Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hangar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Hangar   Nie Sty 13, 2013 2:12 pm

First topic message reminder :



Hangar jest podziemnym obszarem przeznaczonym do przechowywania pojazdów X-Men, takich jak wyposażony w technologię Stealth samolot Blackbird, czy X-Copter. Obecnie zrezygnowano z tradycyjnego pasa startowego, i korzystając z możliwości pionowego startu wyżej wymienionych maszyn. Punkt wylotowy znajduje się poza obrębem samego budynku, a konkretnie pod boiskiem do koszykówki, które zostało "wylane" na ruchomej, pancernej płycie. Pojazd zostaje wyniesiony na poziom boiska przy użyciu kolejnej płyty, pełniącej w tym przypadku funkcję podnośnika. Przed uruchomieniem owej maszynerii, osoby, które ewentualnie przebywają na terenie boiska są o tym fakcie ostrzegane za pomocą dźwiękowego sygnału alarmowego. W takiej sytuacji studenci powinni natychmiast przenieść się w inne miejsce.


Ostatnio zmieniony przez Cable dnia Wto Cze 06, 2017 10:38 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Wrz 05, 2013 7:41 pm

Domino obserwowała walkę z niemałym zachwytem, zauważając jednak, że z sekundy na sekundę stawała się coraz bardziej brutalniejsza i zacięta. O ile mogła to jeszcze nazwać walką. Nathaniel jednak nie zważając na zadane już obrażenia napastnikowi, zadawał kolejne, co zaskoczyło Domino. Nie mieszała się do walki, jednak teraz w jej głowie pojawiła się myśl, że Cable zaraz po prostu zabije kobietę. I tutaj pojawiał się problem... Bo to ona najpierw usiłowała zabić ich, więc dlaczego Domino miałaby jej teraz żałować? W głowie kobiety pojawiła się jednak myśl, że martwa niczego im nie powie, a Domino liczyła na jakiekolwiek informacje, które pomogłyby jej w wyjaśnieniu tego, co się tu działo.
- Cholera - mruknęła kobieta, która na prawdę wolała nie stawiać między Summersem, a jego ofiarą. Wiedziała, że z pewnością pożałuje tego, ale rzuciła się w stronę walczących, stając za leżącą kobietą w złotym kombinezonie.
- Wystarczy! - krzyknęła do Cable'a, trzymając broń w pogotowiu. Dla własnego bezpieczeństwa wolała nie być bezbronna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Wrz 19, 2013 2:51 am

Jego umysł ogarnęła dzika furia. Wściekłość wyzwoliła adrenalinę, adrenalina sprawiła, że Cable przestał odczuwać ból towarzyszący otrzymywanym razom. To właśnie ta chwilowa odporność połączona z chaotycznym systemem walki dała mu przewagę nad tym drugim, oszustem. Jednak Nathan w tym momencie o tym nie myślał. Nie myślał też o motywacjach, jakie popchnęły zmiennokształtnego do ataku na niego i Domino. O czym myślał Cable? Absolutnie o niczym. Prócz miażdżeniu. Biciu. Wyrwaniu głowy przeciwnika wraz z kręgosłupem i naplucia do środka. W końcu jeden z ciosów był tak silny, że zakończył to starcie. I chyba naprawdę niewiele brakowało, by Summers urwał nim głowę przeciwnika. Przeciwniczki, bowiem okazała się ona kobietą. Nie żeby Nathanowi robiło to jakąś różnicę – zamierzał skończyć to, co zaczął.
Zrobił krok do przodu i zamarł. Domino staje na jego drodze i przez krótką chwilę cały gniew przelał z niebieskoskórej na towarzyszkę. I Bóg mu świadkiem, chciał ją uderzyć. Jednak się opamiętał, przynajmniej na tyle, by nie zrobić nic głupiego.
- Wystarczy – warknął za Domino, wlepiając wściekłe spojrzenie to w nią, to w napastniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hangar   Sob Wrz 21, 2013 11:21 am

MG MODE



Wystarczy. Dźwięk tych słów odbił się od ściany hangaru, a mimo to nikt nie wiedział jak potoczą się dalsze losy tego starcia. Na minut przed tym, Cable atakował szaleńczo przeciwniczkę, która ich pierwsza zaatakowała. I chociaż nigdy nie stronili od walki na śmierć i życie, tak brutalne morderstwo przekroczyłoby pewne granice. Wiedzieli o tym oboje. Młody program imieniem Emily, wraz z systemem operacyjnym zainstalowanym w uszkodzonym ramieniu, rozpoczęli zwycięską walkę z wirusem, który wpływał na zachowanie Cable'a. Musieli się spieszyć, gdyż ten stał z bronią skierowaną na swoją towarzyszkę, a ona niczym lustrzane odbicie celowała w niego. Chroniła zmiennokształtną kobietę, która nie miała już dłużej siły walczyć. Kim była i po co ty przybyła, aby tego się dowiedzieć musiała przeżyć, a zachowanie Nathaniela wyraźnie wskazywało na fakt, iż taka opcja nie jest w ogóle brana pod uwagę. Ręce trzęsły się mężczyźnie, który ściskał swoją broń, walcząc z samym sobą, aż w końcu wirus dało się usunąć. System operacyjny zaanonsował wykasowanie groźnego oprogramowania, a umysł Cable'a został oczyszczony, zobaczył on wtedy wszystkie złe rzeczy, których dokonał od czasu przybycia na Ziemię. Wirus został wgrany w przyszłości, przez tamtejszych wrogów, ale skutki poniosła przeszłość. Teraz oczyszczony opuścił broń, aby w końcu przedstawić się światu i X-Menom, jako jeden z nich.
Domino również odetchnęła, a teraz oboje mogli zająć się napastniczką. Kobieta została zabrana do innej części hangaru, a pod presją wyjawiła im, kim jest i dlaczego tutaj przybyła. Nazywa się Vanessa Carlysle i jest najemnikiem. Jak się okazało jej celem nie był Cable, nie była nim też nawet Domino. Miała podszyć się pod, któregoś z X-Menów, a dzięki swoim perfekcyjnym zdolnościom adaptacyjnym, mogłaby przez długi czas infiltrować ich organizację. Nie wie, kto jest zleceniodawcą. Zazwyczaj działała prze pośredników, często nie wiedząc nawet dla kogo pracuje, lecz misja była dość precyzyjna.
Kobieta stałą pod ścianą, oddychając ciężko od otrzymanych obrażeń. Czuła, że jej los jest przesądzony.

//THE END!
- Walka dobiegła końca.
- Cable jest oczyszczony z wirusa wpływającego na jego zachowanie. Oczyszczony z błędów "pierwszego Cable'a".
- Vanessa Carlysle zostanie zatrzymana w instytucie, lecz jest to postać, którą można zaadoptować!!!
- Domino i Cable, możecie ruszać w swoją stronę :)
Powrót do góry Go down
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Mar 18, 2014 6:26 pm

Parę minut później od wydarzeń w hallu…
Echo kroków rozchodziło się po hangarze, kiedy Domino spacerowała w tą i z powrotem, czekając na swoich towarzyszy. Wodziłam wzrokiem po tym ogromnym pomieszczeniu, szukając punktu zaczepienia, żeby zainteresować się czymś chociaż na chwilę. Dla urozmaicenia oczekiwania. Storm początkowo nie zgodziła się aby Domino brała udział w wyprawie i panna Thurman musiała się sporo nagimnastykować, aby ją przekonać do zmiany zdania. Udało się. Odgarnęła z kredowobiałego policzka kosmyk czarnych włosów i jeszcze raz spojrzała w stronę wejścia, spodziewając się tam zastać mutantów. Była tu za wcześnie, o wiele za wcześnie zapewne. Tak przynajmniej się jej wydawało, ale mieli ruszyć natychmiast. Znali już koordynaty, a to oznaczało, że powinni wyruszyć jak najszybciej. Domino miała nadzieję, że wszyscy już wiedzą, że ona również leci i nie będzie musiała się ponownie tłumaczyć, dlaczego chce to zrobić.
– Panowie, panowie… Co tak długo? – mruczała cicho do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel

avatar

Liczba postów : 49
Data dołączenia : 01/11/2013

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Mar 25, 2014 10:39 pm

Angel wleciał do hangaru, lądując z gracją, by chwilę później schować skrzydła zabezpieczając je specjalnym pasem, by nie były widoczne pod ubraniem. Rozejrzał się niepewnie po całym pomieszczeniu. Brakowało Storm, Kurta, Cable'a...niebieskoskóry umiał obsłużyć X-jeta więc z całą pewnością, by się przydał....Warren też wiedział jak obsługiwać tego typu pojazdy, bowiem w asortymencie podziemnego kompleksu swojej korporacji posiadał podobne, co prawda nie tak zaawansowane, ale równie kosztowne i designerskie, co sprzęt instytutu. Dostrzegł jedynie Domino przechadzającą się tak, jakby była czymś zdenerwowana. Podszedł do niej, lekko się uśmiechając:
Wszystko w porządku, Dobra Kobieto? Gdzie są wszyscy? Jakaś taka zdenerwowana się wydajesz, co się stało? - spytał zaniepokojony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Mar 27, 2014 4:46 pm

[/color]Po rozmowie w hallu, kiedy wszystko było już wyjaśnione i każdy wiedział co robić, Kurt udał się do swojego pokoju w posiadłości, by przygotować się do misji. Musiał ubrać kostium, wziąć odpowiedni sprzęt, takie tam X-menowe sprawy, które robiło się praktycznie zawsze zanim się gdzieś wyruszyło. Pakował się w strasznym niepokoju, cały czas myśląc o zagrożonych przyjaciołach. Na pewno sobie pohadzą, to w końcu X-men! - uspokajał się.
Kiedy już był gotowy, teleportował się do hangaru. Wyszedł z chmury dymu, którą po sobie pozostawił i udał się w stronę obecnych tam już Angela i Domino.
-Endschuldigung za spóźnienie - przeprosił grzecznie, po czym rozejrzał się po hangarze. To już chyba wszyscy. -Skoho Cable i Ororo zostają, to chyba moszemy już lecieć
Nightcrawler uśmiechnął się w stronę zebranych i ruszył w stronę jeta. Uśmiech był oczywiście widocznie sztuczny, bo wcale mu teraz do śmiechu nie było. Strasznie się denerwował i chciał już lecieć ratować przyjaciół. Był na siebie zdenerwowany, że przygotowania zajęły mu tak dużo czasu. Gdyby nie to, pewnie byliby już w drodze i szybciej uratowaliby swoich towarzyszy. Kto wie, co się teraz z nimi dzieje? Oby tylko znaleźli wszystkich żywych. Nein, Kurt! Pszestań tak myśleć! Oni na pewno jeszcze żhyją! - powtarzał sobie w głowie, choć sam nie był tego pewien.
W końcu wszedł na pokład i starając się wyrzucić z głowy wszelkie złe myśli zasiadł za sterami samolotu. Teraz musi skupić się na lataniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Mar 27, 2014 6:09 pm

Jeżeli kiedykolwiek Domino narzekała na to, że rzadko spotyka mutanty na swojej drodze, tak teraz całe jej otoczenie było nimi przesycone. A przede wszystkich ich niezwykłymi zdolnościami, które udało jej się dostrzec. Wątpiła, czy istnieje podobne miejsce, jak to. Była nim zachwycona, chociaż czuła się nieco nieswojo. Całe życie w drodze. A taka krótka bezczynność powodowała, że czuła się nieco nerwowo.
Co za bzdura!
Tyle razy sobie obiecywała wakacje, a teraz narzekała na chwilę spokoju. Ale nie na długo. Nieznajomy męski głos wyrwał ją od myśli o jakimś ciepłym, odległym miejscu, gdzie mogłaby wylegiwać się na słońcu i nie martwić o swoją opaleniznę. Uniosła zdziwiona brew, zaskoczona jego obecnością. Po chwili dołączyła do niej druga brew, kiedy została „dobrą kobietą”. Odwzajemniła uśmiech, aczkolwiek jej był o wiele szerszy z powodu rozbawienia.
– Tak. Powinni tu niedługo dotrzeć. I nie, nie jestem zdenerwowana, tylko się nieco niecierpliwie. Kolejności pytań chyba nie pomyliłam – odpowiedziała, odganiając w policzka kruczoczarne włosy. Nie wiedziała, czy zaniepokojenie mężczyzny wynika po prostu z jego troski, czy zwyczajnie  z powodu, że ona tu była i prawdopodobnie się nie znali. A przynajmniej Domino go pierwszy raz na oczy widziała.  Już otworzyła usta, żeby o to zapytać, ale zmieniła zdanie po pojawieniu się Kurta. Teleportacja była czymś niezwykle interesującym, tym bardziej, że Domino nie miała z nią do czynienia na co dzień. Posłała Angelowi przepraszający uśmiech i ruszyła za Kurtem, nie spodziewając się, że nieznajomy również będzie brał udział w wyprawie.
– Zdążymy – rzuciła tylko, siadając w fotelu. Dowiedziała się o Kurcie na tyle, by wiedzieć, że by uratować przyjaciół zrobi wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel

avatar

Liczba postów : 49
Data dołączenia : 01/11/2013

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Mar 27, 2014 7:41 pm

Angel uśmiechnął się na widok Kurta, nie wiedzieć czemu jego widok bardzo go uspokajał. O spokoju na twarzy Wagnera z całą pewnością nie można było mówić. Słysząc odpowiedź kobiety odetchnął z ulgą, zdenerwowanie choć uzasadnione jest im w tej chwili najmniej potrzebne, Trzeba było sprawnie i szybko poprowadzić akcję odbicia ich przyjaciół. Brakowało mu trochę Storm, Ona zawsze myślała racjonalnie, rzeczowo, paradoksalnie pomimo iż była kobietą nie ulegała zbędnym emocjom, co bardzo mu imponowało. A Cable? Gość wydawał mu się podejrzany, niepewny, bardziej przypominał agresora gotowego poczynić totalnie spustoszenie gdziekolwiek się pojawił, taka opcja także nie wchodziła w grę, absolutnie!
Ubrany w strój przeznaczony właśnie na takie wydarzenia skierował się w stronę wejścia na pokład.
- No to lecimy, Kurt bez paniki, załatwimy to szybko, jeśli będzie trzeba wyrzućcie mnie gdzieś nad miejscem do którego się udajemy, zrobi się jakiś zwiad, czy coś w tym stylu. Ja nazywam się Warren, ale mówią na mnie po prostu Angel, ale ja już się przedstawiałem, teraz kolej na Ciebie... - spojrzał na kobietę, której obecność z kolei była dla niego w jakimś stopniu niespodzianką, zaskoczeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Pią Kwi 25, 2014 6:04 pm

Oczywiście jego towarzysze szybko zorientowali się, że Kurt jest zestresowany. Zestresowany to mało powiedziane. Wszyscy jego najlepsi przyjaciele byli przetrzymywali w jakimś... złym miejscu i prawdopodobnie narażeni na wielkie niebezpieczeństwo. Koordynaty, które otrzymali od Colossusa(?) wskazywały na to, że grupa znajduje się na jakiejś wyspie wulkanicznej na Pacyfiku należącej do Rosji. Nightcrawler zastanawiał się, kto mógł za tym stać przypominając sobie, czy już kiedyś wcześniej tam był. Albo czy był tam ktoś z X-men. I nie, nic takiego oczywiście nie pamiętał, nigdy tam jeszcze nie zawitał. Był bardzo ciekawy, co tam znajdą, kogo tam znajdą...
-Nie, Warren, wylądujemy razem, nie bhędziesz nigdzie leciał sam - zadecydował Kurt. Co prawda nie miał prawa wydawać im rozkazów, ale taka opcja wydawała się najrozsądniejsza. Nie chciał się rozdzielać i ryzykować, by mu też coś się stało.
Resztę drogi spędzili w milczeniu. Nie było to podobne do Wagnera, zwykle był bardzo rozmowny. Teraz jednak miał w łowie zbyt wiele myśli i musiał skupić się na pilotowaniu. Byli już niedaleko, trzeba więc było zacząć myśleć nad jakimś planem. Powinni to już chyba zrobić wcześniej, no ale lepiej późni niż wcale.
-Sądzę, że powinniśmy whylądować na plaży, a dalej pójść pieszho, by hadary nas nie wykryły - zaproponował, spoglądając na swoich towarzyszy, po czym posadził jeta na wybrzeżu.

// zt dla wszystkich, przenosimy się TUTAJ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 96
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Hangar   Sro Lis 05, 2014 7:42 pm

Kiedy X-Men podchodzili do lądowania, ci z nich, którzy zabrali w podróż telefony komórkowe, usłyszeli sygnały, lub poczuli wibrację świadczące o otrzymaniu nowego smsa. Nadawcą wiadomości był Hellion, a jej treść brzmiała następująco: „Do jasnej cholery, gdzie są wszyscy? Proszę o rozkazy, lub jakiekolwiek instrukcje. Keller”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Pią Lis 07, 2014 2:51 pm

Moc emocjonalnych rozterek przebijała się przez ciało i umysł Gambita, choć nie był konający w konwulsjach, to jednak nie czuł się z byt dobrze. Czasem przez myśl mu przechodziło (wtedy, gdy był w stanie myśleć), że nikt go nie kocha. Ot, coś mu się tak ubzdurało. Może uderzył się w głowę i tego nie pamięta? Kto wie?

Gambit chciał odczuć co nieco troski, zaś czuł się traktowany szorstko (co oczywiście nie oznacza, że to, co sobie ubzdurał, pokrywało się ze stanem faktycznym jego relacji). W każdym razie, brakowało mu trochę intymności, której warunki bojowe i przebywanie non stop w minimum kilkuosobowym zespole, raczej nie sprzyjały. Za czasów, gdy można było podrywać każdą kobietę w zasięgu, taki brak prywatności mu nie przeszkadzał, ale teraz... chciałby się czasem otworzyć, czy to emocjonalnie, czy też zbliżyć fizycznie...

... do kobiety, do której nie dało się zbliżać, będąc mutantem. Ironia fascynacji kobietami nie do zdobycia, typowa dla mężczyzn o nadętym ego.

Kiedyś był egoistyczny i pusty, lecz z czasem dojrzał a może zdziecinniał jeszcze bardziej. W każdym razie zmienił się. Nie był ulicznym złodziejem, podrywaczem, wyzyskiwaczem innych. Będąc członkiem X, prawdopodobnie po raz pierwszy odczuł przyjacielskie wsparcie. Jego styl życia ewoluował.

Były jednak negatywne konsekwencje. Choć kiedyś lekceważył czyjś czas lub emocje, tak teraz, cenił je i to bardzo. Na tyle, by przeżywać ból związany z jego brakiem. W tej chwili, był jak narkoman na głodzie. Brakowało mu intymności. Może nawet, jakby to oni - a nie Cyklop z Jean - zostali zakopanie w podziemiach zapadającej się wyspy, to byłoby lepiej. Przynajmniej zaistniała by sytuacja, rozwijająca ich intymność, której brakowało.

Po przelocie "publicznym" środkiem transportu, wnet odezwał się Hellion. Ah ta prywatność xmanów. 24h na dobę w pracy, bez możliwości przerwy. Gdyby nie porozrywany brzuchol, to może zacząłby go trafiać szlak, jednak przy obecnym stanie zdrowia nadmiar ruchliwości był wręcz niemożliwy. Pochwycił więc cokolwiek zdolnego do odpisania chłopcu i dał upust swych emocji:
" Najnowsze instrukcje:
1. Zbieramy ciuchy w pojemnik lub do kosza
2.Oddzielamy od siebie kolorami na kupki
3. Należy włożyć daną część do pralki
4. Zamykamy pralkę
5, Poprzez naciśnięcie przycisku wysuwa nam się płytka i tam sypiemy proszek
6. Następnie nastawiamy pranie na ok. 2 godziny.
7. Po 2 godz otwieramy pralkę
8. Wykładamy wszystkie z niej rzeczy do miednicy
9. Wieszamy uprane rzeczy w suszarni".

Przed wciśnięciem przycisku wyślij, skasował jednak podpunkty i złodziejskie palce wystukały poważną odpowiedź.
" Najnowsze instrukcje:
Przygotuj sprzęt i materiały potrzebne do uleczenia rannych.
I pod żadnym pozorem, nie pytaj, gdzie poleciał Cyklop".

Odrywając wzrok od maszyny piszącej i chcąc zmienić negatywną aurę w samolocie, postanowił zmienić punkt ciężkości z rozdrapywania wypadku na temat osiągnięć związanych z misją:
- Może ktoś mi przypomnieć, po co my tam w ogóle polecieliśmy? Bo w ferworze biegania po nieznanych korytarzach, strzelania do wrogów i obrywania od mitologicznych kreatur (oczywiście nie mówię o sobie), można było zapomnieć o najważniejszym celu, w jakim udaliśmy się na tamtą wyspę.

Wszak chyba kogoś uratowali, naukowców, czy kogoś, więc to chyba był dobry temat do rozmowy. Zresztą, wypadało ustalić wstępny raport, przecież ktoś go będzie musiał przekazać. Cyklop się tym nie zajmie w wiadomych powodów...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Lis 09, 2014 11:31 am

Emma wychodziła z prostego założenia, iż im dalej znajdowali się od tej przeklętej wyspy - tym lepiej dla nich wszystkich. Właściwie dla niej samej cała ta sytuacja już się powoli - zbyt powoli - kończyła i przy odrobinie szczęścia kobieta miała nadzieję nie musieć już do niej w żaden sposób wracać. To w końcu nie jej sprawa, że ten czy inny członek X-men nie wrócił z misji. Interesowało ją jedynie to, że uczniowie Instytutu znów otoczeni będą osobami wyszkolonymi do tego, aby obronić ich w razie zaistnienia takiej konieczności. To było najważniejsze.
Dzięki nawiązanemu między samolotami połączeniu White Queen usłyszała pytanie Gambita. a jej subtelnie zarysowane brwi od razu mocno się uniosły. Doprawdy, jak można było zapomnieć o czymś takim? Nic dziwnego, że musiała przyłączyć się do wyprawy ratunkowej, przecież by tam bez niej zginęli. W tym momencie blondynka czuła się jedynie mocno zaskoczona, że eks-złodziej również stanowił część tej ekipy poszukiwawczej, a nie jedną z ofiar...
- Mogło to mieć coś wspólnego z faktem, że większość waszego składu oraz wasz mentor zostali porwani, choć zgaduję, że to dla ciebie mało istotne detale, skoro tak łatwo wyleciały ci z głowy... - rzuciła obojętnym, neutralnym tonem. Nie widziała powodu, aby łagodzić swoje słowa. Praktycznie nigdy go nie widziała, ale to akurat inna sprawa.
W każdym bądź razie, pytanie Gambita przypomniało jej o stanie Xaviera, który w dalszym ciągu zdawał się być nieprzytomny. Ciekawe co takiego robiono z nim w tamtej bazie... Blondynka podejrzewała, że pewnie dobrze byłoby zajrzeć do jego umysłu i w ten sposób go wybudzić, lecz z drugiej strony wątpiła, aby ktokolwiek przy tak zwanych "zdrowych zmysłach" pozwolił jej to zrobić. Jej - wrogowi? Wrogowi, który właśnie w dużej mierze przyczynił się do ich uwolnienia? Nie, tak się nie godzi. Przecież jeszcze by zaszkodziła ich ukochanemu, cennemu profesorowi - i co wtedy?
Oczywiście X-men mogli nie mieć większego wyboru, skoro ich druga naczelna telepatka została na wyspie, najprawdopodobniej przysypana stertą gruzu. Tak, to zdawał się być całkiem niezły argument, o ile oczywiście dotrze do choć jednej osoby, a to nie było wcale takie pewne.
Kiedy tylko odrzutowiec z Emmą na pokładzie wylądował, kobieta zabrała swoje rzeczy i pozwoliła sobie go opuścić, tym samym trafiając do hangaru, po którym rozejrzała się krótko i na pozór bez większego zainteresowania. Przed powrotem do domu chciała jeszcze zorientować się co planują jej chwilowi towarzysze... I w miarę możliwości przebrać się we własne ubrania.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Lis 09, 2014 8:42 pm

Domino starała się odprężyć w czasie lotu, o ile było to w ogóle możliwe w jej przypadku. Ciężko bowiem pochrapywać w fotelu, kiedy siedzi się zamkniętym w metalowej skrzynce parę metrów nad ziemią. Jeszcze ciężej, kiedy ewidentnie miało się nabitych paru siniaków. W tym jeden na pośladku. Ale Domino była dużą dziewczynką i stanowczo nie zamierzała z tego powodu płakać. Wystarczy, że znajdzie kogoś z odpowiednimi umiejętnościami, kto zrobi jej drinka i masaż. Nie potrzebowała wiele do pełni szczęścia.
Jako, że była absolutnym świeżakiem w Instytucie nie miała jeszcze pojęcia, do kogo mogłaby się zwrócić z taką prośbą. Zresztą nic dziwnego, skoro ledwo po dotarciu tutaj została mówiąc krótko zwerbowana do misji ratunkowej. Nie miała nic przeciwko pobytowi tutaj, skoro miała zapewnioną ochronę i nie musiała spać z pistoletem pod poduszką. Była to całkiem miła odmiana.
Podsumowując:
Miała jedynie parę siniaków. Cycki całe i głowa na miejscu. Na plus.
Siniak na pośladku i ledwo mogła wysiedzieć na własnym tyłku. Minus.
Miała ze sobą swoją ukochaną broń. Plus.
Jej strój nie miał dziur. Plus.
Miała już wymieniać kolejne plusy, kiedy poczuła wibrowanie telefonu. Jako, że jej stój nie pozwalał na szaleństwa, to telefon też musiała jakoś umiejętnie schować. W staniku, jak większość kobiet. Rozsunęła zamek uniformu i wyciągnęła telefon, w celu odczytania smsa. Ewidentnie nie było do niej. Ona tu tylko była od strzelania.
- I po co pytałeś? - rzuciła  z rozbawieniem, kolejny raz z rzędu usiłując narysować swój kod pin na telefonie. Zmarszczyła brwi i postukała nim w podłokietnik, aż ekran zrobił się zielony, czerwony, czarny, aż w końcu wyświetliło jej wiadomość. To telefon Domino, tego nikt nie ogarnie. Po chwili go schowała i aż uśmiechnęła się na samą myśl, że zaraz wyjdzie rozprostować kości, czego nie mogła zrobić teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Lis 20, 2014 11:51 am

... Nie mam pojęcia czy czekacie na MG czy po prostu nikt więcej już nie ma ochoty odpisać, ale skoro minęło trochę czasu, to się wtrącę, by usunąć zastój.

***

Obie maszyny wylądowały w końcu w hangarze - jedna po drugiej - a ich drzwi otworzyły się, tym samym pozwalając zgromadzonym w nich mutantom wydostać się wreszcie z zamknięcia... Zresztą bardzo zatłoczonego zamknięcia, bo jednak X-men i ich towarzyszy było w tej chwili całkiem sporo.
Póki co mimo wszystko priorytet stanowili ranni; niektórzy z nich wydawali się być w naprawdę nieciekawym stanie, między innymi Wolfsbane - wciąż w wilczej formie - jednakże większość oberwała tylko powierzchownie albo była otępiała z powodu powoli ustępujących środków usypiających. Podsumowując - mogło być z nimi o wiele gorzej. Tak czy siak, ta sprawna część drużyny zabrała się za przenoszenie lub wyprowadzanie poszkodowanych, aby można im było udzielić pomocy.
Zostawała jeszcze kwestia w dalszym ciągu nieprzytomnego Profesora X, aktualnie spoczywającego na rękach Colossusa, który zdawał się nie być pewien co powinien zrobić dalej. Umieścić mentora wraz z innymi rannymi? Czy może potrzebował wyjątkowej uwagi? Mimo wszystko ostatecznie Profesor również został przetransportowany, a cała reszta X-men opuściła hangar.

***

Wszyscy dostajecie tutaj [z/t], kontynuujcie już w innych tematach, podzielcie się jak Wam wygodnie. Zakładamy, że w pierwszej kolejności wszyscy otrzymaliście pomoc medyczną, co musiało potrwać przynajmniej chwilę.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Kwi 02, 2015 5:27 pm

Cyclops pierwszy wszedl do hangaru czekajac na pania Frost. Liczyl na to ze pospieszy sie gdyz kazda minuta sie liczy jesli jest tak jak mowil agent moze pozabijac setki osob. Na to nie mozna pozwolic. Nawet bez wzgledu czy sie kogos kocha czy nie.

- Emma, gdzie ty jestes? - powiedzial na glos.


---------------------------

Przepraszam za krotki post ale chcialem jakos to ruszyc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Kwi 05, 2015 7:17 pm

Kurt ostatnimi czasy nie narzekał na nudę. Kiedy tylko doszedł do siebie po wydarzeniach w Rosji, zaczął pomagać wszystkim, którym nie przyszło to tak łatwo. Dbał o rannych w Instytucie jak tylko mógł, mimo iż nie wiele wiedział o tych medycznych sprawach. A jak już wszyscy otrzymali potrzebną im pomoc, został wezwany na zebranie do sali narad... o którym zapomniał. Siedział wtedy w swoim pokoju z przekonaniem, że chyba miał coś zrobić. Jako, ze nie mógł przypomnieć sobie o co chodzi (a był na tyle leniwy, ze nie chciało mu się nikogo spytać) postanowił się zdrzemnąć. I dopiero kiedy się obudził, jakiś czas później, zorientował się, że powinien być na tym ważnym zebraniu. Udał się tam jak najszybciej (używając swoich mocy, oczywiście), ale sala była już pusta. Postanowił więc odnaleźć Storm, która wcześniej poprosiła go o przybycie na spotkanie. Nie była ona zadowolona z nieobecności Nightcrawlera, ale prawie w ogóle nie dała tego po sobie poznać i powiedziała mu o wszystkim, co było w tej chwili istotne. I o jego misji, na której wykonanie musiał się, rzecz jasna, zgodzić. Udał się więc do hangaru, tym razem już  jednak w mniejszym pośpiechu, ale mimo to dotarł na miejsce w miarę szybko. Tam czekał na niego Cyclops, którego to Kurt przywitał ciepłym uśmiechem i krótkim:
-Guten Tag!
Następnie udał się w stronę jeta- tak po prostu, nie tracąc czasu na zbędne rozmowy. Później jednak pomyślał, że Scottowi należą się jakieś wyjaśnienia, bo przecież Niemca wcale nie miało tutaj być. Odwrócił się więc w jego stronę. -Stohm wszystko mi wyjaśniła, mam cię bezphiecznie dostahczyć na miejsce - powiedział, a następnie gestem dłoni wskazał towarzyszowi, że ten ma udać się za nim na pokład. Wszedł do środka i rozsiadł się wygodnie w fotelu pilota przygotowując maszynę do startu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Kwi 14, 2015 10:26 pm

Zgodnie ze swoją wcześniejszą obietnicą, Storm podesłała informacje dotyczące ostatniego znanego położenia Jean bezpośrednio do komputera pokładowego jeta, aby Kurt i Scott bez problemu mogli od razu udać się w to miejsce. Co prawda X-men nie posiadali żadnej pewności, że Marvel Girl nie ruszyła już od tego momentu dalej, jednakże to wciąż było lepsze niż nic. Mieli przynajmniej jakiś punkt zaczepienia - trop na początek - i tyle musiało im póki co wystarczyć.
Podczas gdy Cyclops pakował się jeszcze do odrzutowca, a Nightcrawler przygotowywał już maszynę do startu, jeden ze znajdujących się przed nim ekranów włączył się - ukazując twarz Ororo.
-Być może Psylocke będzie miała więcej szczęścia przy Cerebro. Spróbuje ponownie namierzyć Jean i może przemówi jej do rozsądku, ale bądźcie w pogotowiu- poinformowała obu mężczyzn.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Havok

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Hangar   Pią Kwi 24, 2015 11:13 pm

Havok ciągle miał w głowie wydarzenia, które miały miejsce na wyspie Chirnkotan. Po powrocie do instytutu, odczuwał straszne zmęczenie a oprócz tego ból w paru miejscach, który z czasem minie. A więc od razu udał się do swojego pokoju aby tam, oddać się błogiej drzemce. Po przebudzeniu się, poszedł pochodzić po instytucie lecz czuł, że jeszcze nie jest w pełni sił, aby móc ruszyć na jakąkolwiek misję.
Chłopak wyszedł na dziedziniec, aby pooddychać świeżym powietrzem i porozglądać się w celu obserwacji danych osób, które znał oraz tych, które były mu całkowicie nieznajome. W końcu, kiedy już miał dość obserwacji, posiedział jeszcze chwilę na ławce aby zaraz wstać i wrócić do pokoju. Ból jaki odczuwał po misji malał, co radowało Alexa. Przez myśl mu przeszło, że może by odwiedził Scotta lecz ostatecznie zrezygnował i ponownie położył się do łóżka, ponieważ poczuł się jakiś taki senny.
Przez kilka dni, jeszcze dochodził do siebie a kiedy ból i zmęczenie całkowicie już mu przeszły, dowiedział się o misji, jaka czeka jego oraz drużynę. Jakoś tak wyszło, że pod drodze z nikim dłużej nie porozmawiał, gdyż skupił się tylko na tym, aby wsiąść do jeta i zająć miejsce z tyłu. Dopiero w jecie mógł sobie z kimś pogadać ale i tak, przez dłuższy czas siedział w milczeniu. Miał tylko nadzieję, że wszyscy wrócą z tej misji w jednym kawałku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avatarpbf.cba.pl
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Sob Kwi 25, 2015 2:04 pm

Kiedy wszyscy trzej mutanci znaleźli się już w odrzutowcu i zajęli w nim miejsca siedzące, Kurt mógł w końcu wystartować - kierując się na współrzędne dopiero co podane przez Storm. Już w trakcie podróży Ororo podesłała grupie kolejne dane, tym razem uzyskane przez korzystającą z Cerebro Psylocke. Należało do nich przede wszystkim najnowsze położenie Jean... Które tak naprawdę chyba nie powinno stanowić dla nikogo żadnego zaskoczenia.
Innymi słowy - kurs na Annandale-on-Hudson.

***

Założę nowy temat i zacznę w nim mg - potem możecie pisać w dowolnej kolejności.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Sie 25, 2015 9:52 pm

Gdy Scott wszedł do hangaru pierwsze co pogłaskał motor, którym planował odjechać. Ale zanim to zrobił postanowił dojść do swojej szafki z ubraniami, w której przebrał się w nowy strój, gdzie dominowała czerwień. Miał to zachować na specjalną okazje, ale może to impuls, ale uznam że zrobi to teraz. Na to założył jeszcze bluzę i kaptur żeby go nie poznali. Z resztą maskę miał zdejmowaną więc całą resztę miał pod bluzą. Po zmianie odzienia wsiadł na motor i wyjechał w poszukiwaniu najbliższej stacji benzynowej. W końcu trzeba dolać do baku. Jadąc nie odwrócił się nawet do tyłu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 164
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Hangar   Sro Sie 10, 2016 8:40 am

//z sali narad

Logan szybkim krokiem, niemal półbiegiem, wpadł do hangaru i od razu skierował się do Blackbirda. Opuścił wysuwany trap, dostał się do kokpitu i rzucił swój stary strój na siedzenie pilota. Wczytał interfejs kontroli systemów. Sprawdził stan silników, ilość paliwa, urządzeń maskujących i inne. Tak naprawdę wykonywał te czynności machinalnie, gdyż jego myśli zaprzątnięte były czymś innym. Myślał o Jean, Cyklopie i o wszystkim, czego się dziś dowiedział, a prawdopodobnie nie był to koniec przykrych niespodzianek. Był prostym człowiekiem, żołnierzem i najemnikiem. Nie podobały mu się niezniszczalne istoty z kosmosu, przybysze z przyszłości, czy kryształy końca świata. Miał przed sobą jasny cel. Odnaleźć Jean i w miarę możliwości sprowadzić ją całą do instytutu. Wierząc opowieściom Cable'a ten cały feniks był rozumny i nie skory do agresji, ale widok z nagrań dziennikarzy kazał w to wątpić. Z drugiej strony czerwonym, hulkopodobnym stworem z reportażu był prawdopodobnie Thaddeus Ross, a gdyby Logan sam dysponował ognistymi mocami z kosmosu, sam pewnie zapragnąłby ich użyć po kwadransie rozmowy z generałem.
Xavier kiedyś powiedział mu: „Licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze.” Logan gdzieś w głębi czaszki widział scenariusz, w którym Jean okazuje się nie przypominającą dawnej siebie machiną zniszczenia. Aż za dobrze wiedział jak to jest, gdy nie jest się panem własnego losu. Gdzieś w środku, uwieziona prawdziwa Jean, może błagać o pomoc, a on nie będzie w stanie nic zrobić. Być może przyjdzie konieczność obrony ludzi, przed tym całym feniksem, a Wolverine nie był w stanie sobie odpowiedzieć, czy byłby w stanie podnieść rękę na istotę, która patrzyła by na niego wzrokiem Jean, nawet gdyby sama Jean dawno już była stracona...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Pią Sie 12, 2016 10:08 pm

Wolverine oraz podążająca w ślad za nim Rogue otrzymali od Emmy wiadomość odnoszącą się do wcześniejszych myśli Logana, dla którego telepatka obiecała zdobyć informacje.
"Avengers nie będą się wtrącać, ale zaoferowali nam pomoc, gdy będziemy jej potrzebować."

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Hangar   Sob Sie 13, 2016 10:30 pm

Choć wyszła praktycznie zaraz po Loganie, do hangaru dotarła trochę później. Chciała dać mu chwilę do namysłu. Sprawa z Jean nie jest i nie będzie dla niego łatwa, dlatego uznała, że przyda mu się taka chwila dla siebie. W międzyczasie zdołała jeszcze przebrać się w swój kostium i dopiero będąc w ten sposób przygotowaną udała się do przyjaciela. Ten znajdował się już w Blackbirdzie, więc tam właśnie skierowała swe kroki. Podczas marszu, w głowie usłyszała kolejną wiadomość od Emmy. Dobre wiadomości, chyba. Mściciele nie będą nieproszeni wtrącać się w ich sprawy, co mimo wszystko może dać im jakieś szanse na bardziej pokojowe rozwiązanie. Obecność znajomych twarzy może uspokoi Jean, pomoże jej w walce z istotą, którą ją opętała. Wraz z obecnością Avengers, sprawy szybko mogłyby potoczyć się w nieodpowiednim kierunku. Zaś gdyby i ich próba miała się nie udać… Wtedy zobaczą co dalej. Weszła na pokład samolotu. Zgodnie z przewidywaniami znalazła go w kokpicie, gdzie upewniał się, czy wszelkie systemy są w pełni sprawne.
- Sprowadzimy ją. – rzekła widząc, sprawdzającego stan samolotu i przygotowującego go do lotu, Logana. Choć wszelkie czynności wykonywał bez żadnego zastanowienia, Rogue wyczuwała, że jego głowę zaprząta teraz coś innego. – Jean. Sprowadzimy do domu... Całą i zdrową.  – przynajmniej chciała w to wierzyć, bo jak nie oni to kto? Ktokolwiek z nią teraz walczy w LA przegrywa, a jeśli to co mówił białowłosy mężczyzna jest prawdą, może być jeszcze gorzej. Zbliżyła się do niego i położyła, ubraną w charakterystyczną rękawiczkę, dłoń na ramieniu mężczyzny. Trwało to jednak może kilka, kilkanaście sekund, gdy ją zabrała.
- Białowłosy.. Wiesz kim on jest? Ufasz mu?  – miała wątpliwości co do tego faceta, widziała jak przyglądał się jej, gdy weszła do sali narad i coś od samego początku mówiło, że może on przysporzyć im kłopotów. Może to ten jego wzrok, wygląd, brak manier… Nie była pewna co bardziej wpłynęło na jej odbiór tamtego mężczyzny. Ciekawa była co na jego temat ma do powiedzenia Logan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolverine

avatar

Liczba postów : 164
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Sie 16, 2016 11:28 am

Jeszcze w trakcie sprawdzania systemów do myśli Wolverina dotarła informacja o gotowości Mścicieli. Było to nic więcej, ani nic mniej od tego, czego Logan od nich oczekiwał. Znał osobiście wielu członków Avengers i niejako pocieszył go fakt że może na nich liczyć gdy sprawy wymkną się spod kontroli. Dobrze byłoby uniknąć niepotrzebnych zniszczeń, zwłaszcza w obliczu tej przeklętej konferencji, o której wszyscy tyle gadają.
Gdy Rouge weszła na pokład X-jet'a i odezwała się do niego, niemal podskoczył wyciągając szpony. Po sekundzie jednak schował je z powrotem, besztając się w myślach że porwał się na przyjaciółkę, oraz że dał się podejść. Miał nadzieję że podczas akcji będzie bardziej skupiony.
- Obydwoje jesteśmy dorośli i wiemy że to nie będzie takie łatwe. - skwitował krótko słowa Anny. Mimo całego swojego podejścia nie chciał jednak naskakiwać na swoją przyjaciółkę, więc dodał jeszcze - Wybacz. Cała ta sprawa mnie przerasta. Najpierw Charles, teraz... - Logan warknął i uderzył pięścią w kokpit samolotu. Nigdy nie był dobrym mówcą, a okazywanie emocji szło mu z wielkim trudem. Obecność Rouge wsparła go jednak na duchu, mimo że nie dał tego po sobie poznać. Z niemałą ulgą powitał możliwość zmiany tematu.
- Twierdzi że pochodzi z przyszłości. Ponoć jest dzieckiem Jean i przybył tutaj właśnie z powodu tego ognistego czegoś, które w niej siedzi. - powiedział to tonem wskazującym że nie bardzo w to wierzy. - Widziałem wielu kłamców, lepszych i gorszych, i wiem kiedy ktoś mi wciska kit, ale on wydaje się mówić prawdę. Do tego Ororo wydaje się mu wierzyć. - dodał, jakby to miało zakończyć sprawę. Każda pomoc się przyda, a Cable chwilowo wiedział o feniksie więcej niż którykolwiek z x-men, więc chcąc nie chcąc leciał z nimi.
Logan zakończył test systemów. Dłużej niż było konieczne wpatrywał się nieobecnym wzrokiem w informację "Systemy bojowe sprawne", co Anna mogła nawet zauważyć. Po chwili jednak zaczął przebierać się w swój kombinezon, który leżał na jednym z siedzeń pilota. Zostało czekać aż wszyscy się zejdą, a liczył że nie zajmie im to wiele czasu.
- Czy pod moją nieobecność działo się jeszcze coś o czym powinienem wiedzieć? - zapytał jeszcze Rouge wciągając maskę. - Ostatnimi czasy świat nie jest dobrym miejscem do życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Sie 16, 2016 7:11 pm

Chociaż rwał się do tego, żeby wyruszyć jak najszybciej, to siłą rzeczy nie dał rady zjawić się na miejscu przed Rogue i Wolverine'm, głównie dla tego, że wcześniej Storm kazała mu złożyć broń w bezpiecznym miejscu i musiał odbyć krótki spacerek, żeby ponownie wejść w jej posiadanie. Kiedy szedł przez hangar uważnie obserwował znajdujący się tu sprzęt, oraz narzędzia. Lubił bawić się tego typu sprzętem niczym dziecko klockami, więc obiecał sobie, że jeśli wrócą z tej wyprawy żywi, to trochę w tym miejscu pomajsterkuje. Dwójka rozmawiających wewnątrz X-Menów mogła usłyszeć jego ciężkie kroki. Kiedy znalazł się w środku, odłożył część ekwipunku, przy upatrzonym sobie wcześniej fotelu. Początkowo milcząc popatrzył na dziewczynę i zamaskowanego mężczyznę, potem usiadł.
- Podczas lotu będziemy musieli omówić jeszcze jedną rzecz. Chodzi o to, że Jean może nie stanowić naszego głównego problemu. Musimy ustalić co zrobimy, jeśli wojsko nie przestanie do niej strzelać rakietami. Stracili śmigłowiec, po czymś takim raczej nie odpuszczą... Macie jakiś pomysł jak odwrócić od niej ich uwagę i jednocześnie nie wywołać wojny pomiędzy mutantami, a rządem USA? -
Przyglądając się dwójce pozostałych mutantów zaczął poprawiać klamry przyczepionego do jego stroju ekwipunku, upewniał się też, czy niczego nie zapomniał zabrać.


Ostatnio zmieniony przez Cable dnia Czw Sie 18, 2016 7:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hangar   

Powrót do góry Go down
 
Hangar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Hangar
» [Alfa] Hangar i zbrojownia
» Hangar

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Podziemia :: Pierwszy poziom pod piwnicą-
Skocz do: