Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Joe's Ginger Restaurant

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Joe's Ginger Restaurant   Wto Lut 12, 2013 8:00 am

First topic message reminder :

Mieści się przy 25 Pell Street. Jest to jedna z typowych, chińskich knajp na Manhattanie. Nikt nie wie, kim jest tytułowy Joe, ale ściąga do siebie kilku stałych klientów, dzięki którym jadłodajnia jeszcze nie zbankrutowała. Mieści się ona na parterze, tuż pod dużym, żółtym szyldem, opatrzonym nazwą "Joe's Ginger" i kilkoma chińskimi znakami, zapewne znaczącymi to samo. Sala jadalna nie jest duża, ale za to bardzo widna. Zapewniają to odpowiedniej wielkości okna i szklane drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Sob Sie 24, 2013 12:02 pm

Uwaga Kurta z całą pewnością wywołałaby u panny Pryde niekontrolowany atak kaszlu, gdyby jeszcze jadła - nie wiadomo, czy zakrztusiłaby się bardziej ze śmiechu, czy z zaskoczenia. Koniec końców jedynie lekko się zarumieniła (kto by się spodziewał?).
Kiedyś, na początku ich znajomości, miała wrażenie, że nie dogada się z Wagnerem. Chwilami wręcz ją irytował, ale z czasem zauważyła, że to naprawdę miła osoba z poczuciem humoru podobnym do jej. Dużo gadał, ale to miało i dobre strony - kiedy ona miała ochotę milczeć, nie panowała niezręczna cisza. Jakoś tak... potrafili się uzupełniać, nawet, gdy się sprzeczali.
- Co dokładnie ci powiedział? - spytała, mrużąc oczy.
Chciała się tego dowiedzieć, bo może, jakimś cudem, przeoczyli ważny szczegół, mogący podsunąć coś na myśl. Nie bez znaczenia było też to, że Azazel chciał wywołać w głowie Kurta bałagan. Musiała być to szokująca informacja, wywracająca do góry nogami jego spojrzenie na jakąs sprawę, inaczej przecież nie miałaby stworzyć chaosu. A skoro powiedział to taki czart... To tym bardziej się niepokoiła.
Kelnerka widząc, iż Kitty skończyła już jeść, podeszła do ich stolika, by zabrać puste naczynia. Zbieranie talerzy trwało dziwnie długo, jakby kobieta ich obserwowała. Gdy jej spojrzenie zatrzymało się na Wagnerze (również przekraczając czas normalnego zachowania), Shadowcat podziękowała jej dobitnie za obsługę, a ta, speszona, oddaliła się. Istniała niewielka szansa, że dostrzegła ona jakieś szczegóły wyróżniające Night'a z tłumu, ale lepiej nie prowokować i nie dawać ludziom szansy na odkrycie jego tajemnicy.
- Namolna - mruknęła do siebie, patrząc za znikającą na zapleczu pracownicą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightcrawler

avatar

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Sob Wrz 07, 2013 4:53 pm

Przez dłuższą chwilę Kurt nawet nie próbował zerkać przez palce dłoni, którą zasłonił oczy – czekał na pacnięcie w głowę, cokolwiek. Należało mu się, bo choć jego poprzednie stwierdzenie byłoby świetnym żartem, gdyby skierował je w stronę kogokolwiek innego, tak teraz wywołało atmosferę skrępowania. Przynajmniej na chwilę, dopóki nie zdecydował się jednak zerknąć, kiedy żaden ciężki przedmiot nie wylądował mu na durnym, niebieskim łbie. Mamrocząc przeprosiny, potarł kark pod kapturem, choć uśmiechnął się krótko rejestrując reakcję Kitty, co zepsuło obraz skruszonego winowajcy.
I znów to pytanie – chyba odpowiedź nie mogła zostać tajemnicą, jak na początku planował. Naprawdę wystarczyło, że on się nad tym głowił, gdy zajmowały ich wszystkich sprawy większej wagi.
- Sze to on khradł moje majtki, khedy pranie znikhało – odparł w pierwszym odruchu, chcąc zbyć pytanie żartem i wykręcić się od wyjaśnień. Cisza, jaka nastąpiła, nie niosła żadnych znamion tego przyjemnego rodzaju wygodnej ciszy opatulającej siedzących obok siebie ludzi jak miękki koc. Była napięta, rozedrgana, gorzka. Jedno spojrzenie w niebieskie oczy mutantki i Wagner nie musiał mieć dyplomu z psychologii, by stwierdzić, że to co widział, było najprawdopodobniej rozczarowaniem. Hej, nie robił tego przecież dla siebie! Prawda? Prawda.
Nie zwrócił specjalnej uwagi na krzątającą się obok kelnerkę, nie odwracając wzroku od twarzy Kitty – chyba szukał na niej potwierdzenia słuszności własnych myśli. Nie stał się jednak żaden cud, boska ręka nagle nie wypisała na rysach dziewczyny odpowiedzi. Gdzieś z dna gardła Kurta wydobył się pomruk, który przyciągnął spojrzenie pracownicy. Odeszła dopiero przegoniona przez siedzącą naprzeciwko X-Menkę.
Męska decyzja – ein, zwei, drei... Młody Wagner pochylił się nad stołem, opierając ciężar na przedramionach.
- Nje mów nhikomu, dopóki phofesor się nje znajdzie, mają wystharczająco na ghłowach – poprosił, zanim podjął dalej: - Powjedział, że hest moim ojcem – odruchowo oblizał dolną wargę, gdy wreszcie przeszło mu to przez gardło. - Ale Margali mhówiła, sze on umarł hazem z moją matką, kjedy bhyłem dzieckiem – kontynuował, zaczynając nieznacznie gestykulować rękami – znam pszecież nazwisko, jego imję, ghłupi tytuł. Azazel ma thę samą mutację i oghon – między brwiami Kurta pojawiła się zmarszczka sygnalizująca skonfundowanie. - Ich weiß nicht, wer zu glauben, Kätzchen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Wrz 22, 2013 9:09 pm

Fakt, żart Kurta na temat majtek nie był odpowiedzą, jakiej się spodziewała. Oczekiwała prawdy – ostatnio nie działo się najlepiej i było zbyt dużo niewiadomych, by je wciąż mnożyć. Nauczyła się również, że siła leży w grupie, więc naturalnym odruchem u dziewczyny była chęć dowiedzenia się, co i jak. Dzięki temu może będzie mogła ustalić, jakiego typu pomocy udzielić futrzakowi, który był przecież jej przyjacielem, a przyjaciół nie zostawia się samych z problemami. Całe szczęście Wagner zreflektował się, co Kitty zauważyła po zmianie jego pozycji, w jakiej siedział i przybraniu na twarz poważniejszego wyrazu. Kiwnęła głową na jego pierwsze słowa, a słysząc kolejne zdanie – oniemiała. Przytknęła do ust otwartą dłoń, wpatrując się rozszerzonymi z zaskoczenia oczami w Nightcrawlera.
- Niemożliwe – wydukała, a przez jej głowę zaczął przebiegać szereg różnorakich myśli. Azazel faktycznie wyglądał jak siedzący naprzeciwko niej mutant, ale to jeszcze nic nie znaczyło. Wandelopa ma podobne do nich moce i nie mają ze sobą nic wspólnego. Wygląd to także część mutacji, może to przypadek. Choć z drugiej strony… Dlaczego by nie? Chłopak mógł zostać za młodu nakarmiony kłamstwami, tylko z jakiego powodu…?
- Ale… Och, Kurt – westchnęła i położyła rękę na jego nadgarstku w geście pokrzepienia. Nie miała odpowiednich słów, by jakoś dodać mu otuchy czy przekonać do prawdziwości (bądź nie) tej informacji, zatem postawiła na wsparcie mentalne. Była obok, mógł liczyć na jej obecność, gdyby tego potrzebował.
Panna Pryde chwilowo przestała zerkać na salę, nie zauważyła więc powrotu kelnerki, która wcześniej przyglądała się ich dwójce. Kobieta, niezrażona wcześniejszą reakcją brunetki, ponownie podeszła do ich stolika, stawiając na nim talerzyk z dwoma chińskimi ciasteczkami z wróżbą. Kitty oprzytomniała i zerknęła na pracownicę, unosząc do góry brwi – nie zamawiali bowiem nic takiego. Kelnerka jednak skinęła głową na mężczyznę siedzącego tuż przy drzwiach, jakoby podarunek był od niego. Shadowcat skierowała spojrzenie na jegomościa, ale ten zniknął właśnie w drzwiach zahaczających przy poruszeniu o małe dzwoneczki wydające cienki, delikatny dźwięk.
- Dziękujemy? – odparła i sięgnęła po swoje ciasteczko, a kobieta odeszła od nich jak wcześniej. Chwyciła za dwa przeciwległe końce i złamała wyrób w połowie. Oczom dziewczyny ukazała się karteczka, będąca wspomnianą wróżbą. Przeczytała ją i bez słowa podała papierek Kurtowi, patrząc przy tym na niego wymownie. Otrzymali bowiem informację, gdzie może znajdować się… profesor Xavier. Nie mogła w to uwierzyć. Czyżby tamten facet podsunął im trop? On coś wie? Trzeba go dogonić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Man

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 25/01/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 11:15 am

Simon wraz ze Skye przeszli kilka ulic i dotarli do jednych z najsłynniejszych restauracji w Nowym Jorku. Ceny nie było tu niskie, ale za to obsługa bardzo dobra. Idealne miejsce na spotkanie. Nie tylko biznesowe czy koleżeńskie. Wonder Manowi chodziło bardziej o randkę. Chciał wykorzystać, że w Balthazarze jest urządzany wieczór zakochanych i poznać Skye naprawdę dobrze.
Simon wybrał jeden ze stolików, pomógł Skye usiąść, po czym sam usiadł i otworzył menu. W karcie znajdowały się przeróżne dania za niewiarygodnie duże ceny. Wonder nie przejmował się tym za bardzo. Spojrzał znad menu na Skye i powiedział
- Nie patrz na ceny. Zamawiaj co chcesz.
Uśmiechnął się do niej, po czym wezwał kelnera. Ten zapalił im świecę na środku stołu, co spowodowało, że Simon poczuł się dosyć niezręcznie. Jednakże po chwili zdołał się otrząsnąć i zapytał Skye:
- No... Ty wiesz już o mnie dużo. Teraz czas na ciebie.
Po tym zaczął bawić się menu obracając je w swojej dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 12:17 pm

Przez całą drogę Skye starała się grzecznie wypytać oraz wyciągnąć z Simona jakieś informację, jednak ten był już bardziej tajemniczy. Mimo to cały czas nie opuszczała ich miła i wręcz przyjacielska atmosfera.
Gdy doszli do restauracji zatrzymała się na chwile przed drzwiami. Nie była pewna czy chce tam wchodzić ponieważ miejsce to wyglądało na dość wykwintne, a ona miała na sobie skórzaną kurtkę, koszule w kratkę oraz nieco wyciągnięty t-shirt bez rękawów z logiem AC/DC, czarne obcisłe jeansy z dziurą na jednym kolanie oraz wytarte czarne conversy. Dziewczyna zerknęła niepewnie na Simona, jednak ten jakby nie widział żadnego problemu. Powróciła zaraz wzrokiem do mężczyzny, który nie tylko otwierał drzwi, ale również był odpowiedzialny za selekcję. Ten zmierzył dziewczynę z góry na dół i z powrotem, a potem spojrzał na Simona, przy którym nawet się nie zawahał. Otworzył drzwi i wpuścił ich do środka. Skye wsunęła dłonie w spodnie i wchodząca jako pierwsza zatrzymała się w hallu. Spojrzała na Simona przez ramie, ale widząc jego pogodną minę również się uśmiechnęła.
Dziewczyna musiała zostawić kurtkę w szatni, ale na oddanie plecaka się nie zgodziła. Naciągając na siebie nieco mocniej koszule usiadła w końcu przy stoliku. Rozejrzała się dookoła i pochyliła nad stołem, przytrzymując długie i piękne włosy tak by się nie przypaliły od świeczek, a potem szepnęła do partnera.
- Dziś mamy Walentynki albo co? - zaśmiała się niepewnie i chwyciła za menu. Faktycznie ceny były wręcz z kosmosu. Dziewczyna zerknęła na Simona z nad karty, ale on był albo skrępowany albo namiętnie wybierał posiłek ponieważ nie odrywał oczu od papierowego menu.
- Na początek napiła bym się dobrego wina. - odparła i położyła kartę na talerz.
- A co byś chciał o mnie wiedzieć? Muszę Tobie od razu wyjaśnić, że moja historia na pewno nie jest tak barwna i fascynująca jak Twoja. - posłała mu uśmiech z nutką smutku. Nie lubiła mówić o sobie. Nie lubiła spojrzenia pełnego żalu i ubolewania nad jej losem, w końcu nie każdy pochodził ze szczęśliwej rodzinki żyjącej na przedmieściach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Man

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 25/01/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 2:32 pm

Simon czuł się niezręcznie całą tą sytuacją. Niby był ze Skye na koleżeńskiej kolacji, jednakże tak naprawdę czuł, że wszyscy dookoła niego są dla siebie kimś więcej niż tylko znajomymi poznanymi dwie godziny temu.
- Chyba tak... Albo trafiliśmy na piękny wieczór zakochanych. - odpowiedział Skye na jej pytanie dotyczące Walentynek. Przejrzał kartę, po czym zawołał kelnera i powiedział:
- Dla mnie pozycja numer 5, dla tej pani najlepsze czerwone wino jakie tylko jest w tym mieście. I uwierz jeśli takie nie będzie stracisz robotę.
Rzucił mu szeroki uśmiech, a następnie diametralnie spoważniał i spojrzał na Skye.
- Nie wiem. Najlepiej opowiedz mi swoją historię. Mamy dużo czasu, a ja nie mam ochoty wracać tak wcześnie do domu. Skąd się tutaj wzięłaś, co robisz w wolnym czasie, kim jesteś, jakie masz moce... Choćby te zwyczajne, ludzkie. Powiedz mi o sobie wszystko...
Po tym ściągnął w końcu swoje okulary przeciwsłoneczne odsłaniając swoją twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 4:03 pm

Natomiast Skye mogła od razu wskazać, kto jest na pierwszej randce, a kto wyczekuję na randkę tzw. w ciemno. Dziewczyna od zawsze lubiła obserwować ludzi. Potrafiła również w niebywałym tempie zapamiętywać pewne szczegóły, chociażby mimika twarzy, albo samą jej charakterystykę. Zapamiętywanie było przydatne w nauce kodów oraz pewnych systemów, które były niezbędne do włamywania się na najbardziej zabezpieczone dyski. Simona np. prawdopodobnie 'poznała' ze zdjęcia w dokumentach, które zwinęła S.H.I.E.L.D.
- W takim razie i my możemy udawać zakochanych, co by wtopić się w tłum. - puściła do niego oczko rozbawiona swoim żartobliwym pomysłem. Skye nawet pomyślała, że Simon podłapał jej sugestię, gdy tym gromkim głosem uświadamiał kelnera co go czeka, gdy wino nie będzie zbyt dobre. Sama nie była wielkim smakoszem, więc nawet gdyby faktycznie przyniósł jakieś rocznikowo mało imponujące, to pewnie by się nie zorientowała.
Gdy tak spoważniał to i Skye zrobiła nieco poważniejszą minę. Zamówiła to na co miała ochotę czyli jakąś sałatkę - dziewczyna ostatnio nie miewała zbyt dużego apetytu.
- Nie mam żadnych mocy, jestem zwykłym człowiekiem. - wzruszyła ramionami.
- Znam się tylko na komputerach. - dodała przesuwając plecak z laptopem bliżej ściany, by cały czas odczuwać jego obecność.
- Nie znam swojego prawdziwego imienia i nazwiska, a moje życie to tułaczka od jednych domów zastępczych do drugich, właściwie to są moje pierwsze wspomnienia. - odrzuciła kosmyk włosów do tyłu i uśmiechnęła się z nutką smutku.
- Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawę do czego człowiek jest zdolny się przyzwyczaić. - wzruszyła ramionami dając mu do zrozumienia, że ta jej smutna historia to 'nic takiego' i nie warto się nad tym rozwodzić. Simon natomiast zarzucił tyle pytani, że dziewczyna nie była do końca pewna czy na wszystkie odpowiedziała. Odpowiedziała na nie, bo i on podzieli się informacją o swojej tożsamości. Gdy zdjął okulary poczuła się nieco pewniej, chociaż spodziewała się chociażby innego koloru tęczówek. Ot tak. Kaprys.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Man

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 25/01/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 7:56 pm

Simon słuchał uważnie wszystkich tych słów Skye. Przynajmniej się starał. Jego instynkt wciąż podpowiadał mu, że dookoła nich za chwilkę może coś się wydarzyć. Do restauracji może wjechać jakiś samochód-bomba lub jakichś superzłoczyńca mógłby wystrzelić w stronę Nowego Jorku bombę atomową. Wtedy Wonder Man chyba zamordowałby przyczynę danego problemu. Po pierwsze naraziłby niewinnych na śmierć, po drugie naraziłby Skye na śmierć. Polubił tą dziewczynę. Traktował jak przyjaciółkę, może młodszą siostrę. To śmieszne, że przywiązał się do niej mimo tylko dwóch godzin znajomości. Co chwilkę starał jej się posyłać szeroki uśmiech, aby czuła się przy nim komfortowo. Kiedy usłyszał jej smutną historię sam poczuł się źle. W dziwny sposób utożsamił się z dziewczyną.
- Hm... rozumiem. W takim razie jesteś hakerką. Na pewno znałaś mnie przed dzisiejszym dniem. W końcu każdy z Avengersów jest w jakichś bazach danych, a ty zapewne znasz sposoby na dostanie się do każdej z nich.
Uśmiechnął się ponownie i kontynuował:
- A teraz? Masz jakieś mieszkanie? Jakiś stały kąt? Jeżeli czegoś byś potrzebowała wystarczy powiedzieć...
Po tym położył dłoń na jej ramieniu, po chwili muskając jej policzka. Nie znał jej charakteru i nie znał jej reakcji, ale po prostu chciał jej dotknąć... Ot tak. Po prostu musiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 8:46 pm

Skye widziała, że mężczyzna co i rusz się roskupiał. Nie wiedziała dlaczego, nie wiedziała również, że posiada instynkt, który powiadamiał o niebezpieczeństwie. Jedno było pewne, Skye zdawała sobie sprawę z ogromu odpowiedzialności jaką musiał nieść na swoich barkach Wonder Man i bardzo się cieszyła, że mogła go poznać. Odczuwała jego troskę i dobro, więc i ona o dziwo szybko zaufała mężczyźnie, a jednocześnie go polubiła. Nie był bufonem, chociaż mógł się za takiego uważać skoro wspomniał o swojej antysympatii w stosunku do ludzi. Skye nie chciała mu wierzyć. Nie dość, że obronił ją przed oprychami i zabrał z tego miejsca, to podzielił się z nią czymś co superbohaterzy strzegli jak mogli - swoją prawdziwą tożsamością.
- Okay, nie będę oszukiwać, znałam Cię przed dniem dzisiejszym i mam kilka tajnych informacji o Avengers i o paru innych organizacjach. A Ty za pewne możesz mnie kojarzyć, ponieważ prawdopodobnie mogłam parę razy podpaść... nie tylko policji. - posłała mu nieco przepraszający uśmiech i upiła większy łyk wina, bo akurat zostało polane.
- Stały kąt? Jasne.. mam vana. - posłała mu uśmiech niepoprawnej optymistki.
- Jednak niedługo będę musiała zmienić lokum. - westchnęła. Zaraz jednak stwierdziła, że przydało by się jakieś miejsce w NY. Tym bardziej, że gdyby poszło źle z S.H.I.E.L.D. to mogła by się gdzieś ukryć. A po drugie nie chciała tracić z Simonem kontaktu. Dlatego też dodała.
- Zresztą Tony Stark raczej nie byłby zadowolony, gdyby się dowiedział o nowym sublokatorze, który na dodatek jest wstrętnym hackerem. - przy słowie 'wstrętny' przewróciła zabawnie oczami. Skye dostrzegła zainteresowanie swoją osobą, ale nie wyczuwała w nim nic oprócz troski. Gdy dotknął jej policzka uśmiechnęła się i stwierdziła, że to całkiem przyjemne. Zaraz jednak się odsunęła, bo akurat kelner przyniósł ich zamówienie. Skye spojrzała na talerz i chwyciła za widelec, a potem nadziała na niego pomidorka koktajlowego, który zaraz zniknął w buzi Skye.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Man

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 25/01/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 9:30 pm

Wonder Man słysząc pierwsze słowa Skye cmoknął szczęśliwie i klasnął. Już wiedział skąd ją kojarzył. Dawno temu, a być może dwa tygodnie temu (Simon stracił poczucie czasu) ktoś z jego otoczenia (dokładniej mówiąc z otoczenia Superbohaterów) narzekał, że pewna sprytna istota ludzka przeszła jedne z największych zabezpieczeń baz rządowych i wykradła tajne dokumenty. Domyślił się po dzisiejszym spotkaniu, że była to Skye. Zaimponowała mu i może nie pasowała do Avengers, jednakże zdecydowanie była wyjątkowa. Zresztą sam Wonder Man czuł od pewnego momentu jakieś rozdarcie wewnętrzne. Czy czasami nie powinien odejść od Avengersów? Czy nie powinien się ustatkować? Założyć rodziny?
Wysłuchał do końca Skye i pokiwał twierdząco głową. Stark zdecydowanie nie byłby zadowolony, gdyby do ich lokum przyszła taka gwiazda... Mogłaby mu popsuć sporo krwi. Sam Simon widział w niej potencjał na miarę Hummera czy Starka. Oczywiście w dziedzinie komputerów, nie w budowaniu śmiercionośnych broni, co raczej było bezpieczniejszą opcją.
Spojrzał na Skye, która połykała właśnie pomidora i poczuł się strasznie dziwnie. Poczuł dziwne uczucie w żołądku, toteż szybko posłał wzrok na kelnera, który przyniósł mu kolację. Złapał za widelec i szybko, aczkolwiek wykwintnie zabrał się za jedzenie. Po chwili wziął łyk wina i powiedział.
- Masz rację. Stark nie byłby zadowolony, ale wiesz co? Nie daleko Avengers Tower miałem stare mieszkanie... Właściwie apartament. Obecnie z wiadomych względów jest puste. Ja bywam tam niezwykle rzadko. Przydałby mi się ktoś kto pilnowałby moich niektórych rupieci, które zostały na miejscu. Jeśli chcesz mogłabyś się tam wprowadzić.
Uśmiechnął się szeroko.
- Za mieszkanie u mnie nie musiałabyś zbyt wiele robić. Mieszkasz za darmo. Zapłacę wszystkie rachunki wystarczy zadzwonić. Przychodziłbym do ciebie jeśli potrzebowałbym... pomocy. To jest pewnych informacji na temat różnych osób. Co ty na to? Ty zyskasz bezpieczne schronienie w naprawdę bezpiecznej dzielnicy, a ja zyskam przyjaciółkę, która pomoże mi w trudnych chwilach. Myślę, że byłaby to lepsza opcja niż mieszkanie w małej klatce 2x2 czy w samochodzie. Nawet jakby był wyposażony w głowice jądrowe.
Ponownie cmoknął, wziął łyk wina i wrócił do posiłku czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 10:04 pm

Dziewczyna się ucieszyła aczkolwiek była zaskoczona reakcją Simona. Myślała, że zakuje ją w dyby i zaciągnie na komisariat. Nie no dobra, aż tak brutalnie chyba by jej nie potraktował, w końcu był gentlemanem i uratował damę w opałach. Czy Wonder Man by był świetnym ojcem? Na pewno, przecież prawie każde dziecko uważało swojego ojca za superbohatera, a tu Simon by był nim w każdym calu. Jego kobieta by miała trochę gorzej. Pewnie znikał by co noc, bo cały czas by odczuwał powinność ratowania ludzi z opresji. Nie ma co. Taki superbohater miał skazę na całe życie. Zresztą ukrywanie swojej prywatności musiało być w takim wypadku jeszcze bardziej wzmożone, w końcu wróg zawsze szukał słabostek swojego przeciwnika.
Nawet nie wiedział jak bardzo się ucieszyła z jego pozytywnej reakcji. Miała swoje pobudki dla których chciała uzyskać akurat takie informację. No i po części chciała się sprawdzić. Najwyraźniej nie istniał system do którego nie potrafiła się włamać. Zajmowało jej to mniej albo więcej czasu, ale póki co nie istniał.
Skye słuchała go jak opowiadał o mieszkaniu, ona za to pałaszowała to co miała na talerzu. Stwierdziła, że jednak była głodna, tylko strach przez napastnikami zabrał jej cały apetyt. Popijała co i rusz wino. Oczywiście zapomniała, że godzinę wcześniej w dość ekspresowym tępię wypiła kufel piwa, na dodatek na pusty żołądek, więc powoli zaczęła odczuwać delikatne zawroty głowy. Mimo to cały czas trzymała fason.
- Świetnie! - odparła ciut za głośno, więc zaraz zakryła dłonią usta i spojrzała na obecnych przepraszająco.
- Obiecuje nie robić tam imprez! - mówiąc to podniosła lewą rękę, a zaraz zmieniła ją na prawą wszak tą trzymając w górze wypowiada się słowa przysięgi.
- Nie no rachunki opłacę, nie chce naginać Twojej uprzejmości i dobroci. Szczerze mówiąc, to ja powinnam stawiać kolację w podziękowaniu za uratowanie mnie od tych oprychów. - posłała mu pełen wdzięczności uśmiech, a gdy skończyła jeść, wytarła usta w chusteczkę. Roześmiała się gdy zażartował z wyposażenia w głowice jądrowe. Musiała przyznać, że miał niezłe poczucie humoru. Wypiła kolejny łyk wina i odparła.
- Możesz przychodzić jak będziesz chociażby potrzebował towarzystwa, jestem dobrym słuchaczem. - kiwnęła łebkiem by to jeszcze potwierdzić.
- A pomocy mogę Tobie udzielać zdalnie, no chyba, że będziesz chciał nauczyć się paru komputerowych trików. - poruszyła zabawnie brwiami. Eh, po tym alkoholu troszkę się rozgadała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Man

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 25/01/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Maj 11, 2014 10:22 pm

Wonder Man co chwilę się uśmiechał. Nie wiedział czy było to spowodowane alkoholem w jego krwi, czy po prostu dobrym humorem w jaki wprawiła go Skye. Dawno nie dogadywał się tak dobrze z dziewczyną. Przez chwilę pomyślał nawet, że mógłby się z nią spotykać, aczkolwiek szybko odrzucił ten pomysł. Koniec końców to kobiety walczyły o Simona, nie Simon o nie. I być może ta filozofia wciąż go gubi. W końcu do dzisiaj nie miał żony, a wszystkie kobiety z którymi wcześniej się spotykał okazywały się... puszczalskie. Nie mógł jednakże spotykać się ze Skye. Nawet o tym nie myślał. Po pierwsze była za młoda jak dla niego. Równie dobrze mógł być jej ojcem. Po drugie strasznie by się o nią denerwował. Przecież nie posiadała żadnych mocy, poza hackerstwem, a mimo to mogła narazić się wielu niebezpiecznym ludziom. Po trzecie (chodziło już tu o jego lenistwo) nie miał zamiaru uczyć Skye samoobrony. Nie był przecież aż tak dobrym człowiekiem, aby za darmo tracić czas na jakieś panienki.
Jednakże kiedy Skye przystała na jego propozycję poczuł ulgę. Zyskał poważnego sojusznika. Teraz bez wątpienia mógł odejść od męczącej grupy jaką była Avengers i poświęcić się pracy najemnika. Wraz ze Skye mógłby podbić cały świat... Zrób to Wonder Manie... przecież możesz. Avengersi cię nie powstrzymają, jesteś od nich silniejszy.
Simon szybko się otrząsnął. Do jego głowy powróciły złe myśli. Jakby od... Zemo. Przecież to niemożliwe, aby ten był w pobliżu. Wonder Man nerwowo poruszył głową, po czym szybko wstał ze stolika.
- Przepraszam. Muszę iść się odświeżyć.
Rzucił krótko w stronę Skye i ruszył w stronę łazienki. Pochylił się nad kranem z zimną wodą i oblał nią szybko twarz. Złe myśli wciąż mu towarzyszyły, jednak próbował je usunąć myśląc o Avengers i miłej Skye, którą poznał zaledwie 2 godziny temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Maj 12, 2014 6:40 am

Szczerze mówiąc Skye w życiu by nie pomyślała, że Wonder Man, mężczyzna, który wydaje się być przystojnym i bardzo dystyngowanym facetem, ma takie myśli w stosunku do dziewczyny. Przecież od razu na wstępie pomyślała, że nie jest w jego typie. Skye wyobrażała sobie go z długonogą modelką odziana w najpiękniejszą sukienkę prosto z wybiegów mody, świecącą na kilometr zajebiście drogą biżuterią, która założył jej zaraz przed wyjściem. Tak klasycznie. Ona by siedziała przy swojej białej toaletce, a on by zaszedł ją od tyłu i prosząc o uniesienie włosów, zapiał by na długiej szyi wyimaginowanej przez Skye kobiety. Naszyjnik był by oczywiście tylko dopełnieniem stroju.
Dziewczyna nie mogła wiedzieć, że Simon ma bardzo złe doświadczenia, mimo to miała by nadzieje, że jej osoba mogła by zmienić pogląd mężczyzny na tego typu tematy. Chociaż nigdy nie lubiła przekonywać kogoś na siłę.
Skye czuła, że mężczyzna toczy jakąś wewnętrzną walkę, ale zupełnie nie miała pojęcia o co chodzi. Dużo by dała, by móc poznać jego myśli i żałowała, że nie ma takich mocy. Jednak gdy tak się zerwał do jej umysłu wdarło się poczucie winy. Może już za dużo gadała? A może mężczyzna żałował, że złożył jej taką propozycję. Na sercu poczuła ciężar i nie wiedziała za bardzo jak ma zareagować. Czy uciec? Czy siedzieć? Upiła kolejny łyk ,bardzo dobrego zresztą wina i zerknęła w stronę łazienki. Bardzo chciała, żeby Simon już wrócił. Martwiła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Man

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 25/01/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Maj 12, 2014 11:27 am

Simon spojrzał w lustro. Był na siebie wściekły. Właśnie zdał sobie sprawę z tego jak głupio wypadł w oczach Skye. Jego oczy były przelane wściekłością i Wonder Man doskonale to widział. Zastanawiał się co tak naprawdę dzisiaj chce zrobić. Podejrzewał, że dziewczyna się o niego martwi. W końcu wybiegł do łazienki bardzo szybko, bez wyraźnego powodu. Simon wszedł do kabiny. Zastanawiał się co powinien zrobić. Powiedzieć jej wszystko? Nie mówić jej nic?
Wonder Man wściekły wyszedł z kabiny, po czym jeszcze raz spojrzał w lustro. Zacisnął pięść... i uderzył w nie. Simon poczuł lekki ból. Wiedział, że odłamki szkła utknęły mu w dłoni, jednakże w końcu poczuł ulgę. Wyładował się na lustrze, a złe myśli nagle odpłynęły. Wonder był zdziwiony. Jeszcze nigdy nie miał tak gwałtownych zmian nastroju. Oczywiście był nieobliczalny, mógł w jednej chwili śmiać się ze Skye, po czym nagle stać się śmiertelnie poważnym gościem i spuścić łomot swojemu kuzynowi. Jednakże jeszcze nigdy nie myślał o powrocie na ścieżkę zła. Może dlatego, że nigdy nie poznał takiej kobiety...
Simon wyszedł z łazienki. Czuł, że ręka wciąż mu krwawi, jednak nie przejmował się tym. Uśmiechnął się do Skye, usiadł na swoim miejscu i powiedział:
- Przepraszam za to niewinne zniknięcie.
Odchrząknął i kontynuował:
- Wino ci smakuje? Mam nadzieję, że tak i ten kelner też ma taką nadzieję. Puścił jej oczko.
- I spokojnie. Nie zapomniałem o mieszkaniu. Nadal masz je w garści.
Uśmiechnął się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Maj 12, 2014 11:51 am

Skye siedziała sobie spokojnie i troszkę zaczęła się nudzić. Nadal czuła się głupio i poczucie winy wywiercało jej dziurę w brzuchu. Mimo to postanowiła poczekać i wyjaśnić całą zaistniałą sytuację. Nawet nie zdawał sobie sprawy jaką poczuła ulgę gdy Simon wyszedł z łazienki, a nie np. uciekł przez okno. Co prawda nie wiedziała jak duże są okna znajdujące się w toalecie, ale kłamała by gdyby nie przyznała się do takich myśli.
Uśmiechnęła się do niego niespokojnie.
- Nie wyglądało to na niewinne zniknięcie coś się stało? Może zmieniłeś zdanie? – zapytała. Zaraz Simon jednak potwierdził swoją wcześniejszą propozycję. Z niepewną miną kiwnęła z dwa razy potakując i wychyliła do końca kieliszek. No nic, huh tyle stresów, prawie pusty żołądek oraz alkohol nie był najlepszym mixem ever, ale przynajmniej czuła się już bardziej zrelaksowana. Właściwie w tym momencie przyszłość nie była jej straszna. Zaraz jednak przetrzeźwiała. Ręka Simona dość obficie krwawiła, więc biedna poderwała się z miejsca, a potem oklapła ponownie na krzesło. Przesunęła się wraz z nim w kierunku mężczyzny.
- Ktoś Cię pobił? – zmarszczyła brwi i zrobiła naprawdę przejętą minę. Spojrzała przez ramię w kierunku łazienki, a potem ponownie wróciła wzrokiem do twarzy, a zaraz potem ręki Simona. Na dłoń położyła delikatnie chusteczkę i oplotła nią szczelnie rany. Nie wiedziała czy tak to się powinno robić, ale się starała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Man

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 25/01/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Maj 12, 2014 12:07 pm

Simon uśmiechnął się po wszystkich słowach i czynach Skye. Słodka dziewczyna próbowała mu pomóc, aczkolwiek naprawdę nie mogła nic zrobić. To wszystko rozgrywało się w głowie Wonder Mana. Jedyne co mogła zrobić to polecić mu dobrego psychologa, albo psychiatrę ale przecież nie mógł jej oto prosić wyszedłby na niezrównoważonego psychicznie człowieka.
Simon spojrzał na nią z czułością, kiedy ta próbowała opatrzyć jego krwawiącą rękę. Widać, że ona tak samo jak i on polubiła go.
- Nic mi nie jest Skye. Spokojnie. Po prostu czasem odzywa się... moja złowieszcza natura. Jak u Hulka. Rozumiesz?
Rzucił jej niewinny uśmiech, po czym szybko kontynuował:
- Wtedy muszę z siebie wyrzucić... złość.
Widząc jej dziwną minę szybko dodał.
- Spokojnie ty jesteś bezpieczna. Heh. Nawet muchy bym nie skrzywdził.
Uśmiechnął się. Simon nie był spokojny, tak naprawdę miał ochotę teraz zamordować wszystkich z tego lokalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Maj 12, 2014 1:13 pm

Skye zawsze starała się pomoc jak mogła. Jej empatia była na bardzo zaawansowanym poziomie. Ciężko było dziewczynie przejść obok krzywdy ludzi oraz uważała, że każdy powinien znać prawdę, nieważne jaka była. Dlatego nie rozumiała działalności SHIELD. Póki co oczywiście. Mimo to chciała tam pracować. Chciała poznać ten system.
Gdy chusteczka na mokła krwią, dziewczyna zaraz ją odrzuciła na bok i wzięła swoją. Pech chciał, że akurat w tej restauracji były one materiałowe. Pracownicy pralni będą mieli
- Złowieszcza natura? Nie wierze, dla mnie zawsze będziesz superbohaterem. – odparła chcąc go jakoś pocieszyć. Dopiero teraz zdała sobie sprawie, że Simon sam sobie to zrobił. Zrobiło jej się przykro i tak jakoś ciężko, że mężczyzna boryka się z takimi problemami.
- I też robisz się cały zielony? – dodała żartobliwie, mimo to cały czas wpatrywała się w niego uważnie. Czuła jego napięcie, które wydawało się wzrastać z minuty na minutę.
- A może chcesz stąd wyjść ? No wiesz, na świeże powietrze, na spacer.. cokolwiek. – dodała zerkając na ludzi, by się upewnić, ze nie zwracają zbyt dużej na siebie uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Man

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 25/01/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Maj 12, 2014 2:48 pm

Simon patrzył na szybkie ruchy Skye, która starała się tamować krew, która płynęła z ręki Wonder Mana. Zabrał rękę i powiedział do niej:
- Daj spokój. Doceniam to, że się starasz, ale naprawdę nie trzeba. Nie wykrwawię się.
Puścił jej oczko. A na dalsze słowa Skye utkwił wzrok w podłodze, po czym mruknął śmiertelnie poważnie.
- Nie, nie staję się zielony. Staję się niebieski...
Po tych słowach nie miał odwagi spojrzeć w oczy dziewczyny. Czuł się jakoś dziwnie. Znowu ujawnił jej dosyć... intymny fakt ze swojego życia. Jednakże nie miał zamiaru opowiadać jej o wypadku, który stworzył Wonder Mana. Na propozycję dziewczyny ucieszył się. Skye doskonale wiedziała czego Simon chce, a natura niebieskiego Wonder Mana chciała uwolnić się spod ciała mężczyzny i zademonstrować dziewczynie swoje moce. Uśmiechnął się do niej i powiedział:
- Jasne chodźmy. Od razu poczuję się lepiej. Chociaż... propozycja spaceru z tobą też brzmi atrakcyjnie.
Zaśmiał się i spojrzał w jej piękne oczy.

z/t => http://theavengers.forumpolish.com/t312p195-ulice-nyc#10725


Ostatnio zmieniony przez Wonder Man dnia Pon Maj 12, 2014 4:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skye

avatar

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Maj 12, 2014 3:45 pm

Gdy zabrał dłoń, zaraz opuściła swoje. Nie zamierzała się z nim kłócić, aczkolwiek często potrafiła postawić na swoim. Skye była przeupartą osóbką. Tym razem postanowiła nie negować jego decyzji. Zresztą kto wie, może miał moce regeneracji o których trochę poczytała, a ona tu się rozczula. Nie wiedziała w końcu jakie dokładnie ma moce. Ciężko było również zrozumieć to co się stało w tej obskurnej knajpie. Na pewno by miała trudności z przywołaniem sobie tych wydarzeń w myślach.
- Niebieski. - odparła będąc zamyślona, a potem po prostu się uśmiechnęła.
- To czemu Wonder Man, a nie Blue Hulk. - zażartowała tylko po to by móc zobaczyć uśmiech na jego twarzy. Skye widziała, że za każdym razem gdy ujawniał jej jakąś tajemnice, odczuwał jakby wyrzuty sumienia? A może coś mu karze odpowiadać na pytania. Dziewczyna sama w sobie zawsze była osobą ciekawską, a to co było dla niej nieznane, nie odpychało jak większości ludzi, wręcz przeciwnie - przyciągało.
- To świetnie. - zaśmiała się widząc jego entuzjazm. Wstała z miejsca i sięgnęła po plecak. Przewiesiła go przez ramie, a gdy wychodziła, chwyciła butelkę wina, której zawartość, podczas kolacji, zmniejszyła się o połowę.
- A to na później. - uśmiechnęła się uroczo do Simona i zahaczając o szatnie, wyszła na zewnątrz.

//zt - pisz tam gdzie masz pomysł :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Nie Paź 12, 2014 10:18 am

Zastanawiał sięco w ogóle tu robił. Miał tu więcej nie przychodzić i co… jednak przyszedł. Mało to na Manhattanie knajp gdzie można coś zjeść? Tysiące! A on musiał znów wbić do tej samej, jakby go coś tam ciągnęło. Lenistwo? Może po prostu zbieg okoliczności, albo uznał, że tak będzie może lepiej. Wszedł do środka, obleciał wzrokiem dookoła i usiadł grzecznie za stolikiem spoglądając prosto w okno. Był sam, no niemożliwe, cała buda dla niego. Miło, miło gdzieś w tym wielkim mieście znaleźć się choć odrobinę samemu.  Kolejny piękny dzień. Żyć nie umierać. Dla odmiany postanowił tym razem wiele nie myśleć, przynajmniej spróbuje. Żadnych problemów, rozterek – niczego. Pieprz$@e szczęście i  jeb@na nirwana. Spokój. Niemal oszukał sam siebie, a to zdolniacha. W zasadzie słońce miło przemykało po niebie, może dzisiaj tyle wystarczy? Tym razem nie bawił się w oczekiwanie na danie i wziął coś, na co nie trzeba długo czekać. Piwo. Dobre i to. To nic, że trzydziestka dawno na karku i wypadałoby zacząć dzień po ludzku, a nie od browara gdzieś w chińskiej restauracji. Swoją drogą skąd mają w tej dziurze koncesję na alkohol? Nie wnikał, nie obchodziło go to, aż tak mocno jak mogłoby się wydawać.

Sięgnął po swój telefon, wyłączył ulubioną playlistę i przerzucił słuchawki prosto do dość obszernej bocznej kieszeni. W końcu piwo pojawiło się przed jego nosem, a on sam mógł zająć się swoimi sprawami. Co tu dalej zrobić… Myśli kołatały mu dookoła tak przyziemnych tematów, że boleśnie zapominał nawet o swej naturze mutanta. Rachunek za czynsz, rachunek za prąd… Myśl o czymś przyjemnym. Znów wyjrzał za okno widząc najpierw zmierzającego gdzieś dziarskim krokiem mężczyznę, potem parę, a potem starszą kobietę prowadzącą przed sobą jakiegoś małego psa. Nuda. Pociągnął łyk z kufla delektując się zimną temperaturą spływającą do żołądka potokiem całkiem znośnego piwa. Może jednak coś zje? Zerknął w menu i od razu przypomniała mu się ostatnia wizyta. Ryż. Tony ryżu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Merit

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Paź 13, 2014 7:31 pm

Dżungla. To było idealne określenie dla takiego miasta, jak Nowy Jork. Chicago zresztą nie było lepsze, ale Wietrzne Miasto zawsze zajmowało w sercu Merit ważne miejsce. Tam zostały jej ulubione lokale z szybkim żarciem, księgarnie, w których potrafiła spędzić godzinę, wybierając książki. No i oczywiście szkoła tańca, gdzie Mer  wylewała hektolitry potu, aby z niezgrabnych wymachów nogami i podskoków, zrobić sztukę.
Nie ma co ukrywać, że Wielkie Jabłko było zbyt... wielkie. Po kilku latach spędzonych w zdecydowanie mniejszych skupiskach ludzkich, Merit czuła się zagubiona. Prawdopodobnie miało to coś wspólnego z tym, iż faktycznie nie wiedziała gdzie jest i w którą stronę powinna się kierować, by wrócić do hotelu. Jednak któż przejmowałby się takimi błahymi sprawami, kiedy brzuch domaga się uzupełnienia dziennej dawki kalorii.
Los chciał, że mijała akurat tę knajpę. Dlaczego zdecydowała się popchnąć drzwi? Sama nie wiedziała. Ważniejsze jest to, że nagle znalazła się w niemal pustym lokalu. Zawahała się, zanim zrobiła kolejny krok. Przez ułamek sekundy stała z ręką na klamce, węsząc w powietrzu i zastanawiając się, dlaczego całkiem apetyczne zapachy nie zwabiły tłumów. Może z jedzeniem coś było nie tak? Powinna przed zamówieniem czegoś sprawdzić liczbę zgonów i zatruć?
Zerknęła na jedynego, samotnie siedzącego mężczyznę. Nie wyglądał miło. Miał w sobie coś z żołnierza. Nie ma co, chłopiec był z niego duży i Merit widziała to pomimo tego, że ten siedział. Szerokie ramiona, dobrze zbudowany, pewnie ćwiczył. No i te kości policzkowe, za które połowa żeńskiej populacji dałaby się pokroić. Do tego dłuższe włosy i image niegrzecznego chłopca. W Merit obudziło się typowe, kobiece zainteresowanie, jednak jedzenie wygrało.
Podeszła bliżej kasy i już otwierała buzię aby złożyć zamówienie, gdy jej wzrok padł na logo lokalu. Chińska restauracja? Nawet nie zwróciła na to uwagi, gdy wybierała, gdzie się będzie stołować.
Nigdy nie była w chińskiej restauracji, nie znała się na tego typu jedzeniu i nawet jeśli kiedykolwiek przyszło jej spróbować czegoś takiego podczas któregoś z licznych bankietów, to z całą pewnością tego nie pamiętała. Nazwy wypisane w menu nic jej nie mówiły. Jedyne, co było znajome, to lista proponowanych napoi.
Cholera. Dlaczego to musi być akurat chińskie żarcie?
Wyjście i udanie się do innego lokalu wydawało się dziewczynie mało atrakcyjnym pomysłem, głównie dlatego, że skręcało ją z głodu. Zresztą, czy to nie wyglądałoby dziwnie? Weszła i wyszła.
Więc Merit stała tak, gapiąc się nieprzytomnie w listę dań, która zdawała się nie mieć końca. Całkiem niezłą opcją wydawało się zamówienie losowych pozycji, ale Mer naprawdę nie była przekonana, czy na tyle ufa podrzędnym chińskim knajpom.
Jeszcze raz zerknęła w stronę jedynego klienta, mając nadzieję, że jego posiłek pomoże jej zdecydować.
Ta, może i by pomógł, gdyby koleś cokolwiek zamówił!
Podirytowana zdmuchnęła z twarzy niesforny kosmyk włosów i jeszcze raz przestudiowała menu. A co jeśli się otruje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Paź 13, 2014 8:13 pm

Patrzył przez szybę widząc jakąś dziewczynę zmierzającą... no nie? Właśnie do tej knajpy? Że też chińskie jedzenie ma tyle fanów. Swoją drogą kolejny raz zastanowił się co tu w ogóle robił. Nawet nie przepadał za chińszyzną. Mniejsza o to, z braku zajęcia dyskretnie powiódł wzrokiem za dziewczyną. Dyskretnie to znaczy szybko, nieomal przelotem. Wbrew powszechnej i krzywdzącej mężczyzn opinii nie trzeba było godzinę patrzyć się na piersi, tyłek czy inne detale od razu śliniąc się jak pies ze schroniska na widok pełnej miski. Facetom wystarczały na to ułamki sekund i wiedzieli wszystko co chcieli wiedzieć, tak stworzyła ich natura. Ciekawe też co natura myślała tworząc takie dziwadła jak on sam. Może nie myślała… i w tym tkwił problem. Tak więc Mayhem wrócił do swoich rozmyślań i wlepił wzrok w kufel piwa.

A gdyby tak napaść na jakiś bank? Geez to załatwiłoby masę problemów. Przetarł kciukiem kropelki wody ze szkła, świadczące o sporym schłodzeniu piwa w beczce i pogrążył się w rozważaniach jeszcze głębiej. W zasadzie to nie byłoby trudne, wpadłby zrobił co trzeba i zniknął. Ale z drugiej strony? Czy to trochę nie tak jakby obrabował jakiś obcych ludzi? Nie był żadnym specjalistą od finansów, prawa i tych podobnych rzeczy. Nie wiedział nawet kto odopowiada w sytuacji napadu. Cała odpowiedzialność idzie na kasjerów? Ochronę? Szefa banku? Czy banki są ubezpieczone na takie możliwości? I przede wszystkim, czy jeżeli obrabuje bank, to obrywa się wszystkim klientom po równo, czy jakieś wybrane konto przypadkowego nieszczęśnika czyszczone jest do zera. Nie wiedział, no nie był w ciemię bity, ale nadal świat miał przed nim pewne tajemnice. Złapał się lekko za brodę czy to w wyrazie zrezygnowania czy jeszcze większego skupienia nad problemem. A może znaleźć jakąś dodatkową pracę? I tak miał drobne długi. Popożyczane tu i ówdzie papierki z Franklinem, kiedy dostanie wypłatę odda wszystko znajomym, ale wtedy nie starczy pewnie na jedzenie. Przecież to jakiś obłęd, jak ludzie mają normalnie żyć? W jednej chwili wyobraził sobie jakiegoś bezdomnego, któremu pewnie było jeszcze bardziej nie do śmiechu niż jemu, ale pociechę z tego czerpał marną.

Podniósł wzrok znad szklanki i wychwycił, że dziewczyna, która właśnie weszła do restauracyjki właśnie się mu przyglądała. Hmm? Trochę się zdziwił, ale po 3 sekundach nieco spóźnionego refleksu uniósł lekko kufel w górę, wznosząc szkło w kierunku  ciemnowłosej, bardziej rozbawiony w głębi ducha tym, jak na to zareaguje nieznajoma. Speszy się? Podejdzie? Nie zwróci uwagi? Mu to było wszystko jedno, przyszedł tu na piwo. W zasadzie nie na piwo. Piwo wziął, bo miał dość chińskiego jedzenia, a udawać kogucika, mógłby może wieczorem w jakimś fajnym pubie. Struganie z siebie macho zawsze i wszędzie niezależnie od okazji i miejsca przestało go bawić jakieś ładnych parę lat temu. Nie, żeby dziewczyna nie była ładna, ale nie oszukujmy się  bardziej od płci przeciwnej zajmował go teraz problem utrzymania się na powierzchni bagna zwanego pieszczotliwie życiem. Mruk. Mruk w ch… cholerę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Merit

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Paź 13, 2014 9:29 pm

Na tym świecie chyba wszyscy mieli swoje problemy. Jednym pieniędzy brakowało, a inni- tak jak Merit- odrzucali rodzinny majątek i wpływową pozycję w Chicago, na rzecz... Właściwie czego? Jeszcze dwa lata temu mogłaby powiedzieć, że na rzecz munduru, ale teraz nawet tego nie miała. Życie stało się monotonne, odkąd uciekła i prawdę mówiąc tęskniła za pakowaniem się w kłopoty.
Zgubienie się w centrum Nowego Jorku było prawdopodobnie zalążkiem tarapatów, które znając życie czekały za rogiem.
Widziała, jak mężczyzna unosi kufel z piwem i powstrzymała uśmiech, który wkradał się na jej usta. Korciło ją, żeby kątem oka zerknąć na nieznajomego raz jeszcze. Typy, które wyglądały jakby były w stanie zrobić naprawdę parszywe rzeczy, zdawały się wyjątkowo intrygować Merit. Co w nich było takiego pociągającego? Obietnica niezapomnianych przygód i otarcia się o niebezpieczeństwo, czy możliwość sprawdzenia swojej kobiecej siły?
Ruchem ręki zwróciła na siebie uwagę kasjerki, decydując się na podanie kilku losowych nazw. Zapłaciła i chwilę potem już siedziała przy stoliku. Nieznajomego i ją dzieliła cała długość lokalu. Tak było dobrze. Nowi ludzie, to nowe pytania, których pewnie wolała uniknąć.
Czekając na posiłek, Merit zajęła się przeglądaniem prasy, aby choć trochę liznąć sytuacji w mieście. Z przyzwyczajenia przeanalizowała ogłoszenia z listami gończymi i zaginięciami. Dlaczego to robiła? Czyżby podświadomie obawiała się znaleźć tam swoje nazwisko? Niby niepotrzebnie, przecież była w obcym mieście, gdzie nikt nawet o niej nie słyszał. Ale ponoć ostrożności nigdy za wiele, prawda?
Dramaty innych ludzi okazały się nie być tak ciekawe, jak przypuszczała. Prawdopodobnie dlatego po ok. dziesięciu minutach wzrok dziewczyny począł uciekać dyskretnie w stronę mężczyzny z piwem. Nic dziwnego, w końcu był najciekawszym obiektem obserwacji, jak można było znaleźć w restauracji.
Próbowała doszukiwać się w jego osobie odpowiedzi na liczne pytania. Dlaczego siedzi sam? Czym się zajmuje? Jak ma na imię? Kim jest? Jaki jest? Jaki mógłby być? Co ma na sumieniu?
Podskoczyła, wyrwana z rozmyślań przez kelnerkę. Podziękowała ładnie, odkładając gazetę na bok i uważnie lustrując zamówienie. Jakieś warzywa z sosem, przemieszane z ryżem. Do tego pierożki z bliżej nieokreślonym czymś w środku i szklanka cytrynowej wody gazowanej.
Gratulowała sobie pomyślunku, gdyż była na tyle mądra, by poprosić o normalne sztućce. Chyba nie miała cierpliwości do pałeczek. Na pewno nie teraz, gdy burczało jej w brzuchu.
Pociągnęła kilka razy nosem, oceniając zapach. Zapowiada się nieźle. Skosztowała ryżu z warzywami i po przełknięciu poruszyła kilkakrotnie językiem.
Dziwny smak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mayhem

avatar

Liczba postów : 55
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pon Paź 13, 2014 9:59 pm

Zdaje się ciągle szukała go wzrokiem. Eh naturo złośliwa. A co miał do stracenia? Przynamniej nie będzie pił piwa sam. Chwilę jeszcze bił się z myślami, czy to wypada, czy nie wypada… Nie, tak naprawdę zastanawiał się czy nie każe mu pójść na drzewo, lub co gorsza odpowie, że czeka na przyjaciółkę, koleżankę, kolegę, faceta czy babcię. Pierwsza opcja wskazywała chociaż na posiadanie jakiegoś charakteru, co więcej, wziąłby ją za wredną zdzirę więc i problem wstydu jakoś rozszedłby się po kościach. Co zrobić. Zerknął raz drugi i trzeci. Na pewno potrzebne mu jakieś towarzystwo? Z drugiej strony co miał do stracenia. Urozmaici sobie życie. Dobra czas ruszyć dupę. Więc wstał, chwycił futerał z gitarą w jedną garść, w drugiej trzymał kufel i podszedł do jej stolika. Czego nie powie i tak będzie to wzięte za podryw, więc lepiej trzymać się konwencji, zanim uzna go za większego dziwaka niż jest w rzeczywistości, choć było to dośc trudne do zrealizowania. Już i tak wyglądał na jakiegoś moczymordę, więc skoro los i tak mu nie pomoże to chociaż ugra od życia jakąś miłą rozmowę i będzie mógł zająć myśli czymś innym jak szukaniem rozwiązań problemów finansowych.

Cześć, widzę, że siedzisz sama, piwo w towarzystwie smakuje lepiej, zakładam że z ryżem nie jest inaczej, więc co powiesz, na to bym się przysiadł? Kurw@... Chyba nie chciał by zabrzmiało to tak bezpośrednio, ale skoro i tak wygląda na taniego barowego podrywacza to co za różnica. Jak przyjdzie mu wrócić tyłek z powrotem na miejsce, może nie spali się ze wstydu, ale jeszcze jakiś czas będzie miał do siebie za złe, że wyszedł na głupka. Tak czy inaczej, dopije piwo i dalej ruszy w drogę.

Spojrzał jej w oczy, a na twarzy pojawił się uśmiech, ni to uprzejmy, ni przepraszający, tak czy inaczej raczej miły i szczery. Nie miał bladego pojęcia co mu odpowie, a nawet jeśli o czym będą rozmawiać, ale co innego miał robić? Nie chciało mu się zadręczać całym tym przyziemnym syfem, i uznał chyba, że coś też mu się należy, nie może żyć tylko zmartwieniami i kombinowaniem jak związać koniec z końcem. To zabrzmiało, jakby groziło mu spanie na ulicy, ale aż tak źle nie było, ot zwyczajne ludzkie problemy człowieka, który nigdy jakoś nie przejawiał chęci do życia w nadmiernym luksusie, ale nie chciał też skończyć jako ostatnia ofiara losu. W pewnym stopniu walczył o lepsze jutro, to że niewiele bitew udawało się ugrać na tym polu to osobna kwestia. Znacznie lepiej wychodziło mu demolowanie miejskich terenów, jak tamta akcja w Central Parku. Może piwa? – zaproponował wpatrujac się dalej dziewczynie w oczy. Miała ten ciekawy typ urody, gdzie wiesz, że nie ma za sobą jedynie kilkunastu wiosen, ale nadal wygląda jakby mogłaby mieć te parę lat mniej niż wygląda. Założyłby się, że w szkole robiła wszystko by wyglądać na starszą. To by wskazywało na ten dość mocny kolor ust. Tak czy inaczej to czego odmówić jej nie było można to ładne duże oczy, które skupiały większeść spojrzeń mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Merit

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Wto Paź 14, 2014 11:07 am

Podszedł w chwili, gdy nadziewała na widelec pierożka niespodziankę. To co kryło się pod stanowczo zbyt grubym, jak na gust Merit, ciastem było nie lada zagadką.
Powoli uniosła wzrok znad talerza, czując jak włoski na karku stają jej dęba. Z bliska nieznajomy był jeszcze większy i sprawiał wrażenie znacznie silniejszego. Cholera by wzięła lata spędzone w wojsku i katanę w Chicago. Koleś powaliłby ją jedną ręką. Przełknęła pierożka, krzywiąc się teatralnie.
- Temu jedzeniu nic już nie pomoże.- sięgnęła po szklankę z wodą, licząc, że ta wybawi ją od okropnego posmaku.- Nie krępuj się.- wskazała na miejsce naprzeciwko siebie.
Nie mogła powstrzymać się od uniesienia nieznacznie kącików ust. Odkąd przyjechała do Nowego Jorku nikt nie obdarzył ją uśmiechem. On był pierwszy i Merit musiała przyznać, że było mu z tym do twarzy.
Proponował jej swoje piwo? Uniosła nieco brwi, po czym pokręciła głową.
Czując, że wciąż jest głodna, zaczęła dzióbać swój ryż z warzywami. Wcale nie smakował lepiej w towarzystwie. Jednak poznanie jakiegoś tubylca- nawet jeśli wyglądał on jak rasowy najemnik- miało wiele plusów. Po pierwsze, można założyć, że zna miasto i wskaże jej drogę to hotelu, w którym dziewczyna wynajmuje pokój. Po drugie, było do kogo się odezwać, co stanowiło miłą odmianę po długiej, samotnej podróży.
- Strasznie tu pusto.- zauważyła po chwili ciszy, która zawisła pomiędzy nimi. Zrobiła to głównie z braku lepszych pomysłów na rozmowę. Dziwne, zawsze była bardzo wygadaną osóbką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   

Powrót do góry Go down
 
Joe's Ginger Restaurant
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Balthazar restaurant
» Ginger Helen Solberg

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: