddała się owemu odruchowi gonienia ku nieokreślonemu czemuś, rzecz wcale nie dziwna.
Wszędzie panował jeśli nie gwar, to szum prowadzonych przyciszonymi głosami rozmów, momentami wybijała się też jakaś głośniejsza, gniewna wypowiedź. Jednakże w korytarzu, do którego właśnie trafiła bogini, panowała nienaturalna cisza, która, po tym nieustannym towarzystwie dźwięków, uderzała wręcz i otrzeźwiała jak wiadro zimnej wody. Sigyn przystanęła gwałtownie, by w chwilę później ruszyć pełnym spokoju i powagi krokiem; na końcu korytarza, pogrążone w rozmowie - chyba rozmowie, bowiem nie padło żadne słyszalne słowo, stały Sif oraz Frigga. Sigyn postanowiła nie przeszkadzać dwóm boginiom - minie je po cichu, skłoni się z szacunkiem, chociaż nie sądziła, by ktokolwiek zwrócił na to uwagę, i po prostu zniknie. Jak zwykle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lady Sif

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Wrz 03, 2012 8:37 pm

Sif przygryzła nerwowo wargę, słuchając w napięciu Frigg. Teraz wszystko ułożyło się w dość zgrabną całość – Ran i Njord jedynie odwracali uwagę obrońców pałacu. Dlatego zniknęli, zanim rozgromili armię, zanim komuś pod bramą naprawdę stała się krzywda. Ale to oznaczało, że nie byli sami. Ktoś inny w tym czasie rabował skarbiec. Stracili cenne artefakty, jednego z ludzi i być może stracą ich więcej… Gdy do bogini dotarły dalsze słowa Frigg, jeden z ostatnich elementów wskoczył na właściwe miejsce układanki. Ona również chciała zawsze wierzyć w to, co dobre, ale zdążyła się już nauczyć, że nie ma nic ani nikogo krystalicznie czystego. Zawsze pojawia się jakaś rysa, po prostu czasem dostrzega się ją zbyt późno. Czy właśnie to miała zrozumieć Sif i zmienić swoje postrzeganie Thora? A może przeciwnie, jego czyn tylko umocni ją w przekonaniu, jak wspaniałą osobą jest Odinson, skoro poświęca się po raz kolejny dla brata? Na razie jednak pozostawało to w strefie pytań bez odpowiedzi, bo nie było pewności, że właśnie to zrobił Gromowładny.
- Pani, sugerujesz, że… sądzisz…
Ciemnowłosa wojowniczka miała trudności z doborem odpowiednich słów, by jednocześnie wyrazić swoją obawę i powątpiewanie w to, co obydwu zapewne nasunęło się na myśl, ale też nie dać Frigg do zrozumienia, że uważa tę wersję, jej wersję, za wariactwo. Jakby to o niej świadczyło?
Sigyn miała rację – w tym całym zamieszaniu ciężko było dostrzec osobę bogini. Sif, pochłonięta rozmową, nie dostrzegła przybycia kobiety, której jeszcze tego dnia pomogła wygramolić się z wody. Czar pozwolił się poczuć Asdottir na tyle bezpiecznie, że nie zwracała uwagi na nic innego poza żoną Wszechojca. Zignorowała więc ciche kroki, choć nie powinna tego robić. Bo to, że nie było ich słychać nie oznaczało, że zniknęły całkowicie. Zaklęcie mogło ulec rozproszeniu i dźwiękoszczelna bariera mogła pęknąć niczym bańka mydlana, zdradzając nagle fragment dyskusji. Oczywiście magia Friggi nie była byle jaka, ale mimo to… Trzeba mieć się na baczności w każdej chwili.
- Jakie kroki już podjęto? – spytała będąc pewną, że coś na pewno zrobiono. W takiej sytuacji, gdy cały pałac był postawiony na nogi i doszło do ucieczki, porwania albo czegoś jeszcze innego nie było innego wyjścia. Szczególnie, że Heimdall rozpoczął poszukiwania korzystając ze swoich wyczulonych zmysłów. Musiano więc czynić coś poza tym.
- Czy... mogę jakoś pomóc? Przydać się? Zrobię wszystko, by odnaleźć zgubę... - mówiła zarówno o artefaktach, jak i synach władczyni. - To moi przyjaciele. A Ty, pani, jesteś mi niczym matka. Asgard... to mój dom, twierdza mego ducha. Jeśli ktoś naruszył jej mury, nie mogę stać obojętnie - dodała stanowczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Wrz 05, 2012 9:50 pm

Przez krótką chwilę królowa trwała pogrążona w milczeniu. Nie miała tak naprawdę żadnej pewności - praktycznie nie było nawet świadków, skoro jedyna osoba, która widziała intruza w skarbcu, pozostawała w tej chwili na cienkiej krawędzi pomiędzy życiem i śmiercią - lecz nieliczne fakty zdawały się niestety mówić same za siebie. Mimo wszystko jednak wciąż wiele było też niewiadomych... Takich, które przy odrobinie szczęścia świadczyć będą na korzyść jej synów.
Oby.
-Być może nawet nie odeszli z pałacu z własnej woli. Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby ich tak po prostu osądzać...- odparła na pierwsze słowa Sif. Z drugiej strony sama Frigga i tak wybaczyłaby swym dzieciom świadomą ucieczkę, choćby i dokonaną w takim stylu... Ale nie od niej to przecież zależało. Mogła tylko próbować łagodzić gniew swojego męża, przemawiać mu do rozsądku, lecz w praktyce nie miała żadnej władzy, która pozwoliłaby jej nie zgodzić się z jego ostateczną decyzją - domyślała się zaś jaka ona zapewne będzie.
-Straże zostały podwojone, a armia jest w stanie gotowości. Heimdall i magowie przez cały czas prowadzą poszukiwania. Być może będą w stanie namierzyć źródła magii odpowiadające skradzionym przedmiotom... Poselstwa do zaprzyjaźnionych krain szykują się do drogi. Obecnie trwa także spotkanie mające na celu ustalenie dalszych działań...- wyjaśniła cicho, gdy wojowniczka zapytała o podjęte jak do tej pory kroki.
Królowa czuła, że musi coś zrobić dla swoich synów, na dodatek była boleśnie świadoma tego, iż powinna to uczynić jak najszybciej, lecz osobiście nie mogła teraz dokonać właściwie niczego. Tak naprawdę nie miała nawet możliwości opuszczenia Asgardu, a więc pozostawało jej jedynie wspieranie ich i troszczenie się o nich z daleka. Miała tylko nadzieję, że będzie w stanie do nich dotrzeć jako pierwsza... I na czas.
Właśnie dlatego postanowiła zwrócić się do kogoś zaufanego - i jej wybór padł na Sif. Trudno było jej obarczać kogokolwiek taką odpowiedzialnością i prosić o pomoc w zaistniałych okolicznościach, lecz szczęśliwie kobieta sama ją zaoferowała; jej słowa rozwiały wszelkie wątpliwości, które posiadała na tym polu Frigga. Mimo wszystko i tak poczuwała się zobowiązana do wyjaśnienia konsekwencji tej decyzji.
-Droga Sif... Jeśli rzeczywiście dobrowolnie uciekli z artefaktami, zostanie to uznane za akt zdrady przeciwko Asgardowi. Wierzę jednak, że w takim wypadku mieli ku temu swoje powody. Gdyby zgodzili się sami powrócić, moglibyśmy im jeszcze pomóc... Ale najpierw musimy ich znaleźć - zanim uczynią to inni. Jestem pewna, że rada pośle na poszukiwania oddziały zbrojne- nie musiała już dodawać, że najprawdopodobniej przy spotkaniu z jej synami owi wojownicy nie osiągnęliby zupełnie niczego. To rozumiało się w zasadzie samo przez się - i obie kobiety dobrze o tym wiedziały.
Mniej więcej w tym momencie Frigga zdała sobie sprawę z tego, że nie są już dłużej na korytarzu całkiem same. w pierwszej chwili poczuła ukłucie niepokoju; co prawda ich słowa pozostawały tajemnicą, lecz sam fakt ukrytej rozmowy mógł budzić zbędne podejrzenia. Oczywiście nikt nie miałby zapewne pretensji do królowej, ale i tak było to pewne ryzyko. Kiedy jednak do blondynki dotarło kto konkretnie się do nich zbliżał - wówczas zrozumiała, że to nie problem, lecz być może wręcz ułatwienie.
Sigyn. Jej podopieczna, która swego czasu wpadła w coś, co określić można było chyba tylko mianem pułapki wiecznego narzeczeństwa... I to na skutek świadomych działań Lokiego. Frigga doceniała i szanowała wierność oraz wytrwałość bogini, lecz - mimo patronowania małżeństwu - po prostu nie mogła popierać utrzymywania tego stanu, który sprowadzał na Sigyn jedynie cierpienie. Królowa była świadoma, że jej syn nie ma zamiaru wziąć ślubu - nigdy nie miał, a więc tym bardziej nie teraz. Mimo to w tej sytuacji należało spróbować wszystkiego... Aby później nie żałować.
-Witaj, Sigyn...- zaczęła więc, uprzednio poszerzając obszar działania zaklęcia w taki sposób, aby objął swym zasięgiem także i miejsce, w którym znajdowała się nowo przybyła.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Freya

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Wrz 09, 2012 5:35 pm

Nie. Freja wcale nie podsłuchiwała. Po prostu przechadzała się po korytarzach i pomieszczeniach pałacu, aby zająć sobie czymś pokłady wolnego czasu. Tak, słyszała o walce pod bramą. Nie, nie miała zamiaru brać w niej udziału. Nikt jej nie poprosił, nikt nie zaproponował czegoś w zamian, więc po co miała się wtrącać? Odyn był zadowolony kiedy siedziała w pałacu, jej obowiązki nie wykraczały poza odwiedzin w Walhalli, co jakiś czas. W końcu przywiało ją do tego samego korytarza co Sif, Sygin i Firggę.
- Pani. -skłoniła się delikatnie. - Sygin, Sif, witajcie.
Uśmiechnęła się ukazując delikatnie zęby białe jak perełki. We włosy powpinane miała sokole pióra, a ubranie miała nadzwyczaj zwyczajne. Coś prawie podchodzącego pod Sif, a nie długie opadające szaty. Owszem, materiał był bardzo delikatny, a jednak wytrzymywał ocieranie się metalowych elementów, których było całe mnóstwo. Tak, miała zamiar odwiedzić Walhallię, a kto wie, może nawet powalczyć u boku poległych..? Ale jak zauważyła - tu mogło się kroić coś o wiele bardziej ciekawego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://okuni12.deviantart.com/
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Wrz 14, 2012 9:38 pm

Sigyn raptownie przystanęła; słowa powitania, oraz inne, czy też właściwie - ich niknący podźwięk, pojawiły się w miejsce ciężkiej jak pogrzebowy całun ciszy, kompletnie zaskakując boginię, która miała nie tyle nadzieję, co wręcz niezachwianą pewność, że przemknie się niezauważona. Można powiedzieć, że wytrąciło ją to na chwilę z równowagi. Zamarła w pół ruchu, jakby nie wiedząc, co powinna ze sobą zrobić i z kim ma do czynienia. Zaraz jednak niepewna postawa przemieniła się w szybkie, niezdarne nieco dygnięcie, za którego kompletny brak gracji Sigyn skarciła się w myślach. - Pani... - skierowała spojrzenie niebieskich oczu na małżonkę Wszechojca, jednak szybko spuściła wzrok, wbijając go w jakiś nieokreślony punkt nieco ponad podłogą.
Oczywiście, nie zignorowała Sif - byłoby to niedopuszczalne, nieprawdaż? - i skinęła bogini głową,; gest może i nie wyjątkowo dostojny czy wyszukany, ale i nie lekceważący. A już na pewno lepszy od braku powitania. Szkoda, że nie dało się tego wszystkiego jakoś niemożliwie, do granic możliwości boskich i ludzkich, rozciągnąć w czasie. Miałaby jeszcze kilka dodatkowych chwil, by zastanowić się, co zrobić. Bowiem Sigyn czuła się kompletnie nie na miejscu; zawsze peszyło ją, gdy ktoś zwracał na nią uwagę, zwłaszcza, gdy akurat nie chciała być zauważona. Powinna coś powiedzieć. Zrobić. Cokolwiek. Chociażby przeprosić i pośpiesznie odejść. Ale... nie, to byłoby najgorsze możliwe rozwiązanie, nie nietakt nawet, bo przecież... skoro Frigga się do niej zwróciła, coś musiało być na rzeczy. Powinna być z tego powodu ważna i dumna. Jakoś nie była.
Całe szczęście, los nie zawsze bywa okrutny - Sigyn od rozwiązywania wewnętrznych dylematów wybawiło pojawienie się Freyi; osoba bogini piękna była jej kompletnie obojętna, jednakże teraz chętnie by ją uściskała. Gdyby nie opanowanie i niewątpliwa powaga sytuacji, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lady Sif

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Wrz 16, 2012 9:02 am

Walczenie z decyzjami Odyna miało tyle samo sensu, co namówienie Volstagga, by przeszedł na dietę. Czyli nie miało go wcale. Nieliczni jednak próbowali.
Zdrada Thora nie wchodziła w grę, łudziła się Sif. Znała jego ideały, wiedziała, jak wysoko ceni sobie honor. Wyznawała podobne wartości, więc była w stanie to zrozumieć. Jednak zdawała sobie także sprawę z jego słabości do brata, do wysokiego progu tolerancji wyskoków Laufeyson’a. Niezależnie od tego, co by zrobił wystarczyłoby, żeby wyraził skruchę, a blondwłosy bóg wybaczyłby mu i podał pomocną dłoń. Nie zdarzyło się bowiem jeszcze, by gromowładny choćby napomknął o skrzywdzeniu lodowego giganta, czy zerwania kontaktu z nim z powodu występków, jakich się dopuścił. Ona sama nie była w stanie żywić większej sympatii do Lokiego od momentu, gdy przez swoje egoistyczne pobudki nie chciał zezwolić na powrót Thora, gdy ten został skazany na banicję przez Wszechojca. Gdy uciekł, a potem został odnaleziony, nie umiała określić swoich uczuć. Z jednej strony cieszyła się, bo widziała, jak bardzo cieszy to Odinsona, a także mieli zdrajcę na oku, ale z drugiej… Patrzenie w jego zakłamane oczy, słuchanie skalanego fałszem głosu przyprawiało ją o ucisk w klatce piersiowej i niepokój, targający nią teraz tak samo, jak wcześniej, zanim Loki uciekł. Prawdopodobnie z jej przyjacielem… Ale to się okaże. Najpierw trzeba ich znaleźć.
- Nie wrócę, póki nie dowiem się, jak naprawdę prezentuje się sytuacja i jakie są stanowiska twoich synów, pani. Nawet, jeśli sami będą utrudniać moje poszukiwana… – liczyła się i z taką ewentualnością, która, jak miała nadzieję, mogłaby okazać się mylna. – Niezwłocznie wyślę Heimdallowi informację, gdy natrafią na nawet najmniejszy trop.
Choć była sama, bo przecież nie mogła wtajemniczyć Warriors Three, jeśli Frigga nie wyraziłaby na to zgody, to niewątpliwie posiadała jeden atut, dzięki któremu górowała w tym zadaniu nad asgardzkimi wojskami – znała obydwu mężczyzn od lat i szybciej porozmawiają z nią, niż ze zbrojnymi wysłanymi z rodzinnego domu.
Drgnęła, gdy Frigga wypowiedziała imię Sigyn. Odwróciła się w jej kierunku zerkając to na jedną kobietę, to na drugą. Po chwili dołączyła do nich i trzecia – Freja. Miały teraz istny sabat, jakby spojrzeć na to z boku.
- Witajcie - odparła na tyle lekko, na ile potrafiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Wrz 18, 2012 4:25 pm

Kolejny gość nie był na rękę, ale Frigga wiedziała, że nie może jej poświęcić zbyt dużej ilości czasu. Właściwie ograniczyła się do powitania mając świadomość wagi każdej sekundy - w końcu bogini nie stanowiła zagrożenia, a priorytet jawił się zupełnie inaczej. Zdjęła jeden ze swych pierścieni i rzuciła odpowiedni czar patrząc przy tym na niego w skupieniu. Gdy skończyła wręczyła ozdobę Sif - uważała ją za najlepszą kandydatkę do dzierżenia jej, do przyjęcia funkcji "liderki". Znajdowała się w kręgu najbliższych przyjaciół Thora, była waleczna, zdecydowana, silna, lojalna. Wiedziała, że da z siebie wszystko i nic nie przyćmi celu jej misji.
- Weź, proszę, ten pierścień, Sif. Umożliwi wam podróż do Midgardu bez użycia mostu, zadba też o drogę powrotną gdy nadejdzie czas. Pamiętaj jednak - magii nie starczy na nic więcej. Ty i Sigyn możecie przebyć tylko taką drogę.
Spojrzała na drugą rozmówczynię ze współczuciem malującym się wyraźnie w jej oczach.
- Proszę, pomóż odszukać mych synów, twoja obecność może nakłonić Lokiego do powrotu. Każda nadzieja się liczy, a ty ją niesiesz, Sigyn.
Tak też było, małżonka Wszechojca szukała oparcia w każdym miejscu, nawet tym najbardziej wątpliwym. Liczyła, że coś jednak łączy jej młodszego syna z boginią, chociaż nić przyjaźni. Kto wie, może jej wierność i oddanie, nieustająca wiara poruszy Lokiego? Miała świadomość jak nikle prezentowały się szanse na to, ale jednak - chciała wykorzystać każde możliwe wyjście. Poza tym - zawsze mogła pomóc Sif w przekonaniu Thora.
- Bądź silna, moja droga. Wierzę w was i podziwiam Twój hart ducha. Razem, połączonymi siłami, możecie ich uratować, a przynajmniej w tym pomóc - i to znacznie.
Gdyby nie niesłychana powaga sytuacji zapewne Frigga obdarzyłaby Sigyn kojącym uśmiechem, jednakże trzeba było ją zrozumieć i wybaczyć, zbyt ciężki czas dla niej nastał.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lady Sif

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Wrz 23, 2012 9:37 am

Wyciągnęła rękę, gdy Frigga podała jej pierścień. Błyskotka, pomimo nałożonego na nią czaru, wyglądała dość zwyczajnie jak na asgardzką biżuterię, którą w dodatku nosiła żona samego Odyna. Sif nie odważyłaby się na to, by włożyć złoty krążek na palec, więc sięgnęła do szyi, na której spoczywał cienki, niemal niedostrzegalny łańcuszek przypominający nitkę. Miał on na sobie już jedną zawieszkę, lecz nie przeszkodziło to wojowniczce umieścić koło niego zaczarowanego przedmiotu. Była pewna, że nie zgubi pierścienia mając go przy sercu. Początkowo poczuła chłód metalu, ale po chwili rzecz nabrała odpowiedniego ciepła, by wreszcie Sif przestała zwracać na nią uwagę.
- Oczywiście – odparła na cenną uwagę dotyczącą zakresu mocy prezentu, który miał ułatwić kobietom powrót.
Spojrzała kątem oka na Sigyn. Midgardczycy lubili mawiać, że miłość potrafi przenosić góry. Oby uczucie bogini było tak silne, by mogło nakłonić Lokiego do powrotu, gdy go odnajdą. Właściwymi słowami i działaniami. Nawet jako jedynie przyjaciółka, a nie kochanka. Jeśli przekona lodowego giganta, Sif nie będzie miała większego problemu z Thorem. Nie trzeba go będzie nawet prosić, bo tam gdzie jego brat, tam i on. Jak widać, Ziemianie mieli trochę racji…
- Sigyn, muszę jeszcze coś zabrać i doprowadzić się do porządku po starciu pod bramą – popatrzyła na nią, jakby też radziła jej udać się do domowstwa, bo ubranie, które miała na sobie, raczej nie zdążyło jeszcze wyschnąć. – Spotkajmy się w tym samym miejscu za dwadzieścia minut, dobrze?
Po tych słowach ukłoniła się królowej i oddaliła spiesznie ku wyjściu, by jak najszybciej dotrzeć do swojego pałacu.Wyminęła Freję, która byłaby nieoceniona jako towarzyszka broni, ale to, czy do nich dołączy, zależało od Friggi. Sif nie chciała się w to mieszać, niech zadecyduje władczyni.
Dobrze, że koń ciemnowłosej nadal stał osiodłany – zaoszczędzi jej to nieco czasu.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frejr

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 13/09/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Wrz 23, 2012 11:17 pm

Frej szedł zdecydowanym krokiem przez korytarze Pałacu. Jego strój był jak zawsze bogaty i wykwintny oraz jednocześnie bojowy (zdradzały to dwa pozłacane naramienniki, pas z przypiętym mieczem i ewidentnie bojowe obuwie).
Jednakże twarz, zwykle promienista i niepozbawiona uśmiechu, teraz była pochmurna i zatroskana. Jego długie blond włosy były w nieładzie, co wybitnie świadczyło o pośpiechu, w jakim bóg zmierzał do Asgardu, a oczy zamiast spoglądać zadziornie, wyrażały niepokój.
Za późno dowiedział się o ataku, a jednocześnie był za daleko bramy głównej. Zanim zdążył przybyć na miejsce, było już po wszystkim. Miał świadomość, że gdyby nie zajmował się trywialnymi, a przede wszystkim...frywolnymi...sprawami, starcie z napastnikami mogłoby przybrać nieco inny obrót. Nie śmiałby umniejszać zdolnościom bojowym Sif, lecz nie na darmo uważano go za jednego z najlepszych wojowników. No i poza tym, do obrony przydaje się każda para rąk, o tym wie każdy. Miał sobie za złe, że tak zawalił sprawę, lecz nie zamierzał siedzieć i rozpaczać. Zamierzał działać.
Przemierzał tak więc korytarze w nadziei, że odnajdzie kogoś, kto udzieli mu informacji i wyjaśni całe to zajście.
Zdążył już przejść ich parę i dojść do kolejnego skrzyżowania, gdy nagle poczuł głuchą, nienaturalną ciszę, a w jednym z odchodzących od rozwidlenia korytarzy dostrzegł boginie zebrane w małą grupę. Ruszył w ich kierunku, minąwszy po drodze Sif. Sądząc po jej minie, byłoby błędem zatrzymywanie jej teraz i wypytywanie o przebieg bieżących wydarzeń, tak więc postanowił porozmawiać ze stojącymi nieopodal Sigyn, Freją i Frigg, pozwalając by Sif udała się w swoim kierunku.
Gdy tylko podszedł odpowiednio blisko, domyślił się źródła pochodzenia zauważonej wcześniej ciszy. Skłonił się z szacunkiem przed Frigg, a potem przed pozostałymi boginiami. Postanowił, że poczeka na przyłączenie go do rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freya

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 20/08/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Wrz 24, 2012 12:35 pm

Znajdowała się w tym towarzystwie już na tyle długo aby mniej więcej wiedzieć o co chodzi tej trójce. Wypad do Midgardu dobrze by jej zrobił, nie mówiąc już o Freju, na którym zawiesiła wzrok na trochę dłużej. Dowiedział się pewnie o walkach pod bramą... Przeniosła wzrok na Figgę.
- Pani... Jeśli mogę zaproponować pomoc w misji Sigyn i Sif... Zna pani moje możliwości, a i zabranie Freja nie było by głupim posunięciem. - powiedziała ostrożnie dobierając słowa. Spojrzała władczyni w oczy, szukając w nich odpowiedzi na zadane pytanie. Po chwili jej wzrok przesunął się uważnie po postaci Sygin, aby zatrzymać się na bracie. Leciutko uniosła kąciki ust.
- Decyzja należy do ciebie, pani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://okuni12.deviantart.com/
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Wrz 28, 2012 3:54 pm

Frigga odprowadziła Sif spojrzeniem, w głębi duszy zastanawiając się już nad tym, jak najlepiej rozwiązać sprawę nieprzewidzianego wcześniej świadka tej rozmowy. Mimo wszystko była jedną z osób, które wierzyły w jakiś tam rozsądek Freyi - a przynajmniej w to, że świadomie nie wyrządzi ona żadnej szkody planom mającym na celu zadbanie o dobro Asgardu... Lecz w takiej sytuacji musiała zapewne wyjaśnić jej nieco dokładniej tę kwestię - przekonać ją o słuszności tej decyzji.
Nim jednak królowa zdążyła podjąć jakiekolwiek działanie, jej oczom ukazał się mijający Sif wojownik - brat Freyi. W jego przypadku szczęśliwie mogła mieć pewność, że niczego nie usłyszał, jako że zdecydowanie znajdował się poza zasięgiem zaklęcia wyciszającego... Choć z drugiej strony Frigga skłaniała się ku opcji, że siostra i tak przekaże Frejrowi posiadane przez siebie informacje. Prawdopodobnie. O ile oczywiście z jakiegoś sobie tylko znanego powodu nie postawi akurat na skrytość... Co również było bardzo możliwe. Freya potrafiła być przecież takim skomplikowanym stworzeniem... Cecha ta martwiła zresztą nieco królową. Niepokoiła ją.
Słowa bogini miłości nie były wielkim zaskoczeniem. Frigga zdawała sobie sprawę z tego, że Freya chętnie odbyłaby wycieczkę do Midgardu... No właśnie - i tu leżał główny problem. Wycieczkę, nie zaś poważną misję, od której tak wiele by zależało. Jej brat stanowiłby przy tym najmniejszy kłopot; kto wie, może nawet potrafiłby nad nią jakoś zapanować?
Oczywiście do tego dołączała jeszcze jedna istotna kwestia - bezpieczeństwa. Królowa liczyła na to, że jej wysłanniczki, a może już wysłannicy, nie staną przed koniecznością zmierzenia się z kimkolwiek w ludzkim świecie... Ale jednak niestety nie mogła wykluczyć tej opcji. Midgard nie był miejscem pozbawionym zagrożeń - nawet dla Asgardczyków - nie wspominając już o możliwości starcia z... Nie, o tym nie chciała myśleć.
-Mam nadzieję, że nie dojdzie do walki, lecz gdyby jednak... W takim wypadku wasza współpraca będzie nieoceniona- co prawda takie sformułowanie wypowiedzi nie świadczyłoby jeszcze o udzieleniu ostatecznego pozwolenia na podróż, lecz sam jej ton dowodził, że sprawa została już przesądzona.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Frejr

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 13/09/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Wrz 28, 2012 8:51 pm

Frejr uważnie przysłuchiwał się wymianie zdań między Frigg a jego siostrą. Nie trudno było się domyślić, że cała sprawa jest związana z tym atakiem na bramę miasta. Był tylko ciekaw konkretnego celu misji, o której była mowa. Oczywiście z góry postanowił się zgodzić pomóc, lubił pomagać...lecz aby to dobrze robić, musiał wiedzieć nieco więcej.
Skierował spojrzenie swoich niebieskich oczu z postaci Freyi, której to przyglądał się przez dłuższą chwilę, na Frigg, po czym odezwał się.
-Pani - ponownie lekko się skłonił - Chętnie pomogę w misji, lecz muszę znać jakieś szczegóły, wiedzieć jaką rolę mam odgrywać, co robić. A im więcej będę wiedział, tym lepiej sprawdzę się w zadaniu.
Miał świadomość, że cała ta sprawa jest dość nieoficjalna. Bardzo dobitnie o tym świadczyło to zaklęcie wyciszające, uniemożliwiające podsłuch przez osoby przypadkowe lub niepożądane. Co prawda nie znał się na magii, ale też nie był idiotą i potrafił łączyć ze sobą fakty.
Dlatego też uważał, że skoro będzie dopuszczony do tej misji, o czym wyraźnie mówił ton bogini, powinien znać szczegóły dotyczące bieżącej sytuacji.
Zwłaszcza, że Freya zdawała się być całkiem nieźle poinformowana. Chociaż...jeśli Frigg nie będzie chciała go wtajemniczać bardziej niż będzie się jej wydawało to słuszne, może siostrę uda się mu nakłonić do wyjaśnienia mu, co się tak na prawdę dzieje. Mimo jej nieprzewidywalności w działaniu, potrafił się z nią dogadać i dojść do porozumienia w prawie każdej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Paź 01, 2012 6:34 pm

Sigyn stała jeszcze przez chwilę na korytarzu, analizując w myślach to, co właśnie zostało powiedziane, w co nieopatrznie się wplątała. Bynajmniej, to nie tak, żeby jej to w jakiś sposób przeszkadzało, wręcz przeciwnie – cieszyła się, że może być w jakiś sposób przydatna. A jednak… czuła się cokolwiek rozbita i wytrącona z równowagi. Wyprawa do Midgardu? Ależ, to nic takiego, odwiedziła świat ludzi raz czy dwa; osobna sprawa, że niezbyt przypadł jej do gustu, był zbyt… nieuporządkowany w swym istnieniu. To jednak były osobiste odczucia bogini, prawie zupełnie nieważne – wszak do wszystkiego idzie przywyknąć. Tutaj szło o kwestię zupełnie inną. Z oczywistych powodów nie widziała Lokiego od… dosyć długiego czasu, lecz można odnieść wrażenie, że gdy został sprowadzony z powrotem do Asgard, wręcz z premedytacją unikała chociażby przelotnego spotkania, co zresztą trudne nie było.
Obecnie odczucia Sigyn wobec boga kłamstwa nabierały lekko ambiwalentnego odcienia, co by to ładnie i uczenie nazwać; ale tak bardziej kompletnie, gdziekolwiek by nie zajrzeć – do umysłu, duszy, serca czy co kto tak sobie chce – panowała kompletna pustka. Ot, pojawiła się nagle i nie bardzo było ją czym zapchać, na pewno nie sprzecznymi uczuciami – bo właśnie te ją wytworzyły. Zdawała sobie sprawę z tego, jakiej postawy wszyscy po niej oczekują – czy to z przyzwyczajenia, czy to w pewnej mierze dla powodzenia misji. Za tym szły i uczucia, których Sigyn, jako stworzenie boleśnie szczere i ufne, nie potrafiła udawać; co innego opanować emocje, co innego udolnie je udawać. Rzecz sama w sobie wymagająca chwili refleksji, którą jednak należało odłożyć na później; teraz ważny był pośpiech, a ona powinna choćby w małym stopniu przygotować się do podróży. Bogini dygnęła przed Friggą, tym razem już o wiele bardziej zgrabnie, skinęła głową Freyi. Wyminęła szybko brata bogini piękna – nawiasem mówiąc, nie zwróciła większej uwagi na jego przybycie – i skierowała się do jednych z drzwi, które prowadziły do innych części pałacu.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Paź 07, 2012 7:36 pm

Frigga wysłuchała słów mężczyzny, po czym kiwnęła krótko głową. Prawdę mówiąc liczyła na to, że jego nowe towarzyszki wytłumaczą mu wszystko już na miejscu zgodnie z jej własnymi wcześniejszymi wyjaśnieniami, lecz skoro Sif i Sigyn i tak potrzebowały czasu, aby się przygotować - co było zresztą zupełnie zrozumiałe, choć nieco kłopotliwe w tak delikatnej i niepewnej sytuacji - to i ona mogła poświęcić chwilę na wtajemniczenie boga w ich plany. Nie będzie to stanowiło żadnego opóźnienia. Pożegnawszy i odprowadziwszy oddalającą się boginię wzrokiem, królowa skierowała więc swą uwagę ku Frejrowi i przemówiła:
-Skarbiec został obrabowany. Zabrano z niego potężne artefakty... W tym Szkatułę Przedwiecznych Zim. Atak przy bramie miasta był najwyraźniej jedynie zasłoną dla działań, które powzięto przez ten czas w samym pałacu- przerwała na moment. To była ta mniej bolesna część... O drugiej zaś trudniej jej było mówić, choć mimo wszystko dbała o to, aby na zewnątrz sprawiać wrażenie silnej i spokojnej... W miarę możliwości.
-Moi synowie opuścili Asgard. Heimdall nie jest w stanie ich w tej chwili odnaleźć, jednakże... Podejrzewamy, że najprawdopodobniej razem udali się do Midgardu, być może nawet nie z własnej woli. Proszę, abyście bezpiecznie sprowadzili ich oraz skradzione artefakty z powrotem... Dla dobra nas wszystkich. Wierzę, że będziecie w stanie przemówić im do rozsądku- to było najważniejsze. Frigga przede wszystkim nie chciała dalszego rozlewu krwi, lecz obawiała się, że właśnie do niego dojdzie... Niezależnie od najlepszych intencji, które grupa mogłaby mieć wyruszając. Nie... Właściwie to nie był po prostu zwykły strach - a coś o wiele od niego gorszego...
-Sądzę, że na poszukiwania zostanie wysłany oddział, który nie będzie przyjaźnie nastawiony czy skory do podjęcia rozmów... To nie przyniesie niczego dobrego. Proszę, postarajcie się go uprzedzić- dodała jeszcze.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Frejr

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 13/09/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Paź 13, 2012 4:34 pm

Uprzejmie usunął się z drogi Sigyn, z której twarzy można było wyczytać zakłopotanie. Przez ułamek sekundy zastanawiał się, co może być tego przyczyną, lecz szybko wrócił myślami do bieżących wydarzeń, wszak Frigg zgodziła się wyjaśnić mu osobiście, co się tak właściwie dzieje i jaki jest cel oraz charakter misji, z którą mają się udać do Midgardu.
W miarę jak słuchał objaśnień bogini, w jego głowie układał się obraz całego zajścia przed bramą miasta...całe to prowokacyjne natarcie...przemyślany, sprytny ruch, ale też łatwy do przewidzenia, zbyt bezczelny...a może wręcz przeciwnie...
Do tej całej układanki nie pasowało mu tylko zniknięcie Thora i Lokiego. Czyżby popędzili za złodziejami? Może zostali porwani? Frejr mało nie parsknął na samą myśl o tym. Nie, ta dwójka raczej nie dałaby się porwać. W grę wchodziła jeszcze jedna opcja, ale nie chciał nawet o tym myśleć, a co dopiero dopytywać o to Frigg. Postanowił dowiedzieć się tego już na miejscu, najlepiej od samych zbiegów.
Wysłuchał do końca Frigg, po czym pokiwał głową i powiedział ciepłym, choć stanowczym głosem:
- Pani, masz moje słowo, że damy z siebie wszystko by odzyskać skradzione dobra i wrócić tu, do Asgardu, z twoimi synami, całymi i zdrowymi.
Zastanawiał się tylko, jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić. Jeśli okaże się, że...ech, Frejr miał nadzieję, że nie zabraknie mu stalowych nerwów i zdrowego rozsądku. Myślami szybko przerzucił się na obmyślanie, co będzie niezbędne do tej wyprawy i jak to najszybciej przyszykować.Postanowił nie tracić czasu i pójść się przygotować.
- Za twoim przyzwoleniem, udam się do swych komnat by jak najszybciej być gotowym do drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3533
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Paź 13, 2012 8:41 pm

Królowa obdarzyła Frejra delikatnym - ale bez wątpienia pełnym wdzięczności - uśmiechem, jednocześnie luźno składając dłonie razem przed sobą. Jej spojrzenie przesunęło się między pozostającymi jeszcze z nią na korytarzu bóstwami: od mężczyzny do jego siostry i z powrotem. Miała nadzieję, że słusznie postępuje wtajemniczając w tę sprawę tyle osób. W końcu początkowo myślała tylko o Sif... Ale teraz nie było już i tak odwrotu. Wierzyła, iż ostatecznie wszystko dobrze się ułoży... Przecież musiało.
-Dziękuję ci... Obojgu wam dziękuję. Proszę, załatwcie niezbędne sprawy przed wyruszeniem i spotkajcie się tutaj z Sif i Sigyn. Powinny powrócić za niecałe dwadzieścia minut- Frigga wiedziała, że i ona sama musiała już powrócić do swoich obowiązków. Kto wie, być może będzie nawet w stanie uzyskać jakieś przydatne informacje? Istniała w końcu opcja, że zorientowano się już w czymś istotnym w związku ze zniknięciem jej synów czy artefaktów ze skarbca... Nie zaszkodzi spróbować.
-Czas już na mnie. Jeśli tylko dowiem się czegokolwiek, natychmiast was o tym poinformuję... Tymczasem życzę wam powodzenia. Myślami będę przy was- po wypowiedzeniu tych słów królowa usunęła czar, który do tej pory skutecznie tłumił dźwięki ich rozmowy. Po raz ostatni uśmiechnęła się do rodzeństwa, po czym ruszyła korytarzem w przeciwnym kierunku do tego, który uprzednio obrały boginie, tym samym zostawiając Frejra i Freyę samych, aby i oni mogli udać się w swoją stronę.

***

Za pozwoleniem Freyi wyprowadzam ją z tematu - ma problemy z internetem, ale postara się niedługo do nas wrócić, więc bez obaw, wszystko jest pod kontrolą.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Paź 15, 2012 7:20 pm

Całą drogę wykręcała sobie palce – taki bezwiedny odruch, pozwalający w jakiś sposób rozładować napięcie. Może i z zewnątrz nic, prócz tego nieznacznego tiku, nie wskazywało na jakiekolwiek pęknięcia w barierze spokoju, jaką Sigyn zazwyczaj się otaczała, wewnętrznie jednak… Każdy by się w takiej sytuacji denerwował, chociaż odrobinkę. Ale im bliżej było do miejsca spotkania, tym większe opadało na boginię zwątpienie. To naprawdę ma sens, musi mieć sens. I w sumie, to miało – jakżeby mogło inaczej? – ale bez osoby Sigyn; czuła się jak piąte koło u wozu. Nie znała Midgardu, te kilka wypraw było zdarzeniami czysto epizodycznymi; wyłaniała się z tego wizja bogini zagubionej jak dziecko we mgle, w dodatku pozbawionej jakichkolwiek przydatnych zdolności, może poza szczególnym sposobem zjednywania sobie ludzi… Ale to z kolei rzecz nieetyczna i niekoniecznie skuteczna. Prawda, sprawdzała się nieźle jako mediator, pytanie zasadnicze brzmi jednak – czy będzie w ogóle możliwość podjęcia rozmowy? To, co może zastać w świecie ludzi, będzie jedną wielką niespodzianką; nie miała nic przeciwko takowym, skądże!, ale w pewnych sytuacjach, cóż…
Wyglądało na to, że w miejsce, gdzie uprzednio rozstała się z Friggą oraz pozostałymi uczestnikami wyprawy, dotarła pierwsza. Perspektywa oczekiwania niezbyt ją cieszyła – samotność przymusza do zajęcia czymś umysłu, a to z kolei lubi prowadzić do tworzenia niezwykle rozgałęzionych, lecz zawsze czarnych scenariuszy przyszłości; ów pesymistyczny pogląd na świat zdecydowanie musiał brać się z nerwowego nastroju bogini; zazwyczaj była osobą o usposobieniu jeśli nie optymistycznym, to przynajmniej w jakiś sposób przyjaznym dla świata.
Wygładziła długą, sięgającą do kostek spódnicę. Świetnie zdawała sobie sprawę, że nie jest to ubiór, który wpasuje się w midgardzką modę, ba!, nie jest to w ogóle coś praktycznego i wygodnego, jednak ze znalezieniem czegoś bardziej adekwatnego miała trudności. Cóż, czasu nie przybywało i zdawać by się mogło, że wszystko to sklecone było na hurra. Chociaż mogło być to jedynie wrażenie Sigyn, która od wykręcania sobie palców przeszła do cichego wybijania rytmu czubkiem buta o posadzkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lady Sif

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Paź 15, 2012 8:58 pm

Całą drogę do swego pałacu Sif zastanawiała się nad słowami, jakie padły z ust Frigg. Wydawało się, że wszystko wraca powoli do normy. Spokój Asgardu i jego mieszkańców zostanie przywrócony, a królewska rodzina oraz ich przyjaciele nie będą musieli martwić się wybrykami Laufeyson’a. Bezpiecznie odtransportowany z Midgardu przez Thora miał powrócić do wpajanych mu w dzieciństwie wartości, zaprzestać działań mających zaszkodzić Ziemi i odzyskać utracone sympatie. Rzeczywistość okazała się inna, wręcz odwrotna do tego, jak powinna wyglądać. Jednak poddawanie się nie leżało w naturze wojownika.
Bogini, gdy dotarła do komnaty, przystanęła i rozejrzała się po pomieszczeniu. Nie mogła zapomnieć o niczym, co było jej potrzebne. Pierwszym, co zrobiła, było przebranie się. Nie zaglądała zbyt często na planetę ludzi, nie miała więc żadnego ubrania, które idealnie wpasowałoby ją w tłum. Ostatecznie zdecydowała się na czarne, skórzane spodnie oraz karminową tunikę, pod którą założyła cienki, elastyczny pancerz wykonany z bardzo trwałego i odpornego materiału, który otrzymała od karłów za drobną przysługę. Starała się dobrać elementy tak, by nie rzucać się w oczy jak podczas ostatniej wizyty, a mimo to zachować choć odrobinę bezpieczeństwa. Może nie będzie musiała walczyć, ale ostrożności nigdy za wiele. Zarzuciła na siebie ciemny, wpadający w grafit płaszcz z kapturem i delikatnie zapięła klamerkę znajdującą się tuż pod jej obojczykami. Musnęła palcami pierścień, który otrzymała od Friggi i westchnęła. Do skórzanej torby spakowała parę drobiazgów, w tym składaną włócznię (miecz postanowiła wyjątkowo zostawić w Asgardzie, choć robiła to z bólem serca – czuła się bez niego jak bez ręki) i kilka drobnych sztyletów. Jeden z nich przymocowała na wysokości pasa, nie był jednak widoczny, bo przysłaniał go materiał tuniki. Włosy przeczesała szybko zdobioną złotem szczotką i przewiązała je mocno rzemieniem, by nie ograniczały widoczności. Dorzuciła do bagażu małą sakiewkę z tajemniczą zawartością i udała się do wyjścia w nadziei, że zabrała każdą istotną rzecz.
Sigyn nie musiała długo czekać, bo Sif skręciła w pałacowy korytarz niedługo po niej. Była ciekawa, czy Freja uzyskała zgodę i dołączy do nich, by wesprzeć kobiety posiadanymi umiejętnościami. Nie miała za to pojęcia, że w gronie podróżników do Midgardu znalazł się też przypadkowo (albo i nie…) Frejr.
- Cieszę się, że się nie rozmyśliłaś – powiedziała ciemnowłosa do niespokojnej bogini, uśmiechając się lekko. Ona, choć może powinna się denerwować z logicznego punktu widzenia, była niemalże oazą spokoju. Wiedziała, jaki jest cel. Gdy był on wyznaczony, należało po prostu iść odpowiednią drogą. I nawet wtedy, gdy na moment zboczy się ze ścieżki, zawsze można powrócić na właściwy trakt. Nie było rzeczy niemożliwych i Sif głęboko w to wierzyła. W to, że wraz z towarzyszami odnajdzie braci i skradzione artefakty, które w rękach niewłaściwej osoby mogły być potężną, ale nieposkromioną bronią.
- Na kogoś jeszcze czekamy? – spytała nie będąc pewną, czy coś jej nie ominęło, gdy postanowiła wyjść, by zaoszczędzić nieco czasu. Chciała się też dowiedzieć, jak to w końcu jest z panią miłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frejr

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 13/09/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Paź 17, 2012 4:45 pm

Frejr bez dłuższego zwlekania ukłonił się lekko w geście pożegnania z Frigg, po czym pospieszył w kierunku swoich komnat. Musiał zebrać parę drobiazgów oraz przebrać się, by nie być za bardzo wyeksponowanym w tłumie midgardczyków. Dłuższą chwilę zastanawiał się, czy brać swój magiczny miecz, ale doszedł do wniosku, że za bardzo rzucałby się w oczy z niemal półtora metrowym ostrzem.
Tak więc po wskoczeniu w zwykłe, nieco przetarte już w paru miejscach jeansy, oraz zarzuceniu na grzbiet białego t-shirtu wraz z czarną, skórzaną kurtką stwierdził, że kwestię ubrań ma za sobą.
Gdyby wybierał się do Midgardu w innym celu, zapewne wybrałby bardziej elegancki strój. Lecz cel misji wymagał raczej ubioru luźnego i dość przeciętnego. Swoją drogą, przez moment próbował sobie przypomnieć skąd ma te ubrania. Doszedł w końcu do wniosku, że musiał je dostać podczas jednej ze swoich wypraw do Midgardu, gdy wymykał się z domu pewnej mężatki. Potrząsnął głową z uśmiechem, odganiając niepotrzebne teraz wspomnienia dawnych czasów. Musiał się skupić teraz na bardziej poważnych sprawach.
Za pas zatknął pochwę z 26 centymetrowym nożem myśliwskim typu bowie, który kiedyś dostał od jednego midgardczyka. Wziął ten nóż tak na wszelki wypadek, w sumie sam nie wiedział, czego dokładnie się spodziewać. Musiał brać jednak pod uwagę to, że może zrobić się gorąco i będzie trzeba sięgnąć po ostrzejsze argumenty. Zwłaszcza, że gdy ktoś okrada Asgard, to nie jest prawdopodobne by był bardzo ugodową osobą, skorą do pokojowych negocjacji i szybkiego zwrotu skradzionych rzeczy. No i jeszcze dodać do tego niejasny udział brata Thora... Na samą myśl skóra mu cierpła.
Gdy już uznał, że jest przygotowany, ruszył w kierunku miejsca zbiórki. Był już w połowie drogi, kiedy spotkał po drodze swoją siostrę, również podążającą w tym samym kierunku. Przywitał się, a po chwili razem doszli do miejsca, gdzie czekała już Sif z Sigyn.
- Witajcie, drogie Panie. - uśmiechnął się lekko - Zdaje się, że jesteśmy w komplecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lady Sif

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 12/07/2012

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Paź 24, 2012 10:11 am

Jak widać, odpowiedź przyszła do ciemnowłosej sama, w postaci dwóch Wanadyjczyków, którzy stanęli obok niej. Rodzeństwo wydawało się być gotowe, Sigyn chyba trochę mniej, jakby nie do końca wierzyła w powodzenie ich misji.
- Tak, zdaje się, że tak – odparła Frejrowi, spoglądając przy tym wpierw na niego, a potem na Freję, uśmiechając się do kobiety lekko.
Sif sięgnęła do szyi, na której wisiał łańcuszek z magicznym pierścieniem od Frigg. Bogini ujęła delikatnie krążek w dwa palce i spojrzała na niego, jakby niepewna tego, co ma zrobić. Więcej miała w życiu do czynienia z walką niż z magią, ale nie powinno to być specjalnie trudne. Szkoda, że nie otrzymała więcej wskazówek, postanowiła zatem zdać się na intuicję.
- Podajcie sobie ręce, na wszelki wypadek, gdyby mogło nas rozdzielić i rzucić w różne strony Midgardu – rzekła do nich, próbując przewidzieć konsekwencje nieprzemyślanych działań. Nie było na nie miejsca podczas ich wyprawy, musieli działać z rozwagą i spokojem. Szukanie siebie nawzajem po całym ziemskim globie zabrałoby im pewnie jeszcze więcej czasu, niż szukanie Thora i Lokiego. Działanie pojedynczo pewnie też.
Gdy była już pewna, że to odpowiedni moment, głośno wypowiedziała cel ich podróży w nadziei, że dotrą gdzieś blisko braci. Powietrze zafalowało, kontury otoczenia zaczęły się zacierać, by stać się po chwili kolorową, bezkształtną plamą, jakby rozmyte wodą akwarele.

[zt wszyscy -> Adventure Time! -> o tu: Ulica]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Asgard :: Miasto Asgard :: Pałac Królewski-
Skocz do: