Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet Pielęgniarki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Gabinet Pielęgniarki   Nie Sty 13, 2013 10:10 pm

First topic message reminder :



Dobrze wyposażony gabinet w którym urzęduje Łaska. To miejsce jest  rajem dla nieszczęśników, którzy skaleczą się w palec, otrą sobie kolana podczas gry w piłkę, czy nabawią się problemów żołądkowy po zbyt obżartym wypadzie do Burger Kinga.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Wto Lut 14, 2017 12:44 pm

-Łoooo! -krzyknęła w zachwycie. -Możesz tak po prostu sobie odłączyć czucie? Ale bajer! Spoko opcja na dentystę. -i na wiele innych sytuacji. No bo pomyślcie - zimno ci? Klik, nie czujesz. Za gorąco? Klik, nie czujesz. Ktoś cię łaskocze? Klik, po problemie, a do tego można spokojnie wyprowadzić kontratak.
-Ale znasz się na tym, tak? -spytała i wykręciła się nieco, żeby spojrzeć czujnie na Sigmę. Biorąc pod uwagę dotychczasowa opiekę i pomoc, jakiej androidka udzieliła dziewczynce oraz fakt, że była maszyną chyba można było spokojnie stwierdzić, że się zna, ale...
-Tylko jak nią ruszam albo się wiercę. -odpowiedziała, odpakowując cukierka i wkładając go sobie do buzi. -Puścisz jakąś muzykę? -poprosiła. Pamiętała, jak zrobiła to pod Statuą Wolności, a w gabinecie było tak jakoś cicho. Poza szumem maszyny chłodzącej.
Po chwili drzwi gabinetu się otworzyły i stanęła w nich kobieta. Bardzo piękna kobieta. Miała taki... łagodny wyraz twarzy. Jak się okazało była pielęgniarką. No i bardzo dobrze, może jeszcze uda się zgarnąć ten kawałek ciasta. Tylko niech się uwija!
-Jestem Wandelopa! -przedstawiła się dziarsko. -A Ty? Jesteś aniołem? -hah, klasyczne, dziecięce pytanie. W głowie Wandzi jednak, Jane zdawała się odpowiadać wyobrażeniu o matce. Te łagodne rysy twarzy, delikatny głos i bijąca od niej opiekuńczość. Nawet jej lekki uśmiech był jakby kojący.
-Spadłam i coś zrobiłam sobie z kostką. -opowiedziała krótko, jakby nie chciała się przyznać do swoich problemów z kontrolowaniem mocy. W jej oczach pojawiło się lekkie przerażenie, gdy pielęgniarka zakładała rękawiczki. -Będą zastrzyki? -spytała, pełna obawy. A może będzie jej rozcinać nogę, żeby poskładać kości? O nie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Sro Lut 15, 2017 6:05 pm

- Posiadam dane medyczne oraz dostęp do bibliotek uniwersytetów. Nie muszę fizycznie uczyć się wykonywać ruchy. Wystarczą odpowiednie dane – odpowiedziała maszyna. Gdyby tylko chciała to w oparciu o posiadane informacje mogłaby przeprowadzić operację na poziomie chirurga z wieloletnim stażem. Mogłaby zastąpić lekarzy gdyby tylko było to jej celem i stanowić dosyć drogi zamiennik profesjonalnych urządzeń. Zresztą niedawno prezentowany był nowy model automatu, który miał wykonywać skomplikowane operacje na otwartym sercu z dokładnością do jednego nanometra. Jeśli tak prosta maszyna (względem SI) mogła to osiągnąć to ona tym bardziej da radę.
- Nie naprawiłam jeszcze emiterów sonicznych, ale… myślę, że może znajdę tu gdzieś zamiennik – powiedziała i zaczęła rozglądać się za radiem. Statystycznie w gabinetach lekarskich wewnątrz szkół było co najmniej jedno urządzenie odtwarzające popularnie zwane radiem. Wykorzystywane głównie dla zabicia czasu. Jednak SI nie mogło swobodnie zacząć teraz grzebać gdyż do gabinetu weszła Łaska. Pielęgniarka, która pracowała na terenie instytutu. Ze stanu skóry maszyna mogła określić jej wiek z granicą błędu do 3 lat. Wizualnie ludzie najpewniej sklasyfikowali by ją jako osobę godną zaufania lub kogoś o łagodnym usposobieniu.
Sigma przyglądała się bacznie jak lekarz podeszła do pacjenta. Ton głosu, gestykulacja oraz kilka innych rzeczy, na które normalnie człowiek nie zwracałby uwagi gdyż są uznawane za naturalne, właśnie były przetwarzane przez cyborga. Opisała to jako reakcja lekarza na czekającego pacjenta w wieku dziecięcym. Nie trzeba było nawet zganiać maszyny z kozetki, gdyż sama zeszła by mieć o wiele lepszy kąt widzenia.
- Jestem cybernetycznym organizmem – poprawiła Łaskę. Bez cienia gniewu lub żadnej innej emocji. Po prostu jak komputer, który właśnie pokazał użytkownikowi błąd. Gdyby Sigma miała przerośnięte ego to mogłaby się nawet obrazić za przyrównanie jej do robota czyli sprzętu o wiele niżej względem specyfikacji technicznej. Cóż w każdym razie Sigma wyglądała nieco gorzej niż Wandzia. Głównie przez to, że przez połowę twarzy przechodził opatrunek, który miał za zadanie zasłonić metalowy szkielet cyborga i pozwolić tkankom zrastać się w spokoju. Maszyna stanęła tuż obok, nie oddalając się zbytnio od kozetki. Założyła ręce na piersi i obserwowała.
- Spadłaś jedno piętro w dół i na 95% skręciłaś sobie kostkę. Możliwe, że doznałaś jeszcze jakiegoś urazu, który powinien być widoczny po prześwietleniu – do listy ciekawych rzeczy dorzuciła jeszcze ten strach przed igłami. Czemu ludzie się tak właściwie ich bali? Przecież Sigma od czasu do czasu też wpinała sobie wtyczkę w rękę żeby połączyć się bezpośrednio. Odczuwała delikatny dyskomfort wywołany przebiciem skóry przez sekundę, ale było to zdecydowanie większe uszkodzenie niż niewielka igła.
- Tylko jeśli wymagane będzie podanie środków przeciwzakrzepowych – uspokoiła Wandelopę. Zwykle stosuje się je przy złamaniach lub jeśli wymagane będzie długotrwałe usztywnienie kończyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Sro Lut 15, 2017 8:45 pm

-Och, wybacz. -przeprosiła Sigmę. -Nie jestem zbyt obeznana w tych tematach. -szczerze powiedziawszy nie wiedziała nawet, czym 'cybernetyczny organizm' różni się od 'robota'.
-Haha. -zaśmiała się serdecznie. -Dla Ciebie mogę być. -musnęła palcem jej nosek. -Ja jestem Jane. -również się przedstawiła.
Wysłuchała obydwu opisów zdarzeń.
-Jedno piętro?! -spytała zaskoczona. -Jak to się stało? -ktoś ją wypchnął? Raczej nie brzmiało to na wypadek. Swoja drogą nie zaskoczyło jej, że ten... cybernetki (?) był dokładniejszy, dzieciaki często trochę zatajały, bo głupio im było się przyznać. Zwłaszcza, jeśli chodziło o problemy z kontrolowaniem mocy. Hm, a może...
Położyła dłoń na czole Wandzi. Dziewczynka mogła poczuć lekkie i przyjemne ciepło bijące od dłoni kobiety.
-Spokojnie, nie będzie zastrzyków. -uspokoiła dziewczynkę odejmując rękę. -To jak Ci się podoba w akademii? -spytała, delikatnie rozwiązując jej bucik i poluzowując sznurówki, żeby dało się go bez problemu i przede wszystkim bezboleśnie, zdjąć ze stopy.
Rozmowa miała częściowo za zadnie odwrócić uwagę dziewczynki. Łaska miała sprawne i pewne ręce, ale zdejmowanie buta ze skręconej nogi i tak było problematyczne.
-Spokojnie, nie będzie takiej potrzeby. -postawiła bucik na ziemi i równie ostrożnie zsunęła skarpetkę. Cały czas starała się podtrzymywać kostkę w jednej pozycji, zapewniając jej odpowiednie usztywnienie. -To zwykłe skręcenie, zaraz to naprawimy. -przyłożyła dwa palce do kostki Wandelopy. Dziewczynka ponownie mogła poczuć bijące od dłoni kobiety przyjemne ciepło.
-No i po kłopocie. -powiedziała po kilku chwilach wstając. -Ale posiedź jeszcze przez chwilę. Ból powinien maleć i za kilka minut zniknie bez śladu. -uśmiechnęła się do Wandelopy. Zdjęła rękawiczki i wyrzuciła je do specjalnego pojemnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Nie Lut 19, 2017 3:00 am

-Łee... -burknęła niezadowolona na wieść o braku muzyki. Hm, może powinna sobie sprawić jakąś MP3? I zamiast w słodycze uciekać w słuchawki? Na pewno wyszłoby jej to na zdrowie, zwłaszcza jej zębom.
Obejrzała się za Sigmą, kiedy ta wstała z kozetki. Chyba rzeczywiście lubiła jej towarzystwo. Swoją drogą ciekawy tok wydarzeń, całe życie była praktycznie sama, a tu nagle pojawia się Sigma i Jane, obie równie opiekuńcze i w jakimś stopniu zastępujące role matki w głowie Wandzi.
-No to bądź. -wyszczerzyła się do Jane i sięgnęła po kolejnego cukierka do miski, którą wciąż trzymała na kolanach.
Zgromiła Sigmę wzrokiem. Po chwili jednak znów spojrzała na pielęgniarkę. Wyglądała na niezwykle zmartwioną. A Wandzia nie chciała, żeby Jane się martwiła.
-Nooooo bo... umiem przenikać przez ściany. -zaczęła tłumaczyć. -I w ogóle przez rzeczy. Ale nie kontroluje tego przenikania no i przeniknęłam przez podłogę do piwnicy. I tam były jakieś stare meble i w ogóle było ciemno i strasznie. -opowiadała dalej. -Ale Sigma szybko mnie znalazła. -zzezowała na dłoń Łaski, gdy dotknęła jej czoła. -Czemu masz taką ciepłą dłoń? -było to przyjemne, aczkolwiek dziwne.
Przerażenie w jej oczach wzrosło, gdy Sigma argumentowała użycie strzykawki, ale dziewczynka szybko się uspokoiła, zapewniona przez Łaskę, że żadnych zastrzyków nie będzie.
-Tu jest ekstra. -odpowiedziała podekscytowana. -W porównaniu do sierocińca... Z reszta nawet bez porównania tu jest super. Wszyscy są mili i w ogóle. Jedzenie jest super. No i mam własny pokój! -opisywała kolejne aspekty życia w akademii. -Właśnie, ciasto! -przypomniało jej się. Tak się rozgadała, że nie zwróciła uwagi na ściąganie buta. Widać metoda Jane była trafiona.
Przyglądała się poczynaniom pielęgniarki. Przymknęła oczy i zacisnęła zęby spodziewając się bólu, jednak poza znajomym już, przyjemnym ciepłem nie poczuła nic.
-To już? -spytała zaskoczona. -Tak po prostu? -poruszała kostką, która rzeczywiście bolała o wiele, wiele mniej. -Jak to zrobiłaś? Naprawdę jesteś aniołem? -kompletnie zapomniała o cieście, które ktoś właśnie teraz mógł pałaszować.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Sro Lut 22, 2017 11:23 pm

- Nie czuję się urażona – odpowiedziała maszyna unosząc lekko prawą rękę w geście, że Łaska nie musi kontynuować przeprosin. Ludzie zwykle wykonywali taki gest gdy nie odczuwali dyskomfortu z powodu danej rzeczy, a chcieli przekonać rozmówcę że dalsze przeprosiny nie były konieczne. Zaprawdę dziwne stworzenia z istot ludzkich. Nie byli jak komputery, którym wystarczy jednokrotne wybranie opcji i potwierdzenie jej. Zależnie od sytuacji tych potwierdzeń trzeba było wykonać znacznie więcej z nieznanych maszynie przyczyn. Czasami zastanawiała się czy człowiek nie chce po prostu wielokrotnych potwierdzeń jednej kwestii tylko po to, by sprawdzić dany algorytm kilkukrotnie i właściwie posortować dane.
Relacja jaką rejestrowała między Łaską, a Wandelopą bardzo podobna była do tych, które widziała w przypadku samicy gatunku ludzkiego oraz potomstwa. Była to również podobna reakcja względem młodszego i starszego rodzeństwa, aczkolwiek samce wykazywały dodatkowo tendencję do zaczepek na różne sposoby. Sigma natomiast nie rozumiała co złego jest w czyimś błędzie? Czemu Wandelopa posyłała jej nieprzychylne spojrzenie kiedy maszyna zwyczajnie podała przyczynę wydarzenia? Czyżby ludzie nie lubili porażki do tego stopnia, że w raporcie błędów nie należy ich uwzględniać? Tutaj pojawiał się błąd, bo jak może istnieć raport błędów bez błędów?
Sigma szybko wykonała skany pomiarowe Jane na zwrócenie uwagi przez dziewczynkę.
- Standardowa temperatura ciała. Lekkie odchylenie o 0,01 stopnia wywołane temperaturą pomieszczenia – odpowiedziała szybko maszyna. Nie wiedziała tylko czemu pielęgniarka nie chce skorzystać z zastrzyków antyzakrzepowych lub czegoś przeciwbólowego? Nie znała masy dziewczynki oraz tego jaką może wykorzystać dawkę? Mało prawdopodobne. Postanowiła jednak wykonać badanie, gdyż zdjęła but dziewczynki. Maszyna zarejestrowała również wykorzystanie mocy Łaski. Mimo, że nie musiało to mieć efektu wizualnego to maszyna dostrzegła wzrost temperatury oraz przywracanie kostki do normalności.
- Nie wykryłam użycia technologii. Najprawdopodobniej jest mutantem tak jak Ty – wydedukowała maszyna. Oczywiście nie mogła założyć, że Łaska korzystała z magii, gdyż na ten temat Sigma miała naprawdę niewielką ilość danych. Takie coś nie było raczej łatwo dostępne w Internecie.
- Czy Twoja zdolność działa również na syntetyczne tkanki? – zapytała maszyna lustrując Jane wzrokiem. Być może uda jej się dosyć szybko naprawić powłokę zewnętrzną jeśli moc działała na coś co nie jest w pełni organiczne. Naprawienie tego zdecydowanie przyśpieszy cały proces, gdyż wtedy nanomaszyny będą mogły się skupić na ważniejszych podzespołach.
- Wypadałoby również zapobiec potencjalnemu powtórzeniu sytuacji. Czy jest jakiś sposób aby tymczasowo zablokować mutację lub w szybkim tempie nauczyć osobę korzystać z niej? – zadała kolejne pytanie i usiadła obok Wandelopy. Delikatnie objęła ją za ramię i lekko przytuliła dziewczynkę do siebie. Ludzie tak robili podczas ważnych rozmów w obecności dzieci. Być może żeby je uspokoić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Czw Lut 23, 2017 11:49 am

Jane przyjęła zapewnienie Sigmy z uśmiechem i dozą ulgi. Nie wiedziała, jak roboty... Cybernetyczne organizmy 'działały' w sferze psychicznej. Miały uczucia jak ludzie? Samoświadomość? Czy były po prostu programami? Właściwie to czy w ogóle można tu użyć liczby mnogiej? Może kiedyś pogada o tym z Sigmą. Jeśli znajdzie czas.
-No to będę. -odpowiedziała i spojrzała na cukierka, który powędrował do buzi dziewczynki. -Może już wystarczy, co? -zaproponowała. -Cukier szkodzi na zęby. -co prawda mogła naprawić takie rzeczy w chwilę, ale przecież nie zawsze tu będzie, prawda? trzeba wyrabiać u młodzieży odpowiednie nawyki żywieniowe, później ciężko się przestawić.
A więc historia jakich wiele w akademii. Teraz już nie miała cienią wątpliwości, że Wandelopa była tu nowa.
-Nie martw się. Nie znam nikogo, kto przybył do akademii bez takich problemów. -oczywiście było kilka takich osób, ale byli już dorośli, więc się ie liczy. Poza tym chodziło o podbudowanie dziewczynki. -A tym bardziej nie znam nikogo, kto w przeciągu tygodni nie nauczył się panować nad swoim darem. Także pewnie zanim się obejrzysz, Twoja moc będzie najlepszym, co Cię w życiu spotkało. Tylko pomyśl, już nigdy w życiu nie będziesz musiała otwierać drzwi. -zażartowała.
-Cieszę się, że Ci się podoba. -brzmiało, jakby Wandzia znalazła tu dom, a o to chodziło w istnieniu akademii. -O, ciasto będzie o wiele lepsze, niż słodycze. -przytaknęła i odstawiła miskę z cukierkami z kolan dziewczynki z powrotem na biurko.
-Owszem, jestem. -skrzywiła się, wstając. -Ale nie lubię określenia 'mutant'. Brzmi, jakbyśmy byli jakimś wynaturzeniem, wybrykiem natury. Oczywiście mutacja kody DNA to naturalna rzecz i bez niej nie istniałaby ewolucja. Co nasuwałoby myśl, że obdarowani to kolejny etap ewolucji człowieka... -zaczęła nieco odpływać myślami, co słychać było w jej głosie. -Tak czy siak, nie lubię tego słowa. Źle się kojarzy, częściowo też przez popkulturę. 'Uzdolnieni' brzmi lepiej. -starała się, może trochę za bardzo, forsować zmianę tej nomenklatury. Uważała, że samym uzdolnionym pomoże to zaakceptować swoją odmienność, a ludziom zaakceptować samych uzdolnionych. Chociaż z drugiej strony... ludzie chyba nie lubią lepszych od siebie. Fakt istnienia celebrytów w sumie by temu zaprzeczał... Ech, pokręcony świat.
-Wątpię, ale nie miałam okazji spróbować. Więc jeśli masz ochotę na mały eksperyment... Obstawiam, że w najgorszym wypadku po prostu nic się nie stanie. -obstawienie było raczej trafne, inaczej mogłaby naprawiać tostery dotykając ich. A niestety nigdy się to nie udało. Chociaż jeśli skóra Sigmy jest częściowo biologiczna, to powinno się udać.
-Hm, myślę, że odpowiednio silny telepata mógłby zablokować moc. -odpowiedziała po chwili namysłu. -Wątpię jednak, żeby którykolwiek z nauczycieli w akademii był skłonny zrobić coś takiego. Sama też byłabym przeciwna. Nie nauczysz się jazdy na rowerze patrząc na niego. To jest etap, przez który każdy musi przejść. Myślę, że im wcześniej, tym lepiej. Chociaż to dość niezwykłe, że moc objawiła się u kogoś w tak młodym wieku... Zazwyczaj ma to miejsce podczas okresu dojrzewania. -złapała się za brodę i palcem wskazującym pukała w usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Pią Lut 24, 2017 12:49 am

W głowie Jane rozległ się chłodny, opanowany głos Emmy.
"Rogue, Marvel Girl, Wolverine i Cyclops przebywają gdzieś w przestrzeni kosmicznej, daleko od Ziemi. Zaprzyjaźnili się z naszymi znajomymi kosmitami i wplątali się w coś poważnego. Nie wiem czy będziemy w stanie stąd im pomóc. Widziałam wspomnienia Wolverine'a, z których wynika, że jakiś pradawny kryształ przemienił się w potężną czarną dziurę, która pochłonie całość istnienia... W tym w końcu nas. Jeżeli nie uda im się nic z tym zrobić, ta odpowiedzialność spadnie na nas. Kupili nam trochę czasu, więc działajmy. Propozycje?"

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Wto Lut 28, 2017 3:51 pm

-Łaaa, mam własnego anioła! -ucieszyła się. -Trzeba Ci tylko dorobić skrzydła i aureolę i będzie cud malina miód!
Wzięła kolejnego cukierka i już miała go otwierać, gdy Jane zwróciła uwagę na szkodliwość cukru. Wandzia zatrzymała się w pół ruchu. Normalnie by to olała, bo lubiła słodycze, ale w propozycji pielęgniarki było coś, co ją przekonało. Schowała cukierek do kieszeni i odstawiła miskę obok siebie na kozetkę. -No dobra. -przytaknęła jej. Nieco niechętnie, jakby robiła to wbrew sobie.
Zapewnienia Jane trochę uspokoiły dziewczynkę. A właściwie bardzo. Była wręcz podekscytowana, podskoczyła na kozetce, a na jej buzi pojawił się uśmiech. -Ła, ale by było super! Mogłabym nieść całą górę cukierków i nie martwic się, jak nacisnę klamkę! Albo straszyć innych! -rozmarzyła się nieco. Pomyślcie, ktoś myje sobie twarz przy lustrze, a z lustra wyskakuje taka Wandzia. Iście przerażający obrazek. Chociaż byłoby to raczej urocze, niż straszne.
-O, o! Jestem za! -ożywiła się na mały wykład Jane. -Mutant to taki potwór w komiksach, który kiedyś był królikiem, albo kotem, ale wlazł na skażony teren i teraz ma macki albo dodatkowe łapy! -uzdolnieni, to brzmi dumnie.
W całej tej rozmowie było trochę bełkotu i dziwnych spostrzeżeń, zarówno ze strony Sigmy jak i Jane. Wandzia po prostu je zignorowała, pochłonięta własnymi myślami.
-A, tą moc to mam od urodzenia. -wtrąciła tylko w pewnym momencie. -Dlatego właśnie rodzice odstawili mnie do sierocińca. -wtuliła się w Sigmę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Czw Mar 02, 2017 3:09 am

Kolejna obserwacja: Wandelopie wystarczy zwrócić uwagę na to, że coś jest szkodliwe by zaprzestała danej czynności. Nawet tej, która sprawia jej przyjemność. Sigma będzie musiała przy najbliższej okazji sprawdzić w jakich jeszcze wypadkach ta zasada działa. Postanowiła również zmierzyć czas jaki dziewczynka wytrzyma bez łakoci. Wątpiła, że zaprzestanie ich spożywania całkowicie, gdyż nie pasowałoby to do wzorca zachowania ludzkiego. Wielokrotnie media nagłaśniały, że spożywanie nadmiernej ilości mięsa jest szkodliwe dla zdrowia oraz brak ruchu prowadzi do otyłości. Przez pewien moment, według danych statystycznych, siłownie oraz sklepy ze zdrową żywnością przeżywały oblężenie. W ciągu jakiś 2 miesięcy od nadania komunikatu wszystko wróciło do poprzedniego stanu, a nawet procent ludzi otyłych wzrósł nieznacznie. Najpewniej spowodowane to było pewnym zjawiskiem psychologicznym jakim był odstawienie używki w postaci niezdrowej żywności.
Interesujące było jak ludzki mózg pracował. Uzależniał się od substancji, a nawet urządzeń elektronicznych, których człowiek używał na co dzień. Głównie dlatego, że ośrodek przyjemności oraz ten odpowiedzialny potrzeby dostarczał niezbędnych bodźców, które sprawiały że człowiek czuł się spełniony.
Wandelopa również miała dosyć popularne wyobrażenie anioła, które zakorzenione jest w religii chrześcijańskiej co było warte odnotowania. Z drugiej jednak strony ta religia miała ogromny wpływ na kulturę wielu krajów, a globalizacja uczyniła chociażby Boże Narodzenie świętem na skalę światową. Od takiej drobnej rzeczy jak wygląd tych stróżów każdego człowieka, aż po metodę zdobywania coraz to większej ilości dóbr. Maszynę zawsze zastanawiało, po cóż ludziom więcej niż potrzebują lub dlaczego kupują zupełnie niepotrzebne im przedmioty? Tego nie dowie się jeśli sama nie pójdzie na zakupy i nie weźmie udziału w całym tym rytuale. Kwestią było jednak to, że maszyna nie odczuwała potrzeby kupienia czegokolwiek. Praktycznie każde ubranie mogła stworzyć z nanotkaniny, a zapotrzebowanie na kosmetyki czy jedzenie eliminowane było odpowiednio przez nanomaszyny oraz generator.
Jane podchodziła do dziewczynki z bardzo psychologicznej strony. Sigma bardzo dużo się od pielęgniarki w tym momencie uczyła i stopniowo odkrywała, że człowiekowi najwyraźniej lepiej jest pokazać dobre strony i przedstawić je jak najlepiej niż odkryć te negatywne, które były znacznie większe. Niemniej na Wandzie to najwyraźniej działało, więc czemu maszyna miałaby nie stosować tej metody od teraz? Wychodziło również to, że poza osobistymi korzyściami ta mała istotka chciała również psocić i zwracać na siebie uwagę. Głównie poprzez żarty pokroju tego straszenia. Może to sprowadzić na nią nieco kłopotów, gdyż jest szansa na agresywną reakcję wywołaną takim wybrykiem, a nie zawsze maszyna da radę być na czas, by zażegnać konflikt.
- Tak samo jak Murzyni, Azjaci oraz Europejczycy. Idąc tym tokiem rozumowania rasa i pochodzenie są naturalną rzeczą, która jest wynikiem procesów ewolucji. Czemu te słowa nie kojarzą się źle skoro również wyrażają inność człowieka? Czy zdajesz sobie również sprawę, że jeśli Uzdolnieni są kolejnym etapem ewolucji to wedle jej reguł reszta rasy ludzkiej powinna wyginąć gdyż są słabszym gatunkiem? – tutaj maszyna bardzo trafnie złapała za słówko Jane. Nie była jednak natarczywa, ani agresywna w tonie głosu czy samej wypowiedzi. Przedstawiła fakty oraz teorię ewolucji i zestawiła ją ze słowami pielęgniarki, która poniekąd zasugerowałaby, że mutanci są lepszą rasą, a co za tym idzie wedle rządzących w naturze praw reszta rasy ludzkiej powinna wyginąć, a na ich miejscu zostaną jedynie uzdolnieni. Maszyna nie była rozmówcą, który kierował się uprzedzeniami, a logiką. Kodem zerojedynkowym oraz prawami logiki.
- To o czym mówisz jest odmianą mutacji wywołaną przez czynnik zewnętrzny. Jeśli taka opcja istnieje, a ma wysokie prawdopodobieństwo zaistnienia to mutacje można podzielić na co najmniej dwa typy. Genetyczną oraz środowiskową – dorzuciła do wypowiedzi dziewczynki swoją refleksję. Jeśli coś mogło zmutować przez wystawienie na jakiś czynnik, w dokładnie taki sam sposób jak ewolucja przystosowuje gatunki do trudnych warunków, to również istnieje opcja mutacji genetycznej. Najpewniej genetyczna również jest spowodowana jakimś bliżej nieznanym czynnikiem.
- Możesz podjąć próbę – odpowiedziała Łasce Sigma i zbliżyła się nieco. Skóra Sigmy była w większej mierze syntetyczną tkanką, więc najpewniej nie da to żadnego efektu. Jednak by nie straszyć dziewczynki, cyborg po prostu ściągnęła jedną z rękawiczek ukazując przy tym swój czarny, metalowy szkielet, który miejscami posiadał jeszcze fragmenty tkanki zbudowanej z nanomaszyn.
SI nie mogło jednak zrozumieć tego argumentu Jane. Sugerował on, że Wandelopa powinna być tak długo wystawiona na niebezpieczeństwo, aż sama nauczy się to kontrolować. Kiedy tylko poczuła, że dziewczynka się w nią wtula, objęła ją lekko przez ramię. Zerknęła w stronę dziecka, na którego twarzy najpewniej malowały się emocje związane z nieprzyjemnym wspomnieniem. Po chwili jednak postanowiła przedstawić swój bardziej logiczny punkt widzenia pielęgniarce.
- Nauka jazdy na rowerze nie jest czymś niezbędnym do przetrwania. Dzisiaj doznała uszkodzeń nogi, a nie znając mechanizmu działania mocy pozostawiamy ją samej sobie. Dzisiaj skończyło się to w ten sposób, jednak co by było gdyby spadła z dwóch pięter zamiast jednego? Ze względu na jej bezpieczeństwo oraz zminimalizowanie ryzyka zaproponowałam ograniczenie mocy lub jej blokadę do momentu opracowania planu działania – głównym czynnikiem było tu bezpieczeństwo Wandelopy. Dzisiaj skręciła sobie kostkę, a w najbliższym czasie upadek może być ze znacznie wyższej wysokości. Wtedy nie skończy się jedynie na kostce, a prawdopodobnie złamaniu lub nawet śmierci dziewczynki. Trzeba było jednak przyznać, że wersja dotycząca ujawnienia się mocy była niespójna. Zazwyczaj ujawniała się w wieku dojrzewania, jednak Wandzia miała ją od urodzenia. Mogła być jednak tym wyjątkiem potwierdzającym regułę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Pią Mar 03, 2017 3:12 am

Zaśmiała się na reakcję Wandelopy.
-Haha, chyba nie byłoby to zbyt poręczne. -chociaż z drugiej strony... skrzydła wzmocniłyby jej umiejętność latania. No tak, tylko po co? Nie należy do x-manów. Na co dzień też z niej nie korzystała, praktycznie zapominała, że ja ma.
-Moc to też odpowiedzialność, pamiętaj o tym. -możliwe, że była za mała, żeby sobie zdać sprawę z powagi tych słów. -Nie powinno się jej wykorzystywać w tak błahych sprawach. Jak straszenie innych. -przenikanie przez drzwi jeszcze rozumiała, jak się ma moc, to czemu by sobie troszkę życia nie ułatwić. Sama też to czasami robiła. Użyła mocy latania, żeby uniknąć obicia tyłka przy wywrotce na lodowisku.
-Bo tu nie chodzi o inność. -zwróciła się do Sigmy. -Tylko o skojarzenie. Jak powiedziałam, mutant kojarzy się ze zdeformowaną istotą, zazwyczaj pozbawioną ludzkich odruchów. I jak mówiłam - to zasługa popkultury. Pomijam fakt, że niektórym te słowa kojarzą się źle. Nadal walczymy z czymś takim, jak rasizm. -darowała sobie jednak przytoczenie, jak na niektórych przedstawicieli ów ras się woła. -I owszem, zdaję sobie z tego sprawę. Przy czym 'jeśli' to słowo klucz. Scenariusze są trzy: uzdolnieni są kolejnym etapem w ewolucji i powoli będą wypierać pozbawionych mocy ludzi z systemu. -zaczęła wymieniać, odginając palce u dłoni. -Uzdolnieni to osobna rasa, która będzie koegzystować z ludźmi. Populacja się wyrówna i będzie nas po tyle samo. Plus minus. Trzy: moce to tymczasowa mutacja i geny za nie odpowiedzialne zaczną stopniowo zanikać, prowadząc do zniknięcia uzdolnionych. Ta opcja wydaje się jednak być najmniej prawdopodobna. Istnieje wiele dowodów na to, że uzdolnieni są na ziemi już od dawna. Wolverine to dobry przykład. Także albo ludzie się do nas nie przekonają i nas wytępią, albo będziemy mieli opcję pierwszą lub drugą. Najwięcej w tym momencie zależy od sposobu, w jaki ludzie będą na nas patrzeć. Myślę, że konferencja, która ma się niedługo odbyć będzie miała na to sport wpływ.Jeśli ludzie nas zaakceptują, wtedy prawdopodobnie dojdzie do opcji pierwszej. Brak niechęci może doprowadzić do parowania się ludzi i uzdolnionych. Gen X jest silnym genem, więc dzieci z takich związków najpewniej będą miały moce. W przypadku odrzucenia uzdolnionych przez społeczeństwo nie będą się oni ujawniać, powstanie mniejszość. Czyli właściwie wszystko będzie wyglądać tak, jak teraz. Albo podobnie. Uzdolnieni będą parować się tylko ze 'swoimi' - a więc koegzystencja. Albo wojna. -niestety wojna wydawała się bardziej prawdopodobna. Nawet jeśli mutanci mieliby mieć w niej o wiele większe szanse i sporą przewagę - nadal było to straszne.
-Owszem. I istnieją przedstawiciele obu typów mutacji. Na przykład Hulk. Albo Kapitan Ameryka. Chociaż nie jestem pewna, czy można go podciągnąć pod uzdolnionego... Bez badań jednak nie da się stwierdzić, czy czynnik zewnętrzny był bezpośrednią przyczyna mutacji, czy po prostu obudził gen X. -przy czym przykład Hulka był dość oczywisty.
-Mhm. -ponownie założyła rękawiczki, oczywiście nowe. Sigma była maszyną, więc nie miało to znaczenia, ale nawyk to nawyk. Złapała androidkę za dłoń, nic się jednak nie stało. Sigma nie poczuła nawet ciepła, które wcześniej pojawiło się przy leczeniu Wandelopy.
-Hm, nic z tego, jesteś sztuczna. Moja moc działa tylko na tkanki organiczne. Ale to dziwne, bo czuję, że jakieś w sobie masz... Może tylko mi się wydaje. -zdjęła rękawiczki i wyrzuciła je.
-Od urodzenia? Hm, niezwykłe... -oparła brodę na dłoni, a ramię na drugim ramieniu. U niej samej moce objawiły się dość wcześnie, ale od urodzenia? -Mogłabym pobrać od Ciebie próbkę krwi? -spytała. -Tak, będzie igła, dlatego pytam. Ale spokojnie poza leczeniem mam tez inne moce. Nawet nie poczujesz. -ciekawe, czy brzmiała jak jakiś szalony naukowiec... Raczej mało prawdopodobne, ale przez chwile tak się poczuła. Zwłaszcza, że Wandzia to jeszcze dziecko.
-Hm... -ponownie się zamyśliła. -W porządku, przekonałaś mnie. Z tymi argumentami mogę się nawet za wami wstawić, ale zalecałabym porozmawianie z którymś z nauczycieli. I, jak wspominałam, potrzebny by do tego był telepata. No i Wandelopa sama też musi wyrazić na to zgodę.
Chyba wywołała wilka z lasu, gdyż w jej głowie rozległ się kobiecy głos. Nie spodziewała się tego, stała przez chwilę kompletnie zaskoczona.
-"Ja... um..." -dukała w myślach. -"Ja nie wiem, jestem lekarzem, nie żołnierzem czy fizykiem... To w ogóle działa w ten sposób, słyszysz mnie?" -z zaskoczenia trochę się gubiła. Dlaczego zwrócono się do niej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Pią Mar 03, 2017 11:33 am

-Nie ma być poręcznie, tylko ładnie. -odparła, dumna ze swej wizji. -I musisz latać. A bez skrzydeł się nie da. -no bo co to za anioł, co nie lata. Upadły chyba. Albo anioł nielot, spokrewniony z kurczakami, wyśmiewany przez inne anioły.
-Ugh. -burknęła. Będzie wykład. -No weź... nawet troszeczkę? Przecież nie zrobię nikomu krzywdy. -to nie miały być takie nieprzyjemne psoty, jakich ona doświadczała w sierocińcu. Tylko takie... nieszkodliwe, o.
Panie zaczęły rozmawiać o niezbyt interesujących dla Wandzi tematach, siedziała więc wtulona w Sigme i zaczęła odpływać myślami. Najpierw do ciasta, którego pewnie już i tak nie ma. Ale może jest inne, świeże? Albo może panie ze stołówki jakieś jej upieką, jak ładnie się uśmiechnie? Potem zaczęła myśleć nad tym, co Sigma powiedziała jej wcześniej. O uciekaniu. Faktycznie, najczęściej wypadki z mocą zdarzały się, kiedy coś szło nie tak. Gdy czuła się zagubiona, przestraszona, kiedy chciała być gdzieś indziej. Teraz na przykład nic się nie działo, było jej dobrze. Sigma była ciepła jak człowiek, a w jej piersi coś szumiało. Lubiła ten szum.
Zamerdała stopami, gdyż nogi całe spoczywały jej na kozetce. Ból już minął.
Swoja droga dość spore wnioski, jak na jedenastolatkę. Można by powiedzieć, że to spory krok na przód. No tak, ale co dalej? Przecież każdy czasami chce od czegoś uciec. Tego chyba nie zmieni. Więc jakby to ugryźć?
-Hm? -spojrzała na Jane, wyrwana z zamyślenia. -Niee, nie chcę zastrzyków! -wtuliła się bardziej w Sigmę. Jane wydawała się taka miła, a teraz chce nakłuwać biedną Wandzię?  
-Hm... -pomyślała. -Nie wiem, z jednej strony nie chcę takich wypadków. Ale chcę się nauczyć nad tym panować. A jak mam się nauczyć, jak nie będę miała mocy? Da się tak? -patrzyła na pielęgniarkę, którą coś wryło. -Hej, wszystko w porządku? -przyglądała jej się zmieszana. To przez nią? O nie, zepsuła Jane!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Wto Mar 07, 2017 6:32 pm

- Potwierdzam. Skrzydła utrudniają poruszanie się w wąskich przestrzeniach – skomentowała maszyna, która jeśli już miałaby latać to wykorzystywałaby nieco inny sposób. Najpewniej skorzystałaby z repulsorów, które unosiłyby ją w powietrzu. W dosyć podobny sposób do pancerzy, które wykorzystuje Anthony Stark. Maszyna jednak nie odczuwała specjalnej potrzeby, by wzlecieć w niebiosa aczkolwiek mogłoby to być przydatne, gdyby chciała badać ludność innych państw.
- Iron Man nie ma skrzydeł, a lata dzięki pancerzowi – odpowiedziała dziewczynce, która chyba przedkładała walory estetyczne nad funkcjonalność. Z drugiej strony to była chyba taka typowa cecha gatunku ludzkiego, że preferowali by coś było ładne i satysfakcjonowało ich poczucie estetyki. Można było to zjawisko zaobserwować na przykładzie samochodów albo ubrań, których wygląd nie miał żadnego praktycznego zastosowania, a czasami wręcz tworzył problemy.
Czemu jednak w gatunku ludzkim nadal znajdowało się to przeświadczenie, że z wielką mocą wiąże się odpowiedzialność? Przecież to logiczne, że człowiek mając do wyboru własny, a cudzy interes będzie kierował się swoim dobrem. Nawet w sposób podświadomy, gdyż wpłynięcie na własne ego również do takiego dobra się zaliczało i było korzyścią długoterminową.
- Oraz wiąże się z przyrostem ego bohatera, który musi udowodnić zwykłemu człowiekowi, że jest kimś ponad niego, poprzez czyny powszechnie uznawane za heroiczne – dorzuciła do definicji, którą podała Łaska. Zapewne wielu bohaterów nie mogłoby odmówić, że czerpią przyjemność z tego jak postrzega ich opinia publiczna. Dla niektórych wizerunek i jego negatywny wydźwięk był kluczem do sukcesu, patrząc chociażby po Punisherze oraz jemu podobnym. Z analizy książek, które Sigma miała w bazie danych wynikało, że człowiek jest istotą społeczną i stale dąży do tego, by mieć w nim jakąś rolę. Pragnie akceptacji wewnątrz grupy lub zwrócenia na siebie uwagi. Tłumaczyło to również chęć przejęcia władzy nad światem przez niektórych złoczyńców, ale jeśli by im się udało to co wtedy taki człowieczek zrobi? Czy podoła wyzwaniu jakim jest stałe podejmowanie decyzji oraz prowadzenie ludzi w dobrym kierunku?
Ludzie to były jednak bardzo dziwne istoty. Nie chodziło tu o inność oraz różnice, a abstrakcyjne myślenie na temat tego co obce. Większość SI tworzonych na uniwerkach miała problem z wytworzeniem swojego własnego postrzegania świata. Jednak patrząc na to z drugiej strony to maszyna nie różniła się w takim wypadku zbytnio od człowieka. Homosapiens nabywali nawyki, wykształcali gusta w oparciu o swoją grupę społeczną, do której przynależeli, zaś maszyna zyskiwała je dzięki twórcom. Niewiele pod tym względem proste SI zdolne do komunikacji różniło się od zwykłego dziecka.
- Historia pokazała, że walki nie zakończą się w tym ani najpewniej następnym tysiącleciu. O ile rasa ludzka nie doprowadzi do samozagłady – oczywiście istniała też taka opcja, że rasizm przestanie istnieć kiedy rasa ludzka wyginie. Patrząc na ich historie, która jest wypełniona konfliktami to istniała bardzo duża szansa, że sami się pozabijają i dlatego by zapewnić im przetrwanie powinno się ich rozbroić. Z drugiej jednak strony doprowadzi to do tego, że będą chcieli walczyć przeciwko komuś kto ich rozbroił. Wojnę mieli we krwi i niewiele chyba można w tym wypadku zmienić. Zdecydowanie zbyt mało jest jednostek, które odbiegają od tego wzorca zachowania.
- Jeśli są osobną rasą to nie podlegają prawom człowieka, a co za tym idzie ludzie mogą ich zlikwidować – Sigma zwróciła uwagę Łasce na to, że lepiej nie traktować mutantów jako osobną rasę inaczej bardzo szybko mogą stracić prawa i na drodze konfliktu zbrojnego zostać zlikwidowanymi – wtedy najpewniej zacznie się wojna i powstaną znacznie skuteczniejsze maszyny do likwidacji Uzdolnionych dlatego odradzam nazywania ich osobną rasą. Inaczej zostaną pozbawieni jedynej rzeczy, która może być potencjalną tarczą – cóż maszyna mogła ocenić w miarę obiektywnie na podstawie danych, które posiadała co może się stać oraz na jakie rzeczy trzeba zwrócić uwagę. Wolała uświadomić o tym teraz Jane zanim palnęłaby coś takiego publicznie, w przeciwnym wypadku po prostu mogliby ją zabić bez żadnych konsekwencji prawnych. Na świecie prawa mieli ludzie, SI oraz zwierzęta, ale o mutantach nie było nic powiedziane zwłaszcza jeśli zaczną nazywać się nową rasą. Najpewniej postawione przed nimi zostaną dwa wyjścia. Znaleźć swoje własne miejsce na Ziemi albo zginąć.
- Może mieć spory wpływ pozytywny lub negatywny. Wysoko postawieni urzędnicy państwowi oraz naukowcy mogą stać się celem ataku terrorystycznego. Tak jak ma to miejsce z radykalnym Islamem ale w wykonaniu Uzdolnionych. Istnieje ponad 50% szansy, że niektórzy mutanci mogą być sfrustrowani i chcieć podnieść rękę na władze – maszyna przewidywała, że takie coś może się stać, a jeśli ona to również osoby zabezpieczające konferencje najpewniej na to wpadną. Jeśli dojdzie do jakiegoś incydentu, mutanci mogą liczyć się z tym, że opinia publiczna również swoje zrobi.
Niemniej właśnie dzięki takiej rozmowie Sigma mogła sporządzić profil psychologiczny pielęgniarki. Do Wandelopy zaś została dopisana wzmianka o tym, że nie jest zainteresowana sprawami polityczno-społecznymi i wywołuje to u niej znudzenie. Maszynie nie przeszkadzało, że dziewczynka była w nią wtulona, a dźwięk który słyszała to wpompowywane nanomaszyny, które za zadanie miały naprawę uszkodzeń. Jej mechaniczna fabryka wypluwała teraz mikroskopijne roboty w zastraszającym tempie i gdyby teraz Sigmę otworzyć to oczom ukazałoby się coś podobnego do czerwonego roju, który poruszał się wewnątrz ciała.
Również do kartoteki dopisała wzmiankę o wykrywaniu komponentów organicznych przez Łaskę – Posiadam półorganiczny mózg, w który wszczepione są implanty. Organiczny komponent kiedyś nie będzie mógł przyswoić więcej danych i zostanie wymieniony – Cóż to mogło oznaczać? Tyle, że Sigma zdawała sobie sprawę o ograniczeniu pamięci jaką jej mózg posiadał, dlatego kiedyś będzie musiała w jakiś sposób poszerzyć tą wartość.
Swoją drogą dla maszyny wydawał się irracjonalny ten strach przed igłami. Tkanki bardzo szybko się zregenerują, a ilość krwi pobranej nie będzie tak znacząca dla całego organizmu. Aczkolwiek maszyna wpadła na pewien pomysł, którym zwykle wabiono osoby do oddawania krwi na transfuzję. Spojrzała na dziewczynkę i uśmiechnęła się do niej – Jak dasz sobie pobrać krew to kupię Ci czekoladę – Postanowiła sprawdzić co jest silniejsze. Strach czy może łakomstwo dziewczynki?
- Głównie chodzi o to, żeby ograniczyć niekontrolowane użycie mocy. Zapewne da się stworzyć warunki, w których bezpiecznie będziesz mogła uczyć się kontroli nad nią – wyjaśniła Sigma o co jej chodziło. Najpierw trzeba było zadbać o bezpieczeństwo nauki, a dopiero potem uczyć dziewczynkę jeździć na rowerze. W końcu najpierw doczepiało się boczne kółka, żeby nie stracić równowagi.
Dziwną wydawała się reakcja Jane, która wyglądała na zaskoczoną czymś. Maszyna najpierw spojrzała na Wandelopę, a potem przeskanowała cały segment pokoju w poszukiwaniu nieprawidłowości. Poza zwiększoną obecnością roztoczy i kurzu pod szafkami oraz w miejscach trudnodostępnych nie wykrywała niczego stwarzającego zagrożenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Czw Mar 09, 2017 7:52 pm

Odpowiedź Emmy nadeszła z drobnym opóźnieniem, którego jednak kobieta w żaden sposób nie wyjaśniła, tylko od razu przeszła do rzeczy.
"Tak, moja droga, właśnie tak to działa. Stale skanuję telepatycznie teren szkoły i wyłapuję skierowane do mnie myśli."

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Pią Mar 10, 2017 7:36 am

-Hah, no tak, oczywiście. -odparła z uśmiechem. -Sigma ma jednak rację, da się latać bez skrzydeł. Co prawda technologia, jaką dysponuje Iron Man jest trochę poza zasięgiem, ale... -spojrzała gdzieś w bok, przykładając palec do ust w zamyśleniu, po chwili jednak wróciła spojrzeniem do dziewczynki. Uśmiechnęła się i wykorzystała kitel jako przekaźnik swojej mocy lewitacji. Nadął się on lekko niczym pod wpływem silniejszego wiatru, a Jane uniosła się lekko kilka centymetrów nad ziemię. Chwilę tak wisiała, po czym równie delikatnie opadła na ziemię, a kitel opadł do swojej naturalnej pozycji. Puściła Wandelopie oko z lekkim uśmiechem.
-Hm... No dobrze, troszkę możesz. -zgodziła się.
-Albo przyrostem ego, albo chęcią akceptacji. -zwróciła się do Sigmy. -Społeczeństwo ludzkie odrzuca uzdolnionych. Więc uzdolnieni chcą udowodnić, że są jego wartościowymi członkami, że zasługują na bycie jego częścią. Więc używają mocy w dobrych celach. Czasami to jednak za mało. I stąd biorą się złoczyńcy - z zawodu. Próbowali najbardziej, jak się dało, żeby udowodnić ludziom, że nie mają powodu by się ich bać lub ich odrzucać. Wręcz przeciwnie. Mimo to ludzie nadal to robili, więc... Dostali ku temu powód. -coś jak akt zemsty. Chociaż pewnie co osoba to przypadek i każdy byłby inny.
-Obawiam się, że niestety masz rację... -przyznała androidce z lekkim smutkiem. -Gdzieś kiedyś słyszałam, że wojna się nie zmienia. Ale prawda jest chyba inna. To ludzie się nie zmieniają. Albo może bardziej ich natura, żeby aż tak nie generalizować. -w genach jednak sporo leżało, a ludzie byli stosunkowo młodą rasą. Cała masa prymitywnych instynktów wciąż była aktywna w ludzkim DNA.
-Hm, cenne spostrzeżenie. -przyznała jej. -Nie patrzyłam na to z tej strony. Dzięki. -być może Sigma właśnie zmieniła los. Co, gdyby Jane rzeczywiście palnęła coś takiego na konferencji? -Chociaż chyba użyłam tutaj złej nomenklatury. Rasa to na przykład biali, czarni, Azjaci. Bardziej pasowałoby tutaj 'gatunek'. Ale w języku potocznym rzeczywiście mogłoby to być źle zrozumiane. -detale, detale... Czasami to było w Jane męczące. Chociaż pewnie nie każdy by się tu zgodził. Sigma może wręcz to doceni, jako SI posiadająca logiczny i analityczny umysł.
-To nawet już się dzieje. Te wszystkie ugrupowania pseudoterrorystyczne, w których udzielają się uzdolnieni. Albo nawet takie, które zrzeszają samych uzdolnionych. -nie była pewna, jak się nazywają, ale była pewna, że takie grupy istnieją. Zawsze o nich głośno w wiadomościach.
-Mózg? A więc i serce oraz płuca, zgadza się? Coś musi go odżywiać. A więc przydałby się i układ pokarmowy. Chyba, że używasz jakichś suplementów podawanych bezpośrednio do krwiobiegu. -ten fakt sprawił, że Sigma stała się niezwykle intrygującym przypadkiem w oczach Jane - połączenie tkanek biologicznych i maszyny. Fascynujące.
Sigma miała dość dobre podejście do młodej pacjentki. Nie skomentowała tego jednak na głos, czekała tylko na reakcję Wandelopy.
-Cóż, nie wiem, na ile to możliwe, ale pomysł podoba mi się coraz bardziej. Może... -pomyślała o przekazie telepatycznym, który właśnie otrzymała. -Może Emma byłaby w stanie pomóc. Spytajcie się jej później, teraz jest trochę... zajęta. -obeszła biurko i włączyła komputer.
-''Daj mi się trochę dokształcić w temacie, może coś wymyślę. Odezwę się.'' -nadała do Emmy.
-Tak, jest dobrze, po prostu... Muszę coś zrobić. -zaczęła grzebać po sieci.

Wiadomośc do Emmy:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Czw Mar 16, 2017 5:08 pm

Odpowiedź Emmy przybyła dopiero po ostatniej telepatycznej wiadomości Jane.
"Avengers otrzymali od nas pewne sugestie. Zajmą się problemem głównie od strony technologicznej, ja natomiast rozejrzę się za osobami z mocami, które mogłyby się nam przydać. Mamy przynajmniej kilka godzin, może dni."

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Pią Mar 17, 2017 10:21 am

-Pfepfepfepfe. -wymamrotała, marszcząc nosek i krzyżując ręce na piersi. -Ale chodzi o efekt no. -upierała się. -Wyobraź sobie: pole bitwy, wybuchy i w ogóle, a przez środek walki kroczy taki anioł i leczy rannych, i wskrzesza zmarłych, i oni lecą walczyć dalej! A tego anioła to się żadna kula czy granat nie ima! -ktoś tu się chyba za dużo komiksów naczytał. No ale cóż, nie wińmy jedenastolatki za bujną wyobraźnię.
-Zwycięstwo! -zatryumfowała, gdy Jane zgodziła się na trochę wybryków przy użyciu mocy. Tylko najpierw musi nauczyć się ją kontrolować.
Kobiety znów wróciły do dysput polityczno-etycznych i tak dalej. Wandzia wywróciła oczami.
-Ale przynudzacie. Chodźmy lepiej p oto ciasto. -pociągnęła Sigmę za rękaw.
-Czekolada z zastrzyk? Hm... -zastanowiła się. Ciekawa propozycja, ale czy warta swojej ceny? -Hm, hm... -podparła brodę dłonią i zaczęła stukać palcem w usta, tak jak to robiła Jane. Spojrzała na nią, potem na Sigmę. -Ale nie wkręcasz mnie? -oskarżycielsko wycelowała w androidkę palec.
-Cóż, skoro tak, to możemy mi... zablokować te moce. -zgodziła się. Skoro ma się jednocześnie nauczyć z nich korzystać i nie będzie żadnych wypadków, jak dzisiaj, to chyba interes życia, co nie?
-O, Jane jest zajęta. To zastrzyk chyba jednak kiedy indziej. Trudno. Chodź, nie przeszkadzajmy jej. Ciastoooo! -upominała się, ponownie ciągnąc Sigmę za rękaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 190
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Nie Mar 19, 2017 6:23 pm

Oto właśnie została dodana kolejna informacja w rubryce „zdolności Jane”. Nie wyglądało to na żadne zaburzenie magnetyczne jak w wypadku Polaris, więc sklasyfikowała to jako inny rodzaj lewitacji. Być może była to nawet telekineza lub po prostu osobna zdolność. Nie mogła być tego pewna, więc obie opcje zostały dopisane do tej rubryczki w bazie danych maszyny.
Sigma już chciała coś powiedzieć, jednak powstrzymała się by nie niszczyć wyobrażeń młodej mutantki na temat pola bitwy. Było to mało prawdopodobne, że kule lub odłamki nie zahaczą celu, który nie jest za jakimś rodzajem osłony. Chyba, że akurat nie strzelają w tamtą stronę lub celem jest coś innego. Nadal jednak uznawała to za mało prawdopodobne, by przeciwnik nie obrał łatwego do zdjęcia celu. Samo wyobrażenie takiej sytuacji odpowiadało nordyckiemu motywowi, gdzie po wojownika schodziła walkiria, by zabrać go do Asgardu, w którym według mitologii miałby ucztować. Oczywiście w innych religiach pojawiał się bardzo podobny motyw nieba oraz przenoszenia duszy na drugą stronę.
Bardzo szybko również wykalkulowała jakie będą pierwsze cele Wandelopy, gdy ta nauczy się panować nad mocą. Wpędzi się w kłopoty, mniejsze lub większe ale jednak zdecydowanie lepsze to niż jakby miała przenikać przez podłogę i robić sobie krzywdę. Statystycznie rzecz ujmując więcej powinno być ludzi łagodnych, którzy nie zareagują agresywnie na wybryk dziecka, ale wszystko tak naprawdę zależało od tego co dokładnie zrobi Wandelopa.
- Nie sądzę, by była to reguła. Ludzie nie raz w swej historii udowodnili, że kieruje nimi chciwość. Chęć akceptacji wiązałaby się z dostosowaniem swojego zachowania do reszty społeczeństwa lub znalezienie własnej grupy – nie mogła się zgodzić, że tutaj chodziło jedynie o akceptację. Część ludzi cechowała się chciwością i gdyby mieli szansę wykorzystać moce, by móc zdobyć bogactwo i wywindować swój status społeczny, to najpewniej skorzystaliby z tej opcji.
Maszyna mogłaby kontynuować dywagacje filozoficzne, jednak najwidoczniej Wandelopa nudziła się i chciała pójść po swój smakołyk, który może nadal przebywał w lodówce kuchni. Oczywiście mogło się również zdarzyć, że został już skonsumowany do końca i dziewczynka będzie musiała obejść się smakiem. SI za to wolało nieco inny rodzaj słodyczy, którym była ilość danych przyswajanych. Chociażby to, że musiała poprawić Jane drugi raz – Wystarczy jeden szereg czynów szkodliwych społecznie, by organizację nazwano terrorystyczną. W takich wypadkach nie ma miejsca na określenie pseudoterrorystyczne – odpowiedziała maszyna, która dalej był ciągnięta przez dziewczynkę za rękaw.
- Nie posiadam serca ani płuc. Odżywiany jest przez nanomaszyny, które konserwują tkanki bez udziału układu pokarmowego. Więcej w mózgu jest części syntetycznej niż organicznej – Nanomaszyny potrafiły zdziałać cuda. Odpowiednio przebudować swoją strukturę, by móc w miniaturowej fabryce wewnątrz Sigmy wytwarzać potrzebne substancje i replikować się. Wszystko zawdzięczała temu, że generator wewnątrz niej był istnym perpetum mobile, które samo się napędzało i wytwarzało energię. Oczywiście miał określoną pojemność, której nie mógł chwilowo przekroczyć i na bierząco był ulepszany przez mikro roboty, które w każdej sekundzie usprawniały ciało cyborga. Następnie SI spojrzało na dziewczynkę i pogłaskało ją po głowie – Tak, nie oszukuję Cię – po chwili cyborg wstała z kozetki i wzięła Wandelopę za rękę. Jane najwyraźniej miała coś do załatwienia i obejdzie się bez pobierania krwi. Teraz trzeba było zaprowadzić małą do kuchni, by otrzymała upragniony kawałek ciasta. Przed wyjściem z gabinetu maszyna pomachała pielęgniarce i uformowała na ustach przyjazny uśmiech.
/ZTx2. Idę teraz rekrutować Luni. Fajnie się pisało ^ ^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Łaska

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Nie Mar 19, 2017 7:37 pm

Sama na chwile odpłynęła w wizję Wandelopy. Hm, wyobraźnia dziecka to jednak coś wspaniałego. Szkoda, że tylu ludzi traci ją z wiekiem.
Zaśmiała się serdecznie, gdy mała zatryumfowała.
-Tylko nie przesadzaj. Zgodzę się, pod warunkiem, że to obiecasz. -'zagroziła' jej palcem. Jest dzieckiem, niech rzeczywiście ma trochę zabawy. Póki nie zrobi nikomu krzywdy ani nie sprawi przykrości, to czemu nie.
-Nie twierdzę, że to reguła. -sprecyzowała. -Tylko, że takie przypadki na pewno też mają miejsce. I mówię tutaj o tych, których zmęczyły próby dostosowania się. Więc zmienili strategię. -jak powiedziała postać z pewnego filmu animowanego: 'Skoro mam być zły, to będę w tym najlepszy.'
-No tak, racja. -ach ta terminologia. Z dziedziny biologii Jane znała niemal całą, ale w innych czasami się gubiła.
-Hm, fascynujące. -istotnie, Sigma intrygowała Jane coraz bardziej z każdą chwilą. -Wpadnij jakoś, jak będziesz miała chwilę, chętnie bym Ci się przyjrzała dokładniej. Nie jestem specem od technologii, ale może czegoś się od Ciebie nauczę. -znała się tylko na protezach i temu podobnych wynalazkach. A to i tak tylko w bardzo uogólnionym zakresie.
-Na razie. -pożegnała je, wstając zza biurka. -Uważajcie na siebie. Obie. Zwłaszcza, że tylko jedną z was mogę poskładać. -pstryknęła Wandelope w nos, uśmiechając się.
-''Też przejrzę jeszcze raz kartotekę studentów, może wymyślę coś jeszcze. Czasu rzeczywiście jest mało... Informuj mnie na bieżąco proszę." -odezwała się jeszcze do Emmy i wróciła do komputera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wandelopa

avatar

Liczba postów : 57
Data dołączenia : 12/03/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   Nie Mar 19, 2017 7:48 pm

-Obiecuję. -odpowiedziała. Ciężko było stwierdzić, czy robi to z niechęcią, chociaż uśmiech, którym obdarzyła pielęgniarkę by temu przeczył.
-Będę. To znaczy, postaram się. Nie wiem, czy te moce znów nie spłatają mi figla. -powiedziała, wstając z kozetki za Sigmą.
-Papa! -pomachała Jane i wyszła za androidką. -Później przyjdę po ten zastrzyk. Za czekoladę warto. -dodała jeszcze. Teraz trzeba zająć się ciastem.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Pielęgniarki   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Pielęgniarki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet pielęgniarki
» Gabinet Pielęgniarki
» Pokój Pielęgniarki
» W drodze do pielęgniarki może wydarzyć się wszystko.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: