Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Vanillie Magpie

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 29/10/2012

PisanieTemat: Sala   Sob Lis 03, 2012 8:13 am

First topic message reminder :

Przytulna, choć całkiem spora sala pełna drewnianych krzeseł i stolików różnej wielkości. Za podłużną ladą wyłożone są słoje z cukierkami i czekoladkami a na paterach świeże ciasta.
W środku rozbrzmiewa przyjemna dla ucha muzyka. Zazwyczaj stary, dobry jazz.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Sob Paź 31, 2015 12:40 pm

Jessica, bez problemowo wyczuła, że temat małolacie nie przypasował. Kątem oka zauważyła też, że ta posmutniała. Zrobiło jej się szkoda młodej marzycielki.
- Och. Pokłóciłaś się z nimi? - stawiała, że pewnie dziewczyna miała jeden ze standardowych problemów młodych nastolatek, które nosiło nazwę: chłopak. Nie raz się zdarzało, że to co podobało się młodemu sercu (czyli piercing, gitara, tatuaże...) mogło się stać powodem solidnej batalii z rodziną. A później człowiek mądrzeje i wraca do swoich rodziców z podkulonym ogonem błagając o wybaczenie. Niemniej jednym z najgłupszych pomysłów była ucieczka. I Spider Woman bardzo dobrze o tym wiedziała.
- Wiesz, że nawet jeśli tak nie powinnaś była uciekać z domu? W końcu to twoi rodzice. Na pewno strasznie się martwią...- i nagle przypomniała sobie, że mimo tego iż rozmawia z całkiem dojrzałą młódką, to jednak jak to młode dziewczęta z mokrą głową, wątpliwe było, by chciało porady. Gdy dorosły nie działa, to życie musi nauczyć respektu.
- Ale gadam jak staruszka, a to cię pewnie nie interesuje.- machnęła ręką chcąc zmienić temat- Masz jakieś zwierzaki?- łatwy i dużo przyjemniejszy temat- Chłopcy i mężczyźni się nie liczą, choć nie raz trzeba nad nimi opieki nad zwierzęciem.- zastrzegła natychmiast by Annie pojęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Annie

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 13/10/2015

PisanieTemat: Re: Sala   Sob Paź 31, 2015 6:29 pm

-Nie, nie pokłóciłam. Poszło o coś całkiem innego, ale do domu pewnie nie wrócę już - mówiła dość powoli i o dziwo spokojnie, choć faktycznie trochę zrobiło jej się smutno, kiedy sobie wspomniała o własnych rodzicach, ale nic na to nie mogła poradzić, że bali się jej i moc jaką posiada. Po części rozumiała ich uczucia.
-Nie. Nie przeszkadza mi to, że mnie pouczasz - dodała po chwili. W innej sytuacji pewnie by zaprzeczyła, ale póki co nie spotkała nikogo kto by ją pouczał jak co ma robić. Z drugiej jednak strony każdy kto dowiaduje się, że jest mutantem albo się ucieka, albo chce ją zabić. Dlatego też próbuje nie przywiązywać się do ludzi z którymi rozmawia, ale różnie to wychodzi.
-Nie mam ani zwierzaka ani chłopaka. A ty kogoś masz? - stwierdziła. Wzruszyła lekko ramionami na słowa dziewczyny. Uśmiechnęła się kącikiem ust do dziewczyny. Oczy miała... smutne i jakby puste bez emocji, a wszystko dlatego, że jest mutantem. Ukrywa to kim jest jak może i jak nie musi to nikomu nie mówi jaką moc posiada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lis 01, 2015 9:03 am

Poruszyła się na krześle rozumiejąc.
- Och, to bardzo kiepsko.- pokiwała ze zrozumieniem głową. Kręciła palcem wzory na blacie- Nie dobrze, gdy rodzina jest w konflikcie. Ale wyglądasz na mądrą dziewczynę, pewnie miałaś ważny powód.- nie była pewna, czy chciała połechtać jej dumę, czy może pocieszyć. Chyba to i to. Też uśmiechnęła się do dziewczyny.
Widziała w niej dojrzałość osoby doświadczonej przez los. Tylko takie osoby miały takie oczy. Pełne powagi i smutku. To niedobrze, że świat tak mocno doświadczył ją w tak młodym wieku. To odbije się na jej późniejszym życiu, tego była pewna.
- "Przeżyła coś strasznego i traumatycznego co zmieniło jej życie i ją o 180 stopni. Ciekawe co takiego ją przygnębiło?"- zastanowiła się i oparła głowę o rękę dalej wwiercając się w rudą wzrokiem. Wiedziała, jednak że nie powinna zaspokajać ciekawości jej kosztem.
- Aktualnie zostaję w długim nie zakłóconym związku z wolnością.- pozwoliła sobie odpowiedzieć tak jak wydało jej się, że jest najodpowiedniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Annie

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 13/10/2015

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lis 01, 2015 12:33 pm

W sumie do końca nie była pewna czy jest kiepsko faktycznie czy może sobie z tym nie radzi, albo obie te rzeczy. Póki co nadal szuka odpowiedzi jak ulepszyć swoją moc, a skoro już ją ma, to czemu by z tego nie skorzystać.
-No tak osobisty powód - stwierdziła. Rodzice na samym początku myśleli, że ta moc jej przejdzie, ale tak się nie stało więc zaczęli obawiać się jej i to jaką moc posiada. To w dość krótkim czasie sprawiło, że jedynie jej problemy się nawarstwiały, a ona sama czuła się zagubiona. Przez krótką chwilę czuła się szczęśliwa u profesora Xaviera i w jego instytucie, ale czuła, że to nie było to czego sama by poszukiwała. Może kiedyś odnajdzie jakieś swoje miejsce na ziemi.
-Ach tak? No to podobnie jak ja - "Tylko szkoda, że nie z własnej woli" dodała w myślach. Westchnęła cicho, bo temat schodził na dość ciężki dla niej temat przez co temat już powoli zaczął się nie kleić, a nie chciała mówić to kim jest.
-Możemy zmienić temat? Jest on dla mnie trochę... ciężki - dodała po chwili niemrawo. Splotła swoje dłonie na udach i trochę nerwowo gładziła kciukiem skórę na drugiej dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lis 01, 2015 5:43 pm

Kiwnęła głową informując że rozumie zażenowanie i niechęć rozmówczyni. Kto chciałby rozmawiać o takich nieprzyjemnościach podczas jednego z wielu dni.
- Rozumiem. Już nie naciskam...- zastanowiła się szukając kolejnego tematu do rozmowy. To naprawdę był ciężki orzech do zgryzienia. Tak naprawdę mogły gadać o wszystkim i nic się o sobie nie dowiedzieć, a to wcale kobiecie się nie uśmiechało.
- Jaki lubisz smak?- spytała w końcu i wzięła łyżeczkę ulubionego ciastka. Praktycznie nie ruszone, przez pojawienie się intrygującej nieznajomej. Wsunęła do ust i rozkoszowała się smakiem. Delikatna pianka przyjemnie masowała podniebienie rozpływając się słodyczą wewnątrz ust. Gdy wyjęła z nich łyżkę poczuła na języku delikatną gorzką nutę dobrej czekolady. Westchnęła. Nic dziwnego, że niektóre fetysze seksualne były związane z jedzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Annie

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 13/10/2015

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lis 02, 2015 4:51 pm

Rudowłosa była wdzięczna, że czarnowłosa nie naciska na nią. Sama nie była pewna do końca jak by się to potoczyło gdyby ta rozmowa dalej trwała.
-Dziękuje - powiedziała łagodnie po czym nieco się rozluźniła na krześle i wzrokiem przyglądała się ludziom jak wchodzą i wychodzą z kawiarni. W milczeniu obserwowała to co ją otaczało, po chwili słysząc pytanie spojrzała na swoją rozmówczynie.
-Bo ja wiem, nie mam ulubionego, a ty? - spytała po chwili ciszy nie wiedząc o czym powinny porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Wto Lis 03, 2015 4:49 pm

Trudności w rozmowie ciąg dalszy. Spider Woman powoli kończyły się tematy. Ale wciąż robiła dobrą minę do złej gry.
- Lubię dużo, ale chyba najbardziej kawa i czekolada. To idealne połączenie. Zawsze i wszędzie. No może, jak jest jeszcze nutka wanilii jest najlepiej.- odparła rozmarzona i zjadła kolejną łyżeczkę ciasta.
- Nie musisz się ograniczać do jednego smaku. To jest całkiem płytkie, a ty jesteś przecież pełną wartości postacią. Czasami ma się ochotę na czekoladę, innym razem na Nutellę, a czasami na orzechy. Swoją drogą Nutella też jest dobra...- pozwoliła sobie na włączenie słowotoku. Liczyła, że dzięki temu choć trochę nakłoni dziewczynę do rozmowy. Nawet o niczym. Jej zdawkowe słówka utrudniały komunikacje, co powoli zaczynało objawiać się pulsowaniem żyłki na czole kobiety symbolizując jej rosnącą złość z braku lepszego kontaktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Annie

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 13/10/2015

PisanieTemat: Re: Sala   Wto Lis 03, 2015 7:04 pm

Dziewczyna nie naciskała na rozmowę, ale i jej kończyły się jakoś pomysły na rozmowę przez co było to dla niej trochę niezręczne.
-Też lubię czekoladę, ale każdy smak po trochu tak mi się wydaje - stwierdziła po chwili z lekkim uśmiechem. Dopiła resztki swojej kawy rozpuszczalnej i spojrzała na pusty talerzyk z ciastem. Faktycznie było pyszne jak zawsze. Uśmiechnęła się grzecznie do dziewczyny po chwili i wzięła do ręki kubek z talerzykiem by je odnieść na miejsce.
-Dziękuję za miłą rozmowę, ale będę się już zbierać - odwróciła się do dziewczyny plecami po czym odniosła naczynia na miejsce. Zapięła swoją kurtkę i poprawiła swoją torbę po czym wyszła z lokalu widząc, że pogoda się poprawiła i lekko tylko mrzało. Odwróciła się ostatni raz do Jessicy i kawiarni po czym wsunęła ręce do kieszeni jeansów i ruszyła przed siebie.

z/t

Dziękuję za fabułę :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Lis 04, 2015 2:56 pm

No cóż, wiele się o Annie nie dowiedziała. Przynajmniej trochę pogadała i odciążyła się. Mówienie zawsze było przyjemne i jakby nie patrzeć pomagało. Nawet jeśli miało się wrażenie, że było się ignorowanym.
- Och, tak szybko? Ale nie zatrzymuję.- pewnie autobus albo inne cudo każące się śpieszyć. Skończyła już zimną kawę (szkoda jej było ją wyrzucać) obserwując jak dziewczyna posyła jej ostatnie spojrzenie i odchodzi w siną dal. Jessica uśmiechnęła się lekko i skończyła swoje ciastko. Pora wracać do Avengers Tower. Podniosła się. Po coś ta kelnerka jest żeby po człowieku posprzątać. I wyszła na ledwo, ledwo poprawiającą się pogodę.
[z/t]

Wzajemnie <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kelly Night

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Czw Mar 10, 2016 9:15 pm

Kelly szła ulicami Nowego Jorku wpatrzona w chodnik. Od dwóch lat mieszkała w tym wielkim mieście, lecz dalej nie zrobiła ani jednego kroku, by stać się jedną z Avengers. Wydawać się mogło, że wręcz cofa się w tym zadaniu. Zawsze jednak była gotowa na każdą okazję, by wkroczyć i pomóc cywilom, lub po prostu rozprawić się ze złem. Do pasa spodni miała przytroczony miecz, który zasłonięty był długim, brązowym płaszczem, a w rękawie ukryty by sztylet. Była gotowa na wszystko.
Dziewczyna wpadła na kogoś przez przypadek. Mruknęła "przepraszam" i bez większego zainteresowania poszła dalej. Po paru krokach uniosła głowę, spoglądając w prawo. Stała przed nieznaną sobie kawiarnią. Wyciągnęła karteczkę z kieszeni, spoglądając w górę by przeczytać nazwę. Gdy wiedziała, że trafiła dobrze, weszła do środka. Dzwonek zawieszony nad drzwiami zadzwonił, a Kelly przywitał miły, słodki zapach ciast i kawy lub herbaty.
Rudowłosa podeszła do lady, wyciągając tym samym portfel. Oczyma duszy widziała w nim małe, uciekające od coraz większej biedy muszki. Dziewczyna westchnęła ciężko. Zamówiła kawę i usiadła przy jakimś wolnym stoliku. Wyciągnęła z kieszeni telefon, przeglądając tym samym oferty pracy. Jeżeli dzisiejsze spotkanie, które ma zacząć się za dwadzieścia minut, nie wypali, Asgardka będzie musiała się nad sobą zastanowić.
Drzwi otworzyły się, a dzwonek wydał średniej głośności dźwięk. Kelly uniosła głowę. Do kawiarni wszedł jakiś czarnoskóry chłopak i wysoka dziewczyna. Usiedli w stoliku pod ścianą i o czymś szybko rozmawiali. W tej kobiecie było coś dziwnego. Rudowłosa czuła to w kościach. Nagle pojawiła się kelnerka z kawą, zasłaniając na chwilę ów postać. Dziewczyna kiwnęła głową, na znak, że dziękuje. Gdy tamta odeszła, Kel piła kawę, co jakiś czas zerkając na przybyszów. Na pierwszy rzut oka, nie wydawała się inny od reszty siedzącej tu ludzi, a jednak coś było nie w porządku.. Może już ją gdzieś widziałam?, pomyślała. Jest w niej coś znajomego.
Asgardka siedziała przez chwilę wpatrzona w dziewczynę zastanawiając się czy do niego podejść, czy jednak nie zrobić tego i już nigdy się nie dowiedzieć kim ona jest.Postawiła wszystko na jedną kartę. Wstała do stolika i podeszła do nich.
- Wybacz, ale mam bardzo dziwne wrażenie, że ja ciebie skądś znam - powiedziała do niej, czekając na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skuld

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 25/02/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Sob Mar 12, 2016 5:51 pm

Zdecydowanie nie spodobało jej się to jak została potraktowana. Mogłaby wybaczyć komuś o jej podobnym pochodzeniu, ale marnej, ziemskiej człeczynie? Czuła się porwana i poniżona. Ona! Była Norna! Miała słuchać człowieka, iść za nim jak grzeczna owieczka?
Ale poszła. Skuld została zmuszona do zmiany ubrań na jakieś mało wygodne i brzydkie rzeczy noszone popularnie na Ziemi, które kompletnie jej się nie podobały. Nie czuła się swobodnie w spodniach i koszulce, miała wrażenie, iż jest jej ciągle za gorąco. Jakby tego było mało, znów musiała się rozstać z biało-czarnym wilkiem, choć to już potrafiła zrozumieć. Zwierzę wielkości konia zwracałoby uwagę przechodniów, a najwyraźniej tego ciemnoskóry nie chciał. Nigdy wcześniej nie musiała używać tego swoistego „kamuflażu”, chować swojej tożsamości, kryć się jak szczur w podziemiach. Pozbawiona broni, swojego wygodnego stroju godnego wojowniczki w typowej grze RPG, wierzchowca oraz spokoju. Nie odzywała się do chłopaka tylko dlatego, by nie wybuchnąć gniewem.
Wrodzona ciekawość świata musiała ustąpić miejsca wbijaniu wzroku w chodnik – walkiria starała się nie zwracać uwagi przechodniów na swoją twarz. Blade oblicze wciąż było dość charakterystycznie pomalowane, a oczy przyciągały wzrok nie tylko z powodu ładnego koloru. Ze zdziwieniem odkryła, że nikt nie zwracał na nią szczególnej uwagi, co było niesłychanie dziwnym uczuciem. Zwykle, gdy pojawiała się na ulicach Asgardu, bywała pozdrawiana, zaczepiana krótkimi rozmowami czy uśmiechami nawet przez istoty, których nie znała. Rozpoznawała ją większość mieszkańców boskiego świata. Musiała zacząć się przyzwyczajać do anonimowości w tym ziemskim padole.
W pewnym momencie, którego sama nie była zbytnio świadoma, weszli do kawiarni. Jej myśli skupione na zachowaniu spokoju rozproszyły się nagle, gdy do drobnego nosa dotarły słodkie zapachy. Zazwyczaj wszelkie uczty kojarzyły jej się z wonią miodu pitnego, piwa, pieczonego mięsa oraz hałasem. Śmiechy poległych wojowników wzmagały się, gdy o podłogę rozbiło się jakieś rzucone dla żartu naczynie. Coś, co ludzie uznaliby za brak kultury, w Walhalii bywało codziennością. Wielokrotnie spotykała się z krytyką innych walkirii, gdy służyła ucztującyn, jednakże nie wiedziały one, jak nudne bywa opiekowanie się Yggdrassilem. Jakoś musiała się rozerwać. Teraz jednak znów poczuła się dziwnie – zapach ciasta, dziwnych napojów, przytłumione rozmowy. Zaczynała tęsknić za domem, gwarem, szacunkiem, który przecież jej się należał. Nie była byle laleczką, którą można ukraść, rządzić się, rozkazywać.
Jeśli myślisz, że na sucho ujdzie ci to, co teraz robisz, to się mylisz – syknęła do ciemnoskórego. Przyjazna i wesoła część dziewczyny spróbowała znów opanować złe emocje, które wpełzały w jej serce. Czuła, jak chłód zaczyna roztaczać się po całym ciele, zupełnie jak po połknięciu zimnej wody. Nie przejęła się tym. – Wydaje mi się, iż nie wiesz kim jestem, człeku. I szykuj się na to, że poniesiesz konsekwencje tego porwania.
Błękitne spojrzenie wwiercało się w ciemnoskórego i nie wydawało się być przyjazne. Z drugiej strony, mógł zauważyć, iż się zmieniła. Wcześniej nie okazywała po sobie niezadowolenia – uśmiechała się, na wszelkie pytania odpowiadała radosnym głosem. Teraz wyglądała jak niebo tuż przed burzą, mrużąc groźnie oczy. Wewnątrz toczyła walkę z samą sobą, wiedząc, że nie jest to odpowiednie miejsce do wybuchów gniewu. Choć było ciężko, powstrzymywała się przed poddaniem klątwie.
W moim świecie… – zaczęła, ale urwała, słysząc obok jakiś głos. Dziwnie znajomy i miło kojarzący się głos. Nie słyszała go od dawna, choć przecież wcześniej prawie nie było dnia, by nie rozlegał się w pobliżu. Skuld musiała wyglądać w tym momencie komicznie, kiedy zamarła w połowie zdania, z lekko rozchylonymi ustami, pustym wzrokiem wbitym w chłopaka, z którym tu przyszła. Wyraz twarzy znacznie złagodniał, kiedy normalna część walkirii przejęła swobodnie kontrolę. Czarnowłosa odwróciła się, pozbawione źrenic oczy spoczęły na osobie, która się przed chwilą odezwała.
Kanerva? – rzuciła cichym głosem pełnym niedowierzania. Choć błękitne oczy nie poruszały się i ciężko było stwierdzić na co patrzą, Skuld badała każdy cal dziewczyny. Czy to możliwe, że znów spotkała przyjaciółkę z dawnych lat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patriot

avatar

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 23/01/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Wto Mar 15, 2016 8:00 pm

Gdy tylko Eli wszedł z przebraną dziewczyną do kawiarni, chciał cóż... Odpocząć od tego wszystkiego. Miejsce takie jak to było akurat najodpowiedniejszym dla chłopaka miejscem. Dlaczego? Kawa relaksuje, pobudza ciało ze względu na kofeinę, a to mogło pomóc nastolatkowi. Szczególnie, że to tylko kawa. Człowiekiem jestem, więc co ludzkie nie jest mi obce. Ale kawa nie była jedynym napojem, który spożywał Patriot. Pił także wszelkiego rodzaju gazowane napoje typu Pepsi czy Sprite. Dodatkowo niezdrowo odżywiał się, bo bądźmy szczerzy - Po szkole praktycznie idzie pracować do biblioteki, a później najzwyczajniej w świecie na patrol w okół miasta.
- Oh, wow, jestem tak bardzo tym przejęty. I to nie jest porwanie, księżniczko, tylko próba asymilacji z ludźmi z TEJ planety, nie z tego waszego świata wypełnionego ery Magii i Miecza. Więc pogódź się z tym, dobra? - I dlaczego to on musiał akurat trafić na wychowaną w innym świecie osobę i to jeszcze dziewczynę. Co innego jakby był to mężczyzna, bo z takim można w sumie szybciej zaprzyjaźnić się - hotdog, pizza, Pepsi. I prawdopodobnie już jakiś początek znajomości mamy z głowy. A tutaj? Nie dość, że musi zachowywać się grzecznie względem koleżanki to jeszcze musi tolerować jej fochy i inne charakterki. To nie było dla niego.
- W twoim świecie możesz sobie być nawet i żoną samego Herkulesa czy jak wy tam nazywacie tych swoich her... - I zostało mu przerwane, kiedy do dziewczyny odezwała się chyba bodajże znajoma. Chociaż Eli nie wiedział skąd mogłyby się znać. Pewnie z Asgardu. Postanowił więc zatem dalej się nie odzywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kelly Night

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Mar 16, 2016 9:55 pm

Kelly drgnęła kiedy tajemnicza dziewczyna wypowiedziała jej imię. Przyjrzała się jej i szukała w głowie postaci do niej podobnej. Nie znalazła takowej, ale ten głosy i...oczy...
- Skuld? - szepnęła oszołomiona i przytuliła ją. Nie widziała jej tak dawno. Odkąd opuściła Asgard. Rudowłosą zalało nagle przerażenie. Skoro jest tutaj, to coś musiało się stać. Została wygnana? Uciekła? Stwierdziła, że woli żyć na Ziemi tak samo jak Kanevara? Dziewczyna odsunęła się kilka kroków w tył by przyjrzeć się przyjaciółce ponownie. - Zmieniłaś się - stwierdziła. - Co ty tutaj robisz?
Kel naprawdę bardzo ucieszyła się ze spotkania ze Skuld, jednak jednocześnie była trochę przerażona. Przecież tylko ona była na tyle głupia by opuścić tak wspaniałe miejsce jakim jest Asgard, by zamieszkać wśród ludzi, jako szara człeczyna bez swoich przywilejów i sławy.
- No i kim jest on? - Kelly spojrzała gniewnie na ciemnoskórego chłopaka, który przyszedł razem z Walkirią. Udawał, że nie jest zainteresowany ich rozmową, jednak co jakiś czas zerkał na rudowłosą. Gdy tylko ich spojrzenia się zetknęły, mierzyli się spojrzeniami. Nieznajomy był spokojny i opanowany, a oczy Asgardki wprost ciskały gromy.
Nagły dźwięk dzwonka przerwał tę wojnę na wzrok. Kel odwróciła się by spojrzeć kto wszedł do środka. W pomieszczeniu pojawił się wysoki, acz lekko otyły mężczyzna z czarnymi włosami, przetykanymi siwizną. Dziewczyna rozpoznała w nim osobę z którą miała się dzisiaj spotkać. Nie jest za wcześnie?, przemknęło jej przez myśl.  Wyciągnęła komórkę z kieszeni. Nie. W momencie gdy nowo przybyły usiadł przy stoliku w kącie, na telefonie pokazała się godzina jej spotkania.
- Jeśli wszystko pójdzie dobrze, on będzie moim przełożonym - jęknęła jeszcze raz mu się przyglądając. Spoglądał na niewielki notesik, który trzymał w dłoni i zapisywał coś długopisem. Jego zarost był niedokładnie ogolony, a nos wyglądał jakby ktoś uderzył go patelnią. Nie wyglądał na miłego, a gdy podczas rozmowy telefonicznej rozmawiała z kimś, prawdopodobnie nie z nim, to ta osoba też nie była zbyt miła.
Kelly miała teraz wielką ochotę, by zapaść się pod ziemię lub uciec do Asgardu na swoim wilku imieniem Blood. Wiedziała jednak, że obie te rzeczy nie są możliwe, a żeby osiągnąć swój cel, dziewczyna musi być gotowa na wszystko.
- Życz mi powodzenia - szepnęła do Skuld i chwiejnym krokiem skierowała się w stronę mężczyzny. Odsunęła krzesło i usiadła na przeciwko niego. - Dzień dobry - powiedziała.
- Dzień dobry - mruknął. Zapisał coś jeszcze w notesiku, po czym położył okulary na blacie i przetarł oczy. - Mam na imię Mergell Terevash. Ty jesteś Kelly - przebiegł oczami po swoich notatkach. - Night, jak sądzę?
Kel przytaknęła. Chyba nigdy nie była tak zdenerwowana by zapomnieć, o jaką posadę się ubiega. Zbyt dużo zdarzyło się w tym, ledwo zaczynającym się, dniu.
- Panno Night. Proszę mi powiedzieć, czemu nadaje się pani by zostać sekretarką w naszej rozwijającej się firmie? - spytał, opierając się. Założył przy okazji okulary i był gotowy robić notatki.
- Bo... - zaczęła, jednak nie dane było jej skończyć. Do Mergella przyszedł SMS.
- Przepraszam, ale to pilne - powiedział patrząc na wyświetlacz. Jego oczy wpatrywały się w ekran komórki, coraz bardziej się rozszerzając. - Przykro mi, ale nie może pani pracować u nas.
- Dlaczego?! - Kelly prawie krzyknęła. Nie dość, że nic nie powiedziała, to przekreślono ją na samym początku. Jeśli tak dalej pójdzie, będzie musiała wracać do Brunhildy i kajać się przed nią przez miesiąc by ta ponownie ją przyjęła! Ha, żeby tylko przez miesiąc! Kto wie co się czai w tej jej głowie.
- Mój zastępca sprawdził pani akta - odparł tak spokojnie Terevash jakby mówił o pogodzie. - Nie możemy przyjąć kogoś, kto miał konflikt z prawem tyle razy.
Konflikt z prawem?! Wolne żarty! Jeśli ratowanie cywili to konflikt z prawem, Avengers chyba są najbardziej poszukiwani przestępcami. A może jednak u rudowłosej nie wygląda to tak kolorowo, jakby się mogło zdawać?
- Pani wybaczy, ale muszę już iść. Mam inne, ważniejsze rzeczy do roboty - mężczyzna obrzucił Kel nienawistnym spojrzeniem i wyszedł.
Asgardka uderzyła głową w blat. Co ona teraz zrobi? Pieniądze się kończą, a skoro do jednego pracodawcy to dotarło, to inny także to zobaczy!
Kelly siedziała tak jeszcze przez chwilę. Udało jej się jednak wstać. Gdy tylko to zrobiła, poczłapała do stolika przy którym siedziała Skuld z tym chłopkiem.
- Mam do ciebie prośbę, Skuld - powiedziała cicho dziewczyna. - Nie mam tutaj zbyt wielu przyjaciół, a w zasadzie to żadnych. Widzę jednak, że ty miałaś więcej szczęścia - nie chciała być złośliwa. Mówiła prawdę i to takim zbolałym tonem jakby potrąciła pudło ze szczeniakami. - Dlatego proszę cię o pomoc - tutaj rudowłosa opowiedziała jej o co dokładnie chodzi. Jak zeszła na Ziemię, zainteresowana ludźmi i ich zwyczajami. Moment w którym usłyszała o Avengers, więc wiedziona impulsem postanowiła do nich dołączyć. Po prostu wszystko. Wiedziała, że może jej zaufać. Przecież to stara, dobra Skuld. Przyjaciółka z dawnych lat. I mimo że coś się zmieniło w jej wyglądzie, a za towarzysza ma tego chłopaka, to dalej była sobą, prawda? - I jak? Pomożesz mi?


Ostatnio zmieniony przez Kelly Night dnia Pon Mar 21, 2016 2:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patriot

avatar

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 23/01/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Mar 21, 2016 12:38 pm

- Och, kim jestem. Mów mi po prostu Eli. Eli Bradley. - Czarnoskóry przypatrywał się dziewczynie wyłącznie wtedy, kiedy dopijał swoje latte. Nie przejmował się tym o czym dziewczyny rozmawiają, dopóki nie rozmawiały o czymś, co było z nim związane. Na uwadze miał głównie to, że musiał wprowadzić w klimat Ziemi te władczą panienkę, która myśli, że będąc sobie gdzieś na górze dziewczyną z władzą, tutaj będzie tak samo. Eli miał za zadanie sprowadzić ją z obłoków niebieskich migdałów i dać kilka lekcji ziemskiego życia.
Kiedy tylko dziewczyna poszła na swoją rozmowę kwalifikacyjną, Eli przyglądał się jej ruchom ciała i tym jak rudowłosa rozmawiała ze swoim "prawdopodobnym przełożonym". Prawda jest taka, że już sama gestykulacja czy mimika twarzy siedzącego grubasa dała mu do zrozumienia, że nie miała co liczyć na jakąkolwiek pracę. A to wywołało w Bradleyu... zachwyt? radość? Coś pomiędzy, uczucie mówiące mu, że to właśnie dlatego obie dziewczyny powinny uczyć się więcej o życiu na Ziemi.
Gdy tylko dziewczyna wróciła od swojego niedoszłego szefa, chłopak przysłuchiwał się rozmowie o Asgardzie, przybyciu na Ziemię i organizacji Avengers. Największe zainteresowanie obdarzył temat właśnie o Mścicielach, którzy pragną czynić dobro i chronić ludzkości przed wszelakimi złoczyńcami.
Eli, poprawiając się w siedzeniu, odchrząknął dwukrotnie, próbując zwrócić na siebie uwagę rudowłosej i wyprostował się, krzyżując palce na filiżance z latte.
- Dziewczyno, podsłuchałem moment w którym mówiłaś o Avengers. Darzysz ich wielkim zainteresowaniem, prawda? A co, jeśli ci powiem, że... - Tutaj Eli zahamował się, zaczynając gorączkowo myśleć w głowie. Czy powiedzieć jej o propozycji? Czy może zaczekać i dać jeszcze czas? Nastolatek pokręcił głową i ponownie spojrzał dziewczynie w oczy. -... Że mogę zaoferować ci miejsce w szeregach pewnej grupy rezerwowej to tego... Avengers. Miałabyś płacę, a także przygody. No i nowych przyjaciół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kelly Night

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Mar 21, 2016 7:12 pm

Kelly nie miała pojęcia co myśleć o propozycji chłopaka. To był żart? Chciał dać jej fałszywe przekonanie, ze mogłaby spełnić swoje marzenie? Nie... w jego twarzy było coś takiego... Nie mógł kłamać. A jeśli by to zrobił... No cóż, zostałaby niego sama głowa jako piękne trofeum.
Rudowłosa usiadła na przeciwko niemu i przypatrywala mu się przez chwile.
- Ja... - zaczęła nie wiedząc co ma myśleć - Opowiedz mi coś więcej o tej drużynie - chciała wiedzieć kto wchodzi w jej skład, czym się dokładnie zajmują i jak wygląda życie z nimi. No i jeśli to wszystko jest prawda, to czemu by nie dołączyć?
- Chcę także wiedzieć jak mam udowodnić swoja wartość - spojrzała Eliemu głęboko w oczy. Nie można przyjąć nikogo do drużyny, nie znając jego możliwości. Mimo iż chłopak znal Skuld, która także pochodziła z Asgardu, to jednak ich moce w mniejszym lub większym stopniu mogły się od siebie różnic tak jak umiejętności. To było... normalne. Dla Asgardczykow.
- I jeszcze jedno... Chcecie coś w zamian?- życie nauczyło ja by nikomu nie ufać w stu procentach. Zwłaszcza jeśli przypadkowa osoba proponuje ci wszystko czego od dawna pragnęłaś. Musi być w tym coś, co dla drugiej osoby będzie korzyścią. Ludzi, którzy robią coś dla dobra innych bez żadnej zapłaty, jest coraz mniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patriot

avatar

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 23/01/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Mar 23, 2016 5:53 pm

Eli wsłuchiwał się w to co mówiła do niego dziewczyna. Celowo nawet nie przerywał jej, aby w pewnym momencie móc odpowiedzieć za jednym razem na wszystkie pytania, które w jego kierunku kierowała Kelly. Gdy już jednak było widoczne po jej twarzy, że powiedziała to co już miała powiedzieć, czarnoskóry nachylił się do niej i zniżył tonację swojego głosu tak, aby usłyszała go tylko ona.
- Widzisz, oprócz Avengers istnieje też inna grupa. Nazywamy się Young Avengers i jesteśmy pod szefostwem organizacji zwanej SHIELD. Rekrutujemy nowych członków, aby w pewnym momencie móc zostać wcielonym w ich szeregi. Znaczy tak było mi to tłumaczone przez tych, którzy mnie rekrutowali. - Patriot uśmiechnął się do niej, swoimi oczami odbiegając co chwila to na lewo, a to na prawo. Zależało mu na zachowaniu szczególnej ostrożności względem tych informacji. W końcu... Byli oni sekretną grupą o której wiedziało tylko SHIELD i Avengers, więc zobowiązuje to do czegoś.
Na kolejne pytanie Patriot sam nie znał odpowiedzi. Może to nie było dlatego, że sam nie znał odpowiedzi. Po prostu... W czasie jego rekrutacji nikt nie mówił mu o tym, co SHIELD chce w zamian. Dlatego po prostu wzruszył ramionami.
- No i prawdopodobnie jesteś z Asgardu, prawda? Według mnie to właściwie wystarczy. Jednakże to nie ja decyduje o tym czy zostaniesz przyjęta. Musiałbym... porozmawiać z przełożonymi lub... zaprowadzić cię do nich. Jednakże nie wiem czy ktoś byłby teraz chętny na rozmowy z nami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kelly Night

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Sob Mar 26, 2016 6:12 pm

Przysłuchiwałam się w skupieniu temu, co mówił Eli. Wychodziło na to, że nie kłamał. Raczej nie. Coraz bardziej była zaciekawiona jego propozycją dołączenia do Young Avengers, jak ich określił chłopak. Chęć przeżywania przygód była bardzo silna w Kelly zwłaszcza, że od bardzo dawna nie przeżyła żadnej prawdziwej, co było okropnym uczuciem. Nie pamiętała już jak to jest czuć ten wojenny dreszcz gdy walczy się za dom. A mogła nazwać Midgard swoim domem. Chociaż trochę.
A ostatnio co robiła to szukanie jakiejś pracy by przeżyć i gonić głupie marzenie.
Rudowłosa miała powiedzieć, że się zgadza jednak z jej ust wyszło inne zdanie.
- Czym jest SHIELD?- spytała marszcząc brwi i opierając się. Chciała wiedzieć tak dużo jak tylko można było. No i skoro miała z nimi, być może, pracować, dobrze by było jej chociaż coś na ich temat powiedzieć, nieprawdaż?
Szkoda jednak było, że nie wiedział, bądź nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, co chcą od Kelly w zamian. To było trochę frustrujące.
- Tak, jestem z Asgardu, choć nie wiem co to ma do rzeczy - spojrzała Eliemu prosto w oczy. - Mieszkam tu już tak długo, że mogłabym uchodzić jako jedna z was, ludzi. Poza tym, ja z chęcią dowiedziałabym się, czy nadaje się do Young Avengers. Możesz mnie zaprowadzić do swoich przełożonych. Wtedy pokaże im na co mnie stać - dziewczyna uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skuld

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 25/02/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Czw Mar 31, 2016 8:51 pm

Totalnie olała ciemnoskórego i jego żałosną, w opinii Skuld oczywiście, wypowiedź. Westchnęła tylko ciężko i wymijająco, próbując w ten sposób jakoś zakończyć temat. On próbował ją przystosować do życia na Ziemi, a ona wcale tego nie chciała. I niezależnie od tego czy jego intencje były szczere, dobre czy jakiekolwiek - nie planowała zostawić go bez "kary". Ot, asgardzka duma istoty, która nigdy nie była i nie miała zamiaru być niczyim popychadłem, które grzecznie wszystkiego słucha. Z drugiej strony, siedzące na dnie serca dobro nie pozwoliłoby jej wyżywać się nad chłopakiem fizycznie bądź próbować złamać go psychicznie, ale miała swoje sposoby, jak to kobieta. Jeśli będzie trzeba, zamęczy go swoją gadatliwością i miliardem pytań na sekundę, niczym małe, poznające świat dziecko. A pytań mogła mieć bardzo wiele.
Przyjaciółce odpowiedziała tylko coś w stylu "później ci opowiem", a w tym samym momencie głowa walkirii przechyliła się w kierunku Bradleya. I choć jej oczy pozbawione były źrenic, tęczówki przesunęły się w jego stronę, jak gdyby Skuld chciała niemo dać do zrozumienia, iż nie chce zbyt dużo mówić o sobie temu tam Ziemianinowi. Miała rudowłosej wiele do opowiedzenia, w końcu ta pamiętała ją jeszcze gdy była blondynką, z normalnym kolorem ciała, uśmiechem na twarzy, bez wybuchowego charakteru zmieniającego się jak zachcianki ciężarnej kobiety. Zacisnęła dłonie w pięści, chowając kciuki i posyłając Kelly zachęcający uśmiech. Potem obserwowała całą rozmowę. Mężczyzna zachowywał się co najmniej dziwnie, a na pewno bardzo niekulturalnie, nawet jak na standardy przyjęte w ojczyźnie ciemnowłosej. Ignorowanie rozmówcy poprzez zajmowanie się innymi czynnościami, lekceważąca mowa ciała. Nie słyszała ich rozmowy, ale wyraźnie nie wszystko poszło tak jak powinno.
Lekko rozchyliła blade wargi, gdy Kene skończyła opowieść. Już chciała zacząć, ale jej "towarzysz" zaczął zwracać na siebie uwagę. Zrezygnowała więc z prób pocieszania i wymyślenia jakiegoś planu i pozwoliła mówić El. Przez cały czas siedziała cicho, popijając swoje cappuccino. Musiała przyznać, że na napojach jednak się ludzie jakoś tam znali. Podobał jej się ten słodkawy, delikatny smak. Zaczęła myśleć o sposobie przyrządzania tego przysmaku, jego składnikach. Warto byłoby poznać przepis...
Jak mnie przyjęli, to ciebie tym bardziej – odezwała się wreszcie, unosząc wzrok na przyjaciółkę. Uśmiechnęła się tak ciepło, iż mogło się to wydawać straszne przy porównaniu z upiorną twarzą. – Choć do tej pory mam wrażenie, że zrobili to tylko po to, bym nie narobiła więcej szkód... - dodała mruknięciem, przenosząc wzrok na resztę zawartości kubka. Dwie doby rozrabiania jakoś się jednak przydały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kelly Night

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Kwi 04, 2016 7:06 pm

Kelly spojrzała z lekkim zdziwieniem na przyjaciółkę i uniosła brew.
- Przyjęli cię? - spytała. - Zaraz, zaraz... dalej mi nie powiedziałaś jak się tu znalazłaś.
Rudowłosa zlustrowała jeszcze Skuld wzrokiem. Kiedy ostatnio się widziały wyglądała... Inaczej.
- No i zmieniłaś się - dodała po chwili. - Co się stało w Asgardzie? Mamy chwilę, więc chętnie usłyszę co masz do powiedzenia.
Czy skoro jest tu Skuld, reszta Asgardczyków odwiedzi Nowy Jork szturmem? A może komuś przypomniało się o pewnej, młodej i głupiutkiej Walkirii imieniem Kanerva i teraz chcą by wróciła na swoje dawne, zapewne nudne już, stanowisko? Jednak Kelly nie dałaby się tak łatwo! Opuściła Asgard z własnej woli, przez co mogli ją uznać za wygnaną lub zbrodniarza. Jej to szczerze mówiąc nie przeszkadzało, ale czasami tęskniła za pięknym niebem i tęczowym mostem Asgardu. Te wspomnienia były tak odległe, ale jednocześnie tak piękne, że nie mogłaby o nich zapomnieć. O prawdziwym domu nigdy się nie zapomina.
Rudowłosa spojrzała dawnej przyjaciółce w oczy.
- Nie idą tu za tobą, prawda? - zapytała z lekkim przerażeniem. - Błagam, powiedz, że nie. Nie chcę wracać do Asgardu. Nie jestem na to gotowa - ostatnie słowa wyszeptała.


Ostatnio zmieniony przez Kelly Night dnia Wto Kwi 19, 2016 11:13 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skuld

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 25/02/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Kwi 04, 2016 7:48 pm

- Takie miałam wrażenie, siostrzyczko - odparła spokojnie, zerkając na twarz przyjaciółki. Siostrzyczko. Nie wypowiadała tego słowa od tak dawna, iż wydawało jej się dziwnie obce. Ale tak właśnie nazywała rudowłosą, kiedy nikt nie podsłuchiwał. Tu, na Ziemi, nie miało to najmniejszego znaczenia. Poza tym, ponoć dziewczęta czasami tworzyły coś na zasadzie relacji przyrodniego rodzeństwa, jeśli bardzo się lubiły. Tak się składało, że Skuld uznawała Asgardkę prawie za rodzinę i właściwie jedyną wartą uwagi osobę, którą kiedykolwiek w życiu poznała. Co tam bogowie i półbogowie. Co tam wielkie olbrzymy, dziwne stwory, polegli wojownicy, którzy swoich tłustych zadów nie potrafili oderwać od siedzenia przy stole. Co tam piskliwy Ratatosk skaczący po gałęziach Yggdrassil. Liczyła się tylko ona - w tym momencie określająca się ziemskim imieniem Kelly. Za nią mogłaby skoczyć w ogień, poświęcić swoje życie.
- Wolałabym nie mówić przy nim, ale chyba nie zna naszej ojczystej mowy... - odezwała się ponownie, tym razem w języku swojego ludu. Było to też o tyle bezpieczne, że w całej kawiarni mało kto mógłby je teraz podsłuchać. Miała to szczęście, że klątwa namieszała z jej nadnaturalnymi zdolnościami na tyle, że nie potrafiła w tym momencie wykorzystać wrodzonej umiejętności automatycznego tłumaczenia na język narodowy słuchacza. Mogła mówić bezpiecznie, a pytania Kelly nie powinny zbyt dużo zdradzić ciemnoskóremu. Zresztą, on nie pytał o jej przeszłość. Może nawet by mu opowiedziała, gdyby akurat miała taki kaprys.
- Pamiętasz zapewne jak nudziłam się przy Yggdrassilu. Byłaś właściwie jedynym stworzeniem wartym uwagi, który potrafił mnie wyrwać z tej codzienności. Może poza Gnýrem, ale mało kiedy był w pobliżu - zaczęła, swój pusty wzrok wbijając gdzieś w okno po drugiej stronie sali. Na bladą twarz wpełzł lekki uśmiech wywołany wspomnieniami walkirii. Nie pamiętała ile się znały - możliwe, że przez upływ czasu, a możliwe, iż to wina złego uroku zakrywającego część przeszłości. Przykładowo nie potrafiła określić dat, czasem trafiała na dziurę, jeśli poszukiwała informacji o kimś z dawniej niż rok wstecz. Napotykała urywki, bezsensowne wiadomości, które niekompletne na nic jej się przydawały. - Kiedy zniknęłaś, zaczęłam uciekać poza okolice mojej "pracy" i nawet nie do stolicy. Podczas jednej z wędrówek przez królestwo Hel, natknęłam się na jakieś dziwne stworzenie. Jedno z tych wrednych. Rzuciło na mnie klątwę i uciekło, właściwie zanim do mnie dotarło co się dzieje - ciągnęła, spokojnym głosem. Przeniosła wzrok na przyjaciółkę. Znów obdarzyła ją uroczym uśmiechem, tak jak wiele lat wstecz. Rzadko kiedy była w stanie zachować przy niej ponurość, smutek czy gniew. Traktowała ją niczym bratnią duszę, której może zwierzyć się ze wszystkiego. - Potem zaczęłam się zmieniać. Na początku miałam wahania nastroju, łatwo wybuchałam gniewem. Później pociemniały mi włosy, źrenice wyblakły i zniknęły... zresztą sama widzisz. Chyba też coś jest nie tak z moimi zdolnościami, nie jestem tak silna jak wcześniej. W każdym razie, dorwałam tę paskudę i goniłam po całym Asgardzie, żeby mnie odczarował. Zamiast tego wepchnął mnie w portal na ten ziemski padół. Ponoć przez dwie doby walczyłam ze wszystkim co się zbliżyło, aż mnie siłą nie uśpili. Obudziłam się dopiero w ośrodku SHIELD i zaproponowali mi współpracę - dokończyła, a następnie wzięła ostatni łyk z kubeczka. Ot i cała historia, nawet, jeśli w miarę możliwości skrócona. Nie było nic ciekawego. Mogła tego wszystkiego uniknąć, gdyby grzecznie wypełniała swoje obowiązki albo chociaż nie ufała wszystkiemu co spotkała.
- Nie, spokojnie. Skoro nikt mnie nie zgarnął od kilku tygodni, to raczej mają... jak to mówią ludzie? Wywalone? - radośnie wyszczerzyła ząbki. Wątpiła, żeby ktokolwiek się przejął jej zniknięciem. Prędzej upchną inną ofiarę przy Drzewie, a nią zajmą się za kilkadziesiąt lat, jak sobie przypomną o jej zniknięciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kelly Night

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Wto Kwi 19, 2016 11:29 am

"Siostrzyczko". Kelly poczuła ukłucie żalu. Tak dawno nie słyszała tego określenia i teraz czuła się dziwnie. Zwłaszcza, że po nagłym opuszczeniu Agsardu, miała wszystkich gdzieś. Liczyła się tylko ona i jej marzenia. Nagle poczuła się dziwnie nieswojo w towarzystwie Skuld, jednak słuchała z uwagą skąd wzięła się na Ziemi. To samo uczucie uderzyło ze zdwojoną siłą. Powinna być przy niej, pilnować ją, pomagać. Tymczasem, Kanerva siedziała sobie spokojnie w domku ze swoim zwierzakiem i miała wszystkich głęboko gdzieś. Miała dosyć rutyny życia Walkirii. Chciała coś ze sobą zrobić, zmienić coś. Tylko czemu musiała to robić samotnie? Przecież jej przyjaciółka i tak zgodziłaby się z nią pójść, więc w czym był problem?
- W sumie niezbyt mnie to uspokoiło, ale niech będzie - odparła Kelly. - Wiem, że to nic nie zmieni, jednakże chciałam cię... - rudowłosa spojrzała w oczy Skuld. Schowała swoją dumę na jakiś czas i wypowiedziała to słowo, które było jej tak obce. - przeprosić. Chciałam przeprosić cię za to, że zniknęła tak nagle i nie wzięłam cię ze sobą. Przepraszam, za wszytko.
Opuściła głowę, biorąc głęboki oddech. Powiedziała to. Udało jej się! Ale... co mogła jeszcze jej rzec? Nie mogła tak tego zostawić. Pewnie jeszcze wszystko pogorszy, ale dopóki znowu nie ukaże się jej okropna arogancja i poczucie racji, mogła kontynuować.
- Powiem ci jednak, że nie jest tu tak kolorowo jak się spodziewałam. Po tym, co odwalił ten dureń, mam ochotę go udusić. Te ziemskie robaki straciły szacunek, dla o wiele silniejszych od siebie - Kanerva wyprostowała się. - Mam dosyć poniżania. Skuld - wyciągnęła do niej rękę. - Przepraszam cię jeszcze raz za wszystko. Mam teraz nowy cel. Dołączyć do tej całej organizacji i razem z tobą, pokazać wszystkim, że Asgardczycy nie są słabi. I nie są tylko opowieściami na dobranoc. Chcę także pomóc ci w znalezieniu tego, który cię przeklął i zrobić wszystko by odwrócił to. Inaczej pożałuje. Z nami się nie zadziera. - na twarz Kelly wstąpił drapieżny uśmiech. Dawno się tak nie czuła. Obecność Skuld przypomniała jej to, kim była wcześniej. I teraz, nie ma zamiaru chować swojej prawdziwej natury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patriot

avatar

Liczba postów : 43
Data dołączenia : 23/01/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Kwi 27, 2016 7:00 pm

Drapieżność, płomienie w oczach i ta jadowitość, którą Patriot doświadczył w głosie dziewczyny, gdy te rozmawiały do siebie w nieznanym mu języku, pewnie Asgardzkim. Najprawdopodobniej to właśnie sprawiło, że na twarzy czarnoskórego nastolatka pojawił się uśmiech, którego początkiem było to, że nachylił się ku dziewczynom i powiedział w dobrym zamiarze następujące słowa.
- Sądzę dziewczyny, że macie wystarczającą ilość odwagi i innych tych bzdur bohaterskich, abyśmy mogli przejść do konkretów. Jeden SMS i prawdopodobnie ruszymy do miejsca. Zbierajcie swoje manatki. Będę czekał na zewnątrz. - Eli wstał ze swojego krzesła i dopijając kawę, jednym okiem niechcący zahaczył o klatkę piersiową Skuld. Spalił rumieńca. Tak po prostu. Wychodząc już z zanurzoną głową w swojej koszulce, wykręcił w telefonie numer do Kate. Otworzył swojego WhatsAppa i wysłał krótką, acz konkretną wiadomość do swojej znajomej. "Mam kolejnych. A raczej kolejne. Spotkajmy się w Central Parku." Po czym chowając do swoich spodni telefon, przemówił ponownie do dziewczyn. - No dobra, skoro już jesteśmy na zewnątrz to ruszajmy do Central Parku.

z/t (jeśli chcecie, możecie podczepić się)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kelly Night

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Maj 01, 2016 9:10 am

- Moja duma, ledwie co wstąpiła na swoje miejsce i od razu została obrażona przez Midgardczyka. Też mi coś - mruknęła rudowłosa. - To nie są żadne "bohaterskie bzdury". Uch - Kelly przewróciła oczami. - Tłumacz takiemu.
Dziewczyna była świadkiem "niezdarności" Eliego. Jeśli tak to można było nazwać. Faceci, gdziekolwiek nie zamieszkasz, wszędzie są tacy sami. Bez wyjątków. A jeśli jednak taki się znajdzie to najlepiej zakneblować i nie wypuszczać, bo nie wiadomo, zawsze może uciec, a tego nikt nie chce.
Kanerva sprawdziła swoje kieszenie, czy aby na pewno nie zostawiła niczego. Spojrzała na swoją niedopitą kawę, o której istnieniu całkowicie zapomniała. Potem uśmiechnęła się do Skuld. Rudowłosa wyprostowała się i położyła dłoń na rękojeści miecza, by poczuć się pewniej, jak kiedyś.
- Mimo, że byłam już w Central Parku to i tak prowadź - mruknęła Kelly. Tak naprawdę nie chciała się przyznać, że mogłaby się zgubić. Jej orientacja w terenie była nikła, a ta zaś, nie miałaby ochoty pytać nikogo o pomoc. Tak, przydałoby się jej popracować nad sobą. Kiedyś.

z/t(korzystam z propozycji, podczepiam się do was w Central Parku)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skuld

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 25/02/2016

PisanieTemat: Re: Sala   Sro Maj 11, 2016 5:31 pm

Prychnęła cicho na zachowanie chłopaka. Zdecydowanie musiała się bardziej przyzwyczaić do ziemskich standardów wychowania i do tego, że tu każdy każdego traktuje jak najgorsze popychadło. Wiedziała, że nie zostawi go takim, jakim był - asgardzka duma zabraniała jej puścić płazem wszystko co zrobił. Nawet, jeśli pomógł jej znaleźć bardziej ludzki strój i pożyczył pieniądze. Odetchnęła głębiej, na potem zostawiając ewentualną zemstę. Może przyjaciółka jej w tym pomoże? Zawsze lubiły się dobrze zabawić.
Ogarnęła wzrokiem czy aby niczego nie zostawiła. I tak miała przy sobie niewiele, więc nie miała problemu z trzymaniem rzeczy blisko siebie. Poza ubiorem tak naprawdę nie wzięła nic, większość zostawiając z wielkim wilkiem. Miał co pilnować - wszelkim dobytkiem, jaki udało jej się przytargać z ojczyzny była broń i jej codzienny ubiór. Wyszczerzyła białe ząbki do Kelly i ruszyła za nimi, samej nie wiedząc gdzie jest ten cały "Central Park".

z/t (to i ja)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala   

Powrót do góry Go down
 
Sala
Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Kawiarnia "Milseogra"-
Skocz do: