Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Księgi objawień - Posąg.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Księgi objawień - Posąg.   Pon Mar 04, 2013 10:14 pm

Oto, proszę państwa, wytwór mojego chorego z frustracji umysłu. Enjoy.





Sala wystawowa była pusta, przez okna do środka wpadały pojedyncze pasma bladożółtych nitek księżycowej poświaty, które napełniały wnętrze upiorną jasnością. Ktoś wszedł do środka i zbliżył się do posągu okrytego ciemnym płótnem. Chwilę trwał w bezruchu a następnie drżącą z emocji ręką szarpnął materiał, który miękko spłynął na ziemię, odsłaniając przepiękny posąg nagiej kobiety. Zabłąkany promyk księżycowy oświetlił nocnego gościa. Był to mężczyzna, na jego twarzy pokazał się grymas bólu. Wyciągnął dłoń i dotknął gładkiej powierzchni alabastrowego posągu tak, jakby chciał dotknąć kogoś wyjątkowo bliskiego.
Kiedy jednak zamiast ciepłego ciała, pieszczotliwym gestem dotknął zimnego marmuru, runął na kolana i zaniósł się głośnym płaczem.

Obudził się pierwszy, zresztą zawsze budził się pierwszy, kochał tę chwilę tuż przed świtem, kiedy jeszcze na wpół błądził między snem a jawą. Wszędzie panowała cisza, przez żaluzje przeciskały się pierwsze promienie wschodzącego słońca tworząc przezroczyste smugi, które ginęły w mrocznej części alkowy.
Obrócił się ostrożnie i spojrzał na śpiącą u swojego boku dziewczynę. Długie złotorude pasmo włosów owinęło się wokół jej szyi i spłynęło po nagim ramieniu. Złociste piegi rozsiane na jej ramionach nie szpeciły, ale dziwnie zdobiły kremową skórę. Delikatnie odsunął włosy, aby spojrzeć na jej twarz. Uwielbiał obserwować ją, kiedy spała. Jej rysy stawały się dziwnie łagodne, rzęsy rzucały cień na policzki, a kąciki ust unosiły się w lekkim półuśmiechu, jakby śniła coś cudownego. Pocałował ją delikatnie, nie mógł się powstrzymać, choć wiedział, że zaraz się obudzi. Tak też się stało. Drgnęła i otworzyła oczy. Na widok mężczyzny uśmiechnęła się.
-Witaj kochany.- wyszeptała patrząc mu w oczy. Zatonął w bursztynowej głębi jej spojrzenia.
- Witaj kochana.- odpowiedział. To był ich codzienny rytuał.
- Nie odejdziesz dzisiaj?- to była raczej prośba niż pytanie.
- Przecież mówiłam, że nigdy cię nie zostawię- jej usta wygięły się w grymasie.
Odrzuciła przykrywającą ją narzutę i wyszła z łóżka. Wysoka, szczupła, krucha. Miała budowę bogini, dla niego była boginią.

Ciągle nie mógł uwierzyć, ze wybrała właśnie jego. Był rzeźbiarzem, zajmował się ozdabianiem domów i świątyń. Spotkali się podczas audiencji, kiedy prezentował swoje najnowsze prace. Były piękne i słusznie wzbudzały zachwyt oglądających, jednak on wiedział, że czegoś im brakuje. Od długiego czasu nie stworzył niczego, co miałoby w sobie tę magiczną urodę, która jest właściwa tylko arcydziełom. Brakowało mu natchnienia, czuł twórczą niemoc, był wypalony. Nie martwiło go to, aż do momentu kiedy ujrzał prace jakiegoś młodego artysty z dalekich prowincji. Jego dusza skręciła się z zawiści na widok emanujących życiem obrazów. Postaci wyglądały tak, jakby zaraz miały wyjść z ram i przejść się między zwiedzającymi. Rozejrzał się wokół, aby sprawdzić, czy ktoś to jeszcze zauważył i wtedy ją zobaczył. Stała na wprost jednego z płócien i spoglądała na dzieło marszcząc zabawnie brwi. Wyglądała zachwycająco spowita w zielone jedwabie kontrastujące z jej rudymi włosami. Pchnięty jakimś impulsem podszedł do niej.
- Piękny obraz.- powiedział, starając się, aby jego ton był przekonująco szczery.
- Arcydzieło.- odpowiedziała i spojrzała na niego. Wiedział, że zobaczyła zawiść ukrytą na dnie jego serca. Jej spojrzenie nabrało miękkości, ujęła go pod rękę i poprosiła, aby pokazał swoje prace. Posłusznie zaprowadził ją do pokoju, gdzie zgromadził rzeźby. Bezbłędnie wskazała na prace, których był autorem. Nie powiedziała nic na ich temat, ale nie odstępowała go już na krok. Spędzili całą noc na rozmowach o sztuce, a później pojechali do jego pracowni. Była z nim osiem dni, kiedy poprosiła, żeby wyrzeźbił jej postać. Zastanawiał się, dlaczego nie powiedziała mu tego od razu, zaczął podejrzewać, że była z nim tylko dlatego, że chciała mieć swój portret uwieczniony w kamieniu. Jednak choć te myśli zatruły radość bycia z nią, to perspektywa rzeźbienia czegoś tak pięknego, wydała się mu kusząca. Długo szukał odpowiedniego materiału, aż w końcu wypatrzył bryłę bladoróżowego alabastru. Uznał, ze to odpowiedni kamień na posąg dla Klio.

W każdy rys dłuta wkładał cały ogrom miłości, jaką czuł do dziewczyny. Nieregularna bryła alabastru zaczęła nabierać kształtów. Stopniowo wyłaniało się z niej jej smukłe, gibkie ciało. Była cierpliwą modelką, nie marudziła, potrafiła godzinami siedzieć tak, jak jej kazał i nigdy nie wypowiadała się na temat tego, co robił. Jednak im bliżej był końca, tym częściej przyłapywał ją na tym, że przyobleka twarz w jakąś chmurną zadumę. Nie chciała odpowiadać, kiedy pytał, zwykle zbywała go jakimś słowem, potem uśmiechem. A on nie naciskał, obawiał się, że może usłyszeć coś, czego się bał. A umierał na samą myśl o tym, ze może go opuścić. Później zaczęła wychodzić. Nie było jej godzinami, hamował niemądry odruch, który popychał go do tego, żeby ją śledzić. Dlaczego tego nie zrobił? Bał się zdrady.

Dzisiejszej nocy zakończył pracę i rozpierała go duma, kiedy patrzył na Klio wychodzącą z łóżka. Zaraz ją zaprowadzi do pracowni i pokaże rezultat wielodniowej pracy. Ubierał się patrząc, jak czesze swoje długie włosy. Nie lubił, jak je związywała, a ona robiła to tak często, jakby o tym wiedziała. Później wziął ją za rękę i zaprowadził do pracowni. Dramatycznym gestem zerwał materiał, którym zasłonięta była rzeźba.
- Spójrz, to ty.- powiedział z uśmiechem. Podeszła bliżej. Z drżeniem oczekiwał na jej reakcję, ale ona długo milczała, przyglądając się rzeźbie z lekko pochyloną głową, a on zastygł w oczekiwaniu na werdykt. W końcu odwróciła się do niego i zarzuciła mu ręce na szyję.
- Jest piękny!- zawołała. Natychmiast wyczuł w jej głosie jakąś nieszczerość, poszukał jej oczu, ale uciekła ze spojrzeniem i wtedy zrozumiał, że nie była zadowolona.
Kiedy powiedziała, ze wychodzi, postanowił, ze tym razem pójdzie za nią. Jak zwykle pocałowała go na pożegnanie i kiedy tylko zamknęła drzwi, ruszył jej śladem. Przeszli przez środek miasta i wkrótce skręcił za nią w jakąś małą uliczkę, która prowadziła na obrzeże dzielnicy kupieckiej. Tutaj Klio zatrzymała się przed niewielkim domkiem skrytym między gęstymi pędami winorośli. Otworzyła bramę i zapukała do masywnych drzwi. Popatrzył na osobę, która pojawiła się w progu. Z przerażeniem uświadomił sobie, ze jest to młody malarz, którego prace podziwiał na ostatniej prezentacji. Dziewczyna weszła do środka. Zazdrość kazała mu wejść na prywatny teren, zakradł się w stronę okien. Posuwając się wzdłuż muru doszedł w końcu do okien pracowni malarza. Wspiął się na palcach i zajrzał do środka. Klio stała przed dużym płótnem, młody mężczyzna mieszał farbę na palecie dyskretnie spoglądając na dziewczynę. W końcu cos powiedział a ona głośno się roześmiała, zawtórował jej. Ich śmiech przeszył jego serce nieoczekiwanym bólem. Odsunął się od okna i opuścił podwórko.

Czuł, że właśnie umarła jakaś cząstka jego duszy, coś, czego nigdy nie odzyska. Snując ponure myśli zapuszczał się coraz dalej w nieznane mu rejony miasta. Nie chciał teraz wracać do pracowni, nie chciał teraz spotkać ukochanej. Zdradziła go nie tylko jako kochanka, ale i jako muza. Wybrała inny sposób na uwiecznienie swojej urody, a tego nie potrafił jej wybaczyć. Zatrzymał się przed karczmą. Nie był tu nigdy, ale na widok szyldu przyszła mu do głowy myśl, aby utopić smutki w najmocniejszym winie, jakie tam znajdzie. Karczma jak zwykle pełna była kupców, mieszczan, szlachty i poszukiwaczy przygód, w ciemnych kątach
ukrywali się ci, z którymi nikt porządny nie chciał mieć do czynienia, rabusie i najemnicy.
Chwile lustrował wzrokiem salę, aż w końcu wypatrzył wolny stolik. Usiadł a potem poprosił o dzban wina.
Kończył chyba trzeci, kiedy ktoś się do niego przysiadł. Jego zamroczony alkoholem umysł zarejestrował tylko, że był to masywny mężczyzna otulony czarną opończą, która sprawiała, że wyglądał, jak stary gawron. To skojarzenie nieoczekiwanie rozbawiło go. Uśmiechnął się i popchnął dzban w jego stronę.
- Częstuj się, ja stawiam- Patrzył jak nieznajomy nalewa sobie wina i unosi puchar. Przepił do niego, a później zaczął opowiadać, potrzebował zrzucić z serca ciężar zdrady, a nikt nie nadawał się lepiej na powiernika sekretów, jak anonimowy rozmówca. Kiedy skończył, jego towarzysz nachylił się nad stołem.
- Boli cię utrata kochanki czy zdolności twórczych?- zapytał. Pomimo tego że był pijany, uświadomił sobie, że pytanie było najwłaściwsze ze wszystkich, jakie mógł mu zadać. Wiedział, że zdrada Klio nie byłaby tak dotkliwa, gdyby to był ktoś inny. To, że wybrała akurat najzdolniejszego malarza, jakiego spotkał, zabolało najbardziej. Już wtedy, podczas prezentacji zazdrościł mu talentu, teraz płonął nienawiścią. Te myśli miał widać wyraźnie wypisane na twarzy, bo jego towarzysz już o nic nie zapytał.
- Mogę ci pomóc, ale musisz się zgodzić na cenę, jakiej zażądam.- zaproponował.
- Ile?- zapytał. Nieznajomy potrząsnął głową i roześmiał się.
- Nie, nie mówimy o pieniądzach, talentu nie można kupić. Jeżeli zgodzisz się zapłacić, bez pytania o cenę, zdobędziesz sławę, zostaniesz nadwornym rzeźbiarzem cesarza.-
Propozycja oszołomiła go. Owszem, kupowali jego posągi na cesarski dwór, ale nigdy nie interesowali się twórcą tych dzieł. Pozycja nadwornego artysty była najwyższą, jaką mógł sobie wymarzyć. Uświadomił sobie także, że wtedy miałby szanse na odzyskanie Klio.
Niepokoiło go tylko to, że nie usłyszał ceny, ale w końcu co miał do stracenia. Wszystko na czym mu zależało, przepadło. Spojrzał na mężczyznę, jego sylwetka dziwnie się rozmazywała, ale zrzucił to na karb zbyt dużej ilości wypitego wina.
- I jak?- usłyszał pytanie.
- Zgoda.- powiedział zdecydowanie, jego oczy spotkały spojrzenie nieznajomego i ujrzał w nim szyderstwo, ale i groźbę. Przez moment zaświtała mu myśl czy nie nazbyt pochopnie dał mu swoją zgodę, ale kiedy zdecydował się zapytać ponownie o warunki umowy, nieznajomy znikł. Musiał nie zauważyć, kiedy opuścił stolik, rozejrzał się po sali, która tonęła w oparach dymu. Nigdzie go nie było. Poczuł, jak przeczucie czegoś strasznego prześlizguje się przez jego serce. Gwałtownie wytrzeźwiał, wstał i trochę chwiejnym krokiem wyszedł z karczmy.
Przez całą drogę do domu zastanawiał się czy to spotkanie miało miejsce, czy też było wytworem pijackich rojeń. Nie umiał odpowiedzieć na to pytanie.

Do mieszkania starał się wejść jak najciszej, nie chciał jej zbudzić, jednak kiedy zapalił światło, stwierdził, ze mieszkanie jest puste. Klio po raz pierwszy nie wróciła, zrozpaczony rzucił się w ubraniu na łóżko i tak zasnął. Nie pojawiła się i na drugi dzień, a kiedy zaniepokojony zaczął ją szukać, okazało się, że zniknęła.

- Ogłaszamy, ze zwycięzcą konkursu jest znany artysta....- słowa dobiegały do niego jak zza ściany – Jego posąg „Natchnienie” zdobył pierwszą nagrodę. Został też mianowany nadwornym rzeźbiarzem Jego Cesarskiej Mości.- werdykt został przyjęty burzą oklasków. Ludzie pchali się do niego, aby złożyć mu gratulacje. Patrzył obojętnie na znanie i zupełnie mu obce twarze. Mechanicznie ściskał dłonie i cierpliwie znosił poufałe poklepywania po plecach. Jego wzrok ciągle kierował się w stronę, gdzie umieszczono jego dzieło. Na czarnym postumencie różowiła się smukła sylwetka uwiecznionej w alabastrze Klio. Wzbudzała niekłamany zachwyt wszystkich, którzy ją podziwiali. Musiał sam przyznać, ze było to arcydzieło. Krytycy rozpływali się w pochwałach na temat tego, jak uchwycił podobieństwo postaci.
-Ten posąg żyje!- wykrzykiwali entuzjastycznie przy ocenie pracy i tylko on wiedział, że tym razem naprawdę mają rację.
Powrót do góry Go down
 
Księgi objawień - Posąg.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka
» Księgarnia Esy i Floresy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Offtopic :: Galeria-
Skocz do: