Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kostnica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3469
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Kostnica   Nie Wrz 23, 2012 12:15 pm



To pomieszczenie znajduje się w podziemiach, a na jego wyposażenie składa się w głównej mierze blat, na którym być może przeprowadzane były kiedyś sekcje, zlew w jednym rogu - tuż przy drzwiach - oraz wysoka szafka w drugim. W jedną ze ścian wpuszczono przechowalnię zwłok. Standardowo sala jest obdrapana, brudna, a do tego jeszcze ciemna - oświetlenie szwankuje, a okien tutaj brak.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Pią Paź 12, 2012 5:01 pm

- Uch, ale niewygodnie. Gdzie ja jestem? Coś mnie uwiera w...Hej, czy to ludzka ręka? Ledwo widać w tych ciemnościach. O, ale zadbane paznokcie, właściciel musiał za życia często robić manicure. Ciekawe, gdzie reszta ciała...Trochę tu ciasno, gdzie ja właściwie jestem? Narratorze, powiedz mi, gdzie jestem. Narratorze? Czyżby szlag go trafił? Chyba miałem nie łamać czwartej ściany. Najwyżej pogadam sam ze sobą. Dobra, jeśli spróbuję lekko się przekręcić, o tak, i spojrzę w tę stronę, hej, erekcja? Więc albo mamy ranek, albo ze mną jest coś nie tak. Chyba nie jestem nekrofilem? Mam nadzieję, że nie jestem nekrofilem. Boże, nie chcę być nekrofilem! Dobra, pomniejsz się lekko przyjacielu, bo zasłaniasz widok. Okej, chyba widzę jakieś drzwiczki...Jeśli się trochę przesunę do przodu...Ciężko czołgać się na plecach, do tego w przeciwną stronę. Okej, teraz tylko popchnę je nogą...No, walimy z superkicka. - pod wpływem uderzenia, czy czymkolwiek był ten nieporadny, zważywszy na pozycję i okoliczności kopniak, drzwiczki otworzyły się z hukiem i Wade mógł wyjść z jednej, z przechowalni na zwłoki. Oczywiście to, że mógł wyjść nie znaczyło, że będzie to takie łatwe. Po kilku minutach wygibasów, przekręcania się i tym podobnej "gimnastyki" Deadpool w końcu mógł się rozejrzeć po pomieszczeniu w którym się znajdował: zniszczonej, podziemnej kostnicy.
- Trochę tu strasznie. To może ja jednak wrócę do udawania zwłok? Hej, nie mam przy sobie broni, ani urządzenia do teleportacji...Cholera, a mówiłem sobie: Nie pij więcej, dziesięć kielichów w zupełności wystarczy. Jakieś szuje musiały mnie widocznie okraść. Mam nadzieję, że nie dobrały się do mojego seksownego tyłeczka. - Wade jednak, kompletnie wbrew swojej pierwszej myśli o powrocie do ciasnej, aczkolwiek potencjalnie bezpiecznej przechowalni na trupy, ruszył dalej. Obejrzał się tylko na prawdopodobnie nieprzytomnego policjanta, leżącego na blacie, po czym zajrzał do wysokiej szafki, która być może skrywała coś cennego.
- Hmmm, jeśli kierować się logiką horrorów, to powinienem teraz znaleźć łom, pałkę czy inny złom, a następnie powinien na mnie wyskoczyć jakiś potworek. Może ten policjant okaże się zombie? Tak, zapewne kiedy ja szukam tu broni, on właśnie powolutku i cichutko wstaje, a gdy ja już wyjmę broń i się odwrócę, rzuci się na mnie z zębami. Ale będzie zabawa. - Deadpool uśmiechnął się pod maską, na myśl o prawdopodobnie zbliżającej się walce o życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Paź 13, 2012 2:03 pm

Ciemno, zimno i sucho. Pierwsze sygnały, które dotarły do Alice. Dwa minusy i jeden plus. Cieszyć się czy płakać? Mogłaby się nad tym zastanawiać jeszcze długo. Tylko, że owe sygnały nie pasowały do jej domu. Do tego ten charakterystyczny zapach... Nie, z pewnością nie był to jej salon. Otworzyła powoli oczy. Nie, to z pewnością nie był jej salon. Chyba, że w tej kawie coś było co jej zaszkodziło, skoro wylądowała w kostnicy! Ciężkie glany stuknęły o ścianę. Zaraz rozejrzała się na ile mogła po tym miejscu. Zdecydowanie trzeba było się stąd wydostać. Jej nogi dotknęły drzwi. Naparła na nie. Zamknięte. Miała nadzieję, że zamek nie będzie zbyt mocny. Pierwszy kopniak nie należał do mocnych. Sprawdzał blachę. Kolejny okazał się jednak znacznie silniejszy. Dziewczyna przytrzymywała się rękoma ścian krzywiąc się, gdy znów uderzyła w blachę. Ulegnie, musi ulec. Jak wszystko. W końcu miała na sobie swoje ukochane buty, którym nie przeciwstawią się żadne, ludzkie drzwi.
Te jednak nie ustępowały. Przerażenie coraz bardziej ogarniało Alice. Uspokój się, uspokój się. Jesteś tylko zamknięta, cholera wie gdzie, w jakimś miejscu, które wygląda na kostnicę! Taaak, dziewczyna idealnie nadaje się na psychologa. Strach coraz bardziej przeszywał jej ciało. Na chwilę znieruchomiała łapiąc oddech. Przesunęła rękoma w dół przeszukując swoje dżinsy. Nie miała telefonu. To źle, bardzo źle. Palmtop? Palmtop! Gdzieś go musiała mieć. Dziewczyna uderzyła o drzwi ponownie nieruchomiejąc. Nie miała go. Nie miała nic. Adrenalina napłynęła do jej żył. Złapała ponownie oddech i zaparła się rękoma. Z całej siły uderzyła w drzwi modląc się do wszystkich znanych bóstw, aby ustąpiły w końcu. Dasz sobie radę, spokojnie. To tylko drzwi.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3469
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Paź 13, 2012 4:34 pm

Wbrew najlepszej konwencji tanich horrorów, policjant nie obudził się jako zombie i nie wstał z blatu - a przynajmniej jeszcze nie. Z drugiej strony aurę niepewności zakłócał nieco fakt, że mężczyzna oddychał, więc póki co nie mógłby zostać uznany za trupa, czy to żywego, czy też takiego całkiem zwykłego, zupełnie martwego... Szkoda, prawda?
Grunt jednak, że przeszukiwanie szafki w rogu pomieszczenia przyniosło pewne efekty - trudno jednoznacznie orzec, czy były one tak do końca pozytywne zważywszy na okoliczności. Na pierwszy rzut oka owszem, lecz z drugiej strony zawartość półek mogła nieźle zaniepokoić.
Dolna była zupełnie pusta i pokryta grubą warstwą kurzu; to ostatnie tyczyło się zresztą także i większości pozostałych, za wyjątkiem drugiej od góry - na niej bowiem powłoka kurzu została naruszona w taki sposób, jak gdyby ktoś przesuwał po niej obiekt o zaokrąglonej podstawie. Na najwyższej półce stała latarka - mocno sfatygowana, ale po włączeniu będzie działała, dając jednak słabe światło. Być może to kwestia kończących się baterii, a może była po prostu uszkodzona?
Dalej natomiast robiło się już tylko ciekawiej. Lub dziwniej. Albo i nawet poręczniej, jak kto woli... Interpretacja zależała już od konkretnej osoby. Na środkowej półce znajdowała się bowiem taca - brudna, lecz poza tym zachowana w całkiem niezłym stanie - na której spoczywały różne drobne narzędzia. Nie było ich wiele: półokrągła igła chirurgiczna, nożyczki, skalpel, prosta pinceta - i tyle. Ślady pozostawione na tacy jednoznacznie świadczyły jednak o tym, że jeszcze niedawno było ich tam więcej.
Niższą półkę zaś zajmowała cała masa słoików różnej wielkości. Kilka z nich było pustych, inne wypełniała jakaś szarawa ciecz; zdawała się mieć nieco mazistą konsystencję - sądząc z tego, że oblepiała ścianki odrobinę ponad swoim poziomem. Wewnątrz owego specyfiku umieszczono... Cóż, właściwie chyba lepiej nie wiedzieć co to było, ale z całą pewnością wyglądało na organiczne i stanowiące część czegoś, co kiedyś żyło. Tkanki? Może... Czy ludzkie? Czy naturalne? Trudno orzec.
Kopanie drzwiczek przez Alice nie przyniosło żadnego widocznego efektu - nie chciały ustąpić, zamknięte od zewnątrz na zasuwę. Mimo to udało jej się narobić sporego hałasu, rozchodzącego się po całym pomieszczeniu... Tym samym zawiadamiając Deadpoola o jej obecności w jednej z wnęk.

***

Żeby było jasne, półki od góry:
1. Latarka.
2. Pusta, coś z niej zabrano.
3. Narzędzia chirurgiczne.
4. Słoje.
5. Pusta.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Paź 13, 2012 5:38 pm

- No to co my tu mamy...Pusto, pusto, kurz, pusto, pusto, więcej kurzu, pusto...O, latarka. Niech się stanie światłość, rzekł Deadpool. - Wade chwycił światłodajny przedmiot w dłoń i kilkakrotnie włączając, i wyłączając sprawdził czy działa.
- A widząc, że światłości było mało, powiedział tylko: "Ale dziadostwo, nic dziwnego, że ktoś tu to zostawił" - I po tych słowach, mimo wszystko schował znalezisko do jednej z kieszeni. Nagle usłyszał hałas dobiegający z jednej, z wnęk kostnicy. Obrócił się, spodziewając się między innymi ataku ze strony policjanta, ale ten jak na razie cały czas leżał na blacie. Zawiedziony z tego powodu Wade, podszedł do wnęki i spojrzawszy na zamknięte drzwiczki, zza których dobiegał hałas, jakby ktoś o nie uderzał, zapukał kilka razy.
- Jeśli glina nie okazał się żywym trupem, to zapewne takowy leży tutaj. Także przykro mi, panie zombie, ale dopóki nie znajdę czegoś nadającego się na broń, nie uwolnię pana i nie zabiję. No dobra, nie da się zabić trupa. A więc pozbawię pana resztek trupiego jestestwa. No, więc leż pan spokojnie, ja znajdę jakąś pałkę, otworzę te drzwi i może mnie pan atakować. Ale mózgu łatwo nie oddam. Jeszcze jedno, proszę trochę ciszej hałasować, bo jeszcze obudzi pan tego tutaj - mówiąc to, Deadpool wskazał nieprzytomnego policjanta - I będę miał was więcej na głowie. Hej, to byłoby nawet fajne, większe wyzwanie. Dobra, hałasuj sobie ile chcesz, a ja wracam do przeszukiwania szafki. - dodał i z uśmiechem na ustach powrócił do mozolnych poszukiwań.
- Co jeszcze tu mamy...Kurz, więcej kurzu, jeszcze więcej kurzu...O, jakieś słoiczki, ciekawe co jest w środku? Dobra, zaraz się tym zajmę, tylko zobaczę co jest w tej szafce...Oooo. Dobra, to nie jest śmieszne, mówiłem wyraźnie: "Jakiś łom lub pałkę", a nie malutkie narzędzia chirurgiczne. Hej, a może mam ich użyć, żeby rozciąć policjanta i wydobyć z niego właściwą broń? Hej, to nie jest zły pomysł! No dobra, siostro, skalpel! - Najemnik chwycił narzędzie chirurgiczne, obrócił się na pięcie i ruszył w kierunku leżącego mundurowego.
- Na przyszłość pamiętaj: Jeśli ktoś tak wystrzałowy jak ja zasuwa autostradą swoim zajefajnym motorkiem, to się go nie zatrzymuje i nie wlepia mu mandatu za przekroczenie prędkości! - Deadpool zamachnął się, zrobił poważną minę i...na tym się skończyło.
- No dobra, tak na serio to nie wiem jak używać skalpela, mam ci go wbić całego w ciało, czy może tylko leciutko naciąć skórę? A może po prostu wypatroszę cię jak królika?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Paź 13, 2012 6:59 pm

Alice znieruchomiała. Przeklęta blacha nie zamierzała jej ustąpić. Trochę się zmęczyła w czasie tych kilku minut, gdy z całych sił kopała w drzwiczki z uniesionymi nogami. Do tego było tu ciasno i zdecydowanie niewygodnie. Wtedy usłyszała pukanie. Serce jej zamarło na ułamek sekundy. Nie pomyślała zupełnie o tym, że ktoś tu jeszcze może być. Była zbyt sparaliżowana, aby pomyśleć, że na zewnątrz może znajdować się niezbyt przyjazna istota. Jej błąd. Wysłuchała uważnie słów wstrzymując oddech. Jej obawy minęły. Na krótką chwilkę. Przestała się martwić, że jest w pomieszczeniu z jakąś bestią. Mogła za to być osoba, która nie jest uważana za zdrową psychicznie. Wsłuchiwała się jeszcze chwilę w to co się działo za drzwiami. Nie, to nie była zdecydowanie normalna osoba. Wydawała jej się jednak dziwnie znajoma. Może jej pomoże?
- Halo? Słyszysz mnie? Nie jestem rozkładającym się i drącym mordę zombie. Wypuść mnie, proszę! - zajęczała najgłośniej jak umiała. Jedna jej noga naparła na stal. Ach, gdyby tylko miała przy sobie COKOLWIEK. Ale nie, ALE nie. Ktoś doskonale wiedział, co powinien jej zabrać. Ciekawiło ją czy ma przy sobie swoje noże. Wolała nie myśleć o opcji, gdzie jej, je odebrano.
Powrót do góry Go down
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Paź 13, 2012 8:36 pm

Deadpool stał tak nad nieprzytomnym policjantem, zastanawiając się co zrobić. W pewnym momencie opuścił dłoń w której znajdował się skalpel, nachylił się nad ciałem i lekko przekrzywiając głowę spojrzał na mundur gliniarza. Następnie bez słów przybliżył drugą, pustą rękę do górnej, osłaniającej tors części munduru, odsunął dłoń i znów przybliżył. Z boku musiało to wyglądać nieco komicznie.
- Chyba powinienem najpierw rozpiąć ten mundurek, a dopiero potem ciąć, ale z drugiej strony...Czuję się jak pedał na myśl o rozbieraniu faceta. Na dodatek nieprzytomnego. To może podejść pod molestowanie seksualne, jeszcze mnie zamkną i dopiero będzie: Nie mogę narażać mojego tyłeczka na więzienne katorgi pod prysznicem. Dobra, poddaję się, niech ktoś inny bawi się w doktora, ja mogę co najwyżej udawać ginekologa dla kobiet, seksownych i młodych, dodajmy. - Deadpool wyprostował się i już miał wyrzucić skalpel w diabły, gdy nagle odezwał się kobiecy głos, z tej samej wnęki w której według Wade'a miał znajdować się zombie. Zaintrygowany, podszedł do drzwiczek i odezwał się, co z góry oznaczało kilka minut katorgi dla uszu znajdującej się tam kobiety. Chyba, że lubi bezsensowną paplaninę, to zmieniłoby postać rzeczy.
- Wypuścić powiadasz? Skąd mam mieć pewność, że nie jesteś potworem, który potrafi symulować ludzki głos, aby zwabić ofiarę? Albo co gorsza, potworem brzmiącym i w y g l ą d a j ą c y m jak niewinna dziewczynka, która w rzeczywistości jest diabłem wcielonym, który wypatroszy moje wnętrzności i na moich oczach je pożre? A gdy się zregeneruję zrobi to jeszcze raz? Zanim otworzę te drzwiczki, musisz coś zrobić, aby udowodnić swoją prawdziwą niewinność. Powtarzaj za mną: Gdy wyjdę nie zrobię krzywdy swojemu wybawcy, czyli wspaniałemu, przystojnemu, charyzmatycznemu, wyrafinowanemu, seksownemu, doskonałemu, najlepszemu z najlepszych, lepszemu nawet od Wolverine'a i Spider-Mana razem wziętych, karmazynowemu najemnikowi, Deadpoolowi. Nawet jeśli jestem wygłodniałym potworem, gustującym w ludzkich mózgach i wnętrznościach. Jeśli jesteś nagą, grubą i ukośnik lub pomarszczoną, starą babą, która cudem zmieściła się w tej wnęcę, ostrzeżesz mnie, żebym nie patrzył, inaczej oślepnę na wieki. Natomiast jeśli na pewno jesteś człowiekiem z krwi i kości, płci pięknej nie tylko z nazwy, i na przykład dziwnym zbiegiem okoliczności jesteś tą seksowną laską z baru, która ukrywała się w metalowej zbroi, przysięgnij, że jak tylko cię wypuszczę, to odwdzięczysz mi się poprzez: a) Podanie mi swojego prawdziwego numeru telefonu, b) Obiecanie randki za którą ty w stu procentach zapłacisz, c) Natychmiastowo odwdzięczysz mi się w sposób wymagający fizycznego kontaktu(Bang, bang, bangity bang...) Nie w taki sposób, zboku(Wiesz, że właśnie obraziłeś sam siebie?) Nie prawda. Obraziłem śmieszny głos odzywający się w mojej głowie, który ma mi tymczasowo zastąpić łamanie czwartej ściany, a co za tym idzie rozmowy z narratorem. No dobra, jak tak pomyśleć to rzeczywiście obraziłem sam siebie. - Przez cały czas, Deadpool bawił się znalezionym niedawno skalpelem, zaprawdę "śmiercionośną bronią", zatrzymanym po to, aby być przygotowanym na ewentualny atak z wnęki, zza pleców czy skądkolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Nie Paź 14, 2012 11:20 am

Alice westchnęła cicho słysząc słowa mężczyzny. Czyli w sali był ktoś jeszcze. Do tego mężczyzna. Ciekawe czy żył. Gdyby jednak, może okazałby się bardziej ogarnięty od stworzenia za drzwiczkami. Zapewne bardziej przydatny. Tym bardziej, że Alice miała już pewną teorię dotyczącą osobnika, który podszedł do niej. Nie była to zbyt przyjemna wizja. Nie wiedziała do czego był zdolny. Może to on ich tutaj uwięził? Chociaż nie. To nie pasowało do siebie. W końcu nie brałby ją za zombie i wiedziałby, że jest młodą kobietą, a nie wysnuwał teorie na jej temat.
Kobieta prychnęła poirytowana słysząc jego słowa. Pewny siebie i do tego bezczelny. No tak! Na pewno mu poda numer telefonu. Dziewczyna kopnęła nerwowo w drzwiczki i powolutku poprawiła się na plecach. Nie lubiła tak leżeć, ale niestety nie miała nic do gadania.
- Powiedzmy, że Ci dam numer telefonu, dobrze? Nic Ci nie zrobię pod warunkiem, że Ty nie skrzywdzisz mnie. - odpowiedziała i złączyła nogi. Postukała delikatnie w drzwi glanami. Czekała, aż ten ją w końcu wypuści. Miała już dość siedzenia tutaj. Ciekawe czy na zewnątrz też będzie tak źle. Miała nadzieję, że nie.
Powrót do góry Go down
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Nie Paź 14, 2012 2:31 pm

- A kto powiedział, że dasz radę mi coś zrobić? Mam nadludzką siłę, szybkość, zwinność, giętkość, wytrzymałość, czynnik gojący i dwudziesto-centrymetrowego potwora w spodniach(Taa, jasne), nie tak łatwo mnie skrzywdzić. No, a co do numeru telefonu, to pamiętaj, że ma być ten prawdziwy. Nie chcę znowu dodzwonić się do jakieś szalonej, mówiącej po hiszpańsku staruszki(Ciekawe co słychać u pani [wstaw jakiekolwiek pasujące, neutralnie brzmiące, hiszpańskie nazwisko]) Ciekawe co słychać u jej kotów(Może przygarnęła jakiegoś nowego?) Może. No dobra, za chwilę otworzę te drzwiczki i cię wypuszczę. Z góry uprzedzam, że mam w ręce naprawdę groźną broń(Groźną? Mówisz o tym twoim "śmiercionośnym" skalpelu?), więc lepiej nie próbuj niczego co mógłbym wziąć za próbę pożarcia mi mózgu. Uwaga, otwieram. - Deadpool, po tym jak skończył męczyć uszy Alice swą nieustanną paplaniną, zbliżył się do drzwiczek we wnęcę i rozsunął zasuwę, by następnie otworzyć drzwi i uwolnić młodą kobietę. Ciekawe jak zareaguje ona na widok ciemnego pomieszczenia, w którym się znajdowali, nieprzytomnego policjanta na blacie, któremu Wade jeszcze kilka chwil temu chciał zajrzeć do wnętrzności oraz szafki, wypełnionej narzędziami chirurgicznymi i słojami o dość intrygującej zawartości. Sam rozgadany najemnik natomiast, natychmiast po tym jak otworzy drzwiczki, odskoczy od nich i przyjmując bojową postawę przygotuje się na ewentualny atak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Nie Paź 14, 2012 7:10 pm

Alice spoglądała w ścianę słuchając słów mężczyzny. Przygotowywała się do wyjścia. Ugięła nogi i uniosła je. Jeżeli wyskoczy z nożem spotka się z ciężkimi glanami. Niezbyt przyjemny widok, tym bardziej, jeżeli spotkają się one z jego twarzyczką. Musiała troszkę poczekać na odpowiedni moment. Mężczyzna postanowił się rozgadać i nie dać jej spokoju. Szkoda, wielka szkoda. Na szczęście upragniony koniec w końcu nadszedł. Alice usłyszała charakterystyczny dźwięk i kopnęła w drzwi.
Najpierw oczom mężczyzny ukazały się buty dziewczyny. Natychmiast wysunęła się do kolan z miejsca odpychając się od ścianki. Jednocześnie jej bluzka odsłoniła fragment jej płaskiego brzuszka. Nogi oparły się o ścianę delikatnie się rozchylając. Alice szybciutko wysunęła się z przechowalni i westchnęła cicho. Spojrzała po pomieszczeniu nieco oszołomiona. Hmmm, pomyślmy. Niezbyt ogarnięte stworzenie z baru, które niezbyt polubiła, nieprzytomny policjant na stole i ogólny syf. Dziewczyna stała na ugiętych nogach patrząc po pokoju nieprzytomnym spojrzeniem. Nie, nie było dobrze. Było źle.
- Gdzie jesteśmy? - zapytała i zaraz spojrzała po sobie. Glany są, dżinsy są, bluzka jest. Wszystko jest. Nie, nie wszystko. Dziewczyna kucnęła i zaczęła kombinować przy glanach. Zbladła spoglądając na podłogę. Nie miała noży. Nie miała nic.
- Wiesz co tu się dzieje? - zapytała Deadpoola. Tak się nazywał. Chyba. Tak jej w każdym razie powiedział. Nie mogła jednak się bawić w nieufną. Był zapewne jedyną istotą w okolicy. Po za policjantem i trupami w okolicy.
Powrót do góry Go down
Toxin

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Nie Paź 14, 2012 8:43 pm

Ciemność. Przenikliwa i nieskalana najmniejszą drobinką światła ciemność, która zagościła we śnie policjanta. Pomimo - i nie mógł być pewnym czy sennego, czy też zapoczątkowanego przez środek odurzający - paraliżu, czuł, że jego ciało się przemieszcza. Specyficzne uczucie podskakiwania i delikatnych drgań, których doznawało jego ciało. Słyszał tylko szumy, jakby położyli go obok starego rozstrojonego radia. Nie słyszał głosów ani rozmów, nawet tego najważniejszego, który od momentu połączenia bywał nawet w jego snach. Uderzenie, uniesienie i upadek. Dźwięki się zmieniały, a przed oczami zaczęło migotać światło, które jakby zasłonięte moskitierą uniemożliwiało dostrzeżenie czegokolwiek.
- Dlaczego Toxin nie reaguje?! - krzyczał w myślach, licząc, że może jakimś cudem jego towarzysz zareaguje i wyrwie go z tego położenia.
W tym momencie jasne światło rozjaśniło ciemność. Cóż to był za ból, dla tych zmęczonych, tak brutalnie wyrwanych z ciemności oczu. Jakby krzyk przeniknął przez jego synapsy, niczym stado bawołów dewastując wszystko po drodze. Obudził, a przynajmniej jego ciało powoli odzyskiwało czucie. Oczy nie były wstanie się dostroić, nie mogły złapać najmniejszego kontrastu, wszystko było rozmyte. Ruszał głową na boki. Próbował ruszyć nogą, lecz ona leżała nieruchomo. Nie czuł jej w ogóle. Skalpel. Słowo to przebiło się przez dewastujący jego bębenki uszne drażliwe dźwięki. Koszmar zaczął przybierać niebezpieczną formę. - Toxin! - darł się w myślach Patrick.
Sen tak realistyczny, że ciężko było odróżnić go od jawy. Nie jednemu w swojej karierze zaszedł za skórę, gdy zyskał symbionta, ta lista jeszcze bardziej się powiększyła. Czy to była zemsta jednego z tych pojebów?
Robię pierwsze nacięcie - wtedy jego oczy zaczęły przejrzewać przez zasłonę. Skalpel wisiał na nim, niczym ręka kata. Czuł jego zimno dotykające klatki i...otworzył oczy! Wyrwany z sennego koszmaru, podniósł się porywiście na metalowym stole. To co pierwsze rzuciło mu się w oczy, to że, w ogóle nie był to sen. Trafił do popieprzonej kostnicy. Ciemnej zabrudzonej, zafajdanej i niewykorzystanej od lat. Gdy podniósł się, momentalnie włożył dłoń pomiędzy szczeliny koszuli. Nie wyczuł żadnych blizn, ani świeżo zaszytych ran. Czy to był dobry znak? Tak mu się w tamtej chwili wydawało. Usłyszał dochodzący jego uszu, kobiecy głos. Spojrzał w bok. W ciemnościach dostrzegł, ubranego w czerwono-czarny kombinezon herosa/złoczyńcy mężczyznę. W sumie przypominał trochę Spider-Mana i go samego, lecz czy był po tej samej stronie. Obok niego stała czarnowłosa kobieta ubrana dość przeciętnie. Ocena wyglądu trwała sekundy, po czym zeskoczył ze stołu tak, że stanął za nim, odruchowo sięgnął ręką do kabury przy pasku, lecz była pusta. Zerknął dyskretnie na nią i dostrzegł, że ma na sobie swój policyjny mundur. Mundur, którego nie używał od lat, a który wisiał w jego szafie.
- Co tu się kurwa dzieje?! - pomyślał zdenerwowany i kolejną rzeczą jaką wykonał, była próba przemiany w Toxina. Nieudana.- Oh fuck... not again!
Nie mógł zamienić się w Toxina, a fakt, że go w ogóle nie słyszał, sugerował tylko jedno: stracił z nim wszelki kontakt... ponownie. Pozostawało więc skupić się na pozostałych osobach znajdujących się w tej kostnicy.
- Kim jesteście?! - zapytał donośnie, srogo i nieufnie. Stał za stołem, więc czuł się chwilowo w bezpiecznej pozycji, lecz ogólnie sytuacja w ogóle nie wydawała się bezpieczna. Dopiero po chwili, poczuł dochodzące do niego sygnały ochłodzenia. Jak długo leżał na tym stole? Rozglądał się to w lewo, to w prawo, próbując dostrzec cokolwiek co pomogłoby mu się wydostać z tego miejsca. Czy oni wyszli z tych chłodni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Pon Paź 15, 2012 3:14 pm

- O, to ty. Co za dziwny zbieg okoliczności. Może ktoś coś nam wsypał do drinków, wiesz, wtedy: w barze?(Że niby chcieliby porwać ją i c i e b i e?) No co, jestem ładnym chłopczykiem(Chyba w snach) Skąd znasz moje sny?(Siedzę w twojej głowie) Czego tam szukasz?(Bo ja wiem...Odrobiny mądrości?) (Zaprawdę uważam, że tego tam nie znajdziesz) Co, kolejny głos w mojej głowie? Ale fajnie, jeden jest śmieszny, wysoki i brzmi jak baba(Hej!), a drugi gruby i brzmi jak jakiś przemądrzały frajer(Zaprawdę powiadam ci, że te niemiłe słowa obrócą się przeciw tobie) Przynajmniej nie brzmię jak debil.(Zważywszy na to, iż aktualnie gadasz sam do siebie, z "zewnątrz", to znaczy z perspektywy obecnych tu person, tej o to pięknej kobiety, i właśnie wstającego z blatu policjanta, musisz brzmieć jak...) Co, trup powstał?! - Deadpool, po "krótkiej" rozmowie z samym sobą, obrócił się o 180 stopni i zamachnął się kilka razy skalpelem w powietrzu, dając wyraźny znak policjantowi, że gotów jest wypatroszyć mu wnętrzności, jeśli ten zacznie zachowywać się jak wygłodniałe zombie.
- Nie oddam ci mojego mózgu!(To ty go masz?) Oh, zamknij się. A, tego, no. Blaszana, mogę cię tak nazywać? - zwrócił się do Alice, cały czas mając na oku Patricka.
- No, więc, gdzie możemy być? Hmmm, rozglądam się tak po tym miejscu i po dłuższym namyśle wnioskuję, że musimy być w jakieś starej, zniszczonej kostnicy, chyba pod ziemią. Kostnice są zawsze pod ziemią, prawda? No bo musi być w nich zimno, a pod ziemią jest zimno...Chyba. A co do tego, co tu się dzieje...Aktualnie osłaniam cię przed tym kimś, który właśnie mimo, że był trupem, powstał z martwych i chce nam pożreć mózgi. Dostanę jakąś nagrodę za uratowanie twojego ślicznego tyłeczka? Bo jak nie, to mam jeszcze plan B, a właściwie to cały czas był to plan A: Rzucę cię mu na pożarcie i jak on będzie zajadał twoje mięsko, to ja sobie ucieknę. Fajny plan, co? Tak wgl. tobie też ukradli wszystko oprócz ubrań? Wyobrażasz sobie, że nie mam przy sobie kluczy do swojego motoru?(Pragnę zauważyć, że to skuter) Zamknij się, mądralo! No, to wracając do tematu: Jak okaże się, że ukradli, albo zrobili coś mojemu kochanemu motorkowi, to przysięgam, biorę miniguna z domu i robię na ulicy rzeź niewiniątek. Carnage będzie mógł się przy mnie schować. - Deadpool zakończył swą wypowiedź i stojąc w bojowej postawie, był gotów w każdej chwili zaatakować Toxina. Czy może raczej Patricka Mulligana, gdyż symbionta przy policjancie nie było. Wade zignorował także jego pytanie, odnośnie tego kim są, on i Alice.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Pon Paź 15, 2012 8:05 pm

To było dziwne. Pan w czerwonych rajstopkach gadał sam do siebie, a mężczyzna uważany za zmarłego postanowił powstać z martwych. Oczywiście w niczym nie przypominało to filmowych zombie i towarzyszy. Ten pierwszy, policjant, po pierwsze nie był niczym umazany. Po drugie nie rozkładał się jak one na czynniki pierwsze. Po trzecie jego ruchy nie wskazywały na to, aby odebrano mu zdolność poruszania się. Warto również dodać, że wypowiedział się w normalny sposób.
Gorzej było z Czerwonomajtkim. Istotka z pewnością nawiedzona przez kilka duchów. Jego zachowanie przyprawiało ją o ból głowy. Chociaż nie, to nie jego zachowanie. To jego paplanina, której końca nie było widać. Kobieta spoglądała na obecnych tu mężczyzn. Była oszołomiona, nic nie rozumiała.
- Też nie pamiętasz ostatnich godzin? Jestem Alice, nie żadna Blaszana, Czerwonomajtki. Wiecie jak stąd uciec? - zapytała spoglądając po nich z przerażeniem w oczach. Nie, nie było jej do śmiechu. Było tragicznie.
Powrót do góry Go down
Toxin

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Wto Paź 16, 2012 4:07 pm

Czy pamiętał? Ciężko było jednoznacznie powiedzieć czy rzecz, która mu się przyśniła, była tylko koszmarem uaktywnionym przez jakieś prochy, czy stłamszonym wspomnieniem z zeszłej nocy. Blizn na ciele nie znalazł, lecz przy obecnej technice ciężko było jednoznacznie stwierdzić, że ich tam nie było. Widział już w swojej "bohaterskiej" karierze rzeczy, które nawet filozofom, czy pisarzom fantasy się nie śniły. Ubrany w czerwony kombinezon mężczyzna wydawał się być niezrównoważony psychicznie. Jego reakcje były ekspresyjne, chaotyczne i Patrick wiedział, że na takich ludzi trzeba brać poprawkę. Znał to z doświadczenia, niejednokrotnie miał do czynienia na służbie z równie walnięty świrami. Póki co stał w bezpiecznej odległości, lecz wiedział, że to może niedługo się zmienić. To tylko mały skalpel, ale byli tutaj tylko ludźmi, nie wiedział czy pozostała dwójka posiadała jakiekolwiek moce. Strój mężczyzny sugerował, że do cywili pracujących od poniedziałku do piątku to raczej on nie należał. Czy tylko on stracił swoje moce?
- Jestem Patrick - odpowiedział na jej przywitanie. - A ten tutaj jak się nazywa? Spider-Man?
Po tych słowach zrobił kilka kroków w prawo. Spojrzał za siebie i dostrzegł drzwi. To byłoby zbyt łatwe, gdyby okazały się otwarte, jednakże było tutaj dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn, który powinni sobie poradzić z ich wyłamaniem.
- Ej... Czerwonomajtki! Nie zjem Cię, więc odłóż ten skalpel i pomóż mi wyważyć te drzwi!
Wskazał na nie palcem, po czym podszedł do nich. Chwytając za klamkę. Były zamknięte, tak jak przypuszczał, mimo wszystko nie czekając na reakcję i odpowiedź, spróbował zrobić to najpierw sam - kilkakrotnie uderzając mocno z barka o drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3469
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Pią Paź 19, 2012 12:21 pm

Podjęta przez Patricka próba wyważenia drzwi nie przyniosła żadnego efektu - to znaczy przynajmniej nie doprowadziła do ich wyważenia, gdyż ewentualnie za efekt uznać można byłoby ból w barku, który po sobie pozostawiła. Wybity raczej nie został, ale i tak nie było to nic przyjemnego. Jak na miejsce najwyraźniej stare i zapewne dawno temu już opuszczone, drzwi były zadziwiająco solidne, a i zamek trzymał dobrze. Może wspólna akcja dwóch osób coś by tutaj pomogła - a może potrzebny był inny sposób wydostania się na zewnątrz?
W czasie trwania rozmowy światło wciąż migało, właściwie stopniowo coraz częściej, tym samym nie tylko powodując nieco niepokojące wrażenie, ale i sprawiając, że przed oczami zebranych zaczęły pojawiać się mroczki. Może i nie było to nic poważnego, ale z całą pewnością irytującego i dekoncentrującego...
Dlatego też w pierwszej chwili Alice, Patrick i Deadpool mogli uznać subtelne zmiany zachodzące w ich otoczeniu za zwykłe złudzenie - byłaby to w pełni usprawiedliwiona reakcja. Grunt jednak, że w chwilach, gdy światło gasło, pomieszczenie robiło się o wiele ciemniejsze, niż byłoby to naturalne. Och, oczywiście nie mogli tego zobaczyć - nie w mroku - ale poczuć już jak najbardziej tak. Ten nowy rodzaj ciemności budził niepokój.
Stosunkowo szybko zresztą zaczął ulegać pewnym zmianom. Przestał opierać się już tylko na czerni, choć ta pozostała jego podstawą - dołączyła do niej jednak także i czerwień, a dokładniej ten jej chorobliwy odcień, który przywodził na myśl mięso - niekoniecznie świeże. Trudno orzec czy to tylko wyobraźnia płatała zebranym figla, sugerując umysłowi dodatkowe atrakcje, czy też rzeczywiście pomieszczenie wypełniła delikatna woń rozkładu.
Najważniejsze, że w tym krwistym poblasku ujrzeć można było zdecydowanie więcej - dlatego też Alice, Patrick i Deadpool zachowywali możliwość widzenia nawet wówczas, gdy żarówka akurat gasła na moment. Tworzyło to w zasadzie dość niesamowity efekt. W jednej chwili pomieszczenie wydawało się być zupełnie normalne, choć zniszczone i stare, a w następnej - prezentowało się niczym typowa scena z horroru. Z całą pewnością nie poprawiało to niczyjego samopoczucia... Ale na tym się nie skończyło.
Fragment ściany - tej najbardziej od nich oddalonej - zaczął się odkształcać w taki sposób, jak gdyby po drugiej stronie, a może wewnątrz muru, znajdowało się coś, co bardzo chciało przedostać się do kostnicy. Cegły tworzące powierzchnię stopniowo się odkruszały, odsłaniając tym samym ukryty pod spodem materiał - ten zaś przywodził na myśl tkankę, lekko zakrwawioną i w gruncie rzeczy dość obrzydliwą. Stanowczo nienaturalną.
Odkształcenie wysuwało się dalej, mniej więcej na wysokości głów zebranych, teraz przypominając już umieszczony na długiej szyi spory łeb. Nie następowało to płynnie i z łatwością; wręcz przeciwnie, to coś wydawało się mieć problemy z wydostaniem się, na co wskazywały szarpane ruchy. Dość szybko pod łbem wyłoniły się przednie łapy. Trudno byłoby porównać tę istotę do jakiegokolwiek zwierzęcia - chociażby dlatego, że nie posiadało nawet skóry...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Pią Paź 19, 2012 7:26 pm

- Dobra, nie przypominam sobie, żebym ostatnio coś jarał(Ani ja)(Zaprawdę powiadam wam, że ja również nie spożywałem ostatnio żadnych substancji halucynacyjnych)(Wade ma rację, gadasz jak przemądrzały frajer) To może trafiliśmy do Krainy Czarów? Alice, wiesz coś o tym? - dziwne zmiany w "wystroju" kostnicy sprawiły, że Deadpool zrezygnował z trwania w bojowej pozycji i zaczął ignorować Patricka, którego jeszcze kilka chwil temu podejrzewał o bycie żywym trupem, szczególnie, gdy ze ściany naprzeciw, w "blasku" czerwieni - o ile tak można powiedzieć o czymś, co jest fragmentem dziwnej, otaczającej to pomieszczenie ciemności - zaczął wyjawiać się potwór, jakieś dziwne, obrzydliwe stworzenie, które raczej nie miało przyjaznych zamiarów. Chociaż kto wie, może tak naprawdę te wszystkie kreatury, mordujące setki ludzi we wszelkich horrorach świata szukają po prostu przyjaciela, który zrozumie ich i przestanie za nimi uciekać. Wyobraźcie sobie tylko, takiego małego, pociesznego stworka, którego można podrapać za uchem, a w razie czego nasłać na znienawidzoną nauczycielkę od biologi czy wiedzy o kulturze.
- Wow, ale bydlę. Czyżby ktoś przesadził z Macami w McDonaldzie? - Najemnik zacisnął rękę na uchwycie skalpela i, jak to miał w zwyczaju, zrobił najgłupszą rzecz jaką prawdopodobnie mógł w tej sytuacji zrobić. Ruszył do przodu, wprost na wydostającego się z ceglanej ściany potwora.
- Banzai!(Geronimo!)(Giń, przeklęta maszkaro!) - Z okrzykiem na ustach, zamachnął się w biegu i wbił ostrze skalpela prosto w obrzydliwy pysk stwora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Paź 20, 2012 6:31 am

Alice nieco się uspokoiła widząc, że obecny tutaj policjant zachowuje zimną krew i nie wygląda, aby miał rozdwojenie jaźni. Chociaż tyle dobrze. Może będzie wiedział jak się stąd wydostać. Alice spojrzała na jego starania. Dead w tym czasie najwyraźniej totalnie zlewał zachowanie mężczyzny. Nic z resztą dziwnego skoro w pokoju zaczęły się dziać, doprawdy dziwne rzeczy. Alicja przetarła ręką oczy i zamknęła je na chwilkę. Nie było to przyjemne doświadczenie. Dlatego odczekała drobną chwilkę i ponownie otworzyła oczy. Mogliby się zdecydować. Iście przerażająca rzecz. Widocznie światło musiało mieć tutaj magiczne właściwości skoro tak oddziaływało na pokój.
Uwagę wszystkich zwróciła krusząca się ściana. Coś było nie tak. Ich oczom zaraz ukazało się źródło problemu. W pierwszej chwili Alice pomyślała o czerwonym, obślizgłym glucie, ale ten uformował się w zwierzęcy łeb. W tym czasie Deadpool zapominając o nich rzucił się na potwora z potężną, legendarną bronią, którą dumnie nazywano skalpelem. To na pewno pomoże...
Alice szybko oprzytomniała. Obróciła się w stronę drzwi i nie czekając na nic z całych sił kopnęła nogą prosto w zamek. Natychmiast po tym położyła nogę na ziemi i uderzyła barkiem w drzwi. Jeżeli to nie pomoże podbiegnie do szafki i zacznie ją przeszukiwać. Skrzywiła się na widok słoików i ich dziwnej zawartości. Narzędzia jednak weźmie ze sobą i czym prędzej podbiegnie do drzwi. Tam zacznie grzebać przy zamku igłą i pincetą.
- Jakieś pomysły? - zapytała spoglądając w Patricka w międzyczasie. Jeżeli zechce wziąć od niej narzędzia odda mu je. Może on będzie się lepiej na tym znał.
Powrót do góry Go down
Toxin

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Paź 27, 2012 7:20 pm

Drzwi nawet nie drgnęły. Silne uderzenie odbiło się na barku Patricka, co potwierdziło fakt, iż całkowicie stracił swojego symbionta. Światło w pokoju zaczęło migotać, zmieniając swoją barwę na czerwoną. - Robi się coraz ciekawiej... - pomyślał.
Stojąc plecami do pozostałych uwięzionych, usłyszał gadającego do siebie gościa w kombinezonie. Odwrócił się i zobaczył jak ten ciska skalpelem w wytaczającą się ze ściany, dziwaczną obślizgłą istotę, która na swój ohydny sposób kogoś mu przypominała. - Toxin? - wyszeptał.
Wtedy do drzwi ruszyła Alice, która wyraźnie nie miała zamiaru siedzieć w tej zapyziałej i zapomnianej przez ludzkość kostnicy, czekając aż to coś przerobi ich ciała na krwawią miazgę. Dziewczyna kopnęła w drzwi solidnie, po czym gdy te ponownie stawiły opór rzuciła się ku znajdującym się na brudnej szafce narzędziom. Próbowała otworzyć drzwi, tak jak to robią złodzieje. Spojrzała na niego, a na jej twarzy wyraźnie wypisane było: "Zrób to. Otwórz te cholerne drzwi, na pewno robiłeś to setki razy." Cóż, w tej kwestii akurat się nie myliła. Patrick przejął od niej igłę i pincetę. Zaczął majstrować w zamku, wsłuchując się na zmianę w podnoszone zapadki i w odgłosy iście z horroru za jej plecami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3469
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Sro Paź 31, 2012 10:43 pm

Spontaniczny atak Deadpoola spowodował, że bestia odrzuciła głowę do tyłu, zaprzestając na moment prób wydostania się ze ściany i wydała z siebie głośny i wysoce nieprzyjemny odgłos przypominający wycie z bólu. No proszę - taki mały skalpel, a jednak potrafił zrobić swoje. Kto by pomyślał? Grunt jednak, że z rany obficie pociekła krew, a skalpel chwilowo najwyraźniej ugrzązł w obrzydliwym ciele. Takie uszkodzenie z całą pewnością nie było dla potwora śmiertelne... A to oznaczało, że będzie on teraz nie tylko mniej więcej żywy, ale i bardzo zły.
To nie mogło zwiastować niczego dobrego.
Łeb stwora natychmiast powędrował na bok i z zamachu uderzył w Deadpoola, tym samym posyłając go na najbliższą ścianę. Wyglądało na to, że był to czysty odruch, jako że bestia w dalszym ciągu zdawała się poniekąd przytłoczona odczuwanym przez siebie bólem. Wniosek ten wysnuć można było z faktu, że wciąż jeszcze nie wznowiła prób opuszczenia muru i póki co starała się po prostu usunąć przeszkadzające jej ostrze.
W tym czasie Alice próbowała otworzyć drzwi - niestety nie ustąpiły one pod jej kopniakiem i uderzeniem z barku, bolesnym zresztą, lecz czemu tu się dziwić? W końcu wcześniej Patrick również nie był w stanie ich wyważyć, a z pewnością dysponował większą od niej siłą fizyczną. Co prawda sam pomysł użycia narzędzi chirurgicznych był całkiem sensowny, to jednak w niedoświadczonych rękach były one średnio przydatne - nie wspominając już nawet o nieco nieporęcznym kształcie igły. Sekundy ciągnęły się męcząco długo, ale w końcu Patrickowi udało się otworzyć drzwi - rychło w czas, gdyż potwór pozbył się już skalpela, odtrącił go w kąt i znów wyciągał swe potężne ciało ze ściany... Z niezłym skutkiem, bo większość jego tułowia była już na zewnątrz.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Pią Lis 02, 2012 10:30 am

Kiedy potwór zawył z bólu, Wade skrzywił się i zamachał ręką przed nosem.
- Uch, słyszałeś może o czymś takim jak mycie zębów? Albo o tic-tacach? Przydałyby ci się. - Deadpool zaraz dostał potężny cios z główki, od stwora. Uderzenie o pobliską ścianę było bolesne i na chwilę zaparło mu dech w piersiach.
- Hej, rozumiem, że moje ćwiczenia akupunktury na tobie mogły być trochę bolesne, ale bez przesady. No chyba, że obraziłeś się za ten tekst o nieświeżym oddechu. Mogłeś ostrzec, że jesteś wrażliwy. I nie było trzeba mnie od razu, auć, bić, czasami lepiej jest spokojnie porozmawiać, wiesz? Umiesz rozmawiać, co? Wiesz, my, brzydale, na wygląd raczej gorących lasek nie poderwiemy. Jeśli nie umiesz gadać, to naprawdę współczuję. Nie wyobrażam sobie nie móc gadać. Chociaż czasami nawet mnie wkurza to, że ciągle gadam. Nie potrafię się zamknąć. Nawet, gdy śpię to ruszam ustami. Tak myślę. - Podnosząc się, zerknął na dłubiących z powodzeniem w drzwiach, Alice i Patricka.
- No, trochę sobie pogadaliśmy, ale moi ziomale, bawiący się właśnie w Sama Fishera, otworzyli właśnie drzwi, więc znikam z tej dziury. Bez urazy, jeśli tu mieszkasz. Zadzwoń kiedyś, to pójdziemy na piwo, albo coś... - Mówiąc to, przyłożył dłoń, ułożoną w kształt słuchawki, do ucha i uśmiechnął się pod maską. Następnie ruszył żwawym krokiem w kierunku jedynych znajdujących się tu ludzi.
- Bez urazy, ale jestem tu najsilniejszy, najcharyzmatyczniejszy i najprzystojniejszy. Jednym słowem: Najfajniejszy. A psów nikt nie lubi. Możesz to potraktować jako zemstę za te wszystkie wlepione mi mandaty - powiedział i nim Mulligan zorientował się o co mu chodzi, najemnik po prostu chwycił byłego policjanta i pchnął w kierunku potwora.
- Jego zjedz pierwszego! - krzyknął do maszkary, wydostającej się ze ściany, po czym odwrócił się w kierunku drzwi i nacisnął klamkę.
- Jak to mówią, sezamie, otwórz się! No, to damy przodem - Otworzył je, po czym z łobuzerskim uśmiechem spojrzał na kobietę obok. Nim ta zdążyła się zorientować, co najemnik ma na myśli, mówiąc "damy przodem", ten oparł jej rękę na plecach i bez ceregieli wepchnął do środka.
- Jeśli zobaczysz zombie, krzyknij "Chimichanga"! Jeśli zobaczysz seksowną pielęgniarkę z Silent Hilla...Krzyknij "Seksowna pielęgniarka"! (Mam nadzieję, że będzie tam dużo pielęgniarek)(Zbok. Jakby były zombie w środku, to usłyszałbym słowo "Chimichanga")(Wolisz jedzenie od seksownych kobiet?)(Primo, seksownych, ale ubabranych krwią i chcących mnie zabić. Secundo, tak naprawdę nie lubię chimichangi tak bardzo. Nie lubię jej jako jedzenia. Lubię po prostu wymawiać to słowo). Chimichanga, chimichanga, chimichanga(Masz rację, fajne słowo. Chimichanga, chimichanga), Chimichanga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toxin

avatar

Liczba postów : 71
Data dołączenia : 26/07/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Pią Lis 02, 2012 10:23 pm

Dźwięk odblokowanych zapadek dotarł do uszu Mulligana. Wspaniale, pomyślał uradowany faktem, że będą mogli wydostać się z tego horroru, a co najważniejsze uciec od bestii, która wytaczała się ze ściany. Usłyszał silne uderzenie. Spojrzał do tyłu, przez ramię zobaczył jak gość w rajtuzach został powalony przez to coś. Świr, wyraźnie sobie nic z tego nie robił, tylko skomentował to długim, przygłupim monologiem. Patrick otworzył drzwi i wpuścił Alice przed siebie, wtedy poczuł jak ten chwyta go za mundur i próbuje rzucić w tył. Czy każdy super-złoczyńca na tym Świecie, zanim coś zrobi, najpierw musi to obwieścić światu? Były właściciel Toxina, nie należał do policjantów, którzy spędzali dzień na zajadaniu się pączkami. Tacy w Nowym Yorku, nie dożywali emerytury. W tej chwili pajęczy zmysł bardzo by mu się przydał, ba, gdyby miał Toxina, nawet ta paskudna bestia, nie byłaby dla nich straszna, lecz w tych okolicznościach musiał liczyć na siebie. Liczył. Deadpool zapomniał o jednej bardzo istotnej rzeczy. W prawej ręce Mulligana znajdowała się sporych rozmiarów zaokrąglona igła chirurgiczna, która w momencie gdy ten chwycił go za mundur, została wbita w udo napastnika, przeszywając je na wylot. Wchodząc z prawej strony i wychodząc z przodu uda. Patrick spróbował się wyrwać, po czym uderzyć z łokcia w brodę gościa w rajtuzach, cały czas stojąc do niego plecami. To powinno go na chwilę zamroczyć, a nawet powalić. Dopiero, gdy byłby pewien, że ten poczuł jego dwa ataki, ruszył by przed siebie na korytarz. Zamykając za sobą drzwi, mając nadzieję, że te się za nim zatrzasną. Spojrzał na stojącego w środku Deadpoola, przez zmniejszającą się szparę, lecz nic nie powiedział. Drzwi się zamknęły.
- Nie miałem wyjścia... - powiedział do Alice. - Taki, typ dba tylko o własny tyłek.
Chciał, aby go zrozumiała, że nie miał wyjścia, że nie mógł pozwolić mu wyjść. Nie mógł. Nie jeśli, chcą wydostać się żywi z tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Lis 03, 2012 9:54 am

Alice ustąpiła od razu Patrickowi. Obserwowała to co się działo w dalszej części sali. Dead najwyraźniej szybko znudził się zabawą z bestią i postanowił ruszyć w ich kierunku. Alice posłała błagalne spojrzenie policjantowi. Chciała jak najszybciej się stąd wydostać. Miała nadzieję, że dadzą radę uciec przed tą bestią. W końcu skończyć w jakiejś dziurze? Wiedziała, że wówczas Black zostałby sam. Chociaż nie, nie do końca sam. Była jeszcze jej siostra, która dostałaby zbroję od swojej zmarłej wówczas siostry. Tylko kobiecie coś nie widziało się dzielenie swoją zbroją z nią. To był jej skarb i nie zamierzała się nią dzielić.
Wtedy wydarzyło się coś, czego nie spodziewała się. Dead, czego można było się po nim spodziewać, 0kazał się zwykłą świnią próbując pchnąć Patricka prosto w bestię. Ten jednak szybko poradził sobie z nim raniąc go w dość nieprzyjemny sposób. Kobieta skrzywiła się na widok igły przeszywającej ciało napastnika i gdy tylko mogła otworzyła drzwi i czym prędzej przekroczyła ich próg.
- Dziękuję...Lepiej już stąd chodźmy. - powiedziała słabym głosem, gdy tylko Patrick pojawił się koło niej. Wciąż nie podobała jej się wizja zamkniętego w środku najemnika. Nie chciała jednak o tym dyskutować. Mężczyzna jako tako uratował jej skórę, więc nie będzie narzekała. Miała nadzieję, że się stąd szybko wydostaną.
Powrót do góry Go down
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Sob Lis 03, 2012 1:14 pm

Wade zatoczył się do tyłu i upadł na cztery litery. Jakby nie wystarczył ból w nodze i szczęce. Za plecami wielka, krwiożercza bestia, a przed oczami najprawdopodobniej zatrzaśnięte drzwi.
- (Zabawa się zaczyna!) Okeeej, to miało wyglądać trochę inaczej: Gliniarz miał skończyć jako obiadek, a ja właśnie miałem wydostać się z tej dziury. No nic, marzenia nie zawsze się spełniają. Dobra, Weapon X, czas znów wykorzystać dar, jakim mnie niegdyś obdarowaliście. - Najemnik wstał, mimo nieprzyjemnego bólu w noce, jednocześnie masując swój obolały tyłek. Chwycił za wbitą w udo igłę, zacisnął zęby i wyciągnął ją z ciała, czemu towarzyszyło kilka cichych przekleństw pod nosem. Ponoć wypowiadanie takowych łagodzi ból. Tak czy siak, krew pociekła z rany. Wade napiął mięśnie i zrobił dziwną minę.
- (Dude, wyglądasz i brzmisz jakbyś starał się właśnie pokonać problemy z zatwardzeniem) Tak, tak, a ty brzmisz jak baba. (Powtarzasz się) Po prostu mówię, auć, prawdę. (A ty jaki w ogóle masz głos, co?) Jak to jaki? Nolana Northa. (A nie lepiej Johna Kassira?) Nie, North rządzi. (Zauważyłeś, że rana nie znika?) Może za mało się staram? Albo czynnik gojący znów szwankuje. Oby nie, bo nie mam zbytnio ochoty na kolejne spotkanie z Killbrew i próbę zdobycia krwi Hulka. Wydaję mi się, czy z rany zaczęło jeszcze obficiej tryskać? - Deadpool, widząc, że ta nie zamierza się za szybko zagoić, rozluźnił mięśnie i kuśtykając podszedł do drzwi. Oparł się o nie i spojrzał na wydostające się ze ściany monstrum.
- Wygląda na to, że jednak jeszcze trochę pogadamy. Niestety, obiadek ci uciekł. No bo chyba nie zjesz mnie, co? Zdradzę ci, że nie jestem taki smaczny, jakbym się wydawał. Znaczy, gdyby dosypać trochę soli i dodać kilka młodych ziemniaczków z koperkiem, a do tego jeszcze parę kiszonych ogóreczków(Przez ciebie zrobiłem się głodny) może byłoby lepiej, ale i tak nie jestem jakimś wybitnym daniem. Sugerowałbym, żebyś spróbował dogonić tamtego policjanta. Dobra, widzę, że nie zwracasz na to co mówię uwagi. Nastaw grzecznie uszko i słuchaj uważnie: Deadpool nie jest smaczny. Deadpool n i e j e s t smaczny. Eh, wiedziałem, że tak to się skończy. W horrorach zawsze pierwszy umiera ten z poczuciem humoru. Zaraz po parze bzykających się nastolatków. Witamy w mieście tragicznie zmarłych, zjedzonym przez wielkiego, obrzydliwego stwora. Populacja: Ja. Przynajmniej znowu spotkam Śmierć. Thanos pewnie znów ożywi mnie w momencie, kiedy będziemy mieli uprawiać dziką miłość. I znów wyląduję na jakimś zadupiu.(Nie pomyślałeś o tym, żeby zamiast gadać, zatamować krwawienie?) A ty od kiedy zrobiłeś się taki przemądrzały? (Od kiedy ten drugi przestał się odzywać)] Zresztą, jeśli scenarzysta i tak już ustalił, że mam zginąć, to co za różnica czy wyzionę ducha zjedzony przez potwora, czy po wykrwawieniu się? - W czasie paplaniny, Wade machał wyciągniętą z nogi igłą w powietrzu, w kierunku potwora, mając nadzieję, że to go trochę odstraszy, a drugą ręką naciskał na klamkę, w nadziei, że drzwi się otworzą i będzie mógł uciec.
- Ostrzegam cię, znam wszystkie sztuki walki jakie człowiek kiedykolwiek wymyślił. Nawet takie, o których nie mam pojęcia jak się nazywają. No i ponoć jestem niepoczytalny oraz chory psychicznie, więc tym bardziej powinieneś się mnie bać. Sigh. A przecież zawsze byłem taki grzeczny. Nie paliłem, nie brałem narkotyków, ostatnio zacząłem ograniczać picie i mordowanie. Zacząłem nawet wspierać charytatywnie biedne dzieci w Afryce, a i tak skończę jako przekąska dla jakiegoś potwora. Mamusiu, boję się. Obiecuję, że jeśli przeżyję to zostanę wolontariuszem w Czerwonym Krzyżu, albo dołączę do tych dobrych, do Avengers. Kogo ja oszukuję, miałbym rzucić pracę najemnika? - Jeśli drzwi okażą się otwarte, Deadpool po prostu jak najszybciej wyjdzie z kostnicy, zamykając je za sobą i mając nadzieje, że bestia nie potrafi nacisnąć na klamkę. Jednak, jeśli ta droga ucieczki okaże się zamknięta, a na dodatek potwór zaszarżuje w jego kierunku, Wade spróbuje odskoczyć w bok, licząc, że stwór z impetem uderzy o drzwi, a siła z jaką to zrobi wywali je z zawiasów. Może przy okazji ten cholerny glina, który go tu zamknął, dostanie w plecy, a monstrum utknie w przejściu? Jeśli jednak krwiożerczy brzydal będzie chciał zaatakować Wade'a w nieco inny sposób, np. machając pazurami, najemnik spróbuje jakoś przeturlać mu się pod nogami, unikając ataku, a następnie ruszy w kierunku dziury w ścianie, naprzeciw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3469
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Pon Lis 05, 2012 11:06 pm

Szybko i sprawnie zorganizowana akcja doprowadziła do sytuacji, w której - a to niespodzianka! - ranny w nogę Deadpool pozostawał zamknięty - a właściwie zatrzaśnięty - w kostnicy sam na sam z niemalże wolną już bestią, podczas gdy Alice i Patrick znaleźli się właśnie na niesamowicie obdrapanym i zniszczonym korytarzu. Szczerze mówiąc sprawy prezentowały się tak naprawdę źle dla całej tej trójki, lecz w przypadku najemnika to "źle" było rzecz jasna zdecydowanie bliższe...
Dosłownie, bo oto właśnie przy pomocy pojedynczego - ale za to niezwykle gwałtownego i zarazem efektownego - szarpnięcia potwór wyrwał się wreszcie ze swojego więzienia i z rozpędu aż zmuszony był zrobić kilka kroków przed siebie w celu utrzymania równowagi - szczęśliwie nie nadeptując przy tym Deadpoola, ale i hamując przed trafieniem w ścianę. Tak, rzeczywiście musiał włożyć sporo siły w ten ruch... Aż strach pomyśleć, ale zapewne równie potężnymi kopniakami potrafił traktować swe ofiary. Jego zachowanie pod tym względem mogłoby do pewnego stopnia przywoływać na myśl konia - skrzyżowanego z co najmniej dwoma innymi zwierzętami i po fakcie nieźle zmutowanego, ale zawsze konia. Natura bestii nie stanowiła jednak w tej chwili najistotniejszego zagadnienia; rozważania na jej temat można będzie przeprowadzić później - a teraz lepiej po prostu skupić się na zadbaniu, aby to później w ogóle nastąpiło.
Wydostanie się kreatury sprawiło, że zmaltretowana ściana częściowo się rozsypała... A przynajmniej taki właśnie los spotkał jej najbardziej zewnętrzną warstwę. Fragmenty śmierdzącej tkanki o różnym kształcie i konsystencji - takie jak chociażby włókna czy półpłynna papka - opadły na podłogę, tym samym czyniąc ją śliską. Niestety "mur" jako tako się jeszcze trzymał, nigdzie nie pojawiła się nawet najmniejsza wyrwa "na wylot", której można byłoby użyć jako ewentualnej drogi ucieczki... A szkoda. Złośliwość rzeczy - hm, martwych?
Te mniej więcej żywe natomiast nie miały najwyraźniej zamiaru im ustępować - o ile sądzić po fakcie, że bestia potoczyła właśnie spojrzeniem po całym pomieszczeniu, a następnie skupiła wzrok na Deadpoolu. Już jej przewidywane zamiary same w sobie były wysoce niepokojące, ale wrażenie to wzmagał dodatkowo sam wygląd oczu potwora. Sprawiały one wrażenie chorych, a może wręcz martwych, tak mętnych... Że też mógł nimi w ogóle cokolwiek widzieć!
A może jednak rejestrował otoczenie w inny sposób?
Prawdę mówiąc trudno byłoby się nad tym zastanawiać w momencie takim jak ten, gdy stwór uniósł się akurat na tylnych kończynach na wzór rumaka stającego dęba - a raczej jego upiornej parodii, jeśli mamy być szczerzy - z wyraźnym zamiarem tratowania jedynego dostępnego w kostnicy żywego celu. Manewr ten nie był prosty - łeb monstrum niemalże zahaczył w jego trakcie o sufit - i okazał się niezbyt skuteczny, przynajmniej początkowo, jako że najemnik po prostu przetoczył się między opadającymi kopytami. To był zdecydowany minus tej pozycji - z punktu widzenia potwora oczywiście. Nie mógł dobrze przyjrzeć się temu, co robi... I w dalszym ciągu deptał na ślepo opatrzonymi w pazury ciężkimi łapami, od czasu do czasu urozmaicając to wyrzuceniem tylnych nóg w powietrze. O dziwo udawało mu się przy tym zachować równowagę.

***

Toxin, Alice, przejdźcie na wskazany korytarz - bez pisania już postów tutaj, mg robi dla Was [z/t]. Sądzę, że możecie tam ze dwie kolejki strzelić na dobry początek.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 192
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Kostnica   Nie Gru 02, 2012 8:31 pm

No i się zaczęło. Kuśtykający Deadpool i zmutowana, przypominająca zachowaniem konia bestia, sam na sam, w jednym pokoju(Ale romantycznie). Wade cały czas starał się unikać ataków potwora, jednocześnie kombinując jak wybrnąć z tej nieciekawej sytuacji(Wreszcie jakaś akcja, a nie tylko nudne paplaniny).
- Hmm, wziąłem z domu moje Pokemony? Pikachu, wybieram cię! Dobra, to chyba nie zadziała. Wmawiania tej wielkiej bestii, żeby mnie nie jadła oraz próby zaprzyjaźnienia się z nią już próbowałem. - W trakcie uników, Wade zaczął przybliżać się do tej ściany, z której atakujące go monstrum wcześniej wyszło.
- Trochę tu ślisko, może pojeździmy na łyżwach? Naprawdę nie rozumiem, czemu nie chcesz zostać moim ziomkiem. Mieć kogoś takiego jak ja za kumpla, to dla wielu marzenie. No i te wspólne wypady na miasto: Pomagałbyś mi w pracy, razem wyrywalibyśmy laski. No i co ważniejsze, nie zabiłbyś mnie... Jesteś pewien, że tego nie chcesz? Bo ja naprawdę nie chcę jeszcze umierać. Jestem jeszcze taki młody. W przeciwnym wypadku...Będę zmuszony cię zabić. W ogóle da się ciebie zabić? A może już nie żyjesz? Mniejsza. - Najemnik ustawił się przed ścianą, stojąc na śliskiej podłodze.
- No dalej, potworku, pokaż na co cię stać i zaszarżuj ładnie na mnie. A przy okazji wywal się, walnij w ścianę i zdechnij, jak na grzecznego stworka przystało... - Deadpool obrazi jeszcze potwora kilkoma wulgarnymi słowami, licząc, że sprowokuje to nieco bestię. Chociaż, czy ona w ogóle rozumie co on do niej mówi? Jeśli monstrum ruszy na niego, Wade wyczeka na odpowiedni moment, gdy potwór będzie atakować i w ostatniej chwili spróbuje odskoczyć, starając się przy tym nie wywrócić na śliskiej powierzchni. A co, jeśli monstrum już się poślizgnie i walnie w mur? Wtedy Karmazynowy Najemnik rzuci się na potwora z trzymaną cały czas w dłoniach igłą i zacznie atakować swoją prowizoryczną bronią, stosując proste pchnięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kostnica   

Powrót do góry Go down
 
Kostnica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kostnica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Pozostałe atrakcje :: Eventy :: Silent Hillowy Event Halloweenowy-
Skocz do: