Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ogrody japońskie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3440
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Ogrody japońskie   Czw Lis 29, 2012 11:11 am

First topic message reminder :



Pełne rzadkich i egzotycznych okazów roślin, ogrody japońskie zajmują sporą połać terenu wśród lasu i zawierają znaczną ilość ławek, fontann i innych punktów idealnych do odpoczynku. Znajdują się we wschodniej części lokalizacji.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sob Sty 30, 2016 1:12 pm

Przysiadła na ławce, którą wskazał Evan obserwując w milczeniu całe otoczenie. Było tutaj w prawdzie o wiele lepiej niż w domu dziecka, jednak jakoś pragnęła wrócić do domu, do Latveri tam miała pod ręką ojca i mogła robić co chciała, a tutaj, tutaj nie wiedziała czy jeśli czegoś nie zrobi nie zostanie to odebrane nie tak jak powinno. Do tego obawiała się, że skoro Cosmo tutaj trafił to mogą i inni trafić tutaj. Bała się spotkania z tymi, z którymi miała do czynienia jako dziecko gdy zrobili z niej to czym jest teraz. Bała się a zarazem pragnęła poznać więcej takich jak ona oraz nauczyć się panowania nad swoimi mocami.
- Dziękuję, nieco mnie uspokoiłeś, chociaż...nie jestem do końca tego taka pewna. Te dwie Panie, które już poznałam, znaczy się tą co włada pogodą nie pamiętam jej imienia, i ta druga...obie wydają się być...hm...nie wiem...nie do końca zadowolone z tego, że tato mnie tutaj przywiózł.
Dodała cicho skubiąc nerwowo skórkę odstającą przy palcach.
- Zresztą nie ważne, nie chce się użalać. Po prostu zadzwonię potem po ojca, i tak miał mnie odebrać...ale zanim to zrobię, może powiesz mi coś o sobie. Mówisz, że masz wujka...to znaczy, że masz rodzinę. Jacy oni są.
Zapytała chcąc zmienić temat. Sama była ciekawa jaka była jej matka. Jaka była jej rodzina. Ale nie miała pojęcia co się dzieje w niej samej. Zmęczenie dawało się we znaki choć uśpienie jakim poczęstowała ją Emma nieco przeraziło ją nie mówiąc już o tym, że nie wiedziała co ze sobą zrobić.
- Wspomniałeś, że inni trafili tutaj jak się ujawniły ich moce, to takim się też rodzi?
Zapytała spoglądając na niego niepewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Genesis

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 12/12/2015

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sob Sty 30, 2016 4:21 pm

Evan stał teraz zwrócony przodem do Rosalie, a plecami do tego niewielkiego jeziorka, choć miał do niego jeszcze kawałek, w związku z czym spokojnie mógłby zrobić kilka kroków do tyłu i nie musiałby się przy tym martwić o to, że wpadnie do wody. Z drugiej strony i tak wydawało mu się, że zbiornik ten nie był zbyt głęboki, szczególnie przy brzegu, więc nawet gdyby źle wyliczył odległość - to w najgorszym wypadku zamoczyłby sobie w nim buty i może dół nogawek spodni. Po prostu będzie musiał pamiętać o tym, by w trakcie rozmowy za bardzo się nie kręcić.
Słowa Rosalie mu tego nie ułatwiały, bo przede wszystkim mocno go zdziwiły. Storm - bo sądząc z opisu dziewczyny to właśnie o nią chodziło - według relacji wujka zdawała się być bardzo przyjemną osobą, otwartą i przyjazną dla uczniów... Nawet jeśli bardzo potężną, o czym również wujek raczył wspomnieć. Jej nie chciało się wyprowadzać z równowagi, to Evan zapamiętał dobrze. Jeżeli była nastawiona negatywnie, to coś musiało się stać, aby wywołać w niej taką reakcję, prawda? Ale w takim wypadku Rosalie przecież sama byłaby tego świadoma... A wyglądało na to, że nie miała pojęcia co właściwie było nie tak.
- Ta od pogody to panna Munroe... Nazywają ją Storm, tak pewnie będzie ci łatwiej zapamiętać - poinformował tylko krótko nastolatkę, ale poza tym pozwolił jej po prostu mówić dalej. Nie odniósł się też w żaden sposób do tej drugiej kobiety, o której wspomniała Rosalie. Jej tożsamości sam mógł się tylko domyślać, a członkiń X-Men było przecież do wyboru naprawdę sporo.
Genesis nie wiedział do końca co myśleć o tym, że ojciec jego rówieśniczki najwyraźniej miał ją stąd odebrać. Czyżby przyjechała tutaj tylko po to, aby najpierw zobaczyć szkołę i zadecydować czy chce w niej zostać? Ta opcja przyszła mu do głowy jako pierwsza, choć druga możliwość, dużo mniej przyjemna, podążyła zaraz za nią. Nie każdy miał takie szczęście jak on. Nie wszyscy rodzice rozumieli... I równie dobrze ojciec Rosalie mógł jej tylko powiedzieć, że po nią wróci. Prawdę mówiąc Evan czuł się źle już tylko dlatego, że o tym w ogóle pomyślał. Nie potrafił sobie nawet wyobrazić samego siebie w takiej sytuacji... Ale to i tak był na pewno zaledwie wytwór jego zbyt aktywnej wyobraźni i nic więcej. Zdecydowanie.
- Więc... Jestem jedynakiem, do tej pory mieszkałem z rodzicami w Tolmen's Fields w Kansas, a wujek Cluster odwiedzał nas na farmie - bo mamy farmę, całkiem sporą, ze zwierzętami i wszystkim. Pomagałem na niej odkąd pamiętam, a... Od paru lat moje zdolności bardzo się do tego przydawały. Miałem chyba jedenaście lat, kiedy się objawiły. Moi rodzice nie są mutantami, ale wujek tak, więc od tego czasu mógł ze mną ćwiczyć, żebym zapanował nad swoimi mocami... A mama i tata bardzo mnie wspierali. Wszystko im zawdzięczam - wyjaśnił, gdy Rosalie spytała go o jego rodzinę. Tak naprawdę mógłby mówić dalej, opowiedzieć dziewczynie dużo więcej, ale nie był pewien czy na pewno chciała tego słuchać. Równie dobrze mogła o to zagadnąć z grzeczności, a w takim wypadku nie zamierzał jej zanudzać.
- Co się zaś tyczy pojawiania się mocy... Tak, większość osób się z nimi rodzi, ma je zapisane w genach, ale budzą się dopiero w okresie dojrzewania. Tak to wygląda w przypadku mutantów, nie licząc tych, którzy zyskują swoje zdolności na przykład z powodu... Promieniowania albo podobnych czynników, ale to już trochę co innego. Właściwie co potrafisz? - zapytał ze szczerym zainteresowaniem, równocześnie przechylając głowę nieco na bok. Uznał, że lepiej będzie skupić się na tym, niż na fakcie, że najwyraźniej Rosalie otrzymała swoje moce z zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sob Sty 30, 2016 4:52 pm

Chłopak zdawał się być taki przyjazny i skory do pomocy, że zaczynała mu ufać. Ufać tak jak swemu ojcu. Uśmiechnęła się lekko do niego i wskazała na miejsce obok siebie.
- U mnie jest to...trochę...inne.
Zaczęła cicho i po chwili spojrzała na niego z poważną miną.
- Miałam kiedyś obojga rodziców. Niestety nie wiem czy mam kogoś poza nimi. No nie licząc teraz Viktora von Doom, który jest teraz moim prawnym opiekunem i zarazem ojcem.
Dodała cicho po czym spojrzała na taflę wody mając nadzieję, że jednak jej rozmówca usiądzie i będą mogli spokojnie pomówić.
- Miałam zaledwie pięć lat gdy mieliśmy wypadek samochodowy. Jechałam z mamą i tatą. Pamiętam tylko to co się stało. Krew, syreny pogotowia i słowa lekarza z pogotowia i jakichś mężczyzn.
Zaczęła przerywając na chwilę by zaraz potem zacząć dalej.
- Pamiętam to jak wczoraj, tato jechał spokojnie gdy nagle coś wyskoczyło mu przed auto. Skręcił w bok odbijając by nie uderzyć w to coś. Jednak niestety uderzył w drzewo. Gdy przyjechała karetka, lekarze stwierdzili zgon. Mama i tata zginęli na miejscu. Mnie zaczęli reanimować. Ale coś było nie tak. Stwierdzili, że nie dotrwam do szpitala. Tamten facet powiedział, że mają uznać mnie za martwą. Wsadzili mnie w czarny worek i wsadzili do jakiegoś auta. Podali mi w środku jakieś leki. Potem ocknęłam się w jakimś miejscu, uzbrojeni ludzie pilnowali mnie.
Zaczęła cicho a po jej policzku pociekły łzy. Otarła je pośpiesznie i uśmiechnęła się nikle by zaraz zacząć dalej.
- Gdy się ocknęłam okazało się, że byłam prawie nieprzytomna przez osiem miesięcy. Zaczęli uczyć mnie chodzić od nowa, mówić...potem powiedzieli, że rodzicie nie żyją. A to gdzie byłam miało być moim domem. Zaczęli mnie szkolić, mówili że nie będzie boleć, że nie chcą mojej krzywdy. Ale bolało, bardzo...miałam niespełna siedem lat jak udało mi się uciec. Wtedy dowiedziałam się co się ze mną dzieje. Bałam, się gdy powiedzieli, że czas na kolejne szkolenia. Stopiłam wtedy metalowe rury, które podtrzymywały łóżko. Próbowali mnie załapać. Ale udało się mi uciec.
Zamilkła na chwilę skubiąc końce bluzki.
- Potem trafiłam do sierocińca. Znęcali się nade mną. Drwili, kpili...wyśmiewali. W końcu nie wytrzymałam...nie wiem jak to zrobiłam, po prostu budynek się zawalił przygniatając jednego z chłopców, a ja uciekłam. Od tamtego czasu szukają mnie. Gdyby nie tato, tzn Victor mój prawdziwy tato zostałabym złapana przez policję. Ale on mnie odnalazł. Szukał mnie, dowiedziałam się też tego, że on jest moim prawdziwym ojcem o czym nie miałam pojęcia.
Wyszeptała cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Genesis

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 12/12/2015

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Nie Sty 31, 2016 12:34 pm

Kiedy Rosalie wskazała na miejsce na ławce, Evan bez namysłu usiadł obok niej, nie za blisko, ale i nie nazbyt daleko, po prostu w naturalnej odległości od niej. Całe swoje ciało umieścił tak, by być skierowanym lekko w stronę dziewczyny, a nie bezpośrednio do przodu. W ten sposób wygodniej było mu na nią patrzeć i prowadzić z nią rozmowę... A wszystko wskazywało na to, że teraz nastąpiła kolei Rosalie, aby coś o sobie opowiedzieć.
Początkowo jej relacja brzmiała dość typowo, nawet jeśli rzeczywiście nieprzyjemnie. Już po pierwszych słowach nastolatki wnioski nasuwały się same: sierota, niedawno zaadoptowana przez nowego opiekuna... Miała więc przynajmniej tyle szczęścia, że kogoś zainteresował jej los. Także i tym razem wymienione nazwisko "von Doom" zabrzmiało dla Genesisa znajomo, lecz w dalszym ciągu chłopak nie był pewien gdzie je słyszał. Teraz jednak i tak nie mógł nad tym rozmyślać, bo w swojej opowieści Rosalie przeszła do szczegółów swojej historii.
W trakcie opisu wypadku samochodowego Evan instynktownie opuścił wzrok na własne dłonie, które opierał na swych udach, złożone luźno razem. Dopiero pierwsze wzmianki o dziwnych nieprawidłowościach w postępowaniu sprawiły, że nastolatek ponownie podniósł spojrzenie na swoją rozmówczynię i zmarszczył lekko czoło w wyrazie niezrozumienia... Mimo to jednak podświadomie po części domyślając się już co będzie dalej.
Nie mylił się, niestety. Niejasno zdawał sobie sprawę z tego, że eksperymenty na ludziach - mutantach czy nie - zdarzały się częściej, niż można by było przypuszczać. O nich wujek nie mówił zbyt wiele, nie było takiej potrzeby, aby wchodził w szczegóły... Lecz Evanowi wystarczyła tak naprawdę świadomość, że zwykle takie akcje bardzo źle się kończyły - najczęściej zresztą dla wszystkich stron. Z drugiej strony na przykład Kapitan Ameryka również powstał poprzez taki eksperyment... Więc nie każdy z nich był jednoznacznie zły. Dużo zależało od używanych metod i przede wszystkim obranego celu.
Opowieść Rosalie ciągnęła się jednak dalej. Dziewczyna wspomniała o swojej ucieczce, o pobycie w sierocińcu... I wbrew pozorom szczególnie to ostatnie stanowiło dla Genesisa spore zaskoczenie, może wręcz szok. Cierpienia z rąk złych ludzi potrafił zrozumieć, ale przecież w tego rodzaju placówkach powinno być zupełnie inaczej, prawda? W końcu powstały one właśnie po to, aby zapewnić dzieciom opiekę... Może kiedyś działo się w nich gorzej, ale w tych czasach? To kłóciło się z jego wyobrażeniami.
Sama końcówka opowieści znów wywołała w chłopaku pewnego rodzaju zdezorientowanie. Wydawało mu się, że z pierwszych słów Rosalie wynikało coś innego... Ale być może ona sama nie przestawiła się jeszcze na myślenie o tym swoim nowym opiekunie jako o ojcu. Jeżeli rzeczywiście była z nim od niedawna, to właściwie nic dziwnego.
- Myślę... Myślę, że trafiłaś w odpowiednie miejsce - odezwał się wreszcie kilka sekund po tym, jak dziewczyna już zamilkła. Prawdę mówiąc nie do końca wiedział co powinien powiedzieć, jak zaoferować jej wsparcie. Większość tych wydarzeń miała przecież miejsce dawno temu, a jednak najwyraźniej w dalszym ciągu pozostawały one świeże w umyśle nastolatki... Zwykłe "przykro mi" niczego by tu raczej nie zmieniło, nie mógł też zaoferować jej zrozumienia, bo sam nigdy czegoś podobnego nie przeżył. Właściwie do głowy przychodziła mu tylko jedna opcja.
- Tutaj wiele osób, nie tylko uczniów, przetrwało swoje własne, prywatne piekła. Niektórzy noszą po tym blizny fizyczne, inni tylko psychiczne. Wydaje mi się, że nikt lepiej od nich nie będzie mógł ci pomóc... Bo oni po prostu sami wiedzą jak to jest - w trakcie tej wypowiedzi Evan ponownie wbił wzrok w swoje dłonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Nie Sty 31, 2016 2:54 pm

Odgoniła od siebie pośpiesznie wspomnienia. Nie chciała do tego wracać, nie teraz i nie tutaj. Na słowa chłopaka uniosła brew. Twierdził, że trafiła w dobre miejsce, jednak nadal nie była do tego do końca przekonana.
- Victor okazał się być moim biologicznym ojcem. Mówił, że moja matka i On znali się jeszcze za czasów jakiejś wojny. Głupio mi, bo nie słucham go dokładnie. Ale zgadza się wiele rzeczy o których mama opowiadała mi jak byłam mała. Pamiętam, jak powiedziała, że mój tato, którego uważałam za biologicznego nie był nim, opowiadała tyle rzeczy....nie pamiętam wszystkiego ale mniejsza z tym. Teraz Odnalazł mnie mój prawdziwy tata. Stwierdził też, że tutaj mi pomogą ale jak na razie nie jestem tego taka pewna. Widać, że są tutaj bardzo zajęci a ja nie lubię być komuś kłopotem.
Wyjaśniła z lekkim uśmiechem.
- Topienie metali...to jedno, mniej mnie martwi niż mój głos, przez który może okazać się, że znów kogoś skrzywdzę.
Przyznała zmieszana i podrapała się nieco po brodzie.
- Dziwię się, że jeszcze nie uciekłeś ode mnie, paplam od rzeczy...
Dodała cicho krzywiąc się.
- Mówisz, że tutaj powinnam się odnaleźć. Ale nie wiem sama...jak na razie to nic miłego mnie nie spotkało nie licząc wściekłej kobiety, która uśpiła mnie...
Przygryzła nieco wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Genesis

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 12/12/2015

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pon Lut 01, 2016 4:25 pm

Przynajmniej jedna kwestia wyjaśniła się bez konieczności pytania o nią - choć z drugiej strony Evan i tak przecież by nie dociekał, a przynajmniej na pewno nie w tym momencie, gdy dziewczyna tak czy siak była już tak bardzo przybita innymi kwestiami... Zawiłości jej drzewa genealogicznego nie miały teraz większego znaczenia, a wymieniane przez nią osoby i tak były nastolatkowi nieznane, w związku z czym wystarczyło mu tylko to, że znał ogólny zarys sytuacji.
Informacje na temat zdolności Rosalie okazały się już dużo bardziej interesujące - bo na czym, jak na czym, ale na super mocach akurat Genesis się znał. Spora część jego wiadomości pochodziła rzecz jasna od wujka, ale resztę zgromadził sam, ucząc się o bohaterach, poznając ich lepiej - i marząc o tym, że kiedyś spotka ich osobiście, być może nawet wraz z nimi weźmie udział w różnych akcjach... Wesprze ich. Wstąpi w ich szeregi.
W tej chwili chłopak nie kojarzył z imienia czy z pseudonimu nikogo, kto potrafił topić konkretnie metale - choć miał wrażenie, że coś takiego obiło mu się już kiedyś o uszy - ale za to o tej drugiej umiejętności dziewczyny miałby już więcej do powiedzenia, gdyby tylko chciała go posłuchać. Ta moc była dość popularna, więc kto wie, być może Rosalie mogłaby nawet porozmawiać z innym jej użytkownikiem?
Nastolatka mówiła jednak dalej, a słuchając jej Evan przechylił głowę lekko na bok, równocześnie zastanawiając się kogo takiego miała na myśli i przede wszystkim dlaczego. Wątpił, aby któryś z opiekunów dał się tak po prostu wyprowadzić z równowagi, nie bez większego powodu... Bo przecież tutejsi nauczyciele od dawna pracowali z dziećmi i młodzieżą, więc powinni by już uodpornieni.
- Nie martw się, na pewno nikt nie był i nie jest na ciebie wściekły. Nie musisz się tym przejmować - zapewnił więc w pierwszej kolejności, uśmiechając się do Rosalie pocieszająco. Kwestii uśpienia nie skomentował, bo z tym ciężej by już było dyskutować... Zamiast tego chłopak zdecydował się więc wrócić do wcześniejszego tematu.
- Tak sobie myślę... Moce opierające się na głosie są właściwie dość często spotykane. Pierwszy przychodzi mi do głowy Banshee, ale takich osób jest więcej... Nie to, że potrzebowałabyś wszystkich, bo właśnie Banshee i tak jest związany z Instytutem. Nie wiem czy w tej chwili się w nim znajduje, ale nawet jeśli nie, to pewnie ktoś z nauczycieli mógłby się z nim skontaktować... - Evan zawahał się na moment, jak gdyby nie był pewien, czy powinien dorzucić jeszcze jedną sugestię, czy też pozwolić dziewczynie samodzielnie wyciągnąć wnioski z jego słów. Ostatecznie zdecydował się jednak osobiście wyjaśnić o co mu chodziło.
- Najwięcej da ci chyba trening pod okiem kogoś, kto potrafi to samo co ty... Albo przynajmniej coś wystarczająco podobnego. Wtedy najszybciej się nauczysz - tak się domyślał, gdyż on sam ćwiczył przecież pod okiem osoby o zupełnie innym zestawie zdolności... Ale to brzmiało logicznie. Genesis miał już zresztą okazję usłyszeć o zajęciach przeznaczonych wyłącznie dla telepatów, więc czemu to samo nie mogłoby się tyczyć innych typów mocy?

Wybacz zwłokę, liczyłem na to, że Kitty wczoraj do nas dołączy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sro Lut 03, 2016 12:10 pm

Uśmiechnęła się do niego słuchając tego co mówi. Miał wiele racji w tym wszystkim, jednak Rosalie nadal była niepewna przyszłości i tego co ją czeka. Taka natura nastolatki co poradzić. Jednak nie miała zamiaru się załamywać pod tym względem. Spojrzała na Evan'a i skinęła głową na jego słowa.
- Masz dużo racji, jednak ciężko jest mi zaufać tutaj komuś. Chociaż może to właśnie mój błąd. Tego sama nie wiem. Ale mniejsza, może powinnam spróbować otworzyć się na innych. Ty jesteś jedyną osobą, z którą mogłam ze spokojem porozmawiać chociaż czuję się, jakbym obarczała Ciebie swoimi sprawami.
Przyznała krzywiąc się nieco.
- Banshee, mówisz o Tych Banshee...wiem co potrafią ja w prawdzie sama nie wiem co potrafię z głosem, po prostu wtedy w domu dziecka to było pierwszy raz jak spowodowałam to zawalenie a potem...drobny incydent, przed którego skutkiem uratował mnie ojciec.
Wyjaśniła przyznając tym samym, że nie wie co jeszcze potrafi zdziałać z własnym głosem.
- Myślisz, że to jaka jestem może być przydatne dla innych?
Zapytała choć bardziej miała na myśli ludzi potrzebujących niż Vicotra czy nawet siebie samą.
- Może uda się mi jakoś oswoić z tym miejscem.

Wybacz, że dopiero ale niestety byłam wczoraj u wyrwijzęba i ledwo miałam siły na odpis;/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Genesis

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 12/12/2015

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sro Lut 03, 2016 4:58 pm

Podczas gdy Rosalie wciąż jeszcze przemawiała, Evan - oczywiście w dalszym ciągu uważnie jej słuchając i przyglądając jej się z niewinnym zainteresowaniem - ostrożnie umieścił jedną stopę na ławce, tym samym zginając tę nogę w kolanie. Zaraz potem chłopak oparł na niej przedramię i pochylił się lekko do przodu, szukając jak najwygodniejszej pozycji. Kiedy dziewczyna wspomniała o obarczaniu go swoimi problemami, natychmiast pokręcił przecząco głową i rzucił krótko:
- O to też się nie martw - nie kontynuował tematu, w żaden sposób nie rozwinął tej myśli. Po prostu nie uważał, aby istniała taka potrzeba, bo naprawdę nie czuł się przez rówieśniczkę przytłaczany. W pewnym sensie robił właśnie to, czego zawsze chciał, choć może nie w tak bohaterski i spektakularny sposób, jak jeszcze niedawno to sobie wyobrażał - pomagał... A przynajmniej miał nadzieję, że rzeczywiście pomagał. Rosalie zdawała się teraz wyraźnie spokojniejsza, więc odnosił wrażenie, że chyba jednak szło mu to całkiem nieźle.
Nastolatkowi kilka sekund zajęło zrozumienie, że nie do końca dogadali się w kwestii Banshee. Zapatrzony w bohaterów, szczególnie w tych związanych z X-Men, o których słyszał najwięcej, zupełnie zapomniał o tym, że pseudonim ten wziął się przecież od mitologicznych istot... Upiorów, duchów, sam nie był do końca pewien. Nic dziwnego, że Rosalie w pierwszej kolejności pomyślała właśnie o nich, a nie o pewnym bardzo konkretnym mutancie. Trudno, wyjaśnienie tego to na szczęście żaden problem.
Ważniejsza była jednak następna sprawa poruszona przez dziewczynę. Czy Genesis myślał, że mogła być przydatna dla innych? To pytanie od razu sprawiło, że jego spojrzenie - przecież już do tej pory przyjazne i w pewnym sensie kojące - złagodniało jeszcze bardziej. Tak, na ten temat Evan posiadał akurat bardzo konkretne i stanowcze poglądy, ukształtowane przez długie lata pozytywnych wpływów ze strony kochającej go rodziny. Na tym się znał.
- Każdy może pomagać innym osobom. Niezależnie od posiadanych zdolności, nadludzkich czy nie, niezależnie od swojego pochodzenia, doświadczeń i tak naprawdę od wszystkiego innego... Jak długo starasz się działać dla dobra swojego otoczenia - nawet jeśli czasem popełniasz błędy i nie zawsze ci się to udaje - i tak zmieniasz świat na lepsze... I inspirujesz innych do czynienia dobra, więc w ten sposób ono przez cały czas wędruje dalej... - wyjaśnił, a kiedy o tym wszystkim opowiadał, jego głos pełen był pewności siebie i szczerego przeświadczenia, że właśnie tak to rzeczywiście działało.
Dlaczego miałby zresztą myśleć inaczej? Z posiadanych przez niego informacji jasno wynikało, że w każdym znajdował się pierwiastek dobra - czasem ignorowany, duszony w zarodku, lecz nawet w takim wypadkach zdarzało mu się dojść w końcu do głosu. Ilu superbohaterów zaczynało po przeciwnej stronie barykady? Ilu z nich przeżywało prawdziwe, autentyczne nawrócenie? Ale nie trzeba było szukać aż tak daleko. Moce nie stanowiły wcale żadnego wyznacznika, trening też nie - tylko serce... I podejmowane wybory.
- Powinniśmy już wrócić do środka. Może spotkamy kogoś jeszcze z uczniów - zaproponował w końcu, licząc na to, że większa liczba poznanych rówieśników pomoże Rose poczuć się lepiej w szkole. Nie, nie po prostu "rówieśników"... Młodzieży takiej jak ona. Jak oni oboje.

Z/t dla obu postaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Czw Maj 12, 2016 5:20 pm

-Ach no tak, zapomniałem ci je pokazać. Moce oczywiście - powiedział kiedy szli w stronę ogrodów. Sam jakoś się nie chwali specjalnie swoimi mocami, bo nie miał po co, w walce robi chyba wystarczającą ślizgawkę dla wszystkich.
-Wystaw otwartą dłoń przed siebie - powiedział łagodnie z uśmiechem. Zaś kiedy byli na miejscu, a kobieta zrobiła tak jak sam poprosił położył dłoń na jej dłoni. Po paru sekundach mogła poczuć chłód, jakby nagle spadło dziesięć dobrych stopni w dół. Odsunął w dłoń, a kobieta mogła dostrzec lodowy pąk zrobiony z lodu.
-Magia lodu jak widać - powiedział, a na jego ustach pojawił się lekki uśmiech.
-Więc, powiesz mi coś o sobie? Np, czy masz chłopaka, albo czy masz, psa, kota czy cokolwiek innego - dodał. Chciał jakoś rozkręcić rozmowę by nie było krępującej ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Czw Maj 12, 2016 5:31 pm

Chwilę się wahała, ale szybko doszła do wniosku, że przecież chłopak nie zrobi jej krzywdy. Wystawiła rękę jak poprosił. Najpierw poczuła chłód, a zaraz potem ciężar czegoś zimnego spoczywającego na jej dłoni.
-Och, przepiękne! -powiedziała zachwycona, unosząc lodowy kwiat bliżej twarzy, żeby mu się przyjrzeć. -Szkoda, że nie będę mogła go zabrać ze sobą. -prezent już zaczynał topnieć od ciepła jej dłoni oraz otoczenia.
-W porządku, więc nie, nie mam chłopaka. Ani narzeczonego czy mężą. Ani żadnego zwierzaka. Chciałabym, ale obawiam się, że nie miałabym czasu się nim zajmować. Poza 'pracą' tutaj mam jeszcze klinikę w Nowym Jorku. -zrobiła krótką pauzę. -Iiii sporadycznie współpracuję z Tarczą. Z grubsza tylko pod kątem naukowym. -dodała lekko zakłopotana. Miała o tym nie mówić, ale niech już będzie. -Staramy się przetworzyć moje DNA, żeby wydobyć z niego moje leczące moce i na ich podstawie opracować nowe technologie medyczne. Wyobrażasz sobie urządzenie, które w kilkanaście minut usuwa raka? Albo leczy... właściwie cokolwiek. Może nawet udałoby się pójść dalej, do leczenia na poziomie genetycznym. Naprawianie uszkodzonych genów i tym podobnych. Przywracanie utraconych kończyn. -rozmarzyła się trochę. -Bestia też bierze prowadzi takie badania, jednak niezależnie od Tarczy. Z początku zastanawiałam się, czy ma to sens, ale potem doszłam do wniosku, że dwa niezależne organy badające mogą uzyskać zupełnie inne wyniki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Czw Maj 12, 2016 5:54 pm

Uśmiechnął się kącikiem ust widząc, że Jane podoba się to co sam stworzył. Ucieszyło go to. W dodatku przysłuchiwał się tego co mówi, co prawda gdzieś w połowie zmarszczył brwi słysząc nazwy Shield, ale odezwał się kiedy kobieta zamilkła.
- No dobra, to ja nie mam ani dziewczyny, żony czy kochanki. Mimo, że staram się to żadna ze mną długo nie wytrzymała. Wszystko jest pięknie ładnie, póki nie powiem, że jestem mutantem. - W tym momencie westchnął lekko zrezygnowany.
-Klinika w Nowym Yorku? To pewnie znana jesteś jako pani lekarz. Choć nie jestem zwolennikiem Tarczy to domyślam się, że te badania pomogą nie tylko ludziom, ale i mutantom. Znaczy... sam sobie mogę tak dumać, bo ze mnie żaden lekarz. - Pod sam koniec przewrócił oczami lekko. Nie był lekarzem, ale z tego co słyszał to faktyczni jest to bardzo przydatna rzecz.
-Zastanawiałaś się co byś robiła gdybyś nie miała swoich mocy? Nadal była byś lekarzem? - zapytał ni stąd ni zowąd. Chciał to wiedzieć, choć pewnie znał odpowiedź, w jego wypadku było by pewnie inaczej. Lubił pomagać innym więc został by pomocnikiem w sklepie z ubraniami, albo kimś takim. Nie zastanawiał się nad tym nawet. Nie widział siebie bez swoich mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Czw Maj 12, 2016 6:14 pm

-Więc źle szukasz. Skoro nie kochały Cie takim, jakim jesteś, to nie kochały Cię wcale. Wszystko albo nic. Zwłaszcza, że Twój dar jest piękny. -inni mieli przecież gorzej. Bestia na przykład. Jej osobiście jego wygląd nie odrzucał, ale ona jako mutant na pewno patrzyła na to inaczej niż zwykły człowiek. -Kiedyś byłam z takim jednym sportowcem. Kiedy dowiedział się o moich mocach był wniebowzięty. Słowo 'kontuzja' niemal zniknęło z jego słownika. Ale z czasem chyba kochał bardziej moja moc niż mnie, więc... zakończyłam to. Potem poświęciłam się studiom... I tak wyszło. Ale nie powiem, że żałuję. Mam jeszcze czas. Pewnie i tak będę żyła trochę dłużej i trochę dłużej zachowam młodość. -jej moc działała na poziomie komórkowym, tak samo jak regeneracja. Więc używanie jej na innych czy też sobie spowalniało, co prawda chwilowo, procesy starzenia się. Może nawet cofało, jak na razie trzymała się nieźle, jak na trzydzieści lat.
-No, trochę. -zaśmiała się. -Mam kilku stałych pacjentów, kilku z nich uzdolnionych. Tylko na nich używam mocy, żeby nie siać niepewności lub co gorsza paniki. Personel o wszystkim wie bo sami też posiadają dary. Może niekoniecznie ukierunkowane w medycynę, ale... Tak jest wygodniej. -czasami nawet używała mocy by leczyć zwykłych ludzi, ale nie byli oni tego świadomi. Tutaj operacja wycięcia wyrostka, a przy okazji pozbędziemy się kilku paskudztw, o ile takie są. Trochę nieładnie działać bez wiedzy pacjenta, ale przecież nie robi mu krzywdy. -Oczywiście. No, poza tymi, którzy nie muszą chodzić do lekarza oczywiście. Im nawet bym odradzała. Moja moc leczenia ma zaskakującą właściwość odwrotnego działania na uzdolnionych już posiadających dar regeneracji. -była jedną z tych niewielu możliwości śmierci dla takich osób. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę i miała nadzieję, że dzień w którym któryś z nich poprosi ją o uśmiercenie go nigdy nie nadejdzie.
-Cóż, naprawdę ciężko stwierdzić, ale pewnie tak. Wujek, który mnie wychował, też był, że tak powiem, z branży, więc pewnie od niego to złapałam. Może mam to po matce, była dentystką. -nie widziała siebie gdzieś indziej teraz, nawet bez mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sob Maj 14, 2016 11:54 am

-Fakt, coś w tym jest, albo były pustymi kobietami co leciały na kasę. - Ostatnio sporo takich spotykał, a przynajmniej te co chciał poderwać i jego plan spalił na panewce.
-No tak, taka moc to faktycznie jest pożyteczny w drobnych urazach, ludzie byli by w wniebowzięci znając ją. - W końcu kto nie chciał by znać moc, która uzdrawia go za każdym razem kiedy się skaleczy? To był by istny raj, tylko nie dal samego mutanta, w tym przypadku mutantki.
-No no widzę, że masz niezły ten personel. - Pielęgniarki z mocą mutanta to niezłe połączenie, nie twierdził, że to coś złego, a raczej niezwykłego.
-Możesz uśmiercić kogoś jak ma dar leczenia? - zapytał zaskoczony. Skutki uboczne takiej mocy ma faktycznie spory koszt trzeba przyznać.
-O, ja pewnie zostałbym wolontariuszem albo kimś takim, nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sob Maj 14, 2016 1:20 pm

-Jeszcze kogoś poznasz. Jesteś młody, masz czas. -uśmiechnęła się do niego serdecznie. Pewnie w momencie, kiedy najmniej będzie się tego spodziewał. Albo wręcz w momencie, kiedy wolałby nikogo nie poznać.
-Miło, że tak uważasz. Bardzo bym chciała dotrzeć do większej ilości osób, nawet, jeśli miałoby to być przez maszynę. -zrobiła krótką pauzę. -Chwilowo staram się otworzyć więcej oddziałów swojej kliniki. Gdyby udało mi się poznać kogoś z mocą teleportacji, mogłabym być w każdej niemalże jednocześnie. -to była wspaniała wizja, bardzo pragnęła tego, by się spełniła. Jednak na otwarcie kolejnych klinik trzeba mieć pieniądze.
-Owszem, jest nie najgorszy. Przeprowadzamy bardzo rygorystyczne testy przed przyjęciem kogoś w nasze szeregi. Chodzi oczywiście o wiedzę medyczną, ale zestaw uzdolnień ma duży wpływ na to, na jakim stanowisku się znajdą. Nasze sekretarka na przykład posiada zdolność multiplikacji. -zaśmiała się krótko. -Potrafi odbierać kilka telefonów na raz. -jest to dość interesujące widowisko. Zwłaszcza, jeśli w dopiero co widziało się jedną z jej kopii robiącą kawę.
-Nie bezpośrednio. Nie sprawiam, że rany pojawiają się na ich ciele czy starzeją się szybciej, ale niweluję ich zdolność przyśpieszonej regeneracji. Więc pod wpływem mojej mocy mogą umrzeć w taki sam sposób, jak zwykły człowiek. Ale w skrócie owszem, mogę ich... zabić. -zdawała sie nie być z tego dumna czy wręcz nawet zadowolona.
-Mam dość mieszane uczucia co do wolontariatów, sporo teraz oszustów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pon Maj 16, 2016 3:57 pm

-Pewnie tak. - Niespecjalnie mu się spieszyło do założenia rodziny, ale mimo to fajnie by było gdyby spotkał jakąś laskę, która polubi jego i jego moce mutanta.
-Więcej? Nie przypilnujesz je wszystkie na raz przecież. Choć faktycznie taka moc była by przydatna. - Pokiwał lekko głową na zgodę. W końcu taka moc przyda się kiedy powinno się być w dwóch miejscach na raz, albo więcej.
-Nooo nieźle, faktycznie masz ciekawą załogę. - Co prawda multiplikacja nie jest mocą bojową, ale w codziennych czynnościach jak najbardziej jest przydatna. Można zrobić kilka rzeczy na raz i szybko skończyć to co się chciało zrobić.
-Eh to nie dobrze. Mam jednak nadzieję, że nie spotkasz drugiej takiej osoby o takiej samej mocy. Znaczy się, rannej oczywiście. - Dość szybko poprawił swoją wypowiedź, lekko się uśmiechnął pod nosem.
-Ja, z moją mocą mogę, co najwyżej na stawie zrobić lodowisko - dodał po chwili i zaśmiał się krótko pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pon Maj 16, 2016 4:33 pm

-Od tego właśnie mam zarząd, żebym nie musiała wszystkiego pilnować sama. Dostaję gotowe raporty tego co się dzieje i nie muszę przekopywać się tony niepotrzebnych mi do niczego informacji. -uśmiechnęła się do niego. Fakt, raportów byłoby więcej przy większej ilości klinik, to oczywiste. Ale dlaczego miałaby nie dać rady?
Wybuchnęła śmiechem.
-Osoby z mocą regeneracji raczej nie bywają ranne. -zauważyła, śmiejąc się. -Przynajmniej nie na długo. W każdym razie rany śmiertelne dla zwykłych ludzi dla nich nie stanowią zagrożenia. A dzięki mojej innej mocy mogę sprawić, że ich rany zagoją się jeszcze szybciej. -zrobiła krótka pauzę. -Chyba, że to rany psychiczne, tych nie potrafię leczyć. Przynajmniej nie dzięki darom, ale zawsze mogę posłużyć radą lub towarzystwem. -czasami to właśnie te najmniejsze rzeczy dawały najwięcej. Przynajmniej na chwilę, ale ta chwila czasami wystarczała, żeby podjąć pewne kroki sięgające dalej.
-Daj spokój, na pewno możesz zrobić coś więcej. -pomyślała przez chwilę. -A lodowisko w środku lata brzmi całkiem kusząco. O ile potrafisz je podtrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pon Maj 16, 2016 4:50 pm

-Aaaaaa no tak, nie znam się na tym, sorki - wzruszył lekko ramionami. Nie znał się na tej całej medycynie, wiadomo, że kto nie jest wtajemniczony w daną rzecz to dłużej sobie pożyje. Kiedy dziewczyna zaśmiała się na jego słowa spojrzał na nią nie rozumiejąc o co chodzi przez chwilę.
-No w sumie... To było chyba dość logiczne.. - dodał po chwili niepewnie. Nigdy nie interesował się specjalnie innymi mocami, znał co prawda ich rodzaje, ale nie samymi osobami.
-Te psychiczne bywają trudniejsze do uleczenia niż te fizyczne. - Sam to poznał na sobie. I to kiedy jego podrywy zawsze kończyły się fiaskiem.
-Potrafię i to duuużo więcej! Ale na uniwerku staram się nie używać jej by niczego specjalnie nie zniszczyć - powiedział widocznie podekscytowany.
-A co? Masz ochotę na lodowisko? - spytał zaciekawiony. Podszedł do jednego z wielu stawów i położył dłoń na tafli, a ta powoli zaczęła zamarzać. Powoli i miarowo. Jej wymiary to 10 metrów szerokości robiąc spore koło. Podtrzymanie tego będzie banalnie proste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pon Maj 16, 2016 5:05 pm

-Nie musisz przepraszać. Niewiedza to nie powód do wstydu. A teraz już wiesz, jak to działa. Przynajmniej tak z grubsza. Sama pewne też nie wiem sporo rzeczy, które dla Ciebie są oczywiste. -przecież nie każdy jest omnibusem, na litość.
-To prawda. mamy w klinice też psychologa. Szkoda, że nie jest telepatą, to by sporo pomogło... No cóż, nie można mieć wszystkiego. -telepata po psychologii... Już umie czytać ludziom w myślach, po co mu jeszcze taki kierunek. Chociaż z drugiej strony ona z mocami leczenia udała się na medycynę...
-Miewasz problemy z kontrolowaniem mocy? -spytała zaciekawiona. Z tym akurat mogła mu trochę pomóc. Kontrola umiejętności z grubsza opierała się u każdego na tym samym.
-Haha, no, robi wrażenie. Ale niestety nie mam łyżew. -rozłożyła ręce bezradnie, uśmiechając się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pon Maj 16, 2016 6:52 pm

-Prawda, każdy jest w czymś dobry. - Stwierdził z przekonaniem.
-Chciałabyś mieć wszystko, ale świat nie jest na tyle łaskawy by ci tyle dać - dodał po chwili.
-Powiedziałem, że nie używam mocy by niczego SPECJALNIE nie zniszczyć, a nie przypadkiem, a to różnica. Moja moc jest daleko dystansowa plus bardzo obszarowa - dodał po chwili chcąc mniej więcej wyjaśnić na czym polega jego moc.
-Spokojnie buty nam wystarczą - dodał z szerokim uśmiechem. Lód powoli rozprzestrzeniał się na stawie, jednak zamiast mieć nierówności był on bardzo równy, ale jednocześnie woda była zamglona. Po paru chwilach staw był jak malowany i to w dodatku całkowicie pokryty lodem. Wskoczył na staw i wystawił rękę w stronę Jane.
-To jak skorzystasz z lodowiska? - uśmiechnął się do niej pokazując białe zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Wto Maj 17, 2016 4:04 pm

-Nie przesadzajmy, że wszystko. Raptem kilka rzeczy. -Jane zdecydowanie nie była zachłanna czy chciwą osobą. Nawet jej klinika działała bardziej na zasadzie 'co łaska'. Z początku trochę się bała, czy da radę utrzymać z tego ośrodek, wypłacić pracownikom pensję, ale okazało się, że ludzie dość chętnie płacą za ów usługi. Cóż, nie można zaprzeczyć, że poziom opieki medycznej był tam naprawdę wysoki. -I nie czekam, aż świat mi je łaskawie da, staram się je zdobyć sama. -oczywiście, jeśli nie wymagało to użycia przemocy.
Spojrzała na swoje buty na lekkim obcasie. -No nie wiem... -przygryzła wargę niepewna. Co prawda nie były to szpilki, ale... -No dobra, niech będzie. Najwyżej zostanę sama swoim pacjentem. -zaśmiała się. Położyła torebkę na brzegu i ostrożnie weszła na taflę lodu. Dość szybko zaczęła tracić równowagę, co zmusiło ją do machania rękami we wszystkie strony, żeby nie skończyć w pozycji siedzącej. Po chwili udało jej się złapać równowagę. -Okej. -odetchnęła. -Dawno tego nie robiłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sro Maj 18, 2016 5:29 pm

-Fakt, ja pewnie żadnej z nich nie pragnę - kiedy dziewczyna weszła bez jego pomocy jedynie westchnął ciężko pod nosem i wyprostował się na lodzie. Podszedł od niej i złapał w talii kiedy ta traciła równowagę. Stanął przodem do niej i uśmiechnął się kącikiem ust.
-Już? - spytał i po chwili puścił dziewczynę. Spoglądał na nią z zainteresowaniem i wyciągnął po raz drugi do niej dłoń.
-W butach będzie ciężej, ale Ci pomogę przypomnieć sobie podstawy, choć tego się raczej nie zapomina - dodał grzecznie. Jeżeli Jane nie chciała jego pomocy to prostu się odsunął o dwa kroki od niej jednak jeżeli było wręcz przeciwnie dalej stał niedaleko niej. Wszystko zależało od jej decyzji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Sro Maj 18, 2016 9:28 pm

Trochę zaskoczył ją gest chłopaka. Niby dość często nawiązuje z kimś kontakt fizyczny, taki zawód. Często bardziej prywatny niż ktokolwiek z grona pacjenta. Dotknąć czyjegoś serca. I to dosłownie. Cud chirurgii.
-Tak, dzięki. -delikatnie odsunęła się od Bobby'ego. -Chyba dam rade, ale w porządku. -uśmiechnęła się do niego lekko. -Dobra, spróbujmy. -ruszyła powoli przed siebie, odpychając się dość koślawo. Po chwili jednak znów straciła równowagę. -Łaaa! -krzyknęła, ale zamiast rąbnąć ostro pośladkami o lód, opadła na niego lekko, niczym piórko. No, prawie. -Pomożesz mi wstać? -spytała go z lekkim uśmiechem. Nawet nie próbowała wstawać sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pią Maj 20, 2016 5:35 pm

Kiwnął lekko głową na zgodę i leniwie jeździł na boki przyglądając się poczynaniom dziewczyny. Lodowisko samo w sobie było idealne, ale podtrzymanie go to chyba jedna z łatwiejszych rzeczy. Przynajmniej dla niego. Kiedy dziewczyna zaczęła się chwiać złapał ją w swoje ramiona i uśmiechnął się pod nosem. Pomógł jej wstać i złapał ją w talii ponownie by się nie przewróciła.
-Ostrożnie. Chcesz pomocną dłoń czy dalej będziesz uparta i sama popróbujesz? - spytał zaciekawiony uśmiechając się łobuzersko w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pią Maj 20, 2016 5:49 pm

Chłopak miał refleks, nie ma co. Znów poczuła jego dłonie na swojej talii, co znów niezbyt jej się spodobało. I jeszcze ten uśmiech... Czy on ja podrywał? Na razie postanowiła to zignorować, nie chciała wyciągać zbyt pochopnych wniosków.
-Spróbuję jeszcze raz sama. -ponownie wyswobodziła się z jego objęć. -Do trzech razy sztuka. -liczyła trochę na to, że załapie sygnał, że ona nie za bardzo lubi tego typu kontakt fizyczny. Przynajmniej nie z kimś tyle młodszym i nie w takich okolicznościach.
Zaczęła ostrożnie się odpychać. Znowu. Nadal trochę się chwiała, ale było już lepiej. Przydałyby się jednak zwykłe łyżwy. W pewnym momencie nie zapanowała nad ruchem i zaczęła się powoli obracać wokół własnej osi, wciąż poruszając się dalej od Bobby'ego. Wyglądało to raczej śmiesznie, zwłaszcza, że machała ramionami by utrzymać równowagę.
-Łooo. -tak, gdyby miała łyżwy to by się nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   Pią Maj 20, 2016 6:34 pm

Puścił dziewczynę po chwili widząc, że sama chyba nie specjalnie przepada za fizycznym kontaktem, co było dziwne. W końcu jako lekarz codziennie kogoś dotyka i leczy więc to powinno być akurat naturalne. Albo może on się po prostu nie zna.
-Jesteś pewna? - spytał odsuwając się od niej o dwa kroki. Następnie powoli oraz płynnie zaczął robić kółka dookoła dziewczyny na tyle duże, by tak nie uderzyła go kiedy tak machała rękoma na boki. Przyglądał się jej uważnie i w razie czego pomoże jej jeżeli po raz kolejny straci równowagę.
-Nie kręci ci się w głowie? - spytał lekko rozbawiony całą tą sytuacją. Zakaszlał cicho by to ukryć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ogrody japońskie   

Powrót do góry Go down
 
Ogrody japońskie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Ogrody japońskie
» Środek kręgu
» Miecze z Valyriańskiej Stali
» Ogródek różany
» Ogrody Północne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Otoczenie-
Skocz do: