Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tidal Basin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Tidal Basin   Pią Cze 08, 2012 3:26 pm



Jezioro będące częścią West Potomac Park, słynące przede wszystkim z rosnących na jego brzegach licznych japońskich drzew wiśniowych.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Wto Sie 14, 2012 10:14 pm

Pogoda była paskudna. Nie pierwszy dzień zresztą. Nad Waszyngtonem wisiały ołowiane chmury z których bez przerwy sączył się deszcz. Do tego niska temperatura zmuszała tych, którzy nie muszą pracować, do zostania w swoich ciepłych i przytulnych mieszkankach. Z tego samego względu nad jeziorem Alicia nie spotkała ani żywej duszy. I własnie tego teraz potrzebowała najbardziej. Ciszy, spokoju i kropli wpadających do nieustannie mąconej tafli.
Przysiadła na ławce pod drzewem z widokiem na jakieś krzaki i szczelniej otuliła się płaszczem przeciwdeszczowym.
- Masz szczęście - Pociągnęła zimnym nosem i zerknęła kątem oka na opierającego się o mokry pień wysokiego, czarnowłosego mężczyznę w okularach. Ten tylko uśmiechnął się delikatnie.
Już bardzo długo nic się nie działo. Żadnych zleceń, wyzwań, nawet w telewizji programy stały się nudne jak flaki z olejem. Dreszcz adrenaliny dobrze by zrobił i kobiecie, i jej demonicznemu przyjacielowi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Wto Sie 14, 2012 10:25 pm

Coś jednak zakłóciło spokój Alicji, gdyż akurat usiadł na ławce na przeciwko niej mężczyzna. Czarnoksiężnik nie zwracał uwagi na postać dziewczyny, lecz spokojnie przeglądał pod kapturem niebo. Kątem oka zaobserwował także mężczyznę w czarnych okularach. Dedukcja czarnoksięża podpowiedziała:
- Mężczyzna, czarne włosy, okulary. Do tego uśmiech do dziewczyny. Podejrzany.
Po czym dalej obserwował te dwójkę. Oboje byli podejrzani. Czekał na dalszy obrót akcji. Kiwnął głową do przestraszonego na jego widok ducha. Duch domyślił się o co chodzi. Podszedł najbliższego dziewczynie drzewa i obserwował ją. Melchior wyczuł w tym miejscu innego ducha. Ale ten przecież był jedyny. Czyżby dziewczyna była... to niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Wto Sie 14, 2012 10:49 pm

Poprawiła wełnianą czapkę chroniącą ją przed jeszcze większym chłodem i zmoknięciem. Spod niej wystawały dwa kucyki opadające mokrymi pasmami na jasny płaszcz. Niewiele osób w tym kraju posiadało aż tak grube odzienie, lecz brązowowłosa wolała być przygotowana na każde ewentualności. Klimat się zmieniał a ona była strasznym zmarzluchem.
Oprócz tego była również całkiem spostrzegawcza. Ktoś, kto siadł naprzeciwko, zdecydowanie był dość interesujący lecz w negatywnym sensie. Budził w kobiecie dziwne uczucie wewnętrznego niepokoju. Nie czuła takiego od.. co najmniej sześciu lat. Bailiff, bezcielesny 'pasożyt', którego widzieć powinna tylko ona, zauważył spięcie swojego 'żywiciela' i stanąwszy za nią położył jej niematerialne dłonie na ramionach. Nie poczuła tego - nie mogła.
- Coś się dzieje Alicjo? - Szepnął uspokajającym głosem i dopiero wtedy okularnica drgnęła z lekka. Zajęta obserwowaniem kątem oka przybysza z naprzeciwka nie zauważyła jak czerwonooki przemieścił się.
-Nic takiego - Szepnęła półgębkiem, ledwie otwierając usta, które chwilę potem zagryzła delikatnie. A Bailiff podniósł głowę i wbił swój wzrok w zakapturzonego mężczyznę. Następnie z wolna zaczął kierować się w jego stronę, co spowodowało iż błękitnooka powiodła za nim spojrzeniem, zupełnie bezwiednie. Zawsze tak robiła. A okularnik w suchym, szytym na miarę garniturze, białej koszuli i krawacie stanął tuż przed twarzą Melchiora.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Wto Sie 14, 2012 10:59 pm

- Kim jesteś istoto?
Mruknął do tego jegomościa, którego tylko wyczuł. A jak to zrobił? Coraz bliższa obecność powoduje, że intensywniej czuje, jak taki niewidoczny duch jest. Spojrzał na dziewczynę. Duch podszedł do niego i rzekł:
- Proszę pana, to jakiś dziwny mężczyzna ubrany w garnitur.
Powiedział duch starca.
- Dobrze starcze, możesz odejść w zaświaty. Wykonałeś swoją robotę.
Po czym duch nie wiadomo jak, rozpłynął się w powietrzu. Sam jednak dalej siedział. Takie rzeczy go nie straszyły, bo skoro duchy widzi to ten osobnik niewidoczny dla niego także nie jest.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 15, 2012 12:21 pm

Bailiff dłuższą chwilę przyglądał się czarnoksiężnikowi i pomimo delikatnego uśmiechu na jego twarzy głupcem był ten, który twierdził iż znał myśli wysokiego, niematerialnego jegomościa albo chociaż jego emocje. I stałby tak przed Melchiorem pewnie w nieskończoność, gdyby ten nie odezwał się w jego stronę. Usta demona ściągnęły się w poziomą linię, zaś on sam odwrócił się na pięcie i z pośpiechem rzucił w stronę Alicii.
- Wstawaj, idziemy. – Pomimo pozornego spokoju kobieta, która znała czarnowłosego nie od dziś, wyczuła napięcie w jego głosie. Zmarszczyła więc lekko brwi gdy przyjaciel ruszył żwirową ścieżką, tą samą którą przed chwilą tu przybyli. Kątem oka zerknęła na zakapturzonego mężczyznę. Czyżby to on stał za dziwnym zrywem?
- Pospiesz się! – Warknął i błękitnooka wiedziała, że Bailiff boi się czegoś lub kogoś. A kiedy tak się działo, najlepszym wyjściem było nie denerwować go jeszcze bardziej. Wzruszyła więc ramionami i wstała, z trudem odpalając w deszczu papierosa i zaciągając się szarawym dymem ruszyła za nim.
- No ale po co te nerwy, powiedz mi… - Mruknęła pod nosem, oglądając się za siebie na Melchiora. – Przecież i tak nikt cię nie widzi.
Odpowiedzi nie uzyskała, lecz mimo wszystko uśmiechnęła się pod nosem. Więc nawet on się czegoś obawiał. Poprawiła rękę na niewielkiej torbie, którą nosiła na ramieniu. Teraz jej dłoń, tak na wszelki wypadek, znajdowała się w środku, palce zaś co krok muskały rękojeść pistoletu. Nie uważała, by zdarzyło jej się go dzisiaj użyć, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 15, 2012 12:43 pm

Zanim jednak dziewczyna odeszła, malutki samolocik doleciał do niej. Na jego zwrocie było napisane "Tajemnica stała się jawna". Teraz czarnoksiężnik wiedział co się dzieję. Ten osobnik jest demonicznym duchem, dlatego nic nie wiedział o jego wyglądzie i jego mowie. Po czym dalej siedział na ławce czekając na obrót zdarzeń.
- Occidit pater eius sanguinem gustavit - Po łacinie zaśpiewał Melchior
Wzrok Melchiora wędrował za dziewczyną
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 15, 2012 9:52 pm

Zatrzymała się na chwilę, gdy złapała w obie ręce papierowy samolocik. Z wolna rozwinęła go i przeczytała zawartość. Uśmiechnęła się pod nosem i upewniwszy, że Bailiff zajęty jest maszerowaniem, wróciła wolnym krokiem na tą samą ławkę, na której wcześniej siedziała. Zaciągnęła się ostatni raz i wyrzuciła do kosza niedopałek po papierosie. Następnie oparła łokcie o kolana a głowę położyła na złożonych pięściach, wpatrując się w tajemniczego mężczyznę.
- Naprawdę to widziałeś...?
Zapytała bardzo spokojnie, choć oczy świeciły się jej z ciekawości.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 15, 2012 9:58 pm

- Nie widziałem, wyczułem. Aura takiej istoty jest inna niż aura zwykłego ducha. Do tego niewidoczny. Kiedy do mnie podszedł, byłem już stuprocentowo pewny. Obłąkaniec - powiedział do dziewczyny po czym wskazał palcem na nicość za drzewem. - Oni są wszędzie. Ty tylko widzisz jego. Ja widzę ich zawsze tam, gdzie postawię krok. Czasem to kot, czasem to pies, a czasem nawet zła dusza, która błąka się po świecie, zanim komuś nie pomoże. - Czarnoksiężnik przejechał palcem po kosmyku swoich długich włosów, wystających z kaptura. Skoro ona widzi jednego demonicznego ducha to on widzi setki innych, nie demonicznych dusz.


//NIE pisz tym kolorem, bo nic nie widać.
- Loki.


Poprawione.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 15, 2012 10:20 pm

Słuchała Melchiora z delikatnym uśmiechem. W sumie nie miała pewności czy aby ten nie próbuje jej w jakiś sposób nabrać spostrzegłszy, iż odzywała się sama do siebie jak nienormalna. Już i tak się zdarzało, lecz zaprzeczyć nie mogła iż po tym świecie chodziło wiele odmieńców. Sama się do nich zaliczała. Ale bez maski, za którą skrywała swą tożsamość przed zleceniodawcami, czujnie sprawdzała każdy aspekt swojego życia.
Tymczasem Bailiff zauważył nieobecność Alicii i wściekły niemal tak samo jak wystraszony zakapturzonego mężczyzny, pojawił się ni z tego ni z owego tuż obok niej, patrząc na nią z góry.
- Powiedziałem coś Alicjo... - Wysyczał przez zaciśnięte zęby, kątem oka spoglądając na Melchiora. Starał się być uprzejmy, ale gdy dziewczyna nic sobie z tego nie zrobiła, niemalże krzyknął - Idziemy!
Spróbował szarpnąć błękitnooką za ramię, ale przecież nie mógł jej dotknąć. Zaśmiała się cicho.
- Już za późno, Bailiff. Wydało się.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 15, 2012 10:31 pm

- A więc na imię ci Bailiff. - Powiedział do niewidzialnej postaci, wyczuwalnej, lecz nie widocznej. - Pewnie zapytasz się mnie, że zmyślam o tym. Więc możesz mnie zapytać o jedną rzecz. Czym jestem. Bo nie jestem kim, nie jestem którym, lecz czym. - Skierował teraz swe słowa do oblicza dziewczyny. - Nie mam potocznie twarzy. Jestem na tym świecie już nie istniejącą osobą. Można mnie nawet traktować jak wiatr. - Na usta mężczyzny padało światło latarni. Jedynie tyle mogła zobaczyć dziewczyna. Ten zaczął obliczać ile to już wieków przeleciało mu przed nosem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 15, 2012 10:42 pm

- A posiadałeś, lub może wciąż posiadasz, imię? - Spytała już pewniej, z błyskiem w oku.
Nic nie robiła sobie ze stojącego nad nią i tupiącego ze zniecierpliwienia czarnowłosego demona. Teraz, gdy rozmowa przybrała taki a nie inny obrót już nie mogła się cofnąć czy po prostu odejść. Pragnęła wiedzy, informacji, wszystkiego co tylko znał ten człowiek w kapturze. Deszcz i chłód przestały jej przeszkadzać i zeszły na dalszy tor. Nareszcie coś się działo!
Skoro Melchior był tak rozmowny, należało czerpać z tej okazji ile się dało, pełnymi garściami. A jeśli Bailiff zacznie się stawiać... cóż, radziła sobie w gorszych sytuacjach.
- Co cię tu sprowadza?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 15, 2012 10:51 pm

- Imię? Nie wiem już czym jest moje imię. Może lepiej go nie posiadać. - Zaczął dalej bawić się swoim kosmykiem brązowych włosów. Dziewczyna pewnie już wie, że nic nie straci z jego informacji. Był chodzącą encyklopedią średniowieczną.Dla niego każda ciekawostka królewska jest zawarta w szczegóły, nawet najmniejsze. Gdyby rozmawiał z jakimś historykiem średniowiecznym to jego wiedza o tym okresie by szła na łeb na szyję. Dziewczyna zadała kolejne pytanie. Hoho, czyli zainteresowała się nim już o trochę. - Co mnie sprowadza? Nicość. Cisza przeklętego miasta. Nie musisz się martwić, czy uciekłem z domu bez klamek. Praktycznie każdy kto ze mną rozmawiał lądował tam od rozmowy ze mną. Nie boisz się, że nawet zrobię ci krzywdę?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Czw Sie 16, 2012 6:19 pm

Pod kapturem szukała oczu tajemniczego przybysza, chciała w nie spojrzeć i zawiesić na nich wzrok. Lecz jedyne co było dostrzegalne w cieniu rzucanym przez tą część nietypowego ubioru to usta. Mówił dużo, a Alicja słuchała i nie przeszkadzała gawędziarzowi. Zaśmiała się jeszcze raz, a głos pasował do jej nastoletniej urody. Nawet demon, gdyby jej nie znał już tak długo, nie domyśliłby się iż ta ciemnowłosa dziewczyna w rzeczywistości nie ma szesnastu, a dwadzieścia sześć lat.
- Umiem sobie radzić, nie jestem małym dzieckiem. - Wypowiedź ta tylko uzupełniła pozorów nie do końca pełnoletniej osoby która myśli, że już jest dorosła a cały świat należy się jej. - No i przecież nie możesz wiedzieć, czy jestem do końca zdrowa na umyśle. Wiele osób zaliczyłoby mnie własnie do tej kategorii, o której mówiłeś.
- Zbyt wiele mu mówisz... przestań natychmiast - Syknął Bailiff, spoglądając na błękitnooką karcącym spojrzeniem. Wahał się z podejściem jeszcze raz do Melchiora by sprawdzić czy ten aby na pewno go widział.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Czw Sie 16, 2012 7:16 pm

- Czuje, że twój demoniczny duch się lekko denerwuje. - Powiedział do dziewczyny. Wyczuwał też to. Skoro dziewczyna patrzyła na niego tak, żeby poznać jego wzrok, uchwyciła kolejną część wyglądu. Oczy. Oczy były szare, szare jak popiół dopiero co spopielonego człowieka. Patrzyły się na nią pusto. Tajemniczy mąż przestał bawić się kosmykiem, żeby spojrzeć kątem oczu na bawiące się dzieci duchy. Choć w jego sercu była pustka, zawahał się i spojrzał na te dzieci. Przypomniało mu się średniowiecze i... Valerine. Ale wiedział, że jego przyjaciółka już dawno nie żyła.
-tak samo ja. Każdy na tym świecie ma coś z wariata. Skąd wiemy, czy nawet teraz nie zaatakuje nas kanibalistyczny mężczyzna z tasakiem.
Powrót do góry Go down
Ricci Montana

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 16/08/2012

PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Czw Sie 16, 2012 9:53 pm

Czarna postać weszła na tereny jeziora. Postać szła prosto wyznaczoną ścieżką dla każdego. Przeszła koło ławki, gdzie siedziała jakaś dziewczyna, a na przeciwko niej również na ławce siedział osobnik płci męskiej. Przeszedł koło nich jak jakaś postać z horrorów.
-Hmm... Wyczuwam tutaj coś dziwnego... Ta dwójka jest dziwna... Demon powiedział coś, czym Ricci od razu się przejął. Usiadł pod jakimś drzewem i patrzył się na nich spod kaptura.
-Ciekaw jestem co w nich wyczułeś, Agares.
-Ja również.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Pią Sie 17, 2012 12:54 am

Udało jej się, uchwyciła wzrok czarnoksiężnika, lecz wiele z niego nie zdołała wyczytać. Szkoda, pewnie byłoby jej łatwiej rozpoznawać zamiary, ale skoro najbardziej skryty był gdy mówił o sobie... Najtrudniejsze bariery do przełamania to te, które rozmówca sam stawia przed innymi.
*-Albo psychopatyczna opętana w masce ze sztyletem* - dopowiedziała do słów Melchiora w myślach i zerknęła na Bailiffa. Chyba powinna przystać w końcu na jego prośby o odejście, choć przecież gdyby chciał mógłby sam sobie odejść i poczekać na nią w mieszkaniu. Robili tak niejednokrotnie. Do tego korciło ją, bardzo, by usłyszeć więcej z ust stalowookiego. Być może właśnie tak działał? Zwabiał swe ofiary jak muchołówka nie zawsze pięknymi opowiastkami a potem odkrywał swą prawdziwą, zabójczą naturę, jakakolwiek by ona nie była. Ciągnie do dreszczu niebezpieczeństwa, aż włos się jeżył na głowie gdy kolejna tajemnicza postać przeszła żwirową ścieżką, akurat między nią i demonem a Melchiorem...
Powiodła wzrokiem za nowo przybyłym i przez moment czuła jakby miała deja vu. Nie potrafiła odwrócić swego spojrzenia, wręcz kuło w pamięć podobieństwo pojawienia się zakapturzonego mężczyzny do tego, ubranego w całości na czarno, jak żałobnik lub zwiastun śmierci.
Tym razem role się odwróciły i to mięśnie Alicii napięły się, pragnąc szybkiej ucieczki a czerwonooki, niematerialny demon z zaciekawieniem i przechyloną na bok głową obserwował przechodnia.
Powrót do góry Go down
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 22, 2012 12:31 am

Gdyby obecność demonów i czarnoksiężników nie była niczym nadzwyczajnym, gdzieś na dnie jeziora pojawiło się czerwone światło. Przez jedną krótką chwilę. Owszem, mogło to być tylko złudzenie, odbicie. Cokolwiek, co można wytłumaczyć zasadami optyki. Ale złudzeniem nie była postać, która wyłoniła się na powierzchnię jeziora i spacerowała po nim jak po chodniku. Niska, gruba postać, ubrana jak typowy kowboj. Buty z ostrogami, przetarte jeansy i skórzana kamizelka. A u pasa dwa rewolwery, otoczone żółtą poświatą. Jednak najbardziej charakterystyczny był jego kapelusz. Biały, z zamontowanymi rogami baranimi. No, chyba że to jego prawdziwe rogi. Przybysz w ręku trzymał butelkę z piwem. Przechylił ją i pozwolił, by złoty płyn wlał się do jego gardzieli i poruszył jego wszystkie trzy podbródki. Pustą butelkę wyrzucił za siebie. Zatonęła z chlupotem.
- Ziemskie piwo. Dałbym się za nie pokroić. - Mruknął do siebie. Chociaż był kawałek od obecnych, jego głos niósł się, jakby stał obok.
W końcu zatrzymał się. Zatrzymał świńskie oczka na obecnych i jednym susem znalazł się przy nich. Skłonił się nisko Alicji, po czym zwrócił się bezpośrednio do Bailiffa.
- Dzień dobry, przyjacielu. Śledzę cię od tamtego zaułka, gdzie spotkałeś tego czerwonego pajaca. Obawiam się, że tylko ty jesteś w stanie mi pomóc. - przybysz uśmiechnął się, odsłaniając rząd żółtych kłów, ostrych jak szpilki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 22, 2012 10:15 pm

Alicja była pewna, że istniała jakaś dopuszczalna norma szaleństwa pojawiającego się jednego dnia, lecz to co dziś się działo radykalnie zmieniło jej wiarę iż rzeczywiście granica istniała. Dwóch podejrzanych mężczyzn patrzących na nią wilkiem, z czego jeden potrafi wyczuć demona bez materialnej formy. Kowboj wyłaniający się jak Afrodyta ze środka jeziora to już było kurczę przegięcie, nawet Bailiff musiał to przyznać. Gdy ten zaś skłonił się przed nią, odruchowo uniosła się z ławki i odwzajemniła gest. Nie usiadła już ponownie, lecz udając iż poprawia wełnianą czapkę i otrzepuje płaszcz przeciwdeszczowy z nadmiaru wody przysłuchiwała się konwersacji trzeciego przybysza z jej 'przyjacielem'.
Bailiff, odciągnięty od wodzenia wzrokiem za podejrzanym przechodniem, spojrzał na jegomościa przed sobą i uśmiechnął się delikatnie, lecz enigmatycznie. Mimika jego twarzy nie zdradzała zupełnie niczego. Poprawiwszy opuszką palca oprawki okularów połówek na nosie, odezwał się przyjaznym tonie.
- Ciężko mi stwierdzić, czy masz rację nie znając dokładnego celu twej wizyty. - Czerwone tęczówki, które do tej pory wodziły wzrokiem po całej sylwetce niskiego mężczyzny, teraz spoglądały wprost w oczy rozmówcy. - Ale wątpię by było to aż tak ważne, mój przyjacielu, skoro zadałeś trudu by stracić wiele cennych godzin na obserwację.
W oczach błękitnookiej Bailiff wydał się wręcz beztroski i niewzruszony. Delikatnie przygryzła wargę, powstrzymując się od szerokiego uśmiechu. Miała dobre przeczucia.
Powrót do góry Go down
Ricci Montana

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 16/08/2012

PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Pią Sie 24, 2012 7:04 pm

Gdy usiadł zobaczył dziwne zjawisko w jeziorze. Wstał, aby dokładniej zobaczyć co się tam dzieję. W tym samym momencie z wody wyłoniła się postać grubasa. Spojrzał spod kaptura gdzie dokładniej idzie. Szedł w stronę dziewczyny, koło której przed chwilą przechodził. Dotknął drzewa i całe jego prawe i lewe ramię zamieniło się w drewno. Lubił być ubezpieczony.
-Do kogo on gada? Na tą uwagę Ricci spojrzał na postać i w stronę, do której kierował słowa. Tam przecież nikogo nie było, a może było a ten był ślepy? Kto wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 29, 2012 12:09 am

Nieznajomy wyglądał, jakby powstrzymywał śmiech. A potem zarechotał. Dosłownie. Kowboj nadął gardło do ogromnych rozmiarów, by w następnej chwili wypuścić powietrze z dźwiękiem charakterystycznym dla ropuchy. Poprawił kapelusz, który teraz trzymał się wyłącznie dzięki zakrzywionym rogom.
- Już śpieszę z odpowiedzią. Otóż mój pan zapragnął Cię ubić. Zupełnie bez powodu. Po prostu. Nawet wysłał mnie, bym rozwalił Ciebie i rozwalił tą oto piękną panienkę. I tutaj zaczyna się Wasza rola. Uciekajcie, bo stary Jim ma ochotę na trochę... Rodeo? Tak. Rodeo. Zapoluję na cielaka. Na Was, ma się rozumieć. Na Was, moi drodzy. Uciekajcie, a ja policzę do piętnastu.
Mówiąc to, dobył pistoletów, które miał u pasa.
- Raz, dwa, trzy... Kulkę dziś zarobisz Ty...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Sro Sie 29, 2012 8:48 pm

Niemalże w tej samej chwili wciągnęli głęboko powietrze w płuca. A w każdym razie Alicja, gdyż ze strony Bailiffa był to raczej odruch niż rzeczywista potrzeba. Tyle pytań i niewiadomych, ale jeśli niski mężczyzna nie kłamał to szkoda było czasu by tracić go na zdobywanie informacji. Martwym na nic się przydaje wiedza, choćby i niezwykle obszerna. Dlatego też jak na umówiony sygnał skoczyli ku sobie niczym para zakochanych która długo się nie widziała. Lata przebywania razem (czy to z wyboru, czy z przymusu) uczuliły ich nawet na najdrobniejszy gest drugiego, więc często rozumieli się bez słów.
Bezcielesny demon w garniturze rozpłynął się jakby w zetknięciu z ciałem dwudziestosześciolatki wyparował i zupełnie przestał istnieć. Dopiero gdy ta na powrót otworzyła oczy, teraz o szkarłatnej barwie i kocich, wąskich jak szparki źrenicach*, stało się jasnym iż coś uległo zmianie. Cóż takiego? Na to nikt nie miał czasu dostatecznie długo się zastanowić, gdyż brązowowłosa odwróciła się na pięcie i zaczęła uciekać. Lecz nie tak wolno jak mają to w zwyczaju robić zwykli ludzie. Panna van Wryght i jej przyjaciel nie dość iż byli bardzo zdeterminowani by nie zakończyć swojego żywota i kariery najemnika przedwcześnie, to jeszcze dzięki ich obecnej współpracy nogi młodej kobiety niosły ich kilkakrotnie szybciej niż Usaina Bolta**. Nie minęło dziesięć sekund a oni już opuścili park, przeskakując jednym zgrabnym susem ogrodzenie. Szczęście że ze względu na fatalne warunki atmosferyczne mało kto chodził po ulicy.
Biegli przed siebie, ze z góry określonym miejscem docelowym. Byle do mieszkania, byle dobyć schowanego w szufladzie drugiego pistoletu i zabrać sztylet. A potem? Alicia nie wybiegała myślami daleko w przyszłość a czarnowłosy towarzysz był istotą na tyle złożoną, iż ciężko było jej odgadnąć co ten na pewno ma na myśl.
- Coś ty znowu narobił? – warknęła zirytowana pod nosem, wskakując na niski sklepik, z niego zaś na coraz to wyższe budynki. Byle szybciej, byle ominąć gapiów i tłum przechodniów. Choć może akurat lepiej byłoby się w nim schować i przeczekać… Nonsens! I tak zostanie wykryta, prędzej czy później. Najważniejsze, by zyskać na czasie. – Podpadłeś jakiemuś cholernemu Diabłu?! Nie taka była umowa!
Milczenie demona było tak samo enigmatyczne, jak denerwujące.
- No powiedz coś!!
- A skąd ja mam wiedzieć?! – Dopiero wtedy w umyśle usłyszała głos Bailiffa. Był spięty i… przestraszony? Ostatniego nie była pewna, ale sytuacja i bez tego wydawała się beznadziejna.

____________
* Kocie oczy (Umiejętność nabyta, dostępna tylko podczas współpracy Alicii z Bailiffem. Pozwala widzieć w ciemności równie wyraźnie jak za dnia. Konsekwencją jest zmiana koloru tęczówek na czerwone oraz kształtu źrenic na podobieństwo ssaków z rodziny kotowatych)
** Wzmocnienie kończyn dolnych (Moc nabyta, dostępna tylko podczas współpracy Alicii z Bailiffem. Jej skutkiem jest zwiększenie prędkości biegu i siły nóg. Alicia może wyskoczyć nawet na 5m w górę, o ile się postara)
Powrót do góry Go down
Ricci Montana

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 16/08/2012

PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Czw Sie 30, 2012 5:17 pm

Gdy zobaczył uciekającą dziewczynę wyciągnął swoje obydwie spluwy i wystrzelił dwa pociski z każdego w stronę kowboja.. Mógł jednak wziąć swój miecz, teraz by mu się przydał. Schował je do pochwy I pobiegł w jego stronę. Przypomniał sobie, że jego ręce są w formie drzewa, więc były twardsze i mocniejsze. Gdyby dobiegł do nieznajomego uderzy go prawą dłonią w żebra, po czym odskoczył i dotknął swojego pistoletu. Skupił się i przybrał jego molekuły zamieniając całe swoje ciało w metal, z którego była zrobiona broń.
-Co ty robisz dzieciaku!? Nie walcz, On jest tu po tą dziewczynę. Mówił mu głos w głowię, ale on się teraz go nie słuchał, to da mu trochę rozrywki, bo przecież takowej dawno nie zaznał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Czw Sie 30, 2012 8:33 pm

Bohaterka naszej opowieści uciekała co sił w nogach. Demon dalej odliczał, jednak już nie wzbogacał wyliczania o rymy. Nim doliczył do siedmiu, stracił dziewczynę z oczu. Schował więc pistolety do kabur i oblizał wargi.
- Osiem, dziewięć, dziesięć. Szukam...! - Kowboj nie skończył zdania. Nie zdążył.
Obydwie kule dosięgły celu. Jedna ledwo-ledwo. Zahaczyła o bark, rozcinając rękaw i skórę. Nic poważnego. W przeciwieństwie do drugiego pocisku. Ten wbił się w potylicę i wyszedł z drugiej strony, czołem. Razem z fragmentami czaszki i mózgu.
- Ga-a-ga. A. - wycharczał, ledwo utrzymując się na nogach.

Alicia van Wryght
Dziewczyna biegła. Faktycznie, ulice do najtłoczniejszych nie należały, dlatego nie napotykała żadnych przeszkód. Do momentu.

Na samym środku chodnika stała kobieta. Wysoka i szczupła, o idealnych rysach twarzy i kruczoczarnych włosach. Była naga. Mimo to, żaden z nielicznych przechodniów nie zwracał na nią najmniejszej uwagi. Było to tym dziwniejsze, że kobieta unosiła się metr nad podłożem. Dodatkowo była otoczona przez złotą poświatę. Wręcz sprawiała wrażenie, jakby w całości była ulepiona ze światła.
Nieznajoma przeniosła oczy na Alicię i przemówiła. A jej głos złamał wszystkie prawa fizyki, dotyczące akustyki.
- Witaj, Bailiff. Panno van Wryght. Nie mamy czasu, musimy uciekać. On ma tu swoich szpiegów i morderców. - jej głos nie wydobywał się z ust. On po prostu był w powietrzu.
Kobieta nie dopuściła dziewczyny(demona zresztą też) do słowa. Dotknęła jej czoła i wszystko spowiło ostre światło.

A po chwili wszystko zgasło. A Alicia znalazła się w jakimś parku, zupełnie nie wiedząc, co się stało. I jedyne, co jej towarzyszyło, to wymioty.

Alicia dopiero po chwili zauważyła osobę dziwnie podobną do tej, która ją uprowadziła. Siedziała na ławce, ubrana w jeansy i czarną koszulkę z zespołem KISS na przodzie. Jednak wyglądała na dużo młodszą niż Nowym Jorku. Miała nie więcej niż siedemnaście lat. A papieros w ustach wcale nie zmieniał tego wrażenia. Dziewczyna, tak inna od świetlistej postaci, ale coś w głębi duszy Alicii kazało jej wierzyć, że to właśnie ona ją tu sprowadziła.
- Cześć! - zawołała do panny van Wryght, dając znak ręką, by do niej podeszła.

[//Akcja przenosi się do Willow Park - Venom]

Agares
Dopiero teraz zorientował się, z kim mają do czynienia. To Buliar - jeden z psów gończych Satannisha - jednego z władców Piekieł, który mocą ustępował wyłącznie Mephisto. Kiedyś nazywał Jim Steward i był łowcą nagród. Gdy czasy Dzikiego Zachodu dobiegały końca, podpisał pakt z diabłem, który miał zapewnić mu pracę w zawodzie, który przestawał mieć rację bytu. Z każdym kolejnym zleceniem tracił cząstkę człowieczeństwa, aż w końcu trafił do Piekła, skąd wypuszczany był tylko przez swojego pana.
Agares wiedział również, że strzał w głowę nie jest dla Buliara żadnym obrażeniem. A to może oznaczać kłopoty.

Ricci Montana
Atak udał się. Pięść uderzył prosto w lewe żebra. Ricci poczuł nawet chrupnięcie, charakterystyczne dla łamanej kości. Jednak kowboj uśmiechnął się tylko. Rana na jego czole zaczęła się powoli zasklepiać.
- On ma rację, chłopcze. Miałem nawet Ci odpuścić... Ale rozsmarowałeś mój mózg po powierzchni. Teraz to sprawa osobista. - mówiąc to, uderzył lewym prostym, a siła uderzenia sprawiła, że Ricci cofnął się o krok. Miał szczęście, że zyskał właściwości metalu: to uderzenie z pewnością przebiłoby się przez czaszkę, gdyby miał normalne ciało...
Nie czekając na ripostę Ricca, demon złapał go oburącz za głowę i odrzucił. Prosto w jezioro.

Żelazne ciało przestało być atutem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ricci Montana

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 16/08/2012

PisanieTemat: Re: Tidal Basin   Czw Sie 30, 2012 8:58 pm

-Udało się. Powiedział sobie pod nosem i uśmiechnął się za razem. Przypatrzył się mózgowi na ziemi. Jego uśmiech nie był już normalny... Był warty każdego psychopaty na świecie. Chciał więcej, nakręcił się tym zdarzeniem. Nagle poczuł emocję swojego demona w ciele.
-do cholery! Uciekaj i to już! To Buliar! Pies Satannisha! Już uciekaj za nim będzie za późno! Głos Agares'a był roztrzęsiony tak jakby był ktoś potężniejszy od niego. Zmrużył oczy, gdy został wrzucony do jeziora. Dzięki właściwością metalu był cięższy i właśnie leciał na same dno. Szybko odwołał swoją moc i płyną na samą górę.
-Powiedz mi coś więcej o nim, Agaresie. Jego twarz była widoczna.
-To pies gończy Satannisha. Mocą ustępował mu tylko Mephisto.
-Czyli jest silniejszy od Ciebie?
-POTĘŻNIEJSZY! Krzyknął.
Gdy tylko się wyłonił z wody, próbował wyp0łynąć na brzeg. Ściągnął płaszcz i wchłonął ponownie metal. Zgiął kolana i trzasnął nogą o ziemię(Trzęsienie Ziemi), aby przewrócić swojego przeciwnika, wtedy zaczął by biec w jego stronę i uderzać całą siłę. Złapałby go za ramiona i uderzył o swoją głowę, odrzucając do tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tidal Basin   

Powrót do góry Go down
 
Tidal Basin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Tidal Basin

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Waszyngton-
Skocz do: