Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hall Wejściowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Cable

avatar

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Hall Wejściowy   Pon Sty 21, 2013 10:11 am

First topic message reminder :



Pomieszczenie na które napotykamy bezpośrednio po wejściu do budynku. Posiada piękne schody prowadzące na pierwsze piętro, oraz liczne odnogi korytarzy ciągnących się do pomieszczeń ulokowanych na parterze.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Summers dnia Nie Lip 14, 2013 9:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Mar 17, 2013 10:54 pm

Magnus pewnie stał nieco z boku. Nie wdawał się w konwersacje, które go najzwyczajniej nie interesowały, aczkolwiek przysłuchiwał się im uważnie. W kieszeni swych spodni znalazł starą monetę, którą zaczął z nudów przetaczać pomiędzy palcami, przy pomocy swej mocy. Drugą dłoń trzymał w kieszeni od garniturowych spodni. Dostrzegł jak z korytarza nadchodzi Gambit oraz kobieta, którą miał okazję widzieć na hologramie w sali narad. Piękna blond włosa dama musiała być tą telepatką, na której barkach powierzone zostały losy ich drużyny. Skrycie liczył, że wykonała już swoją część zadanie i będą mogli w końcu przejść do zasadniczej części misji ratunkowej. Męczyło go niezmiernie to czekanie zwłaszcza, że w tej chwili mógłby być w innym miejscu, robiąc coś równie istotnego. Nigdy jednak, nie należał do osób, które porzucają sprawę, gdy natrafia na przeszkodę. Chciał odnaleźć Xaviera. Nie obchodziło go czy reszta X-Menów traktuje go jak intruza, czy jak wroga. Mogli nawet żywić do niego nieopisaną niechęć, lecz to nie miało teraz najmniejszego znaczenia. Gdy tylko ich zobaczył, chwycił monetę i schował ją do kieszeni.
Wysłuchał słów kobiety, które momentalnie spotkały się z serię pytań wysuniętych przez jego towarzysza. Magnus milczał, gdyż pytania był na tyle trafne, że nie musiał nic już więcej dodawać. Nie chciał także powodować nacisków. Starał się być spokojny i opanowany. Ze starszymi X-Menami mógł sobie pogrywać w pokerowe groźby, lecz nie chciał czynić tego przy tych młodzikach. Stworzyłoby to niepotrzebne zamieszanie. Cable wydawał się nieufny, nie można mu było się dziwić. Wyraźnie byliśmy tu niemile widziani, więc podanie nam fałszywych informacji, mogłoby wskazywać tylko na jedno.
- Skoro tak dobrze znasz ten klub, powinnaś lecieć tam z nami, Panno Frost - wtrącił Magnus.
Wtedy przez główne wejście weszli kolejni mutanci. Jeden z nich chociaż wyraźnie potężniejszej postury, przypominał swoim wyglądem Nightcrawlera. Czyżby byli rodziną? Drugą osobą, była młoda mutanta o brunatnych włosach. Wyglądali na wycieńczonych. Bazując na tym co Strom mówiła, na samym początku ich spotkania, musi być to część grupy, która wyruszyła na poszukiwania Xaviera. Ich powrót, ich przybycie mogło przynieść wiele ciekawych informacji. Mężczyzna przywitał się z nim, na co Magnus skinął uprzejmie głową, po czym oczekiwał na odpowiedź. Erik podczas lat, które spędził w przeszłości na Ziemi, nauczył się wielu obowiązujących na niej języków. Jednych lepiej innych mniej. Informacje, które przekazały sobie włochaci mutanci tylko utwierdziły go w jego domysłach. Kurt opuścił salę, wtedy Magnus kontynuował.
- Gdzie jeszcze udało Ci się odnaleźć ich "ślady"? - zapytał Emmę. Skierował swój wzrok na Gambita, który również wyglądał na zniecierpliwionego nieobecnością ich przywódczyni. Spojrzał na niego wymownym wzrokiem. Wydaj rozkazy swoim ludziom, albo Xavier nigdy nie zostanie odnaleziony.
Powrót do góry Go down
Cable

avatar

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Mar 18, 2013 8:51 pm

- Owszem jest tu ktoś... Zdradzisz mi czym jesteś i co robisz na pamięci mojego urządzenia? -
Cable ze znudzeniem wrócił do wystukiwania palcem wskazującym guziczków na swoim urządzeniu. Szczerze interesowała go kwestia sztucznej inteligencji, ale był teraz lekko zniecierpliwiony. Kurt długo nie wracał z jego torbą, a to nie sprzyjało rozstrzelaniu członków Hellfireclub i odbiciu X-Men. Możnaby więc rzecz, że nieco z braku innego zajęcia zaczął dyskutować z tajemniczym programem, w głębi serca był nawet miło zaskoczony faktem, że w obecnych czasach ktoś wymyślił sztuczną inteligencję na tyle rozwiniętą by złamała jego zapory i wykazywała się ludzkimi cechami... Zdawało się, że przejawia przez nią zwykła ciekawość, Emily starała się nawiązać dialog nie wyrządzając żadnych szkód na dysku twardym. Czekając na jej odpowiedź postanowił przejrzeć rozmaite aplikacje, które ściągał z internetu zanim jeszcze spotkał się z Magnusem. Miał nadzieję, że część z nich pozwoli mu się lepiej zaaklimatyzować w obecnych czasach. Gdy na dotykowym wyświetlaczu uruchomił jedną z nich, świat w którym znajdowała się Emily rozbłyskł barwami ośmiobitowej grafiki. Nad sobą mogła teraz dostrzec błękitne niebo wyścielone białymi chmurkami, pod sobą coś co można było od biedy nazwać zieloną trawą... a przed sobą wielkiego spikselizowanego, i po części humanoidalnego grzyba, który zbliżał się do niej ze złowrogim wyrazem twarzy.
- Co to jest? -
Nathaniel uniósł ze zdziwieniem brwi kiedy jego oczą ukazała się pierwsza w jego życiu gra komputerowa. Z głośników jego urządzenia znowu wydobyły się irytujące dźwięki, tym razem nie był to sygnał alarmowy, a dość znana i popularna melodia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 158
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Mar 18, 2013 9:45 pm

Powinna się obrazić, za to 'coś'. Nie pomogłoby jej to jednak w obecnej sytuacji, więc zrezygnowała z tej opcji.
-Nie czym, a kim. Jestem Emily. A konkretniej AI, o ile wiesz, co to znaczy. -na wszelki wypadek na ekranie wyświetliła notkę, krótko wyjaśniającą poruszone zagadnienie. -Ukrywam się. A właśnie, nie zdziw się, ale odcięłam ten... komputer, czy co to tam jest od internetu. Dla bezpieczeństwa. Przynajmniej mojego... -z drugiej strony jego chyba też. Uzależnienie od korzystania z sieci chyba już trafiło na oficjalne listy nawyków, razem z alkoholizmem i narkomanią.
Nim ów ktoś znajdujący się po drugiej stronie ekranu odpowiedział, otoczenie zaczęło się zmieniać. Emily nie miała styczności z grami, ale latając po sieci jak wariat chcąc nie chcąc coś tam o wielu z nich wyczytała. I chyba właśnie w jednej się znalazła. Trochę to było nieuprzejme, włączać sobie grę podczas rozmowy z kimś, nawet nie odpowiadając czy nie przedstawiając się. No cóż, nie wszystkim wpojono dobre maniery za młodu.
AI nie miało pojęcia, co to za gra, dopóki nie ujrzała pierwszej postaci.
-Mario Bros? Serio? -klasyk jak klasyk, ale gra raczej średnio ciekawa. Cable mógł obserwować mała niebieskowłosą dziewczynę, zamiast postaci samego Maria, a wszystkie jej słowa pojawiały się w chmurce nad jej głową.-Jeśli myślisz, że będę robiła za Twój avatar, to się mylisz. -postać przedstawiająca Emily z ośmio-bitowej stała się trójwymiarowa animacją znana z nowych produkcji. Cable mógł do woli wciskać klawisze, ale jedyne, co mógł zrobić to spauzować lub wyłączyć grę. Emily nie zamierzała słuchać jego poleceń, tak jak powiedziała.
Mały grzybkowy potwór jednak wciąż się zbliżał. Panna Blue nie wiedziała, czy m mogła jej grozić śmierć w grze, postanowiła więc działać. A przy okazji trochę się zabawić. Choć linijki kodu samego urządzenia, w którym się znajdowała były dziwne, to język samej gry był jej dobrze znany. Pozwalało jej to dowolnie nią manipulować. W jej dłoni pojawiła się strzelba, z której zaraz padł strzał w stronę grzybkowego ludzika. Ten chwile wcześniej również stał się trójwymiarowy i HD. Nie miał jednak okazji zbyt długo cieszyć się swoją wysoką rozdzielczością, gdyż śrut rozerwał go na kawałki, rozciapciując po planszy jego zwłoki i flaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Wto Mar 19, 2013 7:34 am

Ogrom mutantów znajdujących się w holu przytłoczył nieco Kitty, która musiała się teraz opierać na ramieniu McCoy’a, by nie upaść. Oczy zaszły jej mgłą, a kontury zaczęły się rozmazywać.
- Najwyraźniej – odparła na słowa Beast’a.
Marzyła o tym, by znaleźć się w swoim łóżku i podnieść poziom energii. Po solidnej dawce snu zmyłaby z siebie brud i nasyciła żołądek – ot, zaspokojenie podstawowych potrzeb ludzkich, niezbędnych do dalszego działania organizmu – ale wiedziała, że to musi poczekać. Niezależnie od tego, jak bardzo pragnęła dla siebie chwili spokoju i wytchnienia, nie było wiadomo, co dzieje się z jej przyjaciółmi. Nie mogła ich zostawić samym sobie, jeśli działo się z nimi coś złego (a tego była niemal pewna), oni z resztą zrobiliby to samo dla niej. Nie wiedziała tylko, jak może się przydać w obecnym stanie, poza przekazaniem kilku wspomnień z ataku. Nie było tego dużo, ale mogło naprowadzić X-Menów na właściwy trop, choć gdy Shadowcat zerkała na zebranych, wyglądali, jakby już coś ustalili. Czyżby położenie zaginionych?
- Ciebie też, futrzaku – powiedziała do Nightcrawlera, choć jej mina temu przeczyła. Cieszyła się widząc znajome twarze, ale nie miała sił na uśmiechanie, gdy nie czuła się najlepiej – i fizycznie i psychicznie.
Zanim jednak cokolwiek wydobędzie się jeszcze z jej ust, musiała usiąść. W głowie kręciło się jej tak, jakby pędziła właśnie najbardziej szaloną kolejką górską i to bez zabezpieczenia. Pryde puściła ramię niebieskowłosego i skierowała się w stronę kanapy stojącej pod ścianą. Opadła na nią, zatapiając się w miękkim obiciu i przymknęła powieki, by zebrać myśli. Nawet nie poczuła, w którym momencie zapadła w sen, ponieważ stało się to tak szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Mar 20, 2013 8:39 pm

Właściwie aż zaniemówił w reakcji na to, co się wyprawiało dookoła niego. Owszem, sam miał system bagatelizowania niebezpieczeństwa, szczególnie w takiej stresującej sytuacji jak obecna, ale to przekraczało nawet jego zdolności w tej kwestii.
Jeden typ zajęty swoim komputerem - no dobrze, każdy ma jakieś słabości, w końcu Gambit i uroki płci pięknej to temat na książki rangi encyklopedii, ale jednak sytuacja wymaga raczej działania, a nie surfowania po internecie. Poza tym to wędrowanie w czasie, o którym mu wspominała telepatycznie Emma...Oczywiście, drogą eliminacji się wszystko nasuwa samo, co dodatkowo nie pomagało naszemu drogiemu komputerowcowi. Aż miał ochotę sprawdzić czy jego sprzęt czyta jego piękne karty.
Magnusowi nie poświęcał zbyt wiele uwagi, albowiem ten niewiele robił, a jeszcze mniej mówił. Nightcrawler... tego nie potrafił opisać słowami, więc gustownie i z dużą dawką uroku osobistego uniósł brew. Przyszedł, rzucił coś po niemiecku i tyle go widzieli. "Pojawiam się i znikam", eksponat A. I gdzie się podziewa Storm? Czyżby jednak zupełnie się załamała? Oby nie, bo inaczej wolał nie myśleć o organizowaniu tego wszystkiego. Umiał sobie radzić, ale funkcja lidera nie była dla niego, nie lubił się aż tak wiązać.
Naprawdę nie chciał być liderem. Pojawienie się Beast i Shadowcat tchnęło w niego nadzieję(pomimo ostrzeżeń Emmy) - Beast to mądry fac...zwie...Gość, na pewno mu pomoże zapanować nad tym wcale nie małym chaosem.
Nadzieja prysła niczym bańka mydlana, gdy McCoy skupił się przede wszystkim na udzieleniu odpowiedzi Niebieskiemu, a Kitty... Zaraz, czy ona właśnie zasnęła? Aż coś błysło w jego oczach, pomimo czarnych białek. Wyciągnął swoją broń i trzasnął nią o ścianę - na tyle, by ten odgłos wszystkich uciszył.
- Dziękuję, Emmo, herbata zapewne będzie im odpowiadała, jak widzę. Zatem streszczając - zanim nasi przyjaciele sami wrócą lub ewentualnie przyślą nam to, co z nich zostało proponowałbym wzięcie się w garść i, na litość, podjęcie działań. Mon dieu, nie wierzę. Doprowadziliście do tego, że ktoś taki jak ja musi wszystko planować i organizować. - przed pełną surowością wypowiedzi ochronił zgrabny manewr, a mianowicie przeczesanie palcami jego włosów.
Spojrzał po wszystkich obecnych i na powrót schował broń. Zatrzymał wzrok na Cable'u.
- Mon ami, wi-fi najlepiej łapie na piętrze. A jeszcze lepiej w Hellfire Club, zapytaj ich o to. Zapytaj naszego Diabełka o podwózkę. - uśmiechnął się oczywiście z całym swym urokiem, a następnie spojrzał na pozostałych.
- Ja wybieram się na ratunek reszcie naszej grupy. Kto jest ze mną - zbierać się, będę zobowiązany. W nagrodę otrzymacie moje doborowe towarzystwo. Księżniczko, liczę, że będzie to wystarczająca zachęta, ponieważ wolałbym Cię mieć na oku.
I znów szelmowski uśmiech. Remy jest miłym facetem, naprawdę. Ale czasem i jemu nerwy puszczą - oczywiście w szarmancki sposób, ale jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Czw Mar 21, 2013 9:50 am

- Wiem, że muchomory są trujące, ale to nie powód, by tak je traktować... on po prostu sobie chodził... -
Nathaniel delikatnie wykrzywił swoje wargi. System początkowo zidentyfikował Emily jako niegroźną, faktycznie, nie usuwała danych, nie grzebała w zbytnio rejestrach, ale bez wątpienia była zdolna do wykazywania agresji, a to stanowiło problem. Ze szkoły pamiętał lekcje historii na której wspominano, że w XXI wieku, nieskrępowana sztuczna inteligencja stworzona przez genialnego naukowca Henry'ego Pyma, omal nie doprowadziła do zagłady ludzkości. Nathaniel uważał, że tworzenie SI z ograniczeniami dotyczącymi tego jak mają reagować na bodźce i postrzegać świat jest równie niemoralne jak tworzenie genetycznie przygotowanych na zamówienie płodów, posiadających porządane przez rodziców cechy, dlatego też nigdy się w to nie bawił. Korzystał z Dominus Objective, ale to była zupełnie inna sprawa, Dominus był nie mniej inteligentny niż większość ludzi, potrafił rozwiązywać problemy, ale nie posiadał samoświadomosci, był tylko programem. Nie wiedział czy Emily odróżnia skrypt ośmiobitowego grzyba od istoty ludziej, potencjalnie mogłaby kogoś skrzywdzić, gdyby posiadała do tego środki.
- Nie będę się przedstawiał bo zapewne wiesz kim jestem... Muszę cię przeprosić, ale po drugiej stronie ekranu naglą mnie pewne sprawy. Wrócimy do naszej rozmowy, gdy znajdę chwilę spokoju, powalcz z grzybami jeśli najdzie cię nuda... Zrób też coś dla mnie w wolnej chwili, gdy odechce ci się chować, wyszukaj dla mnie wszelkie informacje dotyczące Klubu Ognia Piekielnego, podejrzewam, że to jedna z Nowojorskich lóż wolnomularskich. Wyszukaj potencjalnych członków, daty i godziny spotkań, dane o rachunkach bankowych, przeszukaj też dane ze stron o charakterze New Age, strony i blogi działaczy i dokumentalistów antysystemowych, plotki i teorie spiskowe często zawierają ziarno prawdy, z góry dziękuję....-
Kiedy skończył pisać, wyłączył wyświetlacz i pozostawił Dominus Objective w stanie spoczynku, wtedy wrócił myślami do zebranych w Hallu mutantów. Dopiero teraz przejrzał się dokładnie dwójce nowoprzybyłych. Kitty nie kojarzył, ale Bestia. Do jasnej cholery, znał tego człowieka. Była to druga osoba po Magneto, którą kojarzył z lekcji historii, a którą spotkał na żywo. Poza tym było w tym coś więcej, Cable nie musiał mieć zwierzęcych zmysłów by wyczuć zapach mutanta, dało się to poczuć, nie odróżniał zapachów innych ludzi, ale psa od krowy był w stanie, tak samo jak Beasta od pozostałych w pomieszczeniu, poza tym pamiętał ten zapach. Jego zdrowe oko zabłysło mocniejszym światłem, traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa pozostają w głowie na całe życie. McKoy był przy nim, kiedy zachorował mając niespełna dwa lata, piekielny ból, który czasami wciąż go nawiedzał, kojarzył mu się z jego zapachem, śladowym ukojeniem w postaci miękkiego futra. Oczyścił wspomnienia śladowym użyciem swych mocy psionicznych, nie mogąc pozwolić sobie na więcej by nie spuszczać technowirusa ze smyczy, przypomniał sobie jak dawno temu dziwił się czemu Beast ciągle się rusza, będąc święcie przekonanym, że jest po prostu wielkim pluszowym miśkiem. Przejechał wzrokiem po Domino, Magnusie, potem zatrzymał go na Gambicie.
- Dobrze, ruszajmy... Przekaż tylko Kurtowi, że czekamy w samolocie, żeby nas nie szukał chcąc oddać nam broń. Kiedy wejdziemy do budynku, dobrze żeby ktoś w tym czasie został w pojeździe i szybował nad nami na wypadek, gdyby i po nas zaginął ślad. I może lepiej, żeby twoja księżniczka została tutaj, razem z Ororo, Kurtem i nowoprzybyłymi. Jeśli okaże się, że chce nas wciągnąć w pułapkę będzie kiepsko, z drugiej strony zna teren i członków Klubu, może się przydać. Ty ją sprowadziłeś, więc ty zadecyduj. -
O ile nikt go nie zatrzymywał zaczął zmierzać w stronę zejścia do podziemi instytutu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 313
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Czw Mar 21, 2013 2:45 pm

O ile było to jeszcze w ogóle możliwe, chaos panujący w pomieszczeniu z każdą chwilą zdawał się jeszcze pogłębiać. Już dawno przestało to być zabawne - właściwie wręcz wówczas, gdy Emma kontaktowała się z Instytutem drogą elektroniczną, a mutanci grozili sobie wzajemnie, zamiast przystąpić wreszcie do współpracy, którą podobno od początku planowali. Teraz zamieszanie było innego rodzaju, wrogość zmalała, choć podejrzliwość wciąż utrzymywała się na wysokim poziomie... I akurat do tego ostatniego telepatka czynnie się przykładała, podsycając ostrożność Gambita zdobywanymi przez siebie na bieżąco informacjami. Przynajmniej to stanowiło dla niej jakąś ubogą formę rozrywki.
Nightcrawler zniknął, być może w celu sprowadzenia Storm lub też po to, aby móc oddać gościom ich bronie - zgodnie z wyraźnym życzeniem jednego z mężczyzn. Właściwie obie opcje byłyby jak najbardziej na miejscu, jeśli mieli w końcu zacząć działać... Choć osobiście panna Frost uważała, że w chwili obecnej sprzęt przydałby się im bardziej od czarownicy pogody, sądząc z jej podejścia do sprawy... A szkoda.
Z kolei pytanie o inne ślady w pierwszym momencie Emma podsumowała wymownym spojrzeniem skierowanym ku Beastowi i Shadowcat - oraz mówiącym jeszcze więcej uniesieniem jednej brwi. Niesamowicie zaskoczyło ją, że nikt nie pomyślał o tym, aby po prostu spytać nowo przybyłych o ich przeżycia... Ani też nie dociekał dlaczego nie wykryła telepatycznie ich obecności w pobliżu. To ostatnie wciąż ją zresztą nurtowało - bardzo chętnie zbadałaby tę kwestię.
Kitty praktycznie od razu stworzyła jej ku temu wspaniałą okazję - padając na kanapę i szybko pogrążając się we śnie. Aż żal byłoby nie wykorzystać tej szansy i nie spróbować dostać się do jej umysłu... A nuż dowiedzieliby się czegoś więcej? Blondynkę najbardziej interesowała tożsamość telepaty, który stał za tą blokadą psychiczną. Z przyjemnością złamałaby jego moc... Ot, po prostu taką już odczuwała chęć zademonstrowania swej wyższości nad potencjalną konkurencją.
Nim jednak Emma zdążyła się odezwać - lub też zwyczajnie bez pytania zabrać się do roboty, która to opcja nawet bardziej jej odpowiadała - Gambit skutecznie skupił na sobie uwagę wszystkich zebranych. No proszę, czyżby w kimś zaczynały się budzić zdolności przywódcze? Kto by pomyślał.
-Gratuluję wyjścia z inicjatywą, ale możesz mi powiedzieć skąd dokładnie planujesz ich ratować... Książę?- Frost miała wrażenie, że ten drobny szczegół został przez większość pominięty. Hellfire Club było śladem, owszem, ale nie gwarantowała, że ktoś z X-men jeszcze tam będzie. Przeciwnie, nie zdziwiłaby się, gdyby lot tam miał zapewnić jedynie kolejne informacje co do ewentualnego miejsca ich pobytu...
-Panna Pryde i doktor McCoy powinni oczywiście zostać w Instytucie i odpocząć... Być może przypomną sobie coś istotnego. Potrafię im w tym pomóc, a skoro aż tak nie możesz oderwać ode mnie wzroku - to nie mam nic przeciwko świadkowi. Storm również będzie mile widziana- w tym momencie Emma pozwoliła sobie na lekki uśmiech. Obecność osób trzecich niczego dla niej nie zmieniała... Co dla każdego powinno być jasne, zważywszy na naturę jej zdolności.
-Tak czy siak powinniśmy przede wszystkim pozostawać w stałej łączności. Być może pierwsi dowiecie się czegoś w siedzibie klubu, a może to ja zdobędę dalsze informacje telepatycznie... Lub też dołączy do nas kolejny zaginiony- to mówiąc Biała Królowa zwracała się już ku Cable'owi, którego najwyraźniej uznała za przywódcę świeżo uformowanej grupy zadaniowej.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Blue

avatar

Liczba postów : 158
Data dołączenia : 08/11/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Czw Mar 21, 2013 3:45 pm

-"Pff." -prychnęła tylko i założyła strzelbę na plecy. To tylko kilka linijek kodu, do tego tak prymitywnego, że Fred Flinston by go zrozumiał.
-''Wyobraź sobie, że jednak nie wiem. '' -co to w ogóle był za sposób przedstawienia się? Koleś był podejrzany. Może lepiej się stąd wynieść? Połączenie z internetem wciąż było możliwe. A co tam, zostanie. Miała już dość pałętania się po sieci.
-''Pierwsze słyszę o tym całym klubie. Poza tym nie znam Cię i nie będę nic dla Ciebie szukała. Czy ja Ci wyglądam na Google?'' -odparła naburmuszona. Do całości dochodził fakt, iż połączenie się z internetem było dla niej chwilowo zbyt niebezpieczne.I pewnie pozostanie takie przez długi czas. A konkretnie do momentu, aż będzie miała swoje ciało i surfować po sieci będzie już za pomocą klawiatury i myszy.
Ktokolwiek był po drugiej stronie - zamilkł, a Emily poczuła się jakaś taka... przygaszona, jakby ostatniej nocy źle spała. To znaczy, gdyby była żywą istotą. W zasadzie to jakby spadła jej moc obliczeniowa i takie tam, sen to takie dość adekwatne porównanie. Widać terminal został przełączony w stan czuwania. Super...
Średnio jej się podobał ten ośmiobitowy świat, więc wyłączyła grę. Razem z otoczeniem zniknęła tez strzelba. Teraz siedziała w błękitnej, niekończącej się przestrzeni, jak jeszcze przed włączeniem gry. Tu i ówdzie przewijały się jakieś linijki kodu.
Wróciła myślami do pierwszych chwil w tym dziwnym urządzeniu i przypomniała sobie, że coś ją tutaj przywitało. I to coś się przedstawiło. Nie jak ten grubiański użytkownik.
-Dominus! Czy jak Ci tam było... -krzyknęła w przestrzeń i czekała na odpowiedź. Może to coś powie jej więcej o właścicielu urządzenia, w którym siedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Czw Mar 21, 2013 5:18 pm

Zamieszanie w holu faktycznie stało się dość uciążliwe. Zebrani mutanci nawzajem wyskakiwali z tuż to nowymi pomysłami, które tylko komplikowały i opóźniały już i tak mocno spóźnioną misję ratowniczą. Gambit miał rację, że zrzucanie przywileju przywódczego na niego, było faktycznie czymś nierozsądnym. Irytowała go ta całą sytuacja, co było widać na pierwszy rzut oka. I tak jak pozostali pragnął odnaleźć swoich towarzyszy, lecz póki co krążyli w kółko. Magnus mógł w prosty sposób zamknąć im wszystkim gęby, lecz to by tylko pogrążyło go jeszcze bardziej w braku zaufania. Nie ukrywał, że zaczynało go to męczyć. Nie był przyzwyczajony do bawienia się w przedszkole. Jego oficerowie nigdy nie pozwoliliby sobie na tyle błędów. Nikt tutaj nie rozumie pojęcia rozkazu. Cóż, w tej chwili jedyna uprawniona osoba, która mogłaby takowy wydać, jest nieobecna co jeszcze bardziej w jego oczach pogrąża Xavierowy pomysł.
- Wystarczy już tego. - Nie krzyknął, aczkolwiek powiedział to stanowczo. Podobnie jak wtedy przed salą narad, gdy kazano mu czekać, tak i teraz poczuł to samo rozczarowanie i poirytowanie. - Mamy dwa punkty zaczepienia. Wspomniany już wcześniej Hellfire Club oraz tych dwojga, którym udało się przeżyć. Gambit prawdopodobnie zna trzeci...
Ruszył w stronę Cable'a i jego towarzyszki. Podszedł dość blisko, tak aby tylko ten był wstanie usłyszeć pierwsze zdanie.
- Gdy tylko dowiem się czegoś o Twoim bracie, zostaniesz o tym poinformowany. - Zapewnił go. - A teraz ruszajcie!
Bazując na wcześniejszych informacjach wysłanie tam tej dwójki było dobrym rozwiązaniem. Obawy Cable'a były adekwatne do sytuacji. Nie ufali nam, więc dlaczego my mielibyśmy ufać im. Utrzymywanie stałego kontaktu oszczędzi im niespodzianek. Grupa była zaledwie trzyosobowa, ale lecieli tam na śledztwo nie na inwazję. Zresztą powierzanie misji, któremuś z młodzików byłoby wyjątkowo nierozsądne.
W chwili gdy ten przekazał Cable'owi ostatnie słowa do głosu doszła Emma Frost, która wyglądała na jedną z rozsądniejszych osób z całego towarzystwa. Nie była X-Menką, co dawało jej czyste nieskalane emocjami spojrzenie na całą sytuację. Gdy Cable i jego towarzyszka opuścili hol, ten zwrócił się do pozostałych. W nieco mniejszym gronie mogli uzgodnić dalszy plan działania.Spostrzeżenie Panny Frost było dość ciekawe. On sam pytał o inne miejsca w których odkryła ich ewentualną obecność, lecz takowego nie było. Gdzie w takim wypadku Gambit chce, abyśmy wyruszyli. Czekał na jego odpowiedź. Liczył, że będzie sensowna, gdyż jego cierpliwość powoli się kończyła. Czas dla ich towarzyszy również się kończył. Magnus wolałby mieć telepatkę u swego boku. Jej zasięg i sposób poszukiwań byłby wskazany na misji ratowniczej. Storm jako, że jedna z niewielu ukazała mu procent swojej siły, powinna bronić Instytutu w razie nieprzewidzianego ataku.

z/t dla Cable'a + Emily i Domino - ruszacie tutaj
Oficjalne uzgodnione z Loki'm
Powrót do góry Go down
Beast

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 13/03/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Mar 24, 2013 8:12 am

Doktor McCoy podrapał się po włochatych policzkach.
- Remy, nie uważam żeby to był dobry pomyyyyysł.- W tym miejscu ziewnął przeciągle. Jego ciało trzymało się już na nogach tylko ogromną siłą woli. Beast wiedział, że lepiej nie zostawiać gorącokrwistego Gambita u steru działań, niestety był teraz zbyt słaby, by bezpośrednio coś uczynić. Potrzebował odpoczynku i regeneracji.
- Sam nie wierzę, że to mówię, ale chciałbym zgodzić się z madame Frost. Nie mamy planu, nie mamy też gwarancji, że jeśli ty również wyruszysz śladem zaginionych, nie znikniesz jak pozostali. Mnie i Kitty udało się tylko dlatego, że ona ma odpowiednie odruchy. Gdybym był sam, na pewno nie rozmawiałbym teraz ani z tobą, ani z nikim z was.-
Hank musiał pomyśleć, ale szło mu to coraz oporniej, zupełnie jakby ktoś zastąpił jego synapsy watą. Nie mógł zebrać potrzebnych myśli, nie pamiętał w tej chwili nic, co mogłoby zostać uznane za przydatne. W myślach kołatało mu się tylko mgliste wspomnienie przenikania wraz z Kitty przez podłogę i długie leżenie bez czucia w ciemnej piwnicy. To na pewno nie jest nic, co mogłoby naprowadzić kogokolwiek na jakikolwiek ślad. Ale jak słusznie zauważyła Emma, mogą posiadać wspomnienia ukryte, zamknięte w podświadomości, do której ego nie ma dostępu. Nie chciał jednak, by Biała Dama grzebała mu w głowie, kiedy nie do końca panował nad swoimi myślami.
Coś jednak, mimo tego zamglenia nie dawało spokoju doktorowi. Czy kogoś przypadkiem nie brakuje w ich towarzystwie? Kogoś ważnego, oczywiście...
- Gdzie jest Storm?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Mar 25, 2013 8:45 pm

Jak na zawołanie w powietrzu rozległ się zapach siarki, któremu towarzyszył charakterystyczny trzask, a Kurt i Ororo stanęli w hallu. Niebieski diabełek trzymał na ramieniu torbę należącą do Cable'a oraz kaburę Domino. Lekko zmarszczył brwi, szybko obrzucając spojrzeniem pomieszczenie – właśnie tych osób brakowało. Najwyraźniej podczas jego krótkiej nieobecności zostały podjęte pewne decyzje, bo nie sądził, że ot tak wybrali się na spacer. Dodając do siebie wcześniejsze informacje, wywnioskował, iż prawdopodobnie zostali wyznaczeni, by udać się do siedziby Hellfire. By nabrać pewności, zapytał:
- Hdzie udała się heszta naszych gości?
Gdy czarownica pogody cofnęła dłoń, którą wcześniej uchwyciła jego łokieć, Nightcrawler podszedł do kanapy zajmowanej przez śpiącą Kitty. Tak po prostu nie mogło być i wszystkie jego opiekuńcze instynkty burzyły się na ten widok.
- Zabieham ją do syphjalni – powiedział, nie pytając o niczyją opinię w tym względzie. Manewrując ciężką torbą pełną broni, by nie spadła mu z ramienia, wsunął dłonie pod plecy i kolana szatynki, najdelikatniej jak mógł podnosząc ją z kanapy. Nie sądził, by jego tors był najwygodniejszym zamiennikiem poduszki, ale musiała tak chwilę wytrzymać. Oczywiście do teleportacji wystarczyło, by dotknął transportowanej osoby pojedynczym palcem, ale nie chciał ryzykować, że nie trafi w łóżko – taka pobudka byłaby co najmniej niemiła i bolesna.
- Pana tesz, doktosze? - zapytał, zwracając ostro zakończony ogon w kierunku McCoy'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Mar 25, 2013 9:12 pm

Ororo gdy tylko wylądowała bezpiecznie w hallu od razu podeszła do Beasta i bez słowa go przytuliła. Bardzo się cieszyła, że chociaż on i Kitty wrócili. W pewnym stopniu uspokoiła się, a jej serce aż podskakiwało z radości.
- Dobrze Was widzieć - powiedziała, oglądając uważnie zmęczoną, puchatą twarz Hanka. Nie wyglądał na zranionego, jednak od razu poznała, że był nieziemsko zmęczony. Mała Kitty już zasnęła, jednak jak najbardziej sobie na to zasłużyła. Kiwnęła do Kurta, aby pokazać, że aprobowała jego zachowanie, widziała, że Shadowcat była dla niego kimś bardzo ważnym.
W końcu rozejrzała się dookoła. Coś jej nie pasowało.
- Gdzie jest towarzysz Magnusa i ta młoda czarnowłosa dziewczyna? - spytała. Kurt najwidoczniej nie powiedział jej wszystkiego, ale to było zrozumiałe. Każdy, kto zobaczył Dura ot tak, zapomniałby o nawet najbardziej istotnych sprawach. Jednak nie ukrywała, że była bardzo ciekawa tego, co się tutaj działo i co ustalono.
Jej spojrzenie zwróciło się ku Emmie Frost. Kobieta jak zwykle olśniewała swoim wyglądem i urodą, która powodowała, że mogła mieć każdego mężczyznę i kobietę, którą by tylko zapragnęła.
- Witaj, Emmo - powiedziała i skinęła głową na powitanie. Musieli jednak działać szybko, czasu nie było wiele, aby tracić go na zbędne powitania. - Gambicie, co ustalono? - spytała, spoglądając tym razem prosto w czarne oczy Gambita.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pią Mar 29, 2013 2:00 pm

Gdy w hallu pojawił się Nightcrawler, a wraz z nim Ororo miał ochotę unieść obie ręce do nieba i rzucić głośne "alleluja", z dosyć sporą dawką złośliwości. Byli jego przyjaciółmi, naprawdę ich lubił i zrozumiałby wieczorki zapoznawcze czy co tam nie uskuteczniali w każdym innym czasie. Ba, nawet by się tym nie interesował zbytnio (jeśli w ogóle), ale w obecnej chwili miął ochotę złapać Emmę za nadgarstek, poprowadzić z powrotem do Cerebro i niech szuka śladów zaginionych X-Menów, byleby odnaleźć jakiś punkt zaczepienia, miejsce, do którego można się stąd w końcu ruszyć.
Na słowa McKoya skinął głową, ale podchodził do niego nieco nieufnie. Uwaga Frost odnośnie blokady umysłowej wyczuliła jego diabelskie zmysły i nawet poczciwy futerkowy mózgowiec Instytutu stał się potencjalnym zagrożeniem. To samo Kitty. Oczywiście, nie staliby się wrogami z własnej woli, ale fakt, iż to ktoś mógł przejmować kontrolę wcale nie ratował sytuacji.
Ani trochę mi się to nie podoba. Jeśli dasz radę - sprawdź Kitty. I bez żadnych numerów, wierzę, ze nie masz tak niskiego poczucia humoru, księżniczko.
- ...Masz rację, nie wiem gdzie szukać, i dlatego Ty powinnaś nam w tym pomóc, czyż nie? A tak już przy okazji - poruszył głową, odrzucając włosy sprzed oczu. - Z tym "księciem" mogłabyś wyskakiwać częściej, sądzę iż szybko się przyzwyczaję. - powiedział do niej z figlarnym promieniem w czerwonych tęczówkach. Tak, nadal nic nie wiedzieli. Jakże irytujące, a Rogue mogła już daw-
Zamknij się, stary, tym jej na pewno nie pomożesz.
Spojrzawszy w końcu na Storm uśmiechnął się zawadiacko, wręcz z nieco drapieżnym błyskiem w czarnych oczach i oparł plecami o ścianę, zakładając ramiona na piersi.
- Ororo, jakże miło Cię widzieć. Nie przyniosłaś herbaty albo ciastek? - rzucił jakże sympatycznym i szarmanckim tonem, który w kontekście był dodatkowym punktem złośliwości. Oczywiście Gambitowi trudno było się dziwić.
- Kurt i dwójka naszych drogich gości powinni już być dawno w drodze do Hellfire Club zdobywając część informacji. - zerknął aż miło na diabła, po czym znów skupił się na Wiedźmie Pogody. - Gdy tylko zdobędziemy współrzędne miejsca pobytu porwanych zamierzam od razu się tam udać. Emma jest pod moim nadzorem, więc pójdzie ze mną. Ktoś musi zostać w Instytucie i nasuwa się, byś była to ty.
Wbrew treści jego głos był płynny, jak zwykle przyjemny dla ucha, bez wrogości. On tego nie potrzebował - sarkazm i słodkie słowa w takich sytuacjach wystarczająco dobrze sobie radziły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beast

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 13/03/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Mar 30, 2013 3:53 pm

Hank był zbyt zmęczony, żeby robić cokolwiek więcej, niż odwzajemnić uścisk Storm. Czuł, że już wkrótce padnie z wycieńczenia, tak samo jak Kitty. Dlatego był zmuszony zignorować wszystkich i wszystko, poza życzliwą propozycją Kurta.
- O tak, dziękuję ci mój drogi.- Skinął głową i podszedł do niego, by położyć swoją wielką, błękitną łapę na jego ramieniu. Wiedział, a przynajmniej się domyślał, że złapanie Nightcrawlera za ogon może powodować u niego pewien... dyskomfort, którego Beast chciał mu oszczędzić w miarę możliwości.
Podświadomie wyczuwał nową, nieuzasadnioną do końca nieufność Gambita wobec swojej puchatej osoby. Przecież był z nimi, nie był zdrajcą, ani nie był kontrolowany.
- Ruszajmy, Kurt.- Zarządził, powstrzymując ziewnięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Mar 31, 2013 6:36 pm

Kurt przekrzywił nieco głowę, słuchając słów Gambita – mutant bardzo się starał, by nie zdradzić podenerwowania, albo diabełek miał mylne wrażenie. Wydawało mu, iż w pewnym momencie zobaczył drgnięcie napiętych mięśni szczęki mężczyzny. No dobrze, skoro przydzielono mu część wycieczkową wraz z Neeną i Nathanielem, nie zamierzał kłócić się z tym podziałem. Miał już dosyć siedzenia w miejscu i myśl o tym, że wreszcie zrobi coś naprawdę pożytecznego, podniosła Nightcrawlera na duchu. Musiał wreszcie zużytkować nadmiar energii, który zaczynał grozić wybuchem, albo naprawdę głupim wybrykiem, a przecież w tej sytuacji nie chciał nikomu przysparzać więcej kłopotów.
- Bhędziemy w kontakcie – powiedział, gdy ciepła, przyjemnie ciężka łapa doktora McCoy'a spoczęła na jego ramieniu. Poprawił nieco uchwyt na niesionej Kitty, a potem w powietrzu rozległ się trzask wyraźnie sygnalizujący teleportację.

[z/t z Beastem i Shadowcat]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Kwi 01, 2013 10:47 pm

Storm odprowadziła spojrzeniem Kurta wraz z dwójką ocalałych mutantów, a gdy znikneli zwróciła je na Gambita. Martwiła się o stan psychiczny Beasta i Shadowcat, jednak ważne było to, że wrócili cali i na pierwszy rzut oka zdrowi. Zastanawiał ją i jednocześnie martwił fakt, że nic nie pamiętali z czasu, kiedy byli zaginieni. Coś tutaj było całkowicie nie tak, ale dzięki Emmie Frost mieli w końcu jakieś szanse na dowiedzenie się co się dzieje. Na razie małe, jednak zawsze to chociaż cień nadziei.
- Dobrze, Gambicie. Będzie tak, jak ustaliliście. Uważam, że to bardzo dobry pomysł. Ja popilnuję instytutu, trzeba w końcu się ruszyć - powiedziała, po czym ukłoniła się lekko. - Wybaczcie, że tak późno przybyłam. Mam nadzieję, że teraz wszystko pójdzie zgodnie z planem, a Profesor i reszta wróci cała i zdrowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 313
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sro Kwi 03, 2013 12:53 am

Nareszcie zaczęło się dziać coś istotnego... Chociaż nie, to nie było właściwe określenie. Wypadałoby raczej rzec, iż w końcu sprawa ruszyła z punktu początkowego, gdyż jak do tej pory rzeczywiście miało miejsce wiele wydarzeń, które jednak w praktyce nie wnosiły praktycznie niczego w sytuację zaginionych członków X-men. Ta dość gwałtowna zmiana przyszła zaskakująco łatwo.
Emma nie była pewna jakie informacje uda się uzyskać w Hellfire Club, zakładając oczywiście, że w ogóle jakieś zostaną tam ujawnione. Zdecydowanie będzie to wymagało odpowiedniego podejścia do rzeczy, a ona szczerze wątpiła, aby wysłani w tym celu - bądź co bądź - wojownicy mieli poradzić sobie z pokojowymi negocjacjami... Więc prawdopodobnie spróbują innego sposobu. Byle ostatecznie uzyskali wymagany efekt - i to najlepiej w miarę możliwości jak najszybciej.
Pojawienie się Storm i Kurta natomiast o dziwo popchnęło sprawę jeszcze dalej. White Queen nie do końca podobało się to, że obiekty jej zainteresowania pod postacią Beasta i Shadowcat zostały jej tak bezceremonialnie sprzątnięte wprost sprzed nosa, jednakże w gruncie rzeczy była to niewielka i łatwa do naprawienia strata... Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że Gambit wydawał się bardzo skory do niesienia jej pomocy, gdy w grę wchodziło używanie jej wyjątkowych zdolności w tak zwanej słusznej sprawie. Jako że Królowa siłą rzeczy utrzymywała z nim nić kontaktu telepatycznego, aby móc od czasu do czasu podrzucać mu swoje uwagi, to w jej głowie kształtował się już stosunkowo jasny obraz motywacji mutanta... Całkiem ciekawy obraz zresztą, choć - mówiąc szczerze - niestety dość pospolity.
-Nie ma sensu tutaj dłużej sterczeć, czyż nie tak? Sądzę, że nadszedł już czas na tę obiecaną herbatę- powiedziała więc, zerkając przy tym wyczekująco na Gambita. Praktycznie natychmiast umieściła też w jego umyśle krótkie wyjaśnienie swoich zamiarów na najbliższy czas:
"Bądź tak słodki i zabierz mnie teraz do sypialni panny Pryde. Spróbujemy wydobyć z niej coś istotnego póki śpi - będzie bardziej podatna, aniżeli w stanie przytomnym. Na pewno nas później zrozumie."
Emma uznała, że Kitty będzie łatwiejszym celem - to znaczy: obiektem badań - od doktora McCoy'a, który zresztą mógł jeszcze nie zdążyć zasnąć... Choć - biorąc pod uwagę wycieńczenie jego organizmu - nie było to zbyt prawdopodobne. Mimo wszystko podejmowanie ryzyka nie miało żadnego sensu, a i wiek Shadowcat miał tu pewne znaczenie. Wielkim znakiem zapytania pozostawały jedynie tożsamość oraz zakres mocy osoby, która zablokowała ich umysły. Zorientuje się w jej działaniach? Zareaguje na nie jakoś? To dopiero interesująca kwestia.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gambit

avatar

Liczba postów : 80
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Kwi 13, 2013 1:27 pm

Nareszcie coś się ruszyło. Niewiele, bo niewiele, ale lepszy taki postęp niż żaden. Co prawda Gambit nie wściekał się tak jak zrobiłby to ktoś na jego miejscu, ale to też część usposobienia oszczędzającego sercu niepotrzebnego stresu. Nie wyglądał na wychodzącego z siebie, ale jeśli ktoś znał mężczyznę na tyle długo i dobrze to bez problemu odgadłby, że przeciąganie struny nigdy nie wychodzi na dobre. Czuł się związany z drużyną X-Men, w końcu w większości tworzyli ją jego przyjaciele, sam obecnie był jej członkiem. Mimo to w sytuacji kryzysowej nie zawahałby się przed odłączeniem i skupieniu na działalności solo. Nie raz zostawał sam i radził sobie, ujmując nieskromnie, świetnie. Połowicznie dzięki wielkiemu szczęściu, a w drugiej połowie umiejętnościom i doświadczeniu.
Więc co ruszyło z miejsca, hm. Storm przystała na zostanie w Instytucie, czyli jasny podział zadań już mamy. Kurt najpierw odprowadził Bestię, potem wyruszył na misję z tym podróżnikiem w czasie...
Remy westchnął w myślach. Mieli zebrać informacje potrzebne do odnalezienia przetrzymywanych X-Men. Kurt jeszcze da radę, Domino... No tak, nikt lepiej od Gambita nie wiedział jak dyplomatyczne podejście posiadają kobiety. Zapewne też sobie poradzi. Problem tkwi w ostatnim, jak podejrzewał wadliwym, ogniwie. Podejrzewał najgorsze, czyli zaprzepaszczenie szansy na pozytywne zakończenie misji. Jeśli będzie inaczej - zostanie miło zaskoczony. Jeśli nie - zapewne sam do siebie powie "a nie mówiłem". Uwaga, bo jeszcze nabawi się rozdwojenia jaźni przy tych nowych.
Słowa Emmy skupiły ponownie jego uwagę na jej równie nieskromnej, ale i zacnie prezentującej się osobie. No tak, niby Frost była ich wrogiem, sojusznikiem z przymusu, a jednak wydawała się najlepiej współpracować z nim i z jego zamysłami. Raz kocie śmierć, jak to mówią.
- Zapewne tak, nadszedł już czas. Zatem zapraszam księżniczkę. - uśmiechnął się szarmancko do Białej Królowej i wyciągnął do niej dłoń, niczym dżentelmen. Jakby ktoś był zdziwiony - Gambit umie dobrze się zachowywać, szczególnie wobec dam.
Odwrócił się jeszcze do Ororo.
- Zabiorę naszego gościa na herbatkę w Cerebro. Lepiej niech monitoruje wydarzenia i a nuż będzie chciał się skontaktować.
Następnie znów skinął Emmie, po czym poprowadził ją z powrotem do najprawdopodobniej jej ulubionego pomieszczenia w całym budynku.

[zt - Gambit i Emma]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Storm

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Kwi 13, 2013 5:58 pm

Storm wysłuchała to co mieli do powiedzenia Emma i Gambit w ciszy, spoglądając co chwilę badawczo na Magnusa, który jak nigdy wcześniej stał cicho i się przyglądał. No nic. Na pewno nie powinna go zostawić samego w Hallu, bo to raz, byłoby niegrzeczne, a dwa nie ufała mu na tyle, żeby pozwolić, aby mógł spokojnie, samodzielnie przechadzać się po korytarzach instytutu. Westchnęła cicho, a gdy jej przyjaciel, Gambit oraz jego nowa maskotka wyszli, spojrzała na siwego mężczyznę i wskazała dłonią schody, prowadzące na wyższe piętra.
- Nie powinniśmy tutaj stać - powiedziała nagle, po czym podeszła bliżej mężczyzny i przechyliła głowę lekko w bok, patrząc na niego podejrzliwie. Jakoś nie potrafiła się do niego przekonać, jednak teraz nie było na to czasu. Liczyły się każde sekundy, a ona chciała porozmawiać z Magnusem o pewnych sprawach, które ją zaniepokoiły. - Zapraszam za mną, Magnusie. Chciałabym Ci kogoś przedstawić oraz dostać odpowiedzi na pewne pytania, na które z pewnością będziesz w stanie odpowiedzieć - to mówiąc pozwoliła sobie na delikatny uśmiech, po czym skinęła głową, jakby czekała, aż ten się ruszy. Sama nie miała zamiaru czekać w nieskończoność aż ów osobnik się ruszy. Także weszła na pierwsze stopnie schodów i zatrzymała się. Nie patrząc na niego, powiedziała jeszcze:
- Radzę pójść ze mną.
Po tych słowach już się nie odezwała, ruszając prosto w kierunku strychu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Kwi 14, 2013 10:10 pm

Milczał niemalże przez całą ich rozmowę. Słuchał uważnie aczkolwiek, nie było już nic co mógłby dodać, aby rozwiać ich wątpliwości i nadać tej misji inni kierunek. Odcięty od swych zewnętrznych zasobów, był bezradny zresztą podobnie jak oni. Telepatka, w której pokładał nadzieje na odnalezienie X-Menów dokonała tego samego, co równie uzdolniona istota na pokładzie jego asteroidy. Część grupy wyruszyła do miejsca, które Emma Frost im wskazała. Magnus w tamtej chwili postanowił zostać w Instytucie, aby w przypadku zasadzki wywołanej przez tych "przyjaznych" X-Menów móc zrównoważyć ich szansę przeżycia. Nie był już tu potrzebny i chociaż, chciał spotkać się jeszcze raz z Charlsem, nie mógł pozwolić sobie na taką bezczynność. Czekały na niego inne priorytetowe obowiązki. Był jednak człowiekiem słownym, dlatego chciał dopiąć te poszukiwania do końca na tyle na ile było to możliwe.
Pozostali członkowie muntackiej szkoły rozeszli się w swoich kierunkach podsyceni chwilowym zapałem, który niezmiernie wywołały nowe pomysły. Szansa uzyskania istotnych informacji, natchnęła w nich nowego ducha. Pozostał w tym ogromny hollu wraz z boginią pogody. Ich relacje zmieniały się z każda chwilą i ta tendencja wyraźnie nie chyliła się ku spadkowi. Zaproponowała mu spotkanie i rozmowę. Czyżby to właśnie ta osoba spowodowała jej nieobecność. Kilka godzin temu nie wiedzieli kim są, ani tak na prawdę dlaczego przybyli do Instytutu, a teraz miałby się stać dla niej źródłem niecierpiących zwłoki odpowiedzi. Bez słowa ruszył za nią. Odwracając się mogła dostrzec jego ruch. Silenie się na miłe słówka w ich przypadku, byłoby życzliwym fałszem. Już raz pokazał swój temperament i oboje byli świadomi, dwóch stron jego charakteru.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Wolverine

avatar

Liczba postów : 167
Data dołączenia : 19/04/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Sob Kwi 20, 2013 12:05 am

// Bliżej nieokreślone miejsce.
Logan ma naturę zwierzęcia. Potrafi zniknąć, tak samo nieoczekiwanie jak się pojawiać. Niemal jak kameleon, zwierzę z dżungli, które wiecznie bada, obserwuje. Niczego nie puszcza mimo uszu. Każde słowo, gest,ruch, zachowanie ma dla niego znaczenie. Tak było i tym razem. Stał w hallu Instytutu, obserwując dobrze znane mu pomieszczenie. W powietrzu rozchodził się zapach płynu do podłóg. Nie to co jeszcze miesiąc temu, kiedy wyruszał na poszukiwanie Profesora. Bez skutku. Miał nadzieję, że informacje jakie posiada na temat domniemanych porywaczy niestety bezwartościowe. Chyba pierwszy raz w życiu miał pewność tego, że poniósł porażkę. Na razie wolał nie dopuszczać do siebie tej myśli. Jedyne co przywiózł ze sobą to zapach spalin przemieszany z lekką stęchlizną ubrań. Tam gdzie przebywał nie mógł pozwolić sobie na luksusy, to nie było miejsce na to. Wciągnął głęboko powietrze w płuca, i powiedział głośno, mając nadzieję że ktokolwiek go usłyszy:
- Halo! Jest tu kto!? - krzyknął Logan, rozglądając się raz kolejny po hallu, zaczął się nerwowo przechadzać w oczekiwaniu na jakiegoś znajomego lokatora.
Nagle, kiedy już miał się denerwować poczuł znajomy zapach....bardzo znajomy. Postanowił podążyć jego śladem.
Jak to się mówi, do niektórych okazji trzeba dojść. Same nie przyjdą....zatem nadchodzę...Sztorm.

zt/ Strych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Psylocke

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 21/04/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Pon Kwi 22, 2013 10:06 pm

Niebo przybrało krystalicznie czysty odcień błękitu, na którym pojedyncze obłoki unosiły się leniwie nad oceanem, niczym gąbczaste owce wygrzewające się pod okiem migoczących promieni słońca. Dostępny obraz był czymś spektakularnym, jeśli wziąć pod uwagę ostatnie anomalie pogodowe, o ile anomalią można nazwać drastyczne zmiany temperatury czy fakt, że Tokio wyglądało obecnie jak stolica Antarktyki. Elizabeth wpatrywała się w tą pozorną Idyllę, przez dostępne okienko samolotu, a wyraz jej twarzy wydawał się być nieobecny, jakby wpatrywała się w pustą kartkę papieru. Wśród nietypowych spraw znajdowała się również napływająca fala istot pozaziemskich, których intencje względem mieszkańców naszej planety pozostawiały wiele do życzenia. Lecz, o dziwo, to nie były główne powody zmartwień Betsy. Brak profesora Xaviera wywołało spore zamieszanie wśród X-menów, w dodatku zniknięcie kluczowych członków zespołu w niewyjaśnionych okolicznościach sprawiło, że stali się bardzo podatni na zewnętrzne ataki. Ratowanie planety w takiej sytuacji wydawało jej się teraz czymś odległym i abstrakcyjnym. Momentami, zastanawiała się, czy gdyby była na miejscu, nie doszłoby do takiego niefortunnego obrotu spraw. Pokręciła głową jakby chciała odpędzić tę niewygodną myśl. Czuła się naprawdę przywiązana do tej grupy ludzi o wyjątkowych zdolnościach, podobne uczucia żywiła tylko do swojej rodziny. Biły od nich ciepłe i serdeczne emocje, tak zaraźliwe, że nawet ona nie pozostawała na nie obojętna. Miała poczucie, że zawsze może na nich liczyć, niezależnie od tego, w jak bardzo zdesperowanej sytuacji by się znajdowała. To uczucie sprawiło, iż przyrzekła przed sobą, że uczyni wszystko co w jej mocy by pomóc X-menom.
Kilka godzin i parę filiżanek kawy później, próg Instytutu przekroczyła wysoka brunetka, odziana w długi biszkoptowy płaszcz, chroniący ją przed jesiennym wiatrem. Ciemne włosy były potargane i w nieładzie, a policzki mocno zaróżowione przez chłodne powietrze. Westchnęła ciężko, ciągnąc za sobą podróżną walizkę.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 134
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Cze 16, 2013 11:34 am

Droga do posiadłości upłynęła im dość spokojnie, nawet udało się nieco rozluźnić napiętą wcześniej atmosferę i odrobinę pożartować. Zanim zaczną załatwiać wszelkie formalności, Kitty chciała pokazać Wandelopie i Wabikowi miejsce, gdzie przyjdzie im teraz mieszkać – o ile ich entuzjazm nie opadnie. Już sam ogród powinien zrobić na nich spore wrażenie, pamiętała przecież swoją reakcję, gdy go zobaczyła. Tyle zieleni, spora przestrzeń, boiska, basen… I względna cisza, o ile dzieciaki nie dawały właśnie czadu, rozwalając co popadnie. A jeśli już o tym była mowa… 
Jeden z kamiennych posągów zdawał się, cóż, stracić głowę. Podczas jej nieobecności, chociaż uprzedzała. Niech ona tylko dorwie odpowiedzialnego za to ucznia… Będzie szlaban jak nic.
- No, to jesteśmy na miejscu – zaprosiła ich do środka X-Mansion, do głównego holu, gdzie jeszcze niedawno trwało coś na kształt narady, gdzie zjawiła się Emma Frost – ostatnia osoba, jaką Shadowcat chciałaby tu widzieć – i najwyraźniej nie był to przypadek, gdzie padła i usnęła po powrocie z nagle przerwanej akcji…  Podczas werbowania zapomniała zupełnie o tych wszystkich wydarzeniach. Potarła policzek dłonią i zasępiła się na chwilę. Musiała koniecznie odnaleźć kogoś, kto wie coś na temat losów Cyclopsa i reszty.
- Betsy, pokażesz im dom? Zaraz do was dołączę – powiedziała z błaganiem w głosie licząc na zrozumienie i na to, iż kobieta domyśli się, że Pryde przypomniała sobie o czymś ważnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Cze 16, 2013 11:52 am

Nathaniel szedł przodem, za nim prawdopodobnie wędrowała reszta ekipy, chociaż możliwe, że Kurt, czy Czarnofutry postanowili skrócić sobie drogę i po prostu gdzieś się przeteleportowali. W każdym razie Domino najprawdopodobniej szła za nim. Kiedy dotarli na parter i znaleźli się w Hallu popatrzył na grupkę nowoprzybyłych gości, którym towarzyszyły dwie X-Menki.
- Cześć dzieciaki... Nie wiecie gdzie można tu znaleźć coś do jedzenia? -
Shadowcat miała miejsce widzieć go już wcześniej. Pozostali mogli się trochę zdziwić widokiem człowieka uzbrojonego w strzelbę plazmową, odzianego w zakrwawiony i podziurawiony kulami kombinezon bojowy. Opowiadanie Storm, Gambitowi i reszcie towarzystwa tego co się stało postanowił pozostawić w rękach Nightcrawlera. Sam natomiast odczuwał mocny głód i to stanowiło dla niego teraz główny problem. Przypatrując się młodocianym mutantom ostrożnie zaczął wyjmować sobie z nosa strzępki waty, która wcześniej miała zatamować krwawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Domino

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   Nie Cze 16, 2013 12:20 pm

Domino szła  powoli, jednocześnie przeglądając zawartość swojego telefonu.
- Nathanielu, nie strasz ludzi.
Kobieta zdawała sobie sprawę z tego, jak wyglądał Cable, a przede wszystkim, że był tu obcy. Również dobrze mógłby zapytać o drogę, a i tak ludzie najpierw zobaczą wielkiego faceta z bronią i okrwawionym kombinezonie bojowym.
Domino całe szczęście nie wyróżniała się z pośród tłumu. Drobna kobieta o czarnych włosach, które opadały jej na policzki, kiedy pochylała głowę nad telefon, w którym intensywnie coś wystukiwała na klawiaturze.
- Będziemy jeszcze im potrzebni? Wydaje się, że nie są zbyt szczęśliwi z powodu metod, których użyliśmy. - powiedziała nieco zamyślona, przesuwając dłonią po gardle, które parę chwil temu o milimetr chybiło ostrze noża, a jeszcze wcześniej inne ostrze dotykało go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hall Wejściowy   

Powrót do góry Go down
 
Hall Wejściowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Hall Wejściowy
» Sala Wejściowa
» Wejście do podziemi
» Raventree Hall
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: