Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hall Wejściowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Hall Wejściowy   Pon Sty 21, 2013 10:11 am

First topic message reminder :



Pomieszczenie na które napotykamy bezpośrednio po wejściu do budynku. Posiada piękne schody prowadzące na pierwsze piętro, oraz liczne odnogi korytarzy ciągnących się do pomieszczeń ulokowanych na parterze.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Summers dnia Nie Lip 14, 2013 9:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pią Gru 02, 2016 1:13 pm

Storm skinęła głową w geście podziękowania, kiedy panowie zajęli się ochroną dzieci. Było to dla niej, jako dyrektorki, sprawą priorytetową, przy niebezpieczeństwie, czego ostatnio, jak na złość, mało nie było. Potem spojrzała na Icarusa. Liczyła, że będzie potrafił powiedzieć, co to właściwie za smuga. Sama jednak nie ruszyła w jej stronę. Nie potrafiła się do niczego zebrać, więc niczym ten obraz co nie gada, stała w miejscu. Za dużo ostatnio się działo, umysł czasami się zwieszał, by ocknąć się gdy... dla przykładu... ktoś niszczy Instytut.
- Dość tego. - Poirytowana Storm zacisnęła dłoń w pięść.
Mimo że nie mogła reagować zbyt gwałtownie, by moc nie wymknęła się z jej kontroli, i tak widać było mnóstwo emocji na jej obliczu. Budynek już był naruszony, Storm jednak cieszyła się że dzieci są pod opieką we względnie bezpiecznym miejscu. O nikogo nie troszczyła się tak, jak o uczniów tej szkoły. Czuła się dla nich matką i chciała, by właśnie tak ją traktowali. Jak kogoś, komu mogą zaufać i kto ich ochroni. A ostatnio ze spełnieniem tego ostatniego założenia jakoś za prosto nie było. Miała za dużo pracy.
Jej oczy stały się całkowicie białe i delikatnie fluorescencyjne. Dookoła oczu dodatkowo zaczęły odchodzić niewielkie błyskawice, a wiatr rozwiewał jej długie, śnieżne włosy. Widać było, że lepiej nie podchodzić, jeśli życie jest miłe.
Pewna siebie wyszła na przeciw przeciwnikowi.

[ZT -> Przed Rezydencją]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Sty 21, 2017 5:59 pm

//zt z Korytarzy

Wiadomość, że Hank nie przebywa aktualnie w szkole przygnębiła ją. Liczyła nie tylko na jego pomoc, ale i na pogawędkę i nadrobienie zaległości. W laboratorium Bestii zawsze czuła się bezpieczna i mile widziana.
Może dzięki własnemu zaniepokojeniu wyczuła pogorszenie nastroju Laury, kiedy idąc korytarzami za Rictorem i Starem przysłuchiwała się ich rozmowie. Choć dziewczyna mogłaby z powodzeniem zdeklasować zawodowych pokerzystów, ktoś, kto potrafił słuchać i czytać pomiędzy wierszami, mógł zauważyć, że zadając pytania o tożsamość mutantów znajdujących się na liście kierowała się czymś więcej, niż tylko zwykłą ciekawością.
Choć to dziwne, dopóki Laura nie wymieniła obok siebie i Logana jej imienia, Rahne nie przeszło nawet przez myśl, aby zapytać czy ona sama trafiła na listę. Owszem, była związana ze szkołą Charlesa Xaviera od wielu lat, nie sądziła jednak, aby dała się poznać szerszej publiczności jako potencjalne zagrożenie. Kiedy jednak usłyszała pytanie przyjaciółki, mimo wszystko przyjrzała się twarzy Rica i zamarła w oczekiwaniu na jego odpowiedź. Skoro nawet żywa legenda w osobie Steve’a Rogersa nie była wolna od podejrzeń, jakie szanse mieli „zwykli”, szeregowi mutanci?
Nagle Laura bez ostrzeżenia czy podania powodu odłączyła się od nich i skierowała w przeciwnym kierunku. Rahne zatrzymała się i powiodła zdumionym spojrzeniem za towarzyszką.
- Coś nie tak? – zapytała, choć oczywisty bezsens tego zdania na pewno nikomu nie umknął. Mnóstwo rzeczy było nie tak.
Zmarszczyła brwi, skonfundowana wyjaśnieniem Laury. Osobiste wezwanie od Emmy Frost raczej nie wróżyło niczego dobrego dla ich koleżanki. Laura jednak sprawiała wrażenie pogodzonej z losem i zdeterminowanej. Rahne powstrzymała się od dalszych pytań, które cisnęły się jej na usta. Gdyby dziewczyna chciała lub mogła udzielić im dalszych informacji, zrobiłaby to. Skinęła więc głową, zgadzając się na jej prośbę.
- Jasne. Powodzenia. Nie daj się jej, nie zrobiłaś nic złego. – Śledziła wzrokiem sylwetkę Laury dopóki nie zniknęła im z oczu. Potem skinęła na obu mężczyzn i ruszyła w dalszą drogę.
Kiedy znaleźli się w hallu wejściowym, natychmiast rzuciła jej się w oczy głowa robota, o której mówiła X. Rahne zdumiała się, że nie zauważyła jej wcześniej, kiedy jednak przypomniała sobie, w jakim stanie umysłu była, gdy przechodziła tędy ostatnio, przestała się dziwić. Za pierwszym razem przepełniała ją złość na Logana, a za drugim miała na głowie poważniejsze zmartwienia, niż rozglądanie się w poszukiwaniu nowych elementów wystroju wnętrza. Stanęła nad plątaniną kabli i metalu, zaplotła ramiona na piersi i spojrzała wyczekująco na Shatterstara.
- Więc jaki jest plan? Mamy pewność, że to coś nie wybuchnie nam w twarz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Sty 22, 2017 2:49 pm

Rictor potrzebował kilku sekund, aby zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie Laury. W tym czasie zmarszczył czoło, nieufnie przyglądając się wspomnieniom z momentu prędkiego przebiegania wzrokiem listy... Ale tak, był praktycznie pewien, że widział na niej nazwiska wszystkich tych trzech osób, w związku z czym wreszcie kiwnął głową - nie dodając już jednak nic więcej. Nie wchodził w te pliki, po części z powodu pospiechu, w jakim wówczas działał, ale i dlatego, że nie zamierzał otwierać i czytać potencjalnie prywatnych danych swoich własnych znajomych... Gdy nie było to tak naprawdę konieczne.
Kiedy Laura bez słowa zmieniła dotychczasowy kierunek podróży, Ric i Star zatrzymali się tuż po Rahne i obaj również zwrócili spojrzenia ku oddalającej się dziewczynie. Żaden z nich nie zabrał głosu; woleli pozwolić Wolfsbane zająć się tą kwestią, nie mniej jednak wysłuchali tej wymiany zdań, znów zerkając po sobie w chwili, gdy wspomniana została Frost... I wreszcie ponownie ruszyli z miejsca - natychmiast, gdy tylko Rahne była na to gotowa.
Po drodze Latynos zdecydował się rzucić okiem na swoją komórkę i nie zawiódł się: czekały na niego dwie nowe wiadomości, obie od Lorny. Ta chronologicznie pierwsza kontynuowała temat Cerebro, a także traktowała o monitoringu i jakimś cyborgu... Następna zaś informowała przede wszystkim o tym, że Polaris skierowała się już z powrotem do miasta. W porządku, koniec końców tutaj zagrożenie i tak już minęło, przynajmniej to bezpośrednie - w związku z czym mężczyzna odpisał krótko:
"My też niedługo wrócimy do XFI."
Wkrótce potem grupka dotarła już do hallu i zaczęła zbliżać się do głowy maszyny. Prezentowała się praktycznie identycznie do tej, z którą Ric i Star mieli już do czynienia w parku... Więc przynajmniej wyglądało na to, że wzór miały jeden i łatwo je będzie w przyszłości rozpoznać - jak długo nie pojawią się kolejne modele.
Shatterstar podszedł do robota i pochylił się nad nim, wysuwając ostrza z jednego z rękawów, by zaraz rozciąć, z zaskakującą delikatnością i precyzją, metal, a następnie otworzyć głowę. Przez krótką chwilę przyglądał się uważnie jej wnętrznościom, szukając czegoś, co by go mogło zaniepokoić. Na wszelki wypadek wyjął ze środka urządzenie pomagające namierzać gen X.
- Nie powinien stanowić już zagrożenia, przynajmniej tak długo, jak nikt nie postanowi złożyć go w całość lub podłączyć do czegoś, co może go zasilić - odparł spokojnie do Rahne, prostując się i chowając swoje ostrza. Pytanie o plan pozostawił jednak bez odpowiedzi, to była specjalność Rictora.
- Więc oby nikt mądry na to nie wpadł. Powinniśmy pewnie przylepić mu na czole jaskrawą karteczkę z ostrzeżeniem, ale coś czuję, że tym bardziej by kogoś skusiła... Tak czy siak, co robimy z tą bazą danych? Bo niespecjalnie mam ochotę zgrywać ją do tutejszego komputera. W tej chwili Instytut nie słynie z wysokiego poziomu bezpieczeństwa - prawda była taka, że Latynos w ogóle nie chciał dzielić się z nikim tymi plikami. Praktycznie każda strona mogła wykorzystać je w zły sposób, zdrajców nie brakowało, nie wspominając już nawet o możliwości wycieknięcia informacji...

// Tak, obaj pisaliśmy ten post. Nie rządzę się aż tak bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Sty 23, 2017 1:42 pm

Krótkie i rzeczowe potwierdzenie ze strony Rictora odebrała jak wyrok. Była na liście. Wiedzieli o niej. Nigdzie nie była bezpieczna. Poczuła nieprzyjemny uścisk w żołądku i ostre, niemal paraliżujące ukłucie paniki. Jej pierwszym instynktem w takich sytuacjach była przemiana w wilka i ucieczka... lub walka. Niemałym wysiłkiem woli, opanowała odruch przemiany, choć znajdujące się najbliżej osoby mogły dostrzec nieznaczne wydłużenie uszu i nagły porost brązowej sierści na karku.
Rahne odwróciła wzrok i przełknęła z wyraźnym wysiłkiem. Na chwilę powróciły do niej obrazy z dzieciństwa, niechciane wspomnienia płonących pochodni i wystrzałów. Nagłe uświadomienie sobie, że mimo usilnych starań tamte wydarzenia wciąż zatruwały jej duszę, nie pomagało w odzyskaniu spokoju.
Nie pomogły też słowa Rica, w których wyrażał wątpliwości względem pozostawienia danych w Instytucie. Rahne, która przez dłuższą chwilę w skupieniu obserwowała poczynania Stara, uniosła nagle oczy na przyjaciela i skupiła na nim spojrzenie zmrużonych zielonych oczu.
- To nie tylko nasza decyzja, Ric - odparła. - Te dane zagrażają bezpieczeństwu wszystkich mutantów, a profesor zawsze stawiał dobro uczniów ponad wszystko.
Mówienie o profesorze wciąż wywoływało w niej silne emocje, musiała więc przerwać, aby je uspokoić. Zawsze, kiedy łamał się jej głos, jej akcent stawał się szczególnie ciężki i trudny do zrozumienia. Dopiero po chwili odchrząknęła i zdecydowała się kontynuować, nieco wyraźniej.
- Możemy poczekać na powrót Logana, Cyklopa i reszty, ale Bóg jeden wie, kiedy to będzie. - Umilkła na moment i przygryzła dolną wargę. - Tylko nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. Wszyscy X-Men powinni się wypowiedzieć zanim zdecydujemy, gdzie najbezpieczniej będzie przechować dane. Na razie pozostaje nam zamknąć to żelastwo pod kluczem i pilnować - zasugerowała, ostrożnie szturchając stopą metalową głowę. - Nie wiem tylko co na to Frost. Wygląda na to, że chwilowo to ona tu rządzi.
Wypowiadając ostatnie zdanie skrzywiła się wymownie. Nie ufała kobiecie w bieli ani odrobinę i nie czuła się komfortowo na myśl, że ktoś o jej przeszłości decyduje o losie wychowanków szkoły. Znów uniosła spojrzenie na Rictora w nadziei, że przyjaciel zaproponuje lepsze rozwiązanie. Sama niczego nie była pewna i nie do końca ufała własnym osądom. Gdyby chodziło tylko o nią, prawdopodobnie poddałaby się zniechęceniu, tu jednak ważyły się losy całej szkoły, a może i całej populacji mutantów. Nie mogli pozwolić sobie na błąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Sty 23, 2017 4:04 pm

Wspomnienie Xaviera - szczególnie w taki sposób - sprawiło, że Rictor drgnął wyraźnie i odruchowo pochylił trochę głowę, jednocześnie opuszczając także wzrok. Jasne, profesor zawsze twierdził, że działał dla dobra wszystkich mutantów, budował pokojową przyszłość dla nich i zwykłych ludzi, czym odróżniał się od swojego największego wroga... A w tym samym czasie, na przykład, szkolił do walki młodzież. Latynos potrafił to zrozumieć, pewnie. Nie miał nic przeciwko temu, że został odpowiednio wytresowany już za młodu - przynajmniej teraz potrafił sobie radzić... Ale po prostu nie mógł nie zauważać w tym pewnej hipokryzji.
Nie pomagało też, że jego własne, osobiste doświadczenia z niektórymi decyzjami Xaviera również nie należały do najmilszych. Do tej pory doskonale pamiętał siedzenie w zamknięciu - nawet nie w celi, tylko dosłownie w małej klatce - gdy ówczesny dyrektor szkoły uznał, że tak będzie najlepiej dla niego i reszty X-Force... Najbezpieczniej. Tyle dobrego, że Sam powiedział mu wtedy do słuchu, ale i tak stanowiło to marne pocieszenie. Być może Rictor wyniósłby z tego większą satysfakcję, gdyby jego kolega z drużyny jednak spoliczkował wtedy Xaviera... Należało mu się na otrzeźwienie, gdyby ktoś pytał Rica o zdanie.
- Nie zawsze - skwitował więc słowa Wolfsbane, mimo wszystko nie wchodząc w szczegóły, choć nie był w stanie uniknąć dość gorzkiego tonu. Najwyraźniej mieli różne zdania na ten temat, a Latynos wolał się teraz nie nakręcać... Bo w końcu czekały na nich ważne sprawy. Wbrew pozorom czasami potrafił zapanować nad temperamentem.
Póki co mężczyźnie nie pozostawało nic innego, jak tylko skrzyżować ramiona na klatce piersiowej i wysłuchać dalszych relacji Rahne. Jej uwagi brzmiały logicznie, co nie zmieniało faktu, że ani trochę mu się nie podobały. Czekanie tak naprawdę w ogóle nie wchodziło w grę. X-Men potrafili znikać na zbyt długo i nie zawsze dało się złapać z nimi przez ten czas kontakt... Nie, ta opcja odpadała. Z drugiej strony zdawanie się na opinię niedawnego przeciwnika też średnio się Rictorowi uśmiechało.
- Z deszczu pod rynnę - mruknął pod nosem, ale w głębi ducha odrobinę pocieszało go to, że przynajmniej pod tym względem najwidoczniej się z Wolfsbane zgadzali... Sądząc po jej wyrazie twarzy. W końcu jednak Ric westchnął cicho, z wyraźnym zrezygnowaniem, po czym oparł się lekko o ramię Stara swym własnym.
- Przynajmniej jedna agencja i tak ma dostęp do tych plików. Na to wiele nie poradzimy. Zostaje kwestia tego rodzaju: czy my zamierzamy z nich korzystać? Jasne, dowiemy się co o nas wiedzą, to już coś, ale czy z tego powodu warto ryzykować kradzież danych? Szczególnie teraz, gdy nie mamy pewności, że możemy ufać każdemu w szkole? Jeżeli nie... To zostaje też usunięcie bazy - Latynos osobiście był temu przeciwny. W jego kieszeni nośnik miał się dobrze, a X-Factor i tak potrafiliby go obronić, gdyby nawet ktoś się o nim dowiedział... Ale skoro miał zaprezentować dostępne opcje, to właśnie to zrobił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Sty 24, 2017 8:47 pm

Szybko pojęła, że popełniła błąd używając profesora Xaviera jako argumentu, było już jednak za późno, aby cofnąć wypowiedziane słowa. Wewnętrznie spięła się w oczekiwaniu na kłótnię światopoglądową, w rodzaju tych, jakie swego czasu im się zdarzały, ale nic takiego nie nastąpiło. Rictor ograniczył się do zdawkowego komentarza, jednak ton, jakim go wypowiedział nie pozostawiał złudzeń co do jego nastroju. Gnębiło ją, że sprawiła mu przykrość przywołując bolesne wspomnienia, ale nie była pewna czy wycofałaby się ze swojego stwierdzenia. Może jako córka najbardziej surowego z ojców lepiej pojmowała czym kierowali się opiekunowie podejmując drastyczne środki wychowawcze. Może tylko tak się jej wydawało. Sama zapewne nie zachowałaby zimnej krwi, gdyby ktoś przypomniał jej nagle niektóre metody wielebnego Craiga... Przeklęła się w myślach za brak delikatności. Nie mogła powiedzieć nic, co ukoiłoby emocje Rictora, spojrzała mu więc tylko w oczy i nie poruszyła więcej drażliwego tematu.
Kiedy skończył mówić, Rahne zamyślona pokiwała głową.
- Zniszczenie listy to kusząca opcja, ale miałaby więcej sensu, gdybyśmy potrafili dotrzeć do wszystkich istniejących kopii. Nie mogę ścierpieć myśli, że jacyś politycy w tej chwili pochylają się nad nią i próbują zdecydować jak nas wszystkich wyłapać albo powybijać. - Mówiąc to zadrżała lekko, bardziej ze złości, niż ze strachu. - Jeśli zniszczymy te dane, którymi dysponujemy, tylko ograniczymy sobie opcje pomocy potrzebującym mutantom. Może uda nam się wykorzystać je w dobrym celu. Zakładam, że macie już jakiś pomysł? - zerknęła pytająco kolejno na Rica i Stara. - Mam na myśli tę waszą agencję detektywistyczną. Mówiłeś, że jak się nazywa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Sty 24, 2017 11:54 pm

Ric kiwnął krótko głową na opinię Rahne, lecz prawdę mówiąc uczynił to dość sztywno, a wręcz mechanicznie. Osobiście starał się nie myśleć zbyt wiele - i za często - o takich obrazach. Zdawał sobie sprawę z tego, że tylko wyprowadziłoby go to z równowagi, znał własne problemy i słabe strony, a w tej chwili nie mógł sobie pozwolić na kierowanie się złością. W takim wypadku jeszcze naszłaby go ochota, aby powrócić do dawnych metod postępowania, do tego, co zrobiłoby w tej sytuacji X-Force... I być może Shatterstar byłby szczerze zachwycony taką zmianą, ale Rictor rozumiał, że na dłuższą metę wszyscy tylko by na niej ucierpieli. Nie zmieniało to faktu, że na przykład wysadzenie bazy twórców Sentineli przyniosłoby mu dziką satysfakcję - jakoś tak na mniej więcej jedną minutę, nim skupiłby się na nieprzyjemnych konsekwencjach i zaczął żałować swoich działań.
Pogrążony w myślach oraz w snuciu możliwych planów - czego nagle oczekiwało od niego zbyt wiele osób na raz, co zaczynało go już trochę przytłaczać - Latynos jak przez mgłę usłyszał pytanie Wolfsbane o agencję detektywistyczną. Nim zdążył się powstrzymać, odpowiedział na nie krótko, odruchowo, ale za to przynajmniej natychmiast:
- X-Factor - mężczyzna potrząsnął głową, starając się oczyścić ją ze zbędnego w tej chwili bagażu, aby zamiast tego móc w spokoju skupić się na tu i teraz. W praktyce nic mu to oczywiście nie dało, ale nawyk był zwyczajnie silniejszy od niego. Z tego wszystkiego coraz ciężej było mu też ignorować narastający ból w okolicach skroni, dodatkowo wpływający negatywnie na jego nastrój, ale robił co mógł, aby się mu nie poddawać. Miał w tym sporą praktykę.
- X-Factor Investigations, tak dokładnie. Madrox już tutaj był w tej sprawie, dogadywał się z kimś, oferował pracę absolwentom i tak dalej. Tak przeszła do nas Lorna i póki co nie narzeka. My działamy jawnie, nasi klienci wiedzą, że mają do czynienia z mutantami, wszyscy o tym wiedzą, więc robimy trochę za dobry piar. O dziwo póki co nie mieliśmy jeszcze nawet żadnych poważnych kłopotów - miał tu oczywiście na myśli problemy z ludźmi, którzy nie przepadali za mutantami i nie bali się im tego okazać. Dziwne, że nikt się na nich nie skarżył, szczególnie po tych ostatnich drobnych trzęsieniach ziemi, nad którymi Latynos odrobinę zbyt późno zapanował...
Ric nie mówił jeszcze nic na temat planów i pomysłów, o które również zapytała Rahne. Powiedzmy, że wolał na początek wyjaśnić kwestię agencji, żeby chociaż ta jedna sprawa była jasna. Tak czy siak nie mogli raczej sami zadecydować o dalszych losach bazy... A może mogli? W końcu mieli ją ze sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Sty 29, 2017 8:08 pm

Rahne nigdy nie grzeszyła przesadną cierpliwością, zwłaszcza kiedy targał nią niepokój. Teraz także było jej spieszno do podjęcia działania, a nieobecny wzrok i milczenie Rictora nie służyło uspokojeniu jej nerwów i domysłów. W napięciu obserwowała więc twarz przyjaciela, a jej rosnące zniecierpliwienie można było poznać po zaplecionych na piersi ramionach i nerwowym przebieraniu palcami. Kiedy w końcu doczekała się odpowiedzi, musiała przyznać, że informacje, jakimi zarzucił ją Rictor, nie były do końca tym, czego się spodziewała - przede wszystkim ta, że agencja działała jawnie. Coś takiego wydawało się nie do pomyślenia w tak krótkim czasie od ujawnienia światu istnienia mutantów. Być może brak problemów, jakich należało się w tej sytuacji spodziewać, wynikał z faktu, że ludzie nie zdążyli się jeszcze uprzedzić do obdarzonych mocami, a może wręcz przeciwnie – za bardzo się ich bali. Tyle tylko, że wedle jej skromnego acz nie dającego o sobie zapomnieć doświadczenia taki pokojowy pat nie mógł trwać długo. Prędzej czy później któraś ze stron (zazwyczaj tak liczniejsza) poczuje się zagrożona przez nieznane, znajdzie pretekst a wówczas…
Musiała jednak przyznać, że wizja muantów żyjących otwarcie i będących częścią społeczności przedstawiała piękny i kuszący obrazek. Jakaś jej część mocno chciała wierzyć w ten ideał, tak bliski romantycznym wizjom z powieści, które pochłaniała jako nastolatka.
Zaskoczyła ją informacja o tym, że dawna koleżanka ze szkoły pracuje dla biura detektywistycznego, choć określenie Lorny tym mianem było lekką przesadą. Nigdy nie obracały się nawet w podobnym towarzystwie. Lorna  była powszechnie uważana za szkolną gwiazdę i piękność, a jej związek z Alexem Summersem był swego czasu na ustach wszystkich. Rahne wolała trzymać się na uboczu w wąskim gronie bliskich przyjaciół. Kobiety takie, jak Polaris, wprawiały ją w zakłopotanie wynikające z przekonania o własnej niższości. I może więcej niż odrobiny zazdrości, do której wstydziła się przyznać sama przed sobą.
- Brzmi niemal zbyt pięknie – skomentowała słowa Rictora, siląc się na uśmiech. – Macie dużo zleceń? Jest tak ekscytująco, jak w kryminałach retro?
Nie dało się ukryć, że pobudził jej ciekawość i liczyła na kilka ciekawostek z życia codziennego detektywa, nie mogła też jednak zapomnieć o sprawie, która przywiodła ich do tego tematu. Pochlebiało jej, że Rictor chce zasięgnąć jej opinii w kwestii danych i traktuje ją jak równorzędną  partnerkę w dyskusji. Nie była pewna czy zasługuje na takie zaufanie z jego strony, ale zamierzała cieszyć się tym uczuciem, póki trwało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rictor

avatar

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 30/12/2015

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Sty 31, 2017 12:09 am

Pewnie nie powinni zbyt długo skupiać się na temacie agencji - i Rictor był tego w pełni świadomy, gdyż irytujący głos rozsądku oraz poczucie obowiązku ani na chwilę nie dawały mu o tym zapomnieć, stale go ponaglając i szepcząc mu do ucha. Mieli ważne sprawy na głowie. Od ich decyzji teoretycznie mogło wiele zależeć. Nie mogli tak po prostu tracić czasu... A jednak przeniesienie części uwagi na coś mniej pilnego dawało im chwilę wytchnienia, której chyba potrzebowali... A przynajmniej Ric - tak.
- Tak naprawdę różnie z tym bywa. Czasami mamy względny spokój, a innym razem Madrox musi się rozmnożyć, żebyśmy jakoś wyrobili. Teraz też zajmuje się zleceniem, my staramy się ogarnąć sprawę bazy, a Lorna miała pilnować biura... Które pewnie na trochę zamknęła, skoro przyleciała tu pomóc. Ale Madrox wydaje się być zadowolony, więc z tego wszystkiego chyba spełniamy przynajmniej jego marzenie - Latynos wzruszył ramionami i postarał się wymusić na sobie nieznaczne uniesienie kącików ust, głównie ze względu na uśmiech Rahne, którego nie chciał zawieść... Lecz mimo to dosłownie czuł, że część napięcia póki co ulatniała się z jego ciała. Być może nawet odbiło się to lekko na jego postawie, teraz odrobinę luźniejszej, choć wciąż w żadnym razie nie zrelaksowanej?
Mężczyzna pozostawał czujny, po części z przyzwyczajenia, ale i po prostu z powodu przeświadczenia, że obecnie faktycznie nie byli bezpieczni. W tej chwili nie chodziło już nawet o jego typową - z braku lepszego słowa - paranoję. Przynajmniej S.H.I.E.L.D. - jeżeli nie inne agencje - znało położenie szkoły. Kto wie ile osób poznało jej lokację przez ten kosmiczny atak. Urządzenia namierzające mutantów musiały widzieć Instytut jak świecący punkt na mapie świata. Od teraz jego mieszkańcy już praktycznie zawsze będą się znajdowali w stałym zagrożeniu. A skoro o tym mowa...
- Te bransolety. Blokujące rozpoznawanie genu X. Powinniśmy je sobie zaraz znaleźć - przypomniał, a choć mówił w głównej mierze do Rahne, to jednak zaraz rzucił też krótko okiem ku Starowi. Nie był pewien czy jego przyjaciel będzie w ogóle potrzebował takiego zabezpieczenia, choć najprawdopodobniej nie... Ale za to Lorna czy Madrox już na pewno z nich skorzystają. Raczej nikt się na nich nie obrazi, jeżeli zabiorą ze sobą mały zapasik na potrzeby X-Factor.
- Wiadomo gdzie ich szukać? - dodał jeszcze, teraz już zdecydowany, aby przygarnąć parę egzemplarzy. Być może mogliby nawet zaryzykować rozebranie jednego z nich? A nuż Star nauczyłby się je replikować i mogliby wspomagać też innych mutantów... Do czasu, aż ktoś by się o tym zorientował... Z jednej strony coś takiego mogło pogorszyć ich sytuację, z drugiej zaś - ciężko byłoby zostawić tyle osób na pastwę losu. Nie podobał mu się ten wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfsbane

avatar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 09/04/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Lut 05, 2017 12:32 am

- Cóż, jeśli kiedykolwiek będziecie potrzebować kogoś z niezłym węchem, to wiesz, gdzie mnie szukać – powiedziała, częściowo tylko żartując. Naprawdę była gotowa udzielić pomocy, nawet jeśli nie zostanie o nią bezpośrednio poproszona. Jeśli X-Factor było wszystkim tym, o czym opowiadał jej Rictor, to bezsprzecznie robili tam coś dobrego.
Mogła się oszukiwać, ale nie mogła zaprzeczyć radości, jaką sprawił jej uśmiech i wyraźnie rozluźniona postawa Rica. Sama uśmiechnęła się znacznie bardziej szczerze słuchając jego opowieści o życiu w agencji. Lekkie pogawędki o wspólnych znajomych i pracy były luksusem niezwykle rzadko dostępnym takim, jak oni. Można by niemal pomyśleć, że byli normalnymi ludźmi. I choć ta chwila beztroskiej poufałości sprawiała jej niekłamaną przyjemność, wiedziała, że już za chwilę będą musieli powrócić do rzeczywistości.
Nie zdziwiło jej więc pytanie przyjaciela. Jego myśli wyraźnie biegły podobnym torem. Wiele ich łączyło, choć nie mogła nie zadać sobie pytania, czy nie dzieliło znacznie więcej, zwłaszcza widząc zatroskane spojrzenie, jakie Rictor posłał w kierunku Shatterstara. Nie chciała dostrzec tego wcześniej, ale rudzielec wyraźnie zajmował ważne miejsce w jego myślach. Szczerość tego uczucia stała w całkowitej sprzeczności ze wszystkim, czego została nauczona. W końcu to, co łączyło ich obu, było grzechem. Rahne nie chciała i nie mogła obojętnie patrzeć jak jej przyjaciel dobrowolnie skazuje się na wieczne potępienie, a jednak…
Obrzuciła mężczyzn trudnym do zinterpretowania spojrzeniem, potrząsnęła głową i skupiła się na słowach Rica.
- Nie wierzę, że to mówię, ale może powinniśmy pójść z tym do Frost. W końcu to od niej o nich wiemy. Nie zaszkodzi też zabrać ze sobą to żelastwo – wskazała leżącą u ich stóp głowę sentinela. – Po drodze możemy zamknąć ją gdzieś pod kluczem, żeby dzieciakom nie przyszło do głowy w niej grzebać.
Pochyliła się, by podnieść z podłogi fragment robota, po czym spojrzała pytająco na towarzyszy, czekając na ich ewentualną zgodę lub jej brak. Upewniwszy się, że podzielają jej zamiar, ruszyła korytarzem na poszukiwanie gabinetu Emmy Frost. Nie miała pojęcia gdzie dokładnie może się znajdować, po drodze mogli jednak zapytać któregoś z uczniów o drogę. No i miała przecież swój nos. Bez trudu mogła podążyć za zapachem Laury, która dopiero udała się w tamtym kierunku.

/zt x3?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armor

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 18/03/2017

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Czw Maj 18, 2017 9:37 pm

Daleko nie odeszła w sumie. Opuściła korytarze pochłonięta rozmową telefoniczną. Rozmawiała po japońsku, ale z jej miny każdy mógł odczytać, że stało się coś strasznego. Jakby nastolatka ostatnio przeżywała same wspaniałe chwile.
Hisako starała się mówić uspokajającym tonem, choć łzy stały jej w oczach. Chodziła po hallu wejściowym w te i nazad. Jeśli ktoś rozumiałby japoński, to dowiedziałby się, że zapewniała ojca, że jest w Instytucie, że nic się jej nie stało. Że jest bezpieczna. Że odkąd wróciła z Tokio jest w szkole. Że na pewno nie było jej na miejscu walk i katastrofy.
Właśnie. Inwazja. Przez śmierć mamy i brata, przez pogrzeb i żałobę, przez usilną walkę o panowanie nad sobą, Hisako nawet nie wiedziała co się dzieje... nie oglądała telewizji, ani nie wchodziła na żadne portale informacyjne czy społecznościowe. Dopiero, przerażony głos ojca, pytający, czy nie było jej tam i czy jest cała, poinformował ją o kolejnej tragedii, która wstrząsnęła tym krajem.
-Też Cię kocham tato. Trzymaj się, pa. - Rozłączyła się i machinalnie schowała telefon do kieszeni. Hall nagle stał się przytłaczająco wielki. Hisako należała do tych osób o wysoko rozwiniętej empatii, takie wydarzenia bardzo wstrząsały nastolatką. Do tego głos jej taty...
Już dawno powinna się z tym oswoić, ale myśl, że na ich planetę zawitał Obcy gatunek... znowu... niemal odbierała jej dech w piersiach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 360
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Maj 22, 2017 4:03 pm

Pierwsza świadoma myśl Billy'ego po pojawieniu się w nowym miejscu brzmiała: to wcale nie wygląda na salę konferencyjną. Początkowo błękitna energia chłopaka mocno ograniczała mu widoczność, lecz na szczęście prędko się cofała, pozwalając mu wyłapywać coraz więcej szczegółów otoczenia... I podczas gdy ostrożnie odstawiał swoich towarzyszy oraz siebie samego na podłogę przed schodami, mógł już mniej więcej zorientować się w sytuacji.
Szybkie potoczenie wzrokiem po okolicy dowiodło przede wszystkim tego, że chyba niczego nie zniszczył, bo szczerze mówiąc nawet nie miałby za bardzo czego. Kawałek dalej stały co prawda jakieś posągi, ale najwyraźniej nie znalazły się w strefie bezpośredniego zagrożenia... Czyli najwyraźniej chłopak nie musiał się martwić o początki swojej znajomości z X-Men. Zdemolowanie ich domu mogłoby w końcu uczynić je trochę napiętymi i nieprzyjemnymi.
Dopiero po kilku sekundach do chłopaka dotarło, że wcale nie byli w pomieszczeniu sami. Jego uwagę przyciągnęła wreszcie jakaś dziewczyna... Azjatka, tyle mógł poznać po rysach twarzy, choć nie potrafiłby określić tego dokładniej i nawet nie próbował. Podejrzewał, że nieznajoma - tutejsza uczennica? - mogła być mniej więcej w jego wieku, ale z drugiej strony kojarzył też coś o tym, że Azjaci na ogół bardzo długo wyglądali młodo, więc... Pewnie równie dobrze mogła być od niego trochę starsza. Nie wyglądała na zbyt szczęśliwą, właściwie to wręcz przeciwnie, ale Wiccan chyba nie miał w tej chwili siły, aby się nad tym zastanawiać.
Kaplan nie wiedział czy powinien się teraz jakoś odezwać, a jeżeli tak, to co należałoby w tej sytuacji powiedzieć. Pewnie wypadałoby się przywitać, to zawsze zdawało się być bezpiecznym założeniem, ale mimo wszystko przecież był tutaj tylko gościem i nie miał pewności odnośnie tego, czego oczekiwali od niego pozostali... W związku z czym ostatecznie chłopak po prostu skierował pytające spojrzenie na Shadowcat i Icemana. Na ich obliczach szukał wskazówek odnośnie tego, jak powinien się zachować.
Jeżeli wszystkie jego główne przypuszczenia były słuszne, to dla tej dziewczyny nadludzkie moce najprawdopodobniej nie stanowiły niczego dziwnego albo nietypowego... Pewnie sama je nawet posiadała. W porządku, bo to by oznaczało, że nie zrobił niczego złego teleportując się w jej obecności, a w razie zajścia takiej potrzeby mógłby też używać innych swoich zdolności. Czy uczniowie - o ile to rzeczywiście do nich należała nieznajoma - w ogóle wiedzieli o tym, że ich szkoła była równocześnie bazą X-Men? Bardzo możliwe, ale jeszcze nic na to tak naprawdę jednoznacznie nie wskazywało... Więc nastolatek mógł się tego tylko domyślać.
Billy ucieszyłby się, gdyby ktoś po prostu podał mu teraz kolejny zestaw jasnych instrukcji co dalej. Miał tutaj w ogóle zostać? Czy robił tylko za transport po tym, jak raz porwał Shadowcat i Icemana ze środka ich misji? Przy tych wydarzeniach z Houston X-Men byli pewnie zbyt zajęci, aby się nim w tym momencie zajmować, a on oczywiście potrafił to zrozumieć... I szczerze powiedziawszy nigdzie aż tak mu się nie spieszyło. To znaczy, oczywiście powinien znowu zajrzeć do domu, no i ciągnęło go do schronu - i Victora - a Kate powinna dostać od niego raport, ale... Ale znalazł się w bazie X-Men. Nie obraziłby się, gdyby miał tu chwilę zaczekać na ich zainteresowanie. Niezależnie od okoliczności, spełniało się właśnie jedno z jego fanboy'owskich marzeń.
- Co teraz...? - spytał więc cicho dorosłych, przesuwając pomiędzy nimi spojrzeniem, aby nie skierować swoich słów do konkretnej osoby, tylko do obojga jednocześnie. Nieco niepewnie posłał też blady uśmiech tamtej dziewczynie, uznając, że to chyba wystarczająco dobry zamiennik powitania... Przynajmniej na tę chwilę.
Do tej pory energia Kaplana zanikła już całkowicie, nie kręciła się nawet przy jego dłoniach czy oczach, ale - jak niemalże zawsze - pozostawiła po sobie charakterystyczny zapach, zazwyczaj kojarzony z burzami. Nastolatek luźno skrzyżował ramiona na klatce piersiowej, czekając na dalszy rozwój wydarzeń oraz na informacje odnośnie tego, co powinien dalej ze sobą zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armor

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 18/03/2017

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Maj 23, 2017 5:37 pm

Nie wiedziała co o tym myśleć. To znaczy co myśleć wiedziała... bo cóż można w obliczu takich rzeczy. Sama nie miała pojęcia o ogromie katastrofy, jej ojciec pewnie też dokładnie nie, bo sam dowiedział się z telewizji. Smutek. Żal. Współczucie i solidarność z rodzinami ofiar.
Poczuła też bezsilność. Siedziała tu w szkole, w bezpiecznym miejscu, kiedy mogłaby udać się tam i na coś przydać! Dzięki swojej mocy mogła działać sprawniej niż ciężki sprzęt ratowniczy. Miała nadzieję, że Instytut jakoś zareaguje, że nie zostaną bierni. Że możliwości wszystkich, za równo nauczycieli, rezydentów i uczniów zostaną odpowiednio skoordynowane i wykorzystane! Czyż nie po to właśnie odbywają treningi w Danger Roomie, by być w stanie interweniować?

Z rozmyślań wyrwał ją jednak burzowy zapach i jasne światło, które pojawiło się znikąd. Od tak zaczęło błyszczeć i rosnąć, a potem puf! Pojawili się X-Meni i jakiś chłopak, którego nie znała. Może nowy uczeń? O mordeczka, niezła zdolność! Teleportacja jak nic!
Wydarzenie choć nagłe, choć zaskoczyło nastolatkę, to nie na tyle gwałtowne by ją zastraszyć. Wyskoczyła wprawdzie z ponurych myśli, ale nawet odruch instynktu samozachowawczego nie otoczył jej pancerzem. Cóż, jednak w szkole czuła się bezpiecznie.
-Ohayo. - Przywitała się z pokłonem i delikatnym uśmiechem, po czym podeszła bliżej by się zapoznać.
-To nowy uczeń? Jestem Hisako. Niezłe efekty specjalowe. - Przedstawiła się i spojrzała na Kitty i Icemana szukając odpowiedzi. Miny mięli jednak niezbyt zachęcające. Nie wiedziała czy to efekt teleportacji czy coś się wydarzyło.
-Coś się stało? - Zapytała z przejęciem. Jej postawa zmieniła się w mgnieniu oka. Z otwartej i uśmiechniętej, witającej nowego kolegę, w czujną i gotową do działania.
Miała nadzieję, że nie usłyszy od nauczycieli, że zaraz tu wpadnie horda kosmitów, ale kto to wie. Z resztą przywitałaby niechcianych gości solidnym prawym sierpowym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 125
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Maj 23, 2017 7:18 pm

Na szczęście dalsze wydarzenia przebiegły już dosyć szybko. Wiccan chyba zadowolony był z informacji, które dostał na temat ich tajnej bazy. Tajnej-nietajnej, bo była na widoku, ale nikt o tym nie wiedział. Jak do tej pory to się sprawdzało. No może nie licząc ostatnich wydarzeń z kosmitami, ale szkoła została już w większości wysprzątana i uczniowie pewnie się uspokoili.
Jak tylko pojawili się w nowym miejscu, Kitty od razu zdała sobie sprawę, że na pewno nie są w sali konferencyjnej. Brakowało jej masy krzeseł, poustawianych w równe rządki. Ściany też były trochę za blisko. Błękitne światło, towarzyszące ich pojawieniu się przez chwilę przeszkadzało jej w ocenie otoczenia. W końcu jednak poznała, gdzie trafili. Hall wejściowy. Nieźle. Prawie jakby weszli do budynku.
- No co prawda to nie sala konferencyjna, ale lepsze to miejsce niż DR. Wtedy dopiero mielibyśmy kłopoty. - rozejrzała się dookoła i zaraz jej wzrok zatrzymał się na uczennicy. A więc już ktoś wiedział o ich powrocie do instytutu. Miło było zobaczyć kolejną znajomą twarz zamiast kogoś obcego.
- Witaj, Hisako. Nie, Wiccan nie jest nowym uczniem. To nasz gość. I, że tak brzydko powiem, transport. - uśmiechnęła się do Azjatki po czym skierowała spojrzenie na młodzieńca - To Hisako, jedna z naszych uczennic. wytłumaczyła chłopakowi po czym skinęła lekko do Armor, by poczekała moment. Skupiła swoje spojrzenie na nastolatku, patrząc na niego uważnie
- Wiccan, mam nadzieję, że nie zawiedziesz zaufania naszej dyrektorki i to miejsce pozostanie tajemnicą. Na pewno rozumiesz, jak ważne jest to dla nas - nie to żeby wątpiła w zachowanie tajemnicy z jego strony. Po prostu wolała podkreślić wagę sytuacji. To miejsce powinno zawsze być tajemnicą dla innych. Dla osób postronnych. I ufała, że Wiccan, będąc prawdopodobnie jednym z nich, mutantem, rozumiał to.
W końcu ponownie skierowała wzrok na uczennicę, by i jej poświęcić swoją uwagę.
- Na pewno słyszałaś o Houston. Dopiero co dowiedzieliśmy się o nim. To... Straszne informacje dla wszystkich. W dodatku część uczniów tam jest, ale nic im się nie stało, dzięki Bogu - westchnęła lekko. Nie chciała teraz o tym rozmyślać. Powinni się zająć ważnymi sprawami. Dlatego też zaraz się uśmiechnęła.
- A skoro już tu jesteś to może chciałabyś pokazać naszemu gościowi budynek? Oczywiście tylko miejsca dostępne dla uczniów - rzuciła luźną propozycję. Zaraz też ponownie kichając. Skoro już ich teleporter tu był to mógł sobie co nieco obejrzeć jej zdaniem. Frost na pewno cały czas kontrolowała to co się działo na terenie instytutu, więc raczej nic złego się nie stanie. A chłopak na pewno się ucieszy z tej małej wycieczki, patrząc na jego wcześniejsze podekscytowanie znad jeziora. Poza tym, niegrzecznie by było ot tak po prostu go odesłać stąd, nie dziękując w żadne sposób. Niech więc zwiedzanie będzie podziękowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rockslide

avatar

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 29/05/2016

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Maj 24, 2017 7:22 am

Zza rogu, z jednego z korytarzy prowadzących do hallu, powoli, na wysokości około dwóch metrów wysunął się fragment drewnianego krzesła. Czyżby krzesła w instytucie lewitowały? Nic bardziej mylnego. W chwilę za krzesłem zza framugi wysunęło się kamienne czoło, a później para oczu czujnych, przymrużonych oczu Rockslide'a. Mutant dokładnie przeczesał wzrokiem teren w poszukiwaniu kosmitów. Kiedy ich nie zlokalizował, odetchnął i wyszedł zza rogu w pełnej okazałości. Wtedy zorientował się, że nadal trzyma krzesło i pospiesznie odstawił ją pod najbliższą ścianą.
- Część Kitty! Przestraszyliście mnie... - Santo z radością przywitał nieco starszą koleżankę i podreptał w ich stronę. - Ciebie już dzisiaj widziałem. - Dodał spoglądając na Bobby'ego, z którym faktycznie mijali się chyba w godzinach porannych, w każdym razie nie zamierzał się z nim witać dwa razy dziennie. Olbrzym zatrzymał się jakieś dwa metry od nich i patrząc z góry zamrugał ze zdziwienia, przez chwilę przyglądał się postaci Wiccana.
- Gość, lubimy gości... - Zamrugał swoimi białymi ślepiami, a później znów spojrzał na Kitty i nerwowo podrapał się po karku.
- A tak właściwie to co się stało w Houston? Odkąd mam palce większe od pilota, rzadko oglądam telewizję... I dlaczego część uczniów jest w Houston, skoro powinni być tutaj? Bo jutro chyba są zajęcia prawda? Jaki my dziś mamy dzień tygodnia? -
W głowie Santo w jednym momencie zrodziło się tak wiele pytam, że miał lekki problem z tym, żeby poukładać to wszystko w sensowne zdania, nie mniej zdziwiło, go, że część uczniów zrobiła sobie nagłą wycieczkę na drugi koniec kraju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 360
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Maj 24, 2017 4:59 pm

Billy naprawdę nie miał teraz nic przeciwko przyjęciu dla siebie roli drugoplanowej. Przeciwnie, w pełni odpowiadało mu słuchanie pozostałych osób zebranych w pomieszczeniu i dostosowywanie się do tego, co one zadecydują. W związku z tym chłopak jedynie wodził wzrokiem pomiędzy mówiącymi, czyli początkowo głównie między Kitty i dziewczyną, która przedstawiła się jako Hisako... I kiwał głową w momentach, gdy wydawało mu się, że powinien. Poza tym rzucił tylko ciche dzięki na tekst o efektach specjalnych i nie wtrącał się bardziej w rozmowę, pozwalając Shadowcat w spokoju wyjaśnić sytuację. Tak czy siak czuł się trochę przytłoczony, więc potrzebował czasu, aby poukładać sobie wszystko w głowie i odzyskać pewność siebie... Przynajmniej na takim poziomie, na jakim posiadał ją zazwyczaj.
Nastolatek nie był pewien o co dokładnie chodziło ze skrótem DR, ale podejrzewał, że musiało to być miejsce, do którego z jakiegoś powodu nie powinni mieć wstępu. Odnotował to sobie w pamięci na przyszłość, lecz teraz nie zamierzał jeszcze o nic pytać... Może zrobi to później, gdy sytuacja już się uspokoi. Tak czy siak, potem nastąpiło już krótkie przedstawienie, a po nim przypomnienie o konieczności zachowania dyskrecji - to właśnie w tej chwili ze strony chłopaka padło najważniejsze kiwnięcie głową - i w końcu... Krótka opowieść o Houston. W tym momencie Kaplan odruchowo wbił wzrok w podłogę, czując gwałtowny przypływ wyrzutów sumienia. Trochę to mało sprawiedliwe, że spotykało go teraz coś dobrego, a on chciałby się z tego cieszyć, podczas gdy tam... Tam działo się coś takiego.
Logicznie rzecz biorąc Billy wiedział, że nie mógł nic na to poradzić. Jeżeli nawet zabrałby tam wcześniej swoją grupę, to najprawdopodobniej skończyłoby się to dla nich wszystkich źle - bo tylko parę osób posiadało jakiekolwiek przeszkolenie, a po dołączeniu nowych członków nie potrafili jeszcze działać jako drużyna. Mimo to żałował, że nie mogli tego powstrzymać i nic nie mógł na to poradzić. W końcu uczucia nie musiały zważać na rozsądek... Szczególnie te negatywne.
Wyrzuty sumienia tylko się pogłębiły, gdy Kitty zasugerowała, aby Hisako oprowadziła go po budynku. Och, bardzo podobał mu się ten pomysł, jego wewnętrzny fanboy miał ochotę skakać z radości, ale przecież... Okazywanie tego teraz byłoby tak strasznie niewłaściwe. Chłopak oderwał w końcu spojrzenie od podłogi i zerknął pytająco na Azjatkę, oczekując na jej decyzję... Choć prawdę mówiąc podejrzewał, że skoro propozycja padła ze strony Shadowcat, to raczej zostanie uszanowana i wprowadzona w życie.
Nim jednak zdążyli to do końca ustalić i być może oddalić się z hallu, w pomieszczeniu pojawiła się kolejna... Osoba. Kamienna osoba. Zaciekawienie przynajmniej na moment odsunęło od Kaplana czarne myśli i chłopak odchylił głowę lekko na bok, przyglądając się przybyszowi. Zakładał, że był to po prostu kolejny mutant, z jakiegoś powodu - chyba - chcący się osłaniać krzesłem, które najpewniej zniszczyłoby się prędzej od jego ciała. Zachowanie nieznajomego świadczyło o przyjaznym nastawieniu, a mimo to Billy zamrugał szybko, gdy na moment stał się obiektem jego uwagi. Nie wiedząc jak zareagować, znów ograniczył się do odrobinę niepewnego uśmiechu, który zniknął natychmiast, gdy tylko ponownie wspomniane zostało Houston. No i wyrzuty sumienia powróciły.
Nastolatek nie chciał pogrążać się w rozmyślaniach o ofiarach i zniszczeniach. Wiedział do jakiego stanu by go to doprowadziło i naprawdę nie mógł sobie pozwolić na wycieczkę w te rejony. Potrzebował teraz czegoś, co by go zajęło, podniosło go na duchu, żeby mógł działać dalej... I przydawać się swojej drużynie oraz innym osobom. Na szczęście jedno przesunięcie wzrokiem po zebranych - które przy okazji uświadomiło mu, że do hallu dotarły kolejne osoby - przypomniało mu o niedawnej propozycji Kitty.
- To... Wybierzemy się na ten spacer po budynku? Żeby mogli w spokoju porozmawiać - zasugerował, spoglądając na Hisako. Rozumiał, że był tutaj kimś obcym, kto pewnie nie powinien słuchać wszystkich dyskusji X-Men i ich podopiecznych. Nie miał tego nikomu za złe, a zobaczenie Instytutu od środka i tak stanowiło dla niego świetną nagrodę za posłużenie Shadowcat i Icemanowi za transport. Był gotów ruszyć za Azjatką, gdyby ta zdecydowała się ich już wyprowadzić, a w takim wypadku zamierzał jeszcze tylko pomachać do X-Men na - chwilowe - pożegnanie.

W razie czego z/t za siebie, uzależnione od tego, co zrobisz, Hisako. Jeżeli wyjdziemy, to byłoby pewnie dobrze, gdybyś zaczęła też w nowym temacie, bo w końcu to Ty oprowadzasz mnie, więc decydujesz dokąd pójdziemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dust

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 17/02/2017

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Maj 24, 2017 6:43 pm

Rozbłysk światła zwrócił uwagę Soorayi jeszcze zanim poczuła palec Santo wbijający się w jej ramię. Niespokojnie potarła bolące miejsce, spoglądając w kierunku załomu korytarza, za którym znajdował się hall wejściowy. Hisako dopiero co udała się w tamtą stronę. Czyżby coś jej się stało? Jeżeli rzeczywiście szkołę ponownie nawiedzili kosmici, czy też jakiekolwiek inne niebezpieczeństwo, Dust nie sądziła, aby skradanie się ku niemu pod osłoną krzesła było najmądrzejszym taktycznie posunięciem, jednak niepokój w połączeniu z ciekawością pchnął ją do działania. Jeżeli uczniom groziło niebezpieczeństwo, w ich obowiązku leżało poznanie jego natury i ostrzeżenie pozostałych. Bądź co bądź Santo naprawdę trudno było zranić, a ona mogła w każdej chwili rozproszyć się w chmurę piasku i osłonić nową koleżankę. Przynajmniej w teorii...
Po krótkiej chwili wahania spojrzała na Melyonem, położyła palec na ustach (czy raczej w miejscu, w którym pod zasłoną znajdowały się jej usta) i dała dziewczynie znak, aby trzymała się blisko. Stanowili zapewne dziwaczny pochód, którego najnormalniejszym elementem była zamykająca go Mel. Sooraya wynurzyła się zza pleców Santo, gdy tylko ten odstawił krzesło. Spośród znajdujących się w hallu osób natychmiast rozpoznała dwoje nauczycieli. Towarzyszyła im Hisako, cała i zdrowa, oraz chłopak, którego nigdy wcześniej nie widziała. Odruchowo założyła, że jest nowym uczniem, lecz szybko okazało się, że założenie było błędne. Kim więc był ten tajemniczy gość i jaka sprawa go tu sprowadziła? I, co ważniejsze...
- Pani profesor - Sooraya zwróciła się do Kitty, uważnie lustrując pełne powagi twarze zgromadzonych. - Co takiego stało się w Houston? I kto z uczniów tam jest?
Obawiała się, że może znać już odpowiedź na drugie z tych pytań...


Ostatnio zmieniony przez Dust dnia Sro Maj 31, 2017 11:04 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armor

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 18/03/2017

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Maj 24, 2017 7:46 pm

-Hai - Odpowiedziała krótkie tak, na znak zgody, że oprowadzi ich gościa po szkole. Oraz drugie, że słyszała o tragedii. Pierwsze było otwarte, z pewną dozą wesołości. Hisako taka była, lubiła poznawać nowych ludzi, była otwarta i przyjacielska. Drugie tak, było smutne. Dowiedziała się chwilę temu, przez telefon, ale owszem... wiedziała. Może nie dokładnie, może nie o wszystkim... ale to na tą chwilę chyba i lepiej.

Gdy z jednego z korytarzy wychynął Kamyczek wyszczerzyła się do niego. Nie było powodów do paniki, to tylko nasi. Nie kosmici. Sytuacja opanowana.
-Okej lecamy na zwiedzanie. W razie co cały czas jestem gotowa. - Powiedziała, zwracając się do Kitty i Icemana. Wyraziła swoją gotowość i zaangażowanie, gdyż miała nadzieję, że Instytut nie zostanie bierny na tą katastrofę i migiem zostaną zorganizowane ekipy ratunkowe i pomocnicze. Nikt na dobrą sprawę w tej chwili nie zdawał sobie sprawy z tego, jak ciężka tam może być sytuacja.
-Wiccan. Dobra idziemy. Od czego by tu zacząć... - Powiedziała robiąc dziubek i zastanawiając się nad trasą wycieczki. Znowu miała jasną, przyjazną twarz. Gdy na czymś się skupiała robiła to całą sobą. Gdy się martwiła, na maksa, gdy miała kogoś oprowadzić po szkole i umilić mu czas, to na tym się skupiła i była otwarta i wesoła. Potem znowu wróci czas na smutki.
Razem z chłopcem więc oddaliła się.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rockslide

avatar

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 29/05/2016

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Czw Maj 25, 2017 8:49 am

Rockslide, obrócił się za odchodzącymi Armor, oraz Wiccanem i odprowadził ich wybałuszonymi ze zdziwienia oczami. Wszystko wskazywało na to, że Hisako zakochała się od pierwszego wejrzenia. Inaczej zachowałaby trzeźwość myślenia, i połączyła powierzone jej zadanie, z poprzednim powierzonym jej zadaniem i oprowadziłaby po szkole dwie osoby na raz, zamiast robić to dwa razy. Chłopak popatrzył więc na Melyonem i dał jej znak ręką, żeby poszła za parą złączonych przez los nastolatków.
- Leć za nimi to przy okazji będziesz mieć z głowy zwiedzanie. -
Potem jego uwaga znów skupiła się na Shadowcat, oraz na Dust, która w między czasie pojawiła się obok nich i również wyraziła zainteresowanie tajemniczymi wydarzeniami.


Ostatnio zmieniony przez Rockslide dnia Czw Cze 01, 2017 5:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 125
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pią Maj 26, 2017 11:37 am

Kolejny uśmiech ze strony Kitty, kiedy Hisako wyraziła chęć oprowadzenia Wiccan po budynku instytutu. W zasadzie to na zewnątrz też mogliby wyjść, tam również było kilka miejsc do obejrzenia. Jak chociażby stajnie z końmi czy okoliczne jezioro, o którym Kitty wspominała chłopakowi.
- Gdybyś czegoś potrzebował to wystarczy mnie odnaleźć, albo innego dorosłego - powiedziała jeszcze za dwójką nastolatków, gdy ci zaczęli się oddalać. Miała nadzieję, że zwiedzanie choć trochę poprawi ich gościowi humor. Widać było, że cieszy się z tej wizyty.
W końcu spojrzenie Katherine padło na Santo, a następnie na dwie uczennice, które pojawiły się zaraz razem z nim. Westchnęła w duchu. Dlaczego wszyscy zawsze interesowali się tym co najgorsze? Ludzie chyba mieli w genach to, że ciekawiły ich tragedie. Bardziej od tego co miłe i przyjemne.
- Witaj, Santo. I Wy również - zwróciła się do wszystkich - Wielka tragedia spotkała Houston. Praktycznie przestało istnieć. Nie wiem jak, ale Icarus, Elixir, Surge i X-23 na szczęście to przeżyli. To oni tam są. I nie pytajcie mnie dlaczego, nic mi o tym nie wiadomo. Miałam własną misję - odpowiedziała im, przy okazji ukrócając kolejne pytanie odnośnie tamtego miejsca. Sama wiedziała tylko tyle, że była tam inwazja kosmitów, a potem wybuch i nic więcej. Powinni się cieszyć, że członkowie instytutu to przeżyli. Jak i dlaczego, to już nie ważne.
- O lekcje nie musisz się martwić. Czasem misje są ważniejsze. Widocznie oni jakąś mieli - dodała jeszcze i zaraz spojrzała na Icemana. On chyba również miał dość rozmów o Houston, bo pożegnał się i poszedł w swoją stronę. Shadowcat tylko pomachała mu z lekkim uśmiechem.


z/t dla Icemana, bo nie jest w stanie obecnie odpisywać na posty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Melyonem Morningstar

avatar

Liczba postów : 44
Data dołączenia : 14/02/2016

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pią Maj 26, 2017 7:34 pm

Gdy z korytarza nie zaczęło nic wylatywać a rozmowa nie wskazywała na to aby jakakolwiek walka miała mieć zaraz miejsce, czarnowłosa uznała że wynurzenie się zza Santo i Soorayi nie będzie złym pomysłem.
Gdy tylko stanęła obok zasłoniętej dziewczyny zaczęła przyglądać się ciekawie kolejnym nowym twarzom a także przysłuchiwać ich wymianie zdań. Widmo oparło się o jej bark i przekrzywiło głowę na prawo, zdając się również obserwować obecne tu osoby.
Z każdą usłyszaną zdawkową informacją czarnowłosa czuła jak ponownie narasta w niej niepokój, tym razem jednak mający nieco inne powody.
- Nic nigdy nie jest tym czym się zdaje na pierwszy rzut oka.
Mel przygryzła wargę, trawiła ją dokładnie taka sama ciekawość dotycząca całej sytuacji jak widmo, z tą różnicą że tym razem miała zamiar zadziałać z wyczuciem. Miała wrażenie że pytając wprost dowie się niewiele albo zupełnie nic. Chociaż właściwie nie musiała wcale pytać. Z drugiej strony jednak miała wrażenie że przynajmniej na razie nie do końca chce wiedzieć co się stało. Na razie powinna się skupić przecież na odnalezieniu w nowym miejscu a nie martwieniem o to na co i tak nie ma wpływu.
Właśnie dlatego gdy Santo zaproponował aby ruszyła za oddalającymi się Hisako oraz Wiccanem, po krótkiej chwili zawieszenia z cichym - To w sumie dobry pomysł – na ustach, pośpiesznie odmaszerowała w ślad za nimi. Po raz kolejny poprawiając plecak, który to nadal ze sobą tachała i który, na to wyglądało, że jeszcze przez chwilę ze sobą ponosi. Jej usta opuściło ciche westchnienie, czas wpakować się w nieco niezręczną sytuację z serii "wybacz zamyśliłam się"
- Powinnaś zacząć bardziej uważać, gdybyś mnie nie miała to pewnie dawno weszłabyś w jakąś dziurę i się zabiła.
Skarciło ją widmo przyjmując ton nieco prześmiewczo napompowanego oburzenia. Mel uśmiechnęła się pod nosem, była wdzięczna widmu za ten komentarz, owszem czasami czuła się nimi zirytowana ale dosyć często pozwalały jej się nieco rozluźnić i potraktować niektóre dziejące się rzeczy z dystansem i czarnym poczuciem humoru.
Z/T.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wind Dancer

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 19/02/2017

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Maj 28, 2017 1:26 am



Sofia skinęła głową, zgadzając się oczywiście z dyrektorką.
Storm miała w sobie coś, co absolutnie nakazywało zgadzać się z nią.
Pożegnała się więc szybko, i skierowała się w kierunku wyjścia. Po drodze zastanawiała się co teraz robić.
Ciągle pamiętała oczywiście o zadaniu, które przekazała jej Emma Frost.
Co prawda miała nadzieję, że Laurie jej pomoże, ale przyjaciółka wykręciła się bólem głowy. Sofia nie miała więc wyrzutów sumienia, gdy wysłała ją do pokoju, tonem nie znoszącym sprzeciwu, a sama stwierdziła, że pójdzie do biblioteki w poszukiwaniu nowych uczniów. Taki plan na początek jej wystarczył.
Gdy tylko weszła do Hallu zobaczyła Kitty, która zdążyła już poznać, oraz jakieś nowe osoby.
Automatycznie na twarzy Sofii pojawił się uśmiech. Podeszła do niech bliżej.
-dzień dobry panno Pryde! - zagadnęła wesoło. Co prawda widziała, że uśmiech dziewczyny jest trochę wymuszony, jednak nie była pewna czy to jest odpowiednia pora na wyjaśnienia. Oraz czy ona jest odpowiednią osobą, do wysłuchiwania wyjaśnień.
Spojrzała zaciekawiona na resztę.
-A co to za zebranje? - nadal utrzymywała wesoły ton, a wszyscy zebrani mogli usłyszeć jej obcobrzmiący akcent.


Ostatnio zmieniony przez Wind Dancer dnia Nie Maj 28, 2017 6:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1348
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Maj 28, 2017 6:27 am

Wind Dancer napisał:
// zt Hangar

//ZT wykorzystuje się w temacie z którego się wychodzi, a nie w temacie do którego się przychodzi, dodając do tego nazwę tematu poprzedniego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dust

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 17/02/2017

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Maj 31, 2017 7:43 pm

Sooraya wysłuchała wieści z pozornym spokojem, ale słowa Shadowcat zapadły jej głęboko w duszę. Miasto zrównane z ziemią. Tysiące, może setki tysięcy zabitych. Dla wielu byłyby to puste słowa i nic nie znaczące liczby, ale nie dla niej.
Na chwilę przymknęła oczy, po czym z szacunkiem skłoniła głowę.
- Dziękuję, profesor Pryde. Dobrze wiedzieć, że są bezpieczni. Nie wiedzieliśmy gdzie się podziali.
Martwiła się o przyjaciół, zwłaszcza o skłonną do wpadania w tarapaty Noriko. Tęskniła za towarzystwem współlokatorki bardziej, niż sądziła. Owszem, rzadko się ze sobą zgadzały, ale pod wieloma względami Nori była równie zagubiona, jak ona. Sooraya nie traciła nadziei na to, że pewnego dnia zdecyduje się przed nią otworzyć.
Tymczasem w hallu pojawiła się jeszcze jedna osoba. Ochłonąwszy już nieco z szoku, Sooraya podeszła do koleżanki.
- Masz na imię Sofia, prawda? Widziałam cię na treningach - zagadnęła, a żeby nie wydać się nieuprzejmą, prędko dodała: - Jestem Sooraya. Dyrektor Frost poleciła mi z tobą porozmawiać, ale nie powiedziała na jaki temat. To samo dotyczyło Hisako, ale poszła właśnie oprowadzić nowych kolegów po szkole.
Czuła się nieco niezręcznie ze świadomością, że zadanie oprowadzenia Melyonem, które wzięła na siebie, wykonywał w tej chwili ktoś inny, na to nic już jednak nie mogła poradzić. Santo często działał impulsywnie, a Sooraya była zbyt zaskoczona i przytłoczona wiadomością o Houston, aby w porę zareagować. Miała nadzieję, że Armor nie weźmie jej tego za złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 125
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Czw Cze 01, 2017 9:31 am

I kolejna uczennica dołączyła do ich grona na korytarzu. Powoli zaczynało się robić tłoczno. A Kitty czuła nadchodzące dreszcze. Jak nic będzie chora po tej całej przygodzie na Quincy. Po co ona tam się pchała? Tylko, że śnieżycy w środku lata to raczej nikt by się nie spodziewał, więc miała niezłą niespodziankę. Dobrze, że nie przemarzła kompletnie, bo pewnie jeszcze by w szpitalu wylądowała, a tego bardzo nie chciała. Umarłaby tam z nudów.
- Sama dowiedziałam się o tym kilka minut temu, Soorayo, a jeśli zniknęli już jakiś czas temu to martwienie się o nich jest czymś naturalnym - odparła muzułmance z lekkim uśmiechem. Dust zawsze wydawała jej się wrażliwą dziewczyną, martwiącą się o innych. No i rozsądną, nie licząc momentów kiedy słuchała się innych tylko dlatego, że jej dowodzili. Czasem lepiej samemu się zastanowić czy coś jest mądre czy nie. No, ale nikt nie był idealny, każdy popełniał błędy. Może kiedyś w końcu dziewczyna zrozumie, że kierowanie się własnym rozsądkiem jest lepsze.
- Witaj, Sofio - odezwała się do kolejnej uczennicy. - Jeśli zajrzysz do internetu, na pewno znajdziesz najnowsze informacje o Houston. Ja chyba mam dość myślenia o tym wydarzeniu. Ważne, że nasi uczniowie są cali i bezpieczni choć ciekawi mnie co tam robią. - tu wypowiedź przerwało jej kolejne kichnięcie. Jak tylko wszystko sobie wyjaśnią, ucieka do kuchni po coś gorącego do picia. Chorowanie w lato to chyba najgorsza możliwość. Nawet jeśli tak czy siak nie korzysta się z pięknej pogody, bo ciągle są jakieś misje. Jej marzyła się choć chwila odpoczynku. No i nie mogła się doczekać powrotu Lockheeda. Zaczynała się martwić o niego.
- Jeżeli nie macie do mnie więcej żadnych spraw, to pozwolicie, że się oddalę? - spojrzała na każdego po kolei. Wcale ich nie poganiała. Po prostu nie chciała za długo tu stać jeśli wszystko już było wyjaśnione. Jeśli jednak nadal mieli do niej jakieś pytania to oczywiście chętnie się postara na nie udzielić odpowiedzi.


// p.s. Dust, drużyny Hellions i New Mutants mocno rywalizowały między sobą w komiksach, więc znasz się z Sofią aż za dobrze. Siedzicie w instytucie już jakiś rok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   

Powrót do góry Go down
 
Hall Wejściowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Hall Wejściowy
» Sala Wejściowa
» Wejście do podziemi
» Raventree Hall
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: