Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój dzienny

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Pokój dzienny   Nie Wrz 09, 2012 11:16 pm

First topic message reminder :


_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Black Widow

avatar

Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Wto Maj 26, 2015 6:54 pm

Co jak co, ale nawet szpieg potrzebował czasem choć odrobinę odpoczynku. Ciągłe misje wykonywanie przez Natashę, pomimo że nawet szły okazjonalnie jak z płatka to tak czy siak odbierały nieco energii. Szczególnie te, które wymagały wyjazdu z kraju, czy też ogólnie opuszczenia kontynentu.  Nie żeby ktoś się żalił.. ale taka była prawda. No ale, że agentka miała już w tym dosyć spore doświadczenie to coraz bardziej nie robiło jej to różnicy i mogłaby w sumie nawet wybrać się w kosmos byleby tylko wykonać zadanie pomyślnie.
Jako, że dzisiaj Wdowa nie dostała żadnych wytycznych to postanowiła zrobić sobie wolne, a mianowicie.. spędzić trochę czasu w Avengers Tower, pośród czterech ścian. Nieważne czy samemu, czy też nie. Byleby odpocząć, poleżeć do góry brzuchem, poczytać, a może i skusić się na jakieś ćwiczenia, bo w końcu trzeba było utrzymać formę. Szczególnie zgrabną sylwetkę by z łatwością przyciągać do siebie facetów, co dla Romanoff było już chlebem powszednim.
No ale, by w ogóle za coś się zabrać trzeba było najpierw wygramolić się z wygodnego łóżka. Nie trwało to długo. Agentka od razu skierowała się do lustra i jedyne co zrobiła to lekki makijaż, taki na szybko, bo w końcu i tak nie miała zamiaru dzisiaj wybywać gdzieś daleko, oraz poprawiła swoją rudą czuprynę na głowie.
Natasha ubrana w czarne obcisłe legginsy i dużą, luźną, męską koszulkę wyszła z pokoju zgrabnym krokiem rozglądając się tu i ówdzie. Póki co nie napotkała na ani jedną żywą duszę. Najwyraźniej cała reszta hołoty jeszcze kisiła się pod kołdrami, tudzież całkowicie już wybyli z wierzy.
- Hmm.. hmm.. hmm.. - Mruknęła pod nosem, po czym skierowała się do pokoju dziennego, hacząc przy okazji o kuchnię by zdobyć jakieś przekąski. Wzięła pierwsze lepsze ciasteczka i usadowiła się z nimi wygodnie na skórzanej kanapie pozwalając sobie na odrobinę więcej wygody, czyli zajęcie miejsca więcej niż na jedną osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Wto Maj 26, 2015 7:12 pm

Wdowa ledwo co zdążyła wygodnie się usadowić na kanapie, gdy w pomieszczeniu rozległ się już znajomy dla niej głos, bezsprzecznie należący do Jarvisa. Sztuczna inteligencja dbała między innymi o to, aby nikt w Wieży nie został przypadkiem zaskoczony przybyciem takiego czy innego gościa - w związku z czym także i teraz przemówiła w te oto słowa:
-Panna Dinah Rize jest tutaj i prosi o natychmiastowe spotkanie. Twierdzi, że to pilne.
Minęło może parę sekund, nim drzwi prowadzące do pokoju dziennego otworzyły się - sugerując tym samym, że gość tak czy siak był już w drodze, gdy Jarvis jeszcze go zapowiadał - i do środka wkroczyła kobieta w czarnym, eleganckim komplecie, z nienaganną fryzurą i makijażem, słowem - dopracowana w każdym szczególe do takiego stopnia, że najpewniej pracował nad tym cały sztab ludzi... I nic dziwnego, gdyż to właśnie tego ranka media rozpoczęły rozprzestrzenianie informacji o mianowaniu Rize jednym z doradców prezydenta Ellisa. Musiała wyglądać idealnie. Stosunkowo młoda kobieta na wysokim stanowisku? Przeciwnicy polityczni i reporterzy pewnie tylko czekali, aby do czegoś się przyczepić.
-Dinah Rize, doradca do spraw związanych z istotami obdarzonymi nadludzkimi zdolnościami, co brzmi zresztą idiotycznie długo- przedstawiła się już od progu, jednocześnie zdejmując okulary przeciwsłoneczne, a następnie bez skrępowania wkroczyła głębiej i zasiadła w jednym z foteli przy stoliku. Na podłodze obok siebie ustawiła sporą teczkę, a następnie założyła nogę na nogę.
-Zgaduję, że nie mogę traktować pani jako osoby decyzyjnej bez konsultacji z resztą drużyny?

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Black Widow

avatar

Liczba postów : 166
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Maj 27, 2015 2:12 pm

- A niech sobie pro.. si. - Nawet nie zdążyła skończyć swojej wypowiedzi, bo przerwało jej wejście tej jakże to eleganckiej kobiety, która najwyraźniej miała niesłychanie wielki powód by wedrzeć się tu bez żadnego poczekania na jakąkolwiek zgodę.
Natasha przewróciła oczami i uniosła prawą brew mierząc wzrokiem pannę Dinah. Nie dało się ukryć, że nieco popsuła Wdowie plany swoją obecnością, ale można było się w sumie tego spodziewać. Nic nie trwało wiecznie, a fascynujące, tryskające energią plany musiały zostać typowo.. unicestwione lub zwyczajnie przeniesione.
- Natasha Romanoff. - Zwróciła się do niej beznamiętnie jednocześnie poprawiając się na kanapie i chowając paczkę smakołyków za plecami.. jakby nie chciała by Rize dobrała się do nich.
- Zdecydowanie. Z jakimikolwiek sprawami proponuję zwracać się do Rogers'a, tudzież Stark'a.. no i oczywiście umawiać się wcześniej na wizyty. - Uśmiechnęła się do niej udając, że darzy ją sympatią. - Aktualnie nie mam też zielonego pojęcia gdzie są, ani co robią. Nie wiem również czy chcę to w ogóle wiedzieć. - Agentka oparła się przedramieniem o kolana obserwując zachowanie kobiety. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest pewna swego i nie da sobą pomiatać, jest wysoko postawiona i lepiej nie zadzierać z jej osobą.
- A o co chodzi.. jeśli można zapytać? - Równie dała nogę na nogę, bo czemu nie? Tak było wygodniej i seksowniej. Romanoff skierowała wzrok na pobliskie okna ziewając i zasłaniając buzię dłonią przez chwilę. Nie mogła wiele zobaczyć. Jedynie ściany i dachy niektórych budynków. Musiałaby wstać i bliżej podejść by ujrzeć co takiego dzieje się na ulicach. Choć i tak pewnie nic co zwróciłoby jakąś szczególną uwagę agentki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Maj 27, 2015 8:41 pm

Rize pokiwała głową podczas tych wyjaśnień, niby to ze zrozumieniem... A może i naprawdę, kto wie? Po prostu dla ogółu polityków lepiej było stosować zasadę ograniczonego zaufania i kwestionować wszystkie ich posunięcia.
-Proszę mi wierzyć, doskonale wiem kim pani jest... I prawdę mówiąc w pewnym sensie to właśnie z tego powodu tutaj jestem- zapewniła w pierwszej kolejności, jednocześnie obracając powoli w dłoni swoje okulary przeciwsłoneczne, ot, żeby się tylko czymś zająć.
-Prace nad projektem ustawy rejestracyjnej dobiegają już końca i choć nie jestem upoważniona do tego, aby dzielić się z kimkolwiek jej aktualną treścią - czuję się zobowiązana do zbadania terenu tam, gdzie to najistotniejsze. Po wydarzeniach z okresu inwazji Avengers pozostają czymś w rodzaju autorytetu dla wielu nadludzi, w związku z czym opinia członków grupy mogłaby wpłynąć na podejmowane przez nich decyzje... Na różne sposoby- wyjaśniła następnie, przez cały ten czas nie spuszczając spojrzenia ze swojej rozmówczyni i skupiając się głównie - choć nie tylko - na jej oczach.
-Interesuje mnie więc po prostu wasze zdanie. Dla was samych rejestracja niczego w końcu nie zmieni, gdyż wasze tożsamości tak czy siak są już publicznie znane...- zasugerowała, unosząc przy tym nieznacznie jedną brew. W tym momencie pozwoliła sobie na krótką pauzę, która najwyraźniej miała dać Wdowie do myślenia, lecz zaraz potem odnalazła w swojej teczce drobny kawałek papieru, który okazał się być wizytówką. Ułożyła ją na stoliku.
-Liczę na kontakt - zarówno z panią, jak i z pani koleżankami i kolegami z drużyny. Myślę, że niedługo będę tu jeszcze gościć, ale póki co... Proszę się zastanowić nad sytuacją- z tymi słowami kobieta podniosła się z miejsca, posłała Natashy lekki uśmiech - i ruszyła już w stronę wyjścia. Wkrótce potem zniknęła za drzwiami; najwyraźniej nie potrzebowała nikogo, aby ją odprowadził.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sam Wilson

avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 15/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Wrz 25, 2015 11:05 am

Avengers.
Elitarna grupa super bohaterów ratujących Ziemię przed apokalipsą prawie co tydzień z przerwą na zapuszkowanie super złoczyńcy do celi, tak od czasu do czasu dla rozrywki. A tak bez żartów… Wilson bardzo poważnie traktuje swoją rolę, jako bohatera. Mimo wszystko należenie do tej drużyny było dla Falcona wielkim wyróżnieniem. Nadal czuł dumę z powodu, że jest tutaj, w tym miejscu. Że może robić to, co zawsze chciał, pomagać i zmieniać świat na lepsze. No, a przynajmniej minimalizować zło, które ten padół ziemski ma. To już coś. Jakiś krok na przód ku lepszemu.
Sam Ptaszek stał przed oknem patrząc na niebo tuż nad miastem. W powietrzu wisiało nowe zagrożenie, lub raczej cała ich masa. Ale zawsze bywają złe dni, ważne to mieć świadomość, że po burzy zawsze wychodzi słońce, więc nie powinno się popadać w depresje, a tym bardziej poddawać. No dobrze, to było niemal niepoprawnie optymistyczne myślenie patrząc na to jak źle się dzieje. Bo działo się bardzo źle.
Ciemnoskóry mężczyzna wziął jednak wdech woląc myśleć, że wszystko jakoś się ułoży. Nie wiedział jak, był tylko zwykłym chłopakiem mogącym rozmawiać z ptakami, ale bardzo chciał, aby ci mądrzejsi coś wymyślili. Teraz zostawało mu tylko stanie w wieżowcu i patrzenie w dal będąc czujnym i gotowym do podjęcia walki w każdym momencie byleby pomóc innym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 153
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Wrz 25, 2015 4:23 pm

Dzień zapowiadał się odrobinie senny i depresyjny. Nad Avengers Tower spowijały się ciemne chmury, które świadczyły, że za niedługo będzie niezła ulewa. Choć nawet w takie dni, ulice Nowego Jorku są przepełnione od miaszkańców pędzących do pracy, szkoły, sklepu, czy nawet zwiedzających turystów robiących sobie nieustannie zdjęcia na pamiątkę. To miejsce niezależnie od pory dnia, tętniło życiem. Nie dało się ukryć, że Vision lubiał przyglądać się temu zjawisku, czy to z wieży, czy po prostu z zewnątrz, a dokładniej z lotu ptaka. Obserwował życie codzienne ludzi, patrolował poszczególne okolice, ratował niewiasty z rąk złoczyńców, i tak dalej.
Tego dnia postanowił posiedzieć w wierzy i bardziej zintegrować się z członkami drużyny, gdy tylko nadarzy się okazja. W końcu trzeba było wiedzieć czy można danej osobie zaufać, czy nie. Podczas starć ze złem nigdy niewiadomo jakie decyzje trzeba będzie podjąć i na którym członku grupy będziemy zmuszeni polegać. Wtedy właśnie liczy się wiara w tego drugiego, nie ma czasu na rozmyślenia czy przypadkiem nie ryzykujemy własnym życiem, bądź życiem ludzkości, powierzając ważne zadanie takiej, a nie innej personie.
Jako, że „mózg” syntezoida był niczym superkomputer, Vision zawsze kalkulował w swojej głowie tysiące opcji i wybierał tą najbardziej najtrafniejszą. Między innymi dlatego z większości walk udawało mu się obyć bez szwanku.
Android wszedł równym i zarazem pewnym krokiem do pokoju dziennego. Z początku niekogo nie zauważył. Dopiero po chwili spostrzegł ciemnoskórego mężczyznę. Od razu do niego podszedł i zagadał.
- Witam. Zachęcająca do pracy pogoda, nieprawdaż? - Stanął obok Sam'a i zaczął patrzeć przez okno. - Dzieje się coś wartego uwagi? - Dorzucił po chwili, nie czekając na odpowiedź na pierwsze pytanie, a po nietrwającym długo błądzeniu wzrokiem po ulicach NY,  spojrzał na Wilson'a, sprawiającego wrażenie zamyślonego.


Ostatnio zmieniony przez Vision dnia Pią Wrz 25, 2015 9:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Wrz 25, 2015 9:03 pm

Obu członków drużyny w tym samym momencie otrzymało identyczny komunikat - który zapewne powtórzył się także dla pozostałych Avengers, zgromadzonych w innych pomieszczeniach oraz po prostu lokacjach:
-Raft przyjęło Sintheę Shmidt, córkę Red Skulla, w stanie ciężkim, lecz aktualnie już stabilnym. Obecnie dziewczyna przebywa w szpitalnej części więzienia. Próbowała obrabować bank w towarzystwie grupy osób, w tym Mary Walker, pseudonim Typhoid Mary, Bloody Mary. Kiedy tylko się obudzi, będzie można ją przesłuchać.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sam Wilson

avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 15/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sob Wrz 26, 2015 10:34 am

Sam nie miał takiego problemu z zaufaniem. Może dlatego, że miał zbyt dużą wiarę w dobroć ludzi? Niemniej na pewno zaufałby każdej osobie, której ufa Kapitan Ameryka. Co do tego wątpliwości nie było, a Kapitan raczej ufał Mścicielom. Więc skąd pomysł by im nie zaufać też?
Niemniej integracja byłaby na pewno ciekawym zajęciem w takim momencie. Chyba każde zajęcie byłoby ciekawsze jak stanie i gapienie się w ciemną dal naszpikowaną świetlistymi punktami. Nie żeby aż tak pchało go do walki, wiedział, że to bardzo ryzykowne, że ze śmiercią igrać nie wolno. Choć zapewne gdyby od tego zależało życie kogoś z drużyny nie zawahałby się poświecić byleby pomóc. Byleby ochronić w ogóle, choć jedno życie.
Wpatrywał się w dal zamyślony nad całym tym byciem bohaterem. Tak wiele myśli plątało mu się po głowie. Bycie bohaterem to po pierwsze wielka odpowiedzialność, nie jakaś tam dobra zabawa. Nawet, jeśli nie był zbyt opanowany i czasem po prostu roznosiła go energia, bo mógł po prostu polatać, to poważnie traktował swoją role. Miał też nadzieje, że nikogo nie zawiedzie, że podoła wyzwaniu, jaki dał mu los. Tak, zdecydowanie musi dać sobie rade!
Całe te przemyślenia pochłonęły go na tyle, że nie usłyszał jak Wizja zbliża się do niego. Dobrze, że jednak to wieża Starka i nic złego (raczej) mu nie groziło. To dopiero byłby obciach jakby dał się zaatakować przez wroga myśląc o tym, że nie da się pokonać. Z zamyślenia wyrwał go jednak glos, przez który niemal podskoczył. To nie tak, że się przestraszył! Nie, absolutnie! Odwrócił się zaraz do Wizji i w duchu odetchnął z ulgą, zaraz zresztą obdarzając syntezoida miłym uśmiechem.
- Witaj! Nie lubię co prawda mieć mokrych piór, ale praca fascynująca, więc nawet w śnieżycę bym się nią i zajmował. – powiedział tryskając energią nie proporcjonalną do dołującej pogody. Falcon miał nadzieję, że Wizja zna się na żartach. Oby. Choć nie przewidywał, aby ten miał specjalny folder pod nazwą „Suchar Dnia”. Już otwierał usta by coś powiedzieć, a tutaj padł ciekawy komunikat.
- To chyba było coś wartego uwagi? – a na pewno wiedział, że dla Kapitana Ameryki miałoby to sporą wartość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 449
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Nie Wrz 27, 2015 3:58 pm

- Kto chce ze mną odwiedzić na dniach córkę mojego arcywroga?
Nie tylko Kapitana mogli usłyszeć Falcon i Vision; zaraz kolejna osoba się odezwała:
- Dobrze, że na dniach, Rogers. Chociaż są już chętni - zaczęła kobieta, będąc pewną, że obecni Mściciele ją usłyszeli. - Zgaduję, że znalazła się już u was agentka Romanoff... W każdym razie. Stark, mamy gościa. Ma dla nas wszystkich ofertę, którą nam przedstawi, więc będzie najlepiej jak się zaraz pojawisz tutaj, na górze. Cap, ty i reszta usłyszycie o co chodzi, więc możecie się udzielać - Ms. Marvel zamilkła, aby przemyśleć to, co powiedziała i co ma zamiar jeszcze powiedzieć. Carol zresztą domyśliła się, że Stark został poinformowany o kolejnym gościu w Wieży i miał na to wgląd; tak przynajmniej jej się wydawało. - Sam, ty z Visionem wybierzecie się na spotkanie. Słyszałam, że się trochę nudzicie. Natasha, znajdź Pietro i dowiedz się, co on w ogóle robi, bo go dawno nie widziałam. Wiecie, co robić.

/
Podzieliłam na grupy tych z laboratorium, a teraz i Was poślę!
Możecie z Visionem dać tu po poście i zt, a następnie wyruszyć do więzienia - link tutaj, aby przesłuchać Sin.

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 153
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Nie Wrz 27, 2015 5:28 pm

Pomimo, że syntezoid nie mógł wyczytywać cudzych myśli, ani zamiarów, również nie miał żadnych problemów z zaufaniem. Po prostu stwierdził, że chwila większej integracji nikomu nie zaszkodzi. Bądź co bądź.. w walce nie liczy się jedynie zaufanie, ale wzajemne stosunki także. Im członkowie załogi bardziej się lubią, tym lepiej wykonują wspólnie powierzoną im pracę. Nie kłócą się, nie robią sobie na złość, ani nic z tych rzeczy. Zwyczajnie robią to co do nich należy, jak profesjonaliści.
Vision uśmiechnął się nieco na słowa Falcon'a. Może i był jak komputer, ale emocje odczuwał tak jak każdy człowiek. Także żadne foldery z sucharami dnia mu nie były potrzebne.
Gdy android miał się już odezwać, przerwał mu głos dochodzący z komunikatora.
- A i owszem. - Zwrócił się do ciemnoskórego, po czym ponownie usłyszał kolejny komunikat, tym razem od Carol.
- Zapowiada się ciekawy wieczór. Tak więc, nie ma co zwlekać. - Syntezoid uniósł się nad ziemią, obniżając przy tym gęstość swojego ciała. - Wspominałeś coś o piórach? - Kąciki ust mężczyzny uniosły się na samą myśl o panującej na zewnątrz pogodzie. Vision nie miał zamiaru tracić więcej czasu, poza tym, samodzielny lot do więzienia był chyba najszybszą opcją.
- No to w drogę. - Android przeniknął bez jakiegokolwiek problemu przez szybę, przez którą wcześniej spoglądał, i skierował się w stronę więzienia z myślą, że Sam niezwłocznie za nim podąży.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam Wilson

avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 15/08/2014

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Paź 01, 2015 6:25 am

Tak jak się domyślał, Steven z przyjemnością chciał spotkać się z Sin. Nie, to absolutnie nie było dziwne, ba! Dziwne by było gdyby nie chciał. Cóż, wyszło jednak na to, ze to on będzie miał przyjemność spotkania się, jako pierwszy z córką arcywroga Kapitana Ameryki. To nie tak, że ekscytacja wzrosła. W końcu… Sam Falcon miał porachunki z Red Skullem. A Sin musiała coś wiedzieć na jego temat. A przynajmniej miał nadzieję, że ta będzie chciała współpracować i rzeczywiście coś wie.
Odwrócił wzrok z „sufitu” znów na Wizje i przytaknął skinieniem głowy na jego słowa. Nie, nie chodziło o opcje, że ktoś byłby na tyle szalony by odbijać przestępczynie z Rafty, po prostu ważne informacje czekać nie mogą!
Och, na kolejne słowa androida uśmiechnął się szerzej. Na szczęście partner miał całkiem niezłe poczucie humoru. To dobrze wróżyło, było więc duże prawdopodobieństwo, że to będzie zdecydowanie ciekawa misja. Nie tylko ważna, ale i przyjemna, bo z przyjemnym kolesiem, ot co. Choć… Spojrzał na szalejącą za oknem burze. Chyba rzeczywiście niezbyt podobała mu się wizja mokrych piór.
Nie zagalopował się jednak na tyle by próbować jak Wizja przechodzić przez szkło. Jest pobudzony, ale bez przesady by udawać bohaterkę japońskich animacji. Pobiegł do najbliższego wyjścia by wzbić się w niebo i jak najszybciej dotrzeć do miejsca gdzie przetrzymywana była Sin.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Wto Lis 10, 2015 2:47 pm

Prędkość wind niejednokrotnie zadziwiała Spider Woman. Typowa windowa muzyczka płynęła sobie leniwie z głośników. Jessica była gotowa stwierdzić, iż dowcip Tony'ego różnił się od Hawkeye'owego jedynie ilością pieniędzy jaką posiadał Stark.
- Nie brzmi to zbyt wesoło...- odpowiedziała niepewnie Emmie. Pomimo tego jak dzielnie trzymała się telepatka Spider Woman była w stanie dostrzec delikatne oznaki przemęczenia. Ledwo widoczne, ale jednak były.
- Może poszukaj sobie kogoś do pomocy?- jakaś drobna troska o osobę Emmy zawsze była. A kobiecie mimo wszystko szkoda było tej silnej i charyzmatycznej osobowości jaką przedstawiała sobą Emma.
- Wiesz, co dwie głowy to nie jedna. A właściwie jaka sprawa ściągnęła cię do nas?- nagle winda zatrzymała się wpuszczając je do pokoju dziennego.
- Witamy w naszych skromnych progach!- znów pozwoliła Emmie przejść pierwszej, jakby wcześniejszego pytania nigdy nie było. Chyba, że White Queen zdecydowała się jednak troszeczkę uszczknąć informacji. Jess zmarszczyła brwi patrząc na puste pomieszczenie. Brakowało jej gwaru towarzystwa, a tu nagle wszystkich wymiotło.
- Jarvis, gdzie są wszyscy?- zdecydowała się spytać komputera, bo któż byłby lepszy do odpowiedzi jak on?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Lis 11, 2015 4:45 pm

Sztuczna inteligencja - jak zawsze niezawodnie - odezwała się praktycznie od razu po pytaniu Spider Woman, wyliczając bez zająknięcia czy też jakiegokolwiek zawahania poszczególnych członków drużyny wraz z ich miejscem pobytu lub aktualnym zajęciem:
-Panna van Dyne, pan Barton i doktor Pym są w trakcie wspólnej misji na terenie Nowego Jorku. Doktor Banner zajmuje się ogniskiem epidemii pod Waszyngtonem. Panna Romanoff i pan Maximoff wraz z agentką Carter przebywali ostatnio na terenie jednej z baz S.H.I.E.L.D., lecz już ją opuścili. Pan Rogers podejmuje gości w laboratorium Wieży, zaś panna Danvers i pan Stark - w salonie. Pan Wilson oraz Vision udali z wizytą do więzienia Raft.
Co ciekawe, Jarvis nie wymienił wszystkich Mścicieli...

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Lis 12, 2015 5:04 pm

Na pierwsze słowa brunetki Emma tylko na moment pochyliła lekko głowę, co można byłoby pewnie uznać za potwierdzenie czy przyznanie racji albo po prostu za przyjęcie do wiadomości opinii Spider Woman. Sugestia znalezienia sobie kogoś do pomocy spotkała się już natomiast z odpowiedzią werbalną, po części wyjaśniającą również następną sprawę - czyli powód, dla którego blondynka przybyła w ogóle tego dnia do Avengers Tower.
- Właśnie nad tym pracuję - oznajmiła mianowicie telepatka, choć nie dodała już kogo dokładnie miała na myśli, pozwalając Jessice samej się tego domyślać na podstawie wcześniejszej części ich dyskusji. Przede wszystkim panna Frost liczyła na współpracę ze strony Scarlet Witch oraz w ostateczności Quicksilvera lub na poparcie Kapitana Ameryki... Gdyż ono oznaczałoby w praktyce pochwalny głos całości Avengers. Ich zwolennicy i fani by tego nie zignorowali. Rzecz jasna zadeklarowana pomoc Magneto oraz asysta Rogue w samym Instytucie również robiły swoje...
Kiedy winda już się zatrzymała i Spider Woman przepuściła ją w drzwiach, White Queen pewnym siebie krokiem weszła do wskazanego jej pokoju dziennego, który - jak zadecydowała po krótkim rozejrzeniu się - na szczęście spełniał jej wymagania i zapotrzebowania estetyczne. Nowoczesny, ale elegancki; akceptowała go. Blondynka niemalże od razu ruszyła w stronę długiej, skórzanej kanapy, na której środku zasiadła, oparła się wygodnie i założyła nogę na nogę.
Emma w milczeniu odczekała chwilę, w trakcie której Jessica dyskutowała z tutejszą sztuczną inteligencją. Przysłuchiwała się co prawda tej krótkiej wymianie zdań i odnotowywała w pamięci wszystkie padające słowa, lecz w gruncie rzeczy nie interesowała ją w tym momencie większość misji prowadzonych przez Avengers, a przynajmniej nie ze szczegółami. Przede wszystkim zwróciła uwagę na fakt, iż Quicksilver przebywał poza Wieżą. O Scarlet Witch nie padło ani jedno słowo... Za to zarówno Rogers, jak i Stark znajdowali się na miejscu. Idealnie.
- Zakładam, że wszyscy Mściciele świetnie zdają sobie sprawę z tego, co się stanie, jeśli na konferencji mutanci zostaną przedstawieni w złym świetle? - zagadnęła natychmiast, gdy tylko AI już zamilkło.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Lis 13, 2015 1:40 pm

Jarvis odezwał się po raz kolejny, tym razem już nie na życzenie Spider Woman, lecz - o czym obie kobiety dowiedziały się już po chwili - z inicjatywy Kapitana Ameryki:
- Pan Rogers wkrótce się tu pojawi.
Minęło kilkanaście sekund, a telefon komórkowy Mścicielki dał jej znać o nadejściu nowej wiadomości tekstowej - ponownie od Stevena - której treść prezentowała się następująco:
„Jess, czy wpadłabyś na chwilę do lab, gdy ja zerknąłbym do E.? Mam ze sobą Lady Deadpool i Zimowego Żołnierza, a nie mogę z nimi wpaść do gościnnego. Kiedyś wynagrodzę.:)”

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Lis 13, 2015 7:04 pm

Jessica pozwoliła sobie puścić wodze fantazji. Rozważyła wszelkie możliwości jakie panna Frost mogła brać pod uwagę. Ale koniec końców odpuściła sobie. Jak nic wybór padnie na Kapitana, dusząc w sobie cichą nadzieję, że to ona mogłaby jej pomóc. Choć Spider Woman była przekonana, że podołałaby. Nie była wcale taką złą organizatorką, a zawsze potrafiła pomóc, no i wiedziała gdzie jest najlepsza kawa w mieście. Idealne wprost, ale niemniej nie warto było o tym myśleć.
Przyjęła informacje chcąc już zaproponować Emmie coś do picia, gdy Jarvis poinformował ją, że Steve zdecydował się tu zjawić. Zaraz telefon zabrzęczał jej i wyciągnęła go z kieszeni. Po krótkim namyśle:

"Jesteś moim wielkim dłużnikiem. Pamiętaj, że ja od swoich dłużników mam tendencję brać z profitem, Cap >D" odpisała lekko się uśmiechając. Schowała telefon, wciąż z tym lekko okrutnym uśmieszkiem.

- Chyba przyjdzie nam się rozejść. Jak słyszałaś Kapitan Ameryka w chwale i sławie przemierza korytarz ze swoim amerykańskim tłem. Powinien zjawić się tu niedługo. A ja mam co robić. Więc... mykam nim moje zadanie się wzajemnie podusi.- odparła zaraz uciekając do gościnnego.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Nie Lis 15, 2015 7:02 pm

Szybko przemierzając korytarz rozmyślał, co dokładnie miał na myśli Jarvis, wspominając o Carol. Nie miał w zwyczaju dodawać nic od siebie, chyba że sprawa wyglądała poważnie lub coś wymagało uwagi. - Carol, co się dzieje na dachu? - spytał, mając nadzieję, że jeszcze nie wyłączyła słuchawki, gdy opuściła spotkanie z panną Vivian.
Zanim dotarł do pokoju dziennego, zahaczył jeszcze o łazienkę, aby obmyć twarz i uratować z wyglądu co się tylko dało. A niewiele się dało. Woń perfum Wandy nadal była wyczuwalna - mimo upływu czasu. Całe szczęście, największe natężenie zapachu już zwietrzało. Ubranie, po bliskim kontakcie z fontanną, również zdążyło wyschnąć. Mimo koszmarnie wyczerpującego dnia, szczególnie w sposób psychiczny, zmęczenie nie odbijało się poważnie na jego twarzy, chyba że ktoś miał czujne oko. Poprawił nieco włosy, spojrzał na swoje odbicie krytycznie po raz ostatni i ruszył prosto do pokoju.
Gdy tylko postawił pierwszy krok w salonie, jego oczom ukazała się postać, cała odziana w biel, siedząca na samym środku skórzanej kanapy. Wolnym krokiem już, ruszył w kierunku telepatki. Jeśli na to przyzwoli, ucałuje lekko jej dłoń, po czym cofnie się do czarnego fotela naprzeciwko. Usiadł na fotelu, splatając palce dłoni ze sobą i skupił na niej swój wzrok.
- Witaj w Avengers Tower, Emmo. Szczerze przyznam, iż nie byłem przygotowany na spotkanie z Tobą. W czym mogę Ci pomóc? - mimowolnie przeskoczył na tryb oficjalny. Miał się na baczności. Doskonale wiedział, że siedząca przed nim kobieta ma umysł ostry jak brzytwa i bez pomocy swoich zdolności potrafi wyciągnąć więcej informacji z każdego wypowiedzianego słowa niż wypowiadający ma w zamiarze przekazać. Wiedział również, że wymogi panny Frost są dosyć wysokie kiedy chodzi o wygląd, szczególnie podczas ważnych spotkań. A on był w końcu Kapitanem Ameryką. Nieco żałował, że Tony nie miała czasu, aby zastąpić jego miejsce, ale obowiązki obowiązkami. Trzeba się z nich wywiązywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Lis 16, 2015 2:08 pm

Blondynka kiwnęła krótko głową, gdy Spider Woman prędko i bardzo obrazowo wytłumaczyła się jej z konieczności opuszczenia pokoju - zresztą najwyraźniej zaraz po wymienieniu z kimś wiadomości tekstowych - ale oprócz pożegnania nie dodała niczego więcej. Koniec końców miała właśnie otrzymać to, po co tutaj w ogóle przyszła... No, prawie, bo Rogers mimo wszystko nie był taką Wandą. Z drugiej strony mieszkańcy Stanów Zjednoczonych go uwielbiali, a pozostali członkowie Avengers przynajmniej szanowali jego opinię, więc może to i nawet lepiej?
Kiedy oczekiwany mężczyzna w końcu pojawił się w pokoju dziennym, Emma, a i owszem, łaskawie pozwoliła mu na ucałowanie swojej dłoni, do czego zresztą była przyzwyczajona. Rzecz jasna kultura wymagała, aby i ona sama również do tego na moment wstała, jednakże szybko zajęła swoje poprzednie miejsce na kanapie, ba, wróciła nawet do dokładnie takiej samej pozycji na niej. Jej krytyczne spojrzenie powoli powędrowało po obliczu i sylwetce Kapitana Ameryki, gdy ten przemawiał, jednakże telepatka powstrzymała się przed zerkaniem w jego myśli, przynajmniej póki co. W tej chwili nie było jeszcze takiej potrzeby.
- Pozwolisz, że przejdę od razu do rzeczy - słowa te wcale nie zabrzmiały na pytanie, ani tym bardziej na prośbę. Ba, tak naprawdę daleko im było nawet do sugestii czy propozycji. Przypominały raczej proste stwierdzenie faktu, może w pewnym sensie wprowadzenie do dyskusji... Cóż, równie dobre jak każde inne.
- Z pewnością zdajesz sobie sprawę z tego, że niedługo odbędzie się konferencja dotycząca kwestii mutantów oraz genu X. O ile mi wiadomo nie wyznaczono jeszcze jej konkretnego - to jest nowego - terminu... Ale wkrótce do tego dojdzie. Zakładam, że Mściciele zamierzają wysłać tam swojego przedstawiciela bądź też przedstawicieli? - tym razem przynajmniej pytanie rzeczywiście stanowiło pytanie, choć nietrudno byłoby zauważyć, iż Emma oczekiwała, że otrzyma na nie jedyną słuszną odpowiedź, czyli oczywiście potwierdzającą. Mimo to blondynka pozwoliła sobie poczekać na reakcję rozmówcy.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Lis 16, 2015 3:54 pm

Zanim udzielił odpowiedzi, wpatrywał się w nią jeszcze przez chwilę, pozostając nadal przy swoim neutralnym wyrazie twarzy. Informacja o konferencji obiła mu się o uszy, lecz nie było czasu ani możliwości, by przyjrzeć się temu bliżej. Mimo wszystko, Mściciele starali się nie mieszać w sprawy X-Men ani ich podopiecznych, tak samo jak oni nie ingerowali w ich. Nie chodziło tu o brak porozumienia czy złe stosunki - absolutnie nie. Mściciele starali się uszanować prywatność mutantów oraz okazać w ten sposób zaufanie, jakim ich darzyli - czego nie można było powiedzieć o SHIELD czy rządzie. Mieli i tak napiętą sytuację ze zwykłymi ludźmi.
- Niewątpliwie ktoś zostanie oddelegowany na konferencję. - zaczął powoli, prostując się lekko. Tak jak się spodziewał, ich rozmowa będzie tak oficjalnie sucha, jak to tylko możliwe. - To chyba oczywiste. Dlatego też zastanawia mnie, co skłoniło Cię do odwiedzenia naszych kwater. Osobiście. - Rogers nie był głupi. Mogła porozmawiać z Jessicą, ale to jego Jarvis zawiadomił o "domaganiu się spotkania". Jeśli czegoś się od niego oczekuje to jedynie dlatego, iż ma jakiś pogłos wśród ludzi. Steve uświadomił sobie, że spotkanie z Emmą sam na sam nie było jednak najlepszym pomysłem, powinien kogoś w to jeszcze wciągnąć. Kogoś, kto przypilnowałby, by nie zmienił w podejrzany sposób decyzji na żaden konkretny temat.
Domyślał się, że telepatka mogłaby od razu wyłożyć kawę na ławę. Pytanie zadała Rogersowi jedynie z tak zwanej grzeczności. On zatem udzielił odpowiedzi w taki sposób, by dało się wyczuć, iż oczekuje czegoś więcej. Uśmiechnął się delikatnie, lub raczej wykrzywił wargi w nikłym uśmiechu, szykując się na dalszą rozmowę. Miał dziwne wrażenie, że będzie to dla niego trening stąpania po kruchym lodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Lis 16, 2015 6:02 pm

Emma skłamałaby mówiąc, że nie podobał się jej efekt, jaki najwyraźniej wywierała na Rogersie - i to widocznie już samą swoją obecnością, a nie po prostu tematem, który poruszała. Rzecz jasna nie była to rzadkość, ale zazwyczaj ten dyskomfort okazywały osoby o zdecydowanie słabszym charakterze. W pewnym sensie blondynka mogłaby to nawet uznać za swoje nowe osiągnięcie... Oczywiście gdyby się tym w wystarczającym stopniu przejmowała.
- Interesy oczywiście. A dokładniej najlepszy interes całej mojej rasy. Jakoś nikt inny nie spieszy się, aby o niego zadbać, więc zdecydowałam się wziąć sprawy w swoje zdolne ręce - wytłumaczyła rzeczowym tonem, jednocześnie na moment unosząc dłoń i obracając ją wnętrzem do góry dla podkreślenia własnych słów. Zaraz potem jej ręka powróciła jednak na poprzednie miejsce, a czoło delikatnie się zmarszczyło.
- Ledwie świat usłyszał o naszym istnieniu, a już rozpoczęły się wymierzone przeciwko nam protesty i akty agresji. Nie powstrzymamy każdego, ale im więcej osób zrozumie, że mutanci jako ogół nie stanowią dla nich zagrożenia - tym bezpieczniejsi będą niewinni. Ze względu na uczniów nie chcę niepotrzebnie zwracać uwagi na Instytut, więc nikt z nim związany nie będzie mógł wystąpić w trakcie konferencji. Możemy jednak zaapelować do naszych sojuszników, aby wypowiedzieli się w naszym imieniu - dla dobra wszystkich, zarówno ludzi, jak i mutantów - wyjaśniła, a przez cały ten czas praktycznie ani na chwilę nie spuściła Kapitana z oczu, czujnie i ostrożnie obserwując wszystkie jego reakcje, oceniając zmiany zachodzące na jego twarzy oraz w jego postawie.
White Queen mogłaby teraz kontynuować temat, wyłożyć coś więcej, być może nawet zacząć składać jakieś oferty - choć szczerze wątpiła, aby to ostatnie miało być konieczne; nie teraz, nie tutaj, nie w tym towarzystwie - lecz wolała najpierw dowiedzieć się na czym dokładnie stoi, aby nie marnować czasu, który w razie czego mogłaby przecież poświęcić na realizację kolejnego punktu ze swojej długiej listy... Nie wspominając już nawet o tym, że pewnie niedługo powinna wrócić do szkoły. Jakoś nie bardzo wierzyła w to, że Storm i pozostali X-Men potrafili sami się nią odpowiednio zająć na własną rękę.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Lis 16, 2015 10:18 pm

Bardzo uważnie wsłuchiwał się w słowa Emmy. Cóż, nie dało się nie zauważyć, iż duża część świata bała się mutantów i nie miała zamiaru się w tym kryć. Ba, dosadnie przedstawiali swój strach, rozsiewając nienawiść i agresję dookoła siebie. Przypomniało mu się spotkanie, które miało miejsce jakiś czas temu - Steve natknął się na dość specyficzną dziewczynę obdarzoną niecodziennymi mocami. Bała się reakcji ludzi, bała się przyjść z tym do kogokolwiek. A nawet nie był pewien, czy posiadała gen X. Po prostu była.. inna.
Rozluźnił się, jego kamienne oblicze odrobinę zelżało. Spojrzał na siedzącą przed nim kobietę nieco inaczej. Czyżby się mylił? W sumie to nawet nie wiedział, czego się spodziewać.. To, co usłyszał, było całkowicie logiczne - trzeba zacząć przekonywać świat, że strach, który w nich rośnie, jest może nie do końca nieuzasadniony, ale zdecydowanie zbędny. O ile mutanci będą pod dobrą ręką. Przejechał dłonią po policzku, biorąc głęboki wdech.
- Co mogę powiedzieć.. masz absolutną rację. Ta sprawa jest poważna. Wcale się nie dziwię, że pragniesz naszej ingerencji w tej kwestii- rozłożył ręce - i my się odezwiemy. Między innymi taka miała być rola podczas konferencji. Mam jednak jedno ale - myślę, że głowa Instytutu jest raczej niezbędnym członkiem całego spotkania. W końcu to głównie o Was chodzi, to Wy wykładacie światu propozycję. To jest ryzykowne, ale tajenie informacji nigdy nie wychodzi na dobre. - Jego ton stał się bardziej..zgorzkniały? Szczerze współczuł mutantom. Wiedział, że każda mniej pozytywna akcja przeciwko drugim, niezależnie kto zacznie, będzie nakręcała emocje wszystkich dookoła. - Na pewno padną pytania o to, czy ktoś sprawuje nad podopiecznymi pieczę, czy ich zdolności są trenowane - to jest nieuniknione. Ktoś musi zagwarantować ludziom, że mamy to pod kontrolą. - Mamy, nie macie - Rogers pragnął w ten sposób zaznaczyć, iż właśnie u Avengers ludzie będą się dopatrywali jakiegokolwiek zwątpienia czy niepewności, gdy przyjdzie o wzajemne stosunki. Jeśli Mściciele poprą mutantów, będą musieli liczyć się z opinią publiczną, szczególnie, gdy jakaś szalona jednostka postanowi w jakiś sposób zagrozić życiu dookoła. W końcu to oni pilnowali "porządku", rząd swoją drogą, rząd nigdy nie był wielbiony przez masę. Czasem go przerażało, jak bardzo ludzie mogą być zapatrzeni w "herosów" dnia dzisiejszego, jak robią z nich zbędnych celebrytów.
- Jeśli mogłabyś mi pokrótce nakreślić status Instytutu oraz jak się mają X-Men - byłbym wdzięczny. - Westchnął cicho. Zmęczenie ponownie dawało się we znaki, a on siedzi jak zbite szczenię, całkiem świadom krytycznego spojrzenia na sobie. W żaden sposób nie poprawiło to jego samopoczucia, jedynie wprowadziłoby w stan większego poirytowania, gdyby mu zależało. Sprawa jednak była ważniejsza od ich relacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Lis 18, 2015 9:52 pm

Emma słuchała uważnie każdego słowa padającego z ust Kapitana - i wszystkie sobie dokładnie analizowała, aby przypadkiem nie zgodzić się na coś, co z tego czy innego powodu by jej nie odpowiadało. Odruchowo szukała wszelkich luk i furtek, które można by wykorzystać, choć z drugiej strony zdawała sobie sprawę z faktu, że Rogers raczej nie starałby się jej oszukać... Była to jednak w pewnym sensie kwestia przyzwyczajenia. Przywykła w końcu do zawierania układów z osobami, które najchętniej wbiłyby wszystkim swoim sojusznikom noże w plecy, aby tylko osiągnąć własne cele.
Oczywiście Mścicielom też nie ufała do końca. Trochę bardziej niż Tarczy... No dobrze, zdecydowanie bardziej niż Tarczy, lecz mimo to nie całkiem. Zakładała, że okazja czyni nie tylko złodzieja, ale i zdrajcę, a w dodatku świetnie rozumiała, że w ostatecznym rozrachunku każdy zawsze dbał przede wszystkim o interesy własne i ewentualnie swoich najbliższych. White Queen natomiast dałaby komuś rękę uciąć, że hierarchia wartości Avengers wcale nie stawiała dobra mutantów na pierwszym miejscu.
Początkowo wypowiedź mężczyzny zmierzała w dobrym kierunku. Jeżeli rzeczywiście Mściciele już sami z siebie planowali otwarcie opowiedzieć się po stronie osób obdarzonych genem X - albo jeśli przynajmniej teraz Kapitan zadecydował, że tak właśnie będzie - to sprawy powinny przybrać... Możliwie pomyślny obrót. To "jedno ale" sprawiło jednak, że telepatka minimalnie, niemalże niezauważalnie zmrużyła oczy. Dobrowolne wydawanie szkoły żądnemu krwi tłumowi ani trochę jej się nie podobało. Mimo to nie zamierzała stanowczo i zdecydowanie odmawiać - nie, wolała to rozegrać inaczej... Na spokojnie. Po swojemu. W związku z tym blondynka odczekała do momentu, aż Rogers skończył mówić i przejęła od niego pałeczkę.
- Oficjalnie obowiązki dyrektorki pełni Ororo Munroe, którą zapewne lepiej znasz jako Storm. W praktyce uczniami zajmuję się przede wszystkim ja. Drużyna natomiast powoli dochodzi do siebie po ostatnich wydarzeniach, choć straciła dwóch członków - wyjaśniła w skrócie, omijając te problematyczne szczegóły, a więc między innymi konflikt z Cyclopsem czy beznadziejny stan Xaviera. Może i przybyła tutaj w sprawie pomocy, ale nie oznaczało to, że musiała od razu odkrywać wszystkie karty i odsłaniać słabości grupy.
- Do rzeczy jednak. Zgaduję, że skoro chcesz, aby Instytut się ujawnił, to Avengers zamierzają przydzielić nam dodatkową ochronę - na stałe, bo nieprzychylne nastroje tak po prostu nie ustaną. Agenci to trochę mało, poza tym wątpię, aby X-Men zaufali S.H.I.E.L.D., więc pewnie będziecie musieli do tego oddelegować kilku Mścicieli. Przygotujemy dla nich pokoje i niedługo będą się mogli wprowadzić. Poza tym... No tak, do tego dochodzi jeszcze kwestia swobodnego działania w obronie własnej, jeżeli zostaniemy zaatakowani przez wściekły tłum z widłami i pochodniami - wszystko to Emma mówiła rzeczowym, praktycznym tonem, jak gdyby uważała, że to nic nadzwyczajnego.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Lis 19, 2015 1:01 pm

Przez dobrą chwilę nie wiedział, o co Emmie tak naprawdę chodzi. Jej ton bardzo go zmylił, więc gdy zaproponowała ochronę - nawet zaczął nad tym rozmyślać. Słowo dalej zorientował się, jak okrutnie wytyka mu ona jego.."głupotę".
Plus, te suche fakty nie uzupełniły jego wiedzy w żaden sposób. Jedynie utwierdziły w przekonaniu, iż nie dowie się od niej zbyt wiele, po prostu.
Ujawnienie Instytutu było niezwykle ryzykowne - ludzie mogliby ich osądzać o przygotowywanie sobie armii mutantów, aby podbić świat i takie tam, ale z drugiej strony - czy nie będą znów narzekać na ich brak umiejętności panowania nad mocami, które są równie niebezpieczne? Znalezienie złotego środka dla ludzi i mutantów było niesamowicie trudne. Lokacja instytutu wcale nie musiałaby być podawana. Mogliby jedynie poinformować, iż młodzi mutanci przechodzą przeszkolenie, które miałoby na celu nauczenie ich, jak korzystać z nowych darów, i jak je blokować.
Słowa Emmy były bolesne i denerwujące. Czuł, jak mimowolnie zaciska mocniej zęby. Ale rozegra to na spokojnie, tak. Spróbuje.
Wstał i przemieścił się za fotel, o który potem oparł dłonie, stojąc nadal w miarę wyprostowany.
- Pomysł Ci się nie spodobał, zrozumiałem. - Przeniósł wzrok z punktu naprzeciwko, na twarz kobiety. Przechyli głowę lekko w bok. - W takim razie wytłumacz mi, proszę, jak widzisz konferencję. Jak ona by przebiegała, według Ciebie - jego ton był całkowicie naturalny, choć na pewno dało się wyczuć nutkę drobnego poirytowania - zbierzemy się wszyscy, wytłumaczymy, iż w sposób zupełnie naturalny rasa ludzka przechodzi kolejny etap ewolucji, więc mogą dookoła nas pojawiać się ludzie z niezwykłymi mocami i...nie stanowią zagrożenia. - ścisnął mocniej oparcie fotela - Jak przekażecie mutantom żyjącym w ukryciu, iż mogą do Was dołączyć, jak Was znaleźć? Jak to zrobicie, nie wzbudzając podejrzeń wśród masy? -W jego wypowiedzi nie było złośliwości, na pewno nie zamierzonej.  Steve był naprawdę szczerze ciekaw, w jaki sposób ma to wszystko wyglądać. Nie miał bladego pojęcia, w jaki sposób widzą to X-Men. Bez tych informacji...cóż, nie wiedział, w co ręce włożyć. - Kto w ogóle ma się na niej stawić? Kto będzie przedstawiał mutantów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 368
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Lis 23, 2015 8:46 pm

Emma powiodła wzrokiem za przemieszczającym się Kapitanem Ameryką, sama jednak pozostała w tym czasie we względnym bezruchu - pełnym klasy, lecz zarazem swobodnym w taki sposób, jaki z łatwością potrafiły osiągnąć tylko osoby wysoko urodzone. Siedziała prosto, wciąż ze skrzyżowanymi nogami, wysoko uniesioną głową - dzięki czemu obserwowała blondyna spod wachlarza długich rzęs.
Słuchała go natomiast z wręcz zaskakującym spokojem. W tym również posiadała rzecz jasna sporą praktykę. Bardzo szybko opanowała sztukę skrywania swoich emocji, bo okazywanie uczuć zdradzało zbyt wiele... Odsłaniało wnętrze, a tego musiała się wystrzegać, bo to właśnie tam najlepiej było atakować, aby naprawdę skrzywdzić. Dlatego osoby w jej otoczeniu uważały ją za istną królową śniegu, zarzucały jej kompletną znieczulicę... Ale nie miały racji. Nie była zupełnie bez serca. Po prostu nauczyła się mniej go używać.
- Myślałam o rodzeństwie Maximoff. Oboje dobrze wiemy, że Pietro ani trochę nie nadaje się na dyplomatę, jest na to zdecydowanie zbyt porywczy, ale Wanda to już zupełnie co innego. Oboje są Mścicielami, więc ludzie potraktują ich odmiennie od przypadkowych mutantów, a jeżeli do tego będziesz z nimi ty... - White Queen zawiesiła wymownie głos, pozwalając swojemu rozmówcy wyciągnąć własne wnioski, zresztą dość oczywiste. Dała mu kilka sekund na przetrawienie tych słów, lecz nie pozwoliła mu się wtrącić i zamiast tego sama ponownie podjęła temat.
- Jeżeli zaś chodzi o odszukiwanie mutantów, to na to mamy akurat swoje sposoby. Wspominałam już, że dysponujemy grupą telepatów, prawda? Tarcza nie jest pod tym względem jedyna... Z tą tylko różnicą, że my jesteśmy lepiej wyszkoleni. Och, bo oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że agencja posiada własny oddział psioników? - zagadnęła, zbaczając na moment z głównego tematu i marszcząc przy tym lekko czoło. Nie widziała żadnych powodów, aby Rogers miał o tym od niej nie usłyszeć, oczywiście zakładając, że już wcześniej nie posiadał tej informacji. S.H.I.E.L.D. lubiło zachowywać sekrety, ale być może to nie był jeden z nich... Prawdę mówiąc akurat tego nie sprawdziła, gdy miała ku temu okazję - a wielka szkoda. Mówi się trudno.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Lis 25, 2015 12:11 pm

Komunikator Kapitana Ameryki odezwał się, lecz tym razem nie głosem przypadkowego agenta czy któregoś z członków drużyny, a Jarvisa.
-Otrzymał pan nową wiadomość od nieznanego nadawcy, sir. Czy życzy pan sobie, żebym spróbował go wyśledzić?- miałoby to sens ze względów bezpieczeństwa, ale z drugiej strony... Być może ktoś miał logiczne powody, by pozostać anonimowym?

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   

Powrót do góry Go down
 
Pokój dzienny
Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Pokój #113
» Pokój numer #520
» Pokój do ćwiczeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: