Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon na ostatnim piętrze

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Salon na ostatnim piętrze   Nie Wrz 09, 2012 11:23 pm

First topic message reminder :


_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Iron Fist

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 09/02/2014

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Wto Kwi 15, 2014 6:15 am

Przez jeszcze dłuższą chwilę Iron Fist siedział na kanapie po turecku i czytał książkę, od której ani trochę nie mógł się oderwać. Przeniosła go w zupełnie inny świat, wręcz wcielił się w głównego bohatera w swoim umyśle i wyobrażał sobie rzeczy, które może i niemogłyby przyśnić się zwyczajnemu człowieku. Pomimo wielkiego skupienia swoich myśli na lekturze i nieodrywania od niej wzroku to i tak był nad wyraz czujny. Bo w końcu nigdy nie wiadomo czy się coś wydarzy czy nie. Czy może mu zadzwoni telefon.. czy cokolwiek.. no na swój sposób był "bohaterem do wynajęcia".
Nie minęło wiele czasu, a do pomieszczenia wszedła nieznana mu dotąd kobieta. Pomyślał, że to pewnie jedna z super bohaterów, którzy tu dosyć często trenują i w ogóle przebywają większość swojego czasu w tym budynku. Nie wiedział czy się odezwać, czy też jednak byłoby lepiej tego nie robić, więc  postanowił jak na razie siedzieć cicho i obserwować. Miał wrażenie, że Wanda na moment osłupiała na jego widok. Może się go wystraszyła? No w końcu przyszedł niezapowiedzianie w to miejsce. Poczuł też jej chwilowy wzrok na jego twarzy, po czym spostrzegł, że Scarlet rąbnęła się na kanapę obok. Na jej słowa odłożył książkę obok siebie, stronami do dołu tak by potem móc ponownie wrócić do czytania bez szukania miejsca, w którym się skończyło.
- Spokojnie. Możesz zostać na dłużej, jeśli tego oczywiście chcesz. - Skierował swój wzrok ku niej, ale jak zwykle opanowany, nawet się do niej nie uśmiechnął, tylko zrobił skamieniałą minę i spojrzał w sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Wto Kwi 15, 2014 7:34 am

Widząc wyraz twarzy blondyna, który nie był zbytnio zachęcający do przeprowadzania dalszej rozmowy dziewczyna tylko złapała się za kostkę owiniętą bandażem elastycznym i pochyliła się nieznacznie, by ukryć ironiczny uśmieszek.
Ubrana była w obcisły czerwony tank top i czarne legginsy idealnie podkreślające jej wszystkie krągłości. Na stopy przywdziała wygodne trampki, nieco już przybrudzone, co dawało im jeszcze bardziej ‘old schoolowy’ wygląd.  Włosy w nieładzie chwilowo przykryły jej lico, na którym dalej widniał paskudny grymas, zaraz jednak wyprostowała się i obdarzyła swojego nowego znajomego spokojnym już spojrzenie. Zgoda, skoro on zgrywa ważniaka, to ona też dostosuje się do konwersacji. Nonszalancko założyła zdrową nogę na drugą kończynę i nieznacznie odwróciła się całym ciałem w stronę Iron Fista. Przedtem jeszcze zdążyła zerknąć na grzbiet książki, która leżała nieopodal, co mogło oznaczać, że i Avenger był przygotowany na rozmowę. Inaczej przecież nie odłożyłby lektury na bok, prawda? Scarlet nabrała powietrza w płuca.
- Wiesz może gdzie znajduje się automat z kawą? Jestem tu nowa i jeszcze nie zdążyła zapoznać się z całym planem tego budynku. – Powiedziała zaraz uśmiechając się przy tym. Głos miała spokojny i stonowany – tym samym chciała dać mu znać, że nie zamierza się z nim bić, podrywać [kto wie?] ani nic innego. Chciała tylko napić się kawy. No i może poznać kogoś innego z Mścicieli, którzy jak dotąd byli strasznie zajęci swoimi sprawami. Wanda stwierdziła w duchu, że to niegrzeczne – Pietro zdążył się już zadomowić – ona niezbyt. Może to kwestia czasu?  Brunetka pokręciła głową, tym samym odpowiadając sobie samej na to pytanie i zerknęła jeszcze na blondyna wyczekująco.
Poza tym, byłoby naprawdę miło gdyby Panicz się przedstawił. A może nie? W końcu to ona jest nowa i to ona mu przeszkodziła. Uch, te maniery. Te zasady. Maximoff musiała się jeszcze wielu rzeczy nauczyć. Minę miała nietęgą, zupełnie jakby w środku jej umysłu rozgrywała się ciężka i krwawa batalia nad pewnym tematem. Po chwili jednak zdobyła się prawie, że olśniewający uśmiech.
-Ach i tak, zapomniałabym. Jestem Wanda. – Mruknęła. Imię wypowiedziane przez córkę Magneto mogło dać chłopakowi do myślenia. W końcu to nowa Mścicielka! Ba! Były czarny charakter. Świeża krew, ludzie! I do tego bardzo atrakcyjna kobieta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iron Fist

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 09/02/2014

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Wto Kwi 15, 2014 1:43 pm

Szczerze to nie wiedział jak rozmawiać z kobietami. Mało kiedy zdarzało mu się w życiu zostawać sam na sam w pomieszczeniu z jakąś.. o ile w ogóle do tego dochodziło. W sumie nawet gdy próbował to i tak zawsze było coś nie tak.. albo nie pasowało jej.. albo mu. Dlatego głównie przebywa w gronie mężczyzn, choć i tak od tego wszystkiego woli zdecydowanie spokojne miejsca, w których może się w zupełności wyłączyć. Uwielbia także treningi, bo wtedy jest mu dane w całości się wyładować i udoskonalać swoje dotychczasowe umiejętności oraz zdobywać coraz to nowsze. W pewnym momencie zrobiło mu się trochę niewygodnie, więc zmienił pozycję i położył swoje nogi na  szklanym stoliku położonym na przeciwko niego.
Zaskoczyło go odrobinę pytanie Wandy, gdyż sam nie miał najmniejszego pojęcia gdzie może znajdować się automat do kawy. Nie sądził nawet, że istnieje jakakolwiek osoba, która mogłaby znać każdy zakamarej tej budowli. No chyba, że sam jej twórca.
- Chciałbym Ci pomóc, ale sam nie wiem. - Spojrzał na nią i zrobił przykrą minę jakby był z siebie niezadowolony.
Żelazna Pięść całkowicie zapomniał o przedstawieniu się, no ale piękna dama go tym uprzedziła co sprawiło, że zrobiło mu się jeszcze bardziej głupio.
- Oj, przepraszam za moje maniery. Daniel. - Podał jej dłoń tak by choć trochę polepszyć ich stosunki.. choć i tak marne były szanse, że zwykły uścisk mógłby cokolwiek zdziałać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Wto Kwi 15, 2014 8:00 pm

Brunetka wiodła wzrokiem tylko po jego twarzy, tym samym przyglądając mu się ciekawie, ale niezbyt nachalnie. Pamiętała o zasadach savoir – vivre’u jako pierwsza więc tylko uśmiechnęła się delikatnie, a grymas, który się pojawił rozświetlił jej twarz. Nie przeszkadzało jej to, że chłopak nie przedstawił się pierwszy. Cóż, teraz jednak wie jak się nazywa, a to już było coś. I ona wyciągnęła dłoń w jego stronę i uścisnęła lekko jego rękę. Dotyk był subtelny, ale po ty jak go musnęła można było poznać, że kobieta ma charakterek.
Słysząc również jego imię zmarszczyła brwi próbując sobie cokolwiek przypomnieć z wykładu o członkach Avengersów. Wstyd przyznać, ale na nich wyjątkowo przysypiała. No i grała z bratem w kółko i krzyżyk, ale to inna sprawa. Spojrzała jeszcze raz na mężczyznę, na jego posturę i strój. TAK. Miała ochotę aż klasnąć w dłonie, ale mogłoby to wypaść wielce nieprofesjonalnie, dlatego tylko pokiwała głową.
- Jesteś Iron Fist, prawda? Można powiedzieć, że uczyłam się o Tobie. – Mruknęła rozbawiona, patrząc na jego rozwalone buciory na eleganckim stoliku. Widocznie Żelazna Pięść czuje się tutaj jak u siebie w domu, skoro pozwala sobie na taki swobodny gest. Ona natomiast siedziała jakby połknęła przysłowiowy kij – czuła się nienaturalnie, być może dlatego, że dalej nikogo tutaj nie znała zbyt dobrze. A może dlatego, że i chłopak był jak na jej gust za spokojny? Żałowała, że nie a przy niej Pietro, ten przynajmniej umiałby jakoś rozładować napięcie. Z kolei ona mogła się tylko głupio uśmiechać, do czasu aż nie dostanie szczękościsku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iron Fist

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 09/02/2014

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sro Kwi 16, 2014 7:05 am

Po tym jak uścisł dłonie z Wandą stwierdził, że pomimo tego, że sprawiała pozory silnej kobiety, która potrafi przyłożyć to ma nadzwyczaj gładką i delikatną skórę. W sumie to nic dziwnego.. nawet super bohaterki kochają dbać o swoje atuty. Najmniej jednak i tak nie raz zdarzało mu się napotykać na takie, które miały ręce jak jakiś drwal czy cholera wie kto. Stwierdził też, że Wanda została obdarzona bardzo pięknym imieniem i miał wrażenie, że skądś je kojarzy, lecz nie wiedział dokładnie skąd.
Na wieść o tym, że podobno uczyła się o nim, aż skierował wzrok ku niej z lekkim niedowierzaniem. Nie sądził, że ktokolwiek mógłby.. a może i nawet chciał się o nim uczyć. No chyba, że byli do tego zmuszani. Patrzył tak jeszcze na nią przez jakąś chwilę i przy okazji stwierdził, że niezła z niej babka, aż w końcu się ocknął i "wrócił do świata żywych".
- Doprawdy? Nie mają już Was czego innego uczyć? - Zaśmiał się pod nosem i wstał z kanapy, bo powoli zaczynały go boleć cztery litery. Wyprostował się i zaczął przez chwilę rozciągać kręgosłup.
- Więc pewnie wiesz, że potrafię między innymi odczuwać emocje i odczucia innych? I coś mi mówi, że jesteś trochę spięta. - Uśmiechnął się do niej i posłał jej oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sro Kwi 16, 2014 11:47 am

Cóż, z pewnością mógł słyszeć nie raz jej imię - a raczej jej pseudonim. Wszakże należała do grupy zbuntowanych mutantów, którymi zarządzał sam Magneto. [Och, tatku dzięki Ci.] Kobieta jednak nie zdradziła się z niczym, dalej uśmiechała się - teraz już nieco pewniej, słysząc słowa mężczyzny. Ona sama nie miała problemów z zawieraniem nowych znajomości. Umiała idealnie dostosować się do danej sytuacji, czy osoby, z którą aktualnie rozmawiała. By rozluźnić siebie jak i atmosferę parsknęła dźwięcznym śmiechem i wzruszyła ramionami lekko.
- Bardzo przepraszam, może masz rację. Po prostu jestem tu od niedawna i czuję się trochę zagubiona. Nie jestem przyzwyczajona do tej całej technologii, zasad, które tu panują i ogólnego posłuszeństwa. - Powiedziała marszcząc przy tym nieznacznie nosek, zupełnie jakby zastanawiała się co też do cholery tutaj robi. Przed nią ciężkie zadanie, musi przyzwyczaić do tego, że teraz to ona będzie nazywana bohaterką. Że to ona będzie zwalczać zło i występek. Jej pierwszy występ był może niezbyt udany, ale na błędach człowiek się uczy, tak? Wzrokiem powróciła do blondyna, który zdążył już wstać i się rozciągać, co było dla niego zupełnie naturalne. Brunetka przechyliła głowę na bok zaciekawiona i otworzyła lekko usta.
- Hm, od jak dawna tutaj jesteś? - Pytanie, które padło było niezobowiązujące, Scarlet zadała je, bo chciała dowiedzieć się czegoś więcej o Danielu. Słyszała, że jest spokojny, więc warto przetestować jego cierpliwość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iron Fist

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 09/02/2014

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sro Kwi 16, 2014 3:04 pm

Iron Fist nie rozciągał się długo, trwało to zaledwie pare sekund. Po prostu musiał jedynie przeprostować swoje biedne kręgi. Uświadomił sobie, że ostatnio się za bardzo rozleniwił, za dużo książek, a za mało treningów. Naszła go ogromna ochota na jakieś ćwiczenia.. tylko gdzie? Może tutaj uda mu się coś zdziałać? Trochę w to wątpił, gdyż tutejsza sala treningowa była niemal zawsze zajęta. No w sumie nie ma się czego dziwić.. to w końcu Avengers Tower.
Daniel zaczął kręcić się po salonie, z okna do okna. Na zewnątrz dalej panował tłok. Ach, ten Nowy Jork. Poszwędał się tak jeszcze trochę do momentu gdy usłyszał pytanie Wandy. Podszedł do niej trochę bliżej, przy czym sprawiał wrażenie, że się nad czymś zastanawia.
- Masz na myśli od jak dawna siędzę tu i czytam książkę czy ogólnie? - Zrobił lekki uśmieszek w jej stronę. Hmm.. jeśli pyta się ogólnie to jej raczej nie odpowie, gdyż sam już nie wiedział ile to czasu minęło od jego wstąpienia w szeregi Avengers'ów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sro Kwi 16, 2014 8:59 pm

Wzrok jej wędrował tylko po ciele Avengera – bo ten chodził w tę i we w tę i tak w kółko, jakby nie wiedział dokładnie gdzie zagrzać dłużej miejsce. Gdy podszedł do niej ta zadarła głowę i spojrzała na niego uważnie. No tak, nie sprecyzowała pytania – głupia. Chociaż mógł się domyślić, że bardziej interesowało ją to jak długo Tarcza korzysta z jego usług. Dlatego wygięła usta w lekkim uśmiechu nieco zbyt pewnym siebie.
- Nie, chodzi mi o to jak długo już należysz do grupy, Danielu. Chociaż to głupie pytanie, pewnie mam to gdzieś w notatkach. – Mruknęła bardziej do siebie niż do niego, a na jej twarzy pojawił się wyraz niezadowolenia, czy też może zakłopotania, że nie wie takich podstawowych rzeczy? Przyciągnęła nogi do siebie, sycząc przy tym gdy za mocno chwyciła kostkę uszkodzoną w starciu z Nieznajomym i oparła się o kanapę. W pomieszczeniu było wyjątkowo cicho. Tylko co jakiś czas słychać było krótki sygnał dający znać o tym, że kto ‘zawołał’ windę na dane piętro, czy też piski i przytłumione rozmowy agentów zmierzających do swych kwater. Wanda przez chwilę wsłuchiwała się w te odgłosy dobiegające zewsząd by zaraz zawiesić spojrzenie na Iron Fiście, który swoją równowagą nieco ją dziwił i być może zaciekawił. Swoją postawą trochę przypominał jej Magnusa, który był przecież taki roztropny. I władczy. No, może w tym wypadku jej go nie przypominał, mniejsza.
Nie czekając na jego kolejny krok kobieta w miarę swoich możliwości zerwała się z kanapy i stanęła przed mężczyzną mierząc go wzrokiem od stóp do głowy. Zmrużyła przy tym błękitne oczy i kołysząc lekko biodrami podeszła do okna i także przez nie wyjrzała.
- Dalej mam ochotę na kawę. A Ty? – Spytała zerkając na niego przez prawe ramię. Skoro jest mało prawdopodobne, że nie znajdą w budynku automatu do kawy, to równie dobrze mogą się przejść do jakiejś kawiarni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iron Fist

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 09/02/2014

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Pią Kwi 18, 2014 7:06 am

Usiadł z powrotem na sofę, bo stwierdził, że jego łażenie w te i we w tę jest całkowicie bezsensowne i głupie zarazem. Po czym spojrzał ponownie na Scarlet Witch.
- No tak.. to zajrzyj w takim bądź razie do notatek. - Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, ale też zastanawiał się co może dolegać kobiecie znajdującej się obok niego. Najwyraźniej bolała ją  kostka lub cokolwiek w okolicach tego miejsca. Zamierzał się ją spytać czy jej jakoś nie pomóc, bo w końcu miał on swoją moc uleczania, ale gdy chciał się już o to pytać to ona nagle wstała i sama zadała mu pytanie. Wanda miała niewątpliwie ogromną ochotę na kawę.. no cóż, Daniel też by się z chęcią napił.
- Nie powiem, że nie.. tylko gdzie? - Podziwiał jej piękną i lekką figurę oraz zerknął na okolice jej kostki. Teraz miał chwilową szansę bez przerywania dialogu by zapytać się czy jej nie opatrzyć.
- Zauważyłem, że coś Cię boli.. może mógłbym jakoś pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Wto Kwi 22, 2014 8:10 pm

Kobieta obserwowała w milczeniu jak młody Mściciel mości się na kanapie w sposób dość swobodny. Widocznie sam zauważył bezsens w chodzeniu w kółko. Cóż, lepiej późno niż wcale. Odwróciła się z powrotem w jego stronę i westchnęła cicho, krzyżując ramiona na piersi. Zapach kawy dalej mącił jej w głowie, dlatego w pierwszej chwili zupełnie nie ogarnęła tego co mówił do niej Daniel. Zrobiło odrobinę głupiutką minę i przekrzywiła głowę na bok starając się zrozumieć sens jego słów.
- Och, moja noga. Można powiedzieć, że uległam pewnemu wypadkowi i teraz trochę niedomagam, ale nie jest źle. Jakoś sobie radzę. – Dodała z uśmiechem już nieco pewniejszym. Jak na razie z kostką jest raz lepiej, raz gorzej. Najciężej jest podczas treningów kiedy kobieta nie może dać sobie taryfy ulgowej, bo chce pokazać się z jak najlepszej strony, by udowodnić reszcie, że każdy zasługuje na drugą szansę. Ona się swojej trzyma i nie puści. Powracając do tematu zainteresowania Iron Fista. Brunetka spuściła wzrok na swoją kostkę i uśmiechnęła się lekko jakby do swoich myśli.
-Dzięki za pomoc, ale chyba się jeszcze trochę pomęczę. Chyba, że jesteś kolejnym Dr. Housem. – Szkarłatna dama zerknęła z ukosa na blondyna i poszerzyła grymas, tak, że lada moment a policzki zaczną ją boleć, co nie będzie zbyt przyjemne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iron Fist

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 09/02/2014

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sro Kwi 23, 2014 12:13 pm

Iron Fist nie widział żadnego problemu by opatrzyć jej kostkę, choć wiedział, że uleczenie jej może odebrać mu trochę sił, ale nie niewiele. No w sumie i tak miał iść na tą kawę, więc tak czy inaczej szybko przywróci swoją energię.
- Może nie Dr. Housem, ale co w tym deseń.. długo to nie potrwa, a przynajmniej odzyskasz swoją dawną łatwość ruchu. - Zerknął na nią z uśmiechem miejąc nadzieję, że się zgodzi, gdyż nie przepadał za widokiem męczenia się przez ludzi czy też zwierząt.
Gdy Wanda wspomniała o kawie, Daniel nabrał ogromną ochotę na nią i nie potrafił się już doczekać tego pierwszego łyku z filiżanki i tej lekkiej, puszystej pianki, pomijając fakt, że zawsze potem miał wąsy na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sro Kwi 23, 2014 8:33 pm

Cóż,  wizja wyleczenia kostki w trybie natychmiastowym momentalnie poprawiła nastrój kobiety. Dlatego spojrzała nań wdzięcznym wzrokiem na mężczyznę i odbiwszy się od marmurowego parapetu zgrabnie [mimo kontuzji!] podeszła do Iron Fista i w mgnieniu oka usadowiła się wygodnie obok niego. Odgarnęła włosy do tyłu i wyciągnęła prawą, chorą kończynę i przyjrzała się jej krytycznie jednocześnie marszcząc brwi, zupełnie jakby zastanawiała się co z nią nie tak. No, oczywiście oprócz pozostałości po oparzeniach, to nóżka była chyba niczego sobie. Chyba. Tak, nie czas na kompleksy. Brunetka tylko spojrzała zaciekawiona na twarz blondyna szukając oznak niepewności, może stresu, ale raczej niczego takiego nie zauważyła. Zamrugała.
- Hej, rozumiem jednak, że to nie żaden problem, prawda? Bo medycy Tarczy się mną już zajęli. Więc też nie chcę sprawiać żadnego kłopotu. – Powiedziała cicho, wzruszając lekko ramionami. Stwierdziła w duchu, że chłopak jest naprawdę miły. Aż dziw ją brał ile serdecznych osób można spotkać w agencji. Nigdy się z czymś takim nie zetknęła. Zawsze otaczała ją obłuda, chciwość i chęć wzbogacenia się na nieszczęściu innych. Wiedźma tylko zawiesiła wzrok na oczach mężczyzny czekając na jakieś polecenia czy wskazówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iron Fist

avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 09/02/2014

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Czw Maj 01, 2014 2:55 pm

Iron Fist uśmiechnął się na widok Scarlet, która usadowiła się obok niego. Cieszył się, że kobieta mu zaufała nie zważając na to, że znają się zaledwie od paru minut. Zauważył też, że pomimo bółu to i tak porusza się w miarę zwinnie. Widać było, że jest silną kobietą. Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie.
Nie zastanawiając się długo Żelazna Pięść chwicił lekko nogę Wandy tak by ją nie bolało i położył na swoim udzie. Gdy przyłożył swoje dłonie do zranionego miejsca zaczęło emitować od nich dziwne światło, ni to czerwone, ni to różowe. Daniel był bardzo skupiony i się nie odzywał. Pomimo tego, że nie robił tego pierwszy raz to i tak to było dla niego trochę stresujące.
Cała kuracja nie trwała długo, ale i tak odjęła mu odrobinę sił, więc musiał się zregenerować. Stwierdził, że najlepszym sposem będzie wypad na kawę.
- Skończone.. no to co z tą kawą? - Zwrócił się w jej stronę, a na policzkach pojawiły mu się dołeczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 212
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Pon Maj 05, 2014 2:08 pm

Dziewoja zmarszczyła brwi gdy dłonie mężczyzny pochwyciły jej nogę, która wylądowała zgrabnie na jego silnym udzie. Pomimo ogromnej siły fizycznej blondyn obchodził się z jej stópką bardzo delikatnie, co zauważyła obserwując jego poczynania w milczeniu. Wolała nie przeszkadzać mu w kuracji, bo mogłaby tylko coś zepsuć. Zazwyczaj tak się działo – takie jej szczęście. Po skończonym zabiegu poruszała lekko nogą najpierw w prawą stronę, potem w lewą, dosłownie przez kilka chwil by sprawdzić czy ból w kostce minął. Faktycznie, czuła się lepiej, a tępy ucisk zelżał. Na jej twarzy powoli wykwitł niepewny uśmiech, który posłała w kierunku chłopaka. Nie spodziewała się tak szybkiego efektu.
- Dziękuję. Teraz naprawdę jestem Ci coś winna. Może duże latte? – Mruknęła, odgarniając kosmyk włosów za ucho i uważając jeszcze podniosła się z kanapy, tym samym sprawdzając swoje możliwości ruchowe. Nie napotykając żadnych przeszkód okręciła się lekko wokół własnej osi i zgrabnie ruszyła w kierunku drzwi prowadzących do windy – mijając przy tym Żelazną Pięść. Rzuciła mu jeszcze jedno badawcze spojrzenie i wcisnęła guzik sprowadzający srebrną machinę na odpowiednie piętro. Jeżeli dalej a ochotę na kawę, wystarczy, że skieruje się za nią, ot co. Darmowy przysmak z mlekiem ma już zapewniony. A kolorowych, spokojnych kawiarenek wokół jest pełno. Na pewno znajdą coś ustronnego.

[z/t zapewne z Fistaszkiem.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Mancha

avatar

Liczba postów : 68
Data dołączenia : 15/07/2015

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 1:05 pm

Jakiś plus, udało mu się opuścić laboratorium, w którym panowała mniej niż przyjemna atmosfera. Miał wyrzuty, że zostawił tam Billy'ego, w końcu on z nim został i go wspierał, ale to wydawało się najlepszą opcją, zwłaszcza w momencie gdy Stark chciał z nim porozmawiać sam na sam... Chciał wierzyć, że to najlepsza opcja i najbezpieczniejsza, bo prostu grzecznie tu na niego poczeka, wróci do domu, do mamy... I na tym zakończy swoje bohaterowanie, dopóki nie poczuje się wystarczająco dorosły, by brać na siebie takie problemy i mało miłe relacje z jakimi borykają się Mściciele. Nigdy nie miał wielu znajomych i nie był nauczony... dobrego radzenia sobie z innymi? Nigdy nie narzekał, miał neutralne stosunki z większością osób, trzymał się na uboczu... Nie narzekał. Tak było dobrze, w miarę, albo raczej przywykł do tego...
Chwilę mu zajęło, jednak w końcu dotarł do salonu, rozglądając się od progu czy nikogo tam nie ma i nikomu nie przeszkadza. W końcu był gościem, w dodatku niechcianym więc lepiej by unikał starć z kolejnymi Mścicielami. Dlatego, gdy się upewnił, że w salonie jest sam podszedł do jednej z kanap i usiadł na niej, przez chwilę po prostu oddychając i zbierając myśli. Więc, musiał to czekać dopóki wszystko się nie wyjaśni, co było o tyle problematyczne, że mogło to zajęć piętnaście minut jak i kilka godzin, z czego druga opcja ani trochę mu nie pasowała. Właśnie! Musiał zadzwonić do mamy, żeby się nie martwiła, chociaż wciąż był zaskoczony, że ta sama się do niego nie dobijała, w końcu zawsze była bardzo opiekuńcza i wszelkie spóźnienia były źle traktowane.
Sięgnął do kieszeni spodni po komórkę... I zaraz jego wątpliwości się wyjaśniły, gdy po naciśnięciu klawisza ekran pozostawał czarny. Miał nadzieję, że bateria mu się nie wyczerpała... Bo to by była najgorsza możliwa opcja.
Przytrzymał dłużej odpowiedni guzik, i aż odetchnął z ulgą, gdy ekran zrobił się kolorowy... By chwilę później poczuć jak bierze go zgroza. Nieodebrane połączenia od mamy... Liczne, bardzo. Zabije go za to, jak nic. Może już nawet nie miał po co wracać do domu... Z niemałym strachem połączył się z numerem kobiety przykładając komórkę do ucha i czekając aż ta się odezwie.
Serce biło mu jak szalone, praktycznie słyszał jak krew szumi mu w głowie. Koszmar. Jak w ogóle do tego doszło? Sam na pewno jej nie wyłączał, więc... Co? Przypadkiem na nią nacisnął? Albo magia Billy'ego tak zadziałała...Albo jego własne wyładowanie energią. Opcji pewnie by się wiele znalazło, oby tylko mama mu uwierzyła, że nie rozłączył się specjalnie, nie chciał jej denerwować, przeciwnie. Zawsze skupiał się tylko na tym, by była jak najbardziej z niego zadowolona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 1:46 pm

Telefon został odebrany praktycznie natychmiast - prawdę mówiąc nawet nie po jednym dzwonku. Marianella musiała czekać przy aparacie na jakiś znak życia od syna... Albo i nie tylko od niego, lecz akurat o tym Victor nie miał prawa wiedzieć, jeszcze nie teraz.
-... Victor?- jej cichy głos rozległ się od razu i wyraźnie drżał, jak gdyby kobieta ledwo nad nim panowała... Ale jednak panowała, przynajmniej na tyle, by w tym pierwszym momencie rozmowy ani się nie rozpłakać, ani tym bardziej nie złościć się na syna. Westchnęła tylko głęboko, jakby dla uspokojenia.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Victor Mancha

avatar

Liczba postów : 68
Data dołączenia : 15/07/2015

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 2:02 pm

Gdy w pierwszej chwili usłyszał głos matki, aż zamarł na chwilę. Bał się coś powiedzieć, domyślając się tego, że kobieta będzie... Delikatnie mówiąc - wściekła. Naprawdę nie chciał zrobić niczego złego, to niechcący. Nie wiedział, że komórka mu padła, to była wina mocy... O których nie mógł jej powiedzieć.
- Mamá. - Odezwał się jednak po chwili, zbierając praktycznie całą swoją siłę, by wypowiedzieć to jedno zdanie z nadzieją, że Marianella nie zacznie krzyczeć do słuchawki. Poczułby się jeszcze gorzej i bardziej niezręcznie.
- Nie chciałem cię martwić, telefon mi się wyłączył, nawet nie wiedziałem kiedy. Lo siento. - Szepnął, cicho wzdychając. Nie wiedział co może więcej powiedzieć, znaczy... Mógłby się tłumaczyć godzinami, choćby po to by uniknąć tłumaczenia, gdzie aktualnie się znajduje i jak się tam znalazł, chociaż wątpił by to było możliwe. Nie umiał kłamać mamie, a ona w końcu to z niego wyciągnie i tak. Więc pozostało czekać na ten okropny moment. Bardzo okropny... Wyczuwał szlaban na... Co najmniej miesiąc. Chociaż jeszcze nie był pewien na co. Kobieta zawsze była dobra i kochająca, chociaż w tym surowa. Vic wiedział, że to dla jego dobra, pomijając fakt, że po śmierci jego ojca zrobiła się też nader opiekuńcza i wystraszona, że mogłaby go stracić w jakikolwiek sposób. Ale czemu się dziwić, nie miała nikogo innego, a wierzył, że ciężko znieść stratę ukochanej osoby. Nawet jeśli był dzieckiem i mało pamiętał, sam czasem tęsknił za ojcem, którego szanował za to co zrobił dla kraju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 2:14 pm

O dziwo krzyk nie nastąpił - no, a przynajmniej jeszcze nie teraz, bo w końcu kto mógł przewidzieć co stanie się za chwilę? Grunt jednak, że Marianella w dalszym ciągu jako tako nad sobą panowała, nawet jeśli kiedy ponownie przemówiła, to jej głos już na samym wstępie wyraźnie się załamał... I póki co zmierzał bardziej w stronę paniki, aniżeli złości:
-Czy ty masz pojęcie jak ja się o ciebie martwiłam? I która jest w ogóle godzina? Od dawna powinieneś być w domu, myślałam, że coś ci się stało, że potrzebujesz pomocy, że... Że możesz już nie wrócić...- nie tylko mówiła coraz szybciej, ale i w połowie wypowiedzi przeskoczyła z angielskiego na hiszpański.
Nawiasem mówiąc, dobrym znakiem było zapewne to, że żaden z agentów nie ruszył jeszcze na poszukiwanie Victora, a nawet jeśli, to jeszcze go nie znaleźli. Oczywiście Jarvis tak czy siak miał go na oku, ale to co innego.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Victor Mancha

avatar

Liczba postów : 68
Data dołączenia : 15/07/2015

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 2:24 pm

Gdy głos matki się załamał, serce chłopaka zakuło nieprzyjemnie; naprawdę nienawidził tego. Rzadko kiedy ją złościł, w zasadzie nawet nie pamiętał ostatniego razu kiedy to miało miejsce, może gdzieś w dzieciństwie, kiedy dopiero się uczył i jak to dzieciak zepsuł coś czy wszedł nie tam gdzie trzeba. Miał nadzieję, że mama szybko mu wybaczył, zawsze się dla niej starał.
Na pytanie o godzinę odruchowo zerknął na wyświetlacz komórki i... Nie był zadowolony tym co zobaczył. Faktycznie długo, zbyt długo. Niedobrze... Musiała bym zrozpaczona, musiała siedzieć przy telefonie, dlatego ta szybko odebrała. Co on narobił...
Sam również przestawił się na rodzinny język, odpowiadając jej w nim
- Mamá, uspokój się. Nic mi nie jest, jestem bezpieczny. Miałem.. Um, małą przygodę, ale spokojnie, to nic. Wrócę do domu kiedy tylko będę mógł, obiecuję. Liczę, że najpóźniej nastąpi to za godzinę. Tylko nie bądź zła, wszystko wyjaśnię. - Sam starał się zachować spokojny i miły ton głosu, by trochę wpłynąć na mamę, na jej nerwy, przekonać, że jest cały, zdrowy, nic mu nie grozi. Bo... Co mogło mu grozić w kwaterze Avengers? Był otoczony superbohaterami, którzy pomagali zwykłym ludziom, takim jak on. I ufał, że w razie czego ktoś by go stąd ewakuował, może nawet Billy, kto wie. W każdym razie nie czuł się zagrożony, trochę nieswojo, wciąż niechciany, nawet jeśli brzmienie znajomego głosu mu pomagało, sytuacja, która miała miejsce kilka chwil temu wciąż odbijała się echem w jego głowie.
Oby Billy niedługo wrócił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 2:31 pm

Rozmowa toczyła się już dalej po hiszpańsku - co miało również ten plus, że gdyby jednak agenci dotarli do salonu, to istniało całkiem spore prawdopodobieństwo, że nie zrozumieją padających słów, a przynajmniej nie wszystkie z nich. Czy miało to jakieś znaczenie? Może tak, może nie, ale fakt pozostawał faktem.
-Gdzie jesteś? Z kim?- padły kolejne pytania, teraz już trochę wolniej, choć raczej nie, cóż, spokojniej. Oczywiście Marianella już wcześniej miała okazję usłyszeć gdzie znajduje się jej syn - od Ultrona - jednakże on o tym nie wiedział... No i było to już chwilę temu, tak więc coś mogło się przecież przez ten czas zmienić.
-Potrzebujesz pomocy?- to ostatnie pytanie natomiast padło po krótkiej pauzie, jak gdyby dla namysłu.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Victor Mancha

avatar

Liczba postów : 68
Data dołączenia : 15/07/2015

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 2:38 pm

Gdzie jest. Oto chwila prawdy. Najchętniej wcale by się nie przyznawał gdzie jest, bo wiedział, że to tylko bardziej rozzłości kobietę, ale ukrywanie prawdy też nie miało większego znaczenia. I naprawdę nie chciał jej okłamywać, to przecież by tylko pogorszyło sprawę, a chciał mieć dobre kontakty z jedyną osobą, którą naprawdę kochał i która się nim opiekowała całe życie. Dlatego wziął głęboki oddech jeszcze chwilę milcząc.
- W Nowym Jorku. Resztę ci później wytłumaczę, to długa historia, dość... Dość zagmatwana. Znajdowałem się zbyt blisko teleportera... - Zawahał się na moment, za bardzo brnął, tylko ją zaniepokoi. - I mnie, nas tak przeniosło. Ale to nic, ma mnie odstawić do domu, jak tylko... Załatwi jakąś ważną sprawę. - Zakończył, zagryzając lekko dolną wargę.
- Nie, nic mi nie jest, nic mi nie grozi. Nigdy nie byłem aż tak bezpieczny. - Mimowolnie uśmiechnął się delikatnie na myśl o tak bliskiej obecności Kapitana Ameryki. Z kim mógłby być bardziej bezpieczny? No właśnie. Istnieli Mściciele o bardziej...pomocnych i silniejszych zdolnościach, ale Kapitan zawsze wzbudzał zaufanie.
Miał nadzieję, że mama nieco się uspokoi, odpocznie... Bo aktualnie niemalże widział jak siedzi na łóżku, ściskając słuchawkę komórki w jednym ręku i krzyż w drugiej. Nie zdziwiłby się, gdyby modliła się przez cały czas jego nieobecności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 2:47 pm

O dziwo - a raczej: o dziwo dla Victora - najwyraźniejszą reakcję wywołało wspomnienie o teleporterze, a nie na przykład o Nowym Jorku. Rzecz jasna miało to spory sens, kobieta spodziewała się takiej właśnie odpowiedzi, Ultron ją na nią przygotował... Ale o tym również jej syn nie mógł przecież wiedzieć.
Tak czy siak, Marianella wciągnęła gwałtownie - i na tyle głośno, że było to słyszalne po drugiej stronie - powietrze w płuca i przez krótką chwilę milczała, najwyraźniej układając sobie całą tę sytuację w głowie.
-Wszystko... Wszystko będzie dobrze. Tylko wróć do domu. Zapomnimy, że cokolwiek się dziś stało- jej głos brzmiał teraz bardziej miękko i tak naprawdę to właśnie te słowa powinny najlepiej ukazać jak bardzo się martwiła. Zapomnimy, że coś się stało - a to najpewniej oznaczało brak kary, brak Poważnej Rozmowy, po prostu chęć odzyskania dziecka.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Victor Mancha

avatar

Liczba postów : 68
Data dołączenia : 15/07/2015

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 3:02 pm

Słysząc to gwałtowne wciągnięcie powietrza, chłopak zmarszczył brwi, zmartwiony, że coś się stało. Może jakiś atak? Paniki czy coś, to niewykluczone, w końcu nigdy nie przytrafiło mu się coś takiego, był po drugiej stronie kraju, a mama zawsze trzymała go bardzo krótko.
Jednak zaraz słysząc jej kolejne słowa uśmiechnął się lekko, z ulgą, przymykając na moment powieki. Nawet nie kwestia tego, że mieli zapomnieć o całym zajściu i żyć jak wcześniej, spokojnie, razem, z dala od kłopotów i niebezpieczeństw, ale, że mama się uspokoiła i już tak nie wariowała. To było złe dla jej zdrowia.
- Wrócę, niedługo. - Zapewnił; zaraz usłyszał ciche pikanie, ostrzegawcze i po raz kolejny zerknął na wyświetlacz komórki - teraz bateria mu zaczęła padać. Dziwne, dopiero co była prawie pełna... Najważniejsze jednak, że skontaktował się z matką i wyjaśnili sobie co trzeba.
- Muszę kończyć, bateria pada. Te quiero, mamá. - Rzucił jeszcze na zakończenie, rozłączając się i chowając komórkę z powrotem do kieszeni.
Jeden kryzys zażegnany, sumienie uspokojone, mógł chociaż odetchnąć spokojnie pod tym względem. Nieco go zaskoczył fakt, że Marianella najżywiej zareagowała na wzmiankę o teleporterze, a nie o informacji dotyczącej miejsca jego pobytu. Może... Może bała się, że to jakoś na niego wpłynęło, jakoś źle...? Nie mogła wiedzieć o mocach, ale pewnie o teleportacji też wiele nie wiedziała, więc miała prawo myśleć, że to niebezpieczne i mogło zagrozić zdrowiu jej syna.
Teraz jedynie pozostawało mu czekać na Billy'ego i powrót do domu. Bezpiecznego i, najpewniej, bez kary, co również go pocieszało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 505
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 4:53 pm

Po niezbyt dyskretnym wymknięciu się z laboratorium Billy głęboko odetchnął z ulgą. Początkowo przemieszczał się dość szybko, chcąc oddalić się od pomieszczenia na wypadek, gdyby ktoś zdecydował się jednak ruszyć za nim, ale z czasem zwolnił, aż w końcu po prostu się zatrzymał... Głównie dlatego, że nie miał pojęcia gdzie dokładnie udał się Victor. Salon, sam tak powiedział, ale tak naprawdę Kaplanowi niewiele to mówiło. Nie znał rozkładu sal w Wieży, takich informacji nikt nie zamieszczał w internecie. Fakt, wnętrza Avengers Tower pojawiały się czasem w komiksach, ale wyglądały... Inaczej i w końcu nic dziwnego, bo stanowiły jedynie domysły i wizje artystyczne autorów, a nie wierne odwzorowanie oryginału. Głupotą byłoby pokazać publice jak dokładnie budynek wygląda w środku, nawet przy wszystkich jego zabezpieczeniach.
Tak więc Billy miał drobny problem. Nie zgubił się, nie do końca, bo wciąż wiedział jak mógłby wrócić do laboratorium... Tyle że bardzo nie chciał się do tego uciekać. Nie tylko ucierpiałaby przez to jego nastoletnia duma, którą zranić było niezwykle łatwo, ale i ponownie naraziłby się na towarzystwo agentów i... I po prostu nie był pewien czy udałoby mu się znowu zwiać. Odnosił wrażenie, że S.H.I.E.L.D. zamierzało zgarnąć go z powrotem do Francji albo przynajmniej do obozu treningowego, gdziekolwiek, byle pod ich nadzór.
Powrót odpadał. Zostawało mu tylko iść naprzód. Kolejne korytarze i drzwi, różne piętra, wszystko to nie napawało go wcale optymizmem, gdy o tym myślał, ale w tym momencie i tak był już nastawiony negatywnie - praktycznie do wszystkiego. Po tym co usłyszał? Coraz bardziej wątpił w S.H.I.E.L.D. oraz w ideę, która zapoczątkowała Young Avengers... Nie. Właściwie to nie do końca tak. Nie wierzył już w intencje Tarczy, gdy agencja rozpoczynała projekt, ale nie oznaczało to, że biorące w nim udział osoby - jego rówieśnicy i towarzysze - nie mieli dobrych zamiarów. Chyba powinni tylko... Trochę inaczej je ukierunkować. A on miał pomysł jak, ale najpierw musiał z nimi wszystkimi porozmawiać.
Póki co jednak wypadało skupić się na tu i teraz, a Billy prędko doszedł do wniosku, że krążenie na ślepo po budynku tylko zmarnuje jego czas. Spieszyło mu się. Chciał znaleźć Victora, wyjaśnić mu sytuację, może nawet zabrać go już do domu, bo przecież nikt mu tego nie zabronił... I przynajmniej on będzie już wtedy bezpieczny i z daleka od tego wszystkiego. S.H.I.E.L.D. nie powinno być w stanie go potem znaleźć, chyba że... No właśnie. Chyba że.
Prawdę mówiąc Kaplan nie potrafił zrozumieć jak mógł być tak głupi i... I bezmyślny. Nawet nie przyszło mu do głowy, że powinien pozbyć się komunikatora otrzymanego od agentów, bo na pewno dało się go namierzyć, ale z drugiej strony dlaczego miałby wcześniej chcieć zrobić coś takiego? Nie zamierzał się ukrywać, tylko pomagał Bucky'emu... Wtedy. Teraz sprawy zaczynały wyglądać inaczej i w związku z tym myśleć też musiał inaczej.
Chłopak łatwo odszukał i wziął do ręki urządzenie. Znajdowało się na swoim miejscu nawet pomimo uprzedniej magicznej modyfikacji ubrań. Billy zawahał się na kilka sekund, wpatrując się intensywnie w komunikator, a serce zabiło mu mocniej ze stresu związanego z podejmowaniem decyzji, lecz zaraz potem nastolatek podszedł do najbliższego okna i umieścił sprzęt na parapecie. W porządku. Jedno z głowy.
Kaplan odetchnął głęboko i przymknął na moment oczy, a jego myśli od razu powędrowały ku Victorowi. Chciałby się do niego teleportować, to byłoby najprostsze rozwiązanie, ale miało kilka minusów. Przede wszystkim - najprawdopodobniej zalałby korytarz swoją energią, a to ściągnęłoby uwagę i zaraz Mściciele oraz agenci byliby przekonani, że próbował uciec. Z tym wolał poczekać aż do wyprowadzania Latynosa z Wieży. Poza tym... Nigdy jeszcze nie teleportował się do osoby, zawsze do jakiegoś miejsca. Nie wiedział czy w ogóle by potrafił... Ale miał pomysł na coś innego.
- Wskaż mi drogę do Victora, wskaż mi drogę do Victora, wskaż mi drogę do Victora, wskaż mi drogędoVictorawskażmi... - powtarzał, a jego oczy oraz dłonie otoczyła charakterystyczna błękitna aura, zwiastująca działanie czaru. Już po chwili odpowiadająca jej kolorem linia - ale niestabilna, drgająca... Energetyczna? - pomknęła od niego na wprost, utrzymując się w powietrzu mniej więcej na wysokości jego klatki piersiowej. Korytarz wypełnił zapach ozonu, a światło przy rękach i oczach nastolatka zniknęło.
Billy nie potrzebował żadnej zachęty, by ruszyć śladem tej nici. Przemieszczał się szybko i nie dotykał swojego przewodnika, który stopniowo zagasał, gdy tylko chłopak mijał kolejne jego fragmenty. Nie zostawiał śladów. W końcu brunet dotarł przed drzwi, przy których linia się urywała i już na jego oczach rozpływała się w powietrzu.
Kaplan już miał nacisnąć klamkę i wkroczyć do środka, gdy usłyszał głos Victora dochodzący z drugiej strony... I mówiący w języku, którego nastolatek co prawda nie rozumiał, ale przynajmniej go rozpoznawał. Hiszpański. Nikt inny się nie odzywał, więc najprawdopodobniej rozmowa odbywała się przez telefon komórkowy. Billy wcale nie zamierzał szpiegować, bo w końcu i tak nie wiedział o czym mowa. Odczekał tylko do momentu, gdy Latynos zamilkł, by nie przerywać mu dyskusji... A potem otworzył drzwi i wsunął się do pomieszczenia.
- Cześć - zaczął cicho, przebiegając wzrokiem po pomieszczeniu i w końcu zawieszając spojrzenie na swoim rówieśniku. Ruszył w jego kierunku i już po chwili przysiadł na kanapie obok niego, nie na tyle blisko, aby się ze sobą stykali, ale też nie na drugim końcu mebla. Przyglądając się jego twarzy, Kaplan zagryzł dolną wargę.
- Mogę cię stąd zabrać. Teraz, zanim ktoś się zorientuje - zaoferował, w końcu opuszczając wzrok. Zastanawiał się czy S.H.I.E.L.D. mogło go namierzyć na podstawie jego komórki. Pewnie tak, ale gdyby ją całkiem wyłączył i wyjął z niej baterię...?


Ostatnio zmieniony przez Wiccan dnia Nie Cze 12, 2016 11:14 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor Mancha

avatar

Liczba postów : 68
Data dołączenia : 15/07/2015

PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   Sob Wrz 05, 2015 6:24 pm

Wkrótce po tym jak Victor zakończył rozmowę z mamą, do pokoju wkroczył Billy. Od progu mógł zauważyć, że Victor był w nieco lepszym humorze, co odbijało się w jego oczach; nie tajemnicą było, że pewnie za sprawą rozmowy, którą właśnie odbył. I trochę z powodu oddalenia się od tłumu Mścicieli, agentów i jeszcze kogoś, po kostiumie strzelałby, że to Deadpool, jednak kobieca figura dość mocno podważała tę myśl, mmm, trochę szkoda, iż wcześniej lepiej się nie przyjrzał tajemniczemu osobnikowi. A raczej już nie będzie miał szansy, by to naprawić; i tak już dzisiaj widział i słyszał więcej niż było mu to potrzebne. I mogło się kiepsko dla niego skończyć... Ale nie ma sensu do tego wracać, zdecydowanie.
Przeszło mu przez myśl, że Billy słyszał część jego rozmowy z mamą i ledwo się powstrzymał przed zarumienieniem, zanim przypomniał sobie, że i tak mówili po hiszpańsku, a wątpił by rówieśnik znał język... Płynnie przynajmniej. Ludzie w Nowym Jorku raczej nie przykładają takiej wagi do zagranicznych języków, chyba, że są ciekawsze i bardziej wymyślne niż jego ojczysty. Ulżyło mu głównie dlatego, bo nie chciał by ten słyszał, że mama aż tak się o niego martwi; dla Victora było to całkiem normalne, jednak nie sądził by wszyscy byli aż tak... Chronieni. A skoro rodzice Billy'ego pozwolili mu wstąpić do organizacji prowadzonej przez tajną agencję... Nie, on zdecydowanie nie był tak trzymany pod kloszem. Latynos zdawał sobie sprawę ze swojej sytuacji, jednak nie miał nic przeciwko tak długo jak jego mama była zadowolona.
Poza tym... Nastolatek zbyt szybko wrócił, niemożliwe by zdążył odbyć rozmowę ze Starkiem, na spokojnie bez zbędnych świadków i ciekawskich par uszu, którymi zapewne mieliby być agenci. Spojrzał na niego, układając się nieco wygodniej na kanapie, by rozmowa przebiegała swobodniej, bez wykręcania sobie szyi by widzieć twarz rozmówcy.
- A co z SHIELD? I Tonym? Nie będą źli, że zniknąłeś...? Znaczy o ile się dowiedzą, a raczej... Zakładam, że kamery nas widzą i tak. - Szepnął, opuszczając nieznacznie wzrok na tors Billy'ego. Nie przywykł zbyt długo patrzeć komuś w oczy, nad czym pewnie powinien popracować, skoro przyjdzie mu kiedyś działać z innymi. W szkole nie było źle, raczej nie zdarzały im się wspólne projekty, grupowe, a jeśli już to brał swoją część roboty albo robił ją z Jorge'm. Ale kiedyś...
- Mogę poczekać, rozmawiałem z mamą, więc wszystko w porządku. Chyba, że lepiej będzie się wymknąć, nie wiem. - Pokręcił lekko głową. Nie znał możliwości agencji, a Mścicielom i tak chodziło o Billy'ego... Ale ta kobieta gdy przybyła, tak dziwnie na niego spojrzała. Jakby coś było z nim nie tak, jakby coś wiedziała... O nim. Może jakoś wyczuła, że ma moce? Byłoby to zabawne zważywszy na to, że on sam o tym do dzisiaj nie wiedział, a ona jedynie na niego spojrzała... A to wydawało się dość prawdopodobne. Bo z jakiego innego powodu? Wątpił by była uprzedzona do osób meksykańskiego pochodzenia, chociaż i to nie było w pewne. Coś jednak było nie tak... Tym bardziej nie wiedział czy uciekać, czy czekać. Skoro to była tajna organizacja, równie dobrze już mogli wiedzieć gdzie mieszka po samym jego wizerunku z kamer... A ta myśl już całkowicie go sparaliżowała. Co jeśli powiedzą jego matce? Albo coś jej zrobią...? Ta wycieczka to najgorsze co mu się przytrafiło do tej pory, nawet jeśli poznał trzech Avengersów, Bucky'ego i dowiedział się o czymś takim jak SHIELD. Co zdawało się być dla niego niebezpieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon na ostatnim piętrze   

Powrót do góry Go down
 
Salon na ostatnim piętrze
Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Salon
» Salon pianistki
» Wnętrze lodziarni
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: