Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Vanillie Magpie

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 29/10/2012

PisanieTemat: Sala   Sob Lis 03, 2012 8:13 am

First topic message reminder :

Przytulna, choć całkiem spora sala pełna drewnianych krzeseł i stolików różnej wielkości. Za podłużną ladą wyłożone są słoje z cukierkami i czekoladkami a na paterach świeże ciasta.
W środku rozbrzmiewa przyjemna dla ucha muzyka. Zazwyczaj stary, dobry jazz.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lip 28, 2013 8:10 pm

Całe szczęście, że kawiarnia była niedaleko jej mieszkania, wystarczył krótki spacerek i mogła naładować akumulatory. Potrzebowała cukru, w jak największych ilościach, a sztuczne batoniki to nigdy nie to samo co pyszne ciasto i kawa.
Weszła do środka ze swoją ukochaną torbą i książką w ręku. "Mutacje genetyczne i ich możliwe następstwa". Prawdopodobnie lektura nieco zbyt zaawansowana jak na osoby w jej wieku, jej to jednak nie przeszkadzało. Kto zresztą zwróciłby uwagę na to co czyta? Pewnie większość ludzi z miejsca sama przypisałaby do niej jakąś fantastykę czy kryminał i nie zgłębiała tematu. Jakże płytkie i jakże wygodne.
Zabrała swoje zamówienie, czyli kawę i kilka kawałków ciasta i skierowała się ku stolikom na uboczu. Nic tak nie pomagało w myśleniu jak odpowiednia atmosfera i dawka cukru, a do przemyślenia miała sporo.
Mutanci... problem coraz bardziej nurtujący myśli tak zwykłych ludzi, jak i tych pociągających za sznurki. Ona sama również zainteresowała się tym tematem, choć nieco odbiegał od jej specjalizacji... z drugiej strony, podobieństw też było sporo, czym się więc martwiła.
Przechodziła akurat koło jednego ze stolików, gdy pewna rzecz przykuła jej wzrok. Normalnie pewnie by to zignorowała jako przewidzenie, tutaj jednak trwało to wystarczająco długo, by upewniła się, że właściciel samo mieszającej się kawy był w to zamieszany.
-Niezła sztuczka - uśmiechnęła się przechodząc obok, jak gdyby nigdy nic i usiadła przy stoliku znajdującym się za wyróżniającym się jegomościem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lip 28, 2013 8:19 pm

Szybsze bicie serca i moment, który wydawał się trwać wieczność. Część gości kawiarni odwróciła się, ale nie poświęciła mu wiele uwagi - zapewne chcieli tylko zobaczyć, co spowodowało hałas. Czyżby jednak nikt nie zauważył?
A jednak...

Niezwykle blada kobieta skomentowała całe zajście i Luke niemalże podskoczył jak oparzony, słysząc jej głos. Akcja serca ponownie przyspieszyła, mężczyzna zaś mimowolnie, w nerwowym tiku, wygiął dziwnie palce. Uśmiechnął się jedynie słabo w odpowiedzi, kiwając głową i burcząc w odpowiedzi coś w rodzaju "szeszdarzaczaszami", cokolwiek to miałoby znaczyć i chwycił trzęsącą się dłonią łyżeczkę.

I wtedy zwrócił uwagę na tytuł książki, który kobieta miała pod pachą. Genetyka. Mutacje. Temat wyjątkowo mu bliski, głównie ze względu na własne przeżycia. Mimowolnie odwrócił się do kobiety, zostawiając ekran z wyświetloną informacją na temat tajemniczego wybuchu gazu gdzieś na przedmieściach.
- Przepraszam bardzo... jaka sztuczka? Do mnie pani mówiła? - zapytał, udając głupiego. Spotkanie z Xavierem przed laty nauczyło go jednego: każdego genetyka trzeba sprawdzić, bo większość z nich już dawno wie o obecności lub możliwości obecności mutacji. Rzucił jeszcze raz okiem na książkę, którą czytała kobieta upewniając się, że nie ma do czynienia z laikiem. Nie kojarzył tego tytułu i autora, ergo ma do czynienia z kimś, kto najgłośniejsze tytuły już przeczytał, więc albo kobieta jest wielkim pasjonatem zagadnienia, albo zawodowcem.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lip 28, 2013 8:40 pm

Ależ ten mężczyzna był nerwowy. Co się jednak dziwić, w obecnych czasach nie wiadomo było na kogo się trafi, zawsze mógł być to jakiś fanatyk, który rzuci się na ciebie z nożem za odmienność, której przecież nie jesteś winien.
Mimo wszystko tak żywa reakcja mężczyzny szczerze ją rozbawiła, co zdołała ukryć pod lekkim uśmiechem. Skoro potrafił poruszać łyżeczką mógł też zrobić coś więcej, obrona przed zwykłym człowiekiem nie powinna być więc dla niego większym problemem.
-Nie ma tu raczej nikogo na tyle blisko, by mógł to usłyszeć. Swoją drogą całkiem przydatne, ma się obie ręce wolne - posłała mu kolejny uśmiech.
Książka w jej rękach nie musiała wcale oznaczać, że wie o mutantach, w końcu mutacje jako takie występują od początku świata i są podstawą ewolucji. Dopiero teraz zaczęto błędnie kojarzyć mutację jedynie z mutantami, ale taki skrót myślowy bardzo ciężko wykorzenić.
Co do samej jej lektury, ta akurat traktowała o mutacjach bardzo ogólnie, ledwie ostatni rozdział, jak stwierdziła po pobieżnym przejrzeniu, ukazuje nieśmiały pogląd autora, że wśród ludzi mogą żyć mutanci i jak mutacja mogła umożliwić ludziom zawładnięcie nietypowymi mocami... no ale co będzie przynudzać, raczej niewielu normalnym osobom takie tematy wydadzą się interesujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lip 28, 2013 9:05 pm

Omal nie spuścił szczęki na podłogę. Ta kobieta mówiła o mutacji tak swobodnie, jak gdyby chodziło o popołudniową herbatę z babcią. Na moment wpatrywał się w nią, nie mogąc się odezwać. Po chwili dopiero zdał sobie sprawę, że nadal ma otwarte usta, co musiało wyglądać idiotycznie, więc je zamknął. Nie mógł wpadać w panikę, to raz. Może to przypadek, może po prostu kobieta myśli, że to jakaś sztuczka iluzjonisty lub inny trik. Mimo zapewnień kobiety, odwrócił się raz jeszcze, rozglądając wkoło. W istocie, ludzie zajęci raczej byli własnymi sprawami i nie zwracali uwagi na Luke'a i jego małą manifestację mocy. Kto wie, jak po wydarzeniach sprzed roku i małej rozróbie, którą zaserwowali miastu Avengersi, zareagowaliby na jego moc. Być może wzięli go za kolejnego superherosa - w najlepszym przypadku. W innym za jakiegoś dziwaka...

Postanowił jednak postawić sprawę jasno. Ale nie wystarczająco. Na tyle by samemu upewnić się, że jego bladolica rozmówczyni w istocie posiada wiedzę o mutantach, jednocześnie nie zdradzając zbyt wiele.
- Czyli że umie pani wytłumaczyć tę... sztuczkę, którą przed chwilą wykonałem? Nie wiedziałem, że będę mieć okazję spotkać kogoś, kto zna tę dziedzinę sztuki i posiada wiedzę na jej temat - uśmiechnął się słabo, przekrzywiając głowę delikatnie na bok.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lip 28, 2013 9:24 pm

Widząc jego reakcję nie udało jej się już powstrzymać parsknięcia śmiechem. Zabrała się za zajadanie jednego ze stojących przed nią ciast, by powstrzymać się od komentarza na temat jego obecnego wyrazu twarzy.
Oj tak, ona do sprawy mutacji podchodziła absolutnie na spokojnie, jak lekarz podchodzący do setnego już w swej karierze złamania. Może to przez wychowanie, w końcu najpierw zadawała się tylko z dziadkiem, który mówił, że jej zdolności to coś normalnego, potem trafiła do S.H.I.E.L.D., gdzie ją za nie doceniono. No i jej moce były nieco mniej... widoczne, można wręcz powiedzieć, że nie widoczne, to również miało swe znaczenie.
-Cóż, z wiedzą teoretyczną jest u mnie raczej kiepsko, dopiero zaczynam zgłębiać ten temat. Za to mam niezłą praktykę - uśmiechnęła się niewinnie.
No tak, miała czytać książkę, a wdała się w rozmowę. Z drugiej strony patrząc kim jest jej rozmówca ta konwersacja może przynieść jej o wiele więcej pożytku niż kolejny tom traktujący właściwie o tym samym, tylko pisujący to w inny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lip 28, 2013 9:46 pm

Szlag. Odpowiedź kobiety wyjaśniła tyle, co nic. Dalej nie miał pojęcia, czy miał do czynienia z kobietą, która dobrze wie, kim jest, czy z kimś kto wziął to za sztuczkę i, co gorsza, jest iluzjonistą.

Ewentualnie kobieta się zgrywa. Taka opcja też miała sens, zwłaszcza biorąc pod uwagę to parsknięcie śmiechem. Mimowolnie sam się uśmiechnął, ale chyba tylko po to, by zamarkować drobne ukłucie wstydu: nie przywykł do bycia wyśmiewanym ani teraz, ani tym bardziej w dzieciństwie. Dziwne uczucie, ktoś zauważa twój błąd, twoją słabość, nietakt i bezlitośnie go obnaża, wytyka i nabija z niego. Obce i rzadko spotykane dla Luke'a uczucie, czy też może raczej: sytuacja.
- Praktykę, ta? - mruknął Luke, cmokając z uznaniem. Teraz ma szansę przekonać się, z kim w ogóle ma do czynienia! Jeżeli to tylko iluzjonistka, to zapewne wyjmie karty, zrobi sztuczkę, Tannenberg zaśmieje się jak dzieciak na widok waty cukrowej i odetchnie z ulgą, że nie dał się wrobić. Jeżeli zaś pokaże talent... jak na przykład ten chłopak kilka dni temu w pubie... Wtedy rozmowa nabierze zdecydowanie wyraźniejszych rumieńców. Tannenberg opanował jednak zainteresowanie i ciekawość, siląc się na obojętność i łobuzerski dystans.
- Z chęcią zobaczę jakąś manifestację tej praktyki. - mruknął z szelmowskim uśmiechem. Szyja trochę zaczynała go już boleć od tej niewygodnej pozycji, wszak musiał obracać się, by rozmawiać z kobietą, niemniej zważywszy na to, że to spotkanie właśnie zmierzało do szalenie ważnego punktu, nawet nie śmiał wrócić do swoich spraw.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Nie Lip 28, 2013 9:56 pm

Ależ ona się nie wyśmiewała, daleko było jej do tego. Może i miała swoje wady, ale złośliwość do nich nie należała. Po prostu była szczera, a mężczyzna był w tamtej chwili tak zabawny, że powstrzymanie śmiechu, a przynajmniej cichego parsknięcia było wręcz niemożliwością, cóż zrobić. Od razu jednak zobaczyła, że jej śmiech nie został najlepiej odebrany i się uspokoiła, ech, czasami naprawdę dawało się we znaki to niezbyt dobre przystosowanie do obcowania z ludźmi.
-Manifestację? A to ciekawe, jeszcze przed chwilą miałam wrażenie, że tutaj należy swoje umiejętności ukrywać...
Ech, to dopiero facet. Z jednej strony dostaje ataku paniki przez to, że ktoś widział mieszającą bez niczyjego udziału łyżeczkę, a z drugiej oczekiwał pokazu. Oczywiście w jej przypadku problemem to nie było, mogła zrobić to dyskretnie, ciekawe jednak co by było, gdyby natrafił osobę z nieco bardziej destruktywnymi zdolnościami...
-Ale proszę bardzo, czemu nie - mruknęła i wyciągnęła rękę, która po chwili zniknęła.
Z boku musiało to wyglądać prawdopodobnie tak, jakby wsadziła dłoń do rękawa, jednak jeśli ktoś widział dokładnie całe zajście nie miał wątpliwości, że ręka stała się po prostu niewidoczna. - Przyznaję, nie jest to tak efektowne jak twoja sztuczka, ale tez się przydaje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 6:11 am

Luke pokiwał głową. Z najwyższym uznaniem, a na jego twarzy malowało się zdumienie. Teraz przynajmniej miał pewność, że kobieta nie jest przypadkowym przechodniem, ani - tym bardziej - iluzjonistką. Poczuł się nieco swobodniej, luźniej i bezpieczniej. Ze wszystkich osób w tej kafejce, jego pokaz telekinezy mogło zobaczyć wiele osób, ale los chciał, że trafił akurat na inną mutantkę.

- Imponujące - powiedział, uśmiechając się szeroko i unosząc brwi. Wyciągnął do kobiety rękę - Luke Tannenberg. - teraz kobiecie z pewnością rzucił się w uszy dziwny akcent mężczyzny. Nie jakoś specjalnie mocny, lecz niewątpliwie pozostawiający pewien odcisk na mowie mężczyzny - Mogę się przysiąść, czy raczej ta znajomość kończy się wraz z tą... wymianą talentów? - zapytał, nie chcąc być specjalnie nachalny. Słodki Boże, całkiem możliwe że ta kobieta pomyśli, że jest jakimś gwałcicielem. Szybko spojrzał na laptopa, na szczęście na ekranie nadal wyświetlała się informacja o wybuchu gazu, a nie żadne dwuznaczne treści.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 7:18 am

-Azara Vidaw - odpowiedziała podając mu już w pełni widoczną rękę. Akcent wychwyciła, jednak nie poświęciła mu większej uwagi, spotkała już tyle obcokrajowców, że był to dla niej już pewien standard. - Ależ proszę, nie chcę być winna czyjejś nadwyrężonej szyi - zaśmiała się i przesunęła nieco swoje rzeczy, by zrobić więcej miejsca.
Już chyba po wcześniejszej rozmowie było widać, że na pewno do osób podejrzliwych czy przesadnie ostrożnych nie należy. Oczywiście często ją straszono, że jeszcze się na tym przejedzie, ale póki co ten dzień jeszcze nie nadszedł.
-Wybuch gazu, kolejny "nietypowy wypadek" - spojrzała na ekran jego monitora.
Obecnie nie wiadomo było co tak naprawdę było wypadkiem, które przecież czasami się zdarzały, a którym problemom ktoś pomagał w zaistnieniu. Kompletny chaos informacyjny był bardzo szkodliwy i utrudniał pracę, jednak lepsze to, niż zwalanie każdego możliwego nieszczęścia na barki wyróżniających się osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 7:50 am

- Azara? - mężczyzna nie zdążył się powstrzymać przed pewnym zaskoczeniem, słysząc imię kobiety. Nie chciał być nieuprzejmy, więc szybko dodał - Dosyć nietypowe imię. Jesteś stąd?

Obydwa pytania zadał, zbierając już swoje rzeczy - w tym kawę - i przysiadając się naprzeciw kobiety. Laptopa zamknął, gdy tylko Azara przeczytała nagłówek newsa, który był wyświetlony. Pokiwał jedynie głową na słowa kobiety.
- Doświadczenie mnie nauczyło, że przynajmniej do części tych "niewyjaśnionych" wypadków można, tak naprawdę, znaleźć wyjaśnienie - Luke powiedział to w dziwny sposób. Z pewnym smutkiem, troską i powagą, jednoznacznie dając do odczucia, że temat nie był mu obojętny. Na krótki moment wlepił twarz w zamkniętą klapę laptopa. Ludzie mu podobni muszą się ukrywać ze swoimi nadzwyczajnymi darami, w strachu przed reakcją społeczeństwa. Mimowolnie wrócił myślami do spotkania z Magnusem i wizji przyszłości, jaką roztaczał przed nim mężczyzna. Świat, w którym mutanci, już jako pełnoprawni obywatele, żyją razem ze zwykłymi homo sapiens. Problem w tym, że Reshnhell przedstawiał to w sposób aż nazbyt śmiały. Coś groźnego tliło się między jego słowami i Luke obawiał się dmuchnąć, by rozgrzać ten żar i zobaczyć, co tak naprawdę miał na myśli jego rozmówca.

Otrząsnął się nagle. Takie "odpłynięcia" niewątpliwie były nieuprzejme wobec jego rozmówcy, więc odchrząknął, jak gdyby chcąc zasygnalizować swoje "przebudzenie". Postanowił więc szybko znów całą swoją uwagę poświęcić kobiecie.
- A więc, droga Azaro... czym się zajmujesz, jeżeli można wiedzieć? To twój zawód? - mężczyzna ruchem głowy wskazał książkę, sięgając po filiżankę kawy. Wziął drobny łyk, wpatrując się w rozmówczynię.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 8:04 am

Zaśmiała się lekko.
-Jestem, jestem. Po prostu moja mama była dosyć nietypową osobą i postanowiła mi dać takie a nie inne imię. Ja nie narzekam, przynajmniej nie da się mnie pomylić z nikim innym.
Wysłuchała słów rozmówcy kiwając głową. No tak, zazwyczaj osoby im podobne zwracają na to uwagę. Ciekawiło ją tylko co też Luke robi z tą wiedzą, można przecież omijać miejsca, gdzie stwierdzono podobne zdarzenia, po prostu przyjąć to do wiadomości, albo też wplątać się w tę sprawę.
W momencie odpłynięcia mężczyzny po prostu zabrała się za swoją kawę, każdemu zdarzało się zamyśleć i ona była jak największą przeciwniczką przerywania takiego stanu. W końcu nigdy nie wiadomo, co z takiego myślenia może wyniknąć, a często ważne rzeczy.
-Jestem naukowcem. Zajmuje się szeroko pojętą genetyką. Ostatnio jednak temat mutacji stał się bardzo popularny, dlatego też nieco dokształcam się w tym kierunku. No i moi pracodawcy pewnie niedługo będą zajmować się tym zjawiskiem, a ja nie lubię zostawać w tyle - odparła. - A jak z tobą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 8:14 am

Crusader skinął głową ze zrozumieniem. Bycie nietypowym, w jego rodzinie, było jak piętno. Nic dziwnego, że ojciec tak znienawidził swojego jakże niearyjskiego potomka, jednakże nazwisko znaczyło dla niego więcej i tylko dlatego chyba się go nie wyparł. Nawet imię miał jakieś takie średnio niemieckie - żaden Klaus czy inny Hans, a swojski Lukas. Przynajmniej mógł je łatwo zmienić.

- Ja? - wzruszył ramionami. Sam sprowokował pytanie o swój zawód, zadając je pierwszy swojej towarzyszce. Niemniej miał już odpowiedź, wyuczoną i gotową odkąd tylko postawił stopę w Stanach - Jestem członkiem zarządu niemieckiej firmy budowlanej, należącej do mojej rodziny. Ojciec planuje otworzyć nową działkę w Stanach no i... jestem tutaj, szukam odpowiednich ludzi - mężczyzna uśmiechnął się, rozkładając ręce. - Więc zwiedzam okolicę, umawiam się z nudnymi budowlańcami, obiecuję im góry dolarów i prestiż, po czym krótkim telefonem niszczę marzenia mówiąc, że "nic z tego". Taki już niewdzięczny zawód. Ale i niespecjalnie ciekawy - nie zamierzał brnąć dalej w kłamstwo, więc postanowił skierować rozmowę na inny temat - Naukowiec, tak? Genetyka... czy... czy zajmujesz się też tym naszym darem? Albo twoi pracodawcy coś na ten temat wiedzą? - zapytał niepewnie, ciekaw, na jakim stopniu zaawansowania stoją już prace nad mutantami. Jego rozmówczyni nie była Charlesem Xavierem czy Hankiem McCoyem, którzy w tej dziedzinie byli prawdziwymi ekspertami, chociaż... A może i sama kobieta ich zna?
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 8:27 am

-Rzeczywiście niewdzięczna praca. No i wymaga pracy z ludźmi, to zawsze powoduje spięcia - westchnęła tylko nie wdając się w szczegóły.
Dlatego właśnie tak lubiła swoją pracę, była sama ze swoim badaniem i nikt jej nie przeszkadzał, nie wtrącał się i nie marudził. Gorzej, jak musiała przedstawiać wyniki swoich badań przełożonym. A najgorzej, jak te wyniki były niezadowalające, widać jest to dowód na to, że nie ma pracy idealnej.
-Póki co nie, jednak widząc dokąd całe to zamieszanie zmierza jest to pewnie kwestia czasu. A moi pracodawcy... powiedzmy, że są w to bardzo zamieszani - zachichotała. - Nie jestem jedyną osobą o nietypowych zdolnościach, która dla nich pracuje.
O tak, jej miejsce pracy na pewno odbiegało od normy. Szczegół był też taki, że nie siedziała całych dni w laboratorium i czasami wykonywała nieco mniej "naukowe" zadania, ale to była raczej informacja nie na to miejsce i nie na tę rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 8:51 am

Poczuł, jak przez jego kręgosłup przebiega śmieszny impuls. "To się dzieje naprawdę!" pomyślał, słysząc, że kobieta zajmuje się mutantami. Xavier, Magnus, a teraz tajemniczy pracodawcy Azury. Być może Tannenberg nawet o tym nie wiedział, ale mutanci już niedługo zobaczą świt nowej ery, ich obecność zostanie uświadomiona ludziom. Tannenberg zarówno bał się tego dnia, jak i nie mógł się go doczekać. Koniec ukrywania swoich zdolności, nareszcie będzie mógł otwarcie ich używać, by pomagać ludziom i podążać ścieżką swojej krucjaty. Ale dobrze wiedział, że ten dzień będzie mieć też swoją złą stronę. Niepokój, niechęć, wrogość... i nieunikniony konflikt człowieka z mutantem, chociaż tak naprawdę człowieka z człowiekiem, z którego zwycięsko wyjdzie tylko ten drugi. I chociaż dobrze wiedział, że do sporu dojdzie, nie miał pojęcia, jak będzie po nim wyglądać ludzkość...
- Ci twoi pracodawcy muszą być szalenie... intrygujący. Współpraca z tak utalentowanymi jednostkami, badanie ich... Jakiś rządowy projekt? - zapytał, stukając palcami w blat. Potrzebował kogoś takiego. Jeżeli mutanci byli zagrożeni, to taki sojusznik byłby idealnym wsparciem dla uciśnionych. O prawdopodobnej bazie danych nie wspominając. Kto wie, może nawet potrzebowaliby hitmana? Postanowił jednak póki co nie zdradzać swojej wielkiej euforii, wynikającej z informacji którą otrzymał od Azury. Być może to tylko zwykli jajogłowi, którzy nie mają zbyt wiele wspólnego z faktycznym działaniem. Niemniej informacja w dzisiejszych czasach to rzecz cenniejsza i złoto i Tannenberg nigdy nie ignorował nawet najbardziej nieprawdopodobnych plotek. Poniekąd jego zajęcie polegało na przesiewaniu z tych pogłosek prawdziwych informacji.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 1:42 pm

-Intrygujący? Tak, to chyba dobre określenie. Chociaż ciężko powiedzieć, by zajmowali się mutantami, raczej korzystają z ich zdolności do własnych celów. Jednak na pewno będą chcieli wiedzieć skąd podobne moce pochodzą - odpowiedziała ogólnie. - I nie, z rządem mamy tyle wspólnego, że nas zaakceptowali... no i często ratujemy mu tyłek - zachichotała.
Ciężko było właściwie powiedzieć czym konkretnie się zajmują. Z jednej strony misje szpiegowskie, unieszkodliwianie pewnych osób, z drugiej walka z kosmitami, można powiedzieć, że mieli szerokie pole zainteresowań. Zgadywanie czym będą się niedługo zajmować nie miało większego sens. Większe jest prawdopodobieństwo, że trafi cię piorun, kiedy będziesz trzymać wygrany los z loterii, niż że akurat trafisz. Chociaż obecnie temat mutantów był bardzo prawdopodobny, jeśli nawet wypadnie coś nowego, to w najbliższym czasie i tak zostanie poruszony, czy ze zwykłej ciekawości, czy z potencjalnej użyteczności, albo też przez wypłynięcie całej sprawy na światło dzienne i konieczności podjęcia bardziej zdecydowanych kroków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 7:40 pm

Słuchał kobiety z największym zainteresowaniem. Coś kazało mu już wcześniej podejrzewać, że rządy najważniejszych państw na świecie na pewno wiedzą o istnieniu mutantów, a po ostatniej rozróbie Avengersów ich stopień zaalarmowania i reagowania podobne zagrożenia na pewno się zwiększył. Nic więc dziwnego, że coraz więcej uwagi poświęcali właśnie takim paranormalnym zjawiskom.

Nadal jednak nie miał pojęcia, dla kogo kobieta pracuje i szczerze wątpił, by ta mu wyjawiła sama z siebie. Na myśl przychodziła mu tylko jedna organizacja, lecz ona zbyt wiele z rządem i badaniami wspólnego nie miała, poza tym częściowo znał jej członków. Czuł się jednak zobligowany, by zapytać:
- Pracujesz dla Xaviera? Charlesa Xaviera? A może chociaż o nim słyszałaś? Miałem przyjemność z nim współpracować, szalenie inteligentny człowiek i również zajmujący się problemem obdarzonych - wyjaśnił. Nie było sensu ukrywać jego istnienia, wszak sam Xavier był osobą w miarę znaną w pewnych środowiskach, nie mówiąc o specjalistach z dziedziny genetyki - Mimo drobnych różnic światopoglądowych, całkiem nieźle się dogadywałem z nim i jego ekipą. Poza tym napisał chyba też coś z tych spraw - jeszcze raz skinął głową na książkę.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 7:54 pm

Powiedzieć dla kogo pracuje? Oj nie, to by raczej nie przeszło. Już i tak powiedziała wiele, parę osób powiedziałoby pewnie, że nawet za dużo, ona jednak o to nie dbała. Podobne cele mogło mieć wiele innych grup, jak dla niej ujawnianie tych drobnych szczegółów nie było wielkim przestępstwem, wręcz przeciwnie, mogły one zainteresować pewne osoby, które dla organizacji mogą być przydatne, a przecież nowych, kompetentnych członków nigdy za dużo. A nawet jeśli w ten sposób to nie zadziała, to zawsze ułatwia zdobycie informacji, które w obecnym świecie są często więcej warte od pieniędzy czy znajomości.
-Xavier? Znam jedynie nieco faktów o nim oraz jego działalności, bez szczegółów jednak. Spotkać go również nie miałam okazji, czego żałuję, bardzo chciałabym porozmawiać z osobą na takim poziomie wiedzy i to nie tylko tej z książek, ale też zdobytej w praktyce - stwierdziła, w jej głosie dało się słyszeć autentyczny smutek, tak to już jest, jak rozmawia się z molem książkowym. - Owszem, napisał, parę jego dzieł przeczytałam, inne czekają w kolejce. A jakież to różnice światopoglądowe, jeśli można spytać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 8:08 pm

Luke uniósł brwi i  uśmiechnął się tajemniczo, schylając głowę i wpatrując się w filiżankę kawy. Dobre pytanie. Jakie różnice światopoglądowe? Koniec końców oboje byli po tej stronie barykady... z drugiej strony Magnus też był mu bliski, ale niezupełnie... Czy Crusader kiedykolwiek w ogóle spotka kogoś, kogo będzie w stanie poprzeć bez obaw?
- Profesor Xavier trochę zbyt... wierzy w pokojowe rozwinięcie problemu ujawnienia naszej obecności - wyjaśnił spokojnie, podnosząc wzrok i spoglądając swojej rozmówczyni głęboko w oczy - Chociaż niewątpliwie przemawiają za nim słuszne idee i światłe hasła, jest zbyt dużym idealistą, jak dla mnie. Wolę stąpać mocno po ziemi. Może to niemiecki pragmatyzm. - powiedział, uśmiechając się i stukając delikatnie dłonią o blat. Jeżeli kobieta zastanawiała się nad pochodzeniem Tannenberga, teraz zagadka rozwiązała się sama. - Więc skończyło się na dosyć luźnej współpracy. Swoją drogą... - mężczyzna sięgnął do kieszeni. Przez chwilę zawahał się, co w ogóle robi. Na początku wmówił kobiecie, że jest jedynie tutaj w interesach, a teraz... Postanowił jednak zaryzykować. Rzadko kiedy miał taką okazję zyskać dobrego sojusznika, porządny kontakt z solidną bazą. Organizacja pararządowa - to było coś, czego Crusader niewątpliwie potrzebował, jeżeli zamierzał znaleźć resztę swoich celów, w tym Kleisera. Wyjął więc wizytówkę i wręczył ją kobiecie - ... gdybyś była tak miła i poprosiła kogoś na górze u ciebie o kontakt ze mną. Wiem, że to się może wydać dziwne, lecz... mogą być zainteresowani. Chociażby ze względu na moje talenty - mężczyzna uśmiechnął się zawadiacko i dotknął nosa, po czym zmierzwił włosy. Nie chciał składać żadnych dodatkowych wyjaśnień, więc znów wziął łyk kawy.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 8:33 pm

-Rozumiem, pacyfista bez względu na wszystko... Ja tam sądzę, że agresję trzeba ograniczać, jednak czasami trzeba zareagować, nawet przemocą, jeśli to konieczne. Jest wiele osób, które nie chciałyby pokojowej egzystencji, tak ludzi, jak i mutantów. Osobiście potraktowałabym ich dokładnie tak samo, czyli unieszkodliwiła, chociaż i to można zrobić na wiele sposobów, w końcu czym innym jest zamknięcie gdzieś, a czym innym pozbycie się na dobre... - ostatnie zdanie powiedziała bardziej do siebie, niż do rozmówcy, jednak ładnie ukryła to pod pogodnym uśmiechem.
Spojrzała na wizytówkę zapamiętując dane, ot, naukowa przypadłość, i schowała do swojej książki jako zakładkę, przynajmniej pewne było, że o niej nie zapomni.
-Na pewno przekażę to komu trzeba przy najbliższej okazji. Chociaż coś mi mówi, że sam nie wiesz w jaki bajzel pakujesz się tą propozycją. No ale o tym przekonasz się później, kiedy moje szefostwo przewróci ci świat do góry nogami - zachichotała.
No proszę, poszła na zwykłą kawę, a znalazła potencjalnego sprzymierzeńca, to się dopiero nazywa dobry dzień. No i na dodatek Luke znał profesora Xaviera, nie, żeby korzystała ze znajomości, szczególnie tak świeżych, jednak mogła to być niezła okazja do poznania tej jakże nietypowej postaci i porozmawiania z nią. Sama nie wiedziała, czy bardziej interesowałaby ją dyskusja na tematy moralne, polityczne, naukowe, czy też planowanej przyszłości. Bez względu na to, jeśli będzie miała okazję do tej rozmowy, to pewnie nie da profesorowi spokoju przez długi czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 8:44 pm

Luke nie odpowiedział, jedynie zasępił się i wpatrywał w filiżankę kawy. Dziwny optymizm bił od tej kobiety - czy też może biorąc pod uwagę różnicę wieku, bardziej dziewczyny - którego Crusader nie znał od dawna. Właściwie kiedy ostatni raz w ogóle miał szansę na przyjazną rozmowę przy filiżance kawy? Lata, o ile nie nawet dekadę. Nie zamierzał jednak w żaden sposób wypowiadać się na temat problemu przyszłości mutantów. Wolał działać, niż tylko rzucać puste hasła - być może właśnie dlatego nie był teraz członkiem Bractwa i nie działał u boku Magnusa. Choć kto wie, czy i taki czas nie nadejdzie?
- Uwierz mi, wiem - powiedział tajemniczo, unosząc zaczepnie brwi, gdy kobieta zasugerowała że nie zdaje sobie sprawy z powagi swojej propozycji - Interesy, które łączyły mnie z Xavierem nie należały do nudnych. I, jak się domyślam, podobnymi interesami zainteresowani mogą być twoi pracodawcy - Luke uśmiechnął się, oblizując wargi. Teraz nie ulegało wątpliwości, że jego "firma budowlana" niekoniecznie zajmuje się tylko ta branżą... o ile w ogóle istnieje.

Wziął ostatni łyk kawy i klepnął się w uda.
- Będę powoli znikał, chociaż niezwykle miło mi się gawędziło - oznajmił, sięgając po laptopa. - Bardzo by mi zależało na kontakcie z twoimi pracodawcami i miło by było kiedyś zobaczyć cię znowu, Azaro. Kto wie, może będzie ku temu okazja? - zapytał ni to ją, ni to siebie, ni to niewidzialnego narratora.
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Pon Lip 29, 2013 9:40 pm

-Twoja wola, ale, jakby co, ostrzegałam - uśmiechnęła się beztrosko.
Osoba nie znająca kontekstu mogłaby pomyśleć, że rozmawiają o czymś tak trywialnym jak wybór rodzaju kawy, czy smaku ciasta, a nie ewentualnej współpracy między mutantem i dosyć nietypową organizacją.
Zresztą sam mutant również nie był typowy, pomijając już same zdolności, to tajemniczość, zmyślone zajęcie i szczególne zainteresowania również były ciekawe. No i narodowość, Luke był chyba pierwszym Niemcem jakiego spotkała w życiu, chociaż, kto wie, może zwyczajnie nie zwróciła na ten fakt uwagi u kogoś innego, jest to jednak raczej mało prawdopodobne.
Na jego słowa zrobiła nieco smutną minę.
-Ech, wszyscy żyją teraz w takim pośpiechu, nawet na dłuższą pogawędkę czasu nie mają - dla ścisłości, dla niej taka rozmowa to mógłby być ledwie wstęp do prawdziwej konwersacji, no ale okoliczności wymagają czasem zmianę przyzwyczajeń. - Postaram się załatwić jakiś kontakt jak najszybciej, ale niczego nie obiecuję. Jeśli nagle będziemy mieć kolejny atak kosmitów lub okaże się, że kraken czy inne podobne stworzenie istnieje, to może się to nieco opóźnić - mówiła jak najbardziej poważnie, mimo lekkiego absurdu jej słów. Chociaż, z drugiej strony, byli w Nowym Yorku, tutaj chyba nie ma rzeczy niemożliwych. Jeszcze się może okazać, że prawdą jest teoria spiskowa, jakoby światem rządziły zakamuflowane człowieko-jaszczury, wtedy dopiero byłby ubaw, a ile roboty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala   Wto Lip 30, 2013 7:17 am

- Zapamiętam ostrzeżenie - powiedział z uśmiechem, wkładając laptopa do torby i zakładając ją na ramię. Przez chwilę stał tak, rozglądając się po ludziach. Pogrążeni w zwyczajnych rozmowach, pijąc powoli swoją kawę, zupełnie nieświadomi cudów, jakie dzieją się wkoło nich.

Kiedy kobieta wspomniała o ataku kosmitów, Luke wzruszył ramionami.
- Jasna sprawa, ostatnio Nowy Jork jest przecież popularny wśród istot z innych światów. Dzień jak co dzień - zrobił znudzoną minę i wywrócił oczami. Pożegnał się z uśmiechem i skinieniem głowy, po czym wyszedł z kawiarenki. Wsiadł do samochodu i przekręcił kluczyk. Silnik zawarczał, a on jeszcze raz spojrzał przez szyby kafejki, dostrzegając jego byłą rozmówczynię. Uśmiechnął się tajemniczo pod nosem i włączył się do ruchu. Przyszłość malowała się w coraz jaśniejszych barwach.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Spectre

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 28/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Wto Lip 30, 2013 9:28 am

Uśmiechnęła się na pożegnanie, podobnych atrakcji na ten dzień nie planowała, jednak, musiała przyznać, że była to całkiem miła odmiana. W końcu poznanie innego mutanta, na dodatek chętnego do współpracy, można by uznać za sukces. Teraz tylko będzie musiała poszukać kogoś, komu można przekazać kontakt i która się wszystkim zajmie. Ech, no to miała kolejny dzień z głowy.
Kiedy mężczyzna wyszedł spojrzała jeszcze przez okno jak odjeżdża i zabrała się do tego, co zamierzała robić, czyli zajadania ciasta i czytania książki. Oczywiście po tej rozmowie treść tomiszcza wydawała jej się nudna i nazbyt oczywista, ale jakoś dobrnęła do końca, pochłaniając przy okazji takie ilości słodkości, że większość ludzi umarłaby z przesłodzenia. Kiedy nie miała już co robić zebrała się i opuściła kawiarnię. W tym samym czasie jej komunikator dał znać, że to nie koniec niespodzianek na dzień dzisiejszy. Thor w mieście... tak, jednak skontaktowanie się z Lukiem opóźni się odrobinę w czasie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bullseye

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 26/07/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Wto Sie 13, 2013 5:12 pm

Lester siedział przy stoliku usadowionym w rogu. Z tego punktu mógł obserwować całą salę oraz wchodzących do środka w wygodnej pozycji.
Leonard jakieś 10 minut temu zamówił gofra z bitą śmietaną i nerwowo podskakiwał nogą. Obserwował salę po której leciały przyjemne dla ucha nuty jazzu, a ludzie w różnym wieku siedzieli przy stolikach. Pomieszczenie nie było wypełnione ludźmi, mniej więcej połowa miejsc była wolna. I dobrze. Lester niezbyt lubił przesadnie tłoczne miejsca.
Siedząc tak, walcząc ze ślinotokiem, który wywoływał zapach przyrządzanego gofra, rozmyślał o dwóch osobach z którymi się spotkał ostatnio. Spotkanie z Viper było znacznie bardziej obiecujące niż to z King Snakiem. Współpraca z Madame Hydra mogłaby być bardzo interesująca. I równie bardzo możliwa. Niestety kolejna osoba nie dała mu żadnych konkretów, jedynie puste słowa i metafory. Gdy Viper podawała mu swój numer telefonu, czuł się jak 20 latek po rozmowie o pracę, która zakończyła się słowami ,,Odezwiemy się do pana." Ech..
W końcu drzwi prowadzące do kuchni otworzyły się i wyłoniła się z nich kelnerka niosąca biały talerz z daniem Bullseye-a. Lester sięgnął po wykałaczkę i palcami wypstryknął ją na bok. Drzazga zawirowała w powietrzu i wbił się w tablicę korkową z ogłoszeniami wiszącą na ścianie.
Blondynka w uniformie kawiarni położyła przed Leonardem talerz i zmierzyła go wzrokiem. Leonard był dzisiaj po cywilnemu, przynajmniej na wierzchu. Pod białymi adidasami, luźnymi dżinsami i koszulą w kratę, czaił się czarno-srebrny strój Bullseye-a, a w tylnej kieszeni spodni spoczywała złożona maska.
Leonard spojrzał na kelnerkę spod daszka czapki nasuniętego głęboko na nos i uśmiechnął się do niej krzywo.
- Spodobałem ci się? - zapytał z uśmiechem. Blondynka otrząsnęła się jakby z zadumy, prychnęła z pogardą i odmaszerowała od stolika.
Leonard zachichotał, zawiązał sobie serwetkę na szyi, wziął w palce sztućce i zaczął rozkoszować się smakołykiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher



Liczba postów : 126
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Sala   Wto Sie 13, 2013 9:59 pm

Podczas gdy Lester rozmawiał z kelnerką, do "Milseogry" wszedł Frank Castle. Incognito. Zapięty prawie pod samą szyję płaszcz zasłaniał białą czaszkę na piersi, tak samo jak całe uzbrojenie, w które był wyposażony. Wyglądał prawie jak zwykły nowojorczyk, który wpadł do jednego z setek miejsc tego typu. "Prawie", bo postura i chód dalej zdradzały żołnierską naturę nowo przybyłego. No i jeszcze te oczy... To nie były oczy kogoś, kto przyszedł na ciastko i kawę.
Szalony zabójca do wynajęcia i masowy morderca mający na liczniku ponad dwa tysiące przestępców. Przypadek? Nic bardziej mylnego. Punisher śledził Bullseye'a już od Brooklynu, by sprzedać mu kulkę. Tak, w końcu psychol się doigrał i trafił na listę ludzi, którzy zasłużyli na karę. I tym razem zaplanował wszystko, by nie powtórzyć przykrych przygód z fabryki, gdzie nie osiągnął nic. Teraz był przygotowany lepiej. Wiedział, czego się spodziewać po Bullseye'u i jak to wykorzystać. No, przynajmniej w teorii. Stosować się do planu, a nikomu nic się nie stanie. No, nie licząc Lestera.
- Naleśniki i kawę - mruknął do kelnerki, gdy zajął już miejsce, nico z boku. Bokiem do zabójcy, ale tak, by dalej go widzieć Miał nadzieję, że nie zostanie rozpoznany przez Lestera. W końcu widzieli się dawno. A i teraz miał lekko pokiereszowaną twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala   

Powrót do góry Go down
 
Sala
Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji
» Neuschwanstein - Sala Tronowa
» Sala przesłuchań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Kawiarnia "Milseogra"-
Skocz do: