Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Biblioteka   Pon Sty 14, 2013 11:19 am



Imponujących rozmiarów pomieszczenie, w którym wiele zbiorów pamięta jeszcze czasy w których powstawała posiadłość rodu Xavierów. Biblioteka regularnie uzupełniana jest o nowo ukazujące się pozycje dzięki czemu jest w stanie zapewnić mieszkańcom zarówno pomoce naukowe jak i rozrywkę intelektualną nawet dla najbardziej wytrawnych czytelników. Do pomieszczenia przylega też drugie, które stanowi dużo skromniejszych rozmiarów archiwum.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Summers dnia Nie Lip 14, 2013 9:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Cze 25, 2013 1:39 pm

Bliskie spotkanie z czołem Kitty nie było może powitaniem, jakiego się spodziewał, ale i tak przebijało ewentualne wrzaski ze strony nowych rekrutów, gdyby jednak zdecydował się wystawić głowę zza rogu. Rozciągnął tylko usta w uśmiechu na komentarz dotyczący skradania, pozwalając się zabrać przez ścianę do przestronnej biblioteki. Jeszcze całkiem niedawno fazowanie wywoływało w nim pewne obawy – były tysiące powodów, dla których dłoń panny Pryde mogła się cofnąć, a wtedy jej pasażer zostałby w ścianie lub innym obiekcie, przez który akurat zdarzyło się przechodzić. Używając własnych zdolności, Kurt był w stanie przewidzieć ewentualne przeszkody znajdujące się w docelowym miejscu lądowania, nanieść poprawkę w kursie, by nie zostać z dziurą w brzuchu. Oddanie tej kontroli choć na chwilę wiązało się z ogromnym kredytem zaufania.
- Jak się szujesz, Kätzchen? - spytał, podchodząc do najbliższego stołu i opierając się o niego. Ostatnim razem, gdy się widzieli, Shadowcat zasnęła na kanapie w hallu, co mogło być efektem wycieńczenia, ran (chociaż nie zauważył krwi, kiedy zanosił ją do sypialni) i innych czynników.  Przekrzywił lekko głowę, nie spuszczając z mutantki spojrzenia żółtych oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Cze 27, 2013 9:07 pm

Biblioteka nie była ulubionym miejscem dzieciaków, więc bez obaw, wraz z Kurtem, mogli spokojnie porozmawiać. Kitty choć raz cieszyła się z braku zainteresowania książkami u młodych mieszkańców instytutu, co oczywiście szybko jej przejdzie – ale tymczasowo naprawdę było to jej na rękę.
Przefazowała ich przez ścianę, co było dla niej normą, ale rozumiała, że nie każdy musi być fanem tego typu atrakcji. ,,Przeprowadzanie’’ przez obiekty czasem ją męczyło, co zależało od tego, kogo i przez co fazuje, jednak w takich sytuacjach jak ta nie stanowiło to dla panny Pryde problemu.
Shadowcat usiadła na blacie sąsiadującego ze stolikiem Wagnera biurku i objęła się rękoma, jakby nagle zrobiło jej się zimno. No, po części była to prawda, a przynajmniej w tej części, gdy człowieka przechodzą ciarki i na ciele pojawia się gęsia skórka.
- Bywało lepiej, futrzaku – odparła z bladym uśmiechem na twarzy.
Dopiero teraz zaczynała odczuwać trudy ostatnich dni. Spotkanie w parku podniosło nieco poziom adrenaliny w jej krwi, przez co działała na zwiększonych obrotach, nie odczuwając przy tym większych niedogodności, ale teraz, gdy wszystko z niej schodziło… No, sprawa wyglądała ciut gorzej.
- Wiesz, co stało się z resztą? Niewiele pamiętam z naszej akcji… – zaczęła, masując sobie skroń. – … a w każdym razie chyba nic, co mogłoby się przydać w rozwiązaniu tej zagadki.
Potrzebowała jakiegoś zapewnienia, że X-Men niedługo wrócą, że są cali, niezależnie od wyniku potyczki w magazynach. A jeśli miała go nie otrzymać, to chociaż dobrze byłoby wiedzieć, czy podjęto działania mające na celu odnalezienie grupy, w które mogłaby się włączyć czy coś… Czuła się trochę winna, że wraz z Beast’em po prostu zniknęli i wrócili, zostawiając ich w nie wiadomo jakim stanie. Owszem, sami byli w nie najlepszym, ale czy to ich tłumaczyło? Nie bardzo.
Spojrzenie Kitty wyrażało jednocześnie błaganie i nadzieję, ale też jakąś nutkę niepokoju, która czaiła się gdzieś głębiej. Obecność Emmy Frost też stanowiła dla niej niewiadomą, ale o to zdąży jeszcze zapytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Cze 29, 2013 12:10 pm

Cisza w bibliotece była miłą odmianą po wybuchach i groźbach, których młody Wagner miał okazję nasłuchać się w trakcie wizyty w siedzibie Hellfire – nie wspominając już o ostrej wymianie zdań w drodze powrotnej, po tym jak dołączył do nich Daalkin. Porażka była jedną z możliwości, gdy przychodziło do jakichkolwiek powierzanych X-Menom zadań, ale nawet zrozumienie jej wystąpienia nie powodowało, że gorzki posmak w ustach oraz ciężar w żołądku ciągnący go w dół malały. Wręcz przeciwnie. I cała ta sprawa z rodzinnym pokrewieństwem...
Kurt potrząsnął lekko głową, odpędzając tę konkretną myśl i skupiając się na pytaniu zadanym przez siedzącą naprzeciwko mutantkę. Koniec jego ogona poruszył się leniwie z manierą przywodzącą na myśl pozornie spokojnego, ale wciąż czujnego kota.
- Poza thobą, Betsy, dohtorem McCoy'em i Tabithą odnalazł się heszcze Herr Logan – zaczął, mrużąc lekko oczy. Dziwne, ale pomagało mu się skupić. - Dwójkha, którą spotkałaś w hallu, bhyła ze mną w siedzibie klubu Hellfire, szeby sprawdzjić ich możliwe powhiązanie ze zniknięciami – urwał, odruchowo wykrzywiając usta w brzydkim grymasie. - Chyba nieźle zaszliśmy im za skhórę, ale w khońcu nic się nje dowiedzieliśmy. No i – uniósł nieznacznie rękę, na której nadgarstku zwykł nosić zrobiony przez profesora Xaviera holoprojektor, a która teraz świeciła pustkami – zniszczhyli mój zegarek, dhatego się nie pokazałem.  
Była to bardzo skrócona i okrojona wersja wydarzeń mających miejsce w ostatnim czasie, natomiast obejmowała ich ważniejsze punkty – no może poza faktem zniszczenia urządzenia kamuflującego, ale chciał jakoś wyjaśnić, czemu ukrywał się bez słowa za rogiem korytarza, gdy Shadowcat na niego wpadła.
Uwadze Nightcrawlera nie umknął fakt, że dziewczyna zdała się wzdrygnąć, zanim zaczął mówić. Utożsamiał osobę Kitty z ciepłem, choć nigdy nie ubrał tej myśli w słowa – nawet zmęczona z wykrzywionym cieniem uśmiechu na ustach zdawała się błyszczeć i samą obecnością łagodzić napiętą atmosferę. Podejrzenie, że mogła odczuwać jakikolwiek dyskomfort sprawiało, iż miał ochotę skoczyć na równe nogi i zrobić coś, by to zmienić, zapominając o własnej fatydze. Może wiązało się to z faktem bycia pierwszą odnalezioną, z którą miał okazję normalnie porozmawiać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Cze 29, 2013 6:31 pm

Coś wyraźnie dręczyło młodego Wagnera. Jego lekko nieobecne spojrzenie i potrząśnięcie głową, jakby wyrwanie się z kłębowiska myśli, wskazywałoby na to. Zwaliła jednak jego nastrój na całe zamieszanie związane ze zniknięciem grupy – w końcu ona też była zaniepokojona z tego powodu, choć przyprowadzenie do Instytutu Wandelopy i Wabika poprawiło jej trochę humor. Ci, prawdopodobnie, jeśli oczywiście zechcą i spodoba im się wśród X-Menów, dołączą do uczniów i zaczną szkolenie mogące pomóc im w rozwinięciu mocy oraz panowania nad nimi tak, by nie czynić szkód. Na początku nigdy oczywiście nie jest łatwo, ale z czasem wychodzi to coraz lepiej.
- Może da się go jakoś naprawić…? – spytała Kurta z troską w głosie.
Holoprojektor był przydatnym urządzeniem, chociaż Pryde, tak szczerze mówiąc, wolała Nightcrawlera takim, jakim był naprawdę. Niebieska skóra świadczyła o jego wyjątkowości, ale rozumiała także, że on nie do końca chce tę wyjątkowość eksponować. Szczególnie wśród normalnych ludzi bez mutacji.
- Więc jesteśmy w kropce – Shadowcat przez moment nieco się zasępiła, gdyż mimo podejmowanych działań, wciąż tkwili w tym samym punkcie. Po chwili jednak przywdziała na twarz nikły uśmiech, trochę naciągany – uznała, że mimo, iż nie jest to najlepszy okres, należy myśleć pozytywnie albo chociaż emanować większym entuzjazmem. Tak, uniesienie kącików ust było zawsze jakimś początkiem…
- Nie wiem jak ty, ale ja nie zamierzam tu siedzieć i czekać, trzeba szukać dalej.
Może dobrze byłoby przeszukać jeszcze raz magazyny? Kitty miałaby szansę sobie coś przypomnieć albo znaleźć ślady, na które nie zwróciła uwagi, gdy uciekali stamtąd z Beast’em.
Pryde zeskoczyła z blatu i odgarnęła z czoła kosmyk ciemnych włosów, który opadł jej na twarz. Stanęła naprzeciwko Kurta i wyciągnęła do niego rękę licząc, że ten ją złapie i zgodzi się z jej planami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Cze 30, 2013 5:56 pm

Nightcrawler odetchnął krótko, słysząc pytanie o możliwość naprawienia holoprojektora – tyle o ile znał się na różnych sprzętach i sposobach przywracania ich do stanu używalności, ale bardzo wątpił, żeby nawet ktoś z większą wiedzą potrafił znów go uruchomić nie używając nowych części.
- Hest zmiażdżony – przyznał przepraszająco, choć nie było w tym jego winy. - Jakhoś będziecie musielji wytszymać z moją piękną twarzą – zażartował nagle, unosząc ręce w geście sugerującym niewinność i odsłaniając zęby w krótkim uśmiechu.
- Na tho niestety wygląda – przytaknął, gdy Kitty słusznie zauważyła, iż wrócili do punktu wyjścia bez konkretnego tropu. Czekania i bezczynne siedzenie męczyło dużo bardziej niż właściwa akcja, sprawiało, że czuło się niemal powolne rdzewienie stawów. Kolejnych informacji mogliby udzielić im starsi mutanci... Jeśli oczywiście dowiedzieli się czegoś nowego, a nie było to wcale takie pewne. Poza tym Kurt zaglądał tuż po powrocie do pamięci głównego komputera i znajdowała się tam tylko wzmianka o wylocie Storm – jeśli dobrze jej pójdzie, Instytut zyska kolejnego mieszkańca. Kolejny członek ich dziwnej, ale zadziwiająco dobrze funkcjonującej rodziny. A że w rodzinie nikogo się nie zostawia samemu sobie, mimo porażki powinni szukać dalej. Chłopak otwierał już usta, by zasugerować wymyślenie jakiegoś planu działania, gdy mutantka go ubiegła. Hm, a byli przekonani, że fazowanie to jej jedyna nadnaturalna zdolność...
- Natürlich, ale najpierw – urwał na moment, słysząc ciche burczenie w brzuchu. W tym wypadku niebieski kolor skóry całkiem skutecznie ukrywał zażenowany rumieniec. - Powhinniśmy coś zjeść - zasugerował, zgadując, iż dziewczyna też najpewniej odczuwała głód po wycieczce obejmującej przyprowadzenie nowych do Instytutu. Odepchnął się lekko od biurka, przy którym stał, biorąc Kitty za rękę wyciągniętą w jego stronę. Oboje zniknęli w obłoczku śmierdzącego siarką dymu, w jednej chwili przeniesieni do kuchni – żadne z nich nie przewidziało, że ktoś był tam wcześniej i opróżnił szafki z zapasami... W takim wypadku pozostawało tylko się przebrać (w wypadku Nightcrawlera jak najdokładniej ukryć ogon w spodniach i twarz pod kapturem) oraz udać do miasta w poszukiwaniu obiadu.

[z/t z Shadowcat tutaj → http://theavengers.forumpolish.com/t628p15-joe-s-ginger-restaurant ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lis 25, 2014 8:44 pm

Emma właściwie nie potrzebowała jakiejkolwiek pomocy medycznej. Większość wyjazdu spędziła w diamentowej formie, tę z kolei naprawdę ciężko by było uszkodzić - dlatego po powrocie do Stanów Zjednoczonych blondynka była przede wszystkim zmęczona, ale za to w stanie kompletnie nienaruszonym, przynajmniej w sensie fizycznym.
Co prawda telepatka zgarnęła z samolotu swoje ubrania, jednakże nie miała jeszcze chwili, aby się w nie przebrać, dlatego też aktualnie wciąż miała na sobie czarny kostium pożyczony od X-men. Szczęśliwie krój mniej więcej jej pasował, nawet jeśli kolorystyka pozostawiała co nieco do życzenia... Kto wie, może go sobie zatrzyma? Oczywiście zorganizowałaby drobne przeróbki tu czy tam. X-men na pewno byliby zachwyceni.
Od lądowania na terenie Instytutu minęło już ładnych parę godzin, lecz White Queen jakoś nie zbierała się jeszcze do domu. Po części jej zachowanie i w ogóle sama obecność wynikały ze zwykłej ciekawości. Interesował ją głównie stan Xaviera, można by rzec, że z powodów... Branżowych. W końcu miała wszelkie powody przypuszczać, iż za jego brak przytomności odpowiadały działania innego telepaty. Poza tym... Cóż, wielu członków drużyny było rannych, a uczniowie wymagali opieki. W związku z tym panna Frost uznała, że pozostanie w szkole do momentu, gdy upewni się, iż X-men są w stanie w razie czego obronić swoich podopiecznych.
To natomiast mogło potrwać, bo - biorąc pod uwagę to, co Emma zobaczyła w Rosji - grupa zdawała się być niesamowicie niezorganizowana. Kobieta zastanawiała się kto lub co odpowiada za taki stan rzeczy. Szczerze mówiąc pamiętała, że jej... Eks-przeciwnicy radzili sobie kiedyś o wiele lepiej - i to nie tylko w walce, lecz i pod kątem strategicznym.
Nie mając chwilowo nic lepszego do roboty, a wciąż czekając na informacje dotyczące Xaviera, Biała Królowa ulokowała się w bibliotece, konkretnie zaś na jej wyższym poziomie. Nie zajmowała się niczym szczególnym, nie wybrała sobie żadnej lektury, ot, zaledwie przechadzała się wzdłuż i pomiędzy półkami, bez większego zainteresowania - czy nadziei - rozglądając się za czymś, co przykułoby jej uwagę chociaż na chwilę... Póki co bezskutecznie. Właściwie Emma i tak nie była teraz w nastroju na czytanie, więc po prostu aktywnie się nudziła.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 96
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Czw Lis 27, 2014 9:11 pm

Julian był dzieckiem, które od urodzenia było powiązane z Hellfire Club. Jego rodzice, zasiadający na wysokich stanowiskach rządowych pławili się luksusem i przywilejami wynikającymi z przynależności do klubu. Nie potrafili jednak zaakceptować prostego faktu, dotyczącego ich dziecka. Hellion był mutantem, a Emma Frost, pomagała mu okiełznać jego zdolności, kiedy tylko te się ujawniły. Dlatego też za namową Emmy, chłopak przeprowadził się na wschodnie wybrzeże, i wstąpił w szeregi uczniów profesora Xaviera. Emma Frost, spędziła z tym dzieckiem tyle czasu, na okiełznywaniu jego potencjału, że kiedy dołączył do uczniów Instytutu, od razu wyróżnił się swym doświadczeniem i opanowaniem swych mocy. To jednocześnie imponowało, oraz niepokoiło nauczycieli takich jak Wolverine, Cyclops, czy Storm. Chłopak z czasem zaczął traktować ją jako drugą, choć nieco zbyt młodą matkę, czy może nawet starszą siostrę. Emma otrzymała niespodziewanego smsa.
- "Panno Frost. 1) dr Aviles 2) Jej współpracownik, dr Walton / Proszę o Adresy zamieszkania/zatrudnienia tych osób. / / Dalsze publiczne wystąpienia tych ludzi mogą doprowadzić do tragedii, opowiadają o naszym istnieniu w TV..." -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Gru 01, 2014 10:42 am

Emma zdążyła się już pogodzić z myślą, że w bibliotece nie znajdzie niczego, co by ją w tej chwili zainteresowało. Fakt, była wybredna, choć obecnie przede wszystkim zirytowana czekaniem. Przynajmniej póki co nikt jeszcze nie próbował jej przeszkadzać, co prawdę mówiąc stanowiło pewne zaskoczenie. Kobieta była przekonana, że prędzej czy później - zapewne prędzej - ktoś do niej dołączy, aby nie pałętała się na własną rękę po terenie Instytutu... Cóż, tym lepiej dla niej. Miała święty spokój.
Ten jednak został zakłócony akurat w momencie, gdy telepatka o nim pomyślała, a konkretniej krótkim dźwiękiem przychodzącej wiadomości na jej komórce. Najwyraźniej sobie wykrakała. Wszechświat był taki okrutny... Tak czy siak, blondynka sięgnęła po telefon i przesunęła palcem po powierzchni ekranu, aby móc zerknąć na otrzymanego SMS'a. Jego treść sprawiła, iż White Queen odruchowo zmarszczyła lekko brwi.
Przede wszystkim nie była pewna o kogo chodzi. Nie kojarzyła wymienionych nazwisk... A to raczej nie wróżyło dobrze, bo musiały być ważne. Coś wydarzyło się w ciągu ostatnich - godzin, dnia? W swoim zmęczeniu Panna Frost nie była nawet do końca pewna ile dokładnie czasu upłynęło odkąd zdecydowała się pomóc X-men, ale wbrew pozorom nie trwało to aż tak długo, jak mogłoby się w pierwszej chwili wydawać.
Uznawszy, że na początek może równie dobrze wykorzystać konwencjonalne metody zbadania sprawy, Emma włączyła w komórce przeglądarkę internetową i wpisała w wyszukiwarkę interesujące ją nazwiska. Już pierwsze wyniki skutecznie przykuły jej uwagę. Badania nad ludzkimi mutacjami? To by wiele tłumaczyło... W dodatku artykuły dodane zostały bardzo niedawno, a mimo to cieszyły się sporą ilością wyświetleń - i komentarzy, które blondynka również pobieżnie przejrzała. Nie, to wszystko z całą pewnością nie wróżyło dobrze.
Nagle telepatka drgnęła lekko, przypominając samej sobie o tym, iż jej podopieczny czeka na odpowiedź. Tyle że kobieta nie była wcale przekonana co do jego pomysłu... Och, oczywiście usunięcie czy tylko zastraszenie kłopotliwych naukowców nie stanowiłoby większego problemu, gdyby ich praca nie zdążyła jeszcze przykuć takiej uwagi i zainteresowania - zarówno rządu, jak i społeczeństwa. Załatwiłoby się to po cichu, zniszczyło efekty badań i do następnego razu byłoby po sprawie.
Teraz? Trochę na to za późno. Nie po takich artykułach. Jeśli coś przydarzy się owym doktorom - kto nie byłby za to odpowiedzialny - wina spadnie na wszystkich mutantów, bo ktoś połączy fakty. Nawet gdyby to nie Homo Superior za tym stali, to i tak miłośników teorii spiskowych nie brakowało... Ani tym bardziej osób, którym po prostu odpowiadałoby oskarżenie mutantów. Jakież by to było... Poręczne. Nie, będą mieli wystarczająco dużo problemów i bez tego. Sprawę należałoby rozwiązać subtelniej.
Emma ponownie spojrzała z namysłem na treść wiadomości, a następnie wybrała opcję "odpowiedz" i zabrała się za wypisywanie SMS'a zwrotnego:
"Tylko nam to zaszkodzi. Zobaczę co innego da się zrobić. Oczekuj dalszych informacji."
White Queen miała już jeden czy dwa pomysły, jednakże wstrzymała się przed zdradzaniem czegokolwiek. Zerknęła jeszcze raz na ekran, po czym ostatecznie wykasowała całość tekstu - coś takiego zbyt łatwo można było przechwycić. Zamiast tego kobieta przymknęła oczy, rozpoczynając proces przeczesywania okolicy w poszukiwaniu Helliona. Wątpiła, aby chłopak znajdował się bardzo daleko... I nie myliła się. Kiedy tylko go odnalazła, pozostawiła w jego umyśle telepatyczną wiadomość o treści usuniętego tekstu, po czym od razu się wycofała, jednocześnie rozchylając powieki i chowając komórkę na miejsce.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Gru 03, 2014 6:45 pm

// początek. po przejęciu postaci
wyrozumiałość mile widziana


Rogue nienawidziła dotyku. Pragnęła go i potrzebowała do granic możliwości, z dnia na dzień coraz bardziej, ale nie mogąc mieć tego, czego najbardziej chciała – znienawidziła to.
Drażniły ją sytuacje, gdy musiała kogoś dotknąć w codziennych sytuacjach – oczywiście zawsze przez jakiś materiał. To nie był dotyk; nie ten, którego łaknęła. Możliwe też, że za bardzo upodobała sobie walkę wręcz, gdyż przy tej formie dotyku, mogła dać upust swojej narastającej frustracji.

Po akcji w Rosji, potrzebna była interwencja medyków. Rogue dałaby sobie radę i bez nich, ale członkowie Instytutu Xaviera mieli swoje obowiązki nawet jeśli znaleźliby zdecydowanie bardziej potrzebujących pomocy. Zirytowana rutynowymi badaniami, miała ochotę zaszyć się w jakimś odosobnionym miejscu. Były jednak ważniejsze rzeczy do zrobienia. Czuła, że musi odnaleźć kogoś, kto pomoże jej lepiej zrozumieć zdarzenia, jakie miały miejsce na wyspie oraz ich efekt końcowy. Pozwalając ponieść się instynktowi wyćwiczonemu jako jeden z X-Men, dotarła do biblioteki. Nie do końca przekonana, pchnęła drzwi i weszła do środka. Pośród regałów napotkała Emmę Frost. Po raz kolejny dopadło ją lekkie wahanie /wybacz, nie do końca znam relację na tym forum/.  Pamiętała zdarzenia z wyspy i wiedziała, że Profesor X został zabrany przez medyków. To, co nie dawało jej spokoju, to los pozostałych na wyspie…
- Scott? Jean? – rzuciła, licząc na moce mutantki przed sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pon Gru 08, 2014 8:18 pm

Emma dopiero co zdążyła schować komórkę i wrócić do poszukiwań znośnej lektury, gdy drzwi do biblioteki otworzyły się i do środka wkroczyła w końcu kolejna osoba - o wiele później, niż blondynka się tego spodziewała, jednakże przynajmniej wreszcie to nastąpiło. W obecnej sytuacji telepatka była skłonna na drodze wyjątku uznać, że nie był to pokaz opieszałości i dezorganizacji grupy, a jedynie faktyczny brak zasobów ludzkich. Domyślała się, że część X-men zapewne wymagała dłuższej hospitalizacji... Więc mogła im wybaczyć takie zaniedbanie. Tym razem.
Panna Frost obróciła się lekko, by spojrzeć ku nowo przybyłej akurat w momencie, gdy ta przemówiła... I nie potrzebowała telepatii, aby zrozumieć czego się od niej oczekuje. Co prawda zupełnie nic nie zobowiązywało jej do udzielania mieszkańcom Instytutu dalszej pomocy, jednakże - wbrew powszechnie panującej na jej temat opinii - nie była okrutna. Bardzo. Zazwyczaj. Przynajmniej w tym momencie.
- Próbowałam ich szukać, gdy odlatywaliśmy, ale cokolwiek blokowało nasze zdolności na terenie wyspy - nie ustąpiło po zapadnięciu się bazy. Największe szanse na przeżycie mieliby po dotarciu do tamtego Cerebro. Wzmocniona konstrukcja mogła wytrzymać wybuchy... A to tam się przecież kierowali - to powiedziawszy, Biała Królowa skrzyżowała ramiona na klatce piersiowej. Nie miała zamiaru dawać drugiej mutantce fałszywej nadziei, to nie byłoby w jej stylu. Wyłożyła tylko fakty, te z kolei o dziwo nie prezentowały się tak źle, jak można by się tego było spodziewać. X-men ciężko było zabić. Oczywiście zostawała jeszcze kwestia wygrzebania się spod grubej warstwy gruzów, lecz i na to z pewnością coś by poradzili.
- Ale mamy teraz na głowie coś ważniejszego - wszyscy. W ciągu ostatnich kilku godzin grupa genetyków podała do wiadomości publicznej swoje odkrycia dotyczące ludzkich mutacji - zmieniła temat, marszcząc lekko czoło. Podzielenie się tą informacją z eks-wrogami łamane na aktualnymi sojusznikami zdawało jej się w tej chwili być mniejszym złem. W końcu i tak by się o tym dowiedzieli, prawdopodobnie prędzej niż później... I zapewne chcieliby coś z tym zrobić. Więc proszę, Emma łaskawie skróciła czas ich niewiedzy. Dzięki temu będzie przynajmniej mogła w pewnym sensie wpływać na ich działania, jeżeli nie w ogóle je kontrolować... Dla dobra ogółu. Obecnie nie ufała im na tyle, aby tak delikatną kwestię pozostawić w ich rękach.
- Jako że nie słyszę odgłosów świętowania, zgaduję, że Xavier wciąż jest nieprzytomny, więc sami musimy się tym zająć. Jak najszybciej. Możliwie teraz - kontynuowała. Już otwierała usta, aby dodać coś jeszcze, gdy nagle prędko je zamknęła i wyraźnie się zawahała... Co w jej przypadku było rzeczą niesłychaną. Reakcja ta nie wynikała jednak z niepewności. Kobieta wyczuła w pobliżu Instytutu obecność kogoś, kogo nie powinno tam aktualnie być...
- Jak nieprawdopodobne by to nie było, wszystko wskazuje na to, że Summers wrócił z Rosji na własną rękę - oznajmiła dość beznamiętnie. W myślach rozważała już wszelkie możliwe wyjaśnienia takiego stanu rzeczy.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Gru 10, 2014 9:02 pm

Trudno powiedzieć co sprawiło, że podenerwowanie Rogue raptem zaczęło się uspokajać. Może było to profesjonalne opanowanie White Queen, a może chłodna wyrozumiałość Emmy Frost. Cokolwiek by to nie było – szczera do bólu, ale i nie pozostawiająca bez nadziei odpowiedź pozwoliła ustosunkować się do aktualnych zdarzeń.
Rogue zaczęła więc bardziej przypominać doświadczonego X-Men, niż zdezorientowany kłębek nerwów. Dotarło do niej, że właśnie gawędziła – jakby nie patrzeć – z wrogiem, który im pomagał… a teraz jej… choć nie musiał. To kazało bliżej przyjrzeć się kobiecie, którą miała przed sobą.
Odruchowo przytaknęła (na pierwszą część wypowiedzi). Scott i Jean mieli szansę. Nikłą, ale mieli. Zgadzała się bo X-Men nie tak łatwo zabić…

Chciała jednak zapytać o coś jeszcze; upewnić się, co może zrobić.  Tylko że Emma ją uprzedziła, zmieniając tor rozmowy o 180 stopni. Rogue zmarszczyła brwi, automatycznie chcąc zaprzeczyć, że nie ma nic ważniejszego w tej chwili, niż życie Scotta i Jean. No, oczywiście po drodze lista by się wydłużyła, ale zmiana tematu stała się (nie)małym zaskoczeniem. Nowe wieści zmroziły mutantkę. Szczerze powiedziawszy… nie wiedziała, co poczuła w tamtej chwili.
Mutacje na ludziach…? Ludzie ledwo wiedzieli o mutantach… A teraz okazuje się, że ktoś chciał z nich zrobić zapewne broń przeciwko mutantom, których tak się obawiano. Oczywiście, to najprostszy schemat wnioskowania. Po drodze gdzieś tam była masa pochodnych, o których Rogue może nawet się nie śniło - niemniej jednak: przerażających.
I jeszcze jedna rzecz, która przy tym natłoku myśli nękała kobietę… Skoro mogli zmutować ludzi, to czy mogli…

Ocknęła się ze swego nierealnego snu. A może realnego koszmaru?
Emma stwierdzała akurat, że muszą coś zrobić. Rogue korciło zasugerować, by wsadziła swój subtelny sarkazm w… i nie zachowywała się jak nowy Profesor. Na szczęście w porę ugryzła się w język i poskromiła rudy temperament.
Mimo to miała coś odpowiedzieć, po przemyśleniu.

Powstrzymała ją niespodziewana rzecz, którą dwukrotnie rozpoznała u siebie kilka chwil temu. Zawahanie. U White Queen?  
Rogue ze zdwojoną uwagą zaczęła obserwować drugą mutantkę. A kiedy ta przemówiła, Rogue omal znowu nie dała się ponieść emocjom. Ucieszyła się, że Scott żył a co więcej – był na miejscu, w domu. Póki co jej podświadomość spychała kwestię Jean. Dominowała dobra nowina.
- Idziesz? – spytała neutralnie, stojąc już przy drzwiach.  
Emma może i nie należała do X-Men. Coś podpowiadało Rogue, że było to nawet poza ambicjami White Queen. Nie, to było poza jej złożoną osobowością. Aczkolwiek nie była już wrogiem – czy tego chciała, czy też nie. A od sojuszu do sprzymierzenia się nie aż taka daleka droga. Rogue, która też niejedno w życiu przeżyła, wiedziała coś o tym. Więc w zasadzie... chciała, by Emma towarzyszyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Gru 16, 2014 10:55 pm

Prawdę mówiąc Emma nie sądziła, że jej towarzystwo będzie mile widziane - nie miała i nie chciała mieć żadnych złudzeń odnośnie swoich stosunków z mieszkańcami Instytutu, a co więcej nie czuła się źle z obecnym stanem ich wzajemnych relacji. Wiedziała też, że większość X-men podziela jej zdanie na ten temat... A tu niespodzianka, no proszę. Zapewne wynikała z ich nowego - kruchego - sojuszu, o którym zresztą nie mieli nawet jeszcze okazji porozmawiać. Właściwie może to i lepiej. Pewnie skończyłoby się po prostu na kłótni.
White Queen zsunęła ramiona z klatki piersiowej, aby na moment oprzeć dłonie na swych kształtnych biodrach. Wbrew pozorom nie rozważała swojej odpowiedzi, gdyż praktycznie od razu uznała, że uda się wraz z Rogue. Nie, zajmowała się czymś innym, istotniejszym, a mianowicie telepatycznie rozeznawała się w sytuacji, póki co dość powierzchownie - tylko po to, aby zorientować się, czego powinny się spodziewać w hallu. Uważała, że zawsze najlepiej jest się najpierw przygotować i sprawdzić wszelkie możliwe scenariusze.
Cyclops zdawał się być w wystarczająco dobrym stanie - przynajmniej od strony fizycznej, gdyż jego emocje stanowiły już zupełnie inną bajkę. White Queen bardziej zaciekawił natomiast fakt, że mutant najwyraźniej nie był sam - a jego towarzysz zdecydowanie pochodził z zewnątrz. Jedna z brwi blondynki uniosła się lekko, gdy kobieta zaglądała do głowy obcego, ostrożnie i delikatnie, aby nie mógł w żaden sposób wyczuć jej obecności. Na szczęście miała w tym sporą praktykę i nie musiała się obawiać wykrycia. Ćwiczyła to w końcu przez długie lata...
Hm, a więc S.H.I.E.L.D. zainteresowało się sprawą w Rosji...? Prawdę mówiąc Emma nie miałaby nic przeciwko wykorzystaniu okazji i poznaniu paru sekretów - to znaczy wszystkich, które znajdowały się w umyśle tego agenta - jednakże póki co niestety brakowało jej na to czasu. W końcu jej rozmówczyni w dalszym ciągu czekała na jakąś odpowiedź.
- Wasz przywódca przyprowadził ze sobą gościa i szczerze wątpię, aby był świadomy konsekwencji swojego czynu. Wygląda na to, że teraz czeka nas powitanie w waszych skromnych progach agenta Tarczy - poinformowała drugą mutantkę, jednocześnie w pośredni sposób przyznając, że ma zamiar jej towarzyszyć.
Biała Królowa ruszyła ku drzwiom, a następnie wyminęła Rogue w przejściu, od razu kierując się dalej, ku hallowi wejściowemu. Po drodze zerknęła jeszcze na kobietę przez ramię - wyczekująco, ale nie... Nieprzychylnie.

Z/t - wspólne, jeśli tak wolisz.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Nie Lip 17, 2016 4:14 pm

Rozglądając się po otoczeniu kroczyła w milczeniu przed siebie szukając miejsca, gdzie może się zaszyć. Czuła się w tym miejscu nieswojo dla tego musiała się nieco rozerwać, poćwiczyć czy też pobiegać, ale niestety miast trafić do sali treningowej trafia...do biblioteki. No pięknie, dobre i to w końcu czemu by nie. Wkroczyła do pomieszczenia rozglądając się dookoła. Pułki uginały się od tomów jakie się na nich znajdowały. Zaskoczona przyglądała się w milczeniu siedzącym i zagłębionym w czytaniu osobom. Chwyciła dłonią barierki rozglądając się dookoła nadal, otoczenie wydawało się być...przytulne, spokojne i dające bezpieczeństwo. Mimo to czuła się jakoś nie do końca pewnie. Przeniosła wzrok w milczeniu na drzwi chcąc się wycofać jednak w tym samym momencie jej dłoń opadła bezwładnie w dół. Spojrzała na barierkę i zaklęła pod nosem.
- Cholera jasna, pięknie jeszcze tutaj brakuje mi szkód.
Mruknęła pod nosem starając się czmychnąć z miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lip 26, 2016 3:29 pm

Kolejny dzień, kolejne męczarnie. Josh udał się do biblioteki, tam zazwyczaj było spokojnie i bez żadnych wydarzeń. Sam w sumie nie wiedział dlaczego, wolałby poćwiczyć na gitarze ale... nie miał na to specjalnej ochoty. W ogóle miał stan "wegetacji"- byle się prześlizgnąć. Gdy wkroczył do bibliobteki, był tak pogrążony w myślach że wpadł przypadkiem na jakąś dziewczynę wychodzącą z pomieszczenia, a że go to zaskoczyło, to wylądował na podłodze
-Przepraszam-mruknął szybko Icarus i wszedł do środka. Zauważył przepaloną barierkę.
- Hej, to twoja sprawka?-Zapytał dziewczynę.
~będę musiał powiedzieć o barierce nauczycielowi~Pomyślał. Ale to przecież może poczekać. Na razie trzeba ustalić czyja to robota. Takie wypadki nie były niczym specjalnym, zazwyczaj przez początkujące osoby, które nie potrafiły kontrolować mocy. Ważne by zgłosić to jak najszybciej. Ale na spokojnie, nie pali się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cissie

avatar

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lip 26, 2016 6:02 pm

Logan wspomniał jej o książkach, które może znaleźć w bibliotece dla tego ruszyła na poszukiwania. Mijała kilka pomieszczeń, jakieś gabinety. Jednak nadal nie mogła znaleźć biblioteki, a wiedziała, że przechodzili obok niej. Może przeszła? Cofnęła się kawałek, ale nie...jednak nie minęła biblioteki dla tego ruszyła zaraz przed siebie. Spojrzała przelotnie jeszcze na innych studentów by po chwili w końcu znaleźć bibliotekę. Weszła do środka i skierowała się miedzy pułki z książkami, ale niestety nic nie mogła znaleźć. W końcu zrezygnowana ruszyła by poprosić kogoś o pomoc, o instrukcję gdzie szukać gdy dostrzegła znaną jej sylwetkę i ten głos...Josh? A może jej się wydawało? W prawdzie Sam mówił, że znajdzie tutaj Icarusa ale jakoś nie mogła nigdzie go dostrzec a teraz. Uśmiechnęła się promiennie i podbiegła do niego od tyłu przytulając się z całej siły.
- Josh! Niespodzianka!
Pisnęła wesoło zerkając zza pleców chłopaka.
- Cześć, jestem Cissie siostra Josha.
Przestawiła się zerkając na nieznajomą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Wto Lip 26, 2016 6:13 pm

No i stało się, nieszczęsna barierka po prostu się stopiła bo Panna Rosalie von Doom nie ubrała rękawiczek po prostu pięknie! Spojrzała na swoje dłonie i westchnęła pod nosem. Skierowała się pospiesznie do wyjścia, gdzie niestety została poturbowana, częściowo z własnej głupoty bo nie zwróciła uwagi, czy się ktoś zbliża czy nie, z drugiej natomiast dla tego, że wiedziała gdzie jest i powinna była być czujna a tym czasem po prostu wyszło jak wyszło. Na słowa chłopaka uśmiechnęła się zmieszana i pokręciła głową.
- Spokojnie, nic się nie stało.
Dodała spoglądając na nieszczęsną barierkę nieco się skrzywiła. No i co miała mu powiedzieć? Na pewno mieli tutaj jakieś kamery czy coś a okłamywanie i tak na nic się zda bo niestety i tak by doszli do tego, czyja to sprawka.
- Tak moja...ja...
Umilkła bowiem jakaś dziewczynka zaczęła tulić się do chłopaka. Uniosła wzrok nieco to na jedno to na drugie. Zaskoczenie wymalowane na jej twarzy niemal spowodowało, że otworzyła usta jak małe dziecko. Ale opanowała się i lekko skinęła głową w stronę nieznajomej dziewczyny.
- Miło mi, ja jestem Rosalie von Doom.
Przedstawiła się spoglądając na obojga zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Lip 27, 2016 2:31 pm

-No nic, stało się. Nie jesteś pierw...-Jay tutaj umilkł, zaskoczony głosem... znajomym i znającym jego imię. Już miał się odwrócić, zaintrygowany. Nie udało mu się, poczuł jak ktoś nagle się do niego przytula. Gdy Cissie się przedstawiła, równocześnie dopasował głos do osoby.
-Co ty tutaj robisz?-zapytał siostrę. Wyrosła, widać było że przestaje być tym dzieckiem które zostawił w domu. W zasadzie samo pytanie było bez sensu, gdyż odpowiedź narzucała się sama- u Cissie uaktywnił się gen X, czyli zaczęła wykazywać jakieś zdolności. Jednak trudno zaprzeczyć, na jego twarzy pojawił się lekki cień uśmiechu, który zaraz zniknął. Kto wie, może siostra pomoże mu pogodzić się ze stratą.
-Von Doom? Z tych Von Doomów? Nie wyglądasz jak ojciec.-Zapytał Jay. Trudno nie zauważyć, była zdecydowanie za mało... zrobocowaciała? Robotyczna? Metalowa? Nie było na to właściwego określenia.
-Jak już zdradziła moja siostra, jestem Josh- Przedstawił się, choć mijało to się już trochę z celem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cissie

avatar

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sro Lip 27, 2016 2:59 pm

Uśmiechając się od ucha do ucha zaskoczona spojrzała na brata. Czyżby mama nie powiadomiła go, że będzie? Przecież miał się nią zająć a tym czasem on nawet nie wiedział, że Cissie się ma pojawić. Westchnęła pod nosem i spojrzała na brata.
- No jak to co? Przecież nie przyjechałam dla zabawy.
Roześmiała się pod nosem i odsunęła się od brata.
- Chociaż i tak będę miała pewnie problemy. Mała wyrwa przed wejściem. Ale to wina Logana, powiedział, że mam pokazać co potrafię więc pokazałam.
Wyszczerzyła się pod nosem i spojrzała na dziewczynę.
- A Ty? Co Ty potrafisz?
Zapytała zerkając na nią. Nie wiedziała kim jest ów Von Doom dla niej było to obce nazwisko nie miała pojęcia o kim mowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lip 30, 2016 7:22 am

Obserwowała w milczeniu rodzeństwo, zazdroszcząc im tego że mają siebie. Przeniosła na moment wzrok w przeciwną stronę by po chwili uśmiechnąć się do dziewczynki. Na słowa Samuela skinęła głową nieco unosząc brew.
- Nie rozumiem..co masz na myśli mówić od Tych von Doom? I nie, nie jestem jak Victor. Moja mama była taka jak ja. Tato miał z nią romans jeszcze nim się urodziłam. Ale mniejsza...
Zapytała odpowiadając zarazem nieco zaskoczona po czym przeniosła wzrok na dziewczynę i lekko się roześmiała.
- Ja...nic wielkiego. Krzykiem potrafię rozbić wszystko co się tłucze, no i widzisz...ta barierka. TO moja sprawka. Stopiłam ją. Posiadam kwas w dłoniach dla tego przeważnie noszę rękawiczki.
Wyjaśniła z lekkim uśmiechem na ustach wskazując na swoje dłonie, które teraz nie miały ów wspomnianej rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lip 30, 2016 3:14 pm

Jay spoglądał to na siostrę, to na Rosalie. Widać znalazł się w grupce dwóch kobiet-demolek. Czyli w dużym skrócie-wszyscy mamy przekichane, jeśli Josh powie jedno słowo nie tak jak trzeba. No, jak umierać to umierać.
-Czyli mamy sporo demolek... okej.- Mruknął ponuro Icarus. -Wiecie co, może nie stójmy tak w przejściu, tylko siądźmy gdzieś.-Zaproponował dziewczynom. Bądź co bądź, lepiej nie ryzykować awantur ze strony uczniów "blokujecie przejście", a że była to szkoła dla mutantów, to tu byle chłopczyk mógł skopać im siedzenia. Wypatrzył jeden wolny stolik, gdzie mogli w spokoju siąść i porozmawiać
-Tam jest wolne... Chodźmy-Wskazał stolik dziewczynom. Sam natychmiast skierował się w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cissie

avatar

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lip 30, 2016 5:33 pm

Spojrzała na obojga i uniosła nieco brew słysząc słowa dziewczyny. No pięknie to nic dziwnego, że stopiła ów poręcz, ale przecież to nie jej wina, uczy się to i popełnia błędy. Ona sama nie panowała nad swoimi mocami, gdy się wściekała po prostu robiło się nieprzyjemnie. No ale..lepiej by tego nikt nie wiedział, udawanie opanowanej jest całkiem niezłe! Spojrzała na brata i skierowała się za nim w stronę siedzeń i pustego stolika.
- Kim jest Ororo? Sam mówił, że w razie czego mam się do niej zgłosić. Wiesz, gdyby jakieś problemy były czy coś. Chociaż nie rozumiem z czym bym miała mieć problem.
Roześmiała się lekko i usiadła po chwili na jednym z wolnych miejsc.
- Więc braciszku, zaopiekujesz się mną tutaj prawda?
Zerknęła z nadzieją na brata a potem przeniosła wzrok na dziewczynę.
- Tobą na pewno też się zaopiekuje, prawda braciszku?
Zerknęła przez ramię i wtuliła się w niego lekko.
- Ale jesteś taki...przybity. Coś się stało?
Zaniepokoiła się przyglądając bratu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosalie von Doom

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 14/11/2015

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lip 30, 2016 5:39 pm

- Sporo demolek? Nie rozumiem.
Dodała wpatrując się w chłopaka. Przez moment przyglądała się rodzeństwu i zaczęła się zastanawiać, czy nie lepiej by było wrócić do domu. O ile w ogóle będzie miała jak tam wrócić. Zamyśliła się na chwilę i nieco przestała słuchać o tym o czym mówią. Mogło to wyglądać jakby się wyłączyła z rozmowy co właściwie było zgodne z prawdą. Do tego przymknęła powieki.
- Nie powiedziałeś jednak nadal o co chodziło Ci z tym, że jestem od Tych Von Doom. Co miałeś na myśli? Czy coś grozi memu ojcu? Proszę, jeśli coś wiesz, powiedz mi muszę go ostrzec.
Dodała wpatrując się z paniką w chłopaka i niepokojem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Sob Lip 30, 2016 6:40 pm

Siedząc już przy stoliku, Josh słuchał jednym uchem. Można by założyć że zaczyna odpływać gdzieś dalej. Dlatego na pierwsze pytanie Rosalie nie zareagował. Ocknął się dopiero na pytanie Cissie.
-Ororo?-Zapytał zaskoczony, równocześnie przeszukując w myślach listę nauczycieli. Po chwili zorientował się o kogo chodzi.-A, mowa o pani Munroe. To dyrektorka szkoły. Najpewniej uderzy piorunem w powód problemów-Mruknął ponuro. Na następne pytanie Cissie spojrzał na nią zdziwiony.
-Jasne, czemu myślałaś że nie?-zapytał ją zdziwiony. Na kolejne pytanie zerknął na Rosalie.
-Wiesz co, sądzę że ona powinna dać sobie radę... Oczywiście chętnie służę pomocą jeśli musisz odnaleźć się w instytucie, ale nie sądzę by potrzebowała mojej opieki....-Odpowiedział niepewnie. W końcu wyglądała na dorosłą. Ostatnie pytanie Cissie skwitował krótkim "nie chcę o tym rozmawiać." Bo naprawdę nie chciał rozmawiać o śmierci Julii.
-Mówiąc z tych Von Doomów miałem na myśli czy jesteś z tego rodu władców Latverii. Wiesz, nieczęsto spotykamy tu arystokratów- Odpowiedział. Czy Rosalie mogła wiedzieć kim jest Victor Von Doom, władca dyktator i przestępca? Może lepiej utrzymać ją w stanie nieświadomości... Tak, lepiej niech wierzy w to. Ojcowie powinni dla każdej córki być rycerzami na białym koniu.... nie to co ojciec Julii. Myśl o tamtej bójce jeszcze bardziej przybiła Icariusa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cissie

avatar

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Biblioteka   Pią Sie 05, 2016 7:28 am

Spojrzała na brata a potem na Rosalie słuchając ich słów. No pięknie...czyżby to oznaczało, że ta cała Rosalie jest księżniczką? Nie spodziewała się spotkać nikogo takiego. Na wyjaśnienie odnośnie Ororo skinęła głową. Nie spodziewała się, że Sam miał takie dobre kontakty z dyrektorką.
- Dobrze...A to ona jest...tą od burz? Piorunów?
Zapytała zaciekawiona zaraz by po chwili spojrzeć na Ros. Dziewczyna wydawała się być dość zagubiona.
- Nie no, wolę się upewnić.
Roześmiała się pod nosem i po chwili skierowała w brata spojrzenie ogromnych oczu. Wyszczerzyła się w szerokim uśmiechu.
- Coś słyszałam jak mama mówiła, ale nie wiem do końca co...
Zaczęła gdy usłyszała o co chodzi. Nie wnikała też w to, że brat nie chciał rozmawiać na temat swojego nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biblioteka   

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: