Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biosfera I

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Biosfera I   Nie Kwi 28, 2013 7:09 pm

First topic message reminder :


Biosfera I jest jednym z najbardziej niesamowitych miejsc na pokładzie okrętu. Ten pokład stworzony na planie koła o średnicy trzech kilometrów oraz wysokości około pół kilometra. Ściany tego miejsca tworzą projekcję holograficzną, jednak wszystko co znajduje się pomiędzy tymi ścianami - jest w stu procentach prawdziwe - zarówno woda jak i rośliny. Miejsce to wydaje się być prawdziwym obrazem planety, wchodząc tutaj - zamykają się za załogantem drzwi które zaraz również znikają pod płaszczem hologramu. Biosfera pozwala odpocząć od codzienności, a zaprojektowana jest tak, że w jednej części znajduje się woda, zabierając około 1/6 miejsca - a pozostałe tworzy natomiast zielony las w którym znajdują się przeróżne rośliny, nierzadko posiadające jadalne owoce. Panuje tu ciepła temperatura - przenosząc się również na wodę - której ciepło jest umiarkowane.


Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Czw Gru 31, 2015 8:33 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 08, 2014 7:32 pm

R.R. spojrzała na Maro i zrobiła dość dziwna minę, której zapewne on nie potrafiłby zinterpretować. Króliczyca pokręciła lekko głową.
- Naprawdę powinieneś się rozluźnić, jesteś strasznie sztywny. - rzuciła, ale czy tyczyło się to jego zachowania, czy tez ciała, musiał domyślić się sam. Jednocześnie Uszata przyłożyła łapki do jego klatki piersiowej, jedną wyżej, drugą niżej i zaczęła powoli nimi przesuwać, dość delikatnie, ale pewnie.
- Wiesz, teraz nie jestem na swojej planecie, a tutaj rządzi kto inny, nie uważasz? Poza tym tak, szacunek do Księcia mam, nie chcę umniejszać Twojej pozycji, ale wolałabym mieć w tobie przyjaciela niż kogoś, przed kim muszę non stop się pochylać. - może i zapłaci wysoką cenę za swoją szczerość, ale jej ton głosu był naprawdę przyjacielski. Właściwie wcale nie była do niego negatywnie nastawiona, dla niej był on całkiem sympatyczną istotą.
By uniknąć tego, że Maro może zareagować nieco ostrzej na jej słowa, łapki Ar zaczęły nieco mocniej  przesuwać po łuskach Gwardzisty, a po chwili z tych właśnie łapek uderzyła energia.  Tym razem Króliczyca użyła jej więcej, nie przerywając gładzenia go. Przymknęła nawet oczy, by skupić się jeszcze bardziej na tym, czego chciała dokonać. Na dłuższą chwilę przestała gładzić jego łuski, a łapki spoczęły obok siebie na mostku, a przepływ energii powoli się zwiększał. Ar wpadła w dość głębokie skupienie, czując przy tym, że mogłaby dokonać czegoś, czego nie zrobiła wcześniej. Czy istniały jakieś drzwiczki, które po otwarciu wpuściłyby więcej mocy? Jeżeli tak, to Uszata czuła jakby była o krok od ich otwarcia i wpuszczenia czegoś silniejszego. Samica nie wiedziała co tak wpłynęło na nią, czy było to skupienie, cisza, spokój, otoczenie, czy zwyczajnie jej upór, ale również Maro mógł poczuć silniejsze mrowienie, zupełnie jakby zapowiadało coś, co może uderzyć w niego za chwilę. Ar zadrżała lekko, nie bardzo panując nad tym co się dzieje, ale wciąż - ta moc nie mogła sprawić mu krzywdy. Biorąc pod uwagę to, że umiejętność nie była wystarczająco doszlifowana, była swoistą nowością dla Króliczycy, Ar nie odważyła się na to by dostać się na kolejny poziom mocy, która wymykała się spod jej kontroli. Nagle R.R. gwałtownie podniosła łapki, przerywając przepływ energii bez odpowiedniego zakończenia, i usiadła na trawie, oddychając szybciej i patrząc na Maro z zaskoczeniem i odrobiną strachu.
- Przepraszam.. - szepnęła zaskoczona, bo nie bardzo wiedziała czy zaszkodziła mu tym wszystkim, czy nie. A może zwyczajnie okaże się, że wcale nie poczuł różnicy?
- Nie jestem na to gotowa. - powiedziała, komentując to co czuła kiedy zbyt mocno się skupiła.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 08, 2014 9:04 pm

Szarołuski nic nie odparł na jej słowa, nawet na długi wywód na temat tego kto rządzi, a kto nie. Widać nie miał ochoty na to odpowiadać. Natomiast efekt jej mocy? Początkowo skierował swe spojrzenie na jej dłonie, przyglądając się czy zauważy jakiś efekt. Zamiast tego poczuł natomiast znów mrowienie, tym bardziej mocniejsze. Efekt utrzymywał się przez dłuższą chwilę, a samica wydawała się bardzo na tym skupiona. Smok westchnął cicho, spoglądając na nią - by zaraz zobaczyć, jak się poddaje.
-Niewłaściwe słowo.
Odparł, słysząc przeprosiny, a następnie jakby nigdy nic, wstał do góry, by spojrzeć na nią dość poważnym, wręcz można mieć wrażenie - ostrym, spojrzeniem.
-Zapracuj na mój szacunek, a wtedy go otrzymasz. Zacznij może od pracy nad swym charakterem.
Wyjaśnił, teraz już spokojnie - wręcz łagodnie. Jakby innym tonem. Dlaczego? Bo otóż jego słowa nie miały być pogardą - a nieść ze sobą wiedzę. Wiedzę, że podejście które sobą prezentowała było bynajmniej nie na miejscu. Bo to ona dołączyła do załogi - i jej rolą było, by zostać zaakceptowaną - nie na odwrót. Samiec odwrócił się i ruszył w ciszy w stronę wyjścia, nie mówiąc nic po drodze. Po prostu szedł przed siebie, aż w końcu zniknął jej z zasięgu wzroku. Nastała chwila ciszy, bo króliczyca została w biosferze sama, mogąc jedynie domyślać się - co skłoniło smoka to odpuszczenia jej w tym momencie. Niemniej jednak, nieważne czy rozmyślała czy też nie - pojawił się ktoś, już jej znajomy, kto widać postanowił ją wyrwać z zamyślenia.
Raena mogła obserwować świat do momentu... aż nagle coś jej go przysłoniło, nie coś wielkiego - a coś co znalazło się na jej oczach. Dokładniej - czyjeś dłonie, wielkie, wręcz masywne - pokryte łuskami oraz zwieńczone pazurami. Zaraz potem, Ar mogła usłyszeć bardzo znajomy warkot, cichy, gardłowy i dość przyjazny - gdy się go już oczywiście poznało. Widać jej czarnołuski znajomy wrócił do niej na powrót, a gdy tylko samica wykonała ruch by zabrać jego dłonie ze swych oczu lub po prostu się do niego odezwać - Nodin sam cofnął w ten swe dłonie i wychylił łeb znad jej ramienia, spoglądając na nią z zaciekawieniem.
/Jak mija dzień, Raeno?/
Odezwał się w jej głowie, łagodnie i spokojnie - wręcz kojąco. Kucał tuż za nią, opierając swe ręce na własnych kolanach i pozwalając swemu ogonowi krążyć spokojnie na lewo i prawo. Widmo oczywiście znajdowało się w swej anthro postaci, która chyba bardziej jej pasowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 08, 2014 9:18 pm

Króliczyca próbowała dość jakoś do siebie, wciąż siedząc na trawie, będąc w lekkim szoku po tym co się stało. Maro natomiast nie skomentował nic a nic tego co zrobiła, ale za to nie omieszkał pouczyć ją na temat jej zachowania. Uszata póki co nie była w stanie jakoś myśleć o tym sensownie, zastanawiając się nad tym co odczuła, co miała w głowie podczas demonstrowania sowich możliwości. Maro stał nad nią, a potem poszedł w swoją  stronę, nawet nie żegnając się Ar. Króliczyca nie odpowiedziała nic, tylko zrobiła smutną minę, bo miała wrażenie, że znowu popełniła błąd. Kolejny na jej koncie i zapewne nie ostatni, a pewnych błędów nie usunie tak łatwo, o ile w ogóle będzie mogła coś naprawić.
Samica usiadła po turecku i spuściła głowę na moment, czując się trochę dziwnie. Jej oddech powoli się uspokajał, ale rozczarowanie nie znikało, tak samo jak poczucie, że zrobiła coś źle. W końcu podniosła spojrzenie, znowu dostrzegła piękno tego miejsca, które sprawiło, że na jej smutnym pyszczku pojawił się lekki uśmiech. Samica odetchnęła głęboko i ... Coś nagle zasłoniło jej cały świat, a raczej widoki Biosfery.
-Eeej! - powiedziała odruchowo, znowu czując przyspieszone bicie serca, tym razem wywołane strachem.
Nie miała pojęcia kto to był, przynajmniej nie od razu się domyśliła.  W pierwszej chwili pomyślała, że to Maro wrócił wyjaśnić jej pewne sprawy, ale kiedy usłyszała cichy, charakterystyczny warkot, poczuła ulgę i nawet się rozweseliła.
- Nodin! - powiedziała wesoło, kiedy ten postanowił uwolnić jej spojrzenie, w momencie Ar odwróciła się do niego i zobaczyła, że kuca za nią w swojej postaci anthro.
- Jak miło cię widzieć. - powiedziała z nieukrywaną ulgą w głosie.
- Dzień mija mi... no cóż... dziwnie chyba, ale spokojnie, tak sądzę. - powiedziała okręcając wszystko, nie chcąc chwalić się tym ,że właśnie uraziła samego Gwardzistę.
- Lepiej powiedz najpierw czemu tak nagle zniknąłeś? - zapytała od razu, nie dając mu dojść do słowa.
- Wszystko dobrze? - padło kolejne pytanie, a jej spojrzenie omiotło jego ciało.
Wolała poczekać chwilę ze swoimi opowieściami na to, aż wyjaśni jej czemu nie było go przez ten cały czas.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 08, 2014 9:54 pm

Czarnołuski samiec zamruczał, wyraźnie miło odbierając słowa, że miło go widzieć. Na pysku gada zaraz zagościł uśmiech. Samiec przekręcił swój łeb lekko na bok, wpatrując się w nią gdy mu się tak... tłumaczyła. Zaraz potem został zasypany pytaniami, jedno po drugim, na które dalej to reagował tylko uśmiechem. Wyprostował łeb, kiedy Raena zlustrowała go spojrzeniem, a następnie wyciągnął nogi spod siebie - przed siebie, siadając na trawie. Samica znalazła się w tym momencie pomiędzy nogami jaszczura, który dalej to spoglądał na nią zaciekawiony i uśmiechnięty.
/Tak jak widzisz... Cały, zdrowy i czysty./
Odparł jej, by spojrzeć na nią i zbliżyć bardziej swój łeb do jej, spoglądając jej prosto w ślepia.
/Twojemu widmu nic nie jest.../
Dodał bardziej zaczepnym tonem, a następnie uśmiechnął się do niej zadziornie, szczerząc swe kły i wydając z siebie głośniejszy, "groźny" warkot.
/A skoro jestem twoim widmem, to musisz się mną zaopiekować./
Zaczął, widać wyraźnie mając już wszystko dokładnie dla siebie zaplanowane. Przekręcił lekko łeb na bok i chuchnął jej w twarz ciepłym powietrzem ze swych nozdrzy.
/Zacznijmy więc może od jakiegoś masażu...?/
Zaproponował, nadal spoglądając na nią zaczepnie i uśmiechając się zadziornie. Tymczasem ogon gada stworzył za Raenę poziomą barierkę, uniemożliwiając jej odsunięcie się od niego. Tymczasem sam gad oparł się dłońmi o trawę i lekko odchylił do tyłu, dając jej więcej przestrzeni i dalej spoglądając tak na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 08, 2014 10:09 pm

Uśmiech Nodina naprawdę przynosił jej ulgę, a jego obecność sprawiła, że poczuła się w końcu nieco bezpieczniej. Polubiła Widmo i jakoś nie wyobrażała sobie, że mogłaby przesiedzieć cały dzień bez niego. Chociaż on dawał jej poczucie tego, że nie ma się czym martwić, a jej przebywanie w nowym miejscu, w końcu nie będzie czymś niekomfortowym.
Jaszczur ułożył się wygodniej, prostując nogi, a R.R. znalazła się pośrodku, na co zareagowała cichym śmiechem i pokręciła lekko głową.
- Bardzo się cieszę, że nic ci nie jest. Powiesz mi co takiego robiłeś, czy jest to ściśle tajne? - zapytała z nutką zaczepności w głosie. Nodin zbliżył się do niej i spojrzał w jej oczy, a ona wcale się nie odsunęła, bo chyba przywykła do jego bliskości, w końcu trochę już przebywała przy nim, na nim, obok niego ....
- Moje widmo? - zaśmiała się wesoło, bo i tak te słowa wypowiedziane przez niego, zabrzmiały naprawdę zupełnie inaczej.
- Na pewno Acroth byłby zaskoczony, gdybym przy stole powiedziała o tobie, jak o moim widmie, a zapewne gdyby reszta usłyszała to od ciebie... - roześmiała się, bo tutaj wszyscy oprócz niego koniecznie chcieli pokazać swoją wyższość. A teraz to ona siedziała z kimś tak potężnym i ważnym, do tego w całkiem sympatycznej i miłej atmosferze.
- Więc przyznajesz otwarcie, że jesteś moim widmem. - zerknęła zaczepnie.
- Czy w takim razie ja jestem twoim... Królikiem? - zapytała jeszcze, a po chwili poczuła ciepłe powietrze na swoim pyszczku.
- Tak, będę o ciebie dbać, ale czy Lordowi tak wypada? - rzuciła jeszcze wesoło, po czym padła pierwsza propozycja dotycząca sposobu dbania o Nodina. Ar pokręciła wesoło głową, ale nie próbowała się wymigać, nawet pomimo tego, że Nodin postanowił odciąć jej jedną z dróg ucieczki.
- Masaż... A ciekawe co ja będę z tego mieć? - zbliżyła się do niego, pytając zaczepnie.
Ar była naprawdę bardzo zaskoczona tym, że sam Lord traktuje ją w ten sposób, sympatia do niego z jej strony była naprawdę szczera, choć wielu zapewne bałoby się tej istoty. Uszata nigdy nie przypuszczałaby, że będzie miała tak dobry kontakt z kimś, o kim słyszała od innych i wychowana była w szacunku do Jaszczura.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pią Maj 09, 2014 11:21 pm

Widać jego zmiana pozycji, dostosowanie jej tak by było mu bardziej wygodnie - wywołało póki co u niej jedynie uśmiech. Gad zamknął na chwilę ślepia, biorąc głębszy oddech, a następnie wypuszczając powoli powietrze nozdrzami.
/Moi bracia i siostry życzyli sobie mnie spotkać./
Odpowiedział jej, widać nie kryjąc dlaczego zniknął - jednak nie koniecznie chcąc kontynuować i rozmawiać z nią o szczegółach owego spotkania. Krwistoczerwone ślepia obserwowały uważnie rozmówczynię, kiedy ta dalej mówiła do widma.
/Oj... nie pamiętasz już? W jaskini? Twoje widmo walczące z przeciwnikiem? Twoje widmo ranne? Twoje prywatne widmo, prawda?/
Odparł i uśmiechnął się zadziornie, przypominając jej jak to o nim wtedy myślała. Niemniej jednak przemawiał w miły, przyjacielski sposób. Wyraźnie zamierzał ją tym teraz męczyć, a przy okazji chyba mu to przypasowało. W końcu kto nie chciałby być czyimś zwierzakiem? Czyjąś prywatną bestią? Nowe, ciekawe doświadczenie. W miarę jak samica kontynuowała, samiec słuchał jej uważnie - zarówno słów jak i myśli, krzywiąc delikatnie łeb.
/Złotołuski? Miałby ubaw, to na pewno. A co do ciebie... zapewne gdy przestaniesz do wszystkich tutaj podchodzić jak od legend, to nie będziesz musiała się im kłaniać. Jest różnica między uszanowaniem kogoś za to co zrobił, a czyszczeniem mu łap tylko dlatego, że to zrobił. Traktuj ich bardziej naturalnie, bo jak na razie nie zrobili nic z tego co sobie wyobrażasz./
Skomentował, wyraźnie broniąc pozostałych i raczej próbując zwrócić jej uwagę na nią samą, aniżeli na zachowanie innych, na którym to cały czas się skupiała, zamiast pomyśleć na prawdę chwilę o sobie. Czarnołuski opuścił swój ogon, by zaraz znów go jednak podnieść, jakby się rozmyślił, spojrzał na nią zadziornie - bo postanowiła zagrać w jego grę.
/Twoim widmem... ale poleceń raczej wykonywać nie będę, bo jestem bestyjką... A prywatny królik? Zobaczymy, czy w ogóle będzie się mnie słuchał./
Po tych słowach, znów zbliżył swój łeb do jej głowy, obserwując ją zaczepnie i słuchając dalej z wielką uwagą. Czy mu wypada? Co ona będzie z tego mieć? Odpowiedź nadeszła dość szybko. Nodin pokazał swe ostre kły, spoglądając na nią z tym samym uśmiechem nie schodzącym z jego pyska.
/Czy wypada mi pozwalać się rozpieszczać? Dobre pytanie... od kogoś kto już na mnie siedział, leżał, a nawet zrobił ze mnie poduszkę.../
Zaczął, a tymczasem ogon samca powoli zbliżył się do niej, przylegając końcówką delikatnie do jej pleców. Samiec dalej obserwował ją jakby nigdy nic, wyraźnie coś knując - a ona zaraz miała przekonać się co to takiego.
/Zadowolone widmo./
Dodał i po chwili ogon czarnołuskiego naparł na jej plecy, popychając ją prosto na samca - z taką siłą, by oczywiście nie mogła się oprzeć. Raena wylądowała na brzuchu Nodina, przylegając pyszczkiem do jego klatki piersiowej - a sam czarnołuski wyraźnie był obojętny temu czy zamierzała się podnieść czy nie. Odebrał jej natomiast możliwość powrotu do wcześniejszej pozycji, łącząc swe nogi razem - tak więc gdyby się cofnęła - co najwyżej usiadła by mu na nogach. Po za tym, nie poruszył się - ogon wycofał się na trawę, a sam czarnołuski dalej podpierał się z tyłu rękoma, lekko odchylony w tył... i jedyne co mogła usłyszeć, to jego cichy chichot spowodowany wyraźnym rozbawieniem. Nie mogła natomiast odmówić temu, że czarnołuski był ciepły, wręcz przyjemny w dotyku, jego łuski wydawały się dość miłe - zwłaszcza jeśli już się do nich przyzwyczaiła - a biorąc pod uwagę jego znacznie większe rozmiary, sprawował się idealnie jako wielkie legowisko lub po prostu przytulanka, co właśnie teraz wykorzystywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sob Maj 10, 2014 7:53 am

Ar zrobiła dość zaskoczoną minę, kiedy  Nodin podał powód jego zniknięcia.  Raczej nie tego się spodziewała, bo  musiała szczerze przyznać, że wyobrażała sobie go na jakiejś ważnej misji, a nie na spotkaniu z innymi Widmami.
- To musiało być coś ważnego. – powiedziała, nie spodziewała się tego, że może jej opowiedzieć o tym co się dzieje, ale przypuszczała, że może to dotyczyć tego co zrobiła, a raczej nie konkretnie jej, a samego przedmiotu działania, którym była utracona kostka. Kto wie, może właśnie przez to, że tak łatwo ją oddała, czekają ich niemałe kłopoty?
Tymczasem rozmowa toczyła się dalej, a kolejne słowa Nodina zmieniły chwilowy zły nastrój Uszatej.
- Pamiętam. – roześmiała się wesoło.
- I jakoś nieszczególnie broniłeś się przed tym jak tak cię nazwałam.  Poza tym nie sądziłam, że cały czas będziesz z taką ciekawością odczytywać moje myśli. –zmrużyła zabawnie oczka, a na jej pyszczku cały czas widniał uśmiech.
To bardzo niewłaściwie! – pomyślała rozbawiona sytuacją.
Właściwie  nie przeszkadzało jej to, bo kiedy nie potrafiła czegoś powiedzieć, on i tak mógł zorientować się o co chodzi, chociaż z drugiej strony, gdyby chciała coś przed nim ukryć, to co wtedy? Najwyraźniej mogła zapomnieć o wszelkich tajemnicach. Plusem tego wszystkiego był fakt, że właściwie tajemnic mieć nie musiała.
Tymczasem jej Widmo, wyjaśniło Króliczycy na czym polega jej błąd w ocenie relacji z innymi załogantami, nawet jeśli są istotami ważnymi. W sumie… Może i Nodin miał rację, ale..
- Ale czasem mam wrażenie, że obrywa mi się tak właściwie za nic. –  fuknęła cicho, ale właściwie nie była zła,  poniekąd mogła zrozumieć to wszystko.
- Zanim przyszedłeś byłam tutaj z Maro, Książę  prosił bym pokazała mu moc, a że jemu to się przyda, to właściwie nie miałam jak odmówić. I właśnie Maro się chyba na mnie obraził... – zrobiła minę jak mały króliczek, który coś przeskrobał i ma zamiar uniknąć kolejnego ochrzanu, robiąc  wielkie oczka.
- Ale pewnie masz rację. – dodała w końcu i uśmiechnęła się miło do Jaszczura.
Nodin spojrzał na nią zadziornie i już wiedziała, że znowu coś knuje, ale wcale nie miała zamiaru odejść z tego powodu, bo takie spędzanie czasu z Widmem, było całkiem przyjemne.
- Królik ma słuchać? – zaśmiała się i spojrzała na niego zaczepnie.
- A to skoro widmo jest moje to też będzie mnie słuchać? – rozmowy z Nodinem zaczynały nabierać zupełnie innych barw , co było bardzo przyjemnym zaskoczeniem.
- To, że siedziałam na tobie, akurat za pierwszym razem był w celaaach… naukowych. – przybliżyła również swój pyszczek u powiedziała uśmiechając się przy tym wesoło.
- Widocznie bycie twoim królikiem  ma trochę więcej plusów i ciekawe na co jeszcze będę mogła sobie pozwolić. -  zadała mu zaczepne pytanie i przez moment przemknęło jej przez myśl, że zachowują się jak para, co nieco ją rozbawiło. Fakt faktem, Widmo zdobyło sobie jej ogromną sympatię i zapewne działało to w drugą stronę.
Uszata poczuła ogon Nodina, który lekko dotknął końcówką jej pleców, kiedy spojrzała w oczy Jaszczura wiedziała, że znowu coś sobie wymyślił i na pewno nie powstrzyma się przed realizacją tego pomysłu. Usłyszała tylko jego słowa, które były bardzo miłe dla niej, ale nie odpowiedziała… Przynajmniej nie od razu…
Nodin postanowił inaczej z nią porozmawiać i bez chwili wahania popchnął ją ogonem, przed czym nie mogła się obronić, bo nawet i tak nie zdążyła, po czym przewrócił ją na siebie. Zaskoczona Ar leżała na nim, a dopiero po chwili podniosła lekko pyszczek i spojrzała na swojego Jaszczura.
- Bardzo śmieszne. – zaśmiała się słysząc jego chichot, po tym co zrobił.
- Lubisz mnie zaskakiwać czymś nagłym, prawda? – zerknęła na niego pytająco, ale wciąż wesoło.
- Przynajmniej teraz nie jestem mokra… - dodała po chwili, pamiętając kiedy ostatni raz zrobił jej coś takiego i przez to wylądowała w wodzie.
Skoro Nodin zrobił coś takiego, R.R. postanowiła wykorzystać to i zwyczajnie wtuliła się w niego, układając się wygodnie.
- Jesteś całkiem przyjemny. – powiedziała leniwie, czując ciepło Widma i gładkość jego łusek. Może dla kogoś innego byłoby to bardzo niewygodne, ale Ar przywykła już do Nodina, do jego wyglądu, budowy ciała i tych właśnie łusek. Mogłaby sobie tak leżeć i leżeć….
- Nie wiem po co mi łóżko w kwaterze, skoro mam ciebie. – stwierdziła i roześmiała się wesoło, a potem podniosła się i usiadła na nim, przysuwając się do jego brzucha.
- Jak tak dalej pójdzie, to nie będziesz mógł wytrzymać bez mojego towarzystwa. – zerknęła na niego zaczepnie i lekko przesunęła prawą łapką bo jego łuskach na klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Nie Maj 11, 2014 10:02 am

Jaszczur zauważył, że podany powód zniknięcia widać do końca nie satysfakcjonował jej, jako, iż odebrano jej prywatną poduszkę. Na to jednak samiec postanowił nie odpowiadać, ze względu na fakt - iż było to nie tyle ważne, co tajne - po prostu sprawa jego rasy. A jak rozmowa trwała dalej, tak i on odpowiadał na jej słowa.
/Miałem pokazać kły i ugryźć? Po za tym nie czytałem twoich myśli, wykrzyczałaś to w swojej głowie na tyle głośno, że ciężko mi było tego nie odebrać./
Skomentował, pokazując swe kły w uśmiechu. Żart na temat tego czy to właściwe czy też nie, pozostawił bez widocznej odpowiedzi. Obserwował ją, gdy ta siedziała tak, rozmyślając - a on tych myśli słuchał i obserwował ją łagodnym spojrzeniem.
/Bo robisz z siebie niedorajdę. Jeszcze za nic nie oberwałaś, nawet Egzekutor który miał ku temu podstawy, wstrzymał się od czegokolwiek./
Skomentował jej słowa, słuchając dalej co miała mu do powiedzenia. Czarnołuski westchnął cicho, przyglądając się jej w dalszym ciągu.
/Maro nie lubi nikogo, kto się nad sobą rozczula. Jak bowiem w walce ma mieć pewność, że go osłaniasz, gdy się nad sobą rozczulasz? Po za tym, źle się do tego zabrałaś./
Skwitował, a następnie rozmowa weszła już na ten etap z którego on miał największy ubaw, etap z którego czerpał największą radość.
/Królik nie ma wyboru./
Odparł, a słysząc jej kolejne słowa, wyszczerzył kły, unosząc wysoko wargi - a następnie zbliżył pysk do jej twarzy i kłapnął jej kłami tuż przed nosem, cofając się następnie lekko i chichocząc cicho.
/Być może, jak zdołasz mnie zdominować - to czasami się posłucham./
Po tych słowach, krwistoczerwone ślepia gada błysnęły lekko, by zaraz przekrzywić łeb na bok i spojrzeć na nią z uśmiechem na pysku. Nodin cofnął swe ręce do tyłu i zamiast podpierać się na dłoniach, wsparł się już tylko na łokciach, obniżając swój korpus i tym samym pozwalając jej tulić się do siebie w bardziej wygodnej pozycji. Widmo wydało z siebie cichy warkot, przyjemny, gardłowy i niemalże niesłyszalny - jeśli akurat nie trzymała ucha przy jego piersi.
/Po prostu należy się tobie, skoro musiałem uciec na czas twego snu./
Wyjaśnił cel swego zabiegu i poruszył ogonem po trawie, obserwując ją z uśmiechem na pysku. Gad wyglądał na zadowolonego, a wręcz nawet rozluźnionego. Ona jednak nie skończyła i zaraz wtuliła się w niego, na co samiec zamruczał cicho i jeszcze bardziej cofnął swe ręce, kładąc je wzdłuż własnego korpusu, a sam korpus kładąc już płasko na trawie, układając się w dogodnej dla niej pozycji. Jaszczur westchnął cicho i zamknął na chwilę swe ślepia, oddając się swej nowej roli bycia poduszką, tudzież po prostu przytulanką. Warknął w odpowiedzi na jej komplement, nie podnosząc się by jej przez tą chwilę nie przeszkadzać. Chwilę później dotarł do tego komentarz, by zaraz samiec poczuł jak Raena podnosi się i przesuwa po nim, rozsiadając się okrakiem na jego brzuchu. Czarnołuski podniósł swój łeb do góry, spoglądając na nią cały czas tym samym, łagodnym spojrzeniem. Zanim zdążył coś powiedzieć, ona dodała do tego zaczepny komentarz i położyła swą dłoń na jego klatce piersiowej, gładząc gadzie łuski. Nodin niemniej jednak dalej spoglądał na nią łagodnie.
/Jakby przez chwilę mnie nie było, to masz łóżko. A na co dzień możesz mnie wykorzystywać./
Odparł i zamknął swe ślepia, mrucząc głośniej i wypychając klatkę piersiową bardziej w górę, prężąc się niczym kocur do głaskania. W końcu to na jego klacie znajdowała się jej dłoń, która go gładziła - a jemu to wyraźnie odpowiadało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Nie Maj 11, 2014 10:53 am

Ar siedziała sobie wygodnie na swoim Widmie, przesuwając łapką po jego łuskach. Słuchała go, pomimo tego, że nie do końca zgadzała się z tym, że rozczula się nad sobą. Chociaż… może odrobinę.
- Ja myślę, że na kolejne spotkanie z Egzekutorem, aż podskoczę z radości… - burknęła pod nosem, ale zaraz potem spojrzała na Nodina i uśmiechnęła się do niego, bo tutaj akurat mogła się z nim zgodzić.
- Jeśli chodzi o Maro, mam wrażenie, że on jest całkiem sympatyczny, kiedy już ktoś przebije się przez ten jego mur. –wzruszyła lekko ramionami, bo właściwie nie miała nic przeciwko niemu, a przynajmniej nie dał jej powodów, by go nie lubić.
Potem rozmowa wróciła na bardziej naturalny dla nich tor, a mianowicie kolejne ustawianie hierarchii  i zaczepianie siebie wzajemnie.
- Królik nie ma wyboru, tak? – zaśmiała się wesoło, siedząc wciąż na nim wygodnie.
- A ja uważam, że mam wybór. – uśmiechnęła się rozbrajająco i zrobiła uroczą minkę,  po czym zatrzymała lekko łapkę i uwolniła nieco mocy, by Jaszczur mógł poczuć charakterystyczne mrowienie, zapowiadające napływ nowej energii.
- I to całkiem spory, a o dominację się nie martw.  – dodała po chwili  i poprawiła się na nim, by usiąść nieco wygodniej na jego brzuchu.
- W końcu to ja jestem na górze. – stwierdziła z uśmiechem i przyglądała się mu, jak tak leży pod nią i wypręża po kolejne pieszczoty. I co? Czy to nie jest w pewnym sensie dominacja? To Widmo w tym momencie jest pod nią i rozpływa się niemal pod wpływem lekkich pieszczot.
- Mam wrażenie, że ty chcesz bym dominowała, skoro nawet pozwalasz się wykorzystywać kiedy będę chciała. – powiedziała rozbawiona i uwolniła nieco więcej energii, przesuwając przy tym łapką po jego klatce piersiowej, później lekko przerwała wykorzystywanie mocy, nie chcąc z nią igrać tak jak zrobiła to przy Maro, ale  wciąż gładziła przyjemne w dotyku łuski Jaszczura.
- Każdy może tak łatwo złapać z tobą tak dobry kontakt? - zapytała nieco zaczepnie, ale przyjaźnie, bo znowu zachowanie Nodina zburzyło obraz potężnego i groźnego Widma.  W jej odczuciu Jaszczur był najsympatyczniejszą z istot, jakie przyszło jej spotkać, choć zapewne jeszcze wiele z nich musiała poznać.
Po chwili Ar nieco spoważniała, ale dobry humor wywołany obecnością Widma, wcale nie znikał, z czego bardzo się  cieszyła.
- Powiedz mi. - zaczęła w końcu.
- Rozmawiałeś może z Dur-Shurrikunem o kostce? O tamtej misji? - zapytała właściwie z ciekawością, choć wciąż nieco martwił ją fakt, że tamte wydarzenia potoczyły się nie tak jak powinny.
- Co dalej będzie z kostką? - dodała jeszcze, wciąż nie przestając głaskać go delikatnie.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Nie Maj 11, 2014 8:24 pm

/Pokażesz mu swoją moc i zmieni zdanie. Potrafi się denerwować ale swoich nie krzywdzi./
Odparł czarnołuski z istnym rozbawieniem, kiedy to przyszło usłyszeć mu jej słowa. Widać Ankylon zrobił dobre wejście, pokazując na starcie jak ma do niego podchodzić... i jak widać zrozumiała - tylko, że to widmo do końca takie nie było, a Nodin o tym wiedział.
Niemniej jednak w miarę postępu ich rozmowy, postępowały również ich relacje. Pomyśleć, że była tą samą osobą, która jeszcze dzień wcześniej była niemalże przerażona faktem, że spotkała właśnie to jego w hangarze... a dzisiaj siedziała na nim, swobodnie przesuwając dłońmi po jego łuskach, wręcz pozwalając mu się rozpłynąć przez swą moc. Do tego... uznała, że ma wybór? Czarnołuski spojrzał na nią inaczej, jakby... podejrzliwie. Nie na długo jednak, gdyż zaraz znów mógł się prężyć i wyciągać klatę do góry, gdyż Raena postanowiła ustawić go sobie za pomocą mocy... i w miarę jej to wyszło, gdyż gad wrócił do wcześniejszego łaszenia się, prężenia klatki piersiowej do góry, a nawet zamknął swe ślepia i zamruczał zadowolony. Potem poprawiła się, widać rozsiadając na nim wygodniej - by zaraz podsumować to, kto jest na górze. Wtedy też czarnołuski otworzył swe ślepia i uniósł delikatnie łeb, spoglądając na nią z rozbawieniem, nawet pomimo przepływu energii przez jego ciało. Jej następny komentarz, samiec skwitował niewinnym uśmiechem, zamykając ślepia i przekrzywiając łeb na bok. Z taką miną mógł wyglądać na prawdę uroczo - i być może nawet chciał. Raena przestała się bawić mocą, jednak nie przestała gładzić jego łusek, co nawet mu w tej chwili wystarczało. Samiec podniósł lekko swój korpus, podpierając się na łokciach - ale tylko na chwilę, by wysłuchać jej pierwszych słów i zaraz znów się położyć.
/Aż tak dobry? Mało kto. Inaczej byś zapewne usłyszała o tym w którejś legendzie o mnie./
Odpowiedział krótko, nie podnosząc już łba do góry. Zamknął swe ślepia i westchnął cicho, słuchając jej i wyraźnie odprężając się, delektując tym miejscem, jej obecnością, sytuacją w której się teraz znajdował. Nadal jednak uważnie jej słuchał, choć to raczej odkryła w momencie gdy jej odpowiedział.
/Rozmawiałem z mymi braćmi i siostrami. Kostka jest czymś co odzyskamy. A Jinkusu? Możesz zapytać go sama o zdanie. Ja z nim nie rozmawiałem - ale zapewne powie tobie to samo co ja. Zrobiliśmy to co się dało, wiemy - że wróg ma potężną broń... cóż, my mamy potężniejsze./
Wyjaśnił spokojnie, a ogon samca przesunął się ponownie po trawie. Tymczasem czarnołuski kontynuował, jednak na inny temat.
/Wiesz dlaczego twoja moc nie działa tak jak byś sobie tego życzyła? Bo władasz jedną z najtrudniejszych dziedzin jakie istnieją - życiem. A traktujesz tą moc w taki sposób, jakbyś kontrolowała jedynie chaotyczną magię ognia lub coś jej podobnego./
Zaczął wyjaśniać, choć nadal się nie podnosił. Odetchnął jedynie spokojnie i leżał tak z zamkniętymi ślepiami, dając jej pozwolenie praktycznie na wszystko, co teraz wpadło by jej do głowy.
/Mocy leczenia używa się punktowo, a nie na całym ciele. Dotyczy to całej twojej mocy, leczenia, możliwości wywołania u kogoś stanu odprężenia. Nie jesteś na tyle silna by móc pozwolić sobie działać z jednego punktu. Skup się więc na działaniu punktowym. Pamiętasz jak się przewróciłem, gdy zaczęłaś mnie leczyć? Energia którą w ten sposób we mnie umieściłaś, spowodowała więcej bólu i spięcia mięśni, niż sensownego leczenia - o czym z resztą przekonałaś się, gdy łuski nie wróciły na swe miejsce./
Kontynuował, przesuwając w międzyczasie swe ręce i układając dłonie pod swoją głową, tworząc sobie swoistą poduszkę. I nic po za tym, leżał, miał zamknięte ślepia i wyjaśniał dalej.
/Fakt, że Egzekutor dał radę uleczyć mnie bez jakiegokolwiek dotyku, całego - spowodowany jest jego ogromną mocą i gigantycznym doświadczeniem. On może sobie na to pozwolić, bo dla niego jest to niczym oddychanie. Dla ciebie - już nie. Więc jeśli przy następnym spotkaniu z Maro zechcesz się poprawić.../
Rzucił i otworzył na chwilę swe krwistoczerwone ślepia, a wzrok gada utkwił w Raenie.
/Przyłóż dłonie do miejsca na które chcesz oddziaływać, jednego - wtedy najskuteczniej wyleczysz ranę. Gdy skończysz z jedną - weź się za następną. A druga opcja mocy? Działa identycznie. Spróbuj teraz, zamiast gładzić mój korpus - wybierz sobie jeden mięsień na których chcesz oddziaływać, oprzyj na nim swe dłonie i wtedy użyj mocy. Dlatego właśnie Daalkiinowi twoja moc skojarzyła się z masażem. Bo wtedy jest najskuteczniejsza./
Wyjaśnił, a po tych wyczerpujących wyjaśnieniach - wyciągnął ręce spod swego łba, który oparł teraz już tylko na trawie. Zamknął ponownie swe ślepia, odetchnął cicho, a ręce ponownie ułożył wzdłuż własnego ciała, czekając na to co powie lub może nawet zrobi - w odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Maj 12, 2014 8:46 am

Uszata kiwnęła głową, może faktycznie po zobaczeniu jej mocy i doświadczeniu tego co potrafi, Egzekutor zmieni zdanie, chociaż z drugiej strony zapewne zdaje sobie sprawę  z tego, że Samica coś potrafi, coś co nie jest byle czym, a przynajmniej po tym jak moc zostanie okiełznana i wyszkolona na odpowiedni poziom.
Tymczasem reakcja Nodina na użycie mocy Ar, wcale jej nie zawiodła.  Samiec zamkną oczy i zamruczał, co było dla niej idealnym dowodem na to, że będzie mogła korzystać z tego znacznie częściej. Kto by pomyślał, że ktoś tak potężny będzie mógł ulec w jakiś sposób jej mocom.
W pewnym momencie Jaszczur uśmiechnął się do niej w tak uroczy sposób, że Króliczyca zaśmiała się cicho i pokręciła głową, nie spodziewając się, że może być taki słodki. Przez chwilę patrzyła na niego, a cały wizerunek Nodina stał w niesamowitym kontraście z tym, co przyszło jej zobaczyć w jaskini podczas tamtej misji.
- Właściwie nie słyszałam żadnej legendy o prywatnym Widmie, o beztroskim spędzaniu czasu z Widmem czy przytulaniu się do Widma. – zaśmiała się po tym, jak Nodin opowiedział na jedno z jej pytań.  R.R. faktycznie nie pamiętała ani jednej legendy, która mówiłaby właśnie o takim zachowaniu, temu właśnie była zaskoczona tym co się dzieje, bo nie spodziewała się, że Widmo może być właśnie takie. Mimo wszystko było to całkiem przyjemne doświadczenie i pozytywnie zaskakujące.
Później rozmowa wróciła na temat misji, z której Ar nie była zadowolona,  nieco obawiała się rozmowy na ten temat, bo siedziało w niej poczucie winy, ale w końcu i tak musiała mieć to za sobą, a przede wszystkim powinna wyciągnąć wnioski na kolejne misje.
- Więc jest jakiś plan by ją odzyskać? Tamten był naprawdę potężny dzięki niej. – zaczęła, mając w pamięci to co robił ich przeciwnik podczas walki.
- Raczej spodziewałabym się niewielkiego ochrzanu za to, że ciebie nie posłuchałam i pozwoliłam, by kto inny zabrał kostkę. – wzruszyła lekko ramionami, bo właśnie tak to widziała. Łapka Króliczycy cały czas przesuwała się lekko po jego gładkich łuskach.
- Nie sądziłam ,że macie coś co przebiłoby moc kostki. – powiedziała szczerze zaskoczona.
- Co to takiego? – zapytała zaciekawiona, choć nie do końca była przekonana, że Widmo zaraz wyjawi jej każdy szczegół uzbrojenia i wszelkie możliwe sposoby wykorzystywania ich tajemniczej broni. Ale cóż, warto było zapytać.
Rozmowa dwójki zeszła na temat bezpośrednio związany z Uszatą i bardzo dla niej ważny.  Samica słuchała uważnie słów Nodina, ale również nie miała zamiaru siedzieć cicho i koniecznie chciała powiedzieć co o tym wszystkim myśli.
- Nigdy nie patrzyłam na moją moc w ten sposób. Zawsze było to dla mnie coś naturalnego, może nie potężnego, ale takiego, że mogę  komuś pomóc. Właściwie nie przywiązywałam wagi aż takiego do potęgi tej mocy. – przyznała szczerze, choć to był ewidentny dowód jej ignorancji w tym temacie. W tym momencie postanowiła jednak  skupić się na mocy nieco bardziej, pod takim kątem o jakim  wspomniał Nodin.
- Nie sądziłam, że liczą się takie szczegóły… Gdybym wiedziała, że to tak bardzo cię zaboli, zapewne nie zrobiłabym tego w ten sposób. Wciąż niewiele wiem o mojej mocy. – nieco się zasmuciła tym, że sprawiła mu ból, ale wiedziała, że na takim poziomie jej wiedzy o tym co posiada, nie było innego wyjścia.
Ar słuchała z uwagą tego co mówił Nodin, wciąż głaskała jego łuski, a to, że leżał pod nią tak spokojnie, było naprawdę przyjemne. Uszata kiwała co jakiś czas głową, dając mu do zrozumienia, że słucha go wciąż.
- To co zrobił Egzekutor było naprawdę niesamowite. – przyznała w końcu, bo faktycznie takie użycie mocny było dla niej czymś, póki co, nieosiągalnym.
- Z Maro dziś wyszło dziwnie, za bardzo chciałam by efekt użycia mocy był jak najlepszy. W pewnym momencie poczułam coś dziwnego… - zaczęła powoli wyjaśniać to co przydarzyło się całkiem niedawno, nie przestając przy tym głaskać Jaszczura.
- W moim umyśle pojawiło się coś jakbym stała przed drzwiami, za którymi czekała na mnie jeszcze większa moc. Przestałam kompletnie panować nad przepływem energii, w końcu ze strachu przed tym odsunęłam się od Maro i całe wrażenie minęło… - dokończyła opowiadanie, a potem uśmiechnęła się lekko.
R.R. patrzyła na Jaszczura, który zapewne oczekiwał jej reakcji. Mimo tego co niedawno przeżyła ze swoją mocą, miała ogromną ochotę przetestować rady Nodina i wypróbować działanie energii w inny sposób.
- Skoro chcesz się poświęcić dla dobra mojego rozwoju, to ja przetestuję na tobie moją moc raz jeszcze. – powiedziała znowu uśmiechając się wesoło, po czym odetchnęła głęboko i przez moment nad czymś myślała. Po chwili postanowiła, że położy łapki na mięśniach brzucha Nodina, bo akurat tak będzie jej najwygodniej.  R.R. przypomniała sobie, że Jaszczur wspominał o jednym mięśniu,  by jej moc uzyskała zupełnie inny efekt, dlatego Samiczka położyła łapki na mięśniu prostym.
- Zobaczymy co z tego wyjdzie. – powiedziała cicho i wkrótce Jaszczur mógł poczuć znajome mrowienie,  a po niedługim czasie charakterystyczny wpływ mocy Ar, która miała na celu rozluźnienie go. Króliczyca siedziała tak z zamkniętymi oczami, skupiając się na tym co robiła, nie uwalniała całej energii od razu, wszystko postanowiła robić stopniowo. Po czasie  gdy uwolniła nieco więcej mocy, Ar spojrzała na Nodina, by przyglądać się jego reakcjom na to co robiła.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Maj 12, 2014 7:59 pm

Czarnołuski nie krył rozbawienia. Spojrzał na swą rozmówczynię, krzywiąc swój łeb, rozbawiony tym co wpadło jej do głowy.
/Chcesz użyć swej mocy na Egzekutorze?/
Zapytał, jakby z niedowierzaniem w głosie, a następnie wyprostował swój łeb i słuchał dalej. Słuchał, bo miał bowiem czego. Jej żarty na prawdę były przez niego pozytywnie odbierane, a fakt ich bliższych kontaktów momentami nie był dla niego samego zrozumiały, dlaczego akurat tak podchodził właśnie do niej, a nie kogoś innego. Niemniej jednak czynił to, odpowiadało mu to i nie zamierzał zmieniać tego stanu rzeczy. A gdy tylko Raena wróciła do tematu kostki, Nodinowi nie schodził dalej uśmiech z pyska. Widać nie przejmował się teraz tamtym tematem - lub po prostu ignorował go, gdyż miał lepszy temat, który właśnie siedział na jego brzuchu, chyba chcąc jednak nad nim dominować, przynajmniej w jakimś stopniu. I kiedy jej dłonie przesuwały się po jego łuskach, samiec zamruczał ponownie - zaznaczając i przypominając, że mu to odpowiada, by zaraz skupić się na tym by została jej udzielona wyczerpująca odpowiedź.
/Oczywiście, mamy plan. Jestem widmem, zapomniałaś? Może i jest potężny, jednak dałem radę przeciwstawić się jego sile. Inaczej nie mogłabyś tutaj sobie na mnie siedzieć. Nie chodzi bowiem tylko i siłę kostki... choć silnych również posiadamy, znacznie silniejszych od kostki. Przynajmniej jednego, w którego ja dalej wierzę, a któremu chętnie ciebie przedstawię, jak tylko się pojawi. Po za tym... mamy Egzekutora, Dur-Shurrikuna, moich braci i siostry. Nam wszystkim nie da rady./
Skomentował, mając nadzieję, że w ten sposób udało mu się wyczerpać temat. W dalszym etapie, rozmowa wróciła na tor jej mocy, na czym Nodin skupił się bardziej... równie bardzo co wcześniej. Należało bowiem przypomnieć, że przez cały ten czas, leżał na trawie, z łbem opartym na ziemi, rękoma wzdłuż ciała, korpusem równo ułożonym na ziemi.
/Szczegóły, są - moja droga - najważniejsze. Zabolało mnie, bo twa moc rozeszła się piorunująco po moim - wtedy - osłabionym ciele, pozbawionym wszelakiej mocy. Wyciągnij wnioski i nie każ mi ponownie odczuwać bólu przez własny błąd./
Odparł jej spokojnie, jakby mówił o niczym - i słuchał dalej, porzucając całkowicie ten temat. Mimo jej dalszych wyjaśnień, Raena nie doczekała się żadnej odpowiedzi od czarnołuskiego, na temat jej mocy oraz tego co zaszło gdy zamiast niego, był tutaj Maro. Nie ważnym to było jednak, gdyż dotarli tam gdzie chciał, a gdy samica skomentowała jego chęci do poświęcenia dla niej oraz fakt, że wykorzysta na nim swą moc, samiec zachichotał cicho i nie omieszkał odpowiedzieć.
/Czynisz mi zaszczyt./
Skomentował lekkim żartem, dalej leżąc tak jak leżał. Na prawdę musiało mu tutaj być wygodnie, skoro nie omieszkał w żaden sposób przesunąć się czy chociażby otworzyć ślepi. Po prostu leża i czekał na to, co samica uczyni. Szybko przyszło mu się doczekać. Poczuł, jak jej dłonie opierają się na jego brzuchu - widać to miejsce na jego ciele miało być punktem. Tym razem dokładnie kontrolował jej myśli, słuchał ich - nie ruszał się, jednak pilnował ją po cichu. Słyszał jej plan, wiedział co zamierza i nie chciał jej przerywać. Krótkie zdanie rzucone z jej słów, poprzedziło działanie jej mocy. Widmo znów poczuło tą przyjemną moc która zaczęła wlewać się w jego ciało, tym razem skupiając się jednak na tym jednym mięśniu, prostym mięśniu brzucha. Samiec zamruczał zadowolony, otwierając lekko pysk, by odetchnąć głośniej i zachichotać, jak poczuł większy przypływ jej mocy.
/Przyjemne... ale przesuń swe dłonie zanim przesadzisz i uszkodzisz mi ten mięsień biedny. Twoja moc powoduje zmiany, przez co jest to przyjemne, jednak nie możesz skupiać się na jednym punkcie - chyba, że chcesz zrobić komuś krzywdę lub zatrzymać... pracę serca. Zacznij przesuwać dłońmi po różnych mięśniach, różnych miejscach, wyobrażaj to sobie. Poprzez moc, musisz po prostu wyczuć to co znajduje się w ciele istoty na której używasz swej mocy. Każdy mięsień, ścięgno, jak wygląda - a jak powinno. Każdą ranę, niedogodność. Stwórz ze swą mocą jedność./
Wyjaśnił spokojnie, mimo to nadal nie otwierając swych ślepi. Dla odmiany jednak zamknął swój pysk, skupiając się spokojnie na tym co będzie zamierzała zrobić. W skrócie mówiąc, powiedział jej by zrobiła to z czym kojarzył jej moc Daalkiin - jednak właśnie w tej formie uzyska najbardziej pozytywny efekt. O tym negatywnym również ją poinformował... z resztą negatywny, bojowy - nie koniecznie negatywny. Miał po prostu inne zastosowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Maj 12, 2014 8:39 pm

R.R. uśmiechnęła się słysząc słowa dotyczące testowania mocy na Egzekutorze. Raczej wątpiła w to, że da się jej dotknąć, no ale jeśli miałaby okazję z miłą chęcią pokazałaby co potrafi ,w końcu sam tego chciał. Kiedyś ją znajdzie, a potem ona go zaskoczy. Postanowiła.
Uszata wysłuchała również słów dotyczących planu Widm, co jeszcze bardziej podsyciło jej ciekawość. Mogła spodziewać się tego, że wcale nie są tacy bezbronni i w tym momencie zrobiło jej się nieco głupio, że zwątpiła w potęgę istot, u których przebywa.
Ale jak mogła nie wątpić, kiedy właśnie jedno z Widm rozpływało się tak uroczo pod jej łapkami? Uszata postanowiła zostawić temat planu, kostki i innych poważnych spraw, na później. Teraz miała ochotę skupić się na Nodinie i całkiem przyjemnej rozmowie, która szła w dość ciekawym kierunku. A do tego wszystkiego, Samica mogła wciąż testować swoją moc, słuchając przy tym rad jej Widma. Zanotowała więc w pamięci to o co chce zapytać, a potem znowu myślami powróciła do Jaszczura, który bez ruchu leżał pod nią, szczerząc się cały czas.
Samica zamknęła oczy, słuchając tego co mówił Nodin, zdecydowała się na zaczekanie nieco z odpowiedzią, skupiając się na tym co powinna robić. Moc uwalniana spod jej łapek rozpływała się po ciele Samca od punktu, w którym jej łapki były oparte o jego ciało. Uszata skupiała się bardzo, ale część umysłu pozostawiła otwartą na słowa Jaszczura, by za moment powiedzieć co o tym wszystkim sądzi. Kiedy dotarł do niej przekaz o tym, by nie skupiała się aż tak na jednym punkcie, od razu przesunęła łapki w prawo, na kolejny mięsień,  by nie sprawić swojemu Widmu bólu, tak jak zrobiła to przy leczeniu.
Nie sądziłam, że moja moc będzie potrafiła pozbawić kogoś życia. Nie chcę też krzywdzić ciebie, zbyt bardzo cię lubię by to robić. Chcę opanować to wszystko jak najlepiej potrafię. – pomyślała i znowu oddała się swojej mocy, a właściwie starała się by to moc oddała się jej. Po chwili znowu przesunęła łapki, tym razem nieco w górę, by oprzeć je na kolejnym mięśniu. Tak jak radził Nodin, próbowała wyobrażać to sobie, znaczyć szlak w myślach i łączyć swój umysł z energią wypływającą spod jej łapek. Znowu przesunęła je lekko w górę, po chwili na lewo, nieco wzmacniając przy tym przepływ.
Boję się trochę siły tej mocy. – pojawiło się w jej myślach,  nawet nie była pewna czy Nodin to słyszy, czy skupia się na swoich odczuciach.
Musze wiele nad tym pracować by przyjąć całą jej potęgę. – cichy głos myśli Ar popłynął gdzieś bezwiednie, a sama Króliczyca przesunęła łapki, rozdzielając je i sunąc nimi powoli po obu bokach Samca, wciąż prowadząc swoją moc niżej i niżej.
R.R. czuła, że jej moc jest obecna nie tylko w jej łapkach, ale czuła ją w całym ciele, żywą, tętniąca, mogącą dokonać wiele, lecz jeszcze nie był czas by mogła z niej korzystać. Zupełnie jakby to moc nakazywała jej cierpliwość. Uszata uśmiechnęła się błogo, bo była całkiem spokojna, a to co robiła, w pewnym sensie było przyjemne i dla niej. Nie było to zapewne idealne wykorzystanie umiejętności, ale starała się uwzględnić wszystkie rady Nodina.
Po chwili Jaszczur mógł poczuć, że łapki Ar łączą się znowu na mięśniu prostym, w miejscu gdzie zaczęła całą czynność, by teraz powoli zakończyć działanie energii. Po wszystkim Uszata otworzyła oczy i nie była tak przestraszona jak podczas małej sesji z Maro, tym razem nie była ani zestresowana, ani zaskoczona tym co się działo.
- To jest zaszczyt dla mnie, bo pozwoliłeś mi ćwiczyć na tobie, za co jestem ci ogromnie wdzięczna. – szepnęła cicho, patrząc na Nodina i odpowiadając na jego poprzednie słowa. Spojrzenie Samiczki było spokojne, jej oczy zdawały się przez moment bardziej niebieskie niż zazwyczaj, a może to po prostu odbicie światła pod innym kątem? Uszata czekała cierpliwie na komentarz Jaszczura, uśmiechając się do niego przyjemnie.
- Czuje się inaczej niż zazwyczaj po korzystaniu z mocy. - przyznała szczerze i znowu dotknęła lekko łusek Jaszczura, ale tym razem bez wykorzystania mocy, jedynie głaskała go delikatnie.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Wto Maj 13, 2014 9:49 pm

Nodin w międzyczasie, leżąc dalej z zamkniętymi ślepiami - pozwolił sobie słuchać jej myśli. Było to dość przyjemne zajęcie, zwłaszcza, że te myśli cały czas krążyły w okół jego osoby, a jednocześnie dowiedział się, że pełnoprawnie był już jej prywatnym widmem. Coś sprawiło, że czuł się z tym jakoś... lepiej.
Słuchała go, szybko dane mu było to odczuć. Mogła być na prawdę dobrą uczennicą, a jeśli tak się stanie - Nodin nie omieszka tego nie wykorzystać. Poczuł, jak jej dłonie przesunęły się w bok na jego ciele, skupiając się na sąsiednim mięśniu.
/Pozwoliłbym przetestować to na sobie, jednak drugiego takiego jak ja nie znajdziesz, więc zapewne miałabyś problem. Ale gdy już wyuczysz się mocy, po prostu przyłóż dłoń do klatki piersiowej przeciwnika, znajdź serce... i rozluźnij mięsień sercowy./
Wyjaśnił spokojnie, a następnie zamilkł na chwilę... by potem zachichotać cicho, chyba znajdując dobry komentarz do dalszej części jej wypowiedzi.
/Cieszą mnie twoje słowa. Ufam, że nie zrobisz mi krzywdy./
Odparł jej, jednocześnie zadowolony nie tylko z tego co powiedziała - ale faktu, że powiedziała to w myślach, bardzo spokojnie. Nodin mimo to bardziej lubił ten typ rozmowy, a gdy jego rozmówca panował nad emocjami, rozmowa stawała się bardzo przyjemna. Czarnołuski poczuł dalej, jak jej dłonie znów przesuwają się w górę po jego korpusie, tym razem na klatkę piersiową. Jaszczur zamruczał cicho, mając wielką ochotę się rozpłynąć, a jednocześnie dalej spokojnie z nią rozmawiając.
/Czas więc przestać. Strach zniszczy ciebie i twoją moc. Emocje tylko przeszkadzają, chyba, że są pozytywne./
Wyjaśnił, dalej się odprężając. Przez cały ten czas czarnołuski nawet nie pomyślał o tym, by się poruszyć. Leżał w miejscu z zamkniętymi ślepiami i po prostu pozwalał jej pracować. Jej dłonie przesuwały się dalej po jego ciele, tym razem zsuwając się na bok. Odczucia czarnołuskiego były na prawdę przyjemne, gad relaksował się, odpoczywał - a ona mogła to wyczuć, usłyszeć. Spokojny, wolny, miarowy oddech; brak większych chęci poruszania się czy chociażby sposób rozmowy. Jego głos był spokojny, zrelaksowany. Dłonie zsunęły się powoli po jego bokach, by na końcu wrócić na brzuch i skończyć w miejscu początkowym, gdzie również i moc zniknęła. Gad odetchnął wtedy głęboko, czując, że na tym się nie skończyło, bo po jej słowach - Raena po prostu ponownie zaczęła gładzić jego łuski, tym razem po prostu bez użycia mocy.
/Do usług... po za tym, to był tylko korpus./
Skomentował, półżartem - uśmiechając się przy okazji. Mimo to, jaszczur był nadal bardzo spokojny, nadal leżał i nawet nie otwierał oczu. Widać jej obecność oraz jej zachowanie, powodowały u samca poczucie, pozwalające mu spokojnie odpocząć w jej towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sro Maj 14, 2014 7:56 am

R.R. siedziała sobie wygodnie na swoim Widmie i cały czas przesuwała lekko łapką po jego gładkich łuskach.  Jej oczy uważnie wpatrzone były w Jaszczura, by dostrzec reakcję na użycie mocy. Uszata musiała przyznać, że była z siebie dumna, bo udało się jej ładnie wykończyć cały proces stosowania energii, poza tym, nie skończyło się to tak jak w przypadku Maro, kiedy tak spanikowała. Może jemu też sprawiła taki ból, tylko się nie przyznał tak jak Nodin? Zapewne po czasie przyjdzie jej dowiedzieć się, że Maro również odczuł nieprzyjemny ból.
- Właściwie to nie mam zamiaru szukać kogoś innego. Jakoś lepiej pracuje mi się z tobą, poza tym, jest znacznie weselej niż z kimś innym. Chociaż z  drugiej strony nikogo jeszcze nie znam tak blisko jak ciebie. – zaśmiała się przyjacielsko, spoglądając przy tym na Widmo, które wciąż wygodnie leżało pod nią. Przyjemny widok, biorąc pod uwagę to, że Nodin czuł się przy niej tak swobodnie, a do tego był tak bardzo rozluźniony zapewne nie tylko jej mocą, ale również całą sytuacją.
- Powodów raczej nie mam by cię krzywdzić. – zerknęła zaczepnie, choć było wiadome, że nigdy nie będzie chciała sprawić mu takiego bólu jak wtedy. Po tym wszystkim byłoby to zdecydowanie nie na miejscu.
- A jeśli chodzi o emocje,  akurat tym razem na samym końcu czułam taki przyjemny spokój, właściwie miałam wrażenie jakbym sama odczuwała działanie mocy. Choć tak, na początku było to trochę straszne. Nie sądziłam, że ta moc może być taka potężna i wiem, że ona drzemie uśpiona gdzieś we mnie. – wyjaśniła całkiem poważnie, ale na koniec, na jej pyszczku pojawił się lekki uśmiech.
- Sądząc po Egzekutorze, mam wrażenie, że wciąż nie do końca zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele mogłabym osiągnąć po rozwinięciu tej mocy. Ale będę nad nią pracować. – dodała jeszcze, a jej łapka nie przestała przesuwać się po jego łuskach na brzuchu, by co jakiś czas przejechać nieco wyżej i znowu wrócić na poprzednie miejsce.  
- Myślisz, że udałoby mi się opanować moc w takim stopniu, jak zrobił to Egzekutor? – zapytała z ciekawością, zastanawiając się co myśli o tym Nodin.
- Wtedy zapewne bardziej przydałabym się na misji. –  dodała całkiem wesoło, wyobrażając sobie jak bardzo mogła by pomagać, nie tylko Nodinowi, ale i innym Widmom.
- Zapomniałam powiedzieć! – wzdrygnęła się, przypominając sobie o czymś błahym, co miała wcześniej powiedzieć Jaszczurowi.
- Nie sądziłam, że jest tutaj taki przyjemny bar, jest tam naprawdę dobre jedzenie. – zachichotała wesoło.
- Daalkiin zabrał mnie tam, bo ja kompletnie zapomniałam o jedzeniu. – pokręciła głowa, śmiejąc się cicho.
- Pójdziesz tam kiedyś ze mną? – zapytała zaczepnie, specjalnie rozmyślając o tym, jak bardzo zabawnie by to wyglądało, gdyby na jednym z siedzeń rozpływał się przy niej.  R.R. wiedziała, że Nodin nie odpuści sobie sondowania jej umysłu, temu stłumiła śmiech po takiej wizji, która zapewne dotarła i do niego.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 15, 2014 8:30 pm

Wykończenie nie tylko jej przypadło do gustu. Nodin również był z niego bardzo zadowolony, taki efekt wykorzystywania przez nią mocy chciał uzyskać - a skoro się udało i wystarczyło to już tylko szlifować...
/Ze wzajemnością, nie mam zamiaru ciebie nikomu oddawać. Choć niektórych tutaj zapewne polubisz przynajmniej w połowie tak jak mnie. Wystarczy wiedzieć, jak ich podejść./
Skomentował, wyciągając ręce nad głowę i przeciągając się lekko, biorąc przy okazji głęboki wdech - co zaowocowało podniesieniem się klatki piersiowej gada wysoko do góry. Jaszczur spiął na chwilę swe mięśnie, by zaraz rozluźnić je, leżąc dalej spokojnie. Że było mu tutaj z nią przyjemnie, bo mogło być mało powiedziane - ale na sto procent pewne. Gad dawał wyraźne sygnały ku temu, że przyjemnie mu się z nią tutaj leżało. Po za tym, cały czas trzymała dłonie - to na jego brzuchu, to na klatce piersiowej. Samiec wydawał się nawet nie odczuwać tego, że ona na nim siedziała - jej ciężar wyraźnie był dla niego nieznaczący.
/Będę więc grzeczny, byś mnie nie musiała za nic karać./
Odparł jej i uśmiechnął się niewinnie, mimo to nie otwierając dalej swych ślepi. Jeśli natomiast chodziło o jej odczucia dotyczące mocy, Nodin wyraźnie wolał pozostawić swoje przemyślenia dla siebie, gdyż w żaden sposób nie komentował jej słów. Nie omieszkał jednak skomentować jej kolejnych słów.
/Egzekutor nie jest zwyczajnym widmem. Ma rasa, sama w sobie, reprezentuje ogromny potencjał w posługiwaniu się mocą, od najbardziej lecznicze - po najbardziej niszczycielskie. Egzekutor Ankylon dotarł do najmroczniejszych zakamarków mocy, jaką posiadamy. Czy jesteś w stanie posiąść moc taką jak on, nawet w zakresie leczenia? Wątpliwe. Większość tego, co my - widma - wykonujemy, jest niedostępna dla was. Egzekutor stoi jeszcze dalej po za tym zasięgiem./
Wyjaśnił spokojnie, nie mając zamiaru jej okłamywać czy robić jej sztucznych nadziei. Moc widm, a przede wszystkim poziom - stały daleko po za zasięgiem jej jak również praktycznie całego wszechświata. Oczywiście - były istoty silniejsze czy o podobnym potencjale siły, jednak biorąc pod uwagę istoty "standardowe", praktycznie nie istniała taka możliwość. Były metody zwiększenia mocy, przekazania daru, jednak Nodin nawet nie myślał o tym by komukolwiek powierzyć tak wielki dar.
/Nie wszyscy tutaj są obdarzeni mocami, a mimo to - nadal z nami są. Poleganie wyłącznie na mocy jest zgubne./
Skomentował, a następnie podniósł swój łeb i otworzył ślepia, przesuwając swe ręce i kładąc je ponownie wzdłuż swego ciała. Krwistoczerwone ślepia znów spojrzały na samicę, a czarnołuski zaczął słuchać jej słów z uwagą. Przekrzywił w pewnym momencie łeb delikatnie na bok, spoglądając na nią z zainteresowaniem.
/Pójdę./
Odparł krótko, nie mówiąc nic więcej. Widmo zamruczało cicho, spoglądając na nią łagodnie i uśmiechając się dalej delikatnie. Tymczasem ogon gada znów przesunął się po trawie, powoli do góry, by na końcu podnieść się i końcówką przylgnąć do pleców Raeny, by zaraz znów popchnąć ją na czarnołuskiego. Na nic się mógł zdać opór, widać samiec wymyślił sobie, że miał ochotę być przez nią przytulany - i właśnie za pomocą swego ogona zrealizował tą potrzebę. Niemniej jednak tym razem nie zaśmiał się jak poprzednio. Spoglądał natomiast na nią, uśmiechając się łagodnie i mrucząc cicho, niemalże niesłyszalnie. Ogon Nodina wrócił tymczasem na ziemię, po której zaczął krążyć na lewo i prawo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 15, 2014 9:15 pm

Na pyszczku Uszatej pojawił się uśmiech, ale nie taki jak zazwyczaj. Tym razem była w nim mieszanka zaskoczenia, przyjemności, radości i właściwie nie wiadomo jeszcze czego.
- Nikomu nie oddasz? – powiedziała z nieukrywanym zdziwieniem.
- No przyznam ci, że teraz mnie zaskoczyłeś. – powiedziała, po czym zaśmiała się  całkiem przyjaźnie.
- Właściwie to jakoś do nikogo się nie wybieram i przyznam szczerze,  kiedy tutaj byłam z Maro, który miał poczuć to co ty, pomimo całej jego sympatyczności, tak jakoś inaczej było. Nie wiem czy polubiłabym kogoś tak jak ciebie. – powiedziała miłym tonem głosu, choć nie bardzo wiedziała czy Widmo zrozumie jej słowa. Chodziło jej o to,  że Nodin przełamał obraz surowej i potężnej istoty, zastępując go czymś zupełnie odmiennym. Pokazał jej, że pomimo tej całej potęgi jest osobnikiem, który również odczuwa przyjemne emocje. Jako pierwszy zdobył  tym samym sporą ilość sympatii R.R., a przede wszystkim miał jej zaufanie. Maro trzymał ją na dystans, a do tego nie ufała mu i może dlatego to piękne miejsce nie pasowało do takiego spotkania? A może zwyczajnie ona myślała jakoś na pokrętnie. Mimo to, wciąż siedziała wygodnie na swoim Widmie, ale kiedy usłyszała kolejne słowa Jaszczura, wybuchła śmiechem.
- Nie martw się, gdzieżbym śmiała karać samego Lorda! – zażartowała sobie, śmiejąc się przy tym wesoło.
- Nie zrobię ci nic złego, co najwyżej zbyt mocno zrelaksuję. -  dodała całkiem poważnym tonem, ale jej spojrzenie wciąż zdradzało rozbawienie.
Temat zszedł na jej moc, co również było dla niej interesujące, bo w końcu miała zamiar stać się kimś dobrym w tym co robiła. Uważnie wysłuchała słów Nodina, będąc nieco zawiedzioną, że wszystko wygląda na tyle ciężko, że może sobie z tym nie poradzić.
- Nie sądziłam, że to działa w ten sposób. – przyznała szczerze i westchnęła cicho.
- Wiem, że Widma są potężne,  a Egzekutor zdaje się, że jest silniejszy niż przypuszczałam. W takim razie zrobię tyle ile będę mogła. – powiedziała, po czym uśmiechnęła się do Nodina, który, a przynajmniej taką miała nadzieję, jeszcze kiedyś będzie z niej dumny.
- W takim razie będę musiała jeszcze poćwiczyć strzelanie, co może idzie mi odrobinę lepiej niż używanie mocy. – zaśmiała się i pogłaskała znowu łuski Jaszczura. Na wzmiankę o tym, że pójdzie z nią do baru, uśmiechnęła się i pokiwała zadowolona głową, nie przerywając lekkich pieszczot, bo podobał jej się fakt, że tak groźna i potężna istota, leży tak spokojnie pod nią i cieszy się dotykiem króliczych łapek.  Po chwili Ar poczuła charakterystyczne dotknięcie ogona, co wcale już ją nie przerażało, ale zasygnalizowało, że Nodin znowu coś knuje. I tym razem miała rację, bo zaraz potem, bez żadnego oporu z jej strony, Jaszczur postanowił pchnąć ją na siebie, by ta przytuliła się do niego. Króliczyca wtuliła się więc w Widmo i uśmiechnęła się zadowolona.
- Lubię kiedy tak mruczysz, to takie przyjemne. – powiedziała cicho, leżąc wygodnie na nim.
- W ogóle lubię twoje towarzystwo, poza tym jesteś bardzo wygodny i mogłabym cię zabrać do swojej kwatery zamiast mojego łóżka. – zaśmiała się i podniosła nieco głowę, by spojrzeć na Nodina, a potem znowu położyła się na nim i oparła głowę o jego klatkę piersiową.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pią Maj 16, 2014 9:36 pm

Nodinowi udało się osiągnąć zamierzony cel, Raena położyła się na nim i jak widać, nie miała najmniejszej ochoty od niego uciekać czy chociażby buntować się przed tym co sobie wymyślił. Początkowo wtuliła się w niego, by zaraz podnieść głowę i puścić mu miły komentarz. I jak tu miał dalej nie mruczeć? Odmówić jej takiej przyjemności, czegoś, co sprawiało, że na jej pysku gościł ponownie uśmiech? Czarnołuski przekrzywił lekko łeb na bok, słuchając jej dalej. Słysząc jej słowa, zachichotał cicho, obserwując ją jeszcze przez chwilę w ciszy.
/Masz mnie tutaj, teraz. Z kwaterą zaczekaj do snu./
Skomentował, a tymczasem samica przytuliła swą głowę do jego klatki piersiowej. Nodinowi również było przy tym bardzo przyjemnie, nie pamiętał na prawdę kiedy ostatnio ktoś go tak przytulał, podchodził do niego po prostu w ten sposób. Nie chodziło już tylko o to, że Raena się do niego tuliła, ona pokazywała mu, że czuje się przy nim bezpiecznie - a to było dla niego jednym z najważniejszych osiągnięć, czymś co mógł i chciał jej od siebie dać. Trzymając policzek oraz ucho przy klatce piersiowej gada, króliczyca mogła poczuć oraz usłyszeć - jak delikatnie drży klatka piersiowa samca, gdy ten mruczał cicho, niemalże niesłyszalnie - na tyle cicho, że na prawdę musiała wręcz trzymać ucho przy jego łuskach, by usłyszeć. A on jedynie leżał z łbem uniesionym do góry, obserwując ją łagodnym, wręcz opiekuńczym spojrzeniem. Skupiał się na niej przez chwilę, nie przerywając swego mruczenia. Robił to już mimowolnie, po prostu mu to pasowało, podobało mu się i odpowiadało. Nie mógł tak jednak w nieskończoność, zamknął więc swe ślepia, a następnie powoli położył łeb na trawie, wzdychając głośniej i nadal mrucząc. Kiedy Raena tak na nim leżała, mogła poczuć, jak rytm serca gada oraz jego oddech, miarowo stabilizują się oraz zwalniają, dając sygnał ku temu, że czarnołuski najzwyczajniej w świecie odprężył się, odpoczywa - wręcz możliwe, że lekko przysypia. Leżał tak wyprostowany, nawet z wyprostowanymi nogami oraz rękoma, które znajdowały się wzdłuż jego ciała. Ogon który do tej pory wiercił się po trawie, również zatrzymał się w miejscu, a ciche mruczenie powoli ucichło po jakimś czasie, jakby widmo po prostu się wyłączyło, odpoczywając - możliwe, że nawet drzemiąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sob Maj 17, 2014 4:40 am

Ar uśmiechnęła się, słysząc komentarz, który sugerował, że pewnie Jaszczur nie odpuści sobie snu w jej kwaterze. Trochę  było to zabawne, ale całkiem przyjemne.
Nodin mruczał cicho, co odprężało R.R. leżącą na nim i opierającą głowę o jego klatkę piersiową. Króliczyca leżała sobie z zamkniętymi oczami czując, że powoli odpływa w krainę snów. Mimo to wciąż rozmyślała sobie o tym, jak bardzo jest jej przyjemnie i jak ogromne poczucie bezpieczeństwa daje jej Widmo. Pomimo tego, że znajdowała się tak daleko od domu, w obcym miejscu, Nodin sprawiał, że czuła się tutaj o wiele lepiej i gdyby teraz znikną jej na dłuższy czas, zapewne czułaby się bardzo nieswojo. Jaszczur tak samo jak ona, uspokajał się co mogła wyczuć. Najwyraźniej oboje czerpali tę samą radość z przebywania w swoim towarzystwie i spędzania go właśnie w taki sposób jak teraz.
Kiedy Nodin przestał cichutko mruczeć, Ar leżała tak jeszcze przez dłuższą chwilę, by po chwili nieco podnieść się i spojrzeć na niego. Uśmiechnęła się widząc go takiego spokojnego i odprężonego, a  przecież nawet nie użyła teraz swojej mocy. Uszata podniosła łapkę i pogłaskała go delikatnie tam,  gdzie trzymała niedawno głowę.
Ciesze się, że jesteś.  - pomyślała, choć nie do końca była pewna, że Nodin to odczyta, bo może faktycznie zasnął, co było całkiem miłe, bo świadczyło o tym, że on również ufa jej i czuje się dobrze gdy jest obok. Uszata znowu położyła się na nim tak jak wcześniej, kładąc głowę na jego klatce piersiowej.
A leżąc sobie w ten sposób, przesunęła lekko lewą łapką i powoli zaczęła gładzić jego rękę, tak zupełnie bezwiednie, powoli zasypiając, wtuloną w niego.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Wto Maj 20, 2014 8:10 pm

Czarnołuskiemu osobnikowi sen był teraz akurat bardzo potrzebny, gdyż ostatni moment kiedy na prawdę zasnął, pozwalając swojemu organizmowi odpocząć, był mu dostępny dawno temu. Widma mogły działać bez snu przez bardzo długie okresy, a Nodin swój okres prawie przekroczył, ciągle czegoś poszukując - ciągle idąc do przodu. Teraz natomiast sytuacja była całkowicie inna. Pozwolono mu zwolnić, wręcz zatrzymać się i po prostu odpocząć. Na dodatek nie był sam, bo jego droga zeszła się z drogą Reany - która teraz znajdowała się tutaj z nim, a dokładniej nawet na nim. Niestety w przeciwieństwie do niego nie mogła słyszeć jego myśli... albo i było tak lepiej. Mało kto miał na tyle odwagi, by słuchać tego co dzieje się w umyśle przeciętnego widma.
Nodin nawet nie czuł, że gładziła jego dłoń - tak szybko pozwolił swemu ciału rozluźnić się, a umysłowi - odejść do krainy snu. Odpoczynek był bardzo przyjemny, wręcz wciągający. Kilka snów - mniej oraz bardziej przyjemnych - przetoczyło się przez jego głowę, głównie były to wspomnienia. Minęły może z dwie, trzy godziny, a czarnołuski otworzył swe ślepia, bardzo mozolnie, powoli - a jego zmysły znów zaczęły odbierać dźwięki otoczenia. Szybko przypomniał sobie, że aktualnie pełni rolę łóżka Raeny, dlatego też postanowił się za bardzo nie poruszać - nie na początku. Poczuł bowiem, że jej dłoń znajduje się na jego własnej, co prawda dotykała zewnętrznej strony dłoni gada, jednak ciekaw był skąd jej się wzięło łapanie go za dłoń. Nie mógł jednak odmówić jej i tego, zwłaszcza, że gest był bardzo miły. W końcu postanowił podnieść swój łeb. Skoro jej głowa znajdowała się na jego piersi, mógł uczynić to spokojnie, bez obawy o to, że po prostu ją obudzi. Podniósł więc łeb do góry i spojrzał na nią zaciekawiony, by zaraz uśmiechnął się łagodnie i spojrzeć na nią opiekuńczo. Obraz który ukazał się jego oczom sprawił, że momentalnie odechciało mu się zarówno wstawać, jak i tym bardziej ją budzić. Wyglądała po prostu słodko, przypominała mu pewnego osobnika którego miał okazję znać. Nodin po prostu przyglądał się jej, dalej mając na pysku uśmiech. Oddychał bardzo spokojnie i powoli, po prostu patrząc - nawet nie myśląc o tym, by się poruszyć. Po prostu nie chciał jej budzić. Jeśli sama się obudzi - to co innego, on jednak nie zamierzał jej teraz przeszkadzać - zamierzał natomiast obserwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Wto Maj 20, 2014 8:25 pm

Króliczyca zasnęła, a jej łapka gładząca dłoń Nodina zatrzymała się, kiedy Uszata odpłynęła w senną krainę. Czas mijał i mijał, a oboje spali słodko wtuleni w siebie, co było dość niecodziennym widokiem w Biosferze, a może i nie? Ar śniła o czymś przyjemnym, zupełnie niezwiązanym z miejscem, w którym własnie była. Przyśnił jej się dom, rodzice, zwykłe, słoneczne popołudnie, kiedy wbiegła do domu po porannym bieganiu. Przywitał ją zapach kawy, słyszała głosy swoich rodziców, którzy opowiadali jakiejś zabawnej sytuacji, która wydarzyła się na ich wspólnym wyjeździe. R.R. przywitała się z nimi i poszła do swojego pokoju by wziąć świeże ubranie i wskoczyć pod prysznic. W jej pokoju siedział Nodin, co zaskoczyło ją, jednocześnie zwracając uwagę, że to tylko sen, bo przecież to Widmo nie było stałym elementem jej życia. Mówił coś do niej, wyraźnie zadowolony, siedział na jej łóżku zupełnie jakby był u siebie. I właściwie...Tyle z tego snu pamiętała, bo coś wybudziło ją z tego uśpienia. Uszata otworzyła lekko oczy, po czym zamknęła je, poniekąd zawiedziona, że to tylko sen, ale potem dotarło do niej, że jeden element jest prawdziwy. Czuła, że wciąż leży na Nodinie, co wywołało uśmiech na jej pyszczku, a zaraz potem otworzyła oczy i zabrała łapkę, którą trzymała w dłoni Jaszczura i przetarła leniwie oczy. Później podniosła nieco głowę by spojrzeć na Widmo. Jakież było jej zaskoczenie, kiedy okazało się, że Samiec jest w nią wpatrzony.
- Długo tak.. patrzysz? - zapytała, bo może czekał na nią i sam w ogóle nie spał?
- Zrobiło się tak wygodnie... - szepnęła i powstrzymała leniwe ziewnięcie. Ar podniosła się i powoli usiadła na brzuchu Jaszczura i lekko przeciągnęła się.
- Tak miło się spało.. - powiedziała rozleniwiona i spojrzała znowu na niego, lekko przecierając oko prawą łapką, co tworzyło obraz zaspanego króliczka, który zdawał się taki mały i niezwykle uroczy.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 22, 2014 8:14 am

Jak mógł się spodziewać, w końcu i ona się obudziła - a Nodinowi nie przyszło długo na to czekać. Niemniej jednak Raena jakoś bardzo powoli się podnosiła. Wpierw przestała trzymać jego dłoń, by przetrzeć jedno oko, a potem zadać mu pytanie, na które czarnołuski nic nie odpowiedział, obserwując ją dalej w absolutnej ciszy. Kolejny komentarz padł z jej ust, tym razem dotyczył wygody przesiadywania na czarnołuskim. Z resztą to zaraz uczyniła, podnosząc się i rozsiadając ponownie na jego brzuchu. Nodin zadarł więc łeb do góry, by móc dalej na nią spoglądać - i w dalszym ciągu milczał. Tylko jednak przez chwilę, gdyż postanowił odezwać się po jej kolejnym komentarzu.
/Mam jeszcze trochę obowiązków. Ty z resztą pewnie również jakieś dostaniesz, w końcu nie przydzielili ciebie do nas po to, byś sobie spała... na mnie./
Skomentował, opierając się łokciami o trawę i podnosząc korpus w połowie do góry. Spojrzał na nią z dołu i przekrzywił lekko łeb na bok, a jego ogon zaczął przesuwać się na lewo i prawo po trawie, kiedy to on spoglądał na nią ciekawsko - jakby czegoś chciał, tylko wyraźnie nie powiedział co. Albo i powiedział, tylko samica musiała dobrze zrozumieć jego słowa oraz fakt, że podniósł się połowicznie, a póki co jeszcze sobie na nim siedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Maj 22, 2014 8:26 am

Uszata siedziała na swoim Widmie, uśmiechając się do niego leniwie. Cóż, takie dni jak ten mogły trwać i trwać w nieskończoność, póki to przyjemne uczucie nie mijało. Króliczyca znowu pogłaskała łuski na brzuchu Jaszczura, zerkając mu w oczy, kiedy tak patrzył na nią z ciekawością. W końcu odezwał się do niej, na co niezwłocznie odpowiedziała.
- Szkoda, miałam nadzieję, że dziś się poobijamy w ten sposób, ale jeśli mówisz, że obowiązki... - westchnęła nieco zawiedziona, ale z drugiej strony nie miała na co narzekać, bo przecież miała swoje Widmo, które bardzo ją lubiło, a na dodatek mogła sobie bezkarnie na nim leżeć i leniuchować.
- Wiesz, gdyby moją misją było leżenie na tobie, zapewne byłabym mistrzem w swoim fachu. - zaśmiała się wesoło, ale niestety to tylko przyjemne gdybanie, bo na pewno czekało ją coś, co będzie wymagało czegoś więcej niż wygodnego położenia się na Nodinie.
Tymczasem Jaszczur znowu przyglądał się jej zupełnie jakby na  coś czekał, a Ar nie do końca wiedziała na co. Z uśmiechem patrzyła na niego aż w końcu stwierdziła, że nikt przecież nie przerywa ich słodkiego leniuchowania, więc bez dalszej zwłoki nieco przesunęła się do przodu na jego brzuchu i korzystając z tego, że Nodin wspierał się na łokciach, pochyliła się i oplotła jego szyję rękoma, wtulając się w niego mocno.
- Aż jestem zaskoczona faktem, że możesz być taką przytulanką. - zaśmiała się, mając pyszczek blisko jego szyi.
- Naprawdę musimy już iść? - zapytała leniwie, najwyraźniej bardzo podobało jej się takie spędzanie czasu właśnie z nim. Teraz czuła, że w tym miejscu nie będzie czuła się obco, bo dzięki Nodinowi zaaklimatyzowanie się przychodziło jej znacznie łatwiej, niż gdyby była tutaj zupełnie sama.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sro Maj 28, 2014 12:24 pm

Nodin miał szczęście być istotą która nie zarażała się lenistwem od innych. Znów poczuł, jak samica zaczęła gładzić jego brzuch, rozpieszczając go przyjemnie. Czarnołuski przekrzywił łeb na bok, słuchając jej uważnie i uśmiechając się delikatnie. Wszyscy tutaj byli wojownikami, żołnierzami. Nie dla nich były całe dni lenistwa. Przede wszystkim musieli skupić się na swych celach, a odpoczynek nastawał od czasu do czasu - jednak nie przesadnie.
Widmo zamruczało cicho w odpowiedzi na jej słowa, żart dotyczący jednego z jej możliwych fachów. Zabawna perspektywa, również przyjemna - jednak tak mało wykonalna. Zaraz potem widać stwierdziła, że może sobie jeszcze na nim poleżeć - i to zaraz uczyniła, zsuwając się na klatkę piersiową gada i opierając pysk na jego szyi. Ten zachichotał tylko cicho, rozbawiony jej zachowaniem - już nie tyle komentarzami co właśnie zachowaniem. Przecież mieli wstać, a ona jeszcze się na nim kładła.
/Musimy. Dokładniej Ty musisz. Ja udam się do swoich braci i sióstr, dokończymy co zaczęliśmy./
Wyjaśnił jej spokojnie, spoglądając na nią z góry. Ogon gada uderzył w ziemię mocniej, jakby ją popędzając, a tymczasem sam czarnołuski dalej leżał spokojnie.
/Poznasz resztę. Midas, Groul, Itza, Saruuk, Khiana, Sunny, Warwolf, Donovan, Favnir, Webrez... Przy odrobinie szczęścia poznasz Utina. Nie waż się go dotykać, bo stracisz rękę, jeśli nie życie. I tylko w obecności Midasa do niego podchodź. A przy na prawdę dużym szczęściu, może dasz radę znaleźć Starożytnego. Zapewne jest gdzieś na pokładzie./
Skomentował, wymieniając jej po imionach co niektórych załogantów Dur-Shurrikuna, których obowiązkowo musiała przecież poznać. Czarnołuski spojrzał na nią wyczekująco, mając już jednak ochotę na to, by wstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sro Maj 28, 2014 5:36 pm

Króliczyca leżała sobie wygodnie na swoim Widmie, zamykając powoli oczka i ciesząc się, że chwila lenistwa przeciągnęła się do dość długiego czasu relaksowania się. Mruczenie Nodina było naprawdę bardzo przyjemne i wywoływało na pyszczku Ar uśmiech, który przez długi czas nie znikał. Tak samo działało na nią jego chichotanie, czy chociażby szerzenie się do niej. Tak, zdecydowanie czuła się przy nim bezpiecznie i całkiem miło. Tym razem los nie okazał się na tyle pechowy i pozwolił trafić jej właśnie na tego osobnika.
- Zaraz musimy... - mruknęła cicho, choć doskonale wiedziała, że takie obijanie się nie wchodzi w grę, jeśli miało trwać w nieskończoność.
- Zostawisz mnie samą? - podniosła się nieco i spojrzała na niego. Znowu wybiera się do Widm i nie wiadomo kiedy wróci,  R.R. wcale tego nie lubiła, ale nic nie mogła na to poradzić. Nodin postanowił poinformować ją kogo ma poznać, czego ma nie robić, czego unikać, na co Raena zareagowała zaskoczeniem, popartym otwartym pyszczkiem. Kiedy skończył, Samica powoli wstała i przeciągnęła się.
- I nie pójdziesz ze mną? Tyle istot... I nie myśl sobie, że ja tak do wszystkich z łapkami biegam, akurat ty masz tego najwięcej. - zaśmiała się, a potem westchnęła cicho.
- Kiedy wrócisz? - zapytała z ciekawością. Do tego zastanawiała się co tym razem postanowią, czego będzie dotyczyć rozmowa, a z drugiej strony była też ciekawa reszty załogi i tego czy dopasuje się do towarzystwa.
- I pewnie znajdziesz mnie tak jak teraz? - uśmiechnęła się wesoło. Rozejrzała się jeszcze, bo naprawdę lubiła to miejsce, później jej wzrok powrócił do jej Jaszczura.
- Gdzie powinnam się udać? - zapytała i poprawiła łapką włosy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biosfera I   

Powrót do góry Go down
 
Biosfera I
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Biosfera I

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: