Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Droga 66

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Flash Thompson

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Droga 66   Nie Sty 13, 2013 1:31 pm

Route 66 lub też U.S. Route 66, popularnie Mother Road, lub Autostrada Willa Rogersa. Kiedyś droga łącząca Chicago i Los Angeles, teraz podzielona na kilka odcinków pełni funkcję drogi turystycznej. Ten fragment nazywany również "Mojave 66" nie jest zbyt często uczęszczana ze względu na niegościnne rejony, jednak pojawiają się turyści, którzy uwielbiają takie klimaty.

A ostatnimi czasy nie tylko turyści...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Droga 66   Nie Kwi 21, 2013 7:18 pm

Trzysta kilometrów na godzinę. Z taką właśnie prędkością mignęła dosłownie czerwona strzała. Ferrari 458 Italia połykało kolejne kilometry drogi sześćdziesiąt sześć w zastraszającym tempie. Mirage gnał do Nowego Yorku, a taka rzadko uczęszczana, choć sławna, droga była mu bardzo na rękę. Równa nawierzchnia, zero patroli policyjnych, pozbawiona zakrętów. No, prawie. Raj, po prostu żyć nie umierać.
Kiedy tak gnał myślał o tym dupku z Malibu. Taki cwaniak, bo jest z innej planety. A ch** mu w du**, nie warto marnować czasu na myślenie o tym kosmicznym chamie. Ale dziewczyna - tak, to co innego. Teoretycznie powinien zostać w Malibu, przynajmniej, jeśli chciał ją jeszcze spotkać. A chciał. Ale coś mu mówiło, że powinien jechać do Nowego Yorku. No i co to dla niego wrócić. Drogi w USA były w doskonałym stanie, więc mógł nimi pruć pełną prędkością. No i długa jazda nie męczyła go, w przeciwieństwie do białkowców.
Pisk opon i po kilkudziesięciu metrach już stał w miejscu. Musiał trochę rozprostować stawy. Zmienił się w tryb robota i przeciągnął się. Wokoło ani żywej duszy. Tylko jakieś pustynne stworzenia leniwie spacerowały przy poboczy lub grzały się na skałach. Była to dobra okazja do nadania jakiegoś sygnału, żeby dać znać innym, potencjalnym Transformerom na Ziemi. A przynajmniej tym w kilku najbliższych stanach. Jego nadajnik nie był na tyle silny, by nadać wiadomość na całą kulę. Ale te kilka stanów to zawsze coś. Czekał chwilę, jednak nie dostał odpowiedzi. Mimo wszystko postanowił chwilę tu zostać, może ktoś przybędzie.
Zszedł z drogi i wszedł nieco w pustynię. Zatrzymał się przy rosnącym kilkanaście metrów od drogi kaktusie i zaczął mu się przyglądać. Czy to zwierze, czy roślina? Nie rusza się, co jednak nie klasyfikuje od razu tego organizmu, jako roślina. Z tego co wiedział nie takie stwory żyją na tej pokręconej planecie. Trącił sukulenta, ale ten nie zareagował. Usiadł po turecku i wgapił się w roślinę.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Droga 66   Nie Kwi 21, 2013 7:52 pm

Jeśli wstaniesz o piątej nad ranem i uświadomisz sobie, że miałeś coś zrobić, ale nie do końca wiesz co, to znaczy, że albo zasnąłeś godzinę wcześniej, albo przeholowałeś procenty. W przypadku Shulkie wydarzyło się to pierwsze. Lepiej nie mieć na sumieniu kolejnego lokalu, kiedy zapomni się o swojej sile i zechce kłócić z jakimś starym facecikiem, chowającym broń po kieszeniach. Tak, czy inaczej, w stanie skrajnego wyczerpania zielonooka jechała pożyczonym od „dobrej znajomej”, dość starym samochodem, drogą numer sześćdziesiąt sześć w stronę Los Angeles wysłana z przymusową delegacją z FBI. Jakby nie mieli kogo wysyłać tylko właśnie ją? Bo co? „Bo jesteś duża, silna i wygada” jak to ujął szef. To jednak nie znaczy, że mogą sobie tak wykorzystywać ten fakt. To już piąta delegacja w miesiącu! W sumie jest jeden plus. Powrót do domu. Jakby było do kogo wracać…
Stary samochodzik dziwnie posapywał i coś mu pod maską ciągle popiskiwało. Sam wygląd tego cudeńka nie napawał przekonaniem, czy aby na pewno przeżyje te kilometry, które ma przemierzyć. Shulkie ciągle patrzyła sceptycznie w stronę tych pisków, mamrocząc pod nosem, że ostatni raz pożycza takiego grata. Ale, trzeba pochwalić tę maliznę. Długo wytrzymuje. Jak na zawołanie samochód zaczął zwalniać. Zielona zmarszczyła brwi.
-Nie rób mi tego mały… Nie w takim miejscu.- Pojazd wydał ostatnie westchnienie silnika i… stanął. Dziewczyna stęknęła cicho i oparła głowę o kierownicę.
-Najpierw zdzierają cię z łóżka nad ranem, a potem mówią: „Przepraszamy, ale nie mamy samochodu na taką trasę.” Jaką trasę! To prosta droga!- Wzięła do ręki swoją torbę na szybko zapakowaną w mieszkaniu i rzuciła obok samochodu, po czym obeszła go z każdej strony.
Podjęła nawet próbę naprawy, ale grat ciągle nie chciał zapalić. Będąc już na skraju załamania nerwowego Shulkie wzięła swoją torbę i a odchodnym kopnęła starocia w boczne drzwi. Przeleciał dobre kilkadziesiąt metrów w głąb pustyni i w zetknięciu z ziemią wyleciał w powietrze. Dopiero po fakcie uświadomiła sobie, że był pożyczony. Jeszcze bardziej zirytowana zeszła z drogi idąc w kierunku niedawnej eksplozji. Wgapiając się w ziemię i złorzecząc pod nosem na głupiego szefa, zardzewiałe badziewie i niewyspanie zaryła czołem w coś twardego. Coś metalowego. I coś co było jakimś wielkim robotopodobnym czyś.
-No fajnie! I co jeszcze?! Zgraja kosmitów do tego?!-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Droga 66   Nie Kwi 21, 2013 8:07 pm

Kiedy tak kontemplował egzystencje i jej sens najzwyczajniejszego w świecie kaktusa, co jego samego dość zaskakiwało, od kiedy on taki zainteresowany obcymi formami życia, coś walnęło go w plecy. Okej, walnęło to może za dużo powiedziane, zdecydowanie jednak to poczuł. Jeśli miał być to atak, to średnio skuteczny.
Odwrócił się i ku swemu zaskoczeniu ujrzał kobietę. Ale nie taką zwykłą - była zielona. 'Mieszkał' na Ziemi zaledwie kilka lat, ale wiedział, że takie coś nie jest normalne u tej rasy. Chociaż kto ich tam wie, podobno gdzieś na tej właśnie pustyni znajdowała się tajna strefa, w której przeprowadzano różne eksperymenty - w tym właśnie na kosmitach. Co za szczęście, że tam nie trafił.
-Powiedziała zielonoskóra kobieta... -bąknął tylko i wstał. Co oczywiście nie zmieniało faktu, że był kosmitą. Ba, żeby tylko kosmitą. Był maszyną obdażoną samoświadomością z i umiejętnością nauki, kojarzenia faktów i innych tych 'inteligentnych' rzeczy. Fenomenem jednak była jej reakcja. Taka... w sumie zwykła. Cóż, jeśli sama też była nie stąd, to prawdopodobnie pięciometrowe maszyny nie były dla niej niczym niezwykłym. A w takim wypadku Mirage wyczuwał okazje na kolejną pogawędkę. Być może już nie z przedstawicielem rasy ludzkiej, ale zawsze to coś.
-Tak na Ciebie patrzę, i też wydajesz mi się być nie stąd. -powiedział, krzyżując ręce na piersi, jak to on miał w zwyczaju.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Droga 66   Pon Kwi 22, 2013 4:00 pm

Robotopodobne coś miało na oko jakieś pięć metrów wzrostu. Nie przyzwyczajona do zadzierania głowy aż w takim stopniu, podczas rozmowy z kimkolwiek, Shulkie zirytowała się jeszcze bardziej.
Dziwne. Na ogół nie była taka nerwowa. Brak snu źle na nią wpływał. Kolejna delegacja podnosiła ciśnienie. Jedyne czego zielonowłosa teraz pragnęła to wyładować na czymś złość. Jedno uderzenie. Tylko jedno. Dla odzyskania spokoju i harmonii. Z krótkiego zastanowienia wyrwał ją czyjś głos. Rozglądnęła się na wszystkie strony nie będąc w pełni świadomą, że usłyszane słowa padły z ust tego, w co przed momentem uderzyła. Dopiero po chwili zorientowała się, że to „coś” mówi. Naoglądasz się w życiu różnych dziwów, kosmitów i w ogóle, a nie możesz przyjąć do wiadomości, że pięciometrowy metalowy gigant gada. Na dodatek wydaje się być niezbyt uprzejmym typem.
Shulkie znowu westchnęła i podniosła wzrok na robocoś:
-Nie jestem stąd? Oczywiście, że jestem. To, że nie widziałeś jeszcze zielonoskórej kobiety świadczy tylko o tym jak mało wiesz o tej planecie. – Uśmiechnęła się słodko i przerzuciła torbę przez ramie. Właściwie to szansa, że ta istota spotka kogoś zielonego jak Shulkie była równa zeru. Z jednym wyjątkiem. Bruce. Aczkolwiek każdy głupi zauważy różnicę miedzy kuzynostwem. Nie tyle, że w wyglądzie, co w… sposobie bycia. Teraz pozostawało pytanie czym jest gigant i kto go stworzył. Przecież nie możliwe jest by takie coś istniało samo z siebie stworzone. Chociaż zawsze istnieje ryzyko błędu.
-Kim lub raczej czym tak właściwie jesteś, hm? Tym bardziej nie wyglądasz jakbyś był stąd. Jeśli przez swoje „stąd” rozumiesz Ziemię.- Rzuciła torbę na ziemię i z niekłamanym zainteresowaniem przyglądała się metalowej istocie, stając w pozie identycznej do rozmówcy. Pierwsza zasada wywiadu: dowiedzieć się jak najwięcej, zdradzając jak najmniej. Górować nad obiektem i nie dać się omamić. Tylko jak tu górować nad czymś co przerasta cię o jakieś trzy metry?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Droga 66   Pon Kwi 22, 2013 6:53 pm

-Nigdy nie byłem zdania, że wiem o Ziemi dużo. Myślę, że jak na kilka lat to jednak i tak sporo. oczywiście powiedział tak, żeby nie wyjść na idiotę. Przez ten czas spędzony tutaj tak mało się dowiedział... Ratchet byłby zawiedziony. No ale w końcu nie trafił tu z misją szpiegowską, po prostu się tu rozbił. Równie dobrze mógł wylądować na Marsie, Neptunie czy w ogóle innym układzie planetarnym. Mimo wszystko mógł trochę przysiąść i czegoś się o tej planecie dowiedzieć. No bo żeby się zastanawiać, czy kaktus jest roślina, czy zwierzęciem... No do ciężkiej cholery.
-Czym? Nie jestem tosterem, wiesz? -rzucił obrażony. -Czy wszyscy przedstawiciele waszej rasy są takimi ignorantami? Współczuję programom, które tworzycie. -przynajmniej dowiedział się jednego - kobieta, z jakiegokolwiek powodu zielona, nie widziała jego braci. Jeszcze kilka takich rozmów i całkowicie straci nadzieję, że któryś z jego ziomków również tu trafił. Szanse były cokolwiek małe...
-Ale tak, jeśli musisz wiedzieć, jestem 'przedmiotem' z kosmosu. -odparł. -Moja kolej. A co Tobie się stało? -chodziło mu oczywiście o wyjątkowy kolor jej skóry i włosów.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Droga 66   Pon Kwi 22, 2013 8:23 pm

Shulkie uniosła jedną brew do góry. Tak więc ta istota była tu już od paru lat. Niektóre ewentualne podejrzenia zielonej zeszły na dalszy plan. Jednak obecność takiego kogoś na Ziemi nadal budziła pewne przypuszczenia. Może ktoś w kosmosie znowu planuje jakiś zamach?
-Ależ kochanieńki, ja nie utrzymuje, że jesteś tosterem. Wiesz, toster stosunkowo jest mniej zaawansowany technologicznie od ciebie. Chyba, że pod tą masą metalu nic nie ma- Jakby dla sprawdzenia swojej teorii stuknęła go lekko w nogę uśmiechając się przy tym, dla ewentualnego złagodzenia sytuacji i udobruchania rozmówcy.
-Współczujesz im? Nie utożsamiasz się chyba z Ziemskimi programami? Poza tym, myślisz, że ludzie na co dzień spotykają istoty takie jak ty? Uwierz, że gdybyś trafił na jakąś inną kobietę, to uciekłaby stąd z prędkością światła.- Nie do końca to było prawdą. Ludzie mają to do siebie, że nad strachem potrafi zwyciężyć ciekawość, a jakby patrzeć tak na giganta z dołu nie był taki straszny. Wyglądał jak jedna z tych zabawek dziecięcych, które mają dwie możliwe formy do uzyskania. Delegacja odeszła jakby na dalszy plan. Odezwała się ciekawska natura Jen, która kazała jej dowiedzieć się jak najwięcej o tym wielkoludzie.
Z kosmosu? Czyli jednak nie stworzył go jawisz szalony ziemski naukowiec.
-Co mi się stało? Jestem skutkiem prób ratowania mojego życia przez kuzyna, w którego żyłach płynie zmutowana przez promieniowanie gamma krew. To dość długa i skomplikowana historia, którą wolałabym cię nie zanudzać.- Skoro większość podejrzeń zniknęła, postanowiła uchylić rąbka informacji o swojej osobie. Cóż może jej rozmówca nieco uspokoi nabuzowane nerwy zielonookiej.
-Skąd jesteś?- Zapytała po krótkiej chwili.- Oh i to nie wypada damie pierwszej się przedstawiać, dlatego powołując się na naturę dżentelmeńską ty mógłbyś to zrobić pierwszy.- Po raz kolejny puknęła go w nogę, tym razem nieco mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Droga 66   Pon Kwi 22, 2013 9:18 pm

-Och, a więc jednak zauważyłaś. -gdyby tylko wiedziała, jak bardzo zaawansowany technicznie był. Wyprzedzał Ziemska technologie o lata świetlne. Podobne efekty można by uzyskać ewentualnie dzięki nanomaszynom. Ale te malutkie robociki wciąż są sferą science-fiction.
-Chodziło mi raczej o fakt traktowania istot żywych jak przedmioty, tylko dlatego, że ich ciała nie są organiczne, a umysły to ciągi zer i jedynek. Oczywiście w uproszczeniu. -machnął dłonią, jednak zaraz wrócił do poprzedniej pozy. -Tak, tyle zdążyłem się o was nauczyć. Strachliwe z was istoty. Uogólniając. -czasami inne emocje brały górę. Ciekawość, jak w przypadku Lu. Szaleństwo. A czasami chciwość. Przepadanie Mirage'a i skopiowanie technologii byłoby na pewno bardzo opłacalne.
-Ależ nie, opowiedz. Rzadko mam okazję z kimś porozmawiać. A oglądanie telewizji mnie nie bawi. Jak wy możecie spędzać przed tym pudełkiem tyle czasu? -okej, że ludzkość to rasa młoda i jeszcze wiele muszą się nauczyć, ale bez przesady.
-Z Cybertronu. Wątpię, żebyście w ogóle wiedzieli o istnieniu takiej planety, to kawał drogi stąd. -najdłuższa podróż życia. Dobrze, że był w stanie hibernacji, bo umarłby z nudów.
-Uważaj na lakier... -rzucił lekko poirytowany. -Jestem Mirage. Szpieg autobotów. Chociaż biorąc pod uwagę moją sytuację, to można powiedzieć, że jestem bezrobotny...


Ostatnio zmieniony przez Mirage dnia Sro Kwi 24, 2013 12:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Droga 66   Wto Kwi 23, 2013 4:50 pm

Uśmiechnęła się w myślach. Nawet małe dziecko zauważyłoby różnicę w zaawansowaniu technologicznym. Zakładając oczywiście, że wiedziałoby, co to takiego. Ciekawe, jakie technologie skrywa w sobie ta istota. Można by przeprowadzić badania i później wykorzystać wyniki do udoskonalenia wielu rzeczy. Ba! Do stworzenia całkiem nowych rozwiązań technologicznych. Chociaż może lepiej dać sobie z tym spokój. Zbyt duża pokusa dla niektórych typków.
-Istot żywych? Ah, racja. Ktoś twojego pochodzenia inaczej patrzy na tę kwestię. Jak i na ludzkie zachowania.- Mruknęła z lekkim zażenowaniem. Robotyczny gigant jako buntownik w walce o wolność tosterów. Shulkie uśmiechnęła się do swoich myśli.
-Wiesz, czym jest promieniowanie gamma, śrubko?- Nie była zbyt chętna do opowiadania dokładnej historii swojej „odmienności”, więc chwilowo postanowiła badać wiedzę metalowego.
-Jak możemy? To zapewnia nam rozrywkę. Choć niektórzy z nią przesadzają. Poza tym ludzie są leniwi, a to urządzenie zapewnia ją bez zbędnego wysiłku. Ludzkich preferencji nie zmienisz.- Wzruszyła ramionami.
-Cybartron? Hm, to ciekawe. Opowiesz coś o tej planecie?- Zrobiła wielce zaciekawioną minę, a następnie głośno się zaśmiała:- Czyżbyśmy aż tak dbali o wygląd? Rzadka cecha u płci męskiej.
Szpieg? Jednak jedne przypuszczenia zielonej się sprawdziły. –Powiedziałeś autobotów? Czym one są? Mirage, tak?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Droga 66   Sro Kwi 24, 2013 1:14 pm

-Promieniowanie gamma – wysokoenergetyczna forma promieniowania elektromagnetycznego. Za promieniowanie gamma uznaje się promieniowanie o energii kwantu większej od 50 keV. Zakres ten częściowo pokrywa się z zakresem promieniowania rentgenowskiego. W wielu publikacjach rozróżnienie promieniowania gamma oraz promieniowania X opiera się na ich źródłach, a nie na długości fali. Promieniowanie gamma wytwarzane jest w wyniku przemian jądrowych albo zderzeń jąder lub cząstek subatomowych, a promieniowanie rentgenowskie – w wyniku zderzeń elektronów z elektronami powłok wewnętrznych lub ich rozpraszaniu w polu jąder atomu. Promieniowanie gamma jest promieniowaniem jonizującym i przenikliwym. Promieniowania gamma oznacza się grecką literą γ, analogicznie do korpuskularnego promieniowania alfa i beta. -wyrecytował, zupełnie, jakby miał przed oczami kartkę z tekstem. -Może chcesz mi powiedzieć, że Twój niespotykany kolor skóry to efekt wystawienia się na działanie tych promieni? Małe dawki są używane w medycynie, ale od większych się umiera. -a ona nawet nie wyglądała na chorą. -I nie jestem żadną śrubką. -wycedził, pochylając się do niej. Ich twarze dzieliło kilka centymetrów. Odezwał się ryk silnika i z rur wydechowych przy obojczykach Mirage w twarz Shulkie strzelił strumień powietrza o wyraźniej woni spalin.
Robot tylko pokręcił głową, prostując się. Ludzie to tak leniwa rasa, że aż dziw brało, że ich technologia jest aż tak zaawansowana.
-Nie miałem okazji tego sprawdzić, ale wątpię, żeby był widzialny z Ziemi. Jest obdarzony samoświadomością. Cybertron to w sumie taka jedna, przeogromna myśląca maszyna. Niestety już go nie ma. Został zniszczony przez Deceptikony - jedną ze stron w wojnie domowej, która miała miejsce. Zresztą, to oni ją zaczęli. -tak, Decepci i ludzie byli do siebie bardzo podobni. Głównie jeśli chodzi o zachłanność.
-Pff. Gdybyś zamieniała się w takie cudo jak ja, to też uważałabyś na lakier. Właśnie, jedno trzeba wam przyznać - umiecie tworzyć auta. Napęd benzynowy to dość prymitywne rozwiązanie, ale... -do napędu neutronowego to jeszcze im daleko.
-Autoboty to druga z dwóch frakcji, na które podzieliły się transformery podczas wojny. Decepci wykorzystywali... nie, to złe słowo. Nie znali umiaru w wykorzystywaniu surowców naszej planety. Autoboty się temu sprzeciwiły. Wojna, śmierć Cybertronu, ucieczka ocalałych w kosmos... No, ja trafiłem tutaj, nie miałem jeszcze wieści od nikogo z moich.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Droga 66   Nie Kwi 28, 2013 5:41 pm

-Niezła definicja Śrubko.- Zadasz jedno proste pytanie istocie z robocim umysłem oczekując prostej odpowiedzi, a dostajesz informacje, o których sama ledwo wiesz. Po co więc pytać.- Właściwie to wystawiony, jak to określiłeś, na działanie tych promieni był mój kuzyn. Słyszałeś o istocie nazywanej Hulk? Pewnie nie, ale mniejsza. Zdarzyło się tak, że byłam bliska śmierci i mój kochany kuzynek przeprowadził transfuzję, by mnie uratować. Jego krew zamieszała się z moją i puf, wyglądam tak jak teraz. Jestem zielona, wyższa, silniejsza. Gdybym się porządnie przyłożyła pewnie miałbyś niezłe wgniecenia.- Znowu puknęła go lekko, wiedząc że może go to zirytować.- Oczywiście mogę wyglądać jak człowiek, ale podoba mi się ta forma. A ty co o niej sądzisz Śrubko?- Uśmiechnęła się figlarnie.
-Dobrze rozumiem.- Odrzekła ledwo łapiąc oddech i rozganiając dłonią woń spalin. Maszyna wywodząca się z maszyny. Bunt między mieszkańcami. Jakie to typowo dramatyczne dla większości planet. Aczkolwiek cały ten Cybertron wydawał się niezwykle interesujący. Maszyna wielkości planety. Patrząc na rozmiar Mirage nie była ot taką malutką planetą.
Wysokie ego miała ta istota, a przynajmniej zbyt przejmowała się swoim wyglądem. Jak na płeć męską. Tylko pytanie czy te autoboty posiadają taki podział. Jako maszyny są tworzone z różnych części, więc byłby on zbędny. Czyli niektóre osobniki nadrabiają charakter kobiecy za całą rasę. Burzliwa teoria chaosu.
-Niby się znamy, ale kolega przed nami jakoś temu przeczy.- Wskazała na dogasający wehikuł znajomej.- Naprawiany tyle razy ale i tak stanął. Choć w sumie może nieco przesadziłam doprowadzając go do takiego stanu.- Zaśmiała się z zakłopotaniem.
-Oj szybko ich Śrubko nie znajdziesz. Ale mógłbyś zaciągnąć języka u kogoś kto bada przestrzeń kosmiczną nad ziemią. Jeśli coś twojego pokroju ją przekroczyło, to na pewno to zarejestrowano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Droga 66   Pon Kwi 29, 2013 4:14 pm

Istotnie, nie słyszał. Z jej opowieści wynikało jednak, że jego krew była napromieniowana. To nadal nie trzymało się kupy ani nawet sensu.
-Radziłbym nie próbować. -co jak co, ale na punkcie wyglądu był przewrażliwiony. Oczywiście wiedział, kiedy odpuścić i w trakcie walk miał to gdzieś, chociaż kiedy miał chwilę, to doprowadzał się do porządku. Nawet jeśli wiedział, że zaraz znów będzie porysowany i pognieciony. Przy czym nad tym drugim trzeba było pracować tak czy siak, bo zbyt poważne wgniotki przeszkadzały w transformacji lub w ogóle ja uniemożliwiały.
-Jest... niespotykana. Ale mi to wszystko jedno. Ludzie i tak są dla mnie kosmitami. -wzruszył ramionami. Dla niego różnica w jej kolorze skóry i nieco większym wzroście była porównywalna do tej, którą ona dostrzegłaby między nim a jakimś innym przedstawicielem jego rasy. Niby się różnią, ale widać, że przeszli tą samą ścieżkę ewolucyjną.
Dedukcja Shulkie była interesująca, aczkolwiek błędna. Na Cybertronie istniał podział płciowy. Jednak z powodu innego procesu rozmnażania pełnił on zupełnie inną funkcję.
Zerknął tylko na grata w oddali. Nie do końca to miał na myśli, mówiąc, że ludzie znają się na autach, chodziło mu o te supersportowe wehikuły, a nie jakieś tam jeździdełka dla ludzi średnio zamożnych.
-Tak, spoko. Wejdę sobie do obserwatorium, zero, jak wy to mawiacie, przypału. -chyba, że ktoś spytałby się za niego. Ktoś... ludzki.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Droga 66   Czw Maj 09, 2013 4:01 pm

Odpowiedź na pytanie nie była zbyt konkretna, ale Shulkie o to nie dbała. Gdyby Mirage chciał wiedzieć coś więcej po prostu by o to zapytał. Zrobiła naburmuszoną minę, co sprawiło, że przez chwilkę wyglądała jak małe dziecko. Parę wgnieceń nie zrobiłoby pewnie żadnych poważnych szkód, ale skoro Pan Robot był tak przewrażliwiony na punkcie wyglądu, to lepiej zrezygnować. Jakby nie patrzeć ma trzy metry więcej i zapewne jest dużo silniejszy od zielonej.
Wzmiankę na temat swojego wyglądu puściła mimo uszu, robiąc dla efektu minę wyraźnie mówiącą: "Nie znasz się".
-Oj no pomyśl Śrubko, przecież jesteś całkowicie zmechanizowany. Na pewno posiadasz ponadludzką inteligencję i wiedzę. Dlaczego więc nie włamiesz się do chociażby internetu i nie poszukasz tam informacji o odpowiednim miejscu. To niby wielki śmietnik, ale...- dalsze słowa przerwał jej telefon. Zdziwiona zaczęła grzebać za nim w torebce.
-Szef?- przez dwa sygnały wgapiała się w urządzenie po czym uśmiechnęła się słodko i odebrała.- Witaj szefuniu! ... Nie nie dojechałam. ... Wiem, ze rezerwacja była ustalona na konkretną godzinę. ... Samochód mi wybuchł. ... Nie. Szefie, gdzieżby to mogła być moja wina. Po prostu jechał i puf! Ledwo udało mi się uciec. ... Gdzieś na środku pustyni. ... Tak, droga 66. ... O! Teraz dajecie mi samochód?! ... Dobrze, nie krzyczę. ... Las Vegas, yhm. ... Ale to tyle kilometrów. ... Nie możecie podesłać choć helikoptera? ... Dobra, dobra, rozumiem. Pójdę posłusznie na nogach. Ale! Chcę dodatkową premię za to. ... Wie szef ile kosztują ubrania na taką... Rozłączył się?- Odjęła telefon od ucha i siłą woli powstrzymała się by nie rzucić nim o ziemię. Niewyspanie to jednak zła sprawa. Z rezygnacją oparła głowę o nogę Mirage.
- Tyle kilometrów pieszo. Za jakie grzechy? - Po co ona się tak męczy. Zawsze coś szło nie tak. Powinna już dawno zrezygnować z FBI, ale z drugiej strony ,lubiła taką pracę. - Na czym to ja skończyłam Śrubko? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Droga 66   Czw Maj 09, 2013 9:02 pm

-Może dlatego, że nie mam dostępu do tego waszego 'śmietnika'? -trudno by było, żeby maszyna z obcej planety potrafiła od tak łączyć się z internetem. Ludzie chyba używali do tego komputerów, ale dla niego były za małe. Prędzej złamałby klawiaturę, niż coś napisał. A skorych do pomocy było niewielu. Chociaż tu miała rację, jeśli tak duży obiekt spadłby na Ziemię, na pewno ktoś by go zarejestrował. Do tego w miejscu katastrofy znaleziono by tylko krater... Ewentualnie ślady naprawdę wielkich stóp. Pomysł nie był głupi, niestety trudny do wprowadzenia w życie.
Kiedy Shulkie rozmawiała przez telefon, Mirage rozejrzał się po otoczeniu, zupełnie, jakby szukał to jakiejś żywej duszy. I rozumnej. Słuchał jej jednym uchem, ale rozmowa nie była zbyt ciekawa. Potem poczuł jej głowę na kolanie. Przez chwilę chciał zabrać nogę, jednak zrezygnował z tego. Sam nie wiedział dlaczego, może gdzieś w głębi czuł, że powinien choć trochę ją wesprzeć? Trafiasz na inną planetę i nagle stajesz się zupełnie inną maszyną...
-Na tym waszym śmietniku, zwanym internetem... -rzucił niedbale. Chwilę się zastanawiał. Las Vegas... kawał drogi, do tego nie w tą stronę, w którą zmierzał. Z drugiej strony, co to dla niego? Nie zużywał benzyny, jak ziemskie pojazdy, więc...
-Mogę Cię podrzucić do Vegas... -wypluł z siebie. Zabrzmiało to tak, jakby sprawiało mu to ból. Coś jak 'nie chcę tego robić ale 'wypada''. -W sumie mam nie po drodze, ale niech stracę... -może wróci do Malibu i poszuka Lu? O ile pozbyła siś już tego niebieskiego ćwoka...
Powrót do góry Go down
She-Hulk

avatar

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 17/04/2013

PisanieTemat: Re: Droga 66   Nie Maj 12, 2013 12:04 pm

-A nie możesz się podpiąć do jakiegoś komputera? Jesteś maszyną. Niezwykle zaawansowaną na dodatek, więc nie sądzę, żebyś nie był w stanie tego zrobić? -Mruknęła podirytowanym tonem.- Poza tym możesz zawsze kogoś o to poprosić. Kogoś, kto nie ucieknie na twój widok oczywiście.-
Jeden i drugi sposób miały swoje wady, ale każdy był wykonalny. Tak się przynajmniej Shulkie zdawało.
Ton jakim Mirage podał swoja propozycje nie był zbytnio zachęcający. Czując, że narzucanie się tej istocie nie byłoby na miejscu, zielona wpadła na pewien pomysł. Zajrzała do torby. Woda, buty, mały plecak oraz wszystko co było potrzebne jest. Wyciągnęła więc z wielkiej torby to, co w drodze selekcji uważała za niezbędne i spakowała do mniejszego plecaka. Zmieniła buty na wygodniejsze, po czym wszystko co zostało schowała w cieniu jakiegoś dużego kamienia. Szef będzie jej wisiał pare rzeczy, ale tak chyba może się poświęcić.
-Oj nie trzeba Śrubko. Skoro masz nie po drodze, nie będę się narzucać, ale dziękuje za propozycję.- Uśmiechnęła się i założyła plecak.- Przejdę się. Może znajdę jakąś mieścinkę po drodze i pożyczę samochód, czy coś. Jestem silną dziewczynką. Poradzę sobie.-
Może i nie był to najmądrzejszy pomysł, ale faktycznie taki spacer jej się przyda. Musi się w końcu obudzić. Poza tym widać było, że z Autobotem niezbyt przypadli sobie do gustu.
-Do miłego Śrubko.- Tym razem dość mocno puknęła istotę w nogę, ale nie patrząc nawet czy pozostał po tym, jakiś ślad, lekkim krokiem ruszyła przed siebie. Prawdopodobnie nie do końca świadoma tego, co robi.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Droga 66   Pon Maj 13, 2013 4:53 pm

-Moje gniazda nie pasują do waszych ziemskich. -odparł tylko. -A taką osobę niezwykle trudno znaleźć. Jak na razie jesteś drugą.
Wkurzało go, że wciąż nazywa go śrubką. Z drugiej jednak strony przynajmniej nie zaakceptowała jego propozycji. I dobrze, nie będzie musiał się cofać.
-Na razie. -odparł bez entuzjazmu i wrócił na drogę, gdzie zmienił się w samochód i odjechał w stronę NY.

zt
Powrót do góry Go down
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Sro Lut 11, 2015 9:59 pm

Według wskazówek tubylców miał być już na terenie Ameryki przynajmniej od prawie dwóch tygodni. Jednak po Avengersach nie było ani śladu. Postanowił więc poszukać informacji w innym mieście. Z tego co się dowiedział, nie małą sławą cieszyła się tak zwana Droga 66. Ruszył więc tym szlakiem. Nie wiedział jednak, że nie będzie to łatwa droga. Pustynia, palące słońce. Szczęście, że był zahartowany.

- Czy Ci Mściciele w ogóle jeszcze istnieją? - mruknął do siebie. W sumie nie wiedział. Nie znał ich siły i zaczynał się martwić, że mogli zostać pokonani - Mściele! Czy wy jeszcze żyjecie? - westchnął.

Przystanął na chwilę, by napić się wody. Przy okazji ściągną marynarkę i zarzucił ją na ramie. Dnie może były gorące, ale ta dziwna okolica miała swój mikroklimat. Już pierwsza noc uświadomiła mu, że bez jakiejkolwiek bluzy jest za zimno jak na jego gust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Sro Lut 11, 2015 10:36 pm

Baal jednak nie teleportował się do swojego apartamentu, postanowił wrócić do swojej limuzyny i wrócić do domu samochodem. Chciał przemyśleć parę spraw, nie tylko na temat dalszego przebiegu sprawy tych ludzi z wioski, ale też tego,co widział w lesie. Nigdy nie widział tej czarodziejki, a znał wielu i wiele takich jak ona. Musiała być niezła, skoro zachowywała spokój w obliczu walki czerwonego Hulka i smoka. Fakt jednak, że była w formie ptaka od razu zdradził, że coś jest nie tak. Miał przeczucie, że jeszcze spotka ją i czerwonego potwora. Teraz jednak ważniejsze było to, że jedzie do Las Vegas trochę się wyluzować i odpocząć po pracy, zrelaksować się w towarzystwie pięknych kobiet, alkoholu i hazardu. Jadąc limuzyną i spoglądając daleko zauważył jakąś pojedynczą sylwetkę, sporą dość jak na człowieka. Był zdziwiony, że zwykły człowiek podróżuje piechotą taką trasą, w dodatku samotnie. Dla niego, jako demona, temperatura nie robiła żadnej różnicy, ale zwykłemu człowiekowi powinna doskwierać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Czw Lut 12, 2015 12:55 am

Mężczyźnie chociaż było bliżej do demona, to potrzebował się pożywić od czasu do czasu. No i kwestia utrzymania nawodnienia organizmu. Był odporny na czynniki klimatyczne ale nie aż tak by całkiem zarzucić ochronę przed nimi. Po wypiciu dwóch łyków wody zakręcił butelkę i włożył ją do kieszeni spodenek. W tym momencie zauważył nadjeżdżający samochód. Była to dla niego sprzyjająca sytuacja. Miał nadzieję, że ten kto prowadzi ten pojazd udzieli mu pomocy. Podniósł prawą rękę i pomachał w stronę samochodu. Niestety nawet nie podejrzewał z kim przyjdzie mu się spotkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Czw Lut 12, 2015 9:59 pm

Mężczyzna zaczął machać w stronę samochodu, co oznaczało, że potrzebuje pomocy. Demon sam nie wiedział, czy warto to zrobić. Z drugiej jednak strony, był ciekaw, kim jest gość, który samotnie podróżuje przez pustynie. Pojazd powoli dojeżdżał do pozycji faceta, a Baal dalej nie był zdecydowany co do pomocy jemu. Dopiero w ostatniej chwili powiedział szoferowi, by zatrzymał się przy gościu, który stanął przy drodze. Baal wtedy też nacisnął pewien przycisk, a drzwi się otworzyły. Wtedy też uśmiechnął się i powiedział do gościa:
- Witam. Widzę, że potrzebujesz pomocy, więc wchodź do środka. Facet wyglądał na bardzo mocno zbudowanego, postawnego mężczyznę, odzianym w marynarę i koszulę na zamówienie, bo przy jego rozmiarze nie może być inaczej. Dziwne jednak było to, że nie był specjalnie obładowany wodą czy innym napojem, i że w takim stroju podróżował, w dodatku nie okazując większych oznak zmęczenia upałem. W środku samochodu działała zaś klimatyzacja, więc mógł w spokoju tu odpocząć. Pytanie tylko, czy przyjmie pomoc i wejdzie do auta...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Czw Lut 12, 2015 10:33 pm

Z pewnego punktu widzenia, tak. Potrzebował pomocy. Ville kompletnie nie nie znał okolicy. Więc nie wzgardziłby wyciągniętą ręką. Nie podobała mu się tylko jedna nie wiadoma. Przyjaciel czy wróg. Teraz jednak nie było odwrotu. Nieznajomą osobą okazał się być posunięty w wieku mężczyzna. Puki co nie było problemów, gdyż zaoferował pomoc bez kłopotliwych pytań na 'dzień dobry'.

- Prawda. Dziękuję za pomocną dłoń - odpowiedział dyplomatycznie. Poczekał chwilę, aż nieznajomy otworzy mu drzwi, a następnie wszedłby do limuzyny. Będąc już w aucie ponownie ubrał garnitur. Po pierwsze a środku było zdecydowanie chłodniej. Po drugie - było by co najmniej nie taktowne z strony Ville, gdyby półnagi siedział przed osobą, która mu pomaga. Westchnął i spojrzał na Baala.

- Jeszcze raz dziękuję za pomoc - zaczął jeszcze zanim padły ewentualnie pytania - Trochę to zabawne, iż w dzisiejszych czasach nieznajomy pomoże szybciej niż przyjaciele - dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Pią Lut 13, 2015 12:09 pm

Chłopak z chęcią przyjął pomoc Baala, co go nieco zdziwiło. Zazwyczaj ludzie w końcu nie ufają nieznajomemu z limuzyny, a już na pewno nie kobiety, ale widać mężczyzna czuł się na tyle pewnie i tak potrzebował pomocy, że ją przyjął. Facet wsiadając powiedział jedno zabawne, ale jakże prawdziwe zdanie - łatwiej o pomoc nieznajomego niż przyjaciela. W tych czasach na pewno, tu się demon z nim zgadzał. Kiedyś jednak było inaczej, przynajmniej w piekle. Zawsze mógł liczyć na Mefista, dalej w jakimś stopniu może, ale nie jest to już to, co kiedyś. Wracając jednak do sytuacji, Baal po chwili zwrócił się do Ville:
- Trudno się z tym, niestety, nie zgodzić. Nazywam się Tedius Harris, a pan? Zapytał piekielny pomiot, wyciągając przy tym dłoń, do klasycznego, męskiego uścisku dłoni. Dawno nie poznał żadnych nowych ludzi, przynajmniej nie w takiej sytuacji i nie pojedynczo. Przez pobyt na Ziemii stawał się bardziej ludzki, nie był już bezduszną maszyną do zabijania dla władzy, a rozwijało się w nim powoli człowieczeństwo. Oczywiście, nie oznacza to, że robił się miętki, o nie, ale by nie zwracać na siebie większej uwagi musiał zachowywać się jak porządny obywatel. Sam nie wiedział, jak się z tym czuć. Dziwne dla niego było to uczucie. No, ale cóż, w końcu żyje już tu trochę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Pią Lut 13, 2015 7:27 pm

"Przyjęcie pomocy" nie było kwestią pewności czy nie pewności, acz konsekwencją dania się zauważenia przez kogoś na środku pustyni. Ville mimo krótkiego pobytu na Ziemi zdążył zauważyć, iż tutejszy lud był wybitnie niesamodzielny. Dlatego też wydawało mu się mniej podejrzane przyjęcie pomocy niż dalsze przemierzanie tego surowego terenu.

- Ville Strife - odpowiedział na pytanie i delikatnie uścisnął rękę nowo poznanego. Od jakiegoś czasu tak się przedstawiał i nauczył się już podawać 'poprawne' imię. Mniej więcej wiedział jaka jest sytuacja na planecie, więc nie chciał spotkać kogoś nieodpowiedniego zanim nie znajdzie Avengers. Albo kogoś innego z jakiegoś ruchu oporu. Wracając do miejsca w którym się znajdował obecnie - wzrokiem powoli zaczął rozglądać się po wnętrzu auta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baal

avatar

Liczba postów : 85
Data dołączenia : 21/10/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Pią Lut 13, 2015 8:12 pm

A więc Ville Strife. Dziwne imię, na pewno nie jest z Ameryki, bardziej z Europy, chociaż nazwisko także ma bardzo dziwne, nie pasujące praktycznie do żadnego znanego Baalowi państwa. No, ale nic, lepiej porozmawiać w celu ustalenia tego, niż samemu próbować to rozwikłać. Demon zauważył, że facet rozgląda się po aucie, wyraźnie nie będąc przyzwyczajonym do takich klimatów. Uśmiechnął się tylko lekko i odezwał:
Widzę, że nie jesteś przyzwyczajony do takich aut. Rozumiem to, nie od zawsze takimi jeździłem, musiałem ciężko zapracować, aby pozwolić sobie na takie luksusy. Nie o tym jednak chciałem. Co pan tu robi sam, w dodatku bez specjalnego prowiantu? Sądząc po tym, jak pan wygląda i jak pan długo wytrzymał, musi być pan wojskowym lub kimś w tym rodzaju, nie mylę się? Ciekawość Baala była duża, chociaż nie można powiedzieć, że strasznie nią grzeszył. Nie była ona w sumie większa niż przeciętnego człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ville Strife

avatar

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Droga 66   Pią Lut 13, 2015 11:50 pm

Fakt, imię było trochę dziwne. Mężczyzna wymyślił je już po pierwszym spotkaniu z 'tubylcami'. Teraz jednak musiał skupić się na odpowiedzi na pozornie proste pytanie. Nie mógł wypaplać byle czego, bo gdyby Teidus zaczął drążyć temat, łatwo wykryłby sprzeczności. Aby zyskać na czasie, postanowił zacząć od łatwiejszej części.

- W sumie to prawda. Nigdy nie jeździłem takimi autami - przekrzywił lekko głowę. Odpowiedź na drugie pytanie planował rozegrać podobnie. Musiał tylko uważać, żeby nie powiedzieć czegoś za dużo - Byłym żołnierzem. Mój oddział został rozwiązany i teraz jestem zwykłą szarą osobą - zaczął dyplomatycznie. Teraz pozostawało mi ugryźć kawałek pod tytułem "Jak pan tu się znalazł". To niestety już było ciężkie. Jeszcze nie zdążył wymyślić satysfakcjonującej go wymówki na to co niby miałby robić na środku pustyni. Spuścił wzrok w dół i delikatnie oblizał górną wargę.

"Myyyyśl !" skarcił się w duchu. Na szybko zaczął analizować przebieg rozmowy.

- Przyjaciele - mruknął niechętnie. W tym momencie w jego głowie zaświeciła się żaróweczka. Ponownie spojrzał na starszego mężczyznę i pociągnął temat - Zostawili mnie tu praktycznie z niczym - zełgał, acz jako próbę uwiarygodnienia swojej wersji rozłożył ręce pokazując swoje niekompletne i nie pasujące do siebie ubranie. Miał wielką nadzieję, że Teidus nabierze się na tą wersję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Droga 66   

Powrót do góry Go down
 
Droga 66
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga
» Królewski Szlak

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Las Vegas-
Skocz do: