Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biblioteka miejska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Summer

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Biblioteka miejska   Wto Wrz 25, 2012 9:08 pm

First topic message reminder :


********************

W dobie internetu i książek dostępnych na jedno kliknięcie myszką mało kto odwiedza miejsca takie jak to. Ale Elizabeth ceniła sobie niemal świętą ciszę biblioteki, teksturę papieru oraz jego zapach. Gdyby nie praca, zapewne spędzałaby tu całe dnie. No właśnie, praca. Czytając ciemnowłosa skrzywiła się lekko i poprawiła odruchowo gumkę spinającą jej włosy w koński ogon. Nigdy nie narzekała na nadmiar zajęć, odkąd wcielono ją do S.H.I.E.L.D. i z zawodu lekarza przeszkolono na agenta. Teraz była to już przesada - trzy tygodnie bez dosłownie ani jednego małego zadanka. O zleceniach czy misjach w ogóle nie było mowy. Summer nie należała do tej kategorii ludzi, która woli siedzieć bezczynnie podczas gdy inni zbierają laury za obronę kraju. Kobietę wprost roznosiło oczekiwanie i poirytowanie brakiem zmian.
Po raz kolejny tego dnia przyłapała się na nerwowym poruszaniem kolanem w górę i w dół. Zła na siebie i na Tych z Góry, że jeszcze się nie odezwali, zamknęła książkę i wstała od stolika, odsuwając krzesło może trochę głośniej niż by sobie tego życzyła. Skierowała się w stronę regałów, po drodze odkładając grube tomisko na wózek z oddanymi lekturami. Jakiś horror powinien rozwiązać sprawę, mocny, z niebanalną fabułą i nieprzewidywalny.
- Ha - mruknęła do siebie, uśmiechając się z przekąsem - Trudniej ci dogodzić niż niejednemu facetowi, Freeman.
Mimo nikłych nadziei na spełnienie choć dwóch z trzech warunków, ruszyła szybkim krokiem na poszukiwania. Byle coś porobić, byle nie stać w miejscu. Byle nie popaść w rutynę dnia codziennego.
*Miło by było wpaść na siłownię* przeszło pani medyk przez głowę, co ta skwitowała niemal niezauważalnym potaknięciem głową. Strzeliła palcami, jakby szykowała się do bójki i sięgnęła dłońmi do grzbietów książek, wodząc po nic wzrokiem i palcem wskazującym lewej ręki. Powoli przesuwała się ku krańcu półki a gdy już tam trafiała, schodziła piętro niżej i powtarzała czynność w drugą stronę. Może jakiś tytuł szczególnie ją zaintryguje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Paź 23, 2012 4:05 pm

Ghost spoglądał na nią w zamyśleniu. Nie zamierzał się z nią dzielić swoimi tajemnicami w żadnym wypadku. Dla niego sprawa była jasna - pogadają, rozejdą się i zapomną o sprawie. Nic po za tym. Chyba, że spotkają się kiedyś w nocy, kiedy on nie do końca będzie mógł się kontrolować. Byłoby jej szkoda. Młoda, ładna i spostrzegawcza. Chociaż, demon sam powiedział, że jest zwykłym cywilem. W związku z tym raczej nie rzuciłby się na nią z tego powodu. Blaze znowu przypomniał sobie sytuację w ciemnej uliczce. No tak, nie mógł mu ufać. Szkoda. Nie mógł czuć się zbyt bezpiecznie w ich pobliżu. W końcu jego klątwa lubiła płatać mu figle. Trochę za bardzo nawet.
Rider nie był prezentem. Mógłby robić za choinkę i może nawet by mu to wyszło. Pod warunkiem, że nie spaliłby wszystkich ozdóbek przywieszonych do niego. W dodatku lampek nie musiano na nim wieszać - byłe jedna, wielką pochodnią.
- Moje dieta jest dużo ciekawsza niż jakiś tam futrzak. Kiedyś obracałem się w niezbyt dobrym towarzystwie i tak mi już po nich zostało. - odpowiedział i spojrzał jak opierała się o półkę. Zaraz w jego umyśle pojawiła się wizja spadających książek i walących się półek. Bardzo przyjemna dla niego wizja.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Paź 23, 2012 4:18 pm

-Mhm. -mruknęła Chloe, chodź bardziej by tu pasowało "aha". Zastanawiała się, co oznaczało to 'niezbyt dobre towarzystwo', ale patrząc na jego ubiór szło się domyśleć. Tak, domyślać to nie to samo co wiedzieć, ale stały wystarczająco blisko siebie, jak dla Chloe. Przynajmniej w tym konkretnym przypadku.
Trochę jej wywietrzały z głowy tematy do rozmowy. Został tylko jeden, który kategorycznie odpadał - a wiesz, że mam zbroję podobną do tej Iron Mana? No bez jaj, nie po to dwa lata się z tym ukrywała, żeby wypaplać pierwszej lepszej poznanej osobie. Chociaż... Może Johny nie był taką pierwszą lepszą poznaną osobą?
-Dasz się zaprosić na kawę? -rzuciła, nim do końca to przemyślała. Pełen spontan. Ale z takich akcji często wychodzi coś ciekawego. No i kawiarnia wydawała się lepszym miejscem do rozmowy niż biblioteka. -Chyba, że wolisz piwo, ja chętnie. -uśmiechnęła się szeroko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Paź 23, 2012 7:25 pm

Johny obserwował kobietę. Ta, zastanawiała się nad czymś przez chwilę. W tym czasie żadne z nich nawet się nie odezwało. Mieli chwilkę, aby mierzyć się wzajemnie wzrokiem, aby pomyśleć nad całą tą sytuacją. W szczególności Blaze miał o czym myśleć. W obecnej chwili jego myśli krążyły leniwie wokół rozmówczyni. Spotkali się przypadkiem i to tak naprawdę dzięki demonowi, który zamieszkiwał jego ciało. Gdyby Blaze go nie posłuchał zapewne odjechałby do domu i tam znów spędziłby wieczór w doprawdy interesujący sposób. W końcu kilka butelek wina w jego barku nie pogniewałoby się, gdyby postanowił je opróżnić. Pytanie tylko czy byłoby to warte jego czasu. Teraz, zdecydowanie ciekawiej było niż , gdyby siedział sam, chociaż on to samotności był już przyzwyczajony. Takie uroki bycia Jeźdźcem.
Kobieta zaproponowała mu kawę, co było dla niego małym zaskoczeniem. W końcu od kiego kobieta zaprasza mężczyznę na spotkanie przy kawie? Widocznie dla niej to normalne. Kawa... w jakiejś małej restauracji, w kawiarni... Mógłby w sumie iść. W końcu nie miał bardziej interesujących zajęć, a jemu nic nie zaszkodzi kontakt z innymi ludźmi. Miał tylko nadzieję, że demon nie postanowi dać im trochę rozrywki w postaci pożerania ludzkich dusz w okolicy.
- Jeżeli masz ochotę, mogę się wybrać na kawę czy tam piwo. Powiedz kiedy i gdzie, a ja się zjawię. - powiedział i znów uśmiechnął się trochę szerzej do niej. Jak to zwykle miał w zwyczaju - prosto i konkretnie. Bez zbędnego owijania w bawełnę. Taki już był, takim się stał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Paź 23, 2012 7:38 pm

Chloe zazwyczaj nie zwracała na to uwagi, zbyt zajęta rozgryzaniem charakteru i psychiki innych po gestach, tikach, sposobie mówienia. Tym razem jednak było inaczej. O czym mówię? Cóż, o wyglądzie, zwłaszcza mężczyzn. A Johny był przystojny. Sprawiał wrażenie trochę zamkniętego w sobie i miał w sobie coś tajemniczego, ale to chyba najbardziej się Chloe w nim podobało. Ten sekret. Lubiła odkrywać, zwłaszcza tajemnice innych ludzi. Oczywiście, jeśli oni się na to zgodzą. Może odkryć to po prostu złe słowo, lepiej pasowało by po prostu poznać innych ludzi. Tak samo nowe miejsca. Lubiła to uczucie lekkiego zagubienia w nowym otoczeniu. I choć znała tylko jego imię, to przy Johnym czuła właśnie to zagubienie.
Zerknęła na zegarek. Była szesnasta.
-Dzisiaj o szesnastej dziesięć, Moly's Pub. -uśmiechnęła się. Więc jednak piwo. -Pasuje? -spytała tonem, który sugerował, że raczej nie przyjmuje przeczącej odpowiedzi. -Akurat dziesięć minut, żeby dotrzeć. -uśmiechnęła się szeroko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Wto Paź 23, 2012 8:35 pm

Tajemnice Ghosta z pewnością nie należały do sekretów, którymi mógł się podzielić z przyjacielem lub przyjaciółką. Zapewne nie powiedziałby nic nawet rodzinie. W końcu nie każdy chce wiedzieć, że jego syn lub brat nosi w sobie zło. Sataniści mogli się przy nim schować.
Rider drgnął delikatnie. Dziewczyna obrała już cel podróży. Szybko zaczął zastanawiać się nad drogą. Nie miał daleko. To wiedział na pewno. Kobieta podała całe 10 minut na przybycie tam. Hmmm... czyżby była samochodem? Może liczyła na podwózke. Kto wie...
- Hmm... możemy pojechać razem moim motorem. - powiedział i przekrzywił głowę na bok. Mogła się spłoszyć, chociaż było mu to obojętne. Jak dla niego mogła się obrazić i wyjść. Nie zrobiłoby to na nim większego wrażenia. W końcu kobiety, w jego mniemaniu, dużo strzelały fochów. Z resztą nie były warte jego nerwów. Wystarczająco dużo tracił ich na codzienne życie i demona, aby jeszcze przejmować się nimi. Było tyle mężczyzn na świecie, że z pewnością każda znajdzie sobie jakiegoś amatora lub, jak kto woli, naiwniaka, który będzie za nią wszędzie chodził.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Paź 24, 2012 5:46 pm

Chloe zabłyszczały się oczy. Motor! Oczywiście nic nie mogło się równać z lotem White Thunderem, ale motory też kochała. Zresztą w ogóle kochała wszystko co szybkie. No i między zbroją a motorem jest zasadnicza różnica - na tym drugim czuć wiatr we włosach.
-W takim razie prowadź. -zaprosiła go ruchem ręki. Zastanawiała się, czy to ścigacz, jeden z tych, na których siedzi się tak jakby pochylonym do tyłu, czy może Davidson, czy coś jeszcze innego.
Któryś z jej chłopaków... któryś z tych niewielu, którzy się nią zainteresowali... Czy raczej którymi ona się zainteresowała siedział w motorach. To był bardzo krótki epizod, jednak sporo jej opowiadał o tych wszystkich gaźnikach i innych pierdołach. Niezbyt go słuchała, a szkoda, bo mogłaby się teraz pochwalić wiedzą. Zapytać się o jakieś parametry itd... No cóż, trudno.
Żałowała trochę, że nie wzięła żadnej torby albo plecaka. Będzie musiała się kiedyś wrócić po te tytuły, które ja zainteresowały. No ale kto mógł przewidzieć, że pozna Johny'ego. No i jest jeszcze sprawa tego regału. Nie da jej to spokoju, musi to kiedyś sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Summer

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 11/09/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Paź 24, 2012 6:39 pm

Brązowowłosa uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Nie chciała wyjść na jakąś plastikową lalę, co to, to nie. Właśnie do tego wizerunku było jej najdalej. Samotniczka? Może trochę. Totalny świr jeśli chodzi o medycynę i wynalazki? Zdecydowanie. Dlatego właśnie propozycja pójścia na kawę wywołała u Summer coś na kształt zdziwienia wymieszanego z dziecięcą radością i odrobiną nieokreślonego, dziwnego czynnika który większości osób każe dwukrotnie przemyśleć swoje wypowiedzi nim skierują je w jej stronę.
Czyżby nie słyszał o jej reputacji? Albo to może zielonooka przesłyszała się gdy zwano ją odludkiem i lekkim wariatem? Nie mogła powstrzymać się, by nie zaśmiać się, tym razem cicho pod nosem. Nawet jeśli to zwyczajna grzeczność przemawiała przez Rhodesa i dobre wychowanie... Cóż, może go nie wystraszy.
- Z chęcią. Jeśli pan podpułkownik naprawdę chce. - Intensywnie zielone oczy błysnęły w świetle promieni słonecznych wpadających przez wysokie okna biblioteki. Elizabeth nie wydawała się groźna, raczej skłonna do zachowań niestosownych dla osób w jej wieku. Ale biorąc pod uwagę jej zmienność nastrojów, szalone niekiedy rozwiązania prostych problemów i wciąż nieustająca chęć odreagowania niedoszłego ślubu, należało mieć na względzie wszystko.
- Niech pan prowadzi. - Skinęła mu delikatnie głową i gestem dłoni wskazała w kierunku wyjścia z gmachu. - O ile oczywiście nie planuje pan tego spotkania w innym terminie.
Chyba dziś nie wypożyczy sobie żadnej książki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Rhodes

avatar

Liczba postów : 82
Data dołączenia : 19/09/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Paź 24, 2012 8:16 pm

Niech Pan prowadzi, tak było przecież najlepiej powiedzieć, bo to mężczyzna ma być tym, który zawsze zna jakieś dogodne miejsce, chociażby na kawę. Musi być tym, z którym kobieta nie może się nudzić, bo przecież co to za chłop, który nie potrafi dogodzić swej damie... ba, co to za chłop który nie potrafi zaspokoić swojej baby, o cokolwiek by chodziło. Boże jakie to kobiety potrafią być niewdzięczne, Rhodes przypominał sobie swe młodzieńcze lata, w których to odnalazł tą pierwszą, miłość platoniczną. Fakt faktem, starał się, brał rady od starszych kolegów i nawet szło mu dobrze, aż do pierwszej kłótni, po której w miejscu w którym się spotkali zauważył ją, całującą się z byle pierwszym lepszym. Ciekawe czy kobiety, niby mające tą 'silną psychikę' myślą, na temat uczuć, które posiada i mężczyzna. My też czujemy, nas też boli.
Owszem, o Pannie Freeman w siedzibie tarczy, krążyły plotki, jaki to nie jest wielki dziwak, samotnik czy szaleniec... bez przesady, czy tak niewinna osoba mogła być aż tak zła? No nie sądzę. Na szczęście James nie należał, do tego typu ludzi których odstraszają plotki czy różne dziwne historie nie mające materialnego potwierdzenia.
Wręcz przeciwnie, pracowali razem, dlaczego niby nie mogli się lepiej poznać?
- zatem proszę za mną- odparł i zaczął iść na równi z dziewczyną, w stronę wyjścia.
Po drodze zastanawiał się nad dogodnym miejscem, znał nawet kilka, ale starał się wybrać najciekawsze.


/zt. oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Sro Paź 24, 2012 8:26 pm

Ghost uśmiechnął się do dziewczyny. Kobieta wyraźnie była zainteresowana jego osobą. Ciekawe czy i o motor by tak pytała. Rider nigdy się nie musiał się zastanawiać nad osiągami swojego motocyklu. W końcu, gdyby tylko chciał mógłby je znacznie zwiększyć bez większego znaczenia czy jest to zwykły skuterek czy maszyna z wyższej półki. Tak samo było z samochodem. Dla niego nie było praktycznie ograniczeń. Jedynym warunkiem była jakaś maszyna i cel. Wtedy na pewno dotrze. Blaze uśmiechnął się do niej i przysunął się do półki.
- Panie przodem. - powiedział szczerząc ząbki do niej i wskazując ręką w kierunku wyjścia. Następnie ruszył za nią i powoli wyszedł z biblioteki. Wskazał jej swojego "rumaka" i podszedł do niego. Schylił się i wyjął kask. Skrzywił się nieznacznie na wspomnienie Emily. Zaraz jednak machnął w myślach na to ręką. Nie był od ratowania ludzi
- Siadaj. - powiedział i podał jej kask. Rzucił tylko okiem jak go zakłada i usadowił się na maszynie. Zaraz ją odpalił na co zareagowała cichym pomrukiem. Czekał, aż się usadowi i powoli, roglądając się uważnie ruszył w drogę.[zt+Chloe]
Powrót do góry Go down
Evelynn Philness

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/11/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 4:42 pm

Panna Eve postanowiła, o dziwo, wpaść do biblioteki! Po co? Chyba po to, żeby wypożyczyć coś na wieczory. bo raczej nie dla poszerzenia wiedzy. Ubrana była tak sobie w bluze, jeansy i trampki. Nie, żeby się chowała, po prostu tak jej było wygodnie i tyle. Tak więc chodziła po bibliotece szukając czegoś, co przyciągnie jej uwagę. Co w sumie bylo niełatwym zadaniem. Po jakimś czasie zniechęcona usiadła na jednym z krzeseł przeznaczonych do czytania i zaczęla się rozglądać po budynku. Miejsce nie bylo za dobre, ale zawsze ktoś przechodził, kogo można było poobserwować, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grace Marquez
NPC
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 04/09/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 5:04 pm

Grace nie była zbytnio zadowolona, że musi spędzić popołudnie w bibliotece zamiast kręcić materiał mający zapewnić jej awans, ale w końcu była tu poniekąd służbowo, a wizyta ta mogła jej pomóc we wspinaniu się na wyższy szczebelek - mniejszy krok, ale zawsze krok i to w przód. Pracowała obecnie z chłopakami nad reportażem, który może i nie dotyczył obecnych wydarzeń, a był materiałem typowo społeczno-obyczajowym, ale skoro szef prosi… Potrzebowali zdobyć jakieś dane statystyczne, więc Grace udała się między odpowiednie regały i stanęła przed jednym z nich, przeglądając znajdujące się na półce tytuły. Koledzy poszli przysiąść przy niewielkim stoliku i starali się robić jak najmniej hałasu, chociaż co chwila wybuchali gromkim śmiechem, opowiadając sobie kawały, i ściągając na siebie spojrzenia wzburzonej ich zachowaniem bibliotekarki. Zamilkli dopiero pod groźbą wyrzucenia ich za drzwi, niczym mali chłopcy zganieni przez nauczycielkę. Wiedzieli, że gdyby zostawili pannę Marquez samą, zgotowałaby im jeszcze większe piekło, niż dyrektor stacji w dniu deadline’u, przy braku materiału. Toteż sięgnęli po czasopisma i zagłębili się w lekturze, próbując się znów nie roześmiać.
Grace przesunęła palcem wskazującym po grzbietach tomików, nie mogąc znaleźć tego, czego potrzebowała. Zmarszczyła lekko nos i w zamyśleniu przygładziła włosy. Po chwili dostrzegła wolumin, który ją zainteresował, więc chcąc po niego sięgnąć, musiała nieco wyciągnąć rękę. Wciąż było za wysoko, więc podsunęła sobie niewielką drabinkę i zabrała, co chciała. Ruszyła w stronę chłopaków, mijając rudowłosą dziewczynę siedząca na drugim końcu czytelni. Rzuciła jej przelotne spojrzenie niewyrażające żadnych uczuć, bo i nieznajoma była jej zupełnie obojętna. Tradycyjnie już, Marquez nie patrzyła pod nogi i niefortunnie zahaczyła o torbę Evelynn leżącą na ziemi, zamiast po ludzku, na krześle obok, i prawie wywaliła się jak długa. PRAWIE, bo udało jej się utrzymać pion, ale przypadkiem przygrzmociła dziewczynie woluminem w głowę, gdy łapała równowagę i wymachiwała rękoma. Co za pech…
- Emm… przepraszam? – powiedziała, pocierając kolano, które uderzyło w kant stołu i postanowiła jak najszybciej ulotnić się do swojej ekipy – ich śmiech znowu rozległ się dookoła, tym razem mieli ubaw z oczywistych względów. Nawet bibliotekarka zachichotała pod nosem, niemal niezauważalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evelynn Philness

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/11/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 5:16 pm

Więc tak sobie siedzi i tak sobie patrzy a tu co? A tu nagle ktoś krótko mówiąc przywalił jej w głowe książką. Dopiero teraz zwróciła uwage na osóbkę, która usilnie próbowała złapać równowagę, bo... potknęła sie o torbe Eve. No cóż, ona na pewno tej torby nie sprzątnie. W sumie korzystając z okazji popatrzyła sobie na tytul ksiązki, a własciwie księgi.
- Nic się nie dzieje. - Odpowiedziała na wyjęczeane przepraszam. - w sumie to ja tez musze przprosić. - Dodała lekko sie uśmiechając. Gdzies w tyle słyszała, ze ktoś wybuchł smiechem na pół biblioteki. Jakby bylo coś smiesznego w wypieprzeniu się przez leząca na ziemi torbę. Wychyliła się i pojrzała na kilku debili, który mają taki super - ubaw. Zmierzyła ich wzrokiem i pokręciła głową.
-Oni sa z toba? - spytała książką wskazując na grupkę mężczyzn, a po chwili oddając wolumin "ofierze" jej torby. W porównaniu z osóbką stojąca przed nią tamci byli czyms, co możnaby okreslic mianem półgłówków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 5:54 pm

Nerwowo szuka przy regałach czegoś klnąc przy tym pod nosem. W dodatku robi to dość głośno. "Gdzie to cholerstwo jest...[/i] powtarza cały czas mówiąc do siebie. Gdy nagle kontem oka zauważył dwie kobiety z celem jego poszukiwań... Zrobił kilka małych kroczków w ich stronę i nagłe teleportował się obok nich (oczywiście żeby ani one, ani nikt inny tego nie widziały) i zaszedł dziewczynę o rudym kolorze włosów od tyłu lekko pukając ją w ramię i zapytał z wymuszonym uśmiechem
-eem.... przepraszam dziewczyno o marchewkowych włosach, czy ta książka jest Ci potrze...
Jednak zauważył, że owa panienka podaje książkę drugiej kobiecie, z twarzy bardziej inteligentnej i sprytnej. Lekko przymrużył oczy i zrobił parę kroków bliżej niej gdy nagle wzdrygnął się zauważając, że odsłonił mu się symbol na dłoni. Momentalnie zakrył go drugą dłonią i kontynuował swój plan zdobycia księgi.
-Czy byłaby Pani tak uprzejma i oddałaby mi tą księgę jeśli nie jest Pani jakoś strasznie potrzebna? Byłbym dozgonnie wdzięczny
Wymówił te słowa cały czas patrząc kobiecie w oczy i przy tym co chwile przymrużając oczy. W dodatku wydawałoby się jakby te słowa wypowiadał w tajemniczym półuśmiechu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grace Marquez
NPC
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 04/09/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 6:13 pm

Zatrzymała się w pół kroku, zebrała z czoła niesforny kosmyk włosów, który oparł jej na twarz i odwróciła się do dziewczyny.
- Nic nie szkodzi, jesteśmy kwita – powiedziała do rudowłosej, zerkając na narzędzie zbrodni. Torba leżała dalej na ziemi, jak wcześniej, by kolejna osoba mogła o nią zahaczyć. Czyżby to była nowa, tajna broń S.H.I.E.L.D? Zmyślne.
Grace wyciągnęła rękę, by zabrać książkę od Evelynn. Spojrzała na chłopaków i westchnęła.
- Niestety, tak – odparła z udawanym smutkiem i już miała pójść dalej, by wreszcie wrócić do wykonywania obowiązków, gdy obok niej wyrósł mężczyzna, którego widziała pierwszy raz na oczy. Zmrużyła je, spojrzała na wolumin, potem znów skierowała wzrok na nieznajomego.
- Skoro ją wzięłam to chyba znaczy, że jej potrzebuję, prawda? – zapytała, choć oczywiście było to pytanie retoryczne. Koleś nie wyglądał na kogoś, kto mógłby być zainteresowany danymi statystycznymi. Oczywiście nie chciała go oceniać niczym książki po okładce (o ironio), ale ten typ ewidentnie był jakiś dziwny. Nie to, że recydywa, bo skóra i kolczyki na twarzy... Sam (zbieżność imion przypadkowa), dźwiękowiec, wyglądał podobnie i był całkiem normalny. Zazwyczaj. W porównaniu z niektórymi...
Nie wiedziała, po co Samuelowi mogłoby być potrzebne tomisko, ale nie musiała posiadać tej informacji. Ona go potrzebowała i jego cel nie interesował zbytnio panny Marquez. Kto pierwszy ten lepszy i tak dalej. Jego psie oczy i uśmiech półgębkiem wcale mu nie pomagały, a wręcz przeciwnie. Nawet, jeśli Grace szła by odłożyć książkę, ze zwyczajnej babskiej złośliwości by mu jej nie dała. Nie lubiła facetów którzy sądzili, że wystarczy zrobić jedną ze sztuczek z użyciem uroku osobistego i voilà, dostają to, czego chcą – nawet jeśli chodziło o głupi przedmiot.
- Musi pan znaleźć sobie inną, równie fascynującą lekturę – dodała.


Ostatnio zmieniony przez Grace Marquez dnia Czw Lis 01, 2012 6:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evelynn Philness

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/11/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 6:24 pm

W sumie pogodził się już z tym, że wróci do obserwowania przechodniów, kiedy za nią wyrósł jakiś gościu, który najwyraźniej chciał książki. Z danymi statystycznymi. Dziwne troche. nie powinno się oceniac z wyglądu,a le meżczyzna nie wyglądał na kogos, kogo takie coś interesuje. Jednak po chwili zająl się brunetką. W sumie w tym momencie troszeczke olślniło Eve, bo przypomniała sobie twarz dziennikarki z telewizji. Grace, Grace... jakaśtam, nie pamięta. W każdym bądź razie dziennikarka. I to niezła, z tego co wie. A gości w ogóle nie kojarzyła.
Przysłuchiwała się rozmowie, a w pewnym momencie oczywiście musiała się wtrącic.
- Chyba nie zamierzacie się bić o książkę z danymi statystycznymi, nie? - powiedziała półżartem troche ni z gruszki ni z pietruszki. Ale troszeczkę tak miała w zwyczaju, wiec czemu ma od tego zwyczaju odchodzić i siedziec cicho? A z resztą ciekawe jak wyglądałaby taka walka o książkę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 6:35 pm

I oczywiście spotkał się z odmową. Dlaczego niektóre kobiety muszą być tak wredne... A może po prostu ich nie rozumie? W końcu nigdy nie był w żadnym związku
-Nie, nie, nie... ja potrzebuję tą. Na chwilę
Powiedział poddenerwowany i zmieszany. Gdy wtrąciła się druga spojrzał na nią by coś odpowiedzieć jednak teraz zauważył, że skądś ją kojarzy. Patrzył na nią i próbował wymyślić skąd ją zna. Gdy nagle uświadomił sobie, że to jego koleżanka z pracy. Kojarzył ją tylko z widzenia. Tylko co ona tu robiła? Patrzył cały czas na rudowłosą jednak mówił do tej wrednej dziewczyny z książką
-Daj mi ją, a zaraz Ci oddam. Uwierz mi, potrzebuję ją bardziej niż Ty.
Powiedział z nutą chamstwa w głosie ale w końcu od zawsze był słaby w kontaktach międzyludzkich. Bo niby gdzie miał się ich nauczyć? Wzrok miał cały czas wbity w koleżankę z pracy. W głowie miał myśli typu "dlaczego ona jest tak niebezpieczna skoro należy do tarczy?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grace Marquez
NPC
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 04/09/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 6:58 pm

Och, oczywiście, że nie chciała się z nikim bić o to, co się jej należało. Jeśli przekonanie o własnych prawach uznane zostało w oczach Sama za wredotę, proszę bardzo. Nie będzie powtarzała sto razy, że pierwsza wzięła tę książkę i nie zamierza się z nią rozstawać przed najbliższe kilkanaście minut, aż znajdą z ekipą to, czego im trzeba. A może w tomie była jakaś tajna skrytka i nieznajomy potrzebował tego, co się w niej znajdowało? Albo jakaś zaszyfrowana informacja, bo kto normalny bierze dane statystyczne do przeglądania, jeśli NAPRAWDĘ nie musi? Nieważne. Facet poczeka.
- Zła karma – odparła, kwitując jego pecha. Niestety, spóźnił się. – Spokojnie, nie zjem wzrokiem wszystkich literek.
Grace zauważyła, że Neil wstał z krzesełka, gotów wejść w pyskówkę z Samuelem, gdyby ten posunął się za daleko. Mogli ze sobą w trójkę drzeć koty, wyklinać, robić psikusy czy najzwyczajniej w świecie mieć siebie dość, ale byli na tyle zgraną ekipą, że gdy któremuś z nich działo się coś złego, od razu ruszali z odsieczą. Marquez pokręciła przecząco głową, by Neil sobie odpuścił, bo nie czuła zagrożenia ze strony ciemnowłosego. Zwłaszcza, że ten wykazał nagłe zainteresowanie Evelynn. Wgapiał się w nią bezceremonialnie, może próbował sobie skojarzyć tę twarz albo po prostu mu się spodobała. Jeśli chciał się popisać – też mu raczej nie wyszło, ale kto tam wie agentkę Philness.
Odeszła od nich i usiadła obok kumpli, którzy od razu zalali ją potokiem słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evelynn Philness

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/11/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 7:47 pm

No i cyrk się skończył szybciej niż się zaczął. Szkoda, mogło być ciekawie, zwłaszcza, że ktoś z bandy przygłupów ruszył do draki. A tu kicha. Grace odeszła, a ona została sama z tym kimś... chwileczkę, on jest z Tarczy! No cóż, nie wygląda w sumie, ale jednak jest. Sam, jesli się nie myli. No, eureka, dziewczyno. Za to Sam chyba albo sobie próbował ją skojarzyć albo nie wiadomo co, bo apił się na nią i gapił...
- Co się tak gapisz? - Spytała bez ogródek, jak w końcu na polkę przystało. coś się nie podoba, to się wali prosto z mostu. No, wiec walnęla, teraz czeka na odpowiedź, albo chociaz na jakąkolwiek reakcję ze strony Sama. Bo Grace już znikła gdzieś między kumplami, którzy - jak na kumpli przystało - zaczęli ją wręcz rozszarpywac pytaniami. Na jej twarzy pojawił sie usmiech, gdy zobaczyła ta scenkę. Po chwili jednak wrociła wzrokiem do gapiącego się kolegi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 8:46 pm

W końcu sobie przypomniał! To ta ruda, podła, wredna... jak to ją w pracy opisywali. Od razu rzuciła chamskim tekstem na co cynicznie odpowiedział
-Mi też miło, ja jestem Sam!
I uśmiechnął się ironicznie po czym dosiadł się do stolika i wtedy spytał
-mogę się dosiąść?
Jeszcze bardziej wyszczerzając kły w ironicznym uśmieszku. Przyglądał się jej stukając palcami o blat stołu by po chwili dodać
-co tutaj robisz?
Rzucił szybko czekając na wyjaśnienia. Bo na prawdę, co niby taka agentka jak ona, czyli zdolna z tego co mówią, piękna z tego co widzi i posiadająca w sobie coś, co można dostrzec w jej oczach może robić w takim miejscu jak to? Czyżby jakaś akcja czy cholera wie co...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evelynn Philness

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/11/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 8:55 pm

Tak, ta ruda, ponoć wredna siedzi tutaj i pyta się grzecznie gościa o to, na co sie tak uporczywie gapi, a ten jej wylatuje z imieniem. Chociaż domyśla się, ze znają swoje imiona... Grzeczność? Czyżby?
- Evelynn. - Odpowiedziała robiąc minę typu "jakbys nie wiedział". - Jasne, siadaj. - Dodała. Tak więc dodatkowo Sammy żąda wyjaśnień co tez ona tu robi. Jakby przebywanie w typowym miejscu publicznym było czymś nienaturalnym czy dziwnym. Chyba, ze nie poznała do końca jakiś tam zasad Tarczy, ale z tego co wie, wychodzenie do biblioteki nie jest jakoś zakazane... Coś się zmieniło?
- A co można robić w bibliotece? Szukam jakiejś książki. - odpowiedziała. - A ciebie cóż tu sprowadza? - Dorzuciła z ciekawości oraz dlatego, ze zazwyczaj tak się robi. - Na prawdę przyszedleś tu po akurat tę książke? - Dorzuciła delikatnie wskazując glową na stolik połozony niedaleko przy którym powoli chyba sie wyczerpywały pytania, bo jakoś tak ucichło... Albo ich podsluchują, Bóg raczy wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 9:05 pm

Dotarło do niego, że zadaje głupie pytania. Ale co sie można po nim spodziewać? W końcu jego życie społeczne i doświadczenia z ludźmi (oprócz mordowania) są równe zeru.
-Jakby Ci u nas było mało książek. Poza tym nie wydajesz się wielką miłośniczką lektury... I nawet żadnej sobie nie wzięłaś tylko po prostu siedzisz
Uwielbia zadawać pytania. Może nie tyle chodzi o zadawanie pytań tylko o rozgryzanie ludzi i rozkładanie ich na części, kawałek po kawałku
-Mnie? Znajomy zostawił mi w tej książce przepis na wspaniałego kurczaka tylko ta podła s.... - spojrzał na nią z miną pogardy - ta podła osoba zabrała mi książkę, w której ten przepis był...
Bo tych słowach jeszcze zabluźnił siarczyście pod nosem. Miał ochotę splunąć po tym na ziemię żeby podkoloryzować efekt ale powstrzymał się.... bo to w końcu biblioteka.
-a ona od Ciebie czego chciała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evelynn Philness

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/11/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 9:12 pm

No cóż, ona chyba miała już większe doświadczenie w stosunkach międzyludkich. Ale w sumie wcale nie zadawał takich glupich pytan. Standard na rozpoczecie rozmowy.
- No wiesz, z siedzenia też może być pożytek... A poza tym nic nie znalazłam. - Odpowiedziałą wzruszając ramionami. Ktoś tu chyba jest miłośnikiem pytań, nie ma co... Wysłuchała opowieści o przepisie na kurczaka, który, bądź co bądź, sprawiał wrażenie fikcyjnego, ale cóż, różnie w życiu bywa.
-Ode mnie nic nie chciała. Wypieprzyła się na mojej torbie.- Odpowiedziała. - Dzieje się coś ostatnio? Że tak powiem jestem troche niedoinformowana... - Spytała, bo faktycznie jakoś ostatnio miała do załatwienia więcej papierów niż zwykle, przez co nie miała nawet jak sprawdzić prasy czy oglądnąć wiadomości... A z resztą najfajniejsze i tak kryje się poza mediami, które tuszują wszystko tak, zeby bylo pięknie i ładnie. a skoro spotkała kogoś z branży, to może będzie wiedział coś, co do tej pory nie dotarło do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 9:22 pm

A więc.... rozmowa z kobietą się kleiła! Trochę niewiarygodne ale jednak!
-nie wątpię ale w takim miejscu? Nie wydaje mi się. Chyba, że na prawdę Ci się nudzi.... ale z leżenia też może być pożytek
Opuścił głowę i uśmiechnął się jakby do siebie. Po chwili jednak podniósł się znowu wbijając wzrok w rozmówczynię. Co jak co ale te jej marchewkowe włosy i niebieskie oczy przyciągały uwagę.
-Nie mam pojęcia bo szczerze mówiąc nie bardzo mnie to interesuje...
Spojrzał kontem oka na reporterkę i jej kolegów
-Ale zupełnie przypadkowo może być głośno o tragicznym wypadku ekipy reporterskiej
Wyszeptał do Eve wyszczerzając ząbki, przy okazji światło lampy odbiło się od kolczyka w wardze przez co bardziej rzucał się w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evelynn Philness

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/11/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 9:30 pm

No, paczcie panstwo, rozmowa z Eve trwa dłuzej niż 3 minuty! Brawo dla śmiałka!
- No, w sumie to nie mam nic lepszego do roboty. A w bibliotece można spotkac szalonych reporterów, na przykład. - powiedziała i uśmiechnęła się. No fakt, zdesperowana musiała być, zeby przyjść do biblioteki w poszukiwaniu rozrywki, ale w sumie... Tyle ludzi... Zawsze się kogoś znajdzie, nie? Jęknęła w duchu na wiesć, ze Sam również nie jest w temacie. Szkoda, trzeba będzie sięgnąć do jakiegoś czasopisma... Ale to potem.
- Ten przepis był aż taki dobry, ze zabiłbys dla niego? - Spytała i rownież się wyszczerzyła patrząc, czy przypadkiem "szaleni reporterzy" nie podsłuchuja ich. Ale, jak widac zajęli się bardzo wazną ksiega i chwilowo nie zwracają na nich uwagi. I dobrze, można przynajmniej luźno porozmawiać. Wróciła więc wzrokiem do rozmówcy.
-skąd jesteś? - Spytała, bo... bo tak. ponoć kobiety mają prawo robić coś "bo tak", więc ona też tak zrobi. Nie zagłębiła się w jego akta, nie sprawdzała historii i pochodzenia, więc moze dowie się tego teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam

avatar

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   Czw Lis 01, 2012 10:26 pm

-No chyba pieprzniętych reportów
Zaśmiał się znowu spoglądając na stolik z tamtymi ludźmi.
-Ojj, od razu zabił... jeśli byś spróbowała to wiedziałabyś o czym mówię
Powiedział z typowym dla siebie ironicznym uśmiechem. Dopiero zaczął pracę w tarczy, a już pierwszą poznaną osobą jest piękna kobieta. Brawo Sam, brawo! Sam z siebie jest w głębi ducha z siebie dumny. Następnie ni stąd, ni zowąd rzuciła pytaniem skąd jest. W sumie to nie tajemnica, więc czemu miały nie odpowiedzieć?
-Urodziłem się w Chicago, jednak prawie całe swoje życie spędziłem w Hongkongu . Ot.... dłuższa historia
zakończył temat prostymi dwoma słowami. Nie lubi rozpowiadać na lewo i prawo o swojej przeszłości. Nagle zadzwonił alarm w jego telefonie. Wyciągnął go z kieszeni i na ekranie ukazał się napis "TRENING". No fakt, miał zaplanowany trening
-Ja już niestety muszę iść. Miło by...
W pewnym momencie znieruchomiał gdy podnosił się z krzesełka
-a co powiesz na trening u nas w bazie? Mały sparing!
Wyszeptał, cały czas uśmiechając się, by jak najmniej osób to usłyszało. Zapowiada się cudowna, pierwsza randka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biblioteka miejska   

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka miejska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Biblioteka miejska
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: