Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Mieszkanie   Nie Paź 14, 2012 5:11 pm

Mieszkanie jest niewielkie, ale Laureline to nie przeszkadza, gdyż mieszka sama. No, prawie. Jej współlokatorem jest mały kotek Tommy.
Salon jest połączony z kuchnią, przystaje do niego łazienka i sypialnio - 'gabinet'. Poza tym nic specjalnego. Telewizor, komputer w sypialni i takie tam duperele. Jedyne dość specyficzne szczegóły to worek treningowy w kacie sypialni i cała masa najróżniejszych elektronicznych i elektrycznych gadżetów rozsianych po całym domu. Na przykład wokół salonu pod sufitem zatacza koło kolejka elektryczna.



----------------------------------------------------
Kiedy dotarli było już ciemno. Lee z ulgą ciepnęła plecak w kąt przedpokoju, zdjęła buty i kurtkę, Odłożyła laskę koło wieszaka. W domu czuła się najlepiej, znała tu każdy kąt, nie potrzebowała niczyjej pomocy, zęby się po nim poruszać.
-Zapomniałam Cię ostrzec, że ktoś ze mną mieszka. Tommy! -zawołała kota, ale ten jakoś nie kwapił się, by przybiec. -No cóż, w każdym razie to kot. -wyjaśniła i udała się do łazienki, aby umyć ręce. Następny przystanek - kuchnia. Niby wiedziała, co jedzą szopy, ale... jadły wszystko. Więc tu bardziej rolę grało to, na co Rocket akurat miał ochotę. Chociaż nie wydawała się być wybrednym stworzeniem.
-To co byś chciał? Kanapkę, owoce? Słodyczy chyba nie mam... A, tu jesteś! -nieomal krzyknęła, gdy poczuła małe coś plączące się jej pod nogami. Kucnęła i wzięła kota na ręce. -Ty pewnie też jesteś głodny, co nie? -spytała, odstawiając zwierzaka na blat. Ten jednak zaraz wrócił na podłogę.
Lee sięgnęła do szafki, skąd wyjęła saszetkę z kocim żarciem. Kiedy jednak podeszła do kata kuchni, gdzie powinna stać miska, nie był ojej tam. -No pięknie, znowu ją gdzieś sobie przeniósł. Pomożesz mi szukać? -zwróciła się do swojego gościa. -W sensie miski mojego kociaka. Taka zwykła, metalowa.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Lis 15, 2012 8:18 pm

Rocket wszedł do mieszkania i odetchnął z ulgą wreszcie mogąc stanąć na dwóch nogach. Pomachał lekko obolałymi łapami i poniuchał nosem. Futro lekko mu się zjerzyło, gdy wyczół kota. Spodziewał się raczej, że Tommy to brat, albo kolega Laureline. Kot wyglądał jednak dosyć przyjaźnie, w każdym razie nie zanosiło się na to, że rzuci się Szopowi do gardła.
- Już się trochę najadłem... Narazie mi wystarczy, chyba powinienem bardziej dbać o linię... zobacz jaki mam wielki brzuch. -
Odparł wesoło i poklepał się po swoim futrzatym brzuszysku. Po chwili jego uwagę zwróciła podczepiona pod sufitem trasa kolejki.
- Łooo.... tak, pewnie, że ci pomogę. Napewno często trudno ci coś znaleźć i musisz pamiętać o wszystkim co gdzieś odkładasz. Twoich oczu nie da się jakoś naprawić? O... tu jest... -
Pomagał z wyraźną chęcią, w końcu przemyciła go do swojego domu, w dodatku chciała nakarmić i ugościć po królewski. Kiedy tylko dostrzegł kocią miskę leżącą pod stołem wlazł pod niego, wyciągnął ją i wróćił do dziewczyny podając jej przedmiot.
- Trzymaj. -


Ostatnio zmieniony przez Rocket Racoon dnia Sob Lis 17, 2012 1:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sob Lis 17, 2012 11:47 am

Tak, dobrze, że Laureline miała dystans do swojej ślepoty, bo o to 'zobacz' by się nieźle naburmuszyła. Tak czy siak, trochę to było takie... Zaprosiła go do siebie, żeby coś zjadł, a on jej mówi, że nie jest głodny. No cóż.
-Tak, dokładnie tak to wygląda. Czasami Tommy coś poprzestawia i wtedy rzeczywiście mam problem. Ale jakoś daję radę. Dzięki. -wzięła miskę, nasypała do niej karmy i postawiła na podłodze. Kociak od razu wziął się do jedzenia. Lee natomiast ponownie podeszła do lodówki, wyjęła zeń puszkę coli i stanęła oparta o blat. Pssst, wzięła kilka łyków.
-Niestety. Przynajmniej tak było czternaście lat temu, kiedy straciłam wzrok. A jak wiadomo medycyna i technologia poszły na przód, więc może by i się dało. Ale pewnie drogie to jak cholera. No i już się przyzwyczaiłam, aż nie wiem, czy nie byłoby dziwnie znów widzieć. -wzruszyła ramionami. Do tego ślepota ukształtowała po części jej charakter. Postrzegała świat na swój własny sposób. No i miała bardziej rozwinięte inne zmysły, radziła sobie w życiu, więc po co się pchać w jakieś operacje.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sob Lis 17, 2012 5:18 pm

- Napewno na początku byłoby dziwnie. To duża zmiana w życiu, ja na przykład czułem się dziwnie jak zacząłem chodzić na dwóch nogach, to kiepskie porównanie, ale nic bardziej dziwnego mi się teraz nie przypomina. Mógłbym ci pomóc jeśli to bardzo drogi zabieg, ale obawiam się, że moje pieniądze są nic nie warte na Ziemi. Raczej ich tu nie wymienie, a skoro boicie się mówiących szopów to byłoby mi też trudno znaleźć du pracę, heh. -
Szop z zainteresowaniem obserwował jak gospodyni przygotowuje posiłek dla Tommy'ego. Powęszył wąsatym nosem i uśmiechnął się od ucha do ucha czując przyjemny zapach kociej karmy.
- Też masz tak, że nie jesteś głodna, a jak ktoś obok zaczyna jeść to nachodzi cię jednak ochota? Mógłbym dostać to samo co on? I coś do picia? Będe twoim dłużnikiem... -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sob Lis 17, 2012 7:18 pm

Tia... jedną zmianę w życiu już przeżyła i choć ta wydawała się na lepsze... Jakoś niezbyt. Niewidoma - to była ona. Ze wzrokiem nie była by już sobą, tylko kimś troszeczkę innym. Zresztą, co tu gdybać - taka operacja raczej nie jest możliwa, a nawet gdyby, to byłaby za droga.
-Dzięki, to miłe. -uśmiechnęła się lekko. -Ale chyba nie mogłabym przyjąć takiego prezentu. -przez chwilę zastanawiała się... skoro lata po kosmosie jakimś statkiem, to pewnie na innej planecie takie zabiegi to chleb powszedni, jak wycinanie migdałków. Nie spytała jednak o to.
Znów się uśmiechnęła, upiła kolejny łyk coli i odstawiła puszkę. Z szafki wyjęła kolejną torebkę, z drugiej talerz, z szuflady widelec i przygotowała jedzenie. Jak dla niej kocie żarcie nie pachniało specjalnie ładnie. Smród to to nie był ale również żadna perfuma. Jednakowoż zwierzęta mają czulszy węch.
-Smacznego. -rzekła, postawiwszy talerz na stole. Sama nie była jakoś specjalnie głodna, więc wróciła tylko do napoju.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Lis 18, 2012 12:17 pm

- Dziękuje. -
Usłyszała jak Rocket wdrapuje się na krzesło. Zawieszenie jego pośladków nad ziemią było na tyle niskie, że nie mógł swobodnie na nim usiąść i musiał lekko pomóc sobie przy tym rękoma, praktycznie się podciągajac.
- Wiesz, pomaganie innym to moja praca, więc nie traktuj tego jak obarczanie innych swoimi problemami. Traf chciał, że nie zrobili ze mnie lekarza tylko strażnika... Ale wydaje mi się, że powinienem nadrabiać dobrymi chęciami tam gdzie zawodzą moje kompetencje. W końcu w umowie nie napisano konkretnie, że mam pomagać w taki, a nie inny sposób. -
Gadanina szopa nagle ustała, po towarzyszących temu odgłosach łatwo było się domyślić, że zapchał sobie paszcze kocią karmą. Przy jedzeniu glamał i mlaskał w dość głośny sposób. Podany mu widelec stwarzał mu nieco problemów, ale dzielnie starał się nabijać na niego mięso, używał czegoś takiego pierwszy raz, ale najwyraźniej miał wcześniej do czynienia z czymś w rodzaju łyżki, bo zmienił taktykę i zamiast dźgać jedzenie od góry zaczął je nabierać widelcem od spodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Lis 18, 2012 12:26 pm

-Drobiazg. -odpowiedziała, po czym skończyła colę, zgniotła puszkę i wrzuciła ją do kosza.
Praca? Zawsze kojarzyła to słowo z czymś, co trzeba robić i raczej się tego nie lubi. Dlatego też kiedy szop o tym wspomniał... trudno nazwać to, co poczuła. Wątpiła jednak, żeby Rocket pomagał innym z obowiązku narzuconego mu przez kogoś innego. Chociaż fakt, że prawdopodobnie na tym zarabiał... No tak, ale policjanci, lekarze czy strażacy też przecież nie pomagali za darmo. Tak już działał ten świat. Tak czy siak nie ciągnęła już dalej tematu operacji.
Szybko stwierdziła, że w Rocketcie jednak sporo z szopa pozostało, wystarczyło posłuchać jak je, a nawet nie trzeba było wytężać słuchu. Nie przeszkadzało jej to jednak zbytnio, więc go nie upomniała.
Tommy skończył jeść i zaczął łasić się do nóg dziewczyny. Lee wzięła go na ręce i zaczęła głaskać. Pewnie teraz jak zwykle zaśnie.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Lis 18, 2012 8:41 pm

Rocket miał w zwyczaju jeść na zapas, nawet jeśli był już lekko najedzony więc pochłaniał kocią karmę, aż mu się uszy trzęsły. Kiedy skończył, odłożył widelec na stół, podniósł talerz chwytając go obiema łapami i dokładnie go wylizał, tak by nie zostawić na nim ani kropelki smacznego sosu. Potem popatrzył na łaszącego się do dziewczyny kota, który zdążył zjeść jako pierwszy i zeskoczył z krzesła zabierając ze stołu talerz i widelec.
- Pycha! Jeszcze raz dziękuje. Co zrobić z naczynkiem i tym nabijakiem? -
Zapytał szczerze podekscytowany zjedzeniem nowego rodzaju potrawy, zawsze lubił smakować różnych rodzajów kuchni. Nie mając pojęcia, że Laureline żywi się czymś innym niż jej kot, wziął przygotowany posiłek za jedno z typowych dań, którymi zajadali się Nowojorczycy. Powoli podszedł do dziewczyny, oraz głaskanego kota i popatrzył na nich z dołu.
- Wyglądasz na zamyśloną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pon Lis 19, 2012 6:38 pm

-Jeszcze raz drobiazg. -powiedziała, odstawiając kota na blat. Wzięła od Rocketa naczynia i wstawiła do zlewu. Nie chciało jej się teraz tego myć. Pomyślała jednak, że potem tym bardziej nie będzie jej się chciało, więc zebrała z podłogi miskę Tommy'ego, odkręciła wodę, wzięła gąbkę i zabrała się za zmywanie. Śmiesznie nazwał widelec, tak mimochodem.
-E, wydaje Ci się. -odpowiedziała, stawiając talerz i miskę na suszarce, a widelec wrzucając do szuflady. patrząc na nią można by stwierdzić, że wcale nie jest ślepa, tak dobrze sobie z tym zadaniem poradziła. No ale to tylko dlatego, że była u siebie. -Miałam trochę wyczerpujący dzień i tyle. No i nie co dzień spotyka się gadającego szopa, przy którym majstrowali kosmici. -uśmiechnęła się do niego, a raczej do miejsca, w którym myślała że stał. Spudłowała kilka centymetrów.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pon Lis 19, 2012 7:00 pm

- A ja nie co dzień rozmawiam z ludźmi, hehe.... Ale skoro już tu przyleciałem, to napewno w końcu się do tego przyzwyczaję. -
Będąc w wyraźnie wesołym humorze, patrzył tak na jej poczynania i mrugał ślepiami zastanawiając się co powinien teraz zrobić i po chwili zaczynając się czuć trochę niezręcznie.
- Co teraz? Powinienem już sobie iść? Nie znam jeszcze waszych zwyczajów... Mogłabyś dać mi jakieś wskazówki. -








-------------
Przepraszam, że tak krótko, ale to luźny dialog i jakoś tak wychodzi : ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pon Lis 19, 2012 7:18 pm

Też racja. W ogóle ciekawiło ją, jak wyglądali Ci kosmici, którzy manipulowali przy jego kodzie genetycznym. No i w ogóle jacy byli.
-Wiesz, jak chcesz, to nie będę Cię zatrzymywała. Ale możesz zostać. -zamyśliła się na chwilkę. -Normalnie jak człowiek weźmie jakieś zwierze do domu, to to zwierze albo tam zostaje i z nim mieszka, albo trafia na talerz. Ja nie będę Cię jadła, to na pewno. Nie wiem w ogóle, czy podciągać Cię bardziej pod zwierze, czy pod człowieka... Masz cechy charakterystyczne dla oby gatunków. -zaczęła rozmyślać nad ewentualnym, nazwijmy to, "przygarnięciem" Rocketa. Mogłoby być... ciekawie. Bała się tylko, co na to Tommy. Jak na razie nawet nie zwrócił uwagi na nowego przybysza, ale kto tam wie tego kocura. Nie chciałaby, żeby się pożarli. No i prawie w ogóle nie znała szopa, już sam gest zaproszenia go do siebie był raczej ryzykowny.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Wto Lis 20, 2012 3:50 pm

- A co niby we mnie jest takiego charakterystycznego dla ludzi? -
Zapytał ciekawsko, ale po chwili dotarło do niego co Laureline mówiła o jedzeniu. Rozejrzał się dokładnie, chcąc upewnić się czy w kątach pomieszczeń nie walają się jakieś obgryzione kości. Rocket co prawda był wszystkożerny, i może spróbowałby jak smakuje kot, czy nawet człowiek, ale tylko wtedy, gdyby znalazł takiego nieżywego, Szopy nigdy nikogo przed jedzeniem nie zabijały... no może jakiegoś robaka, albo rybę, w każdym razie polowanie i morderstwa nie leżało w ich szczególnej naturze. Pod tym względem przypominał bardziej zwierzęta roślinożerne, ewentualnie dzikiego prosiaka.
- I ten no.... zjadałaś kogoś już wcześniej? -
Dodał niepewnie i wycofał się do salonu, szukając zarówno wygodnego miejsa do siedzenia, jak i takiego gdzie możnaby się schować na wypadek, gdyby dziewczyna okazała się krwiożerczym drapieżcą i jednak się rozmyśliła postanawiając go skonsumować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Wto Lis 20, 2012 4:43 pm

-Chodzisz na dwóch nogach, używasz kończyn przednich do... manipulowania otoczeniem, a przede wszystkim mówisz, co jest najbardziej charakterystyczne dla rasy ludzkiej. -wyliczała. Zastanawiała się chwilę, czy wymieniła wszystko. -O, jeszcze posługujesz się bronią. To jest bardzo ludzkie. -dodała. Chyba żaden inny gatunek nigdy nie zaatakował innego zwierzęcia patykiem, a tym bardziej pistoletem.
Zaśmiała się, rozbawiona jego pytaniem.
-Jeżeli mówiąc 'kogoś' masz na myśli jakieś zwierze, to tak. Ale to typowe dla naszej diety. Wiesz, kurczaki, ryby, wołowina, wieprzowina... Mogę jednak z czystym sumieniem powiedzieć, że nigdy żadnego zwierzęcia nie zabiłam. -słysząc, jak wychodzi z kuchni, również przeszła do salonu i usiadła na kanapie. Już chciała jak zwykle odpalić radio lub kolejkę, ale zreflektowała się, że tym razem nie jak zwykle ma gościa. Nie musiał wiedzieć o jej mocach.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sro Lis 21, 2012 6:11 pm

- To dobrze bo trochę się przestraszyłem... Ja też nigdy nikogo nie zabiłem. To znaczy nie po to, żeby zjeść, w pracy czasami musimy używać broni, ale raczej tylko wtedy kiedy ktoś inny chce nas załatwić. -
Przypominając sobie różne strzelaniny, które dane mu było przeżyć podszedł bliżej niej i jej śladek wskoczył na kanapę. Rozsiadł się wygodnie i przez chwilę poskakał na niej siedząc w jednym miejscu.
- Wygodne, można na tym śmiało spać... Opowiesz mi o tych bajerach, które wiszą pod sufitem? -
Rocket w końcu przestał skakać po kanapie i zadarł głowę by znów spojrzeć na znajdujące się nad nimi tory od elektrycznej kolejki. Odchylając się w tył w końcu całkowicie opadł plecami na kanapę i leżał tak pod tą tajemniczą konstrukcją i ze zdziwieniem mrugając powiekami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Lis 22, 2012 1:46 pm

Uśmiechnęła się lekko. A czy ona kiedyś kogoś zabiła? Cóż, na pewno nie celowo. Ale czy na przykład kiedyś nie przesadziła przypadkiem z mocą i nie swajczyła któregoś z przestępców? Nie, chyba nie... Ale pewności nie miała... Bo chociaż zawsze zostawiała ich żywych, tylko nieprzytomnych, to może któryś zszedł później? Może, ale to już raczej nie przez nią. Od porażenia umiera się od razu, nie ma czegoś takiego, jak śmierć spowodowana powikłaniami od porażenia prądem. Prawda?
Z zamyślenia wyrwało ją pytanie Rocketa.
-A wiesz - takie tam rupiecie. Dla ozdoby. No i żeby nie było kompletnej ciszy w mieszkaniu. Lubie jak coś szumi. Na przykład zawsze lubiłam dźwięk pracującej pralki albo przewijanej kasety w odtwarzaczu. Tak samo jak stukanie deszczu o szyby. -to oczywiście tylko wtedy, gdy nie miała nastroju na słuchanie muzyki. U innych ludzi na ścianach wiszą obrazy, na szafkach stoją jakieś figurki czy ozdoby. Wszystko, żeby zaspokoić estetyczne wymagania. Ale wzrokowe. Lee było obojętne, jakiego koloru są ściany i tak dalej. To dźwięki i szumy stanowiły tło estetyczne jej mieszkania.
Wstała i podeszła do okna. Obok framugi znajdowało się kilka przełączników. Jeden od wiatraka pod sufitem, jeden od kolejki i kilka innych do podobnych rupieci. Nie potrzebowała ich, ale czasami miewała gości a trzeba było zachować pozory. Pstryknęła ten najbliżej framugi a kolejka pod sufitem ruszyła. Nawet zagwizdała, imitując dźwięki prawdziwej lokomotywy. Zaczęła jeździć dookoła sufitu. Dziewczyna pstryknęła inny guzik, który zmienił nieco tor jazdy kolejki. Wjechała ona na pętlę obok kuchni. kominem potrącała dzwonki wietrzne z bambusa, wygrywając prostą, acz przyjemną dla ucha melodyjkę.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Lis 22, 2012 6:44 pm

- Hmmm........? Łoooooo.......... -
Szop początkowo uniósł wysoko uszy na dźwięk gwziżdżącego parowozu, a gdy lokomotywa ruszyła zrobił wielkie oczy. Mrugając ze zdziwieniem wróćił do pozycji siedzącej i niczym zahipnotyzowany patrzył się w kolejkę.
- To żyje. -
Powiedział żartobliwym tonem i nie mogąc oderwać od kolejki oczu kręcił i kręcił swoją głową tak długo, aż mu się w niej zakręciło, stracił równowagę i spadł z kanapy na podłogę.
- Bezpieczniej jest tego tylko słuchać tak jak ty. Od tego kręcenia się w kółko można dostać oczopląsu. -
Wstał śmiejąc się i dla odmiany skupiając swój wzrok na dźwięczących dzwoneczkach. Zainstalowanie ich w takim miejscu było bardzo pomysłowe, a spokojne dźwięki napewno koiły nerwy kiedy nad głową szalała ta dziwaczna maszyna.
- Sama to wszystko zrobiłaś? W ramach rewanżu będe cię musiał zabrać na mój statek. Jest bardzo mały, ale powinniśmy się zmieścić we dwoje. Co ty na to? -
Zaproponował podchodząc do czarnowłosej i popatrzył na przełączniki, którymi wprawiła to wszystko w ruch. Ziemska technologia była podobna do tej którą znał, ludzie mieli guziki, pstryczki, przekładnie. Nie miał tylko pojęcia skąd to wszystko brało energię, nie widział tu żadnego generatora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sob Lis 24, 2012 8:40 am

Zaśmiała się cicho. Rocket był szopem, czyli stworzeniem raczej obleśnym. No wiecie, grzebiącym w śmietnikach, udającym zgon w razie niebezpieczeństwa i takie tam. A jednak potrafił być uroczy. Co było raczej trudne, zważywszy na fakt, iż posługiwał się bronią.
-Nie, skąd. Tylko pomysł był mój, resztę zrobił tata. -w tej chwili pomyślała, jak dawno to było. I że tak w sumie to nie odkurza tej kolejki... Pewnie żyje tam spora rodzina kurzowych królików.
Lee nacisnęła kolejne dwa guziki, a pociąg zjechał z pętli i wjechał na ósemkowy tor w poprzek pokoju. Nad tym wisiały rozpięte struny od gitary elektrycznej, które kolejka potrącała wystającym z wagonu węglowego drucikiem. Melodia była cicha z powodu braku pudła rezonansowego, można ją było spokojnie zagłuszyć głośniejszą rozmową.
-Łaaaa, byłoby super. -wycieczka statkiem kosmicznym? Byłaby niezła jazda. Pewnie i tak nie mogłaby się tym pochwalić przed znajomymi, ale co z tego?
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Lis 25, 2012 6:34 pm

- To może jutro? Dziś niech sobie odpocznie, to znaczy nie on tylko silniki... Czasami łapie się na tym, że traktuje go jak żywą osobę. Po prostu się do niego przyzwyczaiłem. -
Szop uśmiechnął się zadowolony z tego, że w jakimś stopniu będzie mógł odwdzięczyć się za wspaniałą gościnę. Potem zadarł głowę i zaczął obserwować miejsce gdzie ciuchcia trąciła struny gitary. Dziewczyna była tu do wszystkiego przyzwyczajona, ale on jeszcze nie przywykł do tych dziwnych i licznych dźwięków, więc każdy z nich na chwilę go rozkojarzał. Zwierzęca ciekawość brała w tych chwilach górę nad niemalże ludzką zdolnością koncentracji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Wto Lis 27, 2012 8:27 pm

-W porządku, nigdzie mi się nie spieszy. -odparła, siadając obok szopa. -Tylko jutro mam wykłady. Od dziewiątej do jedenastej, potem od trzynastej trzydzieści do piętnastej. -dodała. Rocketowi to raczej bez różnicy, czym mógłby się zajmować? Znaczy, raczej nie pracował, prawda? Z drugiej strony... Wspominał coś, że jest strażnikiem czy kimś takim. Może jednak zawitał na Ziemię w celach służbowych? Jego zachowanie, czyli grzebanie w śmietniku, odwiedziny u niej... Ogólnie było to raczej marnotrawienie czasu, jeśli kogoś ścigał. O ile nie był tu tylko tak profilaktycznie.
Nagle zaczęło jej coś przeszkadzać. Nie fizycznie, jednak nie mogła stwierdzić, o co chodzi. To taki... wewnętrzny dyskomfort. Po chwili to do niej dotarło - nie używała mocy. A zazwyczaj robiła to po powrocie do domu. Gdyby nie to, że w miarę regularnie tutaj sprzątała, to pewnie przełączniki od pociągu i nie tylko dawno pokryte byłyby grubą warstwą kurzu - zawsze uruchamiała i wyłączała go za pomocą mocy. Dziwne, bo nigdy wcześniej nie czuła tego dziwnego ucisku. Jakby w dłoniach i w klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pią Lis 30, 2012 5:41 pm

- To może, żeby szybciej nam czas zleciał........ -
Zaproponował i nie zdołał dokończyć zdania, ponieważ na samą myśl o czynności, którą chciał wymienić szeroko rozdziawiła mu się modrka, a z jej wnętrza wydobyło się długie i głośne ziewnięcie.
- ... Poleżymy i potrawimy do jutra? -
Zaproponował znowu wbijając ślepiska w dziewczynę. Z szopiego punktu widzenia każdy kto najadł się jak świnia powinien uznać dzień za udany i mieć prawo do odpoczynku. Problem był jednak taki, że Laureline nie chciała nic jeść, tylko piła i piła. Kto wie, może naprawdę chciała go zjeść, i tylko czekała, aż uśnie, żeby go związać i przerobić na jakąś makabryczną, ziemską sałatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sob Gru 01, 2012 12:35 pm

Pozwolić mu nocować? Kurcze, niegrzecznie tak go wypraszać, no ale przecież się nie znają... A, co tam. Chyba nie ma się czego bać. Do tego Lee zawsze miała lekki sen, obudzi ją byle szmer w domu.
-Okej, ale jeśli chcesz zostać na noc to musisz się wykąpać. -uśmiechnęła się do niego. Nie chodziło o to, że śmierdział, bo choć Laureline miała wyczulony również węch, to nie docierała do jej nosa żadna przykra woń. Raczej chodziło o to, że pewnie przyniósł ze sobą sporo bakterii ze śmietnika. Jej to tam powiedzmy rybka, ale Tommy miał zaledwie dwa miesiące, różnie może zareagować na mikroby. A nie chciała, żeby się rozchorował.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pon Gru 03, 2012 10:00 am

- Ale z ciebie szantażystka... -
Zażartował i przestając ziewać uśmiechnął się wesoło. Popatrzył po całej swojej sylwetce, dokładniej przyglądając się częścią ubrania i szukając na sobie śladów brudu. Laureline musiała być typem czyściocha, faktycznie w mieszkaniu nie było zbyt dużego bałaganu, kot też wyglądał na wypranego, ciekawiło go, jak radziła sobie ze sprzątaniem zupełnie nie używając do tego oczu. Nie chcąc przeciągać tego co wydawało się nieuniknione wstał jednak i dziarsko zeskoczył z kanapy na dywan.
- Aaaa.... gdzie mogę to zrobić? -
Szop nie miał jeszcze okazji być przez nią oprowadzonym po łazience, więc nie za bardzo potrafił ten problem rozwiązać. Popatrzył ciekawsko w stronę zlewu w którym zmywała naczynia, był trochę mały by się w nim kąpać, ale było to jedyne znane mu źródło wody w mieszkaniu.
- W kuchni? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pon Gru 03, 2012 5:57 pm

Uśmiechnęła się przyjaźnie. Specjalnym czyściochem nie była, w sumie standard... Chociaż może rzeczywiście trochę przesadzała odkąd pojawił się Tommy.
-Nie. -zachichotała, bo wyobraziła sobie szopa siedzącego w zlewie wśród talerzy, myjącego się gąbką. -W łazience. Chodź. -wstała i ruszyła w stronę wyżej wymienionego pomieszczenia. -Tutaj. -powiedziała, otwierając drzwi i zapalając światło. Weszła do środka, odkręciła ciepłą wodę w wannie, przekręciła metalowy... 'dysk' na jej ścianie, co spowodowało zamkniecie się metalowego dekla na jej dnie. Woda zaczęła wypełniać wannę. -Tutaj masz mydło. -pokazała plastikowa butelkę z pompką i usiadła na krawędzi wanny czekając, aż ta napełni się wodą. Już widziała te kłaki... Oby tylko odpływ się nie zatkał.
Po chwil i zakręciła wodę. Z szafki wyjęła ręcznik i położyła go na krawędzi umywalki. -Jak skończysz, to przekręć to tutaj -pokazała dysk. -wytrzyj się, ubierz no i... W sumie tyle. Skombinuje Ci jakieś miejsce do spania. Postaraj się nie zalać mi łazienki. -uśmiechnęła się i wyszła. Udała się do sypialni, gdzie z szafy wyjęła karimatę i śpiwór. Z salonu przyniosła poduszki i spanie gotowe. Wróciła do salonu, usiadła na kanapie, a Tommy od razu wskoczył jej na kolana czując, ze jego pani nie ruszy się przez dłuższą chwilę. Kociak zwinął się w kłębek a dziewczyn zaczęła go miziać za uszami.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Wto Gru 04, 2012 11:16 am

Szop zaczął w podskokach dreptać za Laureline, należało zwrócić uwagę na to, że miał mniej więcej trzy razy krótsze nogi i musiał jakoś nadrabiać dystans kroków, nawet, gdy chodziła powolutku.
- Ej... Nie smiej się ze mnie. Gdybyś nagle trafiła na inną planetę, też byłabyś lekko zagubiona. -
Obruszył się, ale po wesołym tonie głosu widać było, że tak naprawdę wcale się nie pogniewał. Kiedy puściła wodę, doskoczył do krawędzi wanny i zawisł na niej trzymając się mocno łapami, jednocześnie pochylając łeb i zaglądając do środka.
- Wielki ten zbiornik, można w nim normalnie pływać... No chyba, że jest się twojego rozmiaru. -
Odprowadził ją wzrokiem kiedy wychodziła, wcześniej pomrukując twierdząco na wszystkie jej polecenia. Jako, że chodził nagi od pasa w dół, nie miał zbyt wiele do zdejmowania. Odpiął tylko swój pas z pistoletami, później zdjął z łap rękawiczki, a na końcu kamizelkę, która dodatkowo okrywała mu plecy, brzuch i ramiona. Potem przeskoczył przez próg wanny i "na komandosa" wpadł do wanny z wodą. Niewielka fala wylała się na podłogę, a on opadł plecami na dno znajdując się w całości pod wodą. Zdał sobie sprawę, że to nie najlepsza pozycja więc usiadł tak by jego oczy i nos znajdowały się nad poziomem wody, a potem wymacał mydło i zaczął szorować nim swoją głowę. Następnie wstał i zrobił to samo z resztą swojego cielska, na końcu nawet wciągając do wanny i piorąc swoje ubrania, co jak co, ale praczem był zawodowym, nawet z nazwy. Po wszystkim woda była niemal czarna, głównie ze względu na grzebanie w śmieciach, podczas lotu kosmicznego niezbyt się ubrudził, pokładzik jego statku był akurat dosyć czysty. W końcu przekręcił dysk spuszczając wodę, wylazł na zewnątrz i przy pomocy ręcznika wytarł wodę, którą wcześniej niechcący powylewał. Po chwili wyszedł na korytarz i zgasił światło. Nie miał w zwyczaju się wycierać więc kiedy dotarł do salonu po prostu nastroszył się i zadrżał potężnie przez co otrzepał się z wody wytrząsając ją na wszystkie strony.
- Fajna ta twoja łazienka... Mogę gdzieś wysuszyć ubrania? -
Zapytał patrząc na boki i zastanawiając się co zrobić z mokrym odzieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Wto Gru 04, 2012 5:02 pm

Nie wiedziała, czy zalał jej łazienkę, ale na pewno salon. To było pewne po tym, jak otrzepał się niczym pies. Ech... Przynajmniej nie było tego sporo. Dla Tommy;ego jednak nawet te kilka kropel to za dużo, od razu czmychnął do sypialni. Lee wstała i wyciągnęła ręce w stronę szopa.
-Daj, zajmę się tym. -powiedziała, odbierając od niego ubrania i wracając do łazienki. Tam powiesiła je na tyczkach zwisających spod sufity na sznurkach, nad wanną. Potem wróciła do pokoju. Było za wcześnie, żeby kłaść się spać. Ale co mogliby porobić?
-Chciałbyś w coś zagrać? Na przykład w makao? -wbrew pozorom nie byłoby z tym problemu - dziewczyna miała talię z wypukłymi cyframi, figurami i kolorami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Mieszkania-
Skocz do: