Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ogródek

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Vanillie Magpie

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 29/10/2012

PisanieTemat: Ogródek   Sob Lis 03, 2012 8:20 am

First topic message reminder :

W zasadzie to nie ogródek, a trzy stoliczki z krzesełkami przed cukiernią. Przy drzwiach są wystawione małe drzewka a z okien zwisają kwiaty. Muzyka ze środka jest słyszana i tutaj dzięki małym głośniczkom schowanym za doniczkami przy wejściu.
Przyjemnie jest tutaj usiąść z kawą i porcją ciasta, lub deserem lodowym w upalny, letni dzień.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Eugene Mercer

avatar

Liczba postów : 59
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Ogródek   Sob Kwi 14, 2018 6:44 am

Panika.
Tym jednym słowem, mógłbym streścić całość działań w umyśle Eugene'a. Gdy zorientował się, że osobnik który na niego wpadł, jest martwy, zamarł w bezruchu. Umrzeć? Od takich ran?
Maszyny zabijały inną technologią. Co to oznacza? Poza faktem, że przy Eugene'ie umiera dużo osób, to trzeba było się przygotować na własną śmierć. Przerzedziło się, co oznacza, że Eugene wkrótce zostanie celem.
No i doszły wstrząsy. Trzęsienie ziemi w takiej chwili? Tego było potrzeba naszej pięknej okolicy. No dobra, nie takiej pięknej...
Tak czy siak, Eugene zdecydował, że się skryje. Jakkolwiek spanikowany by nie był, kamuflowanie się to było pierwsze, co zawsze robił. Więc nawet spanikowany, jakoś udało mu się ponownie zmienić w szklanego ludzika. Przykucnął i nerwowo obserwował, co się dzieje. Jego dłonie drżały ze strachu i przerażenia. Czy to nie jest to samo? Nieważne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pendulum

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Ogródek   Pon Kwi 16, 2018 4:04 am

Jakim głupcem był, jak bardzo wielki głupcem był myśląc, że jego atak coś zmieni? Karcił się w myślach, widząc jak maszyny wzbijają się w powietrze. Użycie mocy nie było zbyt mądre, a wynikające z tego konsekwencje były wręcz przerażające. Teraz najpewniej by umarł, umarłby na pewno. Zaczynał lekko panikować. Ale przecież nie mógł umrzeć w tak głupi sposób. Musiał coś zrobić. Zawsze musiał coś zrobić i komuś pomóc. Jednak teraz.... O jasna cholera! Maszyna wyciągnęła swoją łapę wprost w jego stronę, a jej wnętrze zaświeciło się czerwonym blaskiem. Biegnij! Wewnętrzny pierwotny instynkt zadziałał i Artur nie zważając na nic w ułamku sekundy obrócił się i ruszył przed siebie. Instynkt przejął nad nim całkowitą władze. Na złamanie karku pędził ku wejściu do kawiarni przeskakując w międzyczasie nad leżącymi zwłokami. Nie widział ich, nie widział żadnego trupa, a jedynie przeszkody, które musiał ominąć i uciec, aby przeżyć. Biegnij chłopaku, biegnij! Głos w myślach nadal kazał mu uciekać. Nie panując nad sobą próbował wpaść na drzwi do środka i ukryć się w - jak mu się wydawało - bezpiecznym wnętrzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3645
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ogródek   Wto Kwi 17, 2018 6:19 pm

Tuż po tym, jak Artur ruszył z miejsca, z wnętrza dłoni robota wystrzelił morderczy strumień energii - który bez problemu roztrzaskał na kawałki przewrócony stolik, a następnie zarył dość głęboko - i nisko - w ścianę kawiarni, co prawda nie przebijając się przez nią na wylot, lecz zostawiając w niej całkiem sporą dziurę. Chłopak uciekał, a ramię maszyny przesuwało się za nim, na szczęście trochę za wolno, aby go dogonić... Lecz nieprzerwany promień tak czy siak utworzył na murze długi wzorek, przy okazji roztrzaskując również okna budynku.
Szkło posypało się gęsto do środka, lecz nie to było najgorsze - bo zarówno w przypadku okien, jak i drzwi strumień energii pomknął dalej, wpadł do pomieszczenia i wreszcie uderzył w przeciwległą ścianę, której odłamki rozprysły się we wszystkie strony... Wywołując z wnętrza sali kilka krótkich okrzyków, mniej lub bardziej przytłumionych, ale zdecydowanie przerażonych i spanikowanych.
Problem Penduluma polegał z kolei na tym, że po wpadnięciu do środka chłopak nie pomyślał o tym, aby ukryć się gdzieś z boku, gdzie ochroniłaby go ściana. W związku z tym promień robota zdążył o niego zahaczyć - i tak naprawdę Artura uratowało tylko to, pod jakim kątem padł atak. Unosząca się maszyna tym bardziej musiała strzelać z góry, a on sam się oddalał... Więc energia przejechała z tyłu po lewym udzie mutanta.
Miało to jeden plus: siła uderzenia odepchnęła go do przodu, przez co robot już go dłużej nie widział, chłopak zaś wylądował w pobliżu lady - ustawionej bokiem do wejścia. W pewnym sensie mogło mu to nawet uratować życie. Minusy? Przez przepalony materiał spodni widać było oparzenia, prawdopodobnie trzeciego stopnia, jeżeli sądzić po objawach. Ślad był podłużny, poziomy, wysoki na jakieś piętnaście centymetrów... Bolał i to bardzo, ale w porównaniu z tym, co spotykało innych - Pendulum i tak miał szczęście.
We wnętrzu kawiarni kryło się kilka osób - zarówno z obsługi, jak i klientów - którzy jednak trzymali się tak daleko od frontu budynku, jak tylko było to możliwe. Pracownicy przenieśli się do części przeznaczonej dla personelu, pozostali zaś kulili się za przewróconymi na boki stolikami pod najbardziej odległą ścianą oraz za krótszą ścianką lady - innymi słowy każdy starał się znaleźć w takim miejscu, by być niewidocznym z ulicy. Jak do tej pory najwyraźniej taka strategia działała, bo przynajmniej wszystkie te osoby żyły - w przeciwieństwie do rosnącej liczby ofiar na zewnątrz. Nikt się już więcej nie odzywał, być może w obawie, że dźwięk zainteresuje roboty - ba, większość nawet nie próbowała wyglądać ze swoich kryjówek. Osoby te zdradzane były przede wszystkim przez wystające tu i ówdzie kawałki materiału, torebki, buty... Oraz przez ciężkie oddechy.
Tymczasem na zewnątrz promień nie zatrzymał się od razu po minięciu Artura - tylko przesuwał się jeszcze przez parę sekund, nim zaniknął. To wystarczyło jednak, aby dotarł do szklanej ściany Eugene'a, która dzięki wzmocnieniu wytrzymała krótką chwilę - rozgrzewając się i odbijając strumień energii w taki sposób, że przejechał on między innymi po jednym z robotów oraz po dwóch samochodach, u tego pierwszego powodując niewielkie obrażenia i na chwilę wytrącając go z równowagi, auta zaś mocno wgniatając i odpychając. Zaraz potem jednak szklana bariera pękła i roztrzaskała się, obsypując kryjącego się za nią Eugene'a deszczem odłamków.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogródek   

Powrót do góry Go down
 
Ogródek
Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej
» Rosarium (ogród różany)
» Ogródek pani Foster

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: Kawiarnia "Milseogra"-
Skocz do: