Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczona fabryka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Opuszczona fabryka   Czw Paź 18, 2012 9:07 pm

First topic message reminder :

Stara fabryka Forda. Opuszczona laaataaa temu, porozrzucane wszędzie narzędzia, części, pudełka śniadaniowe i butelki świadczą, ze fabryka nie została od tak zamknięta, a raczej opuszczona w pospiechu. Jakby ewakuowana. Zaś po niedokończonych i zardzewiałych już częściach i karoseriach można domniemywać, że miało to miejsce około lat sześćdziesiątych.

---------------------------------------------------

Po podłodze potoczyła się jakaś sprężyna, pod butami zazgrzytały opiłki metalu i kamienie. Na goły beton upadł papieros, który po chwili został przydeptany eleganckim, skórzanym butem. Zgrzytnął zamek broni i buty powędrowały dalej.
Jackie w miarę regularnie odwiedzał starą fabrykę samochodów. Było tu pusto, cicho, panowała przyjemna jego zdaniem atmosfera, w powietrzu czuć było śmierć. Do tego budynek był masowo oblegany przez szczury i inne gryzonie, które stanowiły doskonałe cele do treningów.
Mężczyzna od dawna nie miał żadnego zlecenia, więc sam musiał zadbać o formę. Strzelanie w bloku raczej nie wchodziło w grę, Jackie był chamski i miał gdzieś prawo, ale nie był głupi. Od lat się ukrywał i utrzymywał miejsce swojego pobytu w tajemnicy. W końcu potomkowie członków mafii, którą całą wyrżnął w pień wciąż żyli i prawdopodobnie szukali na nim zemsty za utratę ojców. Do tego był płatnym zabójcą, nie mógł się obnosić z bronią jak gimbusiarnia z fajkami i piwem.
Mimo, iż jego celami były tylko szczury, Jackie zachowywał się jak rasowy żołnierz. Stąpał delikatnie, wręcz bezszelestnie, broń miał nieustanie wycelowaną przed siebie. Wszystkie jego zmysły pracowały pełną parą, wychwytują najmniejsze szmery czy ruchy, a tam, skąd dobiegły, od razu patrzyła lufa karabinu. Smok plujący ognistymi kulami.
Szrrr.... Bang!
Pierwszy szczur został rozerwany na kawałki pojedynczym celnym strzałem.
Pisk, pisk... Bang!
Kolejny.
Głowa smoka wyłoniła się zza maski starego pickupa na taśmie produkcyjnej, a zaraz za nią wyłonił się Jackie. Skradał się tak, zapuszczając coraz dalej wgłąb fabryki i rozrywając na strzępy coraz to kolejne gryzonie, ani razu nie pudłując.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pią Paź 24, 2014 7:15 pm

- Zostaniesz wystawiony na żądze posiadania wielkiej mocy - przestrzegł - Jeśli nie pokusi cię, by złamać zasady tego, co nazywasz przyjaźnią i zamiast pomocnym, zmienić się w osobę wbijającą nóż w plecy... Oto skłonny będę zawrzeć pakt, powitać cię w drużynie Defenders i po obronieniu Midgardu, pomóc Ci nie tylko powrócić do domu, lecz także przywrócić równowagę w Twym wymiarze. Sprawić by to, co jest waszym dziedzictwem i relikwią ważną bogu, powróciło w prawowite miejsce - o ile prawa równowagi nie będą stanowić inaczej. Potem zaś, zapewne zająć się innym problemem, który zakłóca równowagę w drzewie Uniwersum.

Z miny, jak na avatarze Seith'a, podniósł głowę i zadumał się przez chwilę.
- Oto tworzy się nowa historia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pią Paź 24, 2014 8:05 pm

- Historia, która ma szansę zaistnieć nie tylko na naszych ustach. Godzę się na twe warunki, cny arcymagu. Składam obietnicę, że każdy mój przejaw wątpliwości będę relacjonował tobie jako część paktu. Doceniam też twój skromny gest, który zamierzam mieć ciągle na uwadze. Tak samo ja będę starał się tobie pomagać. Będę też starał się poznać lepiej waszą rasę.
Seith skłonił się przed postacią Arcymaga i czekał na jego reakcję. W tym czasie złapał swój wyczyszczony nóż ceremonialny i nakreślił kreski na koniuszkach palców. Kropelki krwi rozpływały się po palcach.
- Arcymagu, czas dopełnić rytuał paktu.
Po czym wystawił rękę, aby Arcymag dotknął jej swoją.
Powrót do góry Go down
Doctor Strange

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 13/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Paź 26, 2014 7:34 pm

- Więc oto jest sojusz - uścisnął rękę. Wyglądało na to, że "ludzkie" obyczaje są także tymi międzywymiarowymi. - Lecz nawet mnie samego przestrzeżono, iż mogę sobie nie poradzić. Musimy poszukać sojuszników. Kidy już ocalimy Midgard, uporanie się z problemami Twego wymiaru będzie tylko formalnością. A potem... zobaczymy. Miejmy nadzieję, że rozdzielimy się radośnie w swoje strony, gdyż żaden ze światów nie będzie potrzebował naszego zaskakującego sojuszu.

Po dokonaniu wszelkich formalności, wzbił się w powietrze, rozpuścił do stanu ezoterycznego i pofrunął - samotnie lub z elfem - w stronę, do jakiej zmierzał przed spotkaniem.

[ z/t ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 53
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sob Maj 09, 2015 11:07 pm

Daredevil siedział w swojej kryjówce, kiedy usłyszał że coś dzieje się w opuszczonej fabryce. Nie czekając więc dłużej, założył swój czerwony strój a następnie, czym prędzej ruszył przed siebie. W dość krótkim czasie, dotarł na miejsce i widząc dwójkę bandytów, którzy znęcali się nad jakimś bezbronnym człowiekiem, bez namysłu wystąpił w obronie tego, którego przywiązano do jakiegoś krzesła i uderzano w twarz. Znaczy DD wyczuwał obecność trzech postaci oraz było słychać różne zastraszania oraz dźwięki uderzania. Z tego wywnioskował ilość osób a tego z krzesłem po prostu się domyślał, więc tak naprawdę, mógł być przywiązany do czegoś całkiem innego.Tak więc, najpierw rozprawił się z dwójką postaci, które tak łatwo nie dały za wygraną, jak sobie przypuszczał ale w końcu, udało się ich rozgromić. Nie zabił, nie nie. Był ku temu bliski ale po tym, jak dał im nauczkę, wypuścił ich. Potem porozmawiał z tym, który był bity, aby dowiedzieć się, za co obrywał, oczywiście w między czasie go uwalniał i kiedy już skończył, pozwolił mu odejść w spokoju a sam, szykował się do odejścia znaczy opuszczenia starej fabryki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alicia van Wryght

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 22/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Maj 10, 2015 5:02 pm

Zapowiadalo sie, ze bedzie miec ogromne klopoty z podwladnymi Draculi Tymczasem wystarczylo przyczaic sie na kilka tygodni poza granicami Nowego Jorku, zmienic po raz kolejny dokumenty i - przynajmniej na razie - sytuacja zostala opanowana. Alicia i Bailiff doskonale wiedzieli, ze rownie dobrze mogla to byc pulapka i brak aktywnosci ze strony wampirow nie oznaczal konca ich zainteresowania nimi. Dlatego tez kobieta ograniczyla swoja aktywnosc w zawodzie najemnika oraz wszelkie wypady na miasto, korzystajac z jednej z licznych aczkolwiek skromnych kryjowek na czarna godzine. Czasem tylko przywdziewala czarny plaszcz oraz maske i skakala sobie po dachach pobliskich budynkow, nie zapominajac o zabraniu broni.

Niedaleko znajdowala sie opuszczona fabryka, miejsce za dnia nie przykuwajace uwagi wielu osob. Bo i po prawdzie nie bylo czego podziwiac ani na zewnatrz, ani wewnatrz. Ruina jakich pelno w duzych miastach, takie jest zycie ze nie kazdemu interes sie udaje. Byla akurat w poblizu, gdy w oczy rzucilo jej sie swiatlo plynace ze srodka konstrukcji, prawdopodobnie rzucane przez pojazd oprychow (bo trudno znecac sie nad kims w calkowitej ciemnosci). Rudowlosa pamietala, ze na szczycie spadzistego, przezartego w wielu miejscach dachu znajduje sie wybity wywietrznik, przez ktory latwo i przyjemnie mogla zeskoczyc na chybotliwe, lecz mimo wszystko w miare stabilne stalowe belki stropowe. Najciszej jak umiala dostala sie wlasnie tak do srodka i obserwowala z dogodnej pozycji to, co dzialo sie pod nia. Na ustach panny van Wryght pojawil sie lekki usmiech, co jednak nie bylo widoczne spod maski, ktora nosila na twarzy. Na poziomie gruntu Daredevil spuszczal lomot czlonkom chyba jakiegos pomniejszego nowojorskiego gangu. Zabawne widowisko, biorac pod uwage jak szybko oprawcy stali sie ofiarami.

Kiedy znany jej obronca ucisnionych mial juz odchodzic, zeskoczyla na ziemie. Nie probowala w zaden inny sposob zaznaczac swojej obecnosci, pewnie od dluzszej chwili wiedzial, ze sie przygladala. Dzis nie miala ochoty z nim zadzierac, zreszta powinien docenic zmniejszona ilosc 'niespodziewanych' wydarzen w telewizji. Ludzie przestali ginac i umierac, nikt zadnej firmie nie skradl poufnych danych... mozna wrecz powiedziec, ze niemal wstepowala na droge sprawiedliwosci i prawosci! Niemal.

- Forma dopisuje, jak widze. - odezwala sie swym normalnym glosem, wykonawszy kilka krokow w kierunku samego diabla. Co prawda wspolpracowala teraz z Bailiffem, ale ten jak rzadko kiedy postanowil sie nie udzielac i siedzial grzecznie w jej podswiadomosci. Dlatego tez barwa jej glosu nie zostala pomieszana z ta nalezaca do demona. Matt i tak z latwoscia odroznial ktory z nich nalezal do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 53
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Maj 10, 2015 10:42 pm

DD lubił wieczory, bo to właśnie wtedy najwięcej się działo w mieście. Jeszcze jak padał deszcz, to już w ogóle było cudownie. Deszcz mimo tego, że większość za nim nie przepadała, to Matt go lubił. Ale Murdock ogólnie wyróżniał się wśród tłumu. Nie dość że był niewidomy, to jeszcze to lubił kiedy padało oraz grzmiało. Ale to, że był nie widomy miało też swoje dobre strony, takie jak na przykład to, że miał wyostrzone pozostałe zmysły na przykład słuch, a oprócz tego, nauczył się doskonale radzić z problemami, pomimo iż, był całkowicie ślepy. Wiedział, że jego życie wyglądałoby całkowicie inaczej, gdyby jednak tego wzroku nie stracił no ale cóż. Niby mógł się zapisać na laserową korekcję wzroku ale kto wie, czy nie poniosłoby to ze sobą jeszcze gorszych konsekwencji, znaczy, nie wiadomo, czy taka operacja by się powiodła. A co do burz tak na marginesie, to co z tego, że nie widział piorunów, dla niego sam dźwięk był przyjemny a krople deszczu, oddziaływały na niego w taki sposób, że aż miał ochotę do jakiegoś działania. O wiele przynajmniej mu się wtedy przemierzało przez miasto oraz ratowało ludzi.

Kiedy walczył z przeciwnikami, zdawało mu się, że odczuwa obecność jeszcze jednej osoby ale po pokonaniu bandytów i uwolnieniu bezbronnego mężczyzny, dotarło do niego, że jego zmysły go nie zawiodły i towarzyszył im jeszcze ktoś. Po usłyszeniu znajomego głosu, chwilę mu zajęło nim odpowiedział, gdyż totalnie nie spodziewał się że spotka w takim miejscu Alicię.
- Jak widać. - Odparł w końcu. - Tak właściwie, to co tutaj robisz Alicio? - Zapytał, będąc bardzo ciekawym odpowiedzi kobiety. Cóż, rzadko kiedy dane mu było spotkać znajomą osobę w opuszczonej fabryce, więc gdyby nie czerwona maska, spokojnie można by zobaczyć na jego twarzy zmieszanie wraz z zaskoczeniem. Chociaż jego usta i tak mogły trochę zdradzać jego uczucia. Podszedł więc do niej trochę aby nie dzieliła ich aż taka odległość. - Podobał Ci się występ w moim wykonaniu? - Zapytał zaraz po jej odpowiedzi, na jego poprzednie pytanie. Chyba jednak tak prędko jak myślał, nie wróci do domu...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alicia van Wryght

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 22/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Wto Maj 12, 2015 12:46 pm

Dziewczyna zaśmiała się krótko, patrząc na odwracającego się w jej stronę rozmówcę. Znali się już jakiś czas, głównie dlatego że swego czasu przykuła uwagę Daredevila serią zleceń wykonanych na jego terenie, brudząc krwią chodniki w Hell's Kitchen. Bardzo chciał ją dorwać, ale niestety! Niewielu jest takich którzy potrafią biegać szybciej od niej, do tego zazwyczaj nie interesują się likwidowaniem najemników dopóki tamci nie nadepną im na odcisk. Potem los w dziwny sposób splatał ich ścieżki jeszcze kilkukrotnie i teraz można by powiedzieć że są dobrymi znajomymi. O ile pannie van Wryght uda się dostatecznie dobrze zmylić trop ostatniego dokonanego w rejonie Matta przestępstwa i niewidomy mściciel wyładuje agresję na kimś innym.

- A, dla odmiany unikam pracy. Cieszy cię to? Powinno. - głos blękitnookiej brzmiał nad wyraz beztrosko i radośnie, chociaż za każdym razem gdy słyszała swoje imię wypowiadane nie przez Bailiffa, czuła się nieswojo. Używanie fałszywych tożsamości weszło jej w krew i niewiele osob mogło poszczycić się znajomością tego prawdziwego. Skróciła dzielący ich dystans o jeszcze kilka kroków. Demon z którym od wielu lat tworzyła zgrany duet nigdy nie lubił Murdocka. Wydawał mu się podejrzany i niebezpieczny, niby ślepy ale jednak widział nawet więcej niż gdy on z Alicją rozglądali się po okolicy - a przecież dawało to efekt posiadania oczu dookoła głowy! Do tego wyczuwał kłamstwo i wiedział że jesteś w pobliżu jeszcze zanim sam pomyślałeś by przyjść w to konkretne miejsce. I to wszystko bez cyrografu czy innego typu paktu z siłami nieczystymi. Rudowłosa musiała się zgodzić z przyjacielem w kwestii, że Daredevil posiadał bardzo niebezpieczny zestaw umiejętności, dlatego też nie próbowała mu zbytnio podpaść. Wolała mieć go w razie czego po swojej stronie.

- Pytasz, bo potrzebujesz opinii na temat stawiania stóp czy dlatego bo dyskretnie dajesz mi do zrozumienia co mnie czeka? - uśmiech pod maską poszerzył się. Bardzo chętnie by ją zdjęła, jednak tak jak mogla zrezygnować z modulowania głosu, tak gdyby dookola kręcił się ktoś trzeci, to nie życzyłaby sobie aby poznał jej tożsamość. Stali więc naprzeciwko siebie, dziewczyna która wyglądała bez płaszcza, z odkrytą twarzą na maksymalnie 16 lat i czerwony diabeł, postrach mafii, wyższy od niej o głowę z kawałkiem. - Mam nadzieję że nie rzucasz moimi danymi osobowymi na prawo i lewo, Matt... - choć nie było to do końca pytanie, sugerująca nuta w głosie panny van Wryght wręcz nakazywała udzielenie odpowiedzi. I może nawet starała się grozić ewentualnymi, bliżej nieokreślonymi konsekwencjami (może przypadkiem podałaby jego imię i nazwisko do publicznej wiadomości..?) zachowania o które zagadnęła, przecież niby od niechcenia. Faktem było jednak, że ktoś doniósł Draculi o jej prawdziwej tożsamości. Stojący przed nią mężczyzna był jedną z tych osób, po których jako ostatnim spodziewałaby się współpracy z władcą wampirów, niemniej jednak co jej szkodziło zapytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 53
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Maj 17, 2015 4:44 pm

Matt słysząc znajomy śmiech, poczuł jak przechodzi go lekki dreszcz. Oczywiście kojarzył go znakomicie, gdyż nie raz i nie dwa go słyszał, więc tylko utwierdził się w przekonaniu, kto towarzyszył jemu będąc w ukryciu. Nikt się nie śmiał tak, jak van Wryght, z resztą jakby nie patrzeć, to każdy ma na swój sposób oryginalny śmiech, chociaż ten też zależy od sytuacji, tak jak było i w tym wypadku, bo inaczej to za pewne sam by się zaczął śmiać. W końcu jakby nie patrzeć, wiele ludzi uważa że śmiech to zdrowie, lecz Daredevil nie należał do takowego grona. Mimo iż lubił się śmiać z żartów, to tak i tak, jakoś bardzo często mu do śmiechu wcale nie było.

- Czy cieszy? Cóż...unikanie pracy, zazwyczaj nie jest dobre jednak, skoro mówisz że powinno mnie cieszyć, to powiedzmy że tak jest. Pytanie, dlaczego jej unikasz co? Wolisz popatrzeć jak inni odwalają czarną robotę ? - Zapytał, jakby trochę głośniej akcentując dwa ostatnie słowa oraz po chwili krzyżując ręce na piersiach. Może i nie powinien być wścibski, bo jeszcze kiedyś się to na nim odbije ale w końcu, kobieta nie była mu nieznajomą, a wręcz przeciwnie. Można by rzec, że w pewnym sensie, pytał w ramach troski ale to bardziej ciekawość go zżerała, dlatego pytał. To chyba normalne. Ciekawość bardzo często daje się we znaki, tak jak wiele innych zachowań czynności czy uczuć, takich jak np. zazdrość czy coś tam jeszcze podobnego.

Zaśmiał się cicho i krótko pod nosem, słysząc odpowiedź Alicji i lekko pokręcił głową.- Oj Alicjo Alicjo...a jak myślisz? Nie no a tak serio, to chodziło mi o opinię ale w pewnym sensie przestroga też to była. - Odrzekł aby po chwili rozluźnić ręce i robiąc mały kroczek w kierunku znajomej żeby jeszcze o troszkę zmniejszyć dzielącą ich odległość, jaka ich dzieliła. Sam najchętniej zdjąłby już maskę lecz wiedział, że to może nie być najlepszy pomysł a przynajmniej nie w tej chwili. Bo kto wie, może tych dwóch, którzy uciekli powrócą pomimo ostrzeżenia z jeszcze większą grupą bandziorków, z którymi i tak dałby sobie bezproblemowo radę. No bo. On by sobie nie dał rady? Tym bardziej, że miał po swojej stronie sojusznika. Więc w dwójkę na pewno poszłoby im znakomicie a tamci pozapominaliby, jak się nazywają i ile mają lat. Oprócz uszczerbków na pamięci, to mieliby za pewne jeszcze inne uszkodzenia zewnętrzne. - Nie spokojnie, jeszcze nie rozrzucam. - Powiedział stawiając nacisk na jeszcze. Oczywiście to była tylko taka zagrywka, bo doskonale wiedział, że za rozsianie danych van Wryght, może otrzymać coś niemiłego, bo raczej na pewno sobie by u niej nie za plusował a tym bardziej, że sam nie chciał aby ktoś zdradzał jego tożsamość. Wolał pozostać incognito do końca swoich dni, chociaż spodziewał się, że to się nie uda a za jakiś czas, w końcu ktoś wyzna kim jest DD. Nagle, czerwony diabeł, ot tak zaczął chodzić sobie w tą i z powrotem, co mogło wyglądać dość dziwnie ale ileż można stać w jednym miejscu. Po chwili przestał i zajął pozycję obok towarzyszki a nie naprzeciwko niej ot tak. Za pewne zaraz znów zmieni swoje położenie. - Posiadasz jakieś plany na dzisiejszy wieczór?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alicia van Wryght

avatar

Liczba postów : 39
Data dołączenia : 22/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sob Maj 23, 2015 6:04 pm

Błękitne oczy Alicji błysnęły pod maską w dziwny, nieokreślony sposób, z jednej strony zdając się być nastawiona bojowo, z drugiej jakby skrywała się w niej obawa przed czymś, lub kimś. Prawdą było tylko to, że odpowiedź diabła Hell's Kitchen, choć nie spodziewała się innej po osobie jego pokroju, uspokoiła ją nieco - a tego już po sobie poznać nie dała. Kiedyś, w czasach które wydawały się być kompletnie innym życiem, chciała zostać policjantką jak jej adopcyjny ojciec. I chociaż życie poniosło ją w zupełnie przeciwnym kierunku, doskonale zdawała sobie sprawę że pozory są bardzo ważne. Za żadne skarby nie chciała okazać słabości, komukolwiek, nawet Mattowi.

- Przyjmijmy że jestem na wakacjach i tym samym pozwalam innym brać moje zlecenia, nic więcej. Chociaż nie powiem żeby mnie to cieszyło. - odpowiedziała na jego pytanie w dość bezpiecznym sposób. Wiedziała czego może się po nim spodziewać, ale jeśli w opuszczonej fabryce był założony na przykład policyjny podsłuch, wolała nie wdawać się w szczegóły. W głosie Murdocka wyczuła coś w stylu troski, co mimo ich burzliwej przeszłości zaskoczyło rudowłosą. Przecież potrafiła doskonale dać sobie radę, najlepszym dowodem na to było że przed nim stała dzisiejszego wieczora. Nie byłby to pierwszy raz gdy ciężko było jej zrozumieć uczucia targające innymi osobami.

Mężczyzna zbliżył się do niej, jeszcze bardziej skracając dystans między nimi. Nie pozostała mu dłużna, choć jej kroki były o wiele mniejsze i bardziej ostrożne. Mogła podziwiać niemalże każdy detal jego wytrzymałego stroju, w nikłym świetle samochodowych reflektorów diabelskie rogi połyskiwały złowieszczo. Dla van Wryght był to jednak niezwykle urokliwy element przebrania towarzysza, który zresztą długo nie zabawił w jednym miejscu, powoli okrążając ją. Powiodła za nim wzrokiem, lekko obracając głowę w stronę, w którą zmierzał. Próbowała zgadnąć co takiego chodziło mu po głowie.

- Och, mam bardzo dużo wolnego czasu! - odparła, szybko odwracając uwagę od analizowania jej osoby pod kątem rytmu serca, oddechu i innych, drobniejszych zdrad ludzkiego ciała. Bez wątpienia właśnie tym się zajmował gdy umilkł na dłuższą chwilę, wiedziała że ma w zwyczaju to robić, jako swoisty wyuczony nawyk. Nawet jeśli by go poprosiła nie umiałby przestać i pewnie nie chciałby tego uczynić. - Ale chwilowo jesteśmy w strojach roboczych, więc... czy pan próbuje mnie uwieść? - zakończyła zdanie żartobliwą nutą i chociaż nie widział tego, uśmiechnęła się zadziornie pod maską. Różnica wieku między nimi nie była taka znaczna, niemniej jednak lubiła używać zwrotów grzecznościowych podczas peszenia innych osób. - Chyba nie jestem w stanie odmówić, tylko w naszym przypadku wszelkiego typu restauracje raczej odpadają.

Nie miała wielu sojuszników lub chociaż osób którym nie podpadła w znaczny sposób, dlatego tak ważne było móc polegać czasem na kimś więcej niż niematerialny demon. Właściwie, nawet miała ochotę przez chwilę nie martwić się o przyszłość, chociaż może ma to związek z chęcią na wypicie jednego, dwóch lub pięciu piw. Who knows.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil

avatar

Liczba postów : 53
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Maj 24, 2015 9:07 pm

Tak, los potrafi płatać figle i to całkowicie różnorodne. Bo kto by przypuszczał, że przez poświęcenie straci wzrok. A wystarczyło, żeby nie zwrócił uwagi, na niewidomego mężczyznę, którego mogła potrącić ciężarówka to za pewne, wzrok wciąż nadal by posiadał. Tylko że problem był taki, że nie mógłby tak po prostu przejść obojętnym. Wyrzuty sumienia dałyby nieźle Murdockowi w kość lecz jakby nie patrzeć, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo mimo iż utracił wzrok, to jego pozostałe zmysły, wyostrzyły się. Oczywiście najpierw, potrzebował czasu aby się z tym wszystkim pogodzić ale potem, szło jak z płatka.

- Przyjmijmy, że Ci wierzę. Odparł z lekkim uśmieszkiem na ustach, gestykulując przy tym rękoma chcąc aby wiedziała, że uwierzył w to co powiedziała, ponieważ gdyby go wkręciła, to od razu by to wyłapał i jej to wytknął, może nie dosłownie ale jakąś aluzją na pewno by się posłużył. A że dziewczyna bystra jest, to na pewno by zrozumiała o co chodzi. On doskonale wiedział, że dziewczyna potrafi o siebie zadbać ale miał to do siebie, że troszczył się o osoby, na których mu zależało a że van Wryght do takowego grona należała, to nie potrafił ot tak, mieć jej w poważaniu a tym bardziej, że była kobietą i to całkiem atrakcyjną, więc to już w ogóle, stawiało na wysokiej pozycji. A do tego, ładnie pachniała znaczy, miała według Matta, bardzo ładne perfumy. Lubił taki zapach, jaki ona na sobie miała.

To właśnie nimi się w pewnym sensie rozkoszował się, kiedy znalazł się blisko niej, oczywiście robił to dyskretnie, bo przecież nie będzie tego robił głośno, bo co by to o nim świadczyło, że brak mu manier, a co dopiero, ona by sobie mogła o nim pomyśleć. Jeszcze by się przeraziła i uciekła a on musiałby ją gonić i wyznać całą prawdę. Uśmiechnął się, kiedy usłyszał, że ma bardzo dużo wolnego czasu, trochę poczuł, jakby mu się lżej na sercu zrobiło a następnie zaśmiał się, po usłyszeniu pytania. - A jak Ci się Alicio wydaje? Stanął w końcu ponownie naprzeciw niej i położył dłoń, na jej ramieniu, ot tak. Chociaż, mogła to uznać, za potwierdzenie swojego pytania. Może tak właściwie, powinien być bardziej dyskretny ze swoimi grami, jakimi były różnego rodzaju flirty no ale cóż, już trudno. - Spokojnie, pomyślałem że możemy wpaść do mnie, albo wybrać się na szczyt jakiegoś bloku, który znajduje się na odludziu. - Odrzekł, nie zabierając dłoni z ramienia dziewczyny.

Tak szczerze, to nie miał zaplanowanego tego wszystkiego. Był to czysty spontan, chociaż nie ukrywał, że z chęcią pobyłby sam na sam z Alicią tylko że no, w jakimś innym miejscu i najlepiej, u niego w mieszkaniu. Tam by mogli na spokojnie pogadać, popić i kto wie, może porobić coś więcej...Więc nie czekając dłużej, wziął dziewczynę za rękę i pobiegł z nią gdzieś tam, tylko oni wiedzą gdzie.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man

avatar

Liczba postów : 255
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Lis 20, 2016 12:47 pm

Szyb windy wydawał się być całkowicie bezpieczny, więc zjechał po sieci, jak zwykle. Puścił ją parę metrów nad swoim celem. Wylądował w poprawny sposób, zgięte kolana i podparcie się ręką o ziemię. Kiedy podniósł głowę, zauważył scenę rodem z horroru. Białe korytarze poplamione kontrastującą z nimi szkarłatną krwią. W pierwszej chwili wykonał krok do tyłu i rozłożył dłonie w poły w przerażeniu, w poły z obrzydzenia. Przypomniały mu się potyczki z Carnage'm. Sataniczny śmiech, ból, strach, złość, chęć zemsty- to wyrażenia które mu się z tym zawsze kojarzyły i właśnie w tym momencie krążyły mu po głowie. Wzięcie się w garść nie zajęło mu aż tak długo. Zacisnął pięść tak mocno, że aż zadrżała. Powoli uspokajał się, jego umysł zaczął ponownie przejmować kontrolę i zabierać ją emocją. Coś tu nie pasowało. Brakowało ciał i śladów ciągnięcia ciał w inne miejsce. Słyszał o broniach, które mogą sprawiać, że materia (w tym ta biologiczna) zwyczajnie wyparowywała, ale nigdy nie zostawiała nawet kropli krwi. Bezsens... Nie pasował także sprawca. Zakładając, że Norman był prawdziwy i znajdował się w tym budynku, to nie pasowało do jego charakteru. Pewnie, był psychopatą, ale nie zabijał bez powodu przypadkowych ludzi. Czy posunąłby się do tego tylko by go wkurzyć? Nie, wtedy zrobiłby to na jego oczach i pewnie wspomniał coś o Gwen...
-Norman...- warknął niechcący na głos. Podszedł do jednej ze ścian. Może to nie krew? Z obrzydzeniem wziął odrobinę na palec wskazujący i środkowy. Przyjrzał się bliżej, poruszał nimi. Na jego oczy zachowywała się jak krew, gęstość, kolor, nawet zapach. Powoli opuścił rękę i spojrzał w stronę drzwi, które do tej pory ignorował. Zauważył, że zabezpieczenia zostały zniszczone z użyciem siły. Zauważył w pewnym momencie zarys jakiejś postaci. Cofnął prawą nogą i ukucnął, przyjmując pozycję bojową. Jednakże gdy światło lepiej objęło istotę, okazało się, że to ktoś z Horizon Labs. Jego ubranie był osmolone i poszarpane? Możliwe, że zwyczajnie się gdzieś zatrzasnęło i je wyszarpał, ale poziom zniszczeń na to nie wskazywał. Sam mężczyzna też nie wydawał się być w najlepszym stanie.
-Nareszcie- szepnął do siebie, po czym zaczął powoli kroczyć ku ocalałemu, trzymając ręce w górze by go nie przestraszyć- Spokojnie, proszę pana wyciągnę Cię stąd...
Usłyszał nagle ostrzeżenie. Nie zdążył nawet zapytać się o co chodzi, nim mężczyzna bezwładnie zaczął padać na ziemię. Doskoczył do niego i złapał nim uderzył o posadzkę. Zlekceważył jego polecenie, bo hej, jest bohaterem, on niebezpieczeństwo je na śniadanie i popija problemami legalnymi. Może nie była to najlepsza decyzja, bo nie tylko Spider-Sense, ale prawie każdy zmysł wskazywał na niebezpieczeństwo. Chwilę później... ciężko mu było powiedzieć co się stało. Pamiętał tyko, że coś wstrząsnęło jego całym organizmem i chwilę później...

[...]

Zebrał się do kupy w jakimś hangarze. Jejku, albo sanctum Strange'a zeszło na psy, albo przeniósł go ktoś inny. Pierwszą chwilę zarezerwował na ruch głowy od jednego boku do drugiego, uzupełniając resztę informacji pajęczym zmysłem. Z jakiegoś powodu nieopodal niego znajdowała się Black Cat. Podniósł brwi na jej widok. Liczył, że zacznie okradać bank kiedy będzie zajęty czy coś w tym stylu. Czy ona też była w tym budynku? Nie zdziwiłby się gdyby stamtąd chciała coś zabrać... Eh, takie gdybanie nic nie da. Spojrzał teraz na drugą dziewczynę w okolicy. Nie znał jej. Zignorował jej propozycję i wstał samemu. Odwróci się kiedy usłyszał tajemniczego mężczyznę. Szósty zmysł jeszcze nie bił na alarm, więc chyba nie ma co się nim martwić. Przypomniał sobie nagle o budynku.
-Słuchajcie, nie chcę wyjść na niewdzięcznika, bo jestem wdzięczny za waszą pomoc, ale tak się zabawnie składa, że na Times Square jest płonący budynek, to ja się tym zajmę i pójdziemy razem na kawkę czy coś... Tooo, gdzie jest wyjście?-spoglądał raz na dziewczynę, potem na pana w cieniu, a na końcu na Cat, byle mieć ją na oku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Lis 28, 2016 4:15 pm

Kotka była zaniepokojona całą tą sytuacją. Sama obecność Green Goblina nie zapowiadała nic dobrego, a palące się laboratoria tym bardziej. Najbardziej w tej sytuacji martwiła się o Spider-Mana, który… nie wiedziała właściwie co teraz robił. Leżał pod gruzami? Spalił się w ogniu? Kto wie. Wierzyła, że gdy do niego dotrze, to ten będzie cały. Póki co nie widziała nigdzie Goblina, a to również nie zwiastowało dobrych rzeczy.
Wszystko to wydawało się być dziwne – w jakim celu miałby atakować Horizon Labs? I jak zdołał podpalić ten budynek w kilka chwil? Felicia najwidoczniej go nie doceniała. Albo po prostu nie widziała sensu w tych działaniach.
Ruszała się zaskakująco szybko, wszakże była zdeterminowana do ostrzeżenia Spidey’ego przed nadchodzącym zagrożeniem, ale kto wie, może już doskonale o tym wie. Tak czy inaczej, nie czuła się bezpiecznie w zawalonym korytarzu, biorąc pod uwagę, że za jej plecami płonął również jeden z pokoi.
Och, po co ona tutaj wchodziła? Mogła teraz kraść diamenty z torebek milionerek. Cóż… miała jedynie nadzieję, że uda się jej zaimponować Pająkowi – innego powodu do wpadania do tego budynku nie miała. Nic nie wskazywało na to, że trafi na trop Green Goblina, gdy nagle…
Black Cat wstrząsnęło, jak i całym budynkiem – cudem odbiła się o ściany i bezpiecznie wylądowała na czterech kończynach. To naprawdę nie wyglądało dobrze… wyjście z korytarza zawaliło się całkowicie, a pomieszczenie z tyłu pogrążone było w ogniu. Czy to był koniec słynnej złodziejki? Czy nadszedł moment na jej śmierć?
Najwidoczniej nie.
W mgnieniu oka coś pociągnęło ją do tyłu i… spokój. Ciemność. Otworzyła oczy. Fabryka? Magazyn? Kto ich uratował? Czego chcieli? – te pytania szumiały jej w głowie. Wkrótce zauważyła jakąś kobietę, z której pomocy skorzystała, pomimo tego, że o dziwo czuła się świetnie. Nie ufała jej jednak – nie wierzyła, że była to najzwyklejsza dobroć płynąca z dobrego serca. Ucieszyła się na widok Spider-Mana, posyłając do niego uśmiech; wcale nie zadziorny, wcale nie kpiący, tylko… radosny. To rzadko się zdarzało, przynajmniej u białowłosej. Miała się już odezwać, gdy przerwał jej tajemniczy głos dobiegający zza pleców.
Na litość, znowu jakieś podejrzane typy. Odwróciła się w stronę mężczyzny stojącego w cieniu, stawiając kilka kroków w jego kierunku i mówiąc.
- Podziękowałabym za pomoc, gdybym znała chociaż imiona swoich bohaterów – powiedziała żartobliwie, wcale nie mając na uwadze, że przed chwilą mogła zginąć. Zakręciła się wokół pomieszczenia i zastukała butem.
- Trudno mi zgadnąć, czemu nas uratowaliście, ale miło byłoby się dowiedzieć – stwierdziła, otrzepując swój strój i opierając prawą dłoń o biodro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Czw Gru 08, 2016 11:55 am


Dziewczyna pomogła złodziejce wstać, z początku ignorując pytanie Spider-Mana. Zupełnie jakby w jakiś sposób poczuła się dotknięta tym, że nie przyjął jej pomocy. Widząc jego poczynania uśmiechnęła się jeszcze szerzej, o ile w ogóle było to możliwe, i gestem dłoni wskazała swojemu przyjacielowi, by przestał się ukrywać.
- Byliśmy zaskoczeni widząc cię wewnątrz budynku, ale nie mogliśmy pozwolić, by ktoś jeszcze nie wyszedł stamtąd żywy. Nawet tak znana złodziejka. – stwierdziła dając do zrozumienia, że doskonale wie kim jest Felicia. Nie żeby było to jakąś tajemnicą, w końcu w telewizji pojawiały się wiadomości o niektórych z jej skoków.  – Co do niego, to chyba możesz się domyślić. Nie mogliśmy pozwolić, by symbol Nowego Jorku ucierpiał lub co gorsza zginął w taki sposób. – zerkała w stronę Spider-Mana, który nadal zmuszony był czekać na odpowiedź na swoje pytanie. Dopiero, gdy skończyła mówić do Black Cat zwróciła się do Pająka. Jej towarzysz wyłonił się z cienia, podszedł do dziewczyny, ale nadal się nie odzywał. - Uratowaliśmy kogo się dało. Nie wiem kto jeszcze przebywał pod ziemią, ale w obecnej sytuacji nic więcej dla nich nie zrobimy. Dlatego proszę cię być wysłuchał tego co mamy do powiedzenia i dopiero wtedy wrócił do swoich obowiązków.
Cień skrywający twarz niewiele wyższego od blondynki mężczyzny powoli zaczął się rozmywać odsłaniając jego młodzieńcze oblicze. Ich stroje, tak różne od siebie, swoją kolorystyką jasno dawały do zrozumienia o charakterze umiejętności tej dwójki, choć ani Spider-Man, ani Black Cat tego jeszcze wiedzieć nie mogli. Było jednak dla nich pewną wskazówką.
- Nie musicie się nas obawiać. – odezwał się w końcu młodzieniec. – Do tej pory trzymaliśmy się nieco mniejszych, lecz nadal ważnych z naszego punktu widzenia, spraw. – dwójka spojrzała na siebie porozumiewawczo. – Ja jestem Cloak, a to…
- Dagger. – nie pozwalając mu dokończyć wtrąciła się dziewczyna. Ponownie przejęła inicjatywę podczas rozmowy, kolejne słowa wypływały z jej ust niczym z karabinu maszynowego. – Od jakiegoś czasu śledzimy poczynania grupy kontrolowanej przez kogoś kto sam siebie nazywa Mister Negative. Do tej pory prowadził działalność głównie na terenie Chinatown, ostatnio zaś postanowił nieco rozszerzyć swoje terytorium. Próbowaliśmy do niego dotrzeć, raz niemal nam się udało, ale zawsze jest o krok przed nami. Jeden z jego ludzi wszedł do wieżowca Horizon Labs tuż przed wybuchem. Nie wiemy co tak bardzo zainteresowało ich w tym budynku, ale można przypuszczać, że chodziło któryś z wynalazków. Z tego co widzieliśmy po eksplozji do środka nie dostał się żaden inny człowiek dla niego pracujący, tamten również nie wyszedł, więc albo jego cel był zupełnie inny, albo miał pomoc z innej strony. Wkrótce po tym ruszyliśmy na ratunek ludziom, którym wybuch i pożar odcięły drogę ucieczki z wyższych pięter. Gdy odkryliśmy waszą obecność chcieliśmy poprosić o pomoc, ale kolejna eksplozja wymusiła lekką zmianę planu i przestrzeni, w której miało dojść do rozmowy. – wydawało się, że kolejne wypowiadane zdania ani trochę jej nie męczą i gdyby mogła prawdopodobnie nadal by kontynuowała. Musiała jednak dostrzec spojrzenie Cloaka, którym starał się jej przekazać, że nieco przesadza z opowieścią.
- W pośpiechu przeniosłem nas do tego starego magazynu, który wydał mi się akurat miejscem dość bezpiecznym. Nie wiem czemu towarzyszyła ci złodziejka... – zwrócił się do Petera akcentując profesję którą zajmowała się Black Cat. -… ale Dagger uznała, że przydałoby nam się twoje wsparcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man

avatar

Liczba postów : 255
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pią Gru 09, 2016 8:00 pm

Spidey pooooowoli zaczął mieć takie zabawne przeczucie, że może być ignorowany przez towarzystwo. Jego dłonie powoli ustawiły po jego bokach. Jeszcze adrenalina mu nie zeszła, więc zaczął chodzić w te i z powrotem, praktycznie zniecierpliwiony sytuacją. Trochę jak nadpobudliwe dziecko, albo dorosły, który się gdzieś śpieszył. Był szczerze zaskoczony słowami dziewczyny, do stopnie w którym brwi pod maską podeszły do góry. Black Cat była z nim w tym budynku? Jakoś jej nie zauważył. Faktycznie nie zastanawiał się za bardzo co zrobiła jak ją opuścił, ani nie oglądał się za siebie. Teraz tylko pytanie po co tam była? Z tego co o niej wie ona nie jest takim nerdem jak on. Skoro wydarzyło się to akurat podczas wybuchu, nie mogła tego zaplanować, prawda? Współpraca między nią, a ludźmi odpowiedzialnymi za wysadzenie budynku przeszła mu przez myśl, ale szybko porzucił ten pomysł- jest na tyle dobra by włamać się do środka i bez pożaru, który i tak tylko by utrudniał kradzież. Zwyczajnie się go uczepiła i jak bydło weszła do płonącego budynku za nim? Enigma, nie kobieta. Nawet nie ważne. Zbliżył się do niej.
-Co ty sobie myślałaś? Coś mogło Ci się stać- powiedział z wyrzutem. Nawet jeżeli Black Cat zaliczała się jako przestępczyni, nie chciał by stała się jej krzywda. Nie chciał by komukolwiek stała się krzywda, zwyczajnie przemoc to czasami jedyny język, którym dogada się z tymi złymi. Z natury nie był brutalnym mężczyzną, to zwyczajnie część jego pracy.

Wzdrygnął się gdy usłyszał "symbol Nowego Yorku". Nie przepadał za tym określeniem. Przecież był tylko kolesiem w śmiesznym stroju, który pewnego dnia został ugryziony przez radioaktywnego pająka i postanowił pobawić się w bohatera. Co z policjantami, którzy codziennie robili praktycznie to samo co on, walczyli z przestępcami? Nie czuł się równie ważny co Statua Wolności, Empire State Building i inne, prawdziwe, symbole tego miasta.

-Oh, to świetnie, bardzo hehe-
cieszył się, że ludzie byli szczęśliwi, ale nie był zadowolony z tego, że inni musieli odwalać jego robotę. Miał wrażenie, że był nieudacznikiem-W porządku, posłucham. Rozumiem, że to nie jedna z tych pogawędek w których popijamy kakao i panuje taka przyjemna atmosfera...- po tych słowach w ruch poszła sieć, trafiając w dwie ściany (bądź filary), które stały naprzeciwko siebie. Była całkiem szeroka. Oparł się na niej najpierw rękoma, a potem całkowicie się położył, jak na hamaku.
-Ok, możesz zaczynać-machnął dłonią ku dziewczynie, a następnie splótł ręce za głową. No co? Był zmęczony.

Zaskoczyła go sprawność i prędką z jaką dziewczyna przekazywała kolejne informacje. A mówili, że to on za dużo i za szybko gada... Część jego przeciwników powinna ją chyba poznać nim ponownie stwierdzą coś takiego. Zaciekawił go ten cały Negative, pomyślcie tylko ile żartów można o nim zrobić! Nie uważał się nigdy za kolesia od mafii, to bardziej Punisher, ale w tym wypadku chyba zrobi wyjątek. Wiele osób przez niego ucierpiało i zniszczył miejsce do którego Peter chciał się udać na wycieczkę, ale to tylko przy okazji.
-Coś mi tu nie pasuje. Horizon Labs nie produkuje broni, czego mafia miałaby od nich chcieć?- powiedział po jej słowach, krzyżując ręce na klatce piersiowej i patrząc ku górze. Dzisiejszy dzień można opisać jako festiwal niedorzeczności, nawet na jego standardy.

Nie odpowiedział niczego na słowa Cloacka o złodziejce. Nie miał pojęcia, że ciągle była gdzieś w okolicy. Powinien powiedzieć, że ona nie jest całkowicie zła, ale tego z jakiegoś powodu nie zrobił. Jedynie patrzył chłopakowi w oczy.
-Rozumiem. Skoro nie chcecie bym tam wrócił, jego człowieka tam nie ma. Można spróbować uciąć problem u źródła. Nastraszę ich szefa, on wszystko wyśpiewa i odda mi tę rzecz, którą z jakiegoś powodu jego człowiek ukradł. Raczej dam radę- powiedział, wyobrażając sobie Mr. Negative'a jako tłustego gangstera w wieku średnim, mówiącego łamanym angielskim. Zwrócił wzrok ku Black Cat. Wpadł na prosty, acz genialny pomysł. Jednym płynnym ruchem zeskoczył z hamaka i zbliżył się do niej. Wystawił rękę z wyprostowanym palcem wskazującym ku parze ludzi, którym zawdzięczają życie. Położył rękę na plecach białowłosej kobiety i wykonał z nią kilka kroków by oddalić się od reszty towarzystwa.
-Co ty na to by przesunąć randkę na dokładnie teraz? Po drodze możemy zamówić chińszczyznę, znam parę niezłych miejsc w Chinatown. Słyszałem też, że siedziby mafii są bardzo romantyczne o tej porze roku- powiedział cicho, sugerując jej co chce zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sro Gru 14, 2016 11:33 pm

Zwróciła wzrok na dziewczynę, która stała niedaleko i słuchała jej z uwagą. „Złodziejka”, hm… cóż, nie brzmiało to zbyt dumnie, ale dało pannie Hardy to świadomości, że ta podejrzana para wie więcej, niż by się tego po nich spodziewano. Odruchowo chwyciła za zamek od kostiumu, mrużąc oczy na dziewuszkę. Uśmiechnęła się delikatnie, gdy wspomniała o Spider-Manie jako symbolu Nowego Jorku.
Wtedy spojrzała na swojego kompana, który o dziwo już przy niej stał… z wyrzutem? No nieźle. Czyżby bohater zaczął martwić się o złodziejeczkę? Na to wyglądało i musiała przyznać, że całkiem jej to pasowało. Lubiła, gdy ludzie zwracali na nią uwagę, tym bardziej, że w tym wypadku był to mężczyzna, do którego ewidentnie coś czuła, niemniej nie przyznawała się – nawet przed sobą.
- Myślałam swoje. Jak zawsze, skarbie – powiedziała żartobliwie do mężczyzny, dając ewidentnie znak na to, że koty tak czy siak będą podążać swoimi ścieżkami. Felicia nie odstawała od tej zasady. Decydowała za siebie, zdawała sobie sprawę ze swych umiejętności. Może i pałała do Spidey’ego sympatią, ale nie znaczyło to, że zaraz ma za nią decydować. Poklepała go po ramieniu, za moment przejeżdżając dłonią po całości całej jego ręki, aby w końcu zabrać ją od ciała Pająka. Wróciła spojrzeniem na Dagger.
Stanęła tuż obok Spider-Mana, słuchając co ma do powiedzenia ta… niecodzienna dwójka osób. W końcu niecodziennie ktoś ratuje życie złodziejce i bohaterowi, co? Warto było ich wysłuchać, co też Black Cat uczyniła. Zignorowała komentarz Cloaka, który najwyraźniej lubiał być uszczypliwy. Kotka miała się odezwać, niemniej jednak ugryzła się w język. Na ten moment. Wypadało zachować powagę, w końcu to oni byli tutaj dłużni i nie było miejsca na szczeniackie zachowania.
Mafia… to nie brzmiało dobrze. Co jak co, ale Kocica wolała trzymać się z daleka od większych zgrupowań. Zwłaszcza, że pseudonim Mr. Negative’a nie brzmiał przyjemnie – pomijając już, że nigdy o nim nie słyszała. Stuknęła butem o podłogę w opuszczonym magazynie, rozglądając się. To wszystko było pogmatwane.
Czego mafiozi chcieli z Horizon Labs? Ponadto, białowłosa nie widziała siebie i Spidey’ego w roli pogromców potężnej mafii. To byli wpływowi ludzie, z którymi nie warto było zadzierać, ale… czym jest życie bez ryzyka? Kotka słynęła z ryzyka, napadała na banki, podwędzała biżuterię najwyższej wartości, a z obrazów, które skradła, możnaby spokojnie stworzyć galerię sztuki.
Oddaliła się nieco ze swym towarzyszem, który wręcz odciągnął ją od reszty towarzystwa. Jego wypowiedź wywołała na ustach kotki niewymuszony uśmiech. Zbliżyła się do niego, tykając kolanem jego nogi.Uniosła prawą dłoń do jego podbródka, przybliżając do maski Spider-Mana swą twarz, aby szepnąć.
- Płacisz za mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sob Gru 31, 2016 2:06 pm


- Sęk w tym, że to nie będzie takie proste. – stwierdziła dziewczyna mając nadzieję na zwrócenie uwagi flirtującej pary. Na twarzach młodzieńców wyraźnie malowało się zmieszanie zaistniałą sytuacją. W ich oczach takie zachowanie, w tej właśnie chwili, nie musiało być przecież odpowiednie. W końcu rozmawiali o powstrzymaniu z dnia na dzień rosnącego w siłę przestępcy. A nie zdążyli jeszcze przekazać innych dość istotnych informacji. – Nie mamy pojęcia co ukradziono z laboratorium, a patrząc na osiągnięcia jakimi szczyci się Horizon może to być niemal wszystko. Po drugie, w całą sprawę musi być zamieszany ktoś jeszcze i nie wiemy jaka w tym wszystkim jest jego rola. No i… - zerknęła na towarzysza i zamilkła. Widać oczekiwać, że to z jego ust wypłyną te mniej ciekawe wiadomości, do czego po paru chwilach rzeczywiście doszło. Wiedział więcej niż ona, podział ról w tej drużynie był coraz bardziej oczywisty.
- Z tego co zdołaliśmy ustalić jest coś jeszcze, co znacząco utrudnia zbliżenie się do tego drania. – jego twarz nie zdradzała wiele, ale nawet mniej wprawny słuchacz po nieco zmienionym tonie akcentującym ostatnie słowo mógłby odczytać z wypowiedzi Cloaka jego ogromną niechęć do przestępcy. I kryło się za tym coś więcej niż tylko zwykłe pragnienie wpakowania go za kratki za popełnione czyny. – Oprócz tej oczywistej rzeczy jaką jest banda sługusów, oczywiście. Negative posiada moce. Wiemy, że chodzi o jakąś formę kontroli umysłu, ale to jak trwały jest efekt, ani to jak tego dokonuje nie jest do końca dla nas jasne. Na pewno potrafi tego dokonać na odległość, przynajmniej tą nieco większą, więc domyślamy się, że w grę wchodzi bezpośredni kontakt. Trudno się do niego dostać, a od jego ludzi nie wyciągniesz wiele. Możliwe, że ma w zanadrzu jeszcze jakieś sztuczki. – nie było tego wiele, lecz fakt, iż przeciwnik może nie być zwykłym człowiekiem powinien mieć dla nich ogromną wartość. To znaczyło, że może być trudniej do niego dotrzeć niż początkowo liczyli, a nawet jeśli im się uda i tak będą musieli na siebie uważać. – Przechodząc do kolejnej kwestii. Chcecie dowiedzieć się czegoś jeszcze o nas, naszym celu lub czymś innym, to pytajcie. Wiemy, że nie wiecie kim jesteśmy i nie musicie nam od razu ufać. My też nie mamy najlepszego mniemania o niektórych z was. – ewidentnie był to kolejny prztyczek w stronę Black Cat. Fakt jej współpracy ze Spider-Manem był niezwykle zastanawiający i wielu mocno, by ten duet kwestionowało, a Jamesonowi dało kolejny argument przemawiający za tym, że Pająk nie jest tak dobry jak wszystkim innym się wydaje. – Dlatego lepiej wyjaśnić sobie wszelkie wątpliwości teraz, niż w trakcie akcji nawzajem sobie podpaść i wszystko zniszczyć. – mówił mądrze, był pewny siebie i mimo młodego wieku nad wyraz dojrzale. Może przemawiało przez niego doświadczenia zdobyte w normalnym życiu, a może coś zupełnie innego. – Możemy też pominąć ten krok i natychmiast przenieść się na Manhattan, do Chinatown. Choć pewnie minie trochę czasu nim podejmie kolejne kroki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man

avatar

Liczba postów : 255
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sro Sty 04, 2017 9:33 pm

Spidey momentalnie odwrócił się kiedy tylko usłyszał głos dziewczyny. Możliwe, że czuła się przy nich odrobinę niekomfortowo. Zrobił wszystko w swojej mocy by delikatnie odkleić Black Cat od siebie. Odchrząknął.
-Dalej, to tylko mafia, nie może być AŻ tak źle, racja?. Możesz panikować, kiedy coś będzie chciało zniszczyć świat albo ktoś zacznie mnie klonować- powiedział usiłując podnieść nieco morale "drużyny" choć ciężko nazwać to towarzystwo "drużyną", patrząc na niechęć ich wybawców do Cat i chyba troszkę do niego.
Opuścił dłonie, po tym jak nie uzyskał satysfakcjonującej odpowiedzi. "Właściwie wszystko" nie pomaga znaleźć potencjalnego motywu, ani śledzenia ich następnych ruchów. Chciał to powiedzieć na głos, ale wolał zachować ich jako sojuszników, więc jedynie pogłaskał się po brodzie, spoglądając ku ziemi. Chwilę później dostał dodatkową kupkę złych wieści. Aleeee fajnie. Bo nic nigdy nie może być dla niego za proste. Życie musi mieć niezłego drwala, by rzucać mu tyle kłód pod nogi. Mimo wszystko starał się zachować spokój. Sługusy to dla niego żywe worki treningowe, pobił ich już tylu, że mógłby nimi zasiedlić miasto. Ludzie z super mocami zazwyczaj byli jego przeciwnikami. Skoro to wydawało się imponujące mężczyźnie, zapewne ma nieco mniej doświadczenia. Cat na pewno wie conieco o ludziach z supermocami, czy to od spotkań z nim, czy też z innych źródeł. Wciąż nie mógł rozgryźć hierarchii siły. Cloack i Dagger mogą być zwyczajnie ostrożni, bądź słabi. Nie podobał mu się także ton chłopaka przy wspominaniu o ich przeciwniku. Anyways, powinien pomyśleć o dobrym sposobie nie pokonanie Negative'a, bo planowanie zinfiltrowania jego siedziby zostawi komuś kto ma o wiele lepsze kwalifikacje. Zajście go po cichu i związanie tak, by nie mógł się ruszyć byłoby dobre, ale będzie zależało od tego czy zostaną wykryci. Więc co jeżeli zauważy... Urgh. To, że nie zna jego mocy nie pomaga w planowaniu dobrego ataku.
U, pora na pytania, jego ulubiona pora. Wskoczył na swój "hamak" i przykucnął na nim. Jednak wtedy także dosłyszał ostatnie zdanie. Zawrzało w nim.
-HEJ! Nie wiem co wyczytaliście w Bugle'u, ale nie porwałem tamtej babci, tylko ściągnąłem ją z drogi pędzącego tira-aaaha- spojrzał na białowłosą kobietę i zrozumiał do kogo to miał być przytyk- Jak tak bardzo ją lubisz to skończ z końskimi podrywami i się z nią umów...- skomentował krótko, po czym spojrzał znowu na nią. Przeszłość ma tą ohydną właściwość, że nie znika. Będzie musiała żyć z tym znamieniem. Przez chwilę nie mówił niczego by potem spokojnie, bez zbędnych emocji powiedzieć: -Zacznijmy od tego co umiecie. Bardzo nam to się przyda przy planowaniu wejścia. Jedno z was (z tego co pamiętam to ten wysoki i piękny) potrafi teleportować innych, racja? Nie możemy po prostu się tam teleportować, złapać go, teleportować w miejsce, gdzie nikt nie usłyszy jego krzyków i skopać do nieprzytomności? Często tu przychodzicie? Skąd tyle o nim wiecie? Pożyczycie mi parę dolarów, bo wkopała mnie w płacenie za jedzenie? A i Cloack...- w tym momencie zeskoczył ze swojego "hamaka" i podszedł do niego-muszę Ci się o coś zapytać, na osobności
Oddalił się z nim, przynajmniej na tyle by dziewczyny nie mogły ich łatwo usłyszeć. Dla pewności mówił szeptem.
-Znam ten typ zachowania. Ty i Negative, łączy wasz jakaś przeszłość, nie? Zrobił Ci coś. Chcesz go zniszczyć, rozszarpać na strzępy w ramach zemsty, mam rację? Byłem kiedyś jak ty. Był ktoś... ktoś kogo chciałem zabić, ja-bohater który nie zabija. Patrząc wstecz nie jestem dumny z takiego zachowania, czuję, że prawie popełniłem największy błąd w życiu...Jednak koniec końców go nie zabiłem. Wciąż go nienawidzę, ale są inne rzeczy w moim życiu niż zemsta.Nie poczujesz się lepiej po zabiciu go, uwierz mi. Eh, zaczynam bredzić- położył mu rękę na ramieniu- po prostu nie zrób niczego czego mógłbyś potem żałować. A i daj jej trochę spokoju. Potrafi być całkiem porządna i wie po czyjej stronie stoi. Jeżeli nie chcesz ufać jej, zaufaj mi. A i nie żartowałem z tą pożyczką, masz drobne przy sobie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3469
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Czw Sty 19, 2017 2:05 pm

Nagle - bez jakiegokolwiek ostrzeżenia czy nawet wyraźnego powodu - pajęczy zmysł Spider-Mana zaczął dosłownie szaleć... I to chyba tak, jak nie miało to miejsca jeszcze nigdy wcześniej. W pierwszej chwili mogło go to wręcz zamroczyć; po paru sekundach zmysł już tylko panicznie dawał o sobie znać, lecz pozwolił wziąć się pod kontrolę, więc nie utrudniał aż tak bardzo funkcjonowania.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Lut 06, 2017 6:42 pm


- Moje moce związane są z kontrolą energii życiowej. Mogę dzięki niej tworzyć światło, a także sztylety świetlne. Te po trafieniu w istotę żywą zakłócają przepływ energii pozwalając mi na jej absorpcję i wywołując u ofiary wstrząs. - na wysokości dłoni dziewczyny w jednej chwili pojawiły się świecące jasnym światłem sztylety. Wzniosła je wyżej, by pozostali mogli dokładnie im się przyjrzeć, a następnie rzuciła nimi w ścianę fabryki. Pokonały kilka metrów i gdy miały zetknąć się z materią, rozpłynęły się w powietrzu, rozproszyły niczym cząstki światła. Gdy skończyła swój pokaz głos ponownie zabrał jej przyjaciel.
- Ja zaś manipuluję ciemnością i przenoszę się na duże odległości, jak już mogliście zauważyć. Obie rzeczy prawdopodobnie mają swoją genezę w tym, że połączony jestem z innym wymiarem. – podobnie jak Dagger zdecydował się zrobić krótki pokaz. W zaledwie parę sekund z płaszcza Cloaka zaczęło rosnąć nieprzeniknione pole ciemności. Nie potrzeba było dużo, by Tyrone zniknął w wytworzonym przez siebie mroku, który powoli ogarniał także Spider-Mana i Black Cat. Z pozoru zwykła ciemność, utrudniająca dostrzeżenie czegokolwiek, nie wykazywała żadnych specjalnych właściwości, lecz z każdą mijającą chwilą bohaterowie mogli odczuwać przeszywający chłód i nienaturalne, może nieco paraliżujące, uczucie strachu. Pajęczy zmysł Parkera w kontakcie z energią nie pochodzącą z tego świata musiał szaleć, ale i to nagle ustało. Tak samo jak wytwór Cloaka. Znów stali zaledwie kilka kroków od siebie, a po głębokim mroku nie było ani śladu. – Tak pokrótce prezentują się nasze moce. Przynajmniej na tyle na ile jesteśmy je w stanie kontrolować. Wciąż odkrywamy także ich nowe zastosowania. – co świadczyło o tym, że wciąż nie mieli zbyt dużego doświadczenia, a swoje umiejętności odkryli stosunkowo niedawno.
- Odpowiadając na kolejne twoje pytania. Nie, to nie takie proste. Coś blokuje moce Cloaka w pobliżu Negative’a. Ktoś o odpowiednich umiejętnościach, może jakiś przedmiot lub zaklęcie. Nie zdołaliśmy tego odkryć, choć kilkukrotnie próbowaliśmy. Dalej… Byliśmy tu może raz, czy dwa. Względnie bezpieczne miejsce i właściwie brak ryzyka, że napatoczy się ktoś niepowołany. Co tam było dalej? – pytająco zerknęła na wszystkich, jakby rzeczywiście zapomniała na jakie jeszcze pytania miała odpowiedzieć. Nie ma co się dziwić. Trochę ich przecież było, a i odpowiedzi na poprzednie wcale nie były też takie krótkie.
- Pytał skąd wiemy o Negativie… - wtrącił się chłopak.
- Ahh, tak. – wyraz twarzy dziewczyny natychmiast się zmienił. Uśmiech zniknął z jej twarzy, a jego miejsce zajął smutek. To co miała powiedzieć nie było dla niej czymś przyjemnym. – Mamy… Mieliśmy kogoś w jego szeregach. Otrzymywaliśmy od niej większość informacji aż nagle kontakt się urwał. Nie potrafimy w żaden sposób jej namierzyć, nie odpowiadana dotychczasowymi metodami, i nikt od tego czasu jej nie widział. Część informacji mamy z własnych obserwacji i dotychczasowych potyczek.
Gdy Peter zabrał Cloaka na bok, by przeprowadzić z nim krótką konwersację, Dagger wykorzystała tą chwilę i podeszła do złodziejki.
- Przepraszam za mojego przyjaciela. Z czasem mu przejdzie. – wyszeptała tak, by mężczyźni nie mogli tego usłyszeć. – A więc ty i Spider-Man, tak? – spytała życzliwie. Nie mogła mieć chyba za złe jej pytania. Od samego początku przecież widać było, że tę dwójkę do siebie ciągnie.
Tymczasem kilka metrów dalej trwała rozmowa bohatera Nowego Jorku i wciąż tajemniczego młodzieńca.
- To ma związek z osobą, o której wspomniała Dagger. To moja siostra. Podejrzewam najgorsze… Dowiedziałem się o niej dopiero niedawno, nie wiem co się stało w jej życiu, że dołączyła do jego gangu, ale z pewnością na to nie zasługiwała. Była dobrą osobą. – po jego sposobie mówienia i wyrazie twarzy widać było, że z trudem przyszło mu podzielenie się z tą informacją. Nie znał swojej siostry zbyt długo, lecz zdążył odkryć o niej wystarczająco wiele, by przejąć się jej losem. – Dobra, na twoją odpowiedzialność. – cokolwiek Spider-Man widział w Black Cat najwyraźniej nie przekonywało Tyrone’a. Ale czy miał inny wybór niż tylko zaufać Pająkowi? Raczej nie, bez jego wsparcia nie poradzą sobie, gdy dojdzie do starcia, a nie mają innych kontaktów w świecie bohaterów. – Daj spokój. Też nie grzeszymy gotówką. - wrócił do reszty towarzystwa i w niewielkiej odległości od nich otworzył portal.
- Idziecie z nami, czy sami dostaniecie się na miejsce? – stojąc przy portalu oczekiwali aż Człowiek Pająk i Black Cat podejmą decyzję. – Przeniosę nas na dach jednego z budynków na obrzeżach Chinatown, dalej będziemy musieli radzić sobie w tradycyjny sposób. Dalej nie mogę być pewny, co do miejsca, w którym byśmy wyszli. Jeśli pójdziecie z nami, trzymajcie się blisko Dagger. Jej aura zapewni wam bezpieczeństwo, gdy będziemy przechodzić przez Darkforce Dimension. Za żadne skarby nie próbujcie się oddalać, bo nie będziemy w stanie was później wyciągnąć. – po jego minie można było wywnioskować, że nie żartował. Czy ta podróż rzeczywiście mogłaby wiązać się z zagrożeniem dla nich, czy może jednak próbował ich tylko nastraszyć? Przekonają się tylko, gdy zdecydują się im zaufać.


/////Wrzućcie jeszcze tu po poście i dajcie zt do nowego tematu -> Chinatown
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man

avatar

Liczba postów : 255
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sob Lut 11, 2017 2:01 am

Spidey bardzo się cieszył, że nosi maskę, ponieważ inaczej ktoś mógłby zauważyć jak osoba uważana za weterana wyszczerza oczy słysząc o mocach tych nowicjuszy. Powoli miał wrażenie, że wzięli go tylko dla jego doświadczenia. Znaczy się... panowanie nad światłem i ciemnością, to jakby najfajniejszy team up na świecie. Kiedy dziewczyna podniosła sztylet, spider-sense nawet nie pisnął, więc nie miała najmniejszego zamiaru go skrzywdzić, bardziej martwił się przy prezentacji mocy cloaka. Musiał siłą woli powstrzymać się od odskoczenia, gdyż szósty zmysł wył na alarm. Kiedy pokaz się zakończył, bohater wciąż był odrobinę niespokojny, ale po chwili doszedł do siebie. Wziął parę porządnych wdechów i wydechów po czym spojrzał na dwójkę.
-Oh, więc możecie nawet więcej to-- to całkiem fajnie- powiedział odrobinę niepewnie.

[...]

Peter zaniepokoił się nowymi informacjami dostarczonymi przez chłopaka. Więc to coś więcej, niż ściganie mafii, czy dochodzenie do tego czemu zaatakowali Horizon labs, teraz to sprawa osobista. Więc do listy rzeczy do zrobienia dodano zajęcie się jego siostrą.
-JEST dobrą osobą- tak powinieneś myśleć- powiedział wskazując na chłopaka, by spróbować dodać mu trochę otuchy. Sam ma zwyczaj skakać do najbardziej obrzydliwych wniosków, więc dziwnie mu mówić komuś, że nie jest tak źle jak myśli. Wzruszył ramionami słysząc, że rozmówca też nie wypycha poduszek gotówką.
Kiedy wrócili do reszty paczki, Cloak otworzył jakiś portal. Do umysłu Parkera szybko napływały wspomnienia z różnych portali przez które przechodził ze Strange'm. Brrr, ile okropieństw widział w tamtych czasach. Mają nawet swoje własne dziwne zasady, zupełnie jak magia sorcerer supreme. Powinni kiedyś wyskoczyć na kawę razem.
-Web fluid nie rośnie na drzewach, więc miło zaoszczędzić raz na jakiś czas- rzucił stając przy portalu by dać paniom okazję do wejścia przed nim.

[z/t do Chinatown jak MG przykazał~]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blade

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 11/12/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Wto Paź 03, 2017 8:08 pm

[Pierwszy post po przejęciu postaci]

Blade od wielu lat, a właściwie to od samego początku swojej działalności jako łowca wampirów próbuje dorwać Deacona Frosta - wampira, który zaatakował jego matkę i który to właściwie stworzył postać Blade’a. Kilka lat temu był całkiem blisko tego, ale Frost w ostatniej chwili ewakuował się z Nowego Jorku z kilkoma ocalałymi członkami Turnedbloods i choć Blade ścigał go przez pół świata, to w Rumunii ich ślad się urwał. Jak na ironię w Siedmiogrodzie zwanym także Transylwanią. Ostatnio jednak doszły do Blade’a informacje, że Turnedbloods wrócili do Nowego Jorku co szybko zostało zweryfikowane przez samego Daywalkera. Kilku z nich już odprawił do piekieł, a trop następnych doprowadził go do starej opuszczonej fabryki Forda. Blade na miejscu spotkał kilka pijawek z którymi rozprawił się bez większego trudu, ale nie byli oni sobie tutaj ot tak. To było coś większego, a Frost spodziewał się, że Blade połapie się szybko, że Turnedbloods wrócili do miasta. Na miejscu na Daywalkera czekała wiadomość, od samego Frosta, który zapewniał, że jego czas nadchodzi, a Blade niedługo zginie - poza samą wiadomością na ścianach były powypisywane krwią napisy wieszczące rychły upadek wiecznego łowcy. Blade postanowił przeczesać to miejsce, mając nadzieję, że Frost popełnił jakiś błąd i zostawił choćby małe ślady, które mogłyby naprowadzić na niego Blade’a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona fabryka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Opuszczona fabryka
» Opuszczona fabryka
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: