Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Garaż

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3440
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Garaż   Czw Lis 29, 2012 11:06 am

Wielki garaż mogący pomieścić nawet dwadzieścia samochodów. Znajduje się on tuż przy głównym budynku rezydencji, a konkretnie przy lewym skrzydle.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Nie Lis 02, 2014 12:59 pm

Zważając na kamery przemknęła do garażu niepostrzeżenie. Otworzyła drzwi wbijając odpowiedni kod, który podpatrzyła od Logana, gdy na jedną z ich filozoficznych pogawędek zabrał Laurę na motorową przejażdżkę. Oj tak. To było coś. Nawet uśmiechnęła się kącikami ust na wspomnienie tamtej krótkiej, acz wyciszającej podróży.
Laura przesunęła spojrzeniem po pojazdach jakie znajdowały się w garażu, aż w końcu ruszyła z wolna między samochodami i motorami.. i o nawet znalazła się tutaj hulajnoga i rolki. Uniosła brwi ze zdziwienia przez chwile zastanawiając się do kogo należą te przedmioty, ale zaraz zrezygnowała z rozmyślań. Podeszła do gablotki, w której znajdowały się kluczyki od samochodów. Znaczy... wiadomo, że nie od wszystkich, a jednak znalazła tu klucze od cabrio Scotta. Nie zastanawiając się długo wzięła kluczyki i podrzucając je w dłoni podeszła do auta. Oparła się o drzwi kierowcy i czekała na resztę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pixie

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 27/10/2014

PisanieTemat: Re: Garaż   Nie Lis 02, 2014 7:19 pm

Dziewczyna pojawiła się tuż obok Laury. Tak ot, znikąd, puffnęło, trzasnęło cicho, kolorowy pyłek i... Jest Megan! Dziewczyna wyszczerzyła zęby i wskoczyła do samochodu Scotta.
- Summers nas zamorduje za najmniejszą plamkę. Gdzie chcesz jechać? Wiesz... nie chcę CIę ciągać między ludzi, jeśli nie chcesz. Obie mamy się dobrze bawić.
No tak. Troskiwa wobec wszystkich naokoło Pixie, jak zawsze martwi się o przyjaciółkę. Ale co to by ybła za zabawa, gdyby Laura czuła się źle? To miał być ICH wypad, nie wypad Pixie, a prawda była taka, że Megan będzie się świetnie bawiła wszędzie tam, gdzie będzie Iksik. Co za sens w ciąganiu Laury po miejscach, w których nie będzie czuła się dobrze. Usiadła z przodu, czekając na Helliona.
- Julian jedzie z nami? Oby się kamerom nie pokazał...
Poprawiła różowe włosy, przeciągnęła się i rozejrzała po garażu. Tutaj można było znaleźć wszystko, jesli się dobrze po półkach poszukało. Dziewczyna jeszcze sprawdziła stan swojej torby. Telefon, portfel, pierdyliard kabli, puder... od zarypania śmieci... Wszystko. Brak dna. Przeciągnęła się lekko, wyciągnęła nogi przed siebie i westchnęła.
- Aż ciężko uwierzyć, że możemy gdzieś jechać. Mam dosyć Loganowego wyciągania z łóżka o trzeciej, bo trening.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Garaż   Nie Lis 02, 2014 7:34 pm

Hellion pojawił się nie więcej niż jakąś minutę po tym, jak Pixie teleportowała się do wnętrza garażu. Wszedł drzwiami, chyba jako jedyny nie bał się tutaj ewentualnych konsekwencji. Może po części dlatego, że już wcześniej, kiedy był jeszcze uczniem sprawiał problemy wychowawcze, a może po częsci dlatego, że był nadęty i miał gdzieś jak zareaguje kadra nauczycielska. Głównym powodem było chyba jednak to, że ostatnio faktycznie poczuł się jednym z X-Men i nabrał przeświadczenia, że wszystko co znajduje się w tym budynku jest po części również jego własnością. Chłopak popatrzył na Pixie i Laurę pakujące się do samochodu Cyclopsa. Rozwój wypadków nie do końca pasował mu do poruszanej wcześniej koncepcji dóbr wspólnych. Kabriolet zdawał się raczej nie być wozem służbowym ich dowódcy, podobnie jak motor Wolverine'a, czy kilka innych pojazdów. Fakt faktem, że samochody przeznaczone na wypożyczenie uczniom nie były tak odjazdowe. Hellion nigdy nie lubił Cyclopsa, nie lubił żadnego mężczyzny, który podobnie jak on miewał aspirację do bycia samcem alfa, wzruszył więc jedynie ramionami i podszedł bliżej. Ubrany był w to co miał na sobie zanim przebrał się pierwszy raz, znów odziany był w jeansy, sportowe buty i skórzaną kurtkę. W rękach zaś niósł wielki kubek parującej kawy, która jak miał nadzieję, niebawem pozbawi go zaspanych worków pod oczami.
- Jeśli któraś z was ma prawo jazdy, to mogę siedzieć z tyłu... -
Powiedział cicho i przykleił się ustami do krawędzi kubka z którego powoli zaczął dmuchać ciepły napój. Stanął przy samochodzie od jego lewej strony, tak by w razie potrzeby zająć miejsce za kierownicą, lub za kierowcą. Potem znad kubka posłał pytające spojrzenie, najpierw Megan, potem Laurze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Nie Lis 02, 2014 8:43 pm

Gdy Pixie zjawiła się zaraz obok Laura miała bardzo zamyśloną minę. Spodziewała się, że przyjaciółka wykorzysta swoje moce by niezauważona przetransportować się do garażu. Dziewczyna zastanawiała się nad słowami Helliona i troszkę było jej nie w smak, że nie odpowiedział na wszystkie pytania. No, ale nic to. Najwyraźniej póki co nie będzie jej dane usłyszeć o tym jak wygląda obraz szczęścia i marzenia Juliana.
- Obiecuję jechać ostrożnie. - Przesunęła łapką po wywoskowanym do przesady lakierze samochodu. - Dziś ma być po twojemu. Obiecałam Tobie tak? Tylko... jedno zastrzeżenie. Wole jakieś miejsca z cięższym brzmieniem. - Posłała jej delikatny uśmiech. Co jak co ale Pixie potrafiła dziewczyna wprawić w dobry nastrój i chociaż była troszkę nierozważna i zdrowo rąbnięta to było to czymś co rozbrajało ponuracką Laurę. Doceniała propozycję różowowłosej nawet bardzo, ponieważ wiedziała jaka to ruchliwa osóbka i zwykłe oglądanie wschodu słońca gdzieś na klifie nie wchodziło w grę, a przynajmniej nie przed imprezą... Zresztą jej również nie zaszkodzi odrobina szaleństwa, a wariactwa to tylko z Pixie.
Słysząc pytanie o Juliana wzruszyła ramionami i dosłownie parę sekund później zjawił się w drzwiach. - On najwyraźniej się tym nie przejmuje. - Rzuciła mu nieco rozzłoszczone spojrzenie. - Mam nadzieje, że nikt Ciebie nie widział. - Dodała ucinając krótko wszelkie wyjaśnienia i przeskoczyła przez drzwi. Zasiadła z impetem na siedzeniu kierowcy i wsunęła kluczyk do stacyjki. Podniosła wzrok na Juliana i odpowiedziała na pytanie. - Któraś z nas ma. - Odpowiedziała mu enigmatycznie i posłała ładny uśmiech. Za sekundkę można było usłyszeć ryk silnika. - To wskakujesz? Bo zaraz zamykam dach. Tak zimno na dworze... - Burknęła jeszcze raz czy dwa razy silnikiem, żeby go ponaglić. Jeżeli Hellion wszedł do samochodu Laura ruszyła i zamykając dach samochodu ruszyła z piskiem opon zaraz po tym jak drzwi do garażu się otworzyły. Jeżeli jednak nie wsiadł tak czy siak wyjechała z garażu.
//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Pią Lut 26, 2016 11:06 am

//Pokój Rosie

Ciężko powiedzieć co przez ten czas robiła Laura. Poszła z Rosie do ogrodu. Chciała jej wytłumaczyć, że w tym miejscu naprawdę może czuć się bezpieczna, ale z drugiej strony, czy mogła tak kłamać? Przecież w jej towarzystwie nikt nie może czuć się bezpieczny, a przynajmniej tak długo jak nie potrafiła zapanować nad swoją wszech ogarniającą złością.

Teraz była spokojna, niczym niezmącona woda na tafli jeziora... Bez cienia emocji wycofała się z większego towarzystwa nowych osób oraz tych, których już bardzo dobrze znała. Chciała być sama. Chciała znów zebrać myśli i obraz jakiś cel albo chociaż zastanowić się co dalej.

Nawet nie wiedziała kiedy kroki zaprowadziły ją do garażu. Znowu stała obok motoru swojego przybranego ojca, zastanawiając się czy Logan będzie go teraz potrzebował. Tylko dlaczego chciała wyjechać? I gdzie? Coś ją ciągnęło poza budynek szkoły... tylko nie wiedziała co. A może to jej niespokojny duch rwał się do wyjścia chcąc wreszcie znaleźć ukojenie?
Oparła się tyłkiem o siedzenie motocyklu zastanawiając się nad tym, gdzie tym razem powinna wyruszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Garaż   Pią Lut 26, 2016 11:50 am

Ostatni czas dla Remy'ego to istny urlop od rzeczywistości. Nie ingerował, nie próbował się mieszać w żadne sprawy, trzymał się na całkowitym uboczu. Potrzebował zebrać myśli, chwilę odetchnąć w biegu. Choć był to czas krótki, to wystarczył na zregenerowanie wewnętrznych akumulatorów i powrotu do codzienności.

Przechadzka w ogrodzie to swego rodzaju ponowny start. Wiedział, że czeka na niego sporo zajęć, ale choć tą ostatnią chwilę może poświęcić błogiemu lenistwu. I jemu należy się coś od życia. Gdzieś w oddali zauważył Laurę. Nogi prowadziły ją w stronę garażu, ale widać, że wyłącznie one, bo myślami była gdzieś zupełnie indziej.

- Nie musisz na niego wsiadać. I bez tego wyglądasz jak po wypadku. - choć żartobliwy ton i miły uśmiech mogły wskazywać, że ze strony Remy'ego, który stał teraz na progu garażu, to tylko niewinna uwaga czy drobny dowcip, to tak naprawdę kryła się za tym szczera troska. Mężczyzna znał już ten wyraz twarzy, pusty wzrok szukający czegoś, czego nie widać. Zagubienie i nicość.
- A jeśli chce faktycznie brać udział w karambolu musisz zabrać mnie ze sobą, taka zabawa mnie nie ominie. Co cię trapi, hmm? - podszedł w jej stronę wolnym krokiem, zostawiając czas na ułożenie myśli. Czubkiem buta trącił oponę motocykla, właściwie nie wiadomo czemu, ale przecież każdy tak robi bez powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Pią Lut 26, 2016 12:49 pm

Urlop od rzeczywistości? Tylko pozazdrościć.Młoda mutantka nigdy takowego nie brała. Nie potrafiła. Wydarzenia z przeszłości za bardzo ciążyły, ściągając boleśnie na ziemie. Nigdy nie potrafiła się wykazać taką beztroską jaką kierowali się jej rówieśnicy. Za dużo myśli, za dużo powrotów do krzywd jakich dokonała, a przede wszystkim poddawanie wątpliwościom swojego sumienia nie wpływało zbyt pozytywnie na samopoczucie Kinney i na pewno nie podwyższało jej poczucia wyższej wartości.

Przestraszyła się. I to nie tak, że głos Remy'ego nagle wyrwał ją z zamyślenia, w końcu wyczulone zmysły mutantki o wiele wcześniej dały jej znać, że ktoś się zbliża do garażu, tak samo jak i zapach, który ewidentnie wskazywał na obecność nie byle kogo tylko samego Remy'ego LeBeau, nauczyciela i zarazem najlepszego złodzieja jakiego kiedykolwiek miała okazję poznać.
Przeraziła się, że zajrzał pod tą czarną czuprynę długich włosów i zobaczył to na co naprawdę miała ochotę. Rozbić się, przestać istnieć... obrócić się w pył. Trud daremny dla osoby z healing factor. Nieważne jak wiele obrażeń doznała podczas wielu misji Xmenów, zawsze powracała do zdrowia. A jednak ból stał się dla niej czymś, co sprawiało, że czuła się bytem ludzkim. Nie mogła bez niego żyć, dlatego też nigdy się nie oszczędzała.

Rozchyliła wargi by coś powiedzieć, jakoś się wybronić, ale szybko zdała sobie sprawę, że Gambit nie potrafi czytać w myślach...
Więc to był tylko żart. Nie odpowiedziała, bo nawet nie wiedziała jak, zresztą nie musiała, ponieważ z ust Remy'ego padły zaraz kolejne słowa.
Zasępiła się biedna, ponieważ kolejny raz ktoś oczekiwał od niej odpowiedzi na pytanie, które i ją nurtowało. Pomimo skołatanych myśli odsunęła się na siedzeniu tak by dać mu znać, że może z nią jechać.
- Skąd wiesz, że tu jest twoje miejsce? - Zapytała takim tonem jakby odpowiedź na to pytanie zaważyła na ich wspólnym wyjedzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Garaż   Pią Lut 26, 2016 2:26 pm

Ah, gdyby świat był taki prosty, a zamiast wybuchów, strzałów i nadnaturalnych mocy wystarczył dobry żart i szczery uśmiech. Cóż, wtedy byłoby tak... cholernie za łatwo. A przecież nikt nie mówił, że życie to sama przyjemność.

LeBeau miał za sobą najtrudniejszy krok - pierwsze słowa. Najtrudniejszy, bo mógł skończyć się w każdy możliwy sposób. Jednak zamiast czegoś negatywnego, dostał zaproszenie na przejażdżkę. No chyba można uznać to za sukces.

- Chwileczkę moja droga, z tym karambolem to tylko się zgrywałem. - czysto udawane zakłopotanie było reakcją na odstąpienie mu kawałka siedziska motocykla. - Nie bądź taka pochmurna, daj nacieszyć się słonecznym dniem. Tobie też się to należy.
- Skąd wiesz, że tu jest twoje miejsce? - całkowicie wyrwane z reszty kontekstu pytanie nie zbyt zdziwiło Gambita. Mógł spodziewać się, że dziewczyna zadręcza się takimi pytaniami. Nie znają się od dzisiaj.
- Skąd wiem? A no stąd, że to miejsce za Tobą idealnie układa się do moich pośladków. Zastanawiam się czy Logan specjalnie nie wybrał takiego modelu, może i on chciał mnie wozić. - tą odpowiedzią mógł rozwścieczyć swoją towarzyszkę, jednak chciał spróbować uspokoić ją do granic możliwości. Może nawet rozbawić. - Nie wiem, ale jeśli nie próbowałbym tu zostać nie dowiedziałbym się nigdy. Dom jest tam gdzie serce twoje. - ton jego głosu spoważniał, jakby całkowicie odcinał się od reszty głupot, które mówił przed chwilą, ale nie był też cierpki i zimny. Starał się wyrażać ciepło i wiarę w słowa, które wypowiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Pią Lut 26, 2016 6:05 pm

Oh, ale Laura doceniała szczery uśmiech, a przede wszystkim taki posłany prosto w jej pochmurne oblicze. Oczywiście doceniała zaraz po zastanowieniu się, co skrywa ten gest oraz rozwikłaniu zagadki dlaczego akurat do niej, w końcu sama z rzadka się uśmiechała, ale tylko dlatego, że według Laury.. uśmiech w jej wydaniu wydawał się fałszywy. Co zrobić, skoro nie odczuwała radości. Na szczęście Remy nie zachowywał się jak ktoś, kto na siłę wymusza w niej odruchy. Zachowywał się naturalnie z tą całą otoczką tajemniczości i zawadiackości godnej prawdziwego faceta, w którym chowa się natura ciekawskiego chłopaka. Może dlatego wyjątkowo nie miała nic przeciwko jego towarzystwu? Może dlatego też, że się jej nie bał?

Zrobił pierwszy krok, postępując całkiem odważnie. Czy zaproszenie na zwykłą przejażdżkę było sukcesem? W przypadku Laury faktycznie, można to rozpatrywać w kategoriach sukcesu, wygranej... czy nawet zapewne dobrej karty. Jakby nie patrzeć, mutantka raczej chodziła swoimi ścieżkami, jak kot... albo inne zwierzę, zwane również Wolverinem. Najwyraźniej nie odziedziczyła po nim tylko genów, ale również w jakiejś cząstkowej formie i charakter.

Kiwnęła głową słysząc jego tłumaczenia dotyczące karambolu i nawet chciała mu coś odpowiedzieć, ale zacisnęła wargi i w rezultacie nic z tego nie wyszło. Zerknęła za drzwi garażu wpatrując się w rozświetlony pięknym słońcem ogród. Fakt. Idealna pogoda na spacer po parku. Najlepiej na gruncie neutralnym, z dala od miejsc, które nasuwały jakiekolwiek skojarzenia. Może tam będzie potrafiła zdystansować się od otaczających ją problemów i wątpliwości?

Uniosła brwi wysoko słysząc jego słowa dotyczące miejsca na motorze. Zaskoczył ją co zresztą mógł wywnioskować po tej bezcennej minie Laury, zadzierającej głowę odrobinę do tyłu by móc wpatrywać się w o wiele wyższego Remy'ego. I już chciała mu wyjaśnić o co chodzi, gdy mężczyzna zaczął odpowiadać na jej pytania poważniejszym tonem. Ciepły tembr jego głosu faktycznie działał uspokajająco na zszargane nerwy mutantki, dlatego z głębszym wdechem odrobinę się wyluzowała.

- A co jak ktoś nie ma serca? - Zapytała wpatrując się w niego z tą swoją żelazną powagą. Chwilę później dodała.
- A co do miejsca na motorze to... - Zrobiła krótką pauzę – Zawsze mogę się go zapytać, jest akurat w szkole. - Zarzuciła kciukiem za siebie, bo tam akurat znajdowały się drzwi prowadzące do wnętrza szkoły. Ciężko było powiedzieć czy Laura mówiła poważnie, czy może właśnie, za sprawą Remy'ego, zaczęły w niej kiełkować pączki poczucia humoru. Ot, zagadka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Garaż   Pią Lut 26, 2016 7:42 pm

Małe gesty czasem odwalają robotę większą, niż najbardziej podniosłe słowa.

Mężczyzna przyglądał się uważnie Laurze, czekał na jakiś niepokojący odruch lub cokolwiek, co mogłoby świadczyć, że zaraz zacznie się awantura. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Zauważył, że kwestia słońca porusza dziewczynę na tyle, że choć przez chwilę doceniła otaczający ją świat. Choć na sekundę zostawiła problemy za sobą. Cóż, nie trzeba być mistrzem pokera, by wiedzieć, że na te karty warto postawić vabank.

- Każdy ma serce, bez wyjątków. - mimo zapewnienia, przeszło mu przez myśli, że niestety nie każdy z niego korzysta. Ale to już pogadanka na kiedy indziej. - A w kwestii Logana. Moja droga, oboje wolimy nie usłyszeć " Remy, tak, zawsze chciałem wozić twój zgrabny tyłek na moim motocyklu ". Myślę, że nawet najpotężniejszy telepata nie dałby unieść tego w swojej psychice. - sarkazm za sarkazm.

- Spadajmy stąd, bo jeszcze faktycznie tu przyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Pią Lut 26, 2016 9:41 pm

Widziała jego baczne spojrzenie. Doszukiwał się czegoś i zastanawiała się czego. Co prawda mogła się domyślić, że to tej furii, podczas której kontakt z mutantką należał do tych cięższych zadań. Nie zaatakował jej, ani nie zaszedł znienacka tak by mogła zareagować wrogo, czy agresywnie. Tak samo i słownie nie sprawił, że Laura miała ochotę go zaatakować. Póki co wydawała się być wyciszoną i spokojną osobą. Wręcz przerażająco opanowaną, tak jakby jej życiem kierował tylko i wyłącznie chłodny osąd. Może właśnie dlatego starała się zachować zimną krew? By czasem nie wpaść w szał mordobicia? A może faktycznie nie miała duszy i emocje były jej obce?

Remy najwyraźniej potrafił dostrzec w niej coś więcej, coś czego ona w sobie w ogóle nie widziała. Może to właśnie wtedy, gdy podążyła wzrokiem za promieniami słonecznymi nieświadoma odsłoniła część siebie. Tą część skrytą nawet przed samą sobą.
- Tak, to prawda – Odparła słysząc jego słowa.
- Fizjologicznie każdy je posiada – Uciekła wzrokiem od jego spojrzenia tak jakby nie chciała z czymś się zdradzić.

Przerzuciła nogę przez siedzenie motoru tak by usiąść na nim do jazdy.
- Ugh, już teraz mogę mieć z tym problem, chociaż mojej psychice to chyba już nic nie zaszkodzi - Mruknęła patrząc przed siebie. Pospieszając Remy'ego burknęła silnikiem. Gdy usiadł, ruszyła i popędzili do NY.

/zt pisz już w http://theavengers.forumpolish.com/t1146p60-van-cortlandt-park#18688
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Sob Wrz 17, 2016 7:13 pm

//Hangar -> Pokój Laury -> Garaż

Nie zwalniając przyspieszonego kroku dotarła do swojego pokoju. Zamknęła drzwi i zaraz się o nie oparła. Odchyliła głowę do tyłu, zamykając na chwilę powieki. Zmęczenie odrobinę dawało się we znaki dlatego potrzebowała chwilowego odetchnięcia… no i prysznica, a że nie miała na pierwsze czasu to po prostu odepchnęła się plecami od drewnianej powierzchni tylko po to by zrzucić kurtkę, chwycić za ręcznik i żel pod prysznic, a potem pójść się wykąpać. Zanim jednak opuściła pokój, podeszła do okna i wpatrywała się w X-jeta, który wyleciał z boiska do koszykówki. Odprowadziła wzorkiem powietrzny pojazd zastanawiając się nad podjętą przez nią decyzją. Czy dobrze zrobiła, że została? Z wątpliwościami ruszyła do łazienki.
Wróciła zawinięta w frotowy materiał. Ciuchy wrzuciła do śmietnika, bo nie nadawały się nawet na punkową wersje outfitu, do którego z jednej strony nie przywiązywała wagi, a z drugiej…. W niektórych ubraniach po prostu czuła się najlepiej. Dlatego też ubrała czarne spodnie, a na zwykły t-shirt narzuciła czarną skórzaną kurtkę. Jeszcze z mokrymi włosami ruszyła do garażu. Będąc już w środku podeszła do motoru Logana. Przysiadła na siedzeniu i nasłuchiwała kroków Rahne. Co jakiś czas mocniej zaciągała się zapachem otoczenia. Ciężko było ją zaskoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Nie Wrz 18, 2016 1:08 pm

/zt --> z Hallu wejściowego

Po opuszczeniu szkoły udała się z powrotem na podjazd posiadłości, gdzie zostawiła motocykl. Podjechała do garażu i zaparkowała wehikuł na wolnym miejscu. Na widok czekającej na nią Laury uczyniła pewien wysiłek, aby zetrzeć z twarzy głupawy uśmiech, który jej nie opuszczał odkąd pożegnała się z Rictorem. Jego słowa, a raczej sposób, w jaki je wypowiedział, świadczyły o tym, że nadal coś ich łączyło. Cokolwiek to było, przyjaźń czy zwykły sentyment, Rahne cieszyła się, że wciąż tam jest.
Wzięła pod pachę swój kask i podeszła do dziewczyny.
- Wybacz, że musiałaś czekać. Wpadłam na starych znajomych – wyjaśniła, zapinając kask pod brodą. Nie zapomniała o swoim wcześniejszym postanowieniu dokładnego wypytania Laury o ostatnie wydarzenia, ale w tej chwili potrzebowała chwili na spokojne przemyślenie wszystkiego, co zdążyło się wydarzyć, zanim przyjmie na swoje barki więcej problemów. Po jej wcześniejszej wściekłości nie było śladu. Jej nastrój nadal daleki był od radosnego, ale z drugiej strony, rzadko kiedy w ogóle odczuwała radość. Wydobyła z kieszeni telefon Logana z wciąż widoczną na ekranie ostatnią wiadomością i podała go Laurze.
- Wiesz gdzie to? Albo czego w ogóle możemy się spodziewać? – zapytała sadowiąc się na motocyklu za nią. Nie czuła żadnych oporów ani zakłopotania w związku z tym, że to młodsza dziewczyna miała prowadzić. Laura była dojrzała nad wiek, no i z pewnością znała okolicę lepiej, niż Rahne, której jakiś czas tu nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 248
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Garaż   Nie Wrz 18, 2016 6:41 pm

Wsłuchiwała się w kroki. Z każdym coraz to wyraźniej padało tąpnięcie. Nawet z tej odległości była w stanie rozpoznać ile waży dana postać i mniej więcej oszacować z jakim wzrostem może się mierzyć. Uwielbiała to analizować. Rozkładać na czynniki pierwsze czyjąś obecność. Układ otaczających ją ludzi. Gdzie uderzyć najpierw? Strategię miała zwykle opracowaną do perfekcji… Tak, to dlatego ciężko było wygrać z nią w szachy. O dziwo może na pierwszy rzut oka z tą swoją mrukliwością i poczuciem humoru… a właściwie praktycznie całkowitym jego brakiem Laura wydawała się być osobą mało myślącą. Nic bardziej mylnego. X analizowała rzeczywistością praktycznie bez ustanku. Próbowała zrozumieć zachowanie ludzi… ich uśmiechy oraz radość. Zagłębiała się w ekscytacje, którą tak łatwo wychwytywała w przyspieszonym rytmie serca… i właśnie taki wyraźnie usłyszała tętniący z klatki piersiowej Rahne.
Z konsternowaną miną przywitała Wilczycę. Co się zmieniło? Gdy się z nią rozstawała Rahne wyglądała na bardzo wzburzoną, wręcz wkurzoną. Spodziewała się raczej wysłuchania długiego monologu jaki to Logan jest, do czego w jakimś sensie się przyzwyczaiła… Chociaż każdy kto znał Laurę wiedział, że nie jest dobrym kompanem do takich rozmów. Znaczy ogólnie do rozmów też. Po prostu w większości rozumiała pobudki w podejmowaniu decyzji Howletta. Nawet, gdy ona zwykle została wysyłana na pierwszą linie ognia… w końcu healing factor do czegoś zobowiązuje.
Słysząc pierwsze słowa dziewczyny zrobiła pytającą minę. Czyżby mieli kolejnych gości? Ostatnimi czasy szkoła stała się miejscem dość popularnym dla starych i nowych znajomych. Posłała dziewczynę nieme pytanie zastanawiając się o kogo tym razem może chodzić. Swoją drogą najwyraźniej ktoś z nich wywołał w niej tak wiele pozytywnych emocji, dzięki którym zapomniała o złości. Kurczę, może to jest właśnie sposób na jej ataki furii? Zaraz jednak wyrzuciła tą myśl z głowy. Za duże ryzyko, bo co jeśli się okaże, że to nie działa? A po drugie nikt nie jest samobójcą.
Zanim założyła kask spojrzała na wyświetlacz komórki. Przesunęła wzrokiem po ekranie i kiwnęła głową.
- Wiem gdzie to jest. I niestety nie mam pojęcia co może nas tam zastać. Znam jednak osobę od której dostał tego smsa – Zmarszczyła brwi. Logan milkł i stawał się jeszcze bardziej markotny, gdy w rozmowie padało imię Doreen. Laura oczywiście tego nie rozumiała, ale nie zamierzała wnikać w to na siłę. Tym bardziej, że Logan często z nią szczerze rozmawiał, dlatego wierzyła, że jeżeli będzie to dla niego ważne to tak czy siak się z nią tym podzieli. Teraz jednak nie zamierzała wnikać, bo i tak tylko Wolverine znał odpowiedź na to pytanie. Dlatego też X zasiadła na motorze i założyła kask, a potem odpaliła silnik.
- Trzymaj się mocno – Rzuciła do Rahne i nie czekając na żaden znak sygnał wyjechała z garażu, nie szczędząc na prędkości nawet na tym krótkim odcinku do bramy. A potem… a potem mknęła prosto do Nowego Jorku.

/zt x2 -> Central Park (Możesz już tam pisać)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Garaż   

Powrót do góry Go down
 
Garaż
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Otoczenie-
Skocz do: