Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dach i lądowisko

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3880
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Dach i lądowisko   Pon Wrz 10, 2012 12:22 pm

First topic message reminder :


_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Wto Lis 06, 2012 10:53 am

Steve szybko podbiegł do tarczy. Na szczęście golem zdążył się odsunąć od niej kilka sporych kroków, więc nie miał większego problemu z przechwyceniem jej. No, częściowo dzięki temu, że Stark pomógł mu lekko ominąć tego potwora.
Zaniepokojony spojrzał w niebo, to na latarnię trzymaną przez kreaturę. Zdecydowanie nie chciał, aby taka niespodzianka powędrowała w kierunku Skipera. Ledwo im udało się uniknąć kryształowych pocisków, a latarnia sprawiała odrobinę poważniejsze wrażenie. Przynajmniej w tej chwili.
- Zajmijcie go, niech się nie rusza!
Wzmocniony głos Iron Mana usłyszał chyba nawet agent Skiper w tej swojej maszynie. Rogers doszedł do wniosku, że to prawdopodobnie dobry pomysł, jeżeli Tony planował zrobić coś sensownego. Trzymana przez niego latarnia kilka chwil później utwierdziła go w tym przekonaniu.
- Postaraj krążyć wokół tego bydlaka częstując go przy tym jakimiś pociskami. Ja będę biegał w drugą stronę. Musimy go zdezorientować na tyle, żeby nie zwracał uwagi na Starka i stał w jednym miejscu - rzucił przez..coś w stylu krótkofalówki, umieszczonej przez S.H.I.E.L.D. w rękawicy - elemencie ulepszonego stroju Kapitana Ameryki. Nadal nie mógł w pełni oswoić się z tymi nowinkami, ale musiał przyznać, że się przydają.
Ruszył ku bestii. Zaczął okrążać go, od czasu do czasu rzucając w niego tarczą. Musiało to śmiesznie wyglądać w powietrza. Modlił się tylko, aby nie przyciągnąć uwagi potwora za bardzo. Nie był przekonany czy jeżeli latarnia skieruje się w jego stronę, da sobie radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3880
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Wto Lis 06, 2012 8:42 pm

Iron Manowi szczęśliwie udało się zmienić tor lotu latarni - i to dość drastycznie, przy okazji zresztą rozrywając ją na dwoje - co oszczędziło Skiperowi i pilotowanej przez niego maszynie zarówno kłopotu radzenia sobie na własną rękę, jak i ewentualnych nieprzyjemności związanych z możliwym niepowodzeniem.
Z drugiej strony taki niekontrolowany wystrzał był średnim pomysłem z punktu widzenia otoczenia... To znaczy owszem, efekt był całkiem miły dla oka, rakiety od zawsze miały swój urok, jednakże członkowie niewielkiego tłumu gapiów - w którego skład wchodził między innymi Taskmaster - chyba nie do końca mogli to docenić, gdy pozostałości latarni spadły prosto na nich. Pobliski szpital będzie dziś chyba bardzo zajęty...
Oczywiście bohaterowie i agent mieli obecnie znacznie większe problemy na głowie - dosłownie i w przenośni. Każda para rąk do pomocy z pewnością była przez nich mile widziana, a już szczególnie taka, która dzierżyła akurat łuk i odpowiedni do sytuacji rodzaj strzały... Ta ostatnia sama w sobie nie zaszkodziła potworowi - nie miała w końcu szans przebić się przez twardą tkankę tworzącą jego skorupę zewnętrzną - lecz zawarta w niej substancja oblepiła nogi monstrum, przynajmniej na moment skutecznie je unieruchamiając. Temperatura stwora natychmiast zaczęła rosnąć - jakby w reakcji obronnej.
Ostrzał z powietrza natomiast zdawał się zupełnie bestii nie przeszkadzać. Kule i tak odbijały się od jej naturalnego pancerza, powodując przy tym najwyżej uniesienie się pyłu czy odpadnięcie drobnych odłamków skalnych - najwyraźniej nie sprawiało jej to nawet bólu. Część pocisków trafiała w dziurę na klatce piersiowej potwora i to również nie robiło na nim wrażenia... A jego wewnętrzne ciepło wciąż się zwiększało. Właściwie to wręcz pulsowało - tak samo jak i wydobywające się ze środka monstrum niemalże białe już światło. Coraz trudniej było przez nie patrzeć na ową kreaturę.
Uderzenia tarczy Kapitana przynosiły natomiast nieco lepszy efekt... A przynajmniej zwracały uwagę stwora, który po pierwszych dwóch razach zaczął próbować ją odtrącać, co raczej niespecjalnie mu wychodziło. Co ciekawe nie interesował się przy tym wcale samym Kapitanem; zamiast tego skupiał się tylko na tarczy. Jeszcze jeden cios i kolejny...
Aż nagle kreatura wykonała ruch szybszy niż do tej pory i wielką łapą pochwyciła wymierzoną w siebie broń w locie - kto by pomyślał, że w ogóle była do tego zdolna? Być może jednak nie był to jedynie taki głupi kamień... Może obserwował, uczył się i przewidywał?
A może akurat miał po prostu szczęście?
Grunt, że mniej więcej w tym samym momencie lepka substancja znajdująca się na jego nogach przegrała walkę z temperaturą, a bestia odzyskała swą pełną sprawność - i wykorzystała to biorąc zamach i posyłając tarczę z powrotem ku Kapitanowi... Z bonusem pod postacią serii pięknie szybujących kryształów. Ależ one musiały być dobrze wyważone!

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Taskmaster

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 21/10/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Czw Lis 08, 2012 1:55 pm

Taskmaster może miał więcej szczęścia niż rozumu, w obecnej chwili, ale zdążył odskoczyć z epicentrum rozbicia się latarni . W jego ciele utknęło nieco odłamków, bolesne dla niego, ale nie śmiertelne, bo inaczej już by zasilił grono diabelskie. Nieco go to spowolniło, ale wkrótce opuścił miejsce potyczki super bohaterów z kamiennym czymś. On miał, teraz co innego na głowie niż problemy miasta, z resztą jego baza była bezpieczna.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pią Lis 16, 2012 9:54 pm

Skiper dostrzegając że jego kule nic nie robiły bestii, postanowił zmienić nieco taktykę i postanowił przejść na ostrzejszą amunicję, czyli rakiety, które może chodź trochę bestię uszkodzą.
- Może jeszcze jakiś pomysł żołnierze ? - rzekł do swojego mikrofonu, nasuwając przy okazji na oczy gogle. Bestia już zaczęła tak świecić, że przed uszkodzeniem wzroku mogły go ochronić. Obecnie chłopak nie wiedział co myśleć, miał tylko nadzieje że jak najszybciej zniszczą to nim, cała reszta miasta ucierpi podczas tego starcia.
W czasie prowadzenia ostrzału z groźniejszej amunicji, Skiper przerwie ostrzał, jak pojawi się zagrożenie dla któryś z jego towarzyszy. Bacznie też obserwuje ruchy ,,czegoś" by w razie, czego uniknąć kolizji np: z latarnią rzuconą przez atakowany obiekt, poprzez uniesienie się szybko na wyższy pułap, lub ,,odskoczenie " pojazdem w bok.
Powrót do góry Go down
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Lis 17, 2012 12:01 am

Zawieszony w powietrzu Iron Man przez dłuższą chwilę obserwował wymianę ciosów – mimo przewagi liczebnej, mieli z nieznaną kreaturą o wiele większe problemy, niż można by było na początku zakładać. Już lepiej radził sobie sam, gdy walka trwała jeszcze na dachu Avengers Tower.
- Skoro pan tak uważa, sir.
Powiedział to na głos?
- Nie zgrywaj mądrali, Jarvis – powiedział mężczyzna, poprawiając nieco uchwyt na latarni, którą wciąż trzymał. - I wyznacz kurs kolizyjny, chcę nadziać tego kamulca na szaszłyk.
AI posłusznie wskazał miejsce uderzenia, wykonując obliczenia w mgnieniu oka – jarzące się na biało miejsce wyglądało jak środek tarczy otoczone liniami HUDu we wnętrzu hełmu. Tony szybko odepchnął myśl, że mógł być teraz w Malibu, popijać colę lub szkocką z lodem i umazany olejem po raz tysięczny tuningować jeden z samochodów, które posiadał w garażu. Zamiast tego latał w metalowej puszce własnego projektu, z bandą innych oszołomów walcząc przeciwko kosmicie, któremu zachciało się odwiedzić Ziemię. Powinni sprawdzić jego wizę i wagę bagażu, a potem wynająć jednego z przewodników, żeby mógł obejrzeć wszystko, co Nowy York miał do zaoferowania dla turysty. Może był koneserem współczesnej miejskiej architektury?
- Powinienem zapytać – stwierdził, wyginając lekko usta. - Jak sądzisz, karmelku?
- Sir, jeśli mogę coś zasugerować – zaczął AI, a w jego elektronicznie generowanym głosie zabrzmiało coś złudnie podobnego do zniecierpliwienia. Albo skacowany umysł Starka płatał mu figle. - Kapitan Rogers i reszta z pewnością ucieszyliby się, gdyby udzielono im pomocy.
- Myślę, że radzą sobie wyśmienicie – odparł mężczyzna, kończąc zdanie akurat w momencie, gdy przybysz z kosmosu pochwycił tarczę Steve'a. - A może jednak nie – zreflektował się szybko, odchrząkując. Nie były to wymarzone okoliczności, ale Iron Man nie mógł już dłużej czekać i ryzykować kolejnych zniszczeń. Przełykając przekleństwo, zdecydowanym ruchem skierował zbroję w dół, dzierżąc latarnię niczym rycerską lancę. Albo pręt do szaszłyków, zależało od poziomu wyobraźni pobocznych obserwatorów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Czw Lis 22, 2012 11:21 pm

Steve analizował sytuację. Widział jak irytują potwora jego dość celne rzuty tarczą, zauważył też, z odrobiną ulgi, obecność Hakweye'a. Martwił się jedynie, że to nie wystarczy. Kamienna bestia coraz więcej uwagi skupiała na wyrzucanym przez Kapitana obiekcie.
-O co ci chodzi..- mruknął do siebie. Niestety kilka sekund później już się dowiedział. Istota złapała tarczę, dodatkowo uwolniła się z oblepiającej jej nogi substancji i niespodziewanie szybko odparła atak.
Rogers zdawał sobie sprawę, że tarcza w odpowiednich rękach potrafi być niebezpieczna. Dlatego niezbyt radował go widok szybującej w jego stronę broni z kilkoma kryształami w pakiecie. Szybko uskoczył w bok starając się schronić za porzuconym na jezdni samochodem, starając się trzymać jak najbliżej podłoża. Pociski lecące z takim impetem nie powinny go zahaczyć..
Po chwili zauważył Iron Mana dość komicznie trzymającego latarnię, obniżającego lot. Modlił się w duchu, aby odpowiednio wycelował tym w potwora i dał im jakiś konkretniejszy punkt zaczepienia. Miał już serdecznie dość tych kryształków i ciągłego 'odradzania' się obcego. Sięgnął po raz kolejny do sprzętu wmontowanego w rękawicę.
- Agencie Skiper, jeśli byłbyś tak miły to zgłoś, że Banner byłby tu mile widziany. Bardzo. Bardzo rozzłoszczony Banner.
Oparł się o drzwiczki auta, gdy kilka kryształów przeleciało nad jego głową, wybijając przy tym w nich szyby. Otrzepał ręką włosy z co większych odłamków i wyjrzał zza samochodu. Widocznie nie dawała za wygraną. Nadal. PRzemknęło mu nawet przez myśl, czy to ona jest bardziej zirytowana, czy oni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Czw Gru 06, 2012 10:22 am

Prawdziwe wyzwanie? Tak, to w ustach nieznanego mu mężczyzny musiało brzmieć zabawnie z jego perspektywy. Swego czasu zajmowali się inwazją obcych, szalonym chyba-bogiem i innymi atrakcjami. Coś takiego było raczej normą z perspektywy S.H.I.E.L.D.. A że radzeniem sobie z nim szło im trochę gorzej – gdyby każdy kosmita dawał się pokonać jednym uderzeniem latarni, byliby najpotężniejszą rasą w kosmosie.
Wystrzelił strzałę, obserwując skutek jej trafienia. Zgodnie z jego założeniami substancja unieruchomiła kosmitę, oblepiając jego nogi. Oczywiście, że nie był to jeszcze koniec i Hawkeye zdawał sobie z tego sprawę, a ręka powędrowała ponownie do kołczanu. Obserwował jak stwór reaguje obronnie na atak z jego strony, a także przyglądał się temu, co robią inni. Musiał dobrze wybrać kolejną strzałę. Tym bardziej, że stwór wydawał się powoli radzić sobie z tym, co użył wcześniej. Widocznie ta sama sztuczka dwa razy nie zadziała. Szkoda, ale powinien się tego spodziewać. Życie nie było aż tak łatwe.
Zmrużył oczy, patrzenie na kosmitę zaczęło sprawiać trudności, ale dla kogoś takiego jak on, było to jeszcze coś, co mógł przezwyciężyć. Poza tym był nieco dalej, umiejscowiony bezpiecznie na dachu jednego z wieżowców. Mimo to nie podobało mu się, jak bestia bez problemu łapie w końcu tarczę Kapitana, a także nadal produkuje swoje kryształy drań był sprytny. Albo szybko się uczył, w obu wypadkach – mieli problem, a propozycja podesłania tu Hulka nie wydawała się wcale taka nierozsądna. Westchnął, napinając ponownie łuk. Co teraz? Co nie stopi się, zanim w ogóle do niego doleci, a także nie sprawi, że z otaczających go osób zrobi się armia jeży, nafaszerowana kryształami? Trudne zadanie. Wybrał wreszcie strzałę dźwiękową, jeśli stwór cokolwiek słyszy, trudny było powiedzieć i puścił ją tuż obok stwora, ale nie w niego samego. Nie był aż tak głupi.
– Na wszelki wypadek zakryjcie uszy- mruknął.

[Dobra przepraszam z góry za opóźnienia. Myślałem, że będę miał czas, a tutaj cyrk zwany studiami skutecznie uniemożliwia mi posiadania czegoś takiego jak życie.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3880
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pią Gru 07, 2012 4:02 pm

Zamiana kul na rakiety prawdę powiedziawszy okazała się nie być najlepszym pomysłem. Potwór zareagował na to bowiem posyłając gęstą serię kryształowych pocisków w stronę Skipera i jego latającego pojazdu; część z nich rozsadziła po drodze rakiety, przy okazji zasypując okolicę i resztkę gapiów - teraz już wreszcie uciekających z krzykiem - ostrymi odłamkami. Dodatkowo bestia otoczyła swe ramię rozległą, grubą tarczą, wykonaną najwyraźniej z tego samego twardego materiału, co i reszta jej ciała. Taka osłona wystarczyła jej w starciu z ostrzałem... Czego nie mogła powiedzieć dziurawiona ulica.
W związku z powyższym - oraz z bliskością Kapitana i Starka względem monstrum - seria rakiet została przerwana, na co przybysz z kosmosu zareagował natychmiast - odrzucając ledwo nadszczerbioną tarczę w stronę szybującej ku niemu strzały dźwiękowej. Do ich zderzenia doszło akurat nad Kapitanem, dla którego lepiej by było, gdyby zdążył na czas zakryć uszy...
Praktycznie w tym samym momencie Iron Manowi udało się wykorzystać chwilę nieuwagi potwora, aby przebić go latarnią... No, może nie do końca "przebić", nie na wylot, ale na pewno na nią nadziać. Trzeba przyznać, że atak ten zapoczątkował bardzo widowiskową reakcję, która byłaby jeszcze piękniejsza, gdyby tylko można ją było oglądać gołym okiem... Niestety jasność emitowanego przez bestię światła skutecznie wykluczyła z gry tę opcję.
Nie to było oczywiście najgorsze.
Potężnemu rozbłyskowi towarzyszyła eksplozja, która z całą pewnością wstrząsnęła najbliższymi budynkami - konstrukcja Avengers Tower na szczęście została wzmocniona w taki sposób, że wybuch nie wyrządził wieży większej krzywdy, lecz inne obiekty nie miały już tak dobrze. Niektóre z nich pokryły się siatką pęknięć, inne zaś dosłownie się rozkruszyły i częściowo legły w gruzach. Nie był to zbyt ładny widok - szczególnie zważywszy na to, że ze sporą dozą prawdopodobieństwa w środku znajdować się mogli jeszcze ludzie.
Avengersi i agent mieli jednak póki co gorsze zmartwienia na głowie - takie bardziej osobiste. Eksplozja sprawiła, że przebywający najbliżej jej centrum Stark odrzucony został na sporą odległość w tył, przebijając się wręcz po drodze przez budynek. Oczywiście zbroja ochroniła go przed najcięższymi obrażeniami, lecz i tak nie było to nic przyjemnego... Nie wspominając już nawet o tym, że w momencie swej destrukcji monstrum wystrzeliło we wszystkich kierunkach całą masę ostrych jak brzytwa kryształów, z których część wbiła się głęboko w pancerz Iron Mana; niektóre zapewne raniły jego ciało.
Kapitan wcale nie miał lżej. Chował się akurat za porzuconym samochodem, dlatego też w głównej mierze oszczędzono mu istnego deszczu kryształów - nie oznaczało to jednak, iż był zupełnie bezpieczny. Wprost przeciwnie, jego osłona okazała się być jednocześnie zagrożeniem - gdy siła odrzutu cisnęła nią w biednego Steve'a, tym samym posyłając go na pobliską ścianę, a na dokładkę jeszcze przygniatając go owym autem... Już zniszczonym, a więc zapewne łatwiej będzie spod niego wyjść.
Ta sama siła wybuchu zadziałała także na Skipera i Hawkeye'a, choć obaj odczuli ją już w mniejszym zakresie - odległość przemówiła w tym wypadku na ich korzyść. Pojazd agenta został co prawda "zwiany" nieco dalej, a w środku musiało nim trochę zatrząść, lecz poza tym nie stało się nic poważnego. Barton natomiast na swoim dachu był częściowo osłonięty przed pędem powietrza i dla niego największym problemem okazało się być silne drżenie budynku - jak podczas trzęsienia ziemi.
Na ulicy natomiast zapanowało istne pobojowisko. Głęboki krater, liczne pęknięcia na praktycznie każdej powierzchni, gdzieniegdzie wbite kryształowe pociski... Nie ma co, dziennikarze będą mieli czym się zająć.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pią Gru 07, 2012 4:21 pm

Cóż trudno było zapanować nad maszyną, ale się udało, plus taki że bestia, dzięki w biciu w nią latarnie przez Starka, została zniszczona minus, obaj bohaterowie mocno oberwali, a piękna maszynka Skipera, chodź na chodzie mogła się ledwo trzymać.
- O ja.... - poszła wiązka przekleństw pod adresem jego własnej głupoty zarówno, jak i pod adresem samego potwora, jednak teraz była ważniejsza sprawa.
- Baza baza, tutaj agent Skiper, proszę o przysłanie, na miejsce Avangers Tower Bruce Bannera, oraz drużynę medyczną, potrzebna natychmiastowa pomoc. Obiekt unieszkodliwiony, ale dużym kosztem- rzekł obserwując ogrom zniszczeń.
Agent znalazł miejsce w którym mógłby wylądować. i szybko udał się na miejsce wybuchu, by znaleźć Iron Mana a także Kapitana.
Czuł pewne obawy, miał nadzieję że oboje bohaterowie żyją mimo ogromu eksplozji, w końcu Stark miał zbroje a Kapitan, był tym kim był.
Powrót do góry Go down
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pią Gru 07, 2012 7:02 pm

Do Bannera dotarła wiadomość o walce pod Avengers Tower i był już w drodze. Bruce jechał samochodem SHIELD'u milcząc przez całą drogę. Był lekko zestresowany(większa jego ilość mogła zaszkodzić otoczeniu), ale prędzej czy później i tak musiałby zmienić się w Hulka, bo raczej nie potrzebują tam fizyka. Na miejscu mężczyzna ujrzał straszne pobojowisko.
-O cholera...- szepnął na widok zniszczonych budynków, poprzewracanych aut, a w oczy najbardziej rzucał się potwór stojący między tym wszystkim. Co to jest?- Pomyślał Bruce patrząc na bestię. Banner wybiegł z auta, chowając się za przewróconym samochodem, naszpikowanym kryształowymi pociskami.
-Co tu się dzieje?- wykrzyknął, zauważywszy rannego Steve'a i Starka przebijającego budynek. Sytuacja nie wyglądała najlepiej...


Ostatnio zmieniony przez Bruce Banner dnia Czw Sty 03, 2013 12:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tony Stark
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 348
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Gru 08, 2012 7:42 pm

Od kiedy pamiętał, Tony uwielbiał wybuchy w każdej postaci – fajerwerki, śmiercionośne rakiety mające za zadanie zmieść z powierzchni ziemi jak największą ilość przeciwników lub bunkier, krnąbrne chemiczne eksperymenty. Miłość ta nie zmalała nawet, gdy jeden z jego własnych pocisków niemal nie pozbawił inżyniera życia w Afganistanie – nauczył się respektu, który tylko podsycił istniejącą fascynację, wrył ją w umysł jeszcze bardziej. Jak nałóg, którego nie był w stanie się pozbyć.
Chwilę tuż przed eksplozją płonącego wnętrza potwora, Iron Man poczuł ostre ukłucie strachu – na mrugnięcie okiem zapomniał, że znajduje się w zaprojektowanej własnoręcznie zbroi, która mogła ocalić go od śmierci serwowanej na setki przeróżnych sposobów. W pewnych momentach nawet z pozoru nietykalni bohaterowie napotykali coś, co przypominało im o własnym człowieczeństwie. Z bolesnym warknięciem Stark zacisnął powieki, gdy oślepiło go rosnące w porażającym tempie światło – potem siła wybuchu oderwała zbroję od latarni, której nie zdążył puścić. Było ciemno, dźwięki docierały do uszu jak spod wody, a ciało które przecież powinien mieć, nie odpowiadało na polecenia ruchu.
Tony zarejestrował moment, gdy odrzuciło go do tyłu, gdy przebił się przez pierwszą ścianę budynku stojącego na drodze – potem już nic.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Pon Gru 10, 2012 7:07 pm

Spojrzał w górę.Ostatnie, co w pełni zarejestrował to jego tarcza wyrzucona przez potwora naprzeciw jakiejś strzale.
-Hawk..
Błysk
Ostry ból przeszył jego głowę i nie chciał jej opuścić. Pociemniało mu przed oczami. Niemy dźwięk odbijał się od zakamarków jego czaszki, to nasilając się i słabnąc naprzemiennie. Rozejrzał się zdezorientowany wokoło. Obraz wirował mu przed oczami. Gdzieś przemknął mu obraz opadającego pod dziwnym kątem Iron Mana z jeszcze dziwniejszym wyposażeniem. Spróbował się skupić na Tony'm i jego celu.
Błysk
Wszystko potoczyło się szybko. Za szybko. Potężna eksplozja odrzuciła Kapitana, a razem z nim auto, za którym się ukrywał, na ścianę najbliższego budynku. Steve, nic nie słyszący po wcześniejszym wybuchu strzały dźwiękowej, mógł jedynie podziwiać samochód lecący w jego stronę w niemalże zwolnionym, choć co prawda lekko rozmazanym obrazie. Widocznie jego umysł zaczął mu płatać figle, gdyż jego ostatnią myślą było to, że jeżeli kiedykolwiek miałby okazję obejrzeć skrzyżowanie czarno-białego filmu niemego i tych niezwykłych produkcji 3D to tak właśnie by wyglądały..
Potem zemdlał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Gru 15, 2012 3:50 pm

W życiu nic nie mogło iść po myśli. Dla zasady. W imię ironii losu i spisanych praw Murphy’ego, wszystko musiało się w końcu schrzanić. Szczególnie wtedy, gdy próbowało się ratować świat. Wtedy, cóż, nie było zmiłuj. Hawkeye miał o tyle szczęście, że był daleko. Niewątpliwa przewaga walki z odległości, która właśnie dawała o sobie znać. Był względnie bezpieczny, ale w chwili, gdy cierpiała reszta, średnio cieszył się z takiego obrotu spraw. Jakby nie patrzeć, obecnie mógł tylko podziwiać, jak kolejne próby zapobiegnięciu nieszczęścia kończą się… Nienajlepiej. I może było to delikatne słowo, ale nauczony pracą Clint wiedział, że nie zawsze wypada nazywać rzeczy po imieniu.
Szczególnie, że nie było aż tak śle. No dobrze, wprawdzie dla Kapitana było tragicznie, biorąc pod uwagę fakt, że tarcza zetknęła się ze strzałą tuż nad jego głową, jednak mimo wszystko przynajmniej odwróciła uwagę stwora, a skorzystał z tego Iron Man, pokazując kosmicie, jak niebezpieczne potrafią być ludzkie latarnie. Nawet agent był pod wrażeniem, obserwując jak z krystalicznego stwora robi się szaszłyk.
I wtedy nagle nastała jasność.
Hawkeye nigdy nie był przesadnie religijnym człowiekiem, więc pomyślał dość racjonalnie.
Cholera.
A potem nastąpiło wielkie bum. Takie…
BUM.
Budynek zadrżał w odpowiedzi pod jego stopami. Trwało to chwilę, ale nie pozwoliło się skupić. Gdy tylko efekt eksplozji przestał być odczuwalny, nie tracąc czasu Hawkeye wezwał należytą pomoc poprzez łącze Tarczy. Nie należało tracić czasu, niewątpliwie ofiary w ludziach, a przynajmniej ciężko ranni będą. Szlag by to, potem znowu będzie trzeba to sprzątać. Zamieść pod dywanik, a Fury nie będzie zadowolony. Obrażenia osób postronnych zawsze prowadziły do sporych problemów, które podsycały media.
Wskoczył na swój skuter i poleciał na miejsce zdarzenia. Wprawdzie potwór był już tylko przeszłością, ale trzeba było dopilnować kilku kwestii, tak na wszelki wypadek. No i przeprosić Kapitana. Tak, to ostatnie zdecydowanie wypadało zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3880
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Gru 15, 2012 9:44 pm

Siła wybuchu zaniosła Iron Mana daleko, a w dodatku udowodniła przy tym, że ma całkiem niezłego cela - i umieściła go akurat w przypadkowym samochodzie, który zaraz potem odjechał w siną dal, jednocześnie sławiąc wręcz niespotykane roztargnienie i roztrzepanie swojej właścicielki. Innymi słowy - szukanie Starka na całym tym pobojowisku z góry skazane było na niepowodzenie, czego jednak niemalże nikt nie mógł jeszcze w tej chwili wiedzieć.
Kapitan natomiast - to już inna historia. Przynajmniej wiadomo było mniej więcej gdzie się znalazł; przygnieciony zniszczonym samochodem, owszem, ale to zawsze coś. Może zresztą i lepsze to, niż gdyby miały go podziurawić kryształowe i skalne odłamki - pozostałości po unicestwionym monstrum...
Nie zmieniało to faktu, że zdjęcie z niego tego auta wymagałoby siły większej od tej, jaką dysponował przeciętny dorosły mężczyzna. Owszem, można byłoby je z niego zapewne... Zsunąć... Lecz istniało przy tym ryzyko wyrządzenia mu dodatkowej krzywdy i sprawienia bólu. Pewnie, był super żołnierzem, a więc prawdopodobnie zniósłby taki manewr, ale czy rzeczywiście warto było go tym dodatkowo męczyć - po tym wszystkim, co go już w ostatnim czasie spotkało?
Szczęśliwie Banner nie był jedyną osobą przysłaną przez S.H.I.E.L.D. Organizacja wystosowała również grupę agentów w samochodach, a już w chwilę później na niebie pojawił się także śmigłowiec. Nie potrwało długo, nim samochód przygniatający Kapitana został do niego podpięty i przeniesiony na bok przy minimalnych dalszych szkodach względem samego uwięzionego. Pracownicy S.H.I.E.L.D. uwijali się już wówczas po okolicy, każdy zajęty swoim zadaniem - zapewne przede wszystkim damage control, z poszukiwaniami Starka na czele. Kilku medyków natychmiast skierowało się ku Kapitanowi, a gdy śmigłowiec wylądował - przenieśli go ostrożnie do środka. Najwyraźniej był on dla nich priorytetem, gdyż zaraz potem ów pojazd latający wzbił się w powietrze i odleciał. Tak więc na miejscu pozostali Hawkeye, Skiper, Banner - i cała masa agentów... Ciekawe kiedy zjawi się policja i inne służby. A może i o to organizacja już zadbała?

[z/t dla Kapitana]


_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Gru 23, 2012 10:25 am

- Hym, teraz mamy kolejny problem trzeba znaleźć Starka - rzekł Skiper- nie mógł się rozpłynąć,a może być poważnie ranny- Jeszcze raz przeszukał miejsce, gdzie Stark mógł wylądować, ale go nie było tam.
Agent odetchnął, on sam nie miał obrażeń, ale ulica była cała w opłakanym stanie, jak i budynki.
- Będą to długo sprzątać - spojrzał przez krótką chwilę na Bannera i Skiper ruszył z miejsca by pomagać przekopywać gruzy w poszukiwaniu ewentualnych ofiar. Kiepski stan tego miejsca to nie była tylko wina potwora, ale i walczących bohaterów, teraz trzeba było wyciągnąć jak najwięcej osób.
Powrót do góry Go down
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Czw Gru 27, 2012 12:04 pm

Bruce klęczał za jednym z aut co chwilę wychylał głowę, aby sprawdzić jak wygląda sytuacja. Na pewno nie była łatwa. Teraz Stark i Steve gdzieś zniknęli. Teraz musieli ich znaleźć, choć z tego co wiedział z tym drugim nie ma już problemu. Banner zmrużył oczy i palcem wskazał budynek, przez który przebił się Stark. P{odszedł w tamtą stronę, spojrzał przez dziurę w ścianie. Starka tam nie widział. Odgarnął włosy, podwinął rękawy i zaczął powoli odrzucać gruz na bok, by utorować sobie wejście dalej i rozpoczęcie dogłębniejszych poszukiwań. Zdecydowanie łatwiej byłoby mu odgarniać gruz w postaci Hulka, ale wtedy zrobiłby jeszcze więcej bałaganu, czego nikt na pewno nie chciał. Doktor rozglądał się poszukując miliardera i co chwilę kopiąc fragmenty sufitu, ścian. Cofnął się trochę znów wychodząc na brudną, zniszczoną ulicę. Pokręcił głową, co miało oznaczać, że Tony'ego tam nie znalazł. Do tego zamieszania dochodziła jeszcze spora ilość ofiar i niebawem pewnie zjawi się telewizja, co oznacza, iż jako świadek oraz superbohater, będzie musiał udzielać wywiadu, lub krótkiej wypowiedzi przed kamerami, czego zdecydowanie nie lubił. Rozglądnął się jeszcze raz oglądając zniszczenia i kopnął kamień leżący obok.
-Jakieś pomysły?-Wykrzyknął wzruszając ramionami i patrząc w stronę Bartona, po czym przysiadł na ziemi zmęczony tym wszystkim, choć wiedział, że zdecydowanie ciężej jest innym, którzy są tu dłużej od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Sty 12, 2013 9:05 pm

- Tylko jeden żołnierzu, pomóż odkopywać rannych cywilów, szpitale w okolicy będą miały dużo roboty, z resztą my tez nie jesteśmy w najlepszym stanie, ale na pewno lepszym niż oni, ciekawe czy Hawkeye jest cały. - Mruknął odsuwając kamienie i sprowadzając czy nikogo nie ma pod gruzowiskiem.
Na szczęście Kapitan Ameryka był w szpitalu, a ludzie szukali Starka, więc Skiper mógł chodź trochę pomóc, przy szkodach które też były jego udziałem, ale cóż podczas takiej walki nie obywa się bez ofiar, w żadnym wypadku.
- Właściwie doktorze Banner, czemu nie było pana tu wcześniej ? - Spytał się mężczyzna przetrząsając kolejny gruz.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3880
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Sty 19, 2013 11:01 pm

No dobrze, Hawkeye coś się nie spieszy z tym swoim odpisem, więc nie ma sensu dłużej na niego czekać - może w następnej kolejce zdąży.

***

Wszystko wskazywało na to, że S.H.I.E.L.D. zadbało jednak o wstrzymanie przybycia na miejsce walki innych służb - zapewne słusznie, gdyż te może i przyspieszyłyby przeszukiwanie gruzów, ale jednocześnie mogłyby uszkodzić lub przywłaszczyć sobie potencjalnie istotne dla sprawy materiały dowodowe. Takie ryzyko trudno byłoby podjąć, organizacja zaś dysponowała w końcu wystarczającymi zasobami - w tym ludzkimi - aby poradzić sobie z tym wszystkim na własną rękę. Zapewne odcięła też póki co z użytku najbliższą okolicę... W innym wypadku prawdopodobnie do całego tego chaosu dokładaliby się już przedstawiciele różnych mediów, szczęśliwie jeszcze nieobecni.
Podczas gdy większość agentów zaangażowana była we - wbrew pozorom dobrze zorganizowane - przeszukiwanie gruzów, część z nich musiała pełnić także i inne funkcje. Świadczył o tym chociażby fakt, że jeden z nich poświęcił chwilę swego cennego czasu, aby zapewnić Bannera o stabilnym na ten moment stanie zdrowia Kapitana Ameryki; informację tę musiał chyba dostać jeszcze ze śmigłowca... Zaraz potem jednak ów mężczyzna ruszył w swoją stronę, przywołany przez jednego ze swoich kolegów po fachu - który pakował akurat ostrożnie fragment kryształowego kolca.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Grace Marquez
NPC
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 04/09/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sro Lut 13, 2013 1:02 am

Służby służbami, jednak na miejscu znalazł się jeden ,,oddział’’, którego nagłe pojawienie się może być S.H.I.E.L.D. nie na rękę, a o którego nieobecność agencja nie zadbała. Media potrafiły przedstawiać wszystko tak, by widz otrzymał papkę tego, co chce szef stacji, a nie to, co się naprawdę zdarzyło. Młodzi dziennikarze byli łasi na prawdziwe sensacje, gdyż mogły one zapewnić im mocną pozycję i być może awans.
Grace, wraz ze swoją ekipą, wracała vanem z biblioteki, w której niedawno szukali materiałów do dokumentu. Zajęcie mało pasjonujące, ciężko też było mówić o owym materiale jak o przepustce do kariery. Kobieta wertowała kserokopie książek, które miały im posłużyć jako baza statystyczna, ziewając przy tym przeciągle. W uchwycie na drzwiczkach znajdowała się kawa, całe szczęście nie była gorąca – w momencie, gdy samochód zahamował, zawartość kubka wylała się na kolana Marquez.
- Idioto! Jak jedziesz! – wrzaski dziennikarki były na porządku dziennym, do czego chłopaki zdążyli się już przyzwyczaić. Jednak Sam, który prowadził, nie przejął się jej uwagą, tylko wskazał na drogę przed nimi – a raczej to, co z niej zostało. Przeorany asfalt, połamane latarnie, rozwalony hydrant. Obraz niemal jak po katastrofie, trzęsieniu ziemi o małej skali czy czymś takim. W obecnej sytuacji wystarczyło jedno spojrzenie dźwiękowca, zrozumieli się bez słów. Wyskoczyli z pojazdu niczym oparzeni, odsunęli boczne drzwi furgonetki i chwycili za sprzęt – każdy za to, czego akurat potrzebował. Grace wykonała jeszcze jeden telefon.
- Jesteśmy pod Avengers Tower. Nie uwierzy pan w to, co zaraz zobaczy – powiedziała, a Sam zaczął nadawać obraz z kamery do studia. Inne stacje, a przynajmniej lwia część z nich, była już na miejscu, więc władze BBC America dobrze wiedziały, co się dzieje, ale ich ludzie nie mogli przedrzeć się na miejsce wydarzeń, gdyż zablokowano drogę i odmówiono wjazdu każdemu, bez wyjątków.
- Naprawdę?! – Marquez nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. – Dostaliśmy pozwolenie! Za pół minuty wchodzimy na żywo! – rozemocjonowała się. – SAM! W lewo! – krzyknęła do kumpla, gdyż dostrzegła niezidentyfikowaną kupę kamieni, która wyglądała, jakby składały się na nią elementy jakiejś… istoty. Nie mieli dużo czasu, gdyż zaraz powinni ich sprzątnąć stąd agenci Tarczy, tak jak i powoli usuwano z miejsca zdarzenia inne ekipy, ale każda sekunda tego materiału może przyczynić się do spełnienia marzeń Grace, więc zamierzała wykorzystać ten moment jak najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Czw Lut 14, 2013 9:03 pm

Zeskoczył ze skutera, wzrokiem oceniając pobojowisko. W życiu widział już gorsze rzeczy, więc na jego twarzy nie pojawiły się zbędne emocje, choć musiał przyznać, że i tym razem obcy zaszalał trochę, szczególnie w ostatnim rzucie. Nie dość, że Iron Man został wysłany na wycieczkę przez budynki z biletem w jedną stronę, to jeszcze Kapitan zdawał się mieć obowiązkową wizytację u lekarzy. Choć znając jego i tak wyjdzie z tego cały, byli na świecie tacy ludzie, co to mogli dostać wszystkim, a i tak nadal stali na nogach. Kapitan był jednym z nich.
Przykląkł, przyglądając się pozostałościom stwora. Nie zostało tego dużo, nie licząc powbijanych wszędzie naokoło ostrzy. Oczywiście i tak dużo na ten temat nie był w stanie powiedzieć. Jego robota zamykała się bardziej w sferze – zniszcz, wysadź, uratuj ziemię, a resztę pozostawiano naukowcom. Nie wątpił, że S.H.I.E.L.D. już się tym zajęło. Zawsze to robili. Wyprostował się i spojrzał w stronę rozmawiających ze sobą doktora oraz pilota, którego nie kojarzył nawet z widzenia. Musiał być jakimś wojskowym, skoro tak często żołnierzował. Hawkeye nie dbał o to zbytnio, kolejne ręce do pomocy były zawsze w cenie, choć teraz kończyło się ich zadanie.
- Pomysły? – powtórzył, podchodząc w ich stronę. – S.H.I.E.L.D. zajmie się tym pobojowiskiem – stwierdził krótko.
Nie wierzył w to, że Fury wypuści łakomy kąsek z rąk. W końcu to w ich gestii leżały kontakty pozaziemskie. Poza... W sumie, to te z bogami też się do pozaziemskich zaliczały. Ogólnie wszystko to, co mogło za pomocą czerwonego przycisku zrobić wielką dziurę w ziemi podlegało pod jednookiego mężczyznę.
- My możemy co najwyżej pogratulować sobie tego, że nie przedziurawił nas żaden z tych kolców – stwierdził, podnosząc do góry czerwonawy odłamek. – Może chciałby to doktor przebadać? – spytał. – Na pewno będzie pan w stanie więcej o tym powiedzieć niż ja – wzruszył lekko ramionami, wyciągając dłoń do mężczyzny. Za chwilę wszelkie ślady po kosmicie wezmą agenci i nie będzie możliwości zabrania pamiątek. Ktoś nazwałby to korzystaniem z okazji, ale Clint domyślał się, że w razie czego szybciej dowie się informacji od Bannera, niż od naukowców.
Szczególnie tych amerykańskich.

[Czyżby ktoś tu oglądał Dextera?]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Lut 16, 2013 10:50 pm

Skiper odgarnął włosy z twarzy , już więcej tutaj nie zrobi. Otrzepał się z kurzu i dołączył do dr Bannera i Hawkeye.
Spojrzał na nich chwile posępnym wzrokiem i wziął sobie pamiątkę w postaci jednego z odłamku kryształów.
Obecnie chyba, już nic nie było do roboty, ani dla niego, ani obecnych tutaj, powinien wrócić do bazy i zdać raport z całkowitego przebiegu walki, ale nie lubił za bardzo papierkowej roboty, ale nikt inny za niego tego nie zrobi.
- Dobra żołnierze, co teraz ?- spojrzał na obu bohaterów- Bo tutaj to chyba na tyle, chyba że nagle coś się jeszcze pojawi. Może podrzucić was gdzieś i tak muszę oddać maszynkę do hangaru. - podrapał się po szczęce. - Cóż misje można uznać za zakończoną sukcesem do tego też, chodź zastanawiam się gdzie wcięło Starka.
Powrót do góry Go down
Bruce Banner

avatar

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 26/09/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sob Lut 16, 2013 11:46 pm

Banner kopiąc kolejny kamień spojrzał na Bartona i kiwnął głową.
-Chyba tak zrobię.- Po czym przykucnął nad kawałkiem kryształu, który leżał na ziemi i po tym jak obejrzał go dokładnie z każdej strony schował do kieszeni spodni. Wstał i tym razem obrócił się w stronę Skipera.
-Poradzę sobie, auto chyba już na mnie czeka.- Tak też było, kawałek dalej stał już samochód SHIELD'u gotowy zabrać doktora z tego pobojowiska. Bruce rozejrzał się jeszcze, podniósł kolejny kryształ, chowając go do kieszeni obok tego pierwszego- a nuż do badań przyda mu się nie tylko jeden. Ten potwór-a teraz to co z niego zostało- interesował Bannera, więc czym prędzej chciał wracać do laboratorium i zająć się szczątkami tego kosmicznego czegoś, co jeszcze niedawno stało między tym wszystkim. Teraz pojawiły się jeszcze media, które pewnie będą chciały przeprowadzić z doktorem wywiad, ta podekscytowana dziennikarka, która szła przez pobojowisko pewnie niebawem podejdzie do Bannera z takim waśnie zamiarem. Bruce kiwnął głową do kierowcy samochodu i wsiadł do auta. Wygodnie rozłożył się na tylnym siedzeniu.
-Do jakiejś dobrej kawiarni...albo restauracji.- Wskazał kierowcy cel podróży Banner.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Nie Lut 17, 2013 12:30 pm

- Proszę tylko podzielić się ewentualnymi wynikami badań – rzucił jeszcze w stronę doktora Hawkeye.
Lubił wiedzieć, co próbuje go zabić i zniszczyć jedno z największych miast świata, przy okazji rzucając największymi bohaterami ziemi jak dziecko lalkami w przedszkolu. Tak jakoś, wiedza ta pomagała mu w życiu, a z naukowcami S.H.I.E.L.D. nie zawsze szło się dogadać. Szczególnie jeśli trafiło się na tych, co stawiali się wyżej od ludzi wykonujących czarną robotę. Mieli dziwną tendencję zapominać, że gdyby nie ci ludzie, świat w jakim żyją miałby problem z istnieniem. Podrzucił kryształ do góry i złapał go z powrotem w dłoń, spoglądając na żołnierza, który został jeszcze na miejscu.
- Mam mój skuter, pewnie będę musiał zdać raport temu na górze – wskazał palcem w niebo.
Gdyby ironia losu go lubiła, zapewne teraz nad ich głowami przelatywałby ukryty za panelami maskującymi Helicarrier.
- Stark pewnie da znak życia, jak nie – zaczniemy się martwić. Ale przetrwał już tyle, że to raczej nie zrobiło na nim wrażenia – stwierdził spokojnie.
W końcu nie każdy co dzień wlatuje z bombą atomową w portal prowadzący do innej galaktyki pełnej wrogich obcych, prawda?
- Na razie chyba możemy uznać ten dzień za zakończony, jeśli chodzi o pozaziemskie wrażenia. Wracam do bazy – stwierdził jeszcze i machnąwszy ręką w geście czegoś na kształt pożegnania, wsiadł na swój skuter i odleciał do góry, kierując się do miejsca, z którego wcześniej wystartował. Fury pewnie już nie mógł doczekać się kompleciku dokumentów na biureczku.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sro Mar 06, 2013 4:35 pm

Skiper wruszył ramionami, jak chcieli się miotać tak prostymi maszynami to ich sprawa, jazda lataczem była znacznie fajniejsza, tak przynajmniej uważał agent. Jednak nic nie było do roboty, a on się nikomu nie musiał tłumaczyć. Wsiadł do maszyny latającej i odpalił silniki. Poderwał się w górę i poleciał w kierunku bazy shieldu, będzie pewnie jednak musiał pomagać przy naprawie maszyny.
< z/t >
Powrót do góry Go down
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 449
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   Sro Lis 18, 2015 3:11 am

/ z salonu na ostatnim piętrze

Carol - opuściwszy salon, w którym zostawiła Morganę i Starka - skierowała się na zewnątrz, na sam dach Avengers Tower. Póki co, kobieta nie spieszyła się ze zmianą swojego codziennego stroju na ten, który miała podczas bycia na misji.
Stanęła na krawędzi, jakby w każdej chwili miała pozwolić sobie na to, by wznieść się wyżej niż w tym momencie była.
Uznała, że szybciej będzie mogła odczuć wzrost temperatury i zareagować, gdy nie będzie znajdywać się w zamkniętym pomieszczeniu. Wystarczyło, że i tak było paru niezapowiedzianych gości. Jak nie wszyscy właściwie. Prócz tego, jej zamiarem było zaabsorbowanie energii, co wydawało się kobiecie zbyt możliwe, by nie miało miejsca.
- Jeśli zrobi ci się gorąco Cap, to nie ze względu na ciśnienie, chociaż... - kobieta chwilę się zastanowiła. Autorka natomiast wspomniałaby o tym, że Kapitanowi zrobiło się cieplej na widok przyjaciela. Tak ciepło, że aż serce i lodowce się topią. - JARVIS wyhaczył wzrost promieniowania i temperatury w ciągu ostatniego kwadransa, więc sprawdzam - odpowiedziała, gdy w końcu się zdecydowała, co ma powiedzieć. Ot, po prostu przekazała informację. Zażartowałaby, że przyspieszają im wiosnę, ale wątpiła, by Rogers był w nastroju na żarty.
- JARVIS, informuj o jakichkolwiek zmianach, wzroście i postaraj się ustalić czy coś dzieje się w okolicach miasta lub gdzie indziej. Jakieś awarie, źródło, cokolwiek - powiedziała, czując nagromadzoną energię, przy czym mimowolnie spojrzała na koniuszki palców. - Do usłyszenia, Cap - dodała.
I opuściła dach Avengers Tower.

/zt

_________________


This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dach i lądowisko   

Powrót do góry Go down
 
Dach i lądowisko
Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Avengers Tower-
Skocz do: