Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój dzienny

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3823
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Pokój dzienny   Nie Wrz 09, 2012 11:16 pm

First topic message reminder :


_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Captain America

avatar

Liczba postów : 235
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Lis 27, 2015 6:35 pm

Niezachwiany spokój panny Frost nie dziwił go ani odrobinę. Ba, doznałby głębokiego szoku, gdyby faktycznie ujawniła się przed nim z jakimiś mocniejszymi emocjami. Lub z jakimikolwiek. Dlatego też po wypowiedzi Emmy znów się nieco zawiesił, wpatrując się w kobietę, po czym jego spojrzenie powędrowało w dół, śledząc jej odbicie w szklanym blacie stolika. Próba odczytania czegokolwiek z jej urodziwej twarzy upadła już na samym początku tej konwersacji, lecz nadal instynktownie próbował. Cóż, teraz przynajmniej sobie uświadomił swój błąd. Niemniej jednak kontakt wzrokowy był dosyć istotnym elementem każdej poważnej rozmowy i trzeba było go zachować.
Rodzeństwo Maximoff było strzałem w dziesiątkę. Mutanci w Avengers to dokładnie to, czego potrzeba publice - idealne podwaliny do budowania wzajemnego zaufania. Dobrze by było z czasem zrekrutować kilku innych podopiecznych Instytutu - o ile by tego chcieli.
- Wielka szkoda, że rodzeństwa nie ma razem z nami.. Skieruję ich do Ciebie przy najbliższej okazji, ale wierzę, że masz swoje sposoby, by nawiązać z nimi kontakt. - opuszkami delikatnie przesuwał po skórzanym pokrowcu fotela. Działało to dziwnie uspokajająco.. - Zdaję sobie sprawę, że posiadacie taką grupę, owszem. Spróbujcie to zatem wytłumaczyć normalnym ludziom. - Nie wiedział, czy chciała mu coś wytknąć w tym momencie, ale nie przejął się tym zbytnio. Miał ogólne pojęcie jak mniej więcej działa wynajdywanie innych mutantów, ale nie podejrzewał na jaką skalę. Teraz już mniej więcej wie, czego się spodziewać..
Jej uwagę o oddziale psionków w SHIELD postanowił skwitować jedynie grymasem niezadowolenia. Wiedział o nich, a jakże. Dopiero co miał jedną agentkę w głowie.
Dyskretnie rzucił wzrokiem na swój zegarek, czy aby nie dostał żadnej wiadomości od Jess. Minęło już trochę czasu od kiedy zostawił Wandę i Jamesa z nią w laboratorium, więc zaczynał się powoli niepokoić o nich wszystkich.
- Jak już wcześniej wspomniałem - masz mój głos w tej sprawie. Z rodzeństwem też nie powinno być żadnych problemów, a raczej będą się czuli odpowiedzialni za budowanie tej lepszej historii między ludźmi i mutantami. Mam nadzieję, że pomogę. - jego głos był pewny, tak samo jak spojrzenie, którym obdarzył telepatkę w tym momencie. Wtem, niespodziewanie, odezwał się Jarvis.
Steve zmarszczył brwi. Ponownie wrócił wzrokiem do swojego komunikatora. - Sprawdź najpierw, czy ta wiadomość nie jest w żaden sposób zagrożeniem. Zdecyduję po zaznajomieniu się z treścią. - Zerknął na swojego gościa, czy aby nie przeszkadza jej nagłe oderwanie uwagi od tematu. Nieznany nadawca? Steve nie otrzymywał anonimowych wiadomości, procedury oraz zabezpieczenia nie pozwalały na to. Ktoś musiał zadać sobie wiele trudu, by to zrobić, dlatego też postanowił nie odkładać tego na później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 365
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sob Lis 28, 2015 10:04 pm

Emma kiwnęła tylko krótko głową na uwagę Kapitana odnośnie Scarlet Witch i Quicksilvera, jednocześnie zgadzając się z tym, że najchętniej porozmawiałaby od razu i z nimi, jak i potwierdzając, że będzie w stanie sama się z nimi jakoś skontaktować. Prawdę mówiąc jej pierwotny plan zakładał rozejrzenie się po Avengers Tower, aby natychmiast przedyskutować sprawę przynajmniej z Wandą... Nie, nie "przynajmniej". Najlepiej byłoby zacząć tylko od niej i pozwolić jej przekonać brata do współpracy. Z pewnością posiadała na to swoje sposoby, w które White Queen w takim wypadku nie musiałaby się wtrącać - i bardzo by jej to odpowiadało.
Kwestia telepatów zatrudnionych w S.H.I.E.L.D. zbyta została milczeniem, a nastawienie do niej Rogersa zdradził jedynie wyraz jego twarzy, więc panna Frost łaskawie postanowiła nie drążyć tego tematu. Teraz to i tak nie miało dla niej większego znaczenia, a skoro Avengers byli świadomi tego, na co mogli sobie pozwolić agenci... Cóż, tym lepiej dla nich, a White Queen nie miała w tym momencie żadnych powodów, aby bardziej się w to mieszać.
Kolejne słowa Kapitana właściwie podsumowały już ich dyskusję i Emma gotowa była doprowadzić ją do końca, aby móc w spokoju udać się na poszukiwanie Scarlet Witch, lecz nim zdążyła się odezwać - coś innego zwróciło jej uwagę... I jej rozmówcy również. Komunikat o wiadomości, a potem krótki rozkaz jej dotyczący... Powiedzmy, że White Queen wolała wiedzieć, niż nie wiedzieć, w związku z czym na spojrzenie mężczyzny zareagowała w pierwszej kolejności unosząc lekko jedną brew, a następnie ponownie kiwnęła głową. Chętnie sobie tego jeszcze przez chwilę posłucha, a dopiero potem wróci do własnych - bardzo licznych - zajęć.
- Kłopoty? - zagadnęła jedynie tonem uprzejmej pogawędki, podczas gdy AI najprawdopodobniej wyświetlało już Rogersowi treść wspomnianej wiadomości. Oczywiście blondynka mogłaby bez większego trudu wyczytać ją prosto z jego głowy, ba, potrafiłaby po prostu podpiąć się pod jego oczy, aby sama na nią spojrzeć i zaspokoić ciekawość... Ale to zostałoby pewnie uznane za niezbyt kulturalne, a w końcu Emma przybyła tutaj jako gość i potencjalny sojusznik. Nie zamierzała póki co zmieniać tego stanu rzeczy. Z drugiej strony była nawet skłonna zaoferować swoją pomoc, choć w przypadku takiej formy elektronicznej i bez braku punktów zaczepienia ciężko byłoby jej szybko osiągnąć dobre efekty.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3823
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sob Lis 28, 2015 10:41 pm

Jarvis zareagował na polecenie od razu, głównie dlatego, że kwestię bezpieczeństwa zdążył sprawdzić już wcześniej, samemu uznając ją za priorytetową. Dzięki temu mógł praktycznie natychmiast wyświetlić Steve'owi taką oto treść wiadomości:
"Znajdziesz to, czego szukasz. W112° 40' 48.8516", N37° 48' 6.9237"."

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Captain America

avatar

Liczba postów : 235
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Nie Lis 29, 2015 4:12 pm

Przez chwilę wahał się w ogóle spojrzeć na komunikator - doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w tym momencie nie tylko on może zaznajomić się z treścią tej tajemniczej wiadomości. Szlag.
Mimowolnie opuścił głowę, chowając ją w ramionach, jednocześnie wydobywając z siebie nieokreślony dźwięk, coś pomiędzy głośnym westchnięciem a jękiem niezadowolenia. Kłopoty? Kłopoty trzymały się go od 1920.
-Mam nadzieję, że nie.
Nawet jeśli poczeka, aż Emma opuści budynek to nadal istniało ryzyko, że mogła się dowiedzieć, co Rogers ma w głowie. Dla niej to nie był to wielki wyczyn. Z resztą, jakkolwiek wpychając się do jego głowy zrobiłaby poważny błąd i zdecydowanie nie ociepliłaby ich stosunków w żaden sposób. Przyszła w innej sprawie.
- Powiedzmy, że mam ciężki dzień. I, najwidoczniej, nie skończy się on tak prędko. - skwitował te słowa marnym uśmiechem. Opisywanie pannie Frost jego dzisiejszych przygód nie miało sensu. Wyjawianie obecności Zimowego Żołnierza i jego jakiegokolwiek powiązania z Avengers też nie było odpowiednie w tej chwili. Wszyscy mamy swoje sekrety. Jednak nie mógł powiedzieć, że był to zły dzień, o nie. Bucky był razem z nim i to liczyło się w tym momencie najbardziej. Zyskał dziś dwóch sojuszników. Może nawet i trzech. ..na swój sposób. Zerknął na Emmę.
Nie wykluczał przy tym tego, iż SHIELD nie będzie patrzyło na niego zbyt przychylnie przez najbliższe miesiące.
Zdecydował się odczytać wiadomość - kliknął raz, akceptująco, i pozwolił, by jej treść się spokojnie wczytała. Zmarszczył brwi. Szybko przejechał wzrokiem po tej notatce raz, potem kolejny. I kolejny. - Jarvis, znajdź mi te współrzędne. Natychmiast. - Jego głos zrobił się żywszy, słowa szybsze."Znajdziesz to, czego szukasz"? Co to, do cholery, miało znaczyć? Steve był dziwnie..podekscytowany. Ale i zaniepokojony. Coś musiało równoważyć jego zapał do misji w terenie.
"Znajdziesz to, czego szukasz."
Czego szukał? Tu i teraz? Z rzeczy przyziemnych - szukał kobiety, która chciała Bucka. To na pewno. Ale czy było oprócz tego jeszcze coś?..
- Spróbuj odkryć, kto jest nadawcą.
Ktoś najwidoczniej chciał mu pomóc. Lub oszukać. Niemniej jednak ta osoba jest posiadaniu (lub udaje, że tak właśnie jest) kilku cennych informacji i najwyraźniej ma możliwości. Dobrze by było wiedzieć, z kim ma do czynienia. To mogłoby być...przydatne. Jakoś.
- Wybacz, Emmo. Obowiązek wzywa. – rozłożył ręce, by zaraz złączyć dłonie głuchym klaśnięciem. – Pozwól, że potowarzyszę Ci do windy. – Spotkanie było już praktycznie zakończone, a mimo wszystko, teraz zależało mu na czasie. Dobrze by było zmienić w końcu strój. I coś przeczuwał, że w tym momencie świetnie nada się ten w trzech konkretnych kolorach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3823
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Lis 30, 2015 7:16 am

Także i tym razem Jarvis się nie ociągał. Odnalezienie odpowiedniego miejsca na podstawie współrzędnych geograficznych stanowiło dla niego zaledwie kwestię kilku sekund.
-Koordynaty wskazują na jedno ze skalistych zboczy w Dixie National Forest na terenie Utah- oznajmił, tym samym dostarczając zresztą więcej informacji, niż zapewne było od niego w tym momencie wymagane. AI nie dodało już nic więcej, najprawdopodobniej zajmując się szukaniem nadawcy.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 365
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Lis 30, 2015 4:15 pm

Przez krótką chwilę Emma musiała zadowolić się obserwowaniem zmian zachodzących na twarzy Rogersa - które zachodziły zapewne nie tylko pod wpływem samej treści otrzymanej właśnie wiadomości, ale i tego, że mężczyzna doskonale wiedział, iż telepatka mogłaby ją z niego lub przez niego w każdym momencie odczytać. Nie zamierzała tego robić, ale on nie był tego świadomy, więc pewnie miał teraz niezły dylemat... A to również sprawiało blondynce cień przyjemności. Chociaż nie, nie przyjemności, to złe słowo. Raczej... Satysfakcji.
Kiedy Kapitan ponownie zwrócił się do sztucznej inteligencji, White Queen przechyliła głowę lekko na bok, przez co część jasnych kosmyków jej włosów nieco się przemieściła. Współrzędne... Czego? Na szczęście na odpowiedź - częściową, ale jednak - kobieta nie musiała długo czekać, bo Jarvis odezwał się na głos, zamiast na przykład dostarczyć Mścicielowi zamówione przez niego dane w formie tekstowej. Niedopatrzenie czy celowy zabieg? Właściwie nie miało to w tej chwili większego znaczenia; grunt, że Emma dowiedziała się właśnie czegoś nowego... Czegoś, co mogła na dodatek sprawdzić własnymi metodami.
To wymagało wprowadzenia drobnych zmian w jej planach. Scarlet Witch i Quicksilver będą musieli jeszcze trochę poczekać, a póki co telepatka zamierzała zająć się wspomnianym przez AI miejscem. Dixie National Forest, Utah... W takiej okolicy nie powinno przebywać zbyt wiele osób, więc przeczesanie terenu za pomocą Cerebro nie potrwa raczej za długo. Kto wie, jeżeli dowie się czegoś ciekawego, to może nawet - w ramach gestu dobrej woli - doniesie o tym jeszcze Rogersowi?
W tym celu musiała jednak najpierw wrócić do Instytutu. Co prawda teoretycznie spokojnie powinna być w stanie sięgnąć swoją telepatią do Utah bez żadnego sztucznego wspomagania, ale skoro miała takie praktycznie pod ręką... To czemu z niego nie skorzystać i nie zwiększyć pewności porządnego wykonania zadania? No właśnie.
- Myślę, że i tak już skończyliśmy. Będziemy w kontakcie - zgodziła się więc łaskawie i jakże wspaniałomyślnie, gdy jej rozmówca ją przeprosił i zasugerował odprowadzenie jej do windy. To jej odpowiadało, dlatego też bez dalszego zwlekania podniosła się z miejsca i ruszyła wraz z Kapitanem ku wyjściu z pomieszczenia, gotowa dołączyć na dole do swojej asystentki i wydać jej nowy zestaw poleceń. Potem zaś... Czekała ją podróż z powrotem do Instytutu i randka z Cerebro.

[z/t za oboje]

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 340
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Mar 31, 2016 12:23 pm

Kiedy wpadł do pokoju, nawet nie orientował się, czy wleciał komuś do sypialni czy nie. Okazało się na szczęście, że nie więc odetchnął z ulgą i walnął się na kanapę w zbroi, dopiero potem wydając JARVIS-owi polecenie, aby ściągnął zbroję, która zwinęła się ładnie. Kiedy tylne panele zaczęły go uwierać, Tony ruszył się i sięgnął butelkę wody z barku, wypijając spory łyk. Nalał też wody na rękę i przetarł nią włosy, aby nie wpadały mu do oczu.

- Jak tam praca nad extremis, JARVIS? - zapytał, siadając znowu na kanapie. Tym razem zbroja stała obok, złożona, ale pilotowana właśnie przez JARVIS-a.

- Niektóre obliczenia wymagają przejrzenia, ponieważ musiałem je zmodyfikować ze względu na problemy, na jakie się natknąłem w kolejnym etapie, ale jeszcze nie jest zakończone.

Ach, czyli nadal były prowadzone kalkulacje. Tony westchnął u znowu napił się wody, znowu z gwinta. Nawet nie pytał ile szacunkowo to zajmie, bo i tak potem będzie musiał przejrzeć te obliczenia, jak JARVIS wspomniał, więc na ten moment wolał przymknąć oczy, odetchnąć głęboko i chwilę nie myśleć o niczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 276
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Kwi 07, 2016 10:53 pm

Po zakończeniu misji Barton był wielce… zmęczony. To chyba byłoby najlepszym określeniem w danym momencie. Mężczyzna czuł jeszcze bowiem całą adrenalinę, “podniecenie” misją. Nie był zmęczony; to była jednak kwestia czasu, o czym łucznik doskonale wiedział.
Światło dzienne, gdy już wyszli z tunelów, z pewnością zabolało Clintona, który to mrużył oczy, nie bacząc na to, jak agenci przebywający cały czas na świeżym powietrzu kręcili nosami. No cóż, na pewno było to, khem, odświeżające. Wracając na prawidłowe tory wprowadzającego postu - Hawkeye najprawdopodobniej skorzystał z tego, że mógł zostać podrzucony pod Avengers Tower. Chyba że odległość od siedziby Mścicieli nie była aż tak wielka - to kto wie, może skusił się na spacer? Lepiej dla niego. Dla innych - niekoniecznie.
W każdym razie, Barton w końcu dotarł do głównego wejścia. Zdziwił się nieco, gdy system domagał się weryfikacji, bzdury zapewniającej w stu procentach, że Clint to Clint. Co prawda, kawą nie pachniał, bo cuchnął, ale po to wracał, by to zmienić! Jak najszybciej!
Gdy cały ten proces zakończył się sukcesem, Hawk znalazł się w windzie. Na szczęście sam, bo osoba obecna w tak małym pomieszczeniu, która mogłaby mu towarzyszyć - cóż, zemdlałaby. I to nie z zachwytu jak zazwyczaj w przypadku najskromniejszego członka Avengers. Ze znacząco, o wiele bardziej przykrych okoliczności. Niemniej, on sam zaczął odczuwać zmęczenie, a bycie przygłuchym wcale a wcale mu się nie podobało. Dużo w tym przypadku do powiedzenia nie miał. Do usłyszenia, zresztą, także.
Niby mógłby zakrzyknąć Jarvisowi, jako tymczasowo upośledzony słuchowo, aby już teraz, zaraz włączył ekspres, zadziałał, by cudowna dawka kofeiny czekała na łucznika, gdy ten się ogarnie. Uznał jednak, że najpierw zerknie do dziennego, a potem zacznie się odświeżać. Z jakieś sto razy.
Na pewno nie spodziewał się tego, co zobaczy, a raczej kogo, a dokładniej - w jakiej wersji. Bo to, że Tony był obecny w Avengers Tower - nic dziwnego. Tylko że Tony o innych kształtach - to jednak coś nowego. I dla oka, tak spostrzegawczego (jak nie bardziej przy jego stanie zdrowia, choć smród przytępić mógł też…), całkiem przyjemnego zarazem.
No, chyba że Stark postanowił w kilka sekund, poinformowany najwyżej przez sztuczną inteligencję, przywdziać zbroję.
Tylko że nie to było pierwsze, co zwracało uwagę. Przede wszystkim Iron (Wo)Man mógł, tuż po rozsunięciu się drzwi windy, wyczuć smród. Ciężki, potężny i zachęcający do zwrócenia posiłków z ostatniego tygodnia. Albo do utraty przytomności. W tym momencie Clint był lepszy od chloroformu!
Nieczujący tego jednak łucznik, wylazł z windy i już się miał odezwać na widok zbroi, ale że zobaczył kogoś i ciemne włosy z jedną osobą się kojarzyły, to poprawił pusty kołczan.
Jess? Stark… — widać, że miał coś powiedzieć, dodać, dokończyć myśl, czego nie udało mu się osiągnąć.
Barton bowiem jak stał przed windą śmierdzący, tak w tym momencie szok pourazowy, adrenalina i zmęczenie dało o sobie znać. Runął prosto na ziemię. Nieprzytomny i cuchnący.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3823
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Kwi 11, 2016 8:21 pm

Nieprzytomny Clint nie mógł wyczuć wibracji, które odezwały się z wnętrza jego stroju - lecz sygnał SMSa był doskonale słyszalny dla Tony'ego. Gdyby zdecydował się go sprawdzić, zobaczyłby wiadomość o dość zaskakującej i zarazem niepokojącej treści:
"AGENCI NIE ŻYJĄ. BĘDZIESZ NASTĘPNY. XOXOXO SYMBIONT."
Minęło może pół minuty, nim kolejny sygnał rozległ się w pomieszczeniu.
"ŻART."
I znów po kilku, może kilkunastu sekundach:
"Serio. Nie usypiamy twojej czujności."
Aż w końcu, po nieco dłuższej przerwie...
"Wydobyliśmy żywiciela. Bezdomny z żalem do społeczeństwa. Symbiont siedzi w probówkach."

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 340
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sob Kwi 16, 2016 4:14 pm

Tony przyszedł tutaj, aby dobrze się bawić, a teraz czuł się atakowany. Na dodatek to właśnie "czucie" go atakowało, bo smród dochodzący od strony szybu windy był tak straszny, że Tony aż zatkał sobie nos. Rozważał, czy aby nie założyć hełmu zbroi, aby oddychać filtrowanym powietrzem, ale wtedy do środka wszedł Clint. Śmierdzący Clint. Clint, który był tak wymęczony, że najpierw pomylił go z Jess, a potem padł na ziemię. O ile pomylenie go z Jess Tony mógł zrozumieć, to o śmierdzeniu i padnięciu miał inne zdanie.

- JARVIS... - zaczął, ale co miał powiedzieć? "Weź go wrzuć do pralki?". Hm. Zastanowił się przez chwilę, ale słysząc wibracje telefonu Clinta, zdecydował, że nie może go tu tak zostawić. Wziął dwulitrową butelkę wody, stanął nad Clintem i zaczął przelewać wodę najpierw do szklanki, a potem na twarz Clinta. Może się obudzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3823
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Kwi 25, 2016 8:17 am

Jarvis z kolei, choć ostatecznie nie otrzymał żadnego polecenia w sprawie Hawkeye'a - zresztą pewnie na szczęście dla tego ostatniego - i tak się odezwał... Tyle że w mimo wszystko o wiele poważniejszej kwestii, a nawet dwóch:
-Sir, oba roboty zostały zniszczone. Nadawane przez nie sygnały odbijały się od serwerów na całym świecie- oznajmił, lecz na tym nie poprzestał, zaraz przechodząc do następnego tematu.
-Panna Dinah Rize przysłała właśnie zaproszenie na konferencję w sprawie mutantów oraz innych istot obdarzonych nadludzkimi zdolnościami. Nie jest imienne, lecz skierowane do przedstawiciela drużyny- wyjaśnił.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 276
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Wto Kwi 26, 2016 4:43 pm

Nieświadomy otrzymanej wiadomości tekstowej, Hawkeye nadal leżał sobie nieprzytomnie na podłodze. Do czasu, póki Stark nie zdecydował się oblać jasnowłosego wodą. Nawet nie powinien być zdziwiony tym, że prawie cała butelka wody poszła.
Barton w końcu jednak rozbudził się. Parsknął głośno, podniósł się do siadu. Kaszlnął raz, drugi i spojrzał na towarzyszkę.
Coś ci zrobiłem, Jess, ostatnio? Bo sobie niczego nie przypominam! — rzucił być może gniewnym, choć bardziej zdezorientowanym tonem do ciemnowłosej kobiety. — A Stark gdzie, że tu zbroję zostawił? I nie jest ze mną tak źle, nie? — próbował się otrząsnąć. Już-już miał rękę wyciągnąć, aby domniemana Drew pomogła mu wstać, ale przypomniawszy sobie o tym, że prysznic go czeka obowiązkowy (a może nawet kilka takich prysznicowych serii?), zrezygnował z tego i sam się dźwignął.
Zerknął na Spider-Woman, zmrużył oczy. Coś mu nie pasowało, ale jeszcze był na tyle przyćmiony i zasmrodzony, że nic dziwnego, iż jakoś tak wolniej styki mu działają.
Chyba powinienem wziąć prysznic — oznajmił nagle i pociągnął nosem, zaraz żałując decyzji. — Nie. Zdecydowanie powinienem wziąć prysznic — mruknął pod nosem, krzywiąc się nieznacznie. Już sam fakt, że pusty kołczan, siedzenie w jakimś rozpuszczalniku (najlepiej, nie?) to wymóg na ten moment, go dobijał.
I był gotów zaraz zniknąć, pobiec, pomknąć, ale… chyba czekał na jakieś wyjaśnienie. Chociaż kto wie na co Clint czekał. Na kawę, całowanie po spracowanych rękach, pozdrowienie i w ogóle? Tak naprawdę to odzew JARVISa spowodował, że Barton zwątpił.
To i spojrzał, tym razem unosząc brwi. Nawet wymownie wsparł ręce gdzieś na wysokości bioder.
Dobra, bawimy się w Marco? — spojrzał na Mścicielkę i zaraz dodał niepewnie: — Polo? No, nie mów mi, że nie kojarzysz, Jess.
No bo coś mu nadal nie pasowało, a pewności nie miał. Nadal na wyjaśnienie czekał, a smród zachęcał na sto procent do tego, by szybciej odpowiedzieć i choćby na parę minut szybciej pozbyć się Bartona, żeby ten się ogarnął.


Ostatnio zmieniony przez Hawkeye dnia Czw Kwi 28, 2016 2:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Wto Kwi 26, 2016 9:23 pm

Po sytuacji, która miała miejsce z dwójką młodych i zdecydowanie niewytrenowanych bohaterów bóg piorunów zamiast wrócić do wątku magicznego tornada postanowił wrócić do swego domu - Asgardu - by sprawdzić jak sprawy się tam miały. Sprawa ucieczki Lokiego przycichła, nawet jeśli wciąż wzbudzała emocje wielu osób, nie była sprawą pierwszej wagi. Oczywiście wpłynęło to na wzmożoną straż i patrole, pomijając jednak te kwestie można było zapomnieć, że cokolwiek miało miejsce; z pozoru, oczywiście. Nie obyło się również bez rozmowy z Friggą, zainteresowaną sytuacją i tym jak sprawy się miały, przy czym rozmowa była w pełni dyskretna, można powiedzieć, że w wąskim rodzinnym gronie, w tym wypadku ograniczonym do ich dwójki.
Dostał również informację, że od pewnego czasu na tronie w Jotunheim zasiaduje jeden z synów Laufey'a, Byleistr, który posiada raczej wrogie nastawienie do Asgardu, albo raczej bardziej wrogie niż stosunki, które krucho utrzymują od pewnego czasu. Najpewniej kwestią czasu jest atak, a co za tym idzie, wojna z Jotunhaimem, zważywszy na podejście zarówno Odyna jak i Byleistra - doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak wielkie wiedzę i doświadczenie jego Ojciec posiadł przez lata, jednak przypuszczalnie w tym wypadku nie obejdzie się bez odpowiedzi na agresję jednej ze stron. Był to jeden z powodów przemawiających za tym, by pozostał w Asgardzie do czasu aż sytuacja się wyjaśni, z drugiej jednak strony, nie czuł się jeszcze wystarczająco pewnie zostawiając Lokiego samego w Midgardzie, co też ostatecznie skłoniło go do powrotu na Ziemię. Miał jednak nieprzyjemne przeczucie, że jego brat zdążył już w tym czasie coś nakręcić. Dlatego też niespecjalnie się zdziwił gdy po przybyciu do Penthouse'u, który zajmował ostatnio Loki, nie zastał go na miejscu. I chociaż nie miał być on jego więzieniem, Gromowładny nie poczuł ulgi, wręcz przeciwnie, zaostrzył się jego niepokój. Nie tylko dlatego, że jego brat mógł napsocić bardziej niż do tej pory, ale również pamiętać musiał o tym ilu wrogów sobie narobił przez sprowadzenie inwazji na Midgard. A ostatnie czego chciał, to to by ktoś choćby tknął Lokiego. Nie uznawał Midgardzkich samosądów, zwłaszcza w kwestiach jego rodziny, a wolał sam nie wywoływać żadnego konfliktu.
Kolejnym przystankiem było Avengers Tower gdzie liczył na znalezienie czegoś konkretnego do zrobienia, zwłaszcza, że nie posiadając żadnej poszlaki i tak nie mógł znaleźć Lokiego, a bezczynne siedzenie i czekanie niespecjalnie pokrywało się z charakterem Asgardczyka - a kto wie, może gdzieś była potrzebna pomoc jednego z Mścicieli, w końcu na Midgard ostatnimi czasy spadało wiele tragedii.
Już od przybycia do Wieży wyczuł dość... Nieprzyjemny zapach, nie będący raczej stałym elementem jej aranżacji, tym samym podążenie za nim było pierwszym co bóg uczynił, licząc na coś wartego zainteresowania. Nie przypuszczał by ktoś obcy i, co ważniejsze, nieproszony wdarł się do budynku pełnego bohaterów, zwłaszcza przy technologii jakiej używał Iron Man, zbyt skomplikowanej dla większości ludzi - zawsze jednak stanowiło to jakąś poszlakę.
Po wejściu do pokoju dziennego Gromowładny aż zmarszczył nos w pierwszym odruchu, a jego wzrok padł na źródło tego jakże przyjemnego zapachu. Uniósł jedynie pytająco brew nie spiesząc się do zaczynania faktycznej konwersacji. Zaraz jednak przeniósł wzrok na kobietę znajdującą się obok Bartona, uważnie śledząc rysy jej twarzy. Nie rozpoznawał w niej nikogo konkretnego, nawet jeśli dostrzegał pewne podobieństwo nie mógł w tym momencie dokładniej określić do kogo się ono odnosiło. Jego wątpliwości choć częściowo się zmniejszyły, gdy wzrok padł niżej, na biust kobiety - albo raczej to, co znajdowało się nieznacznie nad nim. Błękitny krąg, z którego wydobywało się, o tej porze, słabe światło. To mu podsuwało już kilka pomysłów, jednak nie zamierzał rzucać osądów, nie mając co do niego podstaw, kto wie- być może był to czysty, choć głęboko w to wątpił, przypadek. Do obecności zbroi Starka przywykł już na tyle, by nawet nie zawracać sobie tym głowy.
- Zdecydowanie powinieneś wziąć prysznic. - W końcu przemówił, kierując słowa bezpośrednio do Bartona, nawiązując do rozmowy, którą miał okazję usłyszeć, albo raczej jej część, gdy zbliżał się do tego konkretnego pomieszczenia. Nie musiał tego mówić, ale miał nadzieję, że przyspieszy to decyzję blondyna; wąchał gorsze rzeczy, jednak w tym momencie wolał nie drażnić swoich zmysłów bardziej niż było to konieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 340
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Kwi 29, 2016 5:23 pm

Tony zmarszczył brwi. Słowa JARVIS-a trochę go uspokoiły, ale jeśli chodzi o samo zniszczenie, jednak fakt, że nie mogli wyśledzić sygnału sprawił, że Tony zaczął się martwić. Brak możliwości wyśledzenia sygnału to coś, o co naprawdę trzeba się martwić w tych czasach. Zwłaszcza, jeśli to Tony nie może tego zrobić. Niestety nie mógł nic z tym zrobić, więc na ten moment postanowił odłożyć to na kiedy indziej - może kiedy sytuacja z Extremis już się uspokoi.

Drugą sprawą, która go nieco zaniepokoiła, było zaproszenie na konferencję. Cieszył się, że je otrzymał, ale skoro wchodziły w nią sprawy 'mutantów i innych istot obdarzonych nadludzkimi zdolnościami' - to znaczyło, że rozpoczęło się rozgraniczanie. O mutantach wiedział więcej niż inni, ale takie rozgraniczenie wskazuje na nieufność wobec kogokolwiek. Kolejna sprawa, o jakiej musi porozmawiać z Carol.

Dopiero po przemyśleniu tych spraw zwrócił uwagę z powrotem na Clinta. Tony był już tak zmęczony, że podzielna uwaga zmalała mu tak bardzo, że był świadomy, że Clint do niego mówi, ale co konkretnie? Nie za bardzo. Plus, smród unoszący się z Clinta nie sprzyjał myśleniu. Dlatego też zanim poprawił Clinta co do swojej tożsamości, odezwał się Thor - którego wejścia Tony też nie zobaczył. Zatkał sobie nos; wyglądało na to, że za bardzo ten smród go rozpraszał.

- Clint, nie wiem, co ci się stało, ale jeśli nie znikniesz zaraz pod prysznicem, to jestem zdecydowany włączyć zraszacze. I jestem Tony, nie Jess. - Nie wytłumaczył, w jaki sposób jest Tonym, skoro na Tony'ego nie wygląda. Zwrócił się do Thora: - Dawno cię nie widziałem, Wielkoludzie, jak się masz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 276
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Wto Maj 03, 2016 9:39 am

Prawda była taka, że Barton w tym momencie mógł zrzucić swoją... zmniejszoną spostrzegawczość na fakt bycia jeszcze otępionym. Różne powody - wyczuwalne, zauważalne dłuższą chwilę temu. To wyjaśniało, dlaczego - w przeciwieństwie do przybyłego Thora - nie zwrócił uwagi na klatkę piersiową Starka. Choć jeszcze przez dobrą chwilę, w mniemaniu Clinta, to jest Jess.
Barton nie patrzył na kobietę jakby był urażony, choć miał taką możliwość. Na pewno rozumiał cierpienie domniemanej Spider-Woman, mógł sobie wyobrazić stuprocentowo, a i jego samego dobijał fakt, jak bardzo cuchnie w tym momencie. I to od znacznie dłuższego czasu, z czym niby musiał się pogodzić, a przynajmniej do momentu powrotu do Avengers Tower.
Z kolei Tony mógł spostrzec fakt, że Clinton ma jakiś problem ze słuchem. Ze zmarszczonymi brwiami starał się wysłuchać tego, co ma do powiedzenia Iron Man. Ba, lekko przechylił głowę najpierw prawą stroną ku niemu, zaraz lewą stroną, jakby chciał sprawdzić, na które ucho lepiej usłyszy. O ile w ogóle. Prawdą było to, że Hawkeye może i coś usłyszał, jednakże jak przez wodę. Takie wrażenie zatkanych uszu, więc czytanie z ruchu warg znacząco mogło mu w tym pomóc. Niemniej, kolejnym potwierdzeniem dla playboya i filantropa w przypadku ogłuchnięcia u łucznika było to, że mężczyzna nie zarejestrował obecności przybyłego boga. Dopiero w momencie, gdy ten stanął obok nich.
Thor! — przywitał donośnie, nie wyskakując z jakimiś gestami przywitania, ale zaraz spojrzał na towarzyszącą im kobietę, unosząc jedną z brwi. Odsunął się na krok, przyjrzał uważnie; czujnym wzrokiem przesunął od stóp aż po linię ciemnych włosów i ponownie. Nie wiadomo czy dla własnej satysfakcji, czy dla odnalezienia dowodów, że rozmawia ze Starkiem w kobiecym ciele, a nie z Jess, która postanowiła sobie zrobić z niego jaja. Tym razem świecidełko na klatce piersiowej zauważył. I wyglądało ciekawiej, na pewno.
No i Barton nie zdawał sobie sprawy, że komunikator chwilowo szalał, jakby nie mógł się przestawić po kilkugodzinnym pobycie w kanałach, a tu nagle w drapaczu chmur. Komuś na pewno uda się coś usłyszeć.
Wiesz, nie obraziłbym się, gdybyś powiedział coś więcej o nagłej zmianie płci. Bo operacji tak szybko nie przeprowadzają, nie? Hologram… — wyciągnął już rękę w stronę Starka, ale zaraz zatrzymał w połowie. — Niezbyt mi się chce wierzyć — zerknął też na boga piorunów.
Dobra, wrócę do was niedługo, a i z tym czy idę, czy nie to radzę odświeżyć cały salon, inaczej będziecie musieli znosić — oświadczył swobodnym tonem, wymijając tę dwójkę i kierując się w odpowiednią stronę, by oddać się porządnym zabiegom oczyszczenia, zdezynfekowania, czegokolwiek, co pomoże pozbyć się brudu, smrodu i w ogóle.

/ W następnej kolejce możecie sobie mnie odpuścić, bo pewnie prysznic chwilę zajmie czy coś w tym stylu. Przy następnej-następnej turze się odezwę!

/ Edycja posta. Można uznać, że Clint zniknął na paręnaście minut, zrobić krótki przeskok, żeby nie przesadzać w jedną czy drugą stronę oraz nie uznawać, że ktoś wisi; tego nie chcemy, nu nu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 340
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Wto Maj 24, 2016 2:23 pm

Pokręcił głową, patrząc za Clintem. Cieszył się, że nie został przez niego zmacany, kiedy Łucznik mamrotał o hologramie. Nadal kręcił głową, kiedy Clint zniknął się oczyścić, a JARVIS włączył system mający na celu wywietrzenie całego pomieszczenia - tego i innych, przez które Clint przechodził. Wrócił na kanapę, pozwalając Thorowi ogarnąć się po swojej podróży, za to sam przywołał obliczenia JARVIS-a na temat extremis i zaczął je poprawiać; nie było ich za dużo, ale mimo to cały cykl będzie musiał zostać powtórzony. JARVIS nie ma w sobie czynnika ludzkiego - nad czym Tony pracuje, ale to trudne - przez co podejmuje niektóre decyzje, które nie są takie dobre.

Kiedy Clint wrócił, odświeżony i czysty, Tony machnął ręką, wycofując obliczenia i zerkając na Avengera.

- Tak sobie stwierdziłem, że przydałby się odpoczynek od przywileju bycia bogatym, białym facetem i pomyślałem, że zyskam nową perspektywę poprzez bycie bogatą, białą kobietą - powiedział mu nonszalancko z uniesioną brwią. W końcu jednak westchnął. - A tak naprawdę nie wiem, co się stało. Z Bruce'em wykombinowałem, że być może rzeczywistość nie odbija mojego obrazu tak, jak powinna, tylko została zagięta i pokazuje mój obraz z innej rzeczywistości - dobrze wiedzieć, że gdzieś tam jestem taką laską. Pracuję nad tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 276
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sob Maj 28, 2016 12:41 pm

Gdyby nie była to taka specjalna okazja, to Clint najprawdopodobniej byłby urażony takim posunięciem. Zarejestrował wcześniej ciche działanie maszyn, klimatyzacji i samemu był wdzięczny, znikając “u siebie”. Tam oporządził się, ogarnął porządnie, parokrotnie, gotów pozbyć się ubrań, które miał na sobie, kołczan odrzucając na bok i pewnie rozsypując kawę gdzieniegdzie, ażeby ta zneutralizowała - przynajmniej w jego sypialni - ciężki smród.

Do pokoju dziennego Clint wrócił w prostych spodniach, w międzyczasie zakładając fioletową koszulkę na siebie, jakoś nie wstydząc się (bo i nie miał czego) chwilowej półnagości. Jak prawie wszyscy Mściciele - wyglądał dobrze, jak nie najlepiej. Mamrotał coś jeszcze pod nosem, jakby sprawdzając czy coś lepiej słyszy, a tu psikus - nic lepiej nie słyszał. Ba, ledwo co.
Od razu skierował się do baru, by przygotować kawę, może i dwie, bo w końcu zdążył dostrzec Starka. Zaraz zajął miejsce nieopodal kobiety i podał jej kubek, sprawdzając swój telefon komórkowy i dostrzegając treść wiadomości, które najpierw go wprowadziły w konsternację, a ostatecznie Barton parsknął.
“Czujności? I co z bezdomnym, wiadomo skąd to wytrzasnął?”
Przechylił się ku Tony’emu, by lepiej słyszeć czy mieć możliwość czytania z ruchu warg.
I jak ci idą przywileje białej, bogatej kobiety? — rzucił znad telefonu, chcąc już-już dopowiedzieć następny komentarz, ale Stark zaczął wyjaśniać całą sprawę.  Clint nie był zdziwiony. Ani tym, że Stark się cieszy, iż w alternatywnej rzeczywistości jest kobietą, dość atrakcyjną (kto wie czy łucznik nie podbijałby, o ile ktoś by nie uprzedził, hehe), ani tym, że takie coś miało miejsce.
Uh-huh. Praca nad byciem laską?  — zapytał (celowo myląc to, w jakim kontekście pracował Tony) i kiwnął na telefon, który zdążył rzucić gdzieś na bok. — Symbionty chowają się po kanałach, a ja w najlepszym przypadku słyszę tylko cząstkę tego, co do mnie mówisz, Stark - machnął ręką w okolicy ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3823
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sob Maj 28, 2016 1:07 pm

Na wiadomość zwrotną nie trzeba było długo czekać, gdyż nie minęła nawet minuta, nim telefon komórkowy Clinta ponownie dał mu znaki życia. Tym razem agenci poprzestali przynajmniej na jednym - dłuższym - SMSie, zamiast wysyłać ich kilka pod rząd...
"Nie jest zbyt rozmowny. Żaden z nich. Wiemy tylko tyle, że spotkali się w tunelach metra i chcieli, żeby reszta świata zostawiła ich w spokoju, pomijając czas na posiłki z dużą ilością białka. Pewnie dlatego głównie kryli się i uciekali. Na moje oko bezdomny ma problemy z głową, ale czy przez symbionta czy wcześniejsze? Wszystko jedno."

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 340
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Nie Cze 05, 2016 6:55 pm

Czysty i pachnący Clint, na dodatek bez koszulki, był o wiele lepszym towarzystwem niż brudny i śmierdzący Clint, na dodatek zemdlały na podłodze. Przez to nawet Tony'emu nie przeszkadzało, że Clint tak blisko-blisko przysunął się, jakby zaraz miał mu wejść na kolana. Ale słuchał, więc Tony mówił. Może Clint nigdy tak blisko kobiety nie był - kto wie, nie Tony, hehe, przeszło mu przez myśl i uśmiechnął się kącikiem ust - i dlatego tak blisko siedzi.

Okazało się jednak, że się mylił. Uniósł brew, słysząc, nie dość że o symbiotach w kanałach (kolejna rzecz, którą trzeba omówić? Może? Tony nie wiedział. Zapyta Clinta potem, jak nie zapomni), to jeszcze najwyraźniej o stracie słuchu łucznika.

- Nie słyszysz, bo masz kanały Nowego Jorku w uchu czy z powodu urazu? Jak długo nie słyszysz? Nie słyszysz niczego, czy trochę? Tylko jedno ucho, dwa? Czytasz z ruchu moich ust? Czy w ogóle nie dociera do Ciebie, co mówię? JARVIS, wyświetl Clintowi całą moją wypowiedź.

JARVIS tak zrobił; z boku Tony'ego pojawił się holograficzny obraz, na którym znajdowała się zapisana kwestia Tony'ego, aby Clint mógł ją przeczytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 276
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pon Cze 06, 2016 11:43 am

To byłoby pewną obrazą, jakby uznać, że Clint nigdy tak blisko kobiety nie siedział, ale jedno jest pewne: Clint nigdy tak blisko nie siedział kobiety, która wcześniej była mężczyzną. Albo… po prostu nie wiedział, nieważne, nie ma co nad tym się rozdrabniać!
Barton spojrzał na ekran telefonu, sięgnął po komórkę. Odczytał wiadomość i odpisał:
“Wiadomo już, skąd w ogóle wytrzasnął te symbionty? I ten drugi? Obaj pod obserwacją? Informuj mnie dalej. Jestem już w Wieży, więc nie musisz przez SMSy. Chyba że Ci wygodniej...”

I potem… potem chciał się skupić na Starku. Nawet mu się to udało, ale jak szybko był skupiony, tak szybko na jego twarz wstąpiła niemała konsternacja liczbą pytań, jakimi go zasypał Iron Man.
Co… — zaczął, chcąc się wbić między drugim a trzecim pytaniem i odchylił głowę, obserwując bacznie usta Tony’ego. Boże, jeszcze przy zmianie płci włączyła mu się kontrola (partnerska) i od razu wypytuje. Lada moment podwinie mu telefon i będzie przeglądał wszystkie rozmowy. — Te, faktycznie się wczułeś w tę rolę, Stark — rzucił na rozluźnienie, zerkając na tekst, który wyświetlał się obok. Dobrze, że mógł przeczytać, bo nie ogarnął tego o Nowym Jorku i kanałach w jego uszach. Albo też nie chciał.
Od początku. Pierwsza sprawa - z urazu. Za dużo strzał sonicznych, potem laska soniczna i kolejne wybuchy, posiedź w kanałach, gdzie echo lata. Druga sprawa - gdzieś od końca pobytu w kanałach słyszę, jakbym siedział pod wodą ze stoperami w uszach, więc wszystko mi się zlewa w bełkot. Dwoje uszu. Trzecie, czytam z ruchu warg i czytam z tego śmiesznego hologramu. Jestem głuchy, nie głupi aż tak, pomyślał i napił się kawy.
Rozejrzał się.
Thor! Gdzie byłeś, jak cię nie było? — zawołał w przestrzeń, zerknął na Starka. — Zniknął?
Nie słyszę nic wyraźnie, stłumione i mam wrażenie, że jest gorzej niż mi się wydawało na początku — skrzywił się.
Warto jednak podkreślić, że analogicznie do tego, jak Clint był przygłuchy, tak głośno się wypowiadał. Może nie był to krzyk, ale podniesiony ton - jak najbardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Thor

avatar

Liczba postów : 174
Data dołączenia : 25/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Cze 09, 2016 10:57 am

Na wszelkie powitania jedynie skinął głową, odnotowując, że kobieta faktycznie okazała się być Starkiem. Nie była to dla niego ani specjalna niespodzianka ani szok. Od początku miał pewne podejrzenia, jednak nie chciał niczego zakładać z góry zaś potwierdzenie ze strony samego Starka było jedynie udogodnieniem i pozwoliło w pełni wyrzucić z umysłu wszelkie wątpliwości. Dodatkowo, nie pierwszy raz spotykał się z tym, że ktoś zmieniał ciało - nie powie, że w Asgardzie było to na porządku dziennym, bo by skłamał, jednakże zdarzyło się Lokiemu nie raz i nie dwa przybrać postać kobiety by rozdrażnić Gromowładnego. Oczywiście to miało związek z faktem, iż mężczyzna był magiem i nie było to dla niego wielkim wyczynem - nic też nie wykluczało możliwości, że i Tony padł ofiarą czaru.
Odprowadził Bartona wzrokiem, a gdy tylko mężczyzna zniknął za drzwiami spojrzał na kobietę, zaś na pytanie co słychać wzruszył lekko ramionami. W razie czego nie chciał się powtarzać, a problemy Asgardu były jego sprawą i niespecjalnie zależało mu by o tym rozpowiadać. Gdy będzie trzeba ruszy do Asgardu by go bronić, ufał, że Ziemia poradzi sobie przez ten czas, zwłaszcza, że wciąż pozostawała tutaj reszta Mścicieli i inni samozwańczy bohaterowie.
Gdy Stark zajął się swoimi sprawami, Thor zmienił swój strój - a dokładniej zniknęły z niego elementy zbroi, powoli, częściowo, czemu towarzyszyło słabe, ledwo zauważalne błękitne światło. Zbliżył się do okien, krzyżując ręce na torsie i przyglądając się uważnie panoramie miasta; czy gdzieś tam był jego brat? Czy postanowił przemieścić się dalej, o wiele dalej? Nie był zadowolony, ani trochę. Zagrożenie ze strony Gigantów, zniknięcie Lokiego... Sprawy nie miały się najlepiej, a miał wrażenie, że może być jeszcze gorzej. Miał też nieprzyjemne wrażenie, że odnalezienie Lokiego wkrótce stanie się priorytetem, zwłaszcza, że pewnie jego brat już coś psocił albo był temu bliski, a to nigdy nie kończyło się dobrze.
Przysłuchiwał się wymianie zdań między towarzyszami, samemu się jeszcze nie wtrącając. Nie było ku temu powodów, żaden z poruszonych tematów ani nie dotyczył go w żaden sposób, ani specjalnie zaciekawił. Dopiero gdy Clint zwrócił się bezpośrednio do niego, odwrócił się od okien, stając tuż za łucznikiem.
- Asgard. - Odparł prosto, uważając, że to wystarczy za wszelkie wyjaśnienia. Oczywiście przed Asgardem załatwiał też kilka spraw na miejscu, jednak nie miało to teraz znaczenia. Chociaż przypominało mu o magicznym tornadzie... Może powinien wrócić do tej sprawy? A przynajmniej sprawdzić czy znów miało miejsce coś podobnego.
Skierował swoje spojrzenie na kobietę.
- Czy jest coś co wymaga mojej interwencji lub obecności? - Spytał, nie odrywając wzroku od Starka. Jeżeli coś się działo, chętnie się tym zajmie, w innym wypadku - poleci sprawdzić jak miały się sprawy z nienaturalnym tornadem lub spróbuje odszukać brata. Nie wierzył w powodzenie tej misji, nie w momencie gdy ten miał przewagę czasową, a i magia swoje robiła - nie mógł jednak zostawić go bez nadzoru, nie na zbyt długo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 340
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Pią Cze 10, 2016 5:42 pm

Nie ukrywał, że rozbawiło go trochę zdziwienie i konsternacja Clinta na jego pytania, bo każda niespodziewana rzecz sprawiała, że łucznik robił naprawdę ciekawą minę. Śmieszną, ciekawą, jeden pies. Potem Tony pluł sobie w brodę, że od początku nie zorientował się, że coś jest nie tak, skoro Barton mówił nieco głośniej, niż zwykle.

- W tę rolę? Jaką rolę? - zapytał, bo nie dotarło do niego, o jaką rolę chodzi, myślenie o jakiej roli mogły wywołać jego pytania. Zastanowił się nad wszystkimi odpowiedziami Clinta, kiedy ten wymieniał krótkie zdania z Thorem; wszystko co usłyszał od łucznika, mogło spowodować trwałe uszkodzenie słuchu, więc Tony odłożył w pamięci, że powinien zerknąć na to, jak zbudowane są obecnie aparaty słuchowe i... - Zrobię ci lepszy aparat słuchowy niż są obecnie dostępne na rynku - oznajmił Clintowi, kiwając głową. Odwrócił się do Thora i westchnął, słysząc jego pytanie. - Obecności na pewno, bo nagromadziło się nam wiele spraw do omówienia. Chciałbym jednak, aby było nas więcej, aby nie powtarzać się co chwilę. - Bo nadal czekał na Carol; ze swoją wiedzą, będzie mogła dopowiedzieć niektóre rzeczy na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3823
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sob Cze 11, 2016 4:18 pm

Jarvis odezwał się praktycznie tuż po tym, jak Tony zamilknął - tym samym wcinając się w dyskusję w taki sposób, aby jeszcze nie przerwać wypowiedzi następnej osobie, która mogłaby już chcieć zabrać głos.
-Sir, zbroja War Machine znajduje się na terenie ambasady Latverii. Czy mam włączyć obraz z jej kamer lub nawiązać z nią kontakt?

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Sro Cze 15, 2016 2:35 pm

Wcale się nie spieszył z powrotem. Leciał powoli, patrolując pod drodze jak największy obszar tylko się dało, jednocześnie cały czas systematycznie zbliżając się do wieży. Przez cały czas przyglądał się toczącemu tam na dole życiu, które od zawsze tak go fascynowało. Miliony ludzi mieszkających w Nowym Jorku na stałe, dojeżdżających do pracy lub turystów dawało mu pogląd na zachowanie ludzi w zwyczajnych, codziennych sytuacjach. Zdobyte w ten sposób doświadczenia starał się później sam stosować w kontaktach z innymi, jak najbardziej starając się dostosować do otaczającego go świata. Przynajmniej na tyle na ile w jego przypadku było to możliwe.
Zawisł na chwilę w powietrzu tuż przed wieżą, po czym skierował się wprost w kierunku pokoju dziennego, gdzie dostrzegł czyjąś obecność. Lekko zwolnil tuż przed oknami i powoli przez nie przeniknął do przestronnego pomieszczenia.
- Panowie... – powiedział, płynnie zmieniając gęstość swojego ciała, przechodząc z lotu w chód. - … i Panie. – dodał, a następnie lekko skinął głową na powitanie. Przeszedł parę kroków i zajął jeden z wolnych foteli. Nie wdawał się w szczegóły swojego powrotu. Uznał, że powód jego absencji nie jest wystarczająco istotny, by przekazać tę informację pozostałym.
- Mam nadzieję, że w niczym nie przeszkadzam. – powiedział dopiero teraz przyglądając się towarzyszom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 276
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   Czw Cze 16, 2016 6:54 pm

Kobiecą — odpowiedział Barton, spoglądając na Starka i właściwie zamykając temat, póki na dobre się rozgadają. Zresztą, może nawet i nie było o czym rozmawiać? Najwyżej co to można by było bardziej zaciekawić się tym, jak Tony czuje się w swoim nowym ciele, które było z alternatywnej rzeczywistości.
—  Byle dobrze wyglądał — napomknął na słowa Iron Mana, kiedy ten wspomniał o aparacie słuchowym! Oczywiście, Clinton nie wątpił w gust kolegi (koleżanki), jednakże drobna sugestia, choćby o kolorystyce, nikomu nie zaszkodziła. Nie powinna przynajmniej!
Obrócił się zaraz tak, by zarówno móc przyglądać się Asgardczykowi, jak i mówiącej kobiecie bez problemu. Odnosił wrażenie, jakoby Thor był znużony lub miał inne sprawy na głowie, co absolutnie go nie dziwiło na dobrą sprawę. Słowa Starka także zaraz mógł powiązać z poprzednią myślą.
Taka była prawda. Dało się zauważyć, że ostatnio Mściciele nieszczególnie mogą się zorganizować na tyle, żeby usiąść przy stole, w salonie i zająć się rozmową. Już nawet nie chodzi o misje, bo na te po prostu byli wysyłani w parach czy większych grupkach. Barton nie byłby w stanie określić, kiedy ostatnimi czasy było spotkanie - mniej czy bardziej oficjalne, koleżeńskie lub służbowe; najłatwiej tak określić.
—  To niech JARVIS to zarejestruje i będziesz odtwarzać namiętnie w windzie zamiast muzyczki? — zaproponował z półuśmieszkiem i napił się kawy. Uznał, że to jeden z lepszych pomysłów, bo nawet jeśli niektórzy Mścicielie mogli bezproblemowo dotrzeć z lotu do Wieży, to przemieszczanie się w niej głównie i tak było za pośrednictwem dźwigu. —  To jest dobry pomysł — dodał po chwili i zaraz zamilkł, kiedy sztuczna inteligencja odezwała się, zwracając się do Starka. Co prawda - tego nie usłyszał, aczkolwiek można założyć, że jeśli wcześniej przy kobiecie pojawił się tekst, to JARVIS z tego nie zrezygnował, dzięki czemu Hawkeye mógł od razu nadrobić wiadomości, odczytać, przetworzyć.
—  Co Rhodey w Latverii robi? — rzucił w przestrzeń, spoglądając to na swoich towarzyszy i ściągając brwi. Raczej wątpił w to, aby James miał jakiś interes w siedzeniu tam, o wiele dalej. Mimowolnie Clint skupił się na tej sprawie, gotów, aby móc wraz z obecnymi zadecydować, co zrobią. Tym bardziej, że pojawił się kolejny Mściciel, którego przywitał poprzez lekkie uniesienie dłoni.
Nie, Vision. Stark — tu skinął wymownie na kobietę —  zgubił swojego przyjaciela i… omawiamy sprawy, nad którymi wisi obowiązek dyskusji wśród grupy. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój dzienny   

Powrót do góry Go down
 
Pokój dzienny
Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Pokój dzienny
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: