Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój Rekreacyjny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Pokój Rekreacyjny   Pon Sty 14, 2013 10:59 am

First topic message reminder :



Miejsce, które zarówno studentom jak i nauczycielom może posłużyć za oazę spokoju. Po zapadnięciu ustawowej ciszy nocnej jest dostępny tylko dla pracowników instytutu. Daje możliwość wspólnej gry w bilard, karty, szachy, posłuchania muzyki, czy najzwyklejszego pooglądania telewizji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Paź 19, 2014 5:19 pm

Sprawić, by Hellion zapomniał języka w gębie... było wręcz niemożliwe, tak samo wpędzić go w zawstydzenie. A jednak. Minę miał bezcenną. Trochę go zrugała, ale zrobiła to tylko i wyłącznie dla jego dobra. Nie zamierzała również przebierać w środkach, więc i słowa były dość ostre, jednak nie pozostawił jej wyboru i pomimo swojej skrytej natury zebrała się w sobie by włożyć przysłowiową kawę na ławę. Wiedziała, że musi być z nim szczera by potraktował poważnie słowa, które przed chwilą wypowiedziała.
Dała mu chwilę na zebranie myśli, uważnie przypatrując się twarzy chłopaka, a gdy zauważyła jego zawstydzenie, zdała sobie sprawę, jak bardzo była szczera... za bardzo...
Właśnie w tym momencie poczuła się odkryta... może nawet naga? Na szczęście z masek, które zwykle w takich sytuacjach zakładała, odarła się sama. Z powagą wysłuchała kombinacji Helliona i po głębszym zastanowieniu stwierdziła, że gadał w miarę logicznie. Na dodatek kolejny raz zdziwił ją jego upór, ponieważ po swoich wyjaśnieniach spodziewała się raczej wzruszenia ramionami i olania sprawy... Czyżby faktycznie czuł do niej coś więcej niż to co czuła większość facetów na widok pięknej i na dodatek tajemniczej kobiety?
- No tak, jak 'zdenerwowaniem' można określić zwierzęcy szał, w który wpadam to... fakt mniej więcej tak to wygląda... zresztą sam wiesz. - Obdarzyła go badawczym spojrzeniem gdy się przysunął, ale mimo to się nie zamierzała się odsuwać. Najwyraźniej jego propozycja o ulepszeniu komunikacji między nimi przypadła jej do gustu. Nie zamierzała jednak tego słownie przyznawać, musiał sam to wyczytać... już i tak za bardzo się odsłoniła.
- Nie wiem - Wzruszyła ramionami. -W instytucie jest wiele normalniejszych osób, zresztą z tego co mi wiadomo, wcale nie narzekasz na powodzenie. - Oczywiście nie miała nikogo konkretnego na myśli, a przynajmniej w tej chwili nikt jej nie przychodził do głowy. Nie interesowała się plotkami i ploteczkami, więc nawet jak coś tam zasłyszała, to raczej wpadało jednym uchem, a wypadało drugim. W jej skromnej ocenie Hellion był po prostu bardzo przystojnym chłopakiem, na dodatek jego wredny charakterek dodawał mu tylko uroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Paź 19, 2014 7:01 pm

Z trudem powstrzymał śmiech, kiedy w żartobliwy sposób skomentowała swoje napady agresji. Po jego minie mogła poznać, że cieszył się z faktu, iż potrafiła chociaż przez krótką chwilę podchodzić do tak poważnej sprawy z dystansem.
- W instytucie powiadasz... na instytucie świat się nie kończy. Szkoda, że nie widziałaś jakie miałem branie w Kaliforni... -
Pokazał jej zaczepnie język i przez chwilę powiercił się na kanapie, tak jakby nie mógł znaleźć wygodnej pozycji. Lubił się z nią droczyć, chociaż na ogół to ona mu dogryzała, nie zaszkodziło raz na jakiś czas się odpłacić. W końcu oparł się plecami o oparcie kanapy i ziewnął nie zasłaniając sobie ust. Powoli pomasował się dłońmi po brzuchu.
- A tak na poważnie... - Zaczął dając dla pewności do zrozumienia, że żartował na temat podrywania innych dziewczyn. - Strasznie się napchałem się tą pizzą i chce mi się spać... Czuje się jak stary, gruby niedźwiedź... Może wyjdziemy na dwór? Złapiemy trochę powietrza? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 253
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Paź 19, 2014 7:28 pm

- Taaa??? Hmmm... - Ostentacyjnie rozejrzała się po pokoju. - Jakoś ich tu nie widzę... ani nie słyszę by ktokolwiek dobijał się do drzwi.... - Nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. No co? Również nie zamierzała tego zostawić bez komentarza. Zresztą jak miała dobry humor to dość często rzucała błyskotliwymi złośliwościami...a w szczególności lubiła na nie odpowiadać Julianowi, tylko po to by móc mu utrzeć nosa. Nie można było również powiedzieć, że nie miała z tego ogromnej satysfakcji. A w głębi duszy cieszyła się, że zeszli z tych poważnych tematów.
Gdy ziewnął w mało kulturalny sposób westchnęła pod nosem i zrobiła minę pt. 'spuszczam na niego zasłonę miłosierdzia', a potem sama zrobiła to samo, ale zasłoniła dłonią buzię. Ziewanie jest bardzo zaraźliwe nawet dla tak niebezpiecznej osóbki jaką była niewątpliwie Laura.
- Bo jesteś gruby. - Tyknęła go w pięknie umięśniony brzuszek, a potem pozbierała się z kanapy i ruszyła do wyjścia, dając mu do zrozumienia, że chętnie się z nim przejdzie.
- Idziesz leniu? - Zapytała odwracając się w stronę Juliana i posyłając mu słodko - jadowity uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Paź 19, 2014 8:24 pm

Zaśmiał się kiedy dotknęła jego brzucha, podświadomie wciąż miał jeszcze w pamięci wspomnienie niedawnych łaskotek jakie mu zafundowała. Odprowadził ją wzrokiem do progu drzwi, a właściwie to korzystając z okazji, że była obrócona tyłem, nie odprowadził tam jej tylko jej kształtne pośladki. Cóż, w końcu był mężczyzną. Kiedy Laura obróciła się by, go popędził zdążył jednak powrócić spojrzeniem na wysokość jej twarzy.
- Idę królewno... - Potwierdził i kiwnął głową tłumiąc jeszcze jedno ziewnięcie i z trudem nie otwierając przy tym ust. Następnie wstał i ruszył w jej stronę. Po drodze założył na siebie skórzaną kurtkę, a następnie wyciągnął dłoń w stronę stołu bilardowego, z tamtej okolicy zbliżyła się do nich rozpięta bluza z kapturem, którą Laura wcześniej tam zostawiła. Hellion złapał lewitujący przedmiot w dłoń i podsunął jej własność ubranie z uśmiechem na ustach.
- Zamarzniesz kiedyś beze mnie. - Wątpił by październikowa pogoda mogła zaszkodzić jej zdrowiu, skoro nie potrafiła tego zrobić nawet seria z uzi, ale idąc tym tokiem rozumowania, równie dobrze mogłaby chodzić nago, więc nie zaszkodziło jej odrobinę szczelniej przyodziać. Kiedy wychodzili z pomieszczenia, obrócił się jeszcze przez ramię i zerknął na pilot od telewizora, w następnej sekundzie czerwony guziczek przycisnął się pod naporem niewidzialnej siły i wyłączył odbiornik w opustoszałym już pomieszczeniu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Wto Wrz 15, 2015 5:23 pm

Sigma przybyła do instytutu dosyć niedawno. Ba ledwie minęło parę godzin, odstawiła owego mutanta do gabinetu, gdzie mieli go opatrzyć porządnie a ona sama się ulotniła. Nie chciała wzbudzać zbyt wielkiego poruszenia, w końcu jednostki funkcjonujące w społeczeństwie mają tendencje do wykrywania ciał obcych w swoim stadzie. Takim ciałem obcym była owa maszyna, która tu przeniknęła szukając azylu. Przespacerowała się już po całym parterze i wykonała katalogowanie większości pomieszczeń do których miała dostęp. Tworząc sobie tym samym mapę tego miejsca. Oczywiście dorwanie się do internetu nie stanowiło problemu, a potem włamanie się do bazy danych biura, które w teorii powinno zaprojektować ten budynek. Nic jednak to nie dało, gdyż budynek chyba zaprojektował ktoś inny albo plany zostały skasowane. Szkoda, jednak komplet danych sama zbierze. Na razie znalazła ostoję w pokoju rekreacyjnym, w którym chwilowo nikogo nie było. Nie wiedzieć czemu maszyna podeszła do stołu bilardowego. Ustawiła bile, wzięła kij. Użyła kredy, a następnie zaczęła wbijać po kolei bile do dziur. Z iście chirurgiczną precyzją wyliczając trajektorię toczenia się kuli, tak by po odpowiednim uderzeniu wpadła do niej. Była w swoim bardziej futurystycznym ubraniu, wbijała kolejno bile aż w końcu żadna nie została już na stole. Wyciągnęła je z dziur i zaczęła powtarzać cały proces. Czemu to robiła? Nie wiedziała sama. Program jedynie wyszukał pokrewną emocję zwaną przyjemnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Czw Wrz 17, 2015 2:48 pm

Panna Frost nie odpowiedziała na ten pierwszy przekaz myślowy, a przynajmniej nie w sposób telepatyczny, lecz jeden z kącików jej ust powędrował lekko w górę, a w oczach pojawiło się... Prawie coś na kształt rozbawienia, lecz mimo wszystko pełnego rozmysłu. Wyglądało na to, że sugestia sprawiła jej pewną przyjemność.
Prawda była bowiem taka, iż Emma świetnie zdawała sobie sprawę z tego, że potrafiłaby poprowadzić drużynę i to właśnie z tego samego powodu, dla którego Cyclops ostatecznie nie sprawdził się w roli leadera. Pomijając już jej zdolności i umiejętności, które ułatwiały jej pracę z innymi ludźmi - a mowa tu zarówno o telepatii, jak i tytule magistra z zakresu psychologii - blondynka potrafiła odseparować sferę emocjonalną od decyzji, które musiał podejmować przywódca, często niełatwych i sprzecznych z tym, czego sam by chciał. W swojej diamentowej formie White Queen niemal dosłownie przestawała czuć i mogła myśleć w pełni racjonalnie... I chłodno.
Mimo to telepatka wiedziała również, że naprawdę wiele wody musiałoby upłynąć, nim X-Men zaczęliby podchodzić do jej propozycji i pomysłów bez podejrzliwości - szczególnie ci, z którymi swego czasu miała bardziej osobiste zatargi. Na tę chwilę pozostawało jej więc jedynie przekazywać sugestie osobom, którym drużyna ufała.
Mentalne zapytanie Rogue wywołało już reakcję słowną, przynajmniej w myślach, a Emma rzuciła drugiej kobiecie długie spojrzenie, lecz mimo to poszła w jej ślady i podniosła się z miejsca, jednocześnie odzywając się telepatycznie:
Być może z tej przyjaźni wynikną jakieś korzyści.
Choć jej "głos" zabrzmiał dość neutralnie, po prostu tak, jak zazwyczaj, to jednak po doborze słów można by się domyślać czegoś więcej. W końcu istniało określenie friends with benefits...
Blondynka skorzystała z przepuszczenia w drzwiach i ruszyła korytarzem ku przejściu na wyższe piętro... Czyli po prostu na parter. Może i nie była w stanie namierzyć umysłu "J-rock", ale mogła przejrzeć myśli innych mieszkańców Instytutu. Jeżeli ktoś ją widział, sprawdzała gdzie i kiedy, aby w ten sposób zlokalizować dziewczynę. Nawet w szkole pełnej mutantów rzucała się w oczy - jako nowy nabytek.
- Kompletnie odpornego? Nie. Lepiej strzeżonego od ogółu, owszem. Nie wykluczam jednak mutacji, która mogłaby całkowicie uniemożliwić kontakt telepatyczny... Lub też użycia pewnego rodzaju sprzętu ochronnego - obie opcje wydawały się jej logiczne, choć pierwsza bardziej do niej przemawiała, skoro Storm uznała za stosowne sprowadzić nieznajomą do Instytutu. Sama Emma w swojej diamentowej formie była zamknięta na ingerencje psychiczne, a w dodatku od dawna zajmowała się tworzeniem sprzętu, który wpływałby na telepatię lub w ten czy inny sposób się na niej opierał... Choć w jej wydaniu zwykle ją wzmacniał, czasem podobnie do Cerebro.
- Jest w pokoju rekreacyjnym - dodała, gdy szły już korytarzem, jednocześnie kierując się ku wyżej wymienionemu pomieszczeniu w oparciu o mentalną mapę, którą przyrządziła na podstawie myśli i wspomnień mieszkańców budynku. Nie potrwało długo, nim otworzyła drzwi sali i wkroczyła do środka, już od progu szukając wzrokiem Sigmy. Zauważyła ją przy stole bilardowym, co nie było wcale zaskakujące, zważywszy na to, że w końcu to miejsce służyło właśnie to zabawy.
- Witaj - zaczęła, powoli podchodząc do sofy, zasiadając na niej wygodnie i od razu zakładając nogę na nogę. W ten sposób nie mogła przez cały czas patrzeć bezpośrednio na Sigmę, ale nie przeszkadzało jej to. Przeciwnie, uczyniła to umyślnie, aby kobieta nie czuła się skrępowana zainteresowaniem. Oczywiście White Queen nie miała nic przeciwko wpędzaniu innych w zakłopotanie, lecz obecnie zamierzała się czegoś dowiedzieć... A od tej strategii mogła zacząć.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."


Ostatnio zmieniony przez Emma Frost dnia Nie Wrz 27, 2015 10:13 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pon Wrz 21, 2015 7:15 pm

Błekitnowłosa zastanawiała się co to właściwie za miejsce do którego została zaproszona? Nanomaszyny, które zawsze wokół niej się rozprzestrzeniały wykrywały obecność zaawansowanej technologicznie elektroniki, która była dobrze zabezpieczona. Ponad standardy schematów bankowych czy chociażby firm prywatnych, które miała okazję kiedyś hackować dla uzupełnienia bazy danych. Jeśli miałaby dobrać się do tego co jest tym systemem zabezpieczone to komputer wyliczył, że atak musiał by być 20 krotnie silniejszy niż zazwyczaj wykonuje, a do tego potrzeba czasu oraz odpowiedniego przygotowania maszyny. Z drugiej strony wtedy otworzyły się foldery z etykietą i pojawiły się wątpliwości, czy włamanie do systemów byłoby postrzegane pozytywnie. Najpewniej straciłaby wtedy teoretycznie bezpieczne miejsce, gdyż jej twórca raczej nie przypuści ataku na miejsce publiczne, w którym jest wielu ludzi. Incydent w Yonkers działał na jej korzyść, gdyż teraz maszyna już wie że nie może tej osoby zlekceważyć. Musiała się przystosować, ewoluować oraz wytworzyć nową broń, na którą dzieła twórcy nie będą odporne. Wyłączenie cyborgów za pomocą fal dźwiękowych już nie zadziała, tym bardziej zwykły atak nanomaszynami. Musi wymyślić coś zupełnie odmiennego, zresztą opracowywała już wewnątrz siebie projekt nowej broni, która powinna być w stanie zranić te twory. Jednak… czy to nie oto jej twórcy chodzi? By jego kreacja ewoluowała pod wpływem coraz to nowszych fal przeciwników? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak właśnie jest.
Sigma była maszyną. Mimo, że jej tkanki zostały zsyntezowane z nanomaszynami oraz elektroniką jak również specyficznymi dla jej budowy płynami ustrojowymi to jednak nadal była maszyną. Nie dało się jej otruć, ani wyssać sił witalnych. Nie mogła się zestarzeć, jak również telepata nie mógł przeniknąć jej umysłu. Jedynie technopatia oraz wprawny haker być może dałby radę to zrobić. Jednak nie wiedziała o tym, że ktoś próbował wejść do jej głowy. Nie miała żadnych przekaźników mogących wykryć działania tego typu. Czujniki odpowiadające za słuch jednak mogły wykryć, że ktoś się do pomieszczenia zbliża. Mogła spokojnie określić, że były to dwie osoby. Jedną była niebieskooka blondynka o wzroście 178 cm wzrostu oraz masie przeciętnej. Odziana była w skąpy strój wedle tego co podpowiadały jej dane zebrane z otoczenia. Powszechnie takie ubrania są uznawane za nieprzyzwoite jak również stereotypowo powiązane są ze sponsoringiem lub prostytucją. Wedle analizy strój odzwierciedla w pewnym sensie charakter noszącego, zatem wysnuć można wniosek iż blondynka nie posiada kompleksów na punkcie swojego ciała, jak również często je okazuje by wabić osobniki płci męskiej, tudzież wykorzystywać do osiągnięcia korzyści prywatnych. Jednostka cybernetyczna odporna na wpływy związane z podstawowymi potrzebami ludzkiej reprodukcji. Drugą osobą była brunetka o częściowo wybielonych włosach. Po powiększeniu przez sensory wzroku nie wykryto żadnych śladów farbowania. Prawdopodobnie zrobione profesjonalnie lub genetycznie uwarunkowane. Ubrana jak typowa obywatelka w wieku produkcyjnym. Zdecydowanie wygląda formalniej niż blondynka, dlatego można stwierdzić że posiada jakieś kompleksy na punkcie swego ciała lub przestrzega norm ustanowionych przez społeczeństwo. Interesujące dwa obiekty obserwacji.
Sigma właśnie wbijała jednym uderzeniem kolejną bilę do dziury, kiedy blondynka rzuciła do niej powitaniem – Witam – uniosła wzrok na nią, jednocześnie automatycznie wbijając kolejną bilę. Komputer mógł na spokojnie liczyć trajektorię ruchu kul, dlatego mogła to zrobić podczas odpowiadania na powitanie. Kobieta przysiadła na sofie, zakładając nogę na nogę. Wedle danych była to pozycja luźna, by nie krępować rozmówcy i pokazać mu, że można rozmawiać na równi. Wyglądało na to, że kobieta coś próbuje stworzyć, rozpocząć jakąś interakcję. Maszyna postanowiła odłożyć kij i spojrzeć to na jedną, to na drugą.
- Kim jesteście? – zapytała w końcu. Pytanie mogące znaczyć naprawdę wiele, bo mogło się odnosić do działalności instytutu, do ich tożsamości czy też nawet do czegoś tak trywialnego jak przypisanie gatunkowe. Klatka piersiowa maszyny nie poruszała się podczas całego tego zdarzenia, jej ton głosu był jakby pozbawiony wszelkich emocji. Pusty, jakby czytało się coś co jest napisane na kartce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Wrz 27, 2015 11:41 am

Ze swojego miejsca na kanapie White Queen doskonale słyszała odgłosy związane z ruchami nowego nabytku Instytutu, w tym dźwięki uderzania o bile oraz ich toczenia się i wpadania do przeznaczonych do tego celu wnęk. Na ich podstawie kobieta wnioskowała, że po pierwsze: z tego czy innego powodu błękitno-włosa czuła się na tyle pewnie, aby w ich towarzystwie swobodnie kontynuować grę - lub przynajmniej posiadała jakiś interes w tym, aby tę swobodę udawać... A po drugie: sądząc z odstępów między poszczególnymi odgłosami trafiała bardzo celnie. Czy był to po prostu zwykły talent - czy może jednak miało to jakiś związek ze zdolnościami mutacyjnymi... Lub po prostu nadludzkimi? Blondynka uznała, że za wcześnie jeszcze, aby to obstawiać. Za mało danych.
Gdy w końcu nieznajoma zagadnęła o ich tożsamość, telepatka była akurat w trakcie przyglądania się swoim paznokciom - długim, zadbanym, ale o dziwo pomalowanym nie na biało, lecz przy użyciu bardzo jasnego, błękitnego lakieru. Różnica był drobna, wręcz subtelna, a jednak zauważalna dla czujnego obserwatora.
- Emma Frost. Tak, z Frost Enterprises. Moją koleżankę natomiast możesz nazywać Rogue - przedstawiła siebie i swoją towarzyszkę, przeskakując z własnego prawdziwego imienia i nazwiska na jej pseudonim. Sama blondynka wiedziała, że jest osobą publiczną i rozpoznawalną. Ukrywanie się za przezwiskami nie miało w jej przypadku najmniejszego sensu, więc równie dobrze mogła od razu wyłożyć karty na stół i tym samym pokazać, że nie boi się odkryć tego aspektu siebie.
Może i nie była tak popularna jak celebryci i inne gwiazdki, ale to nic dziwnego, bo koniec końców działała w innym środowisku od nich - i w przeciwieństwie do nich zamierzała stale utrzymywać się na szczycie, zamiast raz rozbłysnąć i prędko zgasnąć. Jej nazwisko było znane na równi z takimi, jak choćby Worthington czy Stark. Z jej wynalazków i produktów korzystano na całym świecie, nawet jeśli te co ciekawsze pozostawiała do użytku własnego. Być może powinna niektórymi z nich podzielić się z X-Men - teraz, gdy już zakopali topór wojenny i przygotowywali się do wymiany bransoletkami przyjaźni?
- Sigma, prawda? Dowiedziałyśmy się o twojej obecności w Instytucie od panny Munroe i uznałyśmy, że ktoś powinien cię powitać... I odpowiedzieć na twoje pytania, jeżeli tylko jakieś do nas posiadasz - wyjaśniła i właściwie nawet nie skłamała. Może i Storm nie wspomniała im wprost o swoim gościu, ale w towarzystwie telepatki wystarczyło, że o nim pomyślała - i gotowe.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Wto Wrz 29, 2015 7:35 pm

Maszyna jeszcze raz przeskanowała sylwetkę Emmy Frost, która znalazła na kilka chwil zainteresowanie w swoich paznokciach. Wizualne badanie wykazało, że są zadbane jednak wedle zasad ludzi ważny był również ich kolor. Były niebieskie, a w połączeniu z białym strojem i blond włosami oraz kolorem oczu wpisywał się w jedną z wielu możliwych kombinacji ubioru kobiecego. Sigma nigdy nanomaszynom nie kazała barwić swoich paznokci, jak również nie zmieniała koloru syntetycznych włókien z których wykonane były jej włosy. Syntetyczne, aczkolwiek wedle zebranych danych włosy w dotyku były nie do odróżnienia względem ludzkich. Jedyne co maszyna zawsze dostosowywała do rozmówcy był ubiór, który miała na sobie. Obecnie takiej akcji nie przeprowadziła w ramach eksperymentu. Chciała zobaczyć jak ludzie reagują na jej standardową wersję kombinezonu z nanomaszyn.
Zaraz po tym jak przedstawiła się blondynka, w głowie Sigmy zaczęły otwierać się foldery z artykułami które miała okazję dorwać w archiwum zwanym internetem. Wszystkie hasła wiążące się z Frost Enterprises jak również Emmą Frost otworzyły się przed maszyną. Miała naprawdę wiele czasu, by to przejrzeć zwłaszcza że robiła to w ułamki sekund. Znała przeszłość Emmy, o której mogły pisać media jednak nie znała tej prywatnej części, dlatego rozmowa ją zainteresowała bardziej niż zazwyczaj to się działo w przypadku interakcji z homosapiens. Druga kobieta nazywała się Rogue. Brzmiało to jak kryptonim, dlatego tak została sklasyfikowana. Przy pierwszej lepszej okazji Sigma sprawdzi rejestry policyjne, by dowiedzieć się czy dziewczę było karane i czy w rejestrach jest jej prawdziwe imię i nazwisko. A potem to tylko kwestia dostać się do biura notariusza i przejrzeć dane.
- Potwierdzam. Zostałam tu sprowadzona przez pannę Munroe, po pacyfikacji jednostek cywilnych zagrażających jednostce potencjalnie dla jej interesu ważnej. Emmo, Rogue witam was – kiwnęła głową na powitanie i zaraz podeszła bliżej do nich. Jej cały wygląd był nienaturalnie symetryczny, a kroki miarowe, z równym tempem. Przysiadła na sofie obok nich – Czy również jesteście jednostkami nadludzkimi jak wcześniej wspomniany młodzieniec? – jej wypowiedzi wyglądały jakby rozmawiały z maszyną, z komputerem. Sigma nie miała złych zamiarów, zresztą była po prostu ciekawa tego w jakim miejscu się znajduje. Skoro Munroe mówiła, że jest to miejsce dla takich jak ten młody człowiek, zatem mogła mieć podejrzenia, że również te tutaj zaliczają się do tej grupy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sro Wrz 30, 2015 3:10 pm

White Queen przechyliła głowę lekko na bok w wyrazie zainteresowania i jednocześnie namysłu, teraz już przyglądając się kobiecie, która zbliżyła się do niej i Rogue, a następnie zajęła przy nich miejsce na sofie. Nie chodziło nawet o jej nietypowy wygląd, bo wśród mutantów, kosmitów, robotów i całej reszty napotkanych do tej pory przez Emmę istot Sigma prezentowała się całkiem normalnie. Wykraczała poza typowo ludzkie standardy, oczywiście, ale w granicach rozsądku, a przede wszystkim przyjemnej dla oka urody. Jej strój sugerował, że jeszcze przed przybyciem do Instytutu nie była po prostu zwykłym cywilem, ale mimo to nie kojarzył się z żadnym konkretnym ugrupowaniem, o jakim panna Frost miała jak do tej pory okazję usłyszeć.
Tak czy siak, telepatkę o wiele bardziej zainteresował sposób, w jaki błękitno włosa się wypowiadała. Konkretne, spokojne, a właściwie wręcz pozbawione nacechowania uczuciowego zdania, co akurat bardzo jej odpowiadało... I zarazem mówiło to i owo o charakterze jej rozmówczyni. Z drugiej strony Emma nie mogła odmówić kobiecie chłodnej uprzejmości. Taka postawa stanowiła bardzo miłą odmianę po niedawnej dyskusji z Cyclopsem, który najwyraźniej nie potrafił utrzymać swoich emocji - i żalu - na wodzy.
- Praktycznie wszystkie osoby, które spotkasz na terenie tego budynku posiadają jakieś nadludzkie zdolności. Większość z jego mieszkańców to mutanci, o których bez wątpienia miałaś okazję usłyszeć... Przynajmniej w ostatnich tygodniach, nawet jeśli media pozwalają sobie na pewną, hm, swobodę wypowiedzi w tym temacie. Innymi słowy: tak, Rogue i ja potrafimy robić rzeczy, które leżą daleko poza możliwościami zwykłych ludzi - wyjaśniła, lecz nie wchodziła w szczegóły odnośnie mocy swoich lub swojej towarzyszki. Nie zamierzała się z nimi kryć, gdyby Sigma o nie zapytała, ale z drugiej strony nie widziała też powodu, aby zasypywać ją informacjami, które w tym momencie były dla niej zgoła zbędne.
- Zgaduję więc, że byłaś świadkiem przyjęcia przez naszą szkołę nowego ucznia. Ororo opowiedziała ci już czym dokładnie się tutaj zajmujemy? - spytała następnie, w płynny i naturalny sposób chwilowo przejmując pałeczkę w tej rozmowie. Wolałaby się nie powtarzać, jeżeli Storm zdążyła wcześniej wyjaśnić ich gościowi to i owo.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sro Wrz 30, 2015 5:28 pm

Brązowowłosa przechadzając się po korytarzach Instytutu usłyszała plotki o tym, że przybyła jakaś nowa osoba do ich szkoły.Strasznie się tym zaciekawiła, w końcu miło zawsze zdobyć kolejnego przyjaciela, nie? Postanowiła wypytać uczniów, którzy o tym mówili gdzie może nową osóbkę znaleźć. W końcu dowiedziała się tego czego potrzebowała Kitty z ciekawości poszła do pokoju rekreacyjnego, by ją osobiście poznać. Ekscytacja brunetki powoli przekraczała skalę i rosła dalej, a wyobraźnia podszeptywała jej najróżniejsze możliwości.
Więc, gdy przekroczyła próg danego pokoju i zobaczyła ową dziewczynę, chciała podejść wręcz natychmiast , ale zauważyła przy niej Emmę na której widok przystanęła i skrzywiła się. Nie przepadały zbytnio za sobą, a ich relacje były niezbyt ciepłe. Można by rzecz że wręcz lodowate. W końcu jednak olała obecność nielubianej kobiety i podeszła do nowej, by móc się przywitać. W końcu to nie "śnieżna królowa" była dziś w centrum uwagi.
Otaksowała nowicjuszkę wzrokiem. Nie była jakaś zbytnio wyróżniająca się (a może to przez przebywanie w szkole pełnej różnych "dziwadeł" Kitty znieczuliła się na różne inności?) postacią. Była całkiem ładna, gdyby jeszcze na porcelanowej twarzy był, choćby delikatny uśmiech, zachęcający do poznania. Dziewczyna jednak w dalszej części nie usłuchała Kitty i trwała z niezmienionym wyrazem twarzy. Właściwie... dość strasznym wyrazem twarzy. Kitty poczuła dreszcz intuicji, że to na pewno nie jest normalna osoba. Niemniej pokręciła głową i sprężystym krokiem podeszła do zgromadzenia.
-Hej, jestem Shadowcat .Witam Cię w Instytucie dla mutantów.-
Wyciągnęła, zaraz rękę na przywitanie i szeroko się uśmiechnęła.

-------
Przepraszam jeżeli sie źle dopasowałam. ;w;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Czw Paź 01, 2015 3:09 pm

Eksperyment przyniósł określone rezultaty. Emma jak i reszta mieszkańców instytutu nie reagowały odmiennie na ubiór Sigmy. W przeciwieństwie do ludzi, którzy lgnęli i wypytywali o szczegóły dotyczące stroju cyborga. Nikt nie wierzył nigdy, że stworzony jest z czystych nanomaszyn, które formują się w jakikolwiek strój jej potrzebny jest. White Queen nie zapytała o to, więc maszyna postanowiła nie odpowiadać. Nadmiar informacji jest przez środowisko ludzkie źle postrzegany, jednak o wiele korzystniej widziane jest zdawanie pytań co świadczyło zwykle o elokwencji rozmówcy. Uroda Sigmy dla wielu była wprost nienaturalna, wprost ideał wyjęty z gazet dla mężczyzn, chociaż kwestią sporną pozostawał kolor jej włosów. Ich jakość natomiast nie podlegała dyskusji, gdyż nigdy nie rozdwajały im się końcówki czy też nie wypadały. Jeśli już włosy straciła, to w niedługim czasie nanomaszyny naprawiały ten problem i włosy zwyczajnie odtwarzały się w ciągu godzin. Nie trzeba było czekać dni, tygodni by odrosły, a kilka godzin. Nawet jeśli straciłaby całe owłosienie na głowie, to naprawa tego stanu najpewniej zajęłaby jej dzień góra dwa by z pomocą schematów odtworzyć cebulki włosów. Gdyby ktoś przeprowadził jej kompleksowe badania, wiedziałby na czym polega sekret jej urody. W końcu byłą lekko-zbrojnym cyborgiem przystosowanym do infiltracji środowiska ludzkiego oraz dokonywania zabójstw, aczkolwiek jej dyrektywy nie kazały zabijać ludzi jeśli nie było to konieczne dla przetrwania jej własnych danych. Miała tylko jednego człowieka aktualnie na swojej liście terminacji. Był to twórca, który chciał ją zlikwidować. Gdyby Sigma dowiedziała się, że Emma posiada zdolności, które ułatwiłyby jej badania nad ludźmi to z chęcią by się modułami z nią wymieniła. Oddałaby swój kod Omega w zamian za zdolność czytania z ludzkich myśli, jednak o tym nie wiedziała. Nie wiedziała, że Emma była telepatką i było to założenie, które miało 0,000000001% szansy na egzystowanie. Czasami nawet ten mniej niż 1% potrafi okazać się prawdą, jednak o tym maszyna może kiedyś się przekona.
- Tak, byłam świadkiem przejęcia nowej osoby prze tą placówkę. Nawet zostałam skierowana, by odprowadzić go do punktu medycznego, by dokonać niezbędnych czynności medycznych, by zmniejszyć ilość możliwych szram do minimum. – odpowiedziała konkretnie. Istotnie tamtego chłopaka obili i to solidnie, dlatego środki medyczne były potrzebne by przyśpieszyć gojenie ran oraz uniemożliwić powstanie nadmiernej ilości blizn. Takich na tamtą chwilę nie posiadali, dlatego Sigma musiała zaprowadzić go do gabinetu, gdzie się zajmą chłopakiem, a tymczasem ona się ulotniła i znalazła tutaj - Mutanci… Tak posiadam dane z artykułów jak również zostało mi o tym wspomniane. W praktyce jednak owa sentencja jest w tym momencie nieprawdziwa. Nie jestem mutantem, jestem maszyną – odpowiedziała bez cienia zawahania w głosie czy też czegoś co być może ludzie uznaliby za żart. Z drugiej strony była ciekawa reakcji kobiet na tą inność, której do tej pory mogły nie spotkać. Zwykle ludzie wykluczali ze swojego stada osobniki odmienne. Nie umknęło jej uwadze, żę ktoś jeszcze pojawił się w pokoju rekreacyjnym. Młodsza dziewczyna, brunetka, która z początku widocznie nie emanowała sympatią do Emmy. Być może ma to podłoże związane z kompleksami dziewczyny lub wspólnych przeżyć tych dwojga. Akurat trafiła na moment, kiedy Sigma przyznała się do bycia maszyną. Błękitnowłosa otaksowała ją wzrokiem, wstała i uścisnęła jej dłoń dokładnie imitując jej uśmiech. Wszystkie receptory wzroku pracowały, by odkryć którymi mięśniami twarzy i w jakim ułożeniu poruszała Kitty.
- Witaj Shadowcat. Jestem Sigma – chociaż z drugiej strony… maszyna czuła mieszane uczucia, a raczej dane. Jest maszyną, która znajduje się w instytucie DLA MUTANTÓW. Nie dla maszyn, a dla mutantów. Czy to naprawdę było jej miejsce? Cóż chociaż do tej pory nauczyła się, że o wiele łatwiej jest się przedstawić bez podawania numeru seryjnego. Ciekawe, czy również będzie brała udział w zajęciach oraz czy zajęcia wyglądają jak te z typowej szkoły? Jeśli tak, to te operujące na wiedzy mogą być całkowicie zdominowane przez maszynę z racji prędkości opanowywania informacji oraz tego, że Sigma nie może czegoś zapomnieć. Ze sprawnością fizyczną było natomiast inaczej, z racji tego żę skoro wszyscy tu są nadludźmi to istnieje realna szansa, że ktoś może okazać się silniejszy od niej, szybszy czy też wytrzymalszy.
- Jeśli ma egzystencja oraz nieład jaki tworzę poprzez przebywanie w ośrodku dla mutantów nie będąc nim wprawia was w dyskomfort, powiedzcie mi o tym. Jestem maszyną o potencjale bojowym przystosowaną do analizowania zachowania ludzkiego. Skryłam się tu przed mym twórcą, który pragnie mej terminacji. Zapewne z powodu możliwego wpadnięcia schematów, które posiadam w ręce służb porządkowych – przedstawiła w tym momencie dlaczego się tu znajduje. Czemu miałaby ich okłamywać, skoro i tak pewnie by o to ją zapytali prędzej czy później – Mutanci stanowią dla mnie nieznany gatunek, dlatego z wielką chęcią również posiądę o nich dane. Nie widzę w nich zagrożenia dla obiektu mej obserwacji czyli gatunku ludzkiego, dlatego ich egzystencja jest nieistotna aczkolwiek zderzenie dwóch gatunków zawsze niesie ze sobą znaczące dane. Ludzie nie tolerują tego co jest inne, ponieważ dzięki temu warunkują swoje „ja”. Poprzez wydzielenie tego co obce pokazują to, że są wyjątkowi– powiedziała swoim bez emocjonalnym komputerowym tonem, który brzmiał głosem młodej kobiety. Dane, które właśnie podała pochodziły z pewnej książki antropologicznej którą ściągnęła niedawno za pośrednictwem internetu. Po zlikwidowaniu złośliwego wirusa, który spalił się na samych barierach cyborga, książka została przeczytana, a raczej przeskanowana jak za mrugnięciem powieką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Paź 03, 2015 10:41 am

Informacja o konieczności odstawienia nowego mutanta do części szpitalnej Instytutu nie brzmiała zbyt przyjemnie i niestety potwierdzała tylko przypuszczenia Emmy - te bardziej ogólne, dotyczące całości sytuacji, w jakiej znajdowała się obecnie ich rasa, nie zaś jedynie ten konkretny osobnik. Jak niemiłe by to wszystko jednak nie było, panna Frost nie mogła powstrzymać się przed wewnętrznym "a nie mówiłam?" - które z braku innego nadającego się kandydata zmuszona była wymierzyć wobec samej siebie. Ta ponura satysfakcja trwała tylko przez krótką chwilę i gotowa była pociągnąć za sobą dalsze czarne myśli, tyle że... Cóż, White Queen przecież od dawna wiedziała co się stanie. Nie chodziło nawet o to, że się tego domyślała - nie, po prostu nie musiała, bo rozwój wydarzeń i tak zdawał jej się zgoła oczywisty. Nie potrzeba im nawet tutaj było przewidującego przyszłość mutanta - choć moce Blindfold z pewnością często okazywały się bardzo użyteczne - aby w pełni to zrozumieć.
Inny oznacza zwykle zły. Nie potrafisz ogarnąć czegoś myślą, więc tego nie lubisz - no, chyba że w grę wchodziła religia i bóstwa, gdyż akurat w ich przypadku sytuacja wyglądała kompletnie inaczej. Ale w zwyczajnych, ziemskich okolicznościach? Różnice wywoływały niezadowolenie, bo każdy wolałby, aby otoczenie się do niego dostosowywało. A kiedy taka różnica dawała drugiej osobie przewagę, gdy pozwalała jej robić niezwykłe rzeczy... Otóż w tym momencie zaczynała się jeszcze lepiej lub gorzej skrywana zawiść. Ludzie byli tak bardzo przewidywalni, że ich agresja wobec mutantów chyba nikogo nie mogła zaskoczyć.
Kolejne słowa Sigmy wzbudziły już większe zainteresowanie blondynki, głównie dlatego, że tłumaczyły odporność na telepatię, którą miała już szansę zaobserwować w przypadku ich gościa. Takie wyjaśnienie ją satysfakcjonowało, choć jak do tej pory nie miała jeszcze bliższych doświadczeń z androidami. Cyborgi - to co innego. Pierce, jak paskudnym osobnikiem by nie był, stanowił podręcznikowy przykład sobie podobnych... Ale umysł miał na tyle ludzki, by mogła w niego ingerować - przynajmniej w czasach, gdy zdarzało im się spotkać. Wyglądało na to, że stopień zmechanizowania Sigmy musiał być większy.
Biała Królowa kiwnęła głową na znak, że przyjęła do wiadomości tę informację i choć usłyszała, że do pokoju wkroczył ktoś jeszcze - ba, telepatycznie dotknęła tej osoby, aby prędko zorientować się z kim dokładnie mają do czynienia - to jednak w pierwszej kolejności zdecydowała się poprawić zaistniałą w dialogu nieścisłość.
- Nigdy nie powiedziałam, że ty jesteś mutantem. I nie tylko mutanci tutaj mieszkają, nawet jeśli stanowią zdecydowaną większość rezydentów Instytutu. Zdarzają nam się kosmici, przedstawiciele innych ras... I nie tylko. Udzielamy pomocy i schronienia tym, którzy tego potrzebują - podkreśliła, przez cały ten czas nie spoglądając w stronę Shadowcat. Warto zauważyć, iż nie ignorowała jej w sposób wymuszony czy ostentacyjny. Wyglądało to zupełnie naturalnie, jak gdyby dosłownie nie odnotowała jej obecności w pomieszczeniu. Miała pod tym względem spore doświadczenie.
- Co się zaś tyczy wspomnianego przez ciebie zagrożenia... Po obu stronach znajdą się ekstremiści, którzy wyrobią opinię ogółowi. To między innymi z tego powodu ważnym jest, aby na tę chwilę nikt z zewnątrz nie dowiedział się, że nasi uczniowie nie są zwykłymi ludźmi. Jestem przekonana, że istnieją tacy, którzy nie mieliby problemu ze zrzuceniem bomby na szkołę - dodała, a przekaz płynący z jej wypowiedzi był jasny. Dyskrecja to podstawa.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Czw Paź 08, 2015 8:40 pm

Sigma serio przykuwała uwagę i jak zresztą widać, wszystkie prawie dziewczyny były nią zafascynowane, nawet płeć przeciwna bacznie się jej przyglądała. Kitty tak jak i dziewczyna zaczęła ją obserwować, była pod wielkim wrażeniem jak niebiesko włosa dziewczyna była, tak opanowana w nowym miejscu. Gdy Sigma uściskała jej dłoń, ona dalej się uśmiechnęła. Ba nawet przychyliła na bok głowę, gdy ta powiedziała, że jest maszyną. Brązowowłosa znów zaczęła się jej przyglądać, ale nie tak by dziewczyna czuła się krępująco, w jej obecności. Zaraz pościła jej dłoń, bo ile można tak trzymać czyjąś dłoń na przywitanie?
- Ummm, wiesz nie powiedziałabym, że jesteś maszyną.-
Oznajmiła dalej w to nie wierząc, że tak ładna dziewczyna może być jednak wytworem człowieka, ale Kitty też zadziwiało to jak Sigma mówiła ze spokojem czym jest. Czy jej to przeszkadzało? Oczywiście, że nie człowiek, mutant czy nawet maszyna potrzebuje mieć przyjaciół.
-Widziałaś już całą naszą szkołę? Jak nie, to z przyjemnością Cię po niej oprowadzę.-
A jak Emma dalej ją ignoruje, to cóż ona tym samym się odwdzięcza. Dalej bardziej jest zainteresowana nowo przybyłą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Czw Paź 08, 2015 10:23 pm

Jaki mieli w tym cel, skoro udzielali schronienia tym którzy są inni? Czy z powodu swojej inności, byli w stanie zrozumieć to czego gatunek ludzki zawsze uważał za zło? Być może instytut powstał na tej samej zasadzie na jakiej kształtują się społeczeństwa. Poprzez zebranie się i oddzielenie tego co jest inne, wydzielamy swoją tożsamość. Teorie te rzecz jasna zostały stworzone przez gatunek ludzki, dlatego maszyna będzie wnikliwie obserwować i analizować w celu potwierdzenia tej teorii lub jej zanegowania. Instytut był swego rodzaju odzwierciedleniem małego państwa. Mutanci stanowili większość rezydentów, jednak pojawiały się tu wszelakie mniejszości poczynając od innych ras, idąc poprzez zwykłych ludzi jak również na maszynach kończąc. Kontakt z każdym z nich może być naprawdę korzystny dla banków danych, które posiadała w sobie. Zwłaszcza z pozaziemskim przedstawicielem danej rasy. To byłby jeden z priorytetów jeśli miałaby przeprowadzać wnikliwe analizy każdego mieszkańca tego osobliwego miejsca, które było kopalnią danych. Może da jej to również możliwość… ewolucji na wyższy poziom? W końcu AI się dzięki tym danym będzie rozwijało, dlatego tej możliwości nie da się wykluczyć. Zapewne paradoksalnie kontakty mogą doprowadzić do zmiany priorytetów oraz protokołów, które kierują Sigmą. Samo w sobie się to wykluczało, jednak wiele razy dopisywała protokoły, które zanegowały poprzednie więc i w tym wypadku na 90% nie byłoby problemu.
- Aluzja do terminu „dyskrecja” wyłapana. Zrzucenie bomb na cywili nie będącymi ludźmi nie będzie nieść konsekwencji związanymi z prawami człowieka – tutaj był kruczek prawny. Prawa człowieka dotyczyły ludzi, zatem jeśli mutanci nie zostaną uznani za ludzi wtedy ich prawa nie będą miały racji bytu. Również istoty pozaziemskie czy maszyny nie mają praw ziemskich ani żadnych przywilejów, dlatego mogą zostać eksterminowane w wypadku odkrycia. Sigmie nie podobało się to rozwiązanie, gdyż wtedy dopływ danych zostałby odcięty. Jest to sprzeczne z jej interesem.
Co się tyczy natomiast Shadowcat, Sigma puściła jej dłoń kiedy tamta wykazała pierwsze oznaki rozluźnienia uścisku. Maszyna nie okazywała skrępowania, dalej patrzyła swoim niezbyt ciepłym, aczkolwiek na pewno nie zimnym wzrokiem. Bardziej ciekawym jeśli już można obstawiać którąś z możliwych opcji.
- Jestem maszyną. Wzmocniony szkielet chroniący wewnętrzne… ludzie rzekliby, że organy. Całość pokryta regenerującą się syntetyczną tkanką. Nie jestem tworem organicznym – poprawiła dziewczynę, chociaż widać tu było że SI wzięło jej sentencje bardzo dosłownie, nad czym chyba wypadałoby popracować.
- Przeanalizowałam 35% całości budynku. Jeśli jesteś skłonna przekazać mi więcej danych, z wielką chęcią skorzystam – powiedziała. Po czym jeszcze raz spojrzała na Emmę i Rogue, wyczekując czy zyska autoryzację na opuszczenie towarzystwa. Oczywiście z Shadowcat udała się tam, gdzie dziewczyna ją zaprowadziła.
//Jeśli chcesz możesz za nas ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Paź 10, 2015 6:47 pm

Emma kiwnęła głową na pierwszą wypowiedź Sigmy - na znak, iż dokładnie ku temu zmierzała. Co prawda domyślała się, że taki atak mimo wszystko wzbudziłby sporo protestów, lecz wielu zasłaniałoby się właśnie faktem, iż mutanci to już nie są ludzie. Czy mieliby rację? Wątpliwe. Wyższy stopień ewolucji tym bardziej zasługiwał na wszelkie prawa i przywileje, jakie dostępne były dla niższego szczebla... Nie mniej jednak po fakcie takiego bombardowania mieszkańcom Instytutu pewnie i tak byłoby już wszystko jedno. W najlepszym wypadku zostaliby męczennikami - symbolem, który być może pomógłby pozostałym mutantom... Albo i nie. Tak czy siak, pannie Frost nie spieszyło się na drugą stronę i zamierzała zadbać o to, aby uczniowie również pożyli jak najdłużej.
Kolejna część dyskusji rozegrała się już między Pryde i ich gościem, w związku z czym wyjątkowo White Queen postanowiła nie dorzucać do niej swoich trzech groszy. Tak po prawdzie przejęcie inicjatywy przez Shadowcat było jej nawet na rękę, bo w końcu miała jeszcze parę pilnych pozycji na liście rzeczy do zrobienia... Więc kiedy druga mutantka zaoferowała, że oprowadzi Sigmę po budynku, a ta ostatnia wyraziła na to wstępną zgodę, panna Frost zdecydowała się pełnym gracji ruchem podnieść z miejsca.
- W takim wypadku zostawimy was same. Wierzę, że jeszcze nie raz będziemy miały okazję porozmawiać. Do tego czasu natomiast... Czuj się w Instytucie jak w domu - z tymi słowami telepatka skinęła jeszcze na Rogue, aby w ten sposób podkreślić, iż przemawia w imieniu ich obu. Kiedy zaś kobieta do niej dołączyła, obie razem opuściły pomieszczenie, pozostawiając Sigmę z Kitty.
Blondynka posiadała pewne plany, jednakże wprowadzenie ich w życie wymagało od niej działania w pojedynkę, co i tak zazwyczaj wychodziło jej na dobre. Szczerze wątpiła w to, aby inni członkowie X-Men - nawet Rogue - byli w stanie od razu zrozumieć i zaakceptować jej intencje... A te rzeczywiście należały do jak najlepszych. W związku z powyższym Emma zmuszona była pożegnać się ze swoją dotychczasową towarzyszką i wybrać się do Cerebro - licząc na to, że po pierwsze: maszyna będzie wolna i po drugie: jej aktualny obiekt zainteresowania nie będzie się niczego spodziewał.

[z/t za siebie i Rogue]

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Paź 11, 2015 9:08 pm

Kitty ,zastanawiała się teraz skoro Sigma jest maszyna, to czy przez nią była,by wstanie przeniknąć? Zaraz owe jej myśli przerwał głos nowej koleżanki, która znów wypowiedziała słowa, że jest maszyną. Dziewczyna popatrzyła widząc, że Emma wraz z Rogue opuszczają pokój, zaraz zrobiła się bardziej wyluzowana w końcu będzie mogła bliżej poznać Sigme, która zapewne jakiś tam kontakt z Emmą nawiązała w sumie brązowowłosa wie, że obie dziewczyny łączy sporo, ale ona się tam nie podda postara się jakiś tam kontakt złapać z nowo poznaną. Pstryka zaraz palcami i okręciła się w wokół własnej osi. Znów stając na wprost maszyny. Oparła dłonie, na swoich dłoniach i popatrzyła na sufit i zaraz znów na nią.
- W sumie mogę Ci pokazać nasz ogród Japoński, o ile lubisz takie miejsca.-
Bo nie każdy musi lubić takowe klimaty co nie? Nie mniej, dziewczyna ruszyła w stronę wyjścia, z pogodnym uśmiechem.
- W sumie, to jestem ciekawa, co już zdążyłaś przeskanować Sigmo. Tak to mi będzie w sumie pokazać Ci łatwiej miejsca, których jeszcze nie widziałaś.-

[ z/t za mnie i za Sigme]
Nie wiem, czy ja mam zacząć pisać czy ty? http://theavengers.forumpolish.com/t528-ogrody-japonskie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pią Gru 18, 2015 9:22 pm

Storm nie mogła się oprzeć wrażeniu, że mimo wszystko, Rosalie zaczyna czuć się nieswojo. Tym bardziej chciała zabrać ją na przechadzkę w „babskim gronie”. Nie mogła udawać przyjemnej dla Dooma po tym, co zrobił. Jednocześnie był to chyba dla potencjalnej mutantki ktoś bliski. Nie dziwiła się zatem, że automatycznie źle odbiera i ją i Emmę. W końcu potężnie rugały jej protektora. Przez chwilę, jakiś głos w głowie Ororo [i wcale nie była to towarzysząca jej telepatka] wydawał się ostrzegać ją przed nieuniknioną potyczką. Szczęśliwie, spokój i harmonia zwyciężyły. Dyktator zostawił swoją protegowaną pod ich opieką i sam odszedł. Ciemnoskóra powtórzyła raz jeszcze gest zapraszający do środka Rosalie. Udały się do pokoju rekreacyjnego. Dopiero tam białowłosa spuściła z tonu. Rozluźniła się, usiadła na kanapie.
- Czuj się, jak u siebie… – powiedziała łagodnie. Zarzuciła nogę na nogę, siedziała wyprostowana, ale nie sztywna.
- Na imię mi Ororo, ale ludzie – jak mogłaś zauważyć – zwracają się do mnie raczej per „Storm”. Dlaczego tak, to też już pewnie wiesz. – rzuciła z lekkim rozbawieniem, czekając aż Panna Frost także się przedstawi. (Lub też nie).
- Znajdujemy się w instytucie profesora Xaviera dla utalentowanej młodzieży. – słowo „utalentowanej” zaakcentowała tak, że nie wymagało więcej objaśnień. Zerknęła na White Queen.
- Kiedy pierwszy raz użyłaś swoich mocy? – było to zaproszenie do ogólnej dyskusji, wolała nie pytać niegrzecznie „skąd mamy wiedzieć czy masz gen x?”. Szukała jednak u swojej towarzyszki jakiegokolwiek konkretnego stanowiska. Jej bliżej było do określenia źródła mocy dziewczyny. Może nie mieć genu x, ale czy to znaczy, że nie możemy jej przyjąć? Charles, gdybyś tu był.. Czarodziejka pogody naprawdę chciała nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują, zwłaszcza kiedy chodziło o osoby młode. Byłaby w stanie zrobić wyjątek dla córki Victora, gdyby ostatecznie wyraziła chęć dołączenia do nich. Fakt, że wiązałoby się to z wieloma dodatkowymi komplikacjami, ale po to była tutaj także blondwłosa. Chłodna obojętność w czystej postaci wiele dawała w takich przypadkach, gdzie szczególne nacechowanie emocjonalne było raczej niewskazane. Gdyby Emma wyraziła kategoryczny sprzeciw, ciemnoskóra byłaby w stanie jej ustąpić. Z drugiej strony, zawsze zostaje możliwość okresu próbnego. Miała kilka pytań dotyczących władcy Latverii, aczkolwiek wolała się z nimi na razie wstrzymać. Lepiej poczekać, aż młoda oswoi się w nowej sytuacji i wpadnie w wir rozmowy. Po co ją szczuć, czy przeprowadzać jakieś przesłuchania? Chodziło przecież o atmosferę możliwie jak najbardziej przyjazną. Storm posłała przybyłej serdeczny uśmiech, czekając z wyraźnym zaciekawieniem na to, co powie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Gru 19, 2015 12:44 pm

Nie wiedziała co powiedzieć bowiem kobieta od razu przeszła do rzeczy. Pierwsze pytanie jakiego w prawdzie się bała właśnie zostało wypowiedziane. " Kiedy pierwszy raz użyłaś swoich mocy" no pięknie, no i co ma odpowiedzieć? Przecież nie wiedziała jak to zrobiła po prostu stało się dla tego po prostu przysiadła w milczeniu spoglądając nieco w dal przed siebie wracając do czasu, gdy ocknęła się w szpitalu.
- Miałam zaledwie kilka lat. Nie pamiętam dokładnie, wiem że ocknęłam się w jakimś budynku mówili, że to szpital, ale tak nie było. Pamiętam wypadek, jak powiedzieli że nie żyję ale potem ktoś powiedział, że to pomyłka i zabrali mnie gdzieś. Potem jak się ocknęłam. Chciałam uciec i stopiłam metal. Nie wiem jak po prostu chwyciłam za poręcze łóżka i stopiło się. A potem...w domu dziecka przypadkiem zabiłam kolegę dwa lata starszego.
Dodała pod nosem nie wiedząc jak zareagują na te nowiny. Na pewno musiały słyszeć o nieszczęsnym zawaleniu się budynku sierocińca, w którym zginął chłopak przywalony gruzami. Gdzie jedna z podopiecznych zniknęła bez śladu. Spojrzała na Ororo w milczeniu a potem przeniosła wzrok na Emmę. Przyglądając się w milczeniu obu kobietom zastanawiała się nad tym co ją tutaj czeka. Miała nadzieję, że jakoś nie będzie musiała za długo czekać na ojca. Czemu...po prostu bała się nieznanego.
- Ta burza na zewnątrz jak przybyliśmy...czy to Pani sprawka?
Zapytała zerkając to na jedną to na druga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Gru 19, 2015 3:52 pm

Po przybyciu do pokoju rekreacyjnego Emma rozmyślnie wybrała dla siebie miejsce jednoosobowe, a mianowicie elegancki fotel, na którym zasiadła ze skrzyżowanymi nogami, rękami ułożonymi na podłokietnikach oraz dumnie wyprostowanymi plecami. Głowę trzymała uniesioną wysoko, na twarz przywołała zaś dla odmiany wyraz uprzejmego zainteresowania, odbiegający od jej standardowego oblicza - obojętnego i lekko znudzonego. Słowem, emanowała spokojem i klasą, lecz w przystępniejszym niż zwykle wydaniu.
Także i tym razem telepatka pozwoliła Storm prowadzić dyskusję, wliczając w to jej rozpoczęcie. Jeżeli miała być dyrektorką, to musiała zajmować się takimi rzeczami, blondynka zaś planowała póki co jedynie ją obserwować i w razie czego wkraczać po to, by ratować sytuację... Gdyby coś miało pójść nie tak. Słuchała więc, jednocześnie co i rusz zerkając do umysłu Rosalie, aby nadzorować również jej reakcje i porównywać je z tym, co dziewczyna okazywała na zewnątrz i mówiła na głos. W ten sposób wiele się można było o drugiej osobie nauczyć. White Queen odezwała się jednak w momencie, gdy Ororo się przedstawiła i zrobiła tę wymowną pauzę:
- Emma Frost. "Panna Frost" w zupełności wystarczy, a mój pseudonim nie będzie póki co do niczego potrzebny - poinformowała nastolatkę. Miano Białej Królowej pewnie i tak niczego by jej nie powiedziało, jak i większości świata, a poza tym telepatka preferowała, gdy uczniowie nie zwracali się do niej w ten sposób. Rzecz jasna Rosalie nie została jeszcze przyjęta do szkoły, a co więcej: pewnie sama tego nie chciała... Ale z drugiej przecież któż mógł przewidzieć co takiego przyniesie przyszłość? Pomijając jasnowidzów rzecz jasna.
Opowieść dziewczyny nie stanowiła dla Emmy żadnej nowości, gdyż już wcześniej otarła się o nią w głowie nastolatki. Prawda była taka, że kilkuletnie dzieci bardzo rzadko wykazywały zdolności mutacyjne. Zazwyczaj działo się to w okresie dojrzewania, za wyjątkiem niektórych osób... Lecz w ich przypadku w grę wchodziły zwykle deformacje ciała i widoczne gołym okiem zmiany. Podsumowując, White Queen szczerze wątpiła w to, by Rosalie posiadała gen X i obstawiała raczej inne źródło mutacji.
Co się zaś tyczyło tego "przypadkowego zabójstwa"... Właściwie nie było niczym szczególnym. Naprawdę wielu utalentowanych miewało takie incydenty na początku swojej kariery. Część z nich naprawdę nie chciała zrobić nikomu krzywdy, inni z tego czy innego powodu nie posiadali kompletnie czystych intencji... Ale grunt, że brak kontroli nad zdolnościami prowadził do różnych wypadków. Odebranie komuś życia było rzecz jasna tragedią, ale po fakcie większe znaczenie miało coś innego, a mianowicie wyrzuty sumienia - lub ich brak. Teraz wśród myśli Rosalie blondynka wykrywała przede wszystkim strach i niepokój, ale nie żal wynikający z tego, co uczyniła. Nie chciała zostać ukarana - logiczne, ale i przeważające... Co już nie świadczyło o niej najlepiej. Mówiło o egoizmie.
Podczas gdy dziewczyna zainteresowała się zdolnościami Ororo, panna Frost zdecydowała się po raz kolejny odezwać telepatycznie do Storm, aby przekazać jej zebrane właśnie informacje oraz swoje własne wnioski... W skróconym wydaniu, gdyż była przekonana, że białowłosa i tak sama dobrze zrozumie sytuację.
- Genu X raczej nie posiada, ale skoro nie panuje nad swoimi zdolnościami, to stanowi zagrożenie dla siebie i reszty świata. Potrzebuje pomocy. Tyle że... Jeżeli nauczymy ją kontrolować jej moce, równie dobrze Doom może ją wykorzystać do krzywdzenia innych, a to będzie jeszcze gorsze, niż gdyby teraz miała zaszkodzić samej sobie. Jedynym logicznym rozwiązaniem wydaje mi się być odseparowanie ich od siebie, w innym wypadku nie wróżę dziewczynie ciekawej przyszłości. Przy okazji, zdaje się nie żałować tego, że kogoś zabiła. Martwi się tylko konsekwencjami i ewentualną karą - wyłożyła, nawet przy tym nie patrząc na Storm i w dalszym ciągu utrzymując na twarzy dość przyjemny - jak na jej możliwości - wyraz.
- W Instytucie możemy być w stanie odkryć więcej informacji na temat tego, co cię spotkało w przeszłości... I co ofiarowało ci te moce. Jeżeli oczywiście zechcesz - zwróciła się natomiast do samej Rosalie.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 121
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sro Gru 23, 2015 1:57 am

Storm słuchała ze spokojem i nienachalnym zaciekawieniem słów Rosalie. Schemat wszystkich historii tego typu był jej bardzo dobrze znany. Co jakiś czas kiwała delikatnie głową, by dać jej widoczne potwierdzenie, że słucha tego, co młódka jej przekazuje. Nie była ani psychologiem, ani telepatą, ani nie miała żadnego przygotowania, które pozwalałoby jej czytać znaki płynące z mowy ciała, czy czegokolwiek innego. Niestety, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że stosunkowa lekkość, z jaką córka Dooma opowiadała o tym, że zabiła człowieka, znaczy coś bardzo niedobrego. Przecież nie spędziła z nim na tyle czasu, by stać się wyrachowanym zabójcą. A jednak… opowieść o takiej tragedii przyszła jej naturalnie. Może była zakłopotana, ale Ororo szczerze powątpiewała w to, by niepewność wynikała ze świadomości czynu jaki popełniła dziewczyna. Po prostu przejęła się tym, że ktoś się sprawą zainteresował. I to nie byle jaki ktoś.
Emma, jak to ona – zachowywała spory dystans, choć i tak była zdecydowanie bardziej przyjemna niż zazwyczaj. Wydawała się pokazywać zainteresowanie? Niee, to się musiało białowłosej tylko wydawać.
Kąciki ust ciemnoskórej uniosły się w uśmiechu podszytym mieszanką pewności siebie, zadowolenia oraz serdeczności – zaprawdę egzotyczny i rzadki widok. Oczywiście, że burza na zewnątrz była jej sprawą, czy to wymagało jakiegokolwiek potwierdzenia? Aby uniknąć posłania Rosalie litościwego spojrzenia – bo naprawdę nie lubiła niemądrych pytań od osób, które uważała za inteligentne – szybko przeszła do spokojnej odpowiedzi wspartej dość pedagogiczną manierą.
- To rzeczywiście moja… – w tej chwili zawiesiła wymownie głos. No nie mogła się oprzeć, po prostu cichutko zachichotała, a jej twarz po raz pierwszy rozjaśniała w promiennym uśmiechu. Udawana czy też nie – nieświadomość ich gościa była po prostu urocza.
- …”sprawka”. – dokończyła, akcentując to słowo tak, jakby wprowadziło ją w stan chwilowej wesołości. Tak rzeczywiście było.
- Był to jednak nieszczęśliwy zbieg okoliczności, nie miałam pojęcia, że ktokolwiek ma nas odwiedzić. – nie zamierzała się tłumaczyć, skłamała też o niewiedzy, ale czego nie robi się dla dobrego PR’u? No przecież ona by nigdy, prze-ni-gdy nie powitała oszusta i bałamutnika grzmotami i piorunami. Kim ona niby jest? Jakąś zawziętą czarownicą pogody?! No cóż…
Powieka jej nawet nie drgnęła, gdy Emma przekazywała zebrane informacje i dzieliła się spostrzeżeniami. Od lat była przyzwyczajona do kontaktu telepatycznego, to bardzo pomagało w budowie choćby pozornej jednomyślności i wzmacnianiu autorytetu. Okazało się, że kobiety znowu dzieliły jedno zdanie. Odseparować ich, to było oczywiste. Ale przecież tego musi chcieć sama Rosalie, a Doom pewnie dostałby szału, gdyby mu ją tak „po prostu” zabrać. No i nigdy nie mamy pewności, że po odbyciu pełnego szkolenia nie wróci do niego z workiem informacji o nas i o tym miejscu… – czasy były ciężkie i akurat teraz, jak nigdy, niełatwo było odróżnić kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Oj, zaprawdę… Ciężki te damy miały orzech do zgryzienia. Skinęła tylko delikatnie na potwierdzenie słów Emmy. Młódkę ciągle badała przenikliwym, choć dość przyjaznym spojrzeniem.
- To co Ci się przytrafiło zdarza się bardzo często w przypadku osób z jakimikolwiek zdolnościami. Ważnym jest jednak to, co dalej z tym faktem zrobisz. Czy pozwolisz swoim mocom na kontrolowanie swojego życia i siebie samej, czy podejmiesz żmudną pracę po to, byś to Ty była sobie sterem, żeglarzem i okrętem… – ot, powtórzyła często wypowiadane przez Charlesa słowa, chociaż w trochę innej odsłonie. Sens był jeden - albo jesteś u władzy, albo dajesz swoim zdolnościom wymykać się spod kontroli, a konsekwencji będzie wtedy przybywało.
- Nikt Cię jednak do niczego nie zmusi, na jakiekolwiek efekty możesz liczyć tylko wtedy, kiedy podjęcie tego wyzwania będzie stanowiło twoją autonomiczną decyzję. Nie tylko ćwiczeniami, ale też sercem, zapałem i silną wolą pokonujemy trudności, by stawać się lepszymi ludźmi. – znowu przytoczyła pewne idealistyczne nauki profesora Xaviera. Może, jak na te czasy, były trochę nieaktualne, jednakże nie były też przeznaczone dla byle kogo. Dotyczyły tak naprawdę tylko wąskiego grona osób, które miały „to coś”, co pozwoliłoby im wprowadzić konkretne postanowienia w życie. Czy Rosalie była jedną z takich osób?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Gru 26, 2015 3:20 pm

Hm...czy miała wyrzuty sumienia za to, że zabiła tamtego chłopca? Nie raczej nie w końcu to on ją doprowadził do takiego stanu a skutki były jakie były. Może i była osobą samolubną czy zimną jednak dla niej to nie miało znaczenia, nie znała niczego co mogłaby uznać, za choć odrobinę "dobre". Gdzie tylko sięgała pamięcią wstecz wspomnienia miała tylko jedne: nienawiść, pogarda, złość, drwiny. To wszystko ukształtowało ją tak a nie inaczej. Nieświadoma robiła to co uważała za stosowne czy to się komuś podobało czy też nie. Do tego obie kobiety zdawałoby się jakby były jednością. Tak jakby rozmawiały ze sobą bez słów jednak skąd mogła wiedzieć, że tak właśnie jest. Biedna Rosia gdyby wiedziała co się dzieje obecnie pewnie dałaby nogi a tak, po prostu brnęła przed siebie wsłuchując się w słowa kobiet. Na potwierdzenie ciemnoskórej tylko się uśmiechnęła pod nosem. Ciekawe to całkiem nieco co. Jednak w jednym miały rację, nieokiełznanie tego co się z nią dzieje to na pewno nie jest dobrym posunięciem więc nie pozostało jej po prostu nic innego jak zgodzenie się na oferowaną pomoc w końcu też o to chodziło jej ojcu prawda.
- Czasem okręty zostają zatopione przez innych a ja takim okrętem nie mam zamiaru być. W końcu wszystko może się przytrafić, a co jeśli żeglarz i ster zostaną unicestwieni prędzej a okręt przejęty przez wroga.
Dodała bacznie wpatrując się w kobietę.
- Chcę tylko zdobyć wiedzę jak opanować to co się ze mną dzieje i wrócić z Ojcem do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Gru 27, 2015 12:13 am

Także i tym razem Emma milczała, podczas gdy Storm wygłaszała kolejne przemówienie. Oczywiście po części go słuchała, aby przypadkiem nie stracić wątku, lecz mimo wszystko więcej uwagi przykładała do dalszego badania myśli oraz zachowania Rosalie, która w tym momencie wydawała się telepatce ciekawsza od regułek rodem z nauczań Xaviera. To nie tak, że White Queen się z nimi nie zgadzała; przeciwnie, w końcu sama była żywym dowodem na to, że mutanci byli w stanie w pełni kontrolować swoje zdolności i korzystać z nich - a nie się im poddawać. Mimo to jednak rozumiała coś, co wielu młodych lubiło z mniejszymi lub większymi pretensjami wytykać, a mianowicie: "łatwo powiedzieć". Przeciętna nastolatka nie lubiła być pouczana. Buntowanie się wydawało się jej dużo bardziej atrakcyjne od słuchania rad starszych.
Rosalie przynajmniej w pewnym stopniu zdawała się wpisywać w ten schemat. Nie wykłócała się, a to samo w sobie stanowiło już dość miłe zaskoczenie. Z drugiej jednak strony dziewczyna najprawdopodobniej po prostu nie czuła się przy nich na tyle pewnie, aby się z nimi spierać... Nie wspominając już o tym, że mogła się domyślać co potrafiła Storm i tym samym czuć przed nią pewien strach lub nawet respekt - choć tego akurat blondynka nie sprawdzała. Ta kwestia wydawała jej się w tej chwili mało istotna.
Podczas gdy nastolatka udzielała swojej odpowiedzi, zresztą odnosząc się do wybranego przez Ororo żeglarskiego porównania, Biała Królowa wyczuła w pobliżu obecność obcego i nieproszonego telepaty - który najwyraźniej przeczesywał okolicę. Marszcząc lekko czoło, kobieta natychmiast zabrała się za jego namierzanie, nie martwiąc się jednak o to, że jej własny umysł zostanie zaatakowany. Umieściła w nim potężne bariery i okrutne pułapki, przez które mało kto potrafiłby się przedrzeć... Może Xavier, gdyby wciąż był w stanie używalności - ale on dobrze wiedział czym by coś takiego groziło, więc najprawdopodobniej nawet by się tego nie podjął.
Póki co intruz nie okazywał agresji, dlatego też Emma również jeszcze się przed tym powstrzymywała. Zadowoliła się odnalezieniem fizycznej formy tego osobnika - na terenie ogrodów japońskich przy rezydencji... A następnie znów odezwała się telepatycznie do Storm, przy okazji na wszelki wypadek chwilowo blokując również jej umysł przed ciekawskimi psionikami:
- Mamy kolejnego niezapowiedzianego gościa. Telepata, ale nie człowiek - i nie mutant, że tak pozwolę sobie dodać na wypadek, gdybyś nie zaliczała nas do ludzi. Zatrzymał się w ogrodach japońskich i przeszukuje Instytut. Nie atakuje, ale i nie próbuje nawiązać kontaktu. Nie może nas teraz usłyszeć, kryję nas - poinformowała białowłosą. Nie dodała jeszcze jednego, lecz liczyła pod tym względem na domyślność Storm: intruz albo był bardzo pewny siebie, albo nawet nie przyszło mu do głowy, że może zostać uznany za wroga, skoro działał tak... Otwarcie. Oby w grę wchodziło to ostatnie.
Skoro zaś już mowa o rzeczach, których panna Munroe nie dowiadywała się bezpośrednio... Emma doszła do wniosku, że być może wypadałoby poinformować ją o wczorajszej wizycie Fantomexa wraz z podopiecznym, którego to mężczyzna pozostawił w Instytucie. Szczegóły Storm mogła poznać sama - tak pewnie będzie najlepiej - ale ot, tak dla czystego sumienia...
- Przy okazji, mamy nowego ucznia. Niezwykle grzeczny i kulturalny młody człowiek. Jestem pewna, że będziesz nim zachwycona - dorzuciła, a następnie znów postanowiła wtrącić się do dyskusji z Rosalie, bardzo konkretnie i bez owijania w bawełnę.
- Musisz zrozumieć, że nie zapanujesz nad swoimi zdolnościami w kilka dni. To kwestia lat, ćwiczeń pod odpowiednim okiem, właściwego nastawienia... Okiełznania temperamentu. Możemy ci z tym wszystkim pomóc, ale w takim wypadku przygotuj się na dłuższy pobyt w Instytucie. Jeżeli ci to nie odpowiada... Są jeszcze inne opcje, ale mam wrażenie, że nie spodobałyby się twojemu opiekunowi - wyjaśniła dziewczynie.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pią Sty 08, 2016 6:56 pm

Rosalie nie była w ciemię bita wiedziała doskonale, że kobiety ją obserwują. Jednak nie wiedziała raczej najważniejszego. Niemal czytały z niej jak z otwartej księgi. Każdy jej ruch, każdy gest był idealnie notowany. Obie kobiety zdawały się być uparcie zawzięte a milczenie niemal dawało do zrozumienia, że wiedzą więcej niż jesteś w stanie powiedzieć. No i też tak się czuła Rosalie.
- Jakie jest inne wyjście i czemu by nie spodobało się to ojcu?
Zapytała zerkając na kobietę z uwagą. Jakoś nie bardzo jej się to podobało tym bardziej, że nie chciała zostawać tam, gdzie jakoś nie do końca czuła się pewnie. Jednak gdzie mogła się czuć pewnie i spokojnie, raczej nigdzie. Westchnęła pod nosem.
- Najpierw wolałabym usłyszeć tę drugą opcję możliwości. A potem dopiero mogę zdecydować. Choć jest to trudna decyzja, a rozumiem że albo podejmuję ją teraz albo wcale prawda?
Dodała nieco niepewnie. Jak miała podjąć decyzję skoro nie wiedziała na czym stoi. Jak miała zareagować nie znając nawet miejsca, w którym się znalazła. Było to trudne jak dla niej i nie do końca pewne. Nie wiedziała na czym stoi i miała duże obawy. Choć gdzieś w niej była ta maleńka iskierka mówiąca "a może".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 324
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Sty 09, 2016 2:58 pm

Emma odchyliła głowę lekko na bok, jak gdyby w ten sposób chciała podkreślić, że rozważa odpowiedź na słowa Rosalie - a dokładniej na to jej ostatnie pytanie, gdyż właśnie przy nim wykonała ten gest. Dzięki temu kupowała też Storm trochę czasu do namysłu nad tym, co kobieta zamierzała zrobić dalej. Czy chciała zostać w pokoju rekreacyjnym i dokończyć dyskusję z nastolatką? A może wolała od razu wybrać się do ogrodów, aby przyłapać intruza? Opcji było co prawda więcej, lecz te dwie kwestie wydawały się być w tym momencie najbardziej pilne. Na miejscu Ororo panna Frost najpewniej skupiłaby się na obcym telepacie, bo w końcu jego zamiarów jeszcze nie znały, a Rosalie póki co nie sprawiała żadnych kłopotów... Ale z drugiej strony nie zamierzała naciskać. Niech Storm sama zadecyduje, bo White Queen miała teraz w końcu na głowie coś innego.
- Niekoniecznie. Nie kryję, że natychmiastowa odpowiedź byłaby dla nas wszystkich - tak, w tym dla ciebie - najbardziej korzystna, ale rozumiem, że to poważna sprawa, nad którą musisz się zastanowić. Poza tym... Najwyraźniej i tak zostaniesz z nami do powrotu Dooma, a to może jeszcze trochę potrwać, więc nie, nie musisz określać się od razu - blondynka wzruszyła subtelnie ramionami, lecz nie zamilkła na wystarczająco długo, aby którakolwiek z jej rozmówczyń zdążyła się wtrącić.
- Jeżeli zależy ci po prostu na tym, aby nie zrobić już nikomu więcej krzywdy, wliczając w to rzecz jasna ciebie samą, możemy spróbować tymczasowo wyłączyć twoje zdolności albo przynajmniej mocno je ograniczyć. To proces bezbolesny, o ile tylko wykona się go prawidłowo i nie wbrew woli zainteresowanego. Część z naszych obecnych oraz dawnych uczniów dla własnego dobra poddała się temu zabiegowi. Przywracamy im moce wówczas, gdy ich psychika jest już w stanie nauczyć się nad nimi panować - wyjaśniła dziewczynie i w tym momencie znów zrobiła pauzę, pozwalając jej wchłonąć wszystkie te informacje. Domyślała się, że nastolatka będzie na tyle inteligentna, aby zorientować się czemu to rozwiązanie może nie spodobać się jej opiekunowi, jednakże na wszelki wypadek wolała popchnąć ją ku właściwym, nawet jeśli niemiłym wnioskom:
- Oczywiście dla Dooma większą wartość masz zapewne posiadając pełnię swoich zdolności, więc najprawdopodobniej wolałby, abyś jak najszybciej przejęła nad nimi kontrolę, ale nie traciła ich ani na chwilę. Trudno mu się dziwić - wbrew pozorom telepatka nie brzmiała tak, jak gdyby oskarżała o coś dyktatora. Przeciwnie, ton jej głosu zdawał się raczej mówić proste: "szkoda".

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Rekreacyjny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Pokój Rekreacyjny
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: