Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biosfera I

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Biosfera I   Nie Kwi 28, 2013 7:09 pm

First topic message reminder :


Biosfera I jest jednym z najbardziej niesamowitych miejsc na pokładzie okrętu. Ten pokład stworzony na planie koła o średnicy trzech kilometrów oraz wysokości około pół kilometra. Ściany tego miejsca tworzą projekcję holograficzną, jednak wszystko co znajduje się pomiędzy tymi ścianami - jest w stu procentach prawdziwe - zarówno woda jak i rośliny. Miejsce to wydaje się być prawdziwym obrazem planety, wchodząc tutaj - zamykają się za załogantem drzwi które zaraz również znikają pod płaszczem hologramu. Biosfera pozwala odpocząć od codzienności, a zaprojektowana jest tak, że w jednej części znajduje się woda, zabierając około 1/6 miejsca - a pozostałe tworzy natomiast zielony las w którym znajdują się przeróżne rośliny, nierzadko posiadające jadalne owoce. Panuje tu ciepła temperatura - przenosząc się również na wodę - której ciepło jest umiarkowane.


Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Czw Gru 31, 2015 8:33 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sro Maj 28, 2014 7:44 pm

Czarnołuski spoglądał na nią z lekkim uśmiechem. Reanie widocznie nie przypadło do gustu, że musiał zostawić ją samą, niemniej jednak nie miał w tym wypadku innego wyboru.
/Nie wolno mi zabrać cię do Aedroth-Et'Ada./
Wyjaśnił spokojnie. Niezależnie od tego czy chciałby czy nie, zabranie jej do domu Widm, sprowadziło by na niego - jak i na nią - gniew egzekutorów. Nodin nie posiadał na tyle odwagi by postawić się samym egzekutorom, choć może kiedyś Raena samodzielnie dotrze do takiego poziomu, by móc dostąpić zaszczytu wejścia na teren jego rasy.
/Przyjmą cię na pewno z otwartymi ramionami, nawet bez mojej pomocy. A jak już Utin zechce cię połknąć to nie przychodź do mnie z płaczem. Utin jest starożytnym smokiem, nie grzeszy zarówno wiekiem jak i nienawiścią do wszelakich istot. Toleruje tylko Midasa./
Dodał, wyjaśniając jej dodatkowo by prawidłowo go zrozumiała, gdyż nie miał na myśli tego o czym ona sobie pomyślała. Po za tym wierzył, że jej zachowanie było zarezerwowane specjalnie dla niego, choć akurat gdyby była miła dla niektórych istot znajdujących się tutaj, na pewno by się nie obraził. Chociażby dlatego, że zasłużyli na możliwość odpoczynku, tak samo jak ta dwójka.
/Najszybciej, jak będę w stanie... i tak, znajdę cię, Raeno. Zapomniałaś już, kim jestem?/
Zapytał i uśmiechnął się do niej zaczepnie. Podniósł się powoli z ziemi, zaciskając na chwilę dłonie w pięści, a następnie rozluźniając je. Półmetra wyższy od niej, spojrzał na nią z góry i wyszczerzył delikatnie kły w łagodnym uśmiechu.
/Poproś Dur-Shurrikuna by poprowadził cię do Centrum Medycznego. Spotkasz tam lwa o niebieskim futrze, podobnego do Densorinów. Nazywają go Gwiezdnym Duchem, a jego imię to Itza. Myślę, że szybko go polubisz. On zapewne chętnie oprowadzi ciebie po pokładzie i zapozna z innymi./
Zaproponował, nie dając jej jednak czasu na to, by się z nim pożegnała czy chociaż dopytała się o coś więcej. Nie lubił się z nikim żegnać, uważał to za niepotrzebne. Był Widmem, jemu nie było to potrzebne. Dlatego też jego ciało rozpłynęło się nagle niczym dym, znikając w czarnej mgle... i tyle było po jej widmie. Pozostawił ją tutaj "samą", gdyż tak na prawdę sama nie mogła tutaj nigdy być. Zawsze strzegł jej okręt ale do tego się jeszcze raczej nie przyzwyczaiła, jak podejrzewał czarnołuski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Gru 22, 2014 7:22 pm


Odwróciła się lekko, patrząc przez ramię na wilka, który także spoglądał na nią kątem oka nieco podejrzliwie. Uniosła pytająco jedną brew . Nie drążyła jedna tego, tylko wróciła wzrokiem do Dur’a. Trochę dlatego, ze teraz on był tu najbardziej interesującą ją postacią, a trochę dlatego, że zaczynał ją boleć kark, od zadzierania głowy do Nat’a. Będą musieli się później nad tym zastanowić, bo jej kręgi długo tego nie wytrzymają.
Posłała swojemu kompanowi uśmiech pełen wdzięczności, za pocieszające słowa. Nie lubiła być tą słabszą więc wiele znaczyło dla niej to co powiedział wilk.Była przyzwyczajona do tego, że musiała ukrywać swoją prawdziwą siłę i myśl, ze będzie mogła zachowywać się całkiem swobodnie była jej po prostu… dziwna, ale i bardzo przyjemna. Tym bardziej nie chciała być tą słabszą.
-Każdy zespół jest tak silny jak jego najsłabszy człowiek. Nie chciałabym być po prostu tym ostatnim ogniwem- uśmiechnęła się do obu samców wzruszając lekko ramionami. Nie mówiła tylko o sile fizycznej. Choć z tego co zrozumiała, pracując z Nat’em nie musiała się tym zbytnio przejmować. On miał siłę, ona nadprzyrodzone moce parapsychiczne Uzupełniali się w pewien sposób.
-Rozumiem. Jeszcze raz dziękuję za wyciągnięcie moje skromnej osóbki stamtąd- skinęła lekko głową przymykając oczy, jakby się kłaniała, co miało być wyrazem wdzięczności za pomoc w dość nieciekawej sytuacji w jaką w sumie sama się wpakowała.
Czekała na jakąś odpowiedź zamiast tego Dur odsunął się i gestem wskazał jej wyjście. Zaśmiała się i minęła go na ugiętych lekko kolanach, w groteskowej pozycji podobnej,do tej jaką często przyjmują dzieci, mijając rodziców, którzy właśnie dali im szlaban. Od szkrabów różniła się szerokim uśmiechem zdobiącym jej drobną twarzyczkę.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej widząc, że Nat idzie tuż obok niej. Może to trochę dziwne, ale z wielkim zainteresowaniem obserwowała proces otwierania się drzwi, który trwał ledwie kilka sekund. Po wyjściu zatrzymała się nawet by bliżej przyjrzeć się wrotom. Delikatnie pomachała przez zamykające się za nimi drzwi do Dura, na do widzenia.
-Jak na kosmos bardzo tu jasno i… czysto. Trochę jak moja łazienka przed wizytą mamy- zaśmiała się na to skojarzenie, bardzo zgodne z prawdą. W jej łazience znajdowały się bowiem białe kafelki,które błyszczały czystością tylko w jednym wypadku- wizyty jej mamy. Wtedy zarywała noc by sprzątnąć bałagan. Nie była flejtuchem, ani nic z tych rzeczy, ale jej matka była pedantką.
-To od czego zaczynamy naszą wycieczkę?- spytała po jakimś czasie wędrówki przez korytarze okrętu.
Po kilku kolejnych minutach znaleźli się przed szerokimi drzwiami, które zaczęły automatycznie się rozsuwać. Ledwie pojawiła się między nimi drobna szpara, wrażliwe zmysły Amelii wyczuły coś czego na pewno nie spodziewała się poczuć.
-Rośliny?- spytała, a jej oczy zaczęły się wręcz iskrzyć gdy patrzyła na rozsuwające się drzwi, które jak dla niej mogły otwierać się nieco szybciej. Wydawała się spojrzeniem popędzać mechanizm.
Nawet nie zauważyła gestu wilka. Weszła nie wierząc własnym oczom i zaczęła się rozglądać po rozległym krajobrazie. Niemal natychmiast nogi zabrały ją do gleby. Uklękła i z prawie nabożną czcią zanurzyła dłonie w ziemi, a z jej ust wyrwało się westchnienie ulgi. Jakby wielki ciężar spadł z jej barków lub długi czas się dusiła a teraz po praz pierwszy brała głęboki oddech.
Potrzebowała chwili by przypomnieć sobie, ze ma towarzystwo. Usiadła sobie na ziemi nie wyjmując z niej dłoni i spojrzała na wilka wsłuchując się w jego tłumaczenie.
-Czuję- powiedziała prawie że błogo- jakbyś mnie kiedyś szukał to już wiesz gdzie- zaśmiała się i położyła na trawie.
Chwilowo nie miała najmniejszego zamiaru ruszać się z miejsca. Leżała patrząc się na otaczające ją drzewa i pozwalając, by gleba przyniosła jej ukojenie.
-Niebo raczej prawdziwe nie jest- rzuciła po chwili. Wstała powoli i raczej nie chętnie co było po niej dość wyraźnie widać. Zaczęła zwiedzać Biosferę I. Chciała zobaczyć jak najwięcej. Dotykała każdego mijanego drzewa, znalazła nawet jakieś krzewy uginające się pod ciężarem owoców. Spojrzała pytająco na Wilka i zjadła kilka, rozkoszując się ich słodkim smakiem. Zdjęła nawet buty idąc brzegiem niewielkiego zbiornika wodnego. Chichotała cicho, gdy woda podmywała jej bose stopy.
- To jest Biosfera I. Jest jakaś Biosfera II ? Dużo jest tu takich miejsc?-wypytywała doskonale zdając sobie sprawę, z tego że Nat podąża za nią krok w krok. Starła się go uważnie słuchać, ale otaczająca ją naturą, której nie spodziewała się tu zobaczyć bardzo ja zaabsorbowała.
Po trwającej dość długo wycieczce wpadła na pomysł.
-Ganiasz!- klepnęła wilka w ramię i zaczęła uciekać śmiejąc się głośno i radośnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sro Gru 24, 2014 11:11 pm

NPC Storyline - Natvakt

Na pokładzie było czysto. Jinkusu miał drony które dbały o wnętrze okrętu. Z resztą nie tylko one. Istniały przecież różne sposoby pozbywania się śmieci oraz brudu. Zwłaszcza, że względem rozmiarów okrętu - było ich tutaj dość... niewielu. Nawet jeśli załoga liczyła kilkadziesiąt stworzeń z różnych gatunków.
Nat skupił się na swej kompance. A jej najwyraźniej bardzo spodobała się biosfera. Na tyle, że w pewnym momencie ucieszył się, iż jest od niego niższa. Inaczej mógłby po prostu za nią nie nadążyć. Niemniej jednak... cieszył się jej szczęściem. Uśmiechał się delikatnie, podążając za nią oraz przytakując jej, chociażby w temacie owoców.
-Niestety, to jedynie obraz. Niemniej jednak nie powiesz, że uznałabyś to wszystko tutaj za sztuczne, bez wiedzy - że jesteś na pokładzie okrętu?
Zapytał, spoglądając na nią spokojnie. Amelia bardzo szybko się aklimatyzowała. Tak po prostu, akceptowała to nowe otoczenie, obce i niekoniecznie w pełni przyjazne. Ale był to główny wymóg wobec jej osoby. Skoro potrafiła go spełnić i to ze spora nawiązką - po prostu trzymając się swej moralności, swych cech charakteru, swego sposobu bycia... czego więcej mogli by chcieć? Nie musiała być przecież sztuczna, nie musiała udawać. Przynajmniej on tak to widział. Chciał to tak widzieć.
Ziemianka maszerowała przed siebie, a densorin maszerował za nią, "pilnując" jej i słuchając uważnie. Nie obyło się bez odpowiedzi na jej pytanie.
-Biosfera I, czysta natura. Biosfera II, kurort na pięknym wybrzeżu. Trochę tego jeszcze jest, okręt jest... duży.
Odpowiedział, dalej ją niemalże śledząc, niczym jej własny cień. Tylko trochę przerośnięty, pokryty futrem, zwierzęcy. I zapewne szli by tak i rozmawiali dalej, gdyby nie pomysł kobiety. Odwróciła się i... klepnęła go w ramię. Z początku Natvakt postawił uszy pionowo, zastanawiając się cóż ten gest miał oznaczać. Zaraz jednak wszystko szybko się wyjaśniło, gdy padło hasło "ganiasz", a Amelia zaczęła uciekać.
Nat położył uszy płasko, spoglądając za nią. Zatrzymał się na chwilę, a na pysku wilka pojawił się delikatny uśmiech, ukazujący ostre końcówki jego kłów. A wszystko przez ten prosty gest, który wywołał u samca tyle pozytywnych emocji. Był komandosem, żołnierzem z Densorinu. Nie mógł jednak powiedzieć, że zna się tylko na żołnierce, na zabijaniu, ochronie VIPów, ratowaniu zakładników czy wysadzaniu wrogich baz i okrętów. Potrafił żartować i pośmiać się z kompanami. Jednak do tej pory nikt go nie wciągnął, ani nawet nie próbował wciągnąć w zabawę, rodem z czasów bycia młodzikiem.
Wilk nie czekał długo. Dał jej chwilę by się od niego oddaliła, nie tyle w ramach forów co raczej dłuższej zabawy - by mieli trochę biegu. Zaraz po tym ruszył przed siebie, początkowo powoli, jednak zaraz przyśpieszył. Kobieta była szybka, tylko pytanie - czy ucieknie densorinskiemu wilkowi? Samiec był większy oraz cięższy od niej, jednak jego ciało było do tego świetnie dostosowane. Nie był więc przez swe rozmiary spowolniony, wprost przeciwnie. Kobieta będzie musiała trochę się postarać, by mu uciec. A biegł szybko i uważnie, nie da się zaskoczyć prostym trikom - i na pewno nie wpadnie na żądną przeszkodę po drodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pią Gru 26, 2014 6:36 pm

Amelia zastanawiała się jak to jest, że na okręcie jet, aż tak  czysto.
-Właściwie… jak utrzymujecie tu porządek?- spytała po raz kolejny zadzierając głowę do swojego towarzysza, aż ej coś w karku strzyknęło.  
W każdym razie zainteresowała się praktycznym życiem na statku.
-Ile tu właściwie mniej więcej jest osób?- spytała szczerze ciekawa. Chciała wiedzieć ile mniej więcej nazwisk może przyjść jej zapamiętać.
-Jak często odbywają się misje?- dopytywała dalej.
- Masz rację. Wszystko tu jest  wręcz idealne. Doskonała iluzja przebywania  w plenerze-
uśmiechnęła się do wilka oglądając się przez ramię.
-Hologram nieba jest zawsze taki sam, czy zmienia się?  No wiesz inne każdego dnia jak ziemskie niebo. Ciemnieje gdy nastaje wieczór, jaśnieje nad ranem? Jak t właściwie działa. Jak szklarnia? Rośliny są i funkcjonują jak w pomieszczeniu czy ta iluzja idzie dalej i nawet zjawiska przyrodnicze maja miejsce? Deszcz, poranna rosa i inne takie?- była bardzo zainteresowana działaniem Biosfery, która wydawała jej się czymś niezwykłym, a nawet cudownym. Może dlatego, ze była tu gleba, z którą Karpatianka nie miała długo do czynienia, a z którą była mocno związana.
Wciąż czuła się nieco zagubiona i zdezorientowana, ale starała się  tego nie okazywać. Z natury była osobą bardzo otwarta, a przede wszystkim ciekawą świata. To pomagało jej się dostosować do nowych sytuacji i otoczenia. Po prostu zawsze do tego dążyła. Poznać grunt, zbadać dogłębnie, dostosować się. Takie cele miała zawsze podczas każdego śledztwa. Było to bardzo pomocne i sprawiało, że większość jej dochodzeń była zakończona sukcesem.
Teraz też  jej się to przydawało. Wilk był dobrym przewodnikiem i jak na razie odpowiadał dość szczegółowo na jej nawet najdziwniejsze i najgłupsze pytania, za co była mu bardzo wdzięczna. Dodatkowo pokazał jej miejsce, dzięki któremu poczuła się lepiej. To także bardzo ułatwiło jej dostosowywanie się. Zwyczajnie poczuła się spokojniejsza mając kontakt z przyrodą.
-Wierze-zaśmiała się wyobrażając sobie jak wielki musi być okrę by pomieścić to wszystko. Już Biosfera I była duża, a jeśli jest tego więcej…
-Niczym miasto-rzuciła ze śmiechem. Tak własnie zaczynała wyobrażać sobie okręt, jak miasto, dość luksusowe, skoro posiada kurort .
-Dostanę jakąś mapę do poruszania się?- spytała śmiejąc się cicho.
Zauważyła zaskoczenie Nata , gdy klepnęła  w ramię, ale nie zatrzymała się. Biegła dalej oglądając się jedynie  przez ramię na wilka, by zobaczyć czy już ją goni. Początkowo biegła zwykłym ludzkim , może trochę szybszym truchtem. Dopiero gdy wyłapała kątem oka, że Nat już ruszył za nią w pościg przyspieszyła. Śmiejąc się  biegła między drzewami, czasem nawet wskakując na jakieś niższe gałęzie by huśtając się na nich  pokonać większy odcinek drogi.
Czasem zwodziła go zmieniając naglę kierunek lub wskakując na drzewo i kryjąc się między gałęźmi . Wilk był jednak bardzo czujny i te proste zwody na niewiele się zadały, ale jednak urozmaicały nieco zabawę.   Kilka razy użyła swojej pełnej prędkości po to tylko by zajść wilka od tyłu i zaskoczyć. W pewnym momencie udało jej się skryć w gałęziach i tylko czekała. Wilk pojawił się pod drzewem na którym siedziała. Amelia poczekała chwilę i zeskoczyła na jego plecy śmiejąc się głośno.
-Nadal ty gonisz- rzuciła prosto do jego ucha a po chwili już biegła  dalej w las.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Gru 29, 2014 11:30 pm

NPC Storyline - Natvakt

-Wszystko w swoim czasie.
Odparł jej krótko na zadawane pytania. Może to jej nie usatysfakcjonuje, jednak czy nie lepiej to zobaczyć? Tłumaczenia by było dużo. Z resztą - Nat wszystkiego sam również nie rozumiał. Może i jego rasa była zaawansowana, może i znał się na nowoczesnej technologi (nowoczesnej względem densorinów) ale Dur-Shurrikun oraz technologia crathygtan to była zupełnie inna bajka. Inny poziom. Co do samej mapy... nie była jej potrzebna. Miała jego oraz sam statek, do którego zawsze mogła się odezwać i poprosić o wskazanie drogi. Lub po prostu przeniesienie do odpowiedniej sekcji okrętu.
Futrzak był większy od niej, jednak jego naturalne predyspozycje dawały mu nad ludźmi sporą przewagę. I zapewne łatwo by ją dogonił, gdyby się starał oraz ona nie miała swojej zdolności do bardzo szybkiego biegu. Nat nie robił takich akrobacji, po prostu wymijał przeszkody, skręcał za nią zręcznie - i coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że była na prawdę szybka.
Kilka razy udało się jej zniknąć z jego zasięgu wzroku, by zaraz po tym znowu się pojawić. Nie spodziewał się natomiast, że wpadnie mu na plecy... wilk błyskawicznie zatrzymał się, stając w miejscu. Nie musiał łapać równowagi, bo przy jego sile oraz jej masie - nawet nie stracił gruntu pod łapami. Dowiedział się natomiast, że dalej goni - i tyle ją widział. Zeskoczyła z niego i znów zaczęła uciekać.
Wilk odwrócił się za nią i mruknął cicho pod nosem. Koniec zabawy, koniec dawania jej forów. Nat ruszył za Amelią, początkowo tylko trzymając jej trop, a chwilę później znikając za drzewami. Mogła być szybsza, a nawet zwinniejsza od niego. Jednak nie znała tego otoczenia, nie znała tego miejsca. Zamiast więc ślepo za nią gonił, ukrył się i zaczął ją tropić. Był bowiem żołnierzem - ale przede wszystkim wilkiem. Jego naturalne instynkty łowieckie pozwalały mu dobrze tropić swe cele. A gdy otoczenie było mu przyjazne, wszystko zmieniało się niemalże w dobry sen. Wilk przemieszczał się wśród krzaków, mijając je bezszelestnie i nie dając znaku swej obecności.
Amelia była szybka, bardzo szybka, szybsza od niego. To on jednak znał to miejsce, wiedział gdzie znajdują się jakie krzaki - znał nawet te drzewa. No i liczył na nieco uczciwości, czyli, że nie zostanie namierzony jej telepatią. Jeśli tak się nie stało, to wilk po prostu realizował swój scenariusz. Zmienił trasę i przeciął jej drogę, chowając się za jednym z większych drzew w okolicy. Potem po prostu oczekiwał aż dobiegnie wystarczająco blisko. I blisko - miał tutaj na myśli poziom drzewa.
Wszystko po to by zrealizować plan, który zrodził się w jego wilczej główce. Chciał ją złapać, jednak na nieco bardziej swoich zasadach. Rozpędzona nie zatrzyma się w miejscu, będzie wymagała czasu na wyhamowanie. Gdy więc znalazła się na wysokości drzewa, wilk wyskoczył przed nią - zastawiając jej sobą drogę. Nie dawał jej szans i nie zamierzał tych szans dawać. Chodziło o to by na niego wpadła. Nie powinno się jej nic stać, bo nie była słabą istotką... a do tego wpadła na futrzastego wilka który już zadba o to by to zderzenie było dla niej jak najmniej nieprzyjemne. Zwłaszcza, że był od niej "nieco" wyższy, tak więc raczej zderzy się głównie z jego pokrytym miękkim futrem, korpusem. A gdy to się stanie, Nat złapie ją rękoma dookoła pleców, obejmując ją i nie wypuszczając. Co prawda chwyt nie był w żaden sposób silny, raczej delikatny - mający za zadanie odgrodzić jej drogę ucieczki. Po tym manewrze, wilk skierował swój wzrok dumnie na kobietę (zadowolony z siebie) i zapytał tym samym, przyjemnym głosem.
-Złapałem... liczy się?
Zapytał. Może nie były to zasady gonita z Ziemi, jednak Natvakt nie zamierzał przed nią uciekać. Przynajmniej na razie. Jego ręce osunęły się i odsunęły od jej pleców, opuszczając wzdłuż jego ciała, a futrzak spojrzał na nią z góry, nadal uśmiechając się łagodnie jednak nie szczerząc dla odmiany swych kłów. Postawił swe uszy pionowo, spoglądając na nią z ciekawością i pozwalając swemu ogonowi na falowanie na jego plecami na lewo oraz prawo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sro Gru 31, 2014 2:28 am

Zrobiła smutną minkę wydymając lekko usta i patrząc na wilczka spod rzęs, z nadzieją, że jednak zmieni zdanie i teraz odpowie choć na część jej pytań.
-A nie możesz choć tyci…
Zrobiła maleńką przerwę między palcem wskazującym a kciukiem  prawej ręki unosząc dłoń na wysokość swoich oczu, by ukazać o jakie “ tyci” jej chodzi-powiedzieć mi teraz?
Dokończyła pytanie robiąc jeszcze bardziej proszącą minkę przekrzywiając lekko głowę na bok.
- Nie lubię czekać!
Na jej twarzy pojawił się tym razem wyraz naburmuszenia, a na dodatek założyła ramiona na piersi tupiąc nogą niczym małe dziecko. Stała tak chwilę niby zła i obrażona wielce, ale gdyby się przyjrzeć ukrytej za kotarą gęstych loków twarzy można by dostrzec z trudem powstrzymywany uśmiech. Po chwili dłużej już nie wytrzymała i roześmiała się głośno unosząc głowę i ukazują swoje rozpromienione oblicze. Szturchnęła wilka i ruszyła dalej bez słowa śmiejąc się jedynie nadal. Krótko mówiąc wygłupiała się. Może nie była cierpliwa za specjalnie, nie lubiła zwyczajnie czekać na coś co mogłaby mieć od razu, potrafiła jednak okiełznać ten brak cierpliwości i poczekać. Z trudem ale potrafiła. A to, że tak się wygłupiała odstawiając scenki rodem z groteskowej komedii, było tylko dowodem jak dobrze czuję się w obecności Nata. Zazwyczaj nie zachowywała się tak, głównie dlatego, ze przy nikim nie mogła być aż tak otwarta. Nat wiedział o niej tyle, ze nie musiała niczego ukrywać i mogła wyluzować się, co też robiła. Jego odpowiedź oczywiście w żaden sposób jej nie satysfakcjonowała, ale była w zbyt dobrym nastroju by teraz naciskać. Może później.  Jej pytania nie były specjalnie praktycznie ważne, bardziej miały zaspokoić jej ciekawość więc mogła poczekać.
-Ale właściwie czemu nie teraz?
Wyprzedziła lekko wilka więc obróciła się do niego zadając pytanie.
Widziała, ze Nat specjalnie się nie stara podczas ich gonitwy. Podejrzewała,z ę to dlatego, ze tak jak ona chce przedłużyć ich zabawę, więc tylko śmiała się i przyspieszała, by trudniej było mu ją złapać. Im dłużej będą się bawić tym lepiej. Amelii brakowało  na Ziemi okazji, w których mogłaby wykorzystywać swoja pełną prędkość, korzystała więc  z tej nadarzającej się okazji i cieszyła nie tylko zabawą z nowym przyjacielem, ale również wolnością jaką dawał jej bieg.
-Szybki jesteś, ale wolniejszy ode mnie
Zawołała obracając się w pewnej chwili i niczym małe dziecko wystawiając mu język. Zwinność i szybkość wilka nieco ją zdziwiła. Był bowiem wielki i normalnie tak duże stworzenia były raczej ociężała, on jednak był niezwykle zwinny. Wzruszyła jednak ramionami na to. Nie a zamiaru czepiać się rzeczy które są tylko zaletą. Przynajmniej będzie mogła przy nim w miarę spokojnie podczas misji rozwijać pełną prędkość, bez obawy, ze ten gdzieś się jej po drodze zgubi między drzewami, a jak go wreszcie znajdzie to będzie miał zadyszkę niczym astmatyk.Lekko irytowali ja właśnie tym jej ludzcy partnerzy na Ziemi podczas pościgów. Ona bez problemu łapała przestępców biegnąc za nimi czasem po kilometr, nawet nie odczuwając tego, ze biegnie, a jej partnerzy wydawali się dusić po przebiegnięciu kilkuset metrów.
Nieco przestraszyła się, gdy Nat dosłownie momentalnie zatrzymał się, w momencie gdy wylądowała na jego plecach. Nie okazywała jednak tego, że lekko obawia się jego reakcji. Mogła być bowiem różna. Mógł się zatrzymać i po prostu w szoku stać tak kilka sekund, mógł zacząć się rzucić zaskoczony, by ja zrzucić… ta druga opcja nie bardzo jej odpowiadała, dlatego tak szybko zeskoczyła z jego pleców. Pobiegła dalej słysząc jedynie jak Nat obraca się za nią i mamrocząc coś pod nosem, czego nie udało jej się dosłyszeć, biegnie za nią. Obejrzała się za siebie widząc, ze wilk tym razem trzyma większy dystans niż przedtem. Zwolniła więc lekko. Słysząc jednak, ze dalej za nią biegnie znów przyspieszyła śmiejąc się. Wyglądało na to, ze nie jest na nią specjalnie zły za ten skok. Zajęta biegiem nawet nie zauważyła, gdy kroki wilka ucichły.
Biegła ciesząc się wiatrem rozwiewający jej włosy. Nie trwało to jednak długo, bo już po chwili usiała gwałtownie hamować, gdy wilk naglę pojawił się przed nią. Rozpędzona nie dała rady zatrzymać się przed nim i wpadłaby na niego pewnie, ale zamiast dalej zwalniać, co pewnie właśnie tak by się skończyło, ona podskoczyła i zwyczajnie wskoczyła na wilka przy okazji sprawiając , ze ten mógł stracić równowagę a nawet upaść. Poczuła tylko jak wielkie łapy wilka obejmują ją i dodatkowo podtrzymują. Gdy próbowała się od niego odepchnąć i odsunąć, okazało się, że chwyt nie tylko ją podtrzymywał ale i zatrzymywał. Nie przejęła się tym zbytnio i w zamian także objęła wilka ramionami bardziej się w niego wtulając
-Liczy
Zaśmiała się widząc wielce zadowoloną minę wilka. Oparła dłonie na jego pasie patrząc na niego uważnie i wyciągnęła dłoń drapiąc go lekko za uszkiem w ramach nagrody. Po czym znów się w niego wtuliła niczym w wielkiego pluszaka.
-Wygrałeś. Więc teraz ty decydujesz co robimy. Słucham
Przyglądała się pytająco wilkowi a szczególnie jego wesoło merdającemu ogonowi.
Chwyciła kitę i wtuliła się w nią uśmiechając się szeroko. Widząc jakieś zabłąkane w gęstej sierści zaczęła je wyciągać, a po chwili zwyczajnie czesać szczupłymi palcami wilczy ogon.
-Raczej nie masz tu żadnej szczotki do futra, co?
Rzuciła dalej uważnie pielęgnując jego ogon, bo czemu nie. Usiadła sobie na nim tzw. po turecku i trzymając kitę na  skrzyżowanych kolanach dokładnie  wyczesywała cały.
-Teraz przydałaby się jakaś wstążeczka do uwieńczenia dzieła
Spojrzała zadowolona na wyczesany ogon rozglądając się za czymś co mogłoby za wstążkę robić... Znalazła całkiem ładnie wyglądające pnącze z kwiatami. Wstała urwała kawałek  z miejsca, gdzie to już przekwitało i zawiązała na końcu jego ogona.
-Sweeeeet
Uśmiechnęła się szeroko siadając obok wilka. Po chwili znów wstała i zrobiła z pnączy...  dwa wianki, jeden włożyła sobie , drugi na uszy Nata.
- Wiesz, tu niedaleko jest chyba mała zatoczka
Spojrzała na niego prosząco-Chodźmy tam- rzuciła i już stała nad wilkiem ciągnąc go za łapę by wstał i poszedł za nią. Zaciągnęła go do zatoczki i wrzuciła do wody. Okazało się, ze zaraz przy brzegu znajduje się nagły spad, nie wielki lecz wystarczający by wilk się przewrócił i wpadł cały do jeziorka. Amelia zaśmiała się.
-Cały jesteś mokry
Zdjęła buty, podwinęła spodnie robiąc z nich tzw rybaczki i podeszła do wilka. Pochyliła się nad nim i z lekkim rumieńcem na myśl co właśnie zamierza zrobić rozpięła mu pas. Następnie rozpięła spodnie.
-Tyłek w górę
Poczekała aż wykona jej polecenie i zdjęła spodnie z niego ciągnąc za nogawki, co skończyło się dla niej dość bolesnym upadkiem na ziemię, gdy spodnie wreszcie zeszły z ciała swego właściciela. Jeśli tego nie zrobił wyszła z wody zostawiając go tak.
-Trzeba wysuszyć. - rzuciła rozwieszając jego rzeczy na pobliskiej gałęzi jeśli dal jej się rozebrać, jeśli nie, to tylko wskazała drzewo by sam to zrobił. Sama usiadła na brzegu i zamoczyła stopy brodząc nimi w przyjemnie ciepłej wodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sob Sty 03, 2015 2:42 am

NPC Storyline - Natvakt

Czekanie było czymś do czego Amelia musiała się tutaj przyzwyczaić. Istoty które znajdowały się na pokładzie tego okrętu, lubiły mieć swoje tajemnice. Nawet mimo faktu, że tworzyli jeden zespół, grali po tej samej stronie. Z resztą nawet Dur-Shurrikun często nie udzielał odpowiedzi na pytanie. Choć w jego przypadku była to raczej kwestia podyktowana intelektem i szukaniem alternatywnych dróg. Albo... może wilk po prostu nie wiedział?
Wilk wiedział natomiast co innego. To nie tak miało być! Miała wpaść w niego, nie na niego. Miał ją złapać, utrzymać, "wygrać". Tymczasem ona skoczyła na niego, wyskoczyła do góry - wpadła w niego i wytrąciła go z równowagi. Natvakt upadł plecami na ziemię, a Amelia spadła na niego. Tutaj się jednak nie zamierzał poddawać i tak jak zaplanował, tak ją przytrzymał. I choć początkowo chciała mu najwyraźniej uciec, to po chwili poddała tą próbę i... cóż, objęła go również, przytulając się do niego. Futrzak potrząsnął lekko swym łbem, zwalniając uchwyt. Potwierdziła - liczyło się. Mógł więc ją puścić.
Stein rozsiadła się na nim, widać wygodnie. Ludzie podobno lubili futra, a ona już najwyraźniej całkowicie. Jego ogon przesuwał się na lewo i prawo, ona co jakiś czas śledziła go wzrokiem. Potem znów się w niego wtuliła, najwyraźniej przypasowując mu rolę przytulanki... a on zamruczał jedynie cicho i przyjemnie, jako komentarz do całej tej "zagrywki". Kto by się jednak spodziewał, że dziewczyna przesunie się i usiądzie na nim, rozsiadając się na jego korpusie w siadzie skrzyżnym i dorywając w swe dłonie jego ogon... który zaczęła pielęgnować. No cóż, może samo w sobie futro trochę zaniedbał ale bez przesady. O swą czystość dbał, niemniej jednak ciężko by żołnierz siedział i się pielęgnował przez godzinę.
-Raczej... nie.
Odpowiedział jej krótko na pytanie dotyczące szczotki do futra. Wyraźnie był zdziwiony, zaskoczony. Po prostu nie spodziewał się po niej czegoś takiego. A ona zachowywała się tak, jakby jeszcze jej to przyjemność sprawiało. Gdy skończyła i jego ogon był już taki, jaki należy - wspomniała coś o ukończeniu dzieła. Wilk za bardzo się temu nie przysłucha, bo zajęty był przez chwilę swym ogonem, który obejrzał uważnie. Mimo wszystko czuł się tak jakoś... dziwnie. Niemniej jednak i o to Amelia zadbała, wracając zaraz do niego i przyozdabiając jego ogon. Uśmiechnęła się następnie do niego szeroko, a Nat spojrzał rozbawiony wpierw na swój ogon, a potem na nią. Czuł się trochę jakby... chyba sam nie wiedział jak to ma określić i jak rozumieć. Zastosował się więc do schematu, że była dla niego bardzo przyjazna i traktowała go w jakiś miły sposób. Stąd to wszystko.
Po chwili kobieta wstała, odeszła od niego na chwilę i wróciła z dwoma wiankami. Jeden założyła mu na łeb, dokładniej zahaczając go o jego uszy, a drugi nałożyła na głowę sobie. Wilk zaśmiał się rozbawiony, spoglądając na nią i chyba się trochę gubiąc. Ona była człowiekiem, a on densorinem. I nie wiedział jak ma to interpretować. Jakie zwyczaje panowały na jej planecie?
Nie miał dużo czasu na zastanowienie się. Amelia zaraz wyprosiła go by wstał, co oczywiście posłusznie uczynił. Potem chwyciła go dłoń i poprowadziła stronę wody. Futrzak szedł z nią posłusznie, do momentu aż... został ściągnięty w dół. I to bynajmniej nie przez grawitację, a przez osobę która go prowadziła. Samiec dał nura pod wodę, wpadając tam i zapierając się rękoma by nie wyrżnąć pyskiem w podłoże. Mimo wszystko nie było tam za głęboko. Trafili po prostu na miejsce. Były miejsca płytkie - jak tutaj - oraz takie gdzie po wejście do wody oraz razu się pod nią znikało.
Wilk podniósł się powoli do pozycji na czworaka, wysuwając łeb spod wody i spoglądając na nią z miną typu "poważnie?". Futro przykleiło mu się do ciała, całe zmoczone. Następnie podniósł się powoli do góry, spoglądając na nią już spokojnym spojrzeniem. Ona tymczasem podwinęła nogawki i weszła do wody, kierując się ku niemu. Nat spojrzał na nią z zaciekawieniem, tym razem już nie mając zamiaru dać się jej zaskoczyć... a ostatecznie to się stało, gdy sięgnęła do jego pasa i zaczęła go rozpinać, a następnie same spodnie. Tutaj go rzeczywiście zaskoczyła, jednak nie bronił się przed tym. Choć na Ziemi zapewne zostało by to odebrane w oczywisty sposób, to jednak na Ziemi nie byli. A on nie był człowiekiem, by przejmować się tym czy ma na sobie ubrane - czy nie. Jego ubraniem było przede wszystkim jego futro. Jako, że stał, podniósł wpierw jedną nogę, a następnie drugą, oddając jej swe odzienie i odprowadzając ją wzrokiem. Gdy kobieta wyszła na brzeg, spodnie zniknęły z jej rąk, pokrywając się uprzednio białym światłem i dematerializując błyskawicznie. Okręt po prostu zabrał je od niej, gdyż nie było sensu by zostawiała je na gałęzi.
Gdy rozsiadła się w końcu na brzegu, mocząc nogi w wodzie - wilk podszedł do niej, a następnie rozsiadł się przed nią, znajdując się niżej - pod nią, ze względu na poziom wody. Usiadł w siadzie skrzyżnym i spojrzał do góry - na nią, uśmiechając się lekko. Siedział tuż przed nią, mogła nawet poczuć jego futro pod stopami.
-Skąd ciebie ten cieniołuski wziął?
Zapytał, spoglądając na nią z rozbawieniem i odchylając się lekko do tyłu, opierając się za swymi plecami dłońmi o podłoże. Jego wzrok nie odrywał się od niej, śledząc uważnie jej reakcję. Kto wie co jeszcze ona wymyśli. Warto być gotowym. A on na razie pozostawał bierny... po prostu zaskoczyła go na tyle pomysłami, że musiał sobie to wszystko jeszcze... poukładać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Nie Sty 04, 2015 9:06 pm

Dobrze wiedziała, że czasem należy poczekać i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że niektórzy mogą cenić sobie swoją prywatność i skrywać przy tym wiele tajemnic. Sama przecież na co dzień ukrywała przed światem swoje prawdziwe ja, wiedziała więc, jak ściśle czasem można zrosnąć się z własnymi sekretami. I jak zaciekle ich bronić.
Widziała zaskoczenie, które pojawiła się w oczach wilka, gdy wyskoczyła w górę wskakując na niego. W jej własnych malował się niemal równie wielki szok. Szybko jednak z niego wyszła i próbowała się uwolnić, lecz okazało się to nie możliwe aż do czasu gdy potwierdziła wygraną wilka w ich małym wyścigu. Najwidoczniej o to tylko mu chodziło. Dziewczynie na usta cisnął się jeden komentarz…
-Faceci…
Przewróciła oczami wstając. siała się przy tym cicho patrząc z góry na swojego towarzysza.
Lubiła futra. Jak tu ich nie lubić, takie miękkie i ciepłe. W przeciwieństwie jednak do większości wielbicieli futer nie widziała nic wspaniałego w noszeniu zwierzęcego futra. Dużo lepsze było przytulanie jakiegoś futrzaka, tak jak teraz robiła to z Natem. Ona miała oczywiście jedna małą alternatywę- mogła sama zmienić się w wilka, a wtedy bez krzywdzenia zwierząt miała na sobie futro. Często tak właśnie robiła, głównie dlatego by się ogrzać. W wilcze postaci było jej dużo cieplej niż w ludzkiej właśnie ze względu na gęste i grube futro. Teraz nie miała jakoś ochoty się przemieniać, bo i po co skoro mogła zwyczajnie przytulić wielkiego wilka leżącego pod nią, robiąc sobie z niego wielką przytulankę i przy okazji łóżko.
Gdy tak siedziała na piersi wilka zaczęła niczym zahipnotyzowana śledzić wzrokiem ruch jego ogona, by po chwili go złapać i zacząć pielęgnować.
-Szkoda. Będzie trzeb poradzić sobie bez niej.
Rzuciła szeroko uśmiechnięta nie mogąc się powstrzymać. mina Nata była po prostu bezcenna, aż żałowała, ze nie ma przy sobie aparatu by to uwiecznić. Widać było po ni, ze w żaden sposób nie spodziewał się po niej takiego zachowania. Zresztą nie tylko on. Sama nie do końca wiedziała czemu to wszystko robi. Zwyczajnie robiła wszystko co jej przyszło na myśl nie zastanawiając się za bardzo jakie będą tego konsekwencje.A zszokowany wyraz pyska wilka tylko ją napędzał. Była bardzo ciekawa tego na jak wiele jej pozwali, bo jak na razie był całkiem otwarty na jej pomysły.
Co do jego futra. Nie było za specjalnie brudne i widać było, że wilk dba o nie. Jednak ich mała zabawa sprawiła, ze futro w kilku miejscach się lekko skołtuniło, gdzie indziej plątały się jakieś małe listki. A ona nabrała ochoty doprowadzenia kity do idealnego porządku co też zrobiła. Bo Nat jakoś specjalnie nie protestował. Właściwie… nawet gdyby zaczął raczej nie byłaby skłonna przestać. Za bardzo jej się to spodobało.
Katem oka widziała jak wilk ogląda uważnie swój ogon, gdy ona zrywała kwiaty do udekorowania kity.
Zawtórowała mu śmiechem przyglądając się swojemu dziełu. Nat wyglądał.. słodko w tych wszystkich kwiatach. Nie wiedziała za bardzo jak ona sama wygląda z wiankiem który parcie spadał jej na oczy. Zapewne dość zabawnie.
-Wiesz, ze wyglądasz.. uroczo w tych kwiatach i ze wzrokiem, jakbyś zgubił ulubioną zabawkę
Śmiałą się w głos, by za chwilę umilknąć i pociągnąć wilka za sobą, bo wpadła na kolejny pomysł.
Nad jeziorem lekko se przestraszyła, gdy wilk wpadł do wody, po którą na chwile zniknął. Jej zamiarem było tylko lekko go popchnąć by zmoczył łapy w jeziorze robiąc kilka kroków w tył. Nie przewidziała jednak, ze zaraz za brzegiem może być spad, na tyle nagły i głęboki by wilk się przewrócił.
Odetchnęła z ulg widząc, jak wilk się wynurza. Jezioro nawet za tym spadem nie było specjalnie głębokie na całe szczęście.
Widząc mokrego wilka wynurzającego się z wody nie mogła opanować śmiechu. Starała się jak mogła przybrać niewinną inkę, ale widok bł zbyt zabawny. I jeszcze jego wina, którą niszczył przekrzywiony wianek, który pod wpływem upadku zawisł na jednym jego uchu.
Amelia nie widziała właściwie w swoim wilczym towarzyszu mężczyzny. Znaczy widziała, że jest on samcem i tak dalej, ale… jakoś nie potrafiła spojrzeć na niego jak na mężczyznę na ziemi, co w jakiś sposób tłumaczy jej zachwianie. Na ogół była bowiem dość nieśmiała zwłaszcza w stosunku do mężczyzn, nawet mimo tego, ze pracowała prawie wyłącznie z facetami. Normalnie pewnie stałaby dalej na tym brzegu, rumieniąc się i nerwowo wyłamując palce. Lecz Nat… widziała w nim bardziej wilka niż facet i tak też go traktowała. Nie widziała wiec problemu w tym by go rozebrać gdy przemoczył ubranie. To taki automatyczny odruch, który tu mógłby nie mieć większego sensu. Po postu nie chciała by wilk się przeziębił przez mokre ciuchy. Rozebrała go wiec i zabrała ubranie do suszenia. Kiedy jednak rozwiesiła spodnie na gałęzi te.. zniknęły. Obejrzała się na wilka spoglądając nań pytająco.
Wzruszyła ramionami i siadła na brzegu mocząc stopy w wodzie..
Przyglądała się jak wilk podchodzi do niej i siada tuż przed nią. Dla zabawy kopnęła mocno wodę tak, ze ta rozprysła się wprost na wilka. Amelia zaśmiała się i dalej beztrosko machała nogami w wodzie, jednak teraz tak by jedynie wytworzyć małe fale. Dość moczenia wilczka na dzień dzisiejszy

Słysząc pytanie Nata na początku uniosła zdziwiona brwi przekrzywiając głowę i nie za bardzo rozumiejąc o co mu może chodzić, przecież dobrze wiedział skąd pochodzi i skąd dokładnie sprowadził ja ten cieniołuski. Po chwili jednak roześmiała się głośno lekko odchylając się przy tym do tyłu, aż wreszcie po prostu położyła się na brzegu. Poczekała aż e napad wesołości minie leząc i patrząc na holograficzne niebo.
Gdy juz sie uspokoiła znów usiadła i spojrzała z rozbawieniem na wilka.
-Pochodzę z Ziemi, dokładniej z Nowego Jorku, a cieniołuski zgarnął mnie z wyspy na oceanie Chodzi ci pewnie jednak bardziej o moje… dziwne zachowanie. Cóż… pomyśl, ze przez całe swoje ponad dwudziestoletnie życie właściwie nie miałam życia.
Spojrzała gdzieś w dal podciągając kolana pod brodę i obejmując nogi ramionami. Zamyśliła się na parę chwil, a z jej oczu powoli znikało rozbawienie, gdy myślała o swoim życiu na Ziemi.
-Dorastałam w wielkim mieście z dala od moich karpatńskich pobratymców. Dla moich rówieśników z sąsiedztwa byłam… dziwadłem. Nie dość, ze wychodziłam dopiero po zmroku, gdy oni już musieli wracać do domów to jeszcze przez długi czas odpowiadałam na ich myśli, nie wiedząc, ze to nie jest normalne. Jakby tego było mała nie byłam przez wiele lat w stanie normalnie się bawić. Moja mama się bardzo starała by zapewnić mi wszystko czego potrzebowałam, jednak… cóż średnio wierzyła w to co powiadał jej przed moim poczęciem mój ojciec więc nie wpadła na bardzo istotną dla mojego zdrowia rzecz- aby żyć potrzebuje krwi. Nie tak jak inni Karpatianie. Jestem Karpatianką tylko w połowie, ale mimo wszystko, bez regularnych dostaw świeżej krwi słabnę. Jako dziecko byłam więc bardzo słaba, a moje umiejętności ledwie co się ujawniały w porównaniu z tym co potrafię teraz przy regularnym spożywani krwi. Wszystko jest teraz dużo łatwiejsze, ale stało się tak tylko dzięki temu, że przyjechał mój wuj z Karpat i wszystko mojej mamie wyjaśnił. Wiele mnie nauczył, a potem zaczęłam sama eksperymentować, jak choćby ze słońcem. Dzięki temu przesypiam właściwie tylko te najjaśniejsze godziny między 9 a 18, mogę wiec spotykać się w innymi ludźmi. Jednak wciąż przed wszystkimi muszę ukrywać swoje prawdziwe ja. Nie mogę tak po prostu pobiec ulicą, bo zaraz ktoś by się zorientował,że biegnę zbyt szybko, nie mogę podnieść samochodu ot tak sobie nawet by kogoś uratować, choć fizycznie byłabym w stanie. Cały czas żyję w… kłamstwie. Wiec teraz tak jakby… odbijam to sobie. Korzysta z tego, ze nic nie muszę przed tobą kryć i mogę być całkiem beztroska.
Przez całą swoją opowieść była zamyślona i jedynie w kącikach jej ust czaił się delikatny smutny uśmiech, dopiero na koniec uśmiechnęła się szerzej, choć jej oczy wciąż miały lekko melancholijny wyraz. Jednak już w następnym momencie wyprostowała nogi i jakby podkreślając swoje słowa o beztroskiej zabawie wskoczyła do wody tuż obok wilka. Upadła na kolana rozchlapując wodę wszędzie wokół siebie. PO chwili wstała i zaczęła głaskać wilka między uszami delikatnie robiąc u irokeza, tak by nie zauważył tego za szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sro Sty 07, 2015 3:30 pm

NPC Storyline - Natvakt

Densorinski wilk nie postrzegał świata tak jak ona. Nim mocniej kierowały instynkty. Połączone oczywiście z wielkim intelektem, nie był bowiem prostym zwierzęciem. Te naturalne cechy oddziaływały jednak na niego, miały wpływ na jego zachowanie. I to było chociażby podstawą do tego by potwierdziła mu "wygraną". Wynikało to równieź z jego pierwotnej potrzeby akceptacji, zdobycia u niej uznania swoim czynem. I choć ostatecznie dochodził do tego większy rozum, samoświadomość, intelekt i tak dalej, to jednak te smaczki zawsze się jakoś odzywały. Nawet wtedy gdy stwierdziła, że Nat wyglądał uroczo.
Będąc już w wodzie, gdy usiadł przed nią - pozwolił sobie zdjąć przygotowany dla niego wianek. Nie żeby mu się nie podobał. Po protu nie chciał go zniszczyć, a szaleńcze zabawy w wodzie mogły prowadzić tylko do takiego zakończenia. Odłożył go więc na brzegu, a następnie całą swoją uwagę skupił na niej. Kobiecie, która początkowo znów poczuła potrzebę pochlapania go wodą, na co "warknął ostrzegawczo" przez co przedzierał się nawet słyszaly mrukot. Nie groził jej, jednak tak jak ona przed chwilą, tak i on uznał, że jest już dość mokry. A ona póki co mokra nie była. Futrzak nie wiedział, że to się za chwilę zmieni.
Na jej nagły śmiech zareagował zdziwieniem. Nie wiedział o co chodziło, tak więc zaciekawiła go jej reakcja. Zwłaszcza, że nie znał za bardzo ludzi oraz ich zwyczajów, przez co w dużej mierze właśnie uczył się od niej co i jak. Szybko jednak okazało się, że chodziło o jej historię, którą zaczęła mu opowiadać. Tym go "zaczarowała". Samiec słuchał jej bardzo uważnie, nie wydając z siebie nawet mruknięcia, by jej przypadkowo nie przerwać. Jej historia była dla niego ciekawa, szczegóły o tym kim była, gdzie żyła, a nawet... jak się żywiła. A więc.. krew... ciekawe jak ten problem rozwiążą, gdy tej "małej wampirzycy" zachce się napoić.
Gdy skończyła mówić, podniosła się, uśmiechnęła i... wskoczyła do wody! Wilk zachichotał rozbawiony jej wyczynem. Niepotrzebnie przemoczyła tylko ubrania. On spojrzał na nią wyraźnie rozbawiony jej zachowaniem. Amelia podniosła się i zaczęła głaskać go po łbie, wyraźnie czyniąc coś z jego futrem... znowu.
-A więc musisz żywić się krwią...?
Zapytał, zaczynając jakiś temat. Wszystko w prostym celu. By odwrócić jej uwagę od tego co zamierzał zrobić. Kiedy ona zajęła się jego łbem, stawiając mu na nim jakąś bliżej nieokreśloną fryzurę, on postanowił również coś zrobić. Dokładniej nieco bardziej ją zmoczyć. A wykonanie tego zadania było niczym na wyciągnięcie ręki. Byli już przecież w wodzie, na płyciźnie, a zaraz obok nich była głębsza woda. Dużo głębsza.
Kiedy więc ona zajęła się jego fryzurą oraz ewentalną odpowiedzią, wilk chwycił ją za nogi na wysokości zgięć w kolanach, a następnie szarpnął za nie lekko... dla niego to było na pewno lekko, jednak na tyle by podciąć jej grunt pod nogami... a następnie złapać ją za plecy i wrzucić na głęboką wodę - kilka metrów dalej od brzegu. Czy to było niebezpieczne? W wykonaniu człowieka, zapewne by było. Jednak Natvakt był densorinem, którego siła i szybkość były znacznie większe niż to co spotyka się u ludzi. Dzięki temu więc skoczył na głęboką wodę zaraz za nią, łapiąc ją za rękę i wyciągając na powierzchnię wody. Mokre ubrania robiły się ciężkie, co on sam był w stanie odczuć nie raz. Choć im to tak nie przeszkadzało, to jednak nie znał siły Amelii, wolał więc nie ryzykować tym, że kobieta znajdzie się pod wodą i nie da rady wypłynąć. Zamiast tego złapał ją więc za rękę, wyciągnął jej głowę ponad powierzchnię wody i pozwolił chwycić się siebie niczym boi, samemu unosząc się bezproblemowo nad powierzchnią wody.
Po wykonaniu tego numeru, wyszczerzył do niej swe kły w niewinnym uśmiechu i zachichotał cicho, sprawdzając jak zareaguja na to co zrobił. Ot chciał ją bardziej zmoczyć. Nie powinna się tego przestraszyć, co najwyżej mogła być zaskoczona. Zaufania też raczej do niego nie straci, w końcu skoczył za nią, a teraz pozwala jej uwiesić się na sobie niczym na boi. Naturalnej i żywej ale jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sob Sty 10, 2015 8:20 pm

Zdążyła już zaważyć, że jej towarzysz mimo antropo podobnej budowy ciała, zdolności posługiwania się mową i wielu innych aspektów mogących stworzyć wrażenie swego rodzaju… człowieczeństwa, ma w sobie dużo więcej ze zwierzęcia, szczególnie w aspekcie postrzegania świata. Wciąż rasa z jakiej pochodził Nat stanowiła dla Amelii sporą niewiadomą, więc ważnie obserwowała wilka, jako że jak na razie był dla niej jedynym dostępnym do obserwacji obiektem. Nie żeby Karpatianka traktowała densorina jako rzecz czy też obiekt badawczy. Dążyła by poznać przede wszystkim jego, jako jednostkę. Nie mogła jednak powstrzymać swojego umysłu przed analizowaniem Nata także jako przedstawiciela innej, pozaziemskiej rasy. Tym o czym nieustannie się przekonywała było to, że densorin pod wieloma względami w zachowaniu przypomina ziemskiego wilka. Nieco ułatwiało to Amelii postępowanie z nim. Znała dość dobrze zachowania wilków, więc z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidywała zachowania swojego, miejmy nadzieję w przyszłości, przyjaciela. Tak jak ziemskimi wilkami, tak, z tego co do tej pory zaobserwowała, Nat’em również dość silnie kierowały instynkty, choć nie dało się nie zaważyć, że jego psychika jest dużo bardziej skomplikowana i poza naturalnymi instynktami kieruje się on także rozumem. Podsumowując- był tak jakby...wyższą i lepiej rozwiniętą pod względem intelektualnym formą. Tak by można to nieco uprościć.
Zrobiła teatralnie smutną i zawiedzioną minkę, widząc jak Nat ściąga jej kwiatowe dzieło z głowy. Tak na prawdę oczywiście nie było jej specjalnie smutno. Był to przecież zwykły wianek, który stracił już nieco swego uroku podczas niespodziewanej kąpieli wilka w jeziorze.
Słysząc “ostrzegawcze warknięcie” zrobiła minę niewiniątka wydymając przy tym lekko usta, tak, że cała jej postawa mówiła “ przecież ja jestem grzeczna jak aniołek”.
-Tak. Niezbyt często. Zazwyczaj raz na dwa miesiące, około dwóch litrów  w zupełności starczy mi bym nie odczuwała wielkiego głodu. Na co dzień nie wykorzystuje swoich mocy, a nawet jeśli to w niewielkim stopniu. Gdy wzrasta eksploatacja moich umiejętności wzrasta też moje zapotrzebowanie na krew. To trochę jak przy uprawianiu sportu. Musisz jeść i dużo pić by mieć energię do ćwiczeń. Cóż ja muszę pic krew by móc w pełni korzystać z moich mocy. Jeśli nie będę pić krwi moje moce zaczną słabnąć i zanikać. Dość logiczne nie?
Uśmiechnęła się do niego. Zauważyła tajemniczy wyraz jego oczu, jakby coś przed nią ukrywał. Miała także nie jasne wrażenie, że powinna się odsunąć. I już nawet lekko zaczęła się odsuwać, nauczona ufać swoim przeczuciom. Nie zdążyła jednak i już po chwili, poczuła jak łapa wilka podcina ją w okolicy kolan, sprawiając,ze grunt usunął się jej spod nóg by w następnej chwili lecieć w powietrzu.
Pierwszym co zarejestrowały  jej zmysły było dość nieprzyjemne uczucie uderzenia w taflę wody, a następnie głośny plusk i woda wlewająca się do jej otwartych w szoku ust.
Umiała całkiem nieźle pływać,  ale jak to bywa w takich sytuacjach mimo wszystko, przez zaskoczenie początkowo zaczęła się topić, opadając wolno na dno. Po chwili, jeszcze  nim zdążyła sama zareagować, poczuła uścisk na nadgarstku i mocne pociągnięcie za ręką, a po chwili pluła już i prychała na około wodą z zamkniętymi oczyma. Czuła mocne ramię Nata, o które opierała się jedną ręką i nieprzyjemny ciężar mokrych ubrań ciążących jej nieco. Gdy pozbyła się z ust całej wody, pozbyła się przyklejanych do twarzy mokrych kosmyków, otworzyła oczy patrząc na wilka z groźną miną wyrażającą chęć zemsty. Brew teatralnie jej drgnęła, gdy brała głęboki oddech jakby szykując się do długiego wywodu.Zamiast tego...umilkła i czekała. Na co? Aż wilk zacznie się zastanawiać co teraz i jego uśmiech nico przygaśnie, na jej własnej twarzy powoli, bardzo powoli wykwitał złowróżbny śmieszek mający dać wilkowi do myślenia, a po chwili za całej siły  i całym swoim ciężarem naparła na jego ramiona wpychając go pod wodę z głośnym śmiechem. Gdy się  wynurzył zarzuciła mu ręce na ramiona z szerokim uśmiechem i wtuliła się chichocząc cicho.
-Zmokły kundelek
Uśmiechnęła się przy tym niewinnie, by w następnej sekundzie wybuchnąć śmiechem wprost do ucha wilka. Delikatnie podrapała go za uszkiem.
-Słodki zmokły kundelek
Rzuciła wciąż się śmiejąc. Zaczęła się rozglądać . Puściła wilka i podpłynęła do brzegu, gdzie nie wychodząc z wody rzuciła swoje ciuchy zostając w samej bieliźnie. Było jej zwyczajnie nie wygodnie w mokrych ubraniach.
Szybko wróciła do Nata.
-Chodź popływamy
Rzuciła mijając go i płynąc dalej ku środkowi jeziorka, gdzie zanurkowała robiąc pod wodą kilka fikołków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Nie Sty 11, 2015 11:29 pm

NPC Storyline - Natvakt


Wystarczą jej dwa litry, średnio raz na dwa miesiące? Może więc nie wszystko było stracone. Słabnięcie również było dość naturalne, jako efekt korzystania z jej mocy... jednak zanikanie? Chyba nie chciał teraz o tym wiedzieć, ani tym bardziej myśleć. Wolał natomiast skupić się na tym co zrobił potem - czyli na wrzuceniu ją na głęboką wodę. Potem oczywiście należało ją wyłowić, co również zrobił.
Wyciągając jej głowę na powierzchnię, Nat chwycił ją następnie, pozwalając jej złapać siebie za jedno ramie - a drugim chwytając ją, by czasami znów nie poszła pod wodę. Pozwolił jej spokojnie wodę wypluć, a następnie złapać oddech. Potem pojawiła się ta jej groźna mina, na którą wilk zareagował swoją własną. Kładąc uszy po sobie, szczerząc swe kły i robiąc niewinny uśmiech oraz "ślimacze ślepia". Z mokrym futrem mógł wyglądać niczym mały szczeniak który właśnie próbuje wkupić się w łaski właściciela by otrzymać to czego pożąda. Zazwyczaj było to jedzenie. W tym wypadku niemszczenie się na nim aż tak bardzo. Futrzak sięgnął nawet dłonią do jej twarzy i odsunął jej mokre włosy na bok jej głowy, za pomocą swego pazura. Bardzo delikatnie i ostrożnie, by jednak jej nie zahaczyć. Jeszcze będzie miała okazję się przekonać o tym, że Nat miał ostre pazury i choć już odruchowo obchodził się z nimi tak by nikomu nic nie zrobić, to jednak było to zauważalne. Uśmiech jej jednak z twarzy nie schodził, a wilk cofnął lekko łeb do tyłu, spoglądając na nią dalej niewinnie. Jego mózg jednak już rozpracowywał to co mogło się wydarzyć.
Wpadł pod wodę. Naparła na jego ramiona i wepchnęła go pod wodę. Nie, żeby jej stawiał opór, jednak nie spodziewał się, by kobieta miała w sobie i tak tyle siły. By tak po prostu wepchnąć go pod wodę. Nie trzymała go tam jednak długo, tylko symbolicznie by się zemścić. Wilk wynurzył się więc od razu, gdy go puściła. Spojrzał na nią z rozbawioną miną, stawiając swe uszy do pionu. A zanim coś powiedział, Amelia wtuliła się w niego, łapiąc go rękoma za ramiona i śmiejąc się cicho. Nat mruknął, aprobując ten gest z jej strony. Na jej komentarz nie wiedział jak ma zareagować, bo nie do końca zrozumiał jak ma to interpretować. Dopiero na jej wybuch śmiechu wzdrygnął się lekko, a potem zaraz uspokoił gdy podrapała go za uchem.
Przy kolejnym komentarzu, spojrzał na nią podejrzliwie, a następnie puścił i pozwolił odpłynąć w kierunku brzegu, ciekaw tym co planowała. A karpatianka postanowiła się najwyraźniej pozbyć mokrych ubrań, które tylko jej ciążyły. Natvakt obserwował ją z ciekawością, gdy pozbywała się swojej odzieży - zostając w samej bieliźnie. Nie było to spowodowane byciem samcem - czy jakby to powiedziała "facetem". Po prostu był ciekaw jej budowy ciała, jako człowieka. I o dziwo aż tak bardzo się od nich nie różniła. Po za niektórymi faktami oraz tym najważniejszym - jej skóra była naga, niepokryta ani futrem ani łuskami. Jak ludzie sobie z tym radzili? Może dlatego tak przywiązywali się do tych ubrań?
Kobieta zaraz wróciła do samca, mijając go i proponując mu wspólne pływanie.
-Jak mógłbym odmówić?
Odparł jej i ruszył zaraz za nią. Wilk w wodzie radził sobie bardzo dobrze. Był dobrym pływakiem, nie tylko naturalnie - ponieważ szkolił się w tym kierunku. Oboje dopłynęli więc na środek jeziora, Amelia zanurkowała, a wilk poczynił to samo - podążając za nią. Przyglądał się jej z rozbawieniem, gdy tak bawiła się tak pod wodą, czując się tutaj chyba równie dobrze co na lądzie. Futrzak podpłynął do niej i chwycił swą prawą dłonią za lewą dłoń kobiety, kierując swe spojrzenie ku głębinom. W wodzie było bardzo jasno, można było spokojnie dostrzec czyste, "naturalne" dno. Nie było tutaj żadnych ryb ani innych istot. Sam zbiornik był dość głęboki. A przynajmniej się taki wydawał. Wilk ruszył w dół, trzymając kobietę za dłoń i "prowadząc" ją z sobą, pod kątem około trzydziestu stopni. W pewnym momencie dopłynęli do czegoś co wydawało się być ścianą. Znajdowała się bowiem na niej projekcja holograficzna, przedstawiająca dalszą część wody, ciągnącą się do kolejnego brzegu. Wilk spojrzał na swą towarzyszkę, dalej się do niej uśmiechając. Upewnił się, że ta jeszcze trochę wytrzyma bez susa powietrza, a następnie puścił jej dłoń i zbliżył swoją do ściany. Ta po dotknięciu zniknęła, wyłączając hologram na pewnym obszarze i ukazując... cóż, coś czego zapewne jeszcze kobieta w taki sposób nie widziała. Po drugiej stronie znajdował się kosmos, niekończąca się pustka wypełniona nieskończoną ilością gwiazd, planet i zapewne różnych form życia. WIDOK
Wilk zaczekał aż kobieta podpłynie bliżej. Zapewne to co ujrzy odbierze jej "dech w piersi", bo co jak co ale ludzie nie byli zaawansowani. Przynajmniej nie dla nich. Jeśli więc Amelia podpłynie bliżej ściany, Nat poruszy się i podpłynie za nią. Następnie zbliży się do niej i oprze swój łeb na jej ramieniu, łapiąc swymi dłońmi delikatnie za jej ręce nad łokciami. Od tak, by się poprzytulać. Skoro ona mogła, to zapewne i jemu pozwoli. Zwłaszcza, że powinna być teraz chwilowo zajęta widokiem. Względy bezpieczeństwa z resztą też były zachowane. Nie tylko bowiem wilk jej pilnował ale i sam okręt, mogąc w każdej chwili przenieść ją z wody na powierzchnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Sty 12, 2015 10:59 pm

Opowiadając o swoich potrzebach obserwowała wilka i widziała jak ten, mimo jednoczesnego myślenia o czymś innym ,o czym miała się za chwilę dowiedzieć, uważnie słucha jej słów i chyba nie do końca mu się podobało to co usłyszał. Cóż, jej samej też nie w smak było to uzależnienie od krwi. Choć nie musiała żywić się codziennie, a jedynie od czasu do czasu nie było to wcale takie łatwe. Teoretycznie mogłaby zwyczajnie wyjść na polowanie i wypić krew od kilku przypadkowo spotkanych na ulicach NY ludzi, ale ona  nie przepadała za tym i choć było to mniej… smaczne wolała żywić się krwią z woreczka. Niestety zyskanie nawet kilku woreczków z krwią było dość trudne. W szpitalach niezbyt chętnie dzielili się  zapasami.
Z trudem utrzymała groźną minę widząc, jak wilk kładzie uszy po sobie i spogląda na nią tymi “ szczenięcymi “ oczkami. Jak tu się złościć na takiego słodziaka? Przecież to chodzący urok jest. Jakimś cudem wytrzymała nawet, gdy Nat odgarnął jej zagubiony kosmyk z twarzy swoim pazurem, zadziwiając ją delikatnością gestu. Nie wątpiła, ze wilcze pazury są bardzo twarde i ostre, a mimo to nie poczuła na policzku niczego poza dotykiem. Musiała walczyć z uparcie unoszącymi się kącikami ust, gdy Nat próbował grać niewinnego.
Czuła na sobie ciekawskie spojrzenie Nata, ale nie przeszkadzało jej to specjalnie. Bardziej niż jego “gapienie się” przeszkadzało jej mokre ubranie, które może nie było dla niej specjalnie ciężkie, ale przeszkadzało i było zwyczajnie niewygodne. Zresztą, nie traktowała Nata jak faceta więc nie czuła wobec niego typowego wstydu, choć przez myśl jej przeszło by z tego swojego rozbierania się zrobić małe przedstawienie, taki a’la striptiz. Zrezygnowała jednak. Pomysł  ciekawy ale nie była na tyle odważna i nie za bardzo ufała swoim zdolnościom tanecznym. Umiała i lubiła tańczyć, ale raczej bez publiczności.
Zastanawiała się jedynie co takiego w jej ciele widzi Nat, ze tak się przygląda. Zdawała sobie mgliście sprawę, ze  jest pociągająca, ale wątpiła by właśnie w taki sposób Nat patrzył na nią. Tak jak ona nie widziała w nim faceta, on raczej nie widział w niej samicy. Nie byli dla siebie pociągający. Podejrzewała, że podobnie jak ona przedtem on analizuje jej budowę pod względem przynależności rasowej. Zapewne był ciekaw budowy ciała człowieka. Pozwoliła więc mu się przyjrzeć i wchodziła do wody wolno uśmiechając się szeroko.
-Nie możesz
Rzuciła ze śmiechem płynąc dalej. Nie mogła się powstrzymać przez zerknięciem za ramię na wilka i przekonaniem się czy płynie “ pieskiem”. Była w doskonałym humorze więc różne dziwne rzeczy przychodziły jej do głowy. Musiała przyznać, że Nat jest świetnym pływakiem, nawet lepszym od niej, a całkiem nieźle rodziła sobie w wodzie.
Nie mogła się nadziwić jak czysta i przejrzysta a przy tym przyjemnie ciepła jest woda w jeziorze. Zazwyczaj  przejrzysta woda oznaczała niską temperaturę, a tu miłe zaskoczenie. Pływała z otwartymi oczyma podziwiając głębiny. Bawiła się dopóki nie poczuła chwytającej ją dłoni Nata. Spojrzała na wilka pytająco i podążając za jego spojrzeniem. Kiwnięciem głowy  dała znać, ze nie ma nic przeciw dalszym nurkowaniu.
Pewnie normalnie już dawno zaczęłaby się dusić, jedna jej wydolność płuc nieco odbiegała od ludzkiej, choć raczej należałoby powiedzieć, że potrafiła manipulować wydolnością płuc.  Między innymi dzięki temu była w stanie spać pod ziemią, o czym dobrze wiedziała będzie kiedyś musiała wspomnieć Natowi, jednak widząc jego niezbyt zadowoloną minę na wieść o jej … zapotrzebowaniach żywieniowych, postanowiła jeszcze z tym poczekać. Na razie nie będzie potrzebowała przez jakiś czas snu w ziemi więc powinno być w porządku.
Swobodnie ruszyła za wilkiem w głąb zbiornika, coraz bardziej zbliżając się ku dnu, które wydawało się i tak być wciąż dość daleko. Płynęli aż trafili na coś podobnego do ściany.
Niepewnie odwzajemniła uśmiech Nata przyglądając się jego poczynaniom, a zamiast oczu spokojnie mogłaby mieć w tej chwili wielkie znaki zapytania, które pewnie by się jeszcze powiększyły na widok tego co ukazało się na miejscu ściany, gdy wilk jej dotknął.
Oszołomiona machinalnie podpłynęła bliżej i wyciągnęła dłoń w kierunku ściany, a przynajmniej miejsca gdzie jeszcze przed chwilą była, bo teraz nie było jej widać. Zatrzymała dłoń tuż przed ścianą, jakby bojąc się jej dotknąć i zafascynowana patrzyła na widok,który  z całą pewnością załgiwał na miano “ zapierającego  dech w piersiach”  Chyba nie było na ziemi krajobrazu który mógłby się równać z widokiem usłanej Gwizdakami pustki kosmosu. Ogrom, nieskończoność tego widoku wprost przytłaczała oszołomioną Karpatianke.
Nawet nie zaważyła jak Nat popłyną za nią i ją objął. W tej chwili cieszyła się,ze jest z nią, bo była bardzo łatwym celem.
Po dość długiej chwili obróciła się przodem do wilka i złożyła na jego policzku szybkiego całusa w podzięce za pokazanie tego wspaniałego widoku.
Może i mogła dość długo wytrzymać pod wodą  obniżając zapotrzebowane płuc na tlen, ale w przypadku gdy była przytomna nie mogła mieć takiego skutku jak gdy spała w ziemi, więc tlen powoli zaczął jej się kończyć. Uśmiechając się wciąż szeroko pokazała wilkowi, ze czas wypłynąć. Tym razem to ona chwyciła jego dłoń i pociągnęła go na powierzchnię.
Wypływając bardziej odruchowo niż z faktycznego zapotrzebowania zaczerpnęła głęboko powietrza.
Wspaniały!!!
Krzyknęła uradowana rzucajac się wilkowi na szyję, gdy tylko wypłynął.Cała promieniała uradowana i zafascynowana. Widać było po niej pod jak wielkim wrażeniem jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Czw Sty 15, 2015 11:00 pm

NPC Storyline - Natvakt

Wilk zaczynał się czuć przy niej momentami... chyba sam nie wiedział jak. Nie mógł? Jak to nie mógł? Ona chciała mu tutaj decydować co i jak? Z resztą... chyba pod tym względem wręcz chciał się podporządkować - by za nią popłynąć, doprowadzić potem pod wodą i pokazać to, co chciał jej pokazać. To co otaczało tytana na którego pokładzie się znajdowali.
Kiedy objął ją delikatnie od tyłu i wsparł łeb na jej ramieniu, kobieta nawet na to nie zareagowała. Tak bardzo pochłonął ją widok? Może nie aż tak jakby się spodziewał. Po chwili odwróciła się bowiem do niego, a następnie dotknęła jego policzka za pomocą swoich ust. Futrzak postawił swe uszy pionowo, spoglądając na nią z zaciekawieniem i nie za bardzo chyba wiedząc o co chodzi. Zdziwienie jednak szybko ustąpiło, gdy jego wilczy móżdżek przeanalizował jej zachowanie i doszedł do wniosku, że musiała to być forma nagrody.
Amelia nie mogła siedzieć pod wodą w nieskończoną. Tak samo z resztą jak on, tak więc gdy wskazała mu by się wynurzyli, wilk posłusznie popłynął za nią - nawet pozwalając się jej dosłownie poprowadzić za dłoń. I wszystko byłoby dość normalne, gdyby nie fakt, że na powierzchni ponownie go zaskoczyła.
Ziemianka krzyknęła, a następnie skoczyła mu na szyję ponownie się do niego przytulając. Wilk roześmiał się, rozbawiony ale i zadowolony z jej reakcji. Objął ją delikatnie jedną ręką, drugą zachowując dalej równowagę i kontrolując to by oboje ponownie nie wpadli pod wodę. Po chwili postawił swe uszy pionowo, rozglądając się i nasłuchując przez chwilę. Usłyszał bowiem dźwięk poruszających się krzaków. Ktoś się zbliżał... czyżby jakiś załogant? Wypadałoby więc przedstawić mu Amelię.
-Choć na brzeg!
Rzucił do niej, a następnie puścił kobietę i opłynął ją dookoła, kierując się potem ku wspomnianemu brzegowi. Gdy dotarł na płyciznę, podniósł się od razu do góry, stając na nogach i zerkając za kobietą. Podszedł do lądu, z resztą dość stromego - a następnie wskoczył na niego błyskawicznie, kierując ponownie swe spojrzenie na Amelię. Gdy ta wyszła z wody, okazało się, że brakuje jej ubrań. Dosłownie, nie było ich tam gdzie je zostawiła. Wilk nie zwrócił na to uwagi, jednak kobieta mogła domyślać się, że zabrał je statek - tak samo jak wcześniej spodnie wilkowatego. Po prostu ubranie było mokre i zostało wysłane do wysuszenia.
Wilk odszedł na kilka kroków od wody, czekając aż ona do niego dołączy. Wtedy też z za krzaków wyszedł przybysz. I jeśli gwiazdy zrobiły na niej wrażenie, to ten osobnik również powinien. Był bowiem złotym gadem, kroczącym jak Natvakt i ona - na dwóch nogach. Był wysoki na dwieście dwadzieścia centymetrów, dobrze zbudowany i umięśniony lecz nie przesadnie. Miał piękne, masywne oraz szerokie złociste skrzydła. Łuski okrywały dokładnie każdy fragment jego ciała, czyste i zadbane - odbijając światło oraz nadając tej istocie majestatu. Przybysz był samcem. Jego dłonie oraz łapy zakończone były czterema palcami, zwieńczonymi ostrymi pazurami. Pysk, łuski, długi i masywny ogon, do tego skrzydła oraz gadzie ślepia... przed Amelią znalazł się najprawdziwszy smok, istota która na Ziemi była wyłącznie opisywana w legendach. Tutaj był prawdziwy. Jego wygląd mógł budzić nie tyle strach co raczej podziw. Była to istota majestatyczna, szlachetna.
Złotołuski powolnym krokiem podszedł do dwójki, lustrując kobietę swym spojrzeniem. Jego pysk początkowo nie zdradzał żadnych emocji. Dopiero gdy się zbliżył, uśmiechnął się przyjaźnie. Ciszę przerwał natomiast Natvakt.
-Mój panie.
Odezwał się wilk i skłonił lekko łeb, kłaniając się przed przybyszem. Złotołuski spojrzał na niego "srogo", a następnie odezwał się przyjaznym, ciepłym głosem.
-Przestań z panem, wiesz, że tego nie lubię...
Zaczął, a potem ponownie utkwił swym spojrzeniem w karpatiance.
-Dowiedziałem się, że cieniołuski sprowadził kogoś nowego. Chciałem więc ją poznać.
Wyjaśnił. Natvakt uniósł łeb do góry i przyjął bardziej "normalny" wyraz pyska, nie poważny jak przed chwilą. Następnie spojrzał na swą towarzyszkę i uśmiechnął się do niej.
-Oto Amelia Stein. Karpatianka pochodząca z Ziemi, chętna by nam pomóc. Amelio - Książę Acroth zwany Złotołuskim, następca tronu Densorinu.
Przedstawił ich sobie wzajemnie, spoglądając następnie to na smoka, to na karpatiankę. Złotołuski zrobił krok do przodu i skinął kobiecie delikatnie łbem, rozkładając swe skrzydła do połowy. Na pysku smoka znajdował się przyjazny uśmiech, jego ruchy były bardzo spokojne. Tymczasem Amelii mogło przypomnieć się co Dur-Shurrikun wspominał o smokach oraz poszanowaniu ich... a przede wszystkim tych o złotych łuskach. Jeden właśnie przed nią stał. Do tego smok wydawał się roztaczać dookoła siebie coś na kształt aury... bezpieczeństwa? Ciepła? Charyzmy? Natvakt wydawał się być szczerze oddany temu smokowi, niczym rycerz swemu panu. Możliwe, że Złotoluski był naturalnym przywódcą.


Acroth:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pią Sty 16, 2015 1:33 pm

Uśmiechnęła się widząc jak wilk stawia uszy w wyrazie zdziwienia jej gestem. Podejrzewała, ze nie znał gestu jakim był pocałunek, ale nie przejmowała się tym. Był inteligentny więc pewnie szybko zorientuje się co oznaczają jej różne gesty, a jeśli nie, to zawsze może ją zwyczajnie zapytać.
Zawtórowała mu śmiechem mocniej się wtulając. No co? Lubiła się tulić! Niemal jednocześnie usłyszała szelest liści i zobaczyła jak wilcze uszka unoszą się, więc chyba nie wydawało jej się i ktoś rzeczywiście jest tu i zdaje się, ze ich podgląda… Lekko się zaniepokoiła i na słowa wilka tylko kiwnęła głową zaraz za nim ruszając w stronę brzegu.
Gdy znalazła się w miejscu gdzie woda się sięgała jej zaledwie do pasa wstała i zaczęła wyciskać wodę z włosów jednocześnie układając je w luźny splot na lewym ramieniu. Widząc jak wilk się za nią ogląda uśmiechnęła się do niego uspokajająco dalej kierując się powoli ku suchemu lądowi. Wskoczyła na dość stromy brzeg i niemal natychmiast stanęła prosto i zaczęła się rozglądać.
-Czy mogłabym odzyskać moje ubranie? Proszę
Rzuciła w przestrzeń . Domyśliła się od razu, ze to okręt zabrał jej ciuchy by je wysuszyć.Nie wstydził się co prawda, ale zwyczajnie czuła się dość niekomfortowo pozbawiona ubrań z perspektywom spotkania nieznajomego i dalszego zwiedzania okrętu. Zaczęła zastanawiać się nad zmianą w wilka, ale wtedy nie mogłaby rozmawiać z Nat’em. Chyba, ze rozumiał wilcze skomlenie.
- Jak nie odzyskam ubrań oddajesz mi swoje futro
Rzuciła w stronę Nat'a poważny tonem czekając na jego reakcję i ruszyła za nim odchodząc od jeziora na niewielką łączkę pełną kwiatów. Trawiasty dywan mile łaskotał jej stopy.
-Smok
Wyrwało jej się, gdy zza krzewów nieopodal wyszedł gad o złotych łuskach. Wyglądał raczej przyjaźnie, ale przede wszystkim imponująco. Mogła nie być próżna, ale była kobietą i jako kobieta kochała złoto, a przybysz był cały był ze złota i błyszczał się odbijanym przez łuski światłem.. Parokrotnie poruszyła ustami jakby szepcząc “wow”, ale nie wydała żadnego dźwięku, szybko się opanowując. Nie uprzejmie było się tak gapić, choć było trudno tego nie robić.
Odwzajemniła przyjazny uśmiech . A po chwili uniosła brwi, gdy Nat skłonił się przed przybyszem i zwrócił do niego per” panie”. Najwidoczniej był to ktoś bardzo wysoko postawiony, komu wilk w jakiś sposób podlegał, a sądząc po postawie obu Amelia podejrzewała, ze zapewne gad należy do rodziny królewskiej.Co potwierdził Nat przedstawiając ich sobie.
Amelia skłoniła się z szacunkiem dygając automatycznie lekko .
-Niezmiernie mi miło Książę.
Powiedziała wciąż w ukłonie, by po chwili podnieść się i uśmiechnąć szeroko.
-A jeszcze milej, że zechciałeś pofatygować się by mnie poznać. I on wreszcie na chwilę przestał suszyć kły
Zaśmiała się patrząc wymownie na wilka z miną " no po prostu musiałam".
-Wybacz mi to początkowe” gapienie się” Na Ziemi istoty tobie podobne, w sensie smoki są raczej mitem, a i ziemskie legendy nie oddają w najmniejszym stopniu rzeczywistości.
Wytłumaczyła cicho delikatnie chyląc głowę w geście przeprosin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pią Sty 16, 2015 8:42 pm

NPC Storyline - Acroth|Natvakt

Natvakt spojrzał na nią wymownie. On miałby oddawać jej swoje futro? To było jego futro. Dlaczego miałby się nim aż tak dzielić? Miał natomiast do tego alternatywę.
-Tylko w zestawie.
Odparł jej i wyszczerzył kły w uśmiechu. Bynajmniej, lubił ją ale i lubił swoje futro. Jakoś nie potrafił sobie wyobrazić siebie samego bez futra. Niemniej jednak chętnie się nim z nią podzieli, tak jak robił to do tej pory. Dur-Shurrikun rozwiązał jednak ten problem, przywracając złożone oraz wyprasowane ubrania na ich wcześniejsze miejsce na brzegu. Były nawet w pełni wyczyszczone.
W końcu doszło do momentu spotkania ze złotołuskim. Na jej hasło "smok" wilkowi zjeżyło się futro na karku. Tymczasem sam smok wydawał się całkowicie oswojony z faktem, że ktoś mu się przyglądał, wręcz lustrował go spojrzeniem - nawet bardziej nachalnie. Niemniej jednak jak został przedstawiony - tak chyba można było domyślić się dlaczego był przyzwyczajony. Następca tronu, do tego o złotych łuskach, zadbany i dobrze zbudowany, czego chcieć więcej? A ona w tym wszystkim pierwszy raz widziała na oczy prawdziwego smoka. Na jej słowa, gad jedynie uśmiechnął się i skinął jej łbem w odpowiedzi. Natomiast na żartobliwy komentarz, skierował swe pytające spojrzenie na Natvakta, który z kolei spojrzał na kobietę i szturchnął ją palcem w ramię.
-Wolisz by pułkownik się uśmiechał.
Skomentował w odpowiedzi złotołuski, wracając swym spojrzeniem do kobiety. Podszedł bliżej jej, zatrzymując się dosłownie kilka centymetrów od niej i spoglądając na nią z góry.
-Wasze legendy bardziej wydają się opisywać starożytne istoty, żyjące jeszcze miliony lat przed moją rasą. A co do ciebie...
Odezwał się gad, unosząc powoli prawą dłoń do góry, otwierając ją i kładąc delikatnie na głowie kobiety. Pogłaskał ją ostrożnie po włosach, głównie przez to, że się do niego ukłoniła. Acroth lubił być szanowany - jak każdy - jednak jego pozycja mu nie do końca odpowiadała. Wszyscy go pilnowali, dbali o to by jego łuski lśniły, a żadna nie została zarysowana oraz mu przypadkiem nie odpadła. Czasami było to wręcz przerażające.
Dłoń smoka powoli cofnęła się, a ten złożył swe skrzydła i przycisnął je bardziej do grzbietu, a następnie obszedł powolnym krokiem kobietę dookoła, przyglądając się jej uważnie.
-Nie jesteś czysto krwistym człowiekiem, prawda...?
Odezwał się, zatrzymując się ponownie przed nią. Od smoka biło naturalne, przyjemne ciepło. Jakby ogień rzeczywiście siedział gdzieś w jego płucach, gotowy by spopielić wszystko co stanie mu na drodze. Niemniej jednak nieprawdą były informacje, jakoby smoki śmierdziały siarką. Przynajmniej ten takowym zapachem nie emanował.
Natvakt póki co pozwolił sobie przemilczeć i nie wtrącać się w ich rozmowę. Stał jednak dalej obok kobiety, przyglądając się uważnie jej oraz jej ruchom. Szczerze ciekawiło go jak ona będzie reagowała na smoka... zwłaszcza takiego smoka. Też mu się tak na szyję rzuci? Dobrze, że nie było tutaj jego przybocznego. Inaczej mogłoby być niespokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pią Sty 16, 2015 10:48 pm

Wzruszyła ramionami z niewinną minką widząc owe wymowne spojrzenie Nat’a.
-A co zawiera ten zestaw?
Spytała chwytając go za ramię i wtulając się w nie z szerokim uśmiechem.  W tym samym czasie na brzegu pojawiły się jej ubrania. Nie tylko suche, ale uprane, wyprasowane i równiusieńko poskładane. Była pod niemałym wrażeniem. Nie zdążyła jednak nawet sięgnąć po ubrania, gdy spomiędzy krzewów wyszedł smok. A potem była zbyt zajęta podziwianiem jego by pamiętać o ubraniu się.
Słówko jej się wymsknęło Zdarza się najlepszym w szoku palnąć coś nie do końca taktownego, a spotkanie z prawdziwym smokiem z cała stanowczością do zadziwiających się zaliczało. Widząc katem oka reakcje wilka uspokoiła się jednak odrobinę.
-Nie pyrgaj mnie. Żartowałam przecież. Lubi jego  uśmiech
Pierwsze słowa z żartobliwym wyrzutem , rozmasowują sobie ramie skierowała do wilka, a ostatnie  już całkowicie otwarcie uśmiechając się szeroko do smoka.Zamarłą lekko,  gdy złotołuski podszedł do niej  blisko. i  znów musiała zadzierać głowę by nie  patrzeć bezsensu na tors smoka, lecz przynajmniej w przybliżeniu na jego twarz gdy mówił. Niech ktoś jej da drabinę!
Skuliła lekko głowę odruchowo czując wielką smoczą łapę na swojej biednej malej główce. I te pazury! On ją głaska… a dopiero co udało jej się opanować niesforne loki. Teraz znów będzie wyglądała jakby ją piorun trzasnął. Gdy uniosła wzrok ponownie na smoka brew jej drgała, w wyrazie irytacji. Z bardzo poważną  skupioną miną zaczęła ponownie przeczesywać palcami włosy, bo niestety szczotki nie miała, a by się przydała.
-Co wysocy faceci mają do  czochrania włosów niższych dziewczyn? Tornado mniejszy zamęt by zrobiło.
Rzuciła cicho pod nosem zaplatając na szybko warkocz z nadzieją, ze może to choć odrobinę uchroni ją na jakiś czas przed kolejnym czochraniem.
- Warkocze się szanuje. Powinnam kazać jemu go zrobić....
Dodała znów do siebie cały czas ze zezłoszczoną mną. Miała mini fioła na punkcie swoich włosów. Nie dużego, ale… nie przepadała, gdy ktoś robił jej fryzurę” a’la tornado”
-Nie. Mój ojciec był  Karpatianinem, a mama est zwykłym człowiekiem, obdarzonym niezwykła wrażliwością. Ja  więc w połowie jestem Karpatianką, w połowie człowiekiem technicznie rzecz biorąc, jednak geny Karpatian są z reguły dominujące, więc spokojnie można mówić, że jestem Karpatianką.
Odpowiedziała na jego pytanie spokojnie, bo jej włosy były już w miarę uporządkowane.
-Jeśli pozwolisz Książę na chwilę się oddale. Wiem, ze wam nie specjalnie przeszkadza brak odzienia, ja jednak jestem przyzwyczajona do ubrań i czuję się bez nich…. nieswojo
Ukłoniła się ponownie i podeszła do poskładanych ubrań. Szybko się ubrała  odpuściła sobie jednak buty- miękka trawa pod stopami była zbyt przyjemnym doznaniem by z tego  zrezygnować.
Wróciła na swoje miejsce przed smokiem.
-Jak już ustaliliśmy na początku o smokach wiem właściwie tyle co nic. Nie chcę cię niczym urazić Książę, ale czy mogłabym c zadać kilka, może dość naiwnych i przewidywalnych pytań, mogących jednak choć odrobinę zaspokoić moją ciekawość, która nie zna granic?
Zwróciła się uprzejmie do złotołuskiego specjalnie cały czas zwracając się d niego per” Książę” bo jak sam powiedział nie lubił zwrotu “panie”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sob Sty 17, 2015 9:04 pm

NPC Storyline - Acroth|Natvakt

Wilk jedynie uśmiechnął się do niej chytrze w odpowiedzi na zapytanie. Dobrze wiedziała co zawierał zestaw o który teraz wypytywała. Bynajmniej nie dostałaby tylko futra ale całego wilka.
Później była już rozmowa ze złotołuskim oraz jej prośba by jej nie szturchał, co oczywiście przerwał i jedynie się do niej szczerzył dalej przez chwilę. Potem po "czesaniu" jej włosów, złotołuski spojrzał na nią z rozbawieniem na pysku, zwłaszcza gdy zaczął słuchać jej komentarzy na temat "wysokich facetów". Porównanie z tornadem nawet mu przypadło, z tego względu, że miał swoją tendencję do robienia bałaganu... zwłaszcza gdy zaczynał walczyć i sięgał po swoją moc. Gdy natomiast rzuciła, że powinna kazać mu je zrobić, oba samce spojrzały na siebie rozbawione jej zachowaniem.
-Na pewno pochodzi z Ziemi? Nie ma u nas przodków?
-Musimy sprawdzić. Może o czymś nie wiemy.
Wymienili krótko swoje poglądy. Potem skupili się na jej wyjaśnieniach odnośnie tego kim była. Karpatianką, po ojcu którego geny były najzwyczajniej dominujące. Plus dla niej. Niektórzy tutaj nie trawili rasy ludzkiej, a ona się od tego oddzielała. Może i jak człowiek wyglądała, jednak była karpatianką. Z resztą wyrabiała sobie już dość dobre relacje z dość ważnymi osobami na pokładzie. Pomijając Dur-Shurrikuna, Natvakt był wysokim rangą oficerem, a Acroth jedną z najważniejszych istot na Densorinie.
Stein wspomniała o tym, że chciała by się oddalić w celu założenia na siebie reszty ubrań. Smok wykonał gest dłonią, zezwalając jej na odsunięcie się. Jednak gdy tylko karpatianka się odwróciła, to zrobiła co najwyżej jeden krok. Potem mogła poczuć, jak jej wilczy znajomy łapie ją, obejmując ją rękoma za brzuch i przyciągając do siebie oraz... unosząc do góry. Oparł ją plecami o swój korpus, a następnie zsunął na dół, pozwalając jej stopami stanąć na jego futrzastych łapach. Oczywiście dalej obejmował ją rękoma i chyba nie zamierzał puszczać. Co nawet podkreślił.
-A ja szanuję twoje przyzwyczajenia, jednak na razie nigdzie nie idziemy.
Skomentował krótko, spoglądając na nią z góry i dalej ją trzymając. Ustawił się frontem do złotołuskiego, a przez to, że stała mu na łapach - znajdowała się też nieco wyżej. Tak więc nie musiała zadzierać głowy aż tak wysoko, by ze smokiem rozmawiać. A smok wydawał się nie być poruszony gestem wilka. Najwyraźniej przyjął to jako coś normalnego. Nat nie zamierzał uniemożliwiać jej ubrania się. Po prostu chciał to nieco opóźnić. Ot ona lubiła jego futro, a i on wolał poprzytulać się do jej skóry, aniżeli materiału który na sobie nosiła. Zapewne kobieta się tego domyśli.
-Pytaj śmiało, odpowiem na każde pytanie.
Odparł jej złotołuski, po tym jak wyjaśniła, że chciałaby zadać kilka pytań na temat smoczej rasy. Acroth mógł jej na te pytania swobodnie odpowiadać, niezależnie od tego co by to za pytania nie były. W międzyczasie natomiast uparty wilk dalej ją uparcie trzymał, nie chcąc jej puszczać. Przy okazji grzał ją swoim ciałem, a przede wszystkim futrem które go całego pokrywało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sob Sty 17, 2015 9:48 pm

Wiedziała bardzo dobrze co zawiera “ zestaw” i nie mogła zaprzeczyć, że podoba jej się ten pomysł. W myślach już nazywała Nat’a “ chodzący przytulanko-kocykiem”, ale nie dało się ukryć, ze i ona lubiła być tulona, więc całkiem nie źle się dogadywali.
Słysząc tą wymianę poglądów między oboma samcami zmroziła obu po równo wzrokiem spod przymrużonych powiek, nie przerywając przy tym czesania swoich loków.
-Nie wykluczone. Tłumaczyłoby to częściowo moce mojej rasy
Rzuciła mimochodem , komentując ich słowa.
Nie kryła ani w żaden sposób nie wypierała się swoich związków z ludźmi. Jej mata była człowiekiem, wychowała się wśród ludzi, żyje wśród ludzi. Chciała tylko jak najdokładniej wytłumaczyć smokowi kim jest.
Już ruszała w stronę swoich ubrań, gdy poczuła silne łapy oplatające ja w pasie i przenoszące wysoko, przynajmniej jak dla niej, nad ziemią w zupełnie inne miejsce niż chciała trafić. Wylądowała na łapach wilka. Obróciłaby się i zmroziła go gniewnym wzrokiem, gdyby nie trzymał ją tak mocno. Nie miała za bardzo jak się ruszyć. Więc tylko lekko uderzyła oplatające ją łapy aby okazać swoje niezadowolenie.
-Nie chce nigdzie iść tylko się ubrać
Zaprotestowała , choć nie wierzyła by odniosło to jakikolwiek skutek. Zresztą nie miała na co narzekać. Dzięki staniu na łapach wilka była nieco wyżej i nie musiała już tak bardzo zadziewać głowę, a dodatkowo ciało wilka świetnie nadawało się do roli grzejnika. W przeciwieństwie do niej smok nie wydawał się zaskoczony zachowaniem Nat’a.
-Czy byłbyś tak dobry wilczku i puścił mnie
Jej głos był spokojny i łagodny, ale także władczy. Chodziło głównie o to, że było jej zwyczajnie strasznie gorąco, gdy wilcze łapy oplatały ją szczelnie.Dopiero odpowiedź smoka odwróciła nieco jej uwagę od wilka.
-Może na początek, najbardziej oczywiste pytanie- ziejecie ogniem? Jak to wygląda od strony technicznej? Skąd ogień? Czy kolor łusek ma jakieś znaczenie? Wszystkie smoki są dwunożne? Czy są jakieś które poruszają się tylko na czterech łapach i od czego to zależy?
Rzucała pytanie za pytaniem niczym karabin maszynowy. Chyba ktoś powinien jej wreszcie zatkać usta bo może już nie przestać.
-Jaką wytrzymałość urazową mają smocze łuski? Dużo was jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sob Sty 17, 2015 10:30 pm

NPC Storyline - Acroth|Natvakt

Wilkowaty nie do końca chciał się z tym zgodzić. Dlatego też zaraz udzielił odpowiedzi na jej słowa.
-Masz moje futro.
Odparł jej, serwując swej znajomej właśnie wcześniej wspominany zestaw. I to raczej obu stronom było przyjemnie. Przynajmniej miał taką nadzieję. Mógł robić za grzejnik, a co do tego by wilczek ją puścił...
-Nie.
Rzucił jakby nigdy nic, lekko rozluźniając uchwyt, by miała dla siebie więcej miejsca - niemniej jednak dalej ją trzymając i nie zamierzając dać jej uciec. Dostała więcej tlenu i przestrzeni ale jeszcze jej nie puści. Najwyżej później się na nim jakoś odegra. Póki co będzie musiała znosić jego zachciankę, nawet pomimo swojego miłego lecz władczego tonu. Który bardziej wydawał się być prośbą.
Wilk zamilkł następnie i skupił się na słuchaniu. Tak samo z resztą jak początkowo następca tronu, który zaraz potem miał jej udzielić odpowiedzi. A Amelia pytała o dość... dziwne dla niego tematy. Spodziewał się pytań bardziej o magię czy chociażby o łuski. Ale smoczy oddech wydawał się ciekawym tematem, zwłaszcza dla kogoś kto tego nie potrafił, nie wiedział jak to działało.
Acroth zrobił krok do tyłu i podniósł swe ręce do góry, ustawiając je przed sobą. Zbliżył następnie swe dłonie do siebie, układając je razem w łódeczkę. Następnie ugiął łokcie i zbliżył pysk do swych dłoni. Potem odpowiedział na jej pierwsze pytanie - o to czy smoki zieją ogniem. Gad uwolnił ze swojego pyska mały strumień złocistego ognia, który zatrzymał się we wnętrzu jego dłoni. Było to niczym chuchnięcie, wypuszczenie powietrza. Ogień wpadł do łódeczki stworzonej z dłoni, a następnie zaczął palić się wewnątrz dłoni - nie powodując jednak nawet najmniejszych uszkodzeń na ciele smoka.
-Ogniem, lodem, niektórzy z nas posiadają kwas... inny potrafią ciskać strumieniami wody, a oddech kolejnych powoduje tornada. Są też tacy, których oddech wytwarza promienie energetyczne, plazmę.
Zaczął, mówiąc spokojnie i ciut ciszej, nadając nieco klimatu temu tematowi, jakże magicznemu i niesamowitemu. Smok cofnął swój łeb na normalną pozycję, a następnie zbliżył swe dłonie do kobiety, pozwalając jej z bliska przyjrzeć się złocistemu płomieniowi tańczącemu we wnętrzach dłoni złotołuskiego.
Następnie ogień wysunął się z obu dłoni, dzieląc się na dwie części i zaczął sunąć po rękach smoka niczym dwa węże, oplatające gałąź. Złote płomienie zaczęły tańczyć dookoła ciała samca, otaczając go i nadając mu złocistą aurę.
-Biologia oraz magia. Nasze płuca oraz płyny jak również gazy gromadzące się w nich, pozwalają nam manipulować naszym oddechem. Dalszą część czyni również magia.
Dodał, a następnie sięgnął swoją lewą dłonią ku prawemu nadgarstkowi Amelii, który chwycił i uniósł jej rękę do góry. Ogień który przemieszczał się po jego ciele, przesunął się po jego prawym ramieniu wzdłuż ręki - ku jego prawej dłoni. Następnie, gad zbliżył swoją prawą dłoń do jej prawej dłoni - podając jej niewielki, złocisty płomień który wlał się do wnętrza jej dłoni i wywołał przyjemne uczucie ciepła - nie robiąc jej przy tym najmniejszej krzywdy. Kobieta mogła nawet czuć, jakby płomień ją oczyszczał, odświeżał jej ciało, usuwał wszelakie toksyny i zanieczyszczenia związane z ludzkim światem.
-Kolor łusek ma znaczenie głównie dla królewskiej krwi. To jaki oddech posiadamy, nie jest z nim związane. Może spotkać zarówno białołuskiego smoka ziejącego ogniem oraz białołuskiego smoka ziejącego lodem. Lub spotkać takiego którego oddech może łączyć obie te skrajności. Smoki o zielonych łuskach mogą zionąć kwasem lub ogniem, zależnie od osobnika. Nic nie jest z góry narzucone. Po za takimi jak ja. Złotołuscy władają złocistym ogniem. Jesteśmy królewską krwią, władcami densorinu. Nasz ogień uważany jest za święty, daje nadzieję oraz chroni naszych poddanych.
Po tych wyjaśnieniach, smok chwycił prawą dłonią od dołu za dłoń kobiety, zamykając ją i gasząc płomień który palił się w jej dłoni. Następnie cofnął swe ręce, uśmiechając się do niej spokojnie i kontynuował odpowiadanie na jej pytania.
-Dzięki magii mógłbym zmienić formię. Densorini są jednak dwunożni. Ci o których mówisz to starożytni. Nie ma ich już zbyt wielu. Jeden znajduje się nawet na pokładzie tego tytana, zazwyczaj przesiaduje na ramieniu swego brata krwi. Jakkolwiek miło by nie wyglądał, jest starożytnym którego oryginalne rozmiary osiągają wymiary największych gór. I nie ścierpi nikogo, po za swym bratem.
Skomentował, przy okazji ostrzegając przed ewentualnym spotkaniem. Lepiej po prostu niczego nie próbować na starożytnym, nawet bycia miłym. Najlepiej zaakceptować jego obecność i dalej się nie interesować. Pozostało już tylko ostatnie pytanie.
-Podejmując nasze standardy technologiczne, nadal jesteśmy w stanie wytrzymać trafienia kulami dużego kalibru, pociskami, nie raz nawet rakietami. Wszystko zależny od osobnika. Jesteśmy predatorami natury, najwyższymi wśród łowców. Nasze łuski są naszymi zbrojami, pazury mieczami, a kły włóczniami. Zależne jest to też oczywiście od wieku, młodzika łatwiej zranić niż dorosłego osobnika. Warto jednak przyjąć, że w walce z densorińskim smokiem, można potrzebować potężnej siły ognia lub maga wysokiej klasy. Pozwolę tobie nawet odczuć, jeśli masz taką wolę.
Wyjaśnił jej, robiąc krok bliżej i wskazując wilkowi gestem, by puścił kobietę. Ten teraz "łaskawie" to uczynił. Wykonał po prostu polecenie któremu nawet dla żartów nie śmiał by się przeciwstawić. Acroth pozwoli jej dotknąć swych łusek, niezależnie od tego które miejsce na jego ciele wybierze. Mógł to być łeb, korpus, ręce, ogon czy nogi - a nawet skrzydła. Smokowi nie robiło to specjalnej różnicy. On bowiem wcześniej ją sobie "obadał". Pozwoli jej więc poznać czym są smoki. A łuski złotołuskiego były w dotyku twarde, a jednocześnie przyjemne. Idealnie przystawały do jego ciała, nie krępując ruchów smoka. Do tego biło od niego ciepło, przyjemne i relaksujące - dające to poczucie bezpieczeństwa. Smok spojrzał w tym czasie przed siebie, rozkładając nawet lekko skrzydła i nie poruszając ogonem, a Natvakt obserwował z ciekawością kobietę i jej zachowanie. O ile ta w ogóle zdecyduje się skorzystać z okazji by dotknąć smoka i jego łusek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Sob Sty 17, 2015 11:22 pm

Przewróciła jedynie oczyma na słowa wilka. Futro było na nim, a ona chciała coś włożyć na siebie, ale nie miała już siły z nim dyskutować, tym bardziej, że najwyraźniej on nie miał najmniejszego zamiaru jej puścić. Trzymał ją blisko siebie, grzejąc, aż zaczynała czuć się nieco nieswojo z gorąca. Z wdzięcznością więc przyjęła poluźnienie uścisku dające jej nice więcej powietrza, a co za tym idzie obniżając temperaturę. Mimo to dało się zauważyć drgającą w irytacji brew. Już ona mu pokaże co sądzi na temat jego asertywności.
Pewnie dalej zarzucałaby Księcia pytaniami gdyby ten nie zaczął się dość dziwnie, jak dla niej, zachowywać. Odsunął się i i zaczął coś kombinować z dłońmi i oddechem. Umilkła więc i zaczęła mu się bardzo uważnie przyglądać jego poczynaniom. Jeśli fascynował ją sam smok, to jego sztuka ziania ogniem i jego kontroli wprawiła ją w oniemienie. Pytała tylko czy potrafi ziać ogniem, a on zwyczajnie trzymał płomień w łapach.
-Szeroki wachlarz możliwości. A jeden smok może ziać na dwa lub więcej sposobów?
Skomentowała zadając jednocześnie kolejne pytanie. Przyglądała się zafascynowana płomieniowi który gorał we wnętrzu dłoni smoka.
-Rozumiem. Również magia pozwala wam tak nad płomieniem panować? Czy możliwe by ogień smoka poparzył jego samego?
Dopytywała dalej. Zdziwiła się, ale nie protestowała gdy smok chwycił jej dłoń . Odrobinę przestraszyła się, gdy płomień znalazł się na jej dłoni. Nie specjalnie miała ochotę zostać poparzona, ale postanowiła zaufać Księciu i nie cofnęła gwałtownie ręki, choć jej ciało odruchowo chciała to zrobić. Jednak płomyczek nie poparzył jej, a jedynie wywołał przyjemne uczucie ciepła i bezpieczeństwa. Czuła się doskonale trzymając płomyczek i najchętniej w ogóle by o nie oddawała.
-Czyli ty Książe władasz tylko Świętym Ogniem?
Jej pełen fascynacji uśmiech zmienił się w minkę skrzywdzonego szczeniaczka, gdy smok zgasił płomień/
-Zapamiętam
Wysłuchała dalszych wyjaśnień i z chęcią przyjęła propozycję smoka zbliżając się ku niemu, jednak nie mogła się powstrzymać przed uprzednim zmierzeniem wzrokiem Nat’a
-Teraz to posłuszny..
Rzuciła pod nosem patrząc na niego w taki sposób, że było pewne, ze jeszcze się zemści za nie respektowanie jej słów.
Wyciągnęła dłoń i bardzo delikatnie obrysowała opuszkami palców drobne łuski wokół oczu i ust Księcia, następnie przeniosła dłoń na te największe okrywające jego ramiona, by po chwili badać jaśniejsze zdobiące brzuch smoka, a na koniec bardzo dokładnie zbadała jego skrzydła i ogon. Zafascynowana ich twardością, ale i delikatnością w dotyku i doskonałością nie przestawała być delikatna i łusek dotykały jedynie opuszki palców jej dłoni.
-Wydaje się jakby ogień płonął w tobie, aż ma się ochotę wtulić niczym do grzejnika
Rzuciła patrząc na Księcia uważnie z szerokim uśmiechem i choć zwróciła się do niego dość bezpośrednio, ton jej głosu ciąż był pełen szacunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Nie Sty 18, 2015 10:43 pm

NPC Storyline - Acroth|Natvakt

-Tak jak wspomniałem, jest to możliwe. Wymaga to daru oraz talentu, jednak niektórzy opanowali tą sztukę panowania nad oddechem.
Wyjaśnił, rozkładając przy tym lekko swe skrzydła, a następnie ponownie je składając. Biedny gad zdał sobie sprawę z faktu, że dawno nie latał. A miało na to dużą ochotę. Przy następnej okazji na pewno z tego skorzysta. Póki co pozostawało odpowiadać na pytania, tak jak się do tego zobowiązał. Smok spojrzał z zaciekawieniem na karpatiankę, która stała na łapach wilka i była przez niego trzymana.
-Gdy stracę kontrolę nad mym płomieniem lub zapragnę mego zniszczenia, zapewne ma moc to uczyni. Istnieje jednak znaczna różnica między sposobem w jaki z magii korzystamy my - smoki, a inne istoty. Przede wszystkim wy czerpiecie z magii - my jesteśmy magią. Nie bez powodu smocza magia jest odróżniana od ogólnej magii, jaką posługuje się większa część istot.
Dodał, przekrzywiając lekko łeb na bok. Złotołuski po prostu zauważył jej drgającą brew. Ona na prawdę dobrze się przy nich czuła. Cóż, jeśli z pewnymi ograniczeniami - będzie pozwalała traktować się jak jedna z nich, nawet nieświadomie - po prostu będąc sobą. Załoga szybko ją zaakceptuje. Przynajmniej densorini, którzy byli tu dość sporą grupą. Na następne pytanie, smok pokazał jej swoje kły w lekkim uśmiechu, a dokładniej ich ostre końcówki.
-Złoty ogień. Wielu nazywa go świętym... bo ma trochę więcej właściwości niż same niszczenie. Mogę nim chronić, leczyć. Władam tylko nim, mym złocistym darem. Jak każdy z linii królewskiej krwi.
Skomentował, a następnie warknął cicho, rozbawiony jej miną spowodowaną zgubieniem płomienia. Potem może da się jej nim pobawić, jednak nie teraz. Teraz tylko jej go pokazywał, by cały czas i zachwyt nie prysnął od razu. Szkoda by było by zaraz się przyzwyczaiła.
Wilk puścił ją, a ona zmierzyła go groźnie spojrzeniem. Nat oczywiście uśmiechnął się do niej niewinnie, kładąc swe uszy po sobie. Samemu udawał teraz małego, niewinnego szczeniaczka który przecież chciał się tylko pobawić i nie miał nic złego na myśli. Potem już zaczął w spokoju obserwować ruchy kobiety oraz reakcje smoka. Acroth na dużo się godził jednak był kim był. A Natvakt nie był przyzwyczajony do takiego podejścia księcia, choć miał świadomość, że jest on dość otwarty. Niemniej jednak... może Amelia przetrze szlaki.
Kobieta stanęła na palcach i sięgnęła swymi dłońmi do pyska smoka. Oba samce były tym zaskoczone i o ile wilk postawił uszy zdziwiony, o tyle smok nie dał tego po sobie poznać. Odetchnął tylko spokojnie i pozwolił jej na przesunięcie palcami po jego pysku, nawet nie zerkając na nią teraz by jej nie przerywać lub jej nie rozproszyć. Następnie jej dłonie przesunęły się na miejsce bardziej dostępne dla niej zasięgiem - na ramiona samca. Smok musiał przyznać, że jej dotyk był na prawdę miły, bardzo przyjemny. Jego łuski były wytrzymałe w dotyku, nie uginały się, a jednocześnie nie wydawały się twarde niczym skały. Może to było takie wrażenie. Do tego pod palcami Stein mogła poczuć przyjemne ciepło. Nie gorąc, jednak na pewno w roli przytulanki i ocieplacza były w stanie konkurować z wilkiem. I kto wie czy go nawet nie przebić, tylko trzeba było lubić lub przyzwyczaić się do łusek. Złotołuski w dalszym ciągu spoglądał przed siebie, czując w pewnym momencie jej delikatny dotyk na swym brzuchu. Gad był dobrze zbudowany i umięśniony, łuski lepiej oddawały to niż futro które chowało wilka i jego posturę. Samiec wziął lekki wdech, czując jej palce sunące po jego ciele. Aż zaczynał mieć ochotę prosić, by nie przestawała. Było to po prostu przyjemne, łagodny dotyk, ledwo wyczuwalny. Potem przyszła kolej na ogon i skrzydła. Tutaj rzeczywiście również go zaskoczyła, niemniej jednak smok uniósł swój ogon bardziej do góry, pozwalając jej się mu przyjrzeć. Ta kończyna wyraźnie była w stanie łamać kości i zgniatać różne obiekty, a nawet bardzo skutecznie wiązać ofiary. Gdyby kogoś nim uderzył - nawet densorina - nie byłoby za ciekawie. Potem przyszła kolej na skrzydła, które Acroth rozłożył powoli i delikatnie, pozwalając jej zarówno obejrzeć łuski jak i błonę chroniącą skrzydła. Tutaj jej dotyk najbardziej docenił, bo błona u skrzydeł choć była wytrzymała, to zazwyczaj nie była tak wytrzymała jak łuski. I coś takiego było na prawdę przyjemne. Na jej pytanie wilk zachichotał rozbawiony, zasłaniając pysk dłonią, a smok... smok uśmiechnął się pobłażliwe, spoglądając na nią z rozbawieniem i chyba się zastanawiając co ma powiedzieć.
-Nie ma moich strażników więc nic się tobie za to nie stanie. Jeśli zgodzisz się powtórzyć później swoje przyjemne gesty...
Odparł jej, rzucając pewną propozycją. Acroth był księciem jednak nie tego rodzaju, by go ktoś rozpieszczał. Gdyby tego pragnął - to życzenia mogły być spełnione. Życie w luksusie, samice na własność, masaże i dosłownie karmienie. On był jednak typem lidera, wojownika. Nie chodziło mu to po głowie, wręcz się tym brzydził. Zdarzyło się jednak mu udać na masaż - pod przymusem lub ze zmęczenia, kości trzeba rozruszać czasami w inny sposób. Niemniej jednak nic tak przyjemnie na niego do tej pory nie działało. Zapewne dlatego, że Amelia nie miała futra ani łusek... ani tym bardziej pazurów. Nie miała też takiej siły, więc jej delikatności była dla niego niemalże niesamowita. Smok poruszył lekko ogonem, spoglądając na nią.
Tymczasem wilk chyba zastanawiał się nad tym jak przewidzieć to co mu zrobi. Wyglądał na zamyślonego i jednocześnie bardzo na niej skupionego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Sty 19, 2015 8:20 pm

Kiwnęła głową na znak , że rozumie i słuchała dalej obserwując każdy gest smoka. Widząc ruch jego skrzydeł zaczęła zastanawiać się nad kolejną rzeczą.
- Nie będę zadawać bezsensownego pytania o umiejętność latania. Takie wielki i piękne skrzydła raczej bezużyteczne nie są, ale zastanawia mnie jaki jest maksymalny ciężar jaki jesteś w stanie unieść w locie? I na jaką mniej więcej odległość? No i oczywiście jaką jesteś w stanie osiągnąć prędkość z ciężarem i bez? No i… pytanie na które nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz…. czy smoki mają jakieś słabe punkty i jakie to są pynkty?
Zadawała koleje pytanie tym razem bardziej skupiając się na smoczych skrzydłach, a jednocześnie jakby machinalnie przeczesywała palcami futro na łapach wilka, którymi ten ją oplatał.
-Tylko i aż nim
Uśmiechnęła się szeroko do smoka, będąc pod wielkim wrażeniem możliwości jakie stwarzał jego ogień. Nie dość, ze może być bronią, to jeszcze jest w stanie nim chronić i leczyć. To było wspaniałe.
Spięła się lekko zaskoczona cichym warknięciem smoka w jej kierunku, jednak patrząc na niego nie zauważyła oznak złości, a raczej rozbawienie. Zmarszczyła  brwi w  zdziwieniu.
Przekrzywiła pobłażliwie głowę widząc niewinną minkę Nat’a. Popatrzyła na niego wymownie. “  Uwaga bo ktoś w twoja niewinność uwierzy”, wydawało się mówić jej spojrzenie. Mimo to w kącikach jej ust czaił się bardzo widocznie uśmieszek , który z wielkim trudem opanowywała. Później zajęła się badaniem łusek smoka i na kilka chwil zapomniała o wilku, choć wyraźnie czuła jego  uważne spojrzenie na swoich plecach.
Stanęła na palcach, choć początkowo myślała o zwykłym uniesieniu się o te kilka centymetrów w powietrzu. Stwierdziła jednak, ze nie będzie tracić tak bezsensownie energii.
Spodziewała się, ze łuski smoka będą w dotyku przypominały żelazne płytki, jednak one były …  delikatne. Nie dosłownie. Nie tak jak futro Nat’a.  Nie potrafiła wytłumaczyć tego dokładnie, ale z całą pewnością nie tego się spodziewała.
On mógł być sobie smokiem, a ona.... uznajmy,ze człowiekiem, ale wciąż była kobieta a ona samcem i nie mogła zaprzeczyć, że budowa ciała smoka robi na niej wrażenie. Nie jeden ziemianin marzyłby o mięśniach jakie posiadał Książę. I nie jedna kobieta marzyła by jej partner miał takie mięśnie.
Wrażenie zrobił także na niej masywny ogon smoka, który niezaprzeczalnie był wspaniałą bronią. W głowie już zaczynała tworzyć różne scenariusze użycia tej smoczej kończyny. Zaczynając od łapania i pętania uciekających,  przez wywracanie przeciwników w walce, po używanie go jak bicza podczas pojedynku.
Spojrzała za ramienia na wilka, który próbował dość nieudolnie ukryć śmiech. Widząc go sama zaczęła się uśmiechać. Cóż potwierdza się, ze śmiech to bardzo zaraźliwa rzecz.
-A gdyby byli tu twoi strażnicy Książę, to mogłoby mi się stać coś? Czyżby zbliżanie się do ciebie było…. zabronione?
Nie potrafiła ukryć lekkiej kpiny, ale i smutku przy ostatnich słowach. Zastanawiała się jakie życie musi wieść w takich warunkach Książę.
-Przyjemne gesty?
Powtórzyła pytająco znów podchodząc do smoka i wyciągając dłoń.
-Takie na przykład?
Uśmiechnęła się i równie delikatnie jak wcześniej badała łuski teraz pogłaskała smoka po policzku, by po chwili bardzo ostrożnie i dość niepewnie przytulić go ciepło.Objęła go ramionami w pasie, bo przy jego wzroście tylko tam mogła swobodnie sięgnąć i ułożyła policzek w okolicach jego piersi.
Odsunęła się z szerokim uśmiechem i spojrzała pobłażliwie na wilka.
-Nie próbuj. Jeśli nie zauważyłeś jestem nieprzewidywalna. Ale zemszczę się za to przetrzymanie, tego możesz być pewny.
Rzuciła w stronę wilka teraz to jego  drapiąc  pod brodą.
-Masz bardzo wymowną minę
Wytłumaczyła, gdyby się zastanawiał skąd te słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Sty 19, 2015 9:53 pm

NPC Storyline - Acroth|Natvakt

Złotołuski lekko odruchowo skręcił łeb i spojrzał na swe lewe skrzydło. Zaczynał odnosić powoli wrażenie, że po wszystkim Amelia wyciągnie tablice i podana mu jego ocenę. Zapewne trochę by się przy tym uśmiał ale nawet był ciekaw jakie wyrabiał pierwsze wrażenie swej rasie. Zamruczał nawet z aprobatą, słysząc przyjemny komentarz na temat swych skrzydeł. Oj tak, smoki były dumnymi istotami.
-Nie jest to takie łatwe do określenia. Jestem istotą magii, a więc zależnie od tego jak bardzo się nią wspomagam, taką siłą dysponuję. Jednak bez magii... myślę, że moje mięśnie pozwolą mi wynieść w niebiosa kilkunasto tonowy ciężar. Odległość... to zależy od pogody, wiatru, warunków. Raz przebyłem kontynent z uszkodzonym pojazdem oraz jego pasażerami... możliwe, że było to ponad trzysta kilometrów. Było również dość burzowo.
Wyjaśnił, zamyślając się na chwilę i kierując swój wzrok w kierunku "nieba" wyświetlanego na sklepieniu biosfery. Smok potrząsnął zaraz swym łbem, kierując swe spojrzenie na kobietę i nie przerywając udzielania jej odpowiedzi na dłużej, niż to konieczne.
-Z ciężarem leciałem wtedy jakieś trzysta na godzinę, bez może jeszcze połowa z tego.
Dodał, a następnie pochylił się powoli do kobiety, by odpowiedzieć jej za pomocą drugiej części - czyli co się stanie w aspekcie magicznym.
-Uprzedzę twoje pytanie, Amelio. Gdy raz... wpadłem w furię. Zdarzyło mi się złapać spadający transport z żołnierzami. Ponad sto ton. Potem odstawiłem go na ziemię. Udało mi się również dopaść wrogiego dowódcę po drugiej stornie planety. Dur-Shurrikun określił, że leciałem z prędkością dwóch tysięcy czterystu czterdziestu pięciu kilometrów.
Wyjaśnił i wyszczerzył swe kły w bardziej dumnym uśmiechu. Co prawda nie chciał mówić co było dalej, jak staranował wrogi statek... a ile potem dochodził do siebie. Acroth dzięki swej mocy był niesamowicie silnym stworzeniem. Jednak jak każdy - potrzebował się regenerować. Dobrze, że miał wtedy przy sobie Maro, swojego gwardzistę. Miał go kto złapać.
Później kwestia poszła w kierunku jej poznawania budowy ciała smoków. Przynajmniej tego jednego smoka. Książę stał nieruchomo i pozwalał jej wszystko sprawdzić, nawet nie zauważając jej emocji, jeśli w ogóle je ujawniała. Czuł natomiast, że był sprawdzany delikatnie ale dokładnie. W międzyczasie natomiast wspomniała o strażnikach... Smok spojrzał na nią z lekko rozbawioną miną.
-Kiedy byłem mały, ojciec przydzielił mi strażnika, w moim wieku. Zwie się Maro, jest szarołuskim smokiem władającym piękną magią oręża. Jest lojalny, niesamowicie oddany oraz nieufny wobec obcych. Czasami robi za mój rozsądek, wyciąga mnie z kłopotów gdy ja już nie daję rady... i zdarza mu się zbyt dosłownie podejść do innych. Może do mnie podejść, jednak nie znając ciebie, zapewne nie pozwolił by tobie mnie dotknąć. Mogłoby być... nieprzyjemnie.
Wyjaśnił dokładnie, prostując kwestię strażników. Chodziło dokładniej o jednego. Inni się tak nie wtrącali. Maro został jednak zaprzysiężony, jego życiem było życie złotołuskiego. Miał strzec następcy tronu za wszelką cenę, będąc jego pierwszą i ostatnią linią obrony. Świat magii był natomiast bardzo niebezpieczny. Dlatego też, mimo niektórych niedogodności - książę doceniał swego gwardzistę za codzienne trudy służenia mu, chronienia jego życia. Mało kto gotów był na taką odpowiedzialność.
Przyszła pora na przyjemne gesty. Zaczęło się od pytania. Złoty zastanowił się co ma odpowiedzieć... Amelia jednak nie dała mu pomyśleć do końca. Stanęła przed nim, zbliżyła się i objęła go w pasie - przylegając następnie do niego swym pasem i przytulając swój policzek do jego piersi. Acroth był zaskoczony, bowiem... nie spodziewał się. Nawet Natvakt w pierwszej chwili chciał złapać ją za ramię, szarpnąć i zapytać potem, czy może nie zwariowała. Niemniej jednak złotołuski przyjął ten gest bardzo pozytywnie. Nie objął jej rękoma, nie wiedział czy mu było wolno. Tą mentalność będzie jeszcze musiała po ich stronie zrozumieć. Zamruczał jednak, bardzo cicho, pozwalając jej to usłyszeć poprzez wsłuchanie się w jego pierś oraz odczucie drżenia, delikatnego drżenia klatki piersiowej.
Odsunęła się od niego, a złotołuski skinął jej delikatnie łbem w podziękowaniu za ten gest. Jakże przyjemny i doceniony. W tym wszystkim nie powiedział jej o słabościach smoków. Cóż, pewną jego słabość już poznała. Na resztę przyjdzie czas.
-Miło spędzać z wami czas, jednak pozwólcie, że wrócę teraz do mych o obowiązków. Niech ogień densorinu strzeże was oraz prowadzi w dolinie ciemności.
Odezwał się na koniec, używając nawet pewnego starego pozdrowienia. Wilk ukłonił się nisko, a następnie odprowadził smoka spojrzeniem. Następnie jego spojrzenie trafiło na karpatiankę, która już zdążyła się dorwać do jego brody, drapiąc go po brodzie i komentując coś o wymownej minie... przy okazji zabraniając mu czegoś robić. Wilk najpierw oddał się jej pieszczocie, a chwilę później... złapał ją znowu, przyciskając kobietę do siebie i... przewalając się na plecy. Tak, nie dość, że ją złapał i przytulił to jeszcze przewalił się na grzbiet, wciągając ją na siebie.
Po tym manewrze, podniósł łeb do góry i spojrzał na nią dumnie, dalej ją trzymając. A trzymał dlatego, że ostatnio próbowała mu uciec jak ją puścił. A on... cóż, miał trochę inne plany niż pozwalanie jej na ucieczkę.
-Mścij się. Ale przed tym dotrzymaj mi proszę w ten sposób towarzystwa.
Poprosił, układając oczywiście uszy po sobie i robiąc słodkie ślepia, uśmiechając się do niej ciepło. Wtedy dopiero powoli zsunął swe dłonie z jej skóry, kładąc ręce wzdłuż własnego ciała i uwalniając ją. Chciał od niej nieco lenistwa, wraz z nim. By tak chociaż przez pięć minut poleżeć i nic nie robić. A potem... potem może pokaże jej pokładowy bar, stołówkę? Powinna jej przypasować. Jedzenie na tym okręcie, choć tworzone przez maszynę, było... cóż, niedługo się przekona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Pon Sty 19, 2015 10:51 pm

Uśmiechnęła się widząc ten odruchowy gest. Była po prostu bardzo ciekawa możliwości smoka. I choć jej pytania były kierowane głównie ciekawością, jeśli ktoś się im dokładnie przysłuchał odkryłby, ze dziewczyna robi zwyczajnie zwiad i zbiera informacje. Sama nie była tego do końca świadoma. Jej celem było przede wszystkim zaspokojenie ciekawości, ale automatycznie oceniała smoka pod kątem … jego zdolności bojowych. To było dla niej całkowicie naturalne. Zazwyczaj rozmawiając z nowymi rekrutami jednostki zdobywała wiele informacji i już następnego dnia owy policjant miał już w jej jednostce przydzielone odpowiednie zadanie. Przez okres pracy w policji, który wcale nie był taki długi, ale jednak dość intensywny, zdążyło jej to wejść w krew. W taki sam sposób wcześniej oceniała wilka, a jeszcze wcześniej Kapitan i Sigyn.
Jak na razie smok nie miał sobie równych. Wszystkie opisane przez niego umiejętności były niezwykle imponujące i stwarzały obraz wspaniałego wojownika o nieograniczonej ilości możliwości działania, a informacje jakimi ją teraz częstował były wyjątkowo smakowite i cenne,jedynie potwierdzając jego pozytywny wizerunek w oczach dziewczyny.
-Szybciutko
Starała się przypomnieć sobie z jaką prędkością maksymalnie latają ziemskie naddźwiękowe odrzutowce i… stwierdziła, ze … straszne z nich żółwie w porównaniu ze smokiem. Miała ochotę spytać, czy da jej się kiedyś przelecieć, ale odpuściła. Z taką prędkością, to jeśli by nie spadła to jej żołądek pozbyłby się swojej zawartości bardzo szybko i to była ta najlepsza opcja.
Podczas “badania” była bardzo spokojna, lekko uśmiechnięta. Nie ukrywała swoich emocji, ale nie było ich zbyt wiele. Smocze łuski jej się podobały, jak i ta zabawa w badanie. Lekko zarumieniła się przy myślach na temat mięśni smoka, ale to raczej wszystko.
-W takim razie musimy się z nim zapoznać
Uśmiechnęła się szeroko. Nie miała nic przeciw poznawaniu nowych “stworków” jak jak nazywała desoriny pieszczotliwie w myślach. Ani nie miała zamiaru walczyć o prawo podejścia i przywitania się z kimś po swojemu, tym bardziej, że wglądało na to, ze jej zachowanie i swoboda nie przeszkadzają Księciu. Miała nadzieję, ze jeśli pozna Maro to zdobędzie nowego przychylnego znajomego i dzięki temu będzie mogła dalej zachowywać się całkiem swobodnie, a nie uważać, czy czasem komuś nie przeszkadza, ze tuli tego czy tamtego osobnika.
Czuła zaskoczenie smoka, gdy przytuliła się do niego. Zaśmiała się w duchu.
“Tacy otwarci, a zaskakuje ich przytulenie”
Skomentowała w myślach. Zrobiło jej się trochę smutno, gdy Książę nie odwzajemnił uścisku, jedna po chwili poczuła pod policzkiem drgania, a w uszach zadźwięczał jej zadowolony pomruk smoka.
-Zazwyczaj, gdy ktoś się do ciebie tuli, oczekuję tego samego w zamian. Przynajmniej u mnie tak to działa
Wytłumaczyła, sądząc, że smok zwyczajnie nie jest pewien co teraz zrobić nieprzyzwyczajony najwidoczniej do takich gestów. Odsunęła się i uśmiechnęła szeroko.
-Nawzajem Książe. Bywaj
Dygnęła, by później pomachać jeszcze smokowi gdy ten już się oddalał.
Teraz zajęła się wilkiem, który przez te parę chwil rozmowy ze smokiem był lekko przez nich oboje olewany.
Widziała jaką przyjemność sprawia Nat’owi drapanie pod brodą i nie spodziewała się, ze ten ich przewróci.
-Nat!
Uderzyła go buntowniczo w ramię.
-Na zemstę przyjdzie czas. Najlepsza jest na zimno
Powiedziała tajemniczo, a w jej myślach już powoli tworzył się plan jak zemścić się na wilku, co widać było w złowieszczych błyskach jej oczu.
-Żadne słodkie minki ci nie pomogą
Zastrzegła grożąc mu wymownie palcem, ale cały efekt psuł czający się w kąciku oka uśmiech.
Jednak gdy wilk ją puścił bynajmniej nie wstała. Wręcz przeciwnie ułożyła się wygodnie niczym na materacu, chwyciła ogon, który machał gdzieś z boku i przywłaszczyła sobie go jako przytulankę, którą głaskała i tuliła .
Jednak o jakimś czasie znudziło jej się to więc zajęła się pyskiem wilka, jako że tam było dużo więcej pola do manewru.
Obróciła się na brzuch i podsuwając lekko do góry zaczęła bawić się jego uszami niczym małe dziecko. Chwyciła oba w dłonie i poruszała nimi układając je w różny sposób,jednocześnie jako rekompensatę za takie traktowanie delikatnie drapiąc za nimi i masując skórę głowy wilka.Kiedyś oglądała jakiś program o masażu i stwierdziła, że wilk zostanie jej… wilkiem doświadczalnym. Zaczęła naśladować ruchy dłoni prezenterki i chyba całkiem nieźle jej szło, choć miała utrudnione zadanie. W końcu wilczy pyszczek to nie ludzka twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera I   Wto Sty 20, 2015 9:54 pm

NPC Storyline - Natvakt

Przed odejściem, złotołuski poklepał ją po głowie, rozbawiony jej komentarzem. oczywiście, że wiedział co może zrobić. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Niekoniecznie było mu natomiast wiadome co innego, o czym przyjdzie jej się jeszcze przekonać.
A to co teraz przyszło jej poznać, to futro wilka - ponownie. Znów ich wywrócił - albo raczej, dopiero. W końcu wcześniej to ona go wywróciła, wpadając na niego. Wilk szturchnął ją nosem w czoło, bardzo delikatnie, gdy został klepnięty w ramię. Była to jego swoista, bezsłowna odpowiedź. Postawił następnie swe uczy pionowo, słuchając jej wypowiedzi na temat zemsty oraz tego, że przyjdzie na nią czas. Czyli nie teraz, a zaczeka gdy samiec nie będzie się tego spodziewał? Powinien się bać?
Futrzak spojrzał na nią z pobłażliwym uśmiechem, słysząc, że jego miny nic nie pomogą. Jakoś nie chciało mu się w to uwierzyć. Zamiast zemsty, czekało go teraz coś innego. Przyszło mu - z własnych chęci - przyjąć rolę jej łóżka. Amelia natomiast zaczęła się wiercić, na początku dopadając jego ogon i przyciskając go do siebie jak pluszaka. Aż pozazdrościł złotołuskiemu dłuższego, masywniejszego ogona. Co prawda on miał futro ale gdyby to wszystko połączyć, to pewnie by się nie oderwała. Czyli trzeba ją trzymać z dala od Daalkiina. Osobnika które te warunki doskonale spełnia.
Tymczasem samica znów zaczęła się wiercić. Wilk spojrzał na nią rozbawiony, podpierając się rękoma o trawę z delikatnie uniesionym korpusem. Chociażby dlatego ją złapał i nie pozwolił jej się ubrać. Inaczej musiałby znieść materiał, a tak przynajmniej miał jakiś dostęp do skóry która była niesamowicie delikatna - zwłaszcza dla niego. Może więc brakowało jej futra czy łusek, niemniej jednak był chętny do przytulania się do kogoś takiego. Zwłaszcza z podejściem Amelii. A o jej podejściu wspominając... Dłonie kobiety znalazły się nad jego łbem, dorywając się do jego uszu. Wilk spojrzał na nią z zaciekawieniem, chcąc przekonać się co zamierza. Zaczęło się od przestawiania jego uszy niczym anten, ustawiania ich w różnych pozycjach. Bawiła się nimi, a jemu to tak jakoś... odpowiadało. Chwilę potem zaczął odczuwać coś jeszcze. Przyjemną ulgę związaną z masażem, jaki zaczęła wykonywać dłońmi na czubku jego głowy. Nat wczuł się w jej dotyk i już po chwili zamknął swe ślepia, mrucząc bardzo cicho. Oddał się tej przyjemności i rzeczywiście dobrze jej szło, bo samiec na chwilę się wyłączył, skupił na tym co robiła. Podniósł nawet swe ręce i oparł dłonie na jej bokach, dokładniej na żebrach, trzymając ją delikatnie i nie przeszkadzając jej w tym co robiła. Czuł się bardzo rozpieszczany, a to było coś czego nie czuł od dawna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biosfera I   

Powrót do góry Go down
 
Biosfera I
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Biosfera I

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: