Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hall Wejściowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Hall Wejściowy   Pon Sty 21, 2013 10:11 am

First topic message reminder :



Pomieszczenie na które napotykamy bezpośrednio po wejściu do budynku. Posiada piękne schody prowadzące na pierwsze piętro, oraz liczne odnogi korytarzy ciągnących się do pomieszczeń ulokowanych na parterze.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Summers dnia Nie Lip 14, 2013 9:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Sty 19, 2015 2:46 pm

O dziwo w pierwszej kolejności agent zaśmiał się krótko na słowa Cyclopsa - a następnie rzucił mu spojrzenie, które jasno mówiło: "ty chyba nie tak na serio, prawda? Prawda...?"
-Bezczelnością bym tego nie nazwał. Prędzej... Brakiem domyślności albo logiki - lub jeszcze paroma innymi rzeczami, ale do bezczelności było temu daleko. Tak czy siak, odnośnie pytania... Tym się zajmujemy. Takie jest nasze zadanie. Trzymamy rękę na pulsie, a żeby to było możliwe - musimy posiadać informacje, na których możemy działać. Ale zgoda, powiedz mi, skoro nie macie czasu na rozmowy, to znaczy, że wszystko już wiecie i posiadacie plan: jaki?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Cyclops

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 25/02/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Sty 20, 2015 2:11 pm

Scott czekając na odpowiedź członków X-men zdziwił się słysząc, że przerwał mu po raz kolejny agent. Robił się strasznie denerwujący i wścibski.

- Powiem panu tak, nie mamy żadnego planu gdyż jak pan zdążył się zorientować dopiero co się spotkaliśmy i chciałem ustalić z resztą co dalej, ale mogę pana zapewnić że jeśli cokolwiek ustalimy i będziemy mieli plan to na pewno pan się o nim... nie dowie. Jest to nasza sprawa, a my nie wtrącamy się do spraw TARCZY. Więc prosił bym o zaprzestania dalszego dopytywania i prosił bym o zostawienie nas samych. Jedno co mogę zapewnić to dopilnuję tego osobiście, że gdy dostanę pozwolenie na przekazanie większej ilości informacji na pewno pan dowie się o tym pierwszy. A na razie proszę o zostawienie nas, bo nie mamy czasu na zajmowanie się jeszcze panem. - odpowiedział Cyclops wiedząc, że zachował się bardzo nie miło.

- Dobra jeszcze raz witam wszystkich i dwa pytania. Jakie mamy informacje? I jakie są propozycje dalszego działania? - zapytał innych mutantów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pią Sty 23, 2015 9:29 pm

Rogue w baardzo krótkim czasie „polubiła” to nieme porozumiewanie się z White Queen. Nie zastanawiała się nad przyczyną współpracy czy „życzliwości” drugiej mutantki – doceniała prostą zasadę: minimum zaufania i dzielenia się na drodze, którą razem odbywały. I pasowało jej to. Na tym zaczynało się partnerstwo.
Kiedy więc druga mutantka odpowiedziała na przelotne spojrzenie, Rogue poczuła kolejny mały poziom swoistej relacji – nieważne że póki co jednostronnej.
Ważne, że kobieta odezwała się w jej głowie:
Badają sprawę tego, co miało miejsce na wyspie. (…) Nie spyta wprost, może ciągnąć za język. I wątpię, by w tej chwili chcieli nam zaszkodzić. Teraz szukają informacji.
Rogue odprężyła się –  choć wciąż pozostawała czujna, bowiem w Hallu rosło coraz większe zainteresowanie przybyciem Scotta i agenta. Najpierw żeńska wersja Logana, do której Ro miała pewną słabość, choć nigdy ani tego nie okaże, ani tym bardziej nie przyzna się do tego. Dostrzegła spojrzenie dziewczyny utkwione w agencie i rozumiała skąd się to brało.
Potem cud-chłopak spod ręki White Quenn, trochę osobliwy z tym swoim popcornem.
Rogue pomyślała, że sytuacja zaczyna być nieco bardziej niepewna a tym samym - niebezpieczna.
Ale nic nie przebije wypowiedzi jej… jej EX dowódcy.
Rogue zaczęła wątpić nawet w to, jak się nazywa. Co on, k***a, wyprawiał?!
Obserwowała oniemiała konfrontację Cyclopsa z agentem i odbierała tyle skrajnych bodźców, że nie miała już pojęcia, jak się zachować.
Zerknęła przelotnie, ponownie, na White Queen jakby dosłownie prosiła ją o jakieś telepatyczne trzaśnięcie w twarz Scotta. A kiedy ten zapytał raz jeszcze o informacje i dalsze działania, Rogue omal nie upuściła swojej szczęki. Poważnie?! On tak na serio?! Przy tym agencie…?
Okej…
Sama oceniła go nieco powierzchownie. Była gotowa skorzystać w razie czego ze swoich mocy, ale szybko zorientowała się, iż nie przysłano tu byle początkującego z S.H.I.E.L.D., więc na pewno nie podałby jej ręki. I już nie chodziło o to, że najprawdopodobniej S.H.I.E.L.D. posiadała konkretną wiedzę na jej temat – po prostu byli szkoleni, by nie ufać żadnemu mutantowi. Zatem odczytanie go – odpadało.
Wracając do zachowania Scotta: kiedy zadał swoje ostatnie pytanie, posłała mu sarkastyczne spojrzenie w stylu a może jeszcze pokażemy mu Cerebro…?
Straciła już chyba cały respekt do (ex)dowódcy.  W końcu SAM porzucił to stanowisko… Część Rogue rozumiała postępowanie Scotta. Ale to nie zmieniało faktu, że dopuścił się kolosalnej zdrady. Porzucić swój zespół? Jako lider, dodajmy. I to na polu walki, w tak krytycznym momencie…?
Nie sądziła, aby kiedykolwiek potrafiła jeszcze zaufać Scottowi… nawet jeśli rozumiała przyczyny jego postępowania. A może właśnie dlatego…? Bo miała przekonanie, co a raczej kogo Cyclops zawsze wybierze. Zatem jej lojalność jako wojownika X-Men stała pod dużym znakiem zapytania, a raczej była… bezpańska.
Co nie znaczyło, że pasowało jej roztrząsanie rodzinnych waśni tuż przed nosem S.H.I.E.L.D. Przed całkiem nie byle jakiego wysłannika S.H.I.E.L.D., uściślając. Równie dobrze mogła z powrotem założyć swoje rękawiczki.
- Rudej nie ma – rzuciła, uznając, że tyle wystarczy, choć dla postronnych mogło być dwuznaczne  z racji jej charakterystycznych włosów. Nie odrywała spojrzenia od agenta. – I pana też nie powinno…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 246
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Sty 24, 2015 1:57 pm

Dziewczyna wyczuła zapach Helliona o wiele wcześniej, zanim ten zdążył się wychylić zza ściany. Zdradziło go również chrupanie popcornu oraz nucenie piosenki. Ten głos Laura poznałaby wszędzie. Dlatego też na chwilę, zwróciła swoje baczne spojrzenie w kierunku chłopaka. Widząc jego uśmiech z trudem powstrzymała reakcję ciała na ten uroczy gest, choć mimo to poczuła nietypowy ścisk gdzieś w środku brzucha. Co gorsza jego obecność zbiła ją na tyle z pantałyku, że zamiast klasycznej ponurej miny, na jej buzi można było zaobserwować zakłopotanie z odrobiną wstydu. Nie trwało to długo, ponieważ bardzo szybko odzyskiwała zimną krew, dlatego wcześniejsze uczucia zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Widząc szok wymalowany na twarzy Helliona zwróciła swoje spojrzenie w kierunku Emmy. Choć nie słyszała jego myśli, widziała, że zareagował na kobietę dość charakterystycznie, tak samo zresztą jak na agenta stojącego wraz ze Scottem. Laura nie zdążyła jednak odpowiedzieć kiwnięciem głowy na powitanie panny Frost, ponieważ ta zaraz skupiła swój wzrok na agencie. Nijak nie odniosła się również do komentarza Juliana, tak samo jak do komentarza agenta o ich wieloosobowym powitaniu. Co prawda przy słowie 'kolega', mówiącym o Summersie uniosła brwi ze zdziwienia, ponieważ to świadczyło o dość luźnych stosunkach jakie ich łączyły, co było dość nieadekwatne do całej sytuacji. Na dodatek udzieliło się jej również zdenerwowanie, które towarzyszyło Scottowi, więc zmrużyła wrogo oczy wbijając spojrzenie w agenta. Laura nie była świadoma decyzji Summersa, jaką podjął w Rosji, ani tego, że zwolnił stołek lidera grupy. Dziewczyna jak zwykle była nastawiona na działanie i wykonywanie poleceń przywódcy, dlatego była gotowa użyć siły, by wyprowadzić agenta za drzwi Instyutu, ponieważ ten najwyraźniej nie drażnił tylko Cyclopsa, ale i resztę grupy. Tylko.jedno.słowo. Zacisnęła piąstki, ale reszta ciała ani drgnęła.

Przy kolejnej wymianie zdań mutantka upewniła się, że agent faktycznie pracuję dla SHIELD. Nie potrafiła również odpowiedzieć na pytanie Scotta o Jean, myśląc, że kobieta jest z nim. Przy propozycjach dalszego działania, odruchowo zerknęła najpierw na Frost, a potem na Rogue, która również wydawała się być zdenerwowana. Co lepsze, sposób w jaki odpowiedziała na pytanie Scotta wyraźnie wskazywał na konflikt. Zmrużyła oczy wpatrując się w twarz Marie, a podczas analizowania zachowań dziewczyny, głowie Laury zbłądziły również inne myśli, a mianowicie to, że właściwie nigdy nie zmieniły ze sobą zbyt wiele zdań, wszak Laura nie była mistrzem dialogów, jednak czuła, że dziewczyna należy do tej grupy osób, która aż tak nie stroni od jej towarzystwa. X zakładała, że jest to prawdopodobnie związane z jej mocami i jako jedyna z nielicznych osób w Instytucie, nie wykazywała strachu wobec nie panującej nad złością mutantki, za co była jej wdzięczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hellion

avatar

Liczba postów : 96
Data dołączenia : 10/10/2014

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Sty 24, 2015 2:49 pm

Jullian przenosił wzrok z osoby na osobę, uważnie analizując czego dotyczyła rozmowa i z zafascynowanym wyrazem twarzy co kilka chwil dopychał sobie do swoich ust kolejną porcję lekko słonego pop-cornu. Po chwili , kiedy Cyclops poruszył temat tego co powinni dalej robić, chłopak zmarszczył czoło z wyraźnym zdziwieniem. Postanowił więc, że powinien się jednak odezwać.
- Przepraszam, że się wtrącam... - Zaczął niewyraźnie z ustami pełnymi kukurydzy, którą zaraz przełknął i zaczął mówić normalnie. - Zanim ustalimy co dalej robimy, chciałbym wiedzieć... co robimy z czym. Co się działo z panem Summersem przez ostatnie kilka dni, i dlaczego na podjeździe wylądował śmigłowiec? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Sty 27, 2015 8:18 pm

Przysłuchując się tak wymianie zdań pomiędzy osobami obecnymi w hallu Emma zaczynała żałować, że nie miała przy sobie popcornu - jak jej podopieczny. Doprawdy, nie była pewna czy powinna się śmiać, czy może zapłakać nad posunięciami Summersa, który zachowywał się jeszcze gorzej, niż przewidywała. Być może spadające na niego gruzy poprzestawiały mu to i owo w główce? Chociaż nie, w końcu porzucił ich jeszcze wcześniej, a więc to nie mogło być to. Cóż, najwyraźniej nie posiadał nawet dobrej wymówki. Nie to, że na jej podstawie White Queen by mu odpuściła...
- Scott, skarbie, z łaski swojej powstrzymaj się przed zdradzaniem za wiele i zbytnim drażnieniem potencjalnych sojuszników, jak irytujący by oni nie byli. Zauważam u ciebie poważne braki w znajomości sztuki dyplomacji.
Odezwała się do mężczyzny telepatycznie, jednocześnie wyrazem swojej twarzy i postawą niczego nie dając po sobie poznać. S.H.I.E.L.D. mogło im się jeszcze kiedyś przydać, poza tym nie zdziwiłaby się, gdyby organizacja posiadała informacje, z których mogliby skorzystać... Niekoniecznie za zgodą agentów. Skoro Tarcza trzymała rękę na pulsie, to musiała orientować się także w sprawie tych genetyków pracujących nad ludzkimi mutacjami, a w tym momencie był to jeden z bardziej palących problemów.
Frost przebiegła wzrokiem między wszystkimi zebranymi w pomieszczeniu mutantami. Napięcie rosło, a obecność agenta nie pomagała, jednak blondynka wątpiła, aby miał on wyjść z własnej woli. Usunięcie go siłą lub nawet mocą sugestii umysłowej pewnie tylko doprowadziłoby do konfliktu, na który w tej chwili X-Men nie mogli sobie pozwolić. Nie wówczas, gdy część członków grupy wciąż była w kiepskim stanie, a ich mentor nie mógł im pomóc. Nie każdy zdawał się to rozumieć.
- Scott, dlaczego nie ustalisz co dalej z Xavierem? Możemy iść do niego już teraz. A pan anonimowy agent, który zapomniał się nam przedstawić, może tu na nas poczekać. Obawiam się, że stan profesora nie pozwala mu teraz na przyjmowanie większej ilości gości, a nie chcemy go męczyć, prawda? - zaproponowała spokojnie, choć nie była nawet pewna, czy Xavier jest już w ogóle przytomny. Tak czy siak chciała sprawdzić co się z nim dzieje, więc telepata mógł im przy okazji posłużyć za wymówkę. Głownie jej - by zabrać stąd Cyclopsa. Zdenerwowany więcej szkodził, niż pomagał.
Nie czekając na czyjąkolwiek reakcję, Biała Królowa nawiązała połączenie jednocześnie z X-23 i Hellionem. Wolała sama wyjaśnić im w skrócie o co chodzi i liczyła na to, że Summers nie spróbuje zrobić na głos tego samego.
- Śmigłowiec należy do S.H.I.E.L.D. Agenci odstawili Cyclopsa i użyli tego jako pretekstu, by złożyć wizytę w Instytucie. A odstawiali go dlatego, że w Rosji porzucił grupę. Musieli się na niego natknąć przy okazji węszenia. Więcej - później. Póki co zadbajcie, by nasz gość niczego się nie dowiedział i nie dostał się nigdzie dalej.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Lut 02, 2015 5:08 pm

Liczyłem na to, że temat zrówna się z jednoczesną akcją w innym miejscu, ale mi tu Barton opóźnia, więęęc jednak wrzucę Wam tu jeszcze jedno krótkie mg, a przy kolejnym - przy odrobinie szczęścia - zdarzy się więcej.

***

Agent przysłuchiwał się tej wymianie zdań z lekko uniesioną brwią, a na jego twarzy malował się wyraz uprzejmego zainteresowania. Co czuł i myślał sobie naprawdę? Trudno orzec, ale z pewnością wydawał się być o wiele bardziej zainteresowany szczegółami relacji i nastrojów panujących aktualnie pomiędzy mutantami, aniżeli ich naleganiem, aby opuścił wreszcie teren Instytutu. Mężczyzna zareagował dopiero na pytania Helliona:
-Pan Summers przez ostatnie kilka dni był nieprzytomny i dochodził do siebie pod opieką naszych medyków, z kolei śmigłowiec pozwolił nam odstawić go do domu, gdy tylko się obudził. Bardzo na to nalegał- wyjaśnił, a następnie zerknął już w stronę Cyclopsa, oczekując jego reakcji na... No, właściwie po prostu na to wszystko.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Lut 17, 2015 6:26 pm

Na twarzy Rogue pojawił się krzywy uśmieszek, kwitujący dalsze wydarzenia od czasu jej słów.
Oparła się tyłkiem o poręcz schodów, krzyżując ramiona i nie pozbywając się swojej kpiącej mimiki. Kontrolowała spojrzeniem całą sytuację, choć w zasadzie nie odrywała wzroku od agenta John’a Doe.
Kiedy Emma tak zgrabnie zainterweniowała, żeby pozbyć się Scotta, Ro wciąż nie opuszczała swego posterunku. Owszem, miała ochotę udać się z nimi i dosłownie przypierdolić swemu ex-dowódcy. Ale wybrała przyjemność obcowania z agentem S.H.I.E.L.D.
Po ciszy jaka panowała wśród nowoprzybyłych uznała, że telepatka uprzedziła ich o tym, co się dzieje. Mimo to przelotnie na nich spojrzała i ledwo dostrzegalnym mrugnięciem oka, dała do zrozumienia, że mogą zostać jeśli chcą lub też towarzyszyć Frost.

- S.H.I.E.L.D. – odezwała  się w końcu, przekrzywiając lekko głowę i przypatrując się agentowi.
Zmrużyła na chwilę oczy i uśmiechnęła się dziwnie, co nie odnalazło odzwierciedlenia w ich odbuciu. Oczywiście, że mogła grać lepiej swoją rolę, ale wiedziała z kim miała do czynienia. Tarcza to... tarcza. Nie ma co zabawiać się w nonsens. Zawsze pozostawało grać w nieoficjalną grę w otwarte karty… czyli obie strony wiedzą, o co chodzi, ale żadna z nich nie może wymówić prawdy.

-  Przez kilka dni był nieprzytomny i dochodził do siebie pod opieką waszych medyków – powtórzyła. – Odnaleźliście go i uratowaliście, tak?
Czekała chwilę.
- Opiekowaliście się nim, tak?
„Jak szlachetnie…” rozbrzmiało w ciszy, czyli znowu krótka przerwa.
- Jesteście tacy… wszechmocni. Jak na szpiegowską agencję, oczywiście. Ciekawe więc… co zrobiliście z drugim mutantem, z którym był pan Summers. Nie ma go tu. Do czego jest więc potrzebny…?
Oczywiście, że nie miała żadnej pewności, iż Scott był z Jean. Ale postawiła wszystko na jedną kartę i uważała, że ma ku temu podstawy. Bo jeśli Scott porzucił całą rodzinę dla Jean, to nie było takiej siły, która powstrzymałaby go od dotarcia do… ukochanej/. Zatem S.H.I.E.L.D. kombinowało, jak zwykle zresztą. A skoro S.H.I.E.L.D. uratowała Scotta… to czemu nie Jean? I czemu tak zaciekle milczała na jej temat. Nie była ślepo pewna w przeżycie X-Menki, ale i nie skreślała takiej możliwości… dzięki możliwościom i taktyce działania S.H.I.E.L.D.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Lut 17, 2015 10:02 pm

Agent pochylił lekko głowę, jak gdyby przytakiwał pierwszym słowom Rogue - tym dotyczącym ratowania i opiekowania się jej kolegą z drużyny. Nie przerywał kobiecie, pozwolił jej dokończyć wypowiedź - a w jej trakcie nie zmienił wyrazu twarzy. Dosłownie nie drgnął mu ani jeden mięsień; nie stało się nic, co mogłoby wskazywać na to, iż próbuje coś ukryć. Pytanie tylko: czy rzeczywiście był szczery czy po prostu odpowiednio przeszkolony, aby niczego nie zdradzać? Ewentualnie jedno i drugie.
-Nic mi nie wiadomo o innych ludzkich mutantach z wyspy, choć jej przeczesywanie wciąż trwa. Do tej pory znaleźliśmy całkiem sporo psów, na których ktoś przeprowadzał eksperymenty genetyczne- wyjaśnił.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pią Lut 20, 2015 4:52 pm

Summers najwyraźniej nie był zbyt skłonny do opuszczenia hallu wejściowego, jednakże dla panny Frost nie stanowiło to dosłownie żadnej przeszkody. W końcu już od wielu lat radziła sobie z upartymi mężczyznami i kobietami, których zamiary nie zawsze pokrywały się z jej własnymi. Potrafiła postawić na swoim... W ten czy inny sposób. Póki co natomiast skłonna była jeszcze odwołać się do tych mniej kontrowersyjnych - i zarazem drastycznych - metod działania.
Blondynka głęboko wierzyła, że Rogue w tej chwili znacznie lepiej od Cyclopsa sprawdzi się w dyskusji z agentem, chociażby dlatego, że mimo wszystko podchodziła do niej mniej emocjonalnie - i nie odkrywała od razu wszystkich ich kart. Z drugiej strony podejrzewała, że sam "przywódca" grupy mógłby mieć na ten temat zupełnie inne zdanie... Więc wolała po prostu go wyprowadzić. Wątpiła, aby potrafił siedzieć cicho i pozwolić swojej - przyjaciółce, koleżance? - swobodnie działać.
W tym celu Biała Królowa zbliżyła się do Summersa i bezceremonialnie ujęła go pod ramię, aby zaraz potem ruszyć wraz z nim w stronę jednego z kilku wyjść z pomieszczenia. W tym czasie zdążyła też zajrzeć krótko i szybko do jego umysłu, aby dowiedzieć się gdzie najlepiej rozpocząć szukanie Xaviera. Innymi słowy: sprawdziła położenie prywatnych kwater Profesora X.
Wychodząc, Frost słuchała jeszcze słów padających między agentem i Rogue, które jednak siłą rzeczy rozbrzmiewały coraz ciszej - więc trudniej je było wyłapać. Najpierw mężczyzna przedstawił własną wersję wydarzeń, o których Emma dopiero co telepatycznie poinformowała X-23 i Helliona... A potem mutantka zaczęła go wypytywać o los Grey. Zagadnienie było ciekawe i White Queen chętnie sama usłyszałaby co takiego agent miał do powiedzenia na ten temat, lecz mimo to przyspieszyła kroku. Nie chciała ryzykować tego, że Cyclops wyrwie się jej i zawróci do hallu, aby zacząć wykłócać się o swoją ukochaną... A to było akurat bardzo prawdopodobne.

Z/t dla obojga.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Lut 21, 2015 6:36 am

Emma zdążyła dosłownie wziąć sprawy w swoje ręce i zabrać stąd opornego Scotta. Rogue była jej wdzięczna, tak poza oficjalną częścią, bowiem nie była pewna, ile jeszcze zniosłaby widok katalizatora narastającej podskórnie agresji. Kobieta miała ochotę rozprawić się z byłym członkiem drużyny w bardzo prymitywny, namacalny sposób. Z trudem nie zaciskała pięści, podtrzymując swobodną pozę.
Mogła mieć tylko nadzieję, że Scott, wyprowadzany przez Emmę, nie dosłyszał, że przeszła do tematu Jean. W przeciwnym razie ujrzałaby zaraz powrót jego osoby w bardzo agresywnym i zdecydowanym stanie, zapewne.  
Łapiąc jakoś resztki obecności Emmy, nie odwracając się w stronę, w którą poszli, by się nie zdradzać, Rogue zaczęła intensywniej przywoływać w głowie obraz drugiej mutantki. Sama nie była telepatką, nie miała pojęcia „jak to się robi”. Z kontakcie Jean było inaczej… Była członkiem drużyny, rodziny. Była tak jakby… bezpieczna. Z nią porozumiewała się jakoś bez problemów – po prostu myślało się o Jean i o tym, co chce się powiedzieć i… już. Wiedziała to jakoś, odbierała. Ułatwiało to współpracę zarówno podczas ćwiczeń, jak i w terenie. Rogue nie była pewna, jak działa to z Emmą. Mimo to skupiła się na czymś, co wydawało się być silną obecnością White Queen, jaki wyczuwał jej wyćwiczony instynkt, jednocześnie myśląc o osobie Emmy, która dziś – w tak krótkim czasie – okazała jej sporo zrozumienia i przychylności, po czym przedstawiła swoją myśl, a raczej prośbę: by kobieta, nawet telepatycznie, spróbowała dowiedzieć się  ostatnich chwilach, jakie pamięta Scott. Czy w ogóle dotarł do Jean i jak w jego pamięci skończyły się wydarzenia na wyspie. To mogło wnieść naprawdę wiele do dalszych działań. Co prawda Rogue, będąc na miejscu Scotta, w ogóle nie życzyłaby sobie, aby ktokolwiek naruszał jego prywatność i zaglądał mu w głowę. To trochę jak… gwałt. Jednak w zaistniałych sytuacjach kobieta była gotowa wziąć na siebie tą odpowiedzialność. Trzeba było działać i to szybko.

Po wypowiedzi agenta S.H.I.E.L.D. nastała krótka cisza. Rogue z jeszcze większym rozluźnieniem zapadła się w sobie, opierając o poręcz schodów, jakby w zamyśleniu, po części rezygnacji. Po czym fuknęła cicho. Nieco kpiąco, ale dyskretnie.
- Oczywiście.
Jakby odprychnęła w odpowiedzi dla siebie i do tego zgadzając się głośniej. Miękko, zbyt miękko. O czym zapewne oboje wiedzieli.
Zmierzyła raz jeszcze agenta, skupiając się na jego postawie. Taka… zwykła, prosta. Taka… wyćwiczona. Nie był przesadnie zimny, obojętny, bez reakcji. Nie, nie był bez emocji, ale miał je na tyle pod kontrolą i wyćwiczone, że aż w jakiś sposób skonsternowało to kobietę. Sama umiała się zachować a jednak w życiu codziennym bywała temperamentna i nie wyobrażała sobie, że mogłaby kontrolować się w takim stopniu.
- Gdzie was uczą tego uroku osobistego – mruknęła kwaśno. – W gułagach?
I nie czekając na odpowiedź, dodała:
- Masz na coś ochotę? Napijesz się czegoś? – zapytała niespodziewanie, odrywając się od poręczy i schodząc w stronę gościa. – To może potrwać.
Po pierwsze: nie spodziewała się, aby agent S.H.I.E.L.D. przystał na jakąkolwiek gościnność. Po drugie: tym bardziej, że wypije cokolwiek, co nie było przygotowane przez niego od podstaw i sprawdzone. A tak poza tym, to do cholery, co strzeliło jej do głowy, żeby zabierać agenta S.H.I.E.L.D. do rodzinnej kuchni?!
Nie miało to najmniejszego sensu. To był po prostu agent, jeden z wielu, nie gwarantowało to czegokolwiek względem całej organizacji S.H.I.E.L.D. A mimo to, Rogue, zaprosiła go, bo podskórnie podejrzewała, że właśnie po to tu był. Na przeszpiegi, by skontrolować inną organizację, za jaką postrzegali X-Men… Poza tym obawiała się, że w nadchodzących czasach bardzo namacalnie objawi się powiedzenie wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Zatem nadchodził czas na zawieranie przyjaźni…
- Opowiesz mi o tych psach i eksperymentach na nich – dopowiedziała zimnym tonem, sugerującym, że cholernie jej się to nie podobało.
Odrzucając opcję pokoju rekreacyjnego, gdzie byłoby zbyt dużo szczeniaków i
upewniwszy się, że agent podąży za nią (oraz ewentualnie któreś z reszty widowni z hallu),
ruszyła w stronę stołówki, przez którą go przeprowadziła, zatrzymując się w części kuchennej. Nie było pory posiłków, więc ruch był niewielki. Stanęła w progu i tak jakby przyjmując na chwilę rolę jakiegoś alfy, pogoniła wszystkich z pomieszczenia, mówiąc:
- Przerwa na cokolwiek.
Potem skupiła swoją uwagę na przybyłych.

[zt /kto chce i jeśli tak - niech zacznie/ - Stołówka]
/ http://theavengers.forumpolish.com/t604-stolowka /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
X-23

avatar

Liczba postów : 246
Data dołączenia : 09/05/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Mar 01, 2015 1:46 pm

Laura stała przed dłuższy czas w miejsc przysłuchując się dyskusji Rogue z agentem. Prztyki ani ją grzały, ani nie ziębiły. Sama zresztą nigdy nie stosowała tego typu zagrywek. Podczas walki były to najczęściej warknięcia zaszczutego zwierza, niż docinki. Cały czas również nie odrywała wzrok od tajemniczego mężczyzny, odsuwając na bok kiepską atmosferę oraz wiszące w powietrzu spięcie pomiędzy Scottem i Rogue. Na dodatek miała zadanie, które w myślach przekazała jej Frost. Dziewczyna troszeczkę się spięła słysząc głos kobiety w głowie, jednak nic po sobie nie dała poznać. Starała się myśleć jak najmniej o ostatnich wydarzeniach i skupić się na konkretach. Jak zwykle, przyszło to dziewczynie bardzo łatwo.
Gdy Emma i Scott zniknęli za drzwiami hallu, a Rogue z agentem wymienili się 'uprzejmościami' i zamknęli się w stołówce Laura nie do końca wiedziała co ma ze sobą zrobić. Zerkała raz po raz na Helliona czekając na jego decyzję, aż w końcu sama ruszyła  w ślady Rogue. Po drodze zaczepił ją jeden z uczniów, któremu niestety nie wyszło wyciskanie z niej informacji, dlatego też zrezygnowany podszedł do Juliana. Laura natomiast z powagą wymalowaną na twarzy ruszyła w kierunku stołówki. Zanim jednak zdążyła tam dotrzeć drzwi dostała komunikat o stawieniu się do sali narad. Nie zastanawiając się długo ruszyła w kierunku pomieszczenia.


/zt → Sala narad
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Lut 06, 2016 12:02 pm

Emma czuła się względnie usatysfakcjonowana rozwojem ostatnich wydarzeń. Udało jej się załatwić kilka istotnych spraw, nie tylko jej osobistych - to jest głównie biznesowych - ale i szkolnych. Trochę irytowała ją myśl, że X-Men tak naprawdę wciąż nie posiadali leadera, lecz prawdę mówiąc wolała się skupić na uczniach... A z nimi radziła sobie bardzo dobrze, o ile sama mogła to stwierdzić. Świeży element wciąż napływał do Instytutu, a White Queen siłą rzeczy posiadała teraz praktycznie nieograniczony dostęp do Cerebro - bo tak czy siak ktoś musiał go przecież obsługiwać. Wolverine najwyraźniej się jej bał, więc istniała opcja, że sobie odpuści... Albo po prostu będzie ostrożniejszy w swoim knuciu. To również by jej nie przeszkadzało, bo przynajmniej nie wchodziłby jej w drogę. Co się zaś tyczyło Storm... Właściwie zostawiała pannie Frost wolną rękę, świadomie czy nie. Cóż, tym lepiej dla niej.
Ten poranek również był całkiem owocny. Biała Królowa miała już za sobą długą, relaksującą kąpiel - do której niezbędne specyfiki musiała sobie rzecz jasna sprowadzić do szkoły na własną rękę - oraz lekki posiłek. Zdążyła również przejrzeć trochę zaległych papierów. Kto by pomyślał, że przez krótki okres bez konkretnego dyrektora nazbiera się aż tyle dokumentów... Pomysł zatrudnienia kolejnej asystentki nie wydawał jej się w tym momencie taki zły - albo ewentualnie mogłaby zrzucić tę robotę na Storm. Zgodziła się rządzić, czyż nie?
Tak czy siak, Emma pracowała w swoim pokoju, w głównej mierze skupiając się na czytanych papierzyskach, lecz od czasu do czasu puszczając na terenie Instytutu mentalny skan. Nie wnikała głęboko w umysły mieszkańców, nie widziała takiej potrzeby. Chciała jedynie wiedzieć kto przebywa w okolicy, kto zaś gdzieś się wybrał... A poza tym zawsze dobrze było pilnować potencjalnych wagarowiczów.
To właśnie przy jednym z takich skanów White Queen wyczuła obecność kogoś nowego. Ostrożne badanie zewnętrznych warstw umysłu tej osoby dowiodło, iż nie posiadała ona złych zamiarów... A to wystarczyło jej na początek. Całą resztę mogła sprawdzić już po drodze - gdyż owszem, zamierzała wyjść gościowi na spotkanie.
Emma opuściła więc swoją sypialnię, odziana standardowo w biel - a dokładniej w gorset oraz długą, luźną spódnicę z rozcięciem z boku, sięgającym niemalże aż do samego biodra - i stukając szpilkami ruszyła do hallu, aby w nim poczekać na przybycie interesującego ją osobnika. Wyliczyła sobie czas w taki sposób, że powinni dotrzeć na miejsce niemalże w tym samym czasie... Ona może z niewielkim wyprzedzeniem.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Madrox

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Lut 06, 2016 9:16 pm

Odkąd Madrox zaczał wcielać w życie plan utworzenia X-Factor Investigations, sprawy zaczęły przybierać dość ciekawy obrót. A na pewno życie samego Jamiego zaczęło wyglądać nieznacznie inaczej. Zawsze było dosyć szalone i nietypowe, na nudę raczej narzekać nie mógł... ale tym razem pojawiła się drobna różnica. Mianowicie - zyskał cel. I to taki, który właściwie sam sobie postawił i teraz sam musiał dążyć do tego, aby faktycznie zaczął funkcjonować. Przedsięwzięcie wydawało się być stosunkowo proste. Znaleźć lokal, założyć firmę, zebrać współpracowników i rozpocząć działalność.
Cóż.
Szybko okazało się, że proste było tu jedynie kupowanie lokalu. Załatwianie formalności związanych z prowadzeniem własnej, całkowicie legalnej firmy, było już bardziej kłopotliwe. Dzięki jego wiedzy prawniczej oraz pomocy kilku klonów udało się całość załatwić w miarę szybko, ale nie była to przyjemna robota. Ostatecznie schody tak naprawdę zaczęły się kiedy przyszło mu znaleźć współpracowników. Na samym początku planował odnowić dawne znajomości, albo spróbować wciągnąć w biznes jego znajomych z poprzednich drużyn. Zagadać, zaproponować, przedstawić możliwości i liczyć na to, że znają się chętni na zabawę w detektywów. Założenie piękne, ale szybko w praktyce okazało się być o wiele bardziej skomplikowane. Kontaktowanie się z innymi było dosyć skomplikowane, a i chętnych wcale nie było tak wielu jakby Mad sobie tego życzył. Aktualnie pomagał mu, na całe szczęście, Rictor, ale to i tak było mniej niż by chciał. Oczywiście, klony ułatwiały sprawę, ale nie można wszystkiego ogarniać "samemu". To było męczące. Głównie psychicznie.
Z tego właśnie powodu, w tym konkretnym momencie, Jamie znalazł się na terenie Instytutu. Czy też raczej - jeden z klonów Jamiego. "Główny" Madrox wysłał bowiem kilku swoich bardziej zaufanych ludzi w teren, samemu zajmując się w tym czasie innymi rzeczami związanymi z X-Factor.
Tak czy inaczej, Jamie-klon przemierzał włości Xaviera aby dowiedzieć się, czy czasem ich właściciel nie miałby pod ręką kilku absolwentów, którzy akurat szukali pracy i których mógłby polecić. Oferował stałe zatrudnienie, całkiem dobrze płatne, więc może w szkole mutantów będzie ktoś, kto okaże się być zainteresowany jego propozycją. Naprawdę nie była taka zła.
Fakt, całość dopiero rusza, ale zapowiadało się obiecująco.
A przynajmniej to sobie wmawiać próbował mężczyzna.
Madrox nie mijał zbyt wielu osób, więc z góry założył, że trafił akurat na czas trwania zajęć. Miał nadzieję, że dyrektor akurat będzie wolny i w niczym nie przeszkodzi. Ostatecznie poczeka jakiś czas, ale szukanie Xaviera po klasach i całym budynku nie specjalnie mu się uśmiechało...
Mężczyzna wszedł do budynku z zamiarem skierowania się do gabinetu, ale wtedy, po raz pierwszy odkąd pojawił się na terenie szkoły, ktoś stanął na jego drodze. I to nie byle ktoś, warto zauważyć.
Emma Frost, tutaj, w Instytucie? Niby słyszał, że ostatnimi czasy jej kontakty z X-menami mają się całkiem dobrze, pewnie tym samym też z samą szkołą, ale jednak nie spodziewał się jej tu spotkać. I wcale tego zaskoczenia nie ukrywał.
- Och, witam pannę Frost. Co za nieoczekiwane spotkanie - przywitał się, podchodząc bliżej. Odwinął ciemnozielony szalik ze swojej szyi i rzucił zaciekawione, może nieco oceniające spojrzenie w stronę kobiety.
- Orientujesz się może, czy Xavier jest obecnie w Instytucie? Mam nadzieję, że się z nim nie minąłem, ale znając moje szczęście...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Lut 06, 2016 11:03 pm

Emma nie musiała korzystać z telepatii, aby wyczuć zdziwienie przybysza - ani tym bardziej po to, by dojrzeć je wymalowane na jego twarzy... Szczególnie w oczach. Wyglądało na to, że mężczyzna nie miał żadnych problemów z rozpoznaniem jej samej, lecz nie stanowiło to dla niej w gruncie rzeczy żadnej niespodzianki; White Queen była w końcu niezwykle charakterystyczną osobą, co zresztą bardzo sobie chwaliła i chętnie podkreślała.
Blondynka również wiedziała z kim ma do czynienia. Cały ten czas spędzony na przeglądaniu bazy danych Instytutu przyniósł spore efekty - a pan Madrox został w niej akurat opisany dość szczegółowo... Jego akta opatrzono nawet zdjęciem, w dodatku dość korzystnym - choć równie dobrze mogło ono przedstawiać jeden z jego duplikatów... Tak czy siak, tyle w zupełności wystarczyło, aby go skojarzyć, lecz z drugiej strony w żaden sposób nie wyjaśniało czego potrzebował.
Mimo wszystko telepatka kiwnęła krótko głową na przywitanie mężczyzny, jednocześnie bez większego pospiechu - ale i nie opóźniając niepotrzebnie - krocząc schodami na sam dół, a tym samym zbliżając się do swojego rozmówcy. Umyślnie emanowała aurą pani na swych włościach, lecz tak naprawdę w jej przypadku wiele to nie zmieniało. Praktycznie zawsze sprawiała wrażenie, jak gdyby cały świat należał do niej, jakby zawsze i wszędzie była u siebie.
- Jest na miejscu, ale nieosiągalny aż do odwołania. Powiedzmy, że nie czuje się najlepiej. Jeżeli potrzebujesz wsparcia X-Men, zmuszona będę skierować cię do Rogue. Jeśli masz sprawę do dyrektora, jego obowiązki pełni tymczasowo Storm, z moją skromną pomocą, ale w tej chwili może być zajęta. W kwestiach telepatycznych jesteś z kolei skazany na mnie... Albo na któregoś z uczniów, jeśli lubisz ryzyko. Pan Quire byłby wręcz zachwycony takim ćwiczeniem - wyjaśniła z góry, a w trakcie tej przemowy oparła dłonie na biodrach, tym samym odchylając ramiona do tyłu i - co za tym idzie - ładnie eksponując biust. W połączeniu z gorsetem dawało to niezły efekt... Który Emma wywoływała już w zasadzie w pełni odruchowo, aby zyskać przewagę nad swoimi rozproszonymi rozmówcami.
Jeżeli zaś chodziło o treść jej wypowiedzi... Na pewno nie miała zamiaru zdradzać osobom z zewnątrz - sojusznikom czy nie - że Xavier wciąż jest w śpiączce. Decyzja o ujawnieniu tej informacji powinna wpierw zostać omówiona z pozostałymi członkami X-Men, oni zaś najwyraźniej woleli wierzyć w to, że ich mentor niedługo się przebudzi - niż wziąć się w garść i zacząć planować na wypadek, gdyby jednak miało to już nie nastąpić.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Havok

avatar

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 19/05/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Lut 07, 2016 12:45 pm

Alex Summers, człowiek lekkoduch, któremu od zawsze ciężko było usiedzieć na miejscu. Raczej nie ujawniał swoich emocji, toteż niewielu wiedziało jakie ma zdanie na temat tego, co aktualnie dzieje się w szkole. Starał się trzymać od tego z daleka, chyba że sytuacja wymagała od niego interwencji. Zależało mu na szkole, zdrowiu Xaviera, bezpieczeństwu uczniów, ale angażowanie się w wewnętrzne konflikty na linii Emma - reszta X-Men, nie leżała w jego naturze. Nosiło go, musiał coś z tym zrobić. Pogoda na szczęście temu sprzyjała. Ubrał się więc w strój cywilny. Długi brązowy płaszcz zakrywający białą obcisłą koszulkę. Na biodrach zaś miał lekko przetarte jeansy i skórzany pasek. Obrazu dopełniał brązowy kapelusz z szerokim rondem, nieco przypominający ten jaki nosił Chuck Norris w "Strażniku Teksasu". Na nogach zaś miał brązowe półbuty.
Zszedł po schodach prowadzących do wyjścia. Będąc już na dole ujrzał Emmę, do której uśmiechnął się ledwo dostrzegalnie. Nieopodal znajdował się zaś młody mężczyzna, którego Alex kojarzył jedynie z widzenia:
- Cześć... wszystko gra? - spytał zatrzymując się na moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://avatarpbf.cba.pl
Madrox

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Lut 09, 2016 8:17 am

Nie było dla nikogo tajemnicą, że Jamie, jak na prawdziwego, heteroseksualnego (nie licząc kilku klonów, o których raczej wolał nie wspominać) mężczyznę przystało, nie był obojętny na wdzięki pięknych kobiet. Nie był zalotnikiem jak taki Longshot chociażby, och nie nie. To raczej nie było w jego stylu... o ile niechcący nie wypuścił na świat klona romantyka, podrywacza, kogoś niebezpiecznie blisko powiązanego z jego libido o tak dalej. Bo niestety i takie przypadki się zdarzały! Zbyt często z resztą jak na jego gust.
Wracając jednak.
Madrox nie mógł nic poradzić na to, że wręcz odruchowo przesunął spojrzeniem po ciele swojej rozmówczyni. To znaczy - ubraniu. Miał na myśli ubranie. Nawiasem mówiąc, czy to aby na pewno odpowiedni strój do szkoły? Może i Emma nie była już uczennicą, a i z doświadczenia wiedział, że kobiety miały tendencję do zakładania dość skąpych i pobudzających fantazję strojów, nawet podczas misji i walki (a może szczególnie wtedy?) ale jednak... Młodzież się tu ma uczyć, nie rozpraszać!
Och, Mad, skończ te głupoty.
Mężczyzna szybko wrócił spojrzeniem na właściwe miejsce, a mianowicie do twarzy i oczu panny Frost. Zaraz po tym też, a konkretnie po jej słowach, zmarszczył lekko brwi.
- Xavier ma problemy ze zdrowiem? Mam nadzieję, że to nic poważnego - odparł wręcz odruchowo. Miał jednak dziwne wrażenie, że akurat ten mężczyzna przez byle przeziębienie nie byłby "nieosiągalny do odwołania". Brzmiało to zdecydowanie źle.
Nieco zaskoczyli go również to, że w zastępstwie za Xaviera szkołą zajmowała się właśnie Emma. Fakt, wspólnie ze Storm, ale jednak było to... Nieoczekiwane. Chociaż patrząc na poziom jej mocy oraz aurę władzy i pewności siebie było to połączenie, które na pewno spisywało się całkiem dobrze w przypadku stada nabuzowanych przez hormony, posiadających moce dzieciaków. A patrząc na to jak szybko go znalazła, bo w przypadek nie wierzył, dokładnie zajmowała się pilnowaniem posiadłości.
Jamie odchrząknął cicho.
- Właściwie, to sprawa dotyczy po części szkoły, a raczej jej aktualnych bądź przyszłych absolwentów. Chodzi o pewną działalność... - zaczął, ale przerwał w trakcie dostrzegając, że nie są już sami. Nie, żeby temat był jakąś tajemnicą, skądże znowu. Właściwie rozgłos był wręcz wskazany. Widząc jednak kto idzie uśmiechnął się lekko i zaczekał aż mężczyzna do nich dołączy. A nuż też będzie mógł mu pomóc, albo kto wie, może i nawet będzie zainteresowany pracą?
- Havok. Dobrze cię widzieć - przywitał się uprzejmie. - Nic się nie dzieje. Przyszedłem żeby zaproponować absolwentom szkoły pracę. X-Factor Investigations szuka chętnych, uzdolnionych ludzi do pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Lut 09, 2016 10:38 am

Kiedy Madrox skierował już wzrok na twarz panny Frost, na jej obliczu zastał jeden z kącików ust skierowany lekko ku górze oraz wymownie uniesioną brew. Och, blondynka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co krążyło mu po głowie - i to zupełnie bez konieczności używania telepatii. Akurat pod tym względem wszyscy mężczyźni rozumowali dość podobnie... Zgoda, za wyjątkiem gejów. I jeszcze tych aseksualnych, choć nie wszystkich. Mimo wszystko kobieta miała jednak wystarczająco taktu, aby tego nie skomentować... Bo i zresztą nie musiała.
Na pytanie o stan zdrowia Xaviera Emma jedynie pochyliła na moment głowę lekko do przodu, jak gdyby chciała w ten sposób pokazać, że przyjęła do wiadomości troskę swojego rozmówcy, być może nawet przekaże ją dalej, lecz jednocześnie wciąż nie ma zamiaru zdradzać na ten temat czegokolwiek więcej. Jej skromnym zdaniem wewnętrzne sprawy Instytutu powinny takimi pozostać.
Na szczęście Madrox prędko przeszedł do rzeczy, a przynajmniej zaczął przechodzić - lecz w trakcie jego wyjaśnień Emma wyczuła za swoimi plecami czyjąś zbliżającą się obecność. Obróciła się lekko akurat na czas, by dojrzeć uśmiech Alexa, który mimo wszystko nieznacznie odwzajemniła, nawet jeśli wciąż z uniesioną lekko brwią. Niewielu mieszkańców szkoły zachowywało się względem niej... Z braku lepszego słowa: przyjaźnie. W pewnym sensie była to dość ciekawa odmiana.
Przybycie Summersa nie wybiło ich gościa z rytmu i już po chwili oboje usłyszeli od niego o co tak właściwie chodzi. Telepatka pozwoliła sobie nawet zerknąć dość płytko do jego umysłu, szukając w nim dokładniejszych wyjaśnień na temat tej oferty pracy... X-Factor, co? Akurat ta nazwa brzmiała znajomo, nawet jeśli Investigations stanowiło najwyraźniej świeży dodatek.
- Chętnych, zdolnych mutantów, masz na myśli. Tak otwarcie? - zagadnęła, w dalszym ciągu przeglądając jeszcze informacje na temat... Biura detektywistycznego, które najwyraźniej rozpoczęło już swoją działalność, nawet jeśli dość niedawno. Siedziba w samym Nowym Jorku, na widoku... To aż się prosiło o kłopoty. Nic, tylko czekać na pierwszy ruch ze strony tych wszystkich "prawdziwych ludzi" i "obrońców normalności".
Mimo to... Emma skłamałaby mówiąc, że takie przedsięwzięcie nie miało sensu. Czy było skazane na porażkę? Tego również nie była tak do końca pewna. Absolwenci Instytutu potrafili o siebie zadbać, spędzili długie lata na trenowaniu swoich zdolności i nie tylko, więc gdyby odważyli się dawać dobry przykład - bez ukrywania swojej tożsamości... Być może coś by w ten sposób osiągnęli. O ile najpierw ktoś nie podpaliłby im bazy. Albo zdetonował... Lub zrobił coś innego, jeszcze bardziej twórczego.
Obecność jednego Summersa w pobliżu przypomniała teraz White Queen o drugim, tym bardziej problematycznym, który... Który właściwie wciąż kręcił się niedaleko, jak wskazywało telepatyczne przeczesanie okolicy. Nie było go tuż przy Instytucie, znajdował się trochę dalej, ale jednak wyglądało na to, że nie mógł sobie odpuścić. Na tę myśl Emma ledwo powstrzymała westchnienie oraz nagłą chęć pomasowania skroni. Trzeba to było w końcu załatwić, ale ona sama nie miała czasu, aby zajmować się mniej istotnymi kwestiami. I... Nie musiała tego robić, bo przecież jako praktycznie dyrektorka posiadała od tego mutantów. Ponowne przejrzenie otoczenia pozwoliło jej szybko wybrać odpowiednie cele, do których przemówiła telepatycznie, nie zdradzając się tym swoim rozmówcom na miejscu:
- Kurt, Katherine, bądźcie skarbami i wybierzcie się pod adres, który właśnie umieszczam w waszych głowach. Jeżeli naszemu drogiemu Scottowi przeszło już dąsanie się, to być może zechce prosić o powrót do Instytutu.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polaris

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 06/01/2014

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Mar 02, 2016 10:41 pm

Ocknęła się z półprzytomnego stanu lewitując gdzieś nad podłogą. Ćwiczyła moce kiedy tylko mogła, a ostatnio miała na to dość sporo czasu, w końcu stan psychiczny Lorny odrobinę ją wyłączył z życia towarzyskiego szkoły. Po części powodem była zła kondycja profesora, którego odwiedzała na tyle często, na ile wezbrała w sobie odwagi by oglądać go nieprzytomnego, podłączonego do aparatury. Przytłaczający widok. To przecież on potrafił utrzymać ją na duchu, ukierunkować... złagodzić skutki traumatycznych wydarzeń z przeszłości. A teraz... leżał tam bezbronny, na dodatek nikt nie wiedział co się z nim dzieje.

Drugim powodem, dla którego wolała spędzać czas sama to nieubłaganie zbliżająca się data śmierci jej rodziców. Tak bardzo za nimi tęskniła, choć ich obraz w pamięci zielonowłosej kobiety blaknął z roku na rok, ta starała się ją pielęgnować, wspominając na tyle na ile pozwalały strzępki myśli z najmłodszych lat. Na ile to było możliwe, rzecz jasna.
Miękko opadła stopami na podłogę i zerknęła na zgrabny zegarek na nadgarstku, a potem za okno, tak jakby tam szukała odpowiedzi na to co teraz powinna ze sobą zrobić. Może czas wyjść na zewnątrz?

Zerknęła w stojące w rogu wysokie lustro by oszacować czy nie wyjdzie 'do ludzi' w piżamie. Okazało się, że ma na sobie miała jasno zielone, obcisłe jeansy, sięgające ciut ponad kostkę. Na górze w podobnym odcieniu koszule, w subtelne białe groszki. Chwyciła za rogi materiału i przewiązała je w talii tak by ją odrobinę podkreślić, a zarazem nie odkryć brzucha. Przeszczesała długie włosy palcami wciągając na nagie stopy białe tenisówki. Będąc już przy drzwiach zrobiła krok w tył. Zerknęła w kierunku lustra jeszcze raz, a potem chwyciła szmiknę, leząca na biurku z innymi szpargałami. Przyozdobiła wargi kolorem oscylującym pomiędzy czerwonym, a pomarańczowym, następnie potarła jedną o drugą. Spróbowała się nawet uśmiechnąć do swojego odbicia, jednak wyszło jej kiepsko, dlatego z nieco ponura miną opuściła pokój.

Na początku nie zwróciła uwagi na towarzystwo stojące w hallu, właściwie dopiero gdy podniosła wzrok zdała sobie sprawę, że stoi tam kto również był powodem, dla którego mało chętnie opuszczała pokój. Alex. Ostatnio nie mogli się dogadać. Właściwie każda ich rozmowa kończyła się kłótnią, a gdy emocje opadły... sama nie potrafiła powiedzieć o co dokładnie im poszło. Dlatego też jej kroki zwolniły, a wzrok uciekł na inne obecne osoby.
Emma Frost. Lorna wiedziała, że zdania co do obecności mutantki są podzielone, jednak sama osobiście nic do niej nie miała. Można to oczywiście zrzucić na karb względnej obojętności, czy stanu depresyjnego zielono włosej, spowodowanym pasmem ostatnich niepowodzeń. Przez to wszystko była bardziej skupiona na sobie, niż na reszcie.
Jamie. Dawno go nie widziała. Właściwie w szkole zwykle bywał tylko i wyłącznie przelotem. On, albo jego klon... nigdy nie była pewna z kim dokładnie rozmawia, co wprowadzało w niej delikatny niepokój. Z drugiej jednak strony, czy ostatnio coś nie wyprowadzało jej z równowagi?
Niestety nie dosłyszała o czym dokładnie rozmawiają, dlatego postanowiła podejść bliżej, chociaż kulturalnie się przywitać, niegrzecznie tak odwrócić się na pięcie i odejść bez słowa. Zresztą nie chciała dać Alexowi kolejnych powodów do kłótni.

- Hej, Emma - Zwróciła się najpierw do kobiety podchodząc do trójki.
- Jamie, ciebie również miło widzieć. Wpadłeś nas odwiedzić? - Posłała mu delikatny uśmiech wpatrując się zaciekawiona to w Madroxa to we Frost. Alexowi natomiast posłała zdawkowe kiwnięcie głową na przywitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Mar 15, 2016 5:20 pm

Jako że Emma przez krótką chwilę skupiona była na wysyłaniu telepatycznych komunikatów do Shadowcat oraz Nightcrawlera, dopiero po zerwaniu z nimi łączności zorientowała się, że do hallu zbliża się kolejny mieszkaniec Instytutu... Jeden z tych mniej irytujących, skoro już o tym mowa. Polaris należała do tego grona, które nie emanowało obraźliwymi czy uszczypliwymi myślami za każdym razem, gdy White Queen znajdowała się w pobliżu i choć takie zachowanie nawet blondynkę bawiło, to jednak wolałaby, aby pozostali mutanci ograniczyli się z sygnałami do sytuacji, gdy rzeczywiście pilnie wymagali jej uwagi. Dla własnego dobra - żeby kiedyś nie stało się tak, że telepatka pominie wołanie o pomoc, gdyż będzie akurat blokowała męczące przekazy z otoczenia.
Blondynka odczekała do momentu, aż druga mutantka podeszła bliżej i sama się odezwała, gdyż przecież tak właśnie było najbardziej kulturalnie, a kto jak kto, ale akurat Emma posiadała nienaganne maniery - i dopiero wówczas obróciła się w taki sposób, aby stać bokiem zarówno do ich gościa, jak i do Polaris.
- Lorna, moja droga, James opowiadał nam właśnie o pewnym fascynującym projekcie, któremu dał niedawno początek - poinformowała kobietę, nim Madrox zdążył zabrać głos, aby samemu jej odpowiedzieć. Oczywiście umyślnie przesadzała, zarówno używając określenia "fascynujący", jak i słowa "opowiadał", bo w końcu mężczyzna nie zdążył wyjaśnić zbyt wiele... Ale panna Frost nie zamierzała kryć się z tym, że zdążyła już sprawdzić w jego głowie to i owo, aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej jego działalności dla absolwentów.
- Sądzę jednak, że najlepiej będzie, gdy omówimy jego propozycję w dogodniejszym miejscu. Prawda? - powiodła spojrzeniem pomiędzy zebranymi, nie oczekując tak naprawdę żadnego potwierdzenia, bo i tak zamierzała postawić na swoim. Hall był okropnym miejscem do prowadzenia rozmów... Emma żałowała tylko, że nie otrzymała własnego gabinetu, bo z tego głównego - należącego do dyrektora - najwyraźniej i tak nikt nie planował póki co korzystać. W innych okolicznościach zignorowałaby ten niepisany zakaz, ale osobiście również nie miała ochoty pakować się w przestrzeń Xaviera. Wolałaby urządzić własne miejsce pracy - od podstaw po swojemu. W takim wypadku pozostawało im jednak wiele innych pomieszczeń... Na przykład pokój rekreacyjny. Całkiem znośny wybór.
- Za mną proszę - dodała na koniec, w tym momencie patrząc już tylko na Madroxa i unosząc lekko brew... Niemalże tak, jak gdyby rzucała mu wyzwanie. Mimo to rzeczywiście była dla niego obecnie jedyną logiczną opcją, skoro Xavier pozostawał niedysponowany, a Storm najwidoczniej zajęta. White Queen nie pozostawało nic innego, jak tylko ruszyć schodami w górę i dalej korytarzami.

Daję z/t za siebie i Madroxa, Lornę też zapraszam do przejścia do następnego tematu. W ten sposób przynajmniej pozbędziemy się zalegającego tutaj Havoka... I ruszymy trochę akcję.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."


Ostatnio zmieniony przez Emma Frost dnia Czw Mar 31, 2016 3:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polaris

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 06/01/2014

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Czw Mar 24, 2016 5:48 pm

Bardzo się ucieszyła słysząc to przywitanie oraz częściowe wprowadzenie w temat, tak jakby Emma wiedziała, że tego potrzebuje, by chociaż przez chwilę poczuć się odrobinę pewniej, przede wszystkim w obecności Havoka. Nie chciała się wtrącać, ale głupio jej było nie podejść, dlatego w rezultacie znalazła się przy trójce rozmawiających osób. Na dodatek musiała się przyznać, że panna Frost użyła takiego tonu, że aż sama się zaciekawiła o jakim projekcie właśnie rozmawiają. Nie do końca była przekonana, czy powinna się podpytać o coś więcej, ponieważ z tego co zdążyła zaobserwować zainteresowanym projektem był również Alex, z drugiej jednak strony stwierdziła, że czas wziąć się w garść. Unikanie ex do niczego nie prowadziło, a skoro mieli żyć pod jednym dachem…
…A właśnie. Może dzięki propozycji Madroxa będzie miała okazje wyrwać się ze szkoły? Ostatnio mogła się poszczycić nie tylko niebywałą kontrolą swoich mocy, ale i również emocji. Co prawda wszystko się działo w warunkach sterylnych z dala od świata zewnętrznego, no ale może czas się sprawdzić?
Wezbrała pokłady swojej odwagi i przytaknęła na propozycję Emmy, chociaż nie do końca była przekonana czy informacja o przeniesieniu spotkania dotyczyła również jej, przecież w hallu zjawiła się przez przypadek. Spojrzenie panny Frost utwierdziło ją jednak w przekonaniu, że propozycja również została skierowana do Lorny. Kobieta nie zamierzała się sprzeciwiać dlatego bez zbędnych ceregieli ruszyła za White Queen.
No dobra, zatrzymała się w połowie drogi i spojrzała pytająco na Alexa. Najwyraźniej mężczyzna nie był zainteresowany rozmową z Madroxem. A może chodziło o jej obecność? No nic. Trudno. Posłała mu niemrawy uśmiech.
- Do zobaczenia Alex – Odparła spokojnym głosem, a potem ruszyła za dwójka.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Maj 29, 2016 5:51 pm

Gaworzący między sobą studenci lekkim skinieniem głowy pozdrawiali przechodzącą tuż obok dziewczynę. Odpowiadała im w dokładnie ten sam sposób, co jakiś czas pozwalając by na jej poważnie wyglądającej twarzy zagościł niewielki uśmiech. Pokonując kolejne metry długiego korytarz przyglądała się grupkom dyskutujących, śmiejących się i pełnych energii uczniów. Zawsze zastanawiało ją to skąd się u nich to bierze. Są otwarci na innych, i nawet jeśli niektórzy z nich początkowo czują do siebie niechęć, to szybko potrafią pokonać wszelkie dzielące ich różnice. Ona nigdy nie miała odwagi, by pozwolić sobie na większą otwartość wobec innych. Przynajmniej odkąd ujawniły się u niej jej moce. Zatonąwszy w rozmyślaniach szybko pokonała drogę dzielącą ją od schodów prowadzących na parter ogromnej posiadłości.
Zatrzymała się przed pierwszym stopniem, by z pewnej wysokości móc rozejrzeć się po dużym hallu w poszukiwaniu jakiejś znanej twarzy, którą Rogue mogłaby zaczepić. Przewijało się tamtędy mnóstwo osób, ale na pierwszy rzut oka dziewczyna nie dostrzegła nikogo wartego uwagi. Powoli ruszyła pokonując kolejne stopnie schodów. Będąc w połowie usłyszała donośne okrzyki radości, a chwilę po tym tuż przed nią wyrosła kilkuosobowa grupa młodzików, który wyraźnie czymś rozentuzjazmowana wbiegła na schody nie bacząc na to, czy ktokolwiek się znajduje na ich drodze. Rogue starała się wyminąć pędzące towarzystwo, ale było za późno. Jeden z chłopców wpadł na nią wytrącając ją z równowagi, ostatecznie doprowadzając do upadku mutantki.
- Ty mały… - zaczęła chcąc skarcić młodzieńca za jego nieodpowiedzialne zachowanie, ale zaprzestała, gdy zorientowała się, że ten nie pofatygował się nawet by sprawdzić czy nic się jej nie stało i zniknął razem z resztą wbiegając w jeden z korytarzy na piętrze. Niech go tylko jeszcze zauważy, pomyślała podnosząc się z podłogi i otrzepując ubranie. Dostrzegła wtedy, że cały spektakl przyciągnął uwagę niewielkiej widowni, która z zaciekawieniem przyglądała się tej sytuacji.
- No już, rozejść. – powiedziała zdenerwowana. – Wracajcie do swoich zajęć. - dodała, kątem oka w końcu dostrzegając znajomą twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Maj 31, 2016 10:59 am

Po wydarzeniach w parku, Remy miał po dziurki w nosie dzisiejszego popołudnia. Jasne, wszystko skończyło się dobrze, a kilka mniejszych lub większych zadrapań to nic wielkiego, jednak mimo wszystko, nie była to miła przechadzka. No i stracił swój płaszcz. Bywa i tak, właściwie dla niektórych mutantów to codzienność.

W głównym holu jak zwykle wrzało. Jest to o tyle dziwne, że nawet w czasie zajęć zdarzało się, że było tu głośniej, niż gdziekolwiek indziej. Studenci przewijali się w każdą stronę jak mrówki po mrowisku, z tą różnicą, że mrówki są o niebo ciszej.
Gambit zasłonił większe rany, by ich widok nie zaniepokoił uczniów. Kilku z nich machnęło głową lub pomachało ręką na jego widok. Z grzeczności odpowiedział tym samym, choć za cholerę nie mógł sobie przypomnieć twarzy niektórych z nich, a co dopiero imienia. Właściwie i tak na całym holu zauważył i skupił uwagę tylko na jednej osobie.

Rogue przemykała ze schodów, wśród chmary dzieciaków. Widać, że szukała sobie miejsca w tym tłumie, jednak wciąż nie zauważyła Remy'ego. Przyglądał się jej jeszcze chwilę, aż nagle... no cóż, praktycznie zniknęła mu z oczu. Gambit przecisnął się między studentami w jej kierunku. Zapewne nie wymagała ratunku, ale warto być blisko, bo niewykluczone, że ten chłopak będzie go za chwilę potrzebował.

- To nie najlepsze miejsce na leżenie i odpoczywanie w słoneczny dzień moja droga. - Remy z lekkim rozbawieniem na twarzy wyciągnął w kierunku dziewczyny dłoń, by pomóc jej wstać. - Oho, jaka surowa. Nawet ja poczułem się jak uczniak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pią Cze 03, 2016 6:59 am

- Nie? A już miałam przynieść sobie leżak i się tu rozłożyć. – powiedziała chwytając podaną przez mężczyznę dłoń, po czym wspólnymi siłami sprowadzili ją do pionu. Drugą część jego wypowiedzi skwitowała tylko wymownym spojrzeniem. Krótką chwilę stali w krótkim milczeniu. Rogue miała okazję dokładnie przyjrzeć się Remy’emu. Cieszyła się z jego obecności i chciała wpaść mu w ramiona, ale nie teraz. Poza tym jest jeszcze sprawa stanu, w którym znajduje się mężczyzna.
- Zaatakował cię wściekły Chihuahua? – spytała przyglądając się ranom i zadrapaniom, których część mężczyzna starał się zasłonić. Żadna z nich na pierwszy rzut oka nie wygląda jednak na szczególnie poważną, choć i tak powinien obejrzeć to lekarz lub ktoś mógłby to opatrzyć, by nie straszyć dzieci. Mimo, że takie widoki nie należą tu do rzadkości, to jednak jest również szkoła i trzeba zachowywać pewne pozory. – Mam nadzieję, że nie wahałeś się mu oddać? - po krótkiej przerwie dodała. - Wypadałoby, żeby ktoś obejrzał te zadrapania. – wtrąciła popychając Gambita w kierunku, w którym powinien znajdować się gabinet pielęgniarki. – Albo przynajmniej zejdźmy z oczu studentów. – powiedziała krzyżując ramiona w oczekiwaniu na decyzję towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Cze 08, 2016 9:47 pm

- Tak właśnie myślałem, cóż to byłby za widok. - na twarzy Gambita zagościł łobuzerski uśmiech, który rozkwitł jeszcze bardziej pod jej spojrzeniem.
- Chihuahua to był pikuś, żebyś zobaczyła jego właścicielkę. To dopiero groza. A ta mordercza torebka. - ślady walki nie umknęły jej czujnemu wzrokowi, który Remy odebrał jako troskliwy. - Na drugie pytanie sama sobie odpowiedz moja droga. Myślę, że jakoś to przetrzymam. Gorzej z moim ubraniem. Ale jeśli chciałaś w ten sposób zaprosić mnie na spacer albo coś w tym stylu to właśnie ci się udało. " Zejdźmy z oczu studentów " brzmi bardzo obiecująco. - kolejny uśmiech, jednak tym razem o wiele bardziej pozornie niewinny. Mężczyzna resztkami rękawów zakrył przecięcia, a następnie ułożył ramię tak, by poprowadzić Rogue swobodnie pod ręką, o ile oczywiście nie miałaby nic przeciwko. No i jeżeli nie zamierza znów sobie poleżakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   

Powrót do góry Go down
 
Hall Wejściowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Hall Wejściowy
» Sala Wejściowa
» Wejście do podziemi
» Raventree Hall
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: