Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biblioteka miejska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Summer



Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Biblioteka miejska   Wto Wrz 25, 2012 9:08 pm

First topic message reminder :


********************

W dobie internetu i książek dostępnych na jedno kliknięcie myszką mało kto odwiedza miejsca takie jak to. Ale Elizabeth ceniła sobie niemal świętą ciszę biblioteki, teksturę papieru oraz jego zapach. Gdyby nie praca, zapewne spędzałaby tu całe dnie. No właśnie, praca. Czytając ciemnowłosa skrzywiła się lekko i poprawiła odruchowo gumkę spinającą jej włosy w koński ogon. Nigdy nie narzekała na nadmiar zajęć, odkąd wcielono ją do S.H.I.E.L.D. i z zawodu lekarza przeszkolono na agenta. Teraz była to już przesada - trzy tygodnie bez dosłownie ani jednego małego zadanka. O zleceniach czy misjach w ogóle nie było mowy. Summer nie należała do tej kategorii ludzi, która woli siedzieć bezczynnie podczas gdy inni zbierają laury za obronę kraju. Kobietę wprost roznosiło oczekiwanie i poirytowanie brakiem zmian.
Po raz kolejny tego dnia przyłapała się na nerwowym poruszaniem kolanem w górę i w dół. Zła na siebie i na Tych z Góry, że jeszcze się nie odezwali, zamknęła książkę i wstała od stolika, odsuwając krzesło może trochę głośniej niż by sobie tego życzyła. Skierowała się w stronę regałów, po drodze odkładając grube tomisko na wózek z oddanymi lekturami. Jakiś horror powinien rozwiązać sprawę, mocny, z niebanalną fabułą i nieprzewidywalny.
- Ha - mruknęła do siebie, uśmiechając się z przekąsem - Trudniej ci dogodzić niż niejednemu facetowi, Freeman.
Mimo nikłych nadziei na spełnienie choć dwóch z trzech warunków, ruszyła szybkim krokiem na poszukiwania. Byle coś porobić, byle nie stać w miejscu. Byle nie popaść w rutynę dnia codziennego.
*Miło by było wpaść na siłownię* przeszło pani medyk przez głowę, co ta skwitowała niemal niezauważalnym potaknięciem głową. Strzeliła palcami, jakby szykowała się do bójki i sięgnęła dłońmi do grzbietów książek, wodząc po nic wzrokiem i palcem wskazującym lewej ręki. Powoli przesuwała się ku krańcu półki a gdy już tam trafiała, schodziła piętro niżej i powtarzała czynność w drugą stronę. Może jakiś tytuł szczególnie ją zaintryguje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Storm



Liczba postów : 102
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pią Wrz 25, 2015 8:56 pm

Storm, od momentu opuszczenia Instytutu, nie zwolniła ani na chwilę. Wręcz przeciwnie – w pewnym momencie pozwoliła sobie na oderwanie stóp od podłoża i szybowanie w – chciałoby się rzecz – przestworzach, lecz nie frunęła aż tak wysoko. Tak umiliła sobie podróż przez tereny raczej niegęsto zaludnione. Nie chciała zwracać na siebie uwagi, będąc wśród ludzi. Niestety, a może i stety – to, czego chciała nijak się miało do efektu przez nią osiągniętego. Nie oszukując – Orore wyróżniała się nawet wśród milionów osób na ruchliwych ulicach Nowego Jorku. Czy była to zasługa jej aparycji? Postawy? Bijącego z niej spokoju, a może pewności siebie, którą błyszczała, niczym skąpany w porannej rosie krzew dzikiej róży pieszczony słodkimi promieniami wschodzącego słońca? Tak, czy owak, Storm w pełni swojego majestatu wkroczyła do miejskiej biblioteki, którą traktowała, jako konieczny przystanek na drodze do Cyclopsa. Miała w zwyczaju być doskonale przygotowaną do zadań, których się podejmowała, tym razem nie mogło być inaczej. Instytucja może i miejska, ale bogactwo jej zbioru robiło wrażenie i mogło zadowolić nawet wymagających czytelników. Panią błyskawic interesowała literatura naukowa, a dokładnie naukowa literatura psychologiczna. Była, co prawda, świetnym rozmówcą i panowała nad sobą, wiedziała, że temperamentna natura Cyclopsa postawiona w kontrze jej temperamentowi może wywołać poważne spięcie. Tego za wszelką cenę chciała uniknąć. Przeszła kilka kroków wewnątrz budynku i po uprzejmym przywitaniu się z osobą nadzorującą to miejsce, ruszyła w interesującą jej stronę. Szybko znalazła to, czego chciała. Nie miała oczywiście czasu, by czytać wszystko, ot proste wskazówki, których możliwie jeszcze nie poznała na swojej pedagogicznej drodze. Jej zamiarem zdecydowanie nie było stosowanie na Scottcie wszelkiego rodzaju trików mentalnych, w których skuteczność głęboko wątpiła. No chyba, że mówiliśmy tutaj o umiejętnościach jakiegoś telepaty. Nie odczuwając zbyt intensywnej potrzeby stania, Storm rozsiadła się wygodnie w czytelni, zarzuciła nogę na nogę i rozpoczęła pochłanianie spisu treści po to, by zaraz po znalezieniu informacji o potrzebnym jej zagadnieniu, przerzucić kilkaset stron właśnie w to miejsce. Właściwie w tym momencie zdała sobie sprawę, że już od bardzo dawna nie zdarzyło jej się po prostu usiąść i poczytać książki dla relaksu. Teraz też nie do końca wyglądało to tak, jakby sobie tego życzyła, aczkolwiek była w trakcie wykonywania zadania, a nie na urlopie. Po kilku minutach przyjmowania – jak się okazało – nowej oraz wartościowej treści – przeczesała włosy dłonią i rozejrzała się dookoła, lustrując rzeczywistość brązowymi patrzałkami. Kilku osobom, z którymi zetknęła się spojrzeniami, posłała lekki uśmiech, a następnie wróciła do lektury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom



Liczba postów : 183
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Nie Wrz 27, 2015 5:40 pm

Robot sterowany przez Victora dalej udawał, żę czyta książkę. Po chwili do czytelni weszła osoba, którąś skądś kojarzył. Szybko sprawdził bazę danych, dzięki czemu dowiedział się, że to Ororo Monroe. Postanowił podejść i się przywitać. Zamknął książkę i podszedł powoli do kobiety. Usiadł obok niej i się przywitał:
- Witaj. Jestem Victor. Mogę się przysiąść?
Zapytał, a następnie podał dłoń w geście przywitania. Miał nadzieję, że jego syntezator mowy działa sprawnie. Kto wie może nawet uda mu się nawiązać współpracę? Mimo iż szanse są nikłe warto spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm



Liczba postów : 102
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Wrz 30, 2015 7:56 pm

Niestety, Pani błyskawic nie było dane spokojnie przyswoić interesującej ją treści. Docierała akurat do końca jednego z bardziej obszernych akapitów w rozdziale, kiedy to podszedł do niej nieznajomy z wyraźnym zamiarem nawiązania znajomości. W pierwszym momencie kobieta zlustrowała Victora spojrzeniem, potem jej wzrok znowu spoczął na książce. Zamknęła ją i odłożyła spokojnie. Rzadko się zdarzało, żeby ktoś tak po prostu do niej podchodził i mówił jak ma na imię. A może tylko jej się wydawało? W końcu Orore przejawiała od czasu do czasu zdolności do hiperbolizacji. Nie chcąc być niegrzeczną, uśmiechnęła się lekko i, ciągle w pełni czujności, powiedziała cicho:
- Witaj, Victorze. – rozejrzała się dookoła, nie było tutaj nikogo poza nimi, nie mogła więc mu tak po prostu odmówić, a nie należała do osób typu Rogue, które byłby w stanie rzucić krótkie „spadaj”. Nie ulegało jednak wątpliwości, że miała trochę ważniejsze zadanie na głowie, niż pogawędka z tajemniczym nieznajomym. Westchnęła cicho, przeczesując białe niczym świeży śnieżek włosy. Zapisała sobie tytuł książki, a następnie wstała, zasunęła za sobą krzesło i rzuciła do niego dość oficjalnie:
- Czytelnia nie jest najlepszym miejscem na prowadzenie rozmów, hmm? A domyślam się, że nie chcesz się przysiąść tylko po to, żeby razem ze mną studiować psychologię? Czuła się trochę rozdarta. Z jednej strony chciała wiedzieć, czegóż też ten człowiek może od niej chcieć, z drugiej miała ochotę wzlecieć i jak najprędzej odnaleźć Cyclopsa, by móc wrócić z nim do instytutu. Może i pozostawiła Emmę w świadomości posiadania zapasu jej zaufania i przyzwolenia na działania, ale każdy inteligentny wiedział bez tłumaczenia jak było. Mutantka nie chciała zwlekać, bo trawiły ją obawy, jakoby powrót po zbyt długiej nieobecności miał okazać się bardzo nieprzyjemny. Nie czekając na Dooma, wyszła z biblioteki, wcześniej odkładając tytuł na miejsce. Jeśli będzie chciał, to zrówna z nią kroku, a jeśli to nic ważnego, to po prostu ją zostawi. Ech, Scott, Scott… Że też to ja muszę się za Tobą uganiać, przyjacielu. Czuła względem niego wyrzut, jednak nie był on na tyle silny, by wpływał czynnie na jej postawę wobec miotającego laserem z oczu mężczyzny. Podświadomie obróciła się, by sprawdzić, czy Victor za nią poszedł…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom



Liczba postów : 183
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Paź 01, 2015 8:50 pm

Dr. Doom słuchał uważnie i przyglądał się każdemu gestowi Storm. Nie chciał zrozumieć czegokolwiek opacznie szczególnie, żę mieszkający w dalekiej Latverii i prowadzący samotny tryb życia mało wiedział o zwyczajach zwykłych ludzi, albo przynajmniej tych udzielających się społecznie niezwykłych takich jak mutanci, magowie, czy nawet kosmici. Gdy zapytała się go odpowiedział spokojnym głosem:
- Twoje przypuszczenia są poprawne.
Poczekał, aż dama wstanie i ruszy przed siebie. Był zaciekawiony czemu tak potężna mutantka zajmowała się taką lekturą. Wiele pytań krążyło mu po głowie, lecz znał tak mało odpowiedzi. Zrównał z nią kroku szybko, a następnie zapytał:
- Za kim się oglądasz? Jestem tutaj. Gdzie się udajesz? Mogę ci towarzyszyć?
Po tych słowach otworzył drzwi przed Storm uśmiechnął się i powiedział:
- Damy przodem.
Miał nadzieję, że nie postąpił uprzejmie, a nie wyszedł na "staroświeckiego sztywniaka". Miał nadzieję, że wywrze jak najlepsze wrażenie. Potrzebował zaprzyjaźnić się z tutejszymi osobistościami i zyskać ich zaufanie. Kto wie kiedy może się przydać taki przyjaciel?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm



Liczba postów : 102
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pią Paź 02, 2015 11:49 pm

Storm na potwierdzenie jej przypuszczeń skinęła tylko głową. Niezauważalnie. Spokój nieznanego robił na niej bardzo pozytywne wrażenie. Sama należała do tego grona osób, które szczególnie poświęcają się poznawaniu siebie, swojego wnętrza oraz swoich emocji. Nolens volens, była do tego niejako zmuszona. Przy najmniejszym odchyle uczuciowym pogoda reagowała razem z nią. Dlatego też bezpieczniej było trzymać zdrowy dystans do życia w ogóle. Magia chwili troszeczkę osłabła, kiedy Victor wystosował w jej stronę kilka pytań, które uważała za dość wścibskie. Z drugiej strony, jakoś musiał zacząć z nią rozmawiać, prawda? Szkoda tylko, że Pani-Chodzący-Kataklizm była teraz pochłonięta przez zupełnie inną sprawę. Zmarszczyła czoło i westchnęła cicho.
- Jestem teraz szczególnie zajęta. Normalnie nie miałabym zapewne nic przeciwko, zapewne nawet przystałabym na pogawędkę i spacer… – zawiesiła wymownie głos, by po chwili kontynuować mniej przyjemną część swojej wypowiedzi:
- …jednakże nie tym razem. To, co robię, muszę załatwić samodzielnie, a i obciążanie kogokolwiek takimi sprawami nie leży w mojej naturze. Cały czas mówiła bardzo spokojnie, a jednocześnie wyraźnie i dobitnie, dbając o każde słowo i artykulację.
- Dlatego też, muszę odmówić twojej propozycji. Po chwili refleksji, przystanęła. Obróciła się w jego stronę i przyłożyła nadgarstek do czoła, wydmuchując ze zrezygnowaniem powietrze przez ściśnięte wargi.
- Gdzie moje maniery. Byłabym zapomniała. Nazywam się Storm. Rzeczywisty pseudonim organizacyjny był chyba i tak cenną informacją dla nowo poznanej osoby? Rzecz jasna, Ororo nie wiedziała, że dr Doom już wiedział dokładnie jak ma na imię i nazwisko. Coraz bardziej czuła presję czasu i niespełniony obowiązek.
- Skąd wziąłeś się akurat tutaj? – chciała zadać mu jeszcze kilka innych pytań, ale wiedziała, że podejście dziennikarza nic tutaj nie da. Spokojnie, kawałek po kawałeczku, fragment po fragmencie i wszystko będzie można jakoś złożyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom



Liczba postów : 183
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pon Paź 05, 2015 5:29 pm

Dr. Doom uważnie słuchał słodkiej mowy Ororo. Mowa były słodkie, ale słowa bolały. Nie wiedział czy ona go po prostu spławia, czy na serio ma jakąś bardzo ważną sprawę. Wpatrywał się w jej piękne niebieskie oczy i rozmyślał dokąd zmierza ta rozmowa. Czy zada mu jeszcze kilka pytań i naprawdę będzie chciała go lepiej poznać, a może zada to jedno pytanie tylko po to by udać zainteresowanie osobowością jaką on jest. Pytania kłębiły się w głowie wielkiego naukowca. Może, by tak po prostu obezwładnić i teleportować do Latverii? Nie. Za dużo świadków. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Nie przy tylu ludziach. Gdy skończyła mówić, z krótkimi, acz zrozumiałymi przerwami odpowiedział kłamstwem, bo nie mógł powiedzieć: Cześć, przybyłem tu by kogoś porwać ewentualnie zamordować. Rzekł więc dość proste kłamstwo:
- Niedługo piszę pracę doktorancką. Chciałem powtórzyć sobie kilka informacji lekturą tego podręcznika. Podniósł w górę rzeczoną książkę.
- To, że zobaczyłem tak ciekawą osobę jak ty to już inna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm



Liczba postów : 102
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Paź 14, 2015 11:00 am

Ororo nie miała powodów by zarzucać kłamstwo nieznajomemu. A może to był dostatecznie dobry powód? W końcu, co stało na przeszkodzie, żeby obcy wcisnął jej jakiś kit? Skinęła ledwo zauważalnie na znak, że przyjęła do wiadomości to, co do niej powiedział. Praca doktorancka, to się chwaliło! Nie ukrywała tego, że zrobiło jej się przyjemnie po usłyszanym komplemencie, czemu dała wyraz w delikatnym uśmiechu, skierowanym do mężczyzny.
- A na jaki temat piszesz tę pracę? – nie była wścibska, po prostu lubiła przebywać w gronie osób posiadających zasoby wyższej wiedzy, sama należała do tych, którzy doceniali naukę. Dlatego też, chociaż sama nie miała żadnego dyplomu, chętnie podjęła temat doktoratu Victora.
- A co takiego ciekawego, poza kolorem skóry, odróżnia mnie od przeciętnej kobiety na ulicy? – właściwie, to w NY nawet o kolorze skóry ciężko było powiedzieć, że jest wyróżniający, w końcu mieszanka osób w jednym z największych miast świata była ogromna! To już prędzej te białe włosy i niebieskie oczy mogły wydać się zastanawiające…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine



Liczba postów : 134
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Paź 14, 2015 10:38 pm

Wolverine przystanął na propozycję Laury odnośnie sposobu zdobycia samochodu. Kradzież, w szczytnym celu na pewno byłaby wybaczona przez Boga czy jego śmiertelnych przedstawicieli. Ale równie dobrze Logan miał gdzieś, co inni pomyśleliby o ich działaniach, albowiem to oni są panami własnego losu i nikt za nim nie przeżyje ofiarowanego im życia.
Mutant przez całą drogę prowadził swój motocykl w typowy dla siebie sposób, czyli ujmując fakt w kilku słowach bardzo szybko. Kierował tak, jakby istniejące zasady ruchu drogowego nie dotyczyły jego osoby. Jednakże, jak gdyby nie patrzeć to dzięki temu mała rodzinka w mgnieniu oka przedostała się ze stacji paliw do pobliskiej biblioteki miejskiej. Tam, nasz dziarski bohater zaparkował jednoślad w ciemnym zaułku. Pewnym ruchem zsiadł i wyprostował nieco zastane stawy. Następnie spokojnym tonem powiedział do Laury.
- Ty idź rozglądnij się za jakąś ciekawą i co najważniejsze sportową furą. Gdy ujrzysz taką to wiesz, co trzeba będzie zrobić. Dam Ci nawet poprowadzić samochód albo mój motocykl, bo nie zostawię go w tej podejrzanej dzielnicy. Ja w międzyczasie pogadam ze Storm. Spotkajmy się tutaj za kilka minut. - zakomunikował Logan, po czym pewnym krokiem ruszył w kierunku frontalnych drzwi. Dlaczego nazwał ten rejon podejrzanym. Otóż nasz bohater stroni i to bardzo od czytelni. Zamiast czytania woli po prostu picie. Kiedy zaś dotarł do drzwi, to jak się domyślacie otworzył je w charakterystyczny sposób i ruszył do środka, odczuwając równocześnie lekki dyskomfort intelektualny. Następnie rozpoczął poszukiwania Storm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23



Liczba postów : 177
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Paź 15, 2015 7:13 am

To nie była żadna propozycja. To był sarkazm. Jeżeli szczytnym celem dla Logana była przejażdżka z nią i ze Storm po NY, to jakim mianem określał ratowanie życia? Tego nie wiedziała. Jedno było pewne, Logan z minuty na minutę zaskakiwał swoim luźnym podejściem do przepisów prawa, a przynajmniej tak to można było odebrać, skoro w biały dzień wysyłał swoją ‘córkę’ by ukradła samochód. No cóż, w przypadku Laury i Logana to wszystko możliwe, wszak nie należeli do grupy zwykłych obywateli, jednak mutant, jako ten, który wyznaczył sobie rolę osoby wprowadzającej młodą, zdegenerowaną mutantkę w cywilizację, nakreślając, jakie panują tu zasady i jak je przestrzegać by nie schodzić na margines społeczny, a przynajmniej w sytuacjach, gdy nie grozi im i innym szybki zgon, zachowywał się dość… szokująco.  Nie żeby Wolverine zawsze świecił przykładem! Ależ oczywiście, że nie. Jednak nigdy nie czuł się, aż tak bezkarny. Zresztą… co powie Storm, gdy się dowie, że Logan kazał Laurze ukraść samochód by mogli sobie uciąć przejażdżkę, tak jakby nie mogli porozmawiać w pobliskiej kawiarni.
- Może Storm ma auto? Bo… chyba nie przyjechała tutaj z Salem hulajnogą…? – Ahh, te ciężkie poczucie humoru. Logan miał pecha, że tego nauczyła się od niego. Na dodatek pierwszy raz w życiu miała ochotę uczestniczyć w dość ważnej rozmowie, ważącej jej losy w Xmenach… a zadaniem jakie przypadło dziewczynie, to jazda  za kradzionym samochodem… na motorze Logana. Nie ma jak to poczuć się ważnym. Czy się zdziwiła? Odrobinę. Może i Logan dostrzegł w niej tylko swojego klona, na posyłki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom



Liczba postów : 183
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Nie Paź 18, 2015 7:19 pm

Dr. Dooma ucieszył fakt, że Storm zatrzymała się na rozmowę z nim. Równie bardzo co myśl, że mutantka interesuje się nauką, bądź przynajmniej chcę się o nim dowiedzieć czegoś więcej. Uśmiechnął się lekko i odpowiedział mając zaplanowane już kolejne nie winne kłamstwo:
- Temat brzmi: "Mechanika Kwantowa: Dualizm korpuskularno-falowy". Nie jest to.zbyt dobry temat na pogawędkę nawet dla dwóch profesorów habilitowanych. Już nie mówiąc o skromnym doktorze i... Masz jakiś stopień naukowy?
Poczekal chwilę na odpowiedź, wciąż mając uśmiech na ustach. Spodobała mu się normalna rozmowa z innym człowiekiem. Powinien robić to częściej. Z wielką chęcią robiłby to za pomocą własnego ciała, ale żelazna zbroja potrafiła wystarczyć niemal każdego. Nie był jak Tony Stark... Następnie z ust Storm padło kolejne pytanie, na które również odpowiedział:
- Dużo jest w tobie niezwykłości. Może ci się to wydać dość dziwne, może nawet lekko straszne, ale wiem naprawdę dużo. Możliwe, że w odpowiednich rękach te informacje byłyby niebezpieczne. Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to jak groźba, ani nic w tym stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm



Liczba postów : 102
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pon Paź 19, 2015 4:19 pm

O ile Storm była naprawdę otwarta na świat oraz ludzi, tak tematyka pracy Dooma trochę ją zraziła. Słaby był z niej ścisłowiec, a prowadzenie dysput naukowych na temat kwantów i światła na pewno nie leżało w spektrum jej zdolności. Dała, więc tylko znak, że przyjęła do wiadomości to, co niedoszły habilitant-oszust do niej mówił. Zapytana o stopień naukowy, naprawdę, sama musiała się zastanowić. Przecież nigdy nie skończyła żadnej państwowej uczelni, co nie znaczy, że była bez wykształcenia. Po szybkiej kalkulacji odrzekła:
- Hmm… W moim wypadku to chyba będzie o jakieś dwa stopnie niżej od Ciebie. Na koncie mam tylko marniuchny licencjat. – powiedziała tak w odwołaniu do sukcesów naukowych swojego rozmówcy, bo generalnie była bardzo zadowolona z posiadanego poziomu wiedzy. Tego udokumentowanego, jak i niepotwierdzonego przez żadną instytucję z odpowiednimi uprawnieniami. Następne słowa Victora były dla niej z lekka niejasne i sprawiły, że jej podejrzenia z lekka przybrały na sile. ‘Wiem dużo’. Niby o czym? O niej? Westchnęła cicho, w duchu prosząc o to, żeby nie okazało się, iż trafiła na kolejnego świrusa pazernego jej mocy albo po prostu jakiegoś gwałciciela. No, kogokolwiek, przy kim byłaby zmuszona używać siły jako elementu bezpośredniej perswazji, a raczej sposobu na wyperswadowanie pewnych myśli i zamierzeń z łepetynki. Po paru sekundach odpowiedziała dość pewnie:
- To zależy o jakich informacjach mówimy… – zawiesiła się wymownie w połowie zdania, gdyż w oddali wśród ludzi mignęła jej znajoma twarz. To był Logan! Właściwie, to dawno go nie widziała, co on tu robił? A może tylko jej się wydawało? Przyspieszyła kroku i skierowała się w stronę Rosomaka…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine



Liczba postów : 134
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Paź 20, 2015 10:42 am

Logan pewnym krokiem przemierzał labirynt ukształtowany poprzez wielgachne regały na książki. Ilość papierowych zbiorów przerastały jego największe oczekiwania. Dodatkowo w Bibliotece Miejskiej było tyle ludzi, że ten nie był wstanie wyczuć charakterystycznego zapachu Storm. Dopiero po pewnym czasie poczuł w powietrzu nutkę zapachową kobiety. Ten błyskawicznie zlokalizował jej położenie. Dlatego też sprawnie obrócił się na pięcie do tyłu i z lekkim, ale dla niego charakterystycznym uśmiechem na twarzy powitał swoją przyjaciółkę. Nie czekając na jej reakcję postanowił przejść do sedna sprawy, bowiem nie czuł się w tym miejscu szczególnie komfortowo.
- Witaj Storm. Dawno Cię nie widziałem. Mam nadzieję, że masz trochę wolnego czasu na krótką rozmowę ze starym przyjacielem. Może wyjdziemy na zewnątrz, gdyż tam czeka Laura, moja "córa". Tam wszystko Ci opowiem. - Logan wolał aby przy jego rozmowie była Laura, gdyż wierzy w ich trójkę. Czuje, że przy pomocy Storm i swej córy będzie wstanie rozwiązać kwestie związane z Emmą i Instytutem. Wolverine wolałby by to Storm przejęła władzę, a nie jakaś tajemnicza kobieta, która ma zapewne sporo za uszami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom



Liczba postów : 183
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Paź 22, 2015 5:40 pm

Dr. Doom był w szoku. W swoim pokoju w Latverii popadł w szał i niemal zniszczył stół. Jak można od tak przejść koło NIEGO i się nie przywitać. To skandal. Po chwili usiadł znowu spokojnie bo uświadomił sobię, że ten Mutant nie wie o jego prawdziwej tożsamości. Wypadałoby, żeby chociaż z samej kultury się z nim przywitał, a nie w tak niekompetenty sposób przerwał rozmowę. Victor policzył do dziesięciu powoli i powrócił do kontroli nad robotem. Zniesmaczony podszedł na zasięg ręki do Storm i podał jej kawałek papieru, po czym odezwał się :
-Nie będę PRZESZKADZAŁ wam w rozmowie. Masz to moja wizytówka . Jeśli będziesz chciała to zadzwoń.
Wizytówka nie posiadała oczywiście prawdziwych danych, ale był jeden z jego numerów telefonów. Jak najszybciej się dało wyszedł z biblioteki. Nie był to bieg, dzięki czemu nie wyglądało to podejrzanie. Jeszcze przez chwilę krążyły mu myśli, by tam wrócić i wybuchnąć i to dosłownie w twarz Wolverinowi, ale nie uważał tego za sensowne rozwiązanie. Kto wie czy ta istota żywa min się jeszcze do czegoś nie przyda. Czuł smak goryczy w głębi serca...


[Z/T]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23



Liczba postów : 177
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Nie Paź 25, 2015 1:13 pm

Laura natomiast kręciła się pod budynkiem. Faktycznie zerknęła na niektóre sportowe samochody, zastanawiając się, który by się nadał na wycieczkę po mieście, jednak póki co nie pokusiła się o rabunek. Może Logan żartował? A może wiedział o czymś, o czym ona nie wiedziała, w sensie … może w bibliotece miało dojść do jakiejś akcji podczas której na pewno przyda się szybka ucieczka?
No nic. Póki co przeszła na drugą stronę ulicy i stanęła przy schodach prowadzących do drzwi biblioteki. Zwróciła uwagę na dumnego jegomościa, który opuścił budynek z nieco naburmuszoną miną. Przykuł jej uwagę na tyle, że przez jakiś czas odprowadzała go wzrokiem, jednak gdy zniknął z pola widzenia, przeniosła swoje spojrzenie na wejście budynku... i tam sobie czekała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Nie Paź 25, 2015 3:03 pm

Wyciągnął się leniwie idąc przed siebie. Nic się nie działo, nawet nie widział żadnych ładnych panienek by kogoś poderwać od tak z nudów. W sumie zdziwił go fakt, że nie widzi nikogo z x-menów. W dodatku sam nie wiedział czemu poszedł do biblioteki, nigdy tam nie chodził, ale teraz jakoś ciągnęło go tam bo wiedział, że kogoś tam znajdzie. Kiedy był przed wejściem dostrzegł dziewczynę i już się chciał uśmiechnąć, kiedy przed nosem przeszedł mu jakiś naburmuszony gość.
-A temu co - mruknął pod nosem. Po chwili jednak nie odwracając się wszedł do środka. W krótkiej chwili dostrzegł Wovlerwina i czyżby Storm? Podszedł do nich machając ręką na przywitanie.
-Hej, dawno was nie widziałem. Przeszkodziłem w czymś? - spytał po chwili widząc poważną minę mężczyzny, stało się czy coś? W sumie nie był w temacie. Wsunął ręce do kieszeni swoich spodni jeansowych i przez chwilę spoglądał to na Storm to na Logana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm



Liczba postów : 102
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pon Paź 26, 2015 9:44 pm

Pani błyskawic wydawała się bardzo rozentuzjazmowana przez wizję rozmowy z Rosomakiem. Właściwie, od bardzo dawna go nie widziała, nic więc dziwnego, że dała upust swej radości poprzez przyjacielski uścisk i szeroki uśmiech. Zaintrygowało ją i zmartwił jednocześnie fragment o córce Wolverina. Jak miała to interpretować? Schowała wizytówkę Dooma do kieszeni. Niestety, zanim zdążyła coś powiedzieć, on już zniknął im z pola widzenia. Normalnie pewnie by to ją zmartwiło, ale teraz była potrzebna gdzie indziej. Plany związane z Cyclopsem musiała odłożyć na później.
- Oczywiście, że mam dla Ciebie czas… – przerwało jej pojawienie się Icemana. Jego także obdarzyła przyjaznym uśmiechem i uprzejmym skinieniem. Górą z górą nigdy… Przeszło jej przez myśl.
- Miło mi was widzieć. Czy coś się stało? – właściwie to wiedziała, że nie musiała pytać. Zazwyczaj coś się dzieje, jeśli więcej niż jeden x man zbiera się w danym pomieszczeniu. Wyszła przed budynek wraz z pozostałą dwójką mężczyzn. A raczej chłopakiem i mężczyzną. Tam zlustrowała spojrzeniem X-23 i pozwoliła Loganowi na wyjaśnienie.
- Słuchamy więc, Wolverinie. – zawiesiła głos nad oceanem przejęcia, łagodności i ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine



Liczba postów : 134
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Paź 27, 2015 12:42 am

Logan nie przywidział możliwości zjawienia się kolejnej osoby, którą to okazał się być chodzący lód Ice Man. Oczywiście, że nasz bohater nie chciałby go wdrażać w ten plan, bowiem im mniej osób wie tym lepiej, no ale Storm postawiła go przed faktem dokonanym. Dodatkowo, jeżeli ona mu ufa to i mężczyzna musi mu zaufać. Kiedy wyszli z głównego budynku niezwłocznie udali się do czekającej na nich "córy". Na miejscu Wolverine uśmiechnął się do Laury, po czym spokojnym tonem rozpoczął gadkę.
- Storm przyjechałem tutaj wraz z Laurą by poprosić cię o pomoc. Korzystając z okazji niespodziewanego pojawienia się kolejnego brata również i do ciebie kieruję te słowa. Jak wiecie Profesor nie będzie władał Instytutem, naszym domem i azylem. Osobiście myślałem, że to ty Storm przejmiesz pieczę nad naszym domem, ale to Emma dzierży to uprawnienie. Nie wiem czy wy, ale ja coś czuję iż ona nie jest taka święta za jaką się ukazuje. Na bank ma coś za swoimi uszami,. Chciałbym abyście pomogli mi prześwietlić ją na wszelkie możliwe sposoby. Nie chcę by spadek Profesora wpadł w niepowołane ręce oraz by nie zboczył z tej drogi. Mam nadzieję, że mi pomożecie. Zrozumiem odmowę bo i tak nawet sam dopnę swego. Nie pozwolę na takie marnotrawstwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23



Liczba postów : 177
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Paź 28, 2015 7:22 pm

Laura wypatrzyła w tłumie Bobby'ego, swojego kolegę ze szkoły dla utalentowanej młodzieży. Na swój sposób nawet go lubiła. Dużo gadał i lubił zwracać na siebie uwagę, dzięki czemu ona mogła stać się niewidzialna, przez co nikt nie angażował ją w jakieś socjalizujące konwenanse. Na dodatek nie był głupi, więc pytania które pojawiały się w jej głowie, często padał z ust chłopaka, więc nawet nie musiała się odzywać. Oczywiście nie zawsze rozumiała żarty Bobby'ego i rzadko kiedy... właściwie prawię wcale się z nich nie śmiała, ale do tego również zdążył się zapewne przyzwyczaić, prawda? W końcu mieli okazję na tyle się poznać, by mniej więcej wiedzieć czego móc się po sobie spodziewać... przecież do szkoły trafiła jak miała 13 lat.
Niestety nijak nie zareagowała na chłopaka, ponieważ uwaga Laury została automatycznie przekierowana na Dooma, który wydał się dziewczynie bardzo podejrzany. Gdy wróciła wzrokiem do Drake'a... już go tam nie było. Trop prowadził do wnętrza biblioteki, ale nie podjęła próby odnalezienia chłopaka w środku... najwyżej jak Logan opuści budynek to go poinformuje o tym kogo widziała.
Dziewczyna nie czekała długo, ponieważ po chwili przed budynek wyszła cała trójka Xmenów, ze Storm na czele. Laura nie potrafiła pozbyć się tego dziwnego, ciepłego uczucia, gdy dostrzegła tę białą czuprynę. Ororo jako jedna z nielicznych przyjęła ją w szkole dość ciepło, za nic biorąc sobie plotki jakie krążyły wokół dziewczyny... nawet te, które później okazały się być prawdą. Cóż chyba każdy nie potrafił uwierzyć, że tak niewinnie wyglądająca dziewczyna jest wyszkolonym, zawodowym mordercą.
Kiwnęła głową na przywitanie do Storm, a potem zerknęła niepewnie na Bobby'ego i Logana, który akurat zaczął przemawiać. Dziewczyna była cholernie ciekawa co na jego słowa odpowie Strom... i Bobby. Czy zgadzali się z Howlettem? A może ufali Emmie i nie zamierzali podchodzić tak bardzo podejrzliwie do jej nowych rządów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Paź 28, 2015 9:40 pm

Stał w milczeniu przez chwilę spoglądając na Storm i Wolverina zastanawiając się czy czasami nie wpakował się w kłopoty jak to ma w zwyczaju. W milczeniu poszedł za tą dwójką na zewnątrz i oparł się o najbliższą barierkę po chwili przeczesał swoje włosy dłonią. Dopiero teraz zobaczył x-23, uśmiechnął się do niej lekko. Ostatnio widzi mało x menów, a większa ilość mutantów w jednym miejscu chyba nigdy nie sprzyjała nic dobrego.
-Nie podoba mi się ta cała Emma, coś kręci. Ja mogę pomóc czemu nie. I jak dla mnie to Storm powinna przejąć instytut, tu zgodzę się z Wolverinem. - stwierdził łagodnie. Storm mu zaufała i chyba jako nieliczna ciepło go przywitała jak większość, lub jak nie wszystkich mutantów. Emma jest dla niego... dziwna i nie umie jej zaufać jak Storm czy Wovlerinowi. Po prostu nie ufał jej na tyle mocno by stwierdzić, że się nadaje na kogoś kto przejął by taki instyt. W jego mniemaniu po prostu nie dała by rady sama tego udźwignąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm



Liczba postów : 102
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Nie Lis 01, 2015 3:16 pm

Wolverine, jak to on, zachowywał spokój i starał się z chirurgiczną precyzją analizować sytuację. Jego opanowanie zawsze robiło na Storm ogromne wrażenie. Tym razem jednak nie była do końca przekonana, co do postulatów Rosomaka. Słuchała jednak dalej, wszystkich po kolei i układała sobie w głowie pomału to, co się dzieje i na co się zanosiło. Każda wzmianka o profesorze X bardzo ją bolała, zwykła już zajmować swoje myśli czymś zupełnie innym. Świadomość, że osoba, której tyle zawdzięcza leży gdzieś tam bez większych szans na przetrwanie, wpływała na Ororo bardzo negatywnie, a chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że w jej przypadku lepiej zachowywać harmonię? Dziewczyna, do której nastawienie władczyni błyskawic było nadzwyczaj pozytywne, nie zabrała głosu. Tak, jak się spodziewała… Natura cichego analityka, zupełnie jak w przypadku Wolverina. I ta sama drapieżność. Nieświadomie posłała jej pokrzepiający uśmiech, by zaraz potem przenieść dobre spojrzenie rozważnej mentorki na Icemana. Bobby, jak na siebie, zachowywał się bardzo spokojnie. To tylko zmartwiło białowłosą. Wiedziała, że szykuje coś, co nieźle ją przytłoczy. I tak też się stało. Podobnie, jak jej przyjaciel, był przeciw Emmie Frost.
- Hmm… – mutantka potarła skroń, przenosząc za ucho niesforny kosmyk bujnej czupryny, a potem skrzyżowała ręce na piersi. Kto dobrze ją znał, ten już wiedział, że szuka w zakamarkach swojej umysłowości takiego planu, aby wszystkim dogodzić. Spuszczone po chwili ręce wzdłuż tułowie i głębokie westchnięcie świadczyły tylko o tym, że dotarło do niej, iż obmyślenie takiej strategii jest absolutnie niemożliwe. Co więc nasza Storm miała zrobić? Wszyscy oczekiwali od niej podjęcia pełnej odpowiedzialności i zdobycia władzy w Instytucie. Ona, jak na razie z niepowodzeniem próbowała przywołać Cyclopsa… Po prawie dwóch minutach martwej, bardzo ciężkiej ciszy, zabrała głos. Mówiła jak zwykle bardzo spokojnie, wyraźnie i pewnie, tak by każde słowo dotarło do słuchających, a zwłaszcza do znanego z oślego uporu Logana.
- Chciałabym, żebyście wiedzieli, że rozumiem wasze obawy, jak nikt inny. Mi także ciężko było odnaleźć się w nowej sytuacji i zadecydować o przyjęciu pomocy od osoby, która niekoniecznie wzbudza zaufanie. Nie uważam jednak, by pochopne działanie i przedwczesne decyzje o stawianiu Emmie kontry były rozsądne. Zdążyłam zauważyć, że uczniowie dobrze czują się w jej towarzystwie, a sama Pani Frost wydaje się naprawdę spełniać w roli pedagoga. Stara się, chociaż jej pyszna postawa może niektórych z nas odrzucać…
Bawiła się eufemizmami. Nie wypadało jej powiedzieć „tak, sprzątnijmy tę wytapetowaną wiedźmę”. Sama nie była fanką Emmy, jedna wiedziała, że najgorsze co można zrobić to działać pochopnie, a w tym akurat młodzież i Logan się specjalizowali.
- Nie jestem w stanie odczytać prawdziwych intencji naszego gościa. To ona jest telepatką, więc nam zostaje tylko zawierzyć, że nie chce naszego zła. Dlatego ja proponuję wzmożoną czujność i trzymanie ręki na pulsie, ale bez zbędnego przesadyzmu. Nie popadajmy w histerię. Obserwujmy, konsultujmy się wspólnie, a gdyby miało być gorąco, wtedy podejmiemy konkretne działania, dobrze? Wolverinie, oczywiście Ciebie nie zatrzymam, ale proszę, przyjacielu, bądź ostrożny! – mówiła głosem pełnym nadziei i zrozumienia dla wszystkich. Właściwie, to pomysł, by Rosomak udał się na zwiady nie był najgorszy. W końcu jednak przestała mówić, chcąc poznać stosunek innych osób do jej stanowiska.

Po tym, jak wszyscy się rozeszli, ona także wróciła do instytutu z lekka zamroczona.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Storm dnia Pon Lis 23, 2015 8:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine



Liczba postów : 134
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Nie Lis 01, 2015 8:50 pm

Logan nie ukrywam swego zdziwienia, kiedy Iceman przyznał mu rację. Nie spodziewał się, że żywy lód też będzie miał takie samo zdanie na temat tej podejrzanej i nie dającej mu spokoju Emmy. Niewątpliwie ta kobieta miała coś za uszami. Jej poczynania nie do końca docierały do naszego bohatera, który po wysłuchaniu Storm lekko podrapał się po głowie. Przeczuwał, że jego przyjaciółka nie będzie chciała aż tak ryzykować. Nie miał jej tego za złe, w końcu zawsze była ostoją dla innych. Nie mniej jednak Wolverine musiał na szybko opracował dalszy plan, który ku swemu zdziwieniu potrafił w mgnieniu oka wpadać na nowe pomysły. Czyżby Laura czegoś mu dosypała do drinka? Jeżeli tak, to musi to częściej robić.
- Ok, rozumiem wasze zdanie i akceptuję to. Wpadłem na pewien pomysł i jeśli się zgodzicie, to chciałbym go zrealizować. - w tym miejscu mutant przerwał swoją wypowiedź, albowiem chciał sprawdzić czy jego rozmówcy przysłuchują się mu oraz to, czy zaakceptowali jego propozycję taktyczną. Jeżeli tak, to dalej kontynuował.
- Jak wiecie wielokrotnie potrafiłem znikać i długo się nie pojawiać w Instytucie. Możemy to wykorzystać na naszą korzyść. Wraz z Laurą, o ile się zgodzi opuszczę Instytut i na własną rękę przeprowadzę wraz z "córą" zwiady. Może coś odkryjemy, co potwierdzi albo nie daj Boże obali moje poglądy. Wy wróćcie do Instytutu i miejcie na uwadze całe otoczenie z Emmą na czele. Jeżeli będzie ona coś podejrzewała możecie skłamać, że na zawsze zdezerterowałem bowiem nie możemy dopuścić do utraty spuścizny po naszym jakby nie patrzeć ojcu. Wierzę w was i w swoje przeczucie. Możecie mi zaufać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Nie Lis 01, 2015 10:04 pm

Faktycznie słowa Storm miały ręce i nogi, a że bobby był spokojny to cóż, pewnie chwilowe kto tam wie. Przynajmniej. Od dawna nic się nie działo i może dlatego jakoś trochę się uspokoił, albo wręcz przeciwnie czeka na jakąś akcję w której mógł by zrobić niezły bałagan. Wyjął po chwili dłoń z kieszeni i podrapał się po głowie, w sumie mógł wrócić do instytutu choć widok Emmy nie będzie go zadowalał.
-Rób jak chcesz. W sumie lepsze to niż siedzenie na tyłku - stwierdził po chwili kiedy Wolverin i Storm się wypowiedzieli. Wyciągnął się leniwie i zszedł po kilku schodkach by po chwili odwrócić się przodem do Logana i białowłosej. Fakt, póki co pewnie innego planu nie wymyślą, a on sam chyba powinien pójść do instytutu odwiedzić go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23



Liczba postów : 177
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pon Lis 09, 2015 5:53 pm

Laura wysłuchała wątpliwości jakie targały Bobbym. Sama również miała mieszane uczucia co do panny Frost, z drugiej jednak strony, od czasu problemów ze zdrowiem Profesora, to ona trzymała szkołę w ryzach. Jedyna sprawa jaką nurtowała to nagła zmiana frontu Emmy... wszak z tego co pamiętała na początku nie bardzo chciała, aż tak się angażować w sprawy Xmenów. Czyżby kondycja Instytutu była jeszcze bardziej słaba niż myślała? Z tego co jej wiadomo i z tego co mówił Julian, Emma bardzo dbała o swoich uczniów i stała za nimi murem. Ale czy uczniowie szkoły Xaviera byli również jej uczniami? Czy tak ich widziała?
Jedno było pewne, są pewne osoby, którym będzie musiała sporo udowodnić, a przede wszystkim to, że to czym się kieruję w swoich poczynaniach to dobro uczniów.
Przeniosła swoje przerażająco spokojne spojrzenie na Storm, która najwyraźniej analizowała każdy argument, który padł z ust Logana, jak zwykle podchodząc bardzo poważnie do bolączek członków drużyny Xmen. Nieświadomie uciekła wzrokiem, gdy władczyni burz posłała jej pokrzepiający uśmiech. Laura nie była przyzwyczajona do tak ciepłych reakcji, dlatego też nie do końca wiedziała jak ma na nie zareagować... na dodatek Storm wzięła ją zupełnie z zaskoczenia. W oczach białowłosej kobiety zapewne wyglądało to tak jakby odrobinę się zawstydziła, albo przyłapała czarnowłosą na gorącym uczynku, co w jej wydaniu było całkiem urocze, na tak buńczucznie i agresywnie nastawionej dziewczynie.
Każdy w napięciu czekał na decyzje Storm, a przede wszystkim podzielenie się z zebranymi swoimi wnioskami. Nie minęły trzy minuty, gdy Ororo przemówiła. Laura w głębi duszy zgadzała się z jej argumentacją, która opierała się na z życia wziętych obserwacjach, ale jak to mówią... przezorny zawsze ubezpieczony, dlatego gdy Logan przedstawił swój pomysł, od razu kiwnęła głową chcąc tym samym dać mu znać, że jest gotowa do realizowania planu. Miała też nadzieje, że Howlett zaraz się z nią podzieli odpowiednimi wytycznymi.
Nie odpowiedziała na jego pytanie, ponieważ to chyba było jasne, że mu ufała... bardziej niż Emmie, dlatego postanowiła pomóc Wolverine'owi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine



Liczba postów : 134
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pon Lis 09, 2015 11:02 pm

- Milczenie Storm i Laury uznaję za akceptację mojego pomysłu. Fajnie, że chociaż facet odezwał się pomimo chłodnego usposobienia. Ice oraz ty Storm wracajcie jak najszybciej do Instytutu, by nie wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń. Miejcie na oku cały dorobek życia Profesora. Nie możemy pozwolić, by ktoś lub coś zagroziło naszemu azylowi. Jeżeli nie macie pytań do możecie odejść. Powodzenia.. - powiedział spokojnym tonem Logan, który spokojnie poczekał na ewentualną odpowiedź, bądź na odejście jego dobrych towarzyszy. Następnie pokazał dłonią swej córce by i oni wyszli na zewnątrz, w miejsce gdzie zaparkowali jego motocykl. W milczeniu opuścili Bibliotekę miejską. Wolverine co jakiś czas nerwowo drapał się po brodzie. To mogło oznaczać, że nie bardzo wiedział co w następstwie podjętego przedsięwzięcia powinien uczynić. Dlatego zaraz po oparciu o swój jednoślad ponownie skierował się do Laury.
- Mam nadzieję, że nie jesteś zła za moje dotychczasowe zachowanie. Wiem, że nie jestem najlepszym towarzyszem i mogę być czasem ze swych zachowanie nie na miejscu. Córo wiesz może co powinniśmy teraz zrobić? Ja nie mam bladego pojęcia. Moje śledztwo już po kilku godzinach zaczęło mnie przerastać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23



Liczba postów : 177
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pią Lis 13, 2015 9:46 pm

Laura ruszyła za Loganem na zewnątrz budynku. Cały czas zastanawiała się jaki plan powinni obrać. Szczerze mówiąc, Howlett miał wiele znajomość, problem polegał w tym, że mężczyzna będzie musiał się przemóc, by w jakiś, swój specyficzny sposób zmusić innych do kooperacji. A... może jednak pod latarnią było najciemniej? Może powinni wysłuchać również opinii innych osób z Instytutu? Może ktoś zauważył coś niepokojącego? I wtem do jej głowy przyszedł obraz Kitty. Co prawda mieli nie zajeżdżać do Szkoły, ale kto jak kto... Logan chyba świetnie wiedział jak przemknąć się przez wszystkie zabezpieczenia, nie zwracając na siebie uwagi, ani nic nie rozwalając. Laura zapewne też... A skoro obydwoje wiedzieli, to można powiedzieć, że lepszego dreamteamu nie można było sobie wyobrazić... Niestety nie mogli wiedzieć o tym, że w sypialni Kitty, czeka jej osobisty strażnik, w postaci cyborga...
Zmarszczyła delikatnie brwi słysząc słowa Wolverine'a. Ba... zaczęła się zastanawiać czy nie jest to jakiś jego niecny podstęp, mający wymusić na niej podejmowanie pewnych decyzji, czyli to na co ostatnio kładł nacisk Logan, w związku z pewnym problemami w tej kwestii czarnowłosej. Tak, tak. Każdy wie, że została wychowana na osobę, która miała tylko i wyłącznie spełniać rozkazy, dlatego miała problem z odnalezieniem się w 'wolnym świecie'. Znaczy teraz było lepiej niż gorzej... ALE wymagało to większej ilości praktyki. Zresztą nie tylko wszyscy w szkole zadawali sobie pytanie 'Czego pranie Laura?' Ten problem również pojawiał się i w jej głowie.
- Można skorzystać z Twoich znajomości w SHIELD. Kto wie, a nuż coś wiedzą na temat działalności Frost... Ewentualne podpytanie się kogoś z kadry w Szkole... np. Kitty? - Jakoś nie wpadła na pomysł by skierować kroki do siedziby Avengers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Today at 2:21 am

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka miejska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka
» Wielka biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: