Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biblioteka miejska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Summer



Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Biblioteka miejska   Wto Wrz 25, 2012 9:08 pm

First topic message reminder :


********************

W dobie internetu i książek dostępnych na jedno kliknięcie myszką mało kto odwiedza miejsca takie jak to. Ale Elizabeth ceniła sobie niemal świętą ciszę biblioteki, teksturę papieru oraz jego zapach. Gdyby nie praca, zapewne spędzałaby tu całe dnie. No właśnie, praca. Czytając ciemnowłosa skrzywiła się lekko i poprawiła odruchowo gumkę spinającą jej włosy w koński ogon. Nigdy nie narzekała na nadmiar zajęć, odkąd wcielono ją do S.H.I.E.L.D. i z zawodu lekarza przeszkolono na agenta. Teraz była to już przesada - trzy tygodnie bez dosłownie ani jednego małego zadanka. O zleceniach czy misjach w ogóle nie było mowy. Summer nie należała do tej kategorii ludzi, która woli siedzieć bezczynnie podczas gdy inni zbierają laury za obronę kraju. Kobietę wprost roznosiło oczekiwanie i poirytowanie brakiem zmian.
Po raz kolejny tego dnia przyłapała się na nerwowym poruszaniem kolanem w górę i w dół. Zła na siebie i na Tych z Góry, że jeszcze się nie odezwali, zamknęła książkę i wstała od stolika, odsuwając krzesło może trochę głośniej niż by sobie tego życzyła. Skierowała się w stronę regałów, po drodze odkładając grube tomisko na wózek z oddanymi lekturami. Jakiś horror powinien rozwiązać sprawę, mocny, z niebanalną fabułą i nieprzewidywalny.
- Ha - mruknęła do siebie, uśmiechając się z przekąsem - Trudniej ci dogodzić niż niejednemu facetowi, Freeman.
Mimo nikłych nadziei na spełnienie choć dwóch z trzech warunków, ruszyła szybkim krokiem na poszukiwania. Byle coś porobić, byle nie stać w miejscu. Byle nie popaść w rutynę dnia codziennego.
*Miło by było wpaść na siłownię* przeszło pani medyk przez głowę, co ta skwitowała niemal niezauważalnym potaknięciem głową. Strzeliła palcami, jakby szykowała się do bójki i sięgnęła dłońmi do grzbietów książek, wodząc po nic wzrokiem i palcem wskazującym lewej ręki. Powoli przesuwała się ku krańcu półki a gdy już tam trafiała, schodziła piętro niżej i powtarzała czynność w drugą stronę. Może jakiś tytuł szczególnie ją zaintryguje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Wolverine



Liczba postów : 134
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sob Lis 14, 2015 10:47 pm

Logan nie ukrywał, że odczuł lekką satysfakcję z podjętej inicjatywy przez swoją "córę". Widział bowiem, że ta nie była stworzona do samodzielnego myślenia. Bardziej nakierowywano ją na posłuszeństwo i na wykonywanie wszelakich decyzji bez jakichkolwiek negacji. Jej pomysły były dobre i zarazem treściwe. Każda propozycja miała swe plusy, ale i również minusy. Otóż Wolverine może i miał styczność z frakcją SHIELD, lecz nie posiadał znaczących wpływów. W drugiej sprawie mężczyzna mógł wykorzystać swą znajomość terenu i zabezpieczeń Instytutu. Tutaj kwestią była potencjalna rozmówczyni, bowiem mutant nie wiedział, jak bardzo Emma Frost swoimi pogladami i postawą wpłynęła na podopiecznych. Nie mnie jednak trzeba było podjąć decyzję. Wybór padł na Instytut, rodzinny czy też życiowy twór Profesora. Dlatego facet podrapał się pogłowie, spojrzał na motocykl i powiedział spokojnym tonem.
- Podałaś bardzo trafne propozycje. Musisz częściej zabierać głos w sprawach taktyki. Udajmy się do Instytutu, ale poprowadź Lauro mój motocykl, bowiem od tej całej biblioteki, wiesz tego natłoku informacji rozbolała mnie głowa. Wolałbym aby to od alkoholu, no ale co poradzę? Nic...

z/t > napisz jak możesz już w Instytucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pyro



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 18/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Gru 24, 2015 2:12 pm

Pamiętacie dzieciństwo? Czas kiedy każdy miał wspaniałe plany na przyszłość. Gdyby się spełniły mielibyśmy całe pokolenie policjantów, strażakowi księżniczek. Mały John miał nieco ambitniejsze plany i wraz z kolegami postanowił zostać Jedi. Niestety poszukiwania mistrza Jody spełzły na niczym, a miecze świetlne z plastiku zbyt łamliwe, więc musiał zadowolić się bardziej przyziemnym - dziennikarstwem. Choć w zawodzie nie pracował od jakiegoś czasu (należenie do Bractwa potępiającego ludzi, nie ułatwia znalezienia pracy) został mu nawyk opisywania wszystkich ciekawych wydarzeń w jakich uczestniczył. Co prawda, później nie ma co robić z zapiskami i spora część z nich ląduję w ogniu, ale nie może pozbyć się tego zwyczaju.
Późnym popołudniem w publicznej bibliotece miało odbyć się spotkanie z autorem taniego romansu „W ramionach boga pożądania”, którego fanki jakimś cudem, zdobyły na to zgodę. Pisarz posługujący się pseudonimem John Doe (jak oryginalnie), został już nazwany „Człowiekiem który nigdy nie powinien dostać do ręki pióra” i „ Antychrystem literatury”.
Pyro daleko było do wielbiciela tego konkretnego gatunku literackiego, choć swego czasu sam w nim pisał. Do tej pory nie ma pojęcia jakim cudem jego wypociny zdobyły sławę. Nie chodzi tu o za niską samoocenę, według zdecydowanej większości świata – należeli do niej krytycy, pisarza, on sam, a także jego najbliższa rodzina – uważali te książki za nic niewarte gnioty. Dopóki zarabiały pisał dalsze losy Esmeraldy i jej ukochanego Samuela, a później ich dzieci i dzieci ich dzieci. W pewnym momencie sam się pogubił kto z kim miał romans i dlaczego.
Głównym powodem jego pobytu tutaj, były protesty paru pracowników biblioteki, którzy nie chcieli by „to miejsce zostało skalane przez autora pseudo-literatury” – cytat jednego z nich. Zapowiadało się ciekawie, a Pyro i tak nie miał nic lepszego do roboty. Przyszedł o paręnaście minut za wcześnie, więc usadowił się w przytulnym kącie z „Milczeniem Owiec” w ręku. Po ujawnieniu się mutacji polubił taki typ literatury. Mordercy, kanibale, socjopaci wydawali się całkiem przyjemni w porównaniu z niektórymi mutantami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Gru 24, 2015 8:47 pm

Bobi stał w jednym miejscu przez dłuższy czas. Widząc odchodzacego wolverina i jej córki machnął na to ręką myślach. Niby miał wrócić do instytutu, ale sam specjalnie nie widział co miał by tam robić. Ogólnie ostatnio ma bardzo nudnawe dni i nic się nie działo ciekawego. Okrazyl kilka razy bibliotekę, a potem poszedł na miasto. Choć sam kłopotów nie szukał to był ciekawy czy spotka kogoś albo coś interesującego. W dość krótkim czasie doszły go słuchy o bibliotece w której niedawno był. Wrócił więc do niej. Wszedł do środka luźnym krokiem z wlozonymi rękoma w kieszeniach swoich spodni jeansowych. Oparł się o najbliższą ścianę i wzrokiem przyglądał się obecnym ludziom. Nawet jeżeli spotkał by jakiegoś mutanta jakimś cudem (znowu) to póki co nie zauważył nikogo. To była biblioteka wiec każdy miał w dłoniach lekturę. A sam Iceman jak było widać robił tutaj za obserwatora. Może uda mu się spotkać ludzi z protestu albo samego autora książki o którym szczerze nic nie słyszał ani go nie znał. Ale wiadomość sama w sobie go ucieszyła, bo ostatnio wiało u niego nudą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pyro



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 18/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pią Gru 25, 2015 12:11 am

Ledwo zdołał skończyć dwunastą stronę, gdy do jego przytulnego kącika wpadła dwójka nastolatków. Chociaż wpadła to nieodpowiednie słowo. Dziewczyna wepchneła chłopaka między regały, a następnie uderzyła go w twarz. Zapowiadało się ciekawie. Niestety byli turystami i porozumiewali się w jakimś niezrozumiałym języku. Kłótnia nie była tak zażarta, jak się wydawało na początku, nie doszło więcej do rękoczynów. Para była na tyle cicho by nie zwrócić uwagi czytelników i na tyle głośno by przeszkadzać Pyro.
Chciał użyć na nich swoich ognistych zdolności, z czystej złośliwości. Sięgnął nawet po swoją zapalniczkę z rekinem,  choć posiadał lepszy sprzęt był do niej bardzo przywiązany. Szybko się opanował. To co chciał zrobić było czystym idiotyzmem. Turyści nie zrobili mu żadnej krzywdy, (wątpił by przeszkadzanie w czytaniu można nazwać urazem psychicznym, bądź moralnym), gdyby ich zranił mogliby go zmusić do zapłaty odszkodowania. Będąc bez pracy i bez mieszkania nie byłoby go stać na takie wydatki. Mógłby też zniszczyć jakąś książkę, czyli strata dodatkowychpieniędzy.
Było też kilka innych powodów by tego nie robić. Pyro olał je wszystkie. Przed twarzami pary mały płomień buchnął nagle wielkim ogniem. Ich krzyki zwróciły uwagę wszystkich ludźi w promieniu czterech mil. Powstrzmanie uśmiechu było niemal niewykonalne. John oparł się o pobliski regał i patrzył jak obcokrajowcy próbują tłumaczyć, co się przed chwilą stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pią Gru 25, 2015 11:50 pm

Siedzenie w bibliotece było nudne jak flaki z olejem. Nawet myślał, żeby sobie pójść, bo właściwie nic tutaj się kompletnie nie działo. Po chwili jednak ku jego zaskoczeniu zobaczył jakiś obcokrajowców, którzy zaczęli się kłócić. Wszystko było by spoko gdyby nie fakt, że przez krótki ułamek sekundy zobaczył płomień, a raczej jego mini wybuch czy coś w tym stylu. Zamrugał kilka razy zaskoczony, czyżby znalazł kolejnego mutanta? Ale ten to chyba lubi robić psikusy najwidoczniej. Rozejrzał się po pomieszczeniu by w dość krótkim czasie odnaleźć winowajcę. Wcześniej jednak zanim podszedł do niego otworzył dłoń i skierował w stronę wybuchu ognia. Zgasił go swoim lodem by przypadkiem nie wybuchł w tym miejscu pożar.
-Ej. Nie pozwalaj sobie. Chcesz ranić bezbronnych turystów? - podszedł w stronę czarnowłosego chłopaka. Naskoczył na niego, choć nie miał właściwie na niego żadnych dowodów. Zacisnął palce lekko tak, że strzeliły kilkakrotnie i wzrok utkwił najpierw w książce, a potem w twarzy chłopaka. Jeżeli miała by to być kogoś sprawka to tylko mutanta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pyro



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 18/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sob Gru 26, 2015 3:56 pm

Przez moment było tak pięknie. Paląca się wykładzina pachniała zadziwiająco ładnie – Pyro był ekspertem w sprawie woni płonących przedmiotów – a ogień powoli się rozprzestrzeniał. Oczywiście musiał podejść ten chłopak i wszystko zniszczyć. Jak zwykle.
- Samo by zgasło. – mruknął pod nosem. Przez chwilę myślał by wywołać drugi mini pożar i zobaczyć reakcje drugiego mutanta, ale nie zrobił tego. Wyczerpał limit głupich pomysłów na jedną godzinę. Swoją drogą cieszył się, że spotkał drugiego mutanta, przydałoby się porozmawiać z jednym ze swoich.
Skrzywił się nieco na słowa chłopaka. Zastanawiał się czy rżnięcie głupa będzie dobrą taktyką, najwidoczniej nie.  Mógłby czasem słuchać się tego racjonalnego głosu w swojej głowię, niestety został on, jak zwykle, zastąpiony drugim mówiącym: „Nie przejmuj się, co złego może się stać?”. Powinien już z doświadczenia wiedzieć, że bardzo wiele.
- Spokojnie panie władzo, wszystko było pod kontrolą. – uśmiechnął się krzywo i uniósł ręce do góry. Co raz więcej ludzi spoglądało w ich stronę. Czuł że mały obrońca uciśnionych nic złego mu nie zrobi, mógłby przypadkowo zranić jakąś biedną staruszkę. Chociaż gdyby oberwała bibliotekarka nikt nie miałby nic przeciwko, to był diabeł w ludzkiej postaci. – Gdybym chciał ich zranić już dawno byliby na intensywnej terapii, poza tym nie byli tacy bezbronni, ta kobieta miała nożyczki w torebce. – Wskazał na turystkę która teraz żywo gestykulowała, trzymając wymieniony wcześniej przedmiot w ręce. Pyro nie mógł znaleźć logicznego powodu dlaczego. Chociaż ich świat przestał być logiczny już lata temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sob Gru 26, 2015 6:04 pm

Nie był za bardzo przekonany do słów nieznajomego mutanta. A jego tekst typu "samo zgaśnie" do niego w ogóle nie przemawiało. Zignorował jego pierwsze słowa.
-Ta, jasne - mruknął pod nosem nie specjalnie przekonany. W dodatku był mutantem, bo nawet nie zaprzeczył jego słowom. Z tego co widział to na pewno go nie polubi, W dodatku dzięki temu mini przedstawieniu ludzie zaczęli się zbierać robiąc z tego jakąś aferę. Zmarszczył brwi na to.
-Nie wydaje mi się, żeby to był przypadek - stwierdził. Wyglądało to jakby sam to uknuł, a raczej komuś chciał zrobić psikusa, bo mu się nudzi, albo szuka kogoś do zaczepki.
Spojrzał za siebie spoglądając na kobietę i jej nóż, nic na to nie odpowiedział jedynie w myślach przewrócił oczami.
-Oczywiście w to nie wątpię - powiedział dość chłodnym tonem, a z jego prawej dłoni ulotniła się niewielka ilość lodowatej pary. Miał ochotę mu coś zrobić, ale tak naprawdę nic mu nie zrobił więc musiał spasować. Z drugiej strony w tym miejscu było za dużo ludzi by wszczynać jakiekolwiek bójki. Zacisnął pięść, a para zniknęła. Wsunęła dłoń do kieszeni patrząc spod byka na czarnowłosego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pyro



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 18/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sob Gru 26, 2015 9:52 pm

Tak jak wcześniej podejrzewał Lodziarz (postanowił tak go nazywać dopóki nie pozna prawdziwego imienia.) był niegroźny, a ten mały pokaz siły nie zrobił na nim wrażenia. „Patrz! Patrz! Paruje!” Pyro już wcześniej pokazał swoje zdolności, a raczej ich niewielką części. Mógłby co prawda spróbować stworzyć jakąś fantazyjną figurę z ognia, na przykład feniksa, ale szkody byłyby nieco zbyt wielkie. Miał tylko nadzieje, że mutant nie dowie się, że bez zapalniczki lub chociaż zapałek, jest bezbronny jak owieczka.
- Coś ty taki nerwowy? Nie ufasz mi? – uśmiechnął się sztucznie – Coś mi się wydaje, że w sprawie ognia mam większe doświadczenie Lodziarzu. – awanturujący się turyści zostali już wyprowadzeni i najwyraźniej nie podejrzewali go. Żadnych odszkodowań, całkowity spokój (nie licząc pewnego denerwującego osobnika stojącego obok) pełen sukces.
Ignorując chłopaka podszedł do odpowiedniej półki i odłożył książkę. Nie sądził by dane mu było w spokoju dokończyć. Przeszedł w stronę stolika i usiadł na krześle. Nie był to szczyt wygody, ale i tak lepsze niż podłoga. Ich krótka dyskusja zapewne się tak nie skończy, więc przeniósł ją w przyjemniejsze miejsce.
- Nie przejmuj się nie mam zamiaru robić nic niezgodnego z prawem i zasadami moralnymi. – Na początku chciał powiedzieć, że nie jest niebezpieczny, ale byłoby to wierutne kłamstwo.  Mutanci niebezpieczeństwo mają we krwi, albo raczej w genach. Zdecydował się na prawdziwszą opcje. Przychodząc tutaj też nie miał zamiaru używać zdolności. Samo tak wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pon Gru 28, 2015 7:20 pm

Musiał przystopować w końcu nie chciał zrobić niewinnej osobie krzywdy w publicznym miejscu. Zwłaszcza, że było tutaj sporo osób, które się im przyglądały, lecz po chwili odeszły.
-Ty za to Ognisty nie spoufalaj się ze mną tak bardzo - odpowiedział lekko unosząc brew do góry. Nie miał zamiaru wszczynać burd w takim miejscu, a na pewno nie chciał się z kimś bić. Nie po to przyszedł do biblioteki by kogoś pobić, w sumie chciał zobaczyć tych protestujących cywilów, jednak teraz nie działo się nic co go zaciekawiło.
-Chcesz mi wmówić więc, że przyszedłeś tutaj tylko poczytać książki? - dodał po chwili do swojej wypowiedzi. Nikomu nie zabroni czytać książki, jednak mutant, który umie wytwarzać ogień jest zagrożeniem dla cywilów. Nie miał zamiaru jakoś ciągnąć tej dyskusji, ale może czegoś się dowie ciekawego przy okazji.

/przepraszam, że tak długo czekałeś na odpis/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pyro



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 18/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Gru 29, 2015 9:40 pm

W bibliotece zbierało się coraz więcej ludzi, ale wciąż nie działo się nic ciekawego. Drugi mutant musi mu wystarczyć za rozrywkę.
- Nie, oczywiście że nie. – pokiwał poważnie głową. – Czytać w bibliotece? Przecież to absurd. – Czy on miał go za jakiegoś przestępcę. Dobra zrobił jedną głupią rzecz, ale to nie powód by patrzeć na niego jak na przestępcę.  Znaczy technicznie złamał już parokrotnie prawo, ale nic mu nie udowadniano.
- Lodziarzu, coś czuję że nie podasz mi swojego imienia, więc pozwolisz że będę Cię tak nazywał, dobrze? – nie miał najmniejszego zamiaru kończyć dyskusji. Ostatnimi czasy miał niewiele okazji by rozmawiać z mutantami, tym bardziej z takimi o „przeciwnych” mocach. – A ty co tutaj robisz? Chronisz miasto przed takimi niecnymi bandziorami jak ja? –w myślach prosił by Lodziarz nie był członkiem jakiejś policji dla mutantów. Co prawda nigdy o czymś takim nie słyszał, ale cholera wie.

/ nie ma sprawy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sob Sty 02, 2016 1:04 pm

Przewrócił oczami na słowa Ognistego. Średnio go interesowało po co tutaj przyszedł. CO prawda samemu też mu się nudziło, ale może znajdzie sobie jakieś lepsze zajęcie.
-Jasne Ognisty, nie ma sprawy - uśmiechnął się krzywo w jego stronę. Wsunął ręce do kieszeni swoich spodni i lekko je zacisnął.
-Powiedzmy, zawsze to jakieś zajęcie. Można się rozerwać - odpowiedział i uśmiechnął się przyjaźnie.W sumie nie do końca było to przyjazne, a raczej chciał się podroczyć z nowym przyjacielem. Chyba nie będzie miał drugiej okazji porozmawiać z mutanem o takich przeciwnych mocach. Może wyniknie z tego coś interesującego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pyro



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 18/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Sty 05, 2016 7:53 pm

Może Lodziarz nie będzie takim nudziarzem, jak podejrzewał. I nie będzie robił mu wykładów o moralności. Jego rodzice próbowali i niewiele im z tego wyszło. Nie byli zachwyceni, gdy dowiedzieli się, że ich syn dołączył do Bractwa. Próbowali wymusić na nim zmianę zdania, na próżno oczywiście.
- Czyli obaj jesteśmy mutantami bez życia towarzyskiego, spędzającymi czas w bibliotece. – właściwie brzmiało to nieco żałośnie. To nie jego wina, że wszyscy przyjaciele odeszli. Dobra, może obrażanie ich nie było dobrym pomysłem. I podpalenie skrzynki na listy, ale miał urodziny. Mógł trochę zaszaleć. Nie jego wina, że znajomi mieli inne pojęcie zabawy.
- Musisz się straszliwie nudzić, skoro postanowiłeś spędzać czas ze mną. – spodziewał się raczej, że lodziarz chwilę mu pogrozi, a później pójdzie. Jego obecne zachowanie było mu bardziej na rękę, ostatnio narzekał na brak towarzystwa.

/Przepraszam za brak odpisu. Klawiatura mi się zepsuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Sty 05, 2016 8:14 pm

-No tak, kto by się spodziewał co nie? Ostatnio biblioteka to dobre centrum spotkań mutantów - odpowiedział ze spokojem, jednocześnie nie chciał mówić żadnych szczegółów dotyczące wcześniejszego spotkania Storm oraz Wolverina i jego córki. Usiadł sobie wygodnie na krześle i oparł się prostując nogi. Jakoś nie chciało mu się stąd iść, więc póki co chce porozmawiać z Ognistym znajomym.
-Oj od razu nudzić Ognisty. Taki mutant, to zawsze dobra okazja do rozmowy. Nie sądzisz? - zapytał ciekawy, kiedy siedział na przeciwko swojego ognistego znajomego. Nie miał zamiaru wszczynać burdy o byle drobiazg, a na pewno też nie zamierzał nikogo pouczać, chciał teraz po prostu dobrze spędzić swój wolny czas.

/Nie ma sprawy, nic się nie stało :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pyro



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 18/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pią Sty 08, 2016 10:38 pm

Gdyby przypadkowo odkrył tajemne miejsce spotkań mutantów, zapewne skakałby z radości. W przenośni oczywiście. Domyślał się, że Lodziarz nie zdradzi mu żadnych szczegółów. W końcu nie wyglądał na głupka, który zdradza wszystkie szczegóły nowo napotkanej osobie.
- Wpadłem do bazy tajnego stowarzyszenia? – spytał z uśmiechem. Nie zdziwiłby się gdyby tak było. To w końcu Nowy Jork! Zdarzały się o wiele dziwniejsze rzeczy. – Tu się zgadzam. Jak łatwo przyszło Ci zgaszenie mojego małego pożaru. muszę wiedzieć co w przyszłości poprawić. – powiedział nie do końca w żarcie. Posługiwał się swoją mocą od lat, ale wciąż nie był mistrzem. Sporo zależało od emocji, aż do dwudziestego drugiego roku życia starał się nie podchodzić do kuchenek, by czegoś nie spalić. Miał wszystko, dosłownie wszystko, ubezpieczone na wypadek pożaru. Przydawało się wielokrotnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sob Sty 09, 2016 8:21 pm

-Stowarzyszenia? W Twoich marzeniach Ognisty - odpowiedział śmiejąc się cicho pod nosem. Jasne, że mu by nic nie powiedział na temat swojego spotkania, było to nawet oczywiste z jego strony.
-W tym ci niestety nie pomogę i nie mam nawet zamiaru - dodał z uśmiechem na ustach. Nie uważał go za swojego rywala ani nic z tych rzeczy, jednak nie zamierzał mu pomagać. Sam też musiał nad sobą popracować, może wpadnie na trening przy okazji? W sumie była by to dobra okazja by poszaleć i zamrozić wszystko co stoi na jego miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pyro



Liczba postów : 30
Data dołączenia : 18/09/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Nie Sty 10, 2016 8:42 pm

- Stary moje marzenia są znacznie ciekawsze. – w niektórych lata, w innych spala Briana Hopkinsa, dupka który kiedyś mu dokuczał. Kiedy był młodszy pani psycholog stwierdziła, że ma skłonność do agresji, kiedyś pamiętał poprawną medycznie nazwę, pewnie była łacińska. Pamiętał jak rodzice byli z niego dumni, gdy w końcu przestał bić młodszego kuzyna. Oczywiście nie wiedzieli, że w zamian podpalał koty sąsiadce. Na swoje usprawiedliwienie może powiedzieć, że ta babka to było zło wcielone. Szatan w ludzkiej skórze. A jej koty śmierdziały.
- Ja do ciebie przychodzę z małą prośbą, a ty serce mi łamiesz. – z trudem powstrzymywał uśmiech. Zaczął bujać się na krześle, kiedy drzwi się otworzyły.  Autor, który wywołał tak wielkie problemy i wzbudził zainteresowanie Johna właśnie przyjechał. Oczywiście od razu czytelnicy podzielili się na trzy obozy:  fanów, antyfanów i tych z miną „Co tu się dzieje do cholery?!”. Ze swojego miejsca Pyro mógł obserwować całe przedstawienie. – Niestety z takim okrutnym typem nie mogę się przyjaźnić. – powiedział, ze sztucznie zbolałą miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pon Sty 11, 2016 12:27 pm

Pokiwał sobie głową kilka razy z lekkim uśmiechem. Już myślał, że ten cały autor książek nie przyjdzie, aż tu nagle bam drzwi się otwierają i wchodzi sam w własnej osobie.
-Ja serce Ci łamie? Gdybym to zrobił było by to bardziej efektywne - powiedział z udawanym smutkiem. Choć ciężko było mu się nie uśmiechnąć na własne zdanie. W ostateczności udało mu się utrzymać pokerową twarz. Przez chwilę też przyglądała się grupce ludzi, którzy zaczęli się zbierać najpierw przy wejściu potem przesunęli się bardziej w głąb biblioteki.
-Ja okrutny? Za kogo ty mnie masz, co najwyżej mam serce z lodu - dodał po chwili z łobuzerskim uśmiechem.

/niby wrogowie, a siedzą i gadają jak starzy znajomi, wtf xDDD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Pią Lut 19, 2016 3:06 pm

Zwalniam obie postaci z tematu, bo Pyro chyba sobie o nas zapomniał.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sin



Liczba postów : 131
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Mar 03, 2016 4:46 pm

Sin nie była jedyną, która zauważyła, że odkąd ludzie mają dostęp do internetu rzadko szukają wiedzy w encyklopediach i bibliotekach. Lepiej dla niej, skoro ojciec zdołał jej jednak wpoić, że książka nie raz okazuje się świetnym sposobem na poszerzenie swojej wiedzy.
Cała wyprawa była koszmarna i kompletnie niebezpieczna, ale jeśli miałaby spędzić choć minutę na tabloidach to by chyba zwariowała. Już wolała czytać z jakich powodów upadła Trzecia Rzesza. Przynajmniej dostawałaby informację, jak uniknąć powtórki z rozrywki.
Wybrała odpowiednie tomy podchodząc do wypożyczalni. Wyrobienie sobie karty na fałszywe dane było zawsze świetnym pomysłem. Nawet jeśli ktokolwiek miałby ją zamiar teraz udusić. Niemniej, lepiej prosić o książki na starą kartę jak bawić się w internecie. Bibliotecznych kartotek nikt nie sprawdza, a internet jest dość często infiltrowany i sprawdzany. Przynajmniej takie chodzą plotki, a zostanie namierzonym wcale nie jest dobrym pomysłem. Twarzoksiążka musi poczekać.
Po chwili jednak z nowo dostępnymi książkami usiadła zaczynając zagłębiać się w fabułę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator


Liczba postów : 3035
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Mar 03, 2016 6:40 pm

Przez jakiś czas Sin mogła sobie po prostu czytać w spokoju. Z rzadka jej stolik ktoś mijał - jednakże żadna z tych osób nie wydawała się godna uwagi, ot, zwykli, szarzy ludzie. Oczywiście zdolność unikania zainteresowania bardzo przydawała się agentom, płatnym zabójcom i całej reszcie nieprzyjemnych typów... Ale spójrzmy prawdzie w oczy: zaatakowanie kogoś w miejscu publicznym nie należałoby raczej do najmądrzejszych posunięć.
Tak czy siak, wszystko wyglądało normalnie aż do momentu, gdy któraś kolejna osoba przechodząca obok upuściła na blat kopertę... Zresztą lekko wybrzuszoną i nie taką znowu lekką. Czynu tego dokonał mężczyzna, który jednak teraz zwrócony był już tyłem do Sin i spokojnym krokiem się oddalał, przez co ciężko byłoby o nim powiedzieć coś więcej. Miał na sobie skórzaną kurtkę i jeansy, ale to właściwie tyle.
Koperta również nie wyróżniała się niczym szczególnym. Biała, bez adresu czy znaczków, ale zaklejona... A do tego wręcz idealnie czysta. Otworzenie jej dowiodłoby, iż zawierała nie tylko krótki list, ale i srebrny pierścionek - stylizowany na Uroborosa, a więc węża zjadającego własny ogon. Treść listu z kolei na pierwszy rzut oka zdawała się - delikatnie mówiąc - dość dziwna...

"Hej!
Ale się ostatnio pozmieniało, prawda? I pomyśleć, że jeszcze do niedawna było przecież tak spokojnie, a potem zaczęły się te wszystkie problemy - finansowe, w pracy, twoja choroba... Liczę na to, że teraz czujesz się już lepiej, nawet jeśli wypisałam cię wcześniej ze szpitala; uznałam, że w domu - wśród swoich - prędzej dojdziesz do siebie. Harry i Yasmine wspominali, że do ciebie zaglądają - i na szczęście, bo takich przyjaciół to ze świecą szukać! Dobrze, że mamy to już za sobą, ale przed nami w dalszym ciągu dużo pracy, szczególnie, że niektórzy strasznie się obijają i chyba wcale nie myślą o naszym najlepszym interesie. Razem weźmiemy się niedługo do roboty, bo na szczęście niektórym wciąż jeszcze zależy, z tobą na czele.
- Andrea"


_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sin



Liczba postów : 131
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sob Mar 05, 2016 8:32 pm

Ignorowała wszystko zajęta czytaniem o kolejnym człowieku próbującym zamordować Hitlera i jak potwornie wielkie szczęście miał przywódca Trzeciej Rzeszy... kiedy nagle podejrzany osobnik podrzucił jej list. Spojrzała za nim, ale bardziej interesowała ja koperta. Obejrzała ją ze wszystkich stron.
"Jeśli TARCZA podrzuciła mi wąglika w liście, to będzie mi przykro. A tata będzie zły, że dałam się zabić w taki sposób."- po zastanowieniu wyjęła i pierścionek i list. Pierwszy jej uwagę przykuł pierścionek. Wzięła go między palce uważnie oglądając.
"Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać." -pomyślała rozbawiona, ale szczerze spodobał jej się wygląd pierścienia. Dokładnie zbadała palcami wszelkie krawędzie. Odłożyła go jednak na chwilę i wzięła kartkę.
"Co chcesz mi powiedzieć Sarumanie?"- sama nie wiedziała skąd miała dziś taki humor na Tolkiena. Może dlatego, że była to jedna z pierwszych książek, które przeczytała bez wiedzy kogokolwiek? Bardzo jej się podobała, choć żałowała, że jednak Sauronowi się nie udało. A miał tak dobre predyspozycje... zaczęła czytać tekst...
I im dłużej go czytała tym większym bezsensem jej się wydał. Może, ktoś się pomylił? Ale nie, były tu wyłuszczone litery... czyżby to było... H.. I... potrzebowała chwili... "Hail Hydra". Nie no, nie ma jak cudowne hasło. Niemniej oznaczało to dłuższą zabawę. Ale warto ten list zatrzymać jak na razie.
Schowała go do koperty i wsadziła do wewnętrznej kieszeni swojej kurtki. Spojrzała znów na pierścionek.Wsunęła go na palec.
"Chyba właśnie teraz powinnam stać się upiorem?"- rozejrzała się po pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze O'Malley



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 10/03/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Mar 22, 2016 4:55 pm

Blaze, pchany gniewem, przyjechał do Nowego Jorku. Dlaczego akurat tu? Prawdopodobnie, iż było najszybciej. W Maine droga na południe wydawała mu się zbyt zatłoczona. Tak też trafił do Wielkiego Jabłka. Tylko, że ... nie wiedział co dalej. Trochę prześmiewczo zaczął poszukiwać biblioteki. Bo w końcu gdzie szukać wiedzy jeśli nie tam? Po godzinie błądzenia w końcu znalazł poszukiwany budynek. Zaparkował swojego Hummera nieopodal wejścia i ruszył do środka. Aby zwiększyć poziom absurdu, którym się kierował, udał się do działu o historii języków. Wziął tą traktującą o językach Australi i Oceani oraz o językach germańskich. Zahaczył jeszcze o dział historii, skąd wziął kilka książek o cesarzach Rzymskich. W końcu udał się w kierunku części z ławkami. Przeszedł obok Sin wymruczał coś o "wsadzaniu tych półmisków do gazu" oraz "a żeby te wszystkie sk-----syny pozdychały na palach" i usiadł dwie ławki od dziewczyny. Przodem do niej. Ściągnął czarną rozsuwaną bluzę pod którą miał brązowy t-shirt i zawiesił ją na oparciu krzesła. Po tym zagłębił się w języki Oceanii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin



Liczba postów : 131
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Mar 22, 2016 5:44 pm

Spojrzała na niego znad książki. Odkąd nauczyła się mówić, okazała się naprawdę paskudnym dzieckiem z ciętymi ripostami (nawet jeśli takie wydawały się tylko jej). Niejednokrotnie Mother Night mówiła jej, że jej długi język będzie wpakowywać ją w kłopoty. Szczególnie teraz, gdy sama w sobie była w nieciekawej sytuacji... ale kto by się starej zołzy kiedykolwiek słuchał? Nienawidziła Mother Night z całego serca i vice versa. Kobieta najpewniej odetchnęła z ulgą, gdy Sin mogła wreszcie sama robić co jej się żywnie podoba. Przynajmniej w założeniu. Ale wróćmy do wrednego języka i poddenerwowanego gościa.

- Powinnam chyba spytać, czy umiesz czytać, ale po twoim zachowaniu stwierdzam, że tego nie potrafisz. - oparła dłoń na policzku patrząc na niego. Hitler ze stron właśnie popadał w psychozę, ale to było mniej interesujące jak niewychowany typ. Ewentualnie średnio kumaty. Ale w sumie, kto powiedział, że każdy musi być geniuszem?

- Swoją drogą, chyba trochę pomyliły ci się czasy. Książki paliło się '33, a teraz może się to okazać doprawdy niebezpieczne. Po za tym systemy pożarowe z pewnością są sprawne. Dlatego warto byś wrócił do jaskini, z której uciekłeś.- złośliwe, dawniej rude bydle wyszczerzyło się podle siadając wygodniej. W razie czego można łatwo odskoczyć i uciekać. Swoją drogą... nie ma jak umrzeć w bibliotece! To się dopiero nazywa lamerska śmierć.


Ostatnio zmieniony przez Sin dnia Czw Mar 24, 2016 6:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze O'Malley



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 10/03/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Mar 22, 2016 7:34 pm

Dopiero po dłuższej chwili uświadomił sobie, że dziewczyna mówi do niego. Spojrzał na nią niespiesznie i zdziwiony uniósł jedną brew.

"Palenie książek?" zapytał siebie w myślach. Podniósł książkę, którą czytał i postukał palcem w jej tytuł.

- Masz rację. Języki Australii i Oceanii to akurat coś, co nie jest moją mocną stroną - stwierdził beztrosko na pierwszą część wypowiedzi kobiety. Więcej czasu zamierzał poświęcić tematowi palenia książek, o których dziewczyna wspomniała. Nie zamierzał odpuścić tak nietuzinkowego tematu rozmowy.

- Ja? Palić książki? Gdzież bym śmiał! Wyraźnie widać, że aż palisz się żeby sama to zrobić. Nie chcę psuć Ci zabawy, gorąca główko - powiedział wymownie patrząc się na jej włosy. To było na tyle jeśli chodzi o bycie troglodytą. Znaczy nie to, żeby mężczyzna przejmował się zdaniem jakiejś kobiety, aczkolwiek nie przyszedł tu wyzywać się od idiotów z nieznajomymi. Wbrew oczekiwaniom Sin też nie rzucił się na nią z pięściami. Jedynym przejawem agresji mogłoby być następne zdanie, które Blaze miał powiedzieć.

- A z jaskini mnie wyrzucili - powiedział to tak chłodnym tonem, że Sin mogła by przysiąc, iż wokół mężczyzny zaczął padać śnieg. No i chyba też znalazła jego słaby punkt. To mógłby być punkt przełomowy w ich rozmowie. I tylko od niej samej zależało czy będzie chciała zbadać temat dokładniej czy też będą dalej bezcześcić świątynię wiedzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin



Liczba postów : 131
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sob Mar 26, 2016 6:55 pm

Poprawiła się jeszcze raz. Jak dobrze wreszcie odzyskać jakąś cząstkę siebie i pewność.
- Sądzę, że nie tylko on stanowi dla ciebie problem.- prychnęła rozbawiona szczerząc się nieprzyjemnie w dalszym ciągu. Miała ochotę podrażnić jakiegoś niedźwiedzia, ale na odpowiedź mężczyzny uniosła tylko brew. I patrzenie na włosy nic tu nie da, bo już dawno rude strąki zmieniły się w brąz. Wszystko byleby nie nosić tej @#@#!#@#@!! peruki.

- Nie do końca. Szanuję zawartą w książkach wiedzę. Tata mnie tego nauczył.- postukała we własne stronice. Karta wygięła się pod naciskiem, po czym wróciła do wcześniejszej formy- Tylko głupiec nie docenia możliwości poszerzenia swojej wiedzy.- obrzuciła go uważnym spojrzeniem.

- Nie dziwię się. Jeśli masz takie obycie wszędzie, to doprawdy nie sądzę by było to warte zachodu.- wróciła do książki, udając zakończenie rozmowy. Ale cały czas gotowa była na wszelką reakcję przeciwnika, chociaż na razie tylko słownego zareagować.


Ostatnio zmieniony przez Sin dnia Pią Kwi 08, 2016 6:08 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Today at 2:22 am

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka miejska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka
» Wielka biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: