Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustkowie Limbo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Pustkowie Limbo   Wto Mar 05, 2013 9:42 pm


Limbo. Dante określił je najbliższym powierzchni kręgiem piekielnym, w którym dusze cierpią tylko dlatego, że nigdy nie dane im było poznać Boga. W istocie Limbo jest miejscem przejściowym, w którym dusze udręczone i cierpiące, ale też takie, które nie mają swojego miejsca w życiu, tułają się szukając odkupienia, lub potępienia. Spękana ziemia i rdzawe niebo dominują w widocznym krajobrazie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Czw Kwi 11, 2013 8:11 pm

//z hotelu w Yates Center, Kansas

Owen odetchnął głębiej, siadając na kamienistym pagórku. Czuł wyraźniej Przepływ i słyszał Takt, wiedział więc, że jest już w Terytorium. Wiatr, przerzucający z miejsca na miejsce ziarna piasku u drobiny pyłu zwiał mu z głowy kaptur, jednak (z powodu plastrów z taśmy izolacyjnej na oczach) żadne ciało obce nie mąciło wzroku Pathfindera.
Przy ramieniu nadal czuł niewidomą dziewczynę z Yates Center, którą zabrał ze sobą na Pustkowie. Jej serce nadal biło z umiarkowanego przerażenia...
W powietrzu słychać było miarowe mruczenie, przypominające bicie w wielki, szeroki bęben, lub tykanie gigantycznego wprost zegara. Dźwięk Taktu... Tutaj, w Terytoriach, nawet Laureline powinna móc go usłyszeć, jednak tylko Owen i inni Pathfinderzy byli w stanie czytać tutaj z Przepływu. Ich umysły były do tego celu w specjalny sposób zniekształcone i przesiąknięte tym wyjątkowym, rzadkim rodzajem szaleństwa, które cienka, czerwona linia oddziela od geniuszu.
Owen odetchnął głęboko. Z tego, co się orientował, nic im tutaj nie groziło przez pewien czas - ani śmierć, ani rany fizyczne nie miały miejsca w Realm Between.
- Jesteś cała?- Zapytał troskliwie, "patrząc" na dziewczynę.

/* Mam nadzieję, że ten kolor bardziej ci odpowiada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 4:34 pm

Poczuła lekki, acz stanowczy uchwyt Owena na ramieniu. Potem wszystko zawirowało i już po chwili muzyka i szepty biesiadników ucichły. Dziewczynie kręciło się w głowie, pochyliła się i zwymiotowała. Nie była przyzwyczajona do takich... podróży. Chociaż zawsze sądziła, że ma raczej mocny żołądek.
Kiedy pierwsze objawy choroby 'lokomocyjnej' minęły, do Lee zaczęły docierać kolejne fakty. Powolne i głębokie tykanie, inna powierzchnia pod podeszwami trampków. W powietrzu unosił się delikatny zapach czegoś, czego Laureline nie była w stanie zidentyfikować.
-Tak, chyba nic mi nie jest. -oczywiście pomijając zwrot treści żołądkowych. No ale grunt, że skończyło się na jednej fali. Niestety wciąż pozostawał ten wstrętny posmak i palenie w gardle. Do tego ogólna i kompletna dezorientacja.
-Gdzie nas teleportowałeś? -spytała. W tym momencie zdała sobie sprawę, że upuściła swój ślepy kijek, jeszcze gdy byli w hotelu. No cóż, będzie musiała obejść się bez niego. W sumie nie pierwszy raz.

*Tak, o niebo lepszy :)
Powrót do góry Go down
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 4:43 pm

Owen "spojrzał" zdziwiony.
- "Teleportacja" to złe określenie tego, co zaszło między nami, moja droga.- Przespacerował się wokół niej, z bezbłędną precyzją unikając leżącego na piasku przypadkowego kamienia.
Miał rację. To co zrobił, nie było... teleportacją, ani w sensie fizycznym, ani chemicznym. Owen, jako Pathfinder, mógł "widzieć" pewne miejsca w osnowie rzeczywistości, dzięki którym mógł ją opuszczać razem z całym swoim ziemskim ciałem, a także zabierać w tę podróż innych.
- Poza tym, postaraj się oszczędzać jedzenie, dobrze? Nie sądzę, żebyśmy znaleźli tutaj coś, co pozwoli nam zaspokoić głód...-
To mówiąc usiadł na wspomnianym kamieniu i wsłuchał się uważnie w Takt, chcąc przekonać się, co dzieje się w tej chwili na Ziemi, w miejscu które właśnie opuścili. Przepływ jednak uparcie milczał na ten temat...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 4:50 pm

-W takim razie jakie byłoby dobre określenie? -spytała, obchodząc swój bałagan w bezpiecznej odległości i siadając po turecku na ziemi. -No i gdzie właściwie jesteśmy? -to 'tykanie' przywodziło jej na myśl wnętrze wielkiego zegara, na przykład Big Bena, jednak ta opcja odpadała z kilku powodów. Po pierwsze, co oczywiste, tam podłoga jest z desek. Tutaj perfidnie chodzili po piasku. Nie takim plażowym, bardziej coś jak na drodze gruntowej. Po drugie nie byli w pomieszczeniu, a na otwartej przestrzeni, co wywnioskowała z akustyki, a raczej jej niejakiego braku. Żadnego zakrzywienia dźwięku po odbiciu od ściany, żadnego echa. W okolicy nie było chyba nawet drzew czy krzaków.

Powrót do góry Go down
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 5:05 pm

Słowa dziewczyny wyrwały Pathfindera z zamyślenia.
- To Limbo. Świat poza światem, czas poza czasem. Nie wiem, czy jest określenie na to, co zrobiłem.- Wyznał po chwili milczenia.
Dziewczyna była, podobnie jak on, niewidoma. Być może dlatego nie czuła tego panicznego lęku przed nieznanym i dla wielu groźnym miejscem, jakim było Realm Between. Łatwo było się tu zgubić, jeszcze łatwiej trafić na coś nieoczekiwanego, a już zupełnie łatwo - zwariować. Przed szaleństwem i śmiercią ratowało wtedy tylko nauczenie się używania Taktu Świata, a po pewnym czasie - także ignorowanie go. To najważniejsza nauka, jaką musiał pojąć każdy Pathfinder.
Laurelina nic nie groziło - trafiła do Limbo pod opieką Owena, nie musiała więc obawiać się szaleństwa, ani niebezpieczeństw. Przynajmniej, dopóki się od niego nie oddali.
- Tam, w hotelu, to była twoja ciotka. Twoje "nie do końca nie stąd" i "rodzina w tym mieście".- Bardziej stwierdził, niż zapytał po kolejnej chwili namysłu.- To na nią musiał prowadzić Przepływ, ale... Hmm...-
Zastanowił się głębiej. W sumie, ile może powiedzieć tej dziewczynie?
- Czy wiesz, że nawet niewielka jałmużna dla żebrzącego biedaka może wywołać niesamowitą, ogarniającą cały kosmos reakcję łańcuchową?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 5:20 pm

-Limbo? Czy to nie przypadkiem jedno z kręgów piekieł? Trafiali tam nieochrzczeni, o ile się nie mylę. -przynajmniej według Boskiej Komedii Dantego Alighieri. -To TO libmo?-niezła schiza by była. Chociaż i tak są już poza czasem i przestrzenią, więc... Co za różnica. Chyba jedynie taka, że skoro istnieje pierwszy krąg piekła, to zapewne istnieją kolejne, czyli istnieje Lucyfer. A skoro istnieje Lucek, to i Bóg. Chrześcijanie 1 - ateiści 0.
-Tak czy siak tamci musieli mieć niezłe zdziwko... -ciekawe, jak to wyglądało z ich perspektywy. Po prostu zniknęli, rozpłynęli się w powietrzy, czy raczej wskoczyli w jakąś wyrwę czy a la czarną dziurę lub wessała ich jakaś niewidoczna mała dziura w rzeczywistości.
-Tak, słyszałam takie teorie... Lubię filmy sci-fi, czasami jest to poruszane przy tematach podróży w czasie. Tak zwany efekt motyla. -no, nawet był film o tym tytule. Chyba nawet dwie części...
-Skoro mamy chwilkę, to może wyjaśnisz mi dokładnie o co chodzi z tym taktem i przepływem? -Owen był nieco dziwny. Wydawał się być w porządku, ale jednocześnie sprawiał wrażenie takiego... oderwanego od otaczającej go rzeczywistości. Jakby był w półśnie, albo na jakichś narkotykach.
Powrót do góry Go down
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 5:33 pm

- Chwilkę...- powtórzył, niepewny co do znaczenia owej chwilki. Mieli do dyspozycji cały, nieskończony czas wszechświata.
- Nic nie wiem o TYM Limbo, jeśli masz na myśli Piekło Dantego. Tutaj dusze błąkają się, szukając odkupienia, lub zbawienia. Weszliśmy tutaj... kuchennymi drzwiami.- Uśmiechnął się szaleńczo, by po chwili znów przyjąć minę zaskoczenia. Chciała słuchać o Takcie. To nie zdarzało się często. Większości ludzi wystarczało, że Owen, jako detektyw, którego można wynająć, odnajduje różne rzeczy. Nikogo nie obchodziło, jak to robi.
- Efekt motyla to również wspaniały przykład.- Zgodził się.- Takt opiera się na serii takich "efektów". To Takt Świata, w którym jest wykonywana każda czynność, każda myśl i każdy oddech. Nawet twoje serce, chociaż możesz tego nie czuć, bije do Taktu Świata. Posłuchaj go...- Poradził, dając dziewczynie czas na zrobienie tego prostego doświadczenia.- To tak, jakby wszyscy tańczyli do jednej piosenki, której muzykę tylko ja mogę usłyszeć.- Wyjaśnił precyzyjniej.- Dzięki temu nie potrzebuję okularów. Ni potrzebuję psa, ani tego śmiesznego patyczka... Bóg mógł odebrać mi wzrok, ale pozwala mi cały czas słyszeć Takt. I dzięki niemu czytać Przepływ.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 5:44 pm

-Więc definicja jest mniej więcej taka sama. -ciekawiło ją, czy te dusze widać jako przeźroczyste zjawy. Ale z oczywistych względów raczej się tego nie dowie. -Kuchennymi drzwiami? Czyli teoretycznie wtargnęliśmy na czyjąś posesję i ten ktoś może się tu zjawić bardzo rozgniewany? -mówiąc 'ktoś', miała oczywiście na myśli Lucyfera. O ile rzeczywiście on tutaj dzieli i rządzi.
Wsłuchała się w bicie swojego serca, zgodnie ze słowami Owena. Nie musiała tego robić, żeby wiedzieć, iż bije w pewnym rytmie. W tym momencie dość szybkim, za co obwiniać można zdarzenia sprzed kilku chwil. Rytm ten jednak nie był przecież ciągle taki sam. Nawet nie zmieniał się skokowo ani liniowo. W sumie żadna funkcja tego nie opisywała. No tak, właśnie trafiła do limbo, fizyka rzeczywiście ma tu sens... Zresztą sama była przykładem łamania jej praw.
-Interesujące... To taki... szósty zmysł. -coś wpadło jej do głowy i chwilę zastanawiała się, czy podzielić się tym ze swoim rozmówcą. W końcu wypaliła:
-Dobra, czyli cały świat działa w rytm taktu i wszystko jest od niego zależne. A czy spotkałeś kiedyś kogoś, kto był, że tak to ujmę, wyrwany z kontekstu? Że tańczył nie do rytmu? Albo był tam, a jednak nie czułeś go. Wiedziałeś o jego obecności tylko z takich bodźców, jak dźwięki, które wydawał. -taki ktoś mógłby być niezłym nemessis. Z perspektywy Owena byłby wręcz Ninją.
Powrót do góry Go down
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 5:55 pm

Owen uśmiechnął się, jak nauczyciel patrzący na ucznia, który zadał trafne pytanie.
- Takt jest tylko mechanizmem, czymś, co stuka wewnątrz maszynerii, upewniając nas - Pathfinderów Twórcy Taktu - że wszystko się porusza. Ale każda istota, która żyje w Takcie, nakłada na niego swój rytm. Każdy ma swoją symfonię, każdy z nas jest osobnym koncertem. Są ludzie, których melodia jest cudowną, wielowątkową symfonią ciągnącą się wraz z ich życiem z nieskończoności w nieskończoność, cały czas odkrywając samą siebie na nowo. Są też ludzie, którzy samą swoją obecnością sprawiają, że Takt się rwie, szarpie, staje zgrzytliwy i synkopowany. Każdy z nas jest inny. To jak odcisk palca. Teraz mógłbym już poznać ciebie wszędzie, nawet w środku tłumu podczas koncertu mocnego uderzenia. Grasz bardzo ładną melodię... Laureline 'Lee' Pelham, znana również jako Jolt.- Uśmiechnął się. Przepływ zmienił się, podsuwając mu odpowiednie informacje, których zażądał. Prości, zwykli ludzie byli dla niego jak otwarte księgi - łatwi do odczytania poprzez decyzje, jakie podejmowali i rytm, jaki sobie narzucali. Lee była trudniejsza, być może dlatego, że nie była "zwykła". A jednak, mimo to, część informacji była dla Pathfindera widoczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 6:05 pm

Ach, czyli istota bez taktu nie ma prawa istnieć. Ciekawe. Lee była jednak pewna, że gdzieś jest ktoś taki. Zawsze tak jest. Coś wydaje nam się niemożliwe, po prostu nie ma prawa istnieć i kropka. Aż w pewnym momencie pojawia się coś lub ktoś, który udowadnia, że to niemożliwe coś jednak jest wykonalne.
-Dziękuję... Ej, zaraz! -dopiero po chwili zreflektowała się, co powiedział. Tętno znów jej skoczyło.
-Em... y... -zatkało ją. Zaprzeczyć? Nie, to by chyba nie miało sensu. On nie strzelał, po prostu to wiedział. To samo z nazwiskiem. -To też powiedział Ci takt? -spytała niepewnie. -Czy jesteś też telepatą? -jeśli to pierwsze... Cóż, naprawdę potężna umiejętność. Wróciła chwilę wcześniej, do tematu o efekcie motyla. Czyżby umiał też patrzeć w przyszłość? Może on już wiedział, co odpowiedzieć, zanim Lee zada pytanie?
-Co jeszcze o mnie wiesz? -trochę się bała, bo jednak jak każdy miała swoje mroczne sekrety, które zakopała dawno gdzieś na dnie skrzyni wspomnień. I te sekrety miały z nią trafić do grobu.
Powrót do góry Go down
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 6:19 pm

Owen pokręcił głową.
- To nie Takt mówi. Takt tylko działa, wyznaczając rytm chwili bieżącej. Informacje zawiera Przepływ.- Wyjaśnił. Dla osoby, która nie ma choć ogólnego pojęcia o fizyce, trochę o chemii i może nieco o teologii, mogło wydawać się to wiedzą mglistą i tajemną, nie mając prawdziwie naukowego podłoża. Owen nie miał zdania na ten temat - po prostu robił pewne rzeczy.
- Przepływ, to połączenia pomiędzy wszystkimi obiektami w przestrzeni i różnice, jakie wywołują połączone, lub odseparowane. Tworzysz inne zniekształcenia Taktu stojąc, a inne biegnąc i rzucając się w ramiona ukochanemu mężczyźnie. Jeszcze inna jest sytuacja, w której coś trzymasz, lub twoje dłonie nie zajmują się niczym. Bardzo wiele informacji dziejących się w Takcie zostaje nadpisanych do Przepływu, jak dane w komputerze.- "Spojrzał" na nią badawczo.- Ciebie zdradziła próba użycia mocy mutanta w hotelu. Do Przepływu nadpisały się twoje personalia, dopasowane do rodzaju mocy, którą próbowałaś się posługiwać. Podobnie twój wiek, pseudonim, a nawet - co może cię zdziwić - twój ulubiony smak lodów. Ale nie martw się - żadnych brudnych faktów. Co więcej, Przepływ nie zawiera w sobie wszystkiego na żądanie. Zmienia się, nieraz bardzo szybko.- Wstał z kamienia.- To właśnie z Przepływu wiedziałem, że powinniśmy iść do hotelu, a także, w którym momencie za drzwiami znajdzie się twoja ciotka. Jeśli tak będzie ci to wygodniej zrozumieć: Przepływ to obraz świata, będący ideałem - obrazem, który powinien zaistnieć w tej chwili. Jeśli na tym obrazie mamy znaleźć się w tym miejscu, Przepływ rzuci nas właśnie tam. Podobnie z informacjami.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 6:36 pm

Słuchała go uważnie, starając się to wszystko ogarnąć. Nie był to banał, ale było łatwiejsze niż to, co przerabiali na uczelni... Chociaż może to tylko dlatego, że Owen nie użył wzorów, do opisania tego wszystkiego.
A więc jednak widział przyszłość. W pewnym stopniu. Może nie był w stanie przewidzieć takich rzeczy, jak kogo Lee poślubi, ale widział tą bliską przyszłość. A przynajmniej tak to nasza bohaterka postrzegała.
-Dobra, chyba rozumiem... Jeszcze tylko jedno pytanie. Co jest definicją tego ideału? Utopia? I wspomniałeś coś o Pathfinderach i Twórcy Taktu. Mógłbyś rozwinąć te pojęcia?
Powrót do góry Go down
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 6:48 pm

- Pathfinderzy... Zadam ci pytanie, mała Laureline. Kim są hydraulicy i jaki jest ich związek z rurami. I jak się ma ich praca do osoby, która wprowadziła powszechną kanalizację?- Odpowiedział pytaniem na jej pytanie. Bawił się nawet całkiem nieźle, ucząc ją podstaw swojego życia. Być może ona również mogłaby być dobrym Pathfinderem...
- Nie utopia.- Podjął po chwili.- Sytuacja, która sprawia, że Takt kontynuuje bieg niezakłócony. Takt jest jednym z czynników, które generują Przepływ. Kiedy zmienia się jedno, zmienia się i drugie.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 6:56 pm

-Dobra, łapię. -uśmiechnęła się lekko. -Kurcze, gdyby nie wy, to musiałby tu być niezły burdel. -skoro rzeczywiście pilnują ładu i harmonii... Ciekawe, czy wśród nich też trafiają się bumelanci, którzy olewają swoje obowiązki. I jakie kary ich za to spotykają. No i czy Pathfinderem się rodzi, czy zostaje. I czy jest to takie... jak zgłoszenie do armii, czy jak... Musisz być godzien, musi Cię wybrać Twórca Taktu - musisz być wybrańcem. Jak Neo. Ach, tyle pytań...
-A jakie jest wasze największe osiągnięcie? W sensie... Zapobiegliście kiedyś na przykład końcowi świata? Albo największa wtopa. World trade center to wina któregoś z was, który olał lub nie dał rady sprostować przepływu? -kurcze, Ci goście tworzą historię. I kolejne pytanie - czy są nieśmiertelni? I od zarania dziejów przepływu pilnuje ta sama grupa? Czy umierają jak ludzie i ich miejsce zajmują po prostu kolejni? I czy wszyscy są niewidomi?
Powrót do góry Go down
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 7:10 pm

Zaśmiał się. Trochę radośnie, ale przede wszystkim jak szaleniec - piskliwie i głośno.
- Przeceniasz mnie.- Stwierdził, kiedy trochę się opanował.- Wiele rzeczy po prostu się dzieje. Nie jesteśmy masońską lożą, ani kliką tajnych władców wszechświata... Po prawdzie, bardzo rzadko widuję innych... i to nie tylko z powodu moich... problemów.- Uśmiechnął się smutno i podszedł do niej bliżej.- Zmieniła się trochę melodia... Musisz mieć masę innych pytań, co?- Zauważył.
Owen, jako partner, nawet krótko terminowy, byłby jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem - nie trzeba by mu mówić, czego się oczekuje, czy też pragnie, ale z drugiej strony niewiele można by przed nim ukryć.
- Poza tym, dlaczego zakładasz, że Przepływ i Takt zostały skonstruowane, by trzymać ludzi z dala od śmierci i cierpienia. World Trade Center... A może wielki krach na giełdzie Wall Street... Założyłaś od razu, że Twórca Taktu (ty nazywasz go pewnie Bogiem...) pomyślał o tym jako o mechanizmie wczesnej obrony. To dobrze o tobie świadczy, ale niestety, prawda jet dużo smutniejsza.- Zwiesił głowę i pociągnął nosem, by po chwili westchnąć.- Ludzie nieraz po prostu umierają, bo taki jest Przepływ danej chwili. Nie powinniśmy go zakrzywiać tylko dlatego, by ocalić jedno, lub dwa życia więcej spośród tych, którzy powinni odejść, chociaż potrafimy robić wiele rzeczy... Ten efekt motyla... Każdy może być motylem. Problem w tym, że teraz w Kansas przepływ jest nieodpowiedni. Idzie w złą stronę, więc powinienem... jak to barwnie ujęłaś...- Uśmiechnął się.- ...sprostować go. Jedna rzecz ciągnie za sobą następną. Coś musi ZATRZYMAĆ Przepływ.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 7:33 pm

Dobra, teoria o kształtowaniu historii padła. Przynajmniej w sporej części.
-No tak, trochę tego jest... To taka moja wada i zaleta w jednym. Sporo ludzi się nerwuje, jak ich tak zasypuje pytaniami. A na przykład wykładowców bardzo to cieszy. -nie była pewna, jakie jest podejście Owena do tej jej cechy, postanowiła jednak sprawdzić jego cierpliwość.
-To jak to się dzieje, że niektórzy są tymi Pathfinderami? Rodzicie się tak, Twórca Taktu wybiera was w pewnym momencie życia? -dopuszczała jeszcze opcję tworzenia ich z niczego, albo z tego, co pod ręką, jak na przykład golemy, ale nie chciała urazić mężczyzny, więc tą wizję zachowała dla siebie. Chociaż możliwe, że i tak ją zobaczył. A raczej poczuł.
-Z jednej strony to brzmi tak... po sku*******ku. Macie moc ratowania życia, a jednak jej nie wykorzystujecie. -chyba duża grupa ludzi by tak to odebrała. -Ale przyjmijmy, że wam ufam. Że wiecie co robicie, że macie swoje powody. W sumie czasami potrzebne są takie tragedie. To łączy ludzi. -trochę to smutne, że ludzie najbardziej jednoczą się wtedy, kiedy dzieje się źle. To takie... żeby było dobrze, żeby między ludźmi zrodziło się jakieś takie braterstwo, to najpierw ktoś musi zginąć, musi być jakiś zamach, wojna...
-To może wracajmy. Bo jeszcze zrobi się tam niezły bajzel. Jak trzeba, to trzeba. Postaram Ci się pomóc w miarę możliwości. -uśmiechnęła się do niego szeroko.
Powrót do góry Go down
Pathfinder

avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Kwi 13, 2013 7:39 pm

- Nie zgadzam się.- Odpowiedział od razu.- A Twoje życie?-
przytyk był celny. Gdyby Owen nie wykorzystał swoich "mocy" Laureline stałaby się pewnie kolejną ofiarą gniewu mieszkańców miasteczka. Ten napędzający ich bezbrzeżny gniew... coś musi być na rzeczy. To on zakrzywia Przepływ, by zmieniał się w niewłaściwy sposób.
Owen ujął delikatnie dziewczynę w ramiona.- Przepraszam, że nie dorastam do twoich wyobrażeń o mnie. Chciałbym być dobrym, ale czasem mi po prostu nie idzie.- I obrócił się wraz z nią w miejscu, wzbudzając pod stopami obłoki kurzu... by zniknąć po chwili w osnowie rzeczywistości.

//zt do Yates Center; pisz gdzie chcesz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Pon Wrz 19, 2016 8:48 pm

Zajęty rozmową z przyjacielem nie był w stanie odpowiednio wcześnie dostrzec tego co działo się z Białołuskim. Gdy zdał sobie sprawę ze zmian, które nastąpiły u Onurisa, było już za późno. Dosłownie w jednej chwili poczuł silny uścisk na swojej głowie i nim zdążył cokolwiek zrobić znaleźli się w jakimś dziwnym miejscu, które nic Mścicielowi nie mówiło. Popękany grunt, niebo w dziwnych kolorach i burza z piorunami. Skanery podpowiadały mu, że skład gleby i atmosfery nie jest zgodny z tym występującym na Ziemi. Jednocześnie nie przypominały żadnego innego znanego mu miejsca. „Tony? JARVIS? Ms. Marvel? SHIELD? Ktokolwiek mnie słyszy?” – wywoływał we wszelkich możliwych formach komunikacji, ale nie przyniosło to żadnego skutku. Stracił kontakt ze światem zewnętrznym, był zdany tylko na siebie.
Było jednak coś jeszcze i w żaden sposób nie było to dla niego korzystne. Nic nie wskazywało na to, że miejsce, w którym się znaleźli posiada słońce lub jakąś inną gwiazdę. To sprawiało, że jeśli chce wrócić do domu, musi zrobić to jak najszybciej. Lecz nie może za bardzo się forsować. Bez stałego źródła energii słonecznej, prędzej czy później nie będzie zdolny do podjęcia żadnych działań i utknie tu na stałe. Chyba, że wcześniej uda mu się pomóc Onurisowi lub znaleźć inny sposób na powrót.
Właśnie, Białołuski. Widać było iż walczy sam ze sobą, by nie rzucić się na Mściciela. Agresywna poza, krwistoczerwone ślepia i wyładowania ciągnące się wzdłuż łap jaszczura nie wróżyły niczego dobrego. Vision nie wiedział ile czasu mu zostało nim Onuris przestanie nad tym panować i zaatakuje. Uniósł się więc w powietrze i odleciał kilka metrów do tyłu.
- Co ci się stało? Czy to o tym cały czas wspominałeś, gdy rozmawialiśmy na posterunku policji? – spytał spokojnym, łagodnym tonem. Znał odpowiedź, wszystko wskazywał, że to właśnie jest klątwa, o której mówił, ale może uda mu się kupić trochę czasu. Wątpił, czy bestia zdoła mu odpowiedzieć, ale nie zaszkodzi spróbować. Jeśli ten rzuci się na syntezoida, Vision wystrzeli kilka krótkich promieni ostrzegawczych, licząc że ten choć na chwilę odpuści i da Mścicielowi chwilę na przeanalizowanie sytuacji, i podjęcie dalszych działań. Krótko chciał jeszcze rozejrzeć się po okolicy, znaleźć jakieś wzniesienia lub inne zmiany w topografii terenu, które gdyby zmuszony był do ucieczki mógłby wykorzystać do ukrycia się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1324
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sro Wrz 21, 2016 7:43 pm

NPC Storyline - Dur-Shurrikun|Onuris|???|???

Spokojny ton głosu nie wpłynął pozytywnie na czarnołuskie teraz, widmo. Gad uniósł swe wargi, ukazując ostre kły. Bestia wzięła następnie głębszy wdech, co dało się ujrzeć po gestykulacji oraz ruchach klatki piersiowej - po czym ryknął, a wydobywający się z jego strony hałas - sprawił, że całe otoczenie się zatrzęsło. Jeśli stałby tutaj zwykły człowiek, to prawdopodobnie byłby już głuchy. Błękitny portal pojawił się za Onurisem, a z samego portalu wyszła istota. Stwór wyglądał jak potwór. Długi, cienki ogon, cztery ręce, ciało pokryte czymś co przypominał chitynowy pancerz. Na ciele stwora dominowała ciemna kolorystyka, przeplatana niebieską. W lewej, górnej ręce, stwór trzymał czerwony sześcian. Vision nie powinien mieć problemu z rozpoznaniem obiektu.
Spoiler:
 
Spoiler:
 
W zakończonej pazurami dłoni, znajdował się jeden z niesławnych Cosmic Cube. Ten konkretny charakteryzowała czerwona poświata. Stwór spojrzał wpierw na Onurisa, a następnie zerknął ku Visionowi.
-Zabij to, bestio.
Odezwał się stwór. Jego głos był pełen pogardy, wrogości. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Widmo znowu zniknęło, cień padł na Visiona gdy stwór pojawił się za nim. Wtedy jednak wszystko zastygło w miejscu. Wszystko - poza mścicielem. Gdy ten się odwrócił, ujrzał gada nieruchomo w powietrzu, zamachującego się pazurami prosto na jego głowę. Albo miejsce, gdzie przed chwilą ta głowa była. Bestia była piekielnie szybka.
Czas stał jednak w miejscu, przez tą krótką chwilę. Nawet przeciwnik dzierżący Cosmic Cube, został unieruchomiony. Znów rozległ się głos. Donośny, poważny, doświadczony. Istoty, której tutaj nie było, fizycznie.
/Ach, mścicielu. Wciągnęli ciebie w rozgrywkę pomiędzy mą rasą? Mój brat nie gra uczciwie. Dwóch czempionów przeciwko jednemu? Wyrównam twe szanse. Powodzenia.../
Po tych słowach, wszystko ucichło. Czas ponownie ruszył. Onuris spadł na ziemię, zaskoczony faktem, że Visiona nie było w tym samym miejscu (logiczne, że raczej nie czekał, aż go trafi) - w którym być miał. Stwór zaraz jednak odwrócił się do syntezoida, mrużąc swe ślepia badawczo.
-Onuris! Viir!
Odezwał się kolejny głos. Wspomniany "czempion" który miał pomóc Visionowi w tej nierównej walce. Kawałek dalej dało się dostrzec postać, ponad dwu metrowej istoty, jakieś trzydzieści, może czterdzieści centymetrów niższej od Onurisa. Dwa metry i dwadzieścia centymetrów wzrostu, atletyczna oraz umięśniona budowa ciała, pysk niczym u raptora, długi ogon - łapy na nogach, zakończone pazurami. Tak samo dłonie, zwieńczone pazurami. Istotę pokrywało biało-czarne futro. To co syntezoid mógł zauważyć, z racji posiadania skanerów - to doskonała kopia istoty organicznej, jaką była ta maszyna. Z daleka dało się dostrzec puls, oddech, jak również metalowe pazury z bliżej nieznanego materiału. Do tego wszystkiego białe, świecące lekko ślepia, jak również wręcz przesadnie idealna sylwetka. Była to maszyna, mająca podkreślać doskonałość swych twórców. Android miał na sobie spodnie od umundurowania bojowego, posiadające kamuflaż czarno-biało-srebrny. Dość nietypowy, charakteryzujący oraz identyfikujący swój-wróg, aniżeli maskujący. Na koniec, na pewno rzucił się w ucho akcent przy słowie "Viir". Był to po prostu obcy dialekt, niepochodzący z Ziemi.
Przybysz ruszył powoli do przodu, rozkładając ręce lekko na boki i otwierając palce, by obnażyć pazury. Nie miał przy sobie żadnej broni ponad to - czym był.
-Odciągnę widmo, spróbuj odzyskać Cosmic Cube.
Słysząc te słowa, niebieski potwór wtrącił się.
-Dur-Shurrikun. To przyjemność ciebie spotkać. Nawet po to, by się pożegnać.
Przeciwnik chwycił mocniej Cube'a, unosząc go do góry i wyzwalając potężną energię artefaktu. Ta wzbiła się do góry i przecięła chmury, jednocześnie oplatając ciało stworzenia. Skanery i tutaj jasno pokazywały, że przeciwnik pochłania tą energię.
Onuris stał z boku, przyglądając się przybyłemu Androidowi oraz pilnując kątem oka Visiona, jak i... Cube'a. Jednocześnie ciało widma otaczała ledwo widoczna, biała poświata. Jakby coś w środku widma dalej walczyło. Być może sojusznik, który próbował się obudzić, wyzwolić. Pierwszy ruch, należał do Avengera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Pon Wrz 26, 2016 4:11 pm

Zachowanie Onurisa nie zapowiada niczego dobrego. Cokolwiek się z nim dzieje sprawia, że jakaś inna strona jego natury dochodzi do pełni kontroli nad ciałem i próbuje odciąć tę dobrą część. Prawdziwy Białołuski cały czas jednak próbuje walczyć i to może być dla Visiona bardzo korzystne. Ale ten stan rzeczy prawdopodobnie nie potrwa długo i w końcu przeciwnik rzuci się na Mściciela. A to co?, pomyślał syntezoid, gdy z otwierającego się za plecami jaszczura portalu wyłoniła się kolejna postać. W życiu nie widział czegoś takiego. Instynktownie w głowie Visiona pojawiła się myśl, iż jest to kolejny przedstawiciel Urkyn'Vareis, lecz czy tak rzeczywiście jest i po czyjej stoi on stronie? Częściowej odpowiedzi na drugie z pytań dostarczył mu trzymany przez potwora przedmiot. To nie może i z pewnością nie wróży mu niczego dobrego. Cosmic Cube jest niebezpiecznym i potężnym przedmiotem, zwłaszcza jeśli wpadnie w nieodpowiednie ręce. Powiedzieć, że niekorzystna dla Visiona sytuacja stała się jeszcze bardziej beznadziejna, to jak nie powiedzieć niczego. Spoglądał na dwójkę adwersarzy. W pojedynku z samym tylko jaszczurem jego szanse nie były największe, a co dopiero, gdy dołączył do niego czarnoniebieski stwór. Ten wydał krótką komendę i w mgnieniu oka Onuris, który przed paroma chwilami pomagał Mścicielom na Ziemi, znalazł się tuż za syntezoidem. Android spodziewał się najgorszego, ale wbrew wszystkiemu nic się nie stało. Odleciał kawałek w bok i odwrócił się w stronę przeciwnika. Nie wiedział co się wydarzyło, ale wszystko zastygło w miejscu, jakby czas zatrzymał się dla wszystkich oprócz Visiona. Co to ma znaczyć? W co on dał się wplątać? Coś takiego nie jest wcale prostą czynnością, którą wykonuje się ot tak zwykłym pstryknięciem palcami. Wymaga to olbrzymich umiejętności, ale przecież oprócz androida oraz dwóch potworów nie było tu innej żywej duszy.
- Kim jesteś? Gdzie jesteśmy? – chciał spytać tajemniczy głos, ale było już za późno i jego słowa nie dotarły do adresata. Całe szczęście, gdy czas znów ruszył, Vision był już w bezpiecznej odległości od Białołuskiego. Zaskoczona zniknięciem swojego przeciwnika istota z impetem spadła na ziemię.
Wtedy pojawił się ktoś jeszcze. Nie był to jednak głos, który Mściciel usłyszał przed paroma chwilami. Należał on do kogoś innego, kto tym razem pojawił się we własnej postaci. Czyżby pomoc, o której wspomniała wcześniej tajemnicza istota? Na to wyglądało, lecz nie można było mieć takiej pewności. Lepiej i wobec niego zachować nieco ostrożności. Jest mniejszej postury niż Onuris, ale z pewnością jest nie mniej groźny. Gdy ruszył na jaszczura Vision poderwał się i rzekł:
- On wciąż tam jest. Walczy z tym co go opętało. Może uda ci się w jakiś sposób mu pomóc.  – ta informacja może być przydatna dla pokrytego białoczarnym futrem towarzysza. Zakładając, że jest tu, by pomóc, a Onuris jest jego przyjacielem, może znajdzie jakiś sposób, by oswobodzić Widmo z klątwy, która na nie padła. Sam skupił się na przybyszu korzystającym z mocy Cosmic Cube. Nie mógł pozwolić, by to trwało dłużej.
- Chyba nie mam co liczyć na to, że załatwimy to bez niepotrzebnej agresji?  – spytał czarnoniebieskie monstrum. Oczywiście znał odpowiedź na pytanie i wcale nie czekał na odpowiedź.
Dla odwrócenia uwagi wystrzelił kilka krótkich promieni, tak by nie pozbawić się większej części zgromadzonych na Ziemi zapasów, które wycelował w łapę trzymającą sześcian oraz podłoże tuż przed istotą. To drugie miało na celu wzbicie w powietrze pyłu z powierzchni, który choć w lekkim stopniu osłabiłby bestii widoczność. Wtedy Vision z dużą prędkością ruszył w stronę rywala. Gdy znalazł się dość blisko, korzystając z wytworzonego w locie pędu, wyprowadził silne uderzenie prawą ręką wymierzone w jego szczękę, starając się wyminąć pozostałe kończyny stworzenia. Liczył, że uda mu się choć na chwile wyprowadzić przeciwnika z równowagi i w lekkim stopniu zdezorientować. Przynajmniej przy założeniu, że potwór nie różni się aż tak od innych organizmów znanych Mścicielowi, czego niestety nie można wykluczyć. Poza tym jeśli posiada on podobne umiejętności do tych co Onuris, może go jeszcze na wiele sposobów zaskoczyć, zwłaszcza że w tak krótkim czasie syntezoid nie widział pewnie wszystkiego. Jeśli coś poszłoby nie tak spróbuje zwyczajnie przefazować przez ciało kreatury, złapie ją za ogon i rzuci niczym młotem, by oddalić go od owładniętego furią Białołuskiego. W przypadku, w którym ani jedno, ani drugie rozwiązanie się nie powiedzie odleci od stwora i na nowo dostosuje swoją taktykę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1324
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Czw Paź 06, 2016 8:23 pm

NPC Storyline - Dur-Shurrikun|Onuris|???

Tajemniczy głos nie odezwał się po raz kolejny, pozostawiając pytanie syntezoida bez odpowiedzi. Pojawił się jednak wspomniany sojusznik, tak więc Vision nie pozostał sam na polu walki. Białofutry raptor odpowiedział z resztą na uwagę mściciela, dotyczącą samego białołuskiego.
-Nie posłucha.
Rzucił krótko, kierując się w stronę widma. Widma, które zmierzyło wzrokiem całą trójką, kończąc na Dur-Shurrikunie. Wzrok jaszczura przesunął się powoli na przybyłego, mierząc go od stóp - a raczej łap - aż po sam łeb. Obaj ruszyli ku sobie w pewnym momencie - niemalże rozpływając się w powietrzu. Ich pierwszym ruchom towarzyszył huk oraz ślady pozostałe w ziemi, spowodowane masa przy pojawieniu się nagłej siły oraz gwałtownym rozpędzeniu. Nie zderzyli się jednak, a zatrzymali blisko siebie - skracając maksymalnie dystans oraz przechodząc do walki w zwarciu. Ciało maszyny otoczyła na chwilę mgła, która została natychmiast rozerwana przez uwolnienie się białej, czystej energii. Wyglądało to jak próba Onurisa, mająca na celu chwycić przeciwnika - jednak ten przerwał atak zanim widmo na dobre go zaczęło. Obaj przeszli więc do wymiany technicznych ciosów. Były one bardzo szybkie, silne - a przede wszystkim doskonałe w sztuce. Kopnięcia, ciosy, parowania, bloki oraz wzajemne kontry - obaj potrafili doskonale walczyć. Różnicę dało się zaobserwować w nastawieniu. Obaj posiadali palce zakończone pazurami, jednak tylko Onuris je wykorzystywał, zostawiając ślad na skórze Dur-Shurrikuna. Ten z kolei próbował nie uszkodzić widma... za bardzo.
Kostka pochłonęła energię która wymierzona została w dłoń przeciwnika, który dzierżył artefakt. Udało się natomiast wykonać drugą część planu. Pęd, siła oraz wytrzymałość Visiona sprawiły, że rywal przyjął na siebie lekceważąco - cios. Dosłownie, ponieważ nie próbował on nawet wykonać uniku. Było to zapewne spowodowane zapatrzeniem się w dzierżony przez niego Cosmic Cube. Cios zachwiał równowagą przeciwnika, na chwilę go dezorientując - jednak nie puściło n artefaktu. Dalej trzymał go mocno, nie planując łatwo się z nim rozstawać.
W tle dalej słyszalne były odgłosy dość wyrównanej walki pomiędzy pozostałymi dwoma istotami. Choć trzymali siebie w miarę na równym poziomie, na razie nie próbując niczego bardziej agresywnego - obaj rozwijali walkę. Pojawiły się chociażby lekkie przefazwania czy teleportacje na krótkich dystansach, przez co obaj znacznie się przemieszczali - zajęci sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Paź 15, 2016 8:35 pm

„A może nie chcesz, by posłuchał”, pomyślał po krótkiej odpowiedzi nowego sojusznika. Nie wypowiedział tego na głos, prawdopodobnie i tak nie zdołałby przekonać go do zmiany zdania. Poza tym obaj się znają, niech załatwią to sami ze sobą. Być może nie jest to ich pierwsze starcie. Nie miał czasu przyglądać się ich poczynaniom. Słyszał jednak, że nie próżnowali i niemal od razu przystąpili do walki. Tymczasem Vision zabrał się do zadania, które przydzieliła pokryta białoczarnym futrem istota. Nie zamierzał marnować czasu i natychmiast przystąpił do realizacji naprędce przygotowanego planu. Nie miał z tym problemu. Przeciwnik zdawał się ignorować syntezoida pozwalając mu na wymierzanie ciosów, które wbrew jego oczekiwaniom nie przynosiły odpowiednich rezultatów. W dodatku trzymana przez rywala kostka pochłonęła część wystrzelonej przez Visiona energii. Wszystko zmierzało w nieodpowiednim kierunku i to Mściciela ogromnie niepokoiło. Musiał przejąć Cosmic Cube, lecz przeciwnik w żaden sposób nie zamierzał mu tego ułatwiać, choć sam nie wykonał jeszcze żadnego ruchu. Albo był tak pewny siebie, swoich umiejętności i mocy kostki, że pozwalał sobie na lekceważenie androida, albo wpadł w rodzaj jakiegoś transu. Ataki fizyczne, ani energetycznie nie robiły na stworze większego wrażenie. Vision nie mógł tracić czasu na bezowocne działania. Przystąpił więc do czynności, którą stosował rzadko i z największą ostrożnością, gdyż gdyby przekroczył pewne granice mogło dość nawet do śmierci osoby, z którą walczył. Odpowiednio wykorzystana może spowodować, że przez cały organizm przeciwnika przejdzie fala bardzo silnego, rozdzierającego bólu, może dojść do porażenia układu nerwowego osobnika oraz utraty przytomności. Nie wiedział w jaki sposób zbudowane jest ciało tego osobnika, ale liczył, że nie różni się aż tak bardzo od ludzi lub innych znanych Visionowi istot żywych. Zmniejszył gęstość swojego ciała aż do wartości, w której osiągnął niematerialną formę. Wtedy spróbował przeniknąć jedną ręką na wylot przez ciało ciemno niebieskiej istoty. Jeśli mu się to uda zacznie powoli zwiększać gęstość aż do momentu, w którym osiągnie swój cel, czyli sparaliżuje lub obezwładni przeciwnika. Tymczasem drugą ręką, licząc że wcześniejsze działanie osłabi stwora, postara się odebrać mu kostkę. Jeśli zaś pancerz potwora okaże się przeszkodą, której syntezoid nie zdoła pokonać, wtedy przejdzie do najprostszego siłowego działania jakie przychodzi mu do głowy, czyli zwyczajnie spróbuje obiema rękami wyrwać sześcian z dłoni rywala, wcześniej osiągając formę, w której może pochwalić się znacznie zwiększoną siłą i nadal dość swobodnie poruszać.
Pojedynek między dwoma Widmami trwał w najlepsze, w tej kwestii Vision był zdany tylko i wyłącznie na siebie. Prędzej, czy później musi znaleźć rozwiązanie dzięki któremu pozbędzie się jednego z rywali i odbierze mu potężny przedmiot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1324
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Pią Paź 28, 2016 10:20 am

NPC Storyline - Dur-Shurrikun|Onuris|???


Dzierżący artefakt wróg wydawał się być skupionym bardziej na pozyskiwaniu energii, niż na walce lub chociażby obecności mściciela. Przeciwnik nie wykazywał oznak tudzież chęci do tego, by zacząć się bronić. Przynajmniej tak to mogło wyglądać. Stąd też plan Visiona powiódł się, stwora sparaliżował - wręcz poraziło - oraz odepchnęło do tyłu. Poluzował on swój chwyt i puścił artefakt, pozwalając chwycić go syntezoidowi. Stwór cofnął się na kilka kroków, łapiąc szybko równowagę, by nie wylądować na ziemi. Zerknął jeszcze raz na Visiona, a następnie zniknął w portalu, który otworzył się dokładnie w miejscu w którym stwór stał. Zamknął się on zaraz za nim, nie pozwalając na pościg. Syntezoid pozostał tu z artefaktem w dłoni.
Cosmic Cube niemalże natychmiast zaczął oddziaływać na dzierżącego go Visiona. Mściciel wyczuł jak cube napełnia go energią, tak ograniczoną w tym miejscu. Pokłady energii były jednak większe, wręcz nieograniczone. Artefakt dodawał mścicielowi dużo sił ponad jego standardowe możliwości. Syntezoidowi zaczęło towarzyszyć uczucie potęgi, przekraczającej możliwościami najsilniejszych wśród ziemskich bohaterów oraz zbrodniarzy. Było to uczucie bycia niezwyciężonym. Do umysłu Visiona przekradały się myśli całego dobra, jakie miał możliwość uczynić. Wszystko dzięki potężnej mocy jaką właśnie posiadł. W swej głowie, Vision usłyszał głos. Bardzo podobny do jego własnego, jednak jednocześnie jakby inny.
Będą próbowali ciebie powstrzymać. Zniszcz ich.
Tymczasem widmo oraz nowy sojusznik walczyli ze sobą kawałek dalej. Starcie wyglądało na wyrównane, a jednocześnie podzielone. Białofutry stwór walczył bardzo defensywnie, głównie blokując lub kontrując nadchodzące ataki konwencjonalne oraz energetyczne. Czasami zmuszony był ustąpić ziemi by uniknąć bezpośredniego trafienia. Jego kontry miały charakter prób wytrącenia przeciwnika z równowagi. Dochodziły do tego próby chwytów oraz dźwigni każdorazowo przerywane przez widmo. Obie strony nie wykorzystywały ataków większego kalibru. Wyglądało to raczej na pojedynek dwóch mistrzów sztuk walki z teleportacjami lub przefazowaniami od czasu do czasu, aniżeli walka magicznej istoty z prawdopodobną maszyną. Obaj byli dość zajęci sobą, choć nie mądrym byłoby założyć, że nie wiedzą co się działo w otoczeniu. Cube sugerował jednak, że obaj byli łatwym celem. Że jeśli ich nie zlikwiduje - przeszkodzą mu. Zabiorą potęgę dla siebie. Pytanie tylko czy Vision ulegnie kostce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   Sob Paź 29, 2016 7:40 pm

Tak jak się spodziewał. Przeciwnik nie zwracał na niego uwagi całkowicie oddając się działaniu Cosmic Cube. Nie czuł, by Mściciel mógł mu w jakiś sposób zaszkodzić. Vision bez przeszkód mógł więc przejść do realizacji swojego planu. Choć rzadko stosował ten manewr, poszło nad wyraz sprawnie i łatwo. Bez problemu udało mu się na chwilę sparaliżować wroga i odebrać z rąk sześcian. Stwór dość szybko się z tego otrząsnął, nie podjął jednak wyzwania i równie szybko zniknął w portalu, dzięki któremu wcześniej się tu znalazł. Wszystko wskazywało, że zostali tu we trójkę: Vision, Onuris i walczący z nim przybysz.
To niesamowite. To jak się czuł trzymając Cosmic Cube trudno nawet było opisać. Ta niesamowita siła, potęga o której nigdy nawet nie marzył była dosłownie w jego posiadaniu. Rozpierała go ogromna ilość energii, czuł się niczym niezwyciężony bóg i w tej chwili być może rzeczywiście tak było. To wszystko dawało mu poczucie wiary, jakoby żadna ze znanych istot nie była mu w stanie w żaden sposób dorównać. Z taką mocą mógłby uczynić wszystko co od zawsze pragnął, a nawet jeszcze wiele ponad to. Dał się ponieś złudzeniu, które od samego początku wtłaczane było do jego umysłu przed kostkę. Uwierzył, że będzie w stanie w dobry sposób rozporządzać artefaktem i za jego pomocą czynić dobro.
Aby to uczynić najpierw musi się jednak pozbyć tych którzy mogą mu to odebrać, którzy zwrócą się przeciw niemu, gdy tylko uświadomią sobie co może zrobić. Tak podpowiadał mu wewnętrzny głos. Z pogardą spojrzał na walczące ze sobą Widma. Z olbrzymim spokojem, pewien swojej potęgi, zbliżył się do obu przeciwników i przyglądał ich poczynaniom. W tej chwili nie czuł, by którykolwiek z nich był w stanie mu zagrozić. Wbrew temu co słyszał w głowie, nie atakował, nie poczynił żadnych ruchów, które doprowadziłyby do ich anihilacji. Zamierzał dalej obserwować pojedynek, cały czas czerpiąc energię z sześcianu. Kostka jeszcze nie miała nad nim pełnej kontroli, ale kto wie co się stanie, gdy kolejne pokłady mocy wypełnią ciało i umysł syntezoida.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pustkowie Limbo   

Powrót do góry Go down
 
Pustkowie Limbo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pustkowie Limbo
» Warframe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Inne światy-
Skocz do: