Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Powieści Smoga.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Powieści Smoga.   Sro Kwi 03, 2013 10:28 am

Czyli moja pierwsza praca pisarska (poważna zresztą)


Zew Nefillimu.
Księgi Cienia.
Część I


"Niezliczone są drogi królestwa bożego, ale drzazgi krzyża zostają na zawsze"

1: Prolog - Asgard


Ciemne niebo spadające na małą wioskę Asgardu przyjęło na swe lico gromadę gwiazdek, które jak świetliki patrzyły na huczne zbiegowisko ludowe. Ale wśród tych osób nie było tylko jednej - młodzieńca o imieniu Ragnar. Ragnar był synem Rovena, kowala, który postanowił swe umiejętności rzemieślnicze przeznaczyć na pomoc zbrojną wioski. Jego syn jednak nie chciał zdobyć kunsztu ojcowskiego, a raczej marzył o zostaniu skaaldem. Codziennie grając na lutni marzył o tym, aby jego pieśni były opiewane w słynnej Akademii Bardów w Rivet. Chłopiec jeszcze przez patrzył na swoją ulubioną gwiazdę - Pikadorę. W roku VI Ery Jaskółki świeciła ona najjaśniej. Do uszu młodzieńca doszedł krzyk: - Ragnar, kolacja ! - To była Eola, matka Ragnara. Była wspaniałą kobietą i mimo trzydziestki dziewiąyki była jeszcze przytulną cnotką, o której mówiła cała wieś. - Dobrze, już idę. - po czym jednym zręcznym ruchem nóg powstał w pion. Po tym, gdy zszedł z dachu swe kroki pokierował w stronę domu. Siadając do stołu odezwał się do ojca: - Jak minął dzień w kuźni? - i nałożył na swój talerz golonkę.
- Mój nowy czeladnik powoli nabiera doświadczenia. Zastanawiam się, czy za pół roku nie oddać mu swojej kuźni.
- Rovenie, myślę, że to nie jest dobry pomysł. Eyna widziała go jak uprawiał stosunek z Jenną. A ja myślałam, że to taki porządny mężczyzna.
- Nonsens. To, że z niego żwawy rumak nie znaczy, że ma nie zostać doceniony. Zresztą, nie tylko on taki był. - Roven uszczypnął swoją żonę w pośladek przy tym puszczając jej oczko.
- Ale ty byłeś inny - uśmiechnęła się do męża. - Matko, ojcze, czy mogę pójść do Sir Frojra ? - to pytanie Ragnara było jak gwóźdź do jego trumny. Nagle twarze rodziców zmieniły wyraz twarzy z łagodnych na złe - Ragnarze Biała - Łusko, mówiliśmy ci już wiele razy: NIE BĘDZIESZ SPOTYKAŁ SIĘ Z TYM GŁUPCEM. - odezwał się ojciec.
- Ojciec ma rację. On jest mordercą. - Poparła męża Eola. Ragnar ciężko przełknął ślinę. Te fałszywe słowa biły go po twarzy jak bicz jednego z centurionów, który krzyżował Chrystusa. Trzask łamanego krzesła był głośniejszy niż głosy rodziców. - To nieprawda. Frojr to normalny człowiek. To wy jesteście nienormalni. Gdybyście chociaż lepiej go poznali to wiedzielibyście, że jest skaaldem - po czym uciekł przez frontowe drzwi.
- I widzisz co narobiłaś...
- Chyba narobiliśmy... Nie wrzucaj kota na jedną osobę. - powiedziała Eola - A teraz poczekajmy, wróci jak zgłodnieje - Rodzice Ragnara byli surowi jeśli chodziło o przyjaźń chłopca z Frojrem. Frojr jednak był przeciwnością rodziców młodzieńca. Był po prostu dla niego jak najlepszy ojciec

KONIEC PROLOGU.

Następny rozdział:
2: Tragedia Dionizosa - żyj, albo umieraj.

2: Tragedia Dionizosa - żyj, albo umieraj.

Jeszcze świeża krew kapała ze stołu. Uśmiechnięta twarz matki w tym momencie nie była taka jak zawsze. Jej zakrwawione lico było teraz przestraszone, jakby chciało powiedzieć kto był mordercą. Natomiast twarz ojca chciała zrobić tylko przekazać jedno: Obronić rodzinę. Chociaż twarz wystraszona, to oczy wyrażały wściekłość. A nad ich zmasakrowanymi ciałami klęczał dygoczący Ragnar. Łkał cicho, żeby tylko stłumić w sobie rozrywający go płacz. Na jego ramieniu zacisnęła się ręka podstarzałego mężczyzny z czarnymi jak Limbo włosami. Gruby głos przemówił do młodziana: - Nie skrywaj łez. W takiej sytuacji nawet prawdziwy mężczyzna powinien płakać. Zginął twój ojc i twa matka, która karmiła cię płynem życia. Który był biały jak śnieg i delikatny jak aksamit lądował w twej gardzieli.
- Frojrze, jak tu nie płakać. To oni mnie wychowali, oni karmili. I dali lutnię. Moją jedyną pamiątkę po nich.
- Nie... Prawdziwą pamiątką po nich jest to, że twoje ciało się natchnione życiem, Ragnarze Biała - Łusko. A teraz otrzyj twarz i zrób pochówek godny twoich - Następnie Frojr wraz z Ragnarem wynieśli z ciała. Wykopali dołu, wrzucili ciała i przysypali ich kamieniami. Na wielkim kamieniu wyskrobał treść

"Tu leży Roven, Eola Biała - Łuska oraz ich dzielny syn, Ragnar.

Niech światło raju oślepia ich oczy."


- Musimy ruszać. - rzekł Frojr Boża Pieśń. Ragnar popatrzył na twarz starego mężczyzny - Ale dokąd ? - Odpowiedź na to pytanie było teraz dla Ragnara ważna.
- Do Cher - Muukh, miasta Cheruuków. Bierz plecak, musimy ruszać już teraz - Frojr przeczesał swe włosy po czym ruszył.
- Jestem tuż za tobą - Uśmiech pierwszy raz tego dnia zaistniał na twarzy Ragnara. Przechodząc przez opuszczoną bramę zachodnią chłopak po raz ostatni zobaczył rodzinną wioskę Fyon.

Księżyc błyskał groźnie na kory sosen i namiot Ragnara. Młody męż patrzył teraz ponuro na niego nucąc jedną z pieśni barda Numenyxa pod tytułem "Grabarz". Była to, jak sama nazwa wskazuje, smutna pieśń o zakochanym grabarzu Bronmirze. Z namiotu wyszedł Frojr . - Numenyx śpiewał piękne ballady i pieśnie. A ta o grabarzu jest jedną z moich ulubionych. Ale teraz młody muszę ci coś przekazać - Wyciągnął zza płaszcza sztylet. Był on cały zielony z nutką czerni, ale jaskrawo żółta głowa smoka z czerwonymi oczami patrzyła na Ragnara. - To Mirhilium. Ponoć słynny sztylet Hroggona Białego. Mój przyjaciel odnowił go z odłamków. Miał być dla ciebie w urodziny, ale sytuacja zmusiła mnie do przekazania ci go wraz z tajemnicą. - Wciągnął powietrze i rzekł: - Jestem skrytobójcą rodu Smoczego Oka. Pra pra pra dziadek był w nim, tak samo dziadek mojego ojca i teraz ja. Ja jestem ostatnim żyjącym zabójcą potworów. Ale wprowadzę cię w tajniki rodowe. Musimy jednak dojść do Cher Muukh, bo inaczej znajdą nas ONI.
- Kim są "oni"?
- To najemnicy Czarnego Rubinu. Ich przywódca, Morkuul, chcę naszej śmierci. Dlatego muszę cię wytrenować
- Czemu on chcę nas zabić ? czym zawiniliśmy? - Na twarzy Ragnara malowało się zdziwienie. Czego od niego chcieli. Co w nim było takiego, że ci najemnicy zabili jego rodzinę. Ragnar jeszcze przez chwilę obserwował pomarszczoną przez starość twarz Frojra. I ta nocna cisza była tylko zakłócana przez zabawę płomyków z ogniska. Ragnar wciąż nie rozumiał co takiego w nim jest. Powieki Ragnara powoli opadały, a jego wzrok odmawiał posłuszeństwa. Pojedyncze zmęczone kończyny chciały tylko położyć się w wygodnej kołdrze, a głowa została podparta na dobrze wytrzepanej poduszce. Przez ostatnie minuty słyszał końcowe odgłosy Balu Płomieniu. I nagle nastała cisza, a przed oczami widoczna była już tylko ciemność.

Następnego dnia Ragnar usłyszał śpiew pobliskiego ptactwa i wołający go głos Frojra. Czekał na niego przy ognisku. Gdy młodzieniec zaczął jeść grzyby Frojr odezwał się:
- Tego dnia potrenujemy rzucanie igłami do celu i...
- Ale jak to do celu. Przecież igła jest cienka i nie przebiję niczego.
- Czy ja mówiłem ci, że będziemy rzucać zwykłymi igłami? Nie, będziemy rzucać specjalnie wytworzonymi przez specjalistów igłami skrytobójców. Ale kontynuujmy. - Frojr wciągnął powietrze. - Drugą rzeczą, której cie dzisiaj nauczę jest walka bronią krótką, czyli sztyletem. Podsumowując, nauczę cię walki dystansowej i walki na bliski kontakt. Zanim jednak zaczniemy, musisz poznać punkty witalne. Najważniejszym punktem witalnym jest żyła doprowadzająca krew do serca. - Frojr przy tym zakaszlał, lekko się dusząc. Było to zjawiskiem dziwnym, które Ragnar nigdy nie zauważył. Mając okazję do mowy, zapytał się starca:
- Czemu nie bezpośrednio w serce? Przecież łatwo je namierzyć.
- Ale jest najbardziej zabezpieczoną częścią ciała. Ponieważ bronią go kości. I dlatego najważniejszą aktualnie żyłą i zarazem niegroźną jest żyła tętnicza. Hamuję na kilka godzin przepływ krwi, zaczyna powoli przepływać i dana osoba traci przytomność . Zatem sięgnij po igłę i rzuć w tarczę za mną. - Mężczyzna odsłonił tarczę za sobą. Przedstawiała ona człowieka ubranego w stare, pachnące stęchlizną ubrania. Ragnar wziął dwie duże igły podchodząc ostrożnie przed linię. Jego zręczne oko uchwyciło już miejsce w którym powinna być ludzka tętnica. Chciał trafić pierwszorzędnie, aby jego przyjaciel, a zarazem mistrz był z niego dumny. Niczym w spowolnionym tempie widoczne było jak igła otarła się o ramię i wbijając się w korę dębu. Do mózgu dotarła już wiadomość o tym, że Ragnar przegrał z losem.
Powrót do góry Go down
 
Powieści Smoga.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Offtopic :: Galeria-
Skocz do: