Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala numer 18

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3530
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Sala numer 18   Pią Wrz 07, 2012 3:32 pm



Sala znajduje się na pierwszym piętrze. Jej ściany są zadrapane, a podłoga - zagracona, w dodatku szerzy się tutaj wilgoć. Trzy łóżka oddzielone mogą zostać zasłonami, o dziwo całkiem czystymi. Przy jednym z nich leżą szczątki czwartego - bardzo niekompletne na dodatek, ot, fragmenty ramy, kółka i tym podobne. Nad łóżkami umiejscowiono lampki. Na jednej z krótszych ścian znajdują się dwa niewielkie okna z kratami, a na przeciwległej - przejście do ubogiej łazienki oraz drzwi prowadzące na korytarz. Tuż przy nich stoi stół. Obok środkowego łóżka natomiast zachowała się szafka, w której brakuje dolnych szuflad oraz wysokie lustro nad nią. Na blacie leży notatnik i dwa ołówki, niezastrugane.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Dazzler

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 24/02/2013

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Pią Mar 01, 2013 4:25 pm

Pierwsze co była w stanie zarejestrować to ból. Uciążliwy, ale nie specjalnie mocny - specyficzny ucisk w czaszce, pulsujący w rytm uderzeń jej serca. Zupełnie tak jakby jej mózg postanowił spuchnąć albo kości w jakiś sposób się skurczyły, uciskając na ten jakże ważny organ. Znała ten rodzaj bólu. Pojawiał się czasem po szczególnie udanych imprezach, których końcówki zamazywały się w jej pamięci. Przez kilka pierwszych minut po przebudzeniu, Alison była pewna, że właśnie taki rodzaj bólu ją prześladuje. Ostatnia rzecz, która utrwaliła się w jej pamięci to afterparty po wyjątkowo udanym koncercie w Dallas. O rany, ale była zabawa! Rzadko zdarzało jej się aż tak upić, ale Ci ludzie byli naprawdę niesamowici. Uśmiechnęła się pod nosem, wciąż nie otwierając oczu, pozwalając sobie na jeszcze kilka minut relaksu, który miał ulżyć obolałej głowie.
Była już jednak rozbudzona. Jej zmysły zaczynały rejestrować otoczenie i to sprawiło, że zrobiła się niespokojna. Po pierwsze - na pewno nie była w pokoju hotelowym. Łóżko było zbyt niewygodne, powietrze pachniało inaczej - jak wilgoć i stęchlizna, złe obce zapachy. Dazzler zmarszczyła lekko nos, ale wciąż nie otwierała oczu, chyba trochę obawiała się tego co może zobaczyć. Niepokój szeptał cicho z tyłu jej głowy, że chyba znów wpakowała się w jakieś tarapaty. Wzięła głębszy oddech, ignorując przykre zapachy i zaczęła nasłuchiwać. Otaczała ją cisza, ale nie kompletna. O tym rodzaju ciszy wiedziała aż nazbyt dużo i wiedziała, że bez jej ingerencji prawie nigdy nie jest idealnie cicho. Zawsze coś skrzypiało, piszczało, buczało czy wydawało inny dziwaczny odgłos. Na ogół jednak ludzie ignorowali te odgłosy, jako że były nieistotne. Ona umiała słuchać lepiej niż ktokolwiek inny, dlatego dosłyszała cichy oddech po swojej prawej stronie. Czyli nie była sama! Natychmiast zaczęła zbierać fale dźwiękowe, by przygotować się do ataku lub obrony. Ale nic się nie stało. Wciąż otaczały ją te wszystkie dziwne odgłosy, nie umilkły. To przeważyło szalę. Dazzler otwarła oczy i niemal pisnęła ze strachu widząc w jakim miejscu się znalazła. Zaraz potem wymruczała pod nosem przekleństwo i zerknęła w bok, by sprawdzić kto zajmuje łóżko obok niej. Mężczyzna, młody, znajomy. Zmarszczyła brwi i po chwili już wiedziała skąd go zna. Należał do Fantastycznej Czwórki. Czyli faktycznie ma przerąbane. Znów wciągnięto ją w jakieś "superbohaterskie" sprawy. Usiadła na krawędzi łóżka i przez chwilę sprawdzała jak wygląda reszta jej ciała. Mhm, wygląda na to, że jest cała i zdrowa. Choć jej biało-niebieski kostium sceniczny, w całości obszyty cekinami... to nie był idealny strój na takie okoliczności. Skąd jednak miała wiedzieć, że wyląduj w tym... no właśnie gdzie?
Rozejrzała się po pokoju, ale niewiele jej to pomogło. Jakiś zniszczony szpital? Chyba psychiatryczny sugerując się zakratowanymi oknami. Skrzywiła się nieznacznie i znów spróbowała przywołać swoje moce. Nic. Null. Zero. Bardzo, bardzo niedobrze.
Trzeba w takim razie obudzić tego tutaj - pomyślała, zsuwając się z łóżka i podchodząc do śpiącego (a może nieprzytomnego?) Human Torcha. Ostrożnie potrząsnęła jego ramieniem.
- Mhm... panie Storm? - w odmętach pamięci odnalazła jego nazwisko co dodało jej trochę pewności siebie. - Panie Storm! Johathan, wstawaj! - teraz już nie potrząsała, ale szarpała go z rosnącym niepokojem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Pią Mar 01, 2013 10:03 pm

Johnny, zwany także Human Torch'em, nie pierwszy raz w życiu budził się z pustką w głowie. Prawdę mówiąc, zdarzało mu to się nawet dosyć często. Zwykle taki moment "niemocy psychicznej" trwał od kilku zekund do kilkunastu minut, jednak najczęściej udawało mu się przypomnieć szczegóły poprzedniego wieczora jeszcze przed śniadaniem. Dlatego też, fakt chwilowego zaniku pamięci dotyczącej zdarzeń z wczorajszego dnia i nocy nie zaniepokoiłyby go w jakiś szczególny sposób, gdyby nie kilka istotnych rzeczy.
Pierwszą z tych rzeczy było to, że został obudzony w dosyć nietypowy sposób. Nie przez ciepłe promienie słońca wpadające przez duż okna apartamentu lub hotelowego pokoju, ani też nie przez miły pocałunek świadczący o tym, że jednak noc udało mu się spędzić w równie miłym towarzystwie. Nie obudził go też telefon od wkurzonej Sue, ani nawet jej głos sam w sobie (co pewnie w normalnej sytuacji byłoby dosyć pocieszające). Nie. Tym czymś co go obudziło nie bło nic z tych mniej lub bardziej przyjemnych rzeczy, o czym Johnny miał się dość szybko przekonać.
Kiedy do świadomości mężczyzny zaczynały się przebijać nerwowe słowa takie jak "Storm" i "wstawaj!" oraz mógł poczuć, że jego ciało jest coraz silniej potrząsane aby przywrócić go do rzeczywistości, Human Torch zaczął jakoś przeczuwać, że coś jest nie tak jak być powinno.
Młody Storm otworzył powolo oczy i zamrugał starając się na czymś skupić wzrok. Po kilku sekundach udało mu się to i chociaż wciąż był trochę zdezorientowany, trafienie na spojrzenie pochylającej się nad nim dziewczyny nie okazało się być wyzwaniem ponad jego siły. Przez chwilę nawet przeszło mu przez myśl, że jednak udało mu się miło spędzić noc, więc uśmiechnął się do "nieznajomej znajomej". Co prawda, zazwyczaj gustował w brunetkach, ale przecież nie będzie aż tak wybredny.
Tylko dlaczego ona musiała go tak nerwowo budzić?
I dlaczrgo, do cholery, to łóżko było tak strasznie niewygodne?
- Co się st...- zaczął, ale wtedy jego wzrok przesunął się z twarzy dziewczyny na... jakże elegancki sufit oraz ściany pomieszczenia w którym się znajdowali. Wyposarzenie wnętrza szybko też okazało się być równie urocze. Drgnął, kiedy praktycznie w tym samym momencie jedna z jego dłoni dotknęła zimnej ramy szpitalnego łóżka, co prawie przyprawiło go o nieprzyjemne dreszcze.
I to właśnie chyba sprawiło, że Jonathan w końcu się całkiem rozbudził, coś kliknęło w jego głowie i zapaliło czerwoną lampeczkę. Ostrzegawczą lampeczkę.
- To nie wygląda jak hotel - odezwał się, podnosząc na rękach do półsiadu. Przy okazji zauważył, że ma na sobie swój uniform członka Fantastycznej Czwórki. Nie był pewnien czy był to bardziej plus niż minus. Minus, bo świadczyło to o tym, że jednak nie był na żadnej imprezie, bo wtedy miałby na sobie coś bardziej "wyjściowego". Plus był taki, że w razie ewentualnej obrony nie spali ubrań i nie będzie musiał paradować nago. I dodawał mu on trochę więcej pewności siebie.
Johnny rozejrzał się dokładniej po dosyć ciemnej sali. Musiał przyznać, że robiła wrażenie. Niestety, w dosyć negatywnym tego słowa znaczeniu. Wyglądał jak żywcem wyjęty z jakiegoś horroru o statym szpitalu, duchach i krwawą sieczką w tle. Cudownie, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dazzler

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 24/02/2013

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Pią Mar 01, 2013 10:43 pm

Obudził się, przynajmniej tyle! Na jej ustach przez chwilę zamajaczył się blady półuśmiech, widoczny przejaw odczuwanej przez nią ulgi. Ponad wszystko nie chciała być sama w tym upiornym miejscu, obecność drugiej osoby bardzo podniosła ją na duchu. Wciąż jednak od środka zżerał ją niepokój, a to sprawiło, że jej chwilowy uśmiech, szybko zniknął, zastąpiony nerwowym zaciśnięciem warg. Nie prosząc o zgodę przysiadła ostrożnie na brzegu jego łóżka (miała obawy, że może się zarwać pod ich wspólnym ciężarem) i westchnęła cichutko.
- Nie, to zdecydowanie nie jest hotel. - przytaknęła mu ponuro, jednocześnie składając dłonie na podołku. Nie wiedziała co innego może powiedzieć, w ogóle brakowało jej słów. Starała się poukładać wszystko jakąś logiczną całość, ale nie mogła się skupić. Nie umiała też powiedzieć czy owa dekoncentracja jest pozostałością po utracie świadomości (była przekonana o tym, że nie "zasnęła" ot, tak - ktoś musiał jej w tym pomóc), czy może przejawem jej strachu, który przecież powinien działać motywująco. Milczała przez chwilę, skupiając się na głębokich oddechach i dając swojemu towarzyszowi czas na ogarnięcie zaistniałej sytuacji. W wiszącym między łóżkami lustrze widziała odbicie swojej twarzy - nienaturalnie pobladłej, widocznie ozdobionej zmarszczkami świadczącymi o zmartwieniu. Marszczyła czoło i brwi, zaciskała usta w wąziutką linię. Przez myśl przeszło jej nagle, że na całe szczęście nie ma swojego scenicznego makijażu, który zwykła zmywać po koncercie, a przed przyjęciami. Taka ilość kosmetyków nie tylko źle wpływała na cerę, ale też szkodziła jej oczom (które jakby nie było, nosiły najwięcej koloru). Podniosła dłoń do góry, by palcami zetrzeć kilka niebieskich plamek, które uchowały się na skroni. Udało jej się, odzyskała względny spokój. Posłała swojemu odbiciu pocieszający uśmiech, a potem przesunęła wzrok niżej. W oko natychmiast wpadł jej leżący na blacie stolika notatnik więc wychyliła się, by po niego sięgnąć. Zacisnęła palce, czując znajomą fakturę papieru, co niejako dodało jej otuchy. Może znajdą tam jakieś wskazówki? Nie zaglądała jednak do środka, tylko zwróciła się do Johnn'ego - miał dość czasu by się oswoić z sytuacją. Musieli najpierw wymienić informacje i spróbować ustalić... cokolwiek.
- Jestem Alison. - przedstawiła się, wbijając w niego niezwykle poważne spojrzenie. - Ale więcej osób mówi mi Dazzler. - dodała bez wahania, pozwalając sobie na króciutki uśmiech. Mówienie o takich prostych rzeczach pozwalało jej uporządkować myśli i dawało poczucie kontroli, jeśli nie nad sytuacją, to nad sobą samą.
- Nie mam pojęcia gdzie jesteśmy i jak się tu znaleźliśmy. Nie pamiętam nic prócz tego, że byłam na imprezie w Dallas. - kontynuowała zaskakująco spokojnym głosem. Widać udało jej się już w pełni nad sobą zapanować. - Moje moce nie działają. Coś mnie zablokowało. Czy ty, jesteś w stanie się... zapalić? - przy ostatnim słowie nieco się zawahała, niepewna czy odpowiednio formułuje pytanie. Jednocześnie w jej głosie, i w jej spojrzeniu było mnóstwo nadziei. Jeśli choć jedno z nich będzie w stanie walczyć, może szybko się stąd wydostaną. Bo to, że po drodze czekają ich problemu wydawało się absolutnie oczywiste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Sro Mar 06, 2013 7:37 pm

Johnny obserwował przez chwilę zamyśloną i widocznie zaniepokojoną ich obecnym położeniem dziewczynę. Jeśli była tak samo zorientowana w sytuacji jak on obecnie... To zdecydowanie mógł być powód do niepokoju. I to dużego.
Najmłodszy członek Fantastycznej Czwórki usiadł prosto na szpitalnym łóżku, rozglądając się dokładniej.
- Dazzler - uśmiechnął się do dziewczyny z lekkim.skinieniem głowy, kiedy ta się przedstawiła. Może w tej konkretnej chwili nie mieli zbyt wielu powodów do śmiechu (o ile w ogóle jakiekolwiek mieli...), ale nawet zwykłe uniesienie kącików ust mogło być dobrym wsparciem. Nawet jeśli drobnym, być może w jakiś sposób doda dziewczynie trochę pewności. I jemu samemu przy okazji też...
- Mów mi Johnny - odparł, nie musząc się całkiem przedstawiać, skoro wcześniej Dazzler wykazała się znajomością jego pełnego imienia. Pewnie słyszała gdzieś w telewizji, czyż nie?
Niestety, dalsze słowa dziewczyny potwierdziły jego przypuszczenia jeśli chodziło o stan pamięci i oriętację w ich sytuacji. Za to wzmianka o mocach i to w dodatku niedziałających, nieco go zaniepokoiła. No dobrze. Bardzo go zaniepokoiła.
- Zablokowało? A czy mogę, zaraz zobaczymy - powiedział, a potem pstryknął palcami... i nic. Pstryknął drugi raz, potem czwarty i piąty...
- Płomienie! - spróbował jeszcze ostatni raz na głos, na wypadek... i poczuł się bardzo, bardzo nieswojo, kiedy nic się nie stało.
- O co tutaj chodzi? - zapytał, marszcząc brwi. - Nowy, głupi projekt Dooma? Bawi się w dom strachów, albo coś? - rzucił, znowu zerkając na salę. Jeśli tak, todekoracje miał pierwsza klasa. Tylko jak zatrzymał jego moce?
Johnny zaczął też żałować, że jego strój nie ma kieszeni. Tak to może znalazłby w nich coś przydatnego. Chociaż po piątym, ulubionym, spalonym długopisie przestał wymyślać prowizoryczne kieszenie... a szkoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3530
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Czw Mar 07, 2013 2:47 pm

Gdy Dazzler wpatrywała się tak w lustro - dość brudne zresztą, miejscami zamazane - wszystko zdawało się być jeszcze w porządku, lecz kiedy tylko opuściła wzrok... Jej odbicie postanowiło pozwolić sobie na jeszcze moment dla siebie - w bezruchu obserwując kobietę. Dopiero w parę sekund później poszło za jej śladem, idealnie dostosowując się do nowego ułożenia jej ciała. W tym czasie reszta otoczenia widzianego w lustrze zachowywała się zupełnie normalnie. Nic nie wskazywało na to, aby coś było... Cóż, bardziej nie tak.
W pomieszczeniu panowała względna cisza, oczywiście jeśli nie liczyć odgłosów wydawanych przez Alison i Johnny'ego. Nie słychać było wycia wiatru, więc na zewnątrz musiało być dość spokojnie; o tym zresztą świadczył również widok z okna - prosto na gęstą mgłę. Ciche trzaski i szmery uznać można było za typowe odgłosy starego budynku - lecz któż mógłby mieć pod tym względem zupełną pewność? No właśnie.
Notatnik podniesiony przez Dazzler wydawał się być stary, a wilgoć trochę go uszkodziła - lecz poszarzałe okładki trzymały się jeszcze całkiem nieźle, więc może i w środku nie miał się tak najgorzej. Nie wszystkie tworzące go kartki były przyczepione do grzbietu; niektóre najwyraźniej po prostu wsunięto do środka, w efekcie czego nieco wystawały.


_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Dazzler

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 24/02/2013

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Czw Mar 07, 2013 4:31 pm

Nie dostrzegła dziwnego zachowania lustra. Trudno powiedzieć czy to dobrze czy źle. Gdyby widziała jak lustro rusza się samo z siebie, najprawdopodobniej na moment straciłaby nad sobą panowanie, dosłownie wariując ze strachu. Miałaby jednak świadomość, że wszystko co ich otacza jest pieprzonym horrorem i to mogłaby jej pomóc w późniejszych działaniach. Ale nie widziała tego wyrwanego rodem z filmu grozy zagrania i pozostawała względnie spokojna (na ile spokojnym można być budząc się w opuszczonym budynku bez swoich mocy?). Jej umysł po początkowej panice przełączył się w tryb pracujący. Nadszedł czas na zaplanowanie dalszych kroków i próbę wydostania się z tego miejsca. Nie chciała tu zostawać ani sekundy dłużej niż to niezbędne.
Przyglądała się bezowocnym próbom Johnny'ego z miną na wpół zmartwioną, a na wpół współczującą. Wiedziała jakie to paskudne uczucie, jakby ktoś nagle odebrał Ci wzrok albo nogi. Moc była czymś takim jak zmysły albo części ciała, gdy się ją traciło - zwłaszcza w tak nienaturalny sposób - pozostawiała z tyłu głowy dziwny rodzaj fantomowego bólu, jak po amputacji. Dazzler nieustannie łapała się na tym, że usiłuje przywołać trochę światła, ale wciąż się jej nie udawało. Nie chciała nawet myśleć, że ten stan mógłby być permanentny. Stracić ten dar na zawsze? Robiło jej się niedobrze, gdy chciała to sobie wyobrazić. Dlatego pielęgnowała w swoim sercu nadzieję, że po wyjściu z tego miejsca odzyska swoje piękne światła i resztę arsenału. Oczywiście myśli o tym, że może tu zginąć również nie dopuszczała do głosu. Jak zawsze szukała światełka w tunelu...
- Mhm, czyli jesteśmy bezbronni. Przynajmniej pod tym względem. - westchnęła z żalem. Jeszcze przez moment wpatrywała się w swojego towarzysza czując przemożną chęć pogłaskania go pocieszająco po ramieniu. Domyślała się jak bardzo źle musiał się czuć, bo sama była równie zdezorientowana przez ten jeden brakujący element swojej osoby. To niemal fizyczny ból. Nie było jednak czasu na czułostki, ani płakanie nad ich chwilowym upośledzeniem. Muszą natychmiast zacząć działać.
- Nie mam bladego pojęcia o co chodzi, ale jeśli to ma być dom strachów, to cholernie dobrze się udał. - odpowiedziała mu krzywiąc się nieznacznie, gdy jej wzrok prześlizgnął się po obskurnym pomieszczeniu. - I raczej nie podejrzewałabym tego całego Dooma, bo po co byłabym mu potrzebna ja? No chyba, że jest jednym z moich wyjątkowo walniętych fanów. - ostatnie zdanie miało być żartem, ale zabrzmiało dość ponuro i dla samej Alison raczej upiornie.
- To chyba jakiś szpital, ale zamknięty. Psychiatryczny albo więzienny? Spójrz na kraty w oknach. - zmarszczyła lekko brwi, a potem wbiła spojrzenie w notes, który od dłuższej chwili ściskała w palcach. Okładka była lekko chropowata, powykręcana na rogach od wilgoci. Dazzler zaczęła ostrożnie kartkować notatnik szukając w nim... cóż czegokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch

avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Pon Mar 18, 2013 6:27 pm

Johnny rozglądając się po pomieszczeniu, tylko przelotnie zerknął na lustro. Nie poświęciłby mu pewnie zbyt wiele uwagi, jak i większej części „wyposażenia” Sali, gdyby nie niewielki ruch który w nim dostrzegł. Być może był to moment w którym odbicie dziewczyny wracało do swojego… prawdziwego położenia, jednak kiedy tylko mężczyzna ze zmarszczonymi brwiami wrócił wzrokiem do gładkiej, nieco brudnej tafli lustra, nie zauważył niczego nadzwyczajnego. Mimo tego, niewielki, niepokojący dreszcz przeszedł wzdłuż jego kręgosłupa pozostawiając nieprzyjemne uczucie niepokoju. Które oczywiście Johnny postanowił od razu zignorować i stłumić w zarodku. Nie jeden horror widział i śmiał się w momentach, w których większość osób na Sali podskakiwała ze strachu, piszczała, czy zamykała oczy – dlaczego więc miałby bać się teraz i to tylko samego pomieszczenia? Bez żartów.
Teraz jednak młody Storm miał ważniejsze rzeczy do przemyślenia niż przywidzenia. Na przykład problem braku mocy, który powinien być bardziej niepokojący niż (nie)zwykły wystrój wnętrza.
Zerknął na Dazzler.
-Pod względem mocy, tak. Ale zwykli ludzie radzą sobie też w dosyć prostszy sposób… - powiedział i po szybkim rozglądnięciu się dookoła zauważył to, czego potrzebował. Pochylił się i sięgnął po coś leżącego na ziemi, a konkretnie jeden z fragmentów metalowych resztek ramy jednego ze szpitalnych łóżek. -… siłą i rozumem – dodał z zadowolonym uśmiechem, przerzucając metalowy pręt z jednej dłoni do drugiej by sprawdzić ja mu się nim operuje. I oczywiście, żeby się trochę pochwalić takową umiejętnością, a jak.
- Faktycznie wygląda na jakiś dziwny szpital… Tak w sumie, to na czym polegają twoje moce? – mruknął, dorzucając jednak luźniejsze pytanie. Naprawdę był ciekawy odpowiedzi, a i może dowie się czegoś ciekawego.
Przysunął się do dziewczyny zerkając na notes.
- Jest tam w nim coś ciekawego? – zapytał jeszcze, a potem zszedł z łóżka sprawdzając, czy jego ciało jest w pełni sprawne. Przeciągnął się i z zadowoleniem stwierdził, że chyba tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3530
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Wto Mar 19, 2013 11:38 pm

Stare kartki rzeczywiście trzymały się całkiem nieźle - nawet te będące dołożone "luzem" - pomimo wilgoci, która uczyniła je dość delikatnymi, lecz jednak w głównej mierze nie ujęła im na czytelności. Notatnik okazał się być zbiorem przeróżnych uwag, zaczynając od recept, poprzez zalecenia i rady związane z przeróżnymi dolegliwościami, krótkie listy, notki oraz obrazki sugerujące raczej małoletniego autora - a na czymś na kształt dziennika kończąc. Wszystkiego tego było bardzo dużo i studiowanie całości z pewnością zajęłoby sporo czasu... Więc od czego tu zacząć?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Dazzler

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 24/02/2013

PisanieTemat: Re: Sala numer 18   Sro Mar 20, 2013 2:23 pm

Dazzler nie lubiła horrorów. Nie lubiła też ciemności i ciszy, której sama nie była sprawczynią. Panicznie bała się pająków i samotności. Było wiele rzeczy, które sprawiały, że czuła się nieswojo lub uciekała z dzikim piskiem. Nie czuła się bohaterką i wcale nie chciała pretendować do tego miana. A mimo tego wciąż, i wciąż lądowała w takich miejscach prześladowana przez jakieś chore fatum. Jedynym plusem był fakt, że jak do tej pory ze wszystkich kłopotów wychodziła obronną ręką. Teraz też musi się udać, prawda? Przecież nie była sama, a to już coś.
Na moment przerwała ostrożne kartkowanie dziennika, by zerknąć na popisy Johnny'ego. Jeden kącik jej ust uniósł się do góry w uśmiechu.
- Doceniam te prostsze sposoby, ale czułabym się bezpieczniej ze świadomością, że mogę po swojemu uszkodzić to co może się czaić na korytarzach. - odpowiedziała nieco pewniejszym tonem, niemal z rozbawieniem. Nie oszukujmy się, Dazz nie należała do najsilniejszych fizycznie. Jedyne co mogło jej się przydać to jej zręczność (niestety odrobinę osłabiona przez ciężki kostium) i niezwykła zajadłość. Nigdy nie uczyła się żadnych sztuk walki, ale postawiona twarzą w twarz z wrogiem zmieniała się w dziki kłębek paznokci, zębów oraz mniej i bardziej celnych kopniaków. Bierne oczekiwanie na ratunek nie było w jej stylu. Wolała zginąć podczas próby wydrapania prześladowcy oczu niż dać się pojmać.
- Przetwarzam fale dźwiękowe w światło. Na imprezach jestem jak kula dyskotekowa. - odpowiedziała niemal beztroskim tonem znów wertując wzrokiem poszczególne kartki notesu. Nie wszyscy ludzie byli w stanie wyobrazić sobie działanie jej mocy więc używała jakże pasującego porównania do elementu klubowego wystroju. Choć jemu pewnie nie musiała tego tłumaczyć. Czy w jego drużynie nie było tego strasznie mądrego faceta? Nie mogła sobie przypomnieć jego imienia, ale chyba tak właśnie było. Pewnie nie takie rzeczy słyszał, widział i wiedział. Ta myśl dodała jej otuchy.
- Trudno powiedzieć. Strasznie tu tego dużo. Jakieś recepty, psychologiczny bełkot. Nie tylko psychologiczny zresztą. To chyba czyjś dziennik. - rzucała uwagi z niewielkimi przerwami, które poświęcała na czytanie co ciekawszych fragmentów. Póki co najbardziej zależało jej na znalezieniu prawdopodobnego adresu tego miejsca. Jakaś szpitalna pieczątka na recepcie albo dokumencie przyjęcia. Listy i rysunki przerzucała dalej, nie poświęcając im większej uwagi, uznając je za zbędne. Poza tym źle czuła się z myślą, że narusza czyjąś prywatność grzebiąc w tym notesie.
- Znajdzie się taka rurka też dla mnie? - zapytała w którym momencie unosząc na moment głowę znad kartek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala numer 18   

Powrót do góry Go down
 
Sala numer 18
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala numer jeden
» Sala numer jeden
» Sala numer dwa
» Sala numer dwa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Pozostałe atrakcje :: Eventy :: Silent Hillowy Event Halloweenowy-
Skocz do: