Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Obszar Treningowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Obszar Treningowy   Pią Wrz 28, 2012 6:47 pm

First topic message reminder :

Wydzielona przestrzeń na pokładzie okrętu, puste miejsce, zwykła sala otoczona ścianami ze wszystkich stron.
Dopiero, gdy ochotnicy wejdą do środka, okręt uruchamia symulacje bitewne, dostosowane do życzeń i potrzeb tych którzy tu ćwiczą. Istnieje również możliwość podłączenia się do wydzielonej przestrzeni systemów okrętu, gdzie w świecie wirtualnym będzie można przeprowadzić trening, bez szkody na własnym ciele, pozwalający na nabycie nowych umiejętności lub poprawienie tych już posiadanych - kiedy to ciała ćwiczących będą po prostu pozostawały w uśpieniu.
W zależności od życzenia, na sali może zjawić się najróżniejszy, wręcz dowolny sprzęt.


Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Pią Sty 13, 2017 9:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Lut 10, 2013 8:56 pm

Zamknęła oczy i rozluźniła mięśnie. Nagle poczuła się bardzo ciężka i zmęczona. To był trudny dzień, tyle się działo. Incydent w kawiarni, rana w opuszczonej fabryce, przebycie takiej drogi na statek kosmiczny... Czuła się wyczerpana i pod względem fizycznym, i psychicznym. Kiedy położyła się na nim, poczuła jak nagle zesztywniał. Nie było to trudne do wyczucia, gdyż jego mięśnie były spore. Jednak po chwili zaczął się wiercić. Otworzyła jedno oko, przypatrując się mu ciekawie, a on po prostu się położył i zaśmiał. Uśmiechnęła się delikatnie i zamknęła z powrotem oko. Czuła taką pustkę w umyśle, nie potrafiła skupić się na jednej rzeczy, czuła się jakby dryfowała... Uh! Otworzyła gwałtownie oczy. Nie zasypiaj! - nakazała sobie. Nagle poczuła, jak coś owija się wokół jej nogi. Natychmiast ją to rozbudziło. Pisnęła cicho, nie wiedząc co się dzieje. Coś szarpnęło jej nogi, tak, że leżała teraz całkiem na Daalkiinie, nie dotykając prawie wcale podłogi. Kątem oka zobaczyła ruszający się ogon. Spojrzała na niego ze zmrużonymi oczami, po czym od razu opuściła głowę i ułożyła się wygodnie. Było to całkiem miłe uczucie, poza tym, nawet jeśli by chciała, nie miała siły protestować.
- Mogę ci płacić w czekoladkach, mam całkiem spory zapas w pokoju - powiedziała cicho. Nagle pewna myśl zaszczepiła się w jej umyśle i drażniła ją, niczym głęboko wbity cierń.
- Hej - zaczęła ponuro - Chyba zrobiłam coś, co nie czyni ze mnie osoby godnej zaufania - podniosła głowę i spojrzała mu w oczy - Uciekłam - wyznała. Zachowała się jak tchórz. Co z tego, że lada moment mogła być sparaliżowana przez ból? Mogła chociaż rzucić się na tego elektrycznego gościa i kupić im trochę czasu, może ginąć od jednego z piorunów? Teraz zamartwiała się o los Eve, robota i cywila. Wtedy wydawało jej się dobrym pomysłem, żeby opuścić tamto małe miejsce. Jeśli nie mogłaby pomóc w stanie, w jakim się znajdowała, powinna nie zajmować swoją osobą cennego miejsca. Poza tym wtedy wyglądało to tak, jakby wielki robot mógł sobie z nim poradzić. Jej oczy zaszkliły się, czuła się, jakby miała się za chwilę rozpłakać. Czy kiedy Odrodzony dowie się, co zrobiła, wyrzuci ją przez śluzę statku? Tchórz. To słowo słyszała w myślach jak echo, tylko coraz bardziej głośne i natrętne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Lut 10, 2013 9:10 pm

Daalkiin zamruczał w odpowiedzi na czekoladki, a następnie zbliżył pysk do jej twarzy i rzekł:
-Jak mnie nakarmisz... Mogę wtedy spróbować Waszych ziemskich dań.
Odparł z lekki rozbawieniem i cofnął spokojnie pysk. Zastanawiał się, jak wygodny dla niej był. Cóż, po pierwsze był bardzo duży, stanowczo większy od niej, przez co dziewczyna praktycznie nie miała kontaktu z podłożem po za nim, a jak dobrze ułoży swe nogi to całkowicie ten kontakt zatraci. Po drugie, był przecież ciepły, wręcz milutki. Miał futro. To chyba przemawiało na jego korzyść. Isabella ułożyła wygodnie głowę na jego piersi, co sprawiło, że jemu samemu zrobiło się ciepło. Świadomość czyjejś bliskości, zaufania, to na prawdę wiele mu dawało. Sytuacja jednak ulegał po chwili zmianie. Dziewczyna stwierdziła, że zrobiła coś co czyniłoby ją niegodną jego zaufania. Samiec postawił wysoko uszy i przekrzywił lekko łeb na bok, przyglądając się jej z zainteresowaniem, gdy ta do niego mówiła. W końcu i ona podniosła głowę, a ich spojrzenia złączyły się. Wtedy też dowiedział się, że uciekła. Od czego? Nie ważne. Przecież miała prawo, nie była nim, była zwykłym człowiekiem, nie była niesamowicie silna, nie dzierżyła w sobie potężnej mocy. Daalkiin znieruchomiał na chwilę, zastanawiając się, a w końcu jego uszy ponownie opadły wzdłuż jego głowy, a na pysku samca zagościł łagodny uśmiech. Odrodzony uniósł swe dłonie i złapał nimi za dłonie swej towarzyszki, a następnie przesunął jej dłońmi po własnym ciele, ciągnąc jej przez cały korpus i zatrzymując na własnych piersiach, gdzie przytrzymał je przez chwilę i zakrył swoimi. Pod dłońmi, Isabella mogła wyczuć bijące serce samca. Dla niego, całe to zachowanie było bardzo ważne, miało większy cel i sens. On miał cel, wiedział co chce tym osiągnąć. W końcu miała widzieć, czuć w nim przyjaciela. Dłonie Daalkiina zjechały z dłoni dziewczyny, a on sam znów oparł się łokciami o ziemię i patrząc w jej oczy odparł spokojnym, kojącym głosem:
-Strach jest normalny, moja droga. Ten okręt zawdzięcza swe istnienie poświęceniu i oddaniu jego twórców którzy oddali swe życia, by on mógł uciec. Miliardy istnień zginęło dla niego. Nie myśl więc o sobie źle, bo gdybyś nie uciekła, moglibyśmy się nie spotkać. Nie było by Cię tutaj, nie poznałabyś ani mnie ani Dur-Shurrikuna.
Odparł spokojnym głosem. Dla niego to nie było nic złego. Ucieczka była czymś normalnym, strach był zwykłym odczuciem które towarzyszyło większości istot. Był bardzo rozsądną bronią, pozwalającą przeżyć w większości sytuacji. Daalkiin? Daalkiin też czasami się bał. Cieszył się, że ten strach pozwolił jej uciec, bo prawdopodobnie by się nie spotkali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Lut 11, 2013 11:14 pm

Oczy jej się kleiły, trudno było się skupić, jedynie silną wolą powstrzymywała się przed zaśnięciem. Czuła się jak we własnym łóżku, było jej miękko i cieplutko. Brakowało jej chyba tylko kołderki, którą mogłaby się okryć. No i gdyby Daalkiin był trochę grubszy to by nie zaszkodziło. Uśmiechnęła się delikatnie na tę myśl. W tej chwili przede wszystkim zżerały ją wyrzuty sumienia. Próbowała usprawiedliwiać się tym, że przecież była ranna, była w szoku... Ale brzmiało to jak marne wymówki. Wyznanie tego nie było łatwe, może wydało się nawet zbyt dramatyczne, ale Isabella czuła, że jeśli mają sobie wzajemnie ufać, zaprzyjaźnić się, nie powinno być między nimi żadnych nieporozumień. Tym bardziej, że gryzłoby to ją najprawdopodobniej do końca swoich dni. Odrodzony powinien wiedzieć, że cokolwiek w niej wyczuł, może się mylić. Cokolwiek to było, Lafia była przekonana o jego pomyłce. Gdy patrzyła w jego oczy, czasem trudno było z nich odczytać jego emocje.Oczywiście z łatwością mogła stwierdzić, kiedy jest zły, czy rozbawiony. Ale, jak zdążyła zauważyć, kiedy dochodziło do trochę poważniejszych rozmów, patrzył na nią z zainteresowaniem, ale nie mogła dostrzec, jaka będzie jego reakcja na wypowiedziane przez nią słowa. A przynajmniej ona miała takie wrażenie. W sumie to dobrze. Mogła dokończyć to, co chciała powiedzieć, bez przerywania na widać jego potencjalnych złych błysków w oku. Kiedy Daalkiin chwycił jej dłonie i przeciągnął je na swoje serce, mogła wyczuć wyraźnie zarysowane mięśnie. Była dosyć otępiała, z całych sił starała się nie zasnąć, jednak przyglądała mu się z zaciekawieniem. Ba-dum. Ba-dum.Odgłos bicia jego serca na moment wyrwał ją z tego otępienia. Można powiedzieć, że słyszała je głośno i wyraźnie, chociaż mogła tylko wyczuć rękoma jego uderzenia. Potem uspokoił ją kojącym i łagodnym głosem. Tak. On ma po części rację.Niezbyt rozumiała tę część o Dur-Shurrikunie, ponieważ nie znała jego historii, ale ogólny sens wypowiedzi zrozumiała i była mu wdzięczna. Po prostu za wysłuchanie. To, że się spotkali, mogła zawdzięczać własnemu tchórzostwu. Cóż, nie zabrzmiało to dobrze, a ona nie zamierzała się jeszcze bardziej dołować, więc szybko odrzuciła od siebie tę myśl. Tym bardziej, iż Odrodzony nie do końca miał akurat to na myśli.
- Dziękuję - szepnęła - Nikomu nie pozwolę zginąć - wymamrotała już bardziej do jego futra, opierając głowę na jego torsie. To była zobowiązująca i ciężka obietnica, ale w tym momencie nie myślała o tym. O niczym nie myślała - Nie za mnie... - i zasnęła jak małe dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Lut 12, 2013 5:40 am

Isabella była mniej doświadczona niż się początkowo spodziewał. To dobrze... Czekała ją ciężka droga, wiele nieprzyjemnych przeżyć i doznań, jednak pod jego okiem mogła przejść przez tą drogę w miarę normalny sposób - nie potknąć się ani nie poddać gdzieś na trudniejszym zakręcie. Jak zauważył, jego czyn wybudził ją z początkowego otumanienia, spowodowanego wyraźnym zmęczeniem. Zaczynał mieć podejrzenia, że szybko nie wstanie, a szczerze - nie mógł określić co na to mógł powiedzieć Dur-Shurrikun. Z drugiej strony patrząc, miał przecież odpocząć, a dopilnowanie tego było jej zadaniem. I teraz sytuacja zaczynała robić się jasna... Dziewczyna mogła to po prostu wykorzystać i na nim poleżeć. W ten sposób on się nie męczył, siedział z nią - a dokładniej leżał - no i odpoczywał w ten czy inny sposób. W tym momencie zastanawiał się już tylko nad przyszłymi decyzjami które przyjdzie im podjąć. Był pewny, że jego nowa znajoma jeszcze nie wiedziała co ją czeka. To był dla niej zapewne bardzo przyjemny moment.
Gdy ponownie się do niego odezwała, składając tą niewykonalną obietnicę - którą zaraz poprawiła na "bardziej wykonalną". Nikt nie mógł przewidzieć co przyniesie przyszłość, oboje raczej dobrze o tym wiedzieli. Na pysku samca znowu zagościł łagodny uśmiech. Ciężko mu było się nie uśmiechnąć w momencie gdy zobaczył jak również poczuł, gdy jej głowa spoczęła ja klatce piersiowej samca - a chwilę później Isabella zasnęła. A więc jego przypuszczenia się potwierdziły, pozostawało mu tutaj odpocząć w ten, a nie inny sposób. W tym wypadku jednak, było to bardzo przyjemne. Z resztą nikt nigdy na nim nie leżał... A tym bardziej nie spał. Ot nowe doświadczenie życiowe - jak to jest być czyimś łóżkiem. Zapowiadała się przyjemna perspektywa następnych kilku godzin.
Po prawej stronie Daalkiina pojawił się holograficzny panel - który nie rzucał żadnego światła, a na nim były wyświetlone napisy - w ojczystym języku Jinkusu - Crathygtańskim. Odrodzony uniósł prawą dłoń i powoli przyłożył ją do panelu, wcześniej odczytując to co miał mu do przekazania opiekun, a co sprawiło, że samiec poczuł ulgą i odetchnął spokojnie. Dur-Shurrikun nie miał nic przeciwko ich odpoczynkowi... Nawet w tym wydaniu. Przede wszystkim nie zamierzał przez najbliższe kilka godzin nigdzie go wysyłać. Daalkiin powoli cofnął więc swą dłoń, a jego wzrok powrócił na dziewczynę która teraz spokojnie na nim spała. Teraz dopiero uświadomił osobie, jak słodko w ten sposób wyglądała. Była osobą za którą był teraz bardziej odpowiedzialny, niż zapewne była tego teraz świadoma. W końcu nie chodziło już tylko o jego własną moralność, poczucie odpowiedzialności za nią, za jej zdrowie i dobre samopoczucie - ale również prawo i zasady jakich nauczył go Tytan. W końcu ona oficjalnie była teraz jego podopieczną, takie ustalenie figurowało przynajmniej między nim, a Durem. Każda jej decyzja miała więc być również jego decyzją, każdy jej błąd - jego błędem. Ale tą wiedzę zamierzał zostawić dla siebie... Nie było sensu jej tego zdradzać. Z tych przemyśleń wyrwało go nagłe wyłączenie zasilania w sali - wpierw pola które otaczało całą salę - a następnie światła. Samiec rozejrzał się w ciemnościach - w których widział równie dobrze jak za dnia, ostatecznie zatrzymując po raz ostatni wzrok na Isabelli - by chwilę potem położyć swój łeb na ziemi i zamknąć ślepa. Uniósł powoli swe ręce i objął nimi dziewczynę która teraz na nim spokojnie spała. Może nie miał tutaj kołdry ale mógł zapewnić jej chociaż to, bo doskonale wiedział, że ludzie tak odporni nie są - choć pomieszczenie było dostosowane temperaturą - by nikomu nie było tu ani za zimno - ani za gorąco. Odrodzony wziął jeszcze jeden głęboki wdech i zasnął spokojnie. Nigdzie mu się nie śpieszyło, więc zapewne dziewczyna obudzi się przed nim... Cóż, wtedy obudzi zapewne również jego. Do tego czasu powinien być wypoczęty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Lut 12, 2013 11:29 pm

Biegła właśnie przez długi, ciemny korytarz. Bała się, nic nie widziała, czuła, jakby w każdej chwili mógł dopaść ją jakiś potwór. Korytarz był zalany wodą, która sięgała jej do kostek. Chlup, chlup, chlup. Chlapanie wody odbijało się przerażającym echem od nagich ścian. Dlaczego się tu znalazła? Przed czym tak właściwie ucieka? Ach, oni ich zabili. Teraz chcą dopaść ją. Jeśli ją znajdą, to będzie koniec historii Isabelli Salvatione. Nagle, jej oczy zostały oślepione. Skąd to światło? Biegła, nie zatrzymując się, z zamkniętymi oczami. Łup. Uderzyła w coś miękkiego. Było ciepło, a światło już tak bardzo nie dokuczało. Otworzyła ostrożnie oczy. Zielono. Była na łące. Chyba było już bezpiecznie. Słoneczne łąki muszą być bezpieczne. Wstała. To nie łąka. To Central Park. Zobaczyła masę uciekających ludzi, krzyczących, popędzających się wzajemnie. Dlaczego wcześniej ich nie słyszała? To nieważne.Pytanie brzmi: Przed czym oni uciekają? Usłyszała dziwne burczenie. Podniosła głowę.Statki. Pełno dziwacznych pojazdów zakrywających błękit nieba. Inwazja? Statki leciały coraz niżej, za chwilę pewnie wystrzelą pociski w kierunku lud... Ogień. Wszystko pochłonął ogień. Nie było już błękitu nieba ani zieleni traw. Tylko czerwień, jęzory ognia palące nieznane pojazdy. A przynajmniej znaczną ich część.Bo jeden z odłamków leciał w stronę Isabelli. Ogromna kupa stali. Dlaczego nie uciekała? Patrzyła jak zaczarowana we własną śmierć i napis wyryty na środku tego czegoś: Jestem tutaj. Ciemność.
Otworzyła szeroko oczy, oddychając ciężko. Nie wiedziała gdzie się znajduje, oni tu są? Zaczęła się szamotać, poczuła, że coś ją trzyma. Szybko wyplątała się i chaotycznie przeturlała się na lewo. Poczuła jak z czegoś spada, chociaż nie było to zbyt wysokie, czuła się jakby leciała z krawężnika. Zaczęła rozglądać się nerwowo wokół siebie, ale niczego nie mogła dostrzec. W tej chwili nie myślała, jedyną myślą zaprzątającą jej umysł była ciemność. Od dziecka bała się egipskich ciemności, a w tej chwili nie widziała zupełnie nic.Była zupełnie rozkojarzona, a koszmar nawiedzający ją tego dnia dodatkowo wyprowadził ją z równowagi. Tym bardziej, że nie wiedziała, czy to jawa, czy to sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sro Lut 13, 2013 6:18 am

Coś go obudziło, wyrwało ze spokojnego snu. Tym czymś okazała się być jego nowa znajoma, która zaczęła się szamotać. Samiec puściła ją szybko, unosząc łeb do góry dokładnie w momencie w którym z niego spadła. Przesunął ręce, podpierając się łokciami, a jego wzrok padł na Isabellę. Cóż, oboje byli bezpieczni. Oczy samca przystosowały się natychmiast do ciemności - po za tym pamiętał, że zasnęli na Obszarze Treningowym wewnątrz Dur-Shurrikuna. Nie ma więc mocy, by obudzili się gdzie indziej.
W końcu włączył się światła, sala rozjaśniała nagle, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. Daalkiin przymrużył na chwilę oczy, które zaraz przystosowały się do zmiany poziomu naświetlenia pomieszczenia. Lafia mogła teraz zobaczyć dalej leżącego na ziemi Odrodzonego, podpierającego się dodatkowo łokciami. Samiec miał postawione do góry uszy, jego ogon szorował niespokojnie po ziemi na lewo i prawo, łeb był lekko przekrzywiony na bok, a on sam obserwował dziewczynę z wielką ciekawością, milcząc całkowicie.
Tymczasem Isabella mogła poczuć na prawym ramieniu czyjś dotyk, równie delikatny i miękki. Po obróceniu głowy w stronę własnego ramienia, Lafia wpierw mogła ujrzeć śnieżnobiałe, ostre pazury które łączył się z czteropalczastą dłonią, której zewnętrzna strona była czarna z dodatkiem białych pasów prowadzających od każdego z palców - do środka dłoni. Jedynie lekko widoczne futro z wewnętrznej strony dłoni było białe. Kolor czarny ciągnął się dalej trochę za nadgarstek, kończąc po środku ręki między nadgarstkiem - a łokciem. Obracając głowę bardziej, dziewczyna mogła ujrzeć masywną sylwetkę jaszczura, którego Daalkiin przedstawił jej niedawno - stał za nią avatar Dur-Shurrikuna. Android, maszyna która wyglądała idealnie jak istota z krwi i kości. Jinkusu przyglądał się dziewczynie ze stoickim spokojem, wręcz nie ukazując żadnych emocji.
-Nie powinnaś pozwalać by emocje kontrolowały Cię w tak dużym stopniu. Potrafi to być zgubne.
Rzekł spokojnie. Tak, oto był - Tytan Dur-Shurrikun. Legenda wszechświata, znany w większości układów - zarówno tych przyjaznych jak i nieprzyjaznych.
Całą sytuacją wydawał się nie przejąć - Daalkiin. Nadal spokojnie leżał, jakby czekając na to co zrobi i powie dziewczyna. Pojawienie się Dur-Shurrikuna, a raczej - jego avatara, bo on sam ciągle tu przecież był; nie było dla Odrodzonego niczym dziwnym. Okręt pojawiał się kiedy uznawał to za potrzebne lub kiedy miał po prostu coś do przekazania. W tym momencie - uznał to raczej za potrzebne, bo w innym wypadku wyświetliłby się po prostu hologram lub wszystko zostałoby im przekazane przez "głośniki" jednak nie takie które na ziemi mieli ludzie. Taka oto Isabella była teraz otoczona... Pomijając fakt siedzenia na gigantycznym okręcie - za jej plecami stał avatar, android - a przed nią nadal spokojnie leżał i obserwował ją Daalkiin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Czw Lut 14, 2013 11:21 pm

Gdy jej oczy zaczęły przyzwyczajać się do ciemności, nagle rozbłysło światło. Sala treningowa. No tak. Daalkiin przyglądał jej się z ciekawością. Ach, ten paskudny sen. Nie wyglądał ani trochę na złego, na co Isabelli ulżyło. W sumie to... jakby nie patrzeć, ten sen był tak głupi i pozbawiony sensu jak tylko to możliwe. Ale czy ktokolwiek w trakcie trwania snu zastanawia się nad jego sensem? Chyba nie bardzo. Zazwyczaj śniły jej się bardzo głupie rzeczy, np. fioletowe kurczaki biegające po mieście, albo wykradnięcie różdżki czarownicy w postaci bociana. Po przebudzeniu zastanawiała się, skąd w jej umyśle brały się takie głupoty? Pamiętała sen, w którym goniła ją wiedźma chcąca odzyskać jajo smoka. Była przerażona, a po przebudzeniu śmiała się sama z siebie.Poczuła, jak oblewa się rumieńcem. Jaka ona jest dziecinna! Przestraszyć się głupiego snu, doprawdy Isabello, stać cię na więcej. Uśmiechnęła się przepraszająco, nie wiedząc co powiedzieć. Nie ma co, dobre pierwsze wrażenie, ty dziecinna i-i tchórzliwa dziwaczko - zaczęła wyzywać się w myślach. Uch, teraz to raczej oczywiste, że ich współpraca skończy się na: wybacz, oddzwonimy. A potem żegnajcie przyjaciele! W jej głowie kłębiły się same czarne myśli. Chyba nawet gołym okiem można było zobaczyć czarną aurę depresji wokół dziewczyny. Nagle poczuła na ramieniu dotyk. Nie gwałtowny, jaki mam miejsce w większości horrorów, gdzie potwór w jednej chwili stoi tuż za tobą, ale delikatny, tak, aby nie przestraszył Isabelli, więc nawet się nie wzdrygnęła. Zobaczyła za sobą Dur-Shurrikuna, a raczej jego.. androida, czy jakoś tak. Jeśli czasem nie umiała odczytać uczuć Daalkiina, to można powiedzieć, że Dur-Shurrikun był dla niej całkowitą zagadką. Chociaż trzeba przyznać jedno: Nie wyglądał jakby nie jadł od tygodnia, a Lafia była jedynym (choć bądź co bądź nędznym) pokarmem w pobliżu. Ale jeśli nie wyglądał na złego, to z całą pewnością nie wyglądał także na szczęśliwego z jej powodu. Uch... to sobie narobiła. Przyjęła naganę z pokorą, chociaż doskonale wiedziała, że ma rację. Powinna być twarda i nie dać się otumanić jakimiś nic nie wartymi wymysłami jej umysłu.
- Bardzo przepraszam - zamknęła oczy i spuściła głowę. Pierwszy minus. Daalkiin miał się jej nie wstydzić, a teraz co? Ledwie parę godzin temu... zaraz... o matko i córko, babcia! Isabella otwarła szeroko oczy, chociaż i tak nie było tego widać, ponieważ były zasłonięte włosami. Zaraz jednak opanowała emocje. To raczej nie był najlepszy czas na wspominanie o tym Daalkiinowi i Dur-Shurrikunowi. I chociaż wiedziała, że powinna się przejąć o wiele bardziej, to w tym momencie nie czuła się zbyt przejęta, aby martwić się o babcię. Tu, gdzie teraz jest, dzieją się o wiele ważniejsze sprawy niż na Ziemi. A przynajmniej dla niej, poprawiła się w myślach, wspominając głodujące dzieci i inne tragedie na jej rodzinnej planecie - Tak właściwie... - zaczęła - to która jest godzina? - zamilkła na chwilę - Tak na ziemski czas - dodała. Nie miała pojęcia jak odliczany jest czas na statkach kosmicznych, które nie zatrzymywały się nigdzie na dłużej. A przynajmniej Dur-Shurrikun takie sprawiał wrażenie. Ale chyba musiał uzupełniać gdzieś paliwo? Hmm... pewnie ma do tego jakieś mniejsze transportowce, czy coś w tym rodzaju. Na każdej planecie czas jest odliczany inaczej, w końcu każda kręci się w innym czasie wokół słońca... Inne rasy pewnie odliczają według innego systemu. Bo po spotkaniu tej dwójki Lafia nie miała najmniejszych wątpliwości, że gdzieś istnieją również obce cywilizacje.Skoro oboje już tu są, to czemu by nie wykorzystać tego do zaspokojenia własnej ciekawości?
- Czy możesz przemieszczać się za pomocą tego avatara poza statek? - skierowała swoje pytanie do Dur-Shurrikuna. Spojrzała na niego z nieskrywaną ciekawością, otwierając szeroko oczy z zainteresowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pią Lut 15, 2013 7:29 pm

Daalkiin powoli podniósł się do góry, a tymczasem Dur-Shurrikun cofnął swą dłoń, przyglądając się uważnie dziewczynie. Wzrok androida padł na Odrodzonego i utkwił w nim na chwilę, jakby okręt coś mu przekazywał lub chciał to zrobić bez słów. Czarny samiec podszedł powoli do Lafii i zatrzymał się.
-Przestań przepraszać gdy nie masz za co.
Rzekł spokojnym głosem. Dur-Shurrikun tymczasem cofnął się na kilka kroków do tyłu, obserwując dwójkę. Wyglądał jakby dokładnie analizował i badał ich zachowania. Daalkiin tymczasem był całkowicie skupiony na dziewczynie.
-Zapewne na Twojej planecie jest już dzień. Przynajmniej w kraju który zwiecie "Ameryką".
Dodał, wypowiadając się bez żadnego trudu, jakby nie pierwszy raz używał słowa "Ameryka". Daalkiin miał pewien talent do języków, ze względu na fakt iż Dur uczył go bardzo dużo Crathygtańskiego... I nie tylko. W końcu tyle było ras w całym wszechświecie i trzeba było się z nimi jakoś porozumiewać. Gdy Isabella zadała swoje pytanie co do androida, Odrodzony skierował na niego swój wzrok, a tymczasem maszyna skupiła spojrzenie na dziewczynie.
-Nie ma ku temu żadnych przeszkód.
Odparł spokojnie Tytan. Okręt nie posiadał żadnych ograniczeń w zasięgu ani czasie działania. Nie musi też w żaden sposób uzupełniać swoich zasobów. W końcu posiada lepsze źródło energii niż większa część wszechświata - nieskończonej, nieograniczonej energii. Dur-Shurrikun podniósł powoli stopę i przesunął ją do przodu, stawiając ją na ziemi. Towarzyszył temu ciekawy dźwięku metalu uderzającego o metal w momencie w którym pazury znajdujące się na palcach samca - dotknęły podłoża. Można więc było się domyślić, że android nie był zrobiony z byle czego. W rzeczywistości był zbudowany z tego samego materiału co ten okręt. Efektem tego była niemalże niezniszczalność jednostki dla większości możliwych ataków które zostaną w nią wyprowadzone. Dodając do tego uzbrojenie maszyny w postaci specjalnego ostrza oraz możliwość manipulowania energią niczym biotyką... Jednostka ta mogła być groźniejszym przeciwnikiem niż nie jedna armia. Ale takie były właśnie efekty bycia Tytanem stworzonym przez starożytną cywilizację która osiągnęła technologicznie boskie możliwości.
-Wyślę Was oboje na Ziemię. Isabella powinna odwiedzić swoją babcię. Transporter jest przygotowany, na pokładzie jest Wasze uzbrojenie oraz płaszcz dla Daalkiina.
Skomentował krótko, a następnie odwrócił się w stronę wyjścia i odszedł. Dur-Shurrikun miał swój plan. Musiał odwiedzić pewne miejsce.
Daalkiin w tym czasie odprowadził mentora wzrokiem, a jego ogon ponownie owinął się dookoła dłoni Lafii.
-Nie ma czasu, ruszajmy!
Rzucił, a następnie ruszył szybkim krokiem przed siebie, zabierając ze sobą dziewczynę. Oboje udali się do hangaru, gdzie wsiedli na pokład transportowca którym tu przybyli - by udać się na ziemię - prosto nad dom Isabelli. Oczywiście jednostka pozostała zakamuflowana [zt oboje]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Czw Kwi 25, 2013 11:07 am

Po wejściu na obszar treningowy, Shy ukazała się wielka, pusta sala. Wraz z nią w pomieszczeniu przebywał złotołuski smok. Ten jednak nie zwracał na nią uwagi, a wyraźnie zajęty był treningiem. Gad stał w rozkrok z nogami ugiętymi w kolanach, ubrany tylko w spodnie od munduru bojowego ze skrzydłami rozłożonymi do połowy i zamkniętymi ślepiami. Jaszczur poruszał spokojnym, płynnym ruchem rękoma, przenosząc przy tym ciężar ciała z jednej nogi na drugą oraz poruszając przy tym korpusem - raz zmieniając kierunek na lewo - a raz na prawo. Cała sztuka wyglądała tak, jakby smok właśnie ćwiczył Tai Chi, jednak z pewnym dodatkiem. Całę ciało smoka otaczały złociste płomienie, efekt wyglądał tak jakby jego ciało płonęło - jednak nie ulegało przy tym procesowi spalania, jakby płomienie były wyłącznie iluzją, od których mimo to padło światło oraz z dużej odległości dało się poczuć silne ciepło rozchodzące się po sali. Płomienie dokładnie okrywały ciało smoka, a od pewnego momentu, na podłodze dookoła gada pojawił się okrąg utworzony również ze złocistych płomieni - w środku okręgu poczęły pojawić się przeróżne - niezrozumiałe symbole, a smok spokojnie kontynuował w skupieniu swą sztukę - kontrolując swą energię i panując nad potężnym żywiołem. Ogon gada poruszał się w rytm jego rąk, falując raz po raz na lewo, to na prawo. W pewnym momencie, gad przesunął swe ręce przed siebie, a następnie skrzyżował je przed sobą - układając je wzajemnie w znak "X". W nastała chwila ciszy, po której po sali rozeszła się fala energii, która po zderzeniu z ciałem przechodziła przez nie niegroźnie, powodując jedynie odczucie przyjemnego ciepła. Tymczasem okrąg dookoła smoka rozszerzył się trzykrotnie, a następnie wystrzelił z niego wielki, złoty płomień - który okrył sobą całe ciało gada, a jednocześnie nie ukrył go przed otoczeniem - będąc jakby przezroczystym. Smok stał tak przez kilka sekund w bezruchu, aż w końcu opuścił ręce i wyprostował się, składając całkowicie swe skrzydła. W tym momencie złoty ogień rozchodzący się dookoła - zniknął całkowicie, a jaszczur stanął wyprostowany, nie otwierając swych ślepi, a biorąc jedynie jeden głębszy wdech i zamierając w bezruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Czw Kwi 25, 2013 2:24 pm

Shy nie chciała przeszkadzać Acrothowi w treningu. Domyślała się, że wymaga on od smoka skupienia i uwagi, więc jej wtargnięcie mogłoby go rozproszyć i zakłócić cały ten rytm. Postanowiłą, że póki co będzie stałą z boku i patrzyła. A było na co popatrzyć! Ciało smoka otaczały płomienie, które igrając na jego złotych łuskach sprawiały, że cała istota zdawała się być płynna - jego skóra niemal falowała pod wpływem ognistych języków. Zdawał się doskonałym i perfekcyjnym tworem matki natury, bardziej żywiołem niż żywią istotą. Nieopanowaną, niszczycielską lecz jednocześnie piękną siłą, która skupiała się w jednym miejscu. Czy się go bała? Nie mniej niż człowiek obawia się pożaru. Jednocześnie jednak było w niej głębokie przekonanie, że w żadnym wypadku nie stanie jej się najmniejsza krzywda. Kiedy od smoka rozeszła się fala energii, przez sekundę przemknęło jej przez myśl, że się myliła. Fala przyniosła jej ciepło i wiedziała, że nie ma powodu do obaw. Podeszła do smoka i stanęła naprzeciw niego, w lekkim oddaleniu.
- Zatańczymy? - zapytała. Znała sztuki walki, uczyła się ich aby potrafić bronić swego pana. Nie znałą jednak dobrze ani Tai Chi ani Ninjutsu ani żadnej z bardziej popularnych szkół. Jej specjalnością była jednak Capoeira. Pozwalała jej wyzwolić dziką i nieokiełznaną radość walki, była nieprzewidywalna, płynna i naturalna. Zaczęła od pochylenia się, ugięcia kolan, potem przestępowała z jednej nogi na drugą, balansując ciężarem ciała i rękoma. Czekała na atak. Jej ogon wibrował w powietrzu, niczym osobny organizm, pomagając jej w utrzymaniu równowagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Czw Kwi 25, 2013 3:21 pm

Smok otworzył powoli swe ślepia, kierując wzrok na stojącą przed nim dziewczynę. Jego spojrzenie i mina - były teraz neutralne. Nie wyrażały poczucia winy - może temu miał służyć jego trening który najwyraźniej tu odbywał - chwili relaksu - zapomnienia. Złotołuski przekrzywił delikatnie łeb na bok, gdy usłyszał słowa które do niego skierowała. Początkowo nie wiedział o co chodzi, nie znał ziemskiego dialektu - jednak domyślił się po tym jak ustawiła się w wyprofilowanej pozycji względem niego. Smok wystawił lewą nogę do przodu, stając do niej delikatnie bokiem - ukrywając tym samym większość newralgicznych punktów na ciele. Jego ogon delikatnie zafalował w powietrzu, a sam smok wydobył z siebie cichy warkot, rozkładając i składając skrzydła. Zacisnął na chwilę dłonie w pięści, spinając wszelkie mięśnie zarówno na nogach, klatce piersiowej jak i rękach - co przy aktualnym półnagim ubiorze - świetnie można było dostrzec. Chwilę później, smok rozluźnił swe mięśnie i odetchnął cicho. Jej zachowanie było dość zaskakujące. Chciała spróbować się z kimś kto przed chwilą mógł udusić ją jedną ręką? Dodając do tego różnicę w budowie ciała, masie czy wzroście. Przy ponad dwóch metrach wzrostu smoka, dziewczyna sięgała mu najwyżej do mostka, co nie wpływało na sytuację dość korzystanie. Dodając do tego jego łuski, mało kto lubił raczej tego typu pojedynki - a ona zaraz będzie mogła się o tym przekonać.
-Dawno nikt nie chciał się ze mną spróbować. Dobrze. Pokażę Tobie niewielką część moich możliwości.
Rzucił smok, a następnie gwałtownie pochylił delikatnie korpus do przodu, rozkładając przy tym całkowicie swe skrzydła.
-Nadchodzę!
Krzyknął ostrzegawczo, a następnie odbił się nogami od podłoża, wyskakując w powietrze i z wielkim impetem szybując ku Shy. Nie ruszył jednak bezpośrednio na nią. Złotołuski początkowo obrał kurs kolizyjny z Shy, by dosłownie przed zderzeniem, wzbić się wyżej poprzez silne uderzenie skrzydłami i przelatując nad nią, rzucić na nią swój ogon - by zderzyła się z nim na pełnym impecie - a jednocześnie korygując lot ogona - tak by być pewnym trafienia. Brutalne? Tak, jednak to co pokazała mu w centrum medycznym mówiło samo za siebie. Została tak przez niego potraktowana w zamian za obrażenie jego przyjaciela. Potem wyraźnie chciała odegrać się na nim psychicznie. Problem był taki, że jeszcze nie uznał jej za przyjaciółkę, by czuć zobowiązanie do chronienia jej. Mogło się to jednak lada chwila zmienić. Skoro jednak musieli sobie co nieco wyjaśnić - to tak też się stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Czw Kwi 25, 2013 4:02 pm

Shy widziała, że smok się do niej zbliża. Miała tylko parę sekund żeby zareagować a dosłownie ułamki sekund musiały zawierać w sobie jej ruchy, żeby jej szalony plan wypalił. Odruchowo uchyliła się przed smokiem, który spadł na nią z góry usiłując smagnąć ją ogonem. Jednocześnie wyciągnęła rękę do tyłu, łapiąc za jego rozłożone skrzydło. Używając całej swoje siły, przytrzymałą się go podczas gdy smok pociągnął ją za sobą. Przetoczyła się, tak że teraz leżała na jego plecach, trzymając za oba skrzydła tuż u ich nasady. W ręce którą złapała Acrotha czuła ogromny ból - prawdopodobnie naderwała sobie ścięgna - ale była zadowolona, bo dzięki jej manewrowi znalazła. się poza zasięgiem smoka - na jego plecach. Przywarła do niego, ogonem dodatkowo oplatając parokrotnie jego ogon aby zyskać większą przyczepność. W ten sposób leciała na nim. Nie mogła powiedzieć, żeby było to przyjemne uczucie, bo jej żołądek wywijał koziołki. Nie miała jednak czasu żeby się nad tym zastanawiać - tyle rzeczy działo się naraz.
Kiedy tylko (jeśli) smok wylądował, oparła się stopami o jego plecy i używając go niczym odskoczni wypuściła się w tył. Przetoczyła się, aby zmniejszyć impet uderzenia i wyprostowała, znów zdala od zasięgu jego łap. Znów na ugiętych kolanach. Wbrew pozorom Acroth był przewidywalny. Był duży, mało mobilny, zajmował sobą wiele miejsca i trudno byłoby mu unikać ataków tak jak to robiła Shy. Musiała tylko pamiętać o unikaniu jego ataków i zachowywaniu odpowiedniego dystansu, żeby sobie z nim poradzić. Co prawda nie wiedziała jeszcze w jaki sposób ona miałaby go pokonać, ale pokonanie jej nie przyjdzie mu już teraz tak łatwo.
- Jesteś niezłym koksem, ale ruszasz się zdecydowanie zbyt wolno jak dla mnie. I zbyt przewidywalnie. - oznajmiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Czw Kwi 25, 2013 7:15 pm

Plan Shy powiódł się... Jednak to samo mógł powiedzieć Acroth, który - gdy tylko dziewczyna zaczęła gadać - odwrócił się i wykorzystał po prostu momentu jej "przemówienia" poprzez błyskawiczne skrócenie dzielącego ich dystansu, by od zaatakować znowu w miejscu gdzie ludzie tego po prostu nie widzą - podnosząc ręce od dołu. Tym razem jednak nie próbował ją uderzyć tudzież złapać gdziekolwiek wysoko. Samiec chwycił ją za boki na wysokości brzucha, by zaraz pchnąć ją do przodu - samemu również do przodu wyskakując, a następnie rozkładając skrzydła by wzbić się ciut w powietrze oraz złożyć je - jedno po drugim, co wprawiło po prostu ich oboje w ruch obrotowy, zamieniając ich w powietrzu miejscami. Teraz oto smok znalazł się na dole, a ona na górze.
Siła grawitacji ściągnęła ich z powrotem na ziemię, tyle - że on wylądował na posadce grzbietem, a Shy wylądowała na nim. Przed upadkiem gad puścił ją, by dosłownie na niego spadła - i tak oto wylądował na ziemi, a ona prosto na korpusie smoka. W tym momencie gad podniósł swój łeb do góry i spojrzał na nią z uśmiechem na pysku, wyszczerzając przy tym swe kły.
-Nie oczekuj, że wpierw będę Cię ratował, a potem posyłał do centrum medycznego.
Rzucił krótko. Jej stwierdzenie, początkowe - było prawdą. Końcowe natomiast już nie. Acroth wcale nie był "wolny" w poruszaniu się. Był większy, jednak to nie przeszkadzało mu w osiąganiu wielkich szybkości w swych ruchach. Jego budowa ciała była idealnie przystosowana, by pozwalać mu na takie rzeczy. Takim stworzyła go ewolucja, tak więc posądzenie go o powolność przez zwykłą masę - było tu nie na miejscu. W końcu to on był tym który wyprzedził ją w ostatnim momencie i zasłonił podczas jej "brawurowego" ataku na obcego którego nawet nie znała. Inaczej sytuacja skończyłby się dla niej o wiele gorzej, niż tylko wylądowanie nieprzytomną na pokładzie jakiegoś statku kosmicznego. Cóż, teraz akurat wylądowała na tym złocistym smoku którego na ziemi tak miło potraktowała. Na pokładzie poszło im już trochę gorzej, jednak teraz... Teraz chyba zamierzał to naprawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sob Kwi 27, 2013 3:15 pm

Kiedy na nim wylądowała, poderwała się natychmiast. Nie mogła nic poradzić na to, że nie lubiła bliskości. Owszem, chciała przytulić smoka, ale chciała tego w swoich myślach i dopóki tak wyglądała sytuacja, to pragnienie było realne. Kiedy jednak wylądowała na nim w dość dwuznacznej sytuacji, to było coś zupełnie innego. Kiedy już znajdowała się w bezpiecznej odległości, wzruszyła ramionami. Na usta cisnął jej się komentarz w stylu: "Wcześniej nie miałeś takich oporów". Ale nie chciała być okrutna. Smok ją przeprosił, więc ciągnięcie tego dalej było bez sensu.
- Jasne. Tego byśmy nie chcieli. - zgodziła się, z ledwie śladową ilością sarkazmu. Rozejrzała się dopiero teraz po pomieszczeniu.
- To jest sala treningowa, prawda? Więc dlaczego nie ma tu żadnej broni, ani w ogóle niczego? Na jakiej zasadzie to działa?- zapytała, oplatając rękoma tors. W takiej otwartej przestrzeni czuła się aż nazbyt odsłonięta. Instynktownie wolała mieć w okolicy jakiekolwiek przedmioty które mogłyby posłużyć za kryjówkę lub broń - tak jak w centrum medycznym. Wolała nie poruszać osobistych tematów, przynajmniej póki co. Smok! Kto by pomyślał że kiedyś jakiegoś spotka, a tym bardziej że się z jakimś pokłóci. Irytowało ją, że nie może nawet przestać się do niego odzywać, bo jest jedyną istotą, którą na tym statku zna. Była zdana na jego łaskę i niełaskę na jego terenie, nie miała wielkiego wyboru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sob Kwi 27, 2013 9:40 pm

Smok szarpnął ciałem do tyłu, wykonując przewrót w tył i odbijając się rękoma od posadzki - wstając tym samym na równe nogi. Złotołuski zlustrował się spojrzeniem... I znowu wyczuł to samo. Tą niechęć którą zaczęła go darzyć po tym, jak puściły mu nerwy. Początkowo... Rozumiał. Jednak teraz zaczynał mieć tego po prostu dosyć. Jej podejście zaczynało się robić irytujące.
-Wystarczy.
Zaczął, rzucając krótko - niskim, bezuczuciowym głosem. Smok zacisnął swe pięści i spiął mięśnie rąk - które opuszczone miał wzdłuż ciała. Jego ogon szarpnął się nerwowo i zafalował na lewo i prawo, a on sam spojrzał na nią niezbyt zadowolony. Stał wyprostowany, nie wykazując już żadnych oznak agresji ani niczego w tym stylu. Jej zachowanie po prostu przestało mu odpowiadać. Nagle - ta miła dziewczyna z parku zmieniła się, zmieniła całkowicie.
-Nie ważne jak bardzo staram się być miły, traktujesz mnie jak obcego, jak kogoś komu nie wolno zaufać, kogo jedynym celem jest wykorzystanie Twojej osoby. Czynisz ze mnie głupca przed moim własnym dowódcą, wcześniej świadomie go obrażając, nie potrafisz docenić nawet faktu zapewnienia Tobie schronienia, opieki medycznej czy wolności od Twojego "Pana". Za wszelką cenę próbujesz mi dopiec, tylko dlatego, że sama zadbałaś o to, by me nerwy wzięły nade mną górę. Tak bardzo chcesz mi pokazać, że ocalenie Twego życia - wtedy w parku, czego koszt był dla nas wielki, bo uciekał nam jeden z wrogich przywódców, więc powtórzę - chcesz mi pokazać, że ocalenie Twojego życia poszło na marne?
Rzucił do niej z wyraźnym niezadowoleniem, nerwami i niepewnością - odczuwalnymi w głosie. Acroth był kimś kogo można było nazwać Paragonem Rycerzy. Wzorem doskonałości, kimś kto w każdej możliwej sytuacji potrafił dostrzec dobro, kimś dla kogo honor i przyjaciele byli ważniejsi od wszystkiego co normalnie go otaczało i co miało jakąkolwiek wartość. A ta dziewczyna właśnie - świadomie lub nie - próbowała zachwiać w nim te wartości. Wartości dzięki którym dotarł tu gdzie teraz się znajdował. Od kiedy wyjaśnił kim był Dur-Shurrikun, Shy wydawała się ze służącej, zmienić w księżniczkę. Najpierw zażądała transportu z powrotem na ziemię, a teraz jej zachowanie. Złotołuskiemu bardzo się to nie podobało, nie zamierzał czegoś takiego tolerować. Droga była dla niej wolna. Wpierw pokazała mu, że jest kimś niezwykłym - pokazała mu światło na tej planecie, drogę którą może obrać, wskazała mu nawet nieświadomie siebie samą jako osobę o którą warto było mu walczyć - kogo warto było bronić. Teraz z kolei okazywała mu całkowicie inny obraz, istoty która przestała liczyć się z jego osobą, która najchętniej wymazałaby go ze swojej pamięci. Był smokiem, świetnie o tym wiedział, potrafił coś takiego wyczuć i zrozumieć - dlatego powodowało to w nim aż takie emocje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Kwi 28, 2013 6:43 pm

Shy spojrzała na niego, na to ostre słowo, które przecięło powietrze niczym nóż. Smok począł wyłuszczać jej swoje żale, swoje narzekania a tymczasem jej brwi wędrowały systematycznie w górę. Nie przerwała mu, choć miała na to wielką ochotę. Uznała, że nie będzie zmieniała swojego postępowania. Kiedy tamten wreszcie skończył wywróciła teatralnie oczyma.
- Czekaj... TY próbujesz być miły? A jak właściwie twoim zdaniem się to przejawia? W tym, że oczekujesz, że będę wiedziała wszystko i ze stoickim spokojem przyjmę każdą twoją nowinę? Tym, że od samego początku próbujesz udowodnić mi o ile silniejszy, zdolniejszy i wspanialszy jesteś ode mnie? Tym, że zabrałeś mnie z mojej ojczystej planety na ten statek, jakbym była jakąś rzeczą, którą można wziąć na pamiątkę, nie pytając się mnie nawet o zdanie? Och, jasne! Chciałeś mnie uratować. Tyle, że nie wierzę by tak zaawansowana technologicznie jednostka jak Dur-Shurrikun nie posiadała na swoich okrętach zwiadowczych systemów medycznych. Nie, ty uznałeś że z jakiegoś powodu życie w zupełnie nowym otoczeniu, w TWOIM towarzystwie będzie dla mnie lepsze niż wszystko czego doświadczyłam do tej pory. To tak po pierwsze. - zamilkła, ale tylko na chwilę - dla zaczerpnięcia tchu i zbliżyła się do niego o krok. W jej oczach błyszczały iskry wściekłości.
- Po drugie, jeśli ktokolwiek uczynił z siebie głupca przed dowódcą to byłeś to ty sam. Nie musiałam Ci w tym pomagać, ani tego nie zrobiłam. - kolejny krok do przodu. Patrzyła mu w oczy, odważnie i otwarcie. W tej chwili miała gdzieś, czy Acroth znów wybuchnie i ją zaatakuje. Jeśli tak, to tylko potwierdzi jej zdanie o nim.
- Po trzecie NIE MASZ POJĘCIA czy miałam na celu obrażenie Dur-Shurrikuna czy nie. I trudno, żebym obrażała go świadomie skoro nie miałam pojęcia, że jest naprawdę żyjącą istotą. Nie każdy jest wszechwiedzący. - znów krok do przodu. Teraz była już bardzo blisko niego. Prawie zbyt blisko.
- I dlaczego zakładasz, że ja CHCIAŁAM tej wolności? Że chciałam schronienia i opieki medycznej? Och, no tak! Bo pan Acroth Wszechmocny wie najlepiej co dla kogo jest najlepsze. Bo wszyscy mogą się mylić, ale nie on. Wybacz, padam do stóp. - teraz jej głos wręcz ociekał sarkazmem. Była na niego tak wściekła! Dał jej nadzieję na to, że będzie jej przyjacielem a teraz zrzuca na nią winę za wszystkie swoje niepowodzenia! Z frustracji w oczach zaczęły jej się kręcić łzy.
- Poza tym czekaj. JA ZADBAŁAM O TO, ŻEBYŚ STRACIŁ PANOWANIE NAD SOBĄ?! O mało mnie nie zabiłeś idioto i twierdzisz, że to MOJA wina?! Trzeba było nie ocalać mojego życia, skoro jestem dla Ciebie tylko kulą u nogi! Mój Pan ma choć tyle przyzwoitości by nie ukrywać faktu, że jestem dla niego niczym pod maską wspaniałomyślności i wielkopaństwa! Trzeba było mnie tam zostawić! Byłbyś teraz o wiele szczęśliwszy! - ostatnie słowa wyrzuciła z siebie, płacząc już otwarcie. Potem odwróciła się i odeszła na parę kroków. Jej buty uderzały głośno o posadzkę.
- Dur-Shurrikunie? Masz tutaj jakiś las? Jakieś rośliny? Ogród czy coś w tym stylu? Chciałabym tam pójść. - odezwała się cichym, złamanym głosem, zupełnie niepodobnym do tego którym posługiwała się przed chwilą - gniewnego i pełnego mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Cze 16, 2014 8:56 am

Uszata leżała sobie wygodnie na Nodinie, kiedy ten przypomniał jej o czymś bardzo ważnym. Króliczyca zerwała się nagle i usiadła na nim, patrząc mu w oczy.
- Czemu nie przypomniałeś mi wcześniej! – powiedziała zła na siebie, że kazała tyle czekać Itzie. Po chwili Uszata ziewnęła leniwie.
- Pięknie, prawie tu zasnęłam, znowu. Przez ciebie. – udałą naburmuszenie, ale uśmiechnęła się do  Nodina, bo takie chwile z nim, były naprawdę przyjemne, ale niesamowicie rozleniwiające.
- Lubię tak  leniuchować z tobą. – dodała i w końcu zeszła z niego, słysząc przy okazji  słowa dotyczące przodków. Itza, jej przodkiem?
Uszata spojrzała na Nodina wzrokiem mówiącym „nienawidzę się spóźniać, to twoja wina”, choć  jej oczach  widać było wesołość.
- Do zobaczenia później Nodinie, możesz zostać tutaj ile zechcesz. – powiedziała z uśmiechem, żegnając się ze swoim Widmem i czym prędzej postanowiła pobiec do Centrum Treningowego.
Niewiele myśląc, zaraz po wyjściu ze swojej kwatery, Ar postanowiła poprosić Dur-Shurrikuna o pomoc w dotarciu na miejsce, bez zbędnego gubienia się w korytarzach.
Uszata biegła przez korytarze, mijając kolejne drzwi i w myślach karcąc się za takie zapominanie o tym co powinna robić.
Pięknie, jeszcze okaże się, że Itza jest zły. – pomyślała, skręcając w prawy korytarz, którym prowadził ją jej przewodnik.  W końcu lekko zdyszana stanęła przed drzwiami,  za którymi znajdował się obszar treningowy, gdzie powinien czekać na nią Lew. Nie zwlekając dłużej, weszła do środka i  rozejrzała się po dość obszernym pomieszczeniu,  w którym, zdawało się, każdy mógł trenować dokładnie to co było potrzebne. Króliczyca postanowiła zostawić podziwianie na później i po zobaczeniu Itzy  uśmiechnęła się i przyjrzała, po czym od razu do niego podeszła.
- Przepraszam! – powiedziała od razu, zastanawiając się czy jest zły  za jej spóźnienie.
- Zupełnie straciłam poczucie czasu. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zły? – powiedziała cichym głosem, robiąc słodką minkę i lekko kuląc uszy. Z drugiej strony maiła wrażenie, że ktoś taki jak Itza nie potrafi się denerwować. Znowu czuła tę charakterystyczną aurę Futrzaka, która bardzo przyjemnie działała na Ar.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Nie Cze 22, 2014 11:22 am

NPC Storyline - Daalkiin|Groul|Itza|Midas|Utin|Webrez

Wejście na obszar było samo w sobie otoczone dodatkowym polem ochronnym - tak samo z resztą jak cała wielka sala. Raena znalazła się w wydzielonej za pomocą białego, przezroczystego i nie rażącego po oczach, pola energetycznego - sekcji. Itza stał w nim sam, obserwując to co miało miejsce po drugiej stronie. A działo się sporo...
Jednak wpierw R.R. weszła do sali i natychmiast skierowała swe kroki ku niebiesko-futremu, którego aury bynajmniej nie mogła świadomie wyczuć - gdyż nie posiadała odpowiednich ku temu zdolności. Gdy podeszła do lwa, ten spojrzał na nią kątem oka, nie przerywając jednak oglądania tego na czym teraz był skupiony.
-Skup się! Nie jesteśmy tu sami, a tym bardziej znajdują się tutaj dość poważne osobowości.
Pouczył samicę, by zaraz gestem pyska wskazać jej to co znajdowało się po drugiej stronie chroniącego ich pola. A oczom densorinki ukazać się teraz mogło pięć dodatkowych postaci, które znajdowały się w tym ogromnym pomieszczeniu wraz z nimi. Pierwszym, którego już znała - był czarnofutry Daalkiin. Samiec stał na środku z lekko ugiętymi w nogach kolanami - z bardzo spokojnym oraz opanowanym wyrazem pyska. Jego białe ślepia błyszczały lekko, a sam samiec wydawał się skupiony, a jednocześnie czujny. Postawa którą prezentował, pozwalała przywieść obraz jakiegoś mistrza, skupionego na walce. On jednak nie powinien był wydawać się bardzo interesujący, gdyż były tu jeszcze cztery inne istoty. I jedna z tych czterech na pewno była samicy znana. Na przeciwko czarnofutrego znajdował się ogromny, czarny smok - densoriński oczywiście. Mierzył jakieś dwa metry i sześćdziesiąt dwa centymetry wzrostu, budowa jego ciała była niesamowicie masywna - słowem - drugi Nodin. Czarne łuski pokrywały całe ciało smoka, z wyjątkiem korpusu, spodu ogona oraz błony skrzydeł. Do tego białe ślepia oraz złoty pierścień znajdujący się na prawym bicepsie gada. Przyglądając się mu uważniej, samica dostrzec mogła, że budowa jego łusek była połączeniem płyt oraz zwykłych, małych łusek. Istota ta tworzyła obraz żywego czołgu, który wyglądem wydawał się bardziej wytrzymały od Nodina - którego pancerz składał się wyłącznie z małych łusek. Ten, którego teraz obserwowała był nikt inny, jak królewski czempion - Groul. Znany był ze swych niesamowitych zdolności władania czarnym ogniem, któremu mało kto mógł się przeciwstawić. Aktualnie był również - od bardzo dawna - niekwestionowanym mistrzem areny densorińskiej, za każdym razem broniąc tytułu bez najmniejszego problemu. Po za byciem czempionem, był jednak oczywiście członkiem floty - nie gwardii, jakby mogło się wielu wydawać. Był to prosty wybór smoka, który poszukiwał w życiu raczej dalszych wyzwań, walki - aniżeli potrzeby chronienia kogoś, co wolał pozostawić innym. Gad stał na przeciwko Daalkiina, z lekko ugiętymi kolanami oraz łokciami, prezentując swe czarne pazury. Jak widać Daalkiin i Groul postanowili się pojedynkować w charakterze treningu.
Po za nimi, pozostały jeszcze trzy istoty w sali. Dosłownie na przeciwko w sali znajdowała się dość... tajemnicza istota. Samiec o wzroście podobnym Groulowi, pokryty cały czarnym - płytowym pancerzem - wyglądającym niczym chitynowy. Długi ogon zakończony naturalnym ostrzem, równie masywna sylwetka - jednak bez skrzydeł. Dosłownie po drugiej stronie sali znajdowała się istota która samym wyglądem budziła grozę, a natura wyraźnie obdarzyła ją w celu bycia łowcą - nie gorzej niż smoki, wyłączając jedynie skrzydła. Samiec był ogromny, umięśniony, a jeśli ślepia były koloru białego - podobnie jak u Daalkiina. Itza, widząc, że wzrok samicy padł na tą istotę, przedstawił go natychmiast.
-Webrez, przedstawiciel jednej z ras federacji. Podobnie do Saruuka, jest komandosem. Nie posiada specjalnych mocy, jednak jego umiejętności, poziom wyszkolenia, doświadczenie - a przede wszystkim to co widzisz, czynią go jednym z najgroźniejszych przeciwników jacy istnieją. Nawet dla smoków, co nie raz im udowodnił. Nie zraź się do niego, bo może nie być specjalnie miły. Żyje walką i czasami mam wrażenie, że to jego jedyny cel. Choć warto mieć go w walce po swojej stronie.
Skomentował, również obserwując wielkiego, czarnego samca który skrzyżował ręce na swej klatce piersiowej i skupił się na pojedynku. Webrez wydawał się ich zauważyć, jednak nie koncentrować na nich swej uwagi, a po prostu woląc obserwować pojedynek. Pozostały jeszcze dwie istoty. Niedaleko od nich, stał pewien niebieskołuski, bezskrzydły gad, a na jego prawym ramieniu znajdował się malutki, czarny smok - wydający się drzemać. Co ciekawe, smok nie był wyraźnie gadem densorińskim... albo reprezentował legendarną rasę przodków, pierwszych smoków które nie utrzymywały jeszcze naturalnie "anthro" postawy. Smok wlepiony był w tego na którym aktualnie drzemał, oplatając go swym ciałem po ramieniu, przez kark, a łeb trzymając na własnych łapach, które znajdowały się na obojczyku istoty na której spał. Drugim był właśnie ten kto w pewnym sensie robił za poduszkę "małego" smoka. Wzrostem podobny Acrothowi - jakieś dwa metry i dwadzieścia centymetrów, niebieskołuski jaszczur, nie posiadający skrzydeł. Był dobrze zbudowany, wyćwiczony - jednak nie była to masa mięśniowa na miarę kulturysty, a raczej po prostu kogoś kto o siebie dobrze dba. Dużo z ciała nie dało się jednak zaobserwować, gdyż miał no na sobie czerwone szaty, rękawice, spodnie oraz bluzkę. Po za niebieskimi łuskami, ciało samca zdobiły złote tatuaże, ciągnące się po nim. On sam stał z rękoma skrzyżowanymi z tyłu, również obserwując walkę. I w jego przypadku, wtrącił się Itza, by przedstawić obie istoty.
-Arcymag Midas oraz Utin. Są nierozłączni i dość... specyficzni. na pewno ktoś już zdążył ostrzec cię przed Utinem. Bynajmniej, nazwanie go słodkim, może się dla ciebie źle skończyć - więc sugeruję tego nie robić. Ten smok może być nawet tak stary jak ten okręt, nikt do końca nie wie. Pokłady magii w nim drzemiące, są... czymś czego nie sposób sobie wyobrazić. Jego partnerem jest Midas, Arcymag o którym również nie wiele wiadomo z pochodzenia. Pomagają nam od bardzo dawna... cóż, byli tu jeszcze przede mną. Widziałem ich w akcji tylko raz... dokładniej Midasa, gdyż Utin nie zszedł nawet z jego ramienia. Mag samodzielnie usunął z tego świata kilkutysięczną armię, a potem ruszyliśmy dalej... jakby nigdy nic. Podejrzewam, że potrafi manipulować rzeczywistością - ale o to musiałabyś zapytać któregoś smoka. Oni lepiej się w tym odnajdują.
Wyjaśnił, samemu kątem oka spoglądając na dwójkę. Niemniej jednak wzrok samca skupił się na "walczących" akurat gdy zaczęli. Pierwszym który zaatakował był Daalkiin. A sam atak był... niewidoczny. Raena mogła ujrzeć jedynie, jak czarnofutry stoi w jednym miejscu, a następnie pojawia się nagle za smokiem, wykonując potężne kopnięcie z półobrotu... które smok najzwyczajniej w świecie blokuje prawą ręką, ustawiając po prostu gardę. Na pysku obserwującego to Itzy, pojawił się lekki uśmiech, a on sam po prostu wyjaśnił Króliczycy, co właśnie zaobserwowała.
-Nie widziałaś, prawda? Ja również nie... Daalkiin posiada dość niesamowite moce. Jedną z nich jest możliwość błyskawicznego przemieszczania się, oczywiście połączona z odbieraniem otoczenia. Widziałem raz jak swym mieczem zablokował serię kilku karabinów szturmowych. Posiada miecz energetyczny... a to nie wszystkiego jego moce, to tylko jedna.
Wyjaśnił, samemu będąc pod wyraźnym wrażeniem. Mimo wszystko, choć widział to nie raz - zawsze robiło to na nim wrażenie - przemieszczanie się z tak wielką szybkością. Walczący odskoczyli od siebie, a następnie ruszyli ku sobie, wymieniając między sobą kolejne ciosy, które każdy z nich blokował. Wyglądało to dość groźnie, jednak tak jakby było pod kontrolą... w końcu ćwiczyli, a nie walczyli na poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Cze 23, 2014 8:55 am

R.R. zrobiła nieco zaskoczoną minę, takim przywitaniem przez Itzę. Raena nie odezwała się, tylko westchnęła i spojrzała przed siebie, tam gdzie wskazał Lew. Przed nią znajdowało się pole, które chroniło zapewne ich, a nie walczących. Uszata szybko spostrzegła, że za polem znajduje się pięć istot, co prawda nie wszystkie były jej znajome, natomiast od razu poznała Daalkiina, którego miała okazje poznać wcześniej. Przyjrzała się mu uważnie, obserwując jego pozycję, zachowanie i spokój, który w takiej sytuacji wyglądał jak niepasujący element układanki.  Króliczyca nie przyglądała się mu zbyt długo, bo jej wzrok powędrował do czarnego smoka, a na jego widok Uszatej opadła szczęka. Idąc do tego miejsca, nawet nie myślała o tym, że ktoś poza Itzą tutaj będzie, ale to co zastała przeszło wszystko o czym mogła pomyśleć. Czarny Smok był tak bardzo podobny do Nodina, Uszata przyglądała się mu bardzo uważnie, jakby reszty postaci wcale tam nie było. Króliczyca pokręciła głową, w końcu odrywając wzrok od Smoka. Jednak szok, że właśnie przebywał tutaj sam królewski czempion, wciąż był spory.  R.R. aż ciężko było sobie wyobrazić, że może go poznać i to całkiem niedługo. Powoli przesunęła spojrzenie na kolejną istotę, która zdawała się jej być nieco tajemnicza. Uszata przesunęła spojrzeniem po jego ciele, w myślach porównując sobie tę istotę do pozostałych, które znajdowały się w obszarze treningowym.  Od razu zauważyła, że ten osobnik nie ma skrzydeł, ale za to ogon zakończony ostrzem.  Spojrzenie Ar wędrowało od walczących do tego osobnika, ale w końcu zatrzymał się na innej istocie, która samym wyglądem sprawiła, że Ar uznała, że raczej tej istoty poznać nie chce. Samiec, na którego patrzyła był naprawdę sporych rozmiarów i Ar już sobie wyobraziła jego w roli Egzekutora, który podczas misji bardzo się na nią zdenerwował.
- Powiedz, że nie będę musiała go poznawać… - odezwała się z nadzieją w głosie, choć pewne było to, że jeszcze na tego osobnika kiedyś wpadnie…
- Wygląda strasznie groźnie. – spojrzała na Itzę kątem oka, a potem jej spojrzenie powędrowało do Webreza i odniosła wrażenie, że ten ich zauważył, ale jakoś nieszczególnie miał ochotę coś z tym zrobić. Może i dobrze.  R.R. przez chwilę  zastanawiała się, czy umie czytać w myślach, ale skoro Itza wspomniał o tym co ta istota potrafi, jakoś jej ulżyło.  Uszata powędrowała spojrzeniem do kolejnej istoty, która nieco wyróżniała się na tle pozostałych. Niebieskołuski, bezskrzydły gad, a na jego ramieniu Ar dostrzegła malutkiego, drzemiącego smoka, a na ten widok jej oczy powiększyły się, a na pyszczku pojawił uśmiech.
- Jaki uroczy smok! – powiedziała wesoło do Itzy, a potem usłyszała jego komentarz. Jej oczy zrobiły się większe, a pyszczek nieco się otworzył.
- To bardzo.. interesujący smok. – poprawiła się, choć nie sądziła, że Arcymag to takie stworzenie.
- Zapewne ich też poznam… - powiedziała po chwili i znowu spojrzała na nietypowa dwójkę.
- Naprawdę, załoga tutaj jest niesamowitą mieszanką… - spojrzała na Itzę, śmiejąc się cicho. Potem  znowu wróciła spojrzeniem do tamtej dwójki, zastanawiając się ile osób wpadło na tym, że nazwali Arcymaga słodkim.
Uszata powróciła do przyglądania się walczącym przed nią istotom. Właściwie nie miała okazji widzieć w walce kogoś innego, prócz Nodina, choć zapewne tutaj ta walka była bardziej treningiem niż czymś poważniejszym.  Uszata skupiła się więc na obserwowaniu potyczki.  Najpierw zaatakował Daalkiin, a jego atak okazał się dla niej niewidzialny, a jeszcze bardziej zaskakujące było to, że jego przeciwnik ot tak zablokował cios futrzaka.
- Ale jak? – powiedziała totalnie zaskoczona tym co właśnie zobaczyła, Itza postanowił od razu wyjaśnić jej to, co właśnie się  stało.
- Zupełnie nic nie widziałam. – spojrzała na niego całkiem poważnym wzrokiem, będąc również zainteresowaną tym co zobaczyła.
- Jest naprawdę szybki. – skomentowała zdolność Daalkiina. To co powiedział Lew, było dla niej naprawdę niezwykłe. Uszata była pod ogromnym wrażeniem tego co miała okazję zobaczyć  i wcale tego nie kryła.
- Niesamowite. – przyznała po chwili.
- Aż zaczynam się tutaj czuć jakoś tak.. dziwnie. – zaśmiała się i spojrzała na Itzę, który najwyraźniej też był pod wrażeniem walki.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Cze 23, 2014 8:44 pm

NPC Storyline - Daalkiin|Groul|Itza|Midas|Utin|Webrez

Niebieskofutry lew spojrzał na swą kompankę z rozbawieniem na pysku, które spowodowały jej pierwsze słowa.
-Zamierzasz leczyć tylko wybranych?
Zapytał żartem i uśmiechnął się do niej, pokazując swe kły. Faktem było i Itza się z tym zgadzał, że Webrez wyglądał groźnie - z resztą doskonale o to dbał. Pomimo tego, jak wyglądał - dorzucał do tego swym zachowaniem, po prostu nie pozwalając się inaczej odbierać. Niemniej jednak jak praktycznie każdy tutaj - był członkiem załogi i dało się do niego przyzwyczaić. Nie sądził z resztą by Raena miała z tym szczególny problem.
Chwilę później niebieskofutry lew roześmiał się, słysząc najpierw jej słowa, a następnie poprawę dotyczącą komentarza o czarnym smoku. Samiec spojrzał na swą rozmówczynię zadziornie i nie powstrzymał się od komentarza.
-Wspominałem, że nawet względem innych, Utin ma bardzo wyostrzone zmysły...? W tym słuchu...
Wyjaśnił, spoglądając na Raenę z rozbawieniem. Akurat nie kłamał ani nie żartował. Powiedział jej prawdę. Jej słowa na pewno dotarły do czarnołuskiego smoka, niemniej jednak jeszcze żyła, a to nie wróżyło najgorzej. Przynajmniej nie na razie. Pole chroniło bowiem przed obrażeniami, nie zatrzymywało przesyłu dźwięku.
Później, wrócili do obserwowania walki. Itza co jakiś czas spoglądał na R.R. kątem oka, obserwując po prostu jej reakcję. Bardzo zaskoczoną... zarówno szybkością Daalkiina jak i reakcją Groula - który zdążył atak zablokować. Na jej ostatnie słowa, samiec zaśmiał się, a następnie przesunął, jednym krokiem stając za nią by zaraz pochylić swój łeb i oprzeć go na jej ramieniu, delikatnie dotykając swym policzkiem - jej policzka... oraz swą wielką grzywą jej głowy, ramienia i pleców.
-Daalkiin się nie teleportuje. Po prostu jest taki szybki... a fakt, że czujesz się dziwnie... ze swoimi mocami? No tak, gdyby im powiedzieć o widmie...
Powiedział, a raczej wyszeptał jej na ucho, nie poruszając się, a jedynie dalej opierając swój pysk na jej ramieniu. Teraz miał trochę ochotę się z nią podroczyć, a tymczasem Daalkiin i Groul dalej wymieniali ciosy - a walka wyglądała na dość wyrównaną. Choć żaden z nich nie wydawał się stosować swego pełnego potencjału, co oczywiście było zrozumiałe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Wto Cze 24, 2014 8:16 am

R.R. zerknęła na rozbawionego Itzę i sama uśmiechnęła się do niego wesoło.
- Zaraz wybranych… może nie aż tak. – pokręciła głowa, choć w jej oczach widać było rozbawienie.  Lecz to zniknęło bardzo szybko, kiedy tak stojąc sobie i oglądając walkę, R.R. usłyszała to co powiedział jej Niebieskofutry Lew.
- Coooo?! – spojrzała na niego robiąc zabawnie rozpaczliwą minkę.
- Nie żartuj sobie nawet ze mnie. – popatrzyła na niego licząc, ze to co powiedział o Utinie to po prostu jakiś żart z jego strony. Ale stojąc tak i patrząc na Itzę, przekonywała się, że to wcale nie był żart. Uszata przewróciła oczami i westchnęła, bo znowu miała niesamowite szczęcie.
- Mam nadzieję, że ta bariera tak szybko nie znika, co? – zapytała, robiąc wielkie oczy, a potem spojrzała w kierunku tego Uroczego.
- Pięknie, ja to zawsze muszę coś chlapnąć. – zrobiło nieco naburmuszoną minę i jej wzrok powrócił do walczących.
Ar była pochłonięta obserwowaniem walki, która dla niej była naprawdę interesująca, bo nie widziała nigdy wcześniej, by ktoś walczył w ten sposób. A do tego ta zdolność Daalkiina, naprawdę była imponująca, choć zablokowanie ciosów od niego, również wymagało sporej wprawy i koncentracji.
Uszata poczuła, że Itza stanął za nią, ale nawet nie przypuszczała, że zaraz zrobi to co zrobił. Uśmiechnęła się nieco, kiedy poczuła, że oparł sobie łeb na jej ramieniu, jakby nigdy nic. Zaśmiała się cicho, ale wcale nie miała zamiaru odejść czy odsunąć się, bo ten gest był całkiem miły.
- Gdyby powiedzieć im o widmie, to nikt by nie uwierzył. – odparła cicho, czując wcześniej przyjemny dreszcz, kiedy tak odezwał się do niej szeptem.
- Daalkiin jest naprawdę dobry. – odezwała się po chwili, choć Groul również robił na niej wrażenie.
Uszata podniosła prawą łapkę , nawet za bardzo o tym nie myśląc i wsunęła palce w grzywę Lwa. Przez chwilę trzymała ją tam, ale po chwili dotarło do niej gdzie powędrowała jej łapka oraz to ,że przecież nie są tutaj zupełnie sami, dlatego zabrała rękę.
- Moja moc nie jest na tyle rozwinięta by każdego tak powalać na łopatki. – zaśmiała się cicho, próbując jakoś opanować chęć pogłaskania Lwa.
- Zobaczymy jak z tobą mi pójdzie później. - zaśmiała się wesoło, wciąż stojąc blisko Itzy.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sro Cze 25, 2014 7:02 pm

NPC Storyline - Daalkiin|Groul|Itza|Midas|Utin|Webrez

Samiec trzymał dalej swój łeb na jej prawym ramieniu, uśmiechając się jedynie delikatnie, a przy okazji obserwując w dalszym ciągu trwającą walkę. Niemniej jednak ona chyba o czymś nie wiedziała... na temat tego widma, które tak polubiła.
-Ty... nie znasz jego historii? Nodina? Prawda?
Zapytał zaciekawiony. Oczywiście, o czarnołuskim widmie z Densorinu krążyło wiele różnych historii, jedne były prawdziwe, inne natomiast były typowymi mitami. Niemniej jednak była pewna historia, która nie była ukrywana - a należała do tych lepiej znanych historii. Niemniej jednak Itza postanowił odświeżyć jej pamięć, co do tej właśnie jednej.
-Pamiętasz może historię opowiadającą o tym, jak Nodin skąpał się we krwi mieszkańców Densorinu? Pięćset lat temu, kiedy miało miejsce to powstanie, które chciało zmienić władzę. Rebeliancka armia została dosłownie... bestialsko wymordowana przez jednego osobnika... Podobno miesiącami usuwano ilości krwi rozlane na pola, a czarnołuski nie oszczędził nikogo, nawet tych którzy błagali o litość. Na koniec przybył do Króla i rzucił mu pod nogi łby przywódców rebelii... samemu będąc całym we krwi.
Wyjaśnił, chcąc jej odświeżyć jedną z najstraszliwszych historii które o "jej widmie" krążyły - i były przy okazji potwierdzonymi faktami. Podobno nawet gdy jeden z Lordów zapytał pewnego dnia widmo - dlaczego nie oszczędził nikogo, ten miał odpowiedzieć: "Bo tak wybrałem", zupełnie jakby nic wybił kilkudziesięciu tysięcy istot. Z resztą historia ta była o tyle dobrze znana, bo przecież wielu Densorinów było długowiecznych. Niektórzy pamiętali to tak, jakby to było wczoraj. Niemniej jednak nie to było tematem, który chciał poruszyć Itza...
-Nie przypomina teraz takiego, który byłby w stanie to zrobić, prawda? Znasz jego historię?
Dokończył temat, kończąc pytaniem... by w tym momencie poczuć jak jej dłoń gładzi jego grzywę. Niebieskofutry lew zamruczał rozbawiony jej zachowaniem, by potem usłyszeć jej słowa. Jej moc nie była na tyle rozwinięta, niemniej jednak chciała spróbować na nim?
-Powalenie najpotężniejszej istoty ze swojej planety tobie nie wystarczy?
Zapytał i zachichotał rozbawiony. Następnie walka przybrała dość ciekawy obrót. Wymieniając ciosy, Groul w pewnym momencie wziął głęboki wdech... by następnie uderzyć w kierunku Daalkiina falą czarnego ognia. Tak, nikt się nie przewidział - ogień był mroczny niczym noc, a Daalkiin nawet nie myślał by uskoczyć. Ciało samca pokryła dokładnie biała energia, która najwyraźniej zablokowała atak, gdyż samiec jedynie zasłonił w odruchu pysk dłonią, aż atak się skończył. Niemniej jednak smok ruszył w momencie gdy przestał buchać ogniem, praktycznie dotrzymując szybkości końcówce ognistej fali. Efektem tego był cios wymierzony w klatkę piersiową czarnofutrego - który trafił. Otwarta dłoń uderzyła w Daalkiina, prosto w jego korpus, jednak przy tym stało się coś jeszcze. Samiec zdążył złapać dłoń smoka w momencie uderzenia... i chyba zniwelował tym siłę, bo pomimo uderzenia - dalej trzymał się na nogach - ba - nawet nie drgnął! Jedyną widoczną na to wszystko reakcją było poruszenie się ogona Webreza który stał na przeciwko sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sro Cze 25, 2014 7:23 pm

Uszata stała spokojnie, a to, że Lew opierał się o jej ramie, wcale nie było szczególnie niewygodne. Odczucia z tym związane były z goła inne, ponieważ R.R. czuła się całkiem przyjemnie, bo Itza był druga istota, która naprawdę polubiła odkąd zjawiła się na pokładzie.
- Na pewno jest wiele aspektów jego życia, o których nie mam bladego pojęcia. – odparła spokojnie, patrząc na walkę i słuchając Niebieskofutrego. W swoim życiu słyszała wiele na temat Nodina i jak on sam stwierdził, wiele z tych legend było naprawdę strasznych ,a z drugiej strony poznała to Widmo i miała o nim zupełnie inne zdanie niż wcześniej. Mimo to słuchała tego co opowiadał jej Itza.
- Tak… Pamiętam tę opowieść, choć krąży ona w kilku wersjach. – powiedziała cicho, kiedy Itza skończy. Spuściła nieco wzrok i westchnęła, bo to była historia, która stawiała Nodina w zupełnie innym świetle. Pomyśleć, ze ktoś kogo tak bardzo polubiła, ktoś na kim mogła sobie leżeć ile chciała, ktoś kto przytulał ją i zaczepiał, śmiał się z nią, był kiedyś taki..
- Może miał powód? – powiedziała w końcu i podniosła spojrzenie, kątem oka zerkając na Itze, a potem znowu na walkę. Nie chciała usprawiedliwiać Nodina, ale wiedziała, że teraz jest kimś innym, kimś komu może ufać.
- Wiele o nim słyszałam, ale na pewno nie wszystko. – delikatnie wzruszyła ramionami, na tyle, na ile mogła.
- Teraz jest inny i czuje się przy nim bardzo bezpiecznie. Przy nim i przy tobie. – powiedziała, uśmiechając się lekko.
- Poza tym, chyba nie każdy może przytulać się do Nodina, więc uważam, że jest całkiem sympatyczny. – powiedziała z rozpędu, zanim pomyślała o tym co mówiła.
Tymczasem temat powrócił do jej mocy, co ucieszyło R.R.
- Wiesz, najpotężniejsza istota okazuje się bardzo wrażliwa na moją moc. Chciałabym tak powalić Egzekutora. A mam obiecane, że przyjdzie i mnie sprawdzi, a właściwie pierwsze spotkanie nie wypadło najlepiej. – mruknęła pod nosem, bo akurat tego miło nie wspominała.
Wzrok Uszatej skupił się na walce, która nagle przybrała nieco inny obrót. To co robił Groul było dla niej czymś niesamowitym i z ogromną ciekawością patrzyła na czarny płomień, a potem na to co miał zamiar zrobić. Jednak atak Groula, mimo, że potężny, właściwie nie zrobił nic Daalkiinowi, który stał po prostu.. niewzruszony.
- No, ale jak to? Taki atak? – powiedziała, zupełnie zaskoczona, wciąż patrząc na walczących.
- To było świetne. – przyznała, będąc pod wrażeniem umiejętności tej dwójki.
- I właśnie temu moja moc to jakiś pikuś. – zaśmiała się i pokręciła głową. W tym momencie łapka Ar, znowu uniosła się i Uszata wplotła palce w grzywę Lewa, ciągle przyglądając się walczącej dwójce.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1423
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Sro Cze 25, 2014 8:03 pm

NPC Storyline - Daalkiin|Groul|Itza|Midas|Utin|Webrez

Jej słowa samiec odbierał bardzo miło i ciepło. Zwłaszcza gdy powiedziała mu, że czuje się przy nim bezpieczna. Ach, jak teraz samiec żałował, że nie byli sami. Niemniej jednak humor samca zmienił się, gdy króliczyca wspomniała o egzekutorze i... udowadnianiu mu czegokolwiek. Itza zachichotał cicho rozbawiony, a następnie cofnął swój łeb, by ruszyć się z miejsca i stanąć przed nią, zasłaniając jej widok na walkę, a jedynie pozwalając spoglądać teraz na siebie... co nie powinno jej przeszkadzać.
-Dam tobie radę. Jeśli przy następnym spotkaniu się go wystraszysz, to nie będziesz mieć już czego u niego szukać. Jeśli chcesz jego szacunku... pokaż mu swoją moc ale przede wszystkim się go nie bój.
Wyjaśnił jej, by na chwilę lekko spoważnieć na ten czas. Potem uśmiech znów powrócił na pysk samca, a ten dorzucił jeszcze co nieco od siebie, o sobie.
-Oszczędzaj też siły na mnie. Mam nadzieję, że mnie zaskoczysz.
Skomentował i spojrzał na nią, uśmiechając się zaczepnie... by zaraz spoważnieć nagle, gdy tuż obok Raeny pojawił się hologram Dur-Shurrikuna. Białofutry raptor spojrzał na samicę z tym samym - neutralnym wyrazem pyska co zawsze, a następnie odezwał się do niej.
-Kattal chciałby się z tobą spotkać. Jest w biosferze II, poprowadzę ciebie tam.
Wyjaśnił hologram by następnie... zniknąć. Widać nie dał jej czasu do namysłu ani czasu na odpowiedź. Na szczęście miała Itzę, który pośpieszył z wyjaśnieniami.
-Kattal?
Zapytał chyba zaskoczony. Niemniej jednak zaraz skierował swe spojrzenie na Raenę i wyjaśnił jej wszystko.
-Kattal jest widmem - tak jak Nodin. Bardzo potężnym, choć po swą moc nie sięgał od niepamiętnych czasów. Nikt nie wie dlaczego, niemniej jednak skoro chciałby ciebie poznać... coś odstawiła!?
Rzekł, zaczynając bardzo spokojnie, by następnie zapytać głośniej z wyraźnym rozbawieniem. Coś takiego musiała uczynić, że zainteresował się nią akurat ten osobnik.
-Zrób na nim dobre wrażenie. Wydaje się być poważny, jednak w środku to bardzo miła i uprzejma istota. Honorowy i bardzo oddany sprawie... wiem! Pochwal się swoją mocą, a potem poproś by powiedział coś o Nodinie. Może zdradzi tobie to, czego dowiedziałem się ja... mnie nie wolno. Zabroniono mi o tym mówić.
Wyjaśnił do końca i uśmiechnął się do niej przyjaźnie. Następnie, by nie przedłużać - gdyż zdążył sam poczuć jak samica potrafiła się nad czymś zamyślić, skupić za bardzo i spóźnić... po prostu złapał ją dłońmi za ramiona, a następnie odwrócił i zaczął pchać w stronę wyjścia - idąc oczywiście za nią. Gdy ją już przeciągnął, a drzwi się otworzyły - samiec poinformował ją, że potem się z nią zobaczy, a Jinkusu poinformuje ją gdzie go znajdzie... lub po prostu on sam ją znajdzie.
Gdy Raena opuściła pomieszczenie treningowe, Jinkusu poprowadził ją korytarzami - pozwalając sobie w międzyczasie na teleportację - jak to zwykł czynić. W końcu poruszanie się pieszo po okręcie jego rozmiarów zajęło by jej pewnie około miesiąca... a tyle czasu nie miała. Po kilku minutach, znalazła się natomiast przed drzwiami biosfery II...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   Pon Sie 03, 2015 8:25 pm

Właściwie dopiero poznawała tu wszystkich, ale mimo to już czuła się tu bardzo dobrze. Szczególnie wilkowaci przypadli jej do gustu, a Natvakt już zdążył podbić jej serce. Nie mały wpływ na to z pewnością miał jej naturalny związek z wilkami. Od małego, dokładniej odkąd wuj zabrał ją do wioski zamieszkałej przez karpatian by tam mogła się rozwijać, miała kontakt z tymi czworonogami. Wioski chroniły właśnie wilki, traktowały karpatian jak członków sfory. Ją także wilki przyjęły i chroniły.
Gdy tak myślała o przeszłości zaczęła tęsknić za tymi czasami. Była szczęśliwa jako dziecko, kłopoty zaczęły się jednak bardzo szybko, dokładniej gdy zaczęła odstawać od tego jak wuj wyobrażał sobie ją, a już naprawdę źle zaczęło się dziać gdy zaczęto szukać jej partnera, czego ona sobie nie życzyła.
Może właśnie dlatego tak dobrze czuła się na pokładzie. Załoga przywoływała szczęśliwe wspomnienia nie dając jednocześnie poczucia zbliżającego się końca. Czuła się tu wolna, a wolność ceniła najbardziej na świecie.
Nie kryła swojego zadowolenia z możliwości przytulenia się do miękkiego wilczego futra swojego nowego przyjaciela. Sierść Natvakta była ciepła i przyjemna w dotyku, że demonstracyjne sprawdzanie jej czystości było czystą rozkoszą dla Amelii. Ucieszyła się gdy wilk ją przytulił mocniej do siebie. Choć nikt z jej ziemskich znajomych by w to raczej nie uwierzył, Amelia uwielbiała się przytulać i być blisko. Cieszyła się za każdym razem, gdy ktoś ją tulił lub okazywał w inny sposób fizycznie sympatie. Nawet łaskotki lubiła, ale poudawać złość nikt jej nie zabroni. Dlatego gdy wilk zaczął ją łaskotać ogonem po stopach zachowała się tak a nie inaczej. Wilczek oczywiście dalej grał, że nie wie o co chodzi, na co dziewczyna po prostu zaśmiała się krótko.
-My? Kto jeszcze będzie ze mną na misji? Proszę powiedz, że nie ten rudy Lis- spojrzała na przyjaciela błagalnie z dołu, przez co pewnie wyglądała nadzwyczajnie słodko i uroczo. Wolała nie zbliżać się do Lisa, który ewidentnie jej nie lubił i pewnie najchętniej by ją poszarpał swoimi szponami.
Posłusznie się odsunęła i dała wilkowi wstać. Uśmiechnęła się ciepło słysząc jak powarkuje cicho rozciągając mięśnie.
Gdy wyszedł nie śpiesząc się zbytnio, ale też oczywiście nie przeciągając specjalnie poszła do szafy w której rzeczywiście było coś co wyglądało na mundur i mundurem po wyciągnięciu z szafy się okazało. Przebrała się i wyszła ze swojej kwatery.
- Którędy na sale treningową?
Ledwie skończyła mówić światło na ścianie wskazało jej kierunek. Idąc za nim trafiła pod jakieś drzwi.
Rozejrzała się i stwierdziła, ze poczeka na wilczka przed salą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Obszar Treningowy   

Powrót do góry Go down
 
Obszar Treningowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Zamek w Dover

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: