Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dach i lądowisko

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Dach i lądowisko   Pon Wrz 10, 2012 10:22 am


_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pon Wrz 10, 2012 11:06 am

Wśród jasnych chmur znajdujących się nad miastem pojawiła się jedna dość wyjątkowa - wyróżniająca się z masy pozostałych przede wszystkim kolorem i konsystencją. Była ciemniejsza, właściwie wręcz fioletowa i zdecydowanie gęściejsza; kłębiła się w taki sposób, jak gdyby chciała utworzyć z siebie krąg. Kiedy jej się to udało, dosłownie na sekundę wnętrze owego pierścienia wypełniło się czymś, co można byłoby zapewne uznać za wyładowanie elektryczne - biegnące poziomo i również mające lekko purpurowe zabawienie. Przedziwne zjawisko na tym się jednak nie zakończyło; niespodziewanie i bez jakiegokolwiek ostrzeżenia z samego jego środka wybita została płonąca kula przypominająca meteoryt. Musiała mieć naprawdę niezłego cela, bo ze wszystkich budynków w Nowym Jorku na miejsce swego lądowania wybrała akurat Avengers Tower - uderzając prosto w dach.
Powstałe na skutek tego zdarzenia wgniecenie było spore, lecz jednak nie tak wielkie, jak miałoby to miejsce w przypadku prawdziwego okruchu z kosmosu. Ten pokonał w końcu stosunkowo krótką drogę, a więc nie nabrał odpowiedniej prędkości. W tej chwili można było już stwierdzić, że jest to mocno spękany... Kamień... Wzbogacony sporą ilością elementów przywodzących na myśl kryształy. Miał kolor ciemnego brązu, ale jego wnętrze zdawało się promieniować złociście - i ciepło... Jak gdyby palił się od środka? Jego średnica wynosić mogła około dwóch metrów, może trochę mniej.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Wto Wrz 11, 2012 5:40 pm

- Dobra dziecino, pokaż, co tu mamy.
HUD wewnątrz hełmu zamigotał w odpowiedzi, rozpoczynając wstępny skan zbitka materii, który wylądował na dachu wieży. Stark odetchnął krótko, utrzymując zbroję w jednej pozycji – wcale nie miał ochoty tak szybko w nią wskakiwać. Nie tak rano, nie kiedy nie zdążył nawet włączyć ekspresu do kawy... No i kto znowu psuł mu wieżę?! Jeśli to miał być żart, to niezbyt udany. A może to Fury wysłał im przedwczesny prezent gwiazdkowy – głaz do dekoracji ogródka, uroczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Wto Wrz 11, 2012 8:13 pm

Skan materii, z której składała się owa kamienna kula, przyniósł w gruncie rzeczy o wiele więcej pytań, aniżeli odpowiedzi. Wchodzące w jej skład materiały były zaiste przedziwne - nie przypominały niczego, z czym do tej pory Stark mógł mieć styczność. Dodatkowo obiekt był gorący i emitował ciepło na odległość dobrego metra od siebie. Dokładna temperatura jego powierzchni ulegała ciągłym zmianom - miejscami mógłby parzyć, ale pozostawały na nim także i punkty zaledwie letnie. Z jego wnętrza wciąż wydobywało się światło.
W pewnym momencie wielki głaz drgnął wyraźnie, czemu towarzyszył raczej nieprzyjemny odgłos przemieszczających się fragmentów skały. Zaraz potem przesunęły się one dalej - kula rozwarła się, niezbyt płynnie zresztą, a konkretne elementy powędrowały na swoje miejsca... Formując coś, co prawdopodobnie musiało być żywym stworzeniem, jak niesamowite by się to nie wydawało. Kamienna istota nie patrzyła w stronę Iron Mana; jej jarzące się ślepia skierowane były ku ogólnie pojętej panoramie miasta. Pęknięcia na jej cele ukazywały płonący wewnątrz niej płomień. Przypominała coś na kształt golema z dawnych opowieści...

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pią Wrz 14, 2012 7:47 pm

Stark wyraźnie poczuł dreszcz spływający wzdłuż kręgosłupa – wrażenie podobne do dotyku chłodnej dłoni. Paznokci leniwie zagłębiających się w przestrzenie między kręgami.
Generowany elektronicznie głos Jarvisa wyrwał go z chwilowego otępienia.
- Sir?
- Wyślij wiadomość do S.H.I.E.L.D.
Obserwując powolne ruchy głowy stworzenia, Tony mógł z pewnością stwierdzić jedno – obejmowało wzrokiem miasto, a ze szczytu Avengers Tower miało wyśmienity widok. Tylko czemu wylądowało właśnie tam? Nie wyglądało na typ, któremu nagle miałyby wyrosnąć skrzydła, a więc jedyna droga prowadziła potężnym upadkiem w dół. Prosto na ulicę pełną samochodów i ludzi spieszących do pracy, nieświadomych potencjalnego zagrożenia.
Tony zaklął, zauważając, jak powierzchnia dachu mocniej wygięła się pod ciągłym ciężarem. Nie chciał mieć tej kupy gruzu w swojej sypialni – nawet bardziej niż na ulicy.
- Jarvis, znajdź mi najsłabszy punkt tego kamulca i przekieruj moc do przedniego panelu – polecił swojemu AI, ustawiając się w pozycji dogodnej do strzału.
Gdyby wszystko poszło najlepiej, jak tylko mogło, mógłby rozbić niespodziewanego przybysza jednym uderzeniem unibeamu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Wrz 15, 2012 1:48 pm

Wiadomość do S.H.I.E.L.D. została wysłana w tempie natychmiastowym. Zaraz potem Jarvis zabrał się za wykonywanie drugiego polecenia, a więc za lokalizowanie najsłabszego punktu na ciele istoty. Odnalazł go na klatce piersiowej kamiennego stworzenia - w wyjątkowo popękanym miejscu, które na dodatek generowało największą ilość ciepła. Być może była to forma jego serca? Trudno byłoby to w tej chwili orzec... Grunt, że atak skierowany w ten punkt wziął przybysza z zaskoczenia; nie zdążył jakkolwiek zareagować, odsunąć się, spróbować obronić - nic. Został gwałtownie odepchnięty, a z jego powłoki posypał się przy tym pył i drobne odłamki skalne. Temperatura w jego wnętrzu wyraźnie wzrosła, jak gdyby w ramach reakcji obronnej. Istota pochyliła się i wbiła dłonie dość głęboko w dach, aby w ten sposób móc szybciej się zatrzymać - w wyniku tego działania pozostawiła na swym szlaku dwie bruzdy. Potem zaś uniosła głowę - i wbiła w Iron Mana swoje jarzące się spojrzenie.
Potwór podniósł się powoli, a podczas tego ruchu z jego klatki piersiowej odpadły dosłownie płaty jego kamiennej tkanki, odsłaniając tym samym znajdujące się pod spodem źródło ciepła... A było nim coś na kształt pulsującej od czerwieni do złota lawy. Patrzenie na nią sprawiało, że aż oczy zaczynały boleć i trzeba było natychmiast odwrócić wzrok - niemalże jak w przypadku spoglądania na słońce, choć oczywiście w mniejszym stopniu. Kryształy znajdujące się przy stopach, dłoniach, głowie i karku stworzenia także zyskały na jasności, wypełniając się jak gdyby wewnętrznym blaskiem...
Następnie wydarzenia potoczyły się wręcz zadziwiająco szybko, biorąc pod uwagę wielkość i zapewne wagę przybysza. Potwór zamachnął się, a z jego prawej ręki wystrzeliły zaostrzone i całkiem spore - mające od dwudziestu do trzydziestu centymetrów długości - odłamki kryształów, które poszybowały prosto ku Starkowi. Na tym jednak stworzenie najwyraźniej nie miało zamiaru poprzestać, gdyż natychmiast ruszyło ku Iron Manowi, przeprowadzając istną szarżę. Przy każdym jego ciężkim kroku podłoże aż się trzęsło...

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Wrz 16, 2012 12:27 am

Tony nie zdążył do końca uchylić się przed atakiem – zadzwoniło mu w uszach, gdy jeden z odłamków otarł się o bok hełmu, najprawdopodobniej zostawiając rysę. Nie mówiąc o kilku innych miejscach, których dosięgnęły ostre jak brzytwa okruchy.
Przez krótką chwilę miał wrażenie, że poczuł gorącą plamę wilgoci wyrastającą pod pancerzem.
Widząc nadciągającą szarżę, Iron Man wystrzelił gwałtownie do góry, usuwając się z najbliższego zasięgu istoty. No chyba, że miał do czynienia z jakimś typem kamiennego, kosmicznego kangura mogącego w mgnieniu oka skoczyć te kilkadziesiąt metrów. Biorąc pod uwagę masę i wcześniejsze reakcje, raczej mało prawdopodobne - nie trzeba było do tego analizy geniusza. Gdyby jednak nie miał racji, sytuacja stałaby się zadziwiająco ciekawa zaraz obok upierdliwej.
- Po oczach gada – powiedział krótko Stark, a jak zawsze pomocny Jarvis naprowadził rakiety na wspomniany cel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Wto Wrz 18, 2012 6:32 pm

Kamienna istota nie była na tyle szybka, aby dotrzeć do Iron Mana zanim ten wzniósł się w powietrze, lecz jednak odbiła to sobie niemalże natychmiast wysyłając ku niemu kolejną serię kryształowych ostrzy ze swej dłoni - równie celnie, co i poprzednim razem, znów uszkadzając minimalnie zbroję. Nie było to jeszcze nic poważnego, głównie rysy i płytkie wgłębienia, lecz z drugiej strony należało wziąć pod uwagę, że kilka trafień w jedno miejsce mogłoby już okazać się być groźne.
Potworowi nie dane było jednak teraz powtórzyć ataku lub spróbować czegokolwiek innego - gdyż w tym momencie sam padł celem rakiet Iron Mana. Siła ich uderzenia najwyraźniej wgniotła go aż w podłoże... Niszcząc przy okazji fragment dachu i ograniczając chwilowo widoczność przy pomocy dymu i pyłu.
Przez chwilę panował względny spokój - aż do momentu, gdy wizja znów wystarczająco się oczyściła. Wówczas bowiem oczom Starka ukazała się... Cóż, z braku lepszego słowa, niewielka kamienna kopuła: ciemna, niemalże czarna, a do tego wyraźnie gorąca i wręcz tym ciepłem pulsująca. Musiała posłużyć jako tarcza. Nagle drgnęła - i w następnej sekundzie szybowała już ku Iron Manowi, szybko nabierając sporego rozpędu.
Przybysz natomiast wykorzystał tę okazję, aby wygramolić się z wgłębienia, które uczynił w dachu pod naporem rakiet. Zaraz potem uniósł głowę, a jego płonące oczy odszukały na niebie Starka. W chwilę później za skalną osłoną podążyła następna seria kryształów, tym razem nieco większych - może mniej więcej czterdziestocentymetrowych.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Wrz 23, 2012 7:27 pm

Stark nie zdążył wystarczająco szybko się usunąć – rozgrzana masa uderzyła w bok zbroi, posyłając Iron Mana w serii wymuszonych piruetów w dół. Jedynym dobrym tego skutkiem był fakt, że reszta pocisków ze świstem przecinających powietrze nie miała nawet szansy trafić w zamierzony cel.
Walka na kacu była jednym z gorszych pomysłów, jakie mogły przyjść mu do głowy - niestety miał ich w zanadrzu jeszcze trochę. Może powinien przestać tyle p... Nie, nonsens. "Skup się, Stark", skarcił się w myślach i potrząsnął lekko głową.
Jak to szło w opowieściach o herosach? Uderzenie prosto w serce załatwiało sprawę z potworem? Tony nie był pewien, czy bliżej niezidentyfikowaną wrzącą w środku istotę, której było bliżej do przemysłowego pieca, mógł zakwalifikować do tej kategorii, ale lepszy taki plan niż jego brak.
Nawet jeśli to, co zaświtało w głowie Iron Mana, zakrawało o tendencje do samozagłady.
- Jarvis, załaduj unibeam.
- Sir, przy aktualnym poziomie mocy...
- Ładuj.
Naprawdę nie potrzebował, by ktoś mówił mu, jak bardzo głupi był to pomysł - zwłaszcza, że już skierował zbroję w dół, ostro wyhamowując tuż przed łbem istoty, sypiącymi iskry butami mierząc tam, gdzie powinna znajdować się twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pon Wrz 24, 2012 6:04 pm

Gdy Iron Man znalazł się tuż przed kamiennym stworem, ten spróbował wykorzystać daną mu okazję, aby pochwycić go za nogę - lecz zadziałał zdecydowanie zbyt wolno. Stark miał niebywałe szczęście, bo sądząc już po samej budowie i ciężarze monstrum można było śmiało założyć, że posiada sporą siłę fizyczną; kto wie, być może potrafiłby nawet przebić się przez strój... Tak, zapewne tak. Nie byłoby wówczas przyjemnie.
W każdym bądź razie: grunt, że do tego nie doszło i Iron Man zdążył bez dalszych przeszkód przeprowadzić swój atak, który - nawiasem mówiąc - nie uczynił niczego dobrego zasobom energii kombinezonu, a wręcz przeciwnie, dość poważnie im zaszkodził. Mimo to był na tyle potężny, aby odepchnąć potwora przy akompaniamencie niezbyt przyjemnego odgłosu - przypominającego nieco pocieranie o siebie kamieni i nienaturalne syczenie... A może raczej skwierczenie? Tak, to by się zgadzało.
Unibeam odrzucił przeciwnika na słuszną odległość - w pobliże krawędzi dachu. Istota przewróciła się przy tym oczywiście, tworząc w podłożu dość niepokojąco się prezentujące - i chyba raczej głębokie - pęknięcia, które pobiegły dalej, krusząc się i rozsuwając na boki. Stwór podjął próbę podniesienia się, ale przy każdym jego ruchu wyrwy się powiększały, aż w końcu dach ustąpił, a kochana grawitacja dokończyła dzieła, ściągając skalne monstrum w dół - ku ulicy.

***

Ps. A już miałem ochotę zafundować Ci smashowanie w stylu Hulka~

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pią Paź 19, 2012 8:00 pm

Tony widział upadek stwora jak na zwolnionym filmie – dźwięk rozrywanej blachy był przeciągłym jękiem, zawodzeniem prosto z piekielnych czeluści. Ostatnie niezgrabne machnięcie wielkich łap miało w sobie coś porażająco groteskowego. A potem istota ześlizgnęła się z brzegu dachu i pomknęła w dół na ruchliwą ulicę.
Stark zaklął, bez zastanowienia skierowując zbroję za spadającym adwersarzem – chciał rozbić go w drobny mak, a nie zrzucić przechodniom na głowy! Równając się w locie z czymś, co roboczo nazywał w myślach „mega kamulcem” (no bo właściwie czemu miał używać bardziej wyszukanych określeń?), chwycił obiema rękami grube jak kłoda łapsko i pociągnął do góry. Ostrzegawczy jęk czegoś wewnątrz mechanizmów Mark VIII skutecznie dał mu do zrozumienia, że to nie mogło się udać. Nie mając większego wyboru zmienił trajektorię upadku stwora, upuszczając go na samym środku jakimś cudem pustego skrzyżowania. Chyba po raz pierwszy w życiu cieszył się, że ktoś wpadł na pomysł wprowadzenia czerwonych świateł.
- Wszyscy w nogi! - jego elektronicznie wzmocniony głos bez problemu przebił się przez poranną kakofonię miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Paź 21, 2012 3:09 pm

Upadek potwora - nawet asekurowany w ten sposób i póki co stosunkowo niegroźny dla ludności cywilnej - wywołał rzecz jasna na ulicy wybuch zupełnie zrozumiałej paniki, nie wspominając już nawet o całkiem sporym wgłębieniu na samym środku skrzyżowania. Cóż można rzec - sama wielkość oraz waga tego stworzenia robiły w końcu swoje. Grunt jednak, że większość osób instynktownie zabrała się do ucieczki; oczywiście byłoby zbyt pięknie, gdyby uczynili to wszyscy i koniec końców w okolicy pozostała gromadka gapiów, spragnionych ujrzenia akcji między bohaterem, a niezwykłą bestią. Przynajmniej nikt nie podchodził przy tym za blisko.
Kamienna istota miała co prawda pewne problemy z podniesieniem się, ale za to zupełnie sprawnie poradziła sobie z pochwyceniem Iron Mana za nogę i ściągnięciem go na ziemię... Gwałtownie zresztą i niezbyt delikatnie. Właściwie przez moment wyglądało to tak, jak gdyby opierając się na nim chciała sobie pomóc wstać, ale oczywiście coś takiego nie miało racji bytu - nie przy znacznym ciężarze potwora. Mimo wszystko stworzenie to musiało sobie więc radzić samo, co też uczyniło... Nieco chwiejnie, ale jednak stanęło na nogi, w jednej z łap wciąż trzymając mocno Starka.
Na krótką chwilę żywa skała zastygła w bezruchu. Można byłoby uznać, że poświęciła ten czas na myślenie... I chyba właśnie tak było, gdyż zaraz później ponownie uderzyła Iron Manem o podłoże, tym razem z rozmachem - i najzupełniej umyślnie.

***

Do tematu powinni dołączyć Kapitan Ameryka i Skiper, mnie kolejność jest obojętna, możecie ją ustalić między sobą albo zdecydować się jej nie utrzymywać - byle wszyscy odpisywali między moimi mg.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Paź 21, 2012 3:26 pm

- Słodki Jezu. - Wyrwało się z ust Steve'a, oczywiście nie bez cienia irytacji, która dopadała go teraz za każdym razem, gdy miał do czynienia z czymś pozaziemskim. Przyglądał się już niemałym zniszczeniom dokonanych przez kamienną kreaturę i Starka. Z góry było widać wszystko niezwykle dobrze, szczególnie ten ogromny chaos panujący obecnie na drodze. - Stark, no to się nie popisałeś.
Szybko rozejrzał się gdzie mógłby wyskoczyć i zbytnio się nie uszkodzić. Spadochron w takiej sytuacji nie był najlepszym pomysłem. Z tego co widział bestia mogła użyć wobec niego swoich pocisków i uszkodzić materiał, z drugiej strony nie pragnął się w niego zaplątać lub tracić czas na zdejmowanie go.
-Agencie Skiper, tam jest niższy budynek, mógłbyś się do niebo zbliżyć możliwie jak najbliżej? - zwrócił się do obecnie pilotującego maszynę mężczyzny. - Na razie dobrze by było gdybyś wspierał nas z góry. Gdyby to coś zdołało nam uciec dobrze byłoby zacząć za tym pościg. No, ewentualnie jeżeli dasz radę to dołącz do nas na ziemi.
Podszedł do włazu i otworzył go. Czekał na znak od Skipera. Kiedy już takowy uzyskał chwycił mocniej tarczę i wyskoczył, oczywiście starając się trafić na pobliski dach. Na szczęście pilot dobrze się spisał i nie musiał długo spadać, dzięki czemu upadek nie był zbyt bolesny. Stanął na równe nogi, podbiegł do krawędzi, aby się zorientować czy będzie miał jak zejść. Niestety nie zauważył żadnych schodów przeciwpożarowych zaczepionych na dosyć starym budynku. Nie tracąc czasu odwrócił się i ruszył w kierunku drzwi, dzięki którym można było dostać się na zewnątrz. Dopisało mu szczęście-były otwarte. Zaczął zbiegać ze schodów, przeskakując kilka co chwila. Mijał spanikowanych ludzi chcących schronić się w swoich mieszkaniach, lub tych, którzy nie wiedzieli gdzie uciec. Dopiero po chwili dochodziło do nich kto właśni mignął im na schodach przed oczami. Przy drzwiach stała akurat starsza kobieta z pieskiem. Wyglądała na najbardziej opanowaną ze wszystkich. Widząc zbiegającego ku wyjściu Kapitana Amerykę wzięła małego pupila na ręce i otworzyła mu drzwi.
-Byłam twoją pierwszą fanką! - zdążył usłyszeć już będąc na drodze. I oglądając doprawdy spektakularny widok.
Ogromny stwór chwycił Iron Mana za nogę i z impetem walnął nim o podłoże. Niewiele myśląc Rogers zbliżył się do obcego i z biegu rzucił tarczą celując w łeb. W myślach mignęło mu czy nie powinien był celować w rękę trzmającą Tony'ego, ale doszedł do wniosku, że najpierw sprawdzi jak trudno będzie zwrócić na siebie uwagę tej chodzącej kupy kamieni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Paź 21, 2012 4:21 pm

Skiper wykonał polecenia Kapitana i jak ten wyskoczył z latającej maszyny zaczekał chwilę by upewnić się że kapitan wylądował bezpiecznie. I nieco zwiększył pułap lotu i zaczął krążyć nad polem walki... obserwując potwora oraz kłębiących się bohaterów... poprawił google które obecnie spoczywały na czole i obserwował bestię.
Wchodziło kilka możliwości... powierzenie autopilotowi maszynki , zlezienie na dach i ostrzał stwora z góry, druga możliwość która dla Skipera nie wchodziła w grę, odlot z tego miejsca i trzecia bardzo mu się podobająca, dopomożenie w akcji. Włączył system namierzania i czekał nie miał zamiaru ryzykować zranienia, ani Kapitana ani Iron Mana, ale był gotów zacząć ostrzał by kupić dla nich chwilę czasu na pozbieranie się gdyby im coś poszło nie tak. A sytuacja Starka nie wyglądała najlepiej
- No Skiper... sporo od ciebie zależy, w tej sytuacji...
Powrót do góry Go down
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pon Paź 22, 2012 2:07 pm

Przez chwilę znajdował się w idealnej, gęstej jak smoła ciemności, która uparcie osiadała na powiekach, spływała po karku. Dzwoniło mu w uszach do tego stopnia, że nie potrafił skupić ani jednej myśli.
A potem nagle HUD rozbłysł błękitnymi liniami świateł i Tony wrócił do świata żywych. W samą porę, by zobaczyć, jak tarcza Kapitana Ameryki uderzyła prosto w łeb wciąż trzymającego go stwora. Och, S.H.I.E.L.D. jednak odpowiedziało na wezwanie - szkoda tylko, że nie zanim niespodziewany przybysz wybił nim dziury w asfalcie. Stark nigdy nie przepadał na wzywaniem wsparcia, ale nie był też głupi - wiedział, kiedy go potrzebował, a tandetnie krzykliwy strój Steve'a Rogersa aktualnie wyglądał w jego oczach jak znak zbawienia. A był ateistą, dziękuję bardzo.
Poprawił uderzenie tarczy strzałami z repulsorów, mając nadzieję, że rozkojarzy to potwora na tyle, by rozwarł potężny uścisk, w jakim go trzymał.A konkretniej jego ukochaną nogę, której posiadanie bardzo sobie chwalił i wolałby zachować ten stan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pon Paź 22, 2012 5:21 pm

Uderzenie tarczy Kapitana w głowę potwora nie wyrządziło mu może wielkiej krzywdy, ale za to doprowadziło do natychmiastowego zachwiania się kamiennej bestii. Z miejsca trafienia posypał się pył i odłamki skalne, a poza tym wyraźnie widoczne było powstałe w ten sposób wgłębienie. A więc jednak można było uszkodzić ciało tego monstrum... Była to miła odmiana po atakach, które do tej pory głównie je odpychały - albo ewentualnie odsłaniały źródło większej mocy kreatury.
Zanim przybysz nie z tego świata zdążył na dobre złapać równowagę, Stark potraktował go dodatkowo strzałami z repulsorów. Trafił idealnie w dziurę mieszczącą się na klatce piersiowej potwora - a więc w tę niesamowicie jasną powierzchnię wydzielającą własne i niemałe ciepło. W pierwszej chwili sprawiło to, że kamienna istota rzeczywiście odrzuciła Iron Mana na bok, można by więc uznać, że osiągnął zamierzony przez siebie cel... Lecz nie był to jeszcze w żadnym wypadku koniec zabawy.
Zaczynając od promieniującej wyrwy na przedzie tułowia, po ciele stwora powędrowało coś na kształt płynnego światła - niczym lawa, lecz nie do końca. Zjawisko to najlepiej widoczne było w szczelinach między poszczególnymi fragmentami skalnej powłoki. Sprawiało to takie wrażenie, jak gdyby organizm przeciwnika pokrywała teraz sięgająca głęboko ognista siatka. Kryształy również rozbłysły jeszcze jaśniej i być może było to tylko złudzenie optyczne, lecz zdawało się, że nawet trochę urosły.
Następny ruch monstrum wykonało zadziwiająco szybko i sprawnie - kto by pomyślał, że było w ogóle do tego zdolne? Otóż całkiem płynnie odwróciło się ku Kapitanowi, odchyliło się w tył, po czym z rozmachu przyłożyło w podłoże przed sobą - tym samym posyłając ku bohaterowi falę uderzeniową, której już tylko centrum mogło być szerokie na mniej więcej metr. Nie była to jednak jedyna cecha tego ataku. Tuż za falą podążył dodatkowy efekt - przebijające się przez asfalt ostre jak brzytwa kryształy, które sięgały nawet na półtora metra w górę.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sro Paź 24, 2012 7:25 pm

Wisząc w uścisku stwora, Tony miał cień nadziei, że nie zaliczy kolejnego bliskiego spotkania z powierzchnią nowojorskiej ulicy – dwa uderzenia wystarczyły na dłuższy czas. Ewentualnie do końca życia, nie miałby nic przeciwko temu. Gdy został odrzucony w bok, w pierwszej chwili pozwolił zbroi swobodnie lecieć w kierunku, jaki nadał mu rzut stwora, a potem gwałtownie aktywował wszystkie repulsory, zwalniając. Nie miał czasu zastanawiać się nad następnym ruchem – kamienna istota zdążyła uderzyć wielkim łapskiem w ziemię, posyłając w stronę Kapitana Ameryki rosnącą falę z pewnością ostrych jak brzytwy kryształo-podobnych tworów. Steve Rogers może i był nadczłowiekiem dzięki formule super żołnierza, ale w żadnym wypadku nie oznaczało to, iż był nieśmiertelny. Iron Man bez wahania skierował zbroję ku Kapitanowi, w ostatniej chwili zabierając go z linii uderzenia i unosząc w powietrze.
- Cześć, Steve. Fajnie, że wpadłeś – powiedział, ciasno trzymając blondyna. - To co teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Paź 28, 2012 4:39 pm

Trafił, do tego skutecznie, gdyż golem zachwiał się i dopuścił do uwolnienia się z jego uścisku Iron Mana. Stark doszedł do siebie, co oznajmił bestii dość dosadnie serią pocisków.
Teraz jego największym zmartwieniem były zmierzające w jego kierunku ostre jak brzytwa kryształy, które wcale nie zamierzały zwolnić czy zmienić kierunek. Szybko spojrzał do tyłu - nie miał za czym się schować lub raczej wspiąć, a z tego co zarejestrował - prędkość jest tu istotna. Gdyby miał z powrotem tarczę w ręku,wtedy mógłby coś wymyślić. Ona niestety leżała nieopodal kreatury, co zdecydowanie działało tylko na niekorzyść Kapitana.
Wtem poczuł silne szarpnięcie, a jego wzrok obserwował oddalające się podłoże.
- Cześć, Steve. Fajnie, że wpadłeś. To co teraz?
- Stark.
Rogers w tym momencie był mu naprawdę wdzięczny. Bo raczej nie wyszedłby po spotkaniu z kryształami w jednym kawałku. W duchu zaczął doceniać niektóre skutki inwazji Chitauri jakiś czas temu. Dokładniej to współpracę, choć nadal jego niezłomnie cnotliwa część uważała, że to mogliby osiągnąć równie dobrze poprzez dłuższe obcowanie ze sobą.
Skupił się jednak z powrotem na obcym demolującym wszystko wokół siebie. Widocznie chwilowy brak towarzystwa zaczął go irytować.
- Co to, do diabła, jest? Wyglądało to jakby twoje pociski aktywowały w nim jakąś tarczę obronną. Choć według jasno określonych norm nie powinny. Przydałby nam się Hulk. Rozkruszyłby to na cholerny żwirek dla kota.
Czasami Steve dziwił się sam sobie, chyba znowu powiedział za dużo. Rozejrzał się po niebie poszukując Skipera, co było dość trudnym manewrem w objęciach Iron Mana. Ciekawy był reakcji istoty na jego wsparcie.
- Dzięki, Stark, ale chyba możesz mnie już gdzieś odstawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Wto Paź 30, 2012 5:01 pm

Skiper krążył nad nimi obserwując całą walkę z pewnym zafascynowaniem, miał najlepsze miejsca , do obserwowania bohaterów w akcji ale wyglądało jakby mieli kłopoty, złapał za drążek sterowniczy i zniżył pułap lotu.
- Kapitanie mam rozpocząć ostrzał ? - odezwał się do interkomu- da wam to chwile czasu, na zastanowienie się jak pokonać tego stwora,. Zajmę go. Bo inaczej z naszego miasta może nie wiele zostać. - nasunął google na twarz, i był już gotowy do akcji, łącznie z wysłaniem kilku rakiet, by zrobić nieco bum, ale to nie było puste miejsce, więc nie mógł sobie pozwolić na samowolkę, i tylko w ostateczności użyć ciężkiej broni.
- Ale z tego co widzę, mam wrażenie ze ma coraz większą moc z każdym, atakiem, nie wiem ale czy u takiej istoty można zrobić coś w rodzaju przeciążenia, tak jak w komputerze ?
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3881
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sro Paź 31, 2012 2:31 pm

Iron Manowi udało się pochwycić Kapitana praktycznie w ostatniej chwili - dosłownie sekundę później miejsce, w którym blondyn do tej pory przebywał, przeszyła seria ostrych kryształów, które z łatwością przebiły się przez asfalt, a więc i zapewne przez wszelkie inne znajdujące się pod nim warstwy. Nie ma co, tej ulicy przyda się później gruntowny remont. Ciekawe tylko kto niby za to wszystko zapłaci...
Póki co jednak kamienny potwór nie miał najwyraźniej najmniejszego zamiaru grzecznie i spokojnie czekać na moment, gdy przeciwnicy będą już gotowi na rozpoczęcie kolejnej rundy. Gdy tylko zorientował się, że jego atak nie wypalił, zamachnął się szeroko, po czym posłał w kierunku Starka i Kapitana pięć szybujących gładko kryształów - pulsujących wewnętrznym światłem i całkiem sporych. Zaraz potem powtórzył ten gest, częstując ich następnymi pięcioma ostrymi pociskami.
Na tym jednak nie poprzestał. Twór musiał zauważyć, że Kapitan wypatruje czegoś na niebie i sam również poderwał łeb, aby to ujrzeć. Trudno powiedzieć, czy przemyślał swoje następne posunięcie, czy też po prostu zadziałał instynktownie, ale jednym ciosem potężnej ręki wyłamał pobliską latarnię, uchwycił ją mocno... I celnym rzutem posłał ją ku latającej maszynie.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Taskmaster

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 21/10/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sro Paź 31, 2012 2:45 pm

Wśród gapiów pojawił się Taskmaster. Chodź zwykle zakładał kostium, obecnie wyglądał przeciętnie.
Włosy i oczy koloru brązowego, przeciętne rysy twarzy skórzana kurtka. Jednak dobry obserwator zauważyłby, że w jego oczach brakowało strachu .
Taskmaster przyszedł tu w celach edukacyjnych, jak tylko się dowiedział o tym że obrońcy miasta, walczą z dziwnym potworem, uznał to za okazję dla siebie. By się czegoś nauczyć od nich .
Po przyjrzeniu się dokładnie całej sytuacji, skupił całą uwagę na postaciach bohaterów i na ich ruchach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Czw Lis 01, 2012 7:53 pm

Stark syknął krótko i wciąż trzymając Kapitana Amerykę, wykonał kilka uników – z dodatkowym balastem nie był tak zwrotny, ale udało mu się uratować zarówno siebie jak i Steve'a przed zostaniem ludzkim przykładem tego, jak powinien wyglądać szwajcarski ser.
- Rakiety, Jarv! - polecił szybko, gdy rozjuszona istota złamała najbliższą latarnię. Nie sprawdził, czy zdążył zmienić trajektorię nietypowego pocisku wyrzuconego przez obcego, jeśli tak to świetnie, jeśli nie... Agent miał do dyspozycji zdolności nabyte w trakcie szkolenia S.H.I.E.L.D. oraz całe wyposażenie quinjeta, musiał sobie poradzić.
Namierzając leżącą na ulicy tarczę Kapitana, Tony obniżył pułap i z krótkim „do desantu!” wypuścił blondyna, by pobiegł po swoją ulubioną zabawkę. Żarty żartami, ale naprawdę potrzebowali planu – Iron Man zdążył już przerobić opcję pt. ”strzelaj wszystkim, co masz pod ręką” i nie odniósł w ten sposób spektakularnego zwycięstwa. Rozzłościł tylko przybysza, nim nadleciało wsparcie. Kreatywne wykorzystanie latarni jako pocisku podsunęło mu pewien pomysł – a co gdyby wpakowali golemowi kawał żelastwa prosto w odsłonięte, pulsujące gorącem miejsce, które najwyraźniej było czymś w rodzaju serca? Niezbyt finezyjnie, ale nie o finezję w tym chodziło.
Przestawiając częstotliwość komunikatora, by Steve i siedzący w quinjetcie agent go usłyszeli, Stark polecił krótko:
- Zajmijcie go, niech się nie rusza! - po czym podobnie jak wcześniej przybysz wyłamał niewinną latarnię (demolowanie miasta o poranku było w końcu jednym z jego ulubionych zajęć), unosząc się z nią w górę. Wiedział, że miał tylko jedną próbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Lis 03, 2012 7:17 pm

Każdy człowiek miał inne wyobrażenie dnia wolnego. Niektórzy wyjeżdżali wtedy w jakieś ładne miejsce, inni balowali do rana w knajpach, a był też rodzaj osób, który po prostu leżał na łóżku i nie ruszał się z niego nawet po to, by wynieść śmieci. Były też i osoby, których dzień wolny wyglądał mniej więcej na zasadzie – masz urlop tak długo, jak długo ktoś nie próbuje zniszczyć świata. Ewentualnie dopóki Fury nie zażyczy sobie, żeby skoczyć mu po coś do sklepu. Tak, tym ostatnim typem byli agenci. Im wyższa ranga, tym gorsza robota, można było powiedzieć. Nic dziwnego, więc, że gdy w Nowym Jorku pojawił się kosmita i urządził „małe” zamieszanie pod wierzą Avengersów, zadanie pomocy Iron Manowi dostało się właśnie jemu. No dobra, wysłano jeszcze inne osoby, a on poleciał bardziej w imię widowiska i rozerwania się w wolnej chwili, ale konkrety tego pokroju można było zostawić na później. Liczyły się fakty, a te dość jasno prezentowały się w postaci turysty z innej planety, który wyglądem przypominał chodzącą skałę. Ah, nie ma to jak kosmita, na dobre rozpoczęcie dnia pracy.
Hawkeye zniżył lot swojego skutera na bezpiecznej odległości. Widząc latające w powietrzu latarnie, jakoś nie zamierzał wtrącać się od razu w wir walki. Zresztą, nie na tym polegał jego styl. Wylądował więc na jednym z okolicznych dachów. Nowy Jork miał to do siebie, że większość budynków cechowała się płaskimi szczytami. Jakakolwiek była tego przyczyna, nie interesowała go teraz zbytnio. Liczył się efekt. Clint zeskoczył, lądując bez problemu i sprowadzając obok siebie bezpiecznie maszynę, którą zafundowało mu S.H.I.E.L.D.. Wygodny środek transportu, specjalnie na takie okazje. Podszedł do krawędzi i wychylił się lekko, obserwując czujnie sytuację. Na chłodno przekalkulował całość obrazu, jaki rysował mu się na ulicy. Rozłożył łuk i bez zbędnych słów sięgnął do kołczanu. Chwilę wcześniej załączył komunikator i próbował uchwycić częstotliwość, na której odbywała się rozmowa. Gdy mu się to udało napiął strzałę na łuk.
– Widzę, że nieźle się bawicie – stwierdził. - Nie obrazicie się, jeśli się dołączę? – spytał raczej czysto retorycznie, mierząc ku stworowi. Po chwili wypuścił z łuku strzałę klejącą, czy jak ją zwać, wydawała się najodpowiedniejsza. Zawierała w sobie substancję, która wydostawała się po osiągnięciu celu i jak sama nazwa wskazuje, przyklejała go. Dlatego celował w nogi. Mógł wprawdzie jeszcze użyć strzały zamrażającej, ale coś mu mówiło (pewnie ten ogień i wysoka temperatura), że lód akurat nie robił na kosmicie wrażenia. Trzeba było więc szukać mniej konwencjonalnych metod.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Lis 03, 2012 8:37 pm

Skiper odpowiednio sterując maszyną, postara się zrobić unik, gdyby strzał Starka nie trafił i nie zmieniłby trajektoria lotu latarni. Jeśli uda mu się unik, rozpocznie ostrzał celu, by go zająć swoją osobą i dać czas bohaterowi na dalsze jego działania.
Sam Skiper poczuł uderzenie adrenaliny w związku zaistniałą sytuacją , dawno nie był na tak poważnej akcji.
Wszystkie swoje zmysły skupia na wykonaniu tego co postanowił poprawnie, starając się też dbać o bezpieczeństwo innych którzy brali udział w akcji.
- Nie nazwałbym tego zabawą żołnierzu. - Rzekł nie przestając ,być skupiony na swoich poczynaniach- Zabawa to strzelanie do kaczek, to prawdziwe wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 21/10/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pon Lis 05, 2012 10:28 am

Taskmaster chciał zostać by się czegoś nauczyć od przyszłych celów, ale małe urządzenie przy pasku, cicho pisnęło, zawiadamiając najemnika o końcu czasu wolnego. Mężczyzna bez żadnego wahania opuścił teren walki, bohaterów z potworami może wciąż będą tu jak wróci, a teraz szykowało mu się zadanie, z którego pieniądze napełnią jeszcze bardziej kieszeń najemnika. Najpierw jednak powinien, zajść do bazy by wziąć sprzęt .
I tak zrobił , zarazem tracąc z oczu zdarzenia które miały się wydarzyć potem.


// Sigh, pisałem Ci na CB, żebyś nie wychodził z tematu przed MG...
~ Loki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   

Powrót do góry Go down
 
Dach i lądowisko
Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: