Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon Xaviera

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Salon Xaviera   Nie Gru 16, 2012 6:27 pm



Charles Xavier zawsze dbał o swoją prywatność. Gabinet jest połączony z przestronnym salonem, do którego mają wstęp tylko i wyłącznie jego goście oraz starsi X-Meni. Wszystkie poważne sprawy omawiał właśnie tutaj. Uczniowie nie mają prawa wstępu do jego prywatnej kwatery i to czyni to miejsce czystym i tajemniczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Nie Gru 16, 2012 6:34 pm

Ororo zaprowadziła swoich gości do prywatnej kwatery Xaviera, aby porozmawiać w spokoju, z dala od uczniów. Po drodze przez komunikator dała znać Kurtowi, że znajdują się właśnie tam.
- Usiądźcie – powiedziała, wskazując na wyłożone skórą fotele. Sama usiadła na kanapie, zakładając nogę na nogę. Spoglądała na mężczyzn bez przerwy, czekając, aż się usadowią. Gdy to zrobili, skinęła głową.
- Może chcecie się czegoś napić? – spytała. Musiała poczekać jednak na Kurta – gdyby mężczyźni się zgodzili, musiałaby go poprosić o to, aby przyniósł filiżanki.

[wybaczcie za obszerność tekstu <3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Nie Gru 16, 2012 7:51 pm

Mniej więcej w tym samym momencie, w którym znajdujące się w gabinecie osoby zajęły miejsca, tuż za drzwiami dało słyszeć się głośny trzask. Kurt w błyskawicznym tempie pozostawił oddaną przez Cable'a broń w jednym z pomieszczeń ulokowanych w piwnicy, nie teleportował się jednak bezpośrednio do miejsca, gdzie zaprowadziła gości Storm. Może profesora nie było aktualnie na terenie Instytutu, ale młody mutant nie chciał, by swąd siarki wgryzł się w meble. Na pewno nie byłoby to miłą niespodzianką. Wszedł drzwiami jak każda inna osoba, słysząc jeszcze urywek ostatniego zdania wypowiedzianego przez Ororo:
- … czegoś napić?
Och? Chłopak wątpił, by białowłosa sama pokwapiła się po ewentualną kawę lub coś innego, a to de facto stawiało diabełka w roli kelnera. Hura.
- Mogę się już włamać do Kitty po strój pokojówki, ciociu Ororo? - spytał nieco konfidencjonalnie, podchodząc bliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Nie Gru 16, 2012 9:03 pm

Przemierzając plac, a później korytarze instytutu Nathaniel znów ukrył swoje oczy za szkłami ciemnych okularów. Nie chciał zbytnio oddziaływać na otoczenie, sprawić by zbyt wiele osób go zapamiętało, tak przynajmniej sobie to tłumaczył. W rzeczywistości powodował nim jednak strach, instynkt, który pozwala przeżyć, żołnierz, który nie odczuwa strachu to dupa a nie żołnierz. Problem polegał na tym, że Nathaniel nie był w stanie określić czego się boi. Kontaktu z rodzicami? Wywołania kosmicznego paradoksu? Wszechświat raczej nie eksploduje skoro rozmowy z Magnusem czy nawet stąpanie po instytucie w innych czasach niczego takiego nie spowodowały. A może był to po prostu strach przed uświadomieniem sobie, że jego misja jest pozbawiona głębszego celu, jest jedynie kolejnym przystankiem niekończącej się krucjaty, pełnej łez, potu, spermy, krwi i pozbawionej morału...Przez chwilę widział przed sobą Aliyę, leżała na podłodze, nienaturalnie wygięta, jej ręce i nogi były powyginane w miejscach, gdzie teoretycznie człowiek nie posiadał żadnych stawów. Z powodu krwotoku wewnętrznego z jej ust, oczu, nosa, uszu, a sądząc po ciemnej plamie na spodniach także z innych otworów jej ciała ciekły stróżki krwi... Tak działała spuścizna jego matki złożona w nieodpowiednich rękach. Kiedy podniósł wzrok zobaczył twarz jej oprawcy, swoją własną... Po chwili jednak się ocknął. Odrzucił wspomnienia i zrozumiał, że znajdowali się w salonie, musiał odpłynąć na jakąś minutę. Po drodze starał się skupić, analizować zabezpieczenia i rozkład pomieszczeń instytutu, to był jego nawyk, jednak wspomnienia były silniejsze. Twarz mordercy okazała się twarzą Magnusa, który akurat na niego zerknął, to pewnie przez te białe włosy...połamany trup okazał się zaś tylko cieniem światła rzucanym przez palące się i zwisające spod sufitu oświetlenie.
- Jeśli pyta pani o alkohol, czy kawę to ja podziękuje. Ale nie odmówiłbym mięty, czy po prostu szklanki wody. -
Rozejrzał się po pomieszczeniu nieco nieobecnym wzrokiem i powoli podszedł do kanapy gdzie osunął się i przeszedł do pozycji siedzącej.
- Może faktycznie nasza rozmowa powinna odbyć się bez udziału młodzieży. -
Dodał jeszcze patrząc na twarz Nightcrawlera. Chłopak swoim zachowaniem wyrażał fakt, że najprawdopodobniej wolałby teraz bawić się ze swoimi rówieśnikami. Nathaniel nie widział powodu by mieli go w tym momencie przed tym powstrzymywać.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Summers dnia Nie Lip 14, 2013 8:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Nie Gru 16, 2012 10:42 pm

Posiadłość, którą miał okazję teraz podziwiać, była za prawdę niezwykłym dziełem architektury. Magnus nie był jakimś koneserem, lecz od zawsze lubił wnieść nieco głębi do swych własnych komnat. Puste, minimalistyczne pomieszczenia bez duszy, sprawiały, że popadał w jeszcze większy obłęd, który przywoływał agonię w formie brutalnych wspomnień. Podczas drogi przez korytarze instytutu, zainteresowała go postać młodzieńca, który akurat ich opuścił. Chłopiec o tak niezwykłej aparycji musiał ofiarą wielu krytycznych spojrzeń, wyzwisk i tyrani ze strony "normalnych" ludzi. Zapewne dopiero tutaj w domu Xaviera, poczuł, że może być sobą, lecz czy na pewno? W tej właśnie chwili Magnus zaczynał powoli rozumieć, a przynajmniej tak mu się zdawało, ideę, którą urzeczywistnił Xavier. Stworzył on miejsce, w którym mutanci mogą czuć się normalni. To było jednak kłamstwem, parszywą iluzją normalnego życia. Ogromna posiadłość była wiezieniem dla tych młodych ludzi, choć może w ich oczach była domem i wybawieniem. Magnus nie uważał, że to źle, że takie miejsce zostało stworzone, lecz to tylko jeszcze mocniej odcina mutantów od ludzi. Ludzi, kŧórzy powinni akceptować innych od siebie. Taka utopia niestety nie istniała w żadnym miejscu w kosmosie. Świadomość ludzką, nie można zmienić poprzez mądre przemowy. Ludzie muszą zdać sobie sprawy, że mutanci są od nich lepsi genetycznie, że mają prawą do normalnego życia. Chcą tego! I dostaną.
Wreszcie dotarli do salonu. Ororo poprosiła ich aby usiedli, co też Magnus uczynił, lecz najpierw zdjął kapelusz i płaszcz, po czym położył je na oparciu jednego z bocznych foteli. Ubrany w czarny garnitur rozsiadł się wygodnie w fotelu.
- Dziękuję - odparł na pytanie Storm, po czym wsłuchał się w następującą zaraz po nim, odpowiedź Nathaniela.
Kurt pojawił się ponownie w pokoju, co ucieszyło Magnusa. Zaintrygował go ten chłopak, gdyż miał wypisane na twarzy "ból" i "cierpienie". Jeśli tylko będzie miał na to okazję, chciałby z nim porozmawiać na spokojnie. Nie chce go zabierać siłą z instytutu, gdzie zapewne czuje się jak w domu, akceptowany, może nawet kochany, lecz chciałby pokazać mu Świat, który planuje stworzyć. Świat, w którym nie będzie musiał ukrywać się za technologią.
- Niech zostanie - wtrącił się na słowa Nathaniela, gdy zobaczył, że ten po swojej wypowiedzi spojrzał się wymownie na błękitnego chłopaka. Gdyby Cable spojrzał na niego w tym momencie, ujrzałby srogie, nieruchome spojrzenie, które zastąpiło tysiące słów. Zwrócił swój wzrok na siedzącą naprzeciwko białowłosą kobietę. Jego spojrzenie momentalnie stało się spokojniejsze.
- Panno Munroe, wydaje mi się, że czas przejść do meritum spotkania. Uważam, że wystarczająco okazaliśmy wam chęć współpracy, teraz byśmy prosili o to samo. Co dokładnie wiecie o zniknięciu Charlesa Xaviera?
Powrót do góry Go down
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Wto Gru 18, 2012 7:34 pm

Storm uśmiechnęła się nieznacznie do Kurta, po czym skinęła na niego głową, aby ten przyniósł dwie szklanki wody. Spoglądała przez chwilę w jeden punkt, przysłuchując się wypowiedzi srebrnowłosego prawnika. Wcale się z nim nie zgadzała, co do braku obecności Nightcrawlera. Chłopak był na tyle dorosły, że powinien być obecny przy tak bardzo ważnej dyskusji. Poza tym był częścią społeczności X-menów i tak samo martwił się o profesora Xaviera. Nie było powodów, aby go dyskryminować.
- Zaraz wróć, bo nie możemy zacząć bez ciebie, prawda? – powiedziała ciepło do futrzaka.
Wtedy dopiero spojrzała na Magnusa.
- Panno Munroe, wydaje mi się, że czas przejść do meritum spotkania. Uważam, że wystarczająco okazaliśmy wam chęć współpracy, teraz byśmy prosili o to samo. Co dokładnie wiecie o zniknięciu Charlesa Xaviera?
Gdy Magneto zadał jej pytanie przez chwilę spoglądała na niego zdezorientowana. W końcu wzięła głęboki wdech i oparła się wygodniej o fotel.
- Niewiele. Wyjechał na bardzo ważne spotkanie kilka tygodni temu i jak do tej pory nie wrócił. To samo stało się z naszymi ludźmi, którzy polecieli na jego poszukiwania. Ślad po nich zaginął, jakby zniknęli z powierzchni ziemi. Tylko tyle wiem. Przeszukiwaliśmy całą prasę, internet i podłączyliśmy się do satelity, aby mieć ciągły podgląd na wszystkie miejsca w których mógłby przebywać.
Storm wiedziała, że powiedziała wszystko w okrojonym schemacie i pośpiesznie. Wstyd było się do tego przyznać, ale wciąż byli na pierwszym etapie poszukiwań, które jak do tej pory nie przyniosły nic dobrego, a kolejne straty. To nie wróżyło nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sro Gru 19, 2012 8:49 pm

Chłopak uwinął się w ekspresowym tempie – nie minęło więcej jak dwie minuty, a stawiał przed gośćmi po szklance wody z cytryną, chwytnym ogonem podając Storm kubek parującej herbaty. Patrząc na niego z boku, można by pomyśleć, iż się popisywał, ale nie była to prawda. Od urodzenia mógł posługiwać się dodatkową kończyną i stanowiło to coś zupełnie normalnego, a trzecia ręka okazywała się przydatna częściej, niż można by sobie wyobrazić. W końcu usiadł po prawej stronie starszej mutantki, przysłuchując się wymianie zdań. Odezwał się dopiero, gdy kobieta umilkła:
- Profesor i każda drużyna mhjeli komunikator z chipem, który hegularnie wysyłał zmiany pozycji do naszego sysztemu – potarł lekko policzek, marszcząc brwi. - Ale od czasu, ghdy zniknął syghnał profesora, dane z innych usządzeń nie przychodziły hak powinny. Są nje do odczytania.
Zasępił się lekko, mając nadzieję, że nie powiedział za dużo. Był inteligentną i jak najbardziej myślącą istotą, ale w sytuacjach kryzysowych wolał wykonywać polecenia starszych mutantów, których osądowi ufał – mieli w końcu więcej doświadczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sro Gru 19, 2012 10:46 pm

Magnus wysłuchał bardzo uważnie odpowiedzi kobiety, oraz dodatkowej aczkolwiek istotniej informacji, której udzielił Naghtcrawler. Przypomniał on sobie także, wszystko to co usłyszał wcześniej od swojej podwładnej oficer Kazarii, która próbował wykorzystać swoje nadnaturalne zdolności w poszukiwaniach Xaviera, lecz nawet to na nic się zdało, jednakże, Magnus nigdy nie wątpił w siłę ziemskich mutantów, dlatego przy pierwszej okazji, chciałby spróbować ponownie użyć mocy telepatycznych w poszukiwaniach. Liczył, że w ich szeregach znajduje się inny telepata, który pomoże im w poszukiwaniach. Musiał brać pod uwagę wszelkie możliwości, nawet tą, że dziwne pole energetyczne wokół Ziemi, blokowało moce Kazarii.
- Rozumiem - odparł, dumając przez chwilę. - Myślałem, że zaginał sam Xavier, lecz wygląda na to, że sytuacja jest dużo bardziej poważniejsza!
Magnus nie brał pod uwagę, że inni mutanci, żyjący w tym instytucie, także zaginęli, lecz jeśli to prawda, mogłoby to się w jakiś sposób łączyć z zaginięciem brata Nathaniela. Dotarło do niego teraz istotne pytanie, czy więcej mutantów, niezrzeszonych z instytutem Xaviera zaginęło? Spojrzał na Cable'a, lecz nic nie powiedział.
- Dzięki moim własnym "środkom" udało mi się określić kilka miejsc, w których pozostała energia psychiczna Charlesa. Jednakże, mój człowiek, pomimo swych jakże podobnych do Xaviera zdolności, nie był wstanie go w pełni zlokalizować! Co niestety prowadzi donikąd... mimo wszystko wydaje mi się, że to jest jedyna droga dzięki, której możemy go odnaleźć. Inaczej go nie znajdziemy, wierzcie mi!
Spojrzał na nich wymownie. Nie musiał wprowadzać ich w dokładne szczegóły aparatury poszukiwawczej, którą dysponowała asteroida. Jego własny charakter i sposób działania, nie pozwalał mu mówić za dużo. Łączyła go z tymi ludzi, póki co jedna sprawa i nie chciał za bardzo obnażać przed nimi swoich kart. Rozgrywka dopiero się zaczynała.
Powrót do góry Go down
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Czw Gru 20, 2012 11:06 am

Przez chwilę zastanawiał się skąd w Magnusie takie oburzenie. Wydawało mu się, że Diablątko nie było zainteresowane udziałem w rozmowie, z jego wcześniejszego zachowania wynikało, że bardziej od losu profesora obchodzi go wycięcie jakiegoś numeru jednej ze swoich koleżanek. Stąd też nie widział powodu by trzymać go tu na siłę, Nightcrawler zmienił jednak swoją postawę i zaczął uczestniczyć w dyskusji podając dość przydatne informacje. Możliwe, że Cable zbyt wcześnie i pochopnie wziął go za idiotę, jednak jego motto, a konkretnie jedno z wielu brzmiało "ostrożności nigdy za wiele". Wracając natomiast do srogiego spojrzenia Magnusa, Nathaniel po chwili zrozumiał skąd się wzięło. Facet, który z nimi przesiadywał był masowym mordercą i socjopatą, dzisiejszy dzień mijał tak miło, że cyborg zdążył już o tym zapomnieć, jakby Magnus w pewien sposób usypiał jego czujność swoją wrodzoną charyzmą. Postanowił w końcu zabrać głos w dyskusji.
- Podsumujmy kilka faktów. Profesor Xavier jest na tyle nietypową osobą, że jego zdolności mogły wywołać w pewnym sensie zakłócenia, zlokalizowane przez twoich współpracowników... -
Popatrzył na Magnusa zastanawiając się, czy ten w ogóle zechce wysłuchać kogoś kto podejmie z nim dyskusję.
- Ślady jego energii psychicznej mogą być równie dobrze pozostałościami po jego mentalnej wizycie w cudzych umysłach. Możliwe, że z kimś się kontaktował, lub raczej wkraczał do czyjegoś mózgu by pozyskać pewne informacje. Nie mamy pewności czy znajdował się tam fizycznie, ani czy osoba z którą mógł mieć kontakt nadal tam przebywa. Przechodząc dalej. Należy skupić się na sprawach materialnych i określić trzy rzeczy. Po pierwsze, ustalić gdzie, kiedy, z kim i dlaczego miał spotkać się profesor, lub gdzie przebywał kiedy ślad po nim zaginął. Adekwatnie należy ustalić miejsca pobytów i wszelkie fakty z nimi związane jeśli chodzi o waszych pozostałych przyjaciół. Po udaniu się w te miejsca, możemy uzyskać dalsze informacje i dojść do rozwiązania problemu metodą domina. Po trzecie, należy ustalić lub zlokalizować źródło zakłóceń, na które napotykają wasze systemy namierzania. Gdybyście pozwolili mi rzucić na nie okiem, może byłbym w stanie stwierdzić czy mają charakter ataku cybernetycznego na waszą jednostkę centralną, a jeśli tak to napisać jakiś skrypt, który je ominie. Ewentualnie dopuszczam też opcję cyberpatii, wtedy bez wpakowania komuś kuli w łeb źródła zakłóceń, będzie trudniej. Pozostaje jeszcze trzecia opcja, to znaczy, że jakieś fizyczne warunki miejsca ich pobytu uniemożliwiają przepływ sygnału. Może to jakiś schron nuklearny, ale brzmi to naciąganie... wszystkie teorie zresztą wydają mi się naciągane, myślę, że trzeba się też liczyć z czwartym wyjściem, które stanowiłoby, że wszyscy po prostu nie żyją. -
Zamyślił się biorąc łyk wody ze szklanki, którą mu podano i delikatnie przepłukując nią w tym momencie powierzchnię między zębami, a policzkami i wargami. Nawyk odziedziczony po ojcu, całkowicie  nieświadomie. Przełknął wodę...
- Po czwarte lub po piąte, zróbcie listę osób, które potencjalnie mogłyby za to odpowiadać... -


Ostatnio zmieniony przez Nathan Summers dnia Nie Lip 14, 2013 8:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pią Gru 21, 2012 8:08 pm

Storm przysłuchiwała się w milczeniu słowom Magnusa spokojnie je rozważając. Spoglądała na niego tylko przez chwilę. Nie wiedząc czemu nie potrafiła znieść jego spojrzenia, czuła, że za jego zamiarami odnalezienia profesora wiązały się jeszcze inne, tylko dla niego ważne plany. Nie spodobał jej się sposób w jaki się wypowiadał. Miała wrażenie, że zarzuca im to, że w ogóle nie starali się w poszukiwaniach, że nie dali z siebie wszystkiego, a to jak najbardziej nie było prawdą. Przygryzła dolną wargę i przesunęła wolną dłonią po głowie Kurta, chcąc go w ten niemy sposób pochwalić za to, że nie był biernym słuchaczem. To bardzo jej pomogło. Wiedziała, że bez młodego mutanta dziwnie by się czuła w towarzystwie tych mężczyzn. Założyła nogę na nogę, prostując się na kanapie, na której wciąż siedziała, gdy tym razem Cable zaczął opowiadać o swoich teoriach i o tym, co powinni zrobić. Gdy skończył, Storm upiła najpierw jednego łyka herbaty z cytryną, czując, jak słodka ciecz spływa jej do żołądka rozprowadzając tym samym przyjemne ciepło po jej ciele.
- Pozwolicie, że wam coś Panowie wyjaśnię – powiedziała kobieta, siląc się na spokój w głosie. – Bo chyba nie doceniacie naszego zaangażowania w tę sprawę – dodała, zamykając oczy. Próbowała wszystko ułożyć sobie w głowie tak, aby stworzyło jedną, wspólną całość. - Miejsce spotkania i tę osobę sprawdziliśmy. Ustalanie nie było jednak istotne, ponieważ spotkał się z przyjacielem w jego pracowni w Nowym Jorku. Jest czysty. Po wyjściu od niego parę minut później ślad zniknął. Pojawił się na moment w innym miejscu, ale dosłownie na jedną sekundę. Mamy te współrzędne zapisane. Tam poleciała pierwsza grupa X-Menów, która także zniknęła, przepadła. Polecieli do magazynu, zdążyli nas powiadomić o tym, że wszystko wydaje się być w porządku. Brak podejrzanej walki czy też jakiejkolwiek aktywności. Zniknęli w drodze powrotnej - nadajniki w jecie przestały odpowiadać, jakby przenieśli się do innego wymiaru. Wszystko miało miejsce szybko.
Próbowaliśmy ustalić źródło zakłóceń, ale niczego nie udało nam się zlokalizować. Nie ma żadnego punktu zaczepienia. Profesor Xavier został najwyraźniej porwany - zabiliby go od razu, gdyby o to chodziło. Trzeciego dnia udało się nam go na moment wykryć – żywego
. - powiedziała Storm powoli, spokojnie. Nie chciała pominąć żadnego faktu, wszystko było istotne w tej sprawie. Spojrzała na twarze dwóch mężczyzn, na których wyraźnie rysowało się zaskoczenie. Westchnęła ciężko, opadając na kanapę, czując się, jakby uszło z niej życie. Znowu poczuła się bezradna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Czw Gru 27, 2012 11:50 pm

Magnus w spokoju wysłuchiwał argumentów obojga mutantów. Wypowiedź Cable'a go trochę zaskoczyła. Mężczyzna, który początkowo zdawał się trzymać drugiego planu, pokazał w tej chwili swoje przywódcze zapędy. Pokazał swój charakter, który tak dobrze przez ostatnie kilka godzin ukrywał. To wzbudziło podziw w Magnusie, lecz nie mógł mu tego oznajmić, gdyż mógłby obrosnąć w piórka i odlecieć. Jego wzrok wodził po rozmawiających. Wyrazy ich twarzy zmieniały się z każdym wypowiedzianym zdaniem. Nie chciał ich pochopnie oceniać, aczkolwiek rysował mu się pewien schemat. A gdy Storm przejęła pałeczkę od Nathaniela, okazała swoją subtelną kobiecą stanowczość. Wystarczył jeden bodziec. Jeden impuls zapoczątkowany stopniowo przez Magnus, a pochwycony nieświadomie przez Cable'a, który wywołał tą burzę informacji. W tym momencie, nie trzeba było już wspominać o zaufaniu. Nie trzeba było karmić rozmówców tekstami o chęci pomocy, gdyż dane wysypały się z rękawa X-Menki niczym karty magika amatora, który właśnie zaliczył wpadkę.
Zapadła chwila ciszy, której nikt nie chciał przełamać. Uznać, można było, że każdy z zebranych w tym salonie, analizuje zdobyte informacje, próbując ułożyć je w sensowny plan. Magnus poderwał się z fotela i udał w stronę okna. Spojrzał za nie, próbując trochę przeciągnąć to ciszę, jakby dając im wszystkim więcej czasu na uspokojenie myśli i nerwów, gdyż nie mógł nie zauważyć, że cała trójka wkładała dużo emocji w poszukiwania.
- Cable, Twoja analiza jest bardzo trafna - rozpoczął stojąc do nich placami. Jego głos był na tyle mocny, że spokojnie mogli go usłyszeć. - Dzięki niej uda nam się wykluczyć wiele niewiadomych, a dzięki temu zawęzić krąg poszukiwań.
Spojrzał w odbiciu szyby na siedzącą w fotelu Storm.
- Wykonaliście kawał dobrej roboty, co świadczy nie tylko o waszym zaangażowaniu, ale także lojalności w stosunku do własnych towarzyszy! - Chciał w tych słowach, dodać jej trochę otuchy, nawet jeśli była to wymuszona potrzeba.
Odwrócił się na pięcie i spojrzał na nich. W jego spojrzeniu nie było już tej surowości, którą wcześniej zalał Cable'a, lecz pełna nieopisana powaga.
- Powtórzę to, co powiedziałem wcześniej, gdyż chyba mnie nie zrozumieliście. Nie znajdziemy Xaviera, przy pomocy ziemskich systemów namierzania. Xaviera może odnaleźć tylko i wyłącznie, ktoś taki jak On sam. Telepata!
Magnus oczekiwał na ich reakcję, stojąc w czerwonym blasku zachodzącego słońca. Liczył, że po tych słowach herbatka się skończy, a oni przejdą od słów do czynów. Wierzył, że instytut Xaviera zasila choćby jeden mutant, który będzie wstanie śledzić psychiczną energię jego mózgu. Będą podróżować od miejsca do miejsca, tam gdzie energia była najsilniejsza, aż wykluczą wszelkie możliwości, aż dotrą do tego, który porwał ich towarzyszy.


Ostatnio zmieniony przez Magnus dnia Pią Gru 28, 2012 12:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pią Gru 28, 2012 11:24 am

- Telepata... To chyba najszybsze wyjście Ericu. -
Nathaniel wyszeptał mrukliwie i podrapał po karku okrytymi w skórzanej rękawiczce, palcami metalowej dłoni. Przez sekundę był zły na samego siebie, gdyby nie jego choroba, z pewnością mógłby korzystać z Cerebry, i znaleźliby Xaviera w ciągu kilku minut. Z drugiej strony nie prosił się o to cholerstwo więc gniew szybko został zastąpiony przez lekki żal skierowany wobec kolei jego losu. Teraz musieli szukać kogoś innego, może jednak, któreś z dzieci uczących się w szkole mogłoby ich zastąpić, chociaż skomplikowana maszyna mogłaby być zbyt trudna w użyciu dla niezrównoważonego hormonalnie telepaty...
- Znacie, albo jeszcze prościej... Uczycie tu kogoś takiego? Mam jeszcze drugie pytanie, chociaż jeśli znajdziemy telepatę, to odpowiedź na nie, będzie chyba nieistotna. Gdzie na tą krótką chwilę wykryto sygnał pana Xaviera i, gdzie miał się teoretycznie znajdować? Nie zaszkodzi połączyć te dwa punkty na mapie, może wtedy coś dodatkowego urodzi nam się w głowach. -
Spytał dla odmiany  patrząc teraz na Storm, dopijając wodę z wręczonej mu szklanki i powoli wstając, jakby był gotowy w tej chwili udać się na poszukiwania kogoś o zdolnościach psionicznych i przytargać go tu za kołnierz.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Summers dnia Nie Lip 14, 2013 8:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pon Gru 31, 2012 2:35 pm

Storm przez chwilę zastanawiała się nad słowami dwóch mężczyzn. Zbyt mocno kombinowali, ale chyba właśnie o to chodziło. Zebrać jak najwięcej informacji i osób, które mogły im pomóc. Rozejrzała się po pokoju powoli, jakby w tych o to ścianach chciała znaleźć jakąkolwiek podpowiedź, jednak nic nie przychodziło jej do głowy. Musiała odświeżyć sobie pamięć, zajrzeć do jej najgłębszych zakamarków, bo być może tam znajdzie jakąś wskazówkę.
Chwyciła za kubek herbaty, która zdążyła już wystygnąć i zrobić się przyjemnie orzeźwiająca. To było dziwne, ale właśnie ten delikatny, pobudzający smak kofeiny sprawił, że przypomniała sobie o czymś bardzo istotnym.
- Emma Frost - powiedziała powoli i wyraźnie. Nie była jednak pewna, czy ta osoba była właściwa. Może i odeszła z klubu, ale nie znaczyło to, że będzie chętna do pomocy. Wiedziała, że kobieta myślała i działała swoimi kategoriami, jednak nie było wyjścia. Jean zniknęła tak samo, jak Profesor Xavier i w tej chwili nie mieli nikogo innego do wyboru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pon Gru 31, 2012 3:54 pm

Magnus oczekiwał na odpowiedź Storm, liczył, że tym razem będzie ona satysfakcjonująca. Kurt Wagner zdawał się nie wtrącać więcej do rozmowy, co mogło ucieszyć Magnusowego towarzysza. Po chwili namysłu Storm przemówiła. Skromna odpowiedź z jeden strony go cieszyła, gdyż w końcu pojęli, którą drogą chce podążyć Magnus, lecz ta właśnie skromność, zmuszała go do zaproponowania rzeczy tak oczywistych, że aż niepotrzebnych.
- Wskaż nam do niej drogę. - Wskazał otwartą dłonią na drzwi, sugerując im tym gestem, że czas opuścić ten salon i przejść do działania.
Zabrał swój płaszcz, który powiesił na zgiętym przedramieniu, po czym zabrał kapelusz, który zgrabnie położył na szczycie zagiętego materiału. Zastanawiało go kim była Emma Frost, czy jej moce faktycznie dorównują tym, które posiadał Xavier i co najważniejsze, czy będzie wstanie go odnaleźć. Irytowało go, że X-Meni, nie wpadli na ten pomysł wcześniej, czyżby bez swojego przywódcy i mentalnego lidera, byli tak zakłopotani, że przestali racjonalnie myśleć, popadając w bezradność i nieopisane obawy.

[z/t - dla wszystkich, chyba, że ktoś chce coś dodać - ruszajmy znaleźć Emmę - Storm, napisz pierwszego posta w nowym temacie :)]
Powrót do góry Go down
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pon Lut 23, 2015 5:56 pm

Po wyprowadzeniu Cyclopsa z hallu wejściowego Emma skierowała się wraz z nim do prywatnych kwater Profesora X, uprzednio wyciągnąwszy z głowy swego towarzysza ich dokładne położenie - aby nie błądzić bez sensu po sporym budynku Instytutu. Jeszcze po drodze udało jej się usłyszeć nad wyraz głośne myśli Rogue, którą pozostawiła z agentem. Nie odpowiedziała na nie od razu, lecz odnotowała w pamięci, by w najbliższym czasie pójść za sugestią mutantki. Wątpiła, aby miała się w ten sposób dowiedzieć czegoś ciekawego, ale mimo wszystko warto było to sprawdzić.
Postawa pełna pewności siebie - i najprawdopodobniej obecność tuż obok wciąż jeszcze leadera X-men - sprawiły, iż nikt nie próbował ich zatrzymać. Nie było to ze strony tutejszych mutantów zbyt rozsądne, gdyż w końcu jako telepatka panna Frost mogłaby bez problemu kontrolować poczynania Summersa... Ale mieszkańcy szkoły mieli tym razem szczęście - ich nietypowy i niepisany sojusz w dalszym ciągu obowiązywał. Okoliczności wymagały od nich współpracy.
White Queen bez pardonu udzieliła sobie pozwolenia na wkroczenie do sypialni Xaviera, w której spodziewała się go zastać - i jej podejrzenia rzeczywiście się sprawdziły. Mężczyzna leżał w łóżku... Śpiący lub nieprzytomny. Nie przejmując się zbytnio poczynaniami Cyclopsa, Emma postanowiła na własną rękę zbadać stan Profesora - w sposób, na którym znała się najlepiej, czyli po prostu telepatycznie. W tym momencie pojawił się jednak problem: nie wyczuwała w nim żadnej aktywności mózgowej, którą jej zdolności mogłyby wychwycić... A co za tym idzie - nie mogła go wybudzić.
Póki co zachowując tę informację dla siebie, blondynka skierowała swoje moce na kolejny obiekt, a więc na Summersa. W jego pamięci znalazła obrazy wnętrza bazy wojskowej, długich korytarzy, zmutowanego zwierzęcia, które wyszło mu na spotkanie... Potem zaś musiał mieć miejsce wybuch, który zawalił większość pięter, gdyż następne wspomnienia dotyczyły już prób wygrzebywania się spod gruzów. Mutant doświadczył niebywałego szczęścia, że w ogóle to przeżył, ale Emma jakoś nie potrafiła się temu dziwić.
Nie widząc sensu w czuwaniu przy ciele Xaviera, Biała Królowa postanowiła skorzystać na tej wycieczce w inny sposób. Delikatna telepatyczna sugestia podparła własne myśli Cyclopsa i przekonała go, że powinien zostać u boku mentora, podczas gdy panna Frost skierowała się ku drzwiom wyjściowym.

Z/t.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cyclops

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sro Lut 25, 2015 8:15 pm

Scott po rozmowie ze wszystkimi poczol sie rozbity i nawet troche zawiedziony. Wiedzial ze byl liderem i ze musial podjac jakas decyzje, a byli w grupie,Grey nie. Nie mogl jej tak zostawic choc mogl nawet sam zginac. Chcialby uslyszec rade tej osoby, ktora lezala przed nim, ktorej ufal bezgranicznie. Profesor Xavier.

- Profesorze, to ja Scott. Nawalilem, wszyscy wieszaja na mnie psy. Co ja mam robic? Daj mi chociaz jakis znak jaki powinienem zrobic nastepny krok, gdzie sie udac i czy mam poprowadzic innych czy udac sie sam. - orzekl Cyclops.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3401
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sro Lut 25, 2015 9:18 pm

Podczas gdy Cyclops siedział tak przy łóżku Xaviera, za jego plecami cichutko uchyliły się drzwi. Do środka w pierwszej kolejności jedynie zajrzała, a następnie wkroczyła Ororo - w cywilnym stroju i ze zdecydowanie zaniepokojonym wyrazem twarzy. Nie brała udziału w misji w Rosji, jednakże zdawała sobie sprawę z tego, co stało się na wyspie. Zdążyła już zaczerpnąć wszelkich niezbędnych szczegółów od tych, którzy z niej powrócili.
-Wciąż się nie obudził?- spytała, zbliżając się powoli do łóżka. Nie zajęła jednak miejsca - ani na nim, ani na żadnym innym dostępnym meblu. Stanęła po prostu w pobliżu Scotta, spoglądając na profesora. Dłonie złożyła przed sobą.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Czw Lut 26, 2015 11:18 am

Liczac na jakis znak, ktory wskaze droge jego postepowania po uslyszeniu uchylajacych sie drzwi wpadl w chwilowa euforie myslac ze rzeczywiscie ujrzy jakiegos aniola stroza, ktory powie mu co dalej. Niestety, a moze i stety byla to tylko Ororo zadajac nic nie zaskakujace pytanie o stan profesora.

- Niestety bez zmian, a tak potrzebuje jego pomocy i rady. Nie wiem co dalej robic. - odparl
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3401
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Czw Lut 26, 2015 11:47 am

Kobieta westchnęła cicho, jednakże nie odpowiedziała od razu. Wyglądała na zmęczoną; w końcu pod nieobecność praktycznie całej drużyny i profesora to właśnie na nią spadł obowiązek pilnowania Instytutu - zarówno pod względem bezpieczeństwa, jak i w roli zastępcy dyrektora. Bardzo stresujące zajęcie, a jednak Storm na nic się nie skarżyła.
-Przecież wiesz czego chciałby dla ciebie najbardziej- zauważyła powoli, a następnie dość ostrożnie ułożyła dłoń na ramieniu Scotta - jak gdyby oczekiwała, że może ona zostać przez niego odtrącona.
-Słyszałam co się stało na wyspie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Czw Lut 26, 2015 6:56 pm

Cyclops siedzial tam ale byl obecny tylko cialem niestety myslami byl calkiem w innym miejscu. Ciagle widzial te korytarze, zolnierzy, demoniczne psy a na koncu Grey i zawiedzione twarze innych mutantow i wybuch. Czul ze bedzie go to meczylo nocami przez bardzo dlugi czas, aczkolwiek w tym momencie wyrwaly go z tego stanu slowa przyjaciolki.

- Wybacz Storm, ale ja juz nic nie wiem i nie wiem co robic dalej. Profesor byl dla mnie jak ojciec i jego zdanie cenilem sobie najbardziej. Nie mowie to o nim jak o zmarlym, ale po prostu nie ma go z nami i czuje sie taki bezradny. - powiedzial Scott obwiniajacym tonem siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3401
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Czw Lut 26, 2015 9:27 pm

Storm przechyliła głowę lekko na bok, na moment przenosząc spojrzenie na Cyclopsa, lecz wkrótce potem jej wzrok powrócił już ku profesorowi. Pomimo całej tej sytuacji mimo wszystko zdawała się być bardzo... Z braku lepszego słowa: spokojna.
-Na pewno nie chciałby, żebyś się obwiniał i zadręczał. Nic nie poradzimy na to, co już się stało, nie zmienimy przeszłych wydarzeń, ale możemy jeszcze uratować sytuację, w której znajdujemy się teraz- rzekła w końcu, a następnie zawahała się dosłownie na sekundę czy dwie. Znów zerknęła w stronę Scotta i dorzuciła:
-Słyszałeś o tym "najnowszym odkryciu z dziedziny genetyki"?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pią Lut 27, 2015 3:46 pm

Pierwsza mysl Scott'a nie byla jakos bardzo tworcza raczej denna i kazdy trzezwo myslacy czlowiek by na to wpadl, ze to nic nie da mowiac nie obwiniaj sie. Przeciez przez niego mogli zginac jego przyjaciele. Dlaczego sie tak zachowal skoro byl przywodca i to na jego barkach spoczywala odpowiedzialnosc.

Cyclops'a z krainy wiecznego udreczania wyrwalo kolejne pytanie Storm i jak sie mu wydawalo bylo bardzo dziwne.

- Nie wiem, ale co to ma wspolnego z zaistniala sytuacja? - odpowiedzial jednoczesnie zadajac kolejne pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3401
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Pią Lut 27, 2015 6:50 pm

Mutantka powoli cofnęła dłoń z ramienia swojego - bądź co bądź - przyjaciela, a następnie skrzyżowała dość luźno ręce na swojej klatce piersiowej. Jej spojrzenie powędrowało na moment w dół, ku podłodze, jak gdyby zbierała przez ten czas myśli. W końcu jednak podniosła wzrok - niespokojny.
-W ciągu najbliższych dni grupa genetyków ma zamiar zaprezentować na konferencji - chyba w stolicy, choć tego nie jestem pewna - wyniki swoich badań na temat ludzkich mutacji... Na temat genu X. Już teraz zdradzili światu nasze istnienie i zamierzają to jeszcze poprzeć dowodami.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sob Lut 28, 2015 6:25 am

Nie byly to jakies pokrzepiajace slowa choc patrzac z drugiej strony, moze to i lepiej ze swiat dowie sie o mutantach. Dla Scott,a moze nie bylo to wiarygodne bo wiedzial ze ludzia ciezko jest zaakceptowac zmiany, aczkolwiek moze tym razem zrozumieja. Gdyby jednak tak nie bylo nie mozna ich od razu nienawidzic tylko trzeba by bylo im pomoc zrozumiec ze jestesmy teoretycznie tacy sami i nie mamy jakis zlych zamiarow wobec nich takich jak na przyklad: "przejecie wladzy nad swiatem i zrobieniem ze zwyklych ludzi bez genu X swoimi sluzacymi". Tak czy inaczej Cyclops wiedzial jedno... wiedzial co ma zrobic.

- Storm mialas racje ze musze znalezc pewnosc siebie i podazyc dalej w celu znalezienia tego co szukam i to nie chodzi o Grey tylko o samego mnie i o otpowiedzi ktore chce znac na nurtujace mnie pytania. Jak uwazasz, gdzie mozemy sie spotkac ze wszystkimi zebym mogl im powiedziec o paru moich decyzjach? I czy moglabys przekazac to jakos wszystkim zainteresowanym ze bede tam na nich czekal? - zapytal grzecznie i po zasugerowaniu danego miejsca udal sie tam.





-----------------------
Jak bymm mogl prosic to po twoim poscie daj z/t i zacznij postem ty w nowym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3401
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   Sob Lut 28, 2015 1:24 pm

Czoło Storm lekko się zmarszczyło, jak gdyby nad czymś się właśnie zastanawiała - albo być może coś ją zaskoczyło, coś w zachowaniu lub słowach Cyclopsa? Trudno orzec, szczególnie w sytuacji, gdy kobieta najwyraźniej postanowiła zachować dla siebie.
-Zgaduję, że Sala Narad nada się do tego celu najlepiej- stwierdziła, nie komentując reszty wypowiedzi Scotta. Mimo to jednak również ruszyła ku wyjściu z pomieszczenia, posyłając jeszcze ostatnie spojrzenie profesorowi. Po drodze posłała do pozostałych członków X-men komunikat wzywający ich do Sali Narad.

[z/t dla Cyclopsa]

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon Xaviera   

Powrót do góry Go down
 
Salon Xaviera
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: