Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ogródek

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Vanillie Magpie

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 29/10/2012

PisanieTemat: Ogródek   Sob Lis 03, 2012 8:20 am

W zasadzie to nie ogródek, a trzy stoliczki z krzesełkami przed cukiernią. Przy drzwiach są wystawione małe drzewka a z okien zwisają kwiaty. Muzyka ze środka jest słyszana i tutaj dzięki małym głośniczkom schowanym za doniczkami przy wejściu.
Przyjemnie jest tutaj usiąść z kawą i porcją ciasta, lub deserem lodowym w upalny, letni dzień.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgan Sandler

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 25/10/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sob Paź 26, 2013 3:38 pm

Morgan zamówił sobie trzy spore kawałki szarlotki, i filiżankę kawy. Porcja dość niecodzienna jak na szybki chill w kawiarence. Zwykle to wszystko wygląda podobnie. Ludzie siadają z jednym kawałeczkiem i walczą z nim przez całą rozmowę z towarzyszem spotkania. Mężczyzna zdecydowanie lubił się najeść, a potyczka z jednym ciasteczkiem nawet nie stanowiła przedsmaku tego stanu, trzy natomiast pozwalały na krótki czas uśpić czujność jego żołądka. Konsumował w spokoju przeglądając najnowszego New York Times'a. Obserwował ludzi, uważnie, bardzo uważnie. Starał się jednak pozostać niezauważony w swej obserwacji. Przyglądał się pięknej blondynce, zastanawiając się, czy nie umówić się z nią na jakieś kino, czy coś podobnego. Kiedy po chwili pojawił się przy niej przystojniak o kruczoczarnych włosach obdarowany przez nią namiętnym pocałunkiem, zrozumiał, że jego zamiary spełzły na niczym.
- Jak tu się samotności pozbyć? - zastanawiał się wracając do konsumpcji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://justmer.wordpress.com
Tabitha Smith

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 20/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sob Paź 26, 2013 5:26 pm

Dziewczyna jak zwykle bez większego celu spacerowała po mieście. Szukała jakiś drobnych zamieszek... lub czegokolwiek do czego mogłaby dołączyć, zapewniając sobie odrobinę rozrywki. W końcu bezczynne siedzenie w Instytucie czy mieszkaniu nie było tym co lubiła. Za to sianie chaosu, nawet w minimalnym stopniu ją uszczęśliwiało. Szła dość swobodnie, lekko kręcąc biodrami w rytm muzyki, która dobiegała do jej uszu za pośrednictwem słuchawek. Mimo pory roku, nie omieszkała jak zawsze znaleźć sobie nieco weselszych ubrań niż wszyscy dookoła. Ta ich szarość i nijakość były na swój sposób zbyt dobijające. Dlatego też, jak zawsze z resztą, wyróżniała się z tłumu barwnym szalikiem, dość jasną kurtką i przetartymi jeansami z kolorowymi łatami, z resztą o bardzo wymyślnych kształtach. Nie wspominając już o jej włosach pozostawionych w artystycznym nieładzie, prawie jakby piorun właśnie w nią trafił.
Mijając kolejnych ludzi, na jej ustach drgał lekko złośliwy uśmiech. Można wręcz powiedzieć, iż jej błękitne oczy przeskakiwały z twarzy na twarz szukając sobie odpowiedniego celu. Skoro nic się nie działo, nie pozostawało nic innego jak samej wywołać pewne zamieszanie. Inaczej padnie tutaj z nudów i braku większego zajęcia.
Mijając pewnego wyjątkowo naburmuszonego mężczyznę, nie omieszkała dyskretnie wrzucić mu drobnej kuleczki plazmy za kołnierz kurtki. Odwróciła się, idąc przez krótką chwilę tyłem i odliczając czas do "wybuchu". Szepnęła pod nosem "boom", rozczapierzając palce i naśladując tym gestem eksplozję, by bombka już po sekundzie się zdetonowała. Zaskoczenie na twarzy mężczyzny, i dziura w kurtce nieźle rozbawiły dziewczynę. Nie mówiąc już o tym gwałtownym podskoku. Tabitha szybko eskortowała się ze zwiększającego się grona ciekawskich spojrzeń. Zwłaszcza, iż miny przechodniów spoglądających na jej ofiarę były równie rozbrajające co reakcja samego nieznajomego.
Zanosząc się gromkim śmiechem, dziewczę przebiegło kilka przecznic, ostatecznie stwierdzając, iż w sumie ma ochotę na coś słodkiego. Zwolniła, rozglądając się za jakąś cukierenką czy jakąś piekarnią, bez większej różnicy.
Gdy w końcu takową dojrzała podeszła do niej spokojnie... jednak zatrzymując się może ze dwa, trzy metry od stolików. Spojrzała na filiżankę jednego mężczyzny i wpadł jej do głowy kolejny mały figiel. A gdyby tak... jej zawartość nagle wybuchła? Trochę bałaganu i rozbitego naczynia. Nic groźnego, ale jednak miło popatrzeć. Ruszyła niemalże kocim krokiem, cicho i zwinnie, za plecami już wytwarzając drobną kuleczkę plazmy. Korzystając z okazji, gdy mężczyzna był zajęty lekturą, jednym niedbałym ruchem, wrzuciła bombkę do filiżanki, zaraz wskakując do cukierenki. Oparła się o jeden ze stolików oczekując drobnego, acz widowiskowego wybuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Nie Maj 24, 2015 4:49 am

Tak naprawdę jedyną dyskrecją jaką zapewniał ogródek w tej kawiarence było kilka drzewek, rośliny w doniczkach na oknach i mały płotek odgradzający go od reszty chodnika. Niemniej Amora nie była fanką przesiadywania w jakichś opuszczonych budynkach czy ukrywania się po kątach. Miała styl bycia damy, która niczego się nie wstydzi, ale za to czuje obrzydzenie do beznadziejnych warunków życiowych. Wyniosłość i duma były niemal cechą sztandarową Asgardianki, zaraz po chciwości rzecz jasna.
- To tutaj. - Powiedziała swojej towarzysze wskazując kilka stolików przed kawiarenką. Tutaj przynajmniej dwie kobiety nie będą jakoś szczególnie się wyróżniały, prawda?
Nie czekając na opinie rudowłosej, Amor po prostu usiadła przy jednym ze stolików od razu poprawiając włosy, ale nieszczególnie zwracając uwagę na nieco podwiniętą sukienkę ukazującą trochę więcej jej zgrabnej nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Wto Maj 26, 2015 5:48 pm

Miejsce, choć ładne nie zrobiło na niej wrażenia. Z uśmiechem zajęła miejsce naprzeciw niej, zaplatając nogę na nogę. Niestety, przez spodnie nikt nie mógł popodziwiać jej zgrabnych, ździebko umięśnionych kończyn.
Uśmiechnęła się wrednie do Amory, a po chwili rozejrzała się po miejscu.
- Cóż, dzięki tej uroczej otoczce nie rzucamy się w oczy, dzięki czemu można to uznać, za całkiem sporą ilość dyskrecji?- bo na pewno agenci TARCZY siedzą po kawiarenkach by podsłuchiwać rozmowy każdego klienta.
-A więc, czego dokładnie oczekujesz Amoro?-powiedziała z uśmiechem, który można nawet uznać za miły. Ot dwie koleżanki, albo nawet siostry zrobiły sobie przerwę podczas łażenia po sklepach- Wątpię by tylko moja bogata osobowość pociągała cię na tyle by mnie zaczepiać.- przekręciła głowę wyczekując na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Czw Maj 28, 2015 1:09 pm

Poniekąd Amora ucieszyła się, że tak zwyczajna kawiarenka nie zrobiła wrażenia na rudowłosej. Wtedy miałaby pewność z jak prostoduszną dziewczyną się zadaje. A nie potrzebowała dziewczynki do plotek. Bynajmniej nie takich, o których rozmawiałyby zwykłe śmiertelniczki. A nawet Asgard miał o wiele lepsze sale, którym pałace Midgardu nawet nie dorównywały do pięt. Choć nie żeby sama blondynka jakoś szczególnie zachwycała się architekturą gdziekolwiek.
- Ciesze się, ze się ze mną zgadzasz. - powiedziała chyba całkiem ignorując ironie, którą Sin chciała wcisnąć do tego pytania. A co do agentów TARCZY... Fury ma swoje uszy i oczy wszędzie! Niemniej fakt, trudno, by nawet idący chodnikiem agent czy jakiś superbohater nie znający z wyglądu żadnej z nich podejrzewałby o to, że ma się tu toczyć ważna rozmowa przeciw ludzkości.
Nie ma to jednak ja przechodzenie do konkretów. Choć nawet Amora zbytnio nie lubiła bawić się za długo w owijanie w bawełnę. Czemu jednak postanowiła zagadnąć akurat do Sin? Trudno dokładnie wyjaśnić motywy jakimi blondynka się kierowała, niemniej jakieś być musiały, prawda?
- Nie jestem osobą, która poznaje ludzi dla ich głębi tak płytkiej, że aż żałosnej. - powiedziała nieco zniesmaczona. - Można uznać, że zagadałam dla naszego wspólnego dobra. - Dodała olśniewając Sin perłowymi ząbkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Czw Maj 28, 2015 4:46 pm

Czyli była dla niej tylko ogniwem łączącym. Ale wcale jej to nie przeszkadzało, BO Sin była ogniwem łączącym z czaszką obdarzoną mackami, a w konsekwencji pomoc i moc Amory mogłaby okazać się niezastąpione w starciach z wrogiem.
-Rozumiem... a czegoś może konkretnego oczekujesz?- poprawiła swoje usiedzenie i splotła ręce na piersi unosząc jedną brew. To nie tak, ale od jakiegoś czasu miała wrażenie, że rozpaczliwie potrzebują nowych członków. Ale ona tego nie musi wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Cze 03, 2015 5:17 pm

Cóż, na dobrą sprawę dla Amory zarówno Sin, jak cała organizacja, w której ma masę tych naukowców, była tylko kukiełką w jej dłoniach. Póki była jej pomocna chciała pociągać za sznurki. A przynajmniej tak uważała, że to ona jest tą, która pociąga za sznurki.
Niemniej mówiła prawdę o współpracy. Amorze przydadzą się informacje, a Sin mogłaby zabłysnąć sprowadzając czarodziejkę. Ba! Jakże utalentowaną czarodziejkę. W końcu Amora nie była byle kim, prawda? Prawda.
Blondynka poprawiła włosy, teraz rozmowa nie musiała przebiegać tak szybko. Mogła cieszyć się obrzydliwym powietrzem i napojem z ziaren kawy. Całkiem ciekawy wynalazek, aczkolwiek gorzki.
- Na początek może… porozmawiamy o informacjach? – Cóż, zaczęła powoli. Bez bawienia się w dłubanie Sin w mózgu. Ma nadzieje, że rudowłosa będzie na tyle uprzejma, ze sama powie co wie. Szkoda by było psuć taką przyjaźń kłamstwem, prawda? - Domyślasz się, że Midgard otacza dziwne pole energii, prawda? Może wiesz jak idą postępy naszych wspaniałych herosów nad zniszczeniem tego?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Nie Cze 07, 2015 11:22 am

Informacje. To było coś na co każdy był łasy, tylko trzeba było skierować się pod odpowiedni adres. Sin niestety nie miała ich dużo, mimo to sporo wiedziała. Natomiast o energetycznej otoczce wokół planety... cóż... wszystko było możliwe.
Na drugie pytanie jednak zastanowiła się i to poważnie. Wolała nie zmyślać, bo potem miałaby najpewniej duże problemy.
-Z tego co ostatnio słyszałam, to jak na razie mają inne problemy. Coś wewnątrz Tarczy, ale nie dałabym sobie ręki uciąć.-stwierdziła w końcu delikatnie wodząc palcem po podbródku. Usiadła wygodniej bo we wcześniejszej pozycji ścierpły jej pośladki-Ale jak sądzę, pewnie postarają się do tego wrócić jak tylko uporają się z tamtym problemem... ale teraz moja kolej.-zrobiła pauzę udając, że się zastanawia-Co ty wiesz o tej energetycznej otoczce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Nie Cze 14, 2015 11:03 am

Informacje zawsze były, są i będą najistotniejszą wiedzą, jaką człowiek potrzebuje. Są one potrzebne zarówno do walki jak i do ugotowania sobie zupy. Bez informacji nie można by było wiedzieć, co szykuje wróg, jak się przygotować, ale i nie wiadomo by było, co włożyć do garnka, aby zupa powstała.   Zaś dezinformacja była o wiele gorsza w konsekwencjach jak nóż przy gardle.
Zawsze było pytanie- czyje informacje są prawdziwe. Dlatego warto zasięgnąć języka u kilku osób, by mieć jakiekolwiek pojęcie o tym, co się dzieje. Akurat pierwszą osobą, którą Amora pyta jest Sin, ale na pewno nie będzie ona ostatnią.
Kłamstwo, mimo iż było za pan brat z Czarodziejką, to jednak tylko w relacjach, kiedy ona mogła je wykorzystywać, nie, kiedy było na odwrót. Amora była hipokrytką, która nie znosiła oszukiwania, ale sama manipulowała słowami tak by było jej jak najwygodniej.
Blondynka zamyśliła się szukając w pamięci. T.A.R.C.Z.A. coś tam jej świtało. Hm… Zabawne jak wiele ludzie mogą mieć problemów?
Och, nie spodziewała się, że te zadawanie pytań działa i w drugą stronę. Mogła skłamać Sin, ale… prawda była taka, że nie miała zielonego pojęcia, co to za otoczka. Przynajmniej jeszcze nie miała.
- Jest. Irytuje. Silne. – wyjaśniła pobieżnie. - Prawdę powiedziawszy jeszcze się nie zajęłam zbadaniem jej, ale irytuje mnie fakt, że nie mogę się przez nią przedostać przez teleportacje. – westchnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pią Cze 19, 2015 7:32 am

Zrozumiała od razu. Amora nie miała pojęcia co to jest, po za tym, że przez to nie mogła wrócić do swojego przeuroczego pałacyku w Asgardzie. Czy gdzie tam ona mieszkała. Sin usiadła wygodniej przyglądając się z rozbawieniem twarzy czarodziejki.

Była potężną istotą, którą należało się szanować, a nawet podziwiać, ale tu na Mitgardzie, była jak dziecko we mgle. Nie kojarzyła najbardziej istotnych faktów, najpewniej sądząc, to za mało potrzebne dla kogoś jej pokroju. Ale Sin wiedziała, że to bardzo złe podejście do wszelakich spraw. Nauczono ją, że przeciwnikiem można gardzić, ale jednak zawsze trzeba było na swój sposób szanować i nigdy nie zakładać, że ten czegoś może nie osiągnąć. Był to wielki błąd, który zgubił nie jednego złoczyńcę, ale też i nie jednego bohatera.

- Rozumiem.-odparła i gdzieś tam była z siebie dumna, że nie pozwoliła sobie na złośliwy komentarz związany z całą sprawą-I do tego potrzebujesz naszej pomocy?-domyśliła się od razu-Albo przynajmniej potrzebujesz byśmy wykupili ci czas byś mogła ją zbadać?-dała jej też oczywiście, drugą wygodniejszą dla dumnej boginki wersję, choć nie potrzebowała mistrza by wiedzieć, że ta tak naprawdę wcale nie odmówiłaby pomocy, chyba że zostałaby jej zaproponowana, bądź zmuszona byłaby o nią prosić. Tak już było z tymi dumnymi, że nie chcieli się nigdy ukorzyć. Niemniej Sin czuła, że jest to potrzebne dla jej drużyny.

- Swoją drogą, przydałoby się złożyć zamówienie...- zauważyła ciekawsze spojrzenie kelnera. Dwie klientki, które jeszcze nawet nie sięgnęły do karty. Zaczęły rzucać się w oczy, więc sięgnęła po jedną analizując ją pobieżnie i czując, że najpewniej przyjdzie jej płacić za wybór boginki. Ale to mogłaby się okazać słodka cena, jeśli ta zgodziłaby się spotkać z szefostwem Hydry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pon Cze 22, 2015 8:53 am

Niestety łatwo było przejrzeć, że Amora niezbyt zgłębiła się w ową paskudną powłokę okalającą te paskudne królestwo. Jednak nie byłoby dla niej problemem poszukać informacji. Wystarczyły tylko chęci, czas i jakieś plecy. Dokładnie, ktokolwiek stał za ową barierą, przynajmniej w jej pierwotnym stanie, nie byłby zadowolony, że ktoś przy niej majstruje. Czarodziejka może i władała dość potężną magią, to jednak nie była aż tak wszechpotężna by zadzierać sam na sam, z co poniektórymi istotami. Tak, pomimo tego dumnego i lekceważącego podejścia do oponentów, blondynka znała swoje ograniczenia oraz planowała możliwość pojawienia się silnego pionka w grze, który zdołałby pokrzyżować jej plany. Przynajmniej w pewnym stopniu to przewidywała.
Dlatego zresztą często wysługiwała się innymi, by jak najdalej oddalić od siebie podejrzenia. Bo póki nie udowodnią ci winy, to jesteś niewinny.
Zaiste, złośliwy komentarz nie byłby zbyt dobry w tym momencie. Ogólnie lepiej nie rozjuszać dumnych czarodziejek, jeśli nie chce się skończyć, jako żabie udka na ich talerzu.
- Tak jakby. – odparła lakonicznie zataczając dłonią niedbały krąg. Nawet gdyby potrzebowała pomocy, nie prosiłaby o nią. Dlaczego? Zna sposoby by jak najmniej się uniżać. W końcu, jeśli nie Sin, to ktoś inny poszedłby na wymianę. Tak, wymiana to dobre określenie. Jej usługi, za czyjeś usługi. Prosty biznes. Ale… no właśnie. Amora słyszała na własne uszy, że rudowłosa nie ma kontaktów z nikim, kto zna się na magii. To było dla niej kartą przetargową w tej rozmowie.
- Tak, tak… - Bez patrzenia w kartę złożyła zamówienie. Kawa, wykwintne ciastko. Patrząc na ceny restauracji portfel Amory musiał być dość obszerny. Choć po prawdzie to i tak zależało to od jej humoru, czy zapłaci pieniędzmi jednej z ludzkich marionetek, czy wykorzysta magie by to kelner lub szef kuchni zapłacił za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sro Cze 24, 2015 10:11 am

Fakt, zawsze trzeba przekładać siły nad zamiary. To była dobra droga. Sin pozwoliła sobie zaszaleć i wybrała jeden z deserów lodowych. Skoro już jest, to czemu bowiem nie skorzystać?

Kelner sobie poszedł, a rudowłosa mogła w spokoju ocenić jak bardzo opłacalne jest to wydarzenie. Niemniej do czego Amora mogłaby się przydać ze swoją magią nie mogła stwierdzić. Niemniej nie raz już zdarzało jej się współpracować z innymi złoczyńcami, w tym i z Hydrą, a sama miała na karku TARCZĘ i Avengersów, więc nie sądziła by musiała jak na razie obawiać się zdrady z jej strony. No chyba, że ktoś zaoferował jej coś lepszego, ale dziewczyna jak na razie w to wątpiła.

- Będziesz musiała skontaktować się z naszym przełożonym w tym rejonie.- wyjaśniła bez ogródek, choć żałowała, że nie mogła tego załatwić sama. Niestety dopiero się rozwijała, a do przywództwa było jej daleko, a sojusznicy to zbyt ważna sprawa by zajmował się tym ona. Szczególnie, że już dawno nie odwiedzała rodzimej stacji- Bylebyś mu powiedziała, że jesteś ode mnie i że masz do nas sprawę.-obserwowała twarz czarodziejki- On załatwi ci wszystko w miarę możliwości.- uśmiechnęła się pokrętnie i poprawiła na siedzeniu.
- Masz jeszcze jakieś pytania?- dodała na koniec podziwiając swe paznokcie. Gdzieś sobie zanotowała, że musi zmienić kolor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pią Lip 03, 2015 12:25 pm

Nie korzystać… bo będzie się grubym. Śmiertelnicy mają tendencje do szybkiego tycia o to tylko kwestia czasu jak Sin zamieni się w pączka.
Co miała przynieść Amorze współpraca z Sin i organizacją, do której ona należy? Cóż, przede wszystkim plecy. Jakiekolwiek zabezpieczenie przed tymi, którym może się nie podobać to co planuje czarodziejka. Ładniejsza nazwa to pewnie mięso armatnie, ale… A czy przyda się do czegoś więcej czas pokaże. Musi lepiej poznać te zorganizowaną grupę. Ale do tego potrzebuje nieco większej rybki, rybki, z którą Sin chce aby się spotkała.
Jednak fakt, kwestia czy Amora zdradzi jest tylko zależna od tego czy ktoś nie zaoferuje więcej. Więcej mocy, więcej informacji, więcej ochrony. Choć jak wiadomo… nie każdy kto daje w tej branży więcej ma same plusy. Ważna też była swoboda jaką musiała mieć blondynka.
- Gdzie znajdę tego przełożonego? – spytała trzeźwo mając nadzieje, że rzeczywiście kiedy poświadczy na osobę Sin, zostanie przyjęta miło, a nie pistoletami. Choć akurat broń śmiertelnych nie była aż takim wyzwaniem, ale byłaby uciążliwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pią Lip 03, 2015 7:57 pm

Sin dużo się ruszała i zbyt rzadko pozwalała sobie na takie szaleństwa by martwić się zbyt prędkim przybytkiem wagi. Sin-pączek był daleką, choć śmieszną wizją.

Z zadowoleniem zaczęła konsumować swoją porcję lodów wystawiając na próbę cierpliwość czarodziejki. Nieśpiesznie wyjęła długopis i na serwetce napisała jej lekko zaszyfrowane dane. Kobieta była bystra powinna się szybko zorientować co jak i gdzie.

- Jak to rozwiążesz to dostaniesz się tam gdzie chcesz.- odparła z uśmiechem jak nasycona kotka- Mam nadzieję, że dostaniesz to czego szukasz Amoro.- jakże piękne potrafią być puste słowa. Skończyła ostatnią łyżeczkę lodów, zostawiła swoją część zapłaty, bo może będzie musiała tu jeszcze wróci, a nie chciała być na skreślonej liście gości i po prostu tyle ją widzieli. Odeszła rozmywając się w tłumie.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amora

avatar

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 16/07/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Wto Wrz 08, 2015 11:01 am

Cierpliwość Czarodziejki to dość krucha rzecz, aczkolwiek istniejąca. Gdyby nie ona, Amora w życiu do niczego by nie doszła. Każdy dalekosiężny plan, jaki uroił się, lub uroi, w jej główce wymaga tej jednej jedynej cechy. Co nie oznacza, że Amora zawsze odznacza się tą zaletą. Choć akuratnie Sin miała szczęście. I tak blondynka popijała kawę i uszczknęła kawałek ciasta, zajmując sobie czas. Po za tym, informacja ta ani nie była potrzebna na gwałtu rety, ale i nie była błacha by to miało marnować jej cenny czas.
Wzięła chusteczkę i znużona sprawdziła cóż też tam zostało napisane. Jak się spodziewała informacja była zaszyfrowana, fakt, lepiej dmuchać na zimne. Choć… zastanawiała się, czy ta informacja nie jest za łatwo zakodowana, ale może to po prostu fakt, że jest za bystra sprawił, ze tak szybko ją sobie odtajniła? Niemniej… korzystając ze zgiełku miasta, chusteczka po prostu zniknęła, niczym u tanich magików korzystających z refleksu i skupienia wzroku publiczności na czymś innym. Choć, sam przedmiot bynajmniej nie zniknął w rękawie, jakby w ogóle Amora go posiadała. Podniosła tylko wzrok znad filiżanki kawy na Sin i zaraz przymknęła zielone oczy, a rozmówczyni zniknęła.
- Ja zawsze dostaje to, czego szukam- pomyślała z zadowoleniem blondynka. Dopiła kawę zostawiając na wpół zjedzone ciastko, po czym zapłaciła i sama odeszła z miejsca spotkania.


[ Z/T ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze O'Malley

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 10/03/2016

PisanieTemat: Re: Ogródek   Czw Kwi 28, 2016 2:58 pm

Słuchając wskazówek dziewczyny kierował się w stronę kawiarni. Mimo korków jechali stosunkowo szybko. Zgodnie z sugestią Sin, zaparkował na większym parkingu trzy przecznice od ostatecznego celu. Szczęśliwie też obyło się bez wpadek pokroju przegapienia zjazdu.

- Jesteśmy niemal na miejscu - powiedział wychodząc z samochodu. Poczekał aż dziewczyna zrobi to samo i kluczykiem zamknął je. Spojrzał na towarzyszkę i odchrząknął cicho.

- W sumie .... - zająknął się - Skoro mamy zjeść razem, to chętnie bym poznał twoje imię. Przyznam, że trochę nie komfortowo czuję się będąc podejrzewanym o używanie GHB przez kogoś, kogo imienia nie znam. Zazwyczaj takie oskarżenia padają pomiędzy pytaniami o 'Czy chcesz kolejnego drinka' a 'Jaki masz numer biustu' - powiedział z podstępną nutką w głosie. Chyba po raz kolejny podpuszczając dziewczynę. Tym razem do wyjawienia swojego imienia.

- Ja jestem Blaze - dopowiedział podążając za dziewczyną w stronę kawiarenki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pią Kwi 29, 2016 1:10 pm

Wyskoczyła sprawnie z samochodu przeciągając się i łapiąc pod boki by rozprostować kości. Choć wcale za bardzo tego nie potrzebowała, ale zawsze lepiej trochę kupić sobie czasu. Zaraz ruszyła obok niego.
- Erica Holstein.- wynalazła to imię przeglądając internet w jednej z kafejek. Wolała nie ryzykować z korzystania, z jakiejkolwiek własnej elektroniki. Przynajmniej miała w sobie na tyle rozsądku by nie wchodzić na swojego facebooka- Statystyki twierdzą, że około 90% ofiar gwałtu zna imiona swoich gwałcicieli.... statystyki nie kłamią... ale ja też potrafię się bronić.- pogrzebała chwilę w torbie i wyciągnęła zwyczajny w świecie dezodorant- Na gaz pieprzowy potrzebne jest pozwolenie, a tym można komuś przy dobrych wiatrach wypalić oczy. Nie ma jak dobra drogeria.- zakręciła butelką i znów schowała swą broń do torby. Nie była na tyle głupia by pokazać mu ukrytego w podszewce torby gnata. Ale ten był na naprawdę drastyczne sytuacje... czyli skończyło się zaczepianie podejrzanych typów.
Sin wzięła sobie polecenie agentów dosadnie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze O'Malley

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 10/03/2016

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pon Maj 02, 2016 1:15 am

Uśmiechnął się lekko słysząc imię dziewczyny. Co prawda było ono fikcyjne, ale Blaze nawet nie podejrzewał, żeby to zweryfikować. Mógł za to łatwo zweryfikować następne kłamstewko dziewczyny. Był dobrze przeszkolonym marines i umiał rozpoznać gaz pieprzowy. A to, co dziewczyna zademonstrowała zdecydowanie tym nie było. Mimowolnie uśmiechnął się pobłażliwie.

-Nie chcę Cię kłopotać, ale powinnaś wytoczyć pozew przeciw osobie, która sprzedała Ci to .... coś - powiedział wskazując palcem na to, co Sin trzymała w ręce - Ten ktoś Cię perfidnie oszukał. To nie jest gaz pieprzowy - dodał.

- Tutaj statystyki również są nieubłagane, ponad 66 procent ofiar napaści nie umie się posługiwać bronią dostatecznie dobrze, a prawie połowa nie sprawdza czy to w ogóle działa - westchnął, po czym wyciągnął z kieszeni spodni składany nóż wojskowy i pokazał go Sin - No i cóż po gazie pieprzowym, skoro dla przykładu z takim nożem ma się ponad dwukrotnie szybszy czas reakcji niż przy używaniu gazu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Wto Maj 03, 2016 2:08 pm

Oczywiście, że było fałszywe, ale jej piękny, podrobiony dowód świadczył o czymś kompletnie innym. Ale on tego wiedzieć nie musiał. Na jego odpowiedz lekko uniosła brew. Cudownie, jeszcze nie słucha tego co mówi.
- To NIE JEST gaz pieprzowy. Jestem tego całkowicie świadoma. Przecież mówię, że na gaz potrzebne jest pozwolenie bo to jest gaz bojowy. A mi się nie chce aż o to starać. To...- w tym momencie podrzuciła puszkę z dezodorantem- ...Jest dezodorant. I jest lepszy od gazu, bo ma w sobie tyle różnych paskudnych rzeczy, że gaz pieprzowy przy tym to lekki wietrzyk. - pochwalił się swoją wiedzą.
- A posługiwanie się bronią, to ty się nie martw. Tatuś zadbał by nie stała się jego ślicznej córce krzywda.- przypomniała jej się jędzowata Mother Night i lekko się skrzywiła. Ale trzeba przyznać przygotowała ją wystarczająco na czekające ją zadania.
- Nie, jeśli jesteś przygotowany na taką okazję. A ja zawsze jestem czujna.. i weź tym nie świeć ludziom po oczach! Chcesz by cię nasi kochani pączkowi stacjonariusze jeszcze zgarną.- przeciągnęła się mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Victor von Doom

avatar

Liczba postów : 306
Data dołączenia : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pon Maj 23, 2016 6:57 pm

Dr. Doom dalej szukał ludzi do swojej organizacji. Ten wyspecjalizowany robot, który udawał cywila (ubranego w czarny garnitur i zielony krawat) szukał osób wpływowych. Mających wysokie urodzenie. Taką osobą byłą Sin Smith, córka Red Skulla. Mimo iż była młoda miała wiele talentów jakie można w przyszłości wykorzystać. Doombot wytropił ją. Przebywała z jakimś napakowanym mężczyzną. Nie był on zbytnio przyjaźnie wyglądający. Nie podobał się dyktatorowi. Robot podszedł blisko panny Smith i się przywitał z uśmiechem, a następnie pocałował ją w dłoń:
-Witaj panienko Smith. Mam dla Ciebie pewną propozycję. Chcesz mnie wysłuchać? Przemawia do Ciebie Victor von Doom za pomocą robota.
Cały czas się ciepło uśmiechał do młodej i pięknej potomkini jednego z największych morderców świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sin

avatar

Liczba postów : 130
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Ogródek   Wto Maj 24, 2016 12:40 pm

Rozmowa o przysłowiowej dupie Maryni została przerwana przez pojawienie się Doombota. Spojrzała na metalową powłokę zdumiona. Jej nazwisko nie było aż takie trudne do wymówienia szczególnie, że Latveria tak naprawdę była "rzut beretem" od Niemiec, niemniej użycie tego czysto angielskiego nazwiska rozbawiło ją. Zwykle to ludzie nie obeznani z jej, jakby nie patrzeć ojczystą mową z niego korzystali. Niemniej fakt, że właśnie rozwalił jej przykrywkę przed jej rozmówcą, oraz fakt, że nie daj Boże jakikolwiek agent T.A.R.C.Z.Y śledził to blaszane draństwo... Sin byłaby zgubiona. Niemniej, nie należała do ludzi którzy posiadali cokolwiek takiego jak zdrowy rozsądek. Uśmiechnęła się do blaszaka.
- Raczej nie idzie odmówić jednemu z najbardziej wpływowych dyktatorów na świecie?- zerknęła kątem oka na siedzącego naprzeciw i najpewniej skołowanego mężczyznę- Cóż, mój książę na wielkim rumaku. Najwidoczniej wybiła północ. Pora kończyć nasze spotkanie.- podniosła się w górę i spojrzała na niego z uśmiechem- Powiedziałabym, że miło było cię poznać... ale to byłoby bezczelne kłamstwo.- posłała mu wredny uśmiech po czym ruszyła za robotem. Więc nici z darmowego żarcia. Jaka szkoda.

[z/t- oboje]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jolt

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 31/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pią Cze 03, 2016 2:11 pm

Kolejny typowy dzień na uczelni właśnie dobiegł końca i Lee wracała do domu, wodząc przed sobą swoim ślepym kijkiem. Robiła to delikatnie i ostrożnie, żeby nikogo nim nie dziabnąć za mocno w stopę, chociaż ludzie i tak się czepiali. Niektórzy tylko krzywo na nią spoglądali, inni coś tam mamrotali pod nosem. Oczywiście nie wszyscy, byli i tacy, którzy dość szybko orientowali się w sytuacji i albo ignorowali dźgnięcie, albo odpowiadali coś życzliwie, gdy Lee przepraszała.
Tak czy siak, żar lał się z nieba niemiłosiernie. Do tego były godziny szczytu, które powodowały jeszcze większy hałas, niż zwykle panował w mieście. To sprawiało, że Lee czuła się podwójnie niekomfortowo.
Wyjęła telefon, żeby sprawdzić godzinę. Pewnie spytacie jak, skoro jest niewidoma. Otóż jej znajomy z informatyki napisał dla niej sprytną aplikację, która po przytrzymaniu klawisza domowego wypikiwała godzinę. I tak urządzenie wydało z siebie serię piknięć: jedno, po krótkiej przerwie sześć, potem trzy i dwa. Tak więc była szesnasta trzydzieści dwie.
Lee skręciła w boczną uliczkę, by zajść do kawiarni Milseogra. Lubiła to miejsce, mieli naprawdę wyśmienite ciasto, a latem lody. I właśnie po lody weszła. Zamówiła porcję złożoną z trzech gałek, śmietankowej, pistacjowej i waniliowej, po czym wyszła na mały 'ogródek' przed kawiarnią. Lubiła to miejsce. Było tak sprytnie usytuowane, że zgiełk ulicy prawie tu nie dochodził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ogródek   Sob Cze 04, 2016 2:50 pm

Nienawidziła takich temperatur.  Czuła  się  jakby chodziła  po rozgrzanej patelni,  jednocześnie  walcząc  z kawą.  Jej kraj należał  do chłodnych,  te diabelnie wysokie temperatury  kojarzyła  z Afganistanem.  Jak się  łatwo  domyślić,  nie było to korzystne skojarzenie. W takich warunkach  marzyła  o ucieczce  gdzieś  daleko,  najlepiej na Syberię.  Miasto pełne  dźwięków,  ludzi i spalin było okropne kiedy dochodziła  jeszcze taka pogoda.  Jeśli  miałaby  wskazać  najgorszą  rzecz w Nowym Jorku,  zdecydowanie byłby  to tłum. Wszędzie  ludzie. Współczuła superbohaterom ewakuowania mieszkańców, gdy miało  dojść  do jakiejś  rzezi.  Przecież  samo ratowanie niewinnych to masa roboty,  a jeszcze trzeba dorwać  winnych.  Cieszyła  się,  że  nie jest herosem i nigdy nie będzie. Ratowanie  świata  było  trudne,  nawet gdy oglądało  się  to z daleka.

Wracając  do tłumu  i upału. Nie miała  tak naprawdę  dokąd  iść.  Zdecydowanie  wolne jej nie służyło.  Jakby miała  jakąś  misję,  może  nie miałaby  czasu narzekać  a tak... Aż  za dużo. Trafiła  w końcu  do kawiarni.  Ku jej zdziwieniu  cichej,  chociaż  zajęła  miejsce w ogródku,  pod jednym z większych  parasoli.  Poprawiła  okulary przeciwsłoneczne,  powoli pijąc  mrożoną  kawę i obserwując  tych którzy  tak jak ona uciekli przed niezbyt  przyjazną  betonowo-asfaltową,  przyciągającą słońce,  powierzchnią ulic Nowego Jorku.

Przyznać  trzeba było  jedno.  Miejsce naprawdę  robiło  wrażenie,  ale trzeba było  poświęcić  sporo czasu  by ją znaleźć.  Jako...cóż,  kobieta od wszystkiego począwszy  od kradzieży  mało  ważnych  akt,  na zabojstwach  kończąc,  widziała  to i owo.  Kawiarnię znalazła  jednak przypadkiem.  Akurat  kiedy zgubiła  się wśród  drapaczy chmur.  Zabawne,  prawda?  Potrafiła  odnaleźć  drogę  na Syberii czy pustkowiach Afganistanu,  a gubiła się  wśród  utwardzonych dróg zwykłego,  amerykańskiego  miasta. Nawet kupila mapę,  papierową jak na porządnego  turystę przystało . Nie akceptowala  wiary w cudowne działanie  gps-u odkąd  ten wywiodl  ją w pole.  Nie dosłownie , po prostu głównie  on był  powodem jej wcześniejszego  zagubienia.  Jakkolwiek źle  to brzmi.
Powrót do góry Go down
Jolt

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 31/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sob Cze 04, 2016 11:19 pm

Delektowała się lodami, przyjemnie chłodzącymi w ten upalny dzień. Cisza i spokój, przynajmniej względne, panujące przed kawiarnią były doprawdy kojące.
Wyjęła z plecaka zeszyt i zaczęła przeglądać notatki z wykładu. Oczywiście nie w zwykły sposób, notatki pisane były Brailem, na specjalnej maszynie. Tak więc Lee siedziała wpatrzona gdzieś w przestrzeń, jedna jej ręka co chwila prowadziła łyżkę z kolejna porcją lodów do jej ust, druga zaś wodziła po tekście. Po chwili przeszkodził jej jednak dzwonek telefonu. Wyjęła urządzenie i odebrała.
-Tak? -z drugiej strony rozległ się głos jej koleżanki z grupy. -Dzisiaj? Ale przecież jutro mamy na ósmą. -chwilę milczała, słuchając swojej rozmówczyni. -Nie, odpada. Wiesz, że nie piję w tygodniu. W piątek albo sobotę chętnie. -znów krótka przerwa. Lewą rękę trzymała pod stołem, gdzie między palcami wędrowała jej mała iskierka. Ot, taki odruch, niektórzy obracają między palcami monetę, ona iskrę elektryczności. Lubiła sposób, w jaki prąd ją pieścił, odkąd zyskała moce. -No spoko, dam znać. na razie. -zakończyła połączenie i schowała telefon, po czym wróciła do notatek i lodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogródek   

Powrót do góry Go down
 
Ogródek
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej
» Rosarium (ogród różany)
» Ogródek pani Foster

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Kawiarnia "Milseogra"-
Skocz do: