Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Joe's Ginger Restaurant

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Joe's Ginger Restaurant   Wto Lut 12, 2013 8:00 am

First topic message reminder :

Mieści się przy 25 Pell Street. Jest to jedna z typowych, chińskich knajp na Manhattanie. Nikt nie wie, kim jest tytułowy Joe, ale ściąga do siebie kilku stałych klientów, dzięki którym jadłodajnia jeszcze nie zbankrutowała. Mieści się ona na parterze, tuż pod dużym, żółtym szyldem, opatrzonym nazwą "Joe's Ginger" i kilkoma chińskimi znakami, zapewne znaczącymi to samo. Sala jadalna nie jest duża, ale za to bardzo widna. Zapewniają to odpowiedniej wielkości okna i szklane drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Macklemore

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 31/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Wto Lis 04, 2014 7:34 pm

-  Jakbyś nie zauważył nie mam dostępu do bazy danych.
Nie miał zamiaru  tłumaczyć mu dlaczego nie wie o jego tożsamości. Jednym z wielu powodów było to że o sprawie dowiedział się w komisariacie gdzie nie podano mu szczegółów jego i jego koleżanki. Poza tym jeśli próbował go jakoś wkurzyć mówiąc o 'modlitwie' to się srogo pomylił. Jest zbyt spokojny i ma głęboko gdzieś co złoczyńcy myślą o SHIELD.
- Do nas? W sensie..?
Nie był pewny, o co mu chodzi. Czy o gen X, czy o bycie tym złym..
- PARĘ TYSIĘCY? - Zaakcentował wyraźnie. - Uwierz mi na słowo, że kontrolujemy to co się dzieje na Wall Street, a jak nie my to policja z którą mamy sojusz. Jeśli chodzi o to dlaczego Ci go zabieram to mam prawo. Hakerstwo, młody, tak jak i czynny fizyczne to też jest karalne. - Przewrócił oczami, to aż zbyt oczywiste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Wto Lis 04, 2014 7:47 pm

- Dobra, niech ci będzie. Richie Concordata. Jestem cóż... hakerem.
Powiedział krótko Richie i wystawił rękę. No co, przecież nie będzie salutował, bo takim pieskiem to on nie jest. Najbardziej jednak zdziwiło Richiego, że jegomość nie wiedział o tej katastrofie w dawnej dzielnicy Richiego.
- Serio, naprawdę żaden z was w SHIELD nie wiedział o Strefie R oraz o tym co się tam działo? Czyli jednak słabe macie te satelity. No tak, szefostwo wam płaci za milczenie. Zresztą co ja się będę spowiadał dalej, skoro i tak mnie zapuszkujecie.
Chłopak prychnął i popatrzył znowu na naukowca SHIELD.
- Widzisz, na Wall Street akcje idą z bardzo dużym zyskiem dla innych. Ci ludzie w ogóle nie myślą o innych. Zresztą ty i tak pewnie nie wiesz czemu to w ogóle robię.  
Powrót do góry Go down
Macklemore

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 31/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Wto Lis 04, 2014 8:05 pm

- WOW, aż tak trudno było?
Skomentował, kiedy udało mu się uzyskać nazwisko. Dłoni mu nie uściśnie, to w końcu przesłuchanio-podobna rozmowa a nie pogawędka w kawiarence.
- Strefa R..Strefa R.. - Postarał sobie przypomnieć. - Ach no tak, radioaktywna chmura. Spora ilość martwych. Mieszkałeś tam co? Jesteś tym szczęściarzem który przeżył. Postanowiłeś się mścić, mścić na innych miastach, ludziach w dodatku tych całkowicie niewinnych. Nie muszę być detektywem aby się tego domyślić. Ale powiedz po co to wszystko? Nie mówię tu o pieniądzach, powiedz jaki jest prawdziwy powód bo ja na prawdę  nie ogarniam.
Nie wzbudził w nim współczucia i tak musi ponieść konsekwencje tego co zrobił, nie ma tak łatwo.
- Nie wiem, dlatego pozwól mi się dokształcić. Sory chłopie, zrobiłeś coś co jest karalne nie ja Cię będę osądzać. Są inne sposoby na zażegnanie starych ran. Rozumiem Twoją sytuacje, ale to nie powód aby zabijać, okradać i Bóg wie co jeszcze robić!
Westchnął głęboko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Wto Lis 04, 2014 8:21 pm

- Ale czy ja mówiłem, że kogoś zabijałem czy coś?!
Teraz to wkurzyło Richiego. Osądzać go za śmierć ludzi, jak nikogo nawet nie zabił? On tylko przelewał sobie kasę od tych bogaczy. No, miał w tym jakiś powód i właśnie zamierzał go opowiedzieć.
- Gdybyście dokładnie czytali zapiski i dokładnie przejrzeli teren to byście zobaczyli te zgraję mutantów, którzy to przeżyli. Strefa R była piekłem, a wiesz przez kogo było to finansowane? Przez piękne Wall Street. Byli jednymi z inwestorów w tą firmę, która nas zatruła. Chcieli testować nową broń, byłem w ich zgliszczach, widziałem te ciała.
Richie chciał go walnąć w twarz, ale wiedział, że tylko by sobie nagrabił więcej powodów.
- Ci pi#@*$ ludzie nie mają prawa bytu. A te pieniądze, które ukradłem miesiąc temu poszły tylko na dom. Resztę oddałem na sierocińce. Wy za to tylko siedzieliście w fotelach i tuszowaliście obecność całej Strefy R.
Oczywiście Richie nic nie mówił o swojej drugiej osobowości, Rise'ie.
Powrót do góry Go down
Macklemore

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 31/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Sro Lis 05, 2014 4:36 pm

- No a nie? Albo to ty albo koleś który się za Ciebie przebrał.
Parę razy zdarzyło mu się zaglądnąć do Policyjnych archiwów i parokrotnie zauważyć nazwisko Mainminda jak i jego dokładne zdjęcia. Kiedy raz będziesz w komisariacie to już na zawsze w nim pozostaniesz taka prawda. Może Richie nic nie zrobił, ale jego druga osobowość jak widać jest do tego zdolna.
- Nie zajmowałem się strefą R, dlatego zrozum, że nie bardzo ogarniam ten temat. Zresztą skoro mówisz, że jesteś tak obeznany i chcesz 'zemsty' na tych wszystkich bogaczach z Wall Street to będziesz mieć okazje aby wyżalić się Tarczy.
Oczywiście MM tak czy inaczej będzie musiał odwiedzić SHIELD bo skoro mówi, że jest mutantem to raczej do zwykłego komisariatu go nie będzie odsyłał. Przy pierwszej lepszej okazji zwyczajnie sobie ucieknie.
- To się okaże, komputer nam powie jak je wykorzystałeś. Dalej próbuje Ci wytłumaczyć, że pieniądze można zdobyć inaczej nie kradnąc. BO TO CAŁY CZAS JEST KARALNE.
Pogrążał się tylko jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Pią Lis 07, 2014 1:10 pm

- Tak, wyżalić się TARCZY? Tylko pytanie, gdzie weźmiesz mnie?
Richie oparł się teraz o ścianę zlewając wzrok, którym patrzył się na niego gościu z SHIELD. Działał mu już na nerwy. Nie wie co to strefa R, więc w sumie nawet nie rozumie całej sytuacji w której właśnie główny cel kradnięcia pieniędzy tkwi.
Chłopak prychnął kolejny raz i spojrzał obojętnie okiem na mężczyznę.
- Powiedz mi kolego jedno. Skoro jesteś naukowcem, a wnioskuję to po fartuchu, to czemu sam nie masz jakiegoś nawet podręcznego sprzętu do sprawdzenia co z tą kasą zrobiłem? Albo po prostu możesz zadzwonić po swoich kumpli, oni wpadną i dowiesz się co z tymi pieniędzmi zrobiłem. Pasuje Ci taki układ?
Powrót do góry Go down
Merit

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Sob Lis 08, 2014 8:12 pm

A ona nadal tam stała, zastanawiając się, gdzie zwiał jej święty i niezachwiany spokój? Co stało się z jej pewnością siebie, która popchnęła ją do kupienia biletu i przyjazdu do Nowego Jorku? Dlaczego ciekawość wpędziła ją w kłopoty? Co złego zrobiła, że wylądowała w kiblu z hakerem (bo co do tego nie miała już wątpliwości) i kimś przez duże K. Jej nowo poznany muzyk, który (jak planowała), miał wprowadzić ją w życie Wielkiego Jabłka, zwiał od problemów, aż się za nim kurzyło.
Nie zatrzymywała go, jego wybór. Zdrowy rozsądek podpowiadał Merit, że też powinna trzymać się z dala od czubków okradających naprawdę nadzianych typów i to w dodatku tak nieudolnie. Ale to była Merit. Czy ona kiedykolwiek posłuchała zdrowego rozsądku?
Stojąc nieco z tyłu, przyglądała się scenie, która- gdyby była w filmie- zapewne należałaby do komicznych. Niestety życie to nie film i ma się je tylko jedną, a właśnie na oczach mutantki, koleś w fartuchu, którego biel przypominała bolesną przeszłość, miał zamiar zakuć w kajdanki tego o to drobnego, niebieskowłosego kryminalistę.
Najwidoczniej dziewczyna miała dość pozostawania bierną obserwatorką i zanim zdążyła przemyśleć całą sprawę, wypaliła z pytaniem.
- SHIELD?- ni to zdziwienie, ni to przerażenie.
Czyżby kolejni, których lepiej unikać? Zupełnie bezwiednie dotknęła chłodnej ściany za sobą, mając świadomość, że gdyby sprawy wymknęły się spod kontroli i musiała zapłacić za swoją głupotę, to jest jej najlepsza droga ucieczki. Jej mózg pracował na najwyższych obrotach, zupełnie ignorując już gadkę hakera i skupiając cała uwagę na próbie odgrzebania w pamięci choćby wzmianki o owej instytucji. Nie to, żeby była w wojsku wystarczająco długo, aby mieć dostęp do jakichkolwiek informacji. Jednak plotki zawsze były i Merit miała niejasne wrażenie, że powinna bać się SHIELD bardziej niż innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Macklemore

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 31/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Wto Lis 11, 2014 3:53 pm

- To aż zbyt oczywiste, weź się zastanów co mówisz.- Odparł zażenowany. - Hm.. No gdzie mogę Cię zabrać? Ze zwykłego więzienia uciekniesz skoro mówisz, że pochodzisz z tajemniczej strefy R. Nie wiem jakie masz ''ponadprzeciętne umiejętności" więc nie będę ryzykował niewinnymi strażnikami których pod wpływem emocji zabijesz.
Richie zaczynał go powoli irytować.
- Do jasnej cholery, młody, pomyśl please. Mam całą Tarcze przewrócić do góry nogami bo jakiś typek okrada bogatych z Wall Street?! I jak za pewne widzisz nie mam do tego odpowiedniego sprzętu. Jeśli aż tak bardzo zależy Ci na sprawdzeniu tego komputera, proszę, pokaż mi swoje ostatnie przelewy na konto bankowe. Zgoda?
Gdyby mógł najchętniej uciął by mu głowę i serio sprawdził czy ten posiada obiekt o nazwie mózg. Mniejsza z tym, jak mu zależy to niech zacznie współpracować. Tak czy inaczej odpowie za swoje czyny takie przedłużanie w niczym mu nie pomoże.
- Dam ci jedną dobrą radę, nie baw się w Robin Hooda. Kradniesz bogatym a dajesz biednym.
Niech to w końcu zrozumie. Ok, daje to na szczytny cel, ale to są skradzione rzeczy. Od zdobywania pieniążków jest praca, a potem niech sobie robi z kasą co mu się podoba. Błagam niech tylko robi to legalnie! O, jak widać panienka która jak dotąd siedziała cichutko nareszcie raczyła się odezwać. To nie w jej sprawie tutaj przyszedł więc nie powinna się niczego obawiać.
- To pytanie retoryczne, tak? - Uśmiechnął się lekko. - Spoko, to do tego pana przyszedłem. - I znów skierował wzrok na Mainminda
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Merit

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Wto Lis 11, 2014 8:52 pm

- Chwila… „Ponadprzeciętne umiejętności”?- zmarszczyła nieznacznie brwi.- Jesteś mutantem?- zwróciła się do Richiego, odruchowo robiąc kilka kroków naprzód.
To było coś nowego. Nie zastanawiała się nad tym wcześniej, ale przeprowadzka do Nowego Jorku oznaczała również znacznie większe prawdopodobieństwo, że spotka kogoś takiego jak ona. W końcu ile osób z genem X może mieszkać w małej wsi, gdzieś na skrzyżowaniu zadupia z wygnajewem?
Miała w głębokim poważaniu, że koleś był hakerem i w świetle prawa powinien siedzieć za kratkami. Nigdy nie miała styczności z podobnymi sobie. Nie przepuści takiej okazji, nie ma szans. Poza tym w pewnym sensie popierała myślenie i działania niebieskowłosego. Jeśli chociaż część z tego co mówił było prawdą, to przynajmniej wziął sprawy w swoje ręce. Merit nienawidziła ludzi, którzy jedynie narzekają na wszystko wokoło i nie ruszą dupy z kanapy, żeby cokolwiek zmienić. Może nie miała pojęcia o jakiejś tam „strefie R” i zdecydowanie nie rozumiała wielu rzeczy, o których rozmawiali panowie, ale do jasnej cholery, niebieskowłosy przestał wreszcie paplać od rzeczy! Ba! On wręcz mówił do rzeczy!
- Ta, ten pan chyba nie bardzo cieszy się, że cię widzi.- splotła ręce na piersi, wbijając wzrok w Doctora. Bo tak ochrzciła pana z tajemniczego SHIELD. W końcu był w fartuchu, no nie? I to na dodatek białym!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Sro Lis 12, 2014 8:14 pm

- Cóż. Robin Hood nie ukrywał się. Chciał sławy i pomagał także biednym. Ale ja nie powiem ci. Nie powiem ci nic. - Powiedział Richie. Następnie wziął swojego laptopa. Cóż, skoro miał wystarczająco dużo kasy żeby kupić nowy to nie przeszkadzało mu, że tamtego starego się pozbędzie. Po prostu uderzył nim dosyć mocno w stronę kabiny. Obudowa roztrzaskała się, zawartość połamała. - Teraz nie dowiesz się niczego. Nie dowiesz się gdzie kasa jest, nie dowiesz się dokąd poleciała. Przepadła. A ja jestem obecnie jedyną informacją. - Richie uśmiechnął się ironicznie do doktora. Odezwała się w końcu Merit, która zadała pytanie na temat tego kim jest chłopak z niebieskimi włosami. - Tak, jestem mutantem. Nie prosiłem się oto. - westchnął do niej. Znowu obrócił głowę w stronę doktora. - Skoro ty uważasz, że to co robię jest karalne, a wy działacie potajemnie nie informując niczego ludzi to czemu starasz się mnie uciszyć, kiedy sami jesteście takimi samymi hipokrytami?
Powrót do góry Go down
Carol Danvers
Mistrz Gry | Captain Grammar
avatar

Liczba postów : 353
Data dołączenia : 24/03/2013

PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Czw Lis 20, 2014 9:40 pm

Podczas rozmowy między tą trójką, Jonathan mógł wyczuć wibracje w swoim telefonie, który ubiegał się o swoją uwagę już jakiś czas. Dopiero przy trzeciej próbie mężczyzna mógł sprawdzić swoją komórkę, na której wyświetlał się komunikat, ażeby wrócił do siedziby SHIELD, tym samym kończąc i spotkanie, i rozmowę.

/ Macklemore jest zwolniony z tematu, skończona rozgrywka dla niego.

_________________

This isn't a question of what I'm not. This is a question of who I could be.

I outrank that son of a bitch.
karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Sob Lis 22, 2014 1:51 pm

I tak. W pewnym momencie doktorek wyszedł. To była ulga dla Richiego, który już nie musiał się mu tłumaczyć na temat hakerstwa i tak dalej. Teraz Richie skoncentrował swój wzrok na kobiecie, która widocznie zainteresowała się nim. A raczej tym, że chłopak jest mutantem.
- Jeśli mamy o tym gadać to chciałbym, żebyśmy zrobili to w innym miejscu. Tutaj już za dużo się wydarzyło. Dobra?
Richie pomasował się po karku i czekał na odpowiedź dziewczyny. Bieżące wydarzenie spowodowało w nim to, że nie chciał rozmawiać o kilku sprawach w miejscu publicznym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   Wto Cze 16, 2015 2:43 pm

Ichiro miał dziś w planie luźny dzień, śniadanie w domu, zaś obiadek w chińskiej knajpce niedaleko domu. Nie miał dziś żadnego "gościa", czyli nagiej kobiety w łóżku, w ogóle miał ostatnio ochoty z nikim przebywać. Wolał sam siedzieć w domu, oglądać telewizję i surfować po internecie, popijając przy tym jakiegoś drinka albo piwo. Dziś zresztą nadszedł też dzień dostawy alkoholi o generała, więc i tak musiał siedzieć w domu, przynajmniej do obiadu.
Na dobry początek dnia, nasz bohater postanowił zacząć od pysznej jajecznicy z szynką, szczypiorkiem i cebulką, której nauczyła go robić jego sąsiadka z domu obok. Cóż, jest piękna, a w dodatku inteligentna, świetnie gotuje, a co najważniejsze - nie jest rozrzutna i łakoma na kasę. Niemal kobieta idealna, gdyby nie jej polski temperament. Z byłym mężem tak się czasem obrzucali obelgami, że nawet u Ichira w domu było słychać, a w szczególności Agnieszkę, Jurek raczej był spokojniejszą stroną. Oczywiście, nawet on, tak cierpliwi i wyrozumiały facet, nie dał rady i poszedł w cholerę, a ona wyrzuciła mu spakowane torby oknami. A, jako że jest byłą gimnastyczką sportową, to ma kobita parę w łapach większą, niż nie jeden facet. Japończyk zastanawiał się nawet, czy może nie spróbować jej poderwać, ale od jakiegoś czasu jej nie odwiedzał, z braku czasu. Ciągłe wyjazdy, misje itd.
Nagle, do drzwi zadzwonił w końcu dostawca alkoholu, który jednak nie był sam. Razem z nim stał agent, jeden z żołnierzy generała, który korzystając z okazji, że dziś dzień dostawy, postanowił osobiście zapytać pół-boga o postępy w działaniach. Cóż, Ichiro niewiele miał mu do przekazania. Z tego, co wie, to niejaką Anivi, smoczycą czy tam jakąś jaszczurką w każdym razie, zajęli się inni agenci, on nie przyłożył do tego ręki. Zaś, co do rekrutacji, to nie było nic nowego. Nikt nowy się nie zgłosił, a dokumentów o ewentualnych kandydatach, a także informacje o obecnych członkach jeszcze nie dotarły do niego. W tym momencie, agent wyjął z teczki akta wszystkich członków i podał Ichirowi mówiąc, że wcześniej zapomniał tego przynieść, dlatego jest osobiście. Ucieszyło to go, ale nie okazał tego niczym innym, jak zwykłym "dziękuję". Potem pogadali tam o czymś jeszcze, Japończyk zapytał go, jak tam mają się sprawy w kwaterze, czy coś nowego itd., po czym rozstali się na dobre... W tym czasie alkohol został zaniesiony przez przewoźników do piwnicy, a wojownik usiadł sobie na sofie, czytając akta wszystkich członków. O Shironie nie było kompletnie nic, jakby pojawił się wczoraj. Mieli tylko jego podstawowe dane, które i sam Ichiro mógł wywnioskować na pierwszy rzut oka. Dopiero akta Moonstone przykuły uwagę do tego stopnia, że przeczytał każde pojedyncze słowo, jakie o niej mieli. Władcza, przebiegła i inteligentna kobieta, pani psycholog/psychiatra, której cele i motywy nie są do końca znane. Trzeba było na nią uważać, mieć ją na oku, ale na razie zajmą się tym agenci.
Dziś jest dzień wolny, więc Yuki po przejrzeniu akt, ubrał się eleganciej, w ładne jeansy, czerwoną koszulę w czarną kratę i oldschoolowe buty, a zaraz potem wyszedł z domu, zamykając drzwi i kierując się w stronę restauracji. Zanim jednak opuścił swoją posesję, w jego stronę krzyknęła Agnieszka, dla odmiany po polsku - Dzień dobry! Cóż, jako że mężczyzna znał już polski całkiem nieźle, bez problemu zrozumiał i odpowiedział:
- Dzień dobry, Agnieszko! Po czym pomachał jej z uśmiechem, kierując się już w stronę restauracji. Doszedł tam w jakieś pięć minut, bo była niedaleko. Wszedł spokojnym krokiem, nie zwracając na siebie specjalnej uwagi, po czym zajął miejsce przy ścianie. Otworzył wcześniej leżące menu, przejrzał je szybkim lookiem, wybrał parę rzeczy, odłożył i czekał na kelnerkę. Po chwili podeszła do niego piękna i młoda Chinka, tak na oko ze 22 lata, ubrana w tradycyjny strój z Chin i spiętymi w kok włosami pytając, co podać. Ichir miał już całe zamówienie w głowie, więc nie zastanawiając się odpowiedział:
- Poproszę zupę Pho z wołowiną, miskę warzyw i mięsa w ostrym oleju chilli z ryżem, a także dzbanek zielonej herbaty, a po wszystkim duże piwo. To tyle i pięknie dziękuję. Odpowiedział ze szczerym i lekko zalotnym uśmiechem, na co dziewczyny zarumienione przytaknęła głową i z zapisanym zamówieniem poszła na kuchnię. Wróciła po chwili z dzbanuszkiem herbaty i mówiąc "proszę", na co nasz bohater odpowiedział:
- Dziękuję. I skinieniem głowy. Młoda Peng wróciła na swoje miejsce, a Ichiro nalał sobie herbaty, w oczekiwaniu na dalszą część posiłku. Dziewczyna co chwile zerkała na Japończyka, co szybko zauważył a kiedy spojrzał na nią w tym samym momencie, co ona na niego, ta zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Uratował ją dzwonek z kuchni, który zwiastował zamówienie dla naszego pół boga, chociaż może "uratował" to złe słowo. Teraz musiała do niego podejść i podać jedzenie, spoglądając najlepiej na niego z uśmiechem, a to było już ciężkie zadanie. No, ale co? Praca jest praca i trzeba się przełamać. Idąc z tacą zastanawiała się, co zrobić. Jak się zachować? Czy na pewno wytrzyma presję? Zanim się jednak obejrzała, już była przy stoliku, a rozbawiony Ichiro patrzył na nią, a właściwie jej oczy, co zauważyła dopiero po chwili, kiedy już postawiła na stole jedzenie. Chwile tak na niego spoglądała, prosto w oczy, dopiero jego głos rozbudził ją z tego transu:
- Dziękuję pięknie. Te słowa spowodowały, że zdezorientowana i mocno zakłopotana wyprostowała się i odwracając się, czerwona jak burak, poszła za bar i zaczęła wycierać szklanki w zawrotnym tempie. Mężczyzna tylko lekkim uśmiechem skwitował jej działania i zaczął jeść. Przez resztę posiłku dziewczyna stała i ciągle robiła coś za barem, aby znów nie wpaść w sidła swojej nieśmiałości. Chłopak widział to, więc nie spokojnie konsumował. Kiedy skończył, podniósł rękę i zapytał głośno:
- Przepraszam, czy mógłbym prosić o rachunek? Wtedy dziewczyna stanęła jak wryta, chwilę nic nie robiąc, co znów wywołało u Ichira uśmiechem, po czym podeszła do kasy, naliczyła wszystko, i małą szkatułką w rękach oraz wzrokiem wbitym w podłogę, podeszła do chłopaka, stawiając szkatułkę na stole, wracając po chwili za bar. Yuki spojrzał do środka, wyjąc z niego ciasteczko i na dwa gryzy zjadając, po czym przeczytawszy rachunek wyjął portfel. Zostawił tam 10 dolarów napiwku i małą karteczkę ze swoim numerem, a także swoim imieniem. Dopiero po tym, z uśmiechem na ustach, zniknął z baru...
--------------------------------------------------------
z/t z tematu
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Joe's Ginger Restaurant   

Powrót do góry Go down
 
Joe's Ginger Restaurant
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Balthazar restaurant
» Ginger Helen Solberg

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: