Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczona fabryka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Opuszczona fabryka   Czw Paź 18, 2012 9:07 pm

First topic message reminder :

Stara fabryka Forda. Opuszczona laaataaa temu, porozrzucane wszędzie narzędzia, części, pudełka śniadaniowe i butelki świadczą, ze fabryka nie została od tak zamknięta, a raczej opuszczona w pospiechu. Jakby ewakuowana. Zaś po niedokończonych i zardzewiałych już częściach i karoseriach można domniemywać, że miało to miejsce około lat sześćdziesiątych.

---------------------------------------------------

Po podłodze potoczyła się jakaś sprężyna, pod butami zazgrzytały opiłki metalu i kamienie. Na goły beton upadł papieros, który po chwili został przydeptany eleganckim, skórzanym butem. Zgrzytnął zamek broni i buty powędrowały dalej.
Jackie w miarę regularnie odwiedzał starą fabrykę samochodów. Było tu pusto, cicho, panowała przyjemna jego zdaniem atmosfera, w powietrzu czuć było śmierć. Do tego budynek był masowo oblegany przez szczury i inne gryzonie, które stanowiły doskonałe cele do treningów.
Mężczyzna od dawna nie miał żadnego zlecenia, więc sam musiał zadbać o formę. Strzelanie w bloku raczej nie wchodziło w grę, Jackie był chamski i miał gdzieś prawo, ale nie był głupi. Od lat się ukrywał i utrzymywał miejsce swojego pobytu w tajemnicy. W końcu potomkowie członków mafii, którą całą wyrżnął w pień wciąż żyli i prawdopodobnie szukali na nim zemsty za utratę ojców. Do tego był płatnym zabójcą, nie mógł się obnosić z bronią jak gimbusiarnia z fajkami i piwem.
Mimo, iż jego celami były tylko szczury, Jackie zachowywał się jak rasowy żołnierz. Stąpał delikatnie, wręcz bezszelestnie, broń miał nieustanie wycelowaną przed siebie. Wszystkie jego zmysły pracowały pełną parą, wychwytują najmniejsze szmery czy ruchy, a tam, skąd dobiegły, od razu patrzyła lufa karabinu. Smok plujący ognistymi kulami.
Szrrr.... Bang!
Pierwszy szczur został rozerwany na kawałki pojedynczym celnym strzałem.
Pisk, pisk... Bang!
Kolejny.
Głowa smoka wyłoniła się zza maski starego pickupa na taśmie produkcyjnej, a zaraz za nią wyłonił się Jackie. Skradał się tak, zapuszczając coraz dalej wgłąb fabryki i rozrywając na strzępy coraz to kolejne gryzonie, ani razu nie pudłując.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sro Maj 01, 2013 10:38 pm

Frank ruszył jako pierwszy, mimo to dziwadła go wyprzedziły, oczywiście nie zamykając jadaczek ani na minutę. Gość w zbroi miał jednak z jednym rację: nie ma co gadać o potencjalnych przyszłych wybuchach, bo to ich nie powstrzyma. Szkoda tylko, że zasada ta nie może dotyczyć wszystkiego innego - wszak nie były to najlepsze okoliczności na jakiekolwiek rozmowy.
- Zamknijcie się wreszcie. Oboje. - wywarczał. Trzeba będzie się jak najszybciej z niechcianym towarzystwem rozstać. I niech wtedy zwracają sobie uwagę kogo tylko będą chcieli. Nawet papieża. A jemu nic do tego. A kto wie. Może mu to nawet będzie na rękę.
Na klatkę wszedł jako ostatni. Nie widział zupełnie nic, bo oprócz ciemności przeszkadzały mu plecy Mayhema. Może to i lepiej? W przypadku ostrzału ten przejmie na siebie większą część pocisków. Resztę przyjmie ten w masce(w ogóle on ma jakąkolwiek broń?). Dla niego dobrze. Dla tych z przodu - trochę mniej. No nic. Nikt mi nie kazał tu włazić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sob Maj 04, 2013 9:55 pm

Schody prowadziły głęboko pod ziemią, cała podróż w dół trwała około minuty. Wyjście okazało się równie wąskie jak wejście, a prowadziło do pomieszczenia o rozmiarach około 10 x 10 metrów. Źródłami czerwonego światła okazały się latarnie rozmieszczone na ścianach pomieszczenia - o tymże właśnie kolorze. W samym pomieszczeniu panował lekki półmrok, po za przejściem łączącym je ze schodami - znajdowały się tutaj kolejne drzwi, podobne z wyglądu do tych które już minęli, tylko jakby świeższe, zadbane. Coś jednak stało pomiędzy drzwiami, a trzema osobami które weszły do środka. Był to dwu i pół metrowy osobnik, który wydawał się nie być organiczny, a przynajmniej nie podobno do ludzi. Istota z kształtu była podoba do człowieka, kolorystyka pancerza była czarna, prawa dłoń zastąpiona była przez działo. Gdy trójka weszła do pomieszczenia, to coś podniosło na nich wzrok, a ślepia nieznanego zalśnił niebieskim światłem. Osobnik jednak nie poruszył się, jakby czekał na ich pierwszy ruch. Wydawało się jakoby strzegł drzwi za nim.
Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem



Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Maj 06, 2013 2:32 pm

No i weszli. Ja pierdolę golem. Dobra panowie i panie jak na moje mamy przed sobą automatycznego zrobotyzowanego pajaca, który zareaguje jak go mówiąc nieładnie – wkurwimy. Mamy dwie opcje. Albo zostawiamy go w spokoju i wracamy spać do domu, albo urządzamy tu imprezę. Jeśli wracamy do domu – wskakujemy w śpiochy i przygoda mija koło nosa, jeśli urządzamy imprezę to mamy dwie opcje – albo damy mu strzelać tym diabelstwiem w łapie na lewo i prawo, albo nie. Jeśli damy – to nie wiem co będzie, ale jeśli nie chcemy dać mu się pobawić to potrzebuję sporo miejsca, więc jeśli dżentelmeni i damy się nie pogniewają wezmę gościa na siebie. Tak wiem wiem… każdy chce dopierniczyć, podkreślam, że ma działko. To znaczy nie żebym trwonił czas objaśniając wam to i owo czy coś, ale jak na moje to jego rolą jest zrobić nam z tyłków jesień średniowiecza. Mój tyłek jest pancerny, ale jak tak patrzę na was – bez obrazy – wy tego komfortu nie macie. Możemy ciągnąć zapałki, kto chce zatańczyć pierwszy z blaszakiem, ale jak komuś urwie kawał dupy to nie mówcie, że nie ostrzegałem. To jak robimy miejsce pośrodku parkietu i mam go wyciągnąć za fraki poza remizę czy będziemy zabijać się o siebie w tej ciasnej klitce w słodkich przytulańcach – odbijańcach? – skończył patrząc jak robotowi mienią się oczy. Jak jebnie z nich laserem, bajerem czy czym innym – no trudno przegadał pierwszą okazję do ataku, jak nie, to równie dobrze, weteran z Wietnamu może wyjąć karty i polecą choćby parę kolejek w pokera czy innego brydża… a nie, do brydża potrzeba czterech. Może jak z Obviousa wylezie ten od choroby gardła to będzie komplet. Tak, tak… szpanuję, bo mam pancerny bebech, wytykajcie mi palcami, że kozaczę, że gwiazdorzę, tak tak… Taki się kurw@ urodziłem! Chyba… wzruszył ramionami spoglądając na towarzyszy niedoli… lub doli. Jak nie będą mieli nic przeciwko, to weźmie go za wszarz, zablokuje łapę z działem i wypieprzy go w iście rakietowym tempie, a potem niech wraca do domu na piechotę. Tak, nie miał zamiaru stosować żadnych sztuczek, zabijających w 3 ruchy ciosów, urywać mu łba, który notabene i tak był wbity w korpus, ani nic innego. Po prostu chciał go przytulić i przeciągnąć go po ścianie niby po papierze ściernym aż do samego wyjścia, potem przebić z nim jeszcze ścianę, a kto wie, może i zrobić rundkę nad Manhattanem? Oczywiście, wcześniej zablokowałby mu łapę, tak by mógł strzelić w kierunku każdym, byle nie w jego samego. Miał też widoczne siłowniki. Na upartego mógłby sprawdzić swoją tytaniczną siłę i zwyczajnie wyszarpać mu je kawałek po kawałku, by uniemożliwić w ogóle opcję strzelania. Oczywiście, że mógł to być wszystko mający transformująco-teleportujący robot lepszy od Arniego w Terminatorze, ale więcej jak kilkanaście ton ważyć nie mógł więc przymusowa eksmisja wydawała mu się najlepszym rozwiązaniem. Wypieprzy go… albo on wypieprzy ich… bez wazeliny. Czas pokaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pią Maj 10, 2013 9:42 am

Alicia nie spodziewala sie ze pomieszczenie do ktorego wejda jest tak male i stosunkowo dobrze utrzymane. W sensie miala nadzieje, ze to wlasnie tu znajdowalo sie epicentrum wczesniejszych zdarzen i nie bedzie zadnych przeszkod w ustaleniu ich przyczyny. Dupa z krola, nie dosc ze trzeba bylo isc dalej to jeszcze jakis wielki maderfakers wygladajacy co najmniej podejrzanie i jakby niepokojaco podobny do obcych form zycia, ktore zaatakowaly pare miesiecy wczesniej. Nie zeby byl identyczny, ale tak jakos blekitnooka doszukala sie dziwnego, wspolnego mianownika. Moze to tylko wrazenie, lecz drobne dlonie odziane w skorzane, czarne rekawice instynktownie zacisnely sie mocniej na uchwytach pistoletu. Przezorny zawsze ubezpieczony, czy jakos tak.
No i jeszcze ta gadajaca zbroja, jasna cholera. To przedziwne stworzenie chyba nie znalo pojecia takiego jak zamknac usta. I wcale nie usprawiedliwial go fakt, ze chyba takowych nie posiadal! Nie tylko brazowowlosa zaczela sie irytowac, ale i Bailiff, ktory na jakis czas pozwolil sobie usunac sie w czelusci podswiadomosci kobiety.
*Powaznie, mi wymyslil ze jestem Kapitanem Oczywistosc a sam niby co robi?* - prychnal nieprzyjemnie w myslach van Wryght - *Przed nami stoi dziwny koles i blokuje drzwi, Albo wyjdziemy albo cos z nim zroimy. NO SHIT SHERLOCK! Alicjo, jesli ty go nie trzasniesz to masz u mnie jak w banku, ze slowo honoru ale chocbym mial zostac bez ciala do konca zycia, to wejde mu do tego lba i zrobie mu z mozgu taka jesien sredniowiecza ze sie z rozumem nie polapie!*
Mino niewatpliwie nieciekawej sytuacji monolog wkurzonego demona nie byl rzecza czesto spotykana, a przy tym tak zabawny dla wtajemniczonej, ze po prostu bylo kwestia czasu, kiedy zaczela sie cicho smiac tym swoim podwojnym glosem. Niech mysla co chca, ze smieje sie z planu Wielkiego Brata, ze jest psychiczna - droga wolna. Ale gdyby slyszeli Bailiffa, istote z definicji zla do szpiku swoich niematerialnych kosci, mowiacego o HONORZE..
Swoja droga pan zbroja nie mowil glupio. Jesli ma taka ochote i sam sie ofiaruje na tego, ktory zajmie ciecia by inni mogli wejsc, droga wolna, ma pelne blogoslawienstwo ze strony zamaskowanej pary wspolpracownikow. Kiwnela wiec glowa i wskazala teatralnym ruchem dloni na, jak to nazwal, ja pierdole golema. Nie sadzila by chodzacy arsenal broni, ktory wydawal sie byc wyjatkowo skupiony az nieobecny duchem, preferowal sile argumentow nad argumentem sily.
- Zastanawia nas tylko jedno... - Mruknela, niby do siebie ale tak, by inni tez mogli uslyszec, jesli by chcieli - Moze ten swtor umie mowic?
Powrót do góry Go down
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Maj 12, 2013 2:30 pm

Frank w końcu miał na tyle dużo wolnego miejsca, że mógł wyjść zza pleców Gaduły. I zobaczył kolejnego dziwoląga. Chwilę temu mógłby założyć się o dychę, że nic go nie zaskoczy. Gdy Castle patrzył na rękę(działo) wartownika, poczuł, że właśnie straciłby dychę.
Punisher spodziewał się strażnika. W końcu zawsze, gdy coś się dzieje, jakiś wartownik musi stać. Albo i dwóch. Albo sześciu. W każdym razie spodziewał się człowieka, a nie tego CZEGOŚ. Pierwsze skojarzenie: jeden z tych kosmicznych pajaców, których rozwalał podczas ich najazdu na Nowy Jork jakiś czas temu. Wtedy rozwalił przynajmniej 30 kosmitów. Kilku z broni o mniejszej mocy, niż miał teraz. To dobrze. Z drugiej strony ten tutaj był większy, niż tamci. To źle.
A Gaduła nie mógł się zamknąć.
Gadał głupoty, najbardziej oczywiste rzeczy na świecie, podczas gdy Frank szukał... Właściwie sam nie wiedział, czego. Odsłoniętej przestrzeni na ciele strażnika? Panelu zasilania? Czegokolwiek, co zwiększyłoby szansę na jak najszybsze wyeliminowanie robota. Bo Punisher nie miał najmniejszej wątpliwości, że wyeliminować robota trzeba. Ale panujący półmrok mu nie pomagał.
A o ile Pan Gadająca Zbroja jasno przedstawił swój punkt widzenia, jego kompan był dla Franka zagadką. Rzut oka na pistolety w dłoniach(Zasada #4: patrz na WSZYSTKIE bronie w zasięgu) nasuwał mu dwa wnioski. Albo gotował się do działania, albo się denerwował.
- Tya. - mruknął w odpowiedzi na propozycję zamaskowanego - Przywitajmy się.
Wyciągnął zawleczkę z trzymanego granata i rzucił nim pod nogi robota. Teraz Frank przewidywał dwa scenariusze: albo granat rozwali strażnika, albo osłabi go na tyle, że Zbroja się nim zajmie.
- Jest twój, twardzielu - rzucił jeszcze do Mayhema, dobywając drugiego pistoletu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem



Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Maj 13, 2013 2:57 pm

Może umie… - mruknął w podobnym tonie widząc kątem oka śmigającą w powietrzu zawleczkę. Zanim zdążył powiedzieć, że to zły pomysł granat podskoczył pod nogi. W jednej chwili odczuł coś w rodzaju strachu. Wiedział, że jest w stanie wytrzymać wiele ale czy wybuch granatu? Nie sprawdzał przecież takich rzeczy, skąd on do cholery miał mieć w ogóle granat?! O kur… Stanął jak wryty patrząc na toczący się przedmiot jak zahipnotyzowany. To jedna z tych chwil, kiedy cała uwaga zaabsorbowana jest przez obiekt, tak że wydaje się, że cała reszta świata po prostu nie istnieje. Oprzytomniał po sekundzie wyrywając do przodu. Złapał za nadgarstek i odepchnął dziewczę ściągając ją brutalnie za swoje plecy silnym szarpnięciem ramienia. Odwrócił się i przytulił ją na tyle mocno by zakrywać jak największą powierzchnię jej ciała. Stał na linii Punishera tak by osłonić także jego przed ewentualnymi rykoszetami. Eksplozja ładunku nie powinna zrobić mu krzywdy, dlatego też zaraz po wybuchu odwróci się i używając dysz wprasuje robota w ścianę za nim łapiąc za jego działo kierując je tak by nie mógł do nikogo strzelić. Potem uderzy jego „głową” w sufit i tak jak było to opisane wcześniej, po prostu wyleci z nim z budynku. Nie zastanawiał się wiele jak to się stało, że jeszcze godzinę temu był szarym zjadaczem chleba, a teraz los rzucił go w wir przygody. Prawdę mówiąc pomyśli o tym pewnie kiedy będzie już na zewnatrz.

z/t

DLA DURA:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pią Maj 17, 2013 11:03 pm

Strażnik - kimkolwiek był, szybko okazał się mieć własne plany względem przybyszów. Gdy Mayhem zaczął gadać, oczy wartownika błysnęły - jakby własnie się "uruchomił", a niecałą sekundę potem - działo plazmowe które dzierżył zostało wymierzone w największego członka trzyosobowej grupy - i nie czekając na niczyją reakcję - wypaliło. W ułamku sekundy przez pokój przeleciała fala plazmy o białym kolorze, trafiając bezpośrednio w korpus zbroi Mayhema i odrzucając go do tyłu prosto na schody.
Natychmiast odczuli to Alice oraz Frank o których Mayhem zahaczył i rzucił nimi o ziemię, zwalając własnym impetem obie osoby z nóg. Jack wylądował plecami na schodach, a po szybkim rozpoznaniu mógł poczuć, że korpus na wysokości mostka, właśnie przestał być chroniony, gdyż zbroja została dosłownie spopielona przez działo strażnika. Na tym fanty się jednak nie skończyły, gdyż granat po którym sięgnął - i który odbezpieczył Frank, a którego nie zdążył rzucić - padł grupie prosto pod nogi - i o ile dla Alice i Franka mogło to teraz oznaczać pewną śmierć - o tyle Mayhem miał jeszcze szansę przeżyć eksplozję dzięki pancerzowi. W tym wszystkim, niewzruszony pozostał strażnik.
Wprawne oko mogło jednak dostrzec ruch, niczym błysk światła - i bum! Tuż przed grupą, między granatem, a trójką - pojawiła się postać. Osobnik jakby wziął się znikąd, mierzył jakieś metr dziewięćdziesiąt do dwóch metrów wysokości - przez ubiór ciężko było to określić. Niezależnie od tego, można było określić, że był to raczej człowiek - mężczyzna, dobrze zbudowany, choć nie dało się dokładnie określić czy jego "masywność" spowodowana była rzeczywistą masą mięśniową czy może strojem który na sobie miał [obrazek w spoilerze]. Mężczyzna uniósł obie ręce do poziomu pod kątem 90 stopni, na boki własnego ciała - a na całej szerokości pokoju pojawiła się biała bariera która oddzieliła zarówno strażnika jak i - teraz już czteroosobową grupę. Granat eksplodował, unosząc w powietrze ogromne ilości kurzu... Jednak gdy ten opadł, zarówno strażnik jak i reszta pomieszczenia stały niewzruszone. Grupie nic się nie stało, gdyż zostali osłonięci przez barierę którą postawił nieznajomy.
-Nie wiem kim jesteście... - Zaczął niskim, spokojnym głosem, nie wkładając w wypowiedź nawet krzty uczuć. -Jednak wybraliście kiepskie miejsce na zbiorowe samobójstwo, amatorzy.
Rzucił. Mayhem jako jedyny mógł w tym momencie dostrzec pewien dziwny szczegół. Otóż schody które powinny prowadzić do wyjścia - gdyż nimi tu przyszli - aktualnie prowadziły donikąd. W miejscu gdzie znajdowały się kiedyś drzwi, aktualnie była tylko ściana.


Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Maj 19, 2013 2:43 pm

Zauwazyla ten blask slepi od razu. Bailiff tez, dlatego wlasnie postanowil przejac kontrole raz jeszcze, a sama wlascicielka ciala nie miala chwili by wyrazic swoj sprzeciw. Demon wypchnal Alicje wglab, do podswiadomosci, by mu nie przeszkadzala i nie probowala marudzic. Chcial zareagowac, ale nie mial pojecia w jaki sposob. No i nie mial na to czasu. Robot, golem, czy cholera wie czym byl straznik drzwi pod opuszczona fabryka, wypalil z plazmowego dziala. Czerwone oczy widoczne za maska rozszerzyly sie gdy przytlumiony, lecz donosny glos niematerialnego towarzysza kobiety zabrzmial w ciasnej, szkarlatem i biela oswietlonej klitce.
- Cholera jasna!! - Probowal uskoczyc widzac, do czego zmierza ta sytuacja. Przygniecenie przez tak ciezkiego zawodnika jak Mayhem wcale mu sie nie usmiechalo i bylo co najmniej niebezpieczne. Wydarzenia przybraly o wiele szybszy obrot niz kiedykolwiek moglby przypuszczac. Zmieciony, nie wiedzial nawet kiedy, z nog padl plecami na podloge pomieszczenia. Oszolomiony, przez kilka sekund probowal zrozumiec co sie wlasciwie stalo podnaszac sie do pozycji siedzacej. Co za sila odrzucila go tak daleko? Szybko dostrzegl jednak pana zbroje, lezacego na schodach. I cos jeszcze, tuz pod nogami wszystkich zainteresowanych. Granat.
I to jeszcze k***a odbezpieczony.
Nie ma ch%#a, przez ktoregos z tych debili zaraz umrzemy wszyscy!
Trzeba bylo isc samemu, na ch%# ich zachecalem?!
I nagle poof, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, pojawila sie postac pod zadna watpliwosc meska, wysoka i dobrze zbudowana. Jemu chyba tez zycie bylo niemile, inaczej po co by tu przychodzil? Jego dziwny stroj choc pewnie powinien nadawac mu powagi, przywodzil Bailiffowi raczej calkiem udany stroj jakiegos fana fantasy, ktory wlasnie wyrwal sie z konwentu w poszukiwaniu szczescia na miescie. Zabawne o jakich pierdolach przychodzi myslec w ostatnich chwilach istnienia. Coz, mogl zawsze uciec i znalezc sobie innego jelenia. Pewnie by juz nie zdazyl, no coz. Bylo milo, zegnaj swiecie i takie tam. Niczego nie zalowal. Tymczasem zaskoczono demona jeszcze raz w ciagu jego dlugiego zycia, a tego dnia to juz w ogole. Pojawila sie bariera, najwyrazniej stworzona przez tajemniczego przybysza, bo zadnego ze swych przymusowych towarzyszy nie podejrzewal o takie zdolnosci. Pozniej wybuch, wiele kurzu... I nic. Wszyscy zyli, pomieszczenie bylo dokladnie takie samo jak przed chwila.
Potrzebowal chwili, by to wszystko poukladac, zebrac mysli w nieswoim ciele. Ale mimo wszystko nie chcial sie odzywac. Mial nadzieje, ze reszta zacznie zadawac konkretne pytania, ze zdolnosc monologow zbroi na cos sie przyda, ze czlowiek jednoosobowa armia przestanie jak ostatni debil rzucac granatami w zamknietym pomieszczeniu. On mial dosc. Podniosl z ziemi dwa pistolety, otrzepal teatralnie plaszcz i skierowal sie w strone wyjscia... ktore zniklo.
- Co do...? - warknal, juz kompletnie zbity z tropu i rozejrzal sie po wszystkich zebranych. To byl zdecydowanie najgorszy dzien w ich zyciu. Jego i Alicii.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Maj 26, 2013 10:13 am

Informuję osoby znajdujące się w temacie, że w związku z brakiem odpisów ze strony Mayhema oraz Franka, czekam do wtorku na odpis Was obu.
W przypadku gdy odpowiedzi w temacie nie pojawią się, a ja nie zostanę poinformowany o przyczynie zwłoki, będę kontynuował fabułę w tym miejscu ze skutkiem losowym dla Waszych postaci, które zwolnię z tematu dopiero w momencie gdy fabuła przeniesie się do następnego pomieszczenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Wto Maj 28, 2013 11:11 pm

W stronę bariery padł kolejny strzał. Mężczyzna który ją trzymał - drgnął lekko, obserwując oponenta. Alicia jako jedyna zareagowała, reszta najwyraźniej pozostała nieprzytomna, utwierdzając obecnego tu mężczyznę w jego słowach - i tym, że miał rację. Facet delikatnie obrócił głowę i skierował kątem oka wzrok na dziewczynę.
-Jak już pożyczyłeś sobie jej ciało... To zrób z niego użytek. To coś przede mną, widzisz światło bijące z prawego barku? Uszkodzony, bardzo uszkodzony. Naprawiał się, a Wy mu przerwaliście. Jeśli trafisz tam czymś ciężkim, to powinien oberwać na tyle, bym go bez problemu dobił. Zrozumiałeś? Wyjście Wam zniknęło, więc nie licz, że mi stąd uciekniesz!
Rzucił, wyjaśniając wszystko "na szybko" i skupiając się na oponencie przed nimi. Mężczyzna wyraźnie czekał na znak i odpowiedź ze strony Alice. To najwyraźniej w rękach jej oraz tego komu użyczała ciało - leżały teraz życia całej tej znajdującej się tutaj grupy. W końcu tylko ona kontaktowała i reagowała na to co się działo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Cze 09, 2013 7:31 am

(Nie chce wam przeszkadzać więc tylko przekradnę się ukradkiem, zbiorę sprzęt i uciekam)

WA słyszał kiedyś że fabryka przed którą stoi została opuszczona a pracownicy nie zabrali wszystkiego ze sobą.
Z jednej strony nadbiegały dziwne odgłosy wiec WA przebiegając z osłony za osłonę doszedł do okien fabryki i wspiął się do środka. Przeszukał powierzchownie cześć fabryki aż znalazł odpowiednie narzędzia do naprawy broni a następnie wycofał się tam z kąt przyszedł.

Tak od siebie dodam - pisz z/t opuszczając temat, dobrze?
~ Loki
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sro Cze 19, 2013 11:57 am

Zdezorientowany demon to zly demon, szczegolnie gdy mu sie rozkazuje. A Bailiff najwyrazniej tracil powoli zdolnosc zrozumienia tego, co sie dzieje. Rozleniwiony wieloma latami komfortowego zycia w symbiozie z czlowiekiem stracil chyba co nieco ze swego niegdysiejszego uroku objawiajacego sie gdy musial walczyc o przezycie. To oslabilo go na tyle, by kontrole nad cialem kolejny raz przejela jego prawowita wlascicielka. Alicja wstrzasnal dreszcz, gdy sila dorwala sie do wladzy i pelnej przytomnosci, lecz wowczas zaczela dzialac, od razu i stanowczo. Na pytania co tu sie do cholery wyrabia przyjdzie czas pozniej.
Pierwszym pomyslem dziewczyny bylo podbiegniecie do Punishera, w ktorego sporym arsenale na pewno znajdzie sie cos przydatnego, cos co w znacznym stopniu uszkodzi przedziwna bestie. Nie miala oczywiscie zadnej gwarancji, ze tajemniczy przybysz nie probuje jej zabic, ale kto nie ryzykuje ten sie nie bawi. Czy jakos tak. Zaczela wiec przeszukiwac rozsypana bron, w nadziei na cokolwiek uzytecznego. Katem oka spojrzala na lezaca nieopodal kopie iron mana, wieksza i na pewno ciezsza. Byloby milo oderwac z niej jakis kawalek metalu i po prostu rzucic do celu. Czula jednak z doswiadczenia, ze nie ma na tyle sily by to uczynic, skoro wlasciciel zbroi z taka latwoscia podniosl ja wczesniej do gory. 
Szukala granatow, teleskopowych palek, czegokolwiek czym mozna by mocno walnac lub strzelic. Jesli znalazla, natychmiast uzywa tak, jak ja o to poproszono

(Przepraszam za zwloke, teraz postaram sie odpisywac regularnie, bo juz wystawione mam oceny ^^")
Powrót do góry Go down
Punisher



Liczba postów : 99
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Lip 08, 2013 12:41 am

Spotkanie pierwszego stopnia z opancerzonym ramieniem olbrzyma nie zaszkodziło mu w takim stopniu, jak uderzenie o ziemię. Nie został uderzony w klatkę piersiową, Mayhem go po prostu ściągnął. Jednak siła, z jaką Punisher grzmotnął o ziemię sprawiła, że temu zrobiło się ciemno przed oczami i musiała minąć dłuższa chwila, nim udało mu się znów stanąć na nogach. Chyba nawet na chwilę, czy dwie stracił przytomność. Jednak najwidoczniej nie odniósł żadnych obrażeń. I dobrze. W każdym bądź razie czuł się już na tyle dobrze(żył, no nie?)
Wcześniej nie zarejestrował obecności gościa od bariery. Nie wyglądał normalnie, ale po spotkaniu poprzedniej trójki jakoś go to nie dziwiło. Ważne było to, że w tym momencie był sojusznikiem. Czas pytań nadejdzie później. Teraz priorytetem jest powstrzymanie Tego-z-laserami, nim rozbije tarczę Tego-z-barierą. Nie wiedział, ile mają czasu, trzeba się sprężać.
Gaduła się zamknął, może nie żyje. Drugi rajtuziarz jest na nogach. Więcej nie musiał wiedzieć. Wcisnął mu w ręce jeden z pistoletów i uruchomił w nim celownik laserowy. Nie był zachwycony pomysłem dawania broni nieznajomemu. Ale nie był pewien, czy teraz dałby radę strzelać dobrze z dwóch pistoletów. A jak wiadomo ostrzał z dwóch broni jest lepszy, niż z jednej.
- MEUSOC. Kaliber .45. Światełko to miejsce, w które trafi pocisk, broń trzymaj oburącz.
Frank sam wziął Uzi. Nie wiedział, czy gość kiedyś strzelał. Jeśli nie, nie weźmie pod uwagę odrzutu, co skończyłoby się ostrzelaniem całej ściany, prócz tego jednego punktu - celu. Najczęstszy błąd gangoli, zwykle ostatni. Poza tym, podanie Uzi złamałoby kolejną z jego zasad.

#7: Nie dawaj broni automatycznej nikomu, jeśli nie jest to absolutnie potrzebne do wykonania zadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1139
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Lip 22, 2013 9:58 pm


Strzały z obu broni skierowane ku słabemu punktowi w pancerzu uszkodzonego mechanoida, nie zniszczyły go lecz spowodowały widoczne spięcie - jednostka na chwilę zawiesiła się. Zaraz po tym, tarcza opadła, a nieznajomy mężczyzna wyskoczył do przodu, biorąc długi zamach prawą ręką, którą w tym czasie otoczyła lodowa mgiełka - by zaraz po tym wbić rękę prosto w uszkodzony punkt na ciele robota - przebijając się do środka. Obaj, zastygali tak na kilka sekund w bezruchu, aż w końcu - w przeciągu około trzech sekund, cała maszyna pokryła się lodem, a następnie została rozbita przez mężczyznę, który cofnął się dwa kroki do tyłu i z pół obrotu kopnął w kadłub wroga, roznosząc go w drobny mak.
Po tym wydarzeniu, nieznajomy obrócił się w stronę kobiety i mężczyzny.
-Łowcy nagród czy poszukiwacze przygód? Wkopaliście się, a Wasz kumpel przypłacił to życiem.
Rzucił krótko nieznajomy. Prawda była jednak taka, że Mayhem rzeczywiście nie żył (postać uśmiercona po konsultacji). A ta dwójka znajdowała się teraz w jednym pomieszczeniu z facetem wyglądającym jak jakiś mag lub szaman. Do tego nie było drogi wyjścia. Cóż więc pozostało uczynić?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Sob Lip 27, 2013 4:34 pm

Udało się. Dzięki współpracy z Jednoosobową Armią oraz nieznajomym, stojący na ich drodze robot obrócił się w drobinki, które opadły na podłogę i mieszały się z kurzem. Czerwone światło bardziej przeszkadzało niż pomagało w osądzie sytuacji, kiedy już emocje opadły a, przynajmniej w teorii, zagrożenie zostało wyeliminowane. Alicia ostatni raz rzuciła okiem na pistolet, który otrzymała chwilę temu po czym wyciągnęła dłoń odzianą w czarną, skórzaną rękawiczkę i oddała go właścicielowi. Piękna broń, potężna, a takie lubiła najbardziej. Strzelała nią pierwszy raz ale była pewna, że zapamięta sobie jego nazwę. Skinęła głową Punisherowi w ramach podziękowania, spod maski lustrowała go chwilę szkarłatnymi tęczówkami ze zniekształconymi na podobiznę kocich źrenicami. Dopiero wówczas swe zainteresowanie przeniosła, najpierw na martwego Mayhema leżącego na ziemi, później tajemniczego ‘wybawcę’.
*Jedyne przed czym ten gość nas uratował to nasza własna głupota* - mruknęła w myślach do demona - *Kto to widział rzucać granat w ciasnym pomieszczeniu? Mało filmików jest na Internecie, gdzie jacyś powstańcy w krajach Bliskiego Wschodu ucząc się korzystać z broni o wiele zbyt niebezpiecznej w stosunku do ich umiejętności i wiedzy, wypalają z granatnika lub odpalają ładunki w opuszczonym mieszkaniu tylko dlatego by zobaczyć jak to działa?*
Bailiff doskonale wyczuwał poirytowanie ludzkiej dziewczyny, znał ją bardzo długo i chociaż nie chciała tego przyznać przed kimkolwiek, nie tylko zachowanie mężczyzny z arsenałem bolało ją. Głównie czuła się winna, że to ona ich tu zaciągnęła a zbroja zapłacił za to najwyższą cenę. Pewnie nie było warto, ale on i tak nie rozumiał jej zachowania.
*Uspokój się Alicjo, to nie koniec. Wyjście z tego przeklętego miejsca zniknęło, ale robot również. Możesz iść tylko do przodu* - Wewnętrzny głos uspokajał dziewczynę, która dobyła jak poprzednio swe dwa bliźniacze pistolety. - *Miejmy tylko nadzieję że Lodowy Król nie przybył tu uśpić naszą czujność przed niespodziewaną śmiercią. Bądź przygotowana na każde ewentualności*
Miał rację. Ale dla pewności zerknęła w kierunku z którego przyszli. Może schody znów się pokażą, równie niespodziewanie.
- Wkopaliśmy się w co? Bo chyba nie dosłyszeliśmy. – Odezwała się cierpkim głosem, bacznie przyglądając się zamaskowanemu. Miała na myśli siebie i Bailiffa, a ten, do którego skierowała słowa zdawał się wiedzieć o jego obecności. Celując z obu coltów w niego, stanęła ramię w ramię z Frankiem. Z dwojga złego wolała trzymać z tymi, których tu przyprowadziła.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Sie 05, 2013 11:06 am

Napisałam do Dura PW - Jesteśmy zwolnieni z tematu i możemy sobie iść.
Alicia z/t
Powrót do góry Go down
Spider-Man



Liczba postów : 232
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Wto Sie 20, 2013 7:41 pm

Magiczne, czerwone trzewiki czarodzieja sprawiły, iż Raven zniknął z Dashville i znalazł się w… Nowym Jorku. Nie dość, że nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytania, to jeszcze został rzucony w jakieś dziwne, nieznane mu miejsce, zapewne całkowicie psując plany. Gdy dhampir pojawił się w starej fabryce w kłębie kolorowego dymu, zawisł na moment nad ziemią, po czym opadł na nią na ugiętych nogach, wzbijając do góry kurz i popiół. Wzbudziło to w nim chwilowy kaszel, który minął w przeciągu kilku sekund.
Stan pomieszczenia był gorszy niż zły – porozbijane szyby, resztki zardzewiałych i uszkodzonych maszyn oraz podziurawione części pracowniczej garderoby nadawały całości nieco upiornego klimatu. Okna wychodziły na północ, więc do środka nie wpadało aż tak dużo światła – szczególnie, że na zewnątrz właśnie zachodziło słońce.
Zdawało się, że w środku, poza Ravenem, nie ma żywej duszy. Jedyne dźwięki pochodziły od świszczącego wiatru i poruszanych przez niego lżejszych elementów konstrukcji, stukających miarowo. Tak, że po dłuższym czasie słuchania tegoż mogłaby rozboleć głowa.
Jak na razie nic nie zapowiadało zmiany sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Wto Sie 20, 2013 9:46 pm

Szlag!

To jedyne słowo, które przemknęło przez umysł Ravena...Dał się podejść jak dziecko, jak młokos...Jakby dalej był młodym gniewnym podczas szkolenia u Tarvera... Mógł sprzątnąć wilka od razu...Jak tylko dorwie tego maga, urwie mu łeb. Kiedy wylądował, szybko się rozejrzał...Fabryka. Opuszczona od ładnych paru lat. Korozja i skrzek mew...Charakterystyczny smrodek dochodzący z Hudson River...Jest w Nowym Jorku. Przynajmniej nie wyrzucono go na jakieś pustkowie... Słońce zachodziło...Zatem umknęła mu niemal doba. W Dashville był środek nocy... Brakowało miecza, który był wytrącony z jego ręki. Tak samo jak i sztyletu. Raven był pewien, że nie wylądował w tej fabryce z przypadku... Musiał się dowiedzieć z czym ma do czynienia...I to zlikwidować.
Raven instynktownie skoczył do góry, odbił od jednego ze stabilniejszych filarów i wylądował na jednej z wielu kładek umieszczonych na piętrze, przebiegających przez całą długość fabryki. Były dobrze zacienione o tej porze dnia. A on wolał pozostać w ciemnościach. Przy okazji stamtąd miał doskonały widok na cały kompleks. Wyostrzył zmysły, przede wszystkim słuch, wzrok oraz "szósty", wysłuchując obecności żywych istot...
Powrót do góry Go down
Byleistr



Liczba postów : 5
Data dołączenia : 21/07/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Wto Sie 27, 2013 11:33 pm

Dobiegał koniec kolejnego z wielu nic nie przynoszących dni. Słońce powoli zachodziło, rzucając ostatnie promienie światła na puste korytarze i brudne ściany opuszczonej fabryki, do której zawędrował.
Od czasu wygnania z rodzinnego Jotunheimu, Byleistr błąkał się po Midgardzie bez celu. Ożywiał się tylko na krótkie epizody, gdy przypadkiem wpadał na trop któregoś z asgardczyków. Wracała mu wtedy chęć zemszczenia się za los, który go dotknął ale zawsze trop się w końcu urywał a olbrzym zostawał z niczym.
Zwykle rekompensował sobie to, wyżywając się na ludzkim pomiocie...tym razem jednak nie znalazł żadnego dogodnego celu. Od tygodnia nikt z tych paru dzielnic które przemierzył, nie wyskoczył na niego z nożem, wrzeszcząc coś o "terytorium" i innych bzdurach. Na bezdomnych nawet nie patrzył.
Miał nadzieję znaleźć w tej fabryce chociażby gniazdo okolicznych złodziei tudzież kryjówkę lokalnego gangu czy przemytników. Najczęściej szukał właśnie tego pokroju celów, gdyż ich mógł mordować bez obawy o zwrócenie na siebie uwagi okolicznych władz. Rozgłosu na tę chwilę nie potrzebował.
Jednak nadzieje spełzły na niczym, fabryka wydawała się pusta. Wiatr czasami poruszył jednymi z niewielu ocalałych drzwi, wiszących na wyłamanych zawiasach lub zgraja szczurów przecięła główny plac kompleksu budynków.
Prawdę mówiąc, miał się jeszcze tego samego dnia zebrać w dalszą drogę. Czekał tylko na nastanie nocy, gdyż wtedy najprzyjemniej mu się podróżowało po tym świecie. Siedząc na wyniszczonym fotelu w jednym z gabinetów w części biurowej fabryki, przeglądał wczorajszą gazetę. W nocy zostawił ją w jednym z korytarzy chyba jakiś bezdomny.
Czytanie przerwało mu coś dziwnego...
Poczuł magię, nadnaturalną ingerencję w świat ludzi. Wstrzymał oddech, nasłuchując. Nic jednak nie usłyszał, co jeszcze bardziej go zaintrygowało. Cokolwiek się stało, stało się to w tej fabryce. I cokolwiek to jest, będzie to najciekawsza rzecz od dobrych paru miesięcy, co mówi samo przez się, że warto to sprawdzić.
Niewiele więcej myśląc, rzucił gazetę w kąt pomieszczenia i wyszedł z niego na korytarz. Następnie skręcił w lewo, kierując się prosto na główny plac. Postanowił przejść się po całym kompleksie budynków, mając nadzieję, że natknie się na coś ciekawego. Nie próbował nawet poruszać się cicho, jawnie demonstrując swoją obecność. Na schodach prowadzących z korytarza do wyjścia na plac strącił umyślnie butem butelkę, która z głośnym brzdękiem stoczyła się po betonowych stopniach. Lepszy efekt byłby chyba tylko wtedy, gdy ryknąłby na całe gardło "tu jestem!".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Czw Sie 29, 2013 7:57 pm

Raven nasłuchiwał, chłonąc odgłosy otoczenia. Po chwili wyczuł bicie serca, w tym samym budynku w którym się znajdował. Nie był to magik z Dashville. Bicie to było nienaturalne...Powolne. Zbyt powolne na człowieka. No chyba że przebywa tu zahibernowany przybysz z przeszłości... W co Kruk nie wierzył. Zamiast tego, postanowił podążyć za tym nowym tropem. Z góry mógł zauważyć że to mężczyzna, na oko młody...Ale czuć było że nie jest "normalny". Nie był obecny w tym samym budynku, w którym czatował Raven. Trzeba było wyjść na dach...Szczęśliwie mnóstwo było tu skorodowanych dziur. Przez jedną z nich wskoczył do góry, po czym się podciągnął i był już na dachu jednej z hal produkcyjnych, skąd miał widok na plac. Jego wyostrzony słuch oraz wszechobecna cisza sprawiły, że wyraźnie słyszał odgłos upadającej butelki... Kruk doskonale wiedział gdzie jest ów dziwny jegomość, który dziwnym trafem bardzo chce zwrócić na siebie uwagę. Na pewno nie może być cywilem który się tu zgubił. Raven cały czas siedział na dachu i obserwował, patrząc na wyjście z budynku, z którego dobiegały hałasy, samemu nie zwracając na siebie uwagi...
Powrót do góry Go down
Spider-Man



Liczba postów : 232
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Wrz 02, 2013 7:15 pm

Pusta przestrzeń była idealnym miejscem na rozchodzenie się każdego dźwięku. Butelka spadła ze schodów z głuchym odgłosem, nie rozbijając się na końcu swojej drogi, jedynie została „przyozdobiona” paroma rysami. Byleistr wszedł na plac, na którym nikogo nie było. Jeszcze.
Raven, przycupnięty na dachu, mógł go zauważyć wcześniej niż olbrzym. Mimo to ciężkie kroki i zgrzyt metalu usłyszeli obydwaj, zanim potężna sylwetka wyłoniła się zza magazynu. Żelazna postać może nie poruszała się bardzo płynnie, ale jak na robota – nie brakowało jej gracji. Mech był raczej nowej generacji, co widać było po jego konstrukcji, a także materiałach, z jakich został wykonany, a jakie mogli dostrzec na pierwszy rzut oka. W ręku trzymał broń, coś, co przypominało topór, ale nieźle ulepszony, mający zapewne wbudowane parę przydatnych funkcji, których pozbawiony był jego pierwowzór. Niebieskie diody dookoła głowy przybysza zamigotały, gdy jego wzrok spoczął na Byleistrze. Silne ramię uniosło się, gdy z wnętrza blaszaka dobiegł głos.
- Cel nieznany. Zlikwidować.
Wyglądało na to, że robot ma wytyczne odnośnie osób, które ma oszczędzić, a które zlikwidować. Bądź jest nieudanym eksperymentem szaleńca pokroju doktora Frankensteina i po prostu uciekł z laboratorium. Ani jedno, ani drugie nie wróżyło niczego dobrego, ale wyjaśniało chociaż brak bezdomnych w budynku…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Byleistr



Liczba postów : 5
Data dołączenia : 21/07/2013

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Czw Wrz 19, 2013 10:16 pm

Wychodząc na plac, Byleistr spodziewał się wielu rzeczy. Ba, nawet zmasowanego ataku bezdomnych by się bardziej spodziewał, niż tego co nadeszło zza magazynu.
Jego nadejście poprzedzał odgłos ciężkich kroków i charakterystyczny zgrzyt metalu, niczym z tych dziwnych filmów o Terminatorach, które olbrzym zdążył obejrzeć swego czasu podczas pobytu w Midgardzie.
Gdy ujrzał przybysza, zaczął żałować swojej niechęci do broni palnej. Jego nóż w porównaniu do zaawansowanej broni robota wyglądał śmiesznie. Wokół brakowało także lodu, który mógłby okazać się bardzo przydatny w walce z tą kupą żelastwa.
- Widzę, że się nie dogadamy... - mruknął, gdy robot zaczął standardową formułkę o likwidowaniu. - Może jeszcze mi powiedz, że jesteś z przyszłości i szukasz Connora?
Rozejrzał się szybko po okolicy i dostrzegł leżące nieopodal pręty zbrojeniowe, powyciągane najprawdopodobniej z fundamentów przez złomiarzy.
Złapał za jeden z nich i bez dłuższych namysłów cisnął nim niczym oszczepem prosto w korpus robota, między "klatą" a łbem. Liczył, że trafi w jakąś jednostkę centralną. Pamiętał, że Terminatory coś takiego miały.
Odruchowo sięgnął po następne dwa pręty, by w razie czego szybko rzucić i dobić przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Nie Wrz 22, 2013 10:31 am

Matt Murdock - jeden z najzdolniejszych i najbardziej doświadczonych prawników w Stanach Zjednoczonych postanowił zająć się sprawą swojego nowego klienta, który został jakiś czas temu napadnięty i ugodzony nożem w jednej z nowojorskich alejek. Klient przeżył atak, ale chce za wszelką cenę odnaleźć sprawcę zamachu na swoje życie. W tym celu poprosił o pomoc swojego znajomego Matta Murdocka.
Murdock, nie mając żadnej pomocy ze strony świadków (ponieważ takowych nie było), ani też swojego klienta, który został zaskoczony i nie widział sprawców, postanowił rozwikłać tą sprawę jako swoje alter ego, czyli Daredevil.
Bohater ubrany w czerwony kostium, o natężeniu ciemniejszych odcieni, przypominających gęstą, czerwono czarną krew wypływająca z tętnic przypadkowych ofiar zjawił się w tajemniczej i opuszczonej fabryce. Według jego doświadczenia podczas wieloletnich walk z przestępczością, mogła to być idealna kryjówka dla przestępców, a nawet sprawców niedoszłego zabójstwa jego klienta.
Murdock pomimo, iż jest niewidomy, dysponuje niezwykle wyostrzonymi zmysłami, które zastępują mu wzrok po ilekroć. Natychmiast po dostaniu się na miejsce, Daredevil wyczuł obecność dwójki tajemniczych osób. Od razu wiedział, że nie są to zwykli rabusie, którzy atakują niewinnych przechodni nożem. Postanowił ukryć się i podsłuchać całe zajście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Wrz 23, 2013 8:37 pm

Raven obserwował dziwaka z dachu. Raczej ów dziwak nie był świadom obecności dhampira, tak samo jak i maszyny która wyłoniła się zza magazynu. Przyglądając się mechowi, od razu wykluczył udział Dur-Shurrikuna. On raczej z takich zabawek nie korzystał. Ten topór raczej byłby jego zdaniem pretensjonalnym i idiotycznym dodatkiem do robota bojowego. Kiedy machina obrała sobie Byleistra za cel, Kruk postanowił działać. Ruszył przez dachy, skacząc z jednego na drugi, tak aby nie zwrócić na siebie uwagi mecha. Dopiero kiedy znajdował się nad Byleistrem i mechem, wyciągnął pistolet. Miał jeszcze dwa magazynki poza tym, którzy miał już załadowany...W sam raz.
-Wiej stąd!
Rzucił do chłopaka, jednocześnie wystrzeliwując dwa pociski w kierunku humanoidalnego robota. jeden był wycelowany w diody na głowie, drugi w "szyję", oddzieloną od głównych płyt pancerza. Następnie zeskoczył, strzelając w odsłonięte podbrzusze i odskoczył, w razie gdyby ściągnął na siebie uwagę cyborga. To wszystko było jedynie sprawdzaniem przeciwnika. Sprawdzał, gdzie pancerz jest najsłabszy, a gdzie najmocniejszy. gdzie są sensory, a gdzie centralny procesor...
Zaraz po tej akcji postanowił zwabić maszynę do magazynu, wiedząc że na otwartym placu nie ma z nią zbyt dużych szans. W ciasnych pomieszczeniach zaś mógł wykorzystać rozmiary robota na jego niekorzyść. W międzyczasie wyczuł obecność kolejnego człowieka... Czyżby byli tu jacyś bezdomni mimo wszystko?
Powrót do góry Go down
Spider-Man



Liczba postów : 232
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Pon Wrz 30, 2013 4:27 pm

Pręt rzucony przez Byleistra odbił się od topora trzymanego w ręce robota. Mech przesunął go przed siebie w momencie lotu pocisku, jego szybka reakcja była możliwa dzięki wcześniejszemu skupieniu się na olbrzymie. Druga ręka żelaznego przeciwnika uniosła się, a diody wokół jego głowy zamigały. Szykował się do ataku na mężczyznę, ale słysząc okrzyk nieznanego mu osobnika, odwrócił się i cisnął laserem z dłoni w Ravena. Przypominało to trochę uderzenie energii Iron Mana, ale strumień był o połowę cieńszy i niemalże biały. Zakapturzony, dzięki swoim instynktom i położeniu, dostał szansę na uniknięcie spotkania z wiązką, jeśli spróbuje odskoczyć. Wtedy jednak dach budynku zapadnie się, a robot spróbuje znowu tego samego. Teraz dokonywał szybkiej identyfikacji przybysza.
Pociski wystrzelona przez Kruka odbiły się od pancerza mecha, jakby były z plastiku i nie mogły wyrządzić mu żadnej krzywdy. Wbrew jego planom, wielkolud nie złapał przynęty i nie zamierzał się ruszać dalej niż obręb placu.
Matt Murdock jak na razie pozostawał bezpieczny, o ile nie postanowi bardziej zbliżyć się do walczących lub, co gorsza (dla niego), nie zechce się do tej walki włączyć. Zdaje się, że nie tego tu szukał…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona fabryka   Today at 2:19 am

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona fabryka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Opuszczona fabryka
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona Kuźnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: