Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala zabiegowa A

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3534
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Sala zabiegowa A   Nie Wrz 23, 2012 12:38 pm



Znajdująca się na parterze sala zabiegowa, na którą w zasadzie składają się dwa pomieszczenia: główne i przyłączone do niego mniejsze, służące jako zaplecze. W tym ostatnim mieści się okno, oczywiście zakratowane, a pod nim - półka, na której ustawiono jakieś stare książki; to właściwie jedyne wyposażenie. W dużej sali znaleźć można łóżko, na którym spoczywali pacjenci, nad nim zniszczone i ledwo się trzymające oświetlenie, obok zaś - niewielki stolik z wbudowaną szufladą. Do jednej z pokrytych kafelkami ścian przymocowano półkę, a przy niej utworzono otwór małej windy - może na narzędzia? Podłoga jest nieźle zagracona.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa A   Pon Lis 03, 2014 10:01 am

Strach. Wszechogarniający strach. Dziwne uczucie, które towarzyszyło Wandzie Maximoff zanim ta otworzyła oczy. Obezwładniające i sprawiające, że gdy chce poruszyć kończyną, ta odmawia jej posłuszeństwa.
Do nozdrzy Wiedźmy dochodziły różne nieprzyjemne zapachy; te, które znała już wcześniej, ale i te nieznane jej, jednak tak samo obrzydliwe jak poprzednie. Gdy jeden z zapaszków wyjątkowo ją otrzeźwił, ta niespiesznie jakby z ociąganiem otworzyła ślepia, powoli przyzwyczajające się do ogólnej aury pomieszczenia. Gdy już widziany obraz przez nią był na tyle ostry, ta pierwsze co ujrzała to ogromną, podniszczoną już lampę – z takich, które spotkać można w salach operacyjnych, służące do dokładne oświetlenia trzewi chorego. Przez ciało szatynki automatycznie przeszedł dreszcz, gdy wyobraziła siebie na takim łóżku szpitalnym… na którym zaraz. Jedno szarpnięcie ręką. Na którym się znajduje.
Momentalnie uczucie paniki ogarnęło ją na nowo, a ta jakby w przypływie świadomości zaczęła się szarpać na wszystkie możliwe sposoby. Nie wiedziała jak się tutaj znalazła. Nie pamiętała kto mógł ją tutaj przytaszczyć, ba, nawet nie pamiętała co robiła przez kilka ostatnich dni. Miała ogromny mętlik w głowie, wszystkie fakty powiązanie z jej osobą, jak i z innymi nagle zaczęły się jej mieszać, a sprawa z utknięciem w tym cudownym miejscu wcale jej nie ułatwiała myślenia. Do tego nie wiedziała czy ktoś z jej bliskich się tutaj nie znajduje, a jeżeli nie, to czy ktokolwiek o niej pomyślał i wszczął alarm? Miała tutaj głównie na myśli swojego brata, Pietro, ale również i Kapitana, który był jej najbliższym przyjacielem.
Korzystając z okazji, dziewczyna postanowiła się jeszcze raz przyjrzeć pomieszczeniu, w którym aktualnie się znajduje w poszukiwaniu jakiejkolwiek wskazówki, lub czegoś o co mogłaby się zahaczyć. Pokój napawał ją niejakim przerażeniem, czy obrzydzeniem – już sam fakt, że leży na brudnej pościeli sprawiał, że ta poczuła lekkie mdłości, jednak wstrzymawszy je odetchnęła głęboko raz czy drugi, by uspokoić rozszalały żołądek.
To się jej udało, zważywszy na fakt, że kobieta nie poddała się, a postanowiła spróbować innego sposoby na ucieczkę. W tym celu uniosła nieco głowę, by móc spojrzeć lepiej na swoje ciało przypięte paskami. Chcę dodać, że nie była ubrana w swój mundur zakładany na misje czy specjalne okazje, a całkowicie zwyczajnie – w czarne, kryjące legginsy i nieco za duży szkarłatny tank top, który odsłaniał jej ramiona i obojczyki. Do tego ciężkie sznurowane buty. Jej ubiór mógł dać jej do myślenia, mógł być jakąś zaczepką, jednak nic Wandzie nie przychodziło do głowy – ubrana była po prostu wygodnie, bez szału czy rewelacji co mogło by ją na coś naprowadzić. Powracając. Mutantka zerknęła na swoje palce, na rękę i skupiwszy się wystarczająco starała się posłać wiązkę energii na przeciwległą ścianę, by sprawdzić czy jej umiejętności dalej są jakie były.
- Cholera! – Krzyknęła ze złością, gdy zauważyła, że nic się nie stało. Kompletnie nic. Żadnego błysku, żadnej aury, czy mrowienia w palcach. Po prostu nic. Maximoff oparła głowę o materac i zamknąwszy oczy starała się uspokoić rozszalałe serce, które biło z nienaturalną częstotliwością. Jak to się mogło stać, że została pozbawiona swoich mocy, dzięki którym była postrzegana jako jedna z silniejszych mutantów na Ziemi? Wanda kompletnie nie wiedząc co się dzieje, starała się teraz za wszelką cenę uwolnić z wiążących ją pasów. Robiła to jednak nie chaotycznie, a z wprawą – w końcu nie raz, czy drugi była więziona. Starała się wypracować jakąś dobrą technikę, która umożliwiłaby jej wydostanie się stąd. Jeżeli spokój i technika zawiodą, to wtedy zbierze całą swoją siłę i postara się uwolnić.
W międzyczasie przez jej myśli przebiegały różne stwierdzenia. Czy znajduje się tutaj sama, kto jej zrobił takie świństwo i czy w ogóle jest szansa na wydostanie się stąd.
- Oby była. – Odpowiedziała sobie sama na wcześniej zadane pytanie i szarpnęła jeszcze raz ręką, mocniej, ze złością. Gdyby jej się to udało, to oczywiste jest, że i również postara się uwolnić swoje nogi z ów pęt, jednak już za pomocą dłoni. Do tego zejdzie z łóżka ostrożnie i uważając na wszelkie pułapki podejdzie powoli do okna, rozglądając się cały czas, bo nigdy nie wiadomo czy ktoś nie wyskoczy jej na drogę, tylko po to by ją śmiertelnie wystraszyć. Oczywiście uczucie skołowacenia cały czas trzymało się Scarlet dzielnie, podczas gdy ta dalej usilnie próbowała przypomnieć jak się tu znalazła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3534
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa A   Wto Lis 04, 2014 9:09 pm

Jeszcze w czasie tego szarpania pasy przytrzymujące Wandę do zabiegowego łóżka zaczęły już skrzypieć; skóra była stara, poprzecierana... Szczególnie w miejscach, w których stykała się z krawędziami. To mogłoby oznaczać, że ktoś już wcześniej próbował się w ten sposób uwolnić. TO z kolei prowadziło do kolejnego wniosku - że anestezjolog w tym szpitalu chyba często dostawał wolne i operacje odbywały się bez jego udziału...
Miało to oczywiście pewne plusy - a przede wszystkim ten, że Szkarłatnej Wiedźmie stosunkowo łatwiej było pracować nad rozdarciem pasków. Tak czy siak nie było to proste zadanie, bo nawet zmaltretowana skóra stawiała opór, jednakże przynajmniej widać było efekty tych działań, a to już podnosiło na duchu i dodatkowo zachęcało do kontynuowania. Stopniowo materiał stawał się coraz cieńszy... Aż wreszcie silniejsze szarpnięcie pozwoliło na uwolnienie jednej ręki.
Za jej pomocą pozbycie się reszty więzów było już o wiele łatwiejsze - choć i tak zajęło chwilę. Grunt jednak, że w końcu kobiecie udało się oswobodzić i opuścić brudne łóżko. Pomieszczenie - choć napawające niepokojem i lękiem - mimo wszystko zdawało się być stosunkowo bezpieczne... A przynajmniej do tej pory nic jeszcze nie postanowiło zaatakować.
Wyjrzenie za okratowane okno nie dało niestety zbyt wiele. Budynek otaczała niesamowicie - wręcz nienaturalnie - gęsta mgła, na skutek czego wizja kończyła się nawet nie na metr za szybą. Być może można by ją było wybić, ale wciąż pozostawał problem prętów... Poza tym trudno było ocenić które to piętro; równie dobrze mógł to być parter, ale z drugiej strony podłoża nie było widać... Może zrzucenie czegoś pozwoliłoby to sprawdzić?
Czasu do namysłu nie było jednak dużo, gdyż w momencie, gdy Wanda wpatrywała się w szybę, dosłownie na sekundę odbił się na niej jakiś zamazany, jasny kształt... Niepokojąco ludzki, choć niewyraźny. Złudzenie - czy jednak coś gorszego? Oby to pierwsze, bo w innym wypadku... Cóż, to coś stałoby tuż za nią. I byłoby niewidoczne dla gołego oka.
Na tym atrakcje się nie skończyły; kilka sekund po pojawieniu się i zniknięciu odbicia w szybie - lampa nad łóżkiem zaczęła migać nieregularnie, stopniowo coraz szybciej. Towarzyszyło temu ciche buczenie, które mogłoby się kojarzyć z działaniem jakiegoś elektrycznego urządzenia... Ale czy na pewno?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa A   Czw Lis 06, 2014 6:04 pm

Widząc jak skóra powoli poddaje się jej gwałtownym zabiegom na twarzy Wiedźmy dostrzec można było cień uśmiechu – przynajmniej zejście z paskudnego łóżka było możliwe. Uczyniła to też zaraz i z wielką chęcią, czując jeszcze na sobie resztki brudu nieznanego pochodzenia.
Gdy pierwsze uczucie obrzydzenia minęło kobieta rozejrzała się po pomieszczeniu i tak jak przedtem zdążyła autorka napisać podeszła do okna, z którego nic prócz mgły nie było widać. Zmarszczenie brwi i sprawdzenie wytrzymałości krat na nic się nie zdało, toteż Scarlet już powoli miała odejść w drugi kąt pomieszczenia, gdyby nie dziwny cień, postać odbijająca się od szyby. Serce kobiety natychmiast skoczyło jej do gardła, a i puls zaczął nieprzyjemnie przyspieszać, co zaowocowało jedynie zaczerwieniem policzków – co w przypadku Wiedźmy oznaczało dodatkowy stres. Nie minęła chwila, a ta mimo wszystko obróciła się w drugą stronę, by sprawdzić czy to coś co się jej pokazało za nią stoi. Na szczęście, albo i też nie okazało się, że panna Maximoff dalej stoi sama, samotna. Zrobiła krok, dwa w przód, chwytając za obręcz łóżka i spojrzawszy w górę zauważyła jedynie jak lampa niepokojąco miga. Kobiecie nasunęła się myśl, że to na pewno żaden przypadek – co więcej, w tym przekonaniu utwierdziło ją jeszcze buczenie, które rozległo się nagle i odbijając się echem od ścian napawało szatynkę dodatkowym strachem, który i tak jej nie opuszczał.
Kobieta raz jeszcze spróbowała użyć swoich mocy, bo być może te jakimś magicznym sposobem jej wróciły, jednak znowu się zawiodła. Czując jak siły ją opuszczają zaczęła krążyć po pokoju starając się znaleźć jakieś rozwiązanie. Oczywiście starała się mieć oczy dookoła głowy, bo jednak wcześniejszy znak na szybie nie ujawnił się bez powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3534
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa A   Pią Lis 07, 2014 6:12 pm

Zarówno miganie lampy, jak i buczenie nie ustawały, co więcej - z czasem stawały się coraz bardziej i bardziej irytujące... Szczególnie ten drażniący odgłos, który sprawiał, że aż zaczynała boleć głowa. Prawdę mówiąc mogło się nawet wydawać, że dźwięk ten staje się głośniejszy, ale czy tak właśnie było w rzeczywistości? Trudno orzec.
Przynajmniej rozbłyski światła ułatwiały przyjrzenie się pomieszczeniu. Szczegóły trzeba byłoby zbadać z bliska, ale nawet ogólne pojęcie o rozkładzie i wyposażeniu tego miejsca - to już coś.
Przy łóżku znajdował się stolik z wbudowaną szufladą; na stanowiącej jego część poręczy zawieszono dwa woreczki z pół-przezroczystego materiału; oba były pełne jakiegoś mętnego, białego płynu. Dziwne, gdyż kojarzyły się raczej z takimi, w których zazwyczaj przechowuje się krew... Ale najwyraźniej te służyły do czegoś innego. Na jednym z nich przyczepiono karteczkę pokrytą drobnym i dość ciężkim do rozszyfrowania pismem. Szuflada z kolei posiadała zamek - ale czy była zamknięta na klucz? Trzeba by to dopiero sprawdzić. Na samym blacie stolika leżała pusta tacka oraz zwinięty byle jak kabel, który prowadził do przedłużacza - porzuconego na podłodze pod ścianą, niepodpiętego.
Kolejną częścią wyposażenia sali była umieszczona dość wysoko i niemalże w rogu pomieszczenia półka, na pierwszy rzut oka pusta, jednakże przy migającym oświetleniu nie do końca można było ufać swojemu wzrokowi. A skoro już mowa o tym oświetleniu...
Lampa pochwalić się mogła naprawdę sporymi rozmiarami, ale sądząc z jej stanu - to cud, że jeszcze w ogóle działała. Kilku żarówek brakowało, ba, czasem nawet miejsc na nie... A całość zdawała się trzymać przede wszystkim na kablach, co nie wróżyło dobrze. Nie, ani trochę.
Na tej samej ścianie co półka zauważyć można było natomiast niewielką wnękę, w której znajdowała się winda - najpewniej na narzędzia albo może inne potrzebne przy operacjach elementy. Obok niej wbudowano przycisk, który teoretycznie rzecz biorąc mógłby pewnie jeszcze działać... I zapewne odpowiadał za przywoływanie windy. Tylko co by dało jej uruchomienie?
Jak się szybko okazało - czasu na przyglądanie się otoczeniu i ewentualne jego badanie nie było zbyt wiele. Wystarczyłoby go na dokładniejsze sprawdzenie jednego miejsca albo bardziej pobieżne dwóch, ale nie więcej, gdyż w niedługo później lampa przestała migać - a jej światło szybko stało się o wiele jaśniejsze, by w końcu żarówki pękły z głośnym trzaskiem, przez który i tak przebijało się to nieznośne buczenie. "Pęknięcie" to zresztą zbyt delikatne określenie; szkło posypało się dość daleko, na łóżko i podłogę...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa A   Sro Lis 12, 2014 8:34 am

Wanda zdążyła zrobić dosłownie dwa czy trzy okrążenia, zanim irytujące buczenie na stałe wryło się jej w głowę. Do tego miganie lampy, chociaż z początku bardziej przeszkadzało niż pomagało i teraz się przysłużyło, bo dzięki temu kobieta mogła lepiej przyjrzeć się całemu pomieszczeniu. Chociaż i tak nie za dokładnie.
Wzrok Mścicielki chwilowo zahaczył o woreczki wypełnione dziwnym, białym płynem, z którym ta chyba nie miała wcześniej do czynienia. Trudno było orzec, biorąc pod uwagę fakt, że szatynka nie wie co dokładnie się tam znajduje. Zapamiętała jednak położenie przedłużacza wraz z kablem, bo ten mimo wszystko może okazać się dobrą bronią – przynajmniej na postacie fizyczne, toteż po krótkim wahaniu kobieta zdecydowała się go zabrać. Tacka i inne przedmioty niezbyt ją zainteresowały, toteż gdy światło padło pod dziwnym kątem na pustą niby półkę, ona nie wierząc do końca swemu wzrokowi zdecydowała się do niej zajrzeć. Sprawdziła co się na niej znajduje, a jeżeli coś znalazła to starała się badawczo przyjrzeć danemu przedmiotowi, jednocześnie oceniając na szybko jego przydatność.
Windę zauważyła już wcześniej – miała ją na oku od momentu przebudzenia się, dlatego też korzystając z okazji, że półka znajduje się blisko szybu, nacisnęła migiem kilkukrotnie przycisk mając nadzieję, że to co przywoła jej nie zje, ani nie zrobi jej krzywdy. Scarlet wiedziała, że sytuacja w jakiej się znalazła daleko odbiega normami od spokojnej, więc starała się oddychać w miarę spokojnie, o czuła jak ciśnienie z chwili na chwilę coraz bardziej się podnosi, a to nie wróżyło niczego dobrego. Tak samo jak odgłos pękających żarówek, które zaraz to rozsypały się po podłodze i łóżku, na którym jeszcze do niedawna wylegiwała się Maximoff.
Szatynka przytuliła się plecami do jednej z czystszych ścian, starając się przebić wzrokiem przez ciemność, jaka ją ogarnęła. W końcu cała ta sala nie była już oświetlana chociaż po części przez wiekową lampę.
Czekała, czując jak wyobraźnia podsuwa jej różnego typu scenariusze tego co się zaraz wydarzy. Żaden z filmów nie był zbyt ciekawy, ani co lepsze – ze szczęśliwym zakończeniem.
Jej oddech mieszał się ze strachem i cholernym buczeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3534
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa A   Sro Lis 12, 2014 2:07 pm

Przedłużacz był dość spory - posiadał miejsce na pięć gniazdek - i zdawał się być solidny, dlatego też rzeczywiście w razie zaistnienia takiej konieczności mógłby posłużyć jako broń - lub po prostu do rozbicia czegoś, czego nie chciało się uderzać rękami. Oczywiście przyłączony do niego kabel też znalazłby pewnie swoje zastosowania, nawet jako zwykła lina. No, a poza tym oczywiście całość mogła pełnić swoją funkcję właściwą; nic nie wskazywało na to, by urządzenie nie działało.
Półka nie skrywała na sobie wiele; w słabym oświetleniu łatwo byłoby przeoczyć drobne i w głównej mierze czarne obiekty, które na niej spoczywały, a mianowicie: dwie baterie. Gdyby jeszcze tylko było je do czego włożyć! Ale może później uda się znaleźć coś przydatnego?
Z drugiej strony takie zgarnianie napotykanych obiektów nie mogło trwać w nieskończoność - chociażby z tego powodu, że w końcu pojawiłby się problem: gdzie je nosić? W czym? Przydałaby się na nie jakaś torba albo chociaż worek.
Po naciśnięciu guzika przez sekundę czy dwie zdawało się, iż winda nie zareaguje, lecz zaraz potem rozległ się cichy dźwięk wskazujący o jej nadciąganiu. Zbliżała się, zbliżała i... Stanęła, w dodatku w momencie, gdy częściowo było już ją widać. Na upartego udałoby się wsunąć do środka rękę i sprawdzić czy wewnątrz znajduje się coś ważnego, jednakże trzeba byłoby to zrobić kompletnie na wyczucie, bo w końcu lampa odmówiła już współpracy... A w tym miejscu nie wróżyło to najlepiej. Być może nic jeszcze tak naprawdę nie zaatakowało - ale atmosfera tak czy siak robiła swoje.
W tej chwili jedynym źódłem światła było właściwie okno w przyłączonym do sali zabiegowej pomieszczeniu; nie dawało wiele, bo w końcu mgła ograniczała dostęp jasności, a i odległość wcale nie pomagała, jednakże oznaczało to przynajmniej, że mrok nie był zupełny. Niestety nie było to wielkie pocieszenie.
Przez następnych kilka, może nawet kilkanaście sekund panował względny spokój, jeżeli nie liczyć nieprzyjemnego buczenia. Potem zaś nastąpiło ciche pacnięcie - jak gdyby coś spadło spod sufitu na podłogę. Odgłos dobiegał mniej więcej od strony okna... I już po chwili w przejściu między pomieszczeniami pojawił się niesamowicie duży... Cóż, owad, przypominający zresztą karalucha. Nie, nie był gigantyczny, nie posiadał też rozmiarów, powiedzmy, psa czy kota. Nie zmieniało to jednak faktu, że był nieprzyjemnie wielki. Jego odwłok sięgałby może dwudziestu paru centymetrów długości.
Owad obracał się w bladym świetle, jak gdyby starał się rozejrzeć, zorientować w sytuacji... Ale póki co nie reagował na towarzystwo Scarlet. Być może jego uwagę przyciągnął ten rozbłysk światła, gdy lampa przedobrzyła? Istniała taka opcja. Zwłaszcza, że przy suficie słychać było ciche klikanie...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala zabiegowa A   

Powrót do góry Go down
 
Sala zabiegowa A
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala zabiegowa A
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Pozostałe atrakcje :: Eventy :: Silent Hillowy Event Halloweenowy-
Skocz do: