Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Times Square

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Quicksilver



Liczba postów : 72
Data dołączenia : 07/12/2012

PisanieTemat: Times Square   Wto Maj 07, 2013 6:11 pm



Plac na Manhattanie w Nowym Jorku znajdujący się na skrzyżowaniu Broadwayu i alei Siódmej, rozciągający się od ulicy 42 do ulicy 47. W Stanach Zjednoczonych jest tym, czym Plac Czerwony w Moskwie, Pola Elizejskie w Paryżu czy plac Trafalgar w Londynie. Jest to jedna z ikon Nowego Jorku oraz centrum światowego handlu oraz mody, słynie z dużej ilości oświetlenia.
Nazywający się wcześniej Longacre Square, plac ten otrzymał swoją obecną nazwę po tym, gdy The New York Times przeniósł swoją siedzibę do nowo wybudowanego New York Times Building (obecnie nazywanego One Times Square). Powiększony obszar placu Times, zwany Theatre District, składa się z budynków pomiędzy aleją 6 i 8 oraz ulicą 40 i 53, uzupełniając zachodnią część handlową centrum Manhattanu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quicksilver



Liczba postów : 72
Data dołączenia : 07/12/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Wto Maj 07, 2013 6:12 pm

Pietro zaklął w myślach tak szpetnie, że nie jeden szewc by się zarumienił.
Na Times Square panowała niemal niczym nie zakłócana cisza; nieliczne samochody i przechodnie, nocni imprezowicze, zupełnie nie zwracali na niego uwagi. Niemniej jednak sama ich obecność drażniła go i przyprawiała o nieprzyjemne pulsowanie w skroniach.
Przydzielone mu zadanie nie stanowiło specjalnego wyzwania dla kogoś, kto potrafił poruszać się z jego prędkością, ale było upierdliwe i wymagało rozłąki z Wandą. Samo to wystarczyło, by Quicksilver zaczął przypominać tykającą bombę z zepsutym zegarem. Jeśli dodać do tego fakt, że właśnie kompletnie przez przypadek upaprał się w czerwonej farbie i nieludzko wczesną godzinę o jakiej musiał się tu zjawić by wykonać zadanie, można było otrzymać niesamowicie niebezpieczną mieszankę. Nie miał jednak czasu na wyklinanie; należało szybko wykonać misję i zwijać się do następnego punktu. W końcu obiecał Wandzie, że nie zdąży za nim zatęsknić.
Bieganie po pionowych ścianach i utrzymywanie się na krawędziach przytwierdzonych do budynku billboardów było dla niego fraszką, dziecięcą igraszką. Jednoczesne malowanie stanowiło już pewien problem, ale i z tym sobie poradził, czerpiąc satysfakcję z tego, co robił: miny Nowojorczyków na pewno warte będą całego tego zamieszania. Wyobrażał sobie też zamieszanie jakie zapanuje w prasie i telewizji, a to sprawiało, że spoglądał na całą sprawę nieco łaskawiej.
Pozyskanie farb wcale nie było trudne. Oczywiście nie zamierzał zawracać sobie głowy staniem w kolejkach i przebywaniem pośród zwykłych ludzi: im mniej miał z nimi kontaktu tym lepiej.
Po godzinach pracy zakradł się do jednego z magazynów budowlanych i krótkim dotknięciem rozsadził zamek w drzwiach dla personelu, by najzwyczajniej w świecie wejść do środka i zabrać potrzebne mu materiały. Jeśli chodziło o sumienie, Pietro był dość luźnym człowiekiem, oczywiście jeśli w pobliżu nie przebywała jego siostra. Teraz nie miało to jednak znaczenia, a Wanda nie musiała wiedzieć. Liczyły się efekty, a cel uświęca środki. Przeważnie.
Gdy na Times Square pojawiły się pierwsze promienie słońca, a razem z nimi spieszący się do pracy i szkół ludzie, Pietro siedział wygodnie na dachu jednego z pobliskich budynków i popijał colę z butelki, czekając aż zaspani mieszkańcy NYC uniosą głowy by spojrzeć na reklamy migające do nich z ekranów i dostrzegą wielki, krwistoczerwony znak wymalowany na samym środku budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel Jenova



Liczba postów : 7
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Wto Maj 07, 2013 6:57 pm

Angel zajechał swoim samochodem na pobliski parking. Nie była to bestia, ale kabriolet który pamiętał lepsze czasy. Mimo to mężczyzna lubił swój samochód. Kabrio zawsze w modzie. Dlaczego jednak o tak wczesnej porze zjawił się na Timesquer? Otóż miał na 12 seans w kinie ze znajomymi z uniwersytetu, a dobrze wiedział że przyjazd tutaj około godziny 10 już mija się z celem. Dlatego właśnie za w czasu przyjechał parkując samochód na jeszcze wolnym parkingu. Teraz jednak pozostało mu trochę wolnego czasu z którym nie miał co zrobić. Ubrany w skórzaną kurtkę i jeansy blondyn przechadzał się po chodnikach szukając wolnej ławki na której będzie mógł usiąść i odetchnąć. Życie studenta nie jest łatwe, nie dawno musiał pisać pracę na temat jakichś prawniczych bzdur. Mimo tego bardzo podobał mu się jego kierunek, szczególnie że wiązał swą przyszłość z zawodem prawnika. To jednak odległa przyszłość. Na razie rozsiadł się wygodnie przymykając oczy i ignorując rosnący pogłos wśród coraz to większej ilości przechodniów. Nigdzie się w końcu nie spieszył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Times Square   Sro Maj 08, 2013 9:52 pm

NPC MODE


Niezwykła prędkość musi być niesamowitą zdolnością, stwierdził stojąc na środku Time Square, który na szczęście nie ucierpiał w powodzi. Ciekawe ile zajmuje mu przebiegnięcie dookoła globu? Jemu zajęło dotarcie tutaj dobre dwadzieścia minut, kiedy twórca tego malowidła zapewne już wykonał swoją część zadania i spija piankę w jakiejś wielkomiejskiej kawiarni. Sympatyczny czarnowsłosy młodzieniec czuł się już dużo pewniej, niżeli wczorajszego dnia. I chociaż sytuacja była dla niego nadal całkowicie nowym doświadczeniem, czuł ekscytację. Nie można było powiedzieć, że się przywyczaił zaledwie po kilku godzinach do swojej nowej roli, ale chyba zaczął ją powoli rozumieć.




Jack jako jedyny z całej trójki nie otrzymał konkretnej misji do wykonania. Zdziwiło go to i początkowo czuł się niedoceniony, lecz jego poczynania były najwyraźniej z góry zaplanowane. I chociaż nie otrzymał misji, dostał coś co w jego wypadku było czymś bardziej stosownym. Usłyszał słowa, które dla normalnego człowieka mogły zostać odebrane dwuznacznie. Niestety, nie dla niego. Nie dla kogoś, kto spotkał człowieka o białych włosach, który powiedział do niego podobne słowa, dzięki nim otworzył swe oczy i dostrzegł szerszą perspektywę. Tak też stało się tym razem, zdanie wypowiedziane przez istotę wyświetloną na hologramie, było dla niego niczym drogowskaz.
Chłopak przez długi czas stał na środku Time Square w praktycznym bezruchu. Skupiony na świeżym dość paskudnym malowidle, zastanawiał się co myślą na ten temat inni. Skrzyżowanie, które nigdy nie zasypia jak zwykle było pełne ludzi, lecz nikt nie zwracał uwagi na obraz, który pojawił się w przeciągu kilku sekund. Ani na słowa, które widniały pod nim.Dla większości ludzi, były niezrozumiałe niczym napisane w obcym języku. Reszta społeczeństwa prawdopodobnie nawet nie zwróciła na nie uwagi z góry zakładając, że jest to jakiś niesmaczny żart lub akt wandalizmu. Jednakże w każdej grupie znajdą się tacy, który zaczną iść za jednostką. Nowojorczycy należeli do tej grupy dość mocno. Czasem po prostu trzeba im coś pokazać palcem. Stój w miejscu przez dłuży czas wpatrując się w pewne miejsce, a po chwili obok Ciebie staną inni, którzy będą patrzeć w tym samym kierunku, nawet jeśli nic tam nie dostrzegą - sami wymyślą sobie powód dla którego Ty patrzysz w to miejsce. Tak też było tym razem, z tą różnicą, że oni widzieli to co on chciał im pokazać. Zaczęli się zastanawiać, zaczęli szpetać. Spektakl się rozpoczął, a gdy wokół jego osoby powtał spory tłok, usunął się w bok.
Powrót do góry Go down
Angel Jenova



Liczba postów : 7
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Maj 11, 2013 12:42 pm

/cały czas nie wiem co mam tu odpisać xD/
Angel wciąż siedział z przymkniętymi oczyma na ławce. Nie bardzo wiedział która jest godzina, ale przewidział to. Jego komórka zwróci na siebie uwagę wibracjami gdy będzie czas już isć. Do tego czasu mógł się rozkoszować ciszą i spokojem. Tylko, że to całe zbiorowisko ludzi marudzących och i ach... To było przynajmniej wzburzające. Ale czego można było się spodziewać po jednym z najbardziej zaludnionych miejsc na świecie. W końcu większość ludzi to... No właściwie nic dobrego nie przychodziło na myśl chłopakowi więc uciął szybko własne rozważania. Otworzył oczy rozglądając się po ludziach którzy palcem pokazywali jeden z Bilbordów. Również odwrócił w jego stronę spojrzenie. Nic nadzwyczajnego jacyś wandale, nic co by przekonało go do dłuższego wpatrywania się w to miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Maj 11, 2013 9:20 pm

NPC MODE

Bądź sobą. Chłopak stanął pod jakimś budynkiem. Spoglądał na malowidło i ludzi, którzy niczym owce przyglądali się bez krztyny zrozumienia na ten rysunek. Był zły, że nikt tego nie rozumie. Zaczął zastanawiać się, czy gdzieś w tym gronie znajdują się jacyś anonimowi, przerażeni i bojący się wyłonić mutanci. Zrozumiał, że jego misja była istotniejsza niż mogło mu się początkowo wydawać. Nie chciał nikogo skrzywdzić ani pozwolić sobie na utratę kontroli, tak jak stało się to wczoraj. Musiał być bardziej zachowawczy aczkolwiek przekaz musiał być klarowny. Wyciągnął z plecaka czarny płaszcz, który znalazł w jednej ze skrzyń ukrytej w zrujnowanym domu. Założył go na siebie dość szybko, na końcu zarzucając kaptur na głowę, który zakrył całkowicie jego lico. Przy pomocy swej telekinetycznej zdolności uniósł swoje ciało w powietrze i przeleciał nad tłumem zgromadzonych ludzi. Musiał się dość mocno skupiać, na tym co chciał uczynić, gdyż jego moc nie była jeszcze w pełni rozwinięta. Przepchnął kilka samochodów, aby spowodować małe zamieszanie. Wylądował na bannerze, który znajdował się przed malowidłem, tak że to znalazło się idealnie za jego plecami. Wtedy dostrzegł, że obok budynku na którym stał, ktoś kręcił reportaż. Nie mogło być lepiej! Skoncentrował się na kamerze, która została wyrwana z rąk operatora. Redaktorka momentalnie zwróciła na to uwagę i kazała biec innego członkowi ekipy, po następna kamerę.
Porwana kamera lewitowała przed nim, skierowana nieco w lewą stronę. Jack poczuł jak adrenalina rozrywa jego żyły. Nigdy nie czuł się tak podekscytowany i przestraszony zarazem.
- Zjednoczcie się bracia! - wrzasnął tak, aby wszyscy mogli go usłyszeć. - Wyjdźcie z ukrycia i pokażcie Światu kim naprawdę jesteście!
Grubym mocno modulowanym głosem, powiedział do skierowanej w tym momencie centralnie kamery.
- We are superrior! WE ARE THE BROTHERHOOD!
Kamera wyzwolona z uścisku jego psychicznej mocy upadła na ulicę roztrzaskując się na kawałki, aby w tym samym momencie młody chłopak, mógł odlecieć w przestworza. Nie wiedział czy właśnie takie zamieszania potrzebowało bractwo, ale teraz nie było już odwrotu. Zrobił to i był z siebie cholernie dumny. Czuł jakby mógł przenosić góry za pomocą samych myśli.
Czy to wystarczyło aby malowidła, które wykonał Quicksilver zyskały odzew na jaki zasługiwały? Liczył, że tak. Pokazał im to o czym Magnus wspominał od samego początku: mutanci istnieją i żyją wśród nich. Pomimo, że nazwa ich rasy nie padła w jego słowach Ci, którzy posiadają ten sam gen co on, zrozumieją przekaz.
Chłopak zrobił rundkę pomiędzy budynkami, aby wylądować w miejscu z którego wyruszył. Schował płaszcz do plecaka i zarzucił go na plecy, ponownie wtapiając się w tłum. Stając się nic nie znaczącym pyłkiem w tej szarej masie. Zaczął iść 47th Street. Był na sto procent przekonany, że nikt go nie wiedział, niestety mylił się..

//Cierpliwości... teraz już wiesz co masz pisać?
Powrót do góry Go down
Angel Jenova



Liczba postów : 7
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Maj 11, 2013 10:29 pm

Przekaz chłopaka był dużo wymowniejszy niźli jakiś napis którego w ogóle nie rozumiał. Zresztą opatulona postać wznosząca się w powietrzu i siłą woli rozrzucająca samochody? To było coś niesamowitego. Zupełnie bajeczna sprawa, podobna do jednej z tych fantastycznych historii o których można przeczytać w książkach. Nie zbyt dużą uwagę zwrócił na słowa wypowiedziane przez wznoszącego się mężczyznę. Może kogo to interesowało, ale jak dla Angela najbardziej fascynującą rzeczą wciąż pozostawała przedziwna manifestacja mocy. Angel wlepiał spojrzenie w postać przepychając się przez tłum, co nie było najłatwiejszą sprawą. Ciągle popychany, rękami rozpychał ludzi. Czuł dziwne podekscytowanie całą tą sytuacją. Zupełnie zapomniał o całym kinowym seansie, który do tej pory był taki ważny. Teraz jakaś nieznana ekscytacja zmusiła go do przyspieszenia, na tyle na ile umożliwił to tłum gapiów. Gdy zobaczył, że tajemniczy jegomość odlatuje, przez moment ścięła go panika. Jednakże wciąż utrzymywał spojrzenie swych zielonych oczu na poruszającej się postaci. Widział jak ląduje, jak ściąga płaszcz i jak dokładnie wygląda. Teraz już niemal biegiem się do niego zbliżał. Jednak nim jeszcze zdążył go złapać, jakieś 5 metrów od niego stanął jak wryty. Właściwie co chciał zrobić? Złapać go i oddać wymiarowi sprawiedliwości? Dowiedzieć się skąd ma te bajeczne moce? Zawahał się, tocząc wewnętrzny spór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Electro



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 09/12/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Maj 16, 2013 2:01 pm

Podczas gdy Angel próbował złapać latającego chłopaka kablami wysokieo napięcia swą podróż na Times Square odbywał Electro. Właściwie nie miał jakiś większych planów. Chciał się nieco pobawić w zabawę zwaną zniszcz. Długo nie występował na większych arenach, a ostatnio nie ma dla niego roboty, więc dlaczego się nie rozerwać? Zeskoczył zaraz przy sporej reklamie multimedialnej. Widownia jak się okazało była już na miejscu, więc przedstawienie czas zacząć. Na początek złapał za skrzynkę z bezpiecznikami przy słupie wysokiego napięcia i złapał za nie wyszrpując je z miejsca co powinno spowodować dostarczanie energii elektrycznej do jego ciała tym samym gasząc wszystkie urządzenia elektryczne w tej dzielnicy. Kiedy wystarczająco się naładował wystrzelił piorun prosto w jeden z billboardów powodując jego zapłon. Strzelał piorunami jeszcze przez jakiś czas niszcząc i zapalając wszystko co znajdowało się dookoła niego. Napatoszył mu się nawet śmigłowiec CNN, którego również potraktował swoją ukochaną mocą. A przy tym się śmiał jakby miał niemały ubaw. Ciekawe czy i kto zareaguje na jego straszliwe poczynania? | Pozwolenie Lokiego na malutką ingerencję, żeby wam się nie nudziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Times Square   Nie Maj 19, 2013 5:43 am

NPC MODE


Gdzie jest Spider-Man, kiedy jest potrzebny?!
Chłopak szedł wzdłuż 47th Street. Jego obecny stan, można było zdefiniować jednym słowem: niespokojny. To uczucie nie wzięło się oczywiście znikąd. Pewny początkowo, że nikt nie zauważył jego szybkiej przymiarki szybko zmienił zdanie, gdy przy przypadkowym spojrzeniu za siebie spostrzegł młodego chłopaka, który szybkim krokiem zbliżał się w jego stronę. To mógł być przypadek, ale kilka kroków później gdy przeszedł na drugą stronę ulicy ten zrobił to samo, a to już zaczynało być podejrzane. Podczas spaceru przygotował plan, który miał właśnie wdrożyć, kiedy nagle doszedł go silny zgrzyt i krzyk ludzi, który dobiegł od strony Time Square. Blond włosy chłopak również obrócił się w tamtą stronę. Zgrzyt brzmiał jakby ktoś właśnie wysadził ze sto telewizorów. Zastanawiał się co mogło się tam wydarzyć? Czyżby Quicksilver powrócił z innym zadaniem, czy może był to ktoś zupełnie inny? Cokolwiek wydarzyło się właśnie na tym skwerze wywołało większą panikę, niż jego mały pokaz. Musiał zobaczyć co tam się stało. Ruszył z powrotem, mijając po drodze chłopaka, któremu lepiej się przyjrzał. Większość ludzi zaczęła uciekać, lecz on przedzierał się przez tłum do epicentrum wydarzeń. A gdy znalazł się na miejscu doszedł go kolejne huk. Wtedy również dostrzegł osobę, która była odpowiedzialna za ten akt zniszczenia. Przestępca w zielonych rajtuzach znany jako Elektro - wróg Spider-Mana. Znał go ponieważ lubił czytać artykuły Daily Bugle i oglądać zdjęcia walczącego człowieka pająka wykonane przez Petera Parkera. W internecie też można znaleźć dużo różnych stron, gdzie opisany są bohaterowie oraz super-przestępcy. Jeśli się nie mylił ten człowiek nie był mutantem, ale czy to było teraz istotne. Nie.
W tej chwili w kierunku ulic gdzie znajdowali się cywili leciał płonący helikopter, który obracał się dookoła własnej osi zmierzając ku katastrofie. Jack wyciągnął ręce przed siebie, próbując chwycić helikopter przy pomocy swej mocy, lecz na nic się to nie zdało. Jego moc była za młoda, aby dokonać takie wyczynu. Sekundę później śmigłowiec runął na ziemię. Uderzające od ulicę skrzydła pękły niczym plastikowa zabawa, ciskając swymi odłamkami w różne strony. Przestraszony upadł na ziemię, słysząc jak metal świszczy nad jego głową. Odgłos uderzenia dzwonił mu w uszach, a zaraz po nim docierały głosy rannych ludzi i krzyki tych, którzy byli równie przerażeni co on.
Nowy York był stworzony tak, że policja mogła dojechać na miejsce zdarzenia niemalże z każdej strony. Przybyli bardzo szybko, prawdopodobnie ściągnięci jego początkowym wystąpieniem. Radiowozy na sygnale otoczyły Time Square, a uzbrojeni policjanci wyłonili się z pojazdów. Na rozkaz zaczęli strzelać w kierunku złoczyńcy.
Jack powstał z ziemi odsuwając się pod ścianę. Zapomniał o blondynie, nie wiedział nawet czy biegł za nim, czy uciekł przerażony z resztą tłumu. Jego całą uwaga była skupiona na niszczycielskiej sile Elektro.

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Cze 15, 2013 3:40 pm

NPC MODE



Jack z przerażeniem w oczach przyglądał się starciu nowojorskiej policji z szalejącym złoczyńcom. Grad kul poleciał w jego stronę, lecz dla istoty tak potężnej nie zrobiło to większego wrażenia. Otoczony elektrycznym polem elektrycznym odciął się od pocisków, które odbite od bariery opadały bezwładnie na ziemię. Wyładowania elektryczne sprawiały, że kule niemalże stawały w miejscu, a ich energia kinetyczna, zostawała całkowicie wytrącona. Ten atak tylko rozjuszył bardziej przestępcę, który cisnął silną wiązką elektryczną w policyjny radiowóz. Eksplozja wyniosła samochód na metr w górę. Dźwięk wybuchu, rozprzestrzeniający się ogień i czarny dym, wywołał jeszcze większe przerażenie w umysłach cywilów. Nawet policjanci wydawali się zrozumieć powagę sytuacji, oraz dostrzegać swoją bezsilność w starciu z tym potworem. Wybuch wywołał nie tylko strach, ale podniósł także poziom adrenaliny we krwi przestępcy, który niczym rozjuszony byk, pewny siebie, zaczął ciskać piorunami w inne samochody, tworząc z Time Square apokaliptyczne pobojowisko, które skąpane zostało w ogniu rozświetlającym nocny mrok.
Angel ukrył się za jednym z samochodów prowadzących do skrzyżowania. Blondyn przyglądał się uważnie niszczycielskiej sile. Był on mutantem, którego moc nie została jeszcze przebudzona. Widok takich zniszczeń, przyprawił go o gęsią skórkę. Można było się zastanawiać, jak objawi się jego moc, gdy już się obudzi i jak będzie wyglądał jej rozwój. W jakim kierunku uda się Angel?
Jack zacisnął zęby, pięści oraz zebrał się w sobie. Próbował otrząsnąć swój umysł z przerażenie, które nim zawładnęło. Ludzie nie mieli szans, a gdyby był tu jakiś inny super bohater to już dawno by się ujawnił i powstrzymał tego elektrycznego śmiecia. Nie chciał tego robić, chciał uciec stąd, lecz młodzieńczy głos głupoty i odwagi, oraz chęć bycia kimś w rodzaju bohatera, był silniejszy. Oddychał głęboko, próbując nie panikować. Electro nie wiedział o jego obecności, co dawało mu punkt przewagi. Wbiegł pomiędzy zniszczone samochody, gdzie przywdział znaleziony w skrzyni płaszcz. Spojrzał przez maskę na stojącego w oddali złoczyńcę, który latał ponad skrzyżowaniem. Policjanci nadal próbowali z nim walczyć, lecz ich siły zostały rozgromione, a wielu straciło życie lub byli poważnie ranni. Jack skupił się na stojącym przy nim samochodzie. Może to strach go tak pobudzał, lecz nigdy nie czuł takie napływu mocy. Uniósł pojazd ponad ulicą. Stojąc na równych nogach trzymał go przed sobą na wyciągniętych ramionach. Oddychał coraz szybciej, a jego serce biło mocniej z każdą chwilą. Cisnął pojazdem w stronę Electro.
Zaskoczony Elektro odwrócił się w ostatniej chwili, a jego bariera oplotła jego ciało łapiąc w swoje elektryczne objęcia zniszczony samochód. Za samochodem był już Jack, który uderzył w pojazd swoją kinetyczną mocą, wbijając go w barierę, która nie wytrzymała. Osiągnęła granice swej wytrzymałości i rozpadła się wydzielając z siebie potężną falę energii oraz jasne oślepiające światło.
Gdy Jack podniósł się z ulicy, pierwsze co zrobił to obejrzał swoje ciało, lecz było ono nietknięte. Chłopak nie wiedział, lecz płaszcz, który na sobie nosił, miał pewne niezwykłe właściwości, które z czasem na pewno odkryje. Gdy spojrzał dalej wzdłuż ulic i budynków naprzeciw dostrzegł, rozbite okno w jednym z nich.
- Musiało go nieźle trzasnąć! - pomyślał i tak też było. Chwilową ciszę i oszołomienie przerwał przeraźliwy zgrzyt prądu, wydobywający się z budynku. Jasne światło rozbłysło wewnątrz mieszkania, przenikając przez okna. Electro wyleciał wściekły jak nigdy wcześniej, momentalnie dostrzegł stojącego na ziemi chłopaka, który mu się przeciwstawił.
- Jak śmiesz! - warknął ładując kumulując energię. - Kim jesteś, aby mi przeszkadzać!
Wrzeszczał w niebo głosy w typowym maniakalnym odzewie. Wydawałoby się, że zaraz losy chłopaka zostaną policzone, lecz elektryczny przestępca zapomniał, że gdy złoczyńcy szaleją a w pobliżu nie ma wolnego super-bohatera, ktoś inny stoi na warcie, aby bronić niewinnych. Jasny promień światła spadł z nieba na postać Electro. Ponad Time Square zawisnął nowoczesny odrzutowiec wielkości samolotu pasażerskiego, z dwoma ogromnymi śmigłami ułożonymi poziomi po obu jego stronach. Zakamuflowany tą samą tarczą, za którą ukrywany jest główny krążownik S.H.I.E.L.D. wydał komunikat do przestępcy.
- Poddaj się albo zostaniesz powstrzymany!
Jeden jedyny komunikat, którego oczywiście złoczyńca nie posłuchał. Wystrzelił wiązką przed siebie, lecz nie dosięgła ona statku, a nawet jeśli jego osłony były wstanie wytrzymać takie wyładowanie. Odpowiedź tarczy była szybka. Zrzucili niewielki ładunek, który wybuchł kilka metrów na linią budynków. Impuls elektromagnetyczny o niewielkiej sile, lecz o takim samym działaniu, jak ten, który powstaje przy wybuchu bomby atomowej, wyłączył całą elektroniczną aparaturę w odległości trzydziestu metrów od wybuchu. Jasne światło oślepiło gapiów, w tym młodego mutanta. Gdy jego wzrok ponownie się wyostrzył, ze zdziwioną miną dostrzegł, że przeciwnik zniknął. Jeden komunikat, jasne światło i po wszystkim. Kim byli ludzie, którzy tutaj przybyli? Nie wiedział tego, ale jedno było pewne, skoro go oszczędzili, to lepiej aby się stąd zmywał zawczasu.


*- Electro i Angel Jenova nie dali odpisu od miesiąca, a także nie widać ich regularnie na forum, dlatego bez dłuższego przedłużania zamykam temat. Zakończę starcie Elektro oraz poczynania Angela i mojego mutanta w swoim odpisie.  
**- Temat wolny dla wszystkich. Małe zniszczenia na Time Square, z którymi służby porządkowe powinny uporać się w przeciągu kilku dni (w naszym odczuciu powiedzmy dwa tygodnie od daty wstawienia tego posta)
***- Electro zostaje przeniesiony do więzienia na Ryker's Island (temat do utworzenia).
Powrót do góry Go down
Human Torch



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Cze 20, 2013 5:53 pm

Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek w Nowym Yorku miałby kiedyś problem ze znalezieniem jakiegoś baru z ciekawym jedzeniem, konkretnego sklepu, czy zwykłego McDonalda, jedną z najprostszych rzeczy jakie można zrobić, jest udanie się w okolice Times Square. Te okolice Manhattan są miejscem, w którym przy odrobinie cierpliwości znajdziesz wszystko. Jest nieco tłocznie, szczególnie w godzinach szczytu i w weekendy, ale całkiem żywo.
I właśnie to miejsce Johnny wybrał na znalezienie czegoś co nadawałoby się na jego śniadanie.
Gdy obudził się rano, w miarę wracania świadomości i wspomnień z dnia poprzedniego, Johnny łapał coraz większego kaca moralnego. Po powrocie z Reed'em do "bazy" dosyć szybko rozeszli się do swoich pokoi. A przynajmniej młody Storm prawie od razu poszedł do siebie, żeby wymazać jak najszybciej wspomnienia niezbyt ciekawego końca dnia z głowy, a potem odespać całą resztę. Plan w większości wypalił. Nie był już tak obolały i zmęczony, jednak kilka co ciekawszych obrazów z małej egzekucji utkwiło w głowie, a resztka tego stresopodobnego czegoś, nerwów, czy jak to jeszcze nazwać, wciąż przycupnęła sobie wygodnie z tyłu jego świadomości i nie chciała się wynieść.
Dlatego też, Johnny nabazgrał krótkie "Zjem na mieście" dla Sue i Reeda, złapał kluczyki, a potem zrobił to, co na rozluźnienie jest najlepsze (znaczy, zaraz po pewnej innej równie rozluźniającej czynności, do której jednak potrzeba więcej niż jednej osoby). Złapał motor i nie przejmując się tym co pokazywał licznik wybrał jedną ze swoich bardziej lubianych tras.
Po drodze pościgał się trochę z jednym radiowozem, wystraszył aktywną działaczkę koła różańcowego na pasach oraz zdobył trzy numery telefonu od miłych dziewczyn z kabrioletu stojącego akurat na czerwonym świetle.
I w ten oto sposób, Jonathan Storm, znany również jako Human Torch, znalazł się na jednej z uliczek w okolicach Times Square z resztką kebaba w dłoni, nieco zmierzwionymi od wiatru włosami i w zdecydowanie lepszym nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Cze 20, 2013 6:35 pm

Od czasu, kiedy Teddy wrócił do domu po niespodziewanym spotkaniu z Visionem i jego propozycji, a także po przeczytaniu "listu", który w swoich instrukcjach zawierał zbliżający się wielkimi krokami termin rekrutacji, Teddy kręcił się po Nowym Jorku, jakby chciał poznać miasto jeszcze bardziej, niż zna teraz,jakby już nigdy miał go nie zobaczyć.

Dlatego jakże można winić chłopaczynę, że krążył z głową w chmurach (i pewnie zaciskałby w pięści list, ale oglądał dużo filmów i spalił go po przeczytaniu i zapamiętaniu) i nie za bardzo zwracał uwagę, gdzie idzie. Zazwyczaj ludzie omijali go, a czasami jakby włączał mu się echoradar i sam wymijał przechodniów, ale to rzadziej.

Szedł więc z uśmiechem na ustach, jak jakiś idiota i baran. I ten uśmiech mu zszedł dopiero, kiedy z całym impetem uderzył w czyjeś ciało. I oberwał z kebaba w oko, dlatego po czasie zauważył, w kogo wpadł.

- Cześć wielbię cię znaczy podziwiam i jesteś naprawdę przystojny znaczy świetny i fajny i seksowny znaczy zamilknę proszę o autograf na pośladku znaczy na kartce - wyrzucił na jednym dechu, zapominając o "przepraszam, że na ciebie wpadłem". Na dodatek ani kartki, ani długopisu nie podał, tylko zarumieniony po uszy wlepiał oczy w JOHNNY'EGO STORMA (czujecie to), bo to z nim miał przyjemność się zderzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Cze 20, 2013 7:43 pm

Johnny nie raz i nie dwa w swoim życiu trafiał na swoich fanów różnego rodzaju oraz pokroju. Przed tym zanim został "Human Torchem" było wesoło, ale potem to już zaczęła się zabawa. Fani są fajni. Od tego czasu Johnny podzielił ich sobie jednak na kilka własnych kategorii. Tych co go "znają", "lubią", "chcą autograf i zdjęcie", "numer telefonu", "fanatycy" i "kurde wiej póki masz jeszcze szansę".
Chwilę po zderzeniu z nieznajomym, ruchomym obiektem i po usłyszeniu tej jakże interesującej przemowy, Johnny zakwalifikował go do grupy "fanatycy". A przynajmniej takie było jego pierwsze wrażenie. Co prawda, określenia typu "przystojny" i "seksowny", młody Storm zwykle słyszał od przedstawicielek płci pięknej... Nie zawsze, fakt, zdarzały się wyjątki jak ten tu, często nawet całkiem miłe wyjątki. Tak więc w pewien sposób to nawet schlebiało mu to, że wzbudzał zainteresowanie u obu stron.
Tylko kebab trochę ucierpiał. Dobrze, że większość zdążył zjeść.
- Spoko, tylko wcześniej pozbądź się sosu kebabowego z policzka - odparł i nawet uśmiechnął się na swój własny sposób. Sięgnął też do twarzy nieznajomego i ściągnął z jego nosa kawałek sałatki.
- W sumie, to na różne sposoby już mnie zaczepiano, ale takiego jeszcze nie widziałem. Punkt dla ciebie. Tylko następnym razem oszczędź biednego kebaba, nie zrobił ci nic przecież...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Cze 20, 2013 8:03 pm

Teddy tego nie wiedział, ale ulga, którą poczuł po słowach Johnny'ego uświadomiła mu, że w sumie obawiał się reakcji superbohatera. Tak jawnie swojej orientacji nie wyrzucił jeszcze nikomu w twarz, a na pewno nie planował tego zrobić przy celebrycie. I to jakim!

Potarł kark dłonią i poprawił kolczyki w lewym uchu, ale zamarł na chwilę i musiał ugryźć się w język, aby nie wydać z siebie naprawdę zawstydzającego dźwięku, kiedy Johnny ściągał kawałek kebaba z jego nosa. No, sałatki. Od razu przetarł sobie sam rękawem całą twarz, mamrocząc coś co brzmiało jak "przepraszam, więcej nie będę", jakby takie spotkania miały wejść im w nawyk...

Zaraz jednak zamrugał i uśmiechnął się lekko, nieco niezręcznie, jakby nie wiedział, co powinien zrobić. Jednocześnie szperał po kieszeniach, bo jakaś kartka i długopis naprawdę by się teraz przydały.

Znalazł paragon i ołówek długości dwóch centymetrów. Lepszy rydz niż nic.

- Przepraszam, że na ciebie wpadłem - wymamrotał w końcu, wyciągając te dwa przedmioty w stronę Johnny'ego. - Ile muszę mieć punktów, żeby cokolwiek wygrać? - wypalił, bo czemu nie, już i tak się upokorzył, bardziej nie da rady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Cze 20, 2013 8:41 pm

Johnny przyglądał się poszukiwaniom chłopaka przed sobą z odrobiną zainteresowania. I tak teraz nie miał nic ciekawszego do roboty, a kimże by był, gdyby unieszczęśliwił jednego ze swoich wiernych fanów i odmówił mu autografu? Nie godzi się przecież.
Dlatego też, czekając aż ten znajdzie odpowiednie przybory ugryzł jeszcze kawałek kebaba z tej resztki która została, a końcówkę wyrzucił do kosza, znajdującego się jakieś dwa metry od nich.
Kiedy "fan" ponownie przemówił, najwyraźniej pierwsze zaćmienie, albo szok pourazowy powstały na skutek spotkania pierwszego stopnia z Johnnym i jego kebabem, powoli zaczęło mijać. Słowotok zmienił się w bardziej logiczne zdania i to tylko na jego korzyść.
-Przeżyliśmy zderzenie, więc nie widzę problemu - rzucił wesoło Storm, przejmując prowizoryczne przyrządy do pisania. - I zależy w jakiej kategorii loterii chcesz brać udział. Ale za pytanie i zabójczą długość ołówka masz jeszcze dodatkowe dwa.
Pochodnia machnął wyćwiczony do perfekcji podpis na karteczce i zwrócił ją razem z ołóweczkiem właścicielowi z uśmiechem. - Zdobądź jakoś jeszcze cztery, to zdobędziesz przejażdżkę na motorze - dodał z szerokim uśmiechem w chwili natchnienie ciekawy, co ten powie na to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Czw Cze 20, 2013 8:51 pm

Teddy już latał na chmurce myślami, bo nigdy się nie spodziewał, że tak długo będzie rozmawiać z takim osobnikiem, jak Johnny Storm - ba! - nie spodziewał się, że w ogóle go spotka. I może całe to spotkanie zaczęło się w najbardziej żenujący sposób, jaki mogło się zacząć (no. Teddy mógłby być nagi. Na szczęście nie był), ale jeszcze trwało. I Teddy miał zamiar dzielnie je podtrzymywać i wykorzystać wszystko, co w swojej mocy, żeby tak szybko się nie skończyło.

Bo może i zrobił z siebie durnia, może i Johnny Storm bardziej hetero już być nie może, ale kto by nie skorzystał na miejscu Teddy'ego?

- Z takim tempem zbierania punktów jestem niemal pewny, że uda mi się zarobić na przejażdżkę i coś więcej - wypalił, chowając paragon z czcią do portfela. Zaraz jednak uderzył się tym portfelem w czoło. - Przepraszam! Nie chodziło mi o... um, uch. Pogrążam się, prawda?

Teddy naprawdę, naprawdę nie wiedział, co w niego wstąpiło. Czy jego podświadomość zdecydowała, że będzie wywalać wszystkie myśli na głos, czy co? Normalnie nigdy by tego nie powiedział. Przeczesał włosy palcami.

- To naprawdę świetny motor - powiedział mimo wszystko Teddy, bo chociaż maszyna stała kawałek dalej, to widział ją już masę razy. Wersję komiksową i sfotografowaną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Pią Cze 21, 2013 7:47 am

Słysząc odpowiedź na temat punktów, Johnny wyszczerzył się rozbawiony. No, chłopak miał gadane. I faktycznie, Johnny był zdecydowanie bardziej hetero niż cokolwiek innego, ale zdarzały się też i te małe odskocznie, o których prasa zwykle się nie dowiadywała. Teoretycznie nie zrobiłoby to mu większej różnicy - kolejny mały artykulik na pierwszej stronie, absurdzik do kolekcji i takie tam. Najwyraźniej jednak wszyscy przyzwyczaili się do "Johhny'ego kobieciarza" na tyle, że nie nikt nie skupiał się na szukaniu czegoś więcej. Zazwyczaj.
- Trochę - odparł szczerze Pochodnia, ale nie wyglądał wcale na zrażonego. - Ale mów dalej, ciekawie mi się słucha - mrugnął do niego. No bo hej, jakby nie było, to takie komplementy, nie? Fakt, nie raz i nie dwa słyszał podobne od kobiet, ale co szkodzi jeden czy dwa więcej od kogoś innego? No właśnie.
- Wiem - rzucił jakże skromnie w odpowiedzi na zmianę tematu. - To co, panie który jeszcze się nie przedstawił? Faktycznie masz ochotę na przejażdżkę? I tak się nudzę i planowałem odstresować na drodze, a dodatkowe towarzystwo które zabawi rozmową jest całkiem ciekawą wizją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Pią Cze 21, 2013 3:06 pm

Na szczęście rumieniec Teddy'emu już zszedł. Nie do końca, ale nie wyglądało przynajmniej, jakby miało mu tak zostać na stałe. Nawet i uśmiechnął się, chowając ręce do kieszeni, kiedy Johnny do niego mrugnął. Co za pech, że Teddy nie posiadał czegoś takiego jak gaydar! Przynajmniej miałby pewność, bo albo Johnny jest naprawdę baaardzo tolerancyjny, albo, hm...

- Zazwyczaj nie wyrzucam z siebie tylu losowych rzeczy - powiedział, bujając się w przód i w tył, wzruszając ramionami i patrząc na ramię Storma. - Więc nie wiem, ile to jeszcze mi przy tobie potrwa - przyznał, unosząc na niego wzrok. Zamrugał potem i szybko wyciągnął ręce z kieszeni, wypychając dłoń do przodu, bo tak się robi, prawda? - Teddy Altman - przedstawił się i zarumienił, chociaż już mniej. Tylko lekko. - I byłbym naprawdę... zaszczycony przejażdżką - przyznał, nieco ciszej, zerkając na motor Johnny'ego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Cze 22, 2013 1:45 pm

- Zobaczymy, chociaż mnie to jakoś szczególnie nie przeszkadza - stwierdził rozbawiony Johnny. W końcu towarzystwo nowych ludzi to fajna rzecz, zabawnych, jeszcze lepiej, a jak do tego dorzucić fana - to jest dopiero śmieszne połączenie! Czasem nawet dowiaduje się od takich osób ciekawych rzeczy na swój temat. Ty lepsze niż google. Ma się od razu przesiew informacji i zostają tylko najciekawsze.
Kiedy chłopak wyciągnął do niego rękę, członek Fantastycznej Czwórki przyjął ją bez wahania.
- Miło mi cię w takim razie poznać, Teddy. Żeby formalności stało się za dość-Johnny Storm - również się przedstawił. Ach ta kultura. Sue byłaby z niego dumna.
- To chodź. Ja cię zaszczycę przejażdżką, ty zaszczycisz mnie jakże zabawnym towarzystwem i każdy będzie zaszczycony. Znaczy, zadowolony - oznajmił Johnny wesoło, w trakcie mówienia wyliczając te "zaszczyty" na palcach. Potem podszedł do swojego cudeńka zaparkowanego raczej bliżej środka chodnika niż czegokolwiek innego. Times Square jeszcze było w odbudowie po jakiejś walce, o której Johnny akurat niewiele wiedział, ale ogólnie rzecz biorąc miejsca było zdecydowanie mniej niż zwykle. Nie chciało się więc naszemu superbohaterowi szukać parkingu, czy czegoś w ten deseń, skoro takowy mógł aktualnie nie istnieć. Sensowne, czyż nie?
Johnny sprawnie i już chyba całkowicie odruchowo wskoczył na motor przesuwając się tak, żeby Teddy miał z tyłu odpowiednio dużo miejsca.
- To co? Robimy wycieczkę krajoznawczą, czy gdzieś cię podwieźć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Cze 22, 2013 2:15 pm

Biorąc pod uwagę fakt, że Teddy swoje informacje zbiera w większości z komiksów i trochę z wiadomości (bo Johnny'ego nawet i często widać), to w sumie jego informacje są naprawdę tymi najważniejszymi.

Powstrzymał wyrwanie się z "Wiem", kiedy Johnny mu się przedstawił, bo patrząc na to, jak dzisiaj się już wygłupił, to pewnie i teraz zacząłby na nowo, z mówieniem co jeszcze wie o Johnnym. A że przeczytał ten jeden artykuł, gdzie były wywiady z paroma anonimowymi kobietami, z którymi Storm poszedł do łóżka...

A tak, motor! Teddy szedł niemal w podskokach za Johnnym, chociaż nie tak blisko. Jak już może, to chociaż trochę wykorzysta sytuację i z bliska zobaczy, jak dobrze bohater wygląda z tyłu; bardzo dobrze. Szansa jedna na milion, więc Teddy chce ją wykorzystać jak najbardziej. Skoro jeszcze nie odstraszył Johnny'ego, może nie jest z nim aż tak źle!

Wkrótce zaraz pojawił się kolejny problem. Jego mózg dopiero połączył przejażdżkę z bezpośrednim siedzeniem za Johnnym przez jakiś czas, z wibrującym motorem między nogami. To jak w tych fikach, które Teddy może albo i nie czyta. Ale carpe diem, jak to się mówi, drugiej takiej szansy nie będzie, a Teddy jest nastolatkiem, ale to nie znaczy, że się nie opanuje, jak zajdzie potrzeba.

Bo z tym panowaniem ma taką dobrą historię...

Teddy potrząsnął głową i odetchnął, kiwając głową. Potem się zorientował, że to wcale nie jest odpowiedź, więc powiedział:

- Nigdzie mi się nie spieszy, więc masz ochotę na wycieczkę... - Wsiadł na motor za Johnny'ego i natrafił na problem, gdzie położyć ręce. Zdecydował się na uchwycie za swoim siodełkiem. Może wytrzyma tak. O kask nawet nie pytał.


Ostatnio zmieniony przez Teddy Altman dnia Sob Cze 22, 2013 3:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Human Torch



Liczba postów : 81
Data dołączenia : 06/07/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Cze 22, 2013 3:07 pm

A więc wycieczka krajoznawcza. Johnny od razu zaczął przeglądać w głowie ulubione trasy i natrafił na drobny problem. A mianowicie, zwykle katalogował owe drogi na "dla pań" oraz "dla siebie". Folder "Dla pań" zawierał trasy z jakże malowniczymi widokami, drogami pod górkę, co by można się było przytulić dla bezpieczeństwa do kierowcy i takie tam. "Dla siebie" to głównie trasy gdzie można się było wyszaleć, pościgać, porobić trochę slalomów...
I dopiero teraz Pochodnia uzmysłowił sobie, że za nim wyjątkowo nie siedziała kobieta, co pozostawiło go z pewnego rodzaju dylematem. Zerknął do tyłu... i uniósł brwi.
Spojrzał dosyć sceptycznie za ręce Teddy'ego, albo raczej na sposób w jaki się trzymał.
- Wiesz, jakby co, to złapanie się mnie w trakcie jazdy jeszcze nie kwalifikuję jako molestowanie - rzucił rozbawiony, bo wątpił, żeby blondynowi udało się długo tak wytrzymać i nie spaść z motoru. - Znaczy, w jakiś tam granicach, bo nie chcemy przecież, żebym wjechał na słup lub drzewo - dodał jeszcze, uśmiechając się olśniewająco. Czyli jak zwykle, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Teddy Altman



Liczba postów : 76
Data dołączenia : 14/06/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Sob Cze 22, 2013 3:19 pm

Gdy przez jakiś czas nie ruszali, Teddy chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo Johnny odwrócił się z pytaniem na ustach, ale zaraz jego mina się zmieniła. Wysłuchawszy, co Storm ma do powiedzenia, Teddy uśmiechnął się przepraszająco i wzruszył ramionami, tak odruchowo.

- Ugh - wyrzucił, czując gorąco na policzkach. - Nie chciałem... bo czasami inni... sobie nie życzą - powiedział w końcu, kładąc dłonie pod żebrami Johnny'ego. - I obiecuję, że nie będzie żadnego niechcianego molestowania z mojej strony - powiedział, układając się wygodniej.

[obaj z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Achilles Likaros



Liczba postów : 11
Data dołączenia : 23/06/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Wto Cze 25, 2013 9:27 pm

Achilles rozpoczął poszukiwania właśnie w miejscu, w którym po raz ostatni widziano chłopaka. Nie wiedział, jak wygląda. W chwili kręcenia materiałów miał twarz przysłoniętą kapturem. Ale miał, coś co powinno pomóc go mu namierzyć.
Wyostrzone zmysły. W tym węch.
Przyjrzał się wyraźnie Times Square. Nad wszystkim górował olbrzymi, krwistoczerwony znak na jednym z billboardów. Oprócz tego były tu jeszcze niewielkie zniszczenia. Tym jednak się specjalnie nie przejął. W Afryce jako najemnik widział większe...
Kręcił się chwilę, szukając swoim wzrokiem jakiegoś śladu. Jego niezwykle wyczulone, czerwone oczy nie znalazły niczego.
Wtem ślad nadszedł od zupełnie innej strony.
Z węchu.
Stojąc pod jakimś budynkiem poczuł niezwykle intensywny zapach. Wyróżniał się on spośród zapachów zwykłych ludzi.
- Chyba mam dziada - rzekł do siebie cicho Likaros - idę za nim.
I poszedł.
Lekko się denerwował. Dla bezpieczeństwa sprawdził swoją kieszeń. Był tam Desert Eagle, izraelski pistolet o dość sporym kalibrze. Poza tym zawsze mógł liczyć na pięści i kuloodporną skórę.
Spokojnym, niewzbudzającym podejrzeń krokiem ruszył w kierunku z którego dochodził zapach. Poszedł za nim.
Zaraz dowie się, kto za tym wszystkim stał.

[z/t].
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Carnage



Liczba postów : 51
Data dołączenia : 05/10/2012

PisanieTemat: Re: Times Square   Pon Lip 22, 2013 9:07 pm

Times Square... Miejsce które widziało chyba wszystko. Od Iron Mana ścigającego się z Chitauri, po Hulka grającego w kręgle wyżej wymienionymi. Nie wspominając o tym, że mieści się tu najważniejsza giełda w cywilizowanym świecie... Czemu by jej nie obrócić w perzynę?

Carnage podróżował między budynkami na swej pajęczynie, by ostatecznie wylądować na dachu wyżej wymienionej giełdy. Walka w parku była zabawna, lecz wejście podróbki Dr Octopusa zepsuło zabawę i jemu, i jego Maleństwu. Przybrał zatem postać Kasady'ego, stojąc na dachu giełdy, patrząc jak serce amerykańskiej ekonomii nic sobie nie robi ze zniszczeń jakie ostatnio otrzymuje Nowy Jork...
Nie może być... Pieprzone krawaty nic nie robią tylko liczą kasę. A gdzie moje 300 dolców na waciki?
Powiedział do siebie, patrząc beznamiętnie w dół, jednocześnie kucając... Chętnie spotkałby rodzinę. Ale którą...Tą którą już zabił czy tą, która jeszcze dycha? A może wybierze się po wyżej wspomniane 300 dolców i zjadłby steka? Jak na miasto możliwości przystało, miał ich mnóstwo. I nie chciało mu się wybrać żadnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Green Goblin



Liczba postów : 15
Data dołączenia : 01/06/2013

PisanieTemat: Re: Times Square   Sro Lip 24, 2013 3:07 pm

Norman w swoim zielonym kostiumie przelatywał na Gilderze nad Nowym Jorkiem w poszukiwaniu czegoś do roboty. Goblin jak zwykle dbał o niego i nie pozwolił na to, żeby właściciel tego pięknego ciała i umysłu się przepracowywał w ciemnym i ponurym biurowcu firmy Oscorp. Chciał zapewnić jakąś rozrywkę swojemu przyjacielowi.
- No, Norman, jak myślisz? Wybieramy najpierw burzenie największego domu kultury, czy może napad na centrum handlowe?– mruknął Goblin rozbawiony, po czym dodał gazu. Zielony naprawdę lubił słuchać wrzasku uciekających i przerażonych ludzi, którym życie przebiegało właśnie przed oczami. Przecież toż to uczta dla uszu! Jak na zawołanie zabawa i urozmaicenie dnia same do niego przybyło w postaci dziwnej osoby, która niesamowicie zainteresowała nie samego Normana, a Goblina.  Stała sama na samym szczycie wielkiego budynku…
Zostaw tego człowieka i chodźmy gdzieś indziej, nie szukajmy kłopotów. Nie podoba mi się on wcale, a wcale, wymamrotał Norman, jednak nie miał do powiedzenia tak naprawdę nic. Goblin go nie słuchał, a jedyne o czym teraz myślał, to właśnie kłopoty. Nie ważne też było to, czy to dotyczyły jego, czy też drugiej osoby.  
- Oh Norman, nudny jesteś. Idź zawracać dupę komuś innemu… Oh, no tak. Nie możesz, bo teraz ja przejąłem stery, także zamknij się i nie wygłaszaj swoich morałów, bo mnie nie interesują! – fuknął Goblin, jednak wciąż dobry humor go nie opuszczał. Uwielbiał szybować w przestworzach i planować wielkie zamach na potężne instytucje, w których roiło się od ludzi w każdym wieku. Ostatnio bardzo polubił błaganie o litość młodych matek dla swoich dzieci… Ludzie byli niesamowici, jeśli chodziło o zabawę z nimi. Przerażenie i panika…
- Co tam robisz na tym dachu, człowieku?– spytał Goblin, szczerząc się. Wylądował na dachu, nawet nie pytając o pozwolenie, przecież każdy mógł to zrobić, prawda? – Nie za wysoko? – spytał, nie wahając się nawet przez chwilę – podszedł do obcego i przechylił głowę lekko w bok. A gdyby tak sprawdził, czy potrafi latać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Times Square   Today at 2:18 am

Powrót do góry Go down
 
Times Square
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Trafalgar Square
» Imperial Times IV

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: