Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dach i lądowisko

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3754
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Dach i lądowisko   Pon Wrz 10, 2012 10:22 am

First topic message reminder :


_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
James Rhodes

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 19/09/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pią Cze 03, 2016 10:38 pm

Chyba jego nieproszony gość tracił powoli cierpliwość do Jamesa. Można to poznać po jego tonie, po tym jak powtarza słowa i rzuca niezrozumiałymi terminami. Niech Thor ma go w opiece, gdyby przyszło mu do głowy rozmawiać z Tonym. Sam z nim czasami ledwo wytrzymywał. Pilot JRXL-1000 z tyłu głowy wciąż wiedział, że sytuacja może być poważna, ale wiedział, że spokój jest zawsze lepszy od paniki.

Wspomniał też coś o tym, że wybrał grzeczniejszą opcję. W jakiej kulturze nawiedzanie ludzi w astralnej formie ma być grzeczniejsze i mniej straszne od połączenia komórkowego? Nieważne. Postanowił spełnić życzenie Strange'a. Westchnął przy wyciąganiu komórki.
-Ok, wygrałeś- wymamrotał przeglądając kontakty pod literą C. W końcu znalazł Carol Danvers. Przed połączeniem z głośników grała przyjemna muzyczka na poczekanie. Mężczyzna po cichutku śpiewał wraz z głównym wokalistą, jak czasami miał w zwyczaju... Pewnie dlatego ludzie nie włączają przy nim radia. Tak czy siak, w końcu ktoś odebrał. Uświadomił sobie, że nigdy właściwie nie miał okazji z nią się lepiej poznać. Może minęli się parę razy w korytarzu, czy widzieli w dwóch różnych kątach pokoju.
-Uhhh... Cześć, Carol... Mam nadzieję, że nie przerywam niczego ważnego, ale jakiś Sorcerer Extreme pytał o Ciebie. Znasz może tą...- Oderwał telefon od ucha i spojrzał na Stevena- Magik? Magik- powtórzył jeszcze raz, ale do słuchawki- Podobno znalazł ją w jakimś portalu, mówił też o chwianiu równowagi pomiędzy światami i tak dalej. Chyba chce twojej pomocy...i Novy

- Rhodey! Właściwie to jestem trochę zajęta, ale o co chodzi? - ... - Chodzi ci chyba o Supreme, James, ale ta wersja też dobrze brzmi i co robisz ze Stephenem? Um, Magik nie znam, w sensie, kojarzę, ale nie osobiście... i o jakim ty portalu mówisz? I chwianie...? - ... - Ja akurat na ten moment nic nie mogę zrobić, bo zajmuję się czymś innym z Sue i Janet, więc nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy będę. Nie wiem, co z Novą. Sprawdź czy Tony jest w Wieży, może da radę powiedzieć ci, co z Riderem, bo Strange będzie musiał poczekać czy tego chce, czy nie. Nie uda mi się rozdwoić - ... - I niech Stephen wyjaśni ci dokładniej o co chodzi, a potem nam powiesz i wtedy spotkamy się z nim jak będzie czas

Upewnił się, że komórka była na głośniku by Sorcerer Superb dobrze słyszał.
-Pewnie, wszystkim się zajmę, cześć- powiedział raczej pozytywnym tonem. Schował telefon do kieszeni. Pewnie była z koleżankami na zakupach... Kobiety. Teraz opierał się plecami o barierkę i szczerzył zęby w kierunku rozmówcy. Czuł jakąś dziwną satysfakcję z tego, że miał rację w pewnych sprawach.

Wsiadł do swojej zbroi, odpalił silniki i poleciał na patrol. Pomimo spokojnego zachowania w środku panikował i chciał reagować najszybciej jak mógł. Udał się na patrol po NYC.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez James Rhodes dnia Pon Cze 06, 2016 3:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 143
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Cze 04, 2016 7:32 pm

Stephen lewitował tak z rękoma skrzyżowanymi na klatce piersiowej i przyglądał się całej sytuacji. Trzeba było przyznać że nieco się niecierpliwił. W dodatku nic, ale to nic nie wskazywało na to, że uda mu się w miarę szybko załatwić tą sprawę. Zmrużył nieco oczy i westchnął głośno. Ci ludzie naprawdę nie rozumieli, że coś złego się działo? W końcu będą płakać jak świat będzie się walił. A Strange wywali kopyta i przeniesie się do jakiegoś innego zaje*** świata. Taki będzie tego efekt.
- Przekaż mój numer Tony'emu. Niech się ze mną skontaktuje gdy będziecie mogli się spotkać. - powiedział po czym jego astralna forma nie czekała nawet na jakąkolwiek odpowiedź. Odleciała w niebo kierując się w tylko sobie znanym kierunku. Wiedział jednak już dość sporo. Carol Danvers i Nova to członkowie Avengers więc o wiele łatwiej będzie ich zlokalizować. Jeżeli sprawa sie pogorszy trzeba będzie podjąć stanowcze kroki.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Cze 25, 2016 4:32 pm

Jessica wylądowała. Z daleka obserwując Latverską ambasadę przekonała się, że winowajczyni tam nie ma. Wściekła jak przysłowiowa osa wzięła kilka wdechów kręcąc się po dachu. Nie mogła, będąc tak wściekła iść na spotkanie z innymi. Próbowała ochłonąć i pochyliła się obserwując spacerujące w dole malutkie punkciki. Patrzenie pomogło jej odetchnąć.
Ci wszyscy ludzie... oni nie wiedzieli, że ktoś taki jak War Machine właśnie umarł. Ich jedynym zmartwieniem było czy zdążą do pracy, albo czy będą mieli kasę na dodatkowy wypad na piwo z kolegami. Jeszcze inni może myślami byli już w domu z rodziną i przy kolacji, a inni w ekstrawaganckich limuzynach pędzili na spotkanie z kochankami. Czy którekolwiek z nich, chociaż odrobinę się przejmie świadomością, że jeden z superbohaterów nie żyje? Spider Woman nie chciała znać odpowiedzi. Westchnęła cicho podnosząc wzrok w niebo. Ale przecież.... ona, nie nie tylko ona, wszyscy Mściciele pamiętali o nim. Był jednym z nich i nawet jeśli latał w zbroi wykonanej przez Tony'ego Starka to w dalszym ciągu pozostawał jednym z dobrych członków drużyny.
"Chyba weszłam na poziom myślenia Kapitana."- rozbawiła ją tą wizja średnio przyjemnie. Zachichotała znowu patrząc w dół. A gdyby teraz skoczyła? Nic z tego podczas szybowania na bank włączyłaby skrzydła i bezpiecznie wylądowała na niższych budynkach. Westchnęła ciężko i odwróciła się przodem do lądowiska. Powinna w sobie znaleźć siły by iść i stanąć oko w oko ze swoją drużyną. Musi być dla nich przydatna, nie niesiona emocjami... jednak jeszcze trochę poczeka, by było jej lżej. Upiorna wizja śmierci w męczarniach znów wróciła.
Czy War Machine bardzo cierpiał? Nie wiedziała jak konkretnie zginął. Może jeszcze trochę tu postoi, aby nie gadać jakiś głupot. Chwyciła komunikator i połączyła się z Jarvisem.
- Przekaż, że jestem.- dodała od siebie. Chyba z własnej woli nie zdoła zejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3754
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Lip 02, 2016 4:32 pm

Tuż po wypowiedzi Spider Woman z jej komunikatora popłynęła wiadomość nadana przez Visiona do wszystkich członków grupy - bardzo niepokojąca:
-Enchantress jest u Strange’a. Napotkano pewne problemy. Proszę o wsparcie.

***

Jako że postać została porzucona w trakcie gry, wyprowadzam ją z tematu. Zakładamy, że Spider Woman zeszła z dachu do wnętrza budynku.

Oficjalnie z/t.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
James Rhodes

avatar

Liczba postów : 83
Data dołączenia : 19/09/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pon Sie 22, 2016 9:49 am

/ z głównego labolatorium
James przybył tu głównie dlatego, że nie miał ochoty rozbijać najbliższego okna i przez nie przelatywać. Zwyczajnie użyje lądowiska. Kiedy tam w końcu doszedł, zauważył, że leżak na którym wcześniej wypoczywał wciąż tam był, a obok niego drink którym wcześniej się raczył. Miodzio. Rozejrzał się szybko czy ktoś nie patrzy, że... cóż nie leci na misję, ale pozwolił sobie podnieść szklankę. Maska otworzyła się, po czym wycelował słomką w swoje usta i pociągnął aż opróżnił całą zawartość. Odłożył szklankę ponownie obok leżaka.
-Jarvis, pokaż na ekranie wiadomości dotyczące inwazji na Houston- rozkazał. Włączył silniki, po czym powoli wznosił się pionowo w górę, co jakiś czas poruszając rękoma dla stabilizacji w charakterystyczny sposób. Kiedy znalazł się na odpowiedniej wysokości, by nie martwić się, że nagle walnie o jakiś wieżowiec, zaczął spoglądać na wiadomości z większą uwagą. Ruszył w stronę Houston, choć nie z pełną prędkością. Chciał przejrzeć dobrze informacje, które udostępniały media. Ustalił, że jego pierwszym celem było miejsce, gdzie zagnieździli się wojskowi. Powinni być w stanie powiedzieć mu coś nowego o sytuacji i gdzie mógłby się przydać. Wolał nie skończyć na polu walki bez żadnego pojęcia co się dzieje, jak kurczak bez głowy.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 154
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pią Lut 24, 2017 8:51 am

Czyżby światełko nadzieji? Sue nie wyglądała nawet na szczególnie zdziwioną jego wymaganiami. Nie skakał jeszcze w czasie, ale wyczyny o jakich mówiła kobieta brzmiały naprawdę imponująco. Skoro statek przeżył coś takiego, to prawdopodobnie przetrwa też Guardians'ów.
Prawdopodobnie.
Na wzmiankę o potrąceniu z wypłaty Novy wyszczerzył tylko swoje małe ostre ząbki i odwrócił się w stronę przyjaciela. - Jaaaaaasne. Jestem najlepszym pilotem w galaktyce. To znaczy jednym z tych którzy tak lubią o sobie mówić. Prawda Rich? - W tym czasie statek pojawił się już na horyzoncie. Rocket nie tracił więcej czasu i pokierował Grootem, by ten zabrał z Milano ich rzeczy, w tym między innymi skafandry, broń, oraz wielką skrzynię z wymontowanym generatorem maskowania Milano.
Wychodząc zatrzymał się jeszcze przy rozmawiających ze sobą kobietach.
- Nie jestem w to dobry, a bisów nie będzie więc uważajcie - zwierzak wziął głęboki wdech. - Dzięki. Na prawdę. Tam skąd pochodzimy nie dostalibyśmy statku bez krętactw, targowania, przysług, lub... - "kradzieży" zdążył się powstrzymać zanim powiedział. - Może ta cała Ziemia nie jest taka zła. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy. To znaczy żeby oddać statek oczywiście. - Jego przemowa przynosiła trochę na myśl stremowane dziecko podczas wystąpienia szkolnego. Ledwie skończył mówić, obrócił się na pięcie i pognał za resztą.
-Jestem Groot. - pochwalił Rocketa jego towarzysz gdy szli za Novą po schodach na dach.
-Wiem wiem. - odparł Rocket.
-Jestem Groot.
-Teraz przesadzasz. - zakończył temat szop. Na jednym z półpięter stał mały stolik z nie dokończoną jeszcze butelką Whisky, zostawioną tam zapewne przez Tonego. Rocket niewiele się namyślając, nie zwalniając nawet tempa capnął flaszkę i schował ją pod pazuchą. Od razu lepiej.
Statek, który wylądował na dachu wieży przerósł najśmielsze (jednak nie nazbyt wygórowane) oczekiwania Rocketa wobec ziemskiej technologii. Już na pierwszy rzut oka widział że jest to pojazd od początku do końca przeznaczony do lotów kosmicznych. Do tego na ziemi podróże kosmiczne wciąż traktowane były jako nauka, nie jako dziedzina życia, więc pojazd ofiarowany przez niewidzialną kobietę wyglądał jak porządny wehikuł, któremu oszczędzono wymyślnych i fikuśnych ozdóbek projektowych niemal nieodzownie w większości chłamu sprzedawanego w galaktyce aby przyciągnąć uwagę klienta.
Gdy tylko wrota pojazdu otworzyły się Rocket od razu pognał do kokpitu uruchomiając urządzenie diagnostyczne i wertując setki linijek tekstu. Technologia tarcz przypominała niemal idealnie osłony energetyczne okrętów Skrulli. Po dokładniejszym przeanalizowaniu reszty systemów znalazł kilka kolejnych analogii do technologi ras dalekich Ziemi. A on się zastanawiał czy części Milano będą kompatybilne. Ten statek zdawał się być kompatybilny z połową kosmosu! W tym czasie Groot władował ich toboły na pokład.
Zlecił kolosowi montaż systemu kamuflażu, bo sam miał ważniejsze rzeczy na głowie. Drzewiec setki razy pomagał mu w podobnych czynnościach. Przez chwile Rocket zwątpił jednak, czy tymi wielkimi rękoma kolos da radę obsługiwać jego narzędzia, ale Groot nie rozumiejąc nawet problemu całkowicie zignorował jego skrzynkę z narzędziami zamieniając swój palec w coś na kształt śrubokrętu. Szop machnął więc na niego ręką i poszedł grzebać w torbach. Szukał swojej najsilniejszej pukawy aby przetestować osłony. Po namyśle wybrał jednak nieco słabszą. Taką, która jak najlepiej odda siłę przeciążeń bram Nova Force. Nie zawracając szczególnej uwagi na to co robią inni wyszedł przed pojazd i wycelował działo w dziób statku. Przez radio dał znać Grootowi żeby włączył osłony i pociągnął za spust. Rozległ się błysk, wizg i niewielka fala energii wokoło, ale po chwili oględzin okazało się że pojazdowi nic nie jest, a poziomy bariery trzymają się w normach.
Rocket pozwolił sobie na mały okrzyk tryumfu po czym pobiegł z powrotem do środka pomóc drzewcowi kończyć montaż. Gdy wszystko było gotowe zajął fotel pilota, a Groot ukłonem zaprosił resztę załogi do środka.
Gdy wszyscy zajęli miejsca i zapięli pasy otworzył połączenie komunikacyjne z wieżą.
- Strażnik 3 do Avengers Tower. Prosimy o zezwolenie do startu. - kątem oka zwrócił uwagę na startującego Novę. - Mogę go nazywać strażnik 3, prawda?
Gdy dostał odpowiedni sygnał podniósł powoli maszynę, po czym ruszył za Richardem. W powietrzu wykonał jeden czy dwa korkociągi żeby wyczuć maszynę. Oczywiście generatory grawitacji działały bez zarzutu i nie czuć było przeciążeń. Gdy wyszli już z Atmosfery i Nova otworzył jedną ze swoich bram nie czekali na sygnał tylko wlecieli przez nią w nieznane.
- Do zobaczenia po drugiej stronie - rzucił zaczepnie to swoich towarzyszy. - Powinniśmy sobie wymyślić okrzyk - zagaił przelatując przez portal. - Co powiecie na "Nie damy się wam zabić?"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Quill

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 05/05/2014

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Lut 25, 2017 2:41 pm

Nagle sprawa zaczęła nabierać niespodziewanego tempa. Quill sam nawet nie mógł dojść do siebie po tym jak usłyszał, że Sue pożyczy im statek swojej drużyny. Z jednej strony było głupio przyjąć mu aż tak wielką pomoc, biorąc pod uwagę, że nie wiadomo co mogą znaleźć w kosmosie, a z drugiej strony był jej wdzięczny za ten tymczasowy podarunek. Przez to wszystko mężczyzna poświęcił się bardziej temu co ma w głębi, aż niestety jego myślenie przeszło na Gamorę. Kobieta nie lubiła być tylko biernym obserwatorem we wszystkim co zawierało źródełko walki. Można było powiedzieć, że jest mniej gwałtowną wersją Draxa. To wszystko tworzyło z niej idealną towarzyszkę. Rocket z Grootem byli świetnymi przyjaciółmi, dogadywali się. W takiej drużynie właśnie chciał pracować, gdzie każdy jest częścią “rodziny”, która będzie walczyć jak jeden mąż. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.
Idąc w drodze na lądowisko, Quill parę razy pokiwał głową na boki. O ile jego gadanie znosił, tak to, że wziął sobie butelkę whisky spowodowało, że chciał już coś powiedzieć, ale znowu siedział cicho. Niech ma, nie wiadomo co może się tam stać, przebiegła mu przez głowę myśl. Każdy wie, że ta misja może być zarazem ich ostatnią, ale każdy z nich podchodzi z tym samym entuzjazmem co zawsze. I to spowodowało, że Pete uśmiechnął się i zaczął wraz z innymi robić przygotowania.
O ile reszta ekipy zajęła się poprawianiem stanu statku Fantastycznej Czwórki, tak Peter zajął się sprzętem nadającym. A to wymagało wyjęcia go z Milano, a później przeniesienia go do tymczasowego transportu kosmicznego. Schodząc z powrotem do hangaru zakomunikował, że zaraz wróci.
- Maleńka, nie wiem co się stanie, ale pamiętaj, że byłaś cudownym stateczkiem. Dziękuje za te wszystkie nasze chwile, za przygody i ciągnęłaś nas przez tyle czasu po całym tym cholernym kosmosie. - Rozmowa z Milano, czy może być coś jeszcze dziwnego. Ale Quill chciał już wyruszyć jak najszybciej, ale nie mógł obejść się bez pożegnania. Przed wyjściem ze statku wyjął jeszcze to, po co tak naprawdę miał przyjść. Kolejne już kroki skierował do reszty drużyny.
Idąc ze sprzętem do statku uśmiechnął się do Rocketa, który majstrował z Grootem przy statku. A potem na chwilę stanął… i poczochrał go po głowie. - Masz się spisać, Rock. Wierzę w ciebie. - I wszedł do statku. Wow, jest cudowny.
Kiedy już zamontował to, co obecnie było mu potrzebne, Quill wziął na chwilę słuchawkę i zaczął do niej mówić, sprawdzając czy wszystko działa poprawnie. A potem… Potem już tylko pomagał reszcie w jak najszybszym dostosowaniu pojazdu do ich potrzeb.
Wszystko zaczęło już zaczynać działać. Co do kwestii pilotażu, Peter wolał jak na razie oddać statek w ręce szopa, ufając mu w tej kwestii. W końcu razem pilotowali Milano to widział na co stać tego futrzastego potworka. Zamiast tego zajął się nastrojeniem odpowiedniej częstotliwości odbiorczej do Spartax. Tak, królestwa w którym panował jego ojciec, J’son.
- Peter Quill do J’sona. Jeśli odbierzesz moją wiadomość, ojczulku to mam do ciebie prosty układ. Ostatnio gadaliśmy o sam wiesz czym, ale nie zgodziłem się. Możemy przedyskutować tę kwestię. Jestem gotowy. Jednak chcę to przeprowadzić na neutralnym gruncie. Knowhere. To tam się spotkamy. Bez odbioru. A, weź ze sobą lepiej trochę więcej statków niż tylko jeden. Zaufaj mi. - I puścił słuchawkę. Teraz będzie cięższa sytuacja. Musi powiadomić jeszcze jedno wielkie mocarstwo, a bardziej imperium. Imperium Shi’ar. Patrząc się po wszystkich członkach załogi i tym czym się zajmują, Quill ponownie chwycił za słuchawkę i przestawił koordynaty w maszynie.
- Peter Quill do Imperium Shi’ar. Wiemy o waszej sytuacji i o tym co dzieje się z kryształem. Jeśli chcecie pomóc zarówno sobie jak i nam, przenieście w strefę Knowhere co tylko możecie. Tak się składa, że znamy pewne rozwiązanie, które może nam wszystkim pomóc. To pomysł jednego z naszych, ale ręczę za niego, że może się udać. Wystarczy tylko, że pomożecie nam odbić stację, a dostaniecie to samo w zamian. Knowhere, neutralna strefa. Bez odbioru.
Po czym Quill usiadł obok Rocketa w kokpicie. Zasiadając obok niego zapiął pasy i skupił się na pilotowaniu. - A co sądzisz o “skopiemy wam wszystkim dupy”?

[z/t] (Nova, Quill, Groot, Rocket, Drax)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 182
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Gru 24, 2017 7:53 am

Wycieczka Bifrostem do której podeszła z dość sceptycznym nastawieniem okazała się być całkiem przyjemna. Poprzedni portal sprawił, że cały czas odczuwała jak przemoczony do cna kombinezon lepił się do jej ciała, dlatego nie miała ochoty na podobne przygody... albo i jeszcze gorsze.
Prędkość jaką rozwinęła podczas lotu, na dodatek bez statku, przez kilka sekund zabrała jej pewność siebie. Gdy zrozumiała balans oraz siłę jaką utrzymywała ją we wnętrzu prądu pchającego ku Ziemi na jej twarzy pojawił się cwany uśmiech.
Wylądowała całkiem zgrabnie przykucając na jednym kolanie. Betonowa platforma dała się odczuć, jednak nie na tyle by z taką prędkością stać się zieloną plamą na lądowisku.
Zanim powoli wstała spojrzała jeszcze w niebo chcąc ostatni raz uchwycić to nietypowe zjawisko, ale po Bifroście nie było już śladu. Nie bez żalu westchnęła prostując nogi, przy krótkim spacerze do drzwi wejściowych. Chcąc dostać się środka zaczęła naciskać różne przyciski. W drugiej ręce natomiast znalazł się ich guardiansowych komunikator.
- Wróciliście już z Knowhere? Zgłoście się - Rzuciła niedbale do słuchawki, skupiając się raczej na wejściu do środka, niż na komunikatach jakie przekazywała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 327
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sro Gru 27, 2017 6:08 am

Zza krawędzi budynku wyłoniła się nagle złoto-czerwona zbroja. Oczywiście, ze względu na charakter jej właściciela, nie mogła po prostu podlecieć i się przywitać, to by było za proste. Zamiast tego starała się zaczaić od strony pleców zielonej kobiety, unosząc się parę metrów nad dachem.
- Rączki do góry, tak żebym je widział - rozległ się z niej odrobinę zniekształcony głos Starka. Sam pancerz mierzył w nią wewnętrzną częścią dłoni.
Kiedy mógł zobaczyć reakcję kobiety, zaczął obniżać lot, aż wylądował na ziemi.
- Żartuję, żartuję, chciałem tylko zobaczyć twoją minę. Nie zawiodłem się - powiedział neutralnym tonem głosu - Jak było w... gdziekolwiek byłaś? Wygląda na to, że zgubiłaś Clinta, jest mniej-więcej tego wzrostu - wskazał dłonią na pewien poziom, odpowiadający wzrostowi Hawkeye'a - miły koleś, lubi średniowieczne bronie dystansowe?
Skafander spokojnie podszedł bliżej drzwi. Tony przypomniał sobie, że faktycznie, nim podjął próbę nastraszenia kosmitki, grzebała coś przy drzwiach. Świecące na niebiesko wizjery zostały skierowane na członkinię Strażników.
- Tak swoja drogą, czemu dzwoniłaś domofonem na praktycznie każde piętro? - Nacisnął na klamkę i otworzył drzwi - Zostałaś rozpieszczona przez drzwi na guzik, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 154
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sro Sty 03, 2018 12:01 pm

Rocket wypadłszy z warsztatu starka, nie tracąc czasu, pognał od razu na lądowisko u szczytu wieży. Nagle nadażyła się okazja żeby choć po części odpokutować za ich ostatnią porażkę. To że ktoś przeżył atak wydawało się tak nieprawdopodobne, że aż niemożliwe. Natomiast to że ostatnio nie mieli jak zbadać czy ktoś przeżył było wręcz niewybaczalne. Tym bardziej szop czuł się zobowiązany odpowiedzieć na sygnał, nawet jeśli cuchnął on pułapką na kilometr.
- Quill! – wykrzyczał do komunikatora gdy już znalazł się w windzie. Każdy ze strażników mógł odebrać sygnał. – Groot odebrał sygnał distress z okolic Knowhere! Ktoś tam jeszcze żyje i nadaje! – albo nadawał jeszcze jakiś czas temu, pomyślał z przekąsem szop – Nie ma czasu! Wy jesteście zajęci, więc biorę to z Grootem na siebie. Mam plan!
Nie miał planu. Albo inaczej. Jego plan kończył się z chwilą dotarcia na miejsce.
Winda w końcu dojechała na poziom lądowiska. Drzwi otworzyły się i oczom Rocketa ukazała się Gamora dyskutująca z jednym z mechów Starka. Rocket ucieszył się na jej widok, choć nie dał tego po sobie poznać. Miał w końcu reputację do podtrzymania.
- Hej Gam! Pa Gam! – pomachał jej gdy przebiegał obok.
Stanął w centrum lądowiska i przygotował do lotu swój plecak odrzutowy
- Quill wtajemniczy cię w szczegóły. Muszę lecieć. Pa!
Rocket naciągnął gogle z słuchawkami, złapał za drążki sterownicze które wysunęły się po obydwu stronach plecaka, po czym włączył zapłon.
-TO DOBRY PLAN! - krzyknął jeszcze nie będąc pewnym czy przekonuje Gam, czy siebie.
Wskazał tylko gestem Gamorze że nie słyszy nic przez słuchawki, gdyby chciała odpowiedzieć, i z wizgiem opuścił lądowisko.
Budynek Baxter nie mieścił się daleko od siedziby mścicieli. Rocket zdążył już kilka razy przebyć tę trasę i wiedział gdzie się kierować. Pod nim szybko przesuwał się krajobraz Nowego Jorku.
Po chwili był już na miejscu.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gamora

avatar

Liczba postów : 182
Data dołączenia : 24/05/2014

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Sty 06, 2018 10:51 pm

Uderzanie w przyciski to bardzo zajmujące zajęcie, ale wbrew pozorom nie aż tak ogłupiające. Może chwilowo straciła na czujności, jednak głos dochodzący zza jej pleców szybko postawił do pionu. Ciężko powiedzieć czy gwałtowna reakcja Gamory spowodowana była wypowiedzianymi do niej słowami, czy może sam akt zaskoczenia sprawił, że nie zastanawiając się wyciągnęła broń prosto z pokrowca przymocowanego do uda. Wymierzyła nią w głowę Iron Mana, ale póki co nie wystrzeliła. Póki co. Iron Man najwyraźniej widząc jej reakcje zrozumiał swój błąd. Na dodatek mina zielonej wojowniczki mówiła jedno 'Czy wyglądam na kogoś, kto lubi żartować?'. Wzrok natomiast mógł ciąć niczym laser. Bezwzględnie i z precyzją. Może się nie znali, ale Stark nie miał wątpliwości, że to nie zwykły blef. Ba, dodała jeszcze grymas irytacji, by mógł mieć już prawie cały wachlarz 'min' Gamory do kompletu. Nie lubiła, gdy ktoś tak sobie z nią pogrywał, ale nie miała czasu na wyrównywanie rachunków, a przynajmniej nie teraz.
Opuściła broń dopiero, gdy Iron Man obniżył lot i wylądował na Ziemi. Nie bez wyrzutu schowała z powrotem do pokrowca, mając mu za złe, że na czczo musiała ją wyciągać.
- Clint został w Asgardzie. Musiałam przerwać misję. Dokładnie stamtąd przynoszę dla was niezbyt dobre wieści - Pominęła kolejną cześć jego wypowiedzi. Nie chciała mu już wyjaśniać, że nie wiedziała jak dostać się do środka, dlatego tak żywo podeszła do guzików. Nie chciała również stawiać się w złym świetle, widząc w jak prosty sposób mogła dostać się do budynku. Nie wyglądała na przejętą tym zajściem, a gdy chciała kontynuować coś innego przykuło jej uwagę. A właściwie ktoś.
Rocket pojawił się znienacka i w taki sam sposób chciał zniknąć. Zaskoczona tym szybkim powitaniem i pożegnaniem ruszyła w krok za nim.
- Hej, hej, HEJ! Gdzie ty do cholery lecisz? Rocket! ROCKET! Mówię do Ciebie! Tak szybko wróciliście? - Zapytała donośniejszym głosem, oczekując chociaż krótkiego raportu, gdy z komunikatora odezwał się Quill. Sama nie wiedziała, czym ma się zająć. Czy złapać Rocketa za ogon i wymusić na nim jakichkolwiek wyjaśnień, bo lepszy Rocket w garści, niż Quill... nie wiadomo gdzie. Czy może lepiej, tak jak zresztą zasugerował futrzak, poczekać na wyjaśnienia od Petera. Miała jeszcze nikłą nadzieję, że szop ją słyszy, ale gdy wskazał na słuchawki wykrzyczała coś co brzmiało mniej więcej tak:
- UGHHHH - Posłała mu jeszcze wkurzone spojrzenie, a potem znowu chwyciła za komunikator i ruszyła w kierunku wejścia do budynku. Już pominęła fakt, że ostatnie słowa Rocketa nie zabrzmiały tak dobrze jak myślał. Już ona znała te jego plany. Dobry plan oznaczał brak planu i tylko członkowie Strażników Galaktyki i Richard-Human dobrze o tym wiedzieli. Ku szczęściu niewiedzy pozostałych, którzy w nim uczestniczyli...
- O dziwo? Co tak szybko wam poszło? - Zapytała wchodząc już do budynku.
- Peter.... mów mi co się dzieje. Gdzie jesteście? - Dodała już tym dosadniej, zniecierpliwionym tonem i zniknęła za drzwiami. Miała złe przeczucia... i choć nigdy nie brakowało jej odwagi, miała opory by zapytać o Richa.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   

Powrót do góry Go down
 
Dach i lądowisko
Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Lądowisko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: