Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 191
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Stołówka   Pon Sty 14, 2013 11:14 am



W przeciwieństwie do pierwszego piętra pełniącego funkcje mieszkalne, parter instytutu przypomina typowo szkolne pomieszczenia. Poza salami lekcyjnymi i innymi pomieszczeniami typowymi dla takiej placówki, nie mogło więc zabraknąć tu najzwyklejszej w świecie stołówki. Pełne stołów i krzeseł pomieszczenie jest na tyle duże by pomieścić tu wszystkich spragnionych ciepłego posiłku. Poza tym posiada również ladę gdzie wydawane jest jedzenie, oraz zaplecze pełniące funkcję kuchni.


-------------------------------------------------------------------------------------------------

Funkcję obsługi gastronomicznej powierzono dwójce dorosłych mutantów. Są nimi mistrzyni czterech patelni, posiadająca dwie pary ramion mutantka Marilyn Hannah, oraz  przypominający humanoidalnego szczura (co niektórym odbiera apetyt) Sanji Yamamoto. Obydwoje nie przedstawiają jednak wartości bojowej, która pozwoliłaby na dołączenie do X-Men.



Ostatnio zmieniony przez Nathan Summers dnia Nie Lip 14, 2013 11:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beast

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 13/03/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon Lip 08, 2013 7:16 pm

Drzemka była mu jak najbardziej potrzebna. A nic tak nie poprawia humoru po odpoczynku, jak coś na ząb. Hank wszedł do stołówki i skierował kroki ku lodówce, otwierając ją stopą. Na moment przystanął - wydawało mu się, że słyszał dobiegające go od strony głównego wejścia głosy. Być może to nowi studenci lub starzy, którzy jak zwykle nie mają zajęcia...

Bestia westchnął i sięgnął po mleko. Zamknął lodówkę i wyjął z półki ciastka, po czym zasiadł do tak skromnego posiłku. Odkręcił zakrętkę kartonu i rzucił ją za siebie, po czym złapał stopą i podbił tak, by wpadła do kosza. Uśmiechnął się sam do siebie, jak gdyby chwaląc siebie za ten manewr, po czym przystąpił do konsumpcji zakąski. Maczając ciastko w kubku mleka, zasępił się na moment. Teraz, gdy Charles zniknął, Instytut wydawał się być taki... pusty, zagubiony. Wyczuwał to szczególnie po młodszych studentach, którym Hank udzielał lekcji i korepetycji, zastępując także w tych obowiązkach Xaviera, co niemal podwoiło jego czas zajęć z uczniami. Nie miał nic przeciwko, uwielbiał zajmować się podopiecznymi Profesora X, lecz wolałby, gdyby doszło do tego w mniej ponurych okolicznościach. Cele, więzienie... Hank wzdrygnął się na samo wspomnienie i myśl o tym, co działo się teraz z X - Menami. Coś wisiało w powietrzu...

Hank szybko pochłonął posiłek. Postanowił sprawdzić, co dzieje się przy wejściu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie Lut 22, 2015 4:28 pm

Na wspomnienie kwestii uroku osobistego agent tylko się uśmiechnął, najwyraźniej nie biorąc tej uwagi za bardzo do siebie - ba, może nawet uznając ją na swój sposób za komplement. Pozwolił wyprowadzić się z hallu dalej, a więc - zgodnie z zamierzeniami pilnującej go mutantki - do sporych rozmiarów stołówki, która prędko się opróżniła; opuszczający ją uczniowie zerkali z zaciekawieniem na obcego mężczyznę z garniturze, ale nie protestowali zbytnio.
Mimo to jednak zachowanie agenta minimalnie się po drodze zmieniło. Właściwie było to bardziej wrażenie, aniżeli coś konkretnego - wyraz jego twarzy czy mowa ciała, cokolwiek w tym typie.
Wkraczając do pomieszczenia rzucił krótko:
-Zdaje się, że mam dla was dwie wiadomości. Zabrzmi tanio, wiem, ale dobrą i złą. Jakieś preferencje względem kolejności?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lut 25, 2015 12:11 am

Chwila dekoncentracji. Zapachy unoszące się w stołówce i ich nasilenie w kuchni, przypomniały Rogue, że od czasu misji niewiele jadła. A lubiła jeść, i to bardzo. Zadowolona, że express był pełen świeżo zaparzonej kawy, rozejrzała się za czymś, co mogłaby zjeść na szybko. Równocześnie zgrabnie powróciła do poświęcania wnikliwszej uwagi do kroczącego za nią agenta. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że zaszła jakaś zmiana, a dokładniej: w nim zaszła jakaś zmiana. Co prawda już wcześniej zauważyła, że uśmiechnął się na jej przytyk, co mogłoby zakrawać o samozadowolony uśmiech faceta. Jednak to teraz…? Nie, chodziło o coś innego. I nie wiedzieć czemu nachmurzyło to kobietę. Umiała grać w gierki, ale nie zawsze jej to wychodziło. Czasami po prostu lubiła, a nawet wolała, postawić sprawę jasno. Nie, nie kładła wszystkich kart na stół. Nie po tym, jak miała zbyt dużo do czynienia z pewnym zdradliwie uroczym chłopcem z bagien o niezwykłych oczach. Co zrobić? Wolała akcję od strategii.
Dlatego też słowa agenta przywołały zwykłą, codzienną Rogue, nie bawiącą się w uważne obserwowanie jak jakiś przyczajony myśliwy. Skoro raptem obrał zupełnie inną strategię, niż jeszcze kilka chwil temu w hallu, to musiał mieć ku temu powody. I nie chodziło raczej o to, że został z kimś sam na sam. Straciwszy apetyt upuściła na talerzyk i odsunęła od siebie chlebek bananowy. Oparła łokcie o blat wyspy kuchennej po środku pomieszczenia i popatrzyła na mężczyznę.
- Co jest, oo7? Czyżby raptem przeczesywanie wyspy odniosło jakieś inne skutki, czy też może doznałeś olśnienia?
Była nieco wkurzona za sposób w jaki się wypowiedział – tanio? to mało powiedziane – zwłaszcza za ostatnie pytanie. No, wiecie co? Normalnie, jakby nie gadała z jakimś przeszkolonym do szpiegowskich pozbawionych empatii interakcji, uznałaby to za wyzwanie do droczenia się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lut 25, 2015 11:34 am

Po raz kolejny agent nie zdawał się czuć dotknięty oskarżeniami czy tonem wypowiedzi Rogue; spływały po nim jak woda po kaczce. W każdym razie jedno można już było stwierdzić na pewno, a mianowicie: mężczyzna zdecydowanie nie dołączył do S.H.I.E.L.D. z powodu swojej poprawności politycznej i chłodnego profesjonalizmu. Nie, stanowczo nie chłodnego. Być może w grę wchodziła jakaś inna strategia postępowania? Tak czy siak, w tej chwili nie miało to już większego znaczenia.
-Czy raptem - to nie wiem, ale to i tak wasz szczęśliwy dzień, bo akurat będąc u was w gościach otrzymałem świeże informacje... Tak fortunnie się złożyło. Możliwe, że znaleźliśmy waszą koleżankę, ale chyba ktoś jej nieźle nadepnął na odcisk, bo od razu zaatakowała ekipę ratunkową. Nawet Summers poczekał na wyjaśnienia, jak w gorącej wodzie kąpany by nie był. Więc... Dobra wiadomość - żyje. Zła - trzeba ją złapać.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lut 25, 2015 9:11 pm

Rogue najnormalniej w świecie wmurowało. Z każdym kolejnym słowem mężczyzny czuła coraz więcej sprzecznych uczuć i jakby dosłownie „nie mogła zdecydować się” na co zareagować: czy na wieści o Jean, czy na sposób bycia agenta S.H.I.E.L.D. Ostatecznie więc jej umysł wybrał ucieczkę w stagnację, by nie działać pochopnie.
Rogue odnalazła się dopiero, gdy zapadła krótka cisza. Wpatrzona w rozmówcę, w głębi ducha była zaskoczona, że nie roztrzaskała kuchennej wyspy, za blat której trzymała się dłońmi. Nawet nie wiedzieć kiedy wyprostowała ramiona i zmieniła pozycję.
No, dooobra. Teraz oddech.
Do obrazu nowego gościa X-Mansion, jaki tworzyła w głowie, musiała dodać wielkim grubym pędzlem: arogancki.
Zabębniła o blat palcami, jeszcze raz analizując usłyszane rewelacje.
Każde zdanie, każde pojedyncze słowo, wydawało się dla Rogue wymierzanym ciosem jak i swobodnym lekceważeniem. Nie miała w tej chwili ani czasu, ani słów by wnikliwiej odnieść się do swoich spostrzeżeń, uznając póki co, że obcowanie z agentami S.H.I.E.L.D. było stosunkowo ciekawym doświadczeniem. I pouczającym.
Nic jednak nie mogła poradzić na to, że osobnik przed nią miał już dla niej wytatuowane na czole cholerne życzenie śmierci.
- Złapać? – upewniła się, lekko przekrzywiając głowę, jakby w zainteresowaniu.
Wszyscy bogowie, mutanci, hybrydy, ludzie itd. jej świadkami, ileż kosztowało to jej opanowania, by nie przyczepić cię swoim temperamentem o każde pojedyncze słowo, jakie wypluł… Taa, chciałaby. Raczej: wymówił z wyważoną arogancką precyzją. Chyba właśnie przekonywała się, dlaczego ten oo7 był S.H.I.E.L.D. To, czego nie mogła zrozumieć, to jakim cudem jeszcze stąpał po tej ziemi. Żywy.
- Wyjaśnij – dodała krótko, nie zamierzając zdawać się na domysły, które jej podrzucał.
Jednocześnie sięgnęła umysłem ponownie po Emmę, nieświadoma poprzedniego „ogłuszenia” telepatki swoimi intensywnymi myślami.
White Queen…? pomyślała lekko na rozpoczęcie, chcąc wprowadzić ją w temat.
Jeśli ktokolwiek miał pomóc w dotarciu do Jean, której „ktoś nadepnął na odcisk” – a nie mógł to być Cyclops, który przez zwoje emocje najpewniej położyłby wszelkie poczynania – musiał to być, zdaniem Rogue, inny telepata. Ktoś, kto szybko dotrze do umysłu Jean, bez względu na wszystko i porozumie się na płaszczyźnie tylko dla niej dostępnej.
Równocześnie też naiwnie liczyła na jak najbardziej prostą odpowiedź agenta, podpowiadającą jak najwięcej wskazówek, bowiem miała już dość domysłów. Gdzieś tam członek jej rodziny był w zagrożeniu – nawet nie chciała myśleć, jak musiał się czuć – jedyne czego pragnęła, to jej pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro Lut 25, 2015 10:31 pm

Na pytanie mutantki agent zareagował po prostu kiwnięciem głową - bo w końcu w takiej formie wymagało od niego tylko potwierdzenia lub zaprzeczenia, a mężczyzna najwyraźniej planował to wykorzystać... No, przynajmniej do czasu, gdy Rogue nie zażyczyła sobie, aby wyjaśnił o co chodzi. Tego nie mógł już zignorować powołując się na nieścisłość wypowiedzi.
-Nie znam wszystkich szczegółów. Najpierw zaatakowała naszych agentów - podkreślę: agentów w strojach z symbolem S.H.I.E.L.D. - a potem straciła przytomność, zapewne ze zmęczenia. Jako że jej ofensywa była telepatyczna - zablokowaliśmy ją, by nie ponowiła próby zaraz po przebudzeniu, nim zdążymy jej cokolwiek wyjaśnić. Miała inne plany, bo najwyraźniej mimo blokady była w stanie zaatakować ponownie... I odlecieć.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią Lut 27, 2015 12:25 am

Początkowo była nieco zaskoczona. Potem skupiona. A na koniec nieco zmieszana.
Nie przywykła chyba do tak częstego porozumiewania się telepatycznie. Tym razem jednak nie odczuła, że było „jednostronne”. Bogata odpowiedź White Queen na poprzedni wątek, a tym samym jej prośbę, trochę ją zaskoczyła. Ale nie uroniła ani odrobiny informacji, jakie otrzymała…
Nie podobało się jej, że Scott nie dotarł do Jean. Oczywiście, nie było to jakimś czynnikiem przesądzającym o wszystkim, aczkolwiek… Po prostu założyła, że musiał ją widzieć zanim wszystko popieprzyło się jeszcze bardziej.
Okej odpowiedziała w głowie. Ale nie dlatego Cię wzywam. Agent wyjawił, że Jean żyje, próbowali ją przechwycić, ale obróciła się przeciwko nim i teraz najwyraźniej potrzebują kogoś, kto ich wyręczy… Co o tym sądzisz?
Pozostawiając swój umysł otwarty i starając się, by był nie niechętny do przeszukiwań – choć i tak sądziła, że telepatka wyciągnęłaby z niego to, co chciała – Rogue zwróciła swą pełną uwagę na mężczyznę przed sobą.
- Czyli zaatakowanie agenta z naszywką S.H.I.E.L.D. to jakiś wyjątkowy proceder? – spytała, upewniając się z przesadnym zainteresowaniem. – Bo widzisz… i tak miałam o to zapytać po tym jak poczułam, że muszę poprzestawiać komuś kości.
Upiła łyk wcześniej nalanej kawy jakby nigdy nic i od razu poczuła się lepiej. Nie czekając na odpowiedź, kontynuowała:
- Nie rozumiem tego toku rozumowania – przyznała otwarcie, zupełnie nieprzejęta, patrząc gdzieś spod leniwie uniesionych rzęs. – Skoro Jean, bo to o niej jak sądzę rozmawiamy, wyrwała się spod waszych rąk, to czemu niby informujesz mnie, że należy ją złapać? Podkreślę: złapać – sparodiowała wypowiedź agenta ani na chwilę nie wpadając w żartobliwy ton. - Jak dla mnie to wszystko gra. Uwolniła się i zapewne wróci tu, nie oglądając się za siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Stołówka   Pią Lut 27, 2015 7:34 pm

O dziwo agent uśmiechnął się lekko na te słowa, nie okazując nawet cienia niepokoju, ba, nie mówiąc już w ogóle o strachu przed ewentualną agresją ze strony Rogue.
-Świadomy atak na agenta - szczególnie na służbie - to poważne przestępstwo. Czyli, tak, wasza koleżanka jest przestępczynią. Aktualnie morderczynią, o ile moje informacje są poprawne, w dodatku wielokrotną, którą w przypadku osądu czekałaby kara śmierci lub przynajmniej dożywocie. Zakładam, że już tego wolelibyśmy wszyscy uniknąć, ale pozwól, iż przedstawię ci pełnię okoliczności...- mężczyzna uniósł nieco jedną dłoń i wyliczając poszczególne punkty - wyciągał po palcu na każdy z nich:
-Po pierwsze, jak wspomniałem, wasza Jean jest morderczynią. Po drugie, posiada moce, których ludność cywilna szczególnie będzie się obawiać; nie po prostu silne, choć i tego nie można jej odmówić, ale telepatia, zdolność wejścia komuś do głowy, odczytania jego myśli i zmuszenia go do podążania za swoją wolą... To szczególnie niemiła wizja. Budzi wyjątkowe podejrzenia, sprawia, że przestajesz ufać swojemu otoczeniu, nie czujesz się nigdzie bezpieczny, bo dosłownie każdy może ci zrobić krzywdę: rodzina, przyjaciele, współpracownicy, sąsiedzi, których znasz od lat - i tak dalej. To prowadzi nas do punktu trzeciego... Przerażenie i nieufność i tak się pojawią, o ile nie powstrzymamy informacji o mutantach przed rozprzestrzenieniem się - a w tej chwili to już niemalże niemożliwe, choć wierz mi, wciąż staramy się coś z tym zrobić. Po czwarte, wyobraź sobie teraz taką sytuację: cywilni dopiero co usłyszeli o powszechności ludzkich mutacji, a kilka dni później dociera do nich informacja o potężnej mutantce, która zabiła grupę agentów, gdy ci próbowali jej pomóc. Jasne, nie wszyscy kochają S.H.I.E.L.D., ale ogół zgadza się co do tego, że agencja robi co w jej mocy, aby bronić cywilnych. Więc ci agenci zostają praktycznie męczennikami - jakimi osobami by nie byli. Dlaczego? Bo taki jest moment. Pewnie historyczny, ale nie nam to teraz oceniać. Więc - po piąte i ostatnie: w końcu ktoś was z tym połączy. Wyśledzi was. Może jakiś reporter, może grupa skierowana przeciwko mutantom - a takie na pewno powstaną - trudno orzec. Grunt, że bardzo wielu osób nie będzie obchodziło, że to szkoła i dzieci. Zobaczą tylko zagrożenie dla siebie oraz swoich rodzin, więc choćby nawet nie byli to źli ludzie - w większości pewnie nie będą - uznają, że muszą chronić bliskich. Może spotkacie się tylko z nienawiścią, może z fizycznymi atakami. Wasi uczniowie będą równie przerażeni, co ludność cywilna... Albo bardziej. I - tak, wiem, potraficie się bronić. Jak długo i jakim kosztem? Ile czasu minie, nim ktoś po prostu wysadzi was w powietrze? Ile macie tutaj dzieci? Przynajmniej kilkadziesiąt, więcej? Ilu tutejszych mutantów posiada zdolności, które w żaden sposób nie nadają się do walki - ani w ataku, ani w obronie? Bo na to też pewnie nikt nie zwróci uwagi- agent w końcu opuścił rękę. Całe to przemówienie przeprowadził spokojnym tonem, choć mimo wszystko dość szybkim, aby nie tracić niepotrzebnie czasu... Bo tego najwyraźniej nie mieli zbyt wiele. Dodatkowy plus stanowiło z kolei to, że przy takim tempie ewentualne wtrącenia były niemożliwe.
-Dlatego, tak, w waszym interesie jest pomóc ogarnąć tę sprawę. A zacząć możecie od podania nam dokładnej charakterystyki jej zdolności, bo te, które zaprezentowała, nie pokrywają się w pełni z naszymi informacjami- dorzucił jeszcze.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Sro Mar 04, 2015 12:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 110
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sob Lut 28, 2015 3:11 pm

Rogue mimowolnie uśmiechnęła się krzywo na telepatyczną odpowiedź White Queen. Nazwijcie ją szaloną, ale właśnie doszła do wniosku, iż nie może zrozumieć, dlaczego do tej pory jakoś się nie „skumplowały”. Owszem, dzieliła je kolosalna różnica: chociażby wziąć pod uwagę zimny i wyniosły sposób bycia Emmy oraz jej – temperamentny, swojski, w stylu  najpierw działam, potem myślę styl bycia.
Tak, dzieliło je chyba wszystko. Ale jednocześnie nie widziała przeciwskazań, a przynajmniej przestała je dostrzegać. Może to była tylko jednostronna reakcja ze strony Rogue? W końcu dopiero co straciła kogoś, kogo uważała za członka rodziny, kogoś ważnego, kto powinien mieć na tyle autorytetu, by podołać zadaniu. Aczkolwiek zawiódł i Rogue podświadomie musiała czuć się zdradzona. Nic więc dziwnego, że szukała nowych, silnych wzorców.
Do rzeczywistości, a dokładniej do kuchni, sprowadził ją głos agenta S.H.I.E.L.D.
Niechętnie oddała mu uwagę, aczkolwiek im dłużej mówił, tym swoim autokratycznym tonem,  tym bardziej czuła się  zmieszana.
A trzeba przyznać, że mówił naprawdę wiele.
Była pod wrażeniem jego nagłej wylewności.
I chyba musiała porządnie wziąć się w garść, bowiem napaliła się przez to jawne usadzanie.
Poruszyła się sztywno, zaciskając dłonie na krawędziach blatu.
- Jean nie jest morderczynią – przemówiła automatycznie. – Nasza moc niesie ze sobą ogromne brzemię…
Zamilkała, poczuwszy, że tłumaczy się za całą rasę.
- Po prostu… Nie jest… - upierała się, zbita z tropu. Rozmowa o mocach zawsze była jej piętą achillesową.
Czuła też wściekła za sposób, w jaki agent wyłożył argumenty, używając do tego dzieci. Odetchnęła głęboko i pozbierała, zrozumiawszy dlaczego usłyszała to wszystko.
W międzyczasie ponownie usłyszała też w głowie Emmę.
Więc sprawdź padła krótka – może zbyt surowa – odpowiedź, ale Rogue była pewna, że Emma zdoła odczytać ją po mentalnym tonie.
Zastanawiała się, co odpowiedź mężczyźnie na temat Jean. Czy w ogóle cokolwiek odpowiadać. Nie mogła decydować sama, nie na tym polegało bycie X-Men. I wtedy jak znak z nieba pojawiło się wezwanie Ororo do sali narad.
- Zaczekasz tu chwilę, śliczny chłopcze? – zapytała, tylko przez setną sekundy rozważając opcję zabrania go z sobą. – Niebawem wrócę.
Nie było mowy, aby wzięła go na przeszpiegi. Poza tym musiała ochłonąć po tym, co na nią zrzucił, a przede wszystkim przekazać reszcie.

[zt]  sala narad


Ostatnio zmieniony przez Rogue dnia Nie Mar 01, 2015 3:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3349
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sob Lut 28, 2015 3:38 pm

Agent przez chwilę po prostu przyglądał się Rogue - zmianom zachodzącym na jej twarzy oraz w jej postawie - i słuchał jej słów... Których akurat tym razem nie padło wiele. Nie naciskał, nie pospieszał, nawet jeśli prawdą było, że czas odgrywał w tym momencie wielką rolę - i to praktycznie dla każdej ze stron. Kiedy kobieta zaczęła zbierać się do wyjścia, on sam kiwnął tylko głową, nie protestując; być może liczył na to, że mutantka omówi sprawę ze swoimi towarzyszami i razem coś ustalą.
-Jasne. Nie jadłem obiadu, więc akurat skorzystam na przerwie- skomentował.

***

A tak przy okazji dodam, że zakładamy, że to pierwsze pojawienie się Phoenix Force na planecie w tych czasach - nie licząc tego momentu, gdy przybyło do Jean, kiedy była jeszcze dzieckiem.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Iceman

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/02/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie Maj 08, 2016 8:42 pm

Zaraz po akcji w parku sam postanowił pójść do instytutu. Kiedy był na miejscu wyciągnął się leniwie.
-Dom, huh? - mruknął sam do siebie pod nosem. Wsunął ręce do kieszeni, na korytarzu mijał jakiś nowicjuszy, albo młodziaków. Jednemu rozczochrał włosy z uśmiechem na ustach. Następnie skierował swoje nogi prosto do stołówki, zgłodniał strasznie. Na mieście jadł tylko jakieś ciastko i pił kawę. Marnie, ale zawsze coś. Nie było specjalnie tłumów, więc na spokojnie mógł sobie wybrać co chciał. A, że wybór był duży to mógł wybrzydzać dosłownie w wszystkim. Kiedy w końcu zdecydował się na mięcho, ziemniaki i sos plus deser wziął ze sobą tackę i usiadł przy wolnym stoliku. Zaczął jeść dość szybko i łapczywie. Jednocześnie zdążył się zakrztusić prze co ktoś poklepał go po plecach kilka krotnie. Kiedy połknął o co mu utknęło podziękował. Jadł dalej jednak wolniej. Zaś kiedy obiad zniknął z talerza zabrał się za deser. Nim jednak zamierzał się delektować. Oparł łokieć o stół,a następnie oparł rękę o policzek i w takiej pozycji jadł sobie lody czekoladowo-śmietankowo-truskawkowe z polewą. Rozglądał się na boki szukając kogoś do kogo mógłby zagadać. Jakoś cicho tutaj było i nudno jak cholera. Po chwili kiedy zjadł odniósł tacke na miejsce i wyszedł z stołówki w poszukiwaniu kogoś lub coś fajnego do roboty.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stołówka   

Powrót do góry Go down
 
Stołówka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stołówka
» Mały salon
» Stołówka
» Sala Rzeźbionego Stołu
» Stołówka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: