Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój Rekreacyjny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 209
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Pokój Rekreacyjny   Pon Sty 14, 2013 10:59 am

First topic message reminder :



Miejsce, które zarówno studentom jak i nauczycielom może posłużyć za oazę spokoju. Po zapadnięciu ustawowej ciszy nocnej jest dostępny tylko dla pracowników instytutu. Daje możliwość wspólnej gry w bilard, karty, szachy, posłuchania muzyki, czy najzwyklejszego pooglądania telewizji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pią Cze 30, 2017 9:51 pm

Jeszcze po drodze na kanapę Josh zdążył unieść sceptycznie jedną ze swoich brwi, jasno i wyraźnie pokazując w ten sposób co dokładnie myślał o możliwości zostania porażonym prądem... A także o tym tłumaczeniu się Noriko. Mimo wszystko chłopak zdecydował się nie komentować jeszcze na głos ani jednego, ani drugiego. Prawda była taka, że elektryczności ani trochę się nie bał, bo przyzwyczaił się już do tego, że wszelkie obrażenia po prostu chwilę go bolały, czasami bardzo, ale potem przestawały i znikały, więc w pewnym sensie zaczął się na to znieczulać, przynajmniej psychicznie i emocjonalnie, bo nie fizycznie... Zaś w tej ostatniej kwestii potrzebował najpierw zgromadzić więcej danych.
Pod tym względem przyjaciółka wcale go nie zawiodła. Nie musiał już nawet o nic więcej pytać, ani tym bardziej namawiać Nori do mówienia, bo po krótkiej pauzie dziewczyna sama ponownie podjęła temat... Blondyn zaś słuchał jej uważnie, teraz opuszczając brew, aby sprowadzić rysy twarzy do neutralnej pozycji. Spojrzeniem błądził po obliczu rówieśniczki, ale nie wbijał go nieruchomo w jedno miejsce, aby jej nie speszyć... Albo raczej nie zirytować, bo jakoś ta reakcja wydawała mu się w przypadku Surge o wiele bardziej prawdopodobna. Kiedy nastolatka sięgnęła po swój napój, Elixir prześledził wzrokiem jej ruchy, wykorzystując tę okazję, aby zerknąć do kubka, lecz zaraz potem z powrotem skupił uwagę na niej samej.
Nienormalne sny... Niestety to nie mówiło uzdrowicielowi zbyt wiele, bo w końcu sny rzadko bywały normalne, ale z kolei fakt, że z jakiegoś powodu te konkretne były na tyle nieprzyjemne, że z ich powodu Surge nie chciała tej nocy znów zasnąć podpowiadał mu już trochę więcej. Być może mimo wszystko miał jednak rację i cierpieli z tego samego lub przynajmniej podobnego powodu? To nie byłoby nawet aż tak dziwne. Spotykały ich przecież o wiele bardziej nietypowe rzeczy, wliczając w to, och, na przykład... Ogromnego, cienistego potwora, smoki, eksplozje nuklearne. Nic by go już chyba nie mogło zdziwić, a raczej mało osób byłoby w stanie powiedzieć coś takiego szczerze w wieku zaledwie siedemnastu lat.
Rzecz jasna jednak Nori chciała, aby Josh odwzajemnił jej się własnym usprawiedliwieniem... Tyle że nastolatek nie wiedział jeszcze czy chciał przyznawać się do prawdy. Na pewno nie do całej, bo przecież zdecydowanie nie zamierzał wspominać komukolwiek o tych czarnych plamach na swojej skórze, ale... O snach chyba by mógł? Nie określiłby jak złe były w rzeczywistości, to oczywiste, ale gdyby napomknął o nich jedynie mimochodem... Wtedy chyba wszystko powinno być w porządku.
- Odkąd się zamanifestowałem nie potrzebuję zbyt dużo snu. Albo w ogóle, nie jestem pewien. Robię to głównie z przyzwyczajenia, no i... Kiedy muszę odpocząć po nadużyciu mocy. Jak dzisiaj - wyjaśnił w uproszczeniu. Kusiło go, aby kiedyś sprawdzić jak długo pociągnąłby bez spania, ale pewnie w najbliższym czasie nie powinien tego próbować. Skoro należał teraz do New X-Men, to zawsze musiał być dla nich w pełni sił, bo jeszcze ktoś potrzebowałby jego pomocy... Choć z drugiej strony to niebezpieczeństwo istniało zawsze, czy stanowił część drużyny czy nie.
Wciąż przyglądając się przyjaciółce, Josh powoli odchylał głowę na bok aż do momentu, gdy wreszcie mógł oprzeć ją o swoje ramię. Przy świetle lampki i w - dla odmiany obudzonym - towarzystwie prawie był w stanie zmusić się do uwierzenia w to, że tak naprawdę nic mu się przecież nie stało. Żadnych odbarwień, złych snów, koszmarów na jawie... Tyle że niestety to prawie robiło ogromną różnicę. Wciąż czuł okropny ciężar w klatce piersiowej, przez który nie mógł zapomnieć o... Cóż, o wszystkim.
- Więc... Tak. Zbudziłem się, chciało mi się pić, ale skończyła mi się woda w pokoju, więc zszedłem na dół i po drodze wyczułem, że tu sama siedzisz. Dlatego ostatecznie trafiłem tutaj, a nie do kuchni, koniec historii. Ale jeżeli cię to pocieszy, to też miałem dziwne sny. Pewnie przez to, co dzisiaj... Wczoraj widzieliśmy - dodał, bo tak naprawdę jego wcześniejsze słowa nie wytłumaczyły najważniejszego. Już dawno temu wyrobił sobie odruch udzielania takich odpowiedzi, aby wiele z nich nie wynikało. Bardzo przydawały się w domu, a obecnie w Instytucie też od czasu do czasu znajdowały pewne zastosowania...
- Wiesz, jeżeli chcesz, to możesz mi o tych snach opowiedzieć. Podobno to czasem pomaga. Ale nie musisz, jeśli nie masz na to ochoty - z tymi słowami Elixir lekko wzruszył ramionami, a tak naprawdę tylko jednym z nich, gdyż w końcu wymuszała to na nim jego aktualna pozycja. Umyślnie przemawiał dość cicho, ale nie do końca szeptem, za to zdecydowanie obniżonym tonem głosu. Taki był milszy dla ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Lip 01, 2017 11:29 am

Nie uszedł uwadze Nori fakt, że Josh przyglądał się i kubkowi i jego zawartości. I nie była tym jakoś specjalnie zdziwiona. Chłopak miał dziwny zwyczaj wyciągania od kogoś różnych rzeczy zamiast samemu iść sobie wziąć czy zrobić. Dlatego po tym jak napiła się herbaty, podsunęła kubek w jego stronę. Normalnie nawet by się nie przejęła, że ktoś tak patrzy za jej herbatą. Może ewentualnie by zareagowała patrzeniem spod byka, mówiącym "to moje, znajdź sobie swoje". W przypadku Elixira jednak wszystko wyglądało inaczej. Jemu na sporo mogła pozwolić, a takie milczące dopraszanie się nie przeszkadzało jej ani trochę.
- I dobrze. Spanie jest ważne. Może ci się tylko wydawać, że go nie potrzebujesz. - odezwała się, obejmując kolana rękoma kiedy już blondyn przejął od niej kubek z herbatą. Oparła jeden policzek na ręce, patrząc na przyjaciela uważnie. I tak teraz czekała na jego wyjaśnienia. Ciekawiło ją czy jemu tez się śniło Houston. Może też miał nieprzyjemny sen i dlatego wstał. Jak ona. Człowiek raczej w takiej sytuacji nie ma ochoty iść dalej spać żeby mieć kolejny koszmar. I nawet jeśli była padnięta to i tak wolała tu posiedzieć do rana. Z herbatą jakoś pociągnie.
- Też myślę, że to wszystko przez Houston. Nawet przyśniła mi się nasza walka w pierwszej kolejności. Właściwie to głównie moja śmierć. - wyprostowała się i oparła głowę o oparcie kanapy, odchylając ją lekko do tyłu. Przymknęła oczy na moment, by zaraz z powrotem je otworzyć, patrząc na sufit.
- Chyba lepiej byłoby umrzeć i koniec niż żyć ze świadomością, że się umarło na chwilę. Albo zapomnieć o tym momencie. To było okropne - potrząsnęła lekko głową, prostując ją. Najgorsze w tym wszystkim była właśnie świadomość, że ten stwór ją zabił i żyła tylko dzięki innemu. Zdecydowanie wolałaby jednak o tym nie pamiętać po prostu. W dodatku w kolejnym śnie sama dobrowolnie chciała się poświęcić żeby innych uratować. Nie była pewna czy byłaby zdolna do czegoś takiego. Może i jej życie nie było idealne, ale szkoda byłoby je stracić.
- Opowiadanie o snach pomaga? Pierwsze słyszę. Raczej jesteś ciekaw po prostu - szturchnęła go delikatnie łokciem jeśli siedział na tylko blisko niej. - Pewnie za dużo informacji na jeden dzień, bo śniły mi się walki z robotami. Pewnie te całe sentinele. W jednej był różowy. Co w tej chwili wydaje mi się zabawne. - nawet uśmiechnęła się lekko, by to potwierdzić. No różowy przeciwnik. Przecież róż kojarzy się z małymi dziewczynkami.
- A w drugim to była cała ich armia, jak nie więcej. I przegrywaliśmy. - ten sen nie wydawał się być ani trochę śmieszny. Zwłaszcza, że miała w nim świadomość, że tylko cud mógłby ich uratować. Miała nadzieję, że w rzeczywistości nigdy do czegoś takiego nie dojdzie. W ogóle co za tępak wymyślił te całe sentinele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Lip 01, 2017 12:50 pm

Prawda była taka, że Josh nie czuł się ani trochę zakłopotany tym, że właśnie wysępił dla siebie herbatę. Osobiście nie widział w takim zachowaniu niczego złego czy niewłaściwego. Często sięgał po napoje albo - rzadziej - jedzenie przyjaciół, a równocześnie nie miał nic przeciwko temu, aby oni robili względem niego to samo. Oczywiście w sporym stopniu ograniczały go różnice żywieniowe, bo na wiele potraw musiał uważać, szczególnie na te mięsne, ale pomijając ten szczegół... Nie widział z tego rodzaju postępowaniem żadnego problemu.
To właśnie dlatego teraz chłopak bez skrępowania popijał zdobytą herbatkę, drobnymi i powolnymi łykami, przez cały ten czas nie spuszczając Nori z oka, lecz wciąż nie gapiąc się w nią zbyt natrętnie. Słuchał jej słów, ale swoje własne reakcje ograniczał do minimum... Głównie dlatego, że - czego by nie mówił - mimo wszystko był zmęczony, a senność przekładała się w jego wypadku na subtelniejszą mimikę oraz o wiele oszczędniejsze ruchy ciała. Siłą rzeczy do picia nastolatek musiał znów wyprostować głowę, bo inaczej byłoby mu po prostu niewygodnie i pewnie ryzykowałby oblaniem się... A to ostatnie w tych okolicznościach bardzo by mu nie pasowało. Jeszcze byłby zmuszony zdjąć z siebie dresówkę... Nie. Wolał po prostu uważać na to, co teraz robił.
Tak więc Elixir milczał, pozwalając swojej przyjaciółce się wygadać i w duchu rozważając jej słowa. W pewnym sensie dotyczyły go bardzo osobiście. Co prawda na podstawie własnych doświadczeń nie mógł ustosunkować się do powracania do życia, lecz przecież sam wskrzeszał już inne osoby i... Szczerze mówiąc nie miał bladego pojęcia co one o tym myślały. Wolałyby pozostać martwe, tak jak mówiła teraz Nori? Czy jednak były mu wdzięczne za pomoc i cieszyły się z otrzymanej od niego drugiej szansy? Prawie miał ochotę spróbować się z nimi skontaktować i o to zapytać, nawet jeżeli rozumiał, że nie byłoby to zbyt delikatne.
Z drugiej strony... Choć mógł jedynie starać się postawić się na ich miejscu, Josh czuł, że on osobiście wolałby wrócić do życia. Nie chciał umierać, ani przede wszystkim być martwy. Ta wizja mocno go przerażała. Nie ból związany ze śmiercią, bo do fizycznego cierpienia już się przyzwyczaił, ale... To, co mogło być później. Albo właśnie to, czego potem nie było - bo mutanta jakoś nie do końca przekonywała idea istnienia duszy i zaświatów dla każdego. Kłóciła mu się z jego zdolnościami, bo gdyby miał ją zaakceptować, to... Właściwie co robił? Przywracał ludzi bez dusz? A może wydzierał je z nieba, piekła, czyśćca, czy gdzie tam akurat nie wylądowały? Nie wspominając już nawet o tym, że Elixir po prostu nie chciał opuszczać tego, co znał na Ziemi - i przede wszystkim nie potrafił pogodzić się z myślą, że kiedyś go na niej zabraknie, a bez niego życie będzie toczyło się dalej... I w końcu zostanie zapomniany. Pewnie nikt nie będzie za nim tęsknił...
Uzdrowicielowi nie dawała spokoju jeszcze jedna kwestia. Kilka obrazów z jego snu nieustannie krążyło mu po głowie, choć starał się je ignorować i wypychał je do odległego kąta podświadomości. Tuż po przebudzeniu się nie pamiętał ich wszystkich, a umyślne wyłapywanie szczegółów tylko je zatarło, ale od czasu do czasu migały mu przed oczami jakieś sceny... Przez które niemalże przechodziły go dreszcze. Teraz na przykład nie mógł odpędzić wizji otaczającej go z każdej strony ziemi, zapadającej się, przytłaczającej... Albo miał zbyt aktywną wyobraźnię albo powinien przystopować z horrorami i komiksami. O gorszych opcjach nie chciał nawet myśleć, żeby przypadkiem nie wykrakać.
Kiepski nastrój oraz senność sprawiły, że chłopak nawet nie bardzo próbował się odsunąć, kiedy przyjaciółka trąciła go łokciem. Co prawda odchylił się lekko do tyłu, ale nie włożył w to uczucia i od razu wrócił do poprzedniej pozycji, po czym upił z kubka jeszcze trochę herbaty. Nie zdawał sobie z tego sprawy, ale pewnie dość łatwo dało się po nim poznać ten nietypowy brak entuzjazmu. Nawet różowe roboty wywołały na jego twarzy jedynie cień uśmiechu, choć musiał przyznać, że to akurat było dość zabawne. Szkoda tylko, że te maszyny miały ich pozabijać. To odejmowało im trochę humoru.
- Jutro spytamy Laurę i Jay'a o czym śnili - zasugerował cicho, równocześnie w końcu oddając Nori jej kubek. Zaraz potem nastolatek ponownie oparł głowę na swoim ramieniu, tak jak to uczynił wcześniej. Tym razem na dodatek zamknął jeszcze oczy, po czym westchnął bezgłośnie. Sam nie był pewien dlaczego to zaproponował, bo jego tok myślowy wcale nie należał do najprzyjemniejszych... Ale teraz chyba wypadało go już wytłumaczyć.
- Kto wie co dokładnie potrafią te łuski, ale może próbowały nam coś pokazać... Albo przed czymś ostrzec. Wypełnia je jakaś forma energii, więc raczej nie są zwyczajnymi pamiątkami. Otrzymaliśmy je w jakimś celu. To wszystko tylko teoria, bo równie dobrze po prostu mieliśmy złe sny przez cały ten stres, jednak to i tak dziwne. Nie wiem jak u ciebie, ale mnie śniły się bardzo... Specyficzne i konkretne rzeczy. Tyle że moje w ogóle nie wiązały się z Houston, już bardziej z Instytutem... Z osobami, których tam nawet z nami nie było - wyjaśnił. Wciąż nie chciał podawać szczegółów, na tym polu nic się nie zmieniło, ale mimo to chłopak doszedł do wniosku, że nie mógł po prostu zignorować swojego przeczucia... Ani tym bardziej dowodów, które miał na skórze. Może jego mutacja z jakiegoś powodu dostosowała się do snów, choć one same były przypadkowe. Jasne, istniała taka opcja. Ale jeżeli chodziło o coś dokładnie odwrotnego i to te wizje przedstawiały przyszłość, wydarzenia, które już zostały wprawione w ruch, jak pokazywały te czarne plamy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Lip 01, 2017 4:10 pm

Zapewne kiedy Nori już się wyśpi i odpocznie, będzie miała nieco inne przemyślenia na temat swojej śmierci w Houston i w ogóle całej tamtej walki. Umieranie nie było fajne, nikt nie chciał raczej umrzeć. Była jednak spora różnica pomiędzy nie umieraniem w ogóle, a odżyciem tuż po śmierci. Wolałaby w ogóle nie umierać niż przeżywać takie coś. Co innego gdyby jeszcze ktoś ją ożywił. Ale to co zrobił tamten stwór nie było ożywieniem. Było... Cofnięciem czasu? Kij go wie, co to było. W każdym razie Surge teraz żyła ze świadomością, że cofnął jej śmierć. I o ile ponowne życie było super to sam fakt śmierci już nie.
Poza tym dziewczyna sama nie była pewna w co wierzy odnośnie życia po śmierci. W coś na pewno wierzyła. Wierzyła, że coś jest po śmierci. Nie wiedziała tylko dokładnie co. Niebo? Reinkarnacja? Obie opcje jej odpowiadały. Zwłaszcza gdyby reinkarnacja miała być czymś w rodzaju odkupienia grzechów. Zamiast czyśćca. Ktoś przy niej kiedyś powiedział, że piekło jest na ziemi, więc wszyscy idą do nieba po śmierci. To już jej nie odpowiadało. Złoczyńcy nie zasługiwali na niebo.
Zdążyła zauważyć, że Josh zachowywał się dosyć niemrawo jak na niego. Oczywiście winiła złe sny i niewyspanie za taką sytuację. Nic innego raczej by jej nie przyszło do głowy. Sama nie miała najlepszego humoru. U niej jednak była taka różnica, że rzadko okazywała jakiekolwiek uczucia, więc obojętność wydawała się być u niej czymś normalnym. Bardzo rzadko pozwalała sobie okazywać to co czuła, a jeśli już to najczęściej były to irytacja czy złość. Negatywne emocje.
- O ile będą chcieli o tym mówić. Jay pewnie nie będzie miał problemu, ale Laura? Nie jest zbyt rozmowna przecież - skinęła lekko głową i odebrała swoją herbatę od przyjaciela. Poprawiła nogi, prostując je na chwilę i zaraz zmieniając ułożenie tak żeby usiąść po turecku. Sama napiła się z kubka i zaraz opuściła ręce w dół, stawiając naczynie na jednej z nóg i ciągle je trzymając.
- Myślisz, że te łuski mają jakąś moc pokazywania wizji? Mam nadzieję, że nie przyszłości, bo ten mój ostatni sen wróży śmierć nam wszystkim - skrzywiła się lekko na tę myśl, sięgając wolną dłonią po swój egzemplarz, który teraz leżał na kanapie i obejrzała go znowu - Ja myślałam, że to jakieś magiczne artefakty skoro mają w sobie tą złotą energię. Może się w coś zamienią? Albo Onuris będzie mógł łatwiej nas znaleźć dzięki nim. Z Houston tylko pierwszy sen miałam, pewnie wynik stresu. A reszta? Nie wiem, ale też była w niej masa osób. Przynajmniej w tym ostatnim. Wszyscy walczyli z sentinelami. Niektórych osób nawet nie kojarzę, jakieś obce twarze. A w tym z różowym robotem byli tylko New X-Men. Choć ciebie tam nie było, nie wiem dlaczego - zmarszczyła lekko brwi - Mam wrażenie, że leżałeś w skrzydle szpitalnym, ale to bez sensu, bo przecież ty się leczysz. Pewnie coś mi się pomieszało. Mam nadzieję, że to tylko nadmiar stresu i adrenaliny to wywołał. Nie chciałabym żeby pamiątka od Onurisa przyprawiała nas o koszmary - zdecydowanie wolała od razu odrzucić tą opcję. Musiałaby się wtedy pozbyć łuski albo schować ją gdzieś głęboko z nadzieją, że magia jej nie dosięgnie. Może znajdzie się inne wytłumaczenie na to. Albo po prostu brak wytłumaczenia. To też dobra opcja. Lepsza od zwalania winy na łuskę. Osobiście wolała faktycznie zwalić wszystko na stres i długie przebywanie w zagrożeniu. Plus przeżycie wybuchu nuklearnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Lip 01, 2017 6:37 pm

Słuchając dalszych opowieści Noriko, Josh nawet nie rozchylał powiek. Pomimo wycieńczenia chłopak szczerze wątpił w to, aby miał tutaj zasnąć, tej nocy już wcale się na to nie zanosiło, ale po prostu pozwalał swoim oczom odpocząć. Po cichu rozważał też zostanie w pokoju rekreacyjnym aż do rana i opuszczenie następnego - to znaczy już tego, jakoś wciąż nie mógł się przestawić - dnia zajęć... Ale to teoretycznie wymagałoby jakiegoś usprawiedliwienia. W zmęczenie mało kto by mu uwierzył, nie przy jego mutacji... A przynajmniej nie w fizyczne, bo psychiczne miało już szansę przejść. Z drugiej strony jeszcze ktoś uznałby, że popadł w traumę i potrzebował pomocy od uprzejmie zainteresowanego, szczerze zatroskanego dorosłego, może nawet telepaty... Gra chyba nie była warta świeczki.
Choć siłą rzeczy chłopak nie widział teraz tego, co robiła jego przyjaciółka, to jednak doskonale słyszał jej ruchy, czuł lekkie uginanie się kanapy, gdy Nori zmieniała na niej pozycję, a także wyłapywał delikatne, subtelne różnice w przepływie energii przez jej ciało, w pracy komórek, poszczególnych narządów - zwłaszcza tych związanych z procesem oddychania. Z tego wszystkiego czerpał tak naprawdę nawet więcej informacji, niż gdyby po prostu obserwował jej poczynania.
Szczerze mówiąc Elixir nie był do końca pewien jak powinien zareagować. Najchętniej zwyczajnie odwołałby to, co wcześniej powiedział. Niepotrzebnie zmartwił rówieśniczkę, skoro i tak najwyraźniej nie mogli na te wizje nic poradzić, ani nawet ustalić czym w gruncie rzeczy były. Tyle że... Jeżeli jego najgorsze przypuszczenia okazałyby się prawdziwe, jeśli faktycznie mieli do czynienia ze scenami z przyszłości, być może zaoferowanymi im w zamian za pomoc w Houston, aby mogli się na nie przygotować... To chyba powinni coś z nimi zrobić, dokładnie je prześledzić, spróbować im jakoś przeciwdziałać?
W takim wypadku pewnie musieliby się zwrócić z prośbą o pomoc do swoich opiekunów, jednakże ta myśl wywołała u Josha nagły przypływ paniki. Był skłonny zrobić wszystko, aby tylko tego uniknąć, szczególnie biorąc pod uwagę to, że ich umysły najprawdopodobniej zostałyby przeskanowane, żeby wyciągnąć z nich te obrazy. Jak zareagowałby personel Instytutu, gdyby dowiedział się, że Josh miał w przyszłości kogoś zabić? Niektórzy członkowie X-Men nie byli wcale święci, ale zawsze inaczej patrzyło się na siebie samych. Umysł naturalnie działał w taki sposób, że wyszukiwał dla siebie przeróżne usprawiedliwienia, modyfikował wspomnienia, byle jak najbardziej się wybielić. Nie, uzdrowiciel podejrzewał, że nie otrzymałby żadnej taryfy ulgowej. Może byłby ściślej pilnowany? Obserwowany? Co innego mogliby mu zrobić - gdy jeszcze nie popełnił żadnego przestępstwa, a dopiero miał to być może uczynić?
Tym razem nastolatek napotkał aż problem ze zmuszeniem swojego bijącego zbyt szybko serca do zwolnienia do normalnego tempa pracy. Wreszcie ponownie otworzył oczy i nieświadomie zmarszczył lekko czoło, a kąciki jego ust skierowały się nieco w dół. Myślał, zastanawiał się, usilnie poszukiwał jakiegokolwiek sensownego wyjaśnienia, rozwiązania... Czegoś, co uspokoiłoby ich oboje. Niestety do głowy przychodziły mu jedynie wymówki, w które sam nie wierzył.
- Nie wiem. Z jednej strony nie czułem, by na mnie bezpośrednio oddziaływała... - zaczął, bo akurat tego był praktycznie pewien, a równocześnie liczył na to, że ta informacja choć trochę poprawi nastrój Noriko. Jeżeli nawet łuska miała na niego jakiś wpływ, to nie potrafił go wyłapać, lecz na ogół ufał swoim zdolnościom i dlatego podejrzewał, że wykryłby w swoim organizmie obcą energię. Poza tym... Gdyby w zamian za poświęcenie spokojnego snu rzeczywiście mógł poznać przyszłość i zapobiec tylu nieprzyjemnym wydarzeniom, pewnie świadomie by się na to zdecydował, czyli mimo wszystko zatrzymałby swoją łuskę... O ile to faktycznie ona była za to odpowiedzialna. W końcu mutant pokręcił powoli głową.
- Po prostu tego nie wykluczajmy. Jeżeli te sny miałyby się sprawdzić, a my nic byśmy z nimi nie zrobili... To poszłyby na marne. I to nasze męczenie się teraz też. Na pewno nie śniłem o skrzydle szpitalnym, więc zakładając, że to naprawdę wizje przyszłości, to widzieliśmy jej różne momenty... Albo wersje. Wydaje mi się, że na wszystkich scenach każdy znajomy wyglądał na mniej więcej ten sam wiek, w jakim jest teraz... - Elixir zawiesił głos, przesuwając wzrokiem po pomieszczeniu, jak gdyby szukał w nim jakiejś inspiracji albo podpowiedzi. Dodatkowo chłopak przygryzł na moment dolną wargę. Nie był pewien co mogłoby mu pomóc określić dokładniejszy czas wydarzeń, może pomijając jedną kwestię...
- Coś się chyba działo jesienią. Wokół mnie spadało sporo liści. Ale to nie był pierwszy obraz, więc o ile widziałem je chronologicznie, to wszystko może się zacząć już wcześniej... A nawet jeżeli nie, to i tak kwestia tylko paru miesięcy - dokończył. Jeżeli we śnie Noriko X-Men umierali, a oboje odebrali tę samą przyszłość, to oznaczałoby, że jego wizje najprawdopodobniej wypadały prędzej... Ale teraz coraz bardziej mu się już mieszało i przestawał być czegokolwiek pewien. Mimo to nastolatek chyba miał jeszcze jeden pomysł na sprawdzenie czasu, który im pozostał... Tyle że to byłoby już z jego strony trochę masochistyczne. I pewnie okrutne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Lip 02, 2017 10:49 am

Właściwie to początkowo Nori planowała zostać w pokoju rekreacyjnym do rana. Nie chciała już zasypiać tej nocy, więc i nie miała po co wracać do łóżka. Posiedziałaby tutaj z herbatą. Jedną, drugą, trzecią. Może by włączyła cicho telewizor, by poszukać czegoś do oglądania. Nad ranem mogłaby po prostu wrócić do pokoju żeby się przebrać, a potem zejść na śniadanie, lekcje i zachowywać się jakby zupełnie nic się nie stało. Pewnie będzie padnięta i ledwo przytomna na lekcjach, ale najwyżej to zwali na zmęczenie po ciężkiej walce w Houston. Emma doskonale wiedziała co przeżyli, może inni też i nie będą tak zdziwieni kiepską kondycją. O koszmarach na pewno by nie powiedziała, jeszcze dyrektorka się zaciekawi i zacznie jej w głowie grzebać i zobaczy za dużo. Nie, tego zdecydowanie wolała uniknąć.
Może to tylko złe sny i nic więcej. Może tak naprawdę nic im nie groziło.Po co ktoś miałby zacząć myśleć o tym, że widziała przyszłość, gdzie wszyscy umierają? Lub są blisko śmierci, bo akurat samego umierania nie było za bardzo w jej snach. Tylko ciężka walka, w której każdy po kolei padał. Jednak przy takiej ilości sentineli śmierć była wysoce prawdopodobna.
- Hmhh, fakt. Wyczuwasz takie rzeczy. Twoja moc jest niesamowicie przydatna, nie tylko przy leczeniu innych. Co do tego skrzydła szpitalnego to na pewno coś mi się pomieszało. Ale przynajmniej jeden sen był okej przez chwilę. Uratowałeś mnie w nim. - przechyliła lekko głowę, patrząc jak Josh błądzi wzrokiem po pomieszczeniu, czekając na kontynuację jego wypowiedzi. Zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć, czy w jej snach cokolwiek mogło wskazywać na porę roku, ale nic jej nie przychodziło do głowy. Raczej w każdym pogoda byłą normalna, więc zima na pewno nie. Chociaż tą jedną porę roku mogła wykluczyć spokojnie.
- Ja niestety nie wiem kiedy moje mogły się dziać. Mogę tylko zimę odrzucić. W żadnym z tych snów nie było śniegu. A wszyscy byli może góra rok starsi albo w tym samym wieku. Ciężko mi to stwierdzić. Trzymajmy kciuki, że to były tylko koszmary, a nie jakieś wizje i po prostu na wszelki wypadek pamiętajmy o nich. - podsumowała, stwierdzając, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Nie ma co się zamartwiać na zapas, ale można pamiętać po prostu o tych snach. Gdyby zaczęło się dziać co wydawałoby im się znajome to wtedy by zaczęli działać. To się chyba nazywało deja vu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Lip 02, 2017 2:27 pm

Wreszcie - pomimo rozleniwienia - Josh ponownie uniósł ciążącą mu trochę głowę, a następnie w ogóle odchylił się od oparcia kanapy w taki sposób, żeby usiąść bardziej prosto. Siłą rzeczy w tej pozycji jego ciało tak czy siak musiało pozostawać lekko wygięte, ale teraz już tylko w minimalnym stopniu. Spojrzenie chłopaka powróciło ku Noriko, kiedy w milczeniu słuchał jej słów... Choć w tym wypadku nie wniosły już do dyskusji niczego nowego. Właściwie jedynie potwierdziły jego własne domysły. Z drugiej strony, to przecież również była jakaś informacja, więc pewnie nie powinien narzekać.
Koniec końców nastolatek ograniczył się po prostu do pokiwania głową. Co innego mu obecnie pozostawało, jeżeli nie tylko wyrażenie zgody? No właśnie. Wiedząc tak niewiele nie mogli nic zdziałać. Sentinele? Przecież mieli pełną świadomość, że powstawały i najprawdopodobniej będą dla nich problemem. Sen o walce z robotami nie stanowił żadnego wielkiego odkrycia. Gdyby poznali jakieś szczegóły, na przykład czas i miejsce akcji albo wydarzenia, które do tego wszystkiego doprowadzą... To byłoby już co innego.
- Jeżeli przypomnisz sobie coś ważnego albo na żywo natkniesz się na coś, co będzie się zgadzało z tym snem... Daj znać. Ja zrobię to samo. A za parę godzin poszukamy Jay'a i Laury. I nie przejmuj się, że nie będzie chciała rozmawiać. Kiedy zrozumie w czym rzecz, to najpewniej zmieni zdanie. Ja... Może sprawdzę później jeszcze jedną opcję, ale teraz koniec tematu - zadecydował. Chyba oboje byli już wystarczająco dobici, aby nadszedł czas urwać tę dyskusję. Być może naprawdę denerwowali się bez powodu... Nawet jeżeli własna skóra Josha twierdziła coś innego.
Sam Elixir nie martwił się skrytością i małomównością X-23. Głęboko wierzył w to, że będzie potrafił do niej dotrzeć, szczególnie z argumentami, które posiadał. Przecież Laura też chciała jak najlepiej dla nich wszystkich, prawda? Zrobiłaby co w jej mocy, żeby chronić szkołę. Blondyna bardziej niepokoiła myśl, że dziewczyna w jakiś sposób wyczuje jego plamy albo - co gorsze - postanowi donieść o snach komuś z dorosłych, na przykład Loganowi, a wtedy informacja już na pewno pójdzie dalej... Z jednej strony osobiście uważał, że Laura była godna zaufania. Z drugiej... Miał niejasne przeczucie, że na takiej wierze w drugą osobę można się było bardzo przejechać, szczególnie wtedy, gdy równocześnie należała ona do X-Men. Lojalność wobec szkoły i drużyny mogły stać na pierwszym miejscu. Nastolatek nie był pewien dlaczego aż tak bardzo irytowała go ta myśl.
Spojrzenie Josha ponownie opuściło Noriko, lecz tym razem chłopak wbił je po prostu w dywan, a dokładniej w tę jego część, po której zaczął teraz powoli i bezmyślnie przesuwać bosą stopą. Rozważał włączenie muzyki albo może telewizora, ale prawdę mówiąc nie chciało mu się nawet wstawać, żeby to zrobić, jeszcze nie w tej chwili. Dlatego właśnie szczerze żałował, że nie posiadał telekinezy... A skoro już o niej mowa...
- Juliana wciąż nie ma w szkole. A przynajmniej tak mi się wydaje. Przechodziłem obok jego pokoju i na pewno nie było go wtedy w środku - zauważył, w dalszym ciągu nie odrywając wzroku od dywanu. Jego wzór nagle zaczął się uzdrowicielowi wydawać niesamowicie interesujący, wręcz fascynujący. Czemu wcześniej go nie doceniał?
Rzecz jasna nie martwił się o Kellera. Skoro został gdzieś posłany, to... No, został gdzieś posłany. To tyle. Josha ani trochę to nie obchodziło. Sam nie wiedział dlaczego w ogóle poruszył ten temat - choć nie, to było jeszcze większym kłamstwem, po prostu myśl o chęci posiadania telekinezy przypomniała mu dyskusję sprzed wielu miesięcy, w trakcie której prawie zadeklarował to samo. Wtedy jeszcze ze sobą normalnie rozmawiali. I... Być może przez ten cały sen Elixir popadał w lekką paranoję, skoncentrowaną na bezpieczeństwie mieszkańców Instytutu. Tak, najprawdopodobniej właśnie na tym polegał problem.
Pogrążony w tego rodzaju myślach, blondyn zupełnie zapomniał o dywanie i wzorze na nim, przez co już łatwo dało się poznać, że skupiał spojrzenie nieruchomo tylko w jednym punkcie. Jego stopa również zastygła w miejscu. Chłopak nie miał pojęcia jakim cudem wpędzał się w jeszcze gorszy humor niż przed chwilą. Nie sądził, aby było to w ogóle możliwe, a tu proszę, niespodzianka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Lip 02, 2017 6:39 pm

- Jasne, tego możesz być pewien. Na pewno od razu przyjdę do ciebie. Rozumiem, że poszukamy ich razem? Najpierw jedno, potem drugie? Czy chcesz się rozdzielić? Z Laurą będziemy musieli uważać. - dziewczyna doskonale wiedziała, że nie jest dobra w rozmawianiu. Na pewno byłoby jej łatwiej pogadać z Jay'em niż z Laurą. Spokojny chłopak, prosty. W dodatku był dobrym kolegą z drużyny. Laura... Laura była według niej nieco nieprzewidywalna. Nie wiedziała jak może zareagować na rozmowę na temat snów. Czy w ogóle będzie miała ochotę o nich mówić. X-23 zawsze była jedną wielką zagadką, też nie była zbyt rozmowna i w dodatku dosyć skryta w sobie osoba.
- Może też go wysłali na jakąś misję. Im dłużej go nie ma, tym lepiej. Ciekawe czy wie o utworzeniu nowej drużyny. Będzie miał niespodziankę jeśli nie - wiedziała dobrze, że Josha nie interesowało raczej to co się działo z Julianem. Pewnie chciał po prostu zmienić temat. Fajnie by było ponarzekać razem na niego, ale chyba żadne z nich nie miało odpowiedniego nastroju do tego. Poza tym, Nori nie miała całkowicie złego zdania na jego temat. Był egoistyczny, zadufany, pewny siebie. Więcej robił niż myślał. To sprawiało, że nie był kimś nudnym. Zawsze coś się działo dookoła niego.
Widząc jak Elixir zamyślił się nad czymś, wpatrując się w dywan, Nori dopiła herbatę do końca i odstawiła kubek na stolik. Zaraz też znów podkuliła nogi do góry, zmieniając pozycję i kawałeczek się podsunęła w stronę chłopaka. Ponownie oparła ręce na kolanach, a na nich swój policzek i zaczęła się wpatrywać w przyjaciela. Nie przypominała sobie kiedy ostatnio widziała go w tak złym humorze. Czy w ogóle kiedykolwiek widziała go w podobnym nastroju? Złoty zawsze był uśmiechnięty, rozrabiał i rzucał dwuznacznymi tekstami. Wydawało jej się, że raczej ciężko było mu zepsuć nastrój.
- Planujesz wrócić do spania? Ty pewnie możesz tak zrobić sobie żeby nie mieć więcej snów? Ja myślałam nad zostaniem tu do rana. - zagadnęła chłopaka luźno, nie chcąc już faktycznie wracać do tematu snów czy kontynuować gadki o Julianie. Wolała więc skoncentrować się na czym innym. Na dowiedzeniu się czy blondyn będzie jej towarzyszył do samego rana czy może jednak wkrótce wróci do swojego pokoju i zostanie tu sama. Wtedy już na sto procent włączy sobie telewizor żeby nie usnąć. Co innego mogła tu robić? Gry były dla co najmniej dwóch osób, więc od razu odpadały. Może gdyby mieli takie na konsole, i w ogóle samą konsolę, to wtedy mogłaby pograć sobie w coś. Westchnęła lekko i przekręciła głowę tak żeby opierać teraz brodę na rękach, patrząc przed siebie na wyłączony telewizor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Lip 02, 2017 10:08 pm

Josh nie ustosunkował się już na głos do pytań odnośnie poszukiwania Laury i Jay'a, choć wzruszył nieznacznie ramionami, aby podkreślić, że tak naprawdę było mu wszystko jedno. Jeżeli o niego chodziło, to mógł się tym nawet zająć sam, ale rozdzielenie się czy spróbowanie razem także mu odpowiadało. Nie wiedział która opcja byłaby najlepsza, choć tak naprawdę należało to rozważać chyba tylko pod kątem X-23. Ona pewnie wolałaby rozmawiać z jedną osobą... Choć kto wie? Mógł się mylić.
Jego brak słownej reakcji wynikał w głównej mierze z chęci skończenia tego tematu i skupienia się na następnym, wymyślonym na poczekaniu. Elixir wcale nie tęsknił za swoim... Rywalem? Słowo wróg na pewno tutaj nie pasowało, było o wiele za mocne, nawet jeżeli w przypływie emocji blondyn potrafił twierdzić, że nienawidził Helliona. Tyle że... Rywalami też do końca nie byli. Tak czy siak, uzdrowiciel po prostu odczuwał dziwny niepokój związany z jego nieobecnością i chciał już zorientować się w sytuacji drużyny. W końcu najprawdopodobniej Keller miał nią dowodzić, więc dobrze byłoby ustalić jak bardzo zamierzał uprzykrzać Joshowi życie... Bo nastolatek jakoś nie wierzył w równe traktowanie. Prędzej piekło zamarznie, nim Julian nie wykorzysta okazji, aby podkreślić swoją wyższość.
- Już to widzę, że Frost mu o czymś nie powiedziała - mruknął, choć prawdę mówiąc w głębi ducha zdawał sobie sprawę z tego, że osądzał ich trochę niesprawiedliwie i Hellion na pewno nie słyszał od dyrektorki o wielu kwestiach. Może i był pupilkiem, ulubieńcem, ale wciąż tylko uczniem... Choć nie, już nie tylko. W końcu zostali prawie X-Men. Wraz z tytułem chyba musieli otrzymać jakieś większe prawa? Kusiło go to sprawdzić.
Ruch ze strony Noriko prędko zwrócił uwagę chłopaka i sprawił, że ten ponownie przeniósł na nią wzrok. Przez krótką chwilę w milczeniu obserwował to, co robiła jego przyjaciółka - jak popijała herbatę, odstawiała kubek, zmieniała swoją pozycję na kanapie, przy okazji się do niego przysuwając, prawdopodobnie nieumyślnie... Elixir nie miał najmniejszego problemu z odwzajemnieniem jej spojrzenia, nie czuł się tym skrępowany, ale trzeba przyznać, że rzadko kiedy cokolwiek wprawiało go w zakłopotanie. W szkole cieszył się raczej opinią osoby dość... Bezwstydnej.
- Ditto. Bez problemu mogę zmusić się do spania, kogoś innego również, a nad snami być może też byłbym w stanie zapanować, ale raczej jeszcze nie tej nocy. Musiałbym najpierw trochę o tym poczytać, potem popróbować... No i tak czy siak nie miałbym pewności, że śpiąc nie wróciłbym do stanu sprzed zmian, czyli po prostu nie zacząłbym jednak śnić - to powiedziawszy, nastolatek lekko wzruszył ramionami. Jego moce były wręcz męcząco skomplikowane. Mało kto uwierzyłby chyba w to, ile czasu Josh spędzał na nauce teorii z zakresu chemii, biologii i przede wszystkim medycyny... Zdawał sobie sprawę z tego, że raczej nie wyglądał na kujona. Ani nie pasował na niego z zachowania. Tyle że to było ważniejsze od jego preferencji względem możliwych sposobów spędzania wolnego czasu.
- Poczekaj... - rzucił nagle, wychylając się ze swojego miejsca na kanapie, aby zgarnąć do ręki wypatrzonego nieopodal pilota od telewizora. Chłopak liczył na to, że urządzenie było już podpięte do prądu i wystarczyło będzie tylko wcisnąć odpowiedni przycisk... Tak, na szczęście zadziałało. Przynajmniej tyle dobrego, że nie musiał całkiem wstawać, bo teraz naprawdę nie miał na to ochoty.
Usatysfakcjonowany tym osiągnięciem, Elixir znów usiadł wygodniej, choć sam również zmienił trochę ułożenie ciała. Przede wszystkim nie znajdował się już przodem, lecz bokiem do Noriko, a choć jedną stopę pozostawił na dywanie, to drugą nogę wyciągnął spod siebie... I, ugiętą w kolanie, postawił ją na siedzisku. Dłoń chłopaka po stronie przeciwnej do Surge w dalszym ciągu spoczywała po prostu na jego udzie, choć teraz dzierżył w niej pilot. Drugie ramię ostrożnie wylądowało na oparciu kanapy za Noriko. Tak, Josh doskonale wiedział jak to mogło wyglądać. Wyjątkowo nie planował jednak niczego podejrzanego.
- Jakieś propozycje? - zapytał, zerkając to na dziewczynę, to na program informacyjny lecący właśnie na kanale, na który trafili na początek. Prowadzący nie mówił o niczym ciekawym, omawiał kwestie gospodarcze, a pasek z szybkimi nowościami nie prezentował się wcale lepiej. Ale... Szczerze mówiąc może tak właśnie było dobrze? Przynajmniej wiedzieli, że nie stało się nagle nic pilnego i poważnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pon Lip 03, 2017 6:39 pm

- Racja. Nawet jeśli go nie ma w instytucie to przecież mogła dać mu telepatyczny przekaz. Pupilek dyrektorki - potrząsnęła głową. Lizus również. I pewnie znalazłaby jeszcze kilka innych, ładnych określeń na temat osoby Helliona. Może jednak z tym poczeka na niego. Będzie można pomarudzić jak to źle, że on ma być przywódcą. Jak będzie okropnie, jak będzie wykorzystywał swoją pozycję. Ale to później. Teraz nie miała ochoty na takie marudzenie.
- Szkoda, przydałoby mi się takie coś. Pospałabym jeszcze trochę, ale nie chcę znowu mieć koszmarów, a nie ma pewności, że już mi się nie przyśnią. Poćwicz to kiedyś jak ci się będzie chciało. Może jeszcze nam się przyda. Koszmarów to raczej nikt nie lubi, byłbyś jeszcze bardziej pomocny. Choć już jesteś bardzo. - Nori nie za bardzo wiedziała jak działają moce chłopaka, ale była pewna, że potrafią naprawdę bardzo dużo. No i ciągle Elixir robił coś nowego co jakiś czas. Rozwijał się. Trochę mu zazdrościła. Ona ze swoją mocą od dawna stała w miejscu. Nic nie mogła z nią zrobić. Nie byłą w stanie jej opanować. I nie zanosiło się na jakiekolwiek zmiany.
Spojrzała na Josha z zaciekawieniem na to całe jego "poczekaj", przyglądając się wszystkiemu co robił po kolei. Zerknęła na jego rękę, która wylądowała za nią na kanapie, unosząc lekko brew, ale nic nie powiedziała. Nie przeszkadzało jej to. Nie w tej chwili. Czyjeś towarzystwo utrzymywało ją w lepszym nastroju. W dodatku nie byle jakie towarzystwo, bo najlepsze jakie mogło jej się trafić. Zdecydowanie dobrze, że blondyn tu się pojawił, z nim było raźniej. Nawet jeśli sam miał kiepski humor.
Spojrzała w końcu w stronę telewizora, patrząc na program informacyjny. Zupełnie nieświadomie szukając czegokolwiek na temat Houston. Ciężko jednak było zapomnieć o tym, co się tam wydarzyło.
- Film. Poszukajmy jakiegoś ciekawego filmu. Wtedy na pewno nie zaśniemy. Akcja. Albo jakiś horror? Horror to film w sam raz nie do spania. - nic innego jej nie przychodziło do głowy. Jakiś film akcji czy coś innego w czym dużo się dzieje. A może mieli coś ciekawego nagrane? Zakładała, że ten telewizor posiadał taki bajer jak nagrywanie tego co leci. Może akurat uda im się coś dobrego znaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pon Lip 03, 2017 11:37 pm

Josh wyszczerzył wreszcie ząbki, widząc tę uniesioną brew przyjaciółki i ani trochę się nią nie przejmując. Zawsze był podejrzewany o najgorsze, naprawdę... Choć miał wrażenie, że akurat Noriko doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że w związku z nią niczego nie kombinował. Wbrew pozorom potrafił nad sobą panować. Jego niesława zwyczajnie przerastała rzeczywistość, a poza tym przygody i tak na ogół lepiej było odbywać z osobami, z którymi utrzymywało się tylko luźną znajomość - to o wiele mniej wszystko komplikowało. W skrócie, chłopak stawiał w tym wypadku na platoniczność... W tym jej nowoczesnym, a nie klasycznym znaczeniu.
Ta reakcja na swój sposób poprawiła mu jednak nastrój, nawet jeżeli najprawdopodobniej była przynajmniej naciągana albo w ogóle całkiem udawana. Oczywiście nie wystarczyła, aby tak po prostu zapomniał o obrazach ze snu czy o tym, że dostał nagłych i niekontrolowanych ciapek... Ale mógł już się uśmiechnąć i nie czuł się przy tym tak, jak gdyby w tym celu zmuszał swoją twarz do niechętnej kooperacji. Uścisk w klatce piersiowej w dalszym ciągu nie ustępował, lecz przecież nie można było mieć od razu wszystkiego, prawda?
Otrzymawszy odpowiednie wytyczne, nastolatek kiwnął głową i na chwilę skupił się po prostu na przeskakiwaniu po kanałach, używając do tego strzałki, by nie musieć wciskać po kolei przycisków z cyferkami. Nie spieszył się, bo w końcu mieli przed sobą jeszcze wiele godzin do zabicia, dlatego za każdym razem dawał sobie i Nori parę sekund na odczytanie w skróconym opisie tego, na jaki program właśnie trafili. Oprócz tego mogli też stale śledzić aktualną porę... Która w tym momencie była już bliższa trzeciej niż drugiej w nocy. Przez myśl Elixira przeszło nawet, że zbliżała się godzina duchów - a raczej jedna z nich, bo niektórzy woleli uznawać za nią północ.
- Wiesz, w przypadku praktycznie każdej innej dziewczyny zaproszenie do wspólnego oglądania horroru uznałbym za wymówkę do przytulania się ze mną - zauważył w pewnym momencie, aby tylko wznowić rozmowę. Z tonu jego głosu łatwo dało się wyczytać, że żartował, aby trochę Nori podrażnić, ale... Szczerze mówiąc nie mijał się nawet aż tak bardzo z prawdą. W dodatku działało to rzecz jasna w obie strony i on sam również wybrałby straszny film, gdyby chciał sprawić, żeby jakaś rówieśniczka przylgnęła do niego na czas seansu. Do tej pory ta metoda sprawdzała się całkiem nieźle.
Kanał z pogodą. Powtórka Przyjaciół. Jakaś telenowela, najprawdopodobniej, bo choć Josh nie rozpoznawał jej tytułu, to używany w niej chyba hiszpański język podsunął mu właśnie takie skojarzenie. Następny program informacyjny. Relacja z meczu, która być może nawet by mutanta zainteresowała, gdyby był w lepszym humorze i przede wszystkim sam... Aż wreszcie natrafili na reklamy, choć wyświetlany opis twierdził, że już w każdym momencie zacząć się powinien film, akurat horror, w dodatku zeszłoroczny - Mama. Chyba jednak mieli szczęście... Przynajmniej pod tym względem.
- Pasuje? - spytał więc krótko Elixir, wstrzymując się przez chwilę z przeskoczeniem na następny kanał, aby poznać opinię Noriko. On sam odnosił wrażenie, że już to kiedyś oglądał, albo raczej puścił sobie kiedyś w tle, podczas gdy i tak robił coś innego... Lecz ani trochę nie przeszkadzało mu zobaczenie tego filmu po raz drugi, bo wydawało mu się, że był akurat niezły. Chyba że myślał o innym, o podobnym tytule... Ale nawet jeśli, to w ostateczności będą przecież mogli zrezygnować i poszukać czegoś lepszego. Albo, bardziej realistycznie, skończą na bieżąco komentując całość i mimo wszystko jako tako się bawiąc. Ostatnio uzdrowiciel łapał się na tym, że od pewnego czasu podchodził do filmów z większą dozą krytyki, szczególnie pod kątem wszelkich aspektów medycznych i powiązanych... A przez to odruchowo na głos wytykał błędy i nieścisłości popełniane przez autorów. Naprawdę ciężko było mu się przed tym powstrzymać - a próbował.
W trakcie oczekiwania na decyzję przyjaciółki oraz zakończenie się reklam, Josh zaczął już obliczać czas, który mieli do zagospodarowania. Skoro zbliżała się trzecia, to po tym horrorze powinna być... Może czwarta, najpóźniej w pół do piątej? O wiele za wcześnie, żeby się rozejść, więc pewnie będą mogli znaleźć sobie jeszcze jeden film albo jakieś inne zajęcie. Chłopak trochę żałował, że nie pomyślał o tym, aby wziąć ze sobą na dół komórkę - ale na swoje usprawiedliwienie posiadał to, że wcale nie sądził, iż zostanie na parterze do rana. Z telefonem pod ręką podpiąłby się do internetu i wygodnie sprawdził co będzie dalej wyświetlane i gdzie. Nie chciało mu się kombinować z tym samym na telewizorze, choć wiedział, że teoretycznie było to możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sro Lip 05, 2017 8:26 am

O ile Nori doskonale wiedziała, jaką sława jest okryty Josh to nigdy by nie podejrzewała o jakieś niecne plany wobec jej osoby. Choć nigdy żadne z nich nie powiedziało tego wprost to doskonale zdawali sobie sprawę, że łączy ich czysto platoniczna przyjaźń, nic więcej. I raczej żadne z nich nie miało zamiaru tego psuć. Nori na pewno nie. Z nikim innym nie była tak blisko, a z kilkoma osobami nawet się nie lubiła. Gest uniesienia brwi jednak był szczery. Bo wyglądało to jakby Elixir chciał ją objąć, choćby w czysto przyjacielskim uścisku. Stąd jej zdziwienie. Na wyszczerz blondyna odpowiedziała lekkim uśmiechem.
W końcu skoncentrowała wzrok na telewizorze, zerkając na programy, które mijał Josh, po kolei zmieniając kanały. O tej godzinie pewnie niełatwo będzie im znaleźć coś ciekawego. Aź odruchowo zerknęła na godzinę. Musieli znaleźć sobie zajęcia na dobre trzy godziny. Coś się wymyśli.
- Wybacz, że nie lubię przytulania - odparła lekko żartobliwym tonem, wcale nie oczekiwała wybaczenia ani nie było jej przykro z tego powodu. Akurat przytulania łatwo mogła się domyślić. Zauważyła już dawno, że chłopak potrafił być straszną przylepą. Nawet ją czasem dotknął, oczywiście w całkiem niewinnym geście. Jak w Houston kiedy położył dłoń na jej ramieniu.
W końcu na jednym z kanałów wyświetliła się zapowiedź jakiegoś horroru. Dziewczynie nic ten tytuł nie mówił, ale z drugiej strony, ona rzadko pamiętała tytuły filmów, które oglądała. Zazwyczaj w trakcie filmu wychodziło na wierzch jeśli już go widziała
- To się dopiero okaże w trakcie - odpowiedziała więc przyjacielowi na jego krótkie pytanie. Nawet jeśli widziała już ten horror, ale będzie dobry to nie będzie jej przeszkadzać ten fakt. Niektóre filmy można oglądać po kilka razy i się nie znudzą
- ... Mogłam zrobić więcej herbaty - odezwała się po krótkiej chwili milczenia. Lubiła mieć coś do jedzenia lub picia podczas oglądania. Tak bez niczego było mniej fajnie. Może by tak krótki spacer do kuchni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sro Lip 05, 2017 2:05 pm

Nawet dla Josha - który, zgoda, zazwyczaj podchodził do życia w nieumyślnie egoistyczny sposób i w związku z tym zdarzało mu się nie wyłapywać subtelnych wskazówek, że powinien właśnie coś dla kogoś zrobić albo tym kimś się po prostu zainteresować - ta sugestia okazała się być wystarczająco jasna. Niezbyt mu się podobała, oczywiście, bo w końcu bardzo nie miał ochoty wstawać z miejsca, gdy już tak wygodnie się usadowił... Ale z drugiej strony sam też potrzebował się czegoś napić, więc chyba mógł przez chwilę pobyć gentlemanem.
- Coś zorganizuję. Zaraz wrócę, czekaj tu na mnie wiernie - zaoferował więc pogodnym tonem, równocześnie niechętnie podnosząc się z miejsca, a następnie zgarniając pusty kubek Noriko. Skoro już wybierał się do kuchni, to równie dobrze mógł go zabrać ze sobą... Przynajmniej nie wypaćka kolejnego i potem będzie mniej do mycia. Proszę, jaki był wspaniałomyślny.
- Jeżeli wykombinujesz jak, możesz spróbować zastopować film do mojego powrotu. Wydaje mi się, że ktoś tu tak kiedyś robił, ale nie dam głowy... Tak czy siak, najwyżej stracę początek, w horrorze raczej nie będzie to nic odkrywczego - dodał, wręczając przyjaciółce pilot. Zaraz potem chłopak skierował się już do drzwi, w dalszym ciągu ani trochę nie przejmując się tym, że szedł na bosaka. Nie był pewien kto sprzątał w Instytucie, ale ten ktoś z pewnością odwalał kawał dobrej roboty... A to coś znaczyło - w szkole, w której co jakiś czas ten czy inny uczeń przypadkowo niszczył jakąś ścianę albo wysadzał elementy umeblowania.
Po wyjściu na korytarz nastolatek od razu wyruszył ku kuchni, po drodze już instynktownie znów przystosowując oczy do widzenia w ciemnościach. Pamiętał, że kiedyś takie zmiany były dla niego o wiele trudniejsze, ale teraz sporo z nich przychodziło mu już niczym druga natura... Mutant stawiał szybkie kroki, spieszył się, aby jak najprędzej załatwić tę sprawę i wrócić do pokoju rekreacyjnego. Mimo wszystko nie chciał być teraz sam.
Już na miejscu Elixir odstawił kubek na jeden z blatów, a następnie uzupełnił wodę w czajniku i włączył jej podgrzewanie. Czekając, zabrał się już za szukanie jakiejś herbaty... Pamiętał tylko tyle, że Nori wolała te mniej popularne rodzaje, więc wiedział czego unikać, ale nawet po odliczeniu wszystkich malin i innych standardów wybór i tak był spory. Wreszcie blondyn zdecydował się na coś kwiatowego, a że woda jeszcze się nie zagotowała, zdążył też wyjąć dla siebie z lodówki butelkę napoju winogronowego. Później już na zmianę przygotowywał herbatę i przeglądał szafki, wyciągając z nich takie przekąski, które uznawał za wystarczająco mało szkodliwe, nawet jeżeli nie do końca zdrowe. Paluszki z sezamem, mieszanka orzechów, suszone owoce, wafle ryżowe... Wszystko złożone na tacy, na której wylądowały z nimi także napoje.
Oznaczało to, że w gruncie rzeczy Josh mógłby i wręcz powinien już się zbierać... Ale coś go przed tym powstrzymało. W dalszym ciągu czuł na swoim ciele te zmiany, wiedział, że one tam były, a nawet gdzie dokładnie... Lecz wciąż nie chciał w nie wierzyć. Powoli i ostrożnie mutant podwinął rękaw, aby rzucić okiem na widniejącą na skórze jego przedramienia plamę, ciemną i irytującą, niepokojącą... Przesunięcie po niej palcami nie wykazało niczego nietypowego, nie wyróżniała się na tle reszty tkanki. Była gładka, na pewno gładsza niż w przypadku normalnego człowieka - bo pozbawiona wszelkich niedoskonałości, a nawet włosków. Teksturą prawie przypominała ciepły i miękki metal. Wyglądało na to, że z zewnątrz jedyną zmianę stanowiła tylko i wyłącznie barwa... Ale to wcale chłopaka nie pocieszało. Nie chcąc już na to dłużej patrzeć, zsunął rękaw, po czym podniósł tacę.
Tak naprawdę cała ta wizyta w kuchni nie potrwała nawet aż tak długo, choć powrót odrobinę się przeciągnął - bo w końcu Josh musiał uważać na to, aby nie rozlać herbaty. Jako że wcześniej uzdrowiciel nie zamknął za sobą całkiem drzwi, teraz wystarczyło tylko, że trącił je stopą, aby się otworzyły... I w ten sam sposób je za sobą popchnął, gdy znalazł się już w środku. Jego oczy od razu zaczęły wracać do normy, aby przywyknąć do większej ilości światła, a nastolatek dał im na to kilka sekund, nie ruszając jeszcze z miejsca, aby na nic nie wpaść albo się nie potknąć.
- Przybywam z zapasami - oznajmił w tym czasie, a kiedy jego wzrok już się naprawił, Elixir skierował się w stronę kanapy. Tacę ustawił ostrożnie na pobliskim stoliku, zadowolony z tego, że nie uronił nawet kropelki herbaty, po czym porwał z niej woreczek z suszonymi i kandyzowanymi owocami, którymi zamierzał się na początek zająć. Dopiero wówczas ponownie zasiadł obok Noriko, przybierając pozycję podobną do tej, którą wcześniej opuścił, czyli z jedną stopą na siedzisku oraz z ramieniem na oparciu mebla. Przekąskę ułożył na udzie i natychmiast wyłowił z niej morelkę. Zagryzł ją, zerkając to na rówieśniczkę, to na ekran telewizora. Jeżeli o niego chodziło, mógł już oglądać do samego rana. Przez tę wyprawę nawet się rozbudził...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Lip 08, 2017 7:05 pm

- Dzięki. I spokojnie, nigdzie się nie wybieram - odezwała się, patrząc na Josha i na to jak się podnosi z kanapy. Właściwie to nie wymagała od niego tego żeby poszedł po herbatę, o której mówiła. Nigdy od nikogo nie wymagała, by ułatwiał jej życie. Nawet od przyjaciela. Tyle lat sama jakoś musiała sobie radzić i teraz raczej nie zamierzała tego zmieniać. Mimo wszystko jednak doceniała gest chłopaka. Wiedziała, że dla niego tego rodzaju zachowanie również nie było czymś codziennym, bo częściej myślał o sobie niż o innych. I wcale nie uważała tego za złe. Każdy jest inny. Jakim cudem zostali przyjaciółmi, tak bardzo się różniąc? Tego chyba nikt nigdy nie odgadnie.
- Spróbuję, ale niczego nie obiecuję. Rzadko oglądam telewizję, więc nie wiem co ten telewizor potrafi - skinęła lekko głową, nawet wysilając się na uśmiech do blondyna, gdy przejmowała od niego pilota. Choć nie był to jakiś duży wysiłek. Jakoś tak potrafiła nieco więcej okazywać po sobie przy Joshu. Patrzała za nim kiedy wychodził z pokoju rekreacyjnego, a gdy przymknął drzwi za sobą, wróciła spojrzeniem do ekranu. Na moment skierowała spojrzenie w dół, by przyjrzeć się przyciskom na pilocie po czym zaczęła kombinować. Nie naciskała przypadkowych guzików, bo to by do niczego nie doprowadziło. Starała się iść za ich opisami i naciskać po kolei to co jej się wydawało odpowiednie. W końcu weszła w jakieś okienko od platformy, z której mieli telewizję i tam udało się zatrzymać film, jakieś dwie minuty po rozpoczęciu. Niewiele w sumie stracone, jeszcze nic nie zdążyło się zacząć.
Teraz mogła odłożyć pilot na stół i spokojnie w ciszy czekać na powrót Elixira. I tak jej upłynęło jakieś pół minuty. Po tym czasie wpadło jej do głowy, że może dla niego też poszuka jakiegoś koca. Nim miał na sobie bluzę, ale miała wrażenie, że to dość cienki materiał. Może też będzie chciał się owinąć w coś cieplejszego i schować bose stopy. Bo zauważyła, że nie założył ani skarpetek ani kapci czy butów. Wstała z kanapy i zaczęła się kręcić po pomieszczeniu, szukając dokładnie. W końcu koc się znalazł i mogła z nim wrócić na kanapę. Zarzuciła go na oparcie mebla i usiadła na swoim miejscu, ponownie zarzucając własny koc na ramiona. Oparła brodę na kolanie i przymknęła oczy, czekając znów na Josha.
W końcu usłyszała lekkie skrzypnięcie drzwi, podniosła głowę i zobaczyła złotego. Z całą tacą przekąsek. Teraz to już w ogóle uśmiechnęła się szczerze na ten widok. Spodziewała się herbatki, a mają cały posiłek. Dokładnie jak powinno się oglądać film. Z jedzeniem i piciem.
- Tego się nie spodziewałam. Z takimi zapasami to spokojnie możemy siedzieć tu do rana. - odezwała się, łapiąc zaraz pilot do ręki, gdy Josh zajął swoje miejsce. Od razu sięgnęła po herbatę i powąchała ją. Podobał jej się zapach, nawet chyba kojarzyła, którą herbatę dostała zrobioną. Kliknęła guzik, by film mógł dalej lecieć i sięgnęła wolną ręką do orzechów. W międzyczasie dmuchała na napój, by szybciej przestygł i by mogła się napić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sob Lip 08, 2017 11:25 pm

Już wygodnie usadowiony na kanapie, Josh aż się zauważalnie rozpromienił na tę - w pewnym sensie - pochwałę. Przekroczył oczekiwania swojej przyjaciółki, między innymi o to mu chodziło... A zawsze lubił otrzymywać potwierdzenie, że coś mu się udało. Nie, nie po prostu potwierdzenie... Odbierał takie słowa praktycznie jak komplement, nie wspominając nawet o tym, że pomagały mu utwierdzić się w poczuciu własnej wartości.
- Taki jest z grubsza plan - przyznał, opierając lepiej plecy o kanapę... Przez co w końcu zwrócił uwagę na spoczywający na niej teraz koc. Nie pamiętał go z wcześniej, był praktycznie pewien, że to nowy dodatek, w związku z czym chłopak najpierw na niego zerknął, a następnie rzucił Noriko krótkie spojrzenie, nie do końca pytające, ale z pewnością o to zahaczające. Mimo to nie zagadnął jej o nic na głos, tylko zwyczajnie ściągnął materiał z oparcia na swoje ramiona, nie rozkładając go nawet do końca, a jedynie na tyle, aby móc się nim jako tako okryć. Nie było mu tak naprawdę zimno, ale miał nadzieję, że dodatkowa warstwa oddzielająca plamy od reszty świata doda mu pewności siebie.
Nim zrobił cokolwiek innego, nastolatek sięgnął jeszcze po swój napój i przestawił go w róg kanapy, aby butelka na pewno stała prosto, ale równocześnie stale była pod ręką. Dzięki temu oszczędzał sobie przyszłego wychylania się do przodu, by w trakcie oglądania zgarniać ją z tacy. W skrócie, uzdrowiciel robił wszystko, aby później nie musieć już ruszać się z miejsca.
- Jeżeli to ten film, o którym myślę, to z góry uprzedzam, że będą w nim irytujące dzieci. A właściwie jedno dziecko, bo drugie będzie znośne, a potem nawet w porządku. Dla równowagi pojawi się też jamnik, od razu uspokajam, że nic mu się nie stanie - wymienił, równocześnie sięgając po kolejną morelę, ale wzrok przenosząc już na ekran, na którym obraz znów się poruszał. Elixir obawiał się, że jednak nie będzie w stanie powstrzymać się przed komentowaniem poszczególnych scen... Tak to już wyglądało oglądanie z nim czegokolwiek. Zwłaszcza horrorów.
Blondynowi wystarczyło tak naprawdę kilkanaście sekund filmu, aby przypomniał sobie mniej więcej co przegapił podczas wyprawy do kuchni. Szczegóły docierały do niego jak przez mgłę, lecz wynikało to nie z jego kiepskiej pamięci, a głównie z faktu, że wiele takich historii podążało za tym samym schematem... Więc różne horrory czasem zlewały mu się ze sobą w jeden i zdarzało się, że był przekonany, że miało w nich miejsce coś z zupełnie innego filmu.
Tak czy siak, teraz byli jeszcze na samym początku, na wprowadzających scenach... Facet jadący z córkami przez las, potem wypadek samochodowy, spacerek między drzewami... I trafienie do jakiegoś podejrzanego domku. Josh potrafił naprawdę wiele zrozumieć, domyślał się, że bohaterom na pewno było zimno, a ślady krwi na śniegu dowodziły, że oberwał nie tylko ich wóz, ale i oni sami, tyle że... Ta chatka wręcz krzyczała niebezpieczeństwo! Pchanie się do niej oznaczało proszenie się o kłopoty.
- Dziesięć punktów za odgadnięcie co się zaraz stanie - rzucił nieprzejętym tonem, obserwując poczynania rodzinki i powoli skubiąc swoje suszone owoce. Być może współczułby postaciom trochę bardziej, gdyby nie pamiętał tego, co zamierzał zrobić ten mężczyzna... Ale nie, z drugiej strony pewnie nie miałoby to większego znaczenia. Głupota prosiła się o nauczkę, a tak jak samo wejście do środka mogło być jeszcze jakoś usprawiedliwione, tak zostanie we wnętrzu budynku w sytuacji, gdy jedna z dziewczynek zaczęła już opowiadać dziwne rzeczy stanowiło jawny debilizm.
W trakcie oglądania Elixir bardzo szybko przerzucił się z kawałków moreli na zdecydowanie mniej słodkie krążki bananów. Choć nie angażował się w film jakoś przesadnie pod względem emocjonalnym, to tak czy siak prawie nie odrywał wzroku od ekranu telewizora. Oznaczało to, że owoce wybierał na wyczucie, a od czasu do czasu zerkał jedynie na Nori, aby z jej twarzy wyczytać coś więcej na temat jej reakcji... Choć świadomość - na przykład - tempa pracy jej serca i tak wiele mu mówiła o jej nastawieniu. Był po prostu ciekaw tego, jak dziewczyna znosiła horrory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Lip 09, 2017 6:37 pm

Przegryzając orzechy poczuła na sobie to krótkie spojrzenie Josha. Odwzajemniła je, przełykając zawartość ust.
- Do rana może się zrobić ci chłodniej - powiedziała krótko, co miało wyjaśniać wszystko. I w zasadzie wyjaśniało. Jej troskę o przyjaciela. Uczucie, o które u niej raczej nie było łatwo. Być może prędzej czy później byłoby chłopakowi zimno i musiałby wstać w poszukiwaniu za kocem. A to by oznaczało znowu ruszenie się z miejsca. Jak już się znajdzie wygodną pozycję to lepiej w niej pozostać do końca.
- Zobaczymy czy będą irytujące - odpowiedziała jedynie krótko na wzmiankę o dzieciach. Wiedziała, że ma inne podejście do dzieci niż Josh. Ona lubiła dzieci. Ot takich malutkich po takie nieco większe. Być może była to kwestia tego, że od małego miała z nimi do czynienia. W końcu miała młodszego brata, którym się opiekowała. To wyrobiło w niej troskę i cierpliwość do młodszych od siebie. Być może więc to co dla blondyna było irytujące, dla niej okaże się po prostu czymś w miarę normalnym. Lub po prostu mało irytującym. Wiadomość o jamniku przyjęła milczeniem. Dobrze wiedzieć. Nie lubiła kiedy niewinnym zwierzętom działa się krzywda w filmach. Nawet jeśli one tak naprawdę nie ginęły. Bo to przecież tylko film.
Już po pierwszych kilku minutach Nori doszła do wniosku, że nie widziała tego filmu. Tym lepiej, zobaczy coś nowego co być może ją zaskoczy. Informacje jak z wiadomości sprawiły, że od razu patrzała podejrzliwie na ojca dziewczynek. To jak krzyczał na starszą było okropne. Wypadek sprawił, że niemal wstrzymała oddech, martwiąc się o małe. Na szczęście nic im nie było. Dopóki nie dotarli do domku, spokojnie przegryzała przekąski i popijała herbatę. Jednak to co się zaczęło w nim dziać sprawiło, że na moment zapomniała o swoim piciu.
- To jakiś psychopata - stwierdziła kiedy mężczyzna celował w córkę. Delikatnie drgnęła na nagły ruch, ale to tylko było z jej reakcji. Przynajmniej dziecku nic nie było. Potem nagle zmieniła się sceneria. Film zdawał się być naprawdę ciekawy. Odnalezienie zdziczałych dziewczynek, oswajanie ich na nowo. Zamieszkanie z wujkiem. Który, swoją drogą, był niczego sobie. Szybko szło rozpoznać, którą z dziewczynek Josh nazwał bardziej irytującą. Faktycznie, zachowanie nie było przyjemne. Ale to nie ich wina przecież, że pięć lat były pod opieką szalonego ducha. Złego ducha. Nori im współczuła. Szczególnie tej mniejszej, która bardziej dała się opętać Mamie.
Oglądając horror raczej nie wykazywała strachu. Serce jej przyspieszało kiedy na ekranie coś nagle wyskakiwało, ale był to efekt zaskoczenia. Nagłego ruchu. Za dzieciaka nie takie rzeczy oglądała. Kreskówki, filmy. Japonia przecież słynęła z dziwnych motywów w swojej twórczości. Chyba nic nie było w stanie jej zaskoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Nie Lip 09, 2017 8:20 pm

Josh ponownie rzucił okiem na swoją przyjaciółkę, kiedy ta się odezwała, lecz już w następnej sekundzie powrócił wzrokiem ku ekranowi telewizora. Jego głowa odchyliła się lekko na bok, podczas gdy w duchu rozważał opinię dziewczyny. Osobiście nie widział w zachowaniu oglądanej postaci jednoznacznych oznak psychopatii - i prawdę mówiąc taka ocena nie przyszła mu na myśl ani przy pierwszym oglądaniu filmu, ani tym bardziej teraz. Miał wrażenie, że mężczyzna po prostu się załamał, coś w nim pękło, stracił majątek i nie wiedział co innego mu pozostało... Tak naprawdę nie wymagało to od razu choroby psychicznej, choć jakieś zaburzenia z pewnością zwiększały prawdopodobieństwo wystąpienia tego rodzaju zachowania.
- Bardziej desperat - odparł jednak na głos, ograniczając się do takiego krótkiego podsumowania w miejsce swoich dłuższych i skomplikowanych przemyśleń. Być może jego zrozumienie dla takiego postępowania coś o nim mówiło. Może nawet coś niezbyt przyjemnego... Ale w trakcie filmu i tak nie było czasu, aby się tym wszystkim dzielić.
Elixir oglądał więc dalej, starając się siedzieć cicho i od czasu do czasu - w przenośni - gryząc się w język, aby nie zdradzić Nori czegoś odnośnie późniejszej fabuły. Z każdą chwilą przypominał sobie coraz więcej, nawet jeżeli szczegóły wciąż pozostawały zamazane. Jego wspomnienia wystarczyły, aby wiedział czego mniej więcej powinien się spodziewać... Więc prawdę mówiąc w tych zaskakujących, nagłych momentach nie czuł się wcale poruszony. Choć być może miała też na to wpływ jego mutacja, uspokajająca serce i inne reakcje organizmu? Chłopak nie był tego do końca pewien.
Blondyn stanowczo mógł się jednak obejść bez odświeżania sobie tego, jak bardzo irytująca wydawała mu się ta młodsza dziewczynka. Jasne, zdawał sobie sprawę z tego, że to tylko dziecko, w dodatku dzikie, wychowane przez szalonego ducha - ale to niespecjalnie zmieniało jego podejście. Nie miał cierpliwości do takiego zachowania. Stanowczo wolał zwierzęta od ludzkich młodych.
Akcja stopniowo przesuwała się dalej. Znalezione dziewczynki zostały umieszczone w nowym domu od jakiegoś doktorka, którego nazwiska Joshowi nawet nie chciało się zapamiętywać, a potem zaczęły się paranormalne problemy. Wujek oberwał, jego dziewczyna - swoją drogą całkiem atrakcyjna, choć uzdrowiciel nie nazwałby jej piękną czy nawet ponadprzeciętnie ładną - została z dziewczynkami sama... A Elixir obserwował to wszystko spokojnie, skubiąc sobie swoje owoce. Nie kibicował żadnej ze stron, bo znajomość zakończenia i tak zabiłaby mu z tego całą frajdę... Lecz prawdę mówiąc był nawet zadowolony ze sposobu, w jaki rozgrywały się wydarzenia.
- Ale twarz to ten duch miał paskudną już za życia - zauważył w pewnym momencie, nie mogąc się przed tym powstrzymać. Czy było to z jego strony płytkie podejście? Pewnie tak, ale jakoś się tym nie przejmował. Przecież nie miał nic do, na przykład, zdeformowanych mutantów, prawda? Traktował ich jak każdego innego ucznia szkoły. Ale w przypadku filmu tego rodzaju komentarze uważał za w pełni usprawiedliwione.
Na ekranie cała niezbyt skomplikowana tajemnica powoli się wyjaśniała, a dzieciaki w mniejszym lub większym stopniu przywiązywały się do swojej nowej opiekunki, zaś w pokoju rekreacyjnym blondyn coraz bardziej skupiał się na śledzeniu reakcji Nori. Odnotowywał każde przyspieszenie pracy jej serca, spięcie mięśni, wystąpienie zmian we wzorcu oddychania... To również było na swój sposób fascynujące, przynajmniej dla niego. Z tego wszystkiego chłopak niemalże przegapił scenę śmierci doktorka, który bardzo inteligentnie samotnie udał się na terytorium zjawy, czyli do jej leśnej chatki.
- Dlaczego postaci w horrorach zawsze są takie tępe... - skomentował, choć w gruncie rzeczy rozumiał, że było to konieczne, aby w ogóle powstał film. Wątek z ciotką - Jean, to imię akurat zapamiętał - nie bardzo go interesował, sen wujka już bardziej, choćby tylko za to, że jego późniejsze rysunki całkiem się Joshowi podobały... A potem akcja znów skupiła się na Atrakcyjnej Dziewczynie i jej odkrywaniu tego samego, co wcześniej ustalił już doktorek. Przynajmniej pod koniec akcja trochę przyspieszała, a jedno zerknięcie na zegarek utwierdziło Elixira w przekonaniu, że czekały ich już ostatnie sceny. Tak, pamiętał je. Niedługo główne postaci powinny się ze sobą spotkać...
Mimo wszystko uzdrowiciel musiał przyznać, że nie bawił się źle. Na pewno lepiej, niż gdyby został w łóżku i zamęczał się myślami o swoich snach, plamach na swej skórze, wydarzeniach w Houston i całej reszcie, choć to akurat nie był żaden wyczyn... Ale po prostu przyjemnie oglądało mu się film z drugą osobą, a w dodatku sam horror - na tle wielu innych - wcale nie był kiepski, nawet przy powtórnym seansie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pon Lip 10, 2017 11:56 am

- Głupi bo chce dziecko zabić - podsumowała ostatecznie. Chociaż jedną dobra rzecz zrobił ten szalony duch. Uratował Victorię przed śmiercią. I w sumie pomógł im przeżyć te wszystkie lata. To też jakiś plus. I jak tak patrzała to częściowo szło zrozumieć zachowanie ducha. Kobieta, znalazła dzieci, zaopiekowała się nimi. Została ich mamą. Bawiła się z nimi i śpiewała im. Być może byłoby to nawet odrobinę rozczulające, gdyby nie fakt, że mimo wszystko to był psychicznie chory duch. A raczej duch psychicznie chorej kobiety, jak się okazało później. Kobiety, która straciła dziecko. Więc znalazła sobie nowe.
- Zgadzam się, paskudna - skinęła lekko głowę na, przytakując słowom Josha. Nie uważała, by to była obraza dla kogokolwiek. Przecież to tylko postać z filmu. Nie oceniali kogoś z reala. Choć i wtedy Nori pewnie by miała podobne zdanie i być może nawet by je wypowiedziała na głos. Cechowała ją szczerość. Czasem wręcz brutalna szczerość. Nigdy nie bała się mówić tego co o innych myśli.
- Bo taki mają scenariusz? - odpowiedziała pytaniem, śmiejąc się przy tym lekko - Ale i tak ma moje uznanie. Niejeden doktor na jego miejscu już dawno by spieprzył, a on nadal chciał pomagać dziewczynkom choć wiedział, że mają problem ze złym duchem - szczerze liczyła, że ten doktorek przeżyje cały film, a przy końcu nawet pomoże im jakoś pozbyć się ducha. Trochę przykre, że dali mu rolę ofiary w tym filmie. Wydawał się odgrywać porządnego człowieka. Mógł tak wiele jeszcze zdziałać. Bardzo jej się podobało jego podejście. Trochę przykro jej się zrobiło kiedy zginął. W dodatku w tak głupi sposób.
Moment ze snem wujka bardzo jej się spodobał. Jednak ojciec nie był taki zły. Objawił się, prosząc o ocalenie swoich córek. Zdanie Surge na jego temat nieco się zmieniło i było teraz mniej negatywne. Mimo wszystko jednak mu zależało na dzieciach. Łzy w oczach dziewczyny tego wujka ją zaskoczyły. Nie spodziewała się, że aż tak się wzruszy, odkrywając historię Mamy. Nie wydawała się jej aż tak wrażliwa.
W końcu film zaczął się zbliżać do końca. Chyba właśnie pojawiła się ostatnia scena, przepaść. Urwisko. I już, już można było pomyśleć, że jest happy end. Duch odzyskał swoje dziecko i miał z nim odejść. Ale oczywiście Lilly wszystko zepsuła. Z jednej Nori się na nią zdenerwowała, bo wszystko zepsuła. Z drugiej w sumie jej się nie dziwiła. Dziewczynka była malutka jak trafiła do domku i naprawdę musiała uważać ducha za swoją mamę. Szkoda, że zakończenie tylko częściowo było szczęśliwe.
- No, film był super. To zakończenie mnie zaskoczyło. Myślałam, że odnalezienie szkieletu dziecka wszystko załatwi. Wujek był super. A ta jego laska okazała się bardziej w porządku niż się wydawała na początku. Nie sądziłam, że się tak przywiąże do dziewczynek. To w sumie dzięki niej chociaż jedna przeżyła - odezwała się kiedy już zaczęły lecieć napisy końcowe. Sięgnęła po paluszka z sezamem, chrupiąc go. Podobał jej się ten horror. Co prawda nie było specjalnie dużo momentów ze zwrotem akcji, ale i tak trafiały się gorsze scenariusze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pon Lip 10, 2017 1:07 pm

Josh lekko zmarszczył czoło na sugestię, że doktorek chciał pomagać dzieciakom i to właśnie dlatego był taki odważny - łamane - na - głupi. Jemu wydawało się raczej, że gość zamierzał po prostu opublikować gdzieś swoje badania i w ten sposób zdobyć wielkie uznanie, sławę, majątek... Czysto egoistyczne pobudki. Chłopak szczerze wątpił, aby tę postać tak naprawdę obchodził los samych dziewczynek. Już na samym początku filmu, gdy toczyła się walka o prawa do opieki nad nimi, uzdrowiciel odebrał zachowanie doktorka jako niezwykle interesowne. No i... Pomijając już wszystkie dowody z filmu, taka motywacja o wiele bardziej pasowała do typowego ludzkiego postępowania. Może i było to cyniczne podejście, ale Elixir zdążył się już przekonać, że tak to na ogół wyglądało. Większość osób skupiała się na sobie, działała dla siebie - nawet jeżeli zdarzały się jeszcze prawdziwie altruistyczne jednostki. Jak bohaterowie.
Mimo wszystko nastolatek zdecydował się jednak nie komentować już tej kwestii na głos. Po części wynikało to z faktu, że nie chciał zagłuszać swoimi wywodami dialogów i odgłosów z filmu, skoro Nori oglądała go po raz pierwszy... Ale poza tym chyba nie do końca miał ochotę psuć dziewczynie jej własną wizję. No i tak naprawdę jego interpretacja wcale nie musiała być właściwa, a to tym bardziej skłaniało go do trzymania mordy na kłódkę.
Akcja mknęła dalej i w końcu przyszło im oglądać finałowe sceny na urwisku. Tak naprawdę dopiero przy tym powtórnym seansie Josh przypomniał sobie, że właściwie dialog między dziewczynkami powtarzał się z wcześniejszej części horroru, kiedy to jedna z nich chciała się nocą wymknąć do ducha, druga zaś zdecydowała się zostać w łóżku... A może poprzednim razem też zwrócił na to uwagę, tylko o tym zapomniał? Nie był pewien.
Joshowi zakończenie odpowiadało niemalże w stu procentach. Ani trochę nie przeszkadzała mu śmierć młodszej z dziewczynek, o ile to w ogóle była śmierć, a nie przemiana w te... Ćmy? Chłopak podejrzewał, że w grę mogło wchodzić właśnie to ostatnie. Grzeczne dziecko przeżyło, wujek ze swoją dziewczyną również, przez cały film nic złego nie stało się jamnikowi - to mu odpowiadało. Nie zmieniało to faktu, że parę spraw nie pasowało mu po prostu do samej fabuły i przedstawienia postaci... Ale nie można było mieć wszystkiego, prawda? A horror i tak nieźle sobie poradził. Nawet nienaturalnie zmieniając podejście tej panny, która najpierw nie chciała dzieci, a potem nagle była skłonna walczyć o nie do upadłego...
- Jeden z lepszych z ostatnich lat i to nie tylko moja opinia. W ogóle straszne filmy okropnie się teraz psują. Przychodzi mi do głowy parę ciekawych, ale nawet one zwykle podążają za tym samym schematem, więc zaczynając je oglądać zazwyczaj jestem w stanie zgadnąć większość tego, co będzie w nich miało miejsce - zauważył, pod koniec swojej wypowiedzi wymownie przewracając oczami. Pomijał tutaj slashery, w których od zawsze fabuła była oczywista, no i prawdę mówiąc nie uznawał ich tak naprawdę za horrory... Seria mniej lub bardziej głupich morderstw i lejąca się hektolitrami słabej jakości krew jakoś nie wydawały mu się niczym strasznym. Wolał te trochę subtelniejsze filmy - bazujące na tajemnicy, odpowiedniej atmosferze... Och, tak.
Chłopak oderwał się na chwilę od zajadanych powoli owoców i sięgnął po swoją butelkę. Odkręcił ją, upił trochę soku, a kiedy umieszczał zakrętkę z powrotem na miejscu, wbił wzrok w ciągnące się jeszcze napisy końcowe... Potem zaś zsunął spojrzenie niżej, na wyświetlaną godzinę. W pół do piątej. No, jakoś ten czas minął, ale wciąż trochę przed nimi. Jak mogliby zagospodarować resztę?
- Tak czy siak, też mi się podobało. Szczególnie ta główna panna, choć bardziej na początku niż później... Fajne podejście i wycena własnej wartości - chłopak odnosił się oczywiście do jednej z początkowych scen, w której postać wspomniała, że jest tańsza od terapii... Ale poza tym chyba nie powinno stanowić żadnego zaskoczenia to, że leciał na takie dzikie dziewczyny. Zespół rockowy, tatuaże, mocny makijaż, pewność siebie... Całokształt aż mu trochę przypominał Rahne, lecz ta myśl przywołała z jego pamięci fragment niedawnego snu... I nastrój chłopaka od razu znów się pogorszył.
- Co teraz? Szukamy następnego filmu czy całkiem zmieniamy zajęcie? - spytał prędko, nie chcąc dać tego po sobie poznać. Odłożył też butelkę, znów ustawiając ją w kącie kanapy, a na koniec wbił wzrok w woreczek ze swoimi przekąskami, przeglądając owoce, które jeszcze mu w nim pozostały... A niestety wiele ich już nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pon Lip 10, 2017 5:42 pm

- Ostatnich lat to znaczy? Pięć? Dziesięć? Wiesz, jestem trochę do tyłu jeśli chodzi o filmy czy w ogóle cokolwiek z telewizji. Bardziej kojarzę starocie, takie właśnie co leciały co najmniej pięć lat temu. - niby powinno to się wydawać oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że nie licząc ostatniego roku, Nori spędziła cztery lata na ulicy. Z dala od telewizora czy w ogóle czegokolwiek. Może czasem coś tam słyszała z radia przejeżdżającego samochodu, ale raczej nie zwracała na to uwagi. Miała naprawdę dużo do nadrobienia, a ciągle wychodziły nowe filmy. Zresztą głównie oglądała takie o demonach i opętaniach, bo te wydawały jej się najciekawsze. No i bardziej starała się nadrobić zaległości w kreskówkach ze swojego kraju. Tak czy siak, na wszelki wypadek zwróciła Joshowi uwagę na ten fakt, bo może akurat mu się zapomniało.
- Mi się podobało to, jak zmieniło się jej nastawienie. Raczej rzadko chyba tak się dzieje żeby osoba w trakcie filmu się zmieniła aż tak. A skoro ma mieszkać z chłopakiem i tymi dziewczynkami to dobrze, że się do nich przyzwyczaiła. - może i takie zachowanie nie do końca pasowało do image'u rockmanki, ale- Kto normalny dałby Noriko dzieci pod opiekę? Nikt. A gdyby musiał ostatecznie to zrobić to na pewno byłby w szoku na sam koniec. Dziewczyna z farbowanymi włosami, mrukliwa, wredna i samym wzrokiem mówiąca "spadaj", a jednak potrafiła się zająć dziećmi. Przy nich zmieniała się o sto osiemdziesiąt stopni. Nawet potrafiła się uśmiechnąć bez wymuszania tego na sobie.
Zerknęła na godzinę. Jeszcze co najmniej półtorej godziny siedzenia tutaj przed nimi. Później iść ubrać się, ewentualnie poranny prysznic, śniadanie i zajęcia. Kto wie, może rozmowa z Emmą. Choć bardzo możliwe, że ta już dawno im przeskanowała głowy i wiedziała wszystko co chciała. Mimo wszystko jednak mogła chcieć wezwać ich na pogadankę. Noriko była przygotowana na taką możliwość.
- Możemy przejrzeć gry na przykład? - zaproponowała, nie do końca pewna czy znajdzie się coś co im obu przypadnie do gustu - Wieki w nic nie grałam. Dobrze by było sobie przypomnieć jak to jest. Na nowo oswoić się z padem. Chociaż teraz pewnie są zupełnie inne niż kiedyś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Pon Lip 10, 2017 6:35 pm

Prawdę mówiąc w pierwszej chwili do Josha nie dotarło o czym dokładnie Nori do niego mówiła. Nie chodziło o to, że nie pamiętał o jej przeszłości, tylko po prostu... Na co dzień o niej nie myślał, dlatego teraz potrwało ładnych kilka sekund, nim skojarzył w czym rzecz. Przez ten czas natomiast nastolatek zdążył już wzruszyć ramionami, a następnie kilkukrotnie odchylić głowę to na jeden, to na drugi bok dla zasugerowania, że mniej więcej o taki okres - czyli pięć lat - mu chodziło.
A potem zrozumiał co mu umknęło i w tym momencie już tym bardziej nie miał zamiaru się do tego ustosunkowywać. Łatwiej było pominąć tę kwestię milczeniem i zachowywać się tak, jak gdyby wszystko było w porządku. Bo... Tak naprawdę już teraz było, prawda? Osobiście chłopak uważał, że wokół takich tematów nie należało chodzić na palcach. Jego rodzina wywaliła z domu, wydziedziczyła go i też wolał, kiedy każdy myślał i mówił o tym wprost. Normalne traktowanie było lepsze od specjalnego i ostrożnego... Choć oczywiście jego nastawienie mogło wynikać z tego, że sam na ogół nie należał do zbyt subtelnych i delikatnych osób.
Najważniejsze jednak, że Noriko zdawała się jego podejściem nie przejmować, więc wszystko było chyba w porządku. Uzdrowiciel nie wracał już do tematu filmu, choć omawianie go być może pozwoliłoby im zagospodarować jeszcze trochę czasu... Ale po prostu sugestia przyjaciółki spodobała mu się o wiele bardziej. Ach, gry. Tak, to uwielbiał, na tym się znał... A smutna prawda była taka, że ostatnimi czasy coraz mniej osób decydowało się na grę przeciwko niemu. Nie mogąc wychodzić z Instytutu, Elixir nie posiadał aż tak wielu rozrywek do wyboru, więc stawał się coraz lepszy w tych, z których mógł korzystać. To oznaczało, że głównie grał i ćwiczył, pomijając pomniejsze zajęcia, typu oglądanie filmów czy słuchanie muzyki... I tak dalej. Na kooperację jeszcze udawało mu się czasem kogoś namówić, ale na przykład na bijatykę? Nie, niestety, w tym wypadku zostawały mu już tylko starcia z komputerem.
- Jasne, chętnie, choć ostrzegam, że to moje terytorium... Ale chyba mam dla nas coś idealnego, by odreagować. Dla mnie się to sprawdza - zaproponował, odchylając się ze swojego miejsca do przodu, aby odstawić woreczek z owocami i butelkę na tacę, a następnie w ogóle podnosząc się na równe nogi. Blondyn pozwolił przy tym, aby koc zsunął mu się z ramion na kanapę, przez co na moment zrobiło mu się trochę chłodniej, ale jego biokineza prędko wkroczyła do akcji i zadbała o zniwelowanie tego efektu.
Josh podszedł do telewizora i od razu zabrał się za przeglądanie jednej z pobliskich półek, na której znajdowały się pudełka ze wspólnymi grami. Szukał pewnego konkretnego opakowania, o którym wiedział, że musiało gdzieś tutaj być, o ile ktoś go nie porwał do własnego pokoju... Ach, oto i ono, ciemna okładka z szeregiem postaci - tak znajomych, niemalże ukochanych, bo w końcu dotrzymywały mu towarzystwa w chwilach, gdy ludzie zawodzili. Nie to, żeby miał im to za złe. Wiedział, że potrafił być trudny.
- Jedna z moich ulubionych gier, przynajmniej jeżeli chodzi o te nowsze. Bijatyka. Injustice, oparta na komiksach z bohaterami... Ma tryb fabularny, nawet dość ciekawy, ale nie wiem czy chcemy marnować na niego czas, bo filmiki jednak trochę trwają... - opowiadał, równocześnie otwierając opakowanie, żeby wyjąć z niego płytę i ogółem szybko przygotowując wszystko do gry. Nawet nie musiał za bardzo patrzeć na to, co robił, bo i tak wykonywał większość ruchów praktycznie automatycznie... Ale na Noriko również nie spoglądał.
- Może weź koce i przekąski, rozłożymy się na podłodze... Jakoś bliżej ekranu, tak będzie nam wygodniej grać. Skoro dawno tego nie robiłaś, to równie dobrze możesz zacząć i poćwiczyć sobie najpierw parę walk solo, ja przez ten czas popatrzę, a potem się już zmierzymy - zasugerował, wreszcie przenosząc wzrok na dziewczynę i marszcząc przy tym delikatnie czoło. Zaraz potem blondyn powiódł wzrokiem po dywanie, jak gdyby wyliczał idealną odległość od telewizora, ale odpuścił sobie wskazywanie jej na głos. Zamiast tego sięgnął po prostu po pady.
Wizja wspólnej gry podobała mu się nawet bardziej od oglądania horroru i chyba dało się to poznać po jego lekko zwiększonym entuzjazmie. Był już wystarczająco rozbudzony, aby móc się na niej skupić, więc teraz nie mógł doczekać się chwili, gdy dane mu będzie zacząć... W myślach chłopak rozważał od której postaci powinien zacząć, wybierając z całkiem sporego grona swoich ulubieńców, ale mimo wszystko ciekawiło go również to, jak pójdzie Nori... I na kogo ona sama się zdecyduje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sro Lip 12, 2017 7:59 pm

- Twoje terytorium? Zobaczymy. Podobno Azjaci mają granie we krwi. Tak jak rysowanie, malowanie... I coś tam chyba jeszcze było. Głównie gadają o tym z rysowaniem. Nie wiem czy to prawda - uniosła głowę, wodząc wzrokiem za Joshem. Nie była pewna jak jej będzie szło granie po tylu latach przerwy, ale te śmieszne opowieści o Azjatach miały w sobie coś z prawdy. Nieraz w różnych grach widziała masę Azjatów wysoko w rankingach. Albo Azjatów rysujących za pieniądze i mających spore wzięcie, bo się na tym znali. Ona sama bardzo dobrze rysowała choć robiła to głównie z nudów kiedy już naprawdę nie wiedziała co ze sobą zrobić. Nie sądziła, że byłaby w stanie rysować za pieniądze. Głównie dlatego, że po prostu nie chciałoby się jej rysować dla kogoś. Jeśli chodzi o granie to kiedyś grała, głównie z bratem. I przeważnie dawała mu fory choć z czasem był coraz lepszy i musiała się już starać, by jakoś jej szło.
- Bijatyka? To zdecydowanie popieram, idealne do rozładowania się i odreagowania. Tryb versus najlepiej, tryb fabularny wymaga za dużo koncentracji. I myślenia. Nie chce mi się myśleć o tej godzinie - odezwała się, zaraz też podnosząc się z kanapy, by zrobić to co powiedział Josh. W sumie to był dobry pomysł. Podłoga zawsze była najwygodniejsza kiedy chodziło o granie. Na pewno wygodniej byłoby mając jakieś oparcie za plecami, ale kanapa stała trochę za daleko. Wzięła obydwa koce i rozłożyła je na podłodze, jeden na drugim, żeby nie marzli od zimnych paneli. Powoli zaczęła przenosić ich przekąski na nie, blisko miejsca, gdzie Elixir ustawił konsolę i teraz wszystko przygotowywał.
- Daj spokój. Nic mi się nie stanie jak przegram kilka razy. Nie obrażę się na ciebie przez to - machnęła ręką z lekkim prychnięciem. Nie należała do osób, które musiały wygrać za wszelką ceną, a jeśli było inaczej to się obrażały lub złościły. Dla niej granie było rozrywką, zabawą. Nie rywalizacją. Wygrana dawała niesamowitą satysfakcję, to prawda. Jednak przegrana nie była niczym złym. To jak w życiu. Raz na wozie, raz pod wozem.
W końcu usiadła na kocu i sięgnęła po pudełko od gry, by się mu przyjrzeć chwilę. Zaraz też złapała pad, oglądając go. Chyba zasady działania padów się nie zmieniły, taką miała nadzieję. Spokojnie odczekała aż Josh odpali grę, w międzyczasie zerkając na rysunki postaci. Nie była w tym zbyt obeznana. Kojarzyła je z filmów czy kreskówek, niektórych pamiętała ksywki, ale na tym kończyła się jej wiedza o tych bohaterach. Bez problemu dawała blondynowi wskazywać jej co po kolei wybierać, by przejść do trybu, gdzie mieli grać przeciwko sobie. Nie myślała nad tym, którą postacią będzie się jej dobrze grać. Bez wahania wybrała Dianę, czekając następnie aż przyjaciel wybierze kogoś dla siebie.
- Daj mi minutę na ogarnięcie pada - mruknęła kiedy gra była na ekranie wczytywania. Miała zamiar trochę się pobawić przyciskami, by szybko sprawdzić, który co daje, a następnie znaleźć jakieś ciekawe kombinacje na dodatkowe ataki. A potem będą mogli się bawić do rana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Sro Lip 12, 2017 11:05 pm

Josh pokiwał głową, zadowolony z tego, że Noriko podzielała jego sposób myślenia - zarówno odnośnie bijatyki samej w sobie, jak i trybu fabularnego... Oraz, najwyraźniej, rozłożenia się na podłodze, skoro bez protestu zabrała się za organizowanie im na niej miejsca. Kiedy wszystko było już gotowe, chłopak zbliżył się do rozesłanych koców i przysiadł na nich po turecku, a następnie powiódł spojrzeniem po dostępnych smakołykach i napojach, które Surge właśnie przekładała. Wszystko pod ręką, w razie czego bez problemu będzie można się częstować w trakcie gry... Powinno być w porządku.
Zapewnienie o tym, że wygrywanie czy przegrywanie nie miało tak naprawdę znaczenia, przywołało na usta nastolatka cień uśmiechu. Już to od paru osób słyszał, ale w praktyce prędko nauczył się, że tylko może jakaś połowa z nich naprawdę tak uważała... A inni mówili to chyba dlatego, że nie spodziewali się, że ktoś rzeczywiście będzie od nich lepszy. Tak przynajmniej podejrzewał. Mimo wszystko blondyn miał jednak wrażenie, że akurat w przypadku Noriko nie musiał się tym przejmować.
Uzdrowiciel odczekał chwilę, aby rówieśniczka skończyła się krzątać i usadowiła się obok niego, po czym wreszcie skupił się na ekranie telewizora. Przez ten czas rozgrywała się na nim przykładowa walka, ale teraz Josh prędko ją przerwał, aby przejść już bezpośrednio do głównego menu. Początkowo chłopak zamierzał wskazać tryb jednego gracza dla możliwości krótkiego treningu przeciwko maszynie, ale skoro Nori widziała to inaczej, to nie miał najmniejszego problemu z zaczęciem od razu gry dwuosobowej. Potem zostawało już tylko wejście w pojedynki...
I wreszcie ich oczom ukazał się ekran z dostępnymi postaciami, rozłożonymi po przeciwnych stronach, piętnaście po lewej i tyle samo po prawej. Pomiędzy ich portretami znajdowało się zaś wolne miejsce na pełne sylwetki aktualnie zaznaczonych wojowników, niestety zawsze w standardowych kostiumach, niezależnie od tego, co się zaznaczało.
Nori wybrała jako pierwsza i Elixira wcale nie zdziwiło to, że postawiła na Wonder Woman. On sam również lubił nią zresztą grać, nawet jeżeli nie była jego ulubioną postacią... Ale przyjemnie się ją prowadziło i miała dwa fajne stroje, a mianowicie Red Son i #600. Co prawda twarz pozostawiała trochę do życzenia, ale niestety podobnie było w przypadku większości kobiet z Injustice... A szkoda. W trakcie walki i tak miło było na nie popatrzeć, dlatego Josh także skupiał się zazwyczaj na żeńskich wojownikach... Z paroma wyjątkami, na których tak naprawdę również zdarzało mu się na moment zawiesić oko. Co wcale nie było dziwne.
Tym razem jednak chłopak zdążył się już wcześniej zdecydować, dlatego natychmiast przemknął wskaźnikiem na drugą tabelkę i zaznaczył Catwoman, lecz nie tę standardową, tylko w kostiumie Ame-Comi. Ta wersja najbardziej mu się podobała... Z pewnych dość oczywistych powodów. Potem uzdrowiciel wskazał jeszcze arenę - Themyscirę, żeby pasowała do jednej z postaci - i gotowe.
- Jasne. Po rozpoczęciu walki możesz wejść w menu z ruchami - odparł krótko na życzenie Nori, równocześnie unosząc lekko swojego pada i prawym kciukiem wskazując odpowiedni przycisk, który za to odpowiadał. Ładowanie potrwało bardzo krótko, a Elixir nie chciał mówić podczas krótkich scenek prezentujących postaci, przynajmniej nie za pierwszym razem, dlatego nie kontynuował już tego tematu.
Najpierw pokazana została Diana, kucająca przed świetlistą postacią Ateny i umieszczająca na plecach swoją tarczę i miecz, prosząca boginię o jej wsparcie. Po odebraniu od niej lassa podniosła się, a scena przeskoczyła ku Selinie, po której ramionach przebiegała właśnie jej czarna kotka, Isis, odsyłana przez swoją panią z diamentem w pyszczku na czas starcia.
- Na dole masz paski ładowania mocy, kiedy wypełnisz całość, wykonujesz specjalny atak, ale możesz je też wydawać po trochę na wzmacnianie zwykłych. Przy krawędzi areny silnym ciosem możesz przerzucić przeciwnika na następną planszę. Do tego są jeszcze dwa rodzaje chwytów... I więcej kombinacji, niż pewnie będziesz w stanie na początku zapamiętać. A, no i możesz wchodzić w interakcje z otoczeniem dla dodatkowych punktów zniszczeń i tak dalej - wyjaśnił, przy niektórych sprawach znów posiłkując się wskazywaniem przycisków na swoim padzie, nawet na niego przy tym nie patrząc. Spojrzenie chłopaka spoczywało niezmiennie na ekranie, gdzie obserwował poczynania postaci przyjaciółki. Sam jeszcze nic nie robił, grzecznie czekając na to, aż będzie gotowa... Reagował tylko w momentach, gdy dziewczyna odkrywała ataki sięgające wystarczająco daleko, by zrobić mu krzywdę. Wtedy podskakiwał lub kucał, aby ich uniknąć.
Kiedy Noriko zadecydowała, że mogą już zacząć, Josh od razu wystartował, by zadać pierwszy cios pazurami z szarży. Uwielbiał tę postać za jej prędkość - bo pod tym względem znajdowała się w czołówce gry. Może nie była tak silna jak Wonder Woman, ale zadawała więcej ciosów i łatwiej unikała ataków przeciwnika - chyba miała na to nawet więcej metod od większości wojowników. No i ten bicz też do niego przemawiał... Jakoś bardziej od lassa.
Josh zamierzał trzymać się Catwoman przez większość walk, choć oprócz niej chciał też pokazać rówieśniczce kilka innych postaci. Reżimowe Hawkgirl i Raven, nimi grało mu się całkiem nieźle, choć mimo wszystko Raven chyba lepiej, nawet jeżeli w grze wyglądała niekorzystnie... I Zatannę z podobnym problemem wizualnym. Poza tym planował też podsunąć Noriko wspomniane wcześniej kostiumy Diany. Może zdecydowałby się nawet na rundę jako Killer Frost? Rzadziej ją wybierał, ale strasznie podobało mu się to, jak ją zaprojektowano. Poza tym byli jeszcze Green Lantern i Nightwing, gdzie ten ostatni przypominał trochę stylem walki Selinę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 165
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Czw Lip 13, 2017 2:23 pm

Kompletnie nic nie wiedziała o tej grze i nawet nie potrafiłaby się kierować tym, która postać była lepsza do gry. Wiedziała jednak tyle, że Wonder Woman to twarda amazonka, która w walce głównie używała swojej siły. I chyba właśnie dlatego lubiła tą postać. I dlatego ją wybrała. Była w jej typie. Już na początku przed rozpoczęciem walki gra zrobiła na niej przyjemne wrażenie. Filmiki z postaciami. To co robiły tuż przed walką. Ładnie pokazywało co dla kogo jest ważne. Bardzo jej się to spodobało.
Jak tylko filmiki minęły, Nori za radą Josha weszła w menu odpowiednim przyciskiem, by przeczytać wszystko dokładnie. Przy tym cały czas uważnie słuchała przyjaciela i zerkała w odpowiednie miejsca na ekranie, by zobaczyć to o czym mówił, starając się zapamiętać wszystkie jego instrukcje.
- Następną planszę? Interakcje z otoczeniem? - zapytała, bawiąc się padem i próbując różnych ruchów swoją postacią. O ile to drugie jako tako rozumiała i w końcu nawet miała okazję zobaczyć, przypadkowo zwalając jedną z lwich głów, to to pierwsze brzmiało dla niej zupełnie obco.
- Za moich czasów nie było takich bajerów - stwierdziła, przechylając nieco głowę w bok. Stwierdzenie bardziej by pasowało do starszej babci, ale patrząc na to, jak to szybko rozwijał się rynek gier, pasował również do niej. Osoby, która nie miała z grami do czynienia dobre pięć lat.
W końcu zaczęli grać. Surge miała trochę problemów z nadążaniem, musiała na nowo oswoić się z padem. Poza tym, metalowe rękawice wcale jej nie ułatwiały gry, a wręcz przeciwnie. Z nimi trudniej było naciskać przyciski. Nic sobie jednak nie robiła z tego. W końcu chodziło tylko o wyżycie się. Nie okazywała po sobie żadnych emocji, siedząc nieruchomo. Tylko jej palce skakały po przyciskach, a wzrok wędrował po ekranie. Postacie jej się podobały i po tej jednej znanej miała zamiar próbować z kolejnymi. Chciała zobaczyć, co która postać potrafi i jak się nimi gra. Krótko mówiąc, chciała jak najwięcej dowiedzieć się o tej grze. I już czuła, że teraz będzie od czasu do czasu truła przyjacielowi o granie.
- Ej. Josh? Myślisz, że te łuski to jakieś magiczne artefakty? Wiesz, jak w grach. Musisz być w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie żeby zadziałało. Czy coś. - wróciła do tematu ich pamiątek choć teraz już miała zamiar nie poruszać tematu koszmarów. Ta możliwość została przez nich niemal całkiem wykluczona i odrzucona na tył głowy. Doszukiwanie innych właściwości było ciekawsze.
- Fajnie gdyby to działało na zasadzie zamiany w coś czego się potrzebuje. Tobie by się przydał taki bajer jak ma Nightcrawler. Moglibyśmy chodzić do salonów gier pograć. - zasugerowała. Ta opcja chyba najbardziej się jej podobała. Tylko w takim przypadku nie miała pojęcia, co jej by się przydało. Lepsze rękawice? Nic jej to nie da. Nadal będzie miała problemy z mocą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   Czw Lip 13, 2017 3:59 pm

W trakcie walk - a nawet pomiędzy nimi - Josh praktycznie nie odrywał swojego spojrzenia od ekranu telewizora i to nie tylko dlatego, by nie wystawić się przez nieuwagę na ataki, ale i po prostu po to, by śledzić wzrokiem postaci. Jasne, że były to po prostu zwykłe zbiory pikselków, ale za to całkiem ładne zbiory pikselków, którym w dodatku nadano fajne animacje. Ciekawe czy ktoś mógłby zrobić podobną bijatykę z użyciem prawdziwych bohaterów... Pewnie załapaliby się głównie Mściciele, bo o nich najwięcej było publicznie wiadomo, ale i tak chętnie by zagrał. Podejrzewał, że dobrze by się bawił z Czarną Wdową - zakładając, że dostałaby podobny styl gry do jego ulubienicy z Injustice.
W przeciwieństwie do Noriko, z której strony kątem oka chłopak nie wyłapywał zbyt wielu ruchów, sam Elixir co jakiś czas zmieniał pozycję, nawet jeżeli nie w sposób diametralny. Ot, to ułożył inaczej nogi, to odchylił się trochę w jedną czy drugą stronę... Nic poważnego. Odrobinę brakowało mu możliwości oparcia się o coś plecami, ale nie przeszkadzało mu to aż na tyle, aby miał coś z tym zrobić... Bo niby co? W grę wchodziłoby chyba tylko przesunięcie jakiegoś mebla, na przykład kanapy.
Poza tym w wolnych chwilach - czyli wtedy, gdy nie musiał trzymać obu rąk na padzie, chociażby ze względu na lecące filmiki - nastolatek sięgał po smakołyki. Niestety skończył już suszone i kandyzowane owoce, a to wymusiło na nim zmianę i blondyn zdecydował się postawić na wafle ryżowe, które posiadały jedną istotną wyższość nad resztą ich przekąsek. Otóż Josh mógł po prostu chwycić taki wafel ząbkami i powoli skubać go bez konieczności pomagania sobie palcami... Przydatne w czasie gry.
Uzdrowiciel był właśnie w trakcie zajadania, gdy Noriko ponownie poruszyła temat łusek. Jako że usta miał zajęte, Elixir ograniczył się na początek do wzruszenia ramionami i przyspieszył trochę konsumpcję. I tak był już przy samej końcówce wafla, więc wsunięcie go całkiem zajęło mu tylko kilka sekund, ale nim przełknął, jego przyjaciółka zdążyła rozwinąć myśl.
- Wątpię, żeby tak to działało. To znaczy, jasne, siedzi w nich jakaś energia, tyle potrafię wyczuć, ale jakoś sobie nie wyobrażam, aby miały się w coś przemienić. Może magicznie... Ale nawet w takim razie raczej w coś prostszego, bo nie wydaje mi się, żeby łuska mogła się przekształcić w zaawansowany technologicznie gadżet - skomentował. Na czarach się nie znał, przynajmniej poza ich wydaniem w grach czy na filmach, ale cała jego wiedza z zakresu działania praw natury podpowiadała mu, że to tak nie działało. No i... Gdyby rzeczywiście miało do tego dojść w sposób zakrawający na naturalny, to chyba byłby w stanie biokinetycznie wykryć w nich potencjał do takiej modyfikacji, prawda?
Nie zmieniało to rzecz jasna faktu, że nie obraziłby się, gdyby ktoś sprezentował mu tego rodzaju sprzęt. Co prawda nie był pewien jak takie hologramy sprawdzały się - na przykład - w obliczu kamer, no i tak czy siak musiałby uważać, aby nikogo nie dotknąć, bo wtedy ten ktoś mógłby się zorientować, że jego skóra była inna... Ale i tak trochę by mu to ułatwiło życie. Musiał kiedyś spróbować podpytać nauczycieli o takie urządzenie. Niby uczniowie zdawali się zazwyczaj nie mieć do nich dostępu, ale jego miejsce w New X-Men chyba stawiało go w trochę innej sytuacji?
- Tak czy siak, póki co bym się tymi łuskami nie przejmował. Jeżeli mają się nam w przyszłości do czegoś przydać, to się przydadzą i tyle. Możemy na wszelki wypadek je ze sobą nosić, żeby nie przegapić tej okazji, ale poza tym... Raczej nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać - dodał, przez cały ten czas wciąż ani na moment nie odrywając wzroku od gry. Rozmowa wcale nie wpływała na poziom jego koncentracji, pamiętał ruchy postaci na tyle dobrze, że nie musiał się nawet zastanawiać co powinien wcisnąć, bo automatycznie kojarzył konkretne ciosy ze zmianami ułożenia swoich palców... Jeden z plusów skupiania się głównie na kilku wojownikach.
- Idziesz dziś na zajęcia? - spytał na pozór obojętnym tonem, kompletnie zmieniając temat i równocześnie wyłapując odpowiednią okazję do użycia specjalnego ataku Catwoman, zaczynającego się od wykorzystania oślepiającego proszku i przechodzącego w serię ciosów. Wszystko to odbywało się w formie krótkiego filmiku, co dawało im kilka sekund przerwy od męczenia przycisków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Rekreacyjny   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Rekreacyjny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Pokój Rekreacyjny
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: