Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Mieszkanie   Nie Paź 14, 2012 5:11 pm

First topic message reminder :

Mieszkanie jest niewielkie, ale Laureline to nie przeszkadza, gdyż mieszka sama. No, prawie. Jej współlokatorem jest mały kotek Tommy.
Salon jest połączony z kuchnią, przystaje do niego łazienka i sypialnio - 'gabinet'. Poza tym nic specjalnego. Telewizor, komputer w sypialni i takie tam duperele. Jedyne dość specyficzne szczegóły to worek treningowy w kacie sypialni i cała masa najróżniejszych elektronicznych i elektrycznych gadżetów rozsianych po całym domu. Na przykład wokół salonu pod sufitem zatacza koło kolejka elektryczna.



----------------------------------------------------
Kiedy dotarli było już ciemno. Lee z ulgą ciepnęła plecak w kąt przedpokoju, zdjęła buty i kurtkę, Odłożyła laskę koło wieszaka. W domu czuła się najlepiej, znała tu każdy kąt, nie potrzebowała niczyjej pomocy, zęby się po nim poruszać.
-Zapomniałam Cię ostrzec, że ktoś ze mną mieszka. Tommy! -zawołała kota, ale ten jakoś nie kwapił się, by przybiec. -No cóż, w każdym razie to kot. -wyjaśniła i udała się do łazienki, aby umyć ręce. Następny przystanek - kuchnia. Niby wiedziała, co jedzą szopy, ale... jadły wszystko. Więc tu bardziej rolę grało to, na co Rocket akurat miał ochotę. Chociaż nie wydawała się być wybrednym stworzeniem.
-To co byś chciał? Kanapkę, owoce? Słodyczy chyba nie mam... A, tu jesteś! -nieomal krzyknęła, gdy poczuła małe coś plączące się jej pod nogami. Kucnęła i wzięła kota na ręce. -Ty pewnie też jesteś głodny, co nie? -spytała, odstawiając zwierzaka na blat. Ten jednak zaraz wrócił na podłogę.
Lee sięgnęła do szafki, skąd wyjęła saszetkę z kocim żarciem. Kiedy jednak podeszła do kata kuchni, gdzie powinna stać miska, nie był ojej tam. -No pięknie, znowu ją gdzieś sobie przeniósł. Pomożesz mi szukać? -zwróciła się do swojego gościa. -W sensie miski mojego kociaka. Taka zwykła, metalowa.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sob Gru 08, 2012 2:48 pm

- Jeszcze nigdy w to nie grałem, ale możesz mnie nauczyć. Przy okazji sam sobie do końca wyschnę. Ty masz z tym łatwiej bo nie masz tylu włosów i wystarczy cię wytrzeć. A ja czuje się jak chodząca gąbka.Heh. -
Rocket wygodniej rozsiadł się na kanapie i drapiąc się po brzuchu zastanawiał nad tym jaką znowu sprawi mu niespodziankę.
- Z ludzkich gier pamiętam tylko gre w kapsle, widziałem jak ludzie w to grali, ale nie mam kapslu... -
Dodał jakby przepraszając, że się nie zaopatrzył w tego typu akcesoria.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Gru 09, 2012 6:02 pm

-Okej, zaraz wracam. -wstała i zniknęła w sypialni. Wyjęła z szuflady biurka karty i wróciła z nimi do pokoju. Zanim usiadła wyłączyła kolejkę. Zapomniała się jednak i zrobiła to mocą, a nie pstryczkiem. Usiadła i wyjęła karty z pudełka.
-Okej, więc pokazuje i objaśniam. -zaczęła się zastanawiać, czy jest sens grać w makao w dwie osoby. -Na początku każdy z graczy dostaje po pięć kart, jedna ląduje na środku, figurą do góry. Przyjmijmy, że jest to... -wyjęła pierwszą kartę z talii. -Szóstka pik. Możesz na niej położyć kartę, która jest szóstką, lub która ma kolor pik. Jeśli masz kilka szóstek, możesz położyć wszystkie od razu. Tak samo, jakbyś miał na przykład wszystkie siódemki. Tylko na samym dole musi leżeć ta pik. Dalej - karty bitewne, czyli dwójki, trójki, czwórki, król pik i król kier. Dwójka sprawia, że następny przeciwnik bierze dwie karty, trójka - trzy. Król kier pięć, podobnie jak król pik, z czymże w tym przypadku jest to pięć kart dla gracza przed Tobą. Czwórki blokują następnego gracza na kolejkę. -zgarnęła kartę z podłogi i zaczęła tasować. Miała nadzieję, że Rocket ogarnia chociaż kolory i figury. -Są jeszcze asy i jopki. Te pierwsze zmieniają kolor, a te drugie żądają jakiejś karty. Obojętnie jakiej, poza bitewnymi, asami i jopkami. -wygrzebała z talii króla, damę, jopka i asa, wszystko w innych kolorach. -Na wypadek, gdybyś nie wiedział - to jest król, w tym przypadku karo, to jest dama, w tym przypadku pik. As trefl i jopek kier. -wyjaśniła, pokazując kolejno karty. Schowała je do talii, rozdała po pięć kart, jedną położyła pomiędzy nimi, resztę obok. -Aha, jeśli zdarzy się, że nie, masz karty, którą mógłbyś położyć, to bierzesz dodatkową z talii.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Wto Gru 11, 2012 5:35 pm

Szop grzecznie czekał, aż dziewczyna wróci do salonu. Pod jej nieobecność zastanawiał się jak nawiązać bliższy kontakt z Tommy'm. Kot od jego przybycia nic nie mówił, to można było zrozumieć, ale ogólnie chyba starał się unikać jego szopistości Rocketa. Ten więc zastanawiał się czy, gdyby spróbować porozmawiać z nim "po szopiemu" ten coś by zrozumiał. Rocket szczerze w to wątpił, nie licząc wrzasków o znaczeniu zbliżonym do "won stąd", albo "won od mojego jedzenia", czy ewentualnie pomruków w stylu "ale się najadłem", mowa zwierząt pozostawała mało treściwa i uniwersalna. Westchnął więc sobie i dalej czekał na dziewczynę. Kiedy wróciła ze zdziwieniem popatrzył na zatrzymującą się lokomotywę, zaraz jednak zaaferowała go tłumaczeniem zasad dziwacznej gry karcianek.
- Uhuuu.... To chyba dosyć proste, tylko te króle i te drugie są bardzo do siebie podobne... Chociaż ten drugi nie ma brody, i jest jakaś inna literka też... -
Burczał sobie pod nosem obserwując karty, kiedy dziewczyna dokładnie mu wszystko tłumaczyła i starając się dokładnie wszystko zapamiętać. Kiedy dostał pięć kart, zamrugał swoimi ślepiami i gapiąc się na nie jakby miały go ugryźć.
- No dobrze, to możemy spróbować.... Tylko, że kolejka ci się chyba popsuła. Skończył jej się zapas energii? W statku mam trochę paliwa, mogę się podzielić, w końcu jestem twoim dłużnikiem, huh. -
Zapytał ciekawsko i wyciągnął przed siebie jedną z łap by położyć na leżącej na środku karcie jedną ze swoich, wydawało mu się, że kładzie dobrą.
- A... zapomniałem zapytać czy mogę położyć pierwszy. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Gru 20, 2012 3:58 pm

Ups. Racja, odruchem wyłączyła kolejkę mocą. Cholercia.
-A... Znowu. Czasami tak siada, sama z siebie. To chyba coś z kablami... -westchnęła. -Dzięki, ale to kolejka elektryczna, więc paliwo raczej nie będzie potrzebne. Jutro pewnie sama z siebie znów będzie działać. -wzruszyła ramionami.
-Spoko, nie ma problemu. -odpowiedziała, kładąc dłoń na karcie i za pomocą dotyku sprawdzając, z czym ma do czynienia. Potem sprawdziła, co ma w dłoni i położyła odpowiednia kartę. Mogłaby co prawda zagrać ostrzej i na sam początek poczęstować Szopa trzema karnymi kartami, ale wolała zacząć spokojnie. -Aha, jeszcze mi się coś przypomniało. Jak zostanie Ci w ręku tylko jedna karta, to mówisz 'makao'. Jak zapomnisz, a inny gracz się zorientuje, bierzesz pięć kart. Po wyrzuceniu ostatniej karty mówisz 'po makale' i wtedy wygrywasz. -dobrze, że jej się przypomniało.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pon Sty 07, 2013 10:29 am

Szop popatrzył przez chwilę na kartę którą położyła, a później znów zanurzył nos w swojej talii by po chwili z chytrym uśmiechem wyciągnąć jedną z kart i położyć ją na kupce.
- A masz! Bierzesz dwie, jestem mistrzem... -
Powiedział z taką dumą jakby wygrał walkę bokserską o tytuł zawodowego mistrza świata i z radości pozamiatał swoim ogonem podłogę.
- A jak to u was jest z przestępcami? Macie tu jakiś groźnych bandziorów? Wiem, że na urlopie powinienem odpoczywać, a ta gra jest nawet fajna, ale mówię ci, nie ma lepszej frajdy niż uratować jakąś planetę i przy okazji skopać kilka tyłków. -
Przyglądał się Laureline będąc w wesołym humorze, nie zapowiadało się na to by ziemię nawiedzał obecnie jakiś kataklizm czy fala kryminalizmu, ale może znajdzie się tu dla niego jakieś drobniutkie śledztwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Sty 17, 2013 7:14 pm

Lee nie miała karty, żeby go przebić, więc wzięła dwie z talii.
-Jacyś by się znaleźli... Nie wiem, nie śledzę wiadomości. Ale to Nowy York, pewnie zawsze się coś znajdzie. -oczywiście kłamała. Przecież na jej biurku stało radio policyjne. A raczej coś na jego kształt. Ogólnie nie dało się w nim zmienić częstotliwości. W każdym razie nie było gałki do tego służącej, ale jej nie była potrzebna. Czyli w sumie był to głośnik z antena o szerokim pasmie odbierania.
Rzuciła na stosik jakąś tam kartę. Mniejsza jaką, przecież nie będziemy tutaj opisywać całej gry. W sumie zagrali trzy razy, z wynikiem dwa do jednego dla Rocketa. Nieźle mu poszło, jak na pierwszy raz.
-Dobra, nie mam siły na kolejną rundę. Idziemy spać. -stwierdziła Lee, przeciągając się. Zgarnęła karty z podłogi i położyła w kupce na stole. -Ja jeszcze idę się umyć. -zgarnęła piżamę z sypialni, wzięła szybki prysznic i wskoczyła do łóżka. Miała nadzieję, że nie nadepcze na Rocketa rano, jego posłanie leżało zaraz obok łózka. -Dobranoc. -rzuciła i zawinęła się w kołdrę. Tommy, wskoczył na łózko i zwinął się w jego nogach.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Lut 07, 2013 6:21 pm

Co by o nim złego nie powiedzieć to bez wątpienia był wyszorowany, wymyty i wypachniony jak nigdy wcześniej więc w przeciwieństwie do gospodyni nie wybierał się już do łazienki. Czekał cierliwie, aż Laureline zakończy przysznic, a kiedy dziewczyna przeszła do sypialni i wskoczyła do łóżka podreptał za nią do owego pomieszczenia. Na miejscu zaczął w zamyśleniu patrzeć się na swoje posłanie.
- To nie sprawiedliwe... też chce takie wielkie legowisko... -
Z nieukrywaną zazdrością popatrzył na łóżko dziewczyny, ale w duchu stwierdził, że i tak spotkała go z jej strony wielka uprzejmość. Mogła przecież wyrzucić go na dwór i nie pozwolić spać nawet na podłodze. Postanowił więc więcej nie marudzić i posłusznie zwinąć się w kłębek na przygotowanym dla niego miejscu...
Rano to on wstał pierwszy. Mało tego, wstał nawet wcześniej niż Tommy, który jako domowe zwierze zsynchronizował chyba swój cykl lenistwa ze swoją właścicielką. Rocket miał natomiast w zwyczaju wstawać razem z kurami, więc instynktownie zbudził się wyczuwając na swoim pyszczku pierwsze wpadające przez okno promienie słońca. Czekając, aż reszta się zbudzi postanowił poszukać dla siebie zajęcia. Wykradł się po cichu z sypialni i zaczął badać tajemnicze sprzęty w mieszkaniu. Ciekawiła go między innymi kolejka, ale później jego uwagę przykłuło coś tajemniczego, coś co było po prostu radiem przystosowanym do nasłuchu fal policyjnych. Wdrapawszy się na stół na którym stało zaczął na ślepo wciskać wszystkie guziki i przekręcać wszelakie pokrętła, ustawiając niechcący głośność na maksimum i uruchamiając je jednocześnie. Laureline powinna się więc zbudzić pod wpływem nastawionego na maksimum sprawozdania jednego z patroli o aresztowaniu i odwożeniu jakiegoś pijaka do izby wytrzeźwień.
- Laureline! Odkryłem sposób podsłuchiwania na odległość! -
Szop wydarł się w locie ponieważ w pierwszym odruchu sam nieco wystraszył się nagłego hałasu, zachwiał i straciwszy równowagę spadł ze stołu na podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Lut 10, 2013 3:03 pm

Zrobiło jej się trochę głupio, bo szop rzeczywiście miał rację. To nie było fair. Mimo to niezbyt chciała mieć jego futro na pościeli. Tommy niby pał na łóżku, ale zawsze w nogach. Tam kłaki były jeszcze do zniesienia.
-Dobranoc. -rzuciła uprzejmie i po chwili już spała. Dobrze jej się śniło, jednak gwałtowna pobudka sprawiła, iż noc wydawała się ledwie mrugnięciem. Z krzykiem spadła z łóżka, a radio sfajczyło się w wyniku fali elektromagnetycznej wytworzonej przez dziewczynę z powodu ostrej pobudki. Tommy natomiast wystrzelił z pokoju niczym z procy. W pokoju zapadła niemal całkowita cisza, jedynie radio skwierczało jeszcze przez chwilę. Z obudowy w kilku miejscach wydobywały się strużki dymu, pojawił się średnio przyjemny zapach. Lee podeszła do okna i otworzyła je.
-Dzień dobry... -rzuciła do Rocketa obojętnie. Nie martwiła się zbytnio o radio, jeśli dorbze pójdzie, to da radę naprawić je sama. Może nawet wystarczy, że przy używaniu wytworzy w środku kilka łuków elektrycznych i wszystko będzie śmigać.
Była niemiłosiernie rozczochrana. Przez ten impuls nawet bardziej niż zwykle.
-Co byś chciał na śniadanie? -spytała rozespanym głosem, chociaż serce nadal jej tłukło.
Powrót do góry Go down
Rocket Raccoon

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 12/11/2012

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pon Lut 11, 2013 6:04 pm

- Dzień dobry, chyba się zepsuło.... -
Szop zebrał się z podłogi i otrzepał sierść jednocześnie wracając do aparatury, zadzierając łeb do góry i powę***ąc, zaintrygowany zapachem spalenizny.
- Wygląda na to, że uruchomiłem fabryczny tryb samozniszczenia, nie powinnaś obcować z tak niebezpieczną technologią.... -
Kręcąc nosem podczłapał niezdarnie w stronę dziewczyny i zastanawiał się nad wspomnianym przez nią posiłkiem. Coś jednak wzbudzało w nim większe emocje niż chęć napchania sobie brzucha do poziomu umożliwiającego eksplodowanie od środka... była to chęć akcji.
- Hmm... Laureline wydawało mi się, że przez to urządzenie, zanim wybuchło, ktoś próbował nadać sygnał S.O.S. Słyszałem coś o wielkim potworze, którzy grasuje po mieście... Co powiesz na to, żeby zrobić śniadanie na drogę? No wiesz... teoretycznie mam urlop, ale gdyby moi przełożeni usłyszeli, że w wolnej chwili uratowałem jakąś przypadkową planetę... napewno nie odmówiliby mi podwyżki... -
Rozgadując się jednocześnie zachowywał się tak jakby nie dopuszczał do siebie wersji odmownej. Poddreptał więc do swojego plecaczka i zaczął w nim grzebać, by po chwili ubrać się w swój niebieski roboczy mundur, a następnie wyciągnąć i zamontować sobie na plecach zapinany na pasy jetpack....
- Co prawda obiecałem ci przelot statkiem kosmicznym, ale w chwili obecnej musiałby nam wystarczyć mój podręczny zestaw rakietowy... -
Dodał umieszczając sobie na nosie chroniące przed powiewem wiatru gogle ochronne i wyciągając z plecaka jakieś uzbrojenie, kiedy był gotowy z dumą przypiął sobie odznakę do piersi, chuchnął na nią i wytarł rękawem chcąc pozbyć się z niej kurzu . Chwilę później jakaś myśl sprawiła, że zmarszczył brwi. Zeskoczył więc z parapetu i podczłapał do dziewczyny znów wyciągając coś z plecaka.Było to urządzonko z pojedyńczym guzikiem, kształtem i wielkością przypominało pozbawiony paska zegarek do noszenia na dłoni.
- Masz, to osobisty sygnalizator napadowy. Gdyby coś się działo wystarczy nacisnąć guzik, jest tu wmontowany głośnik i mikrofon. Działa trochę jak twój spalony nadajnik, ale możesz połączyć się tylko ze mną... Ja tymczasem mam coś do załatwienia, jeszcze cię odwiedzę... papa Evelynn! -
Szop pożegnał się energicznym okrzykiem i machając do niej ręką pognał w stronę okna. Tam wskoczył w na parapet i chciał wydostać się z budynku jednak jego twarz rozkwasiła się na szybie, a on energicznie odbił się od niej i spadł na ziemię.
- O kur@#... pole siłowe... -
Wyglądało na to, że Rocket nie zdawał sobie do tej pory sprawy, że ludzkość wynalazła coś takiego jak przezroczyste szkło. Postanowił wydostać się z budynku w tradycyjny sposób. Po raz drugi dziś pozbierał się więc z podłogi, dziewczyna mogła usłyszeć tupot jego małych łap kierujący się w stronę drzwi wyjściowych, gdzie po chwili trzasnęły za nim drzwi.

[z/t]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Lut 28, 2013 7:41 pm

Trochę już rozbudzona spojrzała na radio.
-Nie nie, to tylko... skok napięcia. Zdarza się czasami i fajczy mi włączone sprzęty... -skłamała. No ale nie za bardzo miała wyjście.
-W porządku, nie mam Ci za złe. -przefrunie się kiedy indziej, pewnie jeszcze się spotkają.
Podziękowała za komunikator i delikatnie odłożyła go na biurko. Zaśmiała się, gdy Rocket rozpłaszczył się na szybie. Kiedy wyszedł, zamknęła za nim drzwi. Obiecała sobie, że jeszcze się do niego odezwie.
Laureline ubrała się i zaczęła robić sobie śniadanie, gdy zadzwonił telefon. To dzwoniła mama. Ciotka Alice zachorowała i potrzebny jest ktoś, kto się nią nieco zajmie. Co prawda mieszka z nią kuzyn Joe, ale ten pracuje i nie może być cały czas w domu. Lee akurat miała luzy na uczelni, więc od razu się spakowała i ruszyła na dworzec. W między czasie podrzuciła jeszcze Tommy'ego do koleżanki, co by się nim zajęła.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Mieszkania-
Skocz do: