Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Central Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Central Park   Pią Cze 08, 2012 4:19 pm

First topic message reminder :






Oaza zieleni w centrum Manhattanu. Zajmuje osiemset czterdzieści trzy akry powierzchni. Na terenie Central Parku oddawać się można wielu zajęciom, takim jak obserwowanie ptaków, pływanie po jeziorach w łódkach czy kajakach, jazda rowerami czy bryczkami konnymi, bieganie, tenis, siatkówka, kręgle, wspinaczka na skałkach, pływanie w basenie - lub zimą jazda na łyżwach oraz wiele, wiele innych.

Tutaj można znaleźć mapę.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Samantha Hudson



Liczba postów : 33
Data dołączenia : 15/09/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Gru 23, 2013 8:54 am

Przy hipnozie z pewnością trzeba było używać odpowiednich słów inaczej ofiara mogła się połapać. No i jak na razie panu Mysterio szło jak najbardziej dobrze. Zwłaszcza, że Samantha nie była jakoś specjalnie odporna na tego typu sztuczki pomimo jej mocy, a może po prostu nie była w stanie odpowiednio się bronić ponieważ działanie gazu na tyle mocno ją otępiało? Jakikolwiek by nie był powód nieznajomemu sprawianie pewnych pozorów wychodziło na ten moment bezbłędnie i dziewczyna nie miała powodów by otwarcie wysnuwać podejrzenia wobec niego. Czy bała się wcześniej? Owszem. Czemu więc on uważał, że było inaczej? Czemu nie uciekała? Czemu nie próbowała się zabić jak pozostali? Trudne pytania dla kogoś o częściowo ograniczonej zdolności myślenia. Tajemniczy Mysterio, gdyż tak się wcześniej przedstawił, najwyraźniej postanowił złożyć Samanthcie propozycję. Na pierwszy rzut oka była bardzo hojna. Oferował jej wielką moc, potężniejszą od wszystkiego innego. Jednak czy taka moc istniała? A co najważniejsze - czy ona w ogóle ją pragnęła? W wyniku jakiś nieznanych jej splotów wydarzeń już zdołała otrzymać niezwykły dar, ale czy cieszyła się z tego powodu? Kiedyś ograniczało się to jedynie do tego, że potrafiła poruszać różnymi obiektami samą siłą umysłu. A teraz? Teraz potrafi znacznie więcej. Tylko wciąż pozostaje jedno pytanie - czy cieszy się z tego powodu? Czy od zawsze chciała tyle potrafić, a zarazem być zmuszona ukrywać to przed tymi, którzy uznaliby ją za dziwadło? Podświadomie obawia się nawet własnych mocy, a konkretniej tego w co ją przemieniły.
-Ja... nie...- odruchowo zaczęła kiwać głową co najwyraźniej oznaczało, że nie zgadza się na propozycję Mysteria. Już nie była kwestia tego czy wierzyła iż taka moc, którą oferował, w ogóle istnieje. Tu już dochodził fakt, że Samantha nie chciała takiej siły. Może i przedstawiał to w dość pozytywnym świetle, lecz dziewczyna jak widać nie chciała mieć już większych mocy niż obecnie ma. W końcu jakby się nie spojrzeć posiadanie takich zdolności to także spora odpowiedzialność, a takowa już w dużej ilości ciążyła na niej od dawna. W końcu mogła jej używać zarówno do rzeczy złych jak i dobrych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.youtube.com/user/Artem2034
Mysterio



Liczba postów : 11
Data dołączenia : 16/12/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Gru 23, 2013 10:00 am

Mysterio zaczęła już ta sytuacja irytować. Samantha się opierała, choć nie powinna. Jednak są pewne metody... Perswazji, którym nikt się nie oprze. Mysterio splótł ręce za plecami. Nic dziwnego, zwyczajnie stał. Jednak z jego rękawic zaczął powoli ulatniać się gaz. Bezbarwny, bezwonny. Nie do wykrycia dla szarego zjadacza chleba, że tak to ujmę. Powoli upadł na ziemię... Przepłyną kawałek... I dotarł do Samanthy. Dziewczę bardzo szybko go pochłonęło, nawet nic o tym nie wiedząc. Nic nie poczuła. Ten gaz miał... Trochę rozluźnić jej umysł na perswazję. Jedyne, co wyczuła to właśnie rozluźnienie. Wszelkie troski odeszły... Na marginesie, gaz był mieszanką psychoaktywnych substancji, popularnie nazywanych narkotyki. Powtórzył propozycję
- Ta moc... Ta moc jest w stanie rzucić na kolana cały świat... I już żaden iluzjonista Ci nic nie zrobi. Przystań na tą propozycję, a wszelkie Twoje znoje i problemy zniknął... Przemyśl to uważnie, nigdy więcej taka okazja się nie powtórzy... Pomyśl... Nieskończona moc...
Prawił dalej Mysterio, wciąż starając się przekonać dziewczynę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samantha Hudson



Liczba postów : 33
Data dołączenia : 15/09/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Gru 23, 2013 5:45 pm

Jak długo dałaby radę  tak opierać się jego sugestiom? Pewno już niewiele tym bardziej, że zamierzał skorzystać z dodatkowego asa w rękawie, który miał duże szanse powodzenia w przypadku Samanthy. Rzeczywiście nawet nie poczuła kiedy zaczęła wdychać dodatkową dawkę gazu powodującego, że nieco się rozluźniła, a wątpliwości zaczęły powoli znikać. Gdyby mogła cofnąć czas to z pewnością wolałaby nie pojawić się w Central Parku akurat dziś. No ale cóż... nie da się przewidzieć przyszłości. Dziewczyna wysłuchała po raz kolejny tej samej propozycji tajemniczego Mysterio. Nieco różniła się od poprzedniej. Wcześniej mówił, że posłuży jej ta moc dowolnie, a teraz miała dzięki niej rzucić cały świat na kolana. Jednak czy przejmowała się tymi szczegółami? Nawet jakby chciała nie była w stanie. Tylko czy działanie gazu w pełni usunęło jej obawy odnośnie zyskania kolejnych nieznanych jej mocy? Jakby się nie spojrzeć były one dość spore. Z pewnością nieznajomy za moment się o tym przekona.
-Ja... nie wiem...- odpowiedziała mu. Tymczasem pod wpływem takiej dawki gazu była dość mocno zmieszana, jeśli nie zakłopotana. Niestety Mysterio zapomniał najwyraźniej o jednym - zbyt duża dawka też nie jest dobra. W przypadku Samanthy sprawiło to, że nie była w stanie zebrać myśli i podjąć decyzji jaką nieznajomy przed nią stawiał. Można więc powiedzieć, że przesadził on nieco z użyciem swoich sztuczek. Innymi słowy w jej przypadku przedawkowano nieco. O ile nie istnieje żadna substancja przeciwdziałająca tym efektom to prawdopodobnie trzeba poczekać aż same ustaną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.youtube.com/user/Artem2034
Mysterio



Liczba postów : 11
Data dołączenia : 16/12/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Gru 23, 2013 6:25 pm

Dość. Zbyt wiele tego. Może faktycznie Mysterio przesadził, ale spieszyło mu się. Był już nieźle zdenerwowany tym całym zajściem. Koniec dobrego Mysterio. Koniec litości. Mysterio wyciągnął rękę. Kolejna dawką gazu trafiła do Sam. Gaz wyżarł jej rozsądek do końca. Powiedział jedynie
- Ale ja wiem... Już niedługo będziesz najpotężniejszym stworzeniem świata
Złapał ją za rękę i pociągnął za sobą. Sądził, że gaz wytępił jej umysł do korzeni i dziewczyna się mu nie postawi. Miał dla niej wielki plan... A Samantha się najwyraźniej tego nie spodziewała

zt (o ile sam da się ponieść Mysterio)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America
Męczennik Forumowy


Liczba postów : 188
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Wto Lut 11, 2014 1:11 pm

Słowa Biffy Clyro krążyły mu po głowie. Był zachwycony faktem, że ma do nadrobienia tyle cudownych utworów i innych dzieł stworzonych przez człowieka. Choć komputery były dla niego prawdziwym utrapieniem, to już łatwiejsze w obsłudze aparaty dawały mu wiele radości. Nowinki ze świata naukowego, obalanie przestarzałych faktów sprawiały mu..frajdę. Przypominały, że żyje tu i teraz, i na tym powinien się skupić.
Ukłucie niepokoju powoli wybijało go z rytmu. Coś było nie tak. Nie zaprzestając biegu, wyciągnął odtwarzacz z kieszeni i przyciszył muzykę. Dyskretnie zaczął rozglądać się dookoła. Czuł na sobie czyiś wzrok. Co powinien zrobić? Jest bez jakiejkolwiek broni, tarcza została w mieszkaniu.
Zaczął kluczyć po żwirowych ścieżkach, lecz nadal wiedział, że ktoś go obserwuje. Kilka razy mignęła mu na widoku postać w beżowym płaszczu.
Przynajmniej wiem, że chodzi o mnie - pomyślał - pytanie tylko czy ma on zamiar mnie dziś zaatakować.
Miał problem. Zostać w parku czy wybiec na ulice pełne bezbronnych ludzi idealnie nadające się na mięso armatnie dla jego towarzysza? Zwabić go do mieszkania?
Zdecydował na mieszkanie. Pobiegnie najmniej uczęszczanymi drogami, trudno. Park również jest pełen ludzi, a on nie mógł pozwolić sobie na lekceważenie żadnego przeciwnika.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winter Soldier



Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/12/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Sro Lut 12, 2014 9:52 pm

Podczas śledzenia, Bucky starał się chować przed Kapitanem, to znikając w tłumie ludzi, to za drzewami. Najwidoczniej jednak to nie wystarczyło. James zauważył, że Steve zorientował się, iż ktoś go śledzi. Już chyba nawet wiedział kto. Wzrok Amerykanina coraz częściej lądował na rosyjskim szpiegu. Wyglądało na to, że chce on udać się gdzieś indziej. Idąc za nim, Barnes mógł stwierdzić, że gdzieś, gdzie jest zdecydowanie mniej ludzi. Gdzie konkretnie chciał wywabić go Rogers? czy spodziewał się walki? Najprawdopodobniej. I chciał się pewnie lepiej przygotować, aktualnie był bezbronny. No właśnie, idealny moment do ataku. Nie miał on jednak zabić Kapitana, nie takie były rozkazy. Sam zresztą chciałby dowiedzieć się o nim czegoś więcej.
-хочет, чтобы я рисовать на пустые улицы-zameldował krótko, nie spodziewając się odpowiedzi.
Tak, Bucky nie będzie miał się teraz gdzie ukryć, ale co z tego? I tak Steve już go zauważył. Kiedy zaczną walczyć- to tylko kwestia czasu. Ruszył więc za Kapitanem biegnącym kolejnymi ulicami.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Pią Lut 21, 2014 2:11 pm

Po parku spokojnie przechadzała się wielka maszyna. Wielka, bo miała prawie dwa metry wzrostu. Briareos rzadko wychodził z domu, nie lubił, kiedy ludzie się na niego gapili. Oswoił się z myślą, że już zawsze tak będzie, ale wciąż tego nie lubił.
Mijał jezioro, popukał w jeden z obiektywów. Od kilku dni szwankował, przerywał transmisje, miewał szumy. Powinien iść zobaczyć się z technikiem. Co prawda mógł to naprawić sam, ale problem zapewne wróciłby po kilku dniach.
Wyjął z kurtki paczkę papierosów. W okolicy ust 'pojawił się' mały zawór. Zapalił. Odkąd wsadzili go w tą puszkę tylko to mógł robić. Alkohol wyszedł z obiegu. Mógł jeszcze odurzać się jakimiś gazami, ale wolał nie ryzykować. Albo po prostu nie chciał być ćpunem.
Powrót do góry Go down
Enea



Liczba postów : 16
Data dołączenia : 13/12/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Pią Lut 21, 2014 2:31 pm

Ludzie... Od czasu powrotu do Midgardu, Enea miała spory problem z ponownym przystosowaniem się do ich towarzystwa. Wprawdzie nie wierzyli już w bujdy o czarnym kocie i nie palili nikogo na stosie, lecz dziewczyna obawiała się, że era komputerów i tak mogła namieszać większości społeczeństwa w głowach. Gdzie nie spojrzeć, tam spotykało się zagonione osoby z telefonami, tabletami lub innym złomem, który niby miał służyć do komunikacji i ułatwienia życia, a jedynie sprawiał, że wszyscy oddalali się od siebie. Nastolatka żartowała nawet czasami w duchu, że władze powinny ustanowić dzień walki z takimi uzależnieniami i pomóc obywatelom na nowo odkryć jak przyjemnie jest powrócić do zwyczajów sprzed lat, gdy wszyscy byli dla siebie bliżsi. Nikt by wówczas nie mówił, że En urwała się z choinki, nie potrafiąc nawet wysłać prostej wiadomości mailowej. Ale dość już o tym... Przecież na świecie nadal można znaleźć przyjemne i spokojne miejsca, w których więź społeczna jest nadal silna. Na przykład w parku. Gdy tylko Enea dotarła w pobliże tamtejszej fontanny, obok niej dostrzegła zbiorowisko ludzi. Rodziny z dziećmi, lepiącymi bałwana i bawiącymi się śnieżkami; grupy przyjaciół... Nawet jeden muzyk. Trochę jak na jarmarku, tylko, że bez stoisk i wrzasku przekupek. I ani trochę nie przeszkadzał im mróz... Nic, tylko iść przed siebie, zapomnieć o wszelkich zmartwieniach i wdychać czyste, rześkie... Powietrze.
- Witam pana. Nie chciałabym być nieuprzejma, lecz chyba nie chce pan sobie zniszczyć za w czasu płuc. Palenie zabija.- Uśmiechnęła się do mijanego mężczyzny, przypominającego roboty z filmów Sci-Fi. Czy nie była trochę nie poważna? Może, lecz znalezienie miejsca, w którym mogła się odciąć od gwaru miasta, podniósł ją na tyle na duchu, że zapominała o subtelności w zwracaniu uwagi obcym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Pią Lut 21, 2014 2:47 pm

Mijając fontannę przypomniało mu się, jak niedoskonałe były wcześniejsze wersje jego ciała. Niezły był cyrk z tą niewodoodporną...
Ze wspomnień do rzeczywistości wrócił go czyiś głos.
-Mi już nie zaszkodzi. -odparł niedbale. Było to oczywiście prawdą. Jedynym zdaniem jego płuc było dostarczanie tlenu do jedynego organu, jakim był mózg. Wystarczyłoby do tego jedno płuco, albo i jego połowa. -To miłe, że tak dbasz o zdrowie przypadkowych przechodniów, ale uważaj z tym. Czasami można dostać w twarz. -doradził, chociaż dziewczyna wyglądała na taką, która jest w stanie o siebie zadbać.
Powrót do góry Go down
Enea



Liczba postów : 16
Data dołączenia : 13/12/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Lut 22, 2014 9:39 am

Dostać w twarz? Wprawdzie dziewczyna nie była masochistką, lecz już tyle razy w życiu obrywała, albo to magią, albo podczas walki wręcz, że przestała się tym zbytnio przejmować. Ból stał się dla niej tylko stanem umysłu. Dlatego też, jeśli tylko nikt nie wyrywa jej kończyn, albo nie atakuje kwasem, zawsze stara się ignorować takie ekscesy i po prostu robić swoje. Uważała bowiem, że przesadne zamartwianie się o siebie, jedynie komplikuje sprawę. A jeśli komuś by się nie spodobało takie podejście do życia, to trudno. Nastolatka nie zamierzała zmieniać swojego nastawienia do rzeczywistości. Choć trzeba było przyznać, że zbroja lub co też spotkany mężczyzna miał na sobie, potrafiłaby w wielu zbudzić respekt i niechęć do stawania takiemu osobnikowi na drodze.
- Dla wielu, przemoc jest jedynym środkiem komunikacji. Raz spotkałam nawet kolesia, który nie potrafił się nawet porządnie wysłowić... Ale prawy sierpowy miał całkiem mocny.- Zaśmiała się na wspomnienie pewnego wielkoluda, robiącego za strażnika fortecy w Albionie. Z takim jak on, to nikt by nie umiał zamienić słowa, a może nawet nikt by nie chciał, prawdopodobnie ze strachu o własne dobro. Czasami Enea miała chęć nawet spróbować dowiedzieć się, w jakich okolicznościach doszło do jego przyjęcia do służby. Wiedziała jednak jedno... Z pewnością ktoś musiał wtedy oberwać.
- Ale nie będę pana zanudzać. Sądząc po umundurowaniu, na pewno jest pan teraz na służbie. Nie chciałabym przeszkadzać, ale czy na odchodne może mi pan powiedzieć... Szykuje się coś poważnego?- Zapytała, podgoniwszy chen wspomnienia dawnego życia. Liczyło się w końcu tylko to, co tu i teraz. A opiekunowie dziewczyny, ostatnio nie wykazywali chęci wkręcać podopiecznej do swoich spraw i wyznaczonych misji. Musiała sama, w chwilach wolnych od szkoły, wyszukiwać sobie jakichś zajęć. I mogłoby się to wydawać dziwne, ale choć dziewczyny w jej wieku podobno powinny spędzać czas w gronie swoich rówieśników, to Eneę jakoś to nigdy nie korciło. Bo niby co by z takimi robiła? Gadała o facetach i życiu gwiazd? Bez komentarza...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Lut 22, 2014 12:57 pm

-Brzmi jak typowy rabuś z Detroit. -pomyślał na głos. Tam pełno było takich trzydrzwiowych szaf, a musiał się nimi zajmować. Przeniesienie do Detroit, najgorsze dwa miesiące służby. Nie tylko w spełnianiu obowiązków, ale też w ilości odniesionych ran i złamań. No ale co było a nie jest, nie pisze się w rejestr, przynajmniej tak mówią.
Podziękował jej w duszy. Tak, idź już. Od jakiegoś czasu wolał swoje towarzystwo. Swoje i ludzi z S.H.I.E.L.D., którzy dość szybko się do niego przyzwyczaili i zaczęli traktować normalnie.
-Umundurowaniu? -spojrzał na swoją skórzaną, poniszczoną kurtkę, spodnie moro i kamasze. Nikt porządny nie nazwałby tego mundurem. -Skoro tak sądzisz... -zaciągnął się papierosem. -Czy szykuje się coś poważnego? Hmm, pomyślmy... -rozejrzał się po parku. -O patrz, tamtego dzieciaka zaraz natrą śniegiem, leć go ratować. -pokazał palcem w bok na grupkę bawiących się w śniegu chłopców, wyminął dziewczynę i szedł dalej.
Powrót do góry Go down
Enea



Liczba postów : 16
Data dołączenia : 13/12/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Lut 22, 2014 3:59 pm

O nie. Za taką obrazę, to ona mu nie odpuści. W końcu, mimo, że inni ludzi zdążyli się już przyzwyczaić do mężczyzny, to dla dziewczyny nie wydawał się on zwykłym facetem, któremu w głowie tylko papierosy i luz, jak większości społeczeństwa. Jej nie nabierze. Może i nie wiedziała, kim gość dokładnie był, ale sam sposób bycia, postawa i po części wygląd świadczyły o tym, że z pewnością nie należał do szarych cywili. Enea już wielu takich spotykała, zarówno z jasnej i ciemnej strony. I choć nieznajomy starał się być dla niej miły, to po jego słowach, zdecydowała się jednak, że tak tej rozmowy nie zakończy.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne. Czy innych też pan traktuje z taką powagą?- Odparła, idąc kilka kroków za nim. I przez jakiś czas milczała, czekając na dalszą reakcje mężczyzny. Jednocześnie, schyliła się do ziemi i zebrawszy trochę śniegu, ulepiła z niego twardą kulę. Kto wie, może jeśli "pan sam" ją spławi, to jednak sobie odpuści i pójdzie zagrać z kimś w śnieżnego zbijaka? W końcu można się było trochę wyluzować, co polecałaby nieznajomemu, a śnieżki, jeśli włożyłoby się do nich kamienie, w razie spotkania jakiegoś dresa, mogłyby się okazać interesującą bronią. I w ten sposób, dziewczyna zamiast dalej interesować się rozmową z mężczyzną, przerwała jednak swoje plany, zatrzymała się i zaczęła zastanawiać nad militarnym wykorzystaniem śniegu, podśmiewając się cicho pod nosem z kolejnych pomysłów, które mogłyby posłużyć też, jako świetne pomysły na żarty opowiadane przyjaciołom. Właśnie... Przyjaciele, kumple... Trochę jej tego brakowało, a sama myśl o kolejnym siedzeniu z nosem na kwintę w szkole, powoli zaczęły psuć nastolatce humor. W końcu rzuciła celnie śnieżką w drzewo i ruszyła w kierunku ławek. Po co się oszukiwać? Życie bywa takie nudne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Lut 22, 2014 5:49 pm

-Mój zawód tego wymaga. A czy Ty do wszystkich się tak przyczepiasz? Patrz, tamten koleś tez pali, idź pozawracać głowę jemu. -pokazał na ścieżkę obok. Właśnie dlatego tak nie lubił wychodzić. W domu, ewentualnie w kwaterach, miał święty spokój. Ludzie tam wiedzieli, żeby nie zawracać mu bez przerwy głowy jakimiś nieznaczącymi pierdołami. Jasne, lubił czasami pogadać o czymś innym, niż praca, o takich bardziej przyziemnych, codziennych rzeczach. Ale grono osób, z którymi to robił było niewielkie i nie wszystkich do niego wpuszczał. Tak więc odczuł ulgę, gdy dziewczę w końcu się odczepiło.
,,Niezły rzut.'' pomyślał, gdy śnieżka uderzyła w drzewo.
Powrót do góry Go down
Enea



Liczba postów : 16
Data dołączenia : 13/12/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Lut 23, 2014 1:07 pm

Z ich "rozmowy" dałoby się napisać niezłą pracę magisterską o kontaktach międzyludzkich. Okazało się bowiem, że nawet wśród przysypanych śniegiem drzew i w oddaleniu od zabudowań, wiele osób miało kłopot z zaakceptowaniem przypadkowo rozpoczętej rozmowy z inną osobą. A może to była tylko sprawa charakteru, a człowiek, którego wskazał nieznajomy, byłby lepszym towarzyszem konwersacji. Nie wiadomo... W każdym razie, Enea jeszcze raz spojrzała na oddalającego się cyborga, nie przejmując się już jego nastawieniem. W końcu życie jest za krótkie, by przejmować się każdym i wszędzie. Dla rozładowania negatywnych uczuć, zaczęła nawet zastanawiać się, czy otwór, przez który mężczyzna palił, jest made in China, czy USA.
Później natomiast, nie mając nic ciekawszego do roboty, niż zajęcie się obowiązkami szkolnymi, dziewczyna odgarnęła śnieg z jednej z ławek i zajęła się pisaniem referatu na lekcje Wiedzy O Społeczeństwie. Można by powiedzieć, że wena ją naszła. I nie chodziło tu bynajmniej o problemy społeczne z papierosami. A po co by się miała nad tym wiecznie użerać, w końcu sama często pali, choć pod innym względem. Przymus napisania przez Eneę wypracowania o szkodliwości palenia, to by dopiero była ironia losu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Lut 23, 2014 3:41 pm

Wyjął 'ust' spalonego w połowie papierosa, rzucił go na ziemie i zdeptał, odchodząc coraz dalej od fontanny. I dalej od tej prozdrowotnej dziewczyny. Miał nadzieje, że już nikt więcej nie zawróci mu dupy w parku. Bo w kwaterach na pewno się ktoś znajdzie. Hmm... może by tak nie odwlekać i jechać tam już teraz? Musi wypełnić kilka papierów i zrobić coś z tym obiektywem. No i jeszcze chciał zajrzeć do zbrojowni, podobno pojawiły się tam nowe zabawki. Po chwili namysłu doszedł jednak do wniosku, że to wszystko może jeszcze trochę zaczekać.
Powrót do góry Go down
Enea



Liczba postów : 16
Data dołączenia : 13/12/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Mar 01, 2014 4:22 pm

Z każdą mijającą minutą, coraz więcej osób zaczęło opuszczać park. Było to spowodowane wystąpieniem kolejnych, obfitych opadów śniegu. Enea, widząc, że odgarnianie śniegu z kartki na nic się nie zda, również postanowiła odłożyć pisanie pracy na inną porę, w miejscu, gdzie nie będzie ryzykować zniszczeniem całej pracy i po zgarnięciu wszystkich swoich rzeczy, podniosła się z ławki i jeszcze raz oplotła mężczyznę spojrzeniem. Trudno jej było zrozumieć jego podejście do niej, nawet, gdyby usilnie starała się to zrobić. Co innego bowiem jest być nieśmiałym, a co innego traktować ludzi jak powietrze, albo otwarcie unikać kontaktów z nimi. Czyżby jakaś naprawdę ciężki problem gnębił jego myśli, że nie był w stanie poświecić dla dziewczyny choćby kilku minut na krótką konwersacje? Pragnęła przecież jedynie choć odrobinę się o nim dowiedzieć. Nie co dzień spotyka się osoby o syntetycznych częściach ciała. Eneę wręcz ciekawość zżerała, by nieznajomy odsłonił przed nią choć rąbek informacji o tym, kim jest. W końcu, człowiek uczy się całe życie i czasami sam musi dążyć do poznania prawdy i nowych informacji. Nie była jednak typem natręta, który nigdy nie odpuszcza. Tak więc, sprawdziwszy godzinę na zegarze w komórce, ruszyła na dalszą cześć spaceru, zupełnie nie gmatwając już sobie myśli szkołą i nieznajomym. Miała jeszcze wiele czasu do ustalonej godziny powrotu do domu. Nie miała ochoty wrócić tam przed jej wybiciem.
[z/t jesteś wolny]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael



Liczba postów : 87
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Mar 22, 2014 9:35 pm

Kolejne nieudane łowy przyniosły Mikaelowi tylko i wyłącznie wściekłość. Podjęty ślad jego odwiecznego wroga znów się urwał i teraz nasz krwiopijca utknął w martwym punkcie. Wściekłość aż wylewała się z niego, ale nie mógł znaleźć żadnego rozwiązania, które mogłoby wyrzucić choć połowę tej nienawiści i złości. Postanowił więc wybrać się na "wycieczkę" po Central Parku. Tam zawsze znajdzie się coś do roboty i jakiś "posiłek". W końcu nadszedł wieczór, a właściwie już bardziej noc, bo była 1 w nocy. Niewielu ludzi już tędy przechodziło, byli to bardziej jacyś zbuntowani nastolatkowie, którzy wracają z koncertów i innych klubów. Siedząc na ławce zauważył idącą chodnikiem kobietę. Na oko miała może 25 lat. W pewnym momencie minęła wampira, spoglądając przed tym w moje oczy, ale nie uśmiechając się, po prostu krwiopijca był jedynym w pobliżu, a ona chyba się trochę bała i wolała mieć wszystko na oku. On w tym czasie kończył puszkę piwa, a kiedy była już pusta, udał, że ją upuścił, aby zrobiła hałas. Dziewczyna zatrzymała się wtedy i spojrzała za siebie. Myślała, że zobaczy Mikaela, ale... Nie było go! Dziewczyna zaczęła panicznie rozglądać się w prawo, lewo, ale nikogo nie widziała. Była okropnie przestraszona, a gdy odwróciła się znów przed siebie, tylko zająknęła się ze strachu i... Zniknęła razem z wampirem. Przeniósł się razem z nią w pobliże dużego jeziora, w krzaki i pożywił na niej. Wyssał ją do ostatniej kropelki. Był najedzony, ale z drugiej strony smutny, bo była to ładna blondyneczka, która można było chociaż najpierw pyknąć, a później ją "wypić". Kiedy skończył wrzucił ciało do jeziorka, ale po cichu, jakby wkładając je tam, po czym wstał i wrócił na ławeczkę, by posiedzieć jeszcze i odpocząć. Wytarł jeszcze usta i ich okolice z krwi. Czuł, że jego nienawiść trochę spadła, ale jeszcze nie do końca...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo



Liczba postów : 9
Data dołączenia : 16/08/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Pią Kwi 25, 2014 6:58 pm

Kobieta wolno wkroczyła na teren parku. Miała zamiar trochę się zrelaksować, wyciszyć. Lubiła podobne miejsca; często przypatrywała się przebywającym tu ludziom, studiowała ich zachowania, była wspaniałym obserwatorem. Gdy innych przedstawicieli jej gatunku nie było w pobliżu, przerzucała się na zwierzęta. Uwielbiała patrzeć na nie. Często bardzo żałowała, że nie jest w stanie usłyszeć wspaniałych ballad o wolności ptaków, czy choćby zwykłego kociego mruczenia. Czasami również trudno jej było porozumieć się z innymi, bo choć ona wiedziała, co mówią, to oni nie znali języka migowego. Cóż, nie można mieć wszystkiego, prawda? Echo przechadzała się po Central Parku, wzrokiem pochłaniając dosłownie wszystko. Znała to miejsce na pamięć, niemniej za każdym razem, gdy tu przychodziła, miała wrażenie, że odkrywa nową tajemnicę. W końcu przysiadła na jednej z kunsztownych ławeczek i z niewielkiej torby, która dotychczas wisiała na jej ramieniu, wyciągnęła ładnie oprawiony notatnik, naostrzony ołówek i gumkę. Miała ochotę raz jeszcze oddać się marzeniom i zrobić coś, co kochała - porysować. Nie sądziła, by ktokolwiek mógłby jej przeszkodzić; raczej niewielu ludzi w ogóle jest na tyle odważnych, by odezwać się do nieznajomego, a nawet jeśli, to dowiadując się, iż nie tak łatwo się z nią dogadać udaje głupka i odchodzi w milczeniu. Tacy już byli ludzie i chcąc-nie chcąc musiała się z tym pogodzić. Kruczowłosa uśmiechnęła się lekko pod nosem na te wszystkie myśli i poczęła szkicować widok przed sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Kwi 26, 2014 9:20 pm

Flash obudził się z trochę bolącą głową, co było skutkiem tego, iż przed pójściem spać trochę wypił alkoholu ale to nie była jego wina, że popadł w taki nałóg, ponieważ po części to wina jego ojca, który miał tak naprawdę jeszcze większe problemy z alkoholem niż młody Thompson. Kto wie, może kiedyś uda mu się to jakoś przezwyciężyć chociaż jak na razie, nic na to nie wskazywało. Pierwsze co zrobił po wyjściu z łóżka, to zajrzał przez okno, by wiedzieć, jaka jest pogoda. Widząc że świeci słońce, domyślił się, że za pewne jest całkiem ciepło a to oznacza, że może udać się na spacer nie przejmując się deszczem czy śniegiem. Szybko zjadł śniadanie a następnie ubrał się i po chwili już go nie było w domu. Idąc, wsadził ręce w kieszenie kurtki i dostrzegając jakiś mały kamyczek, zaczął go kopać ot tak. Szedł prosto przed siebie i nim się obejrzał, znalazł się przed bramą Central Parku. Ogólnie lubił tu przychodzić w lato oraz wiosnę, kiedy było naprawdę ciepło. Wtedy właśnie, kładł się na miękkiej trawie i patrzył się w niebo, by zacząć reflektować się nad różnymi sprawami. A jak było chłodniej, to po prostu zajmował sobie jakąś ławeczkę lub szedł do knajpy. Przechodząc przez park, zaczął się rozglądać, z nadzieją że spotka kogoś znajomego, chociaż jakby nawet nie spotkał, to pewnie po prostu poszedł by dalej. Nagle, dostrzegł znajomą sobie tylko z widzenia dziewczynę, która coś rysowała. Postanowił, że pozna ją trochę bliżej i dlatego też, usiadł sobie cicho obok niej i zaczął patrzeć, co rysuje.- Naprawdę masz talent. Powiedział z lekkim uśmiechem na ustach, mając nadzieję, że mimo iż naruszył jej przestrzeń, to go nie wygoni albo nie ucieknie. - Przepraszam jeżeli Ci przeszkadzam, nie raz widziałem Cię na ulicy i po prostu stanowisz dla mnie tak jakby zagadkę, którą chcę rozwiązać. Odparł, patrząc na twarz dziewczyny, która była całkiem ładna...- Ale gdzie moje maniery...Flash Thompson jestem. Wyciągnął do dziewczyny prawą dłoń tak jak to się robi, kiedy poznaje się kogoś nowego. Prawie nigdy nie przedstawiał się swoim prawdziwym imieniem, ponieważ uważał je za dość...obciachowe po prostu oraz nie podobało mu się zbytnio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo



Liczba postów : 9
Data dołączenia : 16/08/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Kwi 28, 2014 4:41 pm

Czując, że ktoś nadchodzi, kruczowłosa na moment zaprzestała rysowanie i jakby przypadkiem upuściła ołówek, chcąc przyjrzeć się przybyszowi.  Dostrzegła tylko granatową szczękę, jasne włosy i oczy oraz przyjazne spojrzenie. Nie był groźny. Ale czujności nigdy za wiele. Spostrzegła, że przygląda jej się. Machinalnie poprawiła włosy, zakładając niesforny kosmyk za ucho.
- Naprawdę masz talent.
Kobieta uśmiechnęła się lekko. Miło z jego strony, że tak na to patrzył. Sama nie wiedziała, czy ma ten talent, czy nie, takie rzeczy jak rysowanie, czy tańczenie były dla niej czynnością po prostu naturalną.
- Przepraszam jeżeli Ci przeszkadzam, nie raz widziałem Cię na ulicy i po prostu stanowisz dla mnie tak jakby zagadkę, którą chcę rozwiązać.
Ach, zagadką. A to ci nowinka. Chociaż, w sumie nie była zaskoczona, że tak ją określił. Wszyscy jesteśmy dla siebie w pewnym stopniu zagwozdką i praktycznie codziennie dowiadujemy się o sobie nawzajem czegoś nowego. Ciemnooka przygryzła na chwilę wargę. Nie wiedziała, jak mu odpowiedzieć - nie przypuszczała, by mógłby on znać język migowy. Spojrzała wtenczas na czysty zeszyt z ledwo rozpoczętym szkicem. Wtedy na jej twarz wstąpił uśmiech.
- Dziękuję - napisała, po czym nieco przesunęła się w bok i gestem wskazała ławkę Flashowi, co miało znaczyć tyle, co "Co będziesz tu tak stał, siadaj".
- Przepraszam, że piszę, ale nie sądzę, by inaczej mógłbyś mnie zrozumieć - dodała. - I na przyszłość, mów trochę wolniej - dopisała i zaśmiała się nieco.
- Jestem Maya - przedstawiła się grzecznie z pomocą liter i z chęcią uścisnęła rękę Thompsona, możliwie zadziwiając go krzepkością. Miło było znowu z kimś porozmawiać. O ile można by nazwać to rozmową. Ale i tak, liczyło się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Wto Kwi 29, 2014 2:33 pm

Cóż, co do rysowania to Flash tylko stwierdził fakt. A on jak coś mówił, to to zazwyczaj była prawda. Mimo iż rysunek nie był skończony i było na nim tylko parę konturów, to i tak wyglądało to bardzo ładnie. On sam akurat talentu do rysowania nie miał. Znaczy malować umiał, ściany na przykład... No dobra, oprócz ścian umiał też malować różne rzeczy na kartce ale to raczej normalne. Jeszcze co do talentów, to miał je ale za to, do paru tam innych rzeczy, związanych ze sportem na przykład. Chociaż, jakby nie patrzeć, sport a w szczególności koszykówka to też tak naprawdę hobby Thompsona. To dla niego naturalne było to, że codziennie musiał teoretycznie przyodziać czarny strój i wykonywać misje, które otrzymywał.
Tak, to prawda że zazwyczaj ludzie są dla siebie czymś, co chcieliby najlepiej, jak najszybciej odkryć w sensie, dopóki nie pozna się jej choć trochę, to nasza ciekawość będzie nie zaspokojona i będzie chciała o wiele więcej i więcej i tak do pewnego momentu, w którym po prostu prawdopodobnie będziemy znać tą osobę bardzo dobrze albo po prostu uznamy ją za nudną i wybacz jeżeli piszę bez sensu ale spieszę się by zdążyć przed dodatkowymi zajęciami bo po nich to raczej nie będę mieć czasu na pisanie posta.
No niestety, migowego nie znał. Znaczy, litery do G umiał pokazać no i liczby oczywiście ale żeby zdanie to nie, niestety. Kiedy pokazała mu kartkę z napisanym słowem, dopiero po chwili zrozumiał, że dziewczyna po prostu nie słyszy. Mimo tego iż zrobiło mu się jakoś tak...przykro z tego powodu, to i tak uśmiechnął się i kiwnął głową w geście, że nie ma za co dziękować oraz, widząc na co wskazuje ciemnooka, posłusznie usiadł obok niej i przybrał pozycję wyluzowanego. Kiedy po raz kolejny przystawiła mu kartkę, szybko przeczytał i dopisał szybko pod spodem.Okej jasne, rozumiem. I postaram się. Oczywiście dorysował uśmiechniętą buźkę, żeby pokazać w ten również sposób, że nie musi go za nic przepraszać oraz, żeby wiedziała, że naprawdę będzie się starał. U niego to było normalne, że mówił za szybko, przy poznawaniu kogoś nowego. - Miło mi Cię poznać, Mayu. Odparł ze szczerym uśmiechem, by po chwili potrząsnąć dłonią a następnie, położył dłoń na swoim udzie i spojrzał na widok, który rozchodził się przed nim.- Może nauczyłabyś mnie rysować, co? Zapytał, podnosząc z ziemi kamyk i zaczynając bawić się nim w dłoniach, by po chwili rzucić go gdzieś daleko, oczywiście nie w ludzi, ale miał nadzieję, że do fontanny doleci.- A tak w ogóle, to jest jakiś większy powód, dla którego tak drobna dziew...to znaczy kobieta przebywa w Central Parku, czy chodzi tylko o rysowanie? Zapytał z ciekawości, wracając wzrokiem na twarz dziewczyny a po chwili spojrzał na zeszyt i pomyślał, że może zamiast mówić on też będzie pisał...w końcu wtedy możliwe że go lepiej zrozumie, ale to najwyżej za jakiś czas. To będzie trochę jak porozumiewanie się przez smsy, tylko że pisane ołówkiem czy tam długopisem a nie palcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo



Liczba postów : 9
Data dołączenia : 16/08/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Sro Maj 07, 2014 4:14 pm

/Masz prawo nakopać mi za podobne opóźnienia, nie zabraniam, a nawet wymagam :'D Nigdy więcej nie będziesz musiała na mnie tyle czekać, słowo Zucha >.>""


Mai w sumie miło przebywało się w towarzystwie blondyna. Wydawał się być towarzyski, miło również zrobiło jej się słysząc, że spodobał mu się jej szkic. Trochę żałowała, że nie może z nim porozmawiać bardziej… normalnie. No wiecie, zazwyczaj do porozumiewania się, w chwili rozmowy twarzą w twarzy, używa się ust, nie dłoni. Czasami odczuwała z tego powodu pewien smutek, w końcu różniła się. Cóż.  Najwyraźniej takie było jej przeznaczenie.
Widząc, jak mężczyzna, chcąc iść jej śladem, sięga po notes, uniosła zeń rękę, przy okazji pożyczając mu ołówek. Z chęcią przypatrywała się ruchom jego dłoni, śledząc tym samym tor pozostawianego przez rysik śladu. Pojedyncze litery utworzyły słowa, zaś słowa – zdania. Okej, jasne, rozumiem. I postaram się C: Spostrzegłszy uśmieszek, kąciki kobiety raz jeszcze uniosły się ku górze. Tak, teraz będzie sprawiedliwie. Miło mi Cię poznać, Mayu. Mi ciebie również. Odparła, płynnymi ruchami kreśląc kolejne słowa. Gdy skończyła, odłożyła na chwilkę narzędzie na kolana, ponownie zwróciła wzrok ku Flashowi i wyciągnęła go niego rękę na powitanie. Sądziła, że był to najlepszy sposób na dobry początek znajomości. Może nie była jak inni, ale to jeszcze nie znaczyło, że jak wszyscy nie miała prawa zapoznania się z kimś. Następnie odczekała moment, gdy towarzysz znów postanowił coś napisać, a potem z ciekawością przeczytała zdanie. Może nauczyłabyś mnie rysować, co? Ciemnooka zmarszczyła brwi i, naśladując pismo blondyna, odpowiedziała mu. Nie jestem pewna, czy tego można się nauczyć. Sztukę można podziwiać, ale by ją tworzyć, należy ją czuć. Ażeby lepiej pokazać mu, co ma na myśli, tknęła delikatnie Venoma w tors, tam, gdzie biło serce. Mimowolnie uśmiechnęła się, tym razem szerzej, jak dotychczas, ukazując przy tym śnieżnobiałe zęby. Po chwili wyprostowała się i odgarnęła z twarzy niesforny kosmyk. Tak w ogóle, to jest jakiś większy powód, dla którego tak drobna dziew...to znaczy kobieta przebywa w Central Parku, czy chodzi tylko o rysowanie? Lubię tu miejsce. Widzisz, jest ono idealne na chwilę wytchnienia, wszechobecny spokój dobrze na mnie działa. A rysunki… To tylko rysunki, nic więcej C: Odpowiedziała. Czas w dobrym towarzystwie zawsze mija za szybko, tym razem jednak chyba wyjątkowo zwolnił i dał się nacieszyć chwilą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Venom



Liczba postów : 119
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Maj 10, 2014 9:45 pm

Flashowi również miło się przebywało w towarzystwie ciemnookiej. Co z tego, że nie rozmawiali za pomocą ust i wszystkich tych narządów potrzebnych do mowy, ale przecież nic nie poradzi tego, że Maya jest nie słysząca. Nie był jakimś medykiem czy kimś tego rodzaju ale grunt, że dziewczyna sobie radziła. Możliwe, że właśnie takie jest jej przeznaczenie a w końcu, czasu się nie cofnie i nie zmieni, tego co było, chociaż bardzo by się chciało. Przez chwilę też chłopak zastanawiał się, gdyby Maya mówiła, to jaki by miała głos...Pewnie bardzo przyjemny, którego chciałoby się słuchać, bo takie właśnie stwarzała wrażenie. W sensie takiej osoby, bardzo miłej i spokojnej. Ale kto wie, w końcu czasem pozory mogą mylić.
Uśmiechnął się, kiedy napisała w zeszycie że jest jej również miło a po chwili, uścisnął jej dłoń i lekko potrząsnął, bo w końcu to był normalny gest podczas poznawania kogoś nowego. w następnej chwili, zainteresowany patrzył przez ramię dziewczyny, co ta pisze i kiedy skończyła, spojrzał na nią niepewnie lecz zrozumiał o co jej chodzi, kiedy położyła swoją ciepłą dłoń na jego sercu. Ponownie się uśmiechnął i po chwili odpisał:- Chyba rozumiem, o co Ci chodzi... Tak, od tej pory on też będzie pisał, i najwyżej jakby coś, będzie starał się jej tak samo wytłumaczyć, jak ona jemu.- A nie miałabyś ochoty na jakieś ciastko w pobliskiej cukierni albo kawę? Napisał i spojrzał na dziewczynę, oczywiście rozumiał, jeżeli ona nie ma zamiaru się nigdzie ruszać i woli po prostu tu zostać i nacieszyć się naturą. Zapytał z czystej ciekawości a do tego po prostu, jakoś tak miał ochotę na sernik...albo jabłecznik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mikael



Liczba postów : 87
Data dołączenia : 12/03/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Sro Maj 14, 2014 9:02 pm

Mikael postanowił zrobić sobie dziś dzień wolny i pospacerować sobie, rozerwać się i zrelaksować, po paru intensywnych dniach poszukiwań swojego odwiecznego wroga. Nie miał już siły ani ochoty na dalsze poszukiwania przez następne parę dni. Własnie dlatego wybrał się dziś do Central Parku, by trochę odpocząć, popatrzyć na piękne kobiety, zabawić się w każdym, nawet złym tego słowa znaczeniu, by się niecoodstresować i rozluźnić. Oczywiście wiedział, że zabawa w sensie walki raczej odpada, bo zabawa jest wtedy, kiedy obie strony mają równe szanse, a tu raczej nikt takich nie będzie miał takowych. Co prawda słyszał, o jakiś superbohaterach jak Tony Stark, czyli Iron Man, ale go chyba zna cała Ameryka. Widział też tam kogoś w telewziji, jakiegoś gościa w obcisłym stroju czy zielonego wielkoluda. Gdyby ten ostatni się nawinąl, to mogłoby się zrobic bardzo nieciekawie. No, ale wątpię, by sie tu pojawił.
Spacerując tak przez park zauważył siedzącą na ławce młodą kobietę i jakiegoś blondyna. Zauważył, że kobieta nie odpowiada na to, co mówi mężczyzna, a pokazywała mu kartkę, co musiało oznaczać, że jest głucha, znaczy nie słyszy. Bardziej zainteresowało go to, że maluje, podobnie jednak jak mężczyzna, któremu wręczyła rysownik. Zaciekawiło go to, bo przypomniał sobie ostatnią kobietę spotkaną a barze, która miała niesamowity talent malarski. Postanowił podłączyć się do rozmowy, a przynajmniej spróbować, więc podszedł bliżej nich i powiedział z uśmiechem:
- Widzę, że mamy w tym mieście wiele ulalentowanych malarek. Po chwili uświadomił sobie, że zapomniał się przedstawić, więc natychmiastowo naprawił swój błąd spodlągając na kobietę i mówiąc:
- Przepraszam za mój nietakt. Nazywam się Mikael. Dla pewności użyłem także swojej mocy iluzji i kobiecie ukazały się na mojej koszuli literki z tym, co powiedziałem. Chciałem mieć po prostu pewność, że mnie zrozumie. Został jeszcze chłopak, więc po chiwli Szewdzik spojrzał także na niego mówiąc:
- Jak już mówiłem, nazywam się Mikael. A wy? Mówiąc to spojrzałem sie już na oboje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo



Liczba postów : 9
Data dołączenia : 16/08/2012

PisanieTemat: Re: Central Park   Sro Maj 21, 2014 5:43 pm

/Krótko, bo pierwszy zjadło. Cholerny komputer, co za głupia maszyna z ciebie! Zobaczysz, jeszcze nazwę cię "Paris Hilton II" D:<<

Echo entuzjastycznie przytaknęła i uśmiechnęła się szeroko na wzmiankę o kawie i ciastkach. A szczególnie ciastkach. Tak bardzo je przecież lubiła! I mały spacerek nic by jej nie zrobił - przeciwnie, przyda się. Bo jak bardzo nie lubiłaby tego miejsca, to ciągłe siedzenie na twardej ławce było jednak uciążliwe. Kobieta włożyła zręcznym ruchem gumkę i ołówek do torebki, chcąc zebrać się jak najszybciej. To samo planowała zrobić ze szkicownikiem, jednak czynność przerwało jej znajome uczucie. Poczuła wibracje, ktoś coś mówił. I to chyba nie był blondyn.
Miała rację. Tuż po tym, jak się odwróciła, jej migdałowe oczy dojrzały postawnego mężczyznę o orzechowych włosach i lazurowych oczach. Nieznajomego. Zaintrygowana, omiotła go spojrzeniem, starając się zapamiętać każdy szczegół, zmarszczkę, znaleźć jakieś cechy charakterystyczne. Opanowała się dopiero po kilku chwilach, łapiąc się na robieniu dziwnych rzeczy. Najwyraźniej już taka była…
- Widzę, że mamy w tym mieście wiele utalentowanych malarek.
Maya mimowolnie kątem oka spojrzała na zeszyt. Tylu ludzi zwracało na to uwagę… może naprawdę coś w tym było?
- Przepraszam za mój nietakt. Nazywam się Mikael.
Te całe, hm, ‘literki’, które zobaczyła na jego bluzce sprawiły, że ze zdziwienia aż uniosła brwi. Czegoś takiego nie widuje się codziennie, a mogła być pewna, że oczy jej nie zawodzą. Mimo wszystko skinęła głową, na znak, że zrozumiała. By i on był w stanie zrozumieć ją, uniosła nieco notes i wskazała palcem na napis „Jestem Maya” i na powrót na jej drobną twarzyczkę wrócił uśmiech. Lubiła poznawać nowe osoby. Nie to, że była naiwna, bo uważała na siebie, ale i tak – fakt faktem pozostaje. Zapowiadał się miły ranek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Central Park   Today at 4:57 am

Powrót do góry Go down
 
Central Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: