Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Obszar Treningowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Obszar Treningowy   Pią Wrz 28, 2012 6:47 pm

First topic message reminder :

Wydzielona przestrzeń na pokładzie okrętu, puste miejsce, zwykła sala otoczona ścianami ze wszystkich stron.
Dopiero, gdy ochotnicy wejdą do środka, okręt uruchamia symulacje bitewne, dostosowane do życzeń i potrzeb tych którzy tu ćwiczą. Istnieje również możliwość podłączenia się do wydzielonej przestrzeni systemów okrętu, gdzie w świecie wirtualnym będzie można przeprowadzić trening, bez szkody na własnym ciele, pozwalający na nabycie nowych umiejętności lub poprawienie tych już posiadanych - kiedy to ciała ćwiczących będą po prostu pozostawały w uśpieniu.
W zależności od życzenia, na sali może zjawić się najróżniejszy, wręcz dowolny sprzęt.


Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Pią Sty 13, 2017 9:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Paź 15, 2012 12:40 pm

Okręt oczywiście nie zareagował, drzwi nie otworzyły się na prośbę Alice. Oboje wdali się w rozmowę, a po jakimś czasie, drzwi same się otworzyły. Do środka wszedł jaszczur - istota wyglądająca identycznie jak wcześniej pojawiający się hologram. Ten był jednak prawdziwy, materialny, ubrany identycznie jak projekcja, mięśnie postaci były bardzo dobrze zarysowane, masywne, istota posiadała atletyczną budowę ciała, sam samiec wszedł do środka jak typowy wojskowy, dynamicznym, pewnym krokiem. Ponad dwumetrowy jaszczur natychmiast skierował swój wzrok na Alice oraz Ravena.
Jaszczur wyglądał na prawdziwego, żywą istotę organiczną. Tuż za nim do środka weszła wysoka kobieta o drobnej budowie - Nancy, która pojawiła się trochę później na pokładzie okrętu. Ta trójka jeszcze się nie znała, tak więc dobrze byłoby ich poznać. Dur ruszył dalej w ich kierunku, zatrzymując się dopiero pół metra przed obojgiem, jakby nie zwracając na razie uwagi na ich ewentualne zaskoczenie jego nowym wyglądem.
-Nancy Bran, to Alice Katherine Aramarath oraz Scott Torino. Również wspomagają mnie w moim zadaniu.
Rzekł, kierując pierwszą część swej wypowiedzi do dziewczyny która tu z nim przyszła.
-Nancy niechcący włamała się do danych do których dostępu mieć nie powinna. Nieświadomie pomogła mi uzyskać potrzebne informacje. Pomoże nam.
Skomentował krótko. Teraz był czas na ich wszelkie pytania, zdziwienia, zaskoczenia i nie wiadomo co jeszcze. Zaraz miał zamiar rozpocząć procedury kontrolne, sprawdzając możliwości bojowe nowej jednostki jaką był android którego teraz posiadał. Ta maszyna jak każda inna - miała swoje plusy i minusy, obie listy były bardzo obszerne i długie. Nie to było jednak teraz ważne. Dur chwycił jedną dłonią za drugą, za swoimi plecami, czekając cierpliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Paź 15, 2012 1:17 pm

Weszła za nim, nieco onieśmielona. Z początku założyła - błędnie - że jest jedyną osobą na statku, poza nim samym oczywiście. Kiedy Android ją przedstawiał, przyglądała się nowym osobom, nie natrętnie, ale na swój sposób już ich oceniając. Sama starała się zrobić raczej miłe wrażenie, jak zawsze kiedy natrafiała na kogoś z kim miała później pracować. Uśmiechnęła się łagodnie, wyciągając dłoń w powitalnym najpierw do kobiety, później do mężczyzny.
- Mówcie mi Nancy - zaproponowała. - Jestem informatykiem, wcześniej pośrednio pracowałam dla rządu stanów zjednoczonych - dodała, uznając że poza imieniem i nazwiskiem przyda im się jakaś informacja na jej temat.
Mówiąc śmiało, lecz nie natarczywie patrzyła w oczy nowo poznanych osób, zachowując postawę otwartą, powstrzymując się przed odruchem skrzyżowania rąk na piersi lub nerwowego skubania brzegu torebki. Były to już raczej nawyki. Zawsze miała problemy w kontaktach z ludźmi, więc wyuczyła się pewnych zachowań, które zwykle je ułatwiały.
Czekając na reakcję ze strony pozostałych, kontem oka zerknęła na androida. Postawa w której on czekał, też wiele mówiła, choć w jego przypadku była zapewne uwarunkowana czymś, co z braku lepszego określania nazwała wychowaniem. Niemniej była to pozycja należąca raczej do wrogo-zamkniętych i w pewien sposób wymuszała na innych podobne zachowanie. Ciekawiło ją, czy zwrócił uwagę na tego typu szczegóły podczas swoich szesnastu poprzednich prób kontaktu.
Nie przyglądała mu się jednak zbyt długo, zaraz wracając spojrzeniem do dwójki przedstawionych osób, czekając na ich reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Paź 15, 2012 1:40 pm

Mężczyzna właśnie zakładał na plecy swój miecz, zapinając skórzany pas biegnący po skosie przez jego klatkę piersiową. Tym sposobem rękojeść broni wystawała na wysokość głowy, nad prawym barkiem Ravena. Bardzo szybko mógł tego miecza dobyć w razie potrzeby, co więcej było to wygodne ułożenie kiedy skakało się po dachach i skradało po ciemnych korytarzach.
Wtedy przybyła obca mu kobieta i...Dur. A raczej nowy Dur? Nie był już hologramem, miał...ciało. Ciekawe...Czyżby stworzył cyborga?
- Miło poznać, Nancy. Mów mi Raven. To wystarczy.- Powiedział spokojnie, po czym spojrzał na Dura...
- Masz...Ciało.- Dodał po chwili. Było to ciekawe doświadczenie, wcześniej rozmawiali z projekcją holograficzną, a tu niespodzianka. Było to...Pozytywne zaskoczenie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Paź 15, 2012 2:45 pm

Alice spoglądała na Ravena. Mężczyzna najwyraźniej nie zamierzał biegać po statku z nagim torsem. Jaka szkoda... Odpowiedź przez niego udzielona niezbyt ją zadowoliła. Zanosiło się na ciężką walkę, a nawet nie wiedziała gdzie. Westchnęła cicho. Będzie musiała naprawić zbroję i przyszykować ją do walki. Miała nadzieję, że nikt nie będzie sprawiał jej problemów w związku z brakiem informacji na jej temat. Najgorzej z bankami i firmą, aczkolwiek z tą drugą sobie poradzi. Jak zawsze z resztą. Nie lubiła liczyć na czyjąś pomoc, dlatego zawsze wykluczała ją z dostępnych opcji. Takie już jej przyzwyczajenie.
Drzwi do sali się otworzyły, a do środka wszedł...jaszczur. Alice momentalnie wyprostowała się i zbladła odrobinę. Uśmiech zniknął z jej twarzy, gdy tylko zobaczyła u jego boku jeszcze jedną duszyczkę. Och, czyli nie byli jedyni.
- Gdzie? - zapytała cichym, pustym głosem nie podnosząc nawet wzroku na Ravena. Nie chciała więcej mówić, nie teraz. Obróciła się przodem do przybyłych. Największe zainteresowanie wzbudzał gad. Był żywy, był tutaj, koło niej. Był kimś. Wszystkie jej myśli, debaty na temat Dura znalazły w końcu miejsce, ciało. W końcu, gdy myślała o nim, widziała istotę żywą, a nie coś co było tylko hologramem. Jej wzrok chłonął każdy szczegół jego ciała. Z jednej strony widziała go już wcześniej, ale z drugiej to było jak oglądanie zdjęć. Niby wiedziała jak wygląda, ale to zdecydowanie nie to samo. Na Alice zrobił duże wrażenie. Pozytywne z resztą.
Dziewczyna nie traciła jednak czujności. W ciągu tych kilku sekund zapoznała się z ciałem jaszczura na ile mogła i zaraz przeniosła spojrzenie na Nancy. Patrzyła niczym drapieżnik na swoją ofiarę. Im bliżej jednak była tym pozytywniej kobieta na nią patrzyła. Podała jej rękę i odezwała się w miarę ciepłym głosem.
- Miło poznać. Black Iron, o ile słyszałaś. Mów mi Alice. - powiedziała cicho i znów wbiła wzrok w postać koło Nancy.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Paź 15, 2012 3:49 pm

Jaszczur skierował swój wzrok ku Nancy gdy ta się przestawiła. Oficjalnie nadal pracuje. Tylko nieoficjalnie już nie. Nie istniała raczej zbyt duża szansa by dziewczyna postanowiła wrócić do starej pracy. "Gad" zabrał swe dłonie z za pleców i opuścił je swobodnie wzdłuż ciała, gdy odezwał się do niego Raven.
-Ta jednostka znacząco podnosi moje możliwości operacyjne. Stanowi dobry nabytek do załogi.
Skomentował krótko, zostawiając dla siebie fakt, iż Nancy przekonała go do tego, chodź pierwszą osobą która próbowała nie była. Przed nią wielu próbowało go do tego nakłonić, zwłaszcza konsulat, Ci nigdy nie chcieli dać mu z tym spokoju, jednak ostatecznie uległ. Ziemiance... Biorąc jednak pod uwagę aktualną sytuację strategiczną.
Alice wystąpiła ku Nancy co natychmiast zwróciło uwagę maszyny, lecz tylko na krótką chwilę. Dur sam nie zwrócił uwagi na fakt, iż Alice dosłownie "lustrowała" wzrokiem jego nowy nabytek. Nie miał teraz na to czasu. Nad wejściem wysunęły się dwie diody, które zapaliły się na niebiesko i zaczęły w ten sposób regularnie mrugać. Android zrobił krok w tył i podniósł swój wzrok ku górze. Po sali rozległo się echo głosu okrętu, dźwięk nie wydobył się jednak z androida.
-Kod Niebieski! Procedura odwrotu rozpoczęta.
Po tym głos zamilkł, jednak diody nadal regularnie zapały się i gasły. Jaszczur opuścił swój wzrok ku grupie, pokazując przy tym zaciśnięte, śnieżnobiałe kły które ujrzały światło dzienne po tym jak samiec podniósł warki do góry.
-Ziemia odcięta. Nieznane pole siłowe. Przenoszę się na orbitę Planety Pluton.
Rzekł i schował kły, odwracając się tyłem do grupy. Nie zgadzało się, planeta została nagle otoczona polem siłowym, żadnej aktywności, nic nie miało prawa się przemknąć niezauważone, zwłaszcza uruchamiając coś co stworzyło to pole.
Android powoli odwrócił się w stronę grupy i spojrzał na nich spokojnym wzrokiem.
-Znajdę rozwiązanie. Wpierw jednak muszę dokończyć testy bojowe tej jednostki.
Wyjaśnił spokojnie, czekając na reakcję. Nie było dobrze... Miał jednak na planecie pięć jednostek bojowych. Był w stanie działać na powierzchni planety, jednak ich misja znacząco się opóźni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Paź 15, 2012 4:01 pm

Raven był pełen podziwu dla "nowej jednostki operacyjnej". Czyli to coś w stylu androida...Jak on to zrobił, ciekawiło Scotta niesamowicie.
- Rozumiem...Owa jednostka jest jak...Cyborg, tak? Powiem, że...Do twarzy Ci w tym. - Powiedział z dziecięcą ciekawością w głosie. Ta technologia jest niezwykła... Jednakże następne słowa zaniepokoiły go. Pole siłowe, kod niebieski? Poczuł jak okręt się przenosi, oddala od Ziemi...Co jest grane?!
- Jakie pole, co się dzieje?- Rzucił. Na pewno jest to coś poważnego. Jeżeli zmusiło Dura do odwrotu, to na pewno jest to bardzo poważne... Jeżeli to zagrożenie, Raven nie będzie próżnował. Musi się jednak przygotować, wiedzieć co się do diabła dzieje...Tak na dobry początek.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Paź 15, 2012 4:41 pm

Alice lustrowała sylwetkę jaszczura ciekawskim spojrzeniem. Niezwykły widok, który ją bardzo interesował. Powoli do niej docierało, że statek mógł naprawdę wszystko. Był istotą... właśnie istotą. Pomyślała o tym sama, z własnej woli. Odruchowo. To bardzo dobry znak dla niej. Uśmiechnęła się w duchu.
- Jest niezwykła. - powiedziała obserwując Dura. Postać stojąca przed nią była naprawdę niezwykła. Tylko, że wtedy wydarzyło się coś naprawdę dziwnego. Nie, nie wyglądało to dobrze. Alice próbowała zachować spokój. Kolejne komunikaty wcale jej nie pomagały.
- Atak? - zapytała niepewnym głosem. Ona, bez zbroi, z dwoma nożami. Z pewnością się przyda. W walce tym bardziej. Na pewno pomoże. Spoglądała w jaszczurkę. Dur... Tak, to określenie jej pasowało. W jej umyśle w końcu panował jaki taki porządek. Ciekawe czy Onuris zareaguje. Miała nadzieję, że tak. Łudziła się również, że coś im pomoże. W końcu wyglądało na to, że zaraz wylądują z dala od Ziemi. Piękna perspektywa dla nich. Cudowna wręcz.
Powrót do góry Go down
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Paź 15, 2012 11:22 pm

Broń Ravena była dla Nancy sporym zaskoczeniem. Miecz, jak oceniała półtora lub nawet dwuręczny, kojarzył jej się raczej z działalnością bractw rycerskich i szeroko pojętym odtwórstwem historycznym. Jednak tego dnia zbyt wiele się działo, żeby miała zamiar kogokolwiek oceniać. Zwłaszcza że walka, bezpośrednia czy też nie, nie była jej mocną stroną.

Powitanie Alice przyjęła bez choćby zmarszczenia brwi, starając się ignorować wymierzony w siebie wzrok. Poczuła się jak intruz, ale nie znaczyło to, że ma zamiar się z tym obnosić. Poczuła wyraźną ulgę, gdy w powitaniu dziewczyny nie doszukała się złośliwości.
- To dla mnie zaszczyt cię poznać - odpowiedziała, całkiem szczerze. Dane na temat projektu Black Iron do jakich miała dostęp były szczątkowe i dotyczyły raczej opisu kilku "incydentów" w których nie tyle dostrzeżono, co podejrzewano udział pancerza, jednak to wystarczało by rozbudzić jej ciekawość.

Nancy nie zdążyła jednak o nic zapytać, ponieważ w tej samej chwili rozbłysły alarmujące diody i rozległ się komunikat komputera. Słysząc następne informacje dziewczyna musiała oprzeć się o ścianę, bo pociemniało jej przed oczami. Oczywiście nie chciała wracać, przynajmniej nie teraz, ale nie spodziewała się że w pewien sposób zostanie uwięziona na statku.
Jednak nie to było najgorsze, a słowa które padły w następnej chwili. Dur-Shurrikun musiał dopiero znaleźć rozwiązanie: a co za tym idzie nie znał go. Jeśli istota tak stara i dysponująca tak wielką pamięcią obliczeniową musiała się nad czymś zastanowić, to spawa nie była łatwa.
Oczywiście nie wątpiła, że problem da się rozwiązać - w jej wizji świata nie było kwestii nie dających się rozstrzygnąć. Wierzyła też, że jeśli rozwiązanie istnieje, to statek je znajdzie. Zdążyła się już zorientować że bardzo zależy mu na odnalezieniu rzeczy, którą odkopał jej program, a co która nadal znajdowała się gdzieś na Ziemii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Paź 16, 2012 6:41 am

Dur dynamicznie obrócił się ku Ravenowi. Podziw, był widoczny, okręt rejestrował to bez żadnego problemu. Mężczyzna odezwał się, na co jaszczur skinął jedynie łbem potwierdzająco, jednak nie odezwał się w żaden sposób. Ruchu okrętu nie dało się w żaden sposób odczuć, gdyż to on wytwarzał tutaj pole grawitacyjne i jakiekolwiek ruchy jednostki były nieodczuwalne dla istot znajdujących się w jej wnętrzu.
-Osłona przypomina pole fazowe. Wszystko co spróbuje przez nie przejść, zostanie wyrzucone z tej samej strony, jednak będzie poruszało się w odwrotnym do początkowego - kierunku, zachowując przy tym stałą prędkość.
Odparł spokojnie, kierując swój łeb ku Alice i odwracając się w jej kierunku. Tak więc wedle tego o czym wspomniał mu niedawno Onuris - wystarczyło stworzyć sobie ciało by zaczęła do niego podchodzić w inny sposób. Ludzie na prawdę nie nadawali się jeszcze do podróży kosmicznych oraz odkrywania zakamarków wszechświata. Szybko sprowadzili by na siebie nieszczęście, kataklizmy, wojny - tak jak wiele setek tysięcy innych ras, które zakończyły już swoją historię.
-Niezwykły? Dziękuję. Nie, to nie atak, jednak Federacja uznaje takie działania za akt wojny. Nie jestem w stanie ustalić kto za tym stoi, jednak wysłałem już jednostki bojowe, spróbują się przebić, mam również pięć jednostek bezpośrednio na planecie, wiem co się tam dzieje. Aktualnie sytuacja jest stabilna.
Odpowiedział, a tymczasem jego wzrok padł na technopatkę. Pobladła, obniżyła się jej temperatura ciała, zmniejszyła się chwilowo aktywność mózgu. Jaszczur zrobił ku dziewczynie kilka kroków, zatrzymując się pół metra przed nią. Przekrzywił łeb w bok, przyglądając się jej z widoczną ciekawością.
-Nancy, Twój stan jest niestabilny. Sugeruję byś pozwoliła swojemu organizmowi odpocząć.
Zaproponował, wyczekując teraz odpowiedzi. Miał diagnozy, badania, odczyty, jednak każda istota była w pewien sposób wyjątkowa i nie zawsze zachowywała się tak, jak sugerowały diagnozy. Wielu mówiono, że nie przeżyją, że nie będą więcej móc samodzielnie się poruszać, a mimo to walczyli z własnymi chorobami, nie poddawali się i zaprzeczali prognozom lekarzy. Dur nauczył się mieć indywidualne podejście do każdego przypadku, każdy był odmienny, inny, posiadał własny, unikalny kod genetyczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Paź 16, 2012 7:07 am

Nancy skinęła głową, powoli siadając pod ścianą z nogami ugiętymi w kolanach o którą się opierała.
- Zaraz mi przejdzie - odpowiedziała cicho, pochylając się, nie tylko dla tego, że ta pozycja zwiększała dopływ krwi do mózgu, ale też by przez chwilę na nich wszystkich nie patrzeć.
Musiała się uspokoić. Obce miejsce, obcy ludzie, obca sytuacja. Żeby chociaż mogła coś zrobić, cokolwiek, na coś się przydać! Tym czasem była piątym kołem u wozu. Na co informatyk istocie takiej jak Dur-Shurrikun? Black Iron i Raven przynajmniej mieli jakiś potencjał bojowy, kiedyś mogli się przydać. Czuła że pieką ją oczy. Zamrugała szybko. Jeszcze tylko łez jej do szczęścia brakuje!
Zmiana pozycji sprawiła, że po czuła się lepiej. Gdy po kilku minutach znów się wyprostowała, jej twarz miała zdecydowanie zdrowsze kolory.
- Już mi przechodzi - powiedziała, jakby chciała upewnić wszystkich, że naprawdę nie muszą tracić na nią czasu.
Wiedziała, że lepiej byłoby, gdyby faktycznie odpoczęła dłuższą chwilę z dala od stresu. Z drugiej jednak strony nie chciała być sama na niemal pustym statku. Wolała by przynajmniej wiedzieć co się dzieje. Najbezpieczniej poczuła by się przed ekranem komputera, mogąc sprawdzić wyniki odczytów dotyczących bariery przełożone na naturalny dla niej system cyfr i symboli.
Ktoś otoczył całą planetę polem siłowym. Nawet nie chciała wiedzieć, skąd wziął na to energię. Były z resztą inne pytania: po co? Czy chodziło o odgrodzenie Ziemi od pancernika, czy nie byli jedynymi istotami krążącymi wokół błękitnej planety.
- Czy ziemi ktoś zagraża? - zapytała, w zasadzie nie patrząc na Androida. Jej fizyczny wizerunek nie był do niczego potrzebny w kontakcie z Dur-Shurrikunem. - To znaczy, czy są jakieś inne statki mogące do niej dotrzeć na tyle szybko, by ktoś na planecie uznał je za bezpośrednie zagrożenie? I jaki jest zakres bariery? Zatrzymuje materię, co z promieniowaniem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Paź 16, 2012 12:56 pm

Owszem, główna broń Kruka była nietypowa. Mało kto bowiem używa miecza. Miał owszem pistolety, ale z reguły walczył na bliskim dystansie. A ów miecz był doskonały pod tym względem. Gabarytami przypominał japońską katanę, podobnie wyglądem klingi i jelca. Poza tymi podobieństwami jednak nie było nic wspólnego z bronią samurajów. Klinga była wykonana z innej stali, zdecydowanie lepszej jakości niż japońska. Co więcej miała ona niewielką, ale wystarczającą domieszkę srebra by spalić wampira żywcem. Dzieci Nocy bowiem mają śmiertelną wręcz alergię na ów metal.
Kiedy Dur wytłumaczył na czym polega działanie owego pola, zaniepokoił się nie na żarty. To nie wyglądało jak eksperyment NASA...
- Powinniśmy sprawdzić kto za tym stoi...Lecz to jedynie sugestia.- Powiedział, patrząc to na Androida, to na Nancy. Podkreślił, że to sugestia, wszak nie on był dowódcą tego okrętu. Widział też, że dziewczyna nie wygląda najlepiej. Prawie jak on kiedy nie otrzymał jeszcze serum...
- On ma rację, nie wyglądasz za dobrze...A i serce nie bije zbyt regularnie.- Powiedział. O tak, dało się to usłyszeć, mimo że nie chciał. Niestety a może stety jego wampirzy "radar" wyczuwał bicia serc ze znacznych odległości. Nawet jakby oślepł, widziałby dokładnie co się dzieje wokół niego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Paź 16, 2012 5:40 pm

Alice spoglądała na Nancy z niepokojem w oczach. Ciekawiła ją ta osoba. Nie za bardzo podobał jej się fakt, że należała do rządu. Aramarath nigdy za nimi nie przepadała. Wścibskie, bezczelne i pyskate mendy. Kobieta aż się wzdrygnęła na samą myśl o nich. Gdyby któreś z nich spróbowało zbliżyć się do Black wyprułaby mu flaki i rozwiesiła po mieście. Nie, ona raczej ich nie kocha.
Nancy była ciekawą osóbką. Ciekawe co spowodowało, że Dur postanowił ją przyjąć.
- Na pewno wszystko dobrze? - zapytała. Wracają do Dura. Problem wciąż był i nie mogła go zignorować, czy zapomnieć o nim. Po prostu nie mogła. Wzrok Alice powoli przesunął się z Nancy na jaszczurkę.
- Możemy jakoś pomóc? - zapytała i niepewnie. Wiadomo, że każda para rąk się przyda. Tym bardziej, że naprawdę dużo się działo ostatnimi czasy. Najbardziej martwił Alice brak dostępu do Black. Była sama niczym palec i nie mogła nic na to poradzić. Nie było maszyny, przy której by usiadła i która dałaby jej zajęcie na parę ładnych godzin. Był tylko Dur, Raven, Nancy i Onuris. Ach, właśnie. Ciekawe co porabiał gad. Chciała o niego zapytać, ale nie chciała robić tego przy reszcie.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Paź 16, 2012 7:14 pm

Jaszczur powoli podszedł do dziewczyny, pochylając się i klękając z jej lewej strony na lewym kolanie. Android podniósł prawą rękę do góry, opierając ją na ramieniu dziewczyny, delikatnym lecz pewnym chwytem powtórzył ten sam gest którym dziewczyna obdarowała go w ambulatorium, masując ostrożnie jej ramie miękką, futrzastą dłonią zakończoną ostrymi pazurami. Przekrzywił delikatnie łeb na bok i spojrzał na nią z lekkim zainteresowaniem.
-Potrzebujesz odpoczynku. Przełożę testy i zabiorę Cię do ambulatorium. Odpoczniesz, zostanę z Tobą
Wyjaśnił spokojnym, opiekuńczym, a nawet wręcz ojcowskim głosem. Byli jego gośćmi, czuł się w obowiązku by o nich zadbać, zwłaszcza, że to przez niego byli odcięci od swego domu - Ziemi.
Dur potrafił być troskliwy, był żywą istotą i właśnie to pokazywał. Nie zamierzał poruszać tematu osłony, to był problem dla niego, nie dla nich. Nie zamierzał ustąpić. Miał inne zadania, a oni musieli odpocząć. Oni wszyscy. On snu nie potrzebował, oni tego powiedzieć o sobie nie mogli. Po za tym byli mu potrzebni, a on był żołnierzem z kodeksem, nie był nastawionyna wykorzystywanie, potrafił docenić, odwdzięczyć się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Paź 16, 2012 8:02 pm

Nancy niczego nie potrzebowała tak bardzo, jak wyliczenia fizycznych objawów jej zdenerwowania. Mimo wszystko powstrzymała się od cynicznego komentarza, tłumacząc sobie w myślach, że Raven chciał dobrze. Poza tym dostarczył jej cennej informacji: słyszał bicie jej serca, więc nie był człowiekiem.
Kiedy Alice zapytała, czy wszystko dobrze, uśmiechnęła się do niej.
- Dziękuję. Już mi lepiej - zapewniła, starając się zabrzmieć pocieszająco. Naprawdę nie chciała, żeby tracili czas na opiekowanie się nią.
Jednak kiedy nawet statek zareagował na jej samopoczucie, spasowała.
Uśmiechnęła się. Był niesamowity. Dostosowywał się do stosowanych przez Nancy sposobów komunikacji pozawerbalnej tak płynnie, że przez chwilę, gdy pochylił się nad nią, miała wrażenie że znają się już od dawna.
- Dziękuję - powiedziała, mocno zakłopotana. Z drugiej strony, nie musiała mieć wyrzutów sumienia. Nie miała wątpliwości że z jego przypuszczalną mocą obliczeniową może spokojnie równocześnie zajmować się nią i kontynuować rozmowę z Alice i Ravenem, jednocześnie badając działanie bariery. - Pomożesz mi wstać? Wydaje mi się że sobie poradzę, ale nie mam pewności - powiedziała, niemal zaraz prostując się do pionu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sro Paź 17, 2012 2:41 pm

- Nie ma sensu protestować. Wypoczęta będziesz bardziej skuteczna.Zajmiemy się Tobą wszyscy, jeśli trzeba. Tymczasem wybaczcie, ale też chyba chwilę odsapnę.- Powiedział ze spokojem do Nancy, By spojrzeć znów na Androida. Tak, szukał zajęcia. A może też chciał odpocząć? W sumie był na nogach 2 dni.. Mimo że jest dhampirem, musi odetchnąć od czasu do czasu. Nie lubił snu, więc wolał medytować. Podszedł na środek sali bez słowa, następnie usiadł na kolanach w pozycji seiza. Peleryna swobodnie opadła na ziemię, okalając łowcę. Wyciągnął swój miecz z pochwy powolnym ruchem, któremu towarzyszył cichy syk metalu i ułożył sobie na kolanach, tak samo jak i dłonie. Wziął głęboki oddech, zamknął oczy i...już go nie było. Wyciszył się. Był jak posążek Buddy, w podobnej pozycji straszący turystów. Medytował...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sro Paź 17, 2012 3:28 pm

Alice spoglądała po obecnych w sali osobach. Dur wciąż nie odpowiedział na zadane mu pytania. Irytowało ją to. Było coś nie tak, a ten nie udzielał im informacji. Zostali odcięci od domu i raczej nie czuli się pewnie z dala od niego. Miło byłoby, gdyby coś powiedział o tym. Najwyraźniej jednak jego uwagę skupiała tylko Nancy. Nie dziwiła mu się. Kobieta najwyraźniej nie czuła się najlepiej i powinni się nią zaopiekować. W końcu była w zespole i lepiej pomagać sobie wzajemnie.
Uwagę Aramarath ponownie przykuł android. Poruszał się w niezwykły sposób, postępował zupełnie inaczej niż ona się tego spodziewała. Z pewnością robił pozytywne wrażenie na kobiecie. Miło, że troszczył się tak o swoich najemników. Dobrze to o nim świadczyło. Bardzo dobrze. Alice rozumiała również jak bardzo się myliła.
Alice spojrzała na Ravena. Mężczyzna najwyraźniej również postanowił odpocząć. Tylko, że on najwyżej odpoczynek utożsamiał z siedzeniem na podłodze. Jego wybór. Alice za to, mimo, że rzeczywiście mogła odczuwać zmęczenie była zbyt pobudzona, aby uśpić swoją czujność tutaj. Wciąż martwiła się o kilka rzeczy. Między innymi o Onurisa.
- Co z Onurisem? Wyszedł taki załamany... - powiedziała z wyraźną troską w głosie. Spoglądała na jaszczura wyczekując jakiś informacji. Może tym razem ona powinna do niego pójść i go przytulić. Wydawało jej się to śmieszne, ale czuła, że powinna tak zrobić.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sro Paź 17, 2012 3:48 pm

Jaszczur przekrzywił tymczasem łeb w drugą stronę. Jej stan nie był lepszy, udawanie przed nim w żaden nadnaturalny sposób nie poprawi jej stanu. Była na pokładzie doświadczonego okrętu wojennego, potrafił zadbać o tych którzy pomocy wymagali, mniejszej lub większej.
Raven zajął się sobą, medytacją, wielki gad - Widmo - zapewne byłby z tego bardzo zadowolony, istniało prawdopodobieństwo, że kiedyś się do niego przyłączy. Nie teraz jednak, to nie był ten czas, największy z jego aktualnych gości chciał pozostać sam. Wtedy też odezwała się Alice. Dur skierował ku niej swe spojrzenie.
-Poprowadzę Cię przez pokład. Gad odpoczywa w barze. Niezwykłe miejsce na tego typu działania, jednak sam wybrał.
Odparł, a jego wzrok ponownie padł na Nancy, która w tym momencie poprosiła go o pomoc przy wstaniu. Musieli udać się do ambulatorium, przy jej aktualnym stanie trochę by im to zajęło, bez sensu, bezcelowe. Nie miała pewności, czy uda jej się samodzielnie wstać. Według obliczeń, Android był w stanie podnieść kilkudziesięciu tonowe ciężary. Nie powinno być więcej problemu.
Prawa ręka jaszczura przesunęła się z ramienia dziewczyny i wsunęła za nią, prosto na jej łopatki, natomiast lewą ręką android chwycił ją pod kolanami, zanim ta zdążyła się domyślić co się szykuje, samiec złapał ją pewniej, przysunął do siebie, po czym wstał do góry, podnosząc dziewczynę w ramionach. Wzrok skierował na jej twarz, która zapewne wyrażała zaskoczenie, niemniej jednak on nie widząc teraz ku temu czasu - ruszył bez słowa szybkim krokiem ku drzwiom, które otworzyły się przed nim i tak już pozostały, by inni też mogli opuścić pomieszczenie. Jaszczur pomaszerował z Nancy ponownie w stronę centrum medycznego [zt Android, Nancy, Alice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Lis 25, 2012 6:27 pm

Raven wpadł w osobliwy letarg. Puls był ledwo wyczuwalny, oddech regularny ale płytki...Całe ciało dhampira było jak posąg, ledwo dający znaki życia. Łowca pomału otworzył oczy...Mimo długiego czasu jaki spędził na medytacji, nie czuł niewyspania czy innych tego typu efektów. Umysł był rześki, ciało świeże i gotowe do działania. Podniósł swój miecz i schował do pochwy, następnie powoli wstał i skierował się do drzwi...Chciał teraz poznać swoją załogę...Zawsze działał sam. Praca zespołowa to jego pięta achillesowa. A jeżeli ma wykonać swoje zadanie, musi nauczyć się działać w zespole. Ruszył zatem tam, gdzie spodziewał się spotkać Onurisa...Do baru.
[zt]
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Sty 27, 2013 9:02 pm

Odrodzony wszedł do obszaru treningowego wraz z Lafią, prowadząc ją obok siebie i trzymając jej dłoń swym ogonem. Podróż była bardzo szybka, gdyż Daalkiin wybierał wszelkie skróty jakie znał... A znał tutaj każdy korytarz, każde miejsce, każdy kąt i każdą ścianę jaka znajdowała się na okręcie.
Samiec przeszedł przez ogromną, pustą salę, którą otoczyło białe pole, amortyzujące w pełnym stopniu wszelkie upadki. Zatrzymał się dopiero na samym środku. Pusto, byli tu tylko we dwójkę. A sala była ogromna. Ogon samca uwolnił dłoń dziewczyny, a on sam odwrócił się do niej i uśmiechnął delikatnie, spoglądając w jej oczy.
-Jesteś ode mnie mniejsza, jednak nie zamierzam Cię ignorować. Nie będę używał broni ani żadnej z moich zdolności. Ty zaczniesz walkę.
Wyjaśnił spokojnie, cofając się kilka kroków do tyłu oraz delikatnie uginając kolana. W przeciwieństwie do standardowych zbirów i innych przeciwników z którymi miała zapewne okazję walczyć dziewczyna, Daalkiin całkowicie rozluźnił swoje mięśnie - co ze względu na jego skromny ubiór mogła zaobserwować. Jej atak zostanie wykonany pierwszy, Odrodzony będzie na niego gotowy, jednak sam jeszcze nie był tego jak ma zareagować. Na pewno nie zrobi jej krzywdy, ba! Podłoży się, jeśli będzie musiał. Cały ten sparing traktował na dobrą sprawę jako zabawę. Ogon samca przejechał spokojnie po ziemi, a on sam przyglądał się uważnie każdemu ruchowi dziewczyny. Na dobrą sprawę, nie wiele mogła z nim zdziałać. Był od niej większy i cięższy. Szkolenie i możliwości sprawiały, że przekraczał możliwości ludzi w innych aspektach. Pytanie tylko czy Lafia to wykorzysta. Chodź przybrał ustawienie bojowe, nie zamierzał walczyć, jego obrona miała być całkowicie podstawowa. Jeśli spróbuje go złapać - pozwoli na to. Jedyne przed czym zamierzał się bronić to wyprowadzane w jego stronę ciosy. W końcu nie zamierzał pozwolić się okładać. W tym wypadku pozwoli jej więc powalić się na ziemię. A przynajmniej się podłoży. W walce bez broni, Isabella nie mogła za dużo, jednak nadal mogła. Z resztą - równie dobrze mogła podejść do tego w ten sam sposób co on. Jak do zabawy. Może wcale do walki nie dojdzie? Walki? Sparingu! Przez to wszystko, ogarnęło go ciut dziwne uczucie. Miał chwilę na zabawę, tak po prostu... To było na prawdę niesamowite. Jego życie głównie polegało na walce. Miał wiele szczęśliwych momentów, które bardzo dobrze zapamiętał. Dur-Shurrikun był nie tylko doskonałym mentorem i obrońcą, co również opiekunem...można by powiedzieć - ojcem. Wyszkolił doskonałego żołnierza, który jednocześnie nie był zabójcą bez serca. Miał prawo podejmować własne decyzje, realizować swoje plany. Wielu nie miało takich możliwości. Skupić się! Pełne skupienie ponownie padło na Isabellę i jej ewentualne ruchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Sty 29, 2013 7:35 pm

I znowu przedzierali się przez nieskazitelnie czyste korytarze i sale. Gdyby Daalkliin nagle ją tu zostawił, w życiu nie odnalazłaby drogi powrotnej do hangaru, czy choćby baru. Błąkałaby się tu do końca swoich dni... Dotarli w końcu na miejsce, gdyż Odrodzony zatrzymał się na środku przeogromnej sali. A przynajmniej większej od sali gimnastycznej w jej szkole, więc jak na standardy Lafii była naprawdę olbrzymia. Rozejrzała się dookoła, a wtedy sala została otoczona przez białe pole. Jej oczy otworzyły się ze zdumieniem, nieprzyzwyczajone do oglądania takich technologicznie zaawansowanych rzeczy. Ogon Odrodzonego puścił jej rękę, a on sam cofnął się o kilka kroków, pozwalając, by zaatakowała pierwsza. Zauważyła, że był całkowicie rozluźniony, co było dla niej troszeczkę niezrozumiałe. Jej mięśnie przy walce wręcz były ciągle napięte, aby mogła robić szybsze uniki. Ich styl walki na pewno się różnił, co do tego nie miała wątpliwości. Ona była amatorką, samozwańczym opiekunem Nowego Yorku, który miał w sobie dużo zepsucia. Jej styl można określić jako nieco chaotyczny, z elementami pewnego wdzięku. Miała nadzieję, że będzie mogła zobaczyć na własne oczy sztukę Daalkliina. Tym bardziej, że wspomniał o swoich zdolnościach. Zastanawiała się, o jakiego typu zdolnościach mówił? Pierwsze co, to uklękła na podłodze i pomacała ową barierę. Wyglądała wtedy trochę jak małe dziecko albo kotek, dostający nową zabawkę. Gdy poczuła się usatysfakcjonowana, wstała zgrabnie i stanęła naprzeciw Odrodzonego. Widziała w jego oczach, że on też nie traktuje tej walki nazbyt poważnie. I bardzo dobrze. Mały relaks jeszcze nikomu nie zaszkodził.
- Okej - rzuciła, patrząc mu w oczy, uśmiechając się przy tym zawadiacko. Nie miała żadnej strategii, pomyślała, że po prostu pobiegnie i w czasie tego krótkiego czasu coś się wymyśli. Oparła ciężar ciała na prawej nodze, którą odsunęła trochę do tyłu, po czym wystartowała jak z procy w kierunku Odrodzonego.
- Gotowy na warkoczyki z ogona?! - krzyknęła jak czarny charakter i skoczyła na Daalkliina. Skok nawet się jej udał, chociaż przy takim wzroście jak on, i tak nie był on dostatecznie wysoki. Zamierzała runąć na niego i kto wie? Może nawet go powalić? I zapleść miliony warkoczyków! Zaraz... przecież ja nie umiem pleść warkoczy... - pomyślała, ale było już za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Sty 29, 2013 8:06 pm

Samiec obserwował zachowanie dziewczyny ze stoickim spokojem. Wpierw sprawdzenie pola siłowego, chroniącego ich przed zbytnim poobijaniem się. Wstała, przytaknęła mu, a potem powiedziała coś o warkoczykach... Chyba aż tak długiego futra to nie posiadał. Z drugiej strony, dla chcącego nic trudnego.
Wszystko zaczęło się w bardzo prosty sposób. Isabella wzięła rozbieg i skoczyła ku niemu. Pierwsza myśl, niemalże powodująca niekontrolowany odruch - to zejście z linii. Jednak tym razem powstrzymał się i pozostał na tejże linii. W tej sytuacji po prostu miał przewagę siły, masy, wzrostu... Prawda, mógł to wykorzystać i po prostu wbić ją w ziemię jak kartką papieru, jednak nie o to tutaj chodziło. Nie zamierzał z nią walczyć. Isabella nie była jeszcze typowym wojownikiem, a on świetnie zdawał sobie z tego sprawę. Kiedy więc ona na niego skoczyła, on przesunął przednią nogę do tyłu, stając frontem do Isabelli, co spowodowało, że stracił możliwość bronienia się przy pomocy równowagi. Efekt? Gdy tylko Isabella na niego wpadła, on runął do tyłu, prosto na plecy - lądując na ziemi. Jego upadek oczywiście całkowicie zamortyzowało pole ochronne, przez co nie poczuł nic a'la "ból". ((Dalej dowiedziałem się z GG)).
Tak więc on wylądował na ziemi, Isabella nad nim - a dokładniej na nim. Szybko poczuł, jak jej dłonie przycisnęły jego ręce na wysokości łokci - prosto do ziemi, a jej kolano ładnie wylądowało na korpusie samca. Przez sekundę, jego wzrok wbity był w sufit, a potem skierował go centralnie na nią. Desperacka, lecz słuszna droga ataku, bez broni, bez możliwości ucieczki - nic innego nie pozostaje jak po prostu rzucić się na "napastnika", zwłaszcza, jak jest większy od nas. Wzrok samca padł prosto na twarz dziewczyny, a na jego pysku zawitał delikatny uśmiech, poprzednio cichym chichotem.
-Czyżbym został powalony na ziemię?
Zapytał i wyszczerzył swe białe kły w przyjacielskim, łagodnym uśmiechu.
-I co teraz?
Zapytał ze stoickim spokojem w głosie. Wyraźnie, bawił się całą tą sytuacją, faktem, że został przybity do ziemi, "nie mógł się ruszyć" i został "pokonany". W końcu do rzeczywistej walki ta sytuacja nijak się miała. Nie wykorzystywał ani swej siły, ani zręczności czy szybkości. Do tego refleks, moc no i... Ogon... Nie pierwszy raz ktoś powalił go na ziemię... i mało kto to przeżył. Ogon Odrodzonego był masywny, świetnie zbudowany, bardzo silny. Niejednokrotnie wykorzystywany jako doskonała broń, zarówno do uduszenia, zmiażdżenia krtani czy skręcenia karku. Jednak Isabelli nie zamierzał robić krzywdy... Lepiej więc było się pobawić... Pośmiać, poddać, zobaczyć jak jego nowa znajoma wykorzysta sytuację. Zwłaszcza, że w każdej chwili mógł się uwolnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Lut 10, 2013 6:53 pm

Skacząc na Daalkiina, kompletnie nie wiedziała, co ma teraz zrobić. Włożyła więc w swój skok jak najwięcej siły, mając przynajmniej nadzieję, że... zachwieje się? Szansa była nikła, ale warto było spróbować. Nie to jak rzucać się na większego od siebie przeciwnika bez żadnej taktyki. Mimo że nie była to prawdziwa walka, nie chciała pokazać totalnego braku umiejętności bojowych i taktycznych. No cóż... chyba się nie udało. Kątem oka zobaczyła chyba jakiś ruch, ale pewna nie była. Wszystko działo się bardzo szybko. Widziała, jak Daalkiin leci do tyłu, a ona zaraz za nim. Nie wierzyła, że była aż tak silna, aby go powalić. Poza tym, widząc ją biegnącą jak kot z wścieklizną, mógł po prostu zrobić unik. Ale nie. Pozwolił, aby na niego runęła, choć pewnie i tak za wiele nie poczuł. Lecąc na ziemię, zamknęła na ułamek sekundy oczy, spodziewając się jakiegoś "łup", czy coś w tym rodzaju, a może nawet bólu, mimo że większość poczułby Daalkiin. Złajała się za to w myślach i szybko je otworzyła, próbując wykorzystać upadek na swoją korzyść. Odrodzony poleciał na ziemię, a ona szybko chwyciła jego ręce mniej więcej w łokciach, przyciskając je do ziemi, jednocześnie kolanem przytrzymując jego tors. Cóż, gdyby Odrodzony nie był taki wielki, spróbowałaby unieruchomić mu nadgarstki, a nie łokcie, miałby wtedy mniej pola do manewru, jednak okazało się to niemożliwe, chyba że całkiem by się na nim rozpłaszczyła. Usłyszała, jak Daalkiin chichocze, więc spojrzała mu w oczy z uśmiechem. Zdawała sobie sprawę, że w każdej chwili mógłby ją z siebie strzepnąć. Gdy zapytał ją co teraz planuje, nie wiedziała, co ma odpowiedzieć, ponieważ od początku nie miała żadnego planu. Teraz miała jako taką przewagę, chyba że Odrodzony postanowiłby się teraz przeturlać.
- Czyżbym powaliła postrach kosmosu? - spytała zawadiacko, śmiejąc się. Puściła jego ręce, bo i tak nie było sensu ich trzymać. Sięgnęła do jego uszu, przygładzając je dwoma palcami. Jego uszy przypominały trochę elfie. Potem nastroszyła mu futro na czubku głowy. Przyjrzała się krytycznie swojemu dziełu - No, teraz wyglądasz jak człowiek - Pokiwała głową. Przeturlała się na lewą stronę, siadając w siadzie skrzyżnym dosyć blisko niego, ciągle bawiąc się jego futrem, jednak tym razem przerzuciła się na brzuch, głowę zostawiając na razie w spokoju.
- Czy teraz zasłużyłam na poznanie odpowiedzi na pytanie zadane w barze? - Chyba będzie wiedział o co jej chodzi. W końcu nie odpowiedział jej tylko na jedno pytanie. To najważniejsze! Czekała na jego reakcję, rozmyślając nad tym, czy się zezłości, czy roześmieje. Nie patrzyła mu w oczy, skupiając się na zaskakująco mięciutkim futrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Lut 10, 2013 7:16 pm

Samiec spoglądał na nią z uśmiechem na swym pysku. Potrafiła go rozbawić. Sam siebie nie nazwałby postrachem kosmosu. Raczej istotę wewnątrz której się znajdowali. W końcu byli na pokładzie Tytana. Jednego z bardzo niewielu okrętów tej klasy. No i najpotężniejszego takiego okrętu. Taaaak, Daalkiin był wręcz fanatycznie wpatrzony w swego mentora. Dla niego to Dur-Shurrikun był ikoną, wzorem do naśladowania, ideałem.
Pewnym było, że nie zamierzał jej z siebie zrzucać. Cała sytuacja mu pasowała, zwłaszcza, gdy wpatrzyła mu się w oczy, wprawiając go niemal w osłupienie. Miała w sobie to coś, coś co pozwalało mu w nią wierzyć. Jego moc z resztą mówiła również to samo. Była dobra, a o takie istoty warto było w tym świecie walczyć. Odrodzony poczuł, jak dłonie Isabelli puściły jego łokcie, pozwalając mu się na nich podeprzeć, a chwilę później poczuł delikatny dotyk jej palców na swych uszach. Samiec odetchnął spokojnie, oddając się ciekawemu uczuciu. Cóż, to co robiła było dla niego dość przyjemne. Jej dotyk był bardzo delikatny, można by powiedzieć, że wręcz czuły. Nikt go nigdy tak nie traktował. Uszy Daalkiina stanęły pionem, gdy Isabella ich dotykała, gdy jej dłonie opadły na czubek jego głowy, uszy zostały ułożone płasko, a sam samiec zamruczał cicho i znów ukazał swe kły w delikatnym, przyjacielskim uśmiechu. Ponownie zachichotał, gdy usłyszał jej słowa, jakoby wyglądał jak człowiek. Nie, ją zdążył polubić, jednak wolał pozostać tym kim był, aniżeli zmieniać się w człowieka. Chodź jej gest został dobrze odebrany i w żadnym stopniu go nie uraził.
Postanowiła w pewnym momencie jednak z niego zejść i usiąść obok. Jej dłonie jednak nie spoczęły, gdyż dziewczyna usiadała po nim - jak to ludzie nazywali - "po turecku", a następnie "zaopiekowała się" futrem na brzuchu samca. Jak on na to reagował? Czerpał przyjemność z tego, że wzbudzał w niej takie zainteresowanie. Nie spodziewał się z resztą, że jego futro może wywoływać u kogoś takie reakcje, jednak dla niego - to raczej dobrze. Pod ciepłym futrem, dziewczyna mogła poczuć równie ciepłą skórę, która skrywała pod sobą silne, wręcz wyrzeźbione mięśnie samca. Cóż, typ wojownika... No i efekt wychowania się na pokładzie Dur-Shurrikuna. Z resztą w jego "zawodzie" dobra budowa ciała była podstawą. Silne mięśnie były w stanie wytrzymać znacznie więcej, a i ból stawał się mniej doraźny - jeżeli już występował, bo Daalkiin starał się raczej do tego nie dopuszczać.
-Masz w sobie coś, czego nie potrafię opisać. Przede wszystkim jednak... Masz dobre serce. Dlatego postanowiłem Tobie zaufać.
Wyjaśnił, obserwując w tym czasie jej dłonie, zajmujące się jego futrem. Po swej wypowiedzi, skierował swój wzrok na twarz dziewczyny i znów uśmiechnął się delikatnie. Cały ten czas leżał spokojnie obok niej, pozostając w takiej pozycji w jakiej z niego zeszła. No, jedynie podpierał się łokciami, przez co jego korpus był uniesiony lekko ku górze, bo tak było mu jednak łatwiej rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Lut 10, 2013 7:46 pm

Ooo... Jego futro było takie mięciutkie. Jak poduszeczka. Pamiętała, że ludzie te nieliczne koleżanki, którym nie przeszkadza infantylność Lafii powtarzały jej, że ma bardzo miękkie włosy. Jednak ciężko porównywać włosy do futra. Zachichotała, kiedy przy głaskaniu jego głowy zamruczał. Odetchnęła z ulgą, widząc jego pozytywną reakcję. Isabella zawsze wszystkim zbytnio się przejmuje i rozkłada na czynniki pierwsze. Ku radości Lafii Daalkiin odpowiedział na jej pytanie, jednak odpowiedź zaskoczyła ją. Coś w sobie? Spojrzała na niego nieco zdumiona, przerywając na moment zabawę futrem, po czym uśmiechnęła się szeroko i z wdzięcznością.
- Dziękuję - powiedziała, nie wiedząc co jeszcze mogłaby powiedzieć. To pierwszy raz, kiedy ktoś jej ufa. Kiedy ktoś to przyznał. Większość ludzi nazywała ją nieodpowiedzialnym dzieckiem, bo robiła co chciała (w granicach rozsądku), nie przejmując się opinią innych ludzi. A to była nieprawda, bo powierzone jej zadania zawsze wykonywała starannie i dokładnie. Nawet rodzice, kiedy jeszcze żyli, potępiali ją za jej częste znikanie w bibliotece, oraz za oceny, które były całkiem niezłe, ale "zawsze mogłyby być lepsze". Można powiedzieć, że całe życie żyła w cieniu swojej starszej siostry. Nie miała im tego za złe, przecież siostra była ładniejsza, bardziej zaradna... Komplement Daalkiina więc nieco ją zawstydził.
- Nyaaaa! - zrobiła więc pierwszą rzecz, jaka przyszła jej na myśl, żeby jakoś zmienić temat. Wyciągnęła ręce przed siebie i rozłożyła się na jego brzuchu - Wynajmę cię jako swoją poduszkę, co ty na to? - wymamrotała. Jak wygodnie! Wyprostowała również nogi, aby było jej wygodniej, tak że od pasa w dół leżała na podłodze, a całą reszta leżała na Odrodzonym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Lut 10, 2013 8:11 pm

Samiec zamknął na chwilę swe ślepia, uśmiechając się do dziewczyny. Potem otworzył swe ślepia i zobaczył, że dziewczyna poczuła się trochę skrępowana jego komentarzem. A po chwili? Nie minęła chwila i Isabella wyciągnęła się do przodu i wpadła na niego, kładąc się wygodnie na jego brzuchu. Tu go dopiero zaskoczyła. Wpierw spojrzał na nią z wielkim szokiem, jednak gdy usłyszał jej słowa, odsunął swe ręce by nie opierać się dalej na łokciach, padł na ziemię i ułożył na niej głowę, po czym zaczął się śmiać rozbawiony i zamknął na chwilę swe oczy. Jego ślepia otworzyły się, a on uspokoił się i wbił wzrok w sufit, nie podnosząc się do góry. Ogon samca przesunął się spokojnie po ziemi na lewo i prawo, a on sam wziął głęboki wdech po czym odparł.
-Będę zaszczycony.
Odparł krótko i ponownie podparł się na łokciach, tym razem podnosząc się do góry lecz niżej niż poprzednio, by wygodnie się jej tak na nim leżało. Odrodzony ułożył swe uszy wzdłuż własnej głowy i z uśmiechem na pysku zaczął obserwować towarzyszkę. Jego ogon przesunął się ponownie po ziemi, tym razem owijając się dookoła nóg Isabelli. Daalkiin uśmiechnął się zadziornie, a jego ogon szarpnął jej nogi i przesunął ją o dziewięćdziesiąt stopni, układając jej nogi wzdłuż, a raczej nad - lub nawet - na, nogach samca. Tymczasem sama dziewczyna oczywiście została również przesunięta, w ten sposób, że teraz cała legła na ciele odrodzonego. Jej korpus znalazł się na torsie Daalkiina, a ze względu na jego przeważające nad nią rozmiary, cóż, miała z niego całkiem przyjemną i dużą poduszkę. Trochę do pyska samca jej brakowało, chodź śmiało mogła oprzeć teraz głowę na piersi "kosmity". On sam wydawał się być rozbawiony tą sytuacją, a nawet mogło mu się to podobać. Przynajmniej na takiego wyglądał, a z resztą tak było w rzeczywistości. Przy jego rozmiarach, masie i sile - Lafia po prostu nic dla niego nie ważyła, nie była dla niego ciężka, a jemu to wszystko nie przeszkadzało. Z resztą to było zabawne, być czyjąś "poduszką". Ona była dla niego bardzo miła... Nie miał w tym problemu. Ostatecznie, Odrodzony wyszczerzył swe białe kły w niewinnym uśmiechu i zamknął swe ślepia, trzymając uszy ułożone płasko wzdłuż głowy. Skoro ona była odważana to on też mógł być, jak chciała na nim poleżeć to mogła to robić po całości, bez stresu. W końcu mieli być przyjaciółmi, prawda? Niech wie, że może czuć się przy nim bezpiecznie, zaufać mu. Z resztą niejednokrotnie tego doświadczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   

Powrót do góry Go down
 
Obszar Treningowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Zamek w Dover

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: