Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Vanillie Magpie

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 29/10/2012

PisanieTemat: Sala   Sob Lis 03, 2012 8:13 am

Przytulna, choć całkiem spora sala pełna drewnianych krzeseł i stolików różnej wielkości. Za podłużną ladą wyłożone są słoje z cukierkami i czekoladkami a na paterach świeże ciasta.
W środku rozbrzmiewa przyjemna dla ucha muzyka. Zazwyczaj stary, dobry jazz.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eve

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Pią Gru 14, 2012 6:50 pm

Gdy dziewczyna ujrzała kawiarnię, od razu na myśl przyszło jej ciastko z nadzieniem. A, że rzadko bywała w takowych miejscach, bez zastanowienia weszła do niej i zaczęła się rozglądać. W tle leciała piosenka Sia - My Love. Po jakimś czasie ujrzała idealne miejsce do siedzenia. Znajdowało się ono w taki punkcie, że Evelyn mogła równocześnie obserwować co się dzieje na zewnątrz i zajadać się. Podeszła do lady i zamówiła ciastko z truskawkowym nadzieniem oraz herbatę, po czym usiadła przy upatrzonym stoliku. W czas oczekiwania wyciągnęła notatnik z ołówkiem i zaczęła dokańczać swój malunek. Pomimo, że już nie miała tego pięknego krajobrazu przed oczyma, nadal mogła rysować z pamięci.
-Szczerze, zaczyna mnie już nudzić to łażenie samemu. - Wymamrotała pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sob Gru 15, 2012 10:30 am

Lafia wtoczyła się do kawiarni.
- Dzień dobry - powiedziała, siląc się na uprzejmość. Nie chciała zabrzmieć oschle, ale to naprawdę nie był jej najlepszy dzień. Przez większą część nocy trenowała, a kiedy w końcu wemknęła się do domu, nie mogła zasnąć. Była zbyt pobudzona, po głowie ciągle chodziła jej myśl, że robi to wszystko na darmo. Może powinna po prostu dać sobie spokój i skupić się na czymś bardziej pożytecznym? Na przykład... nauką? Hahaha, jasne.
Zauważyła, że jej ulubiony stolik w kącie lokalu jest wolny. Usiadła tam, aby mieć oko na całe pomieszczenie. Od czasu ataku na miasto nienawidzi mieć nikogo za plecami. Dlatego zawsze w szkole zajmuje ostatnią ławkę przy oknie.
- Cappuccino i jabłecznik proszę.
W kawiarni nie było tłumów, kilka stolików było zajętych. W oczy rzuciła jej się dziewczyna siedząca na drugim końcu lokalu. Jakby od niechcenia rysowała coś w swoim notatniku. Lafia spojrzała na własne, nieporęczne łapki, a następnie na ręce dziewczyny, wprawnie poruszające ołówkiem po kartce papieru. Upiła łyk cappuccino.
- Mniam - westchnęła. Od razu zrobiło jej się cieplej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eve

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sob Gru 15, 2012 3:20 pm

Po jakimś czasie Eve w końcu dostała swoje zamówienie. Szybko dokończyła ostatnie detale swego rysunku i wpadła na pomysł, aby uwiecznić swoje dzieło. Ustawiła herbatę i ciastko tak, aby ładnie współgrało z rysunkiem. Inni ludzie mogli by się zastanawiać co Evelyn kombinuje, lecz ona miała to gdzieś. Starała się rozwinąć swoje zainteresowanie fotografią, a ty był dobry moment na kolejne zdjęcie do kolekcji. Po tym jak wyciągnęła HTC i zrobiła zdjęcie, wreszcie schowała notatnik i zaczęła się pożywiać. Gdy ugryzła kawałek, zauważyła że jakaś dziewczyna jej się przygląda. Dla bezpieczeństwa dokładnie przyjrzała się dziewczynie która właśnie wchodziła do kawiarni. Gdyby groziło jej niebezpieczeństwo właśnie w nią by się zamieniła. Nie wyróżniała się niczym z tłumu i było widać, że przyszła tu tylko na chwilę. Więc nie było by niebezpieczeństwa
, że w tym lokalu znajdywały by się dwie te same osoby. A może po prostu chciała by się ze mną zakolegować...? Raczej nie, przecież nie usiadła do tego samego stolika co ja. Eh... czym ja się przejmuję. Gdy sięgnęła po herbatę przypomniało jej się, że nie ściągnęła swej narzutki.
-Matkooo... - wymruczała, po czym zdjęła ową narzutkę i wróciła do pożywiania się. [i]Z moim szczęściem pewnie bym się jeszcze ubrudziła.


Ostatnio zmieniony przez Eve dnia Nie Gru 16, 2012 1:22 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sob Gru 15, 2012 5:44 pm

Gdy właśnie miała wgryźć się w ciacho, zauważyła, że brązowowłosa dziewczyna, której wcześniej się przyglądała, patrzy na nią. Zakłopotana Lafia szybko odwróciła wzrok. Nie chciałam być bezczelna. Skupiła się na cieście. Nie było takie złe, aczkolwiek babcia robi lepsze. Nagle, nie wiadomo dlaczego akurat teraz, przypomniała sobie o zadaniu domowym z języka angielskiego. Dobre samopoczucie prysnęło jak bańka mydlana. Zamiast niego pojawiła się mini-depresja. 3 strony opowiadania? Chwile zastanowiła się nad tematem. Pff... napiszę w szkole. I beztrosko znów wgryzła się w jabłecznik. Po chwili znów spojrzała na dziewczynę siedzącą w kącie. Akurat zdejmowała z siebie okrycie. Zdawało jej się, że ta przypadkowo spojrzała na nią, więc uśmiechnęła się delikatnie, kiwając jej głową. W końcu niewiele ludzi było dzisiaj w kawiarni, więc to nie powinno być nic dziwnego, jeśli zrobi coś takiego, prawda? Lafia miała szczerą nadzieję, że tak to właśnie działa, bo jeśli chodzi o kontakt z innymi ludźmi, to mogłaby oblać z tego egzamin, gdyby takowy istniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eve

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Gru 16, 2012 1:49 pm

Gdy Eve skończyła opychać się ciastkiem, założyła ponownie narzutkę i powoli zaczynała się zbierać do wyjścia. Wstając z krzesła spojrzała jeszcze raz na dziewczynę o blond włosach. Może powinnam do niej zagadać? No nie wiem... jakoś nie za bardzo mi się chce... No ale nikogo tu za bardzo nie znam Dziewczyna po krótkiej chwili zastanowienia podeszła do owej blondi i przywitała się. Chyba jednak nie potrzebnie zachowywała taką ostrożność wobec niej. Nie wygląda na groźną.
- Witaj. Czy mogła bym wiedzieć dla czego mi się tak przyglądałaś ? - powiedziała siadając przy stoliku blondwłosej. Mówiąc to uśmiechała się aby nie wystraszyć dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Gru 16, 2012 4:55 pm

Gdy zobaczyła, że nieznajoma kieruje się w jej stronę, spanikowała. Ona tu idzie! Była pewna, że nawrzeszczy na nią, dlaczego do cholery ciągle się na nią gapi. Nie żeby dziewczyna wyglądała na wredną, po prostu Lafia miała jakieś urojenia. Gdy usiadła przy jej stoliku, spodziewała się najgorszego. Ale ta po prostu miło przywitała się. Kiedy usłyszała jej pytanie, zaczęła się tłumaczyć.
- No bo... Emm... Nie chciałam być bezczelna... Bo ja... Po prostu widziałam jak rysujesz... I wydawałaś mi się bardzo sympatyczna... - Nie wiedziała co ma powiedzieć. Pewnie uważa ją za wariatkę. Zauważyła, że nieznajoma uśmiechała się do niej mile.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Electro

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 09/12/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Wto Gru 18, 2012 10:54 pm

Stał na dachu kawiarni „Milseogra” nie podobała mu się ta nazwa. Zdecydowanie nie pasowała do kawiarni. Szybko rozejrzał się po okolicy, szczególną uwagę zwracał na ruch uliczny i patrole policji. Na szczęście o tej godzinie ruch nie był tutaj zbyt duży, a patrole policji występowały sporadycznie. Spojrzał na budynki obok, planując drogę ucieczki. Musiał być ostrożny, a to wszystko przez samozwańczych bohaterów, których liczba z dnia na dzień gwałtownie rosła. Ostatni wdech i był gotowy do działania.
Ostatnio dostał zlecenie, miał zabić pewnego pisarza. Dowiedział się jedynie, że ten mężczyzna w wieku 48 lat planuje wydać książkę w, której dużo było informacji psujących dobre imię pewnej firmy. Nie interesowały go takie szczegóły, ale były przydatne przy odnajdowaniu celu i planowaniu działania. Teraz żałował, że nie wypytał o dokładne informacje na temat swojego celu. Straciłem tak dużo czasu na szukanie go-pomyślał.
Po paru dniach poszukiwań dowiedział się, że ten cel jada często w tej kawiarni. Mimo to musiał czekać cały wczorajszy dzień, aż raczy się ukazać. Powinienem był zabić go wczoraj, jednak takie działanie było ryzykowne. Nie znał okolicy a tym bardziej drogi ucieczki. A nie zamierzał znowu zostać złapany i trafić do więzienia. Teraz wszystko było idealnie przygotowane. A droga ucieczki, pozwoli mu szybko ulotnić się z miejsca zbrodni.
Skierował swoją dłoń na lampę i szybko zaczął pobierać z niej energię elektryczną. Światła przygasły w całej dzielnic, skrywając całą ją w mroku. Szkoda, że tylko na moment, to tylko ułatwiłoby mu pracę.
Naładowany energią zeskoczył tuż przed wejście do kawiarenki. Wyglądała tak samo jak wczoraj, odnalazł swój cel, chciał szybko do niego podlecieć i zakończyć swoje zlecenie. Zanim ludzie tutaj zaczną krzyczeć i wrzeszczeć .Witam mam nadzieję, że pożegnałeś się z bliskimi.. Chciał zrobić to szybko i bezproblemowo. Wyciągnął swoją na dłoń na, której zebrały się wyładowania elektryczne. Chciał zabić i chyba nie musiał używać tych słów, by to zadeklarować . Po chwili zrozumiał, że w tej kawiarence były dwie kobiety. Obie były uzbrojone i stanowiły zagrożenie a na pewno mogły przeszkodzić w realizacji zlecenia.
Zwrócił się w ich stronę z żądzą mordu w oczach, chciał najpierw je porazić swoją mocą. A potem zająć się pisarzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eve

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Gru 19, 2012 2:09 pm

Eve zaczęła się śmiać gdy słyszała jak dziewczyna jąka się odpowiadając, lecz nagle zrobiła się zupełnie poważna. Zdawało jej się, że coś tu nie pasuje i to nie w dziewczynie, tylko w kawiarni. Nagle do sali wszedł jakiś dziwny facet Ale się ubrał. Lubię cospleje ale ten jest dziwny.- Zaśmiała się w duchu ,ale po chwili gdy nieznajomy podszedł do mężczyzny siedzącego niedaleko wiedziała, że zaraz coś się wydarzy. W mgnieniu oka schowała się za nowo poznaną dziewczyną tak aby nikt jej nie widział i zamieniła się w kobietkę, która dawno już stąd wyszła a Eve upatrzyła sobie ją w razie kłopotów z blondi.
-Jak masz na imię? Chciała bym wiedzieć przed walką.- spytała się jej i dyskretnie wyciągnęła swoją pałkę która aktualnie znajdowała się w torbie w postaci nunchaku. Eve była teraz przygotowana i zwarta do walki. Czekała tylko na to co zrobi jej nowa znajoma. Wyglądała na taką co nawet trochę potrafi walczyć. Eve miała nadzieje, ze jej chociaż trochę pomoże bo dawno nie walczyła z osobą która włada elektrycznością. Oczywiście wiedziała co ma robić: Unikać "błyskawic", zaatakować i ewentualnie zmęczyć bo każda istota gdy jest zmęczona inaczej funkcjonuje. Wiedziała też, że obydwie nie są jego aktualnym celem. Trzeba by było jakoś odciągnąć tego faceta od jego celu.- Evelyn miała już plan jak go ewakuować lecz puki co czekała na reakcje koleżanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Gru 19, 2012 5:00 pm

Słysząc śmiech dziewczyny rozluźniła się. Chyba się wygłupiłam, pomyślała zakłopotana. Nagle atmosfera zrobiła się cięższa. Spojrzała na nieznajomą. Widziała u niej zmianę. Nie wiedziała jeszcze na czym owa zmiana mogłaby polegać, ale widać nie tylko ją opanowało to dziwne uczucie. Zdawała jej się, że światła na ulicy zgasły. Spojrzała na nowo przybyłego mężczyznę. Jego ubiór był dosyć... kontrowersyjny. To jakiś cosplay? Latarnie znów zaświeciły się. Zauważyła, że Eve odeszła ze stolika i stanęła za nią. Odprowadziła ją wzrokiem. Nie wiedziała co tak właściwie się tu dzieje, ale musiała być czujna. Dziwny mężczyzna niepokoił ją.Usłyszała z jego ust groźbę w kierunku faceta siedzącego przy wejściu. Wydawał się przerażony. Jasne, na jego miejscu też bym była. Spojrzała na jego dłonie. Więc on jest... wyjątkowy. - nie wiedziała, jak może nazwać ludzi z nadnaturalnymi mocami. Nagle spojrzał w jej stronę. Zobaczyła w jego oczach żądze mordu. Wzdrygnęła się. Miała już do czynienia ze złoczyńcami, ale w ich oczach nigdy nie widziała chęci zabicia jej. Najwyżej strach, niedowierzanie, ewentualnie gniew z powodu pokrzyżowania planów. Ale nie to. Usłyszała pytanie dziewczyny o imię. Walka. Tak...nie przypuszczała, że przyjdzie kiedykolwiek jej walczyć w kawiarence. Ale cóż. Przygotuj się na niespodziewane, jak to mawiał pan Harry, jej trener w młodości.
Wstała z krzesła. Stanęła krok bliżej wyjścia. Jej broń potrzebowała miejsca.
- Isabella - odpowiedziała, nie patrząc na nią. Nie chciała zdradzać więcej, kiedy za chwilę wyda się, że ona też coś tam potrafi - Z kim mam przyjemność? - zrewanżowała się. Teraz była poważna. Skupiona.
Kij wysunął się jej z rękawa. Wprawnie złapała go w obie ręce, kiedy zaczął się wydłużać. Zaklęła pod nosem. Nie będzie miała dużego pola manewru, jednak na jej szczęście kawiarnia była całkiem spora. Postanowiła nie wyciągać jeszcze ostrza. Może przynajmniej na razie przeciwnik uzna to za zwykły kij, a nie kosę?
- Potrzebujesz czegoś? - spytała ironicznie mężczyzny. Skupiła się na jego dłoniach. Nie miała zamiaru atakować pierwsza, nie znająć możliwości przeciwnika. Była przygotowana do zrobienia uniku.
Martwiła się także o cywilów. Nie chciałaby, aby ucierpieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Electro

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 09/12/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Gru 19, 2012 7:55 pm

Nie mógł działać pochopnie. Nie mógł zapominać o swoim celu, nawet w obecności dwójki niespodziewanych gości. Rozejrzał się po kawiarni, widział ludzi uciekających z lokalu. Wszędzie znajdowały się poprzewracane stoły i krzesła. Spojrzał jeszcze raz na pisarza, który nie poruszał się od momentu groźby. Musiał zemdleć biedak-pomyślał. Przynajmniej nie będzie się pałętał pod nogami a tym bardziej próbował ucieczki. Delikatnie uśmiechnął się.
Spojrzał jeszcze raz na te kobiety rozmawiające ze sobą. Ku swojemu zaskoczeniu zobaczył tylko jedną. Jeszcze raz rozejrzał się po pomieszczeniu, cofając się o parę kroków. Zniknęła? Po chwili zza pleców blondynki wyszła jeszcze inna kobieta. Co jeszcze? Nieważne, nie mam czasu rozmyślanie.
Schowałaś się za plecami koleżanki to mi się podoba. To tak zwany instynkt. Kiedy drapieżnik poluje ofiara musi się przed nim chować, albo zostawić przynętę i uciec. Mówiąc to mimowolnie spojrzał się na pisarza. Jednak wzrok tych kobiet nie ukazywał przerażenia, przeciwnie pełno było w nim woli walki. Nawet odważyły się wyciągnąć broń. Uznał to za oczywiste wyzwanie, nie spodobało mu się to. Więc chcecie walczyć tak? Nie chciał na nie marnować czasu. W pojedynku z nimi nie mógł nic wygrać, za to mógł dużo stracić.
Musiał czymś zająć nieznajome, w międzyczasie zabijając cel. Wybaczcie nie mam dla was czasu odparł bez emocji. Jestem zajętym człowiekiem i mam swoje plany. Wycelował w pisarza i zawadzające mu kobiety.W tym samym momencie na jego dłoniach pojawiły się wyładowania elektryczne. Uśmiechnął się kiedy pioruny opuściły jego dłonie i skierowały się w wycelowane postacie. Liczył, że zajęte unikaniem nie zdążą uratować nieprzytomnego mężczyzny. A powstałe zamieszanie pozwoli mu bezproblemowo opuścić miejsce zbrodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eve

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Pią Gru 21, 2012 1:05 pm

Po wypowiedzianych przez faceta słowach Eve chciało się płakać ze śmiechu. Jednakże musiała być poważna, nie może zdradzać na razie żadnych uczuć, wahań i tym podobnych. Chociaż czasami dobrze jest wprowadzić kogoś w błąd i udawać bezbronną osobę. W momencie kiedy dziewczyna powiedziała jak ma na imię, Eve automatycznie jej odpowiedziała.
- Evelyn miło mi. Dziewczyna nie za bardzo lubiła się ujawniać, ale w tym momencie nie miała wyboru. Jednakże, jak ma użyć swojej ukrytej mocy w tej walce ? Raczej nie jest to potrzebne. Osobnik z którym przyszło jej walczyć nie wygląda na doświadczonego, chociaż... możliwe, że potrafi dokopać. Dzięki bogu Eve zmieniła postać ponieważ nie wiadomo co by się potem mogło dziać a ostrożności nigdy dosyć. Ciekawe co teraz zro... Nie musiała się długo zastanawiać. Mężczyzna znowu coś powiedział i przeszedł do czynu. Gdy skierował swoje dłonie na kolesia siedzącego niedaleko i na je same, przyczepiła nunchaku do specjalnej zaczepki przy pasie. Treningi nauczyły ją co ma w takich sytuacjach robić. Kątem oka widziała, że w odległości trzech metrów znajduje się stolik, który z łatwością mogła by podnieść i rzucić. W momencie kumulacji wyładowań elektrycznych na dłoniach faceta podbiegła do stołu, sprawnie chwyciła i rzuciła nim w kierunku prawowitego celu napaścy, następnie poturlała się (zrobiła fikołki) do następnego stolika który także był niedaleko i zasłoniła się nim. Oczywiście nie celowała w mężczyznę tylko w punkt, w którym stół i piorun się zetkną. Wykombinowała to tak, że i ona i cel nie ucierpią. Nie miała czasu przejmować się czy Isabell zdąży uniknąć porażenia prądem. W końcu nie może być w dwóch miejscach na raz! Z resztą kobitka nie wyglądała na taką która nie potrafiła by zrobić uniku.
-Zostawiam ci go !!- krzyknęła do dziewczyny w czasie działania. Eve nie miała żadnych problemów z "atakiem" ... "obroną" pomimo, że przybrała postać innej osoby. Wszystkie jej umiejętności są nadal sprawne tak jak były przed przemianą. Jedynym minusem jest to, że zmienia się jej ciało a nie ubiór. Lecz zmiana ubioru przydaje się tylko wtedy gdy dosłownie ma być jakąś osobą w celu np. zrobienia komuś żartu. W momencie gdy piorun zetknął się z drewnem, stolik rozpadł się na kawałki które porozlatywały się po całym pomieszczeniu. Dzięki bogu nie były groźne. Mogły jedynie zadać kilka ranek na ciele. Stało by się coś gorszego tylko wtedy gdyby ktoś nie zasłonił oczu. Teraz czekała na reakcję cosplayowicza i Isabell. Dla bezpieczeństwa trzymała rękę w miejscu gdzie znajdywał się pistolet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Pią Gru 21, 2012 10:56 pm

Bała się. Nie wiedziała, czego chce ten facet, ale czuła, że jest bardzo groźny. Stojąc na przeciwko niego, niemal czuła bijącą od niego aurę grozy. Jeszcze nikt nigdy nie zaatakował jej tak otwarcie, w miejscu publicznym. Nie znała jego możliwości, przyszło jej do głowy, że może po prostu jest naćpany, a ona od razu zareagowała tak impulsywnie. Kiedy nieznajomy wyciągnął ręce, już wiedziała, że jej nadzieję okazały się złudne. Wiedziała, że istnieją osoby z nadnaturalnymi zdolnościami, widziała w końcu ich w akcji w czasie ataku na Nowy York. Może nie z bliska, ale wystarczy, że zobaczyła efekty. Patrzyła hardo na przeciwnika, starając się nie okazać strachu. Kątem oka zauważyła jeszcze jak Evelyn (czy ona przypadkiem nie wyglądała inaczej?) zrobiła serie akrobacji ratując nieprzytomnego mężczyznę i chowając się za najbliższym stołem. Usłyszała jak nowa znajoma krzyczy do niej, by się nim zajęła. Przeceniasz mnie. Wiedziała, że nie jest zbyt silna, więc wolała nie rzucać się w wir walki, nie znając siły przeciwnika. Gdy nieznajomy kumulował swoją moc, kopnęła stół przy którym wcześniej siedziała i spróbowała się za nim schować, zanim przeciwnik uderzy. Wszystko to działo się bardzo szybko, skacząc na drugą stronę stołu modliła się, aby zdążyła się schować. Miała zamiar przytulić się do podłogi, ale musiała być szybsza. Szybsza nic moc tego dziwaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Sob Gru 22, 2012 10:03 am

Nanananananana batman? Nie! To Black Iron! Czarna zbroja śmignęła w oddali obserwując uważnie okolicę. Nic się w sumi nie działo. Nic oprócz jakiegoś faceta na dachu kawiarenki. Alice z nudów zaczęła mu się przyglądać. Dzięki zbroi mogła spokojnie przybliżyć obraz. Nie wyglądał jednak na zwykłego cywila. W końcu, kto biega w lateksowym, obcisłym stroju po dachu? Alice zainteresowała się tym. Skierowała zbroję w jego kierunku. Była jednak daleko. Na tyle daleko, że mogła pozostać niezauważona i spokojnie obserwować nieznajomego. Wtedy dostrzegła, że gasną światła w okolicy. Zastanawiające. Mężczyzna wszedł do środka kawiarni i zniknął jej z oczu. Kobieta dalej jednak leciała w tamtym kierunku. W końcu miała jeszcze chwilkę dla siebie. Gdy zbliżyła się do brau zbroja zarejestrowała dziwne dźwięki dochodzące z baru, które wcale nie przypominały rozmó. Coś a la rozwalany w drobny mak stół. Tak to się robi? Wchodzi do baru i niszczy wyposażenie, gdy zamówienie za późno przychodzi? Black Iron wylądował na ulicy. Płyty z rąk rozsunęły się ukazują lufy. Zbroja weszła do baru unosząc dłoń. Maszyna cały czas obserwowała obecne w kawiarni postacie. Jeżli zostanie w nią wycelowana broń, albo coś co, może B za takową wziąć zbroja wystrzeli serię w mężczyznę stojącego najbliżej, w Electro.
- Co tu się, do cholery, dzieje? - ryknie zbroja jeżeli nikt w nią nie strzeli. Jednym karabinem mierzyła w pana w "rajstopkach", a drugi w kobietę za stołem.
Powrót do góry Go down
Hela

avatar

Liczba postów : 169
Data dołączenia : 26/05/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Gru 23, 2012 8:20 pm

// Eve, taka ważna informacja - jeśli walczysz z kimś, to mg decyduje czy stało ci się coś w trakcie walki, albo czy udało ci się odeprzeć atak. A przynajmniej decyduje o tych ważniejszych elementach. Tak na przyszłość. //

Pomieszczenie w dosyć krótkim czasie całkiem opustoszało. Prawdopodobnie ktoś już zdążył zadzwonić po policję, a więc przyjazd służb specjalnych był tylko kwestią czasu. Nawet jeśli niewiele jeszcze się działo, zaniepokojeni obywatele to już dosyć istotny powód do przyjazdu.
Wracając jednak do samych bohaterów...
Na pierwszy atak Electro kobiety na szczęście zareagowały dosyć szybko. Gdyby nie stoły, całość mogłaby wyglądać niezbyt szczególnie. Wyładowania zostawiły za sobą trochę czarnych śladów spalenizny na przedmiotach i podłodze obok której przepłynęły, zaś jeśli chodziło o stoły... Tu sprawa wyglądała nieco inaczej. Faktycznie, od uderzenia rozpadły się na sporo mniejszych i większych części. Eve mogła odczuć skutki uderzenia, a konkretnie dosyć mocne kopnięcie prądu w jej lewą nogę. Niewielka część z rozchodzącej się mocy Electro musiała ją dosięgnąć. Nie spowodowało to niczego szczególnego, ale noga dziewczyny przez chwilę będzie nieco obolała i zdrętwiała, co w pewien sposób spowolni oraz ograniczy jej ruchy. Kilka nadpalonych odłamków rozcięło skórę na jej rękach oraz lekko w jednym miejscu na jej szyi. Niby nic poważnego, ale jednak dosyć nieprzyjemne i rozpraszające. Ważniejsze było to, że straciła prowizoryczną tarczę, pozostawiając ją znów odsłoniętą.
Lafia, która była nieco dalej, również zdążyła się ukryć za blatem stolika, choć i ona poczuła działanie mocy przeciwnika. Tak jak w przypadku Evelyn, kilka odłamków drasnęło jej skórę. Dziewczyna poczuła też ciepło powstałe podczas uderzenia władowań w stolik. stanowczo zbyt blisko siebie. Dało jej to też całkiem dobrą możliwość na zorientowanie się, że jedno celne trafienie nie skończy się dla niej dobrze.
Co do pisarza jednak... Cóż. Jeśli Evelyn faktycznie miała zdążyć ochronić mężczyznę i jednocześnie samej się schować, musiała zrobić to bardzo szybko. A co za tym niestety idzie - odrobinę niedokładnie. Kobieta najwyraźniej zapomniała o tym, że stół ma też dosyć długie nogi.. i właśnie jedną z nich zwaliła zemdlonego pisarza z krzesła, na którym to biedak siedział. Mimo tego, ogólny cel którym było osłonięcie cywila przed atakiem prądu został osiągnięty. Nawet, jeśli nieco poobijany, mężczyzna jeszcze przeżył. Choć dodatkowe uderzenie nie pomogło mu w odzyskaniu przytomności...
Alice natomiast stojąc niedaleko wejścia, miała całkiem dobry widok na całą scenę. I poza tym, że jeden ze spalonych odłamków jakiegoś stołu przeleciał z cichym świstem obok jej głowy (albo raczej głowy Black Irona), póki co żaden atak nie uniemożliwił jej zadania głośnego pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Electro

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 09/12/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Gru 23, 2012 10:36 pm

Widział jak błyskawica prawie dosięga cel. Ułamki sekund i będzie po wszystkim, pozostanie jedynie ucieczka. Nie było aż tak ciężko-uśmiechnął się. Nagle usłyszał jakieś hałasy z ulicy, szybko spojrzał w tamtym kierunku. Tego widoku się nie spodziewał. Jakiś ciemny kształt….robot? No tak, nie może być zbyt łatwo-nie spodziewał się przecież, że dadzą mu tak łatwo uciec. Chciał przyjrzeć się robotowi, ale nagłe hałasy w pomieszczeniu odwróciły jego uwagę.
Rozejrzał się po pomieszczeniu. Widział zniszczone stoły, czuł lekki zapach spalenizny. Nie tak to sobie zaplanowałem-pokręcił z frustracją głową.
Widok w pomieszczeniu nie spodobał mu się, żaden atak nie osiągnął zamierzonego efektu. Obydwie nieznajome zasłoniły się stołami. Dobra forma obrony. Jednak ten atak miał tylko odwrócić waszą uwagę i pozwolić mi na zabicie tego mężczyzny. Wskazał na miejsce gdzie powinny znajdować się zwłoki pisarza. Zamiast tego wskazał na stół i poobijanego mężczyznę koło niego.
Dlaczego! –krzyknął. Dlaczego go bronicie? Narażacie życie dla jakiegoś obcego człowieka. Jeśli myślicie, że on jest bogaty i wam to wynagrodzi jesteście w błędzie. To zwykły człowiek…- westchnął, nie miał zamiaru dać wyprowadzić się z równowagi. Wziął głęboki oddech. Nie rozumiem was bohaterów. Jakie korzyści z tego macie? Robicie to dla sławy? Przecież nie ujawniacie swoich tożsamości. Dla pieniędzy? Przecież nikt wam za to nie płaci. Dla władzy? Nie zyskacie władzy usługując innym, musicie zyskać ją siłą.
Rozejrzał się jeszcze raz po pomieszczeniu. Zobaczył szczegóły, które wcześniej mu umknęły. Jego oba ataki odniosły minimalne sukcesy. Leżący nieprzytomny mężczyzna był bardzo trudny do ochrony, co ułatwiało jego zadanie. A obie kobiety zostały delikatnie ranne, ba nawet zostały tymczasowo pozbawione zasłony.
Pozostał jeszcze ten robot . Jego działania mogły zdecydowanie odmienić zaplanowany rozwój wydarzeń. A samo jego pojawienie się bardzo komplikowało sytuację i nie pozwalało na odrobinę rozluźnienia. Każdy błąd od teraz będzie bardzo kosztowny-pomyślał.
Odleciał tak aby schronić się przed możliwym atakiem ze strony robota. Jeszcze raz użył piorunów chcąc przeszkodzić tym dwóm kobietom w przypadku próby ataku. Chciał użyć przewodów w budynku, aby móc zaatakować robota przed wejściem samemu nie dając możliwości mu do kontrataku. Chciał tym zachowaniem przesłać mu wiadomość „Nie masz tu czego szukać”. A sam musiał na razie odpuścić misje eliminacji pisarza. Przecież może poczekać, a sytuacja z każdym momentem staje się coraz bardziej skomplikowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Czw Gru 27, 2012 5:45 pm

Szybki skan całego otoczenia i Alicja już wiedziała co się dzieje. Dwie kobiety, mężczyzna i szaleniec w rajstopach. Bądźmy tolerancyjni... Ów szaleniec spokojnie spoglądał na to co się działo w sali zupełnie nie zwracając uwagi na Black. Bo po co? Błąd! Duży błąd. Kobieta spodziewała się, że zaraz nastąpi atak, ale się...pomyliła. Mężczyzna, niczym klasyczny czarny charakter, postanowił dokładnie poinformować wszystkich co on na ten temat myśli. Niestety, nie przewidział, że Alice klasycznie ma to głęboko w poważaniu. Uznała go za obiekt wrogi. Nic z resztą dziwnego. Generator zabłyszczał i wycelował. Zbroja cofnęła ręce i zaskrzypiała wrogo. Podczas jego całej, w sumie bezsensownej gadaniny, zapewne nie będzie problemu z wystrzeleniem w niego z generatora. Gdy wystrzał nastąpi, Electro powinien przynajmniej zostać oszołomionym.
- Uciekajcie. - zbroja syknęła złowrogo w kierunku obecnych tu ludzi. Alicja widziała całe to zajście. Wiedziała do czego był zdolny Electro. Najlepiej potraktować go wodą. Ponieważ Black to nie wóz strażacki musiała tą gdzieś znaleźć. Jako, że znalazła się w kawiarence powinny być tutaj zraszacze. Zbroja szybko zlokalizowała je na suficie. Podniosła rękę ku stołowi, który znajdował się z boku, tak, że jego podpalenie nie zaszkodzi uciekającym. Wtedy też z rękawic wyleciał płomień, który szybciutko powinien zająć stół. To powinno załatwić problem z Electro. Zbroja uważnie obserwowała mężczyznę. Gotowa była do ewentualnej blokady ataku i uniku, jeżeli tylko taki mogła wykonać.
Powrót do góry Go down
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Pią Gru 28, 2012 7:19 pm

Przytuliła się mocno do podłogi, gdy usłyszała głośny huk. Odruchowo zamknęła oczy. Na jej ciało posypał się deszcz drzazg i kawałków drewna. Jednocześnie poczuła dziwne ciepło niebezpiecznie blisko. Ostrożnie otworzyła oczy. Z nadgarstka lewej ręki delikatnie sączyła jej się krew. Było blisko, pomyślała, wychylając ostrożnie głowę zza stołu, aby ocenić sytuację. Evelyn wydawała się mieć nieco gorzej, ale Lafia nie podejrzewała, żeby były to jakieś poważne rany. Krew powoli spływała jej po szyi, lecz wyglądało to na zwykle rozcięcie. Przynajmniej jest cała. Gdy Lafia otrząsnęła się z nieudanego ataku nieznajomego, zobaczyła wielkie mechaniczne "coś" celujące z karabinu do niej i do dziwaka.
- Cholera jasna! - wymsknęło jej się na ten dziwny widok. Chciała po prostu zjeść jakieś ciastko i wypić coś ciepłego. Tak przy okazji, to nie dokończyła swojego ciasta! Te jakże inteligentne rozważania nad niedojedzonym ciastem przerwał jej wściekły głos mężczyzny. Po wyrzuceniu z siebie tego wszystkiego, wydawał się rozchwiany. Zrobiło jej się smutno. Czy tylko ja wierzę w bezinteresowność ludzką? Bezpieczniej byłoby po prostu zignorować jego wywód, ale Lafia chciała odpowiedzieć.
- Po prostu nie chcę żeby ktokolwiek musiał przeżywać to co ja - powiedziała cicho. Wiedziała, że nie powinna się nad sobą użalać. Wiele ludzi ma dużo gorzej od niej, a nie rozpowiadają o tym na prawo i lewo. Jednak dla niej śmierć rodziców była ciosem - Odebrano mi bardzo dużo - na te słowa poczuła echo gniewu na sprawców wypadku - Zostało mi tylko moje życie, więc z chęcią poświęcę je za innych - To nie było tak, że chciała umrzeć. Uważała jednak, że jest niezbyt inteligentna, przeciętnie urodziwa i nie ma żadnych pożytecznych talentów. Nie potrafi się dogadywać z ludźmi, woli towarzystwo książek. Skoro potrafi tylko to, logicznym jest, że wykorzysta ten talent najlepiej jak potrafi. Nikogo by nie obeszło, gdyby umarła. No, może babcie, ale wiedziała, że jest dla niej tylko ciężarem. Nie jest łatwo utrzymać wnuczkę z jednej emerytury. Niczego lepszego nie zrobi ze swoim życiem. Spełnieniem wszystkich jej marzeń jest ratowanie marzeń innych. Ale żałośnie to zabrzmiało, zaśmiała się gorzko z własnych słów.
Gdy usłyszała rozkaz tego dziwnego robota, zdziwiła się. Więc jest jednak po naszej stronie? To nie był dobry czas na analizowanie zachowań innych. Potencjalna ofiara leżała na drugim końcu lokalu, a nie wyobrażała sobie, że mogłaby zostawić Eve i nieprzytomnego mężczyzny.
- Poradzisz sobie? - spytała. Widziała już do czego zdolny jest wróg, więc najlepsze co może w tej chwili zrobić to wycofać się. Nie była jednak pewna, czy mechaniczne "coś" da sobie z nim radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eve

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Sty 02, 2013 2:01 pm

W momencie akrobacji nie wiedzieć dla czego, zaczęła ją boleć noga. Nie miała zamiaru zagłębiać się z jakiego powodu. Nie było to w tej chwili stosowne. Szkurw...- pomimo tego, że schowała się za stołem, drzazgi jednak do niej doleciały. Kilka małych odrapań ją nie ruszyło. Przejęła się tylko ranką na szyi. Niby nic poważnego, ale nie lubiła gdy miała zranioną szyję. Nigdy nie umiała zasnąć bo zawsze ją ten dziwy ból drażnił. Jednak nie jest to w tym momencie ważne czy się wyśpi czy nie. Ważne było czy uda im się wygrać. Gdy wszystkie odłamki pospadały tam gdzie miały spaść, Eve wciąż trzymając rękę na spuście odwróciła głowę w kierunku drzwi. Stała w nich mechaniczna maszyna która trzymała kobiety i dziwadło na celowniku. Jednak po dłuższej chwili przeszła do działania. Mamy uciekać? Dobra tylko wezmę ze sobą faceta. W końcu ktoś musiał się nim zająć. Stół znajdujący się niedaleko zajął się ogniem, był to sygnał dla dziewczyny, żeby ruszyć do owego pana. Jeszcze szybko spojrzała się na Belle i wskazała na faceta po czym na siebie. Oznaczało to, że ma zamiar wyciągnięcia go z tych tarapatów. Eve wciąż trzymając rękę na pistolecie wstała i zaczęła biegnąć w kierunku mężczyzny leżącego na podłodze. W czasie biegu wyciągnęła swą "spluwę" i wystrzeliła pocisk który kierował się na Electro. Nie zamierzała go tym pociskiem zabić. Chciała zdobyć więcej czasu na przechwycenie mężczyzny. Jednakże jakby trafił w punkt krytyczny było by miło, dziwak nie sprawiał by już kłopotów. W między czasie zaczęła się zastanawiać nad całą tą sprawą. Przyszła do kawiarenki, spokojnie malowała, jadła ciastko i sączyła herbatę. Jakaś dziewczyna patrzyła się na nią. Po jakimś czasie podeszła do niej i zagadała ... no i potem zaczęło się tango. Takie niezwykle spokojne no ale jednak tango. Ciekawiło ją też ... co ten człowiek zrobił, że muszą go zlikwidować. JEZUUU ! NIE CZAS NA TAKIE BZDETY ! MUSZĘ URATOWAĆ TEGO GOŚCIA.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hela

avatar

Liczba postów : 169
Data dołączenia : 26/05/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Sty 02, 2013 3:54 pm

Monolog Electro otoczonego przez trzy przeciwniczki okazał się nie być najlepszym rozwiązaniem. Czy jego słowa były słuszne, czy nie, Alice udało się wymierzyć mężczyznę i zaatakować. Uderzenie mocy z generatora sprawiło, że pod koniec swojego przemówienia Electro uderzył plecami w najbliższą ścianę. Nie złamał sobie nic, jednak zdecydowanie obił dosyć boleśnie. Tak jak przypuszczała Alice, wystrzał ten ogłuszył go nieco, tym samym uniemożliwiając ponowne wystrzelenie w stronę Lafii i Eve serii wyładowań.
Pocisk wystrzelony przez Evelyn nie sięgnął właściwego celu. Dziewczyna oddała strzał chwilę po Black Iron, więc kula rozbiła szybę jednej z gablotek oraz część znajdujących się w niej filiżanek. Przynajmniej mężczyzna i tak chwilowo został oszołomiony, dając jej czas na dostanie się do nieprzytomnego pisarza.... albo raczej tylko pisarza. Bowiem do tej pory nieprzytomny mężczyzna obudzony hałasem otworzył w końcu oczy. Chwilę zajęło mu dojście do siebie, ale kiedy usiadł i rozejrzał się po pomieszczeniu, wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk zaskoczenia. Wciąż siedząc spróbował się wycofać do tyłu, jak najdalej od uzbrojonych nieznajomych, nie zwracając na siebie zbytniej uwagi. Także od uzbrojonych kobiet.
Electro tymczasem udało się nieco otrząsnąć z chwilowego zamroczenia. Ponowne wystrzelenie wyładowań chwilowo przepadły, jednak znajdując się przy samej ścianie mógł sięgnąć do przewodów, gdy Alice zajęła się uruchamianiem zraszaczy. Gdy Electro zajął się przewodami, z kontaktów w ścianach posypały się iskry. Kilka najbliższych żarówek w lampach wybuchło z trzaskiem, a miejsca w których popłynął prąd zdecydowanie wyższy od normalnego widać było po ciemnych, spalonych plamach w tapecie na ścianie. Atak też sięgnął celu, choć przez niewielką wydajność kawiarnianych przewodów miał nieznacznie mniejszą siłę niż planował Electro.
Poczynania Alice w połączeniu z już palącymi się elementami w pomieszczeniu oraz wyładowaniami z dłoni Electro faktycznie uruchomiły zraszacze... na chwilę. Atak mężczyzny skierowany na Alice zniszczył większość elektroniki w budynku, łącznie z tą w zraszaczach. W końcu jakoś muszą działać, czyż nie? Dlatego lejąca się przez chwilę woda jedynie sprawiła, że podłoga i większość przedmiotów stała się wilgotna - tak jak i sam Electro, Black Iron, Evelyn oraz Lafia. Za to tak niewielka jej ilość nie powinna dla Electro być większym problemem, bo dałby radę ją odparować...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Sty 02, 2013 6:49 pm

Zdawała sobie sprawę, że prawdopodobieństwo, że oberwanie tym cholernym piorunem wzrasta z każdym zniszczonym stołem. Na dystans nic nie wskóra, może jedynie rzucić w niego krzesłem. Walka wręcz również odpada, zanim zdołałaby pokonać dzielącą ich odległość, pewnie zostałaby z niej kupka prochu. Najlepsze, co mogła zrobić, to nie zajmować swą skromną osobą za wiele miejsca. W pierwszej kolejności musi wydostać stąd mężczyznę. Wyjrzała zza stołu, akurat aby zobaczyć nieznajomego rzuconego o ścianę. Po chwili usłyszała jakiś zduszony krzyk. Odwróciła głowę w jego kierunku. Nieprzytomny mężczyzna w końcu wrócił do żywych. Zdawał się być w szoku. Cóż, nie dziwię mu się. Spojrzała na niego pewnie, czekając, aż w końcu ją zauważy. Gdy w końcu to zrobił, posłała mu uspokajające spojrzenie i szeroki, można powiedzieć, anielski uśmiech. Miała nadzieję, że gdy zobaczy jakąś przyjazną twarz, uspokoi się. Nie dane było zobaczyć jej reakcji, ponieważ nad jej głową wybuchnęły nagle żarówki, a następnie włączyły się zraszacze. Spojrzała w górę, przecierając oczy. Po chwili poczuła, że tusz do rzęs, którego użyła przed wyjściem całkiem się rozmazał. Pewnie wyglądała jak panda. Włosy stanowczo jej oklapły. Dodając to tego rany po początkowym ataku dziwaka, prezentowała się dosyć żałośnie. Zauważyła, że Evelyn podbiegła do niedoszłej (przynajmniej na razie) ofiary. Dobrze. Jak na razie nikt nie zwracał na niej szczególnej uwagi. Postanowiła to wykorzystać. Podeszła do okna, ciągle kucając. W prawej ręce mocno trzymała swój kij. Czuła, że jej broń była zawiedziona. Ona chciała krwi. Nie czas na to. Zamachnęła się, i uderzyła mocno kijem w szybę. Odłamki szkła spadły z hukiem na podłogę. Kilka z nich zraniło ją w rękę. Krew poleciała na podłogę. Nigdy w życiu nie wybijałam okien. Nie bolało tak mocno, jak się spodziewała po takiej ilości krwi. E tam, nie wykrwawię się przecież. Teraz na pewno zwróciła na siebie uwagę. Należało się zbierać. Ulica była pusta. Wyszła tyłem, ostrożnie patrząc na przeciwnika. Miała nadzieję, że zdoła uchylić się przed ewentualnym atakiem. To powinno również ułatwić ucieczkę Eve i temu cywilowi.
[zt, jeśli MG się zgodzi]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Sro Sty 02, 2013 6:59 pm

Alice widząc swój atak uśmiechnęła się delikatnie. Dobra, ma kilka chwil. Wtedy zobaczyła jak Eve rusza z miejsca i strzela. Black nie czekając, aż ich wszystkie oświeci, że powinny NATYCHMIAST wyjść z pomieszczenia i ruszył biegiem w kierunku Electro. Po drodze Alice pozmieniała trochę parę rzeczy. Przede wszystkim musiała się trochę obronić przed elektrycznością. Wiedziała, że ma dobrą izolację i trzeba było ją jeszcze trochę wzmocnić, aby jej się nic nie stało. Dlatego wyłączyła zewnętrzą powłokę zbroi przez co prąd nie płynął pod blachą i jej izolacją. Uderzenie elektrycznością nie powinno w takim momencie zaboleć zbyt mocno. W każdym razie zbroja była na taką ewentualność przygotowana.
Evcia okazała się dużo bardziej oświecona i wiedziała, że ma się ruszyć. Lafia w tym czasie prowadziła filozoficzną debatę nad tymm czy Black da sobie radę czy też nie. To źle. Dla niej źle. Chociaż nie, właśnie się obudziła. To dobrze. Black zamierzał w tym czasie zająć Electro. Dlatego pędząc ku niemu zamierzała po drodze wystrzelić z ręcznego prosto w jego tors, aby było jak najmniejsze prawdopodobieństwo, że uniknie ataku. Jeżeli jej się uda go tak zaatakować próbuje umieścić jego twarz swoim pięknym, lśniącym, mocnym butem w najbliższej ścianie. Doprawdy zacna ozdoba. Pięknie się w nią wkomponuje. Po drodze, oczywiście, próbowałby uniknąć lub zablokować ewentualny atak. Im bliżej jednak, tym trudniej.
Powrót do góry Go down
Electro

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 09/12/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Sty 07, 2013 6:32 pm

Poczuł smak krwi w ustach. Nie doceniłem moich przeciwniczek. Obiecał sobie, że już tego nie powtórzy. Rozejrzał się po otoczeniu i lekko przestraszył. Robot a raczej kombinezon szarżował w jego kierunku. Przed chwilą mnie zraniła, nie mało jej? Poczuł lekki gniew, jeszcze szybko rozejrzał się po pomieszczeniu.
Rozlana woda, która nie dosięgnęła go jeszcze dzięki jego zdolnościom to był spory atut pozwalający dobrze rozplanować walkę. Musiał zacząć brać sprawy bardziej na poważnie. Bo upływający czas rujnował jego planowane działania, droga ucieczki też z każdą chwilą stawała się coraz bardziej niebezpieczna. Nie chciał, aby miasto oraz żyjący w tym mieście inni bohaterowie zwrócili uwagę na działania w tym budynku.
Widział blondynkę, która nie była zainteresowaną walką. Uznał, że nie stanowi zagrożenia więc zignorował ją. Interesuje mnie tylko zabicie pisarza.
-Jak już mówiłem, jestem bardzo zajętą osobą wybaczcie. Mówiąc to skierował lewą dłoń w stronę kobiety, która dopiero przed chwilą go zraniła. A prawą w stronę nieznajomej i swojego aktualnego celu. Od razu widoczna była różnica w potencjale ataku. Aż było słychać trzaski znad lewej ręki, z prawej miało się pojawić szybkie wyładowanie jednak mało precyzyjne. Liczył, że woda nawet mimo niecelnego ataku pozwoli mu zranić pozostałą dwójkę.
Atakując kobietę w kombinezonie chciał podzielić swoją błyskawicę na dwie. Bardzo utrudniając tym skuteczny unik. Liczył na to, że dzięki wodzie, która jest wstanie przedostać się przez najdrobniejsze szczelinki będzie w stanie unieruchomić chociaż na moment mechanizmy w kostiumie. Zyskując tym samym inicjatywę. Jego sumienie też nie dawało mu spokoju, zraniła go więc teraz chciał się jej odpłacić. Uśmiechnął się słodko. Kochana…
Po wykonanym ataku chciał złapać kable elektryczne, zyskując tym samym sporą przewagę. Miała ona urzeczywistnić jego plan zabicia niewinnego mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eve

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/11/2012

PisanieTemat: Re: Sala   Sob Sty 12, 2013 9:45 am

Po słuchu zrozumiała, że kula nie dotarła do celu. Nie ruszyło jej to zbytnio, lecz miło by było gdyby ta cała farsa się skończyła. Nie chciało jej się pchać w takie bagno. Lubiła i nadal będzie lubiła walczyć tylko, że... to nie ma jakiegoś większego celu. No człowiek raczej przeżyje ale i tak musi ... właśnie ... musi z powrotem wrócić do swojej postaci. Co się stanie jeśli Electro zwieje a potem będzie chciał się zemścić. Zemści się na kobiecie, która nawet nie uczestniczyła w walce. Nie będzie miło zobaczyć w gazecie zdjęcie tej kobiety której Evela postać przybrała i nagłówek " Zabita przez szaleńca ". Rozejrzała się po pomieszczeniu aby wiedzieć w jakiej sytuacji się znajduje. Zauważyła, że Isabell ma zamiar się ewakuować. Wkurzył ją ten fakt. Ona sama także będzie się ewakuowała ale z pisarzem. A Isa co ? Nic nie zrobiła. Patrzyła na wszystkich jakby nikt nie dałby sobie rady a sama ucieka nie zrobiwszy nic pożytecznego. Nie ważne, potem będzie ją oskarżała. W tym momencie musi uratować cel. Zbroja od razu po wcześniejszym ataku ruszyła na dziwaka. Kątem oka zobaczyła też, że przebieraniec kieruje wyładowanie na nią. Eve zdoła go uniknąć po raz kolejny lecz wątpi aby cel dziwaka zdołał. Nawet jakby wyładowania dotknęły tylko wody to Eve przeżyje ale co z tym facetem!? Musi się spieszyć.
-Zrób coś z nim przez ten czas gdy będę ewakuowała pisarza ! - Krzyknęła do zbroi zmieniając postać i podbiegając do faceta. Ten zaś widząc co się wokół niego dzieje zaczął się odsuwać i panikować .
-Spokojnie chcę panu pomóc! Niech mi pan zaufa. - Powiedziała miło się uśmiechając. Tak, chcę pomóc. Ale jak będziesz mi utrudniał to chyba cię rąbnę ... tylko żeby potem nie było, że przechodzę na stronę tego przebierańca. W okół unosiło się napięcie. Wszystko teraz zależało od tego czy facet jej zaufa czy nie. No przecież nie będzie go targała na siłę... chyba, że będzie musiała.
-Na prawdę nic panu nie zrobię. Chcę panu tylko pomóc.- Powtórzyła po raz kolejny bo widziała, że facet nadal jej nie ufa. Jakie to jest dziwne uczucie gdy komuś grozi śmierć ale ten i tak nie daje sobie pomóc. Eve miała nadzieje, że nagle coś mu zaskoczy w mózgu i szybko stąd wybiegną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lip 28, 2013 7:52 pm

Spodobało mu się to miejsce, gdy tylko dostrzegł je na ulicy. Zaparkował samochód w pobliżu i westchnął. Spotkanie z Magnusem, mimo iż minęło już nieco czasu, nadal mocno odbijało się na jego życiu. Od spotkania z Rashnhellem nie wykonał żadnej misji, nie zbierał danych, nie mógł się zebrać w sobie do jakiegokolwiek działania.

Potrzebujesz zajęcia, stary. powiedział sam do siebie. Głosik w głowie miał rację. Potrzebował czegoś, co oczyści jego umysł, kolejnej ofiary na końcu jego miecza, która sprawi, że świat będzie lepszym miejscem, mutanci będą bezpieczniejsi, a on sam... spokojniejszy, że naprawia błędy ludzi podobnych jego ojcu.

Wysiadł z wozu, zabierając laptopa. Takie miejsca dostarczały mu wystarczająco anonimowości, żeby zająć się własnymi sprawami, jednocześnie zapewniając tłok i gwar, które odstraszą ewentualnych szpiegów jego ojca. Spotkał się z jednym, ledwie dwa dni temu. Na szczęście chwila perswazji i Crusader już był wolny, a agent Tannenbergów drugą nogą na innym świecie.

Zamówił stolik w bardziej zacisznym miejscu i rozłożył się z laptopem. Rozpoczął standardową prasówkę, doszukując się między wierszami codziennych wiadomości jakichś informacji o mutantach czy o zagrożeniach dla nich. Szybko przewinął myszką do krótkiej notki o jakiejś wystawie antyków w muzeum. Machnął ręką. W Europie miał porządną sieć kontaktów, tutaj nie miał nawet co marzyć o dostępie do porządnej bazy danych, która pomogłaby mu dobierać kolejne cele.

Mężczyzna dostał zamówioną wcześniej kawę. Podziękował kelnerce i zaczął ją mieszać. Bez użycia rąk, telekinezą. Dopiero po sekundzie zorientował się, co robi, więc natychmiast przestał, dzwoniąc głośno łyżeczką o filiżankę...

Czy ktoś to widział? zapytał siebie sam w myślach, przerażony.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala   

Powrót do góry Go down
 
Sala
Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Kawiarnia "Milseogra"-
Skocz do: